Posts Tagged ‘Jan Hartman’

Spacer z Tuskiem.

Jan Hartman pisze o PiS, który domaga się reparacji wojennych od Niemców (fragmenty).

Kto pamięta PRL, temu w uszach dźwięczą jeszcze brutalne słowa antyniemieckiej propagandy. Gadanie o „rewizjonistach z NRF” wychodziło nam już bokiem, a działacze ziomkostw niemieckich, panowie Czaja i Hubka, znani byli każdemu polskiemu dziecku. I chyba tylko dzieci się tych strasznych Niemców bały. Ale wtedy, w latach 60., nawet jeszcze 70., jakiś sens w tym był. Faktycznie żyli jeszcze w Niemczech ludzie bezpośrednio lub pośrednio winni zbrodniom hitleryzmu, a wielu Niemców miało jeszcze jakąś cichą nadzieję na powrót Wrocławia i Szczecina do Rzeszy. Dlatego na propagandę antyniemiecką reagowało się z pewną wyrozumiałością.

Jednakże to, co wyprawia dziś neoendecki reżim w Warszawie, trudno uznać nawet za powrót do propagandowych tradycji PRL, którym tak wielorako i wielostronnie Kaczyński i jego ludzie są zafascynowani i zainfekowani. To coś więcej niż recydywa języka Gomułki – to dzikie hucpiarstwo, wywracanie kopniakiem dyplomatycznego stolika i całkowita rujnacja stosunków Polski z najpotężniejszym sąsiadem.

(…)

Niemcy utracili znaczne terytorium na rzecz Polski i na tym polegała ich rekompensata za wojnę. Nie była ona zapewne wystarczająca, jednak polskie roszczenia padły ofiarą polityki Rosji, która nie zamierzała dzielić się z Polską tym, co udało im się na Niemcach uzyskać. Nie ma dziś żadnych możliwości prawnych, aby dochodzić reparacji za wojnę zakończoną ponad 70 lat temu, no chyba że za cenę podważenia przynależności do RP Dolnego Śląska i Pomorza Zachodniego. Wiedzą o tym Macierewicz, Kaczyński, Mularczyk i każdy z pisowskich notabli mających choćby maturę. Chodzi wyłącznie o poniżanie i prowokowanie Niemców, granie na niemalże wygasłych już antyniemieckich fobiach w niższych warstwach społeczeństwa polskiego. Są to działania tyleż moralnie odrażające, co politycznie niebezpieczne i skrajnie nieodpowiedzialne.

(…)

Jeśli zaś chodzi o moralną odpowiedzialność wnuków za czyny swoich dziadków, to jest ona nikła. Współczesna etyczność nader sceptycznie odnosi się do dziedziczenia win i odpowiedzialności moralnej – każdy odpowiada dziś przede wszystkim za swoje własne czyny, a co najwyżej w niewielkim stopniu za czyny swoich najbliższych. Oczekiwanie, że będziemy płacić za winy swoich dziadków, uchodzi za niesprawiedliwe. Wolno nam żądać zwrotu zagrabionych dzieł sztuki, wolno spodziewać się od Niemców owej cierpliwości w relacjach z łamiącą zasady Polską, ale nie możemy spodziewać się, że współcześni Niemcy uznają winy swoich przodków za własne.

Tym bardziej że od dziedzictwa nazizmu odżegnują się w sposób jednoznaczny i konsekwentny. Największą reparacją wojenną Niemiec w stosunku do państw i społeczeństw, które tak potwornie niegdyś skrzywdziły, jest właśnie to, że są dziś najsilniejszą ostoją praworządności, demokracji i pacyfizmu w Europie. Z tego dobrodziejstwa, jakim jest trwałe nawrócenie Niemiec na pokój i demokrację, korzystamy każdego dnia. Nie wolno budzić upiorów przeszłości. Rewanżyzm i poniżanie narodu niemieckiego może się dla nas bardzo źle skończyć. Jeśli chcemy wiecznego pokoju z Niemcami, które są i będą nieporównanie od nas silniejsze pod każdym względem, zachowujmy się przynajmniej spokojnie i przyzwoicie. Wymachiwanie drewnianą szabelką i plucie Niemcom na buty może się skończyć wystawieniem posterunków granicznych wzdłuż Odry, a w przyszłości… wolę nawet nie myśleć, jak.

Prof. Jadwiga Staniszkis w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. „Prezydent Duda zrobił minimum, które powinien był zrobić. On dryfuje w polityce i deklamuje, a na jego decyzję musiały wpłynąć protesty uliczne oraz otoczenie” – mówi prof. Staniszkis w „Rzeczpospolitej”.

W ocenie socjolożki jest zdecydowanie za wcześnie, by można było mówić o sporze między rządzącym PiS a prezydentem Andrzejem Dudą. „Czy mamy do czynienia ze sporem, zobaczymy, kiedy prezydent przedstawi swoje projekty ustaw dotyczące Sądu Najwyższego i KRS. Niewykluczone, że prezydenckie ustawy nie będą odbiegały znacznie od ustaw pisowskich” – podkreśla w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” prof. Staniszkis.

Prezydent ze słabym charakterem jest dla PiS skarbem

Prof. Staniszkis zwraca uwagę, że prezydent był i jest bardzo użyteczny dla PiS i to dzięki niemu sparaliżowano Trybunał Konstytucyjny: „Prezydent ze słabym charakterem jest dla PiS skarbem”.

Socjolożka przekonuje, że dopiero propozycje ustaw o SN i KRS dadzą prawdziwy obraz prezydenckiej niezależności i siły charakteru.

„Teraz mamy do czynienia tylko z bardzo ostrożnym krokiem prezydenta, który powinien był pójść dalej. Duda powinien zawetować również ustawę o sądach powszechnych, a wcześniej nie pozwolić na zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Prezes Julia Przyłębska i sędziowie ‚dublerzy’ w Trybunale Konstytucyjnym to wina Dudy. Nie reagowali z urzędu na niekonstytucyjne posunięcia rządzących niszczące niezależność sądów. Skutki tego są odczuwalne. Nie zapominajmy o tym” – przypomina prof. Staniszkis.

Duda zrobił minimum. On dryfuje w polityce i deklamuje

Jak zauważa profesor, ani PiS, ani Ziobro nie proponują usprawnienia funkcjonowania sądów, a dążą do upartyjnienia i ograniczenia niezależnych władz.

Zarzuty Ziobry pod adresem Dudy są ambicjonalne. To potyczka mająca zwiększyć kompetencje ministra sprawiedliwości kosztem prezydenta. Prezydent Duda zrobił minimum, które powinien był zrobić. On dryfuje w polityce i deklamuje, a na jego decyzję musiały wpłynąć protesty uliczne oraz otoczenie. Znam prof. Krzysztofa Szczerskiego, którego cenię, i jego otoczenie. Obóz prezydenta nie mógł pozwolić Andrzejowi Dudzie na dalsze łamanie konstytucji, żeby zachować twarz i móc dalej dla niego pracować. Te dwa weta to minimum, które Duda powinien był zrobić. Nie może pozwolić na upartyjnienie sądów, które miałyby w przyszłości chronić łamanie prawa przez PiS

– mówi prof. Staniszkis i dodaje, że teraz prezydent albo pokaże, że jest „niezależnym wolnym podmiotem, albo instrumentem PiS”.

Tak działał stalinizm i faszyzm

„Pamiętajmy też, że SN analizuje wyniki wyborów i wyłania Trybunał Stanu, który może osądzać polityków. Rządzący, zawłaszczając i wpływając na sądy, chcą zminimalizować odpowiedzialność indywidualną. Tak działał stalinizm i faszyzm oraz inne systemy opresyjne. PiS chce zrzucić z siebie wszelką odpowiedzialność, podporządkowując sobie niezależne dotychczas instytucje” – zwraca uwagę socjolożka w rozmowie z „Rz”.

Wzrośnie cena wody i prądu! Polacy zostali kolejny raz oszukani przez ❗

Waldemar Mystkowski pisze o Dudzie.

Duda – brylant prezesa w szkatułce Pałacu Prezydenckiego

Andrzej Duda przesłał do Sejmu dwa wnioski o ponowne rozpatrzenie ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i o Sądzie Najwyższym. Tak pokrętnie w języku prawnym nazywane są zawetowane ustawy, które „rozpatrzone” mogą być tylko poprzez odrzucenie weta, czyli trzech piątych głosów w obecności przynajmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Zatem czekamy na przedstawienie przez Dudę w ciągu dwóch miesięcy – jak zapowiedział – swoich dwóch ustaw. We wnioskach Dudy zawarte jest uzasadnienie wet, zatem możemy odczytywać z nich, co będzie w ustawach, które opracowane zostaną w Kancelarii Prezydenta.

I możemy już dzisiaj otworzyć buzię z wrażenia. Dudzie nie przeszkadzała w ustawach niezgodność ich z Konstytucją, ale zbyt duża władza w rękach ministra sprawiedliwości oraz to, że jedna partia wybierze swoich sędziów zarówno do KRS i SN.

Duda jest za tym, aby sędziowie do KRS byli wybrani trzema piątymi głosami posłów i pochodzili z różnych grup sędziowskich. Spełniony jest warunek dogadany przez Dudę z Pawłem Kukizem, którego klub wraz z PiSem i małymi kołami poselskimi mógłby przepchać swoich kandydatów.

W uzasadnieniu Dudy nie ma mowy o tym, co zostało zapisane w Konstytucji, iż na 15 członków KRS  czterech wybiera Sejm, a reszta – jedenastu – zgromadzenia sędziowskie. Duda nie widzi łamania Konstytucji w przerwaniu kadencji sędziów, która trwa 4 lata, nie może więc jej przerwać zwykła ustawa sejmowa. W Konstytucji nie ma także mowy o dwóch zgromadzeniach KRS, które proponowała pisowska ustawa.

Dudzie więc nie wadzi łamanie Konstytucji, ale zbyt duża władza Zbigniewa Ziobry. Także uzasadnienie weta ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczy zbyt dużej władzy ministra sprawiedliwości, a nie złamania konkretnych artykułów Konstytucji, w tym nieusuwalności sędziów, 6-letniej kadencji I prezes, etc.
Dudzie nie przeszkadza złamanie Konstytucji w zawetowanych ustawach, ale to, że jeden człowiek będzie miał władzę większą od niego.

Można mniemać, iż dwa weta były spowodowane protestami społecznymi, które zostały w ten sposób spacyfikowane. Rodzi to silne podejrzenia, iż Duda nie tylko dogadał się z niektórymi hierarchami Kościoła katolickiego – o czym od razu pisałem – ale z wysłannikami prezesa Kaczyńskiego.

Ten ostatni idzie na zderzenie czołowe z Polakami, którzy nie zgodzą się na zniszczenie trójpodziału władzy, czyli demokracji. Kaczyński nie tyle wyprowadza w pole opozycję parlamentarną, co polskie społeczeństwo. Duda w tej rozgrywce mimowolnie został wpędzony w rolę dobrego policjanta („ach, dwa weta, dwa weta, ach”).

Jadwiga Staniszkis, która otrzeźwiała z silnej dawki kaczyzmu, uważa, że „prezydent ze słabym charakterem jest dla PiS skarbem” (w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”). Duda jest brylantem dla prezesa Kaczyńskiego, trzyma go w szkatułce, która nazywa się Kancelarią Prezydenta.

I na tym polega ta gra, chcą nas oszwabić grą polityczną, która jest planowana tylko w jednym miejscu – w gabinecie prezesa, w gmachu przy Nowogrodzkiej. Chcą nam pokazać nie tyle „ucho prezesa”, co „ucho od śledzia”. Taki jest ich va banque.

SUWEREN ODREAGOWAŁ :)))

>>>

Reklamy
NA KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU…

wawalove.pl

ZOBACZCIE POLSKĘ WEDŁUG PiS. NIECH PRAWDZIWE SYTUACJE, PRAWDZIWE ZDJĘCIA, POWIEDZĄ WIĘCEJ NIŻ PROPAGANDA.

ZOBACZCIE POLSKĘ WEDŁUG PiS. NIECH PRAWDZIWE SYTUACJE, PRAWDZIWE ZDJĘCIA, POWIEDZĄ WIĘCEJ NIŻ PROPAGANDA.

Jan Hartman na blogu o „zasługach” Kaczyńskiego (fragment).

Dzięki Kaczyńskiemu coraz więcej ludzi tę odwagę ma. Na Krakowskim Przedmieściu i pod Wawelem, a także w wielu innych miejscach – w przestrzeni fizycznej i internetowej – spotyka się coraz więcej ludzi z najwyższym cenzusem kulturowym. Asymetria moralna i kulturalna pomiędzy ludźmi reżimu a ludźmi aktywnymi w jego zwalczaniu jest coraz wyrazistsza. Tym bardziej zresztą czymś zawstydzającym i żenującym jest kolaborowanie z PiS kilkuset ludzi z naukowymi stopniami, pretendującymi do przynależności do warstw inteligenckich. Ale to już ich sprawa. Tak jak naszą sprawą jest, z kim będziemy się bawić, a z komu tylko skinienie głową.

Polska inteligencja za granicą zastanawia się, jak może nam pomóc. Odpowiedź jest prosta. Róbcie rzeczy małe i spektakularne, gdy tylko ludzie reżimu pokażą się w Waszych krajach i miastach. Gotujcie im godne powitanie i sprawiajcie, aby media interesowały się bardziej Waszymi dowcipnymi protestami niż groteskowymi wypowiedziami Dudy, Szydło czy Waszczykowskiego. Zachód musi się dowiedzieć, że Polska nie kończy się na groteskowo niewdzięcznych, pyszałkowatych i kompletnie nieprofesjonalnych politycznych pajacach. Gniew i rozżalenie Zachodu w stosunku do polskiego rządu nie może przenosić się na całe społeczeństwo.

Niełatwo tego uniknąć, ale można ograniczać i minimalizować skutki tej wizerunkowej i politycznej katastrofy. Ponadto Polacy na Zachodzie, tak jak zawsze, gdy Polska była w opresji, powinni wspierać opozycję finansowo. Z reżimem, tak jak za komuny, walczy zaledwie kilka tysięcy osób. Każda z nich wydaje na ten cel swoje prywatne środki. Są to jednakże tylko grosze. Cała opozycja w Polsce nie dysponuje większymi środkami niż jeden sklepikarz. Takie jest to nasze słynne umiłowanie wolności. Liczy się każdy grosz!

Ponadto mieszkając w pięknych miastach Zachodu, możecie pokazać skromnym działaczkom i działaczom w Polski, że widzicie i doceniacie ich zaangażowanie. Nie musicie wspierać Frasyniuka – on sobie poradzi. Ale jeśli możecie dodać otuchy zwykłym ludziom, ciąganym na policję i nękanym przez pisowskich hejterów, to róbcie to koniecznie. Niech reżim widzi, że każdy, jeśli poważy się prześladować zwykłych ludzi, niegodzących się na niszczenie państwa przez Kaczyńskich, Ziobrów, Macierewiczów i Szyszków, to będzie się musiał zmierzyć z opinią publiczną na Zachodzie i z zachodnimi politykami.

Trzymajmy się i działajmy – każdy na swoją miarę. Tchórzliwi i leniwi niechaj robią cokolwiek, a heroiny i herosi – wszystko! Jak mówi nasze stare, ubeckie powiedzenie: od każdego wedle jego możliwości!

ZOBACZCIE POLSKĘ WEDŁUG PiS. NIECH PRAWDZIWE SYTUACJE, PRAWDZIWE ZDJĘCIA, POWIEDZĄ WIĘCEJ NIŻ PROPAGANDA.

ZOBACZCIE POLSKĘ WEDŁUG PiS. NIECH PRAWDZIWE SYTUACJE, PRAWDZIWE ZDJĘCIA, POWIEDZĄ WIĘCEJ NIŻ PROPAGANDA.

Anne Applebaum: Trumpa i PiS łączy wiele podobieństw

Anne Applebaum, historyczka, profesor na London School of Economics, publicystka „The Washington Post”, żona byłego szefa MSZ Radka Sikorskiego, przekonanie ekipy rządzącej, jakoby Donald Trump był „najbardziej propolskim prezydentem USA od czasów Ronalda Reagana” – w wywiadzie udzielonym Maciejowi Jarkowcowi z „Gazety Wyborczej” – ocenia jako absurdalne. – „Byłabym zdumiona, jeśli on wie, gdzie leży Polska” – mówi w sobotnim wywiadzie.

Nie ma wątpliwości, że Polska „nie może być antyamerykańska, wziąwszy pod uwagę zależność wojskową od USA”, ale przez brak znaczących sojuszników w Europie wzrasta jej uzależnienie od „dobrej woli Ameryki”. – „Paradoks polega na tym, że Donald Trump jest pierwszym prezydentem USA od 1949 r., kiedy powstało NATO, którego przywiązanie do sojuszu z Europą jest wątpliwe. Powtarza, że Europie nie ufa, że NATO jest marnowaniem pieniędzy”. Polacy więcej zyskują na handlu z Niemcami, więcej otrzymują od UE. To, co może zaoferować Ameryka, to bezpieczeństwo. Jednak nie wiemy, czy pod rządami Trumpa będzie chciała to zrobić – wyjaśnia Applebaum. – „Żaden dotychczasowy prezydent USA nie wahał się potwierdzić gwarancji wynikających z art. 5 NATO. Trump jest pierwszy” – podkreśla publicystka. I ostrzega. „Polska w relacjach z Ameryką Trumpa powinna być bardzo ostrożna. To jest prezydent, który kłamie. Zrywa umowy i nie przestrzega ustaleń”.

Na pytanie dziennikarza, czy zgadza się z poglądem, że po ledwie półtora roku rządów PiS-u spuścizna 1989 roku i ponad ćwierć wieku pracy nad demokracją zostały roztrwonione, odpowiada, że tego jeszcze nie wiadomo. Jak podkreśla, wiemy natomiast, że „na pewno PiS dokonuje zamachu na niektóre fundamentalne zasady funkcjonowania państwa przyjęte po 1989 r., do których stosowały się wszystkie dotychczasowe partie i rządy, łącznie z postkomunistami” Wylicza atak niezależność sądów i „totalne upolitycznienie” służby cywilnej, w której o rozdziale stanowisk decyduje teraz tylko i wyłącznie przynależność partyjna. Jak podkreśla, „mieliśmy z tym do czynienia w przeszłości, szczególnie w latach 90., ale teraz ta sytuacja występuje w całkiem nowej, ogromnej skali”. – „Bardzo znaczące jest to, że dziś na dobrą sprawę nie mamy pewności, czy następne wybory będą wolne. Nie można odrzucić scenariusza, że rząd w jakiś sposób będzie próbował wpłynąć na ich wynik. To obrazuje skalę zniszczeń demokracji. Jest za wcześnie, żeby stwierdzić, czy ona się obroni” – konkluduje Applebaum.

O pozycji międzynarodowej Polski historyczka mówi w kategoriach „wielkiej straty, być może nieodwracalnej”. Dlaczego? „Polska budowała reputację przez ponad 20 lat” – przypomina Applebaum. W efekcie „jej pozycja ciągle rosła, wzrastało znaczenie uprzywilejowanej relacji z Niemcami, podobne, wyjątkowe stosunki Polska zaczynała budować z Francją. Gdybyśmy dziś mieli inny rząd, rozmawialibyśmy o niemiecko-francusko-polskim przywództwie w Unii. Jestem przekonana, że po zwycięstwie Emmanuela Macrona we Francji i prawdopodobnej wygranej Angeli Merkel w Niemczech taki triumwirat by się wykształcił”. Dobrym przykładem jest fakt, że państwa zachodnie ufały Polsce w kwestii polityki ukraińskiej. – „W ostatniej dekadzie Polska była zdolna narzucić Unii politykę wobec Ukrainy, doprowadzić do umowy stowarzyszeniowej z tym państwem. Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy pozwolili na to Warszawie, bo zaufali, że Polska jest odpowiedzialnym centrowym graczem europejskim” – wylicza Anne Applebaum. Teraz jednak „język antyeuropejski i działania wewnętrzne władzy sprawiają, że Polska wydaje się nieobliczalna i nieodpowiedzialna. Stała się państwem, na którym nie można polegać. Polska i Węgry są postrzegane jako skrajnie prawicowi szaleńcy Europy. Wielu ludzi na Zachodzie od zawsze miało taki właśnie stereotyp na temat Polski i dziś jest im bardzo wygodnie go szerzyć”. Nawet jak przyjdzie inny rząd, odbudowa reputacji i zaufania będzie trwała bardzo długo.

Lansowany dziś przez polską dyplomację tzw. sojusz Trójmorza (czyli, jak dopowiada dziennikarz „GW” plan bliższej współpracy między 12 państwami regionu, który ma zaowocować silniejszą pozycją w relacjach z dużymi krajami Europy) jest przez Applebaum postrzegany jako plan bez wyraźnie określonych celów. – „Musi być coś, na co ta dwunastka się umawia. Jakaś platforma wspólnych celów. Może ona istnieje, ale jeśli tak, nikt tego na razie nie wytłumaczył. Tymczasem, jeśli spojrzymy nie na 12 państw Trójmorza, lecz ledwie cztery kraje Grupy Wyszehradzkiej, jedyne, co je łączy, to sprzeciw wobec przyjmowania uchodźców” – tłumaczy publicystka „The Washington Post”.

Anne Applebaum dostrzega liczne podobieństwa między rządami Trumpa i władzą PiS-u. Jej zdaniem i prezydent USA i partia Kaczyńskiego reprezentują mniejszość. – „Największe poparcie, jakie PiS uzbierał w wyborach, sięgało 40 proc., częściej oscyluje w granicach 30 proc. Trump przegrał głosowanie powszechne, został prezydentem dzięki systemowi elektorskiemu. Dziś twarde poparcie dla niego nie przekracza 30 proc. I Trump, i PiS stają przed tym samym problemem politycznym: reprezentują mniejszość, a chcą się przedstawiać jako głos całego narodu. Pojawia się potrzeba utrzymywania władzy przy użyciu niedemokratycznych środków. Stąd ataki na sądy, na media” – wyjaśnia publicystka. Co ciekawe, w Stanach i w Polsce słychać ten sam język: u nas przeciwnicy władzy są „antypolscy”, tam – „nieamerykańscy” (unamerican). „Język jest narzędziem w taktyce tworzenia małych fanatycznych grup obywateli przywiązanych do tradycyjnej, etnicznie klarownej tożsamości” – mówi Applebaum. Podobieństw wskazuje więcej. Trumpa i PiS łączy też bardzo aktywny i agresywny trolling w mediach społecznościowych. Kolejna zbieżność – wymienia publicystka – to mejle wykradzione Demokratom i nagrane w restauracjach rozmowy polityków Platformy, które „zostały podobnie wykorzystane do histerycznych kampanii medialnych, które okazały się świetnym paliwem wyborczym”.

Kolejne z podobieństw ma szczególne konsekwencje dla Polski, zauważa publicystka. Otóż i PiS, i Trump działają na korzyść Rosji. Tylko że – zadaniem Aplebaum – „różnica jest taka, że Trump robi to świadomie. Jego związki biznesowe z Rosjanami są znane od kilkunastu lat. Obóz PiS-u, święcie przekonany o swojej antyrosyjskości, jest prorosyjski przez własną głupotę. Rozbijanie Unii jest w interesie Moskwy, tak samo jak osłabianie międzynarodowej pozycji Polski. Również w kontekście Ukrainy”. Nie ma wątpliwości, że koszty będą odmienne. Dlaczego? – „O ile Stanom raczej ujdzie to na sucho, bo są dużym, silnym krajem, o tyle dla Polski skutki mogą się okazać katastrofalne” – mówi Applebaum. Tym bardziej, że „Trump nie ma tak naprawdę pojęcia o Rosji i Putinie. Nie rozumie, jak działa ten kraj i jego przywódca. Jednocześnie darzy putinizm sympatią, co jeszcze do niedawna w przypadku prezydenta USA wydawało się niewyobrażalne. Trump podziwia w Putinie to, co nas wszystkich w nim przeraża, choćby gotowość do zabijania swoich wrogów. Amerykański prezydent zdaje się naśladować putinowski styl rządzenia” – mówi Applebaum.

Na czym polega to naśladownictwo? – „Spójrzmy, jak w systemie władzy [Putin] instaluje członków swojej rodziny. Władza polityczna wykorzystywana do bogacenia się i bogactwo zaprzęgane do zdobywania władzy to bardzo rosyjski sposób patrzenia na politykę. Putin jest od Trumpa bogatszy i ma więcej władzy. Trump marzy o sprawowaniu takiej kontroli nad społeczeństwem, jaką ma Putin w Rosji” – wyjaśnia publicystka. Podkreśla jednak, w kontekście rozpoczynającego się w piątek szczytu G20 w Hamburgu, na którym dojdzie m.in. do spotkania przywódcy USA i Rosji, że „Trump nadal będzie dążył do jakiegoś układu z Rosją. Jest bardzo mało spraw, w których pokazuje konsekwencję, nie zmienia zdania. Ale w dwóch kwestiach mówi to samo od ponad dekady – ciągle wyraża niechęć do NATO i podziw dla Rosji Putina. Traktowałabym to bardzo poważnie” – kwituje swoje analizy geopolityczne Anne Applebaum.

Tylko, czy politycy PiS zdają sobie sprawę z powagi sytuacji?

ZOBACZCIE POLSKĘ WEDŁUG PiS. NIECH PRAWDZIWE SYTUACJE, PRAWDZIWE ZDJĘCIA, POWIEDZĄ WIĘCEJ NIŻ PROPAGANDA.

ZOBACZCIE POLSKĘ WEDŁUG PiS. NIECH PRAWDZIWE SYTUACJE, PRAWDZIWE ZDJĘCIA, POWIEDZĄ WIĘCEJ NIŻ PROPAGANDA.

Waldemar Mystkowski pisze o Kongresie PiS.

Kaczyński i jego Sulamitka Morawiecki w Przysusze

Kongres PiS w Przysusze to był show jednego aktora z dodatkiem – miał zwodniczy odsyłacz hasłowy – hasztag, jak nazywają nasi impotenci językowi – #PolskaJestJedna. Czemu kongres służył? Uspokojeniu nastrojów na czas wakacji, ale przede wszystkim wyznaczaniu dróg do jednego celu. Niestety, dla wprawnego ucha wybrzmiało to, co planuje Jarosław Kaczyński – Polexit poprzez front walki z Niemcami.

Odszkodowania za II wojnę światową kiedyś były podnoszone przez Kaczyńskiego, potem porzucone. Jakiś czas temu usłużne media prawicowo-narodowe („narodowe” nazywam TVP i radia publiczne, acz bliżej im do gadzinówek) powróciły do tematu. A teraz na kongresie prezes zdefiniował: – „Czy otrzymaliśmy za te gigantyczne szkody, których tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś jakiekolwiek odszkodowania? Polska nigdy nie zrzekła się takich odszkodowań. Ci, którzy tak sądzą, są w błędzie”.

Unia Europejska jest już w całości wrogiem dla PiS, a będzie jeszcze większym, bo w kraju kolejne dziedziny życia publicznego będą zagarniane przez partię rządzącą. Sięgnięcie po media prywatne, które będą parcelowane, a następnie przywłaszczane pod hasłem „dekoncentracji mediów”. Oraz gmeranie przy ordynacji wyborczej, nie chodzi tylko o samorządy, które nie są pisowskie, ale przede wszystkim o uczynienie z ordynacji perpetuum mobile wygrywania wyborów. Już dzisiaj da się prześwietlić, jak PiS zamierza wygrywać.

Unia Europejska jeszcze silniej zareaguje na dalsze rozwalanie demokracji w Polsce, więc Kaczyński będzie szukał kiełbasy populistycznej, którą zechce kupić Polaków. Nie będzie to takie proste, bo budżet już trzeszczy, wyniki gospodarcze są dużo gorsze niż za poprzedniego rządu, a wydatki będą jeszcze większe i większe.

Dlatego na kongresie został dowartościowany Mateusz Morawiecki, Szydło tylko siedziała w pierwszym rzędzie i świeciła w nowym makijażu. Ona już jest bez znaczenia dla Kaczyńskiego. Morawiecki jednak nie jest Salomonem – przynajmniej gospodarczym. Przeciwnie, dlatego robi za Salomona od „Pieśni nad pieśniami”. Salomona od poezji.

Salomon pisał do Sulamitki: „Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust (…) Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie… (etc.)”. Morawiecki do Kaczyńskiego: – „Przemawiać po Jarosławie Kaczyńskim to gorzej niż gonić karuzele vatowskie. Tam gonisz, gonisz i łapiemy. A tu gonisz i nie ma szans dogonić”.

Czyż to nie poezja? I co Sulamitka Morawiecki obiecuje Salomonowi? Proszę bardzo: „Wybudujemy centralny port komunikacyjny”. Po wykopaniu Polski z Unii Europejskiej „centralny port” będzie konkurencyjny do niemieckich? Już to widzę. Do tego Morawiecki jest kiepskim mówcą, nie jest ekonomistą, ale jako rzekłem: poetą ekonomii i to w wydaniu grafomana (niedrukowalnego). Zacytuję jeszcze Salomona w dialogu z Sulamitką: „Wisiorki zrobimy ci złote z kuleczkami ze srebra” – tak składa obiecanki prezesowi jego oblubieniec Morawiecki.

Szkoda, że na kongresie zabrakło mowy innego wicepremiera Piotra Glińskiego (mego ulubionego lewusa intelektualnego), który mógłby obiecać ze dwa filmy hollywoodzkie. Przemawiał za to proboszcz Jarosław Gowin, lecz nie warto go wspominać, bo jego kadzidła były duszące.

Ja tu sobie kpię, a sprawa jest poważna. Tacy katastrofalni ludzie rządzą i nie liczą się z niczym. Równolegle do „pikniku od umysłu” w Przysusze na warszawskiej Pradze odbywała się Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna poczynił kilka ważnych obietnic dla Polaków, które stoją w opozycji do PiS, co jest zrozumiałe, bo po PiS trzeba będzie Polskę odbudowywać. Już jest z czego podnosić ojczyznę, a będzie jeszcze gorzej, zanim PiS odejdzie od koryta (odsunięty bądź wyrżnięty w dno), może zechcieć to koryto rozwalić na naszych głowach.

Na razie partia Kaczyńskiego korzysta z osiągnięć Polaków i poprzednich rządów. Właściwym hasztagiem dla tego kongresu byłby #PolskaJestKorytem.

ZOBACZCIE POLSKĘ WEDŁUG PiS. NIECH PRAWDZIWE SYTUACJE, PRAWDZIWE ZDJĘCIA, POWIEDZĄ WIĘCEJ NIŻ PROPAGANDA.

>>>

c4_oay5waaea5ps

Jarosław Kaczyński zrobił sobie z Wawelu prywatny zamek.

SŁOWO NA NIEDZIELĘ – PIĘKNE :))))

c4_o11pwmaarnjg

Każdego 18. dnia miesiąca – w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej – prezes Kaczyński odwiedza grób brata i bratowej. Pod Wawelem zebrało się w sobotę kilkadziesiąt osób. Przynieśli ze sobą tabliczki ze znakiem zakazu wjazdu i hasłami: „Nekropolia nie dla PiS-u”, „Stop upartyjnianiu Wawelu”, „Módl się prywatnie nie w blasku fleszy”. Skandowali: „Wawel królów, nie prezesów”, „Wawel wolny, nie PiS-owski”, „Modli się człowiek, a nie partia”, „Tu Jest Wawel, a nie Nowogrodzka”. Manifestujący – których od drogi na Wawel oddzielały barierki – nie próbowali zablokować wjazdu samochodów, wiozących m.in. prezesa PiS. Padły tylko okrzyki: „Będziesz siedzieć!”.

O co chodzi organizatorom protestu?

– Jesteśmy tutaj, bo nie zgadzamy się na upolitycznienie Wzgórza Wawelskiego. Pan prezes Jarosław Kaczyński przyjeżdża na grób swojego brata i jego małżonki, ale robi to w sposób polityczny i widowiskowy, przyjeżdża razem z notablami partyjnymi, urządzając niejako partyjną szopkę. Temu się sprzeciwiamy – mówił Tomasz Puła, jeden z organizatorów protestu. Dodał, że krokiem do odpolitycznienia Wawelu byłaby likwidacja barierek, które są rozstawiane, gdy przyjeżdża prezes PiS. Jak podkreślił Puła, nie chodzi o zabronienie posłowi Kaczyńskiemu odwiedzania grobu brata, tylko „powinno się to odbywać w inny sposób”.

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze o kolejny przekręcie Macierewicza. W poniedziałek minister Antoni Macierewicz ma ogłosić przetarg na zakup 16 śmigłowców dla polskiej armii. Osiem ma zostać przeznaczonych dla sił specjalnych, osiem dla Marynarki Wojennej. Prześledźmy, co do tej pory mówił na ten temat.

macierewicza-opowiesc

* 10 października został zerwany kontrakt na 50 śmigłowców H225M Caracal firmy Airbus. Pierwszych 16 tych maszyn miało wylądować w Polsce w 2017 r.
Szef MON natychmiast pojechał do zakładów Sikorsky w Mielcu i na tle śmigłowców Black Hawk ogłosił: „Mam nadzieję, że tymi śmigłowcami będą latały polskie siły specjalne”, bo jeśli rozmowy uzyskają zwieńczenie, „to w tym roku pierwsze śmigłowce pozwalające na realizację ćwiczeń zostaną dostarczone”.

* 11 października precyzował, że w 2016 r. będą dwa śmigłowce, w 2017 r. – osiem, a potem – 11; dodał, że chodzi o śmigłowce z Mielca.

* 16 października w TV Trwam zapowiedział budowę polsko-ukraińskiego śmigłowca dla armii krajów Europy Środkowej.

* 18 października Beata Perkowska z MON informowała, że do rozmów w sprawie śmigłowca zaproszono zakłady z Mielca, Świdnika oraz koncern Airbus.

* 8 listopada Macierewicz stwierdził, że jego oferta tylko dla Mielca „nigdy nie była aktualna”.

* 21 listopada stwierdził jednak, że pierwsze śmigłowce (Black Hawk) będą dostarczone wojskom specjalnym do końca roku.

* 10 stycznia br. Bartłomiej Misiewicz oświadczył, że dostawa dwóch pierwszych maszyn do prób i szkolenia opóźnia się z przyczyn niezależnych: „Okres świąteczny, to chwilowe przesunięcie. Jesteśmy w trakcie kończenia koncepcji offsetowej. Nie chcemy, by było to robione jak za poprzedników, gdy uniemożliwiono producentom mającym zakłady w Polsce stanięcie do przetargu na równych zasadach”.

Kolejny termin? „Styczeń, maksymalnie przełom stycznia i lutego”.

* 18 stycznia minister przedstawił kolejną wersję: „Pierwsze dwa śmigłowce na przełomie stycznia i lutego zostaną dostarczone polskim siłom specjalnym. Co do pozostałych, czyli 14 śmigłowców, które zostaną nabyte w tym roku, jesteśmy w trakcie wybierania oferty od trzech przedsiębiorców, którzy zgłosili się do tego konkursu, tzn. od Mielca, od Świdnika i od Airbusa”.

* 9 lutego: „Właśnie przed chwilą, gdy wchodziłem, powiedziano mi, że najpóźniej będzie to marzec tego roku” [co oznacza następny miesiąc opóźnienia].

Ogłoszenie przetargu oznacza, że armia nie dostanie nowych kilkunastu śmigłowców w tym roku. Żaden polski zakład nie zdoła ich bowiem wyprodukować, a to jest warunek ministra. Chyba że Macierewicz kupi przygotowane przez Airbusa dla Polski caracale?

OTO OBIECANA KONSTYTUCJA DLA BIZNESU… A RACZEJ DLA PiSNESU. Bo to przecież nie firma ma zarobić, ale państwo.

c5czuiewqaqutrz

Waldemar Mystkowski pisze o Fransie Timmermansie i jego zabiegach o demokrację w Polsce.

timmermans

Timmermans walczy o państwo prawa w Polsce

c452comukam89gl

Nie PiS będzie płacić za wpadki (w istocie nie wpadki, a poglądy prezesa Kaczyńskiego) swoich polityków na arenie międzynarodowej. Zapłacimy za Mateusza Morawieckiego, czy za Witolda Waszczykowskiego. Dorzucą swoje Beata Szydło i Andrzej Duda, którzy nie są żadnymi samodzielnymi bytami politycznymi, ale emanacją prezesa.

Morawiecki robi karierę na Zachodzie ze swoim „prawo nie jest najważniejsze”, jest wpisywany na „prestiżową” listę postaci, którzy popisali się identycznymi stwierdzeniami. Niestety, są to tylko faszyści z Hansem Frankiem na czele. Niech nikt nie twierdzi, że to przypadek, bo determinacja, z jaką bronił bezprawia w rozmowie z Timem Sebastianem w Deutsche Welle, a przede wszystkim zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego i przymiarka do takiego samego zniszczenia niezależności sądownictwa, są wehikułem PiS do faszyzacji życia publicznego w kraju.

