Posts Tagged ‘Karol Modzelewski’

c1ldkolwgaexnrv

NIECH NIKT NIE MÓWI O ZAWYŻONYCH FAKTURACH INTERNETOWYCH. WEDŁUG CENNIKA PiS ZBUDOWANIE SERWISU TO 6 MLN ZŁ. KOD ZOSTAŁ ZROBIONY „ZA DARMO”

c1ngnpfxaaesoc3

Prof. Karol Modzelewski przestrzega przed rzeczywiustym zamiarem Kaczyńskiego. „Słowa Jarosława Kaczyńskiego o puczu, którego dopuściła się parlamentarna opozycja, okupując salę obrad plenarnych i zamawiając kanapki, wywołały falę szyderczych komentarzy. Nie podzielam ich satyrycznej tonacji, nie jest mi do śmiechu.”

gdy

Z prasowych przecieków wiadomo, że prezes Jarosław Kaczyński na zamkniętym posiedzeniu kierowniczego gremium politycznego PiS zapowiadał poważne i brzemienne w skutki wydarzenia polityczne w Sejmie w grudniuminionego roku. Tak też się stało. Kryzys na sali sejmowej nie był więc dla niego zaskoczeniem, choć nie wiem, czy przewidział blokadę sali sejmowej przez parlamentarną opozycję.

Najpoważniejszym zarzutem sejmowej opozycji wobec tego, co stało się w Sali Kolumnowej, jest wątpliwość co do kworum, a więc co do prawomocności uchwalonej tam ustawy budżetowej. Nie lekceważę wymogów prawa, ale daleko ważniejszy od naruszenia procedury wydaje mi się groźny precedens: po raz pierwszy partia dysponująca większością kilku mandatów zebrała się na odrębnym posiedzeniu bez udziału opozycji, by uchwalić ustawę jako Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Prominentni politycy PiS mówią o możliwości przystosowania Sali Kolumnowej lub innego pomieszczenia do przyszłych obrad takiego kadłubowego Sejmu. Często powołują się na demokratyczny mandat do sprawowania władzy i przeprowadzania zmian ustrojowych uzyskany w powszechnych wyborach.

Jednak zwycięstwo wyborcze nie upoważnia zwycięskiej partii do samowoli ani do zmiany konstytucyjnego ustroju państwa. Polska jest demokracją parlamentarną. Wykluczenie opozycji z obrad i głosowań Sejmu łamie podstawową regułę demokracji parlamentarnej i faktycznie oznacza obalenie demokratycznego ustroju.

Zaporą przeciwko takiemu zamachowi jest wymóg konstytucyjnej większości dwóch trzecich przy uchwalaniu ustaw zmieniających ład ustrojowy. PiS większości takiej nie ma. Dopiero wykluczenie opozycji z obrad sprawi, że klub PiS osiągnie większość pozwalającą na zmianę konstytucji. Oznaczałoby to parlamentarny zamach stanu, a więc to, o co prezes Kaczyński obwinił parlamentarną opozycję.

Demokracja jest silna poparciem obywateli. Może upaść, gdy zabraknie ich zgody co do podstawowych reguł demokracji. W ostatnich wyborach doszło do głosu rozczarowanie znacznej części obywateli niedostatkiem równości i braterstwa w wolnej Polsce. Nie oznacza to jednak, że rozczarowani obywatele porzucili ideał wolności. Od postaw obywateli, a więc od siły oporu społecznego, zależeć będą losy polskiej demokracji, a także to, czy obecny kryzys parlamentarny zaowocuje utworzeniem kadłubowego Sejmu jako alibi dla dyktatury.

PIĘKNA I KRÓTKA OPOWIEŚĆ O PiS.

c1nceoqxgaa-wtx

I MORAWIECKI CHCE TO JESZCZE BARDZIEJ OPODATKOWAĆ? To się nazywa „Polska po dobrej zmianie”…

c1nnylkwgaa2ntz

Timothy Garton Ash pisze, iż Polacy znowu muszą walczyć o wolność.

znow

Cieszę się, bo znowu ci krnąbrni Polacy przystępują do walki o wolność. Płaczę, bo taka mobilizacja nie powinna być potrzebna po 27 latach demokracji.

Rok temu napisałem komentarz, w którym przestrzegałem przed zagrożeniami w polskiej polityce. Ukazał się w „Guardianie” pod dramatycznym tytułem „Niszczone są filary polskiej demokracji” i spowodował gniewne reakcje zwolenników rządzącego w Polsce Prawa i Sprawiedliwości.

Tytuł był, jak wtedy, szczerze mówiąc, sądziłem, nieco przesadzony. Jednak po roku widzę, jak coraz bardziej dewastowane są filary liberalnej polskiej demokracji. Jak chwieją się, choć jeszcze nie zostały zniszczone.

Kiedy myślimy o stosowalności w przypadku Polski skrótowej formuły „nieliberalna demokracja”, winniśmy rozróżnić dwie rzeczy. Po pierwsze, mamy ideologiczno-kulturalno-polityczny program narodowo-populistycznej partii, która wygrała jednocześnie wybory parlamentarne i prezydenckie.

Nieżyczliwie można go nazwać połączeniem konsekwentnego antyliberalizmu z zastarzałym resentymentem zaprawionym paranoją. Nie lubię znakomitej części PiS-owskiego pakietu, jednak większość wyborców dała jasno do zrozumienia, że woli go od reszty oferty, a zwycięska partia ma prawo realizować swoją politykę.

Nie ma jednak prawa rozmontowywać instytucji, które umożliwiają społeczeństwu dokonywanie wolnych, przemyślanych wyborów, zapewniając zarazem ich wzajemną kontrolę. A to właśnie robi PiS.

Często oglądam polską telewizję publiczną. Niemal z dnia na dzień zamieniła się ona z nieco nudnego, lekko prorządowego kanału w tubę propagandową PiS-u.

Trybunał Konstytucyjny poddany został kontroli sędziów związanych z partią rządzącą mimo protestów społecznych organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji i kolejnych ostrzeżeń Brukseli, że łamane są unijne zasady rządów prawa.

c1moev-wiaa2htg

W zaproponowanym wariancie projekt ustawy o zgromadzeniach przewidywał rzecz niesłychaną: że zarejestrowana demonstracja, powiedzmy partii opozycyjnej, przegrywa z później zarejestrowaną demonstracją rządową lub, uwaga, kościelną.

Podczas Bożego Narodzenia Sejm zamienił się w farsę, kiedy opozycja zaczęła okupować mównicę, a posłowie rządzącej partii przenieśli się do sąsiedniej sali, gdzie w chaosie unoszonych rąk uchwalili ustawę budżetową. Analitycy przewidują, że kolejnym krokiem może być zmiana ordynacji wyborczej.

Ale bardziej niż tempo i zajadłość tej „orbanizacji” szokuje słabość, jaką objawiły instytucje polskiej liberalnej demokracji, na którą nakłada się słaba jakość opozycji.

Zamiast umacniać instytucje, Polska cofnęła się do żywej tu tradycji protestów pozaparlamentarnych, wizji społeczeństwa organizującego się obok państwa lub przeciw niemu. Niektóre z tych demonstracji robią wrażenie, zwłaszcza tzw. czarny protest, podczas którego dziesiątki tysięcy kobiet zabrały głos przeciwko katolicko-konserwatywnemu zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Przede wszystkim jednak, kiedy patrzę na marsze przeciągające ośnieżonymi ulicami polskich miast i słyszę znajomą kadencję skandowania, kiedy stary dobry Lech Wałęsa mówi, że „patrioci muszą się zjednoczyć”, żeby pozbyć się PiS-u bliżej nieokreślonymi „mądrymi, atrakcyjnymi i pokojowymi” metodami, chce mi się naraz śmiać i płakać.

Cieszę się, bo znowu ci krnąbrni Polacy przystępują do walki o swoją wolność.

Płaczę, bo taka społeczna mobilizacja nie powinna być potrzebna po 27 latach parlamentarnej demokracji.

Jak mówi Brechtowski Galileusz, „nieszczęśliwy jest kraj, który potrzebuje bohaterów”. Jeśli mamy dobrze funkcjonujący parlament, silny, niezależny sąd konstytucyjny, bezstronne media publiczne i profesjonalne służby publiczne, nie potrzebujemy Komitetu Obrony Demokracji. Liberalna demokracja winna mieć własne, wbudowane mechanizmy obronne, jak zdrowy organizm swój układ odpornościowy.

Powiecie, że polska demokracja jest taka młoda. Owszem, ale gdyby to były Niemcy zachodnie i punkt startowy w roku 1945 – mielibyśmy już rok 1972. 27 lat od nowego otwarcia Niemcy, które przeżyły o wiele gorszą dyktaturę, miały, jak się zdaje, znacznie silniejszą strukturę instytucjonalną niż ma Polska pod naporem populizmu. Nie posunę się do powtarzania starego dowcipu, że Niemcy potrafią sprawić, że każdy system będzie działać, a Polacy każdy obalić.

Ale rzuca się w oczy kontrast między niemiecką umiejętnością budowania sprawnego państwa i siłą polskiego społeczeństwa umiejącego zorganizować się przeciw państwu.

Co robić? Teoretycznie UE może już w marcu odwołać się do artykułu 7 traktatu europejskiego, który przewiduje sankcje przeciwko krajowi członkowskiemu uporczywie naruszającemu europejskie normy, w tym zasadę rządów prawa. W praktyce każdy taki krok zablokują Węgry i prawdopodobnie nowy najlepszy przyjaciel Polski – Wielka Brytania.

Troska wyrażana przez Europejczyków ma swoją wagę, ale to, co stanie się w Polsce, zależy od samych Polaków.

Gdyby, co mało prawdopodobne, młody Polak lub Polka poprosili mnie o radę, przypomniałbym im hasło niemieckiego roku 1968: „Długi marsz poprzez instytucje”. Ten długi marsz nie musi być tak atrakcyjny jak demonstracje przed parlamentem, ale to, czego Polska potrzebuje, to ludzi z zasadami. Wykształconych, gotowych pracować w jej parlamencie, sądach, służbie publicznej, szkołach i mediach. Ludzi, którzy wzmocnią system odpornościowy ciągle zastraszająco kruchej demokracji.

*Timothy Garton Ash – ur. w 1955 r., brytyjski historyk, jako jeden z pierwszych opisał fenomen „Solidarności”. Dziś profesor europeistyki na Uniwersytecie Oksfordzkim, senior fellow w Hoover Institution na Uniwersytecie Stanforda

przeł. Sergiusz Kowalski

„Wybitna” inteligencja, MENSA nie ma skali.

c1njirrw8aixfpd

PRZECIEŻ NIKT NIE MA WĄTPLIWOŚCI, ŻE JEST DZIAŁACZEM PiS. BRAWO DAWNO SIĘ TAK NIE UŚMIAŁEM 🙂

c1mp2jyxeaavygr

Waldemar Mystkowski pisze o kibolach na Jasnej Górze.

kibole-na-jasnej-gorze

Od dziewięciu lat Kościół katolicki przytula do swego łona kibiców i kiboli, urządzając im pielgrzymkę na Jasną Górę. Ten stop kleru z kibicami musi dziwić. Bowiem kibice zjeżdżają ze sztandarami klubów kibica, szalikami klubowymi i wszelkimi gadżetami. To są ci ludzie z tzw. żylet na swoich stadionach, a na wyjazdach czynią zamieszanie i harmider takie, iż policja dowozi ich na stadiony, ma baczenie w trakcie meczów i odwozi po spotkaniach. I tak dochodzi niemal zawsze do bijatyk między kibolami, a duże miasta z ekstraklasowymi drużynami przeżywają stres, bo ten kibolski motłoch idzie ulicami i używa takiego języka, iż należy dzieciom zatykać uszy, samemu zresztą też.

Wcale nie przesadzam, bo byłem piłkarzem i jestem kibicem. Wiem, co znaczą emocje i kiedy sędziego nazywa się kaloszem, ale nie rozumiem, jak kluby mogą tolerować sektory ultrasów i tzw. żylety. Kibole nie oglądają meczów, skupiają się na eksponowaniu swoich emocji w ekstremalnych rejestrach wycia, darcia i śpiewu, iż trudno je nazwać ludzkimi, raczej zwierzęcymi. Kluby wcale nie muszą być wobec nich bezradne, lecz często dla świętego spokoju nie wypleniają kiboli z trybun. Efekty mamy takie, iż – niemal zawsze – stadiony polskich drużyn, które grają w europejskich pucharach są zamknięte dla kibiców, a za wyjazdowe mecze polskie kluby są karane dotkliwymi grzywnami, gdyż rozprowadzają bilety wśród swoich kiboli. Dotyczy to kiboli Lecha Poznań i Legii Warszawy, bo te kluby ostatnio reprezentują kraj na zewnątrz.

W Europie z kibolami – nie wiadomo dlaczego nazywanymi pseudokibicami – jakoś sobie poradzono i na trybunach widzimy rodziny. W Polsce pozostaje to w sferze marzeń, za obecnej władzy tak pozostanie. Kibole wnoszą estetyczną brzydotę, wulgarność zachowań i języka niestrawną dla najbardziej tolerancyjnych kibiców, jak ja. Warto podkreślić, iż doping kiboli nie jest wcale pomocny dla swoich drużyn. Polscy kibole tworzą subkulturę specjalnej troski.

Takich właśnie kiboli zaprasza Kościół na pielgrzymki na Jasną Górę. Kościół ma swój w tym cel, jak i politycy. PiS przyhołubia ten motłoch stadionów, a Kościół poprzez nich odbudowuje w kraju endecję i to tę nacjonalistyczną, która w razie czego może jako bojówki chwycić za kije bejsbolowe albo za cięższy sprzęt do walk ulicznych. Kibole mają swojego duszpasterza, ks. Jarosława Wąsowicza, wielu księży identyfikuje się z tą subkulturą, jak choćby ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Na Jasnej Górze kibole usłyszeli od swych kapłanów, że ich patronami są żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, księża deklarowali w ich imieniu: „Nie chcemy Polski bez Boga i religii, chcemy chrześcijańskiej Europy, bo tylko odwołanie się do fundamentalnych wartości, które kształtowały tożsamość starego kontynentu, może pomóc jej dzisiaj obronić się przed unicestwieniem – z różańcami w ręku”.

Wiara księży Wąsowicza i Isakowicza-Zaleskiego wlewana w kiboli nie jest wartością duchową, konfesyjną, metafizyczną, ale jest namaszczeniem na krucjatę przeciw innym, którzy tej formy nienawiści nie wyznają. Księża odpowiednim językiem „miłości” nastawili kiboli, aby zwalczali wrogów Kościoła i PiS-u, modląc się: „o światło Ducha Świętego dla opozycji, by potrafiła odnaleźć się dla dobra ojczyzny”. Czyli opozycja nie działa dla dobra ojczyzny, bo nie dotknęła ją ciemnota światła księży Wąsowicza i Isakowicza-Zaleskiego.

Na efekty światła nienawiści wlanego kibolom na Jasnej Górze nie trzeba było długo czekać. Tego samego dnia najprawdopodobniej pielgrzymi kibole wracając do domów wypatrzyli okazję do krucjaty „dla dobra ojczyzny”. Piszę „najprawdopodobniej”, bo takie jest w tej chwili rozpoznanie dziennikarskie. Około dziesięciu kiboli z Nowej Rudy spod Kłodzka wracając z Jasnej Góry zahaczyło o Namysłów, bo w Namysłowskim Ośrodku Kultury odbywało się spotkanie Mateusza Kijowskiego i Józefa Piniora z mieszkańcami miasta i członkami KOD-u.

Kibole od razu zrealizowali „fundamentalne wartości chrześcijańskie” wlane im w umysły przez księży Wąsowicza i Isakowicza-Zaleskiego, bowiem zdemolowali hol ośrodka kultury i wdali się w przepychanki z członkami KOD. Musiała interweniować policja, a czterech policjantów ubezpieczało do końca spotkanie. Rzadko tak szybko owoce uzyskuje słowo chrześcijańskie. Krucjata uderzyła miłością chrześcijańską w Namysłowie. Kościół może więc liczyć na kiboli, zatem można spodziewać się, że w najbliższych dniach takich uderzeń kibolskich będzie więcej. Na Jasnej Górze wlano im ducha walki fundamentalnej.

c1kvls8xgaaaczf

Kleofas Wieniawa rozszerza rozpoznanie T. G. Asha.

po-27

Po 27 latach demokracji Polacy znów muszą walczyć o wolność, pisze jeden z pierwszych promotorów polskiej suwerenności na Zachodzie po 1989 roku, Timothy Garton Ash.

Tak się porobiło. Nie potrzebowaliśmy hitlerowców z Zachodu, ani sowietów ze Wschodu, wróg przyszedł z wewnątrz, z demokratycznego mandatu.

Tacy wrogowie zdarzali się w przeszłości w niejednym kraju i są częto groźniejsi niż ci zewnętrzni, to wrogowie, którzy się farbują w patriotyczne barwy, są krzykliwi, kiczowaci, bez ludzi utalentowanych, bo tylko tacy są posłuszni, awansowani bez kompetencji.

Narodowy populizm demontuje nam państwo. Zdemontowane zostało już państwo prawa konstytucyjnego, demontaż przenosi się lotem zarazy na pozostałe dziedziny. Widzi to świat, który może nas tylko wesprzeć werbalnie, acz Unia Europejska ponadto sankcjami. Lecz tego wroga rozbroić możemy tylko my sami. Jeżeli nie uda się, bo opozycja okaże się za słaba, a społeczeństwo obywatelskie nie dość zdeterminowane, to szybciej niż nam się wydaje obudzimy się z ręką w nocniku, w braku niepodległości.

27 lat to więcej niż okres międzywojnia, lecz jakie to pocieszenie. Ash wskazuje na pewne mechanizmy w państwie, które korodowanie Polski przez PiS może powstrzymać, lecz czy stać nas na taką szeroką pracę u podstaw, czyt. naukę o nowoczesnym społeczeństwie?

DAŁ SŁOWO, ŻE BĘDZIE MEDIOWAŁ, TO MEDIUJE.

c1ndn8hwqamb1nz

CO TAM ANITA WŁODARCZYK… ZNAMY JUŻ SPORTOWCA ROKU 2017 !!! 🙂

c1mdawwweaasqvc

—-

tlum

„Rodziny posła Sławomira Nitrasa, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie wpuszczono do Sejmu”

klamali

Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski radził na święta. Nie ma w całym roku drugiej takiej chwili, w której polityczne podziały ujawniałyby się tak boleśnie jak podczas wigilii. I żadne rytualne deklamacje – wygłaszane przez czynniki partyjno-rządowe o tzw. wspólnocie – tego nie zmienią.

wigilia

Mam w kwestii „wigilii w skłóconej rodzinie” osobiste doświadczenia, ale jestem ostatnim, który by komukolwiek chciał radzić. Sprawa to delikatna, bardzo indywidualna.

Jak przetrwać tę wigilię, niech się więc każdy martwi sam, ale o to, by polska demokracja nie podzieliła losu świątecznego karpia – powinniśmy się martwić wszyscy.

Dwa usypane naprzeciw siebie szańce ugruntowują władzę PiS. Im bardziej twierdze oblężone, mury wyższe, fosa głębsza – tym dla władzy dogodniej. Dlatego ta władza piętnuje opozycję jako przestępców i wyzywa uczestników ruchu KOD od komunistów, złodziei, ubeków, gestapo.

Bo to integruje obóz władzy. Przez głęboką fosę trudno kogokolwiek przeciągnąć do obozu demokracji.

c0esr1lxeaizpn5

Wielu ludzi z wielu powodów zagłosowało na „dobrą zmianę”, ale dziś nie czują się z tym komfortowo. Bronią swej decyzji sprzed roku, ale zaczynają mieć wątpliwości. Piętnowanie ich przy rodzinnej wigilii wpychałoby ich na powrót do obozu władzy.

Rozmawiajmy, wczuwając się w racje drugiej strony, z kolędą w tle, bo „muzyka łagodzi obyczaje”, o czym nie zdążył się przekonać pewien marszałek.

Każdy bowiem wyborca, który oddał głos na PiS, a dziś byłby gotów głosować inaczej – jest na wagę złota, liczy się podwójnie. Niechby autorytaryzm stracił jeden głos, a demokracja jeden zyskała.

Może demokracja zyska głos rolnika, który ziemię może kupić, ale jedynie za pośrednictwem księdza. Może zyska głos nauczyciela z gimnazjum. Głos kobiety, której odmówiono legalnej aborcji. Głos rodzica, któremu przeniosą dziecko do innej podstawówki. Głos mundurowego, któremu obcięto emeryturę. Głos wojskowego, któremu zdegradowano dowódcę. Górnika, któremu zamknięto kopalnię. Frankowicza, którego wystrychnięto na dudka. Sędziego po dyscyplinarce. Mieszkańca terenów sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim, który już nie kupi tańszej benzyny. Itd., itp.

tu-jest

Pogadajmy ze szwagrem radnym PiS nie tylko o polityce, raczej o wycince drzew, o droższych samochodach, franku i dolarze. Żadnej nachalności, ot, rodzinny small talk przy barszczu z uszkami i kutii – byle bez awantur. No i kolędy, koniecznie kolędy – łagodzą obyczaje!

Wigilia to dobry czas. Rozmawiajmy, podsycajmy w sobie ciekawość, co myśli druga strona. Może się czegoś o niej dowiemy, a sami więcej zrozumiemy. Będziemy tu przecież żyć obok siebie, wszak połowa Polaków z Polski nie wyjedzie. Nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński przegra wybory i stanie na czele zjednoczonej opozycji.

c0etbpqxeaapkgp

Podział społeczny to nie jest specyficznie polska cecha. Polska jest tylko temperatura sporu, jak ta, która doprowadziła do śmierci Gabriela Narutowicza, polska jest zapiekłość i pragnienie zemsty, jaką po wrześniowej klęsce władze Rzeczypospolitej na uchodźstwie objawiały wobec piłsudczyków i sanacji. Polska jest nasza swarliwość – i my sami na wskroś polscy.

(DZIĘKI SUPER NIANI TO BYŁA SUPER WIGILIA. SZACUNEK.)

c0e33mnxaaaumv9

Przestrzegał nas przed nami samymi nieodżałowany Jan Nowak-Jeziorański. Mówił: „My, Polacy, jesteśmy największym zagrożeniem dla Polski”, „to my nie umiemy udźwignąć naszego sukcesu i naszego zwycięstwa”.

Życzę sobie i nam wszystkim, byśmy umieli. Byśmy w godzinie próby stanęli na wysokości zadania.

Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, myślami będę z posłami opozycji na ciemnej i zimnej sejmowej sali, a o północy – na nietypowej w tym roku pasterce – przed Sejmem.

Pamiętajmy o idiotach.

tomasz-sakiewicz

TO DOPIERO POCZĄTEK PROPONOWANYCH ZMIAN. CZYTAJ LINK:

c0e2kfixeaad_dt

Waldemar Mystkowski pisze o sensie protestu w Sejmie i przed Sejmem oraz o życzeniu Polaków.

zyczenie

Czego powszechnie Polacy sobie życzą, raczej wiemy, a przynajmniej intuicyjnie. Takie życzenia wyrażają protestujący posłowie w sali obrad podczas świąt Bożego Narodzenia. Mamy do czynienia z takim ze zjawiskiem nader rzadko, a może wcale nie spotykanym w skali globalnej.

To wnosimy oryginalnego w wianie dla ludzkości, Europy. Część elit politycznych nie godzi się na demontaż ustroju demokratycznego, opisany w literaturze przedmiotu, którzy dostają wsparcia od społeczeństwa obywatelskiego wyrażającego większość narodu.

c0e7cgexuaaz1ad

Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.

oplatek

Niemniej ważne są życzenia wszystkich Polaków, życzenia polityczne dotyczące zjawisk społecznych i osób. Czego sobie życzymy, kogo sobie życzymy, a kogo nie.

W ramach świątecznego życzenia portal OKO.press zapytał o to Polaków. Pytania dotyczyły tematów obecnych na agendzie roku 2016, jak wprowadzenia reformy (bądź deformy) edukacji, protestów ulicznych, czy ma być ich więcej i czego mają dotyczyć, i bardziej szczegółowo pytano, odebrać stopnie generalskie postaciom spoczywających już na cmentarzu, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, czy też nie.

c0evnuxw8auamjm

Wyniki życzeń świątecznych Polaków sukcesywnie będą publikowane, na pierwszy ogień poszedł mniemany dla siebie Konrad Wallenrod PiS, Stanisław Piotrowicz. Jako prokurator w PRL-u formułował zarzuty w stosunku do postaci opozycyjnych, a po roku 1989 roku jego „bohaterstwo” dalej było zakonspirowane i bronił pedofilii księdza z Tylawy.

OKO.press zadało pytanie, czy Piotrowicz ma nadal być przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, być taranem politycznym swego szefa Jarosława Kaczyńskiego, który na „sukces” byłego prokuratora reaguje rechotem aprobaty. Literacko owe zjawisko można byłoby nazwać bezwarunkową reakcją przepony na demontaż demokracji.

Otóż Polacy życzą sobie w sprawie złowieszczej postaci Piotrowicza: ustąp, odejdź. 59 proc. ankietowanych życzeń wyraża się: Piotrowicz musi odejść. Toleruje go tylko 19 proc.

c0ecjkcwqaarnd

Cząstkowe badania dotyczyły Piotrowicza przeszłości i teraźniejszości. Działalność prokuratorska w PRL tarana Kaczyńskiego jest w miarę obojętna dla najmłodszych, tylko 47 proc. młodzieży (18-24 lata) jest za dymisją Piotrowicza, najbardziej krytyczni wobec jego peerelowskiej działalności są 50-latkowie, nieco większa była zgoda u ludzi po 60-tce, tradycyjnego elektoratu PiS.

Wśród zwolenników PiS Piotrowicz ma poparcie tylko 40 proc., jedna trzecia pisowskiego elektoratu chciałaby, aby ustąpił i odszedł w polityczny niebyt.

Polacy w stosunku 3:1 życzą sobie, aby Piotrowicz odszedł. Ale wiemy, iż prezes PiS nie pozbędzie się swojej ikony walki ze standardami demokratycznymi, bo nie ma tak drugiej zdeterminowanej postaci, dla której argumenty rozumu muszą ustąpić przed wolą prezesa.

m-kidawa-blonska

Wyrazy wsparcia i solidarności z całego świata.

michal-szczerba-4

CAŁY ŚWIAT PATRZY Z PRZERAŻENIEM NA SZEREGOWEGO POSŁA WYPOWIADAJĄCEGO TE SŁOWA O POLSCE.

c0e83kqxcaelnbr

Stały się trzy ważne rzeczy. KOD odchodził godnie święto wolności, ale nie pisowska władza. KOD jest w tej chwili najsilniejszą formacją w Polsce. Piszę formacją, bo to nieposłuszenstwo obywatelskie zrodzone na gruncie sprzeciwu władzy. Władza PiS  staje się coraz bardziej bezczelna, autokratyczna i chce być totalitarną.

kaczyńskiDoPis

Otóż Jarosław Kaczyński powiedział wprost, że nie interesuje go demokracja: „Państwo prawa nie musi być państwem demokratycznym”.

Zainaugurował działalność portal Koduj24.pl pod wodzą Magdy Jethon.

kodyj24pl

KOD to ogromna siła, pokazał się w całej Polsce. We wszystkich wikszych miastach.

mówili

Marsz w Warszawie to była radosna manifa obywateli, którzy uważają ostatnie 27 lat – mimo wszelkich niedociągnięć i rachunków krzywd – za wielki sukces Polski. Sukces, który dziś władza PiS bezwstydnie i w marnym stylu depcze.

Święto 4 czerwca zyskuje na autentyzmie i spontaniczności, gdy nie jest organizowane przez czynniki oficjalne, a wręcz przez nie bojkotowane. Prezydent bawi w Neapolu, pani premier to nie obchodzi.

I wreszcie wszyscy, którzy dobrze życzą polskiej demokracji i społecznemu ruchowi KOD, obawiali się, że Komitet będzie organizacją efemeryczną, że jego dynamika osłabnie, że ludziom się odechce. Dziś widać, że z marszu na marsz, z wiecu na wiec organizacja jest coraz lepsza, ludzie są coraz bardziej ofiarni, narasta bunt i determinacja. Czuć wysoką świadomość celu.

tego

Tego obywatelskiego ruchu nie da się ani zdusić, ani kupić, ani zastraszyć. PiS ma się czego obawiać.

mamy

Jarosław Kaczyński nieposłuszeństwo obywatelskie nazwał rebelią. A to znaczy, że rzuci przeciw nam resorty siłowe (wojsko i policję, a także gwardię, którą przysposabia Antoni Macierewicz jako Obronę Terytorialną.

szkoda

Zacytuję in extenso kilka cytatów z Kaczyńskiego z warszawskiego zjazdu tej partii, bo one będą dyktować w najbliższym czasie politykę polską. Kaczyński chce chwycić naród za mordę.

Tyle jest warta dla niego Polska i Polacy.

kaczyńskiZapowiada1

„Ostatnie lata to był czas naszych wielkich zwycięstw (…) Został odniesiony sukces. Jest się z czego cieszyć. Ale kiedy myślimