Posts Tagged ‘Joanna Mucha’

PIĘKNE :)))

Dwa kolejne zaległe testy Waldemara Mystkowskiego.

Czy rząd PiS chce zrobić z nas pariasów współczesnego świata?

Dlaczego PiS tak zafascynowany jest śmiercią? Oto pisowski rząd złożył w Komitecie Praw Człowieka ONZ poprawki do Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Drugiego Protokołu Fakultatywnego (P-2) dotyczących przestrzegania prawa do życia.

Rząd PiS chce wykreślenia kilku zdań z Protokołu, które pozwoliłyby na możliwość wypowiedzenia go. A tym samym na możliwość przywrócenia kary śmierci. Ale te dokumenty ONZ uniemożliwiają wyjście z zapisanych w nim zobowiązań. Można wejść, a nie można z nich wyjść.

Rząd PiS sugeruje ONZ swoją interpretację, która kłóci się z obowiązującą wykładnią prawną. W Polsce PiS może sobie, jak chce interpretować Konstytucję (zresztą wbrew niej) i wprowadzać porządki niekonstytucyjne. Nie może tego jednak czynić w prawie międzynarodowym, które powstaje pod egidą ONZ i w innych instytucjach, jak Rada Europy i Komisja Europejska.

Jakie zatem kierują przesłanki PiS, które chce narzucić ONZ swoją interpretację? Przecież z tego powodu Turcja nie może stosować kary śmierci, którą zapowiadał Erdogan po próbie zamachu stanu z lata 2016 roku, a także nie może wyjść z Paktu i P-2 Korea Północna. Czy w zamyśle nie jest to, aby Polskę upodobnić do tych reżimów?

Jak ma się ta chęć PiS przywrócenia kary śmierci do podpisanych przez Polskę Protokołu nr 6 i nr 13 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (nr 6 znosi karę śmierci w czasie pokoju, nr 13 – absolutnie). Przecież ratyfikacja Protokołu 6 była warunkiem wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Jak należy odczytywać przymiarki PiS do wystąpienia z globalnych i europejskich aktów prawnych? Przywrócenie kary śmierci w Polsce skutkowałoby instytucjonalnie tym, że Polska wychodzi z Unii Europejskiej i Rady Europy. Czy już rozpoczęło się igranie PiS z naszym losem cywilizacyjnym? Ponadto Polacy i polskie interesy na całym świecie nie podlegałyby ochronie prawnej. Stalibyśmy się ludźmi podrzędnego sortu, pariasami współczesnego świata. Czy z tym igra PiS?

TO JEST TA ZASADNICZA RÓŻNICA

Dla PiS demokracją jest fasadą

Marek Kuchciński – informuję tych, którzy mogą go nie kojarzyć – jest marszałkiem Sejmu, czyli drugą osobą w państwie. Ale jest kimś zależnym od prezesa Kaczyńskiego, od sekretarzy, którzy na kartkach napiszą mu, co ma powiedzieć. Jest człowiekiem uzależnionym niemal we wszystkim, metaforycznie ujmując – jest narkomanem bezradności. Od jednego nie jest uzależniony – od rozumu.

Kuchciński nie powinien zdarzyć się w przestrzeni publicznej, jak nie powinien zdarzyć się Andrzej Duda jako prezydent. Ale się zdarzyli się… i co im zrobicie? Dlaczego tak się dzieje? Lekcja demokracji nie została przez wszystkich odrobiona. Przez nas, którzy wpisujemy się w idiom demokracji, bo ta samoczynnie winna gwarantować wolności obywatelskie, a zwłaszcza przez zwycięzców ostatnich wyborów demokratycznych, dla których umowy demokratyczne są fasadą.

Piszę o Kuchcińskim, bo marszałek był opublikować na Twitterze grafikę z sondażu CBOS, w którym to dał 6 punktów procentowych więcej PiS-owi, niż rzeczywiście uzyskała jego partia w badaniu CBOS (47 proc. w sondażu, u Kuchcińskiego – 53 proc.). Dlaczego? Nie wiem. Nie potrafię wniknąć w rozum tych, dla których fałsz jest codziennością.

Znamienne jest oszustwo, którego nie trzeba uprawiać, ale jednak do niego dochodzi. I tak PiS wg sondażu miałby większość parlamentarną, a może nawet 2/3, uprawniająca ich do zmian w Konstytucji. Dlaczego tak się dzieje?

Powracam do tego, co już pisałem, mianowicie opozycja specjalizuje się w pisologii, a sama nie stwarza programu pozytywnego dla Polek i Polaków. Nawet takiego programu minimum, aby zapewnić w nim wyborców, że utworzą wspólne listy.

Przede wszystkim – jak to się dzieje, że opozycja nie potrafi napisać programu własnego, tylko specjalizuje się w pisologii, czyli zwalczaniu mniej i więcej udatnie partii rządzącej? Tylko Joanna Mucha podjęła się napisania programu dla całej opozycji.

Pisałem już o tym i będę powracał. Posłanka Platformy Obywatelskiej w wywiadzie dla „Krytyki Politycznej” przestrzega swoich kolegów partyjnych i Nowoczesnej: – „Jeśli ktoś zakłada, że trup PiS-u sam przypłynie Wisłą, to niech nie liczy, że wydarzy się to przy okazji najbliższych wyborów”.

Ba, przedwczesne jest zadowolenie, że truchło władzy kruszeje w wyniku wojny Duda – Kaczyński i Duda – Macierewicz. Może stać się tak, że Duda wewnątrz tzw. zjednoczonej prawicy utworzy jakiś swój podmiot polityczny wraz z Jarosławem Gowinem i zajmie na scenie politycznej miejsce PO i Nowoczesnej. Niemożliwe?

PiS codziennie dla siebie odkrawa Polskę po kawałku. Robi to bez uszczerbku dla siebie – w poparciu wyborców. Znaleźliśmy się w sytuacji demokratycznego imposybilizmu, który trafnie opisuje Joanna Mucha we wspomnianym wywiadzie: – „Żadne demokratyczne państwo nie ma tylu bezpieczników, by się obronić, gdy cała władza wykonawcza trafia w ręce populistów. Jedynym sposobem obrony przed łamaniem Konstytucji, które dokonuje się w krótkim czasie na wielu płaszczyznach, jest chyba jakaś forma strajku generalnego. Natomiast kiedy mamy do czynienia z metodą „salami” – co obserwujemy w tej chwili – to trudno wybrać moment, w którym mówimy: „Nie, koniec, na więcej już nie pozwolimy”.

Wykazujemy niemoc w stosunku do uprawiających gwałt na demokracji. Gwałcący twierdzi, że gwałcony tego chce. I co zrobisz gwałtownikowi? Dajemy się wykorzystać, pora podjąć ofensywę na gwałcących. Ofensywę nieortodoksyjną demokratycznie, bo dla nich demokracja to fasada.

I CO WY NA TO, POLACY?

>>>

CAŁY INTERNET WSPIERA GŁODUJĄCYCH MEDYKÓW. Szacunek dla lekarzy! Wstyd dla władzy.

Dwa kolejne zaległe teksty Waldemara Mystkowskiego.

Duda przywłaszcza pępowinę Piłsudskiego

W wigilię Mikołajek Andrzej Duda chce, aby marszałek Sejmu zwołał Zgromadzenie Narodowe, bo prezydent ma zamiar walnąć swoją retoryką w przedstawicieli narodu, a przy okazji poczęstować nas swą napuszoną mową. Czym na to zasłużyliśmy? 150 lat temu wychynął na ten padół łez Józef Piłsudski, z którym niemal każdy polski polityk czuje jakąś patriotyczną więź.

Zamysł Dudy jest przemyślny i bardzo polityczny. Po 150 latach chce sobie przywłaszczyć pępowinę Naczelnika Państwa. On ci stanął na czele Niepodległości 1918 roku, on utworzył warunki do powstania konstytucji marcowej 1921 roku, a Duda ciągle kombinuje, jak nie odpowiadać za złamanie obecnie obowiązującej Konstytucji i stać się ojcem kolejnej.

Ale jeszcze bardziej jest widoczny inny zamiar i w nim może Dudę czekać porażka. Mianowicie za nieformalnego Naczelnika Polski w oczach elektoratu PiS uchodzi Jarosław Kaczyński, to jemu Duda chce ukraść ten blichtr. Mamy niejako do czynienia z klasycznym ojcobójstwem.

Kaczyński w chwili krytycznej dla swojej partii – kryzysu madryckiego, gdy na kilometrówce popili sobie w Hiszpanii politycy PiS – naprędce sklecił fakt, który miał przykryć tę wpadkę: nikomu nieznany Duda będzie kandydatem PiS w wyborach prezydenckich. Tak politycznie został wyskrobany Duda.

Duda więc wydawał się martwy, ale kolosalne błędy Platformy Obywatelskiej doprowadziły do sytuacji, że ten płód Kaczyńskiego ożył i sięgnął po prezydenturę. Bezwolny Duda spełniał przez dwa lata wolę prezesa Kaczyńskiego, aż nagle stanął okoniem z różnych zresztą przyczyn, bynajmniej nie odwagi ani głębszej refleksji.

Duda coraz częściej mówi „nie” prezesowi, bo nie chce odpowiadać w przyszłości za jego bezprawie. 5 grudnia przypada rocznica urodzin Piłsudskiego, lecz nie wariujmy i nie róbmy kolejnych uroczystości z byle powodu, niemniej Duda ma świadomość, co się kroi, musi więc walczyć o swoje ocalenie.

Kaczyński może skraść mu tę datę, gdyż najprawdopodobniej wymieni Beatą Szydło na siebie w roli premiera. Ten Sejm może przyjąć różne uchwały przez pisowską aklamację, włącznie z przyznaniem prezesowi tytułu formalnego Naczelnika Polski. Przy okazji może być ogłoszone, że żadnego referendum konstytucyjnego nie będzie, a Duda odpowie przed Trybunałem Stanu za złamanie Konstytucji 1997 roku.

Pępowina Piłsudskiego po 150 latach może mieć dla Dudy nie tylko sens ojcobójstwa, ale polityczno-egzystencjalne „być albo nie być”.

Arogancja level hard

Program Joanny Muchy dla całej opozycji

To wydarzenie umknęło mediom, a wydaje się być bardzo istotne, jeżeli nada mu się odpowiednią rangę medialno-polityczną, może w opozycję wlać ducha zwycięzcy. Piszę o briefingu w Sejmie Joanny Muchy, która poinformowała, że od kilkunastu tygodni pracuje nad programem dla całej opozycji.

Z tego, co zrozumiałem, posłanka Platformy Obywatelskiej sama wzięła się za opracowanie sprawy niebywałej. Pracuje za całą opozycję. O tworzonym programie rozmawiała już z szefem PO Grzegorzem Schetyną, który wielce tym się zainteresował, dojdzie do kolejnych spotkań.

Mucha wychodzi z założenia – skądinąd słusznego – że Polska ma za sobą 2,5 dekady transformacji ustrojowej, która to przemiana się dokonała. – „Transformacja była określona trzema słowami: demokracja, rynek, Europa. Z tych trzech dokonań, w których oczywiście wiele zostało do zrobienia, jesteśmy teraz przez obecnie rządzącą partię zawracani” – ocenia Joanna Mucha. Najwyższy czas nakreślić ramy przyszłości dla Polski na kolejne dwie dekady. Mucha wraz z rówieśnikami, czyli czterdziestolatkami, będzie kształtowała przyszłość Polski.

Bardzo interesująco Mucha podchodzi do tego, co aktualnie się dzieje. PiS od dwóch lat zaprzepaszcza dorobek transformacji, ale posłanka PO uważa, że nie możemy się skupiać na PiS, bo opozycja i w pewnym sensie społeczeństwo obywatelskie – to moje porównanie – staje się ogonem do pisowskiego szczekającego kundla. Opozycja merda na „nie”.

Jedno z najważniejszych założeń programu Muchy to stworzenie sprawnego państwa z silnym obywatelem. Zupełnie inna filozofia, niż obecnie forsowana przez PiS, w którym obywatela poświęca się dla państwa i narodu. Zresztą w tak rozumianym państwie narodowym nawet naród nie jest podmiotem, ale państwo sterowane przez elity endecko-nacjonalistyczne. Zaś siły państwa nie może zweryfikować obywatel, robi to za niego propaganda i zależne media.

Wobec tego nie możemy mówić o żadnej wspólnocie, ale o narzuconym poczuciu bardzo określonego i wąskiego patriotyzmu. Posłanka PO chce odbudować wspólnoty na różnych poziomach: lokalnych, zawodowych, wszelkich środowiskowych, które kooperują ze sobą, gdy wyznaczą integrujące cele. Społeczeństwo dostaje narzędzia i tworzy swoją rzeczywistość, a nie zarządzające elity narzucają wzorce rzeczywistości.

Wiąże się to z decentralizacją państwa. Temat ten w ostatnich latach został zapomniany, a przez aktualnie rządzących obłożony ponadto negatywną oceną. Mucha w programie duży nacisk kładzie na rewolucję wydajności, z którą wiążą się zmiany stosunków pracy, inne relacje zależności między pracodawcą a pracownikiem, a zatem zamknięcie szarej strefy, zmiany umów cywilno-prawnych, które dookoptują nas jako równych do społeczeństw zachodnich.

Streszczam wystąpienie Muchy, także je interpretuję. Przede wszystkim podziwiam ją, iż podjęła się sama tego, co powinny robić jak najszersze gremia opozycjo-eksperckie. Oby jej praca nie była robotą Syzyfa, a opozycja przestała być merdającym dodatkiem ciągle szczekających rządzących, że przez „8 ostatnich lat, hau-hau-hau”.

MAMY TAKIE MARZENIE. KTOŚ JESZCZE? Dołączcie do akcji. 

„Niech jadą” – podczas debaty o służbie zdrowia posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz wysyła protestujących młodych lekarzy za granicę.

Obejrzyjcie świetne wystąpienie w .ie i podajcie dalej! 👉

>>>

Ostatnia comiesięczna hucpa smoleńska (czy też „uroczystość religijna”🙄) kosztowała pół mln zł😡 drogie te kaprysy Kaczyńskiego.

Joanna Mucha pisze o uchodźcach.

Co najbardziej boli w dyskusji o uchodźcach. I co jest w niej najważniejsze. Najbardziej boli mnie w rozmowie o uchodźcach wymazanie całego ludzkiego wymiaru ich obecności między nami i zmiażdżenie ich pod hasłem zagrożenia. Uchodźca równa się terrorysta, głosi propaganda PiSu.

Zastanówmy się, co jest bardziej prawdopodobne. Czy to, że jeden z uchodźców lub jego dziecko dokona w przyszłości zamachu terrorystycznego, czy też to, że zostanie dobrym lekarzem (których w Polsce brakuje) i uratuje wiele żyć? Być może ktoś z przyjętych uchodźców wezwie policję, kiedy Twojego syna zaatakują dresy z osiedla, inny przyjęty uchodźca wda się z nimi w bójkę. Córka jednego z nich stanie się przyjaciółką Twojej wnuczki, będą nierozłączne, a potem pokłócą się o chłopaka. I może kiedyś wyjaśni Wam, dlaczego w ich kulturze nosi się chustę. Ktoś z nich spowoduje wypadek na drodze, ktoś inny – również przyjęty do nas uchodźca – zginie w wypadku spowodowanym przez Polaka. Ktoś się w Polsce ożeni, ktoś inny rozwiedzie. Ktoś napisze nagradzaną na świecie książkę, w której opowie o doświadczeniu transkulturowości. A ktoś inny popełni przestępstwo skarbowe. Przyjmując ich doświadczymy wszystkich dobrych i złych emocji, związanych z kontaktem z drugim człowiekiem, choć ich zakres będzie szerszy, niż w przypadku kontaktu z ludźmi nam podobnymi. Bo czasem poczujemy się nieprzyjemnie a innym razem pozytywnie zaskoczeni z doświadczania innej kultury. Czasem będziemy zachwyceni, czasem rozczarowani, swoją innością wzbudzą i naszą ciekawość, i lęk. Będą wśród nich dobrzy i źli, sprytni i niezaradni, pracowici i roszczeniowi. Bo każdy człowiek to cały wszechświat, niezależnie od tego, czy pochodzi z Europy, z Bliskiego Wschodu, Afryki, czy innego miejsca na świecie.

Nie można rzeczywiście ze stuprocentową pewnością wykluczyć, że wśród kilku tysięcy uchodźców przyjmiemy bojownika państwa islamskiego, choć jest to niezwykle mało prawdopodobne i w dużej części zależne od pracy funkcjonariuszy naszych służb. Nie można też wykluczyć, że przyjedzie do nas terrorysta, który nie będzie przyjętym przez nas uchodźcą, ale przyjedzie z któregoś z krajów Bliskiego Wschodu. Nie można również wykluczyć, że radykalnej ideologii islamskiej odda się Polak z dziada, pradziada i dokona zamachu. Czy wiedząc o tym, że z dowolnego miejsca na Ziemi może przyjechać do nas terrorysta (który niekoniecznie musi być obywatelem jakiegokolwiek państwa, w którym wyznaje się islam) zamykamy granice? Nie. Czy wiedząc o tym, że wcale niemała grupa Polaków w przyszłości zabije, pobije lub zgwałci – czy profilaktycznie zamykamy wszystkich w areszcie domowym? Nie. Jeśli pomyślałeś właśnie o tym, że Polacy, Europejczycy nie dokonują zamachów terrorystycznych, to pomyśl o Andersie Breiviku, pomyśl o bojownikach ETA, IRA i innych jak najbardziej europejskich organizacji. Pomyśl o strzelaninach w amerykańskich szkołach i o tym, kto był zabójcą.

Mówi się ostatnio często o tym, że terrorystami zostają imigranci w drugim pokoleniu. Dla przeciwników przyjęcia uchodźców do Polski jest to dodatkowy argument, zdają się przekonywać, że dzisiejsze przyjęcie osób uciekających przed wojną jutro lub za dwadzieścia lat spowoduje zagrożenie dla kogoś z naszych najbliższych. Rzeczywiście, nie można zamykać oczu na błędy popełnione przez państwa europejskie w polityce przyjęcia imigrantów. Pozwolono na gettoizację, w niewystarczającym zakresie udała się ich asymilacja.

Ale przyczyną dzisiejszej fali zamachów nie jest błędna polityka imigracyjna. Przyczyną dzisiejszej fali zamachów jest powstanie tzw. Państwa Islamskiego, a przyczyną powstania Państwa Islamskiego jest cały ciąg zdarzeń, które rozpoczęły się uzbrojeniem Talibów w Afganistanie. Wojna w Iraku, kolejne interwencje w krajach muzułmańskich, ogromna liczba ofiar cywilnych w tych krajach doprowadziły do powstania środowisk wrogich kulturze zachodniej i ich radykalizacji. I nie mówię, że jesteśmy sobie winni. Mówię, że mamy do czynienia z nałożeniem się procesów, które rozwijają się przez dziesięciolecia i w pewnym momencie osiągają punkt kulminacyjny. Dlatego proste ektrapolowanie tego zjawiska na kolejne pokolenia i przekonywanie, że za dwadzieścia lat ten sam proces miałby się powtórzyć w Polsce jest po prostu głupie.

Co jest natomiast najważniejsze w debacie o uchodźcach a wciąż słabo dostrzegane w naszym kraju? Otóż sprawa uchodźców jest przez rząd PiSu traktowana tylko i wyłącznie jako mechanizm utrwalenia władzy tej partii. Strach przed uchodźcami został wykreowany dlatego, że społeczeństwo obezwładnione strachem jest bardziej podatne na manipulowanie nim. Im większe odczuwamy zagrożenie, tym chętniej konsolidujemy się wokół tych, którzy posiadają władzę, bo władza ta kojarzona jest z możliwością zapewnienia nam bezpieczeństwa. Im bardziej chcemy, żeby ktoś zapewnił nam bezpieczeństwo, z tym mniejszym zaniepokojeniem godzimy się na odebranie nam części naszych praw w przekonaniu, że dzięki temu uchronimy się przed zagrożeniem. I kiedy przerażeni wizją zamachu zgodzimy się już na większą inwigilację, okaże się, że jest to niewystarczające narzędzie i władza zażąda więcej. Aż przyjdzie taki moment kiedy okaże się, że zamiast zapewnienia nam bezpieczeństwa odebrano nam prawa, swobody, poddano nieustającej kontroli, ubezwłasnowolniono. Ogłupieni strachem nawet nie zauważymy, że władza udając, że ofiaruje nam bezpieczeństwo – w rzeczywistości ubierze nas w kaftan bezpieczeństwa.

Po rozmowie z Synem zdecydowałam się dodać jeszcze jeden temat. Powszechnie przywoływanym argumentem na rzecz nieprzyjmowania uchodźców jest fakt, że w Polsce jest blisko milion imigrantów z Ukrainy. Otóż zasłanianie się obywatelami Ukrainy pracującymi w Polsce to celowe przeinaczenie, bezwstydne moralnie. Ukraińcy przyjeżdżają do Polski, żeby u nas pracować. Jako społeczeństwo, korzystamy na ich pracy, płacimy im mniej niż naszym obywatelom, często wymagając więcej. Podobnie ma się sprawa m.in. z Turkami w Niemczech, czy Marokańczykami we Francji. Przed imigrantami otwieramy drzwi, bo ich potrzebujemy, ich praca jest dla nas cenna i obie strony na tej relacji korzystają. Dlatego ogromna grupa Polaków została imigrantami w Wielkiej Brytanii i innych europejskich krajach.

Przyjęcie uchodźcy oznacza natomiast coś zupełnie innego. Oznacza, że otwieramy swój dom dla osoby, która niejednokrotnie straciła cześć lub cały swój majątek, jest wyniszczona sytuacją w swojej ojczyźnie, trudami ucieczki i oczekiwania w obozie przesiedleńczym, przeszła przez traumę. To osoba, której najpierw musimy pomóc stanąć na własnych nogach a dopiero potem możemy spodziewać się jej włączenia w normalne funkcjonowanie społeczeństwa. Przyjęcie imigranta to relacja wzajemnych korzyści; przyjęcie uchodźcy to postawa pomocy.
Mamy w historii czas, kiedy pomagano Polakom. Może zdarzyć się w przyszłości, że będziemy potrzebowali pomocy. Jak usprawiedliwić fakt, że dziś odmawiamy pomocy potrzebującym? Naprawdę nie wiem…

Nowa SB-ecja PiS

Waldemar Mystkowski pisze o Błaszczaku, ktory chce zniszczyć Woodstock.

Mariusz Błaszczak silnie starał się o swoją pozycję. Był nijaki, jest nijaki, a jednak jest rozpoznawalny. Dorobił się pozycji w kabarecie, w „Uchu prezesa” jest najbliżej usadowiony sławnego ucha, a na sali sejmowej nie siada w ławach rządowych, tylko obok prezesa, jako jego podręczny.

Błaszczak jest człowiekiem sukcesu, ogromnego sukcesu. Nie ma żadnych zalet, jego intelekt został precyzyjnie opisany przez Ludwika Dorna – chodzący deficyt intelektualny – a jednak wiele, wiele może. Może na przykład podskoczyć Jerzemu Owsiakowi, pracusiowi, który wiele w życiu zrobił, osiągnął. Owsiak jest zaprzeczeniem Błaszczaka. Owsiak jest duży, Błaszczaka zalet nie widać.

Mimo to Błaszczak snuje wizję, aby zniszczyć jedno z dzieł Owsiaka – Przystanek Woodstock, imprezę, jakich na świecie nie ma. I proszę – nikt Błaszczak ma jakąś „druzgocącą opinię w sprawie festiwalu Woodstock”.
Typowy pisizm. Zakłamać, aby opluskwić. „Deficyt” z podległej mu policji otrzymał jakoby opinię: „To jest bardzo uczciwa opinia, która np. pokazuje, że organizator zaniża liczbę uczestników, aby oszczędzać na ochronie. A więc oszczędza na bezpieczeństwie”.

Jak Błaszczak mówi o uczciwości, to wiemy, że jest odwrotnie. Pokrętność małych ludzi jest przerażająca, chcą utrącić to, co inni wielkim wysiłkiem zrobili. Zniszczyć Woodstock – to jest cel Błaszczaka, dlatego mówi o zaostrzonych kryteriach bezpieczeństwa. Ba, widać, że doszło do nacisków na burmistrza Kostrzyna nad Odrą, gdzie odbywa się festiwal: „Ale oczywiście decyzję w tej sprawie podejmuje burmistrz Kostrzyna nad Odrą. Zdecyduje on, czy ten festiwal może być tak zorganizowany, czy nie” – mówi Błaszczak.

Błaszczak ponadto straszy Niemcami, tym „co się dzieje za naszą zachodnią granicą”. Festiwal Woodstock jest zagrożony przez Błaszczaka. Napisałem, iż Owsiak jest wielki, bo takim jest, a Błaszczak naprzeciwko niego to pchła.

Takich dożyliśmy marnych czasów, ludzie żadni niszczą nasze dzieła, niszczą to, co mamy najlepszego.

Panie , nie da się ukryć, … masz pan JAJA ‼️👊✌️ 👌 – ANDY Letkiewicz

>>>

>>>

>>>

CZY KOGOŚ WIELKOŚCI PINGWINA MOŻNA NAZWAĆ KURDUPLEM?

c2k0uguxgaehgeu

MAMY NADZIEJĘ, ŻE SPRAWDZIŁ PRZED WYJŚCIEM PRZEZ JUDASZA, ŻE JUŻ NIKT NIE RZUCA

c2kmfbzxcaatx8x

KLIKAJCIE. NALEŻY SIĘ. KSIĄDZ DOSTAŁ PIANY.

c2ksld4xgaic68f

„Macierewicz psuje armię, i mówię to z całą odpowiedzialnością. Brak wiarygodności i fatalna polityka personalna” – tak wojsko pod rządami obecnego szefa MON opisuje w „Tygodniku Powszechnym” Tomasz Siemoniak. Wg b. ministra obrony, Macierewicz odcina od armii prezydenta, a samym resortem „dowodzi” jego 26-letni zastępca.

prezydent

Tomasz Siemoniak nie pozostawia dosłownie suchej nitki na kierownictwie MON i sposobie, w jaki resort prowadzi politykę personalną wobec oficerów. To, że z armii, w krótkim czasie, odchodzą najważniejsi dowódcy ma – zdaniem Siemoniaka – kluczowe znaczenie. Jak twierdzi, to dowód na „niezdolność do współpracy z Macierewiczem”.