Musimy bić w bębny, w dzwony, w polityków opozycji, aby nie ustępowali pola zagrożeniu wewnątrz kraju, dla Polski zagrożeniem jest Jarosław Kaczyński i jego partia. Każdy dzień przybliża nas do reżimu, a tym samym do osamotnienia w Europie, a później nie muszę dopowiadać, jakie będą odzywki w Paryżu, czy w Londynie, iż „nie będą chcieli umierać za Gdańsk, Warszawę i Poznań”.

Przyjaciel Polski – wielki, nie boję się tak go określić – wiceszef Komisji Europejskiej, Frans Timmermans ponagla kraje członkowskie Unii Europejskiej, aby przyszły z pomocą w sporze o kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Timmermans namawia wszystkie kraje, oprócz Niemiec, których relacje z Polską są obciążone historycznie. Pomóc Polsce – to znaczy postawić tamę zawłaszczania prawa przez PiS, aby obronić państwo prawa. Musimy sobie uświadomić, iż zniszczenie niezależności sądów, jest tożsame ze zniszczeniem opozycji. PiS będzie z każdym z nas mógł zrobić, co zechce. Najpierw zastraszyć, a jak to się nie uda, posadzić za kratami. Do tego sprowadzi się „reforma sądownictwa”.

Polska jest wypychana z reformującej się Unii Europejskiej, dosadnie przekonamy się już w połowie marca, gdy Komisja Europejska przedstawi „białą księgę” kierunków reform UE na najbliższą dekadę, która ma być wstępem do reformy instytucji unijnych i UE. Unia zmierza do ściślejszej integracji, a tym samym „różnych prędkości” dla poszczególnych krajów.

Niestety z pomysłami Ferdynanda Kiepskiego Kaczyńskiego znajdziemy się w ogonie unijnym wraz z Węgrami. A może jeszcze gorzej, bo głośno już jest wyrażana (choćby przez premiera Walonii Paula Magnette’a), iż po Brexicie winien nastąpić Polexit, Hunxit.

Potrzebna – jak nigdy dotąd – jest w kraju współpraca opozycji – elit politycznych i społeczeństwa obywatelskiego. Jeżeli teraz nie zadbamy o kraj i o siebie, za jakiś czas może być za późno, bo PiS skutecznie nas rozpirzy, skłóci, a niektórych posadzi.

ŁODZIANIE DZIŚ WYSZLI NA ULICE. POWIEDZIELI „NIE” DLA PiS-OWSKICH ZMIAN W SAMORZĄDACH. NIE ODDADZĄ MIASTA KACZYŃSKIEMU. SZACUNEK!!!

c49t2rxxaaewxgf

Kleofas Wieniawa pisze o „Uchu prezesa”.

pis-niespelna

Prezesem TVP jest niezbyt lotny człowiek – Jacek Kurski. Dlaczego nim się zajmuję? Tak wypadło w czasie smuty PiS.

Ten nielot o „Uchu prezesa” Kabaretu Moralnego Niepokoju był się wypowiedzieć, iż bohaterowie wykreowani przez Roberta Górskiego są „niespełna władz umysłowych albo kanalie”.

Oczywistym, dla mnie jest, że ten kabaret nie uderzy w PiS, w partię Kaczyńskiego, gdyż uderzy w nich talent literacki i to miary Alfreda Jarry, bądź Bertoda Brechta. I tak się stanie, taka rzecz powstanie, a może już powstała.

Kaczyńskiego nie potrzeba zamykać w żadnej metaforze, wystarczy cytować go in exteso, kompromituje się intelektualnie. Jest sam w sobie groteską.

Więc wybierzcie ten „dylemat” – ”niespełna władz umysłowych albo kanalie” – spośród 4 zdarzeń tylko z tylko dwóch dni.

1. Antoni Macierewicz przekonuje NATO do katastrofy smoleńskiej.

2. Mateusz Morawiecki w Deutsche Welle twierdzi, iż prawo nie jest najważniejsze. Czyli optuje za bezprawiem.

3. Waszczykowski stwierdza, iż Holandia nie spełnia standardów europejskich, gdyż nie posiada Trybunału Konstytucyjnego.

4. Prezes Jarosław Kaczyński „patriotyczne” donosi na Donalda Tuska i chce go ścigać Europejskim Nakazem Aresztowania.

To nie kabaret, to tylko pisowski urobek z dwóch dni na polu buraczanym. Za główki robią ich głowy. „Niespełna władz umysłowych albo kanalie”?

Odszedł kwiat, odfrunął szczególny anioł – Jan Nowicki. Wszyscy żegnamy nasz skarb – Danutę Szaflarską, która zmarła w wieku 102 lat.

c5cyuldwaaip0vi

>>>

cz976bkweaavfwo

Przez najbliższe kilka dni rozstrzygnie się kształt obecnej Polski. W niedzielę Grzegorz Schetyna, Ryszard Petru i dwóch pozostałych liderów partyjnych rozmawiało z Andrzejem Dudą.

cz_dgdaxgaarxm1

– Po tym, co się stało konieczna jest rezygnacja marszałka Marka Kuchcińskiego. To on politycznie odpowiada za ten kryzys – powiedział podczas krótkiego briefingu Grzegorz Schetyna. Wcześniej spotkał się on z prezydentem Andrzejem Dudą. Jak dodał, jest gotów spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim i liczy na zaangażowanie prezydenta w tej sprawie.

Schetyna powiedział, że podczas spotkania z prezydentem, które trwało około 40 minut, mówił o tym, jakie skutki może mieć obecna sytuacja, jeżeli nie uda się jej rozwiązać i „jeżeli nie będzie zaangażowania prezydenta”. Podkreślił, że zaangażowanie prezydenta jest niezbędne.

– Nie zależało mi na komplikowaniu sytuacji. Musimy wspólnie podjąć decyzję pokazując, że sytuacja się zmienia. Coś złego się wydarzło – mówił dalej lider PO. Schetyna podkreślił, że jest otwarty na propozycje oraz liczy na zaangażowanie ze strony prezydenta.

– Sprawa jest poważna, kryzys jest poważny. To nie posłowie opozycji doprowadzili do tego kryzysu, a marszałek Kuchciński – podkreślił podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami.

(POLICJA BURZY SIĘ PRZECIW POLITYCZNEMU WYKORZYSTANIU PRZEZ PiS)

cz_xxtlwiaai4_t

Schetyna oświadczył, że jest też gotowy do spotkania z prezesem PiS. – Prezydent mówił, i to jest zresztą publiczna informacja, że spotyka się jutro z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyński. Powiedziałem, że jestem do dyspozycji i oczekuję od niego zorganizowania spotkania mojego z prezesem Kaczyńskim, zorganizowania przez prezydenta Dudę – powiedział szef PO. Zapewnił, że jest otwarty, by rozmawiać o wszystkich problemach i je wyjaśnić. – Liczę na zaangażowanie się prezydenta Dudy w tej kwestii wzięcia też odpowiedzialności – powiedział Schetyna.

Grzegorz Schetyna zapewnił również, że posłowie jego partii nie zamierzają opuszczać sali plenarnej Sejmu. Straż Marszałkowska poinformowała nas, że przebywamy na sali sejmowej nielegalnie – poinformował wieczorem poseł Cezary Tomczyk (PO). Jak dotąd – dodał – nikt nie wydał polecenia opuszczenia sali sejmowej.

– Jeżeli taki proceder będzie miał miejsce, to chcę to wyraźnie powiedzieć, nie opuścimy sali posiedzeń, posłowie PO będą trwać tutaj do 11 stycznia, a nawet i dłużej – mówił lider Platformy. – Nie ma takiej możliwości, żeby usuwać posłów z gmachu parlamentu – podkreślił. 11 stycznia – zgodnie ze znajdującym się na internetowej stronie Sejmu kalendarzem – rozpocząć ma się kolejne posiedzenie Sejmu.

Wcześniej Andrzej Duda spotkał się z pozostałymi liderami partii opozycyjnych – Pawłem Kukizem, Ryszardem Petru oraz Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Na jutro zaplanowano natomiast spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim oraz Markiem Kuchcińskim.

cz_hf1bwgaan4os

Daniel Passent uważa, że PiS za długo nie utrzyma się u władzy.

polska-nie-musi

Jeszcze kilka miesięcy temu przeciwnicy rządu PiS/Kukiz byli przygnębieni. „Dwie kadencje, osiem lat Kaczyński ma jak w banku” – mówili.

Władza skonsolidowana, opozycja rozbita i podzielona, brak lidera, brak koncepcji, a tymczasem walec PiS w błyskawicznym tempie wprowadza zmiany.

Rząd kupuje poparcie, hojnie rozdaje pieniądze, co prawda wszystkich obietnic nie spełnia, ale 500+, płaca minimum, wyższy próg dla najbiedniejszych – to wszystko się liczy.

Aż tu nagle… opozycja otrzymała jeden za drugim kolejne prezenty od PiS. Prawo i Sprawiedliwość zaczęło się potykać o własne nogi.

Pierwszym i największym potknięciem była próba grzebania przy ustawie o aborcji, co wywołało czarne demonstracje w wielu miastach. Kaczyński nadział się na parasolki i (zapewne tylko na pewien czas) wycofał się z poparcia dla średniowiecznego projektu. („To nie była nasza inicjatywa” itp).

To było pierwsze zwycięstwo społeczeństwa. Potem były: nepotyzm w spółkach Skarbu Państwa, nieustanna demolka Trybunału Konstytucyjnego, kompromitujące nominacje Misiewicza w MON i Greya w MSZ, świadczące o niekompetencji, dalej dymisje generałów z najwyższych stanowisk, minister obrony w narożniku, okazuje się, że Polska nie jest taka bezpieczna, jak zapewnia rząd – wręcz przeciwnie, kiedy Rosja pręży muskuły, a Trump krzywi się na NATO, w Polsce odchodzą generałowie, i to szkoleni nie w Moskwie, tylko w Waszyngtonie.

cz-bqb-xaaajxn6

Przedtem: klapa z helikopterami Caracal i pajacowanie ministra Macierewicza, który zapowiadał kupno pierwszych śmigłowców jeszcze w tym roku (!), desperackie podróże premier i ministra do Łodzi i Mielca, by zażegnać kryzys helikopterowy i zagłuszyć brednie ministra o lotniskowcach za dolara.

Następnie PiS rzucił sobie potężną kłodę pod nogi, czyli ustawę o zgromadzeniach publicznych, z której pod wpływem protestów musiał wycofać jeden z haniebnych zapisów (o pierwszeństwie zgromadzeń władzy i „kościołów” wobec zgromadzeń obywatelskich), pozostałe zapisy niestety pozostały.

Po drodze była jeszcze kolejna dezubekizacja, a potem budżet uchwalony w atmosferze awantury i niejasnej frekwencji, „na emigracji w Sali Kolumnowej Sejmu”.

A już puchar goryczy przepełniła „propozycja” ułatwienia (!) pracy dziennikarzom w parlamencie. Doszło do tego, że w obliczu protestów i po przemówieniu Tuska, Kaczyński (dopiero teraz, kiedy mleko się rozlało) kazał marszałkowi Senatu, Karczewskiemu, spotkać się z dziennikarzami, co ma stwarzać wrażenie, że władza się konsultuje i wspólnie, ręka w rękę, pracują nad nowymi przepisami, które – jak zapewnia groteskowo marszałek – nigdy nie miały na celu utrudniać pracy mediów.

Tego było już za wiele nawet dla niektórych najbardziej lojalnych zwolenników PiS. Poseł PiS Szefernaker: „Być może trzeba się uderzyć w piersi”, mówiąc, że „nasze środowisko polityczne w  nienależyty sposób zakomunikowało zmiany dziennikarzom”.

Zorientowali się również inni. Wildstein: „Propozycje ograniczenia obecności dziennikarzy w parlamencie idą za daleko”. Zaremba: „Nowe reguły bardzo mi się nie podobają”.

Premier znalazła się w opałach. Najpierw była wojownicza: „Dla wielu polityków rodzajem ich działalności stają się awantury”. Potem, w wystąpieniu wieczornym, swoim zwyczajem odmieniała słowa „dialog, wspólnie, razem”, nie Polacy przeciwko Polakom, że i ona przyczyni się do dialogu. Nie omieszkała jednak potępić „reżyserów tych wydarzeń”, który „szkodzą Polsce”.

