Posts Tagged ‘Jadwiga Staniszkis’

Na które kolano choruje Kaczyński?

Narodowi należy się resekcja PiS, aby możliwa była poprawa i powrót do normalności.

Pytanie tytułowe jest prymarne dla sytuacji Polski. Prof. Jadwiga Staniszkis dla portalu wp.pl powiedziała, że „Kaczyński jest wewnętrznie zdruzgotany, stąd takie działania niszczenia wszystkiego wokół siebie”.

Wiemy, że prezes PiS Jarosław Kaczyński jest chory na kolano. Nie wiemy, jak sobie radzi z tą chorobą, bo publicznie się nie pokazuje. Nawet nie wystąpił w telewizji – a lubi ją – tylko dał wywiad w radiu i to z tzw. puszki, czyli wcześniej został nagrany.

Mamy prawo przypuszczać, że stan Kaczyńskiego jest podobny do stanu Leonida Breżniewa, który na Placu Czerwonym z trybuny machał do ludzi, a to w ten sposób, że jakiś ludzik zakryty przed publicznością uruchamiał mu tę rękę machającą. W teatrze lalek nazywa się to animowanie marionetki, pacynki. Martwy udaje żyjącego. Oj, Kaczyński żyje, ale w jakim jest stanie żywotności? Nie pytam bez przyczyny, bo ta choroba ma przerzuty na Polskę.

Nasz kraj może być nieuleczalnie chory, skazany na zejście. Powyższy cytat z prof. Staniszkis dotyczy wnętrza Kaczyńskiego, czyli tego kolana wewnętrznego, który jest przegubem między rozumem a moralnością. To kolano jest zdruzgotane. I podejrzewam, że o tę chorobę chodzi, bo takie kolano prezesa PiS obchodzi jego i bliskich. Możemy mu współczuć, że odczuwa dolegliwości, mimo dawkowania znieczulenia morfiny, lecz to w gruncie sprawa prywatna.

Kolano Kaczyńskiego ma jednak przerzuty na Polskę poprzez jego podwładnych, którzy rządzą naszym krajem. To oni są nośnikami choroby prezesa, nośnikami złośliwych przerzutów, które objawiają się w „zdruzgotaniu”, jak przybliża nam diagnozę prof. Staniszkis.

Odchodzący wszak może mieć głęboko gdzieś pozostałych i wyznawać uniwersalną zasadę „po mnie choćby potop”. I w takiej sytuacji się znaleźliśmy. Po PiS choćby potop, bo uznali za zdruzgotanym prezesem, że oni mają rację.

Przerzuty zdruzgotania chce nam pomóc usunąć Komisja Europejska, która rozpoczęła chirurgiczną procedurę naruszeniową wobec Polski ws. Sądu Najwyższego. Wiem, że zwroty medyczne i prawne brzmią niezrozumiale. Wyjaśniam, Polska pisowska została oskarżona o to, że narusza polskie prawo i Konstytucję, a to nie mieści się przyzwoitemu obywatelowi w głowie. Polska jako jedyny kraj w historii Unii Europejskiej została oskarżona o to, że tworzy bezprawie konstytucyjne.

Co na to przedstawiciele „zdruzgotanego wewnętrznie” Kaczyńskiego? Minister dyplomacji Jacek Czaputowicz powiedział dla PAP: – „Na razie stoimy na stanowisku, że to my mamy rację”. Czyli przyznaje się do choroby, ale uznaje, że nie jest to stan z przerzutami, śmiertelny dla organizmu. Wierzy w diagnozę, że to tylko kolano.

Wszyscy widzą, że zapaść dla naszego polskiego organizmu zbiorowego może być agonalna , że „wszystko jest niszczone wokół”, że po Kaczyńskim nastąpi potop, a ten niezguła od dyplomacji – majtek w stosunku do takiego Radosława Sikorskiego – czeka.

Litości! Polska zdycha na tym stole. Na razie to stół na sali operacyjnej, który niepostrzeżenie może się zmienić na stół prosekcyjny. Narodowi należy się resekcja, należy PiS wyciąć, aby możliwa była poprawa i powrót do normalności.

Kaczyński – odpowiadając sobie na tytułowe pytanie – jest chory na kolano prawe i lewe, biologiczne i wewnętrzne, zawsze miał je „zdruzgotane” czyli zdegenerowane, ale teraz nastąpiła tej choroby faza ostateczna.

Spacer z Tuskiem.

Jan Hartman pisze o PiS, który domaga się reparacji wojennych od Niemców (fragmenty).

Kto pamięta PRL, temu w uszach dźwięczą jeszcze brutalne słowa antyniemieckiej propagandy. Gadanie o „rewizjonistach z NRF” wychodziło nam już bokiem, a działacze ziomkostw niemieckich, panowie Czaja i Hubka, znani byli każdemu polskiemu dziecku. I chyba tylko dzieci się tych strasznych Niemców bały. Ale wtedy, w latach 60., nawet jeszcze 70., jakiś sens w tym był. Faktycznie żyli jeszcze w Niemczech ludzie bezpośrednio lub pośrednio winni zbrodniom hitleryzmu, a wielu Niemców miało jeszcze jakąś cichą nadzieję na powrót Wrocławia i Szczecina do Rzeszy. Dlatego na propagandę antyniemiecką reagowało się z pewną wyrozumiałością.

Jednakże to, co wyprawia dziś neoendecki reżim w Warszawie, trudno uznać nawet za powrót do propagandowych tradycji PRL, którym tak wielorako i wielostronnie Kaczyński i jego ludzie są zafascynowani i zainfekowani. To coś więcej niż recydywa języka Gomułki – to dzikie hucpiarstwo, wywracanie kopniakiem dyplomatycznego stolika i całkowita rujnacja stosunków Polski z najpotężniejszym sąsiadem.

(…)

Niemcy utracili znaczne terytorium na rzecz Polski i na tym polegała ich rekompensata za wojnę. Nie była ona zapewne wystarczająca, jednak polskie roszczenia padły ofiarą polityki Rosji, która nie zamierzała dzielić się z Polską tym, co udało im się na Niemcach uzyskać. Nie ma dziś żadnych możliwości prawnych, aby dochodzić reparacji za wojnę zakończoną ponad 70 lat temu, no chyba że za cenę podważenia przynależności do RP Dolnego Śląska i Pomorza Zachodniego. Wiedzą o tym Macierewicz, Kaczyński, Mularczyk i każdy z pisowskich notabli mających choćby maturę. Chodzi wyłącznie o poniżanie i prowokowanie Niemców, granie na niemalże wygasłych już antyniemieckich fobiach w niższych warstwach społeczeństwa polskiego. Są to działania tyleż moralnie odrażające, co politycznie niebezpieczne i skrajnie nieodpowiedzialne.

