Posts Tagged ‘Jarosław Flis’

POLACY WKRÓTCE SIĘ OBUDZĄ

c2pevgrwgaeiiui

Agnieszka Kublik („Wyborcza”) pisze o nowej ordynacji wyborczej, którą szykuje PiS. Jeśli PiS zmieni zasady wyborów do samorządów, może zwrócić przeciwko sobie wielu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, którym nowa ordynacja nie pozwoli kandydować.

te-zmiany

Jak się zmieni ordynacja wyborcza? PiS szykuje Budapeszt nad polską urną

Zmiany w ordynacji wyborczej do samorządów zapowiedział lider PiS Jarosław Kaczyński. Główna zmiana to ograniczenie rządów prezydentów, burmistrzów i wójtów do dwóch kadencji.

Jeśli wejdzie w życie już przed najbliższymi wyborami w 2018 r., to kandydować będzie mogło tylko czterech z 18 prezydentów miast wojewódzkich. A ze wszystkich 107 prezydentów miast tylko 41 będzie się mogło ubiegać o reelekcję.

– Te zmiany w ordynacji samorządowej raczej obrócą się przeciwko PiS – ocenia dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Bo uwolni się olbrzymi potencjał zaangażowania politycznego ze strony byłych włodarzy. Ci, którzy na wójtów i burmistrzów nie będą mogli kandydować, wystartują do sejmików wojewódzkich. I zrobią to przeciwko PiS.

Dr Flis przypomina, że w 2014 r. PiS marnie wypadł w wyborach samorządowych. Ma tylko dziesięciu prezydentów miast (na 107), a w miastach wojewódzkich – żadnego.

Zresztą zakaz sprawowania władzy przez ponad dwie kadencje można obejść. Dr Flis przypomina przypadek katowicki. Wieloletni prezydent Piotr Uszok nie wystartował w ostatnich wyborach, ale namaścił następcę i pomagał mu w kampanii. Następca wygrał. – A były prezydent został pełnomocnikiem nowego prezydenta ds. inwestycji strategicznych. Przy władzy pozostała w Katowicach praktycznie ta sama ekipa – mówi „Wyborczej” Flis.

Od kiedy takie ograniczenie kadencji można wprowadzić? Kaczyński chce, by obowiązywało już w najbliższych wyborach w 2018 r.

– Nie, prawo nie działa wstecz – mówi prof. Radosław Markowski, politolog z PAN. – Kadencyjność w samorządach musiałaby się rozpocząć od momentu wprowadzenia prawa. Ale może chodzi o to, żeby tym manewrem kogoś usunąć?

W PiS rozważa się też zmiany w ordynacji parlamentarnej. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że jeden z zamysłów to podwyższenie progu wyborczego do 10 proc. Teraz obowiązują dwa progi: 5 proc. dla partii; 8 proc. – dla koalicji wyborczych.

Dr Flis: – Pomysłu z 10-proc. progiem wyborczym nie da się racjonalnie uzasadnić. Awantura byłaby nieunikniona, a to z reguły oznacza stratę wśród wahających się wyborców.

Prof. Jacek Raciborski, socjolog z UW: – Próg 10 proc. to prostackie rozwiązanie. Nie sądzę, by ten pomysł lansowali. Inteligentniejszym rozwiązaniem jest zwiększenie liczby okręgów pod hasłem: posłowie bliżej wyborców.

Prezes Kaczyński zapowiadał „Budapeszt w Warszawie”. Podobnie jak premier Węgier Viktor Orbán podporządkował swojej partii Trybunał Konstytucyjny. Teraz pora na zmianę ordynacji wyborczej.

Na Węgrzech było tak:

  • W 2010 r. Fidesz Orbána zdobył 53 proc. poparcia i 68 proc. miejsc w parlamencie, czyli większość konstytucyjną;
  • Latem 2011 r. poparcie dla Fideszu spadło do nieco ponad 20 proc.;
  • W nowej ordynacji Orbán zapisał więc rozwiązania faworyzujące Fidesz
  • W 2014 r. znów zdobył większość konstytucyjną.