Również prezydent Duda w swoim oświadczeniu dał panu Bogu świeczkę (nowe regulacje trzeba omawiać z zainteresowanymi redakcjami) i diabłu ogarek (opozycja wykorzystuje okazję) oraz – jako głowa państwa – zaoferował swoją mediację. Niestety, głowa prezydenta Dudy jest tak przechylona w jedną stronę, że nie nadaje się na mediatora.

Jednym z ważniejszych wydarzeń dnia było wystąpienie Donalda Tuska we Wrocławiu. Tusk zdjął aksamitne rękawiczki przewodniczącego Rady Europejskiej, przestał się krępować zaangażowania w sprawy Polski, przestał liczyć na poparcie jego kandydatury na II kadencję w Brukseli przez rząd w Warszawie, i powiedział, co myśli: „Demokracja bez poszanowania kultury, demokracja, w której ludzi pozbawia się dostępu do informacji i narzuca jeden model życia, staje się nieznośna jak dyktatura.(…) Kto dziś podważa model europejski demokracji, gwałcąc Konstytucję i  dobre obyczaje, naraża nas na wielkie ryzyko. (…) Tym, którzy walczą o europejską demokrację w Polsce, dziękuję – jesteście najlepszymi strażnikami dla Polski…”.

Swoim wystąpieniem Tusk otworzył sobie drogę powrotu do polskiej polityki. Może to pogłębić zamieszanie w opozycji, ale i zwiększyć nadzieje przeciwników reżimu PiS, którzy jeszcze niedawno nie widzieli światła w tunelu.

W sumie Polska nie musi być skazana na 8 lat.

KRAKÓW. SUWEREN OBRZUCA KACZYŃSKIEGO JAJKAMI. PRAWDZIWE I SMUTNE

cz_np04xcaak_1o

Jan Hartman odmawia Dudzie jakiegokolwiek autorytetu. Z nim nie należy rozmawiać.

kryzys

Łażenie za Dudą jest naiwne i niemądre. Służy tylko legitymizacji prezydenta, który sam się zdelegitymizował – wielokrotnie łamiąc prawo i dowodząc, że jest tylko partyjnym urzędnikiem, posłusznie wykonującym polecenia swego szefa. Nie podoba mi się to nieustanne, trwające od roku, wzywanie Andrzeja Dudy do wykazywania się samodzielnością i godnego pełnienia roli prezydenta. Duda niczym nie zasłużył sobie na to, by traktować go jak autorytet. Chodzenie pod pałac prezydencki i wzywanie Dudy do zabrania głosu jest wodą na młyn samego prezydenta, a przez to i PiSu, którego jest zdeklarowanym i niezłomnym funkcjonariuszem. Opozycja, zamiast zignorować tę drugorzędną w gruncie rzeczy postać, wciągnęła go do gry, wzmacniając tylko jego pozycję. Po co mnożyć silnych przeciwników?

Czegóż można się było spodziewać po Dudzie, jak nie oferty „mediacji”, połączonej z przyganą dla opozycji? Cóż niby miałoby z rozmów z prezydentem wynikać, poza składaniem kurtuazyjnych oświadczeń, utrzymanych w dyplomatycznym tonie? Ten ton tylko nas osłabia, pomagając reżimowi sprowadzić kryzys polityczny do wymiarów zwykłego starcia politycznych racji. Nie pozwólcie na relatywizację pisowskiego zamachu stanu! Nie pozwólcie na to, by kwestia legalności uchwalenia w Sali Kolumnowej budżetu przez PiS stała się „dyskusyjna”, tak jak „dyskusyjna” w oczach części społeczeństwa stała się sprawa zaprzysiężenia sędziów TK czy publikacji wyroku. Tu nie ma żadnej dyskusji – na niespełna dwa tygodnie przez końcem roku Polska nie ma budżetu na kolejny rok, a procedura jego uchwalenia została brutalnie i hucpiarsko pogwałcona. Państwo prawa już nie istnieje. Nic nam już nie „grozi” – dawne zagrożenia stały się dzisiejszą rzeczywistością.

cz_b8mhwgaawvca

W Polsce zapanował kryzys, który będzie kosztował dyktatora i jego partię utratę władzy. Ale musi się to odbyć w sposób cywilizowany i pokojowy. To nie nastąpi jutro ani pojutrze. Musimy rozmawiać, lecz z godnością. Partnerem dla Mateusza Kijowskiego, Ryszarda Petru i Grzegorza Schetyny nie jest Andrzej Duda ani Beata Szydło, którzy nie mają wiele do gadania. Partnerem jest tylko Jarosław Kaczyński i jego prawdziwi doradcy. Funkcjonariusze partyjni pionu wykonawczego mogą się przyłączyć, lecz prawdziwe negocjacje wymagają spotkania tych, którzy podejmują decyzje. Chodzenie za Dudą jest upokarzające i ośmieszające dla opozycji. Żadnych pośredników i żyrandoli! Albo siadamy do stołu z Kaczyńskim, albo z nikim.

Opozycja wreszcie się jednoczy. Lepiej późno niż wcale. Czas, aby to zjednoczenie sformalizowała (na przykład pod patronatem Trzech Prezydentów) i przedstawiła program działania. Nie można już czekać w końca kadencji. Państwo traci sterowność, instytucje ulegają degradacji i delegalizacji – tego nie da się już naprawić z Kaczyńskim u władzy. Ustępstwa PiS już nie pomogą. Musimy mieć odwagę pomyśleć o strajku, o rządzie tymczasowym, o przedterminowych wyborach. Nie bądźcie tchórzami! Skoro mówicie, że państwo się sypie, to dlaczego chcecie pozwolić Kaczyńskiemu nadal rządzić? Czy dlatego, że 19% Polaków półtora roku temu na niego zagłosowało? To śmieszne. Każdy kwartał zwłoki kosztować nas będzie kolejny rok odbudowywania państwa. Nie możemy sobie na to pozwolić. Jeśli będziemy wyczekiwać i wchodzić w śliskie układy z reżimem, wylądujemy tam, gdzie dziś są Węgry, a może nawet i Turcja. Kaczyński z Macierewiczem nie cofną się przed niczym. My też nie możemy być „ciepłe kluchy”. Dopóki jeszcze PiS nie obalił swojego szefa i w ogóle jest z kim gadać, zostawcie w spokoju pana Andrzejka i jego leśne… rusałki – za to czem prędzej się wybierajcie do KC na Nowogrodzką! Zażądajcie bezwarunkowego unieważnienia  posiedzenia w Sali Kolumnowej i bezpośredniego objęcia  rządów przez dyktatora, tak aby obejmowała go odpowiedzialność konstytucyjna. Tylko obalenie rządu premiera Kaczyńskiego będzie skuteczne – oblanie jakichś pań czy panów z kapelusza mija się z celem. Jeśli Kaczyński się zaprze – ulica wymusi przyśpieszone wybory. Czy Wy w ogóle czujecie, jaka dziś spoczywa na Was odpowiedzialność? Mam nadzieję, że tak. Nie schrzańcie tego!

cz_m0jxxaaioyj7

Waldemar Mystkowski czarno ocenia najbliższe dni. Kaczyński jest w niemocy.

czy-kaczynski

Prof. Jan Hartman uważa, że nie należy łazić za Andrzejem Dudą, bo on nic nie może. Należy domagać się rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim, aby rozwiązać kryzys. Nadzieje pokładane w prezydencie zawsze zawodzą i nic nie wskazuje, aby tym razem miało być inaczej. Prezydent nie ma żadnego autorytetu.

W tym kierunku podąża Grzegorz Schetyna, który co prawda spotkał się z Dudą, ale sprecyzował dosadnie dwa ważne w tej chwili warunki do rozwiązania kryzysu, dymisja Marka Kuchcińskiego i spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim.

Posłowie Platformy Obywatelskiej nawet mogą okupować salę sejmową do 11 stycznia, kiedy to ma dojść do kolejnej sesji Sejmu. Acz nie można wykluczyć, że marszałek Sejmu może zlecić użycie sił porządkowych, straży marszałkowskiej i policji, do wyprowadzenia siłą posłów z budynku Sejmu, co byłoby kolejnym wyższym poziomem eskalacji konfliktu.

Na ile PiS jest skłonny do kompromisu, zależy tylko od jednej osoby, prezesa Kaczyńskiego. Przed Pałacem Prezydenckim odbył się prorządowy wiec poparcia, na którym najbliższy zausznik prezesa Joachim Brudziński krzyczał słowami Gomułki i Cyrankiewicza o warcholstwie opozycji, a nawet zagroził stoczniowcami, którzy mogliby skonfrontować się z protestującymi przeciw autorytarnym zapędom rządzących.

Brudziński jest niesubtelny w języku i myśleniu, całkiem kwadratowy, ale symptomatyczny dla PiS i raczej nie wychodzi przed szereg. Nie ustanawia strategii, ani jej nie formułuje, bo to jest poza jego zasięgiem, lecz myślom prezesa nadaje postać groźby.

cz-aj_owqaeuguo

PiS jest w stanie ustąpić w kwestii „wolnych mediów”. Raczej tak się nie stanie z powtórzeniem głosowania dotyczącego ustawy budżetowej. Pomysł, aby przegłosować ustawę poza salą posiedzeń jest autorstwa Kaczyńskiego, przyznanie się do błędu nie mieści się w jego jednostronnie ubogiej psychice, jest pozbawiony wielkości wewnętrznego bogactwa.

A to nie napawa optymizmem. Szybciej zostanie zaserwowany nowy konflikt albo dojdzie do jakiejś prowokacji. Kaczyński i jego partia są mało polityczni, poza ich zasięgiem jest rozwiązywanie konfliktów i zawieranie kompromisów, nie potrafią przezwyciężać porażek, czyli w istocie wygrywać. Dlatego oceniam najbliższą przyszłość pesymistycznie.

Mogę sobie i Polsce życzyć, aby nie dopadło nas przekleństwo grudniowe, bo to niedobry miesiąc dla naszej nowoczesnej historii. Tak naprawdę przegrywaliśmy przez nieodpowiedzialne władze i mamy najgorszy rząd po 1989 roku. Myślałem, że nic gorszego od postkomuchów nie może nas spotkać. W gorszości jednak Kaczyński zwykle nie zawodzi. Kaczyński musiałby przezwyciężyć swoje słabości, lecz w jego otoczeniu nie ma nikogo na tyle odważnego i wartościowego, aby mu w tym pomóc. Kompleksy prezesa są nie do zaleczenia.

MYŚLICIE, ŻE PREZES PRZYZNA SIĘ DO BŁĘDU I PRZEPROSI? CZY RACZEJ WYRZUCI UJAZDOWSKIEGO Z PARTII? .

c0bttlww8aaro9c

I JUŻ WIADOMO ZA CO NAGRODA :))) Genialny rysunek: Piotr Hajda.

cxvnuf0w8auxzrk

OJCIEC RYDZYK DOSTAŁ MEDAL ZA PATRIOTYZM OD SŁUŻBY OCHRONY KOLEI 🙂 Teraz czekamy na wpłatę. Kolej jest bogata a ojciec potrzebujący.

cxxvm76xeaa4brz

Joanna Senyszyn domaga się odszkodowania za zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego!

senyszyn

Lubiłam się pośmiać z sejmowych wystąpień posła Gosiewskiego. Od ponad sześciu lat jestem pozbawiona tej wątpliwej, bo wątpliwej, ale rozrywki. Wyceniam moje cierpienie skromnie. Na 861 zł.

Skąd taka kwota? W latach 2001-2010 poseł Gosiewski wygłaszał z trybuny sejmowej średnio 41 wypowiedzi rocznie. Każda dla PiS warta majątek, a dla mnie symboliczną złotówkę. Gdyby nie zginął, mógłby być posłem do emerytury, czyli przynajmniej do 2031 roku. Ominęło mnie już 369, a stracę jeszcze 492 jego wystąpienia.

Moje żądanie jest jest w pełni uzasadnione. Wszak w drugiej turze roszczeń pazerne rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy żądają pieniędzy już nie za cierpienie wywołane utratą bliższych lub dalszych krewnych, ale za brak rozrywek, które za życia nieboszczycy rzekomo zapewniali pociotkom. Wymieniane są wycieczki do Japonii i do Warszawy, a nawet rozmowy przez telefon.

Wszyscy Polacy przeżyli traumę 10 kwietnia 2010. Toteż każdy, kto cierpi, niech wyceni swoją stratę i występujcie do Macierewicza – pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.

cxupituwiaemwwf

CZY PRZY KOLEJNYCH EKSHUMACJACH BĘDĄ KOLEJNE ODSZKODOWANIA?

cxu-e3zweaawhsh

cxu-kzqweaa7b8c

Jan Hartman pisze o kolejnych nieboszczykach, których chce zawłaszczyć nekrolub Antoni Macierewicz:

macierewicz

Antoni Macierewicz zamierza sprowadzić do Polski prochy Ignacego Matuszewskiego, wybitnego żołnierza i dyplomaty II RP, piłsudczyka. Tylko się cieszyć! Tak się przypadkiem składa, że ta znamienita osobistość to stryj mojej dalekiej krewnej Marii Mostowskiej, z której rodziną bardzo się przyjaźnię.

Maria Mostowska sama jest osobą zasłużoną – była uczestniczką powstania warszawskiego, i to nie byle jaką. Jest też wdową po wielkim matematyku Andrzeju Mostowskim oraz zapewne najstarszą warszawianką, która nieprzerwanie mieszka w tym samym warszawskim domu – od czasów głęboko przedwojennych.

Tak się składa, że ciocia Maria Mostowska nie należy do „biało-czerwonej drużyny” i w najmniejszym stopniu nie skłania się ku aktualnej władzy i jej narracji historycznej. Nie przypuszcza też, aby świat PiS podobał się jej stryjowi. Niestety, macherów od propagandy nacjonalistycznej, mającej podbudowywać rządy PiS jako jedynych moralnych spadkobierców jedynie słusznych narodowo-katolickich tradycji, nie obchodzi, komu tam z nimi po drodze, a komu nie. Martwi głosu nie mają. Żywi też nie – jeśli ich głos miałby być nieprawomyślny.

Prawdziwi patrioci nie muszą pytać bliskich, czy życzyliby sobie, aby wykorzystywano wizerunek osoby, która jest im potrzebna dla celów „polityki historycznej”. Władza jest władzą i ma zawsze rację. I może robić, co chce, nikogo o opinię i pozwolenie nie prosząc. Będzie więc Matuszewski nowym bohaterem pisowskim, a nad jego grobem zapewne przemówi sam Antoni Macierewicz. od Mieszka do Matuszewskiego – cała Polska czekała na PiS i zza grobu błogosławi!

Maria Mostowska, choć bardzo wiekowa, umysł ma bystry i w kaszę sobie dmuchać nie daje. Napisała do Macierewicza taki oto list otwarty, który niniejszym tu w całości cytuję, aby uczynić jego otwartości zadość. Niech przynajmniej niektórzy wiedzą, że nie do końca ich ci on, ten Ignacy. I jako to się w tym „całuję rączki” towarzystwie traktuje stare panie, bohaterki powstania, jeśli tylko nie chcą tańczyć, jak im władza zagra.

cxu4xfjw8aero-k

Maria Mostowska, z domu Matuszewska, bratanica Ignacego Matuszewskiego, uczestniczka Powstania Warszawskiego – do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje: z jednej strony cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, z drugiej jednak strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono ani mnie, ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów.

Mój niepokój budzi również fakt, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major Łupaszka i jemu podobni.

popodklada

Agata Kornhauser-Duda po raz kolejny została wywołana do tablicy przez Platformę Obywatelską. Rafał Trzaskowski stwierdził w niedzielę, że wierzy, iż Pierwsza Dama jako była nauczycielka przekona prezydenta Andrzeja Dudę, by ten zawetował PiS-owską reformę oświaty. Czy to wystarczy, by zmotywować ją do działania?

RAFAŁ TRZASKOWSKI

poseł Platformy Obywatelskiej w TVN24

Ustawa na szczęście nie wejdzie w życie, bo przecież pan prezydent na pewno wzniesie się ponad polityczne podziały i zawetuje tę ustawę. Wierzymy w pana prezydenta. Wierzę w to, że pierwsza dama wypowie swoje zdanie i pan prezydent weźmie to pod uwagę. Czytaj więcej

W ten sposób Platforma Obywatelska domaga się podjęcia działań przez Agatę Kornhauser-Dudę, która do chwili wyboru jej męża na prezydenta była cenioną krakowską nauczycielką. Jako Pierwsza Dama RP znana jest jednak z biernej postawy.

Krytykowano ją m.in. podczas zamieszania wokół skrajnie prawicowego projektu antyaborcyjnego. W tej sprawie wypowiadała się przed laty Maria Kaczyńska, obecna Pierwsza Dama pozostała jednak wycofana. Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów. Głównie zajmuje się pomocą dzieciom z niepełnosprawnością i nietypowymi lekcjami języka niemieckiego.

cxucugsxeaizhoq

Rzeźba przedstawia Andrzeja Dudę.

cxu7-niweaamsgk

WRESZCIE KTOŚ TO POLICZYŁ

cxqthxlxaaamm20

WSZYSCY WSPIERAMY HANKĘ ZDANOWSKĄ – NAJLEPSZĄ PREZYDENT ŁODZI OD WIELU LAT, KTÓRA WALCZY Z PiSEM.

cxvry_txcaubyck

Pułkownik Adam Mazguła w ostatnich miesiącach nieraz dał się we znaki rządzącym. Przed miesiącem kwestionował patriotyzm ministra Macierewicza.

Jego zdaniem ustanowienie Jezusa Chrystusa Królem Polski „to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich”.

adam-mazgula

CZY MYŚLELIŚCIE ROK TEMU, ŻE DZIŚ BĘDZIEMY ŻYLI W KRAJU ABSURDÓW?

cxs-rwkw8ae7fif

Waldemar Mystkowski pisze o pożegnalnym wywiadzia w „Newsweeku” z prof. Andrzejem Rzeplińskim:

ferdynand

Za niecały miesiąc prof. Andrzej Rzepliński kończy 9-letnią kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. „Newsweek” żegna go na okładce wywiadem z nim przeprowadzonym. Prof. Rzepliński rok temu nie był znany szerszej publiczności i wydawało się, że tak pozostanie, bo wybitni prawnicy nie są od tego, aby świecić fizjonomią w mediach, ale by świecić rozumem, który nie jest medialny.

Zdarzyła się jednak Polsce taka partia rządząca jak PiS i jej prezes Jarosław Kaczyński. Niby jest w demokracji prawidłowość; wyczerpuje się jedna formacja polityczna, zastępuje ją inna o innym programie rządzenia i światopoglądzie. Rotacja w demokracji ożywia politykę i życie społeczne. W Polsce zdarzył się przypadek, który może jej życie odebrać, bo PiS jest złogiem zalegającym krwioobieg demokracji, niszczącym ją od wewnątrz, niszczącym organy państwa demokratycznego.

Jednym z takim organów jest Trybunał Konstytucyjny, któremu PiS zaaplikował dawkę chorobową. Czy wyjdzie z tego, czy ten organ zostanie amputowany? A pytanie egzystencjalne: czy można żyć bez wątroby? Bo Trybunał odcedzał trucizny niekonstytucyjne. Dopóki stał na czele (jeszcze przez niecały miesiąc będzie strażnikiem) prof. Rzepliński, walczył z podrzucanymi pisowskimi toksynami.

cxvb8xyweaqe2lo

Jak będzie potem? Albo amputacja, albo martwy organ TK, który prędzej czy później zakazi cały organizm państwa prawa. Zakazi bezprawiem. Rzepliński mówi, iż pewne procesy już są nie do zatrzymania, a ich autorzy są tego świadomi. Szczególnie dobrze to widać z perspektywy zagranicznej. Tracimy poparcie elit światowych. Konserwatywni prawnicy amerykańscy nie wierzą, że ciężka praca społeczeństwa jest zatracana przez obecną władzę PiS: „Amerykanie są wkurzeni, bo dawali Polskę za przykład transformacji do demokracji i rządów prawa, podkreślając, że jeśli się ciężko pracuje, to musi się udać. I rusza się wtedy do przodu” – mówi prezes TK.

Rzepliński porównuje rządy PiS do „demokracji Kiepskich”, którzy kierują się zasadą woli – „jak to nie można, skoro można?”„Jacyś zakompleksieni ludzie o przegranych życiorysach dostali narzędzie do ręki, którym się posługują jak cepem. W wyzywaniu, obrażaniu i wzywaniu do przemocy są bezkarni”.

Po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego przychodzi czas rozprawy z sędziami. To już się dzieje. Prokuratura Ziobry prowadzi śledztwa przeciwko sędziom, nie informując o tym. Prokuratorzy nadzorują pracę sędziów i wydawane przez nich wyroki. Mediom umyka utworzony w Prokuraturze Krajowej nowy departament, który zajmuje się przestępczością sędziów i prokuratorów. Toż to już czysta postać PRL-u, to „dziarskie kroczenie w kierunku Polski Ludowej”.

Z prof. Rzeplińskim odchodzi pierwszy etap walki społeczeństwa obywatelskiego o zachowanie praworządności w Polsce. Postać to wybitna, która będzie obecna w przestrzeni publicznej. Mimo wszystko ten wywiad napawa optymizmem, chociaż naprzeciwko mamy nie trzymających standardów prawa i demokracji pisowców. Mimo wszystko Ferdynand Kaczyński jest do ogrania w swoim gabinecie z telewizorem na Nowogrodzkiej, a jego Paździochy Ziobry, Błaszczaki nie wytrzymają konfrontacji z rzeczywistymi wartościami. Tombak zawsze przegrywa z kruszcem.

cxvzgnpxcaa4sq

Kleofas Wieniawa o innym ważnym wywiadzie w wiadomo.co z Grzegorzem Schetyną:

schetyna-rzady

Zmienimy konstytucję, program in vitro i media publiczne będą finansowane z budżetu, nie chcemy naruszać kompromisu aborcyjnego, ale antykoncepcja i badania prenatalne będą powszechnie dostępne, tabletka dzień po bez recepty, a program 500 Plus musi obejmować wszystkie dzieci.

cxuq9eyxuaedzfq

Węzłowe punkty wywiadu.

„Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.”

„Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.”

„Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.”

„Staramy się tłumaczyć Nowoczesnej, że nie ma sensu się kłócić, bo za dwa i pół roku i tak usiądziemy do stołu, żeby rozmawiać o ratowaniu Polski. Jeżeli między mną a Petru będą takie same kłótnie, jak między Millerem a Palikotem, to skończy się tak samo.”

„Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS.”

„W Polsce stało się coś bardzo złego. Ludzie nie spędzają razem świąt, rodziny są podzielone przez politykę, kłócą się, nie chcą na siebie patrzeć, a to znaczy, że coś złego stało się z naszą wspólnotą. Nie można tego lekceważyć.”

„Jeśli prezydent chce wspólnych obchodów, to niech zaprosi swoich poprzedników – Wałęsę, Kwaśniewskiego i Komorowskiego – i niech w czwórkę ustalą coś, co będzie wspólnotowe.”

„Powinniśmy myśleć o tym, jak stacjonujące na zachodzie oddziały NATO-wskie przerzucić na wschód, nie jak obsadzać ludzi w domkach letniskowych. Świat, Europa, NATO widzą to przecież i przecierają oczy ze zdumienia. To jest ten sam wymiar absurdu, co Mistrale za dolara.”

„Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.”

cxvex2gwgaa1crv

Schetyna boryka się z interpretacją ideową, powinien postawić na opis, a nie na dogmatyczną semantykę. Niemniej narracja Platformy zaczyna nabierać wiatru w żagle, acz to jeszcze za mało, ale to już coś.

Wypracować narrację winien gabinet cieni, nie tylko składający się z polityków PO. PiS skończy się szybko, trzeba mu jednak pomóc. Już dzisiaj formułować, jak mają wyglądać zabezpieczenie ustrojowe, demokratyczne, aby Polska nie była rozwalana jak obecnie.

A WY, JAKIE MACIE PLANY NA JESIEŃ? 🙂

cxvuk5dxeaauj8c

LEPSZEGO PODSUMOWANIA NIE TRZEBA :))))

cxvqaikxuaaj1jg

Najlepiej gdyby PiS zwało się Rzyg, bo rzygać się chce, słysząc tę partię. A oni rządzą i taką chcą nam urządzić zarzyganą rzeczywistość. Rzyg dobrej zmiany.