(…)

Jeśli zaś chodzi o moralną odpowiedzialność wnuków za czyny swoich dziadków, to jest ona nikła. Współczesna etyczność nader sceptycznie odnosi się do dziedziczenia win i odpowiedzialności moralnej – każdy odpowiada dziś przede wszystkim za swoje własne czyny, a co najwyżej w niewielkim stopniu za czyny swoich najbliższych. Oczekiwanie, że będziemy płacić za winy swoich dziadków, uchodzi za niesprawiedliwe. Wolno nam żądać zwrotu zagrabionych dzieł sztuki, wolno spodziewać się od Niemców owej cierpliwości w relacjach z łamiącą zasady Polską, ale nie możemy spodziewać się, że współcześni Niemcy uznają winy swoich przodków za własne.

Tym bardziej że od dziedzictwa nazizmu odżegnują się w sposób jednoznaczny i konsekwentny. Największą reparacją wojenną Niemiec w stosunku do państw i społeczeństw, które tak potwornie niegdyś skrzywdziły, jest właśnie to, że są dziś najsilniejszą ostoją praworządności, demokracji i pacyfizmu w Europie. Z tego dobrodziejstwa, jakim jest trwałe nawrócenie Niemiec na pokój i demokrację, korzystamy każdego dnia. Nie wolno budzić upiorów przeszłości. Rewanżyzm i poniżanie narodu niemieckiego może się dla nas bardzo źle skończyć. Jeśli chcemy wiecznego pokoju z Niemcami, które są i będą nieporównanie od nas silniejsze pod każdym względem, zachowujmy się przynajmniej spokojnie i przyzwoicie. Wymachiwanie drewnianą szabelką i plucie Niemcom na buty może się skończyć wystawieniem posterunków granicznych wzdłuż Odry, a w przyszłości… wolę nawet nie myśleć, jak.

Prof. Jadwiga Staniszkis w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. „Prezydent Duda zrobił minimum, które powinien był zrobić. On dryfuje w polityce i deklamuje, a na jego decyzję musiały wpłynąć protesty uliczne oraz otoczenie” – mówi prof. Staniszkis w „Rzeczpospolitej”.

W ocenie socjolożki jest zdecydowanie za wcześnie, by można było mówić o sporze między rządzącym PiS a prezydentem Andrzejem Dudą. „Czy mamy do czynienia ze sporem, zobaczymy, kiedy prezydent przedstawi swoje projekty ustaw dotyczące Sądu Najwyższego i KRS. Niewykluczone, że prezydenckie ustawy nie będą odbiegały znacznie od ustaw pisowskich” – podkreśla w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” prof. Staniszkis.

Prezydent ze słabym charakterem jest dla PiS skarbem

Prof. Staniszkis zwraca uwagę, że prezydent był i jest bardzo użyteczny dla PiS i to dzięki niemu sparaliżowano Trybunał Konstytucyjny: „Prezydent ze słabym charakterem jest dla PiS skarbem”.

Socjolożka przekonuje, że dopiero propozycje ustaw o SN i KRS dadzą prawdziwy obraz prezydenckiej niezależności i siły charakteru.

„Teraz mamy do czynienia tylko z bardzo ostrożnym krokiem prezydenta, który powinien był pójść dalej. Duda powinien zawetować również ustawę o sądach powszechnych, a wcześniej nie pozwolić na zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Prezes Julia Przyłębska i sędziowie ‚dublerzy’ w Trybunale Konstytucyjnym to wina Dudy. Nie reagowali z urzędu na niekonstytucyjne posunięcia rządzących niszczące niezależność sądów. Skutki tego są odczuwalne. Nie zapominajmy o tym” – przypomina prof. Staniszkis.

Duda zrobił minimum. On dryfuje w polityce i deklamuje

Jak zauważa profesor, ani PiS, ani Ziobro nie proponują usprawnienia funkcjonowania sądów, a dążą do upartyjnienia i ograniczenia niezależnych władz.

Zarzuty Ziobry pod adresem Dudy są ambicjonalne. To potyczka mająca zwiększyć kompetencje ministra sprawiedliwości kosztem prezydenta. Prezydent Duda zrobił minimum, które powinien był zrobić. On dryfuje w polityce i deklamuje, a na jego decyzję musiały wpłynąć protesty uliczne oraz otoczenie. Znam prof. Krzysztofa Szczerskiego, którego cenię, i jego otoczenie. Obóz prezydenta nie mógł pozwolić Andrzejowi Dudzie na dalsze łamanie konstytucji, żeby zachować twarz i móc dalej dla niego pracować. Te dwa weta to minimum, które Duda powinien był zrobić. Nie może pozwolić na upartyjnienie sądów, które miałyby w przyszłości chronić łamanie prawa przez PiS

– mówi prof. Staniszkis i dodaje, że teraz prezydent albo pokaże, że jest „niezależnym wolnym podmiotem, albo instrumentem PiS”.

Tak działał stalinizm i faszyzm

„Pamiętajmy też, że SN analizuje wyniki wyborów i wyłania Trybunał Stanu, który może osądzać polityków. Rządzący, zawłaszczając i wpływając na sądy, chcą zminimalizować odpowiedzialność indywidualną. Tak działał stalinizm i faszyzm oraz inne systemy opresyjne. PiS chce zrzucić z siebie wszelką odpowiedzialność, podporządkowując sobie niezależne dotychczas instytucje” – zwraca uwagę socjolożka w rozmowie z „Rz”.

Wzrośnie cena wody i prądu! Polacy zostali kolejny raz oszukani przez ❗

Waldemar Mystkowski pisze o Dudzie.

Duda – brylant prezesa w szkatułce Pałacu Prezydenckiego

Andrzej Duda przesłał do Sejmu dwa wnioski o ponowne rozpatrzenie ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i o Sądzie Najwyższym. Tak pokrętnie w języku prawnym nazywane są zawetowane ustawy, które „rozpatrzone” mogą być tylko poprzez odrzucenie weta, czyli trzech piątych głosów w obecności przynajmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Zatem czekamy na przedstawienie przez Dudę w ciągu dwóch miesięcy – jak zapowiedział – swoich dwóch ustaw. We wnioskach Dudy zawarte jest uzasadnienie wet, zatem możemy odczytywać z nich, co będzie w ustawach, które opracowane zostaną w Kancelarii Prezydenta.

I możemy już dzisiaj otworzyć buzię z wrażenia. Dudzie nie przeszkadzała w ustawach niezgodność ich z Konstytucją, ale zbyt duża władza w rękach ministra sprawiedliwości oraz to, że jedna partia wybierze swoich sędziów zarówno do KRS i SN.

Duda jest za tym, aby sędziowie do KRS byli wybrani trzema piątymi głosami posłów i pochodzili z różnych grup sędziowskich. Spełniony jest warunek dogadany przez Dudę z Pawłem Kukizem, którego klub wraz z PiSem i małymi kołami poselskimi mógłby przepchać swoich kandydatów.

W uzasadnieniu Dudy nie ma mowy o tym, co zostało zapisane w Konstytucji, iż na 15 członków KRS  czterech wybiera Sejm, a reszta – jedenastu – zgromadzenia sędziowskie. Duda nie widzi łamania Konstytucji w przerwaniu kadencji sędziów, która trwa 4 lata, nie może więc jej przerwać zwykła ustawa sejmowa. W Konstytucji nie ma także mowy o dwóch zgromadzeniach KRS, które proponowała pisowska ustawa.

Dudzie więc nie wadzi łamanie Konstytucji, ale zbyt duża władza Zbigniewa Ziobry. Także uzasadnienie weta ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczy zbyt dużej władzy ministra sprawiedliwości, a nie złamania konkretnych artykułów Konstytucji, w tym nieusuwalności sędziów, 6-letniej kadencji I prezes, etc.
Dudzie nie przeszkadza złamanie Konstytucji w zawetowanych ustawach, ale to, że jeden człowiek będzie miał władzę większą od niego.

Można mniemać, iż dwa weta były spowodowane protestami społecznymi, które zostały w ten sposób spacyfikowane. Rodzi to silne podejrzenia, iż Duda nie tylko dogadał się z niektórymi hierarchami Kościoła katolickiego – o czym od razu pisałem – ale z wysłannikami prezesa Kaczyńskiego.

Ten ostatni idzie na zderzenie czołowe z Polakami, którzy nie zgodzą się na zniszczenie trójpodziału władzy, czyli demokracji. Kaczyński nie tyle wyprowadza w pole opozycję parlamentarną, co polskie społeczeństwo. Duda w tej rozgrywce mimowolnie został wpędzony w rolę dobrego policjanta („ach, dwa weta, dwa weta, ach”).

Jadwiga Staniszkis, która otrzeźwiała z silnej dawki kaczyzmu, uważa, że „prezydent ze słabym charakterem jest dla PiS skarbem” (w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”). Duda jest brylantem dla prezesa Kaczyńskiego, trzyma go w szkatułce, która nazywa się Kancelarią Prezydenta.

I na tym polega ta gra, chcą nas oszwabić grą polityczną, która jest planowana tylko w jednym miejscu – w gabinecie prezesa, w gmachu przy Nowogrodzkiej. Chcą nam pokazać nie tyle „ucho prezesa”, co „ucho od śledzia”. Taki jest ich va banque.

SUWEREN ODREAGOWAŁ :)))

>>>

c4pujz6xaaigl_g

TAKA SYTUACJA.

radio

Aleksander Gurgul („Wyborcza”) pisze o wątpliwościach, jakie pojawiają się w związku z wypadkiem w Oświęcimiu. W sprawie Sebastiana K., który w piątek wieczorem zderzył się swoim seicento z rządową kolumną, jedno pozostaje niezmienne: wymiar kary, która mu grozi – do trzech lat więzienia. 21-latek jest jedynym podejrzanym o spowodowanie wypadku.

wypadek

Po czterech dniach nadal jest jednak więcej niewiadomych niż odpowiedzi na pytania o to, co się wtedy stało. Zmieniło się też zeznanie „młodocianego kierowcy”, który najpierw w komisariacie, zaraz po wypadku, miał się przyznać do winy. Tak w sobotę ogłosiła policja i prokuratura. Jednak we wtorek podczas przesłuchania w krakowskiej prokuraturze Sebastian K. powiedział, że się nie przyznaje.

Prokuratura ma już zapis z dziesięciu kamer monitoringu. Różnej jakości i z różnych miejsc na trasie przejazdu kolumny. Śledczy nie są jednak w stanie w dalszym ciągu odpowiedzieć na wiele pytań.

Z jaką prędkością poruszały się rządowe samochody (zbadają to jeszcze eksperci)?

W jakiej dokładnie odległości od siebie jechały auta rządowej kolumny? Według niektórych świadków za seicento jechały jeszcze dwa auta „cywilne”, ale BOR-owcy pozwolili im odjechać, bo „BOR nie jest od tego, żeby zabezpieczać ślady”. Prokuratura ich nadal szuka, zachęca, by się zgłosili lub by ktoś ich zgłosił.

Dlaczego kierowcy seicento nie pozwolono skontaktować się z rodziną i adwokatem w tamten feralny wieczór?

Dlaczego wówczas nie zbadał go lekarz?

Na to wszystko nakładają się sprzeczności w zeznaniach.

K. twierdzi, że nie słyszał sygnału dźwiękowego samochodów uprzywilejowanych. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu – na podstawie ich zeznań postawiono mu zarzut – utrzymują, że sygnał włączyli. Jeśli kolumna nie używała dźwięku, to nie była uprzywilejowana, a więc nie wolno jej było wyprzedzać na podwójnej linii ciągłej, bo powinna przestrzegać zasad ruchu drogowego. Jeśli dźwięk był, to mogła zasady ruchu drogowego „nadwerężyć”, ale z zachowaniem ostrożności.

Jeszcze w sobotę w prokuraturze słyszeliśmy, że 21-latek słuchał muzyki podczas jazdy i dlatego mógł nie słyszeć nadjeżdżającej kolumny. We wtorek prokuratorzy odcięli się od tych stwierdzeń. Sebastian miał bowiem zeznać, że panel od radia ukryty był w schowku. Mało tego, jechał z opuszczoną kilka centymetrów szybą (to „Wyborcza” ustaliła nieoficjalnie). Gdyby więc BOR-owcy dali sygnał dźwiękowy, kierowca seicento by go usłyszał.

Prokuratura przesłuchała świadków, którzy twierdzili, że sygnału dźwiękowego nie słyszeli. Uważa jednak, że ich zeznania nie są dostatecznie wiarygodne, bo jeden mężczyzna akurat oglądał mecz, a kobieta była w pracy na stacji benzynowej.

Funkcjonariusze BOR utrzymują, że kierowca seicento nie włączył lewego kierunkowskazu. On jednak upiera się, że przed skrętem „wrzucił kierunkowskaz”.

Nadal nie wiemy, czy BOR udostępni rejestratory z rządowych samochodów. Poprosili o to zarówno śledczy, jak i obrońca Sebastiana. Rejestratory nagrywają w zasadzie wszystko, co się dzieje między samochodami w kolumnie, rozmowy BOR-owców, prędkość itp. Ale nie wiadomo, czy ich wówczas używano.

Przesłuchanie Sebastiana trwało prawie 2,5 godziny. Jego matka ze łzami w oczach czekała na niego na korytarzu przed drzwiami sali 108.

Trudno się dziwić jej rozpaczy. Szef MSWiA już zdążył w mediach ogłosić, że to jej syn spowodował wypadek. Teraz matka boi się, że państwo uruchomi cały swój aparat, żeby udowodnić to, co powiedział minister.

GOSPODARKA SŁABNIE. STYCZEŃ JEST PIERWSZYM OD DAWNA MIESIĄCEM Z INFLACJĄ 1,8%. „DOBRA ZMIANA” ODBIJE SIĘ W KIESZENI KAŻDEGO POLAKA.

c4qahg_waaeh-nh

Prof Jadwiga Staniszkis dla portalu wiadomo.co twierdzi, że PiS przegra następne wybory.

prof-staniszkis

Trzeba umieć przegrywać, ale i wygrywać. PiS wygrywać nie umie. Stąd tyle chaosu – mówi wiadomo.co prof. Jadwiga Staniszkis. Pytamy też o niezatapialnego Misiewicza, zmiany w sądach szykowane przez ministra Ziobrę i najbliższe wybory samorządowe.

Justyna Koć: Pani profesor, czy można powiedzieć, że ostatni wypadek premier Szydło, ale kolejny tej ekipy rządzącej, pokazuje, w jaki sposób ten rząd traktuje państwo i rządzenie oraz że PiS po prostu nie dojrzało do sprawowania władzy?

Jadwiga Staniszkis: Nie sądzę. Każdy wypadek był inny, ale w każdym był brak wyobraźni. Uważam, że w ogóle w ten sposób pani premier, czy ktokolwiek inny, nie powinna jeździć przez wąskie uliczki w miastach, bez wcześniejszego zawiadomienia lokalnej policji i wyłączenia na te 20 minut tych ulic z ruchu. Takie prywatne wyjazdy nocą bez zapowiedzi są lekkomyślnością i to nie powinno się zdarzać. Lepiej, żeby rodzina premier przeniosła się do Warszawy na czas premierowania. Jest specjalna willa przygotowana do tego.

Lepiej, żeby rodzina premier przeniosła się do Warszawy na czas premierowania.

Czy to nie świadczy o przedmiotowym traktowaniu państwa i jego zawłaszczaniu? Władza robi, co chce, i jeździ, jak chce…

Inne rzeczy świadczą o zawłaszczaniu państwa. Myślę tutaj o upartyjnianiu spółek publicznych, całym szeregu posunięć dotyczących instytucji, które powinny być niezależne: sądy, prokuratura, Trybunał Konstytucyjny. Tutaj po prostu władza uważa, że wszyscy powinni wiedzieć, że jedzie ktoś wysoko postawiony, a niekoniecznie tak jest.

Jak pani ocenia zapowiedzi, że BOR zostanie przekształcony w nową formację, zbudowaną na etosie AK?

To trochę dziwaczne. Ja akurat pochodzę z rodziny i środowiska, gdzie bardzo wielu ludzi było z Armii Krajowej i siedziało za to w czasach stalinowskich. Etos etosem, ale wyobraźnia, kompetencje i pewna logistyka działań są ważniejsze. To takie nachalne przekonanie, że słowami można zaczarować rzeczywistość. Chowanie się pod tym etosem AK, niszczenie wszystkich przekazów, które pokazują złożoność sytuacji, np. niszczenie Muzeum II Wojny Światowej – a ekspozycja była naprawdę wspaniale przygotowana. Wiem, o czym mówię, bo dostałam katalog od prof. Machcewicza. To jest po prostu traktowanie w sposób irracjonalny sfery polityki. Pod słowami ma się uginać rzeczywistość i zmieniać, a tak nie jest. To jest niepoważne.

Etos etosem, ale wyobraźnia, kompetencje i pewna logistyka działań są ważniejsze.

A jak pani ocenia proponowane przez ministra Ziobrę zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa?

Te zmiany są fatalne. To kolejna instytucja, która zostaje upolityczniona. KRS wypowiadała się również bardzo krytycznie w sprawie zmian w TK. KRS jest rodzajem samorządu, a te zmiany to wyraz uzależniania KRS już nawet nie od państwa, a od konkretnej partii. Myślę, że to się w końcu obróci przeciw PiS. Tak jak zmiana metropolitarna, kiedy chcieli przyłączyć gminy, w których wygrali wybory. Zresztą dlatego moja Podkowa Leśna znalazła się poza zasięgiem zmian. W tych gminach, które chcieli włączyć, już widać było, jak duży jest opór, bo ludzie chcą mieć samorządność. Boją się, że to będzie się wiązało z wypływem środków do centralnej Warszawy. Ludzie nie chcą takich amatorskich i opartych na braku wiedzy działań. Wspólny bilet, to, co obiecuje Błaszczak, w przypadku kolei WKD już istnieje, tu chodziło tylko o wybory samorządowe. To pokazuje również skrajny brak wiedzy.

KRS jest rodzajem samorządu, a te zmiany to wyraz uzależniania KRS już nawet nie od państwa, a od konkretnej partii. Myślę, że to się w końcu obróci przeciw PiS.

Wygląda na to, że PiS po raz trzeci się ugięło. Przypomnijmy: poprzednie dwa razy to masowy tzw. czarny protest kobiet przy próbie zaostrzenia prawa aborcyjnego i sprawa mediów, którym ograniczyć chciano dostęp do Sejmu.

Spojrzałabym na to inaczej. Myślę, że w samym PiS-ie jest wyścig, kto będzie po Kaczyńskim, to wynik pewnej nadgorliwości. Sam Kaczyński powiedział przecież, że za dużo już jest tych otwartych osi konfliktu. Takie wyskakiwanie do przodu, i nawet później cofanie, zwiększa poczucie niepewności, chaosu, utrudnia myślenie dalekosiężne i z punktu widzenia zarządzania państwem jest fatalne.

Myśli pani, że to efekt walki wewnątrz PiS, czyli tego, kto jest bliżej prezesa, kto mu się bardziej podliże?

Każdy w swoim pionie chce rzucić prezesowi swoją akcję jako dar, ale to jest chaotyczne i nieprzewidywalne, zwiększa chaos, a państwo to rządy prawa. Nie tylko prawo jako procedura, ale prawo jako pewien fundament spójności. Dopiero zmiana prawa zmienia kurs, a nie na odwrót. To też pokazuje, jak bardzo PiS jest niepewne. Tak działają ludzie, którzy nie są silni, tylko próbują łapać i zawłaszczać, co się da.

Myślę, że w samym PiS-ie jest wyścig, kto będzie po Kaczyńskim.

Czy tym samym można tłumaczyć przypadek pana Misiewicza? Wygląda na to, że jest niezatapialny.

Sama chciałabym wiedzieć, jakie kompetencje ma pan Misiewicz i co sprawia, że jest nieusuwalny. Oczywiście, to, że jest atakowany, zwiększa jego stabilność. Minister Macierewicz nie chce pokazać, że się ugina. Myślę, że jednak po cichu w końcu zostanie odsunięty.

Podobno wynika to z mocnej pozycji Antoniego Macierewicza, który jako jeden z nielicznych ma własne zaplecze polityczne w postaci środowiska Radia Maryja.