(MAJĄ BYĆ TAKIE TRZY. KOGO MOŻNA BY WSADZIĆ DO DRUGIEJ I TRZECIEJ TAKIEJ „ŁODZI”?)

c2ptgdfw8aejcbk

Najważniejszą zmianą Orbána – wyjaśnia prof. Markowski – było zwiększenie liczby posłów wybieranych w okręgach jednomandatowych. Nowe granice okręgów faworyzują kandydatów partii rządzącej.

Ponadto Fidesz zezwolił na udział w wyborach Węgrom z sąsiednich krajów (Słowacja, Rumunia), w większości swoim zwolennikom, mającym podwójne obywatelstwo. Mogą głosować korespondencyjnie, czego nie wolno obywatelom Węgier żyjącym na Zachodzie.

– Nowe prawo wyborcze jest tak skonstruowane, by Fidesz utrzymał władzę, nawet jeśli przegra wybory – puentuje prof. Markowski.

Prof. Jadwiga Staniszkis w wywiadzie dla „Wyborczej” dwa miesiące temu takie plany PiS-u przewidywała: „Jeśli zmienią ordynację wyborczą, mogą rządzić następne cztery lata”.

trump

TO JEST TA WAŻNA RÓŻNICA POMIĘDZY DEMOKRACJĄ A PAŃSTWEM PiS

c2pt_7nw8aabnhz

Adam Michnik pisze o nowym prezydencie USA – Trumpie.Nic już nie jest pewne i oczywiste. Otwarte pozostaje pytanie: Czy będziemy umieli, tak jak w 1989 r., porozumieć się i ocalić suwerenność i wolność, czy zwyciężać będzie logika polskiego piekła?

filary

Nowy prezydent USA uosabia lęk i niepewność wobec czasu, który nadchodzi. Straszy nas radykalnym odwrotem od stabilności systemów demokracji.

Donald Trump jest doprawdy nieprzewidywalny. Jego język na tyle przeraża, że wielu Amerykanów obawia się, iż nowa administracja może doprowadzić USA i cały świat do chaosu. Inni wyrażają wiarę w siłę i skuteczność instytucji demokracji amerykańskiej; ci powtarzają, że „dłużej klasztora niż przeora”.

Tak czy inaczej, Trump jest groźny przez swą zagadkowość, niekompetencję i wypowiedzi, które zdają się przekreślać rolę Ameryki jako filaru obozu państw demokratycznych. Jego ostatni wywiad dla „Timesa” i „Bilda”, w którym wyraża tyleż zaufania do Putina, co do Angeli Merkel, wskazuje, że nie odróżnia on państw demokratycznych od autorytarnych i agresywnie imperialnych.

Dla Polski i jej sąsiadów idą niebezpieczne lata. Wymuszą zapewne istotne korekty w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Będzie to egzamin dojrzałości i odpowiedzialności za państwo w czasie niespokojnym. Egzamin ten dotyczy wszystkich, ale głównie rządzącej klasy politycznej.

Nie wiemy, czy obóz Jarosława Kaczyńskiego okaże się zdolny do autorefleksji i korekty, czy też będzie nadal prowadził politykę „putinizacji” państwa polskiego. Czy górę weźmie egoizm kasty rządzącej, czy też rozsądne przekonanie, że Polska skłócona wewnętrznie i skonfliktowana z sąsiadami może się znaleźć w sytuacji tak groźnej jak nigdy jeszcze po 1989 r.?

Rosja Putina zagraża Rosjanom i ich sąsiadom. Trump deklaruje niechęć do NATO i Unii Europejskiej, ale powtarza awanse pod adresem Putina.

Filary bezpieczeństwa zaczęły się chwiać. Nic już nie jest pewne i oczywiste. Otwarte pozostaje pytanie: Czy będziemy umieli, tak jak w 1989 r., porozumieć się i ocalić suwerenność i wolność, czy w pełnym nowych zagrożeń świecie zwyciężać będzie logika polskiego piekła? A przecież porozumienia wymaga dzisiaj wolność Polski i wolność człowieka w Polsce.

ZOBACZCIE JAK STRASZY „OBYWATEL MINISTER”. W SUMIE, ZROBIŁ ŻART SAM Z SIEBIE.

c2prpp1xcaev6_g

Waldemar Mystkowski pisze o geście posła Platformy Nitrasa.

brawo

Drzwi biura poselskiego w Szczecinie posłów PiS Joachima Brudzińskiego i Leszka Dobrzyńskiego zostały w nocy z wtorku na środę oblane farbą, złoczyńcy sporo jej wylali. W każdym razie publikowane zdjęcia robią wrażenie.

Mniej znany poseł Dobrzyński od razu orzekł, iż to napaść polityczna. Znalazł nawet źródło inspiracji: „Kampania nienawiści i agresji prowadzona przez totalną opozycję przynosi skutki…” W takich żyjemy czasach, jak coś się nam nie podoba, przeciwnik polityczny za tym stoi.

Brakuje autorefleksji, iż może to moje czyny mogły do tego doprowadzić. Ktoś się na mnie wkurzył i jak ja wykroczył przeciw rozsądkowi. Ktokolwiek oblał farbą drzwi biura poselskiego, zniszczył czyjąś własność, dopuścił się szkody materialnej.

Istnieje też zasada permanetnego konfliktu. Jeżeli on wygasa, dopuszczam się czynu na samym sobie, aby konflikt trwał. Nie posądzam o to posłów PiS i ich otoczenie, uwzględniam taką możliwość. Bo podobny „atak” na materię, bądź groźba słowna są wstępem do czynów znacznie groźniejszych – do przemocy fizycznej.

Przez dwa dni drzwi biura w Szczecinie stały sobie oblane farbą, na ich tle politycy PiS udzielali wywiadów, oburzeni na to, co za ich plecami.

Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras gestem odkupienia postanowił przerwać ten spektakl medialny, spektakl niedobrych emocji. W piątek Nitras ze swoimi współpracownikami przez kilkadziesiąt minut czyścił z farby drzwi i trochę ubrudzonych elewacji.

posel

Akcja została zarejestrowana kamerą, wszystkie czyny posłów muszą mieć dokumentację, inaczej – jakby takiego czynu nie było. Nitras jednak swoim odkupieniem za jakiegoś łobuza oczekuje wzajemności, swoistego łańcuszka dobra. Mianowicie Nitras zwrócił się do wiceszefa PiS: „Ty też możesz zmyć jedną plamę. Mam propozycję, wtedy będziemy kwita. Przeproś za zachowanie pani radnej i zwolenników PiS-u w sądzie w Gdańsku. Zmyjesz jakąś plamę. Przeproś za zachowanie swoich kolegów partyjnych”.

Chodzi o niejaką radną PiS z Gdańska Annę Kołakowską, która zagroziła posłance PO Agnieszce Pomaskiej w publikacji na Facebooku: „Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso”. Pomaska poszła z tym do sądu. W poniedziałek miała się odbyć pierwsza rozprawa, przed jej rozpoczęciem zebrał się tłumek pisowskich zwolenników, który skandował „Ogolić na łyso”, mieli ze sobą obraźliwe transparenty, krzyczeli i hałasowali. Nie pozwolili wejść Pomaskiej na salę, więc sędzia odroczył rozprawę.

Otóż Nitras oczekuje, iż Brudziński „zmyje” tę gdańską plamę. Wystarcza proste słowo: „przepraszam”. Czy do tego dojdzie? Postawę Nitrasa docenili internaucie, którzy komentowali: „Panie Sławku, mega akcja, szacun”, „Brawo, dobra lekcja szacunku dla każdego człowieka”, „Dobra lekcja życia! Żeby walczyć z przemocą trzeba zacząć od siebie!”.

Brudziński na razie nie przeprosił za radną PiS, jednak zauważył postawę Nitrasa, którą nazwał „miłą”. Może Brudziński potrzebuje czasu, aby po docenieniu gestu kogoś innego, wziąć na własną klatę odpowiedzialność, wszak w partii jest drugą osobą po Jarosławie Kaczyńskim. Odwagi, pośle Brudziński, przeproś za radną, miej szacunek dla samego siebie, jak internauci dla Nitrasa.

OPOZYCJA NA STRAŻY WOLNOŚCI MEDIÓW. DZIĘKUJEMY.

c2nbs4uwiaqwsuz

JAKIEŚ SUGESTIE DLA NOTARIUSZA DOBREJ ZMIANY?

c2pv-esweain_v_

>>>