169603869de07b070f34758aa3af7f15,641,0,0,0

Ot, Dominik Tarczyński, poseł partii Kaczyńskiego, który w chamski sposób nazwał Lecha Wałęsa. Ten Rzyg Tarczyński ma na sumieniu same łajdactwa.

Jak to na Twitterze Rzyga podsumowano: „Cham Tarczyński kontra polska legenda Wałęsa. Czyli człowiek z Pisuaru kontra człowiek z żelaza. I taki bydlak jest opłacany z moich podatków”.

Inny z partii Rzygu Andrzej Duda, który ogłosił się niezłomnym. Złamas. Jan Hartman pisze o nim:

andrzejDuda

Własna odmowa zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinna była zawstydzić Andrzeja Dudę. Przekroczenie uprawnień i złamanie konstytucji było w tym przypadku tak jawne, że doprawdy każde tłumaczenie się mogłoby tylko pogorszyć sprawę.

Można było mieć nadzieję, że na początek urzędowania Duda zrobi te wszystkie paskudne rzeczy, które kazał mu zrobić Kaczyński, ale potem się już uspokoi. Miał szansę na wybaczenie i uratowanie wizerunku „bezbarwnego i nieszkodliwego”. Niestety, Duda, pod presją przełożonego, lecz zapewne również z powodu diabelskich podszeptów swoich kumpli, którzy za sprawą jego długopisu chcieliby poczuć się demiurgami, powoli zmienia się w szafującego łaskami i niełaskami królika.

Jakie procesy mentalne musiały zajść w głowie Andrzeja Dudy i w głowach jego kancelistów, aby poważyć się na odrzucenie dziesięciu z trzynastu awansowych nominacji sędziowskich rekomendowanych przez Krajową Radę Sądownictwa? Sam nie wiem, czy więcej w tym arogancji czy ignorancji. Czy naprawdę prezydent nie rozumie, jaki jest sens art. 179 konstytucji, stanowiącego, że „sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na czas nieoznaczony”? No, nie rozumie. Lech Kaczyński też nie rozumiał swojej roli jako urzędnika państwowego, sądząc, że każda jego prerogatywa i uprawnienie ma charakter dyskrecjonalny i woluntarystyczny, czyli, po naszemu, pozwala mu „robić, jak uważa”. To doprawdy żenujące, a przede wszystkim niebezpieczne.

Waldemar Mystkowski na portalu KOD-u, Koduj24.pl, pisze o jadzie partii Rzygu, którym paraliżuje demokrację:

jad

PiS jeszcze maskuje się z wprowadzaniem swojego prawa, tj. woli prezesa. Do tej pory maskowali się w nocy w Sejmie, gdy kamery były wyłączone, opozycja ziewała, a suweren spał. Andrzej Duda podpisywał ustawy i nominacje nad białym ranem.

Projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym zamaskowany został Euro 2016. Robert Lewandowski strzelał pięknego gola Portugalczykom, zaś Krystyna Pawłowicz zachęcała Stanisława Piotrowicza, aby użył nagana w stosunku do posłanki Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz.

Projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym ma wszelkie znamiona stalinowskie. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar uważa, że nie jest zły, lecz bardzo zły. Jest to oględne nazwanie. Eufemizm, bo Bodnar ma kindersztubę. Projekt pisowski o TK nie tyle paraliżuje, ile likwiduje sens trwania Trybunału Konstytucyjnego. Powietrze demokracji, jakim jest trójpodział władzy, nie ma swego najważniejszego elementu kontroli: płuc.

Demokraci o stanie demokracji mogą orzekać tylko wtedy, gdy ona jest, gdy może nią oddychać wolność. Jak jej zabraknie, wypowiadają się, używający paralizatora, Piotrowicze, Pawłowicze, Kaczyńscy.

W Poznaniu zastraszano prezydenta tego miasta Jacka Jaśkowiaka i jego ludzi do ostatniej chwili, aby podczas obchodów Czerwca ’56 była asysta wojskowa i odczytanie nazwisk „poległych” w katastrofie smoleńskiej.

CmSgJhvXgAE6h26

Rzyg.

OPZZ wydaje wojnę Kaczyńskiemu.

opzz

To nie opozycja, KOD czy KE zdecydują o upadku rządu PiS i totalnej porażce Kaczyńskiego. Wyrok wyda Suweren. Jan Guz, szef OPZZ zapowiada masowe, ogólnopolskie protesty za niedotrzymanie obietnicy obniżenia wieku emerytalnego. Marsze KOD i opozycji Kaczyński mógł jeszcze jakoś znieść. Jednak prawdziwym zagrożeniem przed, którym prezes drży, jak osika są związkowe protesty.

Rzyg.

CmSxUxNXEAAiWvv

I dzisiejszy rzyg Rzygu.

tak

duda

PiS posłał Polskę na wojnę z Państwem Islamskim. Andrzej Duda podpisał decyzję o wysłaniu dwóch kontygentów wojska, w tym czterech samolotów F-16.

Macierewicz będzie zgrywał się za bohatera. Znowu eksploduje mu mózg. Tak ma ten pacjent. Szaleństwo patriotyzmu.

pisWysyła

Ulicami stolicy przeszedł Marsz Godności – Protestu Kobiet. Marsz organizowany został po raz pierwszy. O co w nim chodzi?

ratujmy

– Jesteśmy tu, aby bronić praw kobiet! – mówiła na rozpoczęcie marszu jedna z organizatorek, Irina Ovcinicov. – Jesteśmy tu, bo przychodzi chwila, że trzeba stanąć na ulicy i powiedzieć: „Dość!” Dość ignorowania naszych najbardziej podstawowych praw, dość przemocy wobec kobiet, dość ignorowania naszego prawa do ochrony zdrowia i życia. Chcemy, by wreszcie gwałciciele trafiali do więzień, chcemy, żebyśmy nie były obwiniane – to my jesteśmy ofiarami. Chcemy, żeby kobiety samotnie wychowujące dzieci nie musiały walczyć o alimenty. Chcemy mieć dostęp do najnowszych zdobyczy medycyny – in vitro jest dla nas. A przede wszystkim żądamy zaprzestania wszelkich prób zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej” – mówiła.

Jan Hartman nie ma wątpliwości – Macierewicz musi odejść. Tomasz Piątek ujawnił kompromitujące materiały o otoczeniu ministra obrony narodowej.

macierewiczMusi

Że Macierewicz był w młodości komunistą i miłośnikiem Che Guevary, a w lewicowym KOR tulił się do lewej ściany, to wiadomo. Kilkanaście lat później gryzł już prawą ścianę. Cóż, poglądy, poglądy. Gdy jednak dowiadujemy się, że ten nieprzejednany antykomunista i pogromca wszelkiej maści agentów od wielu lat aktywnie współpracuje i kręci biznesy z ubeckim donosicielem, to sprawa Macierewicza staje w nowym świetle. Koniec już z wszelkim „ale”: szalony, radykalny, ekscentryczny, ale za to prawdziwy antykomunista. Ten dualistyczny wizerunek legł w gruzach. Został demoniczny cynik, który dla nakarmienia swych urojeń i megalomanii gotów jest na wszystko i wszystko potrafi sobie wytłumaczyć. Bo nie wątpię, że usłyszymy, iż pan Luśnia w istocie był Konradem Wallenrodem, wielce zasłużonym w niszczeniu komuny od środka.

Ale skoro podaje się pan za wroga komuny, to niechże pan nie upokarza nas wszystkich i nie poniża samego siebie tolerowaniem w swoim otoczeniu konfidentów bezpieki. Są jakieś granice, nawet w endeckiej egzaltacji. W pewnym momencie traci się twarz – nawet tę, którą ogląda się w lustrze.

Grzegorz Schetyna zaapelował do Szydło: zawieś tego pacjenta.

schetyna

Schizofrenię smoleńską zaś usłyszymy na każdym kroku, gdy będą obchodzone rocznice.

podczas

Przed nami okrągłe rocznice protestów w Poznaniu, w Radomiu i Ursusie oraz powstania Komitetu Obrony Robotników. Zasługują na pamięć. Oby nie były pretekstem do kolejnych manipulacji naszą najnowszą historią.

Minister Macierewicz już szykuje manipulację rocznicą krwawo stłumionych przez władzę ludową wystąpień przeciwko niej w Poznaniu w 1956 r. To wtedy padły osławione słowa premiera Cyrankiewicza, że ręka na tę władzę podniesiona będzie odcięta. W starciach protestujących z milicją, SB i wojskiem zginęły dziesiątki ludzi, w tym uczeń Romek Strzałkowski, który stał się symbolem tamtego zrywu.

ClQvBziWYAAjJ1L

Alegoria rządów PiS.

od7

 

Podczas Święta Konstytucji 3 Maja (1791) zabrakło refleksji o polskiej historii, bo znowu prezes PiS narzucił swoje „pomysła”. Obecna konstytucja z 1997 roku znudziła się Kaczyńskiemu, chciałby swojej pisowsko-nacjonalistyczno-faszystowskiej.

Prezes powiedział, Duda mu zawtórował cienkim głosem, który czyta konstytucję, jak na załączonym obrazku.

ChjjIGAXIAAbQMa

Zapominamy, że Konstytucja 3 Maja została przyjęta w wyniku zamachu stanu, a wprowadzona w życie nie została, bo zaborcy na to nie pozwolili, a sprzedajni biskupi przypłacili życiem, zawiśli na latarniach.

Choć wówczas nie było powiedzenia: „A na drzewach zamiast liści, będą wisieć sutanniści” (od sutanny). Michał Sutowski przypomina:

konstytucjaCzyli

Marks mawiał, że ludzie sami tworzą swój świat, ale nie w wybranych przez siebie warunkach. Mój dziadek mówił, że z gówna gwiazdki nie ukręcisz. Tak jak polski Napoleon nie wygrałby kampanii wrześniowej, a polski Metternich nie wynegocjował w Teheranie przesunięcia żelaznej kurtyny na Bug, tak Stanisław August Poniatowski – bo to on był inspiratorem i spiritus movens reform i samej Konstytucji – prawdopodobnie nie mógł uratować Rzeczpospolitej przed rozbiorami ani pchnąć kraju na tory, za przeproszeniem, cywilizowanego rozwoju. Historia Konstytucji 3 Maja to historia bezradności oświeconych elit, które czasem naprawdę chcą zrobić ludziom dobrze, nieraz nawet wiedzą jak – tylko nijak nie mają po temu siły.

Dwadzieścia lat publicystyki „Monitora” (XVIII-wieczna hybryda „Gazety Wyborczej”, „Wiadomości Literackich” i „Krytyki Politycznej”) mogło nieco zmienić atmosferę moralną polskiego sejmu, ale i tak do wprowadzenia bardzo umiarkowanej, bynajmniej nie jakobińskiej konstytucji potrzebny był faktyczny zamach stanu. Co więcej, o niepowodzeniu szlachetnego przedsięwzięcia przesądziła nie tyle nawet zdrada (Targowica), ile raczej koniunktura (fortuna, los, duch dziejów, niepotrzebne skreślić). Na pewno ta międzynarodowa (odwołana wojna Anglii z Rosją niezmiernie ułatwiła Katarzynie interwencję), ale przede wszystkim zadecydował historyczny timing społeczeństwa.

Konstytucja 3 Maja nie była żadnym cudem świata; była wyrazem umiarkowanego nurtu ówczesnego oświecenia, choć na warunki lokalne dokumentem rewolucyjnym.

Do prawdziwej emancypacji większości mieszkańców ziem Rzeczpospolitej było jej bardzo daleko, stwarzała ona jednak szansę na zdefiniowanie w Polsce nowoczesnego konfliktu politycznego. Wdrożenie jej reform oznaczałoby uznanie faktu, że świat nie dzieli się na patriotów i zdrajców, tylko na różne odcienie lewicy i prawicy: tradycjonalistów, konserwatystów, reformatorów i radykałów, wolnościowców, równościowców i tych, dla których jedno jest warunkiem drugiego. Klęska wojny obronnej z Rosją, a potem powstania kościuszkowskiego sprawiły, że te zdrowe, nowoczesne kategorie polityki na niemal sto lat wywietrzały nam z głowy. A może na dłużej?

Jan Hartman zrobił wyciąg (bryk) Konstytucji 3 Maja. Oto kilka najciekawszyh spostrzeżeń.

założenia

1. Religią panującą jest katolicyzm, lecz inne wyznania będą tolerowane.

2. Szlachta ma pierwszeństwo we wszystkim, zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej. Wszelkie przywileje szlachty zostają potwierdzone.

8. Władza sądownicza nie może być wykonywana ani przez króla, ani przez władzę wykonawczą. Sędziowie sądów pierwszej instancji i drugiej instancji (w województwach i powiatach) wybierani są przez sejmiki. Sądy te służyć będą szlachcie. Mieszczanom służą sądy miejskie. Wolni włościanie podlegać będą jurysdykcji sądów referendalnych. Komisje wykonawcze będą miały sądy w sprawach im podległych (tj. administracyjnych). Sądem najwyższym ustanawia się sąd sejmowy, wybierany na każdym posiedzeniu (co dwa lata), orzekający w sprawach występków przeciwko narodowi i królowi.

9. W przypadku małoletniości króla, choroby psychicznej króla bądź uwięzienia króla na wojnie ustanawia się regencję. Regencję sprawuje królowa bądź prymas. Niepoczytalność króla stwierdzić mogą połączone Izby trzema czwartymi głosów.

Czy w kontekście Konstytucji 3 Maja (gdyby dzisiaj obowiązywała) można było stwierdzić chorobę psychiczną prezesa Kaczyńskiego, a u jego podwładnego Andrzeja Dudy niepoczytalność, tj. zanik woli czytania konstytucji i jej deptanie?

ChjsEJzU4AAzWcx

Kaczyński i Duda nie przestrzegają jednak dzisiaj obowiązującej konstytucji, pieprzą więc o nowej.

proeuropejskie

Jednak proeuropejskie deklaracje Kaczyńskiego to czeki bez pokrycia. Wieszanie flagi unijnej obok polskiej nic nie da, skoro Polska de facto przestaje spełniać kryteria członkostwa w UE (łamiąc zasady państwa prawa i trójpodziału władz), jeśli znajdujemy się w Europie w kompletnej izolacji, licząc na wsparcie marginalnych Węgier i znajdującej się na krawędzi wyjścia z UE Wielkiej Brytanii.

Możemy oczywiście uważać, że polska demokracja nie musi szanować praw jednostki, zasad praworządności, poczuwać się do europejskiej solidarności, a jednocześnie mnożyć roszczenia i korzystać ze wszystkich beneficjów przynależności do największego i najbogatszego bloku państw na świecie. Ale to fikcja. Jeśli w tak podstawowych sprawach nie będzie zgodności pomiędzy krajami tworzącymi Unię Europejską, albo się ona rozpadnie lub, co bardziej prawdopodobne, realna integracja będzie następować gdzie indziej.

Międzymorze, które jest geopolityczną mrzonką, powoli staje się niestety realnością w sferze kulturowej. Polsce pod rządami PiS jest coraz dalej do obozu zachodniego, w tym lidera tego obozu, czyli Stanów Zjednoczonych, a coraz bliżej do nieokreślonego amalgamatu znajdującego się gdzieś między austriacką Galicją, Bałkanami, Rosją i Ukrainą.

Jeśli dziś, nie ze względu na rozbiory czy radziecką okupację, ale ze względu na własny wybór, przestaniemy przynależeć do wspólnoty Zachodu, trafimy tam, skąd przyszliśmy – na peryferia, z ich przeklętą historią i geografią. Skąd z taką determinacją, tracąc co rusz niepodległość, przynajmniej od czasów Konstytucji Trzeciego Maja, próbowaliśmy się wyrwać.

Dlatego Kaczyńskiemu musimy powiedzieć: wara od konstytucji.

wara

Konstytucja III RP została przyjęta w 1997 roku. U jej podłoża leży wielki zryw Solidarności, której ludzie łamali sobie życiorysy w więzieniach, tracili zdrowie, najbliższych, a to wszystko po to, żebyśmy żyli w normalnej Polsce. Byłam wtedy dzieckiem, kiedy wprowadzano stan wojenny moim sporym zmartwieniem był brak Teleranka, a w piątkowe wieczory brakowało Listy Przebojów Trójki. Kiedy podrosłam, zbierałam podpisy na prezydenta Mazowieckiego, który przegrał z kretesem na rzecz mitu Wałęsy. I kto się wtedy kręcił koło nowo wybranego? Jarosław Kaczyński ze świtą, czyli umoczone nie raz w przekrętach Porozumienie Centrum. Teraz pluje na byłego przywódcę ruchu, który i jego wywindował, bo jakoś te ciężkie lata, zamiast w więzieniu, przesiedział z mamą w ciepłym domu. Pewnego upojnego wieczoru, jako dziewczę durne i chmurne nabluzgałam prezesowi w kawiarni na Nowym Świecie. Dziś pewnie zrobiłabym to znowu, tyle że zmądrzałam. Dlatego założyłam stronę Nie zgadzam się na zmianę Konstytucji. Obywatele RP i proszę Was, zbierzmy podpisy pod listem do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, wyślijmy razem tę petycję. W niecałe 3 godziny strona zebrała ponad 200 fanów, a liczba ta cały czas rośnie. Cieszę się.
Jeżeli nie chcecie, aby w najważniejszym państwowym dokumencie, stało iż Chrystus jest Królem, Maryja dziewicą, a Kaczyński dzieciątkiem, podpisujcie.

W „Szkle konstaktowym” została rozwiązana zagadka, dlaczego Kaczyński ciągle powołuje się na suwerena, tj. w tym wypadku naród.

zagadkaRozwiązana

Komisja Wenecka bardzo jasno wyraziła swoją opinię o Trybunale Konstytucyjny. Publikować – gnioty Kaczyńskiego – orzeczenie TK, bo niszczycie swój kraj, tj. Polskę. Czy dotrze ten komunikat do zafajdanych dusz Dudy i Szydło? Kaczyński jest stracony jako człowiek, to gnom nie z naszego świata.

opinia

Najważniejsze punkty opinii Komisji Weneckiej.

1. Osłabienie demokracji

Komisja Wenecka stwierdza, że ostatnie zmiany związane z Trybunałem Konstytucyjnym paraliżują jego wydajność, co sprzeciwia się demokracji, prawom człowieka i zasadom praworządności.

2. Poprzedni rząd też winny

Komisja Wenecka stwierdza, że oba rządy w Polsce – obecny i poprzedni – dopuszczały się działań niezgodnych z konstytucją.

3. Szukanie rozwiązań

Komisja Wenecka wzywa polski parlament do znalezienia rozwiązania w tej sprawie.

4. Krytyka noweli autorstwa PiS

Komisja Wenecka stwierdziła, że poprawki do ustawy o Trybunale autorstwa PiS zagroziłyby funkcjonowaniu systemu demokratycznego.

5. Publikacja ostatniego orzeczenia TK

Komisja Wenecka stwierdziła, że odmowa publikacji byłaby nierozważna i pogłębiłaby obecny kryzys konstytucyjny.

6. Ostatnie posiedzenie Trybunału

Komisja Wenecka uważa, że Trybunał miał prawo zająć się poprawkami autorstwa PiS, nie stosując ich w przypadku ostatniego posiedzenia.

Jan Hartman ratunek widzi w Amerykanach, których Kaczyński może się przestraszyć.

europa

Idą ciężkie czasy. Na opamiętanie Kaczyńskiego nie liczę. Na obalenie Kaczyńskiego przez wewnątrzpartyjną opozycję – jeszcze mniej. Stanowisk po stadninach i radach nadzorczych jest dość, żeby każdemu zatkać gębę. Czy może wydarzyć się coś, co złagodzi skutki naszej małej katastrofy? Poważny opór społeczny będzie możliwy dopiero, gdy zacznie drożeć żywność. Ale to dłuższa perspektywa.

A doraźnie? Znając Kaczyńskiego, można mieć nadzieję, że odrobinę przestraszy się ostrzeżeń Amerykanów, jeśli takie padną. Mam nadzieję, że dopóki nie nastąpiła jeszcze wielka katastrofa polityczna w Waszyngtonie, przed którą drży dziś cała Ameryka i cały świat, dyplomacja amerykańska znajdzie drogę do ucha Jarosława Kaczyńskiego i wyjaśni mu, co się stanie, gdy upadnie w Polsce kontrola konstytucyjności prawa, a za to pojawią się więźniowie polityczni z kryminalnymi zarzutami i „aktyw obywatelski” bijący „zdrajców narodu w barwach ochronnych”.

Czy Obama znajdzie pół godzimy na sprawy Polski i problemy psychologiczne Kaczyńskiego z Macierewiczem? Może i tak – w końcu niedługo szczyt NATO. Obama tell him!

Zaś Marek Ostrowski zwraca uwagę, aby politycy typu Kaczyńskiego i jego figuranci zamknęli twarz.

coWynika

Komisja zajęła się zniesławiającymi opiniami wypowiadanymi o sędziach Trybunału. Mówi ona tak: „Władza publiczna w swojej oficjalnej roli nie cieszy się taką samą swobodą wypowiedzi jak jednostka, której nie powierzono funkcji publicznych. Oczywiście organa państwowe mogą również publicznie nie zgadzać się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, ale muszą równocześnie zaznaczyć jasno, że będą wykonywać wyrok… Ataki personalne na sędziów są niedopuszczalne i zagrażają pozycji władzy sądowniczej i publicznemu zaufaniu oraz szacunkowi, jakich ona wymaga.”

Aż wstyd, że Komisja Wenecka musiała o tym przypominać. Jest też wstydem dla demokratycznej Polski, żeby minister sprawiedliwości i prokurator generalny publicznie oceniał wyrok Trybunału Konstytucyjnego jako niezobowiązującą opinię i wzywał innych, by tego wyroku nie przestrzegali.

Odsiecz wenecka nastapiła w postaci pomocy prawnej, ale to my musimy wygrać walkę z Kaczyńskim.

nieLiczmy

chodźcie

W następnym tygodniu (w czwartek) Senat zajmie się inwigilacją przez internet. PiS będzie przepychał ustawę, jak poprzednie – bez oglądania się na rozum, potrzebę, będą uchwalać zapewne nocą.

Ustawa pozwoli im szpiegować poprzez sztywne łącza – bez zezwolenia sądu.

Takie informacje w połączeniu z danymi od teleoperatorów (billingi, lokalizacja) dają o nas więcej informacji niż podsłuch. A ich pobranie nie wymaga zgody sądu.

Szpiegujący dostaną instrument inwigilacji indywidualnej i masowej. Będą mogli, jak amerykańska agencja wywiadowcza NSA za pomocą szpiegowskiego programu PRISM, pobierać miliardy telefonicznych i internetowych metadanych. A następnie, posługując się specjalnymi narzędziami, wyławiać ludzi według dowolnych cech – choćby poglądów politycznych czy upodobań seksualnych – i ich obserwować.

protestyKOD

Wolność swoją możemy obronić tylko sami. Nikt tego za nas nie zrobić.

Po to Komitet Obrony Demokracji powstał. To nasz głos obywatelski.

– Zaprotestujemy przeciwko ustawom naruszającym wolność obywateli: nowelizacji ustawy o policji, nowelizacji procedury karnej oraz okażemy wsparcie dla Trybunału Konstytucyjnego. To będą demonstracje w całej Polsce.

brzmiJak

Chcą nam fundnąć martwego króla, uczynić pierwszy krok do teokracji. Jezus Chrystus na 1050-lecua Chrztu Polski.

Brzmi jak żart niewysokich lotów, ale to stary pomysł, który teraz może doczekać się realizacji. Zdaniem niektórych prawicowych mediów, zaistniały wreszcie warunki, by Jezus Chrystus oficjalnie zyskał miano Króla Polski.

Prof. Jan Hartman przestrzega wierzących.

lekcjaTeologii

Wzywam ludzi wierzących, a zwłaszcza księży i biskupów, do opamiętania. Upolitycznienie Kościoła, który i tak ustrojony jest w formę monarchii absolutnej i działa w świecie jak suwerenne państwo, niepostrzeżenie przechodzi w upolitycznienie samej wiary. To zaś jest w świetle doktryny chrześcijańskiej ciężką herezją. Owszem, feudalne średniowiecze nie mogło sobie odmówić monarszej metaforyki w opowiadaniu o niebie. Bóg zdawał się królem, a Jezus księciem nieba. Ale nieba, nie ziemi! Nikomu nie przyszło do głowy ogłaszać Boga Ojca cesarzem, a Jezusa, dajmy na to, Królem mieszkańców Europy. Wszak godność boska starczy za cesarską i królewską, czyż nie? Król królów nie potrzebuje ziemskich honorów.