Nie jestem przekonana, czy ojciec Rydzyk jest takim zapleczem politycznym, które może pomóc w wygranej. To jeden z mitów PiS. Ja nie słucham Radia Maryja, więc nie wiem, jakie tam są relacje z Macierewiczem czy Jarosławem Kaczyńskim, ale myślę, że najlepszym zapleczem jest racjonalna polityka we własnej dziedzinie. Tu Macierewicz w niektórych kwestiach postępuje racjonalnie, w innych nie. Masowe dymisje i odejścia z wojska to zdecydowanie nie są racjonalne decyzje, ale już obrona terytorialna w przypadku wojny hybrydowej i stawianie na krajowy przemysł zbrojeniowy to racjonalne decyzje. Macierewicz, według mnie, stosunkowo mało uprawia „pisiactwa” w swoim resorcie.

Masowe dymisje i odejścia z wojska to zdecydowanie nie są racjonalne decyzje.

W przeciwieństwie do ministra Błaszczaka? Jak ocenia pani jego wypowiedz na konferencji po wypadku premier Szydło? Zamiast mówić o wnioskach i śledztwie mówił o fali hejtu i przywołał morderstwo posła PiS sprzed dwóch lat.

To wynika z poczucia zagrożenia, że wszystko jest atakiem, zamachem. Oni żyją pod pewnym szklanym kloszem, ciągle są atakowani… Ja też ich atakuję… Czują się oblężoną twierdzą, wszystko dla nich jest prowokacją czy zamierzonym atakiem. To wszystko świadczy o słabości, poczuciu zagrożenia, etosie wpisywania się w perspektywę domniemanego zamachu smoleńskiego, ciągle niewyjaśnionego. Myślę, że końcem tego typu myślenia może być tylko wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej przez Macierewicza i postawienie pomnika.

Czy PiS zatrzyma się w którymś momencie, czy też będzie reformowało wszystko? Mamy już TK, samorządy, sądy, służbę cywilną, edukację, służbę zdrowia, teraz BOR.

Myślę, że Kaczyński ma rację mówiąc, że zbyt wiele frontów otworzono. Nie są to sprawy najczęściej dostatecznie przemyślane. Np. w szkołach najważniejsze są programy i poziom nauczycieli. W tej reformie zwiększa się kontrolę, ogranicza swobodę i zastrasza. Zmiany programowe fatalne plus obciążenie samorządów reformą. To źle wygląda. Samorządy zaczną się buntować i zobaczymy to 2017 roku, gdy PiS przegra wybory samorządowe.

W szkołach najważniejsze są programy i poziom nauczycieli. W tej reformie zwiększa się kontrolę, ogranicza swobodę i zastrasza.

Pani zdaniem PiS przegra?

Zawsze przegrywało, a nie ma powodów, żeby wygrywało w tej chwili. Nie prowadzi polityki samorządowej racjonalnie. Zrzuca dodatkowe koszty na samorządy, zwiększa ich niepewność i chaos. Próbuje dysponować ich głosami, jak w Warszawie, podczas gdy samorządy powinny mieć jednak pewną autonomię. Państwo powinno być regulatorem tam, gdzie potrzebne jest wydłużenie perspektywy czasowej. Ograniczać swobodę rynku wprowadzając standardy itd. A im bardziej jest niewidzialne, tym lepiej. Tu mamy 3 elementy: statusowy – działaniami próbuje się pokazać, że ma się władzę; drugi element to nacisk na hierarchię, tylko że hierarchie już nie istnieją, są sieci powiązań. Trzeci to przekonanie, że nie prawo, tylko wola polityczna może wszystko. To wszystko jest strasznie archaiczne w dzisiejszych czasach i nieskuteczne, a do tego jeszcze niszczące państwo.

PiS będzie zmieniało granice okręgów i dzieliło na nowo. To właśnie ten objaw słabości. Poczucie, że majstrowanie przy ordynacji, a nie przedstawienie wizji, która byłaby bardziej atrakcyjna dla wyborców, załatwi sprawę.

Uważa pani, że PiS nie będzie próbowało zmienić ordynacji, aby wygrać wybory samorządowe?

Oczywiście, że będzie próbowało. Będzie zmieniało granice okręgów i dzieliło na nowo. To właśnie ten objaw słabości. Poczucie, że majstrowanie przy ordynacji, a nie przedstawienie wizji, która byłaby bardziej atrakcyjna dla wyborców, załatwi sprawę. Trzeba umieć przegrywać, ale i wygrywać, a oni ciągle zachowują się tak, jakby to zwycięstwo było na glinianych nogach. Są słabi i widać to chociażby przy ciągłym porównywaniu się z Platformą.

gazeta

Waldemar Mystkowski pisze o uwikłaniu PiS w wypadek Szydło.

z-pis

Z PiS wyszło szydło bylejakości

Raczej nikt rozsądny nie łudzi się, że machina PiS, która jest obecnie państwową, wyjaśni, jak było rzeczywiście z wypadkiem Beaty Szydło w Oświęcimiu. Nie używam pojęcia kolumna samochodowa, rządowa, po prostu Szydło wzięła sobie w dyspozycję samochody i BOR-owców – do czego ma prawo – aby spędzić jakoś weekend.

Wszyscy narzekali na stan państwa polskiego, a to z powodu, iż malkontenctwo jest narodowe, a czasami nawet zaraźliwe. Uważam, że państwo polskie po 1989 roku o wiele sprawniej działa, ale jest zarządzane – i tu uwaga, bo to niespodzianka! – przez Polaków.

Kiedyś w takim swoim poczucia malkontenctwa zamarzyłem, gdy coś załatwiałem w Niemczech, iż można byłoby wypożyczyć na kilka lat urzędników niemieckich. Ale szybko zostałem trzepnięty przez jakiegoś kolegę, że to niepatriotyczne, bo polski patriotyzm zasadza się na „im gorzej, tym bardziej po polsku”.

Więc ostatnio jakoś mało byliśmy Polakami, bo wyrośliśmy z małości, staliśmy się ciut więksi, lecz doszedł PiS do władzy i sprowadza nas do normy, tradycji, do małości. Można określić, iż urósł nam Polak, bądź wyrosliśmy z Polaka, ale sprowadzają nas znowu do Polaka i państwo do polskiej tradycji. Za sprawą partii PiS, która w istocie jest ciągłością komunistyczną, jest komusza do bólu w sposobie myślenia prezesa, a jego podwładni to nawet kiepskie podróbki urzędników PRL-owskich.

Wypadek Szydło powinien być odfajkowany, może ze dwa tabloidy wpadłyby do szpitala nocą, aby podpatrzeć jak premier rządu pisowskiego chrapie. Zaś służby policyjne zbadać wypadek i orzec: tak i siak.