Były minister obrony mówi w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”, że w praktyce ministerstwem obrony kieruje 26-letni rzecznik resortu. I to on wzywa do siebie generałów i z nimi rozmawia.

Misiewicz wzywa generałów na rozmowę

„W praktyce wygląda to tak, że resortem na co dzień zarządza właśnie Misiewicz. Minister zajęty jest wielka polityką, przemówieniami, mediami. Natomiast jego rzecznik zajmuje się m.in. kadrami”.

Siemoniak mówi, że na takie wezwania personalne generał musi się stawić. „Musi przyjść. Niektórzy nie zgadzali się na to i zapłacili stanowiskiem.”

c2j0afwxaaqb0i9

Wojsko to hierarchia. Takie zachowanie poniża generałów

Na pytanie czy to poniża dowódców, Siemoniak przypomina, że wojsko to struktura hierarchiczna. „26-letni urzędnik, który wydaje polecenia, domaga się, by otwierać przed nim drzwi, który jeździ po mieście rządową limuzyną na sygnale, który żąda by do niego mówić: czołem, panie ministrze… . Nie żartuję. Dowódcy odchodzą. Odejście generałów: Mirosława Różańskiego i Mieczysława Gocuła to koniec pewnej epoki. Oni mieli autorytet, gwarantowali normalność i byli parasolem chroniącym żołnierzy przez ‘Misiewiczami’” – mówi Siemoniak.

To dobra decyzja Andrzeja Dudy

Polityk liczy, że „szaleństwa Macierewicza” będzie korygował prezydent, który choć werbalnie popiera szefa MON, to tam gdzie może działa rozsądnie. Jako przykład takich działań Siemoniak wymienia mianowanie generała brygady Sławomira Wojciechowskiego na stanowisko dowódcy operacyjnego rodzajów sił zbrojnych oraz przedłużenie kadencji szefowi Sztabu Generalnego generałowi Gocułowi [gen. Gocuł i tak postanowił z końcem stycznia odejść z armii]. Niestety, jak mówi Siemoniak, minister obrony odcina prezydenta Dudę od wpływu na kształt armii.

„Panowie, proszę mówić szczerze”. Po tygodniu już nie pracował

„Powiem na przykładzie szeroko opowiadanym w wojsku. Kilka tygodni temu prezydent i minister odwiedzili dowództwo generalne. Za stołem generałowie, inspektorzy sił zbrojnych. Prezydent: ‘Panowie, proszę mówić szczerze, jaka jest sytuacja’. Odzywa się jeden z najważniejszych inspektorów. Macierewicz jest niezadowolony. Prostuje koryguje. No, ale prezydent chciał, żeby było szczerze. Mija tydzień i co? Minister zwalnia tego inspektora, świetnego generała. Prośbę prezydenta o szczerość słyszało kilkunastu najważniejszych dowódców będących w sali. I co oni pomyśleli? Zwierzchnik sił zbrojnych każe mówić szczerze, a minister za to wyrzuca, co to jest? Kto w wojsku będzie szanował prezydenta po czymś takim?” – mówi otwarcie Tomasz Siemoniak.

Były minister podkreśla, że dowódca w wojsku musi mieć charakter i swoje zdanie.

Armię zrujnują lizusy i potakiwacze Macierewicza. (…) Minister musi znać prawdę, to są zbyt poważne sprawy, żeby je oddawać picerom i miernotom” – dodaje Siemoniak.

Przez pierwszy rok rządów PiS z armii odeszło albo zostało do tego zmuszonych ponad 260 pułkowników i 26 generałów.

c2nkzjuxgaqyo_w

KUŹNIAR JAK ZWYKLE, W 10.

c2j85jrweaaa1kk

SZCZYT BEZCZELNOŚCI. ŁODZIANIE NIE SĄ NAIWNI I DOSKONALE WIEDZĄ, ŻE PiS DLA NICH NIE ZROBIŁ NIC.

c2mehq9wiaayq9n

KURSKI NAZWANY PO IMIENIU. KŁAMCA I OLEWUS.

policja

Policjanci pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzą śledztwo w sprawie wydarzeń, które w nocy z 16 na 17 grudnia miały miejsce przed Sejmem, m.in. blokowano wyjazd posłów i przedstawicieli rządu. Stołeczna policja publikuje wizerunki osób, które mogą mieć związek ze zdarzeniami; wczoraj – kolejnych 21 osób. Rzecznik Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek twierdzi, że robi tak na polecenie prokuratury i nie chce komentować całej sprawy. Problem w tym, że prokuratorzy – w tym prokurator okręgowy Paweł Wilkoszewski – też nie chcą rozmawiać na ten temat i zasłaniają się tajemnicą śledztwa. – „Z uwagi na dobro śledztwa nie mogę ujawnić szczegółów tej sprawy” – ucina pytania prasy rzecznik  Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański.

c2kochnwiaewu7m

Jednym słowem nie wiadomo, dlaczego stołeczna policja i Prokuratura Okręgowa w Warszawie poszukuje demonstrantów, których wizerunki zdecydowała się upublicznić. Wiadomo natomiast, że warszawska prokuratura postawiła zarzut jednej osobie. Jakub K. sam jednak zgłosił się na policję, a został oskarżony o znieważenie operatora telewizji. Z kolei szef MSWiA poinformował dzisiaj, że policja zidentyfikowała już 80 osób protestujących wówczas przed Sejmem. – „Wszyscy ci, którzy łamią prawo, odpowiedzą, ale to oczywiście jest dziedzina wymiaru sprawiedliwości – ja nie przesądzam, jaki będzie wyrok” – powiedział Mariusz Błaszczak. Słowa te trudno jednak nazwać neutralnymi.

Tymczasem pojawiają się uzasadnione pytania, czy postępowanie policji i prokuratury jest legalne. Dlaczego? – „Myślę, że jest to nadużycie, tym bardziej że prawo do demonstracji jest prawem obywatelskim i należy się zastanowić, czy nie mamy tutaj do czynienia z próbą odstraszenia od demonstrowania. Odnoszę wrażenie, że ludzie będą się teraz bali chodzić na manifestacje” – mówi prof. Andrzej Zoll. – „Nie kojarzę wcześniej takich sytuacji. Przynajmniej nie w wolnej Polsce” – dodaje.

Podobne wątpliwości mają w tej sprawie przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – „Publikowanie wizerunku tych osób może zostać uznane za środek nieproporcjonalny. Tego rodzaju działania ze strony prokuratury mogą mieć daleko idące konsekwencje dla tych osób poszukiwanych, ponieważ w sferze społecznej czyni to z nich osoby podejrzane. Sam ten fakt może wpływać na ich życie w przyszłości, nawet jeśli nie zostaną im postawione zarzuty” – alarmuje Marcin Wolny z HFPC i dodaje, że można to nawet określić mianem stygmatyzowania. A przecież ich zachowanie cech przestępstwa nie ma! – „W relacjach medialnych nie zaobserwowałem takich działań, które mogłyby wypełniać znamiona czynów opisanych w kodeksie karnym. Ci ludzie korzystali z konstytucyjnej wolności zgromadzeń” – podkreśla. Według HFPC, jeśli te osoby nie zostaną skazane, to będą mogły się ubiegać o odszkodowanie – albo w toku procesu cywilnego, albo przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, który może orzec, że doszło tu do naruszania prawa do prywatności.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich przyznaje, że nie pierwszy raz ma do czynienia z podobną sprawą. Od kilku lat trwa spór między RPO a MSWiA o interpretację art. 20 ust. 2a Ustawy o policji. Dotyczy on właśnie m.in. upubliczniania wizerunku osób, bez ich wiedzy i zgody. – „MSW twierdzi, że na podstawie tego artykułu może publikować wizerunki osób poszukiwanych w takich sprawach, a w naszej opinii nie ma ku temu podstaw.  Według kodeksu postępowania karnego, publikacja wizerunku np. w liście gończym dotyczy osoby podejrzanej, czyli znanej z imienia i nazwiska, natomiast nie dotyczy osób o nieustalonej tożsamości. Wizerunku takich ludzi broni prawo autorskie” – argumentuje Mirosław Wróblewski z biura RPO. Ze względu na milczenie prokuratury i policji, trudno wywnioskować, o co podejrzane są osoby, których wizerunki zostały upublicznione, ale zdaniem RPO, trudno dopatrywać się tu naruszenia przepisów o zgromadzeniach publicznych. – „Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, nawet blokowanie instytucji publicznych, które wiąże się z dużymi utrudnieniami, powinno być tolerowane i mieści się w zakresie wolności zgromadzeń” – podkreśla Wróblewski. Podobnego zdania jest Marcin Wolny. – „Przypomnę tylko, że pięć lat temu, kiedy „Solidarność” demonstrowała pod Sejmem i użyła bardzo podobnej formy protestu, postępowanie karne w tej sprawie również zostało wszczęte, ale zostało umorzone ze względu na brak znamion czynu zabronionego” – zaznacza.