Lecz – nie! To jest Polska właśnie, kraj nieeuropejski, jakaś republika bananowa, w której ukrywa się nieistotne w gruncie rzeczy fakty, machina takiego państwa wrabia mlodego chjłopaka lat 20, bo ten może nie potrafi rajdować jak Robert Kubica, ze względu na wiek mieć słuchawki na uszach i dygać w rytm hip-hopu, dobrze, że nie wrobili go w rozmowę poprzez telefon komórkowy, lecz mieli wiedzą, że bateria mu się rozładowała.

Nikt w zasadzie nie powinien zajmować okolicznościami wypadku, lecz stanem zdrowia Szydło. Tyle. Ale bodaj ta bylejakość pisowska także pośliznęła się na zdrowiu premier, bo Szydło odniosła większe obrażenia, niż w pierwszym momencie oficjalnie podano. Kolejna bylejakość PiS, tak nam niszczą sferę publiczną, medialną, a przede wszystkim państwo.

Polska pisowska jest anemiczna, chwieje się na swych niezdarnych nóżkach, a przy tym zakłamana. Więc PiS przystąpił do kolejnego etapu swej bylejakości. Tak działa logika niedołęgów. Zastraszanie. Zbigniew Ziobro ustami swego jakiegoś wiceministra zapowiedział, iż osoby szerzące mowę nienawiści – to jego słowa – mogą być szybko namierzone i ukarane.

Krótko pisząc będzie ściganie za krytyczne słowa o bylejkości obecnej władzy. Jarosław Kaczyński swym geniuszem nawet orzekł, iż postawa opozycji – czyli wspomaganie młodego kierowcy przeciw machinie państwa PiS – to „wezwanie do tego, żeby tego rodzaju zdarzenia miały już charakter nieprzypadkowy”.

Nawet nie wiem, jak skomentować takie słowa, bo nie są normalne, autor tych słów wszak mówi o sobie, tak by postąpił, gdyby miał prawo jazdy. A jeszcze bardziej dosadnie pokazał swoją bylejakość szef klubu parlamentarnego PiS, Ryszard Terlecki: „Zastanawiamy się nad tym, czy nie należy zawiadomić prokuratury w sprawie wypowiedzi posłów opozycji” na temat wypadku w Oświęcimiu.

Polska jako państwo jest coraz bardziej bylejaka, tak anemiczna, iż przy niej PRL może być uznany za okaz zdrowia. Taka bylejakość zawsze wpada w groteskę i w bananowe groźby, acz nie wykluczam, że tu i ówdze użyją swej machiny przeciw obywatelom naszego państwa, które staje się coraz bardziej bylejakie z powodu takich rządów.

PiS to partia w istocie komusza i to z okresu pionierskiego reżimu, zastrasza, jak Gomułka i jego „dyktatura ciemniaków”. Oto z PiS wyszło szydło bylejakości.

JEST POWÓD DO DUMY 🙂 BRAWO INTERNAUCI, BRAWO POLSKA! Jeszcze PRAWDZIWA SOLIDARNOŚĆ w nas nie umarła.

A JEDNAK JEST JESZCZE „SOLIDARNOŚĆ” W NARODZIE. BRAWO !!!!!

c4td_hvwiaetji3

>>>

CmirgLnWcAAoMaw

Pisowski projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym kompletnie demoluje ustrój w Polsce. W gruncie rzeczy znosi Konstytucję i na jej miejsce wprowadza Wolę Prezesa, która jest opisana w statucie PiS. Zaiważa to Katarzyna Kolenda-Zaleska:

jeśli

Jeśli PiS na rozpoczynającym się właśnie posiedzeniu Sejmu uchwali swoją nową, kolejną już ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, czas zacząć się naprawdę bać. Tego, co PiS planuje w przyszłości, a czego być może jeszcze nie zdradza. Jakaś zmiana konstytucji, o której Jarosław Kaczyński wspominał w sobotę, a która kompletnie przemodeluje ustrój naszego państwa? I w jakim kierunku? Bo przecież nie w kierunku z 2005 roku, kiedy to projekt skrojony pod osobę Lecha Kaczyńskiego miał wprowadzić w Polsce ustrój prezydencki. Andrzej Duda nie ma co liczyć na to, że prezes Kaczyński odda mu pełnię władzy. Raczej zechce ją zatrzymać dla siebie.

Kaczyński wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej.

Ale jeszcze jedno budzi niepokój. Kaczyński w sobotnim przemówieniu stwierdził z mocą, że po Brexicie trzeba iść inną drogą niż największe europejskie kraje: „Trzeba dążyć do reintegracji”. PiS zapewnia, że nie chce wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej, ale propozycja reintegracji właśnie do tego zmierza. Bo nie trzeba przecież wychodzić formalnie z UE, wystarczy nieformalnie zerwać z nią więzi. A PiS tak właśnie robi – dewastując Trybunał, ignorując europejskie instytucje, zastraszając sędziów i podporządkowując sobie wymiar sprawiedliwości.

Nikt – wbrew temu, co mówi PiS – nie odbiera im prawa do rządzenia. Tak, wygrali wybory. Ale nie po to, by wszystko zniszczyć.

pisOdpowiada

W PiS nienawiść do prof. Jadwigi Staniszkis wyraża się stopniem zdrady.

Formułuje ją rzeczywisty pacan intelektualny Joachim Brudziński. Ten niedouczony i zniszczony moralnie „polityk” charka niczym prezes: brunatną śliną. A Staniszkis mówiła dla Koduj24.pl o Kaczyńskim i jego szemranym otoczeniu takch, jak Brudziński:

– On na pewno używa ludzi, ale też równocześnie jest używany, bo wysoko wynosi lojalne miernoty, które go otaczają. To jest zaskakujące, że ma taki instynkt, że ufa tylko tym, którzy są od niego zależni, albo tym, którzy zostali złamani przez niego, albo tym, którzy muszą się wkupić. Dlatego używa tych, którzy mają coś za uszami, np. byli członkami PZPR-u i muszą się specjalnie zasłużyć, albo ludzi, którzy próbowali się buntować, tak jak Ziobro, i żeby wrócić, muszą zrobić więcej.

Jakiś „patriota” spod znaku PiS grozi Ryszardowi Petru zastrzeleniem:

dziśZorganizowaliśmy

„Ptaka, który sra w swoje gniazdo, trzeba zastrzelić. Nie znasz dnia ni godziny, żydowski skur***”.

dziś

Polowanie na Polaków zaczęło się od słów prezesa: „najgorszy sort”, „element animalny”, gestapo”. To drożdże nienawiści. Rosną one i mamy takie efekty.

CmiO-pTXgAQXpDI

Na Kongresie PiS Jarosław Kaczyński zdefiniował wrogów. I wiemy, gdzie pójdzie następne uderzenie. W samorządy. Najpierw wejdzie CBA, a następnie wytoczone zostaną procesy. Na pierwszy ogień najprawdopodobniej pójdzie Hanna Gronnkiewicz-Waltz.

daSię

Kaczyński wymienił wrogów swojej władzy. Obok opozycji to, rzecz jasna, prezes Trybunału Konstytucyjnego, „przeważająca część mediów”, „celebryci” oraz samorządy. Poświadcza to, że niezależne od rządu władze lokalne to zmora szefa PiS.

W nie uderzą najpewniej służby, szukając haków i nieprawidłowości, wytaczając mniej lub bardziej dęte procesy. Po to, by niepisowskie samorządy poddać władzy pisowskich komisarzy mających przygotować grunt pod przyszłe wybory lokalne. Kaczyński wie, że nie da się Polską zawładnąć bez reszty, pozostawiając niezależne władze lokalne.

PiS obsiada największe spółki skarbu państwa. Dojne krowy. KGHM jest czyszczone do sprzątaczki.

piSprzyssał

Posada wiceprezesa PKO BP dla partyjnego działacza Maksa Kraczkowskiego to tylko epilog skoku, jakiego PiS dokonał na państwowe spółki. W samym tylko KGHM partia dała pracę kilkudziesięciu działaczom z regionu.

KGHM to jedna z największych polskich firm i największy pracodawca na Dolnym Śląsku. Za każdym razem, gdy zmienia się w Polsce rząd, kombinat wraz z całą masą należących do niego spółek przechodzą prawdziwą kadrową rewolucję. Takiej „dobrej zmiany” nie było jednak w Polskiej Miedzi jeszcze nigdy.

W Białymstoku minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel pilotuje budowę pomnika Lecha Kaczyńskiego. Pomnikomania pisowska.

kult

Działacze PiS tłumaczą, dlaczego musi stanąć pomnik Lecha Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim, najczęściej pojawia się argument, że tu pracował prezydent i tu zbierały się tłumy by wyrazić swój żal w obliczy katastrofy prezydenckiego Tupolewa. A co ma wspólnego Lech Kaczyński z Białymstokiem? Właściwie nie wiadomo. Ale i tak w ciągu dwóch lat ma tam powstać jego pomnik.

Jadwiga Staniszkis w dwóch wywiadach (Koduj24.pl i „Newsweek”)  odkrywa kulisy psychiki Jarosława Kaczyńskiego. Nie jest to zdrowy człowiek.

staniszkisKaczyński1

Demoralizowanie ludzi, wykorzystywanie złych instynktów, tworzenie własnej elity, atak na elity, jako coś, co ma dać satysfakcję ludowi – twierdzi. Co jeszcze? – Wyrzucanie ludzi, co dzieje się w mediach, dyscyplinowanie prokuratury i sędziów. I do tego współpracujący prezydent Duda. To są oczywiście metody komunistyczne – zaznacza Staniszkis.

W wywiadzie padają również słowa o tym, co daje Kaczyńskiemu przyjemność:

Jak widzi strach, manipulowanie partią, manipulowanie ludźmi, przeforsowywanie swoich racji wbrew wszystkiemu, pokazanie, że może sobie na to pozwolić.

Paradoksalność rządów PiS trafnie opisuje Sławomir Sierakowski. Nastały czasy, że kłamstwo jest wiarygodniejsze niż prawda. Kłamstwo jest łatwiejsze, prawda – złożona.

gdybyJakimś

A jednak to właśnie brexitowcy, Farage, Trump, Le Pen, Wilders, Kaczyński czy Orbán są najbardziej wiarygodni, nawet wtedy, gdy kłamią. Bo tylko oni dają ludziom poczucie wpływu, a tylko na tym polega demokracja. Bardzo mi przykro. Tylko oni dają pewność, że naprawdę zrobią to, co mówią. Kiedy Clinton mówi, że zmieni Amerykę, to nikt jej nie wierzy. Kiedy Trump mówi, że wyrzuci Meksykanów i nie przyjmie muzułmanów, to ludzie mu wierzą i ja też. Kiedyś tacy jak Trump byli niewybieralni, dziś niewybieralni i niewiarygodni są politycy głównego nurtu.

Co z poniższego wypełnia Andrzej Duda?

Cmf2pyIWgAAmujk

Kościół katolicki jest mistrzem w załatwianiu swoich interesów, zwłaszcza ideologicznej indoktrynacji. Z wrzuceniem na agendę tematu całkowitej aborcju najprawdopodobniej o to szło, że kler wiedział, iż to absurd, więc teraz pozoruje ustępowanie,aby załatwić zupełnie co innego. Np. religię na maturze.

 

wsporze

Eksperci Episkopatu i obrońcy życia znają zapewne publikacje biskupa Adama Lepy „Świat propagandy” i „Świat manipulacji”. Hierarcha opisuje w nich m.in. techniki wywierania wpływu.

Jedną z nich jest metoda „drzwiami w twarz”. Manipulujący ma pewien cel, który chce osiągnąć. Wie, że nie będzie łatwo, więc najpierw stawia żądanie absurdalne, niemożliwe do realizacji. Kiedy spotyka się z odmową, stawia kolejne, już łagodniejsze – a w istocie takie, o jakie od początku mu chodziło. Manipulowany zgadza się, bo ma wrażenie, że doszło do ustępstwa.

Ze strony Episkopatu sprawa zaostrzenia przepisów aborcyjnych mogła być kartą przetargową – by załatwić religię na maturze, a być może coś innego, o czym jeszcze nie wiemy.

kochany

Prof. Jadwiga Staniszkis już na zawsze pożegnała PiS, doświadczając małości Jarosława Kaczyńskiego oraz zaprzaństwa Andrzeja Dudy, który na bank już dorobił się, iż stanie przed Trybunałem Stanu.

jadwigaStaniszkis

– W Kaczyńskim widziałam inteligencję. Wierzyłam, że inteligencja broni przed małostkowością – mówiła Jadwiga Staniszkis. – Myślałam, że Kaczyński powie: „robię to dla brata, publikujemy wyrok TK” – wyznała w „Kropce nad i”. Nadzieje profesor wiązała z 6. rocznicą katastrofy smoleńskiej.

Socjolożka wskazywała, że na wyjście z twarzą z obecnej sytuacji wciąż ma Beata Szydło. – Zostałaby bohaterką Unii Europejskiej, gdyby wykonała to, co do niej należy. Mogłaby okazać się kimś wielkim – apelowała do szefowej rządu.

Prof. Jadwiga Staniszkis gorzko oceniła także zmiany zachodzące wśród zwykłych Polaków. – Istnieje atmosfera strachu. Wiele osób zaczyna wchodzić w ten system i się przystosowywać – stwierdziła.

Politycy PiS to mali ludzie. Pchły.

otóż

Duda ma kłopot z teściem, Julianem Kornhauserem, który jest wybitnym poetą, poglądy zaś ma lewicowo-liberalne.

kłopotliwy

Kornhauser podpisał list protestacyjny przeciw zwalnieniu znakomitego Grzegorza Gaudena z funkcji dyrektora Instytutu Książki przez „Tableta” Piotra Glińskiego.

A ponadto Kornhauser napisał poemat o pogromie kieleckim, zaś jego wiersz czytał w TOK FM Adam Michnik. Dla prawicy jest to nie do strawienia.

Słyszeliście Włodzimierza Cimoszewicza w nowym programie na Onecie?

nieWykluczam

– Będzie próba zbudowania systemu autorytarnego i możemy nie mieć szansy zablokowania tego. – powiedział Włodzimierz Cimoszewicz w rozmowie z Tomaszem Lisem. – Opór może spowolnić ten proces. Opór obywatelski jest niezbędny. Ważne jest, żeby świat zobaczył, jak poważny jest problem.

cimoszewiczWprogramie

Do obejrzenia tutaj:

vod.pl/publicystyka/tomasz-lis-online-za-darmo >>>

wybrali

wiadomościTVP

Standardy z Wehrmachtu obowiązują w „Wiadomościach” TVP pod zarządem goebbelsika Jacka Kurskiego. W ostatnim wydaniu telewizyjnego dziennika dalej trwała nagonka na Katarzynę Kukiełę, która odważyła się przypomnieć „niezłomnemu” Andrzejowi Dudzie jego knajackim posługuje się językiem, w tym frazą o „korycie”.

Odważna Kukieła ma naprzeciw siebie armię pisowskich tchórzy, chowających się po norach. To jest ta brunatna Polska z galotów prezesa.

tvpInfo

„Niepokorni” dziennikarze to jacyś ćwierć-profesjonalnaliści. Oto o zaczynającym się procesie w sprawie oszustw Amber Gold „ekspertką” jest oszustka Dorota Kania (kiedyś zgrabnie nazwana przez Tomasza Lisa Dorotą Kanalią).

Kania jest skazaną nieprawomocnie za wyłudzenie 270 tys. zł.

Prawdziwa ekspertka. Standardów wehrmachtowskich ciąg dalszy.

żonaZiobry

Patrycja Kotecka, żona Zbigniewa Ziobry, dostała wysokopłatną posadę w spółce PZU, została szefem marketingu w Link4.

Kotecka twierdzi, że „zawdzięcza to wyłącznie własnej pracy”. Pewnie rowy kopała przed PZU, wykonując „własną pracę”.

Nawet toto po polsku nie potrafi się wyrazić. Ależ dorwała się w kraju podrzędność ludzka. Nie nazwę tego zła, bo jest takie żadne, płaskie, podrzędne.

Aplikować Kotecka w prywatnej firmie – to nie łaska? Zdaje się, że jej „własna praca” nie nadaje się na sprzątaczkę.

nieMa

W klubie PaństwoMiasto odbyła się ciekawa dyskusja między prof. Ewą Łętowska i prof. Jadwigą Staniszkis.

Konkluzja obudwu pań jest jednoznaczna: „Dobra zmiana niszczy Polskę”. Cytatów z tego spotkania można użyć multum. Mądre kobiety, Staniszkis wróciła do intelektualnej formy z lat 90.

ŁĘTOWSKA: NAJPIERW POSZANOWANIE KONSTYTUCJI: „Kompromis musi być homogenny, a nie być krzyżówką konia z pasztetem. Wszystkie projekty, które teraz są na stole, zakładaja [naruszenie] imponderabiliów konstytucyjnych. To nie jest kompromis. Po pierwsze: art. 190 – orzeczenie TK sa ostateczne, trzeba je publikować. Kompromis: najpierw szanuj konstytucje, a później ją zmieniaj, ale nie figielkiem, jak z konstytucją w 1935”.

STANISZKIS: „SZYDŁO MOŻE ZATRZYMAĆ LAWINĘ DESTRUKCJI”: „Kompromis musi być na gruncie konstytucji: [trzeba] opublikować ten wyrok. Wtedy by ustawa naprawcza zniknęła, można by rozpocząć prace nad nową. Problem sędziów: tu można skorzystać z rozwiązania, które proponuje Kazimierz Ujazdowski. Prezydent Duda przegapił momenty, gdy mógł wcześniej [działać] – ale jest to jeszcze możliwe. Tu więcej się dzieje w przestrzeni retorycznej, ale następuje przerażające usztywnienie. Premier Szydło mogłaby zaryzykować, [wtedy ludzie] szanowaliby ja, ze zatrzymała lawinę destrukcji”.

kaczyńskiwPRL

Z bardzo ciekawego eseju Piotra Szostaka, młodego prawnika, zacytuję opinię z pracy doktorskiej Jarosława Kaczyńskiego, który już w latach 80. ubiegłego stulecia pisał o swoich dzisiejszych poglądach. Wówczas urodził się w nim brunatny autokrata.

Kaczyński tak porównywał PRL-owskie ustawy z międzywojennymi.:

„Siły, które doszły do władzy, nie zamierzały przestrzegać reguł republiki parlamentarnej, rezygnować z władzy w wyniku przetasowania się sił w parlamencie. Władza dotąd nieustabilizowana i nieokreślona politycznie stała się trwała. Z tym większą energią, im bardziej okazywało się, że nie można liczyć na autentyczne poparcie wśród społeczeństwa”.

Władza PiS to okres smuty w historii Polski, zagraża naszej niepodległości. Jak wielkie to zło? Trudno w tej chwili określić. Ale wielkie to zło.

Ukazał się pierwszy numer pisma KOD „Przegląd Demokratyczny”.

przeglądDemokratyczny

profStaniszkisZnowu

Jak nisko Polska upada pod władzą PiS, świadczą wypowiedzi prof. Jadwigi Staniszkis, która dopiero teraz otrzeźwiała. Jeżeli ona tak mówi i prof. Śpiewak –  o przerażeniu „postkomunistycznym bolszewizmem” w wykonaniu PiS, to wiedz Polaku, że coś się dzieje złego. Możliwe, że nieodwracalnego.

Socjolog z ogromnym przerażeniem patrzy na to jak Polska zmienia się w oczach Europy.

– Panuje przekonanie, że nic się nie stało – oceniła obronę Beaty Szydło w debacie w Parlamencie Europejskim. Zdaniem Staniszkis, jednak stało się wiele i to złego:

– Widać było, że polski rząd to obca cywilizacja – mówiła w „Faktach po Faktach”.

– Na twarzach polityków dostrzegłam smutek.  Martin Schulz prowadzący debatę dostał apopleksji, był purpurowy – dodała.

Także źle oceniła Andrzeja Dudę, który zamiast być prezydentem z prawdziwego zdarzenia, „jest na nartach”. Jego spotkanie z Donaldem Tuskiem uznała za…

„żenujące”. Nie dziwi ją, że Europa jest „zaskoczona i zawiedziona”. Stanuszkis też zauważa, że Jarosław Kaczyński… nie jest taki, jak Lech Kaczyński, który „postępowałby inaczej”.

PiS prowadzi Polskę na Wschód. Wypisuje z nowoczesności i cywilizacji zachodniej.