c2itf6mxgaeb3fz

PANI ANDERS I BŁASZCZAK ZAPEWNE WŚCIEKLI, BO STARSI LUDZIE SĄ NA WOLNOŚCI. INTERNAUCI ZA TO Z SZACUNKIEM DLA SĄDU. DZIĘKUJEMY.

anka-badowska

KOLEJNA RZECZ ZROBIONA NIEZGODNIE Z PRAWEM… I ONI SIĘ NAZYWAJĄ „prawo i sprawiedliwość” ???

c2kl2goxcaa1rii

Waldemar Mystkowski pisze o liście gończm za protestującymi pod Sejmem.

zywi

Warszawska Policja na swojej stronie internetowej zamieściła zdjęcia 21 poszukiwanych osób, które protestowały pod Sejmem w nocy z 16 na 17 grudnia 2016 roku. Osoby te „mogą mieć związek z tymi zdarzeniami”. Dlaczego akurat te osoby, a nie inne, bo przecież było ich więcej?

Ano, znaczy to, że obecnie rządzący inwigilują i chcą uderzyć wybiórczo w przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Zastraszyć. Ale takie zastraszenie jest z punktu widzenia prawa nieprawne, bo poszukiwać można osoby znane z imienia i nazwiska. Ściga się „wielce” podejrzanego o przestępstwo, a nie „mogących mieć…”

Ściganie bez nazwiska ma jeden punkt, który organa mogą wykorzystać, mianowicie „wymaga tego ważny interes społeczny”. Taka osoba podejrzana jest o dokonanie szczególnie poważnego przestępstwa, np. terroryzmu.

Jarosław Kaczyński, czy też jego pomagier Mariusz Błaszczak mogą sobie snuć teorie puczystowskie, ale to tylko polityka. Polityka parciana jak ich intelekty, które poznaliśmy na wskroś, bo ich używają, gdy wypowiadają się publicznie.

Można tylko się cieszyć, że po takich publikacjach wizerunków w Polsce nie mamy instytucji łowców poszukiwanych, jak w „Django”, ani pod podobiznami nie pojawiła się „alternatywa”: „żywy lub martwy”.

Acz to policja dopuściła się przestępstwa – piszę świadomie „przestępstwa”, a nie przekroczenia uprawnień – bo twarz to jest coś najcenniejszego, co mamy. To jest nasza godność i honor. Niczego cenniejszego nie mamy, zwłaszcza gdy nie wypowiadamy bredni o puczu.

c2kfhn1xgamwilz

Przy okazji publikacji wizerunków mamy kolejny przykład do jakiego rozkładu państwa prawa dopuścili politycy PiS, w tym wypadku konkretnymi „podejrzanymi” są ministrowie Błaszczak i Ziobro. Albowiem policja twierdzi, że publikuje twarze poszukiwanych na zlecenie prokuratury, a prokuratura się wypiera, takiego polecenia nie wydawała.

Politycy opozycji oznajmili, iż też byli wraz z protestującymi pod Sejmem i publikują swoje wizerunki, też nie podpisane nazwiskami, za to z krojem czcionki typowej dla listów gończych na Dzikim Zachodzie i z nagłówkiem „Wanted”. Znowu nie ma „żywy lub martwy”.

Społeczeństwo obywatelskie mamy więc żywe, a demokrację coraz bardziej martwą. Do tej martwicy przystosowują się nawet kabarety, starają się, aby system kaczyzmu był strawny. Kabaret Moralnego Niepokoju już trzeci odcinek „Ucha Prezesa” oswaja Polaków z prezesem Kaczyńskim, który tyłka zza biurka nie podnosi, tak do niego przyrósł (czyt. „Bajka ruska” Zbigniewa Herberta).

Kaczyński ma frajdę, bo może sprostować, że koty nie piją mleka, a Błaszczak przepada za landrynkami, a nie krówkami. Kabaret rozbraja napiętą sytuacją w kraju, dlatego prezes i jego akolici przyklaskują mu i wnoszą powyżej zacytowane uwagi.

Reżimy zabija się śmiechem i satyrą, z całym szacunkiem dla Roberta Górskiego i jego kumpli, geniusz ich nawet nie drasnął taką jakością satyry jak Bertolda Brechta w „Karierze Artura Ui”, czy Alfreda Jarry „Króla Ubu”. Wielokroć bardziej obnaża system kaczystowski „grówno” Ubu, niż wszystkie uszy prezesa, których zresztą ma dwoje, co widać na każdym obrazku, nawet jeżeli nad Kaczyńskim nie na nadpisu „Wanted”.

BRAK SŁÓW…

c2jn86rwgaqzp

Gen. Dyr Ochr. Środ. zgodził się na zabicie 20 żubrów. Myśliwi zabierają trofea a ciała trafiają do restauracji.

c2jagjbxuae0le2

MÓWIĄ, ŻE JAK BĘDZIE SPORO KLIKNIĘĆ, TO TATAR W GARDLE STAJE…

c2jq5zbwgaefbmi

>>>

PiS zaznało ogromnych strat. Od Czarnego Protestu zaczęła się obsuwa w sondażach. Suweren mówi dość.

cug1wmpxyaa6u69

Spójrzmy na PiS oczami Antniego Macierewicza, który jest głównym – obok prezesa – demolującm Polskę. Macierewicz poleciał do Rydzyka, aby tłumaczyć wiernemu elektoratowi z porażek. Przegraliśmy – takie jest motto jego „orędzia”.

Każdy z posłów PiS znalazł się w nieprawdopodobnie trudnym dylemacie sumienia. Cała wiedza mówiła nam, że podniesienie ręki za tą ustawą jest działaniem przeciwko życiu – ogłosił Antoni Macierewicz w nagraniu dla Radia Maryja. – Wiedzieliśmy, że ustawa rozpęta takie emocje, których nie będzie można zatrzymać. A ludzie wplątani w tę emocję, zwłaszcza kobiety, nie będą zdolne przez długie lata wyplątać się z posiewu nienawiści, jakim zostały zatrute – dodawał.

oredzie

Najnowsze nagranie opublikowane przez Radio Maryja jest wielkim powrotem Antoniego Macierewicza. Owszem, szef MON współpracował już z rozgłośnią. W ramach cyklu „Głos Polski” wygłaszał cotygodniowe felietony i komentował bieżące wydarzenia. Tak było w przeszłości, bo ostatnio Antoni Macierewicz milczał. Przez ostatnie dwa miesiące nie powstał żaden nowy film. Aż do czwartku, czyli dnia gdy PiS pod presją kobiet wyrzucił do kosza projekt całkowitego zakazu aborcji, co naraziło partię go na krytykę nawet własnych sympatyków.

Dla PiS ochrona życia jest najważniejsza

– Witam państwa w cotygodniowym felietonie. Mówię „cotygodniowym”, ale nie było mnie u państwa już ponad dwa miesiące. A ja się bardzo za państwem stęskniłem – zaczął Macierewicz. – Cieszę się, że możemy do tych cotygodniowych spotkań wrócić. Zwłaszcza że… tak się złożyło, dzisiaj jest temu szczególna potrzeba – dodał.

I dalej już poszło. – Platforma i szereg innych organizacji lewackich – często po prostu antypolskich – chcą zniszczyć i obalić rząd PiS – tej szerokiej formacji katolicko-narodowej, która dziś przekształca Polskę. Ten front nienawistników chciał przygotować prowokację i w taką prowokację schwytać PiS – mówił Macierewicz.

Według szefa MON wszyscy, którzy przeżyli świadomie ostatnie dni, mają pełne rozeznanie, co się stało. – Przeciwnikom Polski udało się rozniecić absurdalną nienawiści do PiS, do obrońców życia, niestety do niektórych hierarchów Kościoła – mówił.

– Nie ma cienia wątpliwości, że dla olbrzymiej części – myślę, że dla wszystkich tak naprawdę posłów PiS – ochrona życia jest najważniejszą, albo jedną z najważniejszych kwestii ich misji społecznej i politycznej. Ale nie o deklaracje chodzi. Nie o same dobre intencje, ale o skuteczne działanie – odnosił się do czwartkowego głosowania.

Przecież ta ustawa dobra, słuszna…

– Bez względu na to, jakby zagłosowano dzisiaj w Sejmie, to szansa na rzeczywiste przyjście ustawy o całkowitej ochronie życia była żadna – mówi Macierewicz. – Gdyby przegłosowano tę ustawę to jedyne, co na pewno mielibyśmy zagwarantowane, to przedłużenie na miesiące narastającego seansu nienawiści do polskości, do Kościoła, do chrześcijaństwa i narodu. Pokaz tego nieprawdopodobnego działania motywowanego nienawiścią dano nam w ostatnich dniach i godzinach. Mówię to, by państwo mieli jasność, że każdy z nas, posłów PiS znalazł się dzisiaj w nieprawdopodobnie trudnym dylemacie sumienia – dodawał.

cugrb4ww8ay-upj

– Cała wiedza polityczna mówiła nam, że podniesienie ręki za tą ustawą jest działaniem przeciwko życiu – zaskakująco ogłosił minister. – Bo jest działaniem, które rozpęta takie emocje, których zatrzymać nie będzie można. A ludzie wplątani w tę emocję, zwłaszcza kobiety, nie będą zdolne się przez długie lata wyplątać z posiewu nienawiści, jakim zostały zatrute – wyjaśnił.

– Mam świadomość, że na posłów PiS spadnie oczywiste stwierdzenie: – No jak to? Tyle mówiliście o ochronie życia a teraz

głosujecie przeciw ustawie, która w zamierzeniu jest dobra i słuszna? Otóż czasem bywa właśnie tak, że dla osiągnięcia dobra trzeba się na chwilę zatrzymać – kontynuował.

Dopiero rozpoczniemy nowy etap Polski

– Zarówno pan prezes jak i pani premier jasno zapowiedzieli, że dzisiaj wstrzymujemy się od działania, by jutro ruszyć do przodu, by ochrona życia została w Polsce zagwarantowana. By przeprowadzić ustawę, która ją zagwarantuje, trzeba więcej świadomości społecznej, przekonania i naszej aktywności. Ale nie ma wątpliwości. Ustawa wraz z całym pakietem osłonowych, który pokaże, jak nasz rząd wychodzi naprzeciw niepokojom kobiet, wkrótce zostanie skierowana do Sejmu – mówił.

– Ale tak skierowana, by rzeczywiście mogła rozpocząć nowy etap Polski i narodu, który musi być fundowany na obronie każdego życia poczętego – zakończył.

Paweł Wroński analizuje wpadkę z Caracalami. W istocie to ogromne osłabienie obreonne Polski.

bezpieczenstwo

Zerwanie kontraktu z Airbus Helicopters na dostawę śmigłowców Caracal dla Polski to zła wiadomość. Polska przestaje być istotnym partnerem politycznym w Europie, przestaje być również wiarygodnym partnerem gospodarczym. Zapewne niedługo prezydent Andrzej Duda będzie mógł zakomunikować ten miły fakt podczas wizyty prezydenta Francji François Hollande’a.

(Nie pozwolą wyprowadzać Polki na ulice. Ale czy kupią kuwety?)

cujck7xvyaac6gs

To, że tak zakończy się kolejna próba zakupu śmigłowców dla polskiej armii, wydawało się niemal pewne. W trakcie kampanii wyborczej politycy PiS jeździli do fabryk w Mielcu i Świdniku należących do konkurentów Airbusa w przetargu śmigłowcowym, podburzając załogi. Antoni Macierewicz i jego współpracownik Bartosz Kownacki sugerowali, że przy przetargu doszło do „licznych nieprawidłowości”, które jakoś do tej pory nie zostały ujawnione. Teraz minister obrony musiał zrealizować swoje polityczne obietnice.

Sytuacja z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa staje się groźna. Przypomnijmy, jednym z decydujących powodów, dla których wygrała oferta francuska, była gotowość dostarczenia śmigłowców już w 2017 r. w najszerszej palecie (ten przetarg zakładał zakup faktycznie trzech rodzajów śmigłowców).

Lata zaniedbań robią swoje. Kończą się resursy śmigłowców wielozadaniowych, w najbliższym czasie nie będzie już w Polsce śmigłowców ratownictwa morskiego. Co gorsza, także śmigłowce uderzeniowe – słynne Mi-24 – są w coraz gorszym stanie i faktycznie zostały pozbawione broni przeciwpancernej (pociski są rosyjskiej produkcji).

MON przedstawia mniej lub bardziej realne kolejne plany dotyczące programu śmigłowcowego. Szef MON raz mówi, że flotę śmigłowców zapewnią trzej dostawcy, innym razem, że trzeba dać pierwszeństwo śmigłowcom uderzeniowym. Nie rozstrzygam, która koncepcja jest lepsza ani który ze śmigłowców oferowanych Polsce to najlepsza propozycja. Faktem jest, że gotowy już przetarg został wyrzucony do kosza i armia polska zostanie pozbawiona na lata nowoczesnej broni.

To kolejny program modernizacyjny, który nie jest w armii realizowany. Polska armia straciła właśnie kolejny rok. W tym roku – oprócz zamówień wynikających z kontraktów zrealizowanych w ubiegłych latach – szef MON, by poprawić obronność kraju, kupił za 209 mln zł węgiel ze zwałów kopalnianych, bo górnicy się burzyli.

Przetargi nie są realizowane. Polskie społeczeństwo jest mamione opowieściami o sile i patriotyzmie Obrony Terytorialnej, która karabinkiem Beryl powstrzyma każdego wroga. I dyrdymałami o finezyjnych negocjacjach w USA, w wyniku których proponuje się nam mniej więcej ten sam zestaw obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej co za czasów PO-PSL.

Jedyne racjonalne uzasadnienie takiego zachowania to potraktowanie budżetu armii jako skarbonki, z której będzie można brać pieniądze, gdy zawalą się finanse kraju pod wpływem realizowania obietnic PiS.

W#aldemar Mystkowski pisze o Wojskach Obrony Terytorialnej.

macierewicz

Antoni Macierewicz wyrasta na polskiego teoretyka wojny Carla von Clausewitza znad Wisły. Nie wiem, czy spisuje swoje myśli, jak to było z raportem smoleńskim, który jednak jest wielkości ledwie 100 stron. Szkoda, że zrezygnował z pracy w MON i z synekur w zbrojeniówce Bartłomiej Misiewicz, bo mógłby chodzić za ministrem obrony, jak za Kim Dzong Unem chodzą jego Misiewicze i notują genialne myśli władcy Korei Płn.

Wielka szkoda, bo muszę szperać, co też nasz Clausewitz mówi na temat obronności kraju. Znajduję oto taką myśl: „Pierwszą fazą konfliktu hybrydowego (…) jest atak sił specjalnych na inne państwa”. I zaraz biegnie za nią druga myśl: „Wojska Obrony Terytorialnej właśnie z nimi spotkają się jako pierwsi”. Nie chcę od razu wykrzykiwać: geniusz, bo myśli owe trzeba ciut przeanalizować. Kto stosuje wynalazek „konfliktu, wojny hybrydowej”? Putin. Tak było na Krymie i w Donbasie. Na linię frontu hybrydowego zostały rzucone „zieloni ludziki”, faktycznie będące wojskami Specnazu, czyli wielce wyszkoleni komandosi. Procedura wyszkolenia żołnierzy Specnazu jest długotrwała i mało kto nadaje się do takiego wysiłku na skraju ludzkich możliwości. A nasz Clausewitz nie chce rzucić przeciw rosyjskim wojskom Specnazu zawodowych żołnierzy polskich z jednostek komandosów, ale z Obrony Terytorialnej. Tych amatorów kija bejsbolowego, którzy zbierać się będą w weekendy, piwko sobie walną i udadzą się co miesiąc do kasy po 500 zł żołdu.

cufvqk7xgaaxkjw

Toż na to nie wpadłby nikt przeciętny, tylko geniusz może rzucić przeciw rosyjskiemu Specnazowi polskich amatorów. Rosyjscy komandosi są opisani dość dobrze w literaturze przedmiotu i pięknej, choćby w popularnych książkach Wiktora Suworowa, w tym w „Akwarium”, w których poznajemy np. technikę obchodzenia się ze zdrajcami. Taki Oleg Pieńkowski szpiegujący na rzecz Jankesów został rzucony do pieca hutniczego.

Macierewicz chce zatem rzucić w wojnie hybrydowej chłopaków z WOT, do brygad dostać się wszak mogą nawet ci z kategorią D, czyli tacy, którzy nie mogą ze względu na zdrowie być żołnierzami zawodowymi. Ale amatorem i komandosem ze Specnazu WOT – i owszem.

Może i do Macierewicza pasuje myśl Clausewitza z „O naturze wojny”: „Emocje uwalniające się w czasie wojny muszą wcześniej w postaci uśpionej istnieć w narodach”. Ale to nie to dzieło, które inspiruje ministra, ale raczej inny geniusz – znad Wełtawy Jaroslav Kaczyński, przepraszam: Haszek.

Przeciw zielonym ludzikom z rosyjskiego Specnazu zostaną rzuceni Szwejkowie z WOT. I wcale w tym porównaniu nie jestem odosobniony, bo nasi wojskowi na myśli Macierewicza reagują konsternacją. Ale kto może zrozumieć geniusza? Wszak nieprzypadkowo za Kim Dzong Unem chodzą i spisują jego myśli, a Macierewicz tak lekkomyślnie pozbył się swego Misia.

cuee-kiwyaeq0b0

zbigniew-holdys

PiS zaznało pierwszej tak ogromnej porażki. Wycofało się z projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Czarny Protest kobiet popędził miotłami Kaczyńskiego.

Luju, a masz, a masz!

„Kobiety demonstracyjnie potraktowane jako bezmyślny pozbawiony uczuć i sumienia „worek na płód”, tym razem wykrzyczały swoje ‚nie’” – komentuje Jerzy Baczyński. Wg szefa „Polityki”, skala buntu „musi się jawić kierownictwu PiS jak czarny sen”.

naczelny

Redaktor naczelny „Polityki” przypomina, że choć PiS może być buntem zaskoczony, to przecież politycy tej partii wywołali kryzys. Głosując za odrzuceniem drugiego obywatelskiego projektu ustawy dotyczącego aborcji – przygotowanego przez komitet „Ratujmy kobiety”.

Jak ocenia Jerzy Baczyński, w najnowszym wydaniu tygodnika, „jeśli wydarzenia wymknęły się prezesowi spod kontroli, to jest, również dla niego przestroga, do czego może prowadzić polityczny flirt z grupami fundamentalistów”.

A organizacje domagające się całkowitego zakazu aborcji to nie jedyni radykałowie, z którymi PiS od dawna flirtuje. Drugą grupą są nacjonaliści.

„ONR dotychczas miał status politycznej grupy rekonstrukcyjnej, oferującej rozproszonym drużynom kibicowskimi pewną formę dekoracji historycznej. Ale od kilku miesięcy postawa władz (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prokuratur, nawet prezydenta) da się odczytać jako otwarta aprobata dla prawdziwie patriotycznych, antyimigranckich, antygejowskich, antyliberalnych formacji nowych „żołnierzy wyklętych”. To dla nich PiS już zarezerwował już Dzień Niepodległości” – pisze Jerzy Baczyński.

I przypomina słowa papieża Jana Pawła II, dotyczące radykalizmu i fundamentalizmu: „Roszczenie sobie prawa do narzucania innym przemocą tego, co uważa się za prawdę, oznacza pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie zniewagę Boga”.

Jak podkreśla Baczyński, Jan Paweł II „dodawał też, że fanatyzm rodzi się tam, gdzie zostało została zasiana nienawiść”.

polska-the-times

A Ka nie poprze i już.

cuaaod8waaanu32

Jak mówiła w Sejmie Joanna Mucha:

mucha

„Nie uszanowaliście kompromisu, który obowiązywał przez ostatnie 23 lata. Kompromisu, który ma coraz mniej zwolenników i to jest wasza wina. Dzisiaj z wielkim mozołem próbujecie walczyć z problemami, które sami stworzyliście, ale macie wielki sukces: obudziliście ludzi, którzy do tej pory nigdy nie zajmowali się polityką. Obudziliście kobiety w każdym wieku, z różnych środowisk, które nigdy nie zajmowały się kwestiami politycznymi. Obudziliście partnerów, ich mężów, synów i ojców. I zrobiliście to przez wasze ideologiczne zapędy. Polityka zajęła się nimi, bo próbowaliście w brudnych buciorach wejść do ich sypialni. Oni nie pozwolą na to, żebyście prowadzili ich jak stado baranów na rzeź. To stado baranów was stratuje”.

mucha1

„Kto od miecza walki ideologicznej wojuje, ten od miecza walki ideologicznej ginie. Próbowaliście państwo rozpętać wojnę ideologiczną już w poprzednich kadencjach. Wtedy, kiedy głosowaliście za całkowitym zakazem aborcji. Sami wprowadziliście się w tę koleinę. Koleinę, z której bardzo trudno będzie wam wyjść. Pozostaniecie zamknięci jak w imadle między fanatykami religijnymi a polskimi kobietami. Bo polskie kobiety wam tego nie odpuszczą”.

marcin-celinski

Kler za PiS-em stoi.

cuetd-qwaae1nsr

Osiągnięcia moralne Kk.

dwie

To pierwszy raz, kiedy Komitet Noblowski zdecydował się przyznać nagrodę w kategorii chamstwo i od razu laur w postaci pęta kiełbasy zwyczajnej wędruje do Polski!

nobel

Otrzymało go zwołane ad hoc konsylium wybitnych arbitrów elegancji i czempionów smukłej sylwetki: Rafała Ziemkiewicza, Pawła Kukiza, Jana Pospieszalskiego, oraz ich pomniejszych klakierów. Ci wybitni znawcy przeprowadzili w dniu strajku kobiet dociekliwe badania terenowe. W ich wyniku zostało ostatecznie potwierdzone: kobiety są słabe, brzydkie oraz puszczają się na prawo i lewo z byle kim.

Oto wyimki z nagrodzonych badań. „Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało…” – poradził kobietom znany asceta Kukiz w RMF FM. „Absolutnie nie chcę decydować o waszych ciałach. Choć gdybym to robił, na pewno byłyby ładniejsze” – łaskawie zapewnił Ziemkiewicz (Mister Polski 2016). „W przypadku pani Doroty Wellman radziłbym jednak bardziej oszczędne sformułowanie porównań do trzody hodowlanej” – zatroskał się w TVP znany z powściągliwych sądów Pospieszalski.

Zapytacie, co w tym odkrywczego? Skąd ta nagroda? Przecież to, że kobieta to gruba dziwka i diabelskie nasienie, słyszy się od każdego zasmarkanego damskiego boksera od Odry po Bug. Przyznacie jednak, że nikt tego jeszcze tak sprawnie nie usystematyzował jak nasi trzej herosi. Dlatego nagroda jest jak najbardziej zasłużona.

ct_lbopwiaav6xf

Zaprawdę, żyjemy w ciekawym kraju. Kobiety o swoje podstawowe prawa dobijają się tutaj od lat i od lat guzik z tego wynika – to inni wiedzą, jak mają się prowadzić (cnotliwie), ile zarabiać (mało), jak protestować (cicho). Za to faceci prawo do chamstwa i paternalizmu wywalczyli sobie pstryknięciem palców i nie krępują się go używać. Co ciekawe, zazwyczaj przodują w tym mężczyźni, których moralność jest nieskazitelnie katolicka tylko wówczas, gdy katolicyzm zdefiniujemy przez pryzmat historii rodziny Borgiów.

Prawicowy pisarz i publicysta Andrzej Horubała w powieści „Umoczeni” ukazał kiedyś życie swojego środowiska jako jeden wielki festiwal hipokryzji, fałszu i zdrad. I może to jest klucz do zrozumienia, skąd w polskiej debacie publicznej tak tłumna parada buców i chamów – wyrzuty sumienia, jak wiadomo, najdoskonalej leczą wódka i agresja. Czytając i słuchając złotych chłopców polskiej prawicy, mam wrażenie, że często stosują oba te medykamenty naraz. Dlatego apeluję: przestańcie. Z takiego połączenia może wyjść tylko jedno: paw.

mucha

Z Beatą Szydło mamy ten problem, że ona nie wie, co mówi. Ktoś taki został postawiony na czele rządu. Strach się bać, co taka niedojda będzie w stanie podpisać, albo nie podpisać.

Jarosław Kaczyński ma bardzo łatwą marionetkę do manipulowania. Polityczna cichodajka. Przede wszystkim postawienia na Szydło w przestrzeni publicznej to plucie na Polaków.

Przecież polska inteligencja nie przypomina takiej niedoróbki, jak Szydło. Joanna Mucha z innego punktu widzenia opisuje fizjologiczną czynność wydalania przez Szydło, lecz plucie to jest plucie. Mucha o piątkowej mowie Szydło w Sejmie:

– Słuchałam tego przemówienia na sali sejmowej i miałam wrażenie, jakby ktoś stał przede mną i pluł mi w twarz właściwie każdym zdaniem. Pluł mi, pluł Polsce w twarz.

Bruksela nie występuje przeciwko rządowi PiS, Bruksela występuje przeciwko łamaniu prawa.

Obecnie znajdujemy się w punkcie: albo PiS się zatrzyma, albo będziemy dążyć do ustroju autoktratycznego, w rezultacie zostaniemy usunięci z Unii Europejskiej.

W przeciągu pół roku PiS zniszczył pozycję Polski w UE i na świecie.

CjIjZtzWkAAd19T

Dla przypomnienia: Konsul generalny USA w Niemczech 1933 r.

CjI2YX0WgAQ8M9A

Na Zachodzie Polska kojarzy się ze wszystkim, co najgorsze. Tak zniszczona została reputacja naszego kraju przez „Dobrą Zmianę”.

W swej naiwności, głupocie własnej, Beata Szydło myśli, że pisowskie szkody mogą naprawić zachodnie agencje od wizerunku. Ależ mamy babę z magla z kilogramami tapety na facjacie. Sklepikara.

FT8

Henry Foy w Financial Times pisze, iż polski rząd zwrócił się do kilku globalnych firm PR-owych w Londynie by naprawić reputację kraju, nadszarpniętą wewnętrznym konfliktem o TK i masowymi protestami w kraju. Rząd szuka takiego wsparcia od kilku miesięcy:

„Warszawa używa pośredników m.in. ze spółek skarbu państwa, by od kilku miesięcy prowadzić nieformalne rozmowy z agencjami PR-owskimi w Londynie – mówią nam dwa źródła znające sprawę i rozmowy, które wywołało przekonanie niektórych członków rządu, że gabinet Szydło przegrywa globalną komunikacyjną wojnę”.

Jeden z rozmówców Foya mówi: „Oni rząd Szydło nie mają pojęcia jak to działa. Nie mają ani doświadczania, ani wiedzy”.

Paweł Wroński zwraca uwagę, że Szydło mówiąc „nie” uchodźcom, wyraziła swoją niewiedzę, prymitywizm i cynicznie wzniecając ksenofobię.

Jej sylwetka cywulizacyjna prezentuje się tak prymitywnie, jakby się nie podmywała. Śmierdzi z daleka zacofaniem. Kołtun.

paniPremier1

Słowa Beaty Szydło uzewnętrzniają także jednak stosunek polskiej premier i partii rządzącej do Unii Europejskiej. Traktowanej przez nie jako organizacja zewnętrzna, do której jesteśmy odwróceni bokiem, która ma swoje kłopoty w odróżnieniu od naszej spokojnej Ojczyzny. Jednak przyczyną zamachów terrorystycznych w Paryżu i Brukseli są przede wszystkim nie kłopoty Unii, ale wojna w Syrii, wojna z Państwem Islamskim. Ofiary w Paryżu i Brukseli to ofiary wojny, w której od lat Polska bierze udział, deklarując się jako solidny sojusznik. Uchodźcy – szczególnie ci z Syrii i Iraku – to również ofiary terroryzmu. To, że nie chcą żyć w kraju „powszechnej szczęśliwości”, którą oferują fanatycy, to największa ideologiczna porażka Państwa Islamskiego.

kimSą

Intelektualna niedojda i ktoś, na kogo można patrzeć tylko z zamkniętymi oczami, Zbigniew Ziobro, zaprezentował publicznie swoje kolejne kłamstwo, iż ma oponię 8 „wybitnych konstytucjonalistów”:

– Sędziowie usiłowali nieudolnie wydać orzeczenie, którego wydać nie mogli, ponieważ działali z naruszeniem ustawy o TK, która reguluje działanie Trybunału, oraz działali z naruszeniem konstytucji.

Oczywista brednia, bo wszyscy na świecie – dosłownie – się mylą, tylko ci „wybitni konstytucjonaliści” od Ziobry mają rację.

TVN sprawdził „wybitności”. Nic, zero, null. Nawet się nie przyznają do Ziobry. Kolejne oszustwa człowieka amoralnego. Kogo interesy reprezentuje Ziobro, bo nie polskie. Kogo? Szczuj na Polaków!

Joanna Mucha zauważa, iż PiS chce wyprowadzić Polskę ze struktur europejskich, a opozycję sadzać.

piSboiSię

Kaczyński mówi, że czeka na „realizacje prokuratorskie”. Jesteście przygotowani na zatrzymania polityków PO?

– Nie mam wątpliwości, że PiS sięgnie po takie metody, bo ich celem jest rozbicie i zdyskredytowanie opozycji, by nie można było na nią głosować. To może dobić nas i inne partie opozycyjne, ale może też dobić PiS. Pamiętamy sprawę Beaty Sawickiej. Ewidentne nadużycie władzy w celach politycznych zemści się. Wyborcy nie akceptują takich metod.

Polacy wybrali ludzi formatu krasnali – intelektualnych, duchowych i mściwych. Niszczą kraj w zastraszającym tempie, jak szarańcza. Może być tak, że po ich odejściu będziemy się bić o rzeczy podstawowe, w tym o niepodległość.

PiS to wróg Polski i Polaków, słowa Kaczyńskiego o nas, jako najgorszy sort i gestapo nie były przpadkowe. Tak mówi tylko ktoś obcy Polsce i Polakom.

piSboiSię

Kobiety w Platformie Obywatelskiej to wartość szczególna, o czym świadczy chocuażby wywiad w „Wyborczej” z Joanną Muchą.

Ewa Kopacz przegrała z PiS, lecz niewiele. Po wyborach zapowiedziała kilka ważnych kwestii, która miałyby szanse odzyskać elektorat i wyciągnąć dywan spod wszechwładzy partii Jarosława Kaczyńskiego.

Ale nastał Grzegorz Schetyna, męczydypa językowa i pojęciowa, który niespecjalnie wie, co ma powiedzieć. I w rezultacie formacja do niedawna rządząca spada na pysk w sondażach.

PO ma więc kobiety i ma Donalda Tuska, co przypomina Mucha. A to znaczy, że część posłów PO jest w stanie rozstać się z męczydupą Schetyną zajetym walkami ze swoimi (Jacka Protasiewicza – szefa sztabu z czasów Tuska – pozbył się z partyjnej pracy).

Kobiety wraz z kumatymi mężczyznami mogą utworzyć nowy byt polityczny – chyba tak się stanie – ewentualnie przejść do Nowoczesnej Ryszarda Petru.

Platforma Joanny Muchy, Ewy Kopacz ma broń na PiS u Jarosława Kaczyńskiego, ma broń atomową, która może sprzątnąć PiS z powierzchni rządzenia Polski, przepraszam: z powierzchni demolki Polski.

I może być tak, że Tusk będzie zmuszony zrezygnować ze splendorów światowych, aby posłać prezesa PiS na Księżyc, bo tam jest jego miejsce.

Wywiad z Muchą jest odświeżający, dawno tak dobrego i pocieszającego nie było.

1.

“Realny jest scenariusz, że referendum w Wielkiej Brytanii zakończy się wyjściem Brytyjczyków z Unii. Jeśli tak się stanie, to konieczne będzie renegocjowanie budżetu UE. Pytanie, jak będzie wyglądał udział Polski w nowym budżecie. Jesteśmy na słabszej pozycji negocjacyjnej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Ale ewentualna porażka w tej sprawie byłaby paliwem do tego, by po raz kolejny powiedzieć, że Unia jest zła. Za trzy i pół roku, gdy wielki strumień środków europejskich dla Polski będzie na wykończeniu, PiS poprowadzi kampanię wyborczą pod hasłem wyjścia z Unii Europejskiej”.

2.

“Jeśli chodzi o Tuska, to przedłużenie jego kadencji zależy od decyzji wszystkich państw UE. Myślę, że jeśli uzyska taką propozycję, to PiS go poprze, bo będą się bali jego powrotu do kraju. Tusk wciąż może zjednoczyć wokół siebie całą opozycję demokratyczną i zagrozić Kaczyńskiemu”

uwagaToNie

Tego nawet Stalin nie wymyślił. PiS przedstawiło pakiet demokratyczny, jako regulamin Sejmu.

Projekcie tej „demokracji” pisowskiej jest zakaz krytykowania rządu.

Tak PiS uzasadnia:

„(Mają) na celu wzmocnienie autorytetu Parlamentu i jego funkcji kontrolnych, poprawę jakości procesu legislacyjnego oraz zwiększenie praw opozycji parlamentarnej zgodnie z dobrymi wzorcami państw europejskich o długiej tradycji demokratycznej”.

Na jeden szczegół zwraca Joanna Mucha, który demokrację PiS czyni stalinizmem.

projektZmiany

Spokojnie! Będzie tak w internecie. Zakaz krytyki PiS.

W latach 50. zdarzyła się w polskich gazetach literaówki, w nazwisku Stalina zmieniono jedną literę i wyszło Sralin.

Mamy więc teraz domorosłego Sralina Kaczyńskiego, nie dość że dotyczyć to może zawartości jego głowy, ale to polityk formatu Sralin.

Więcej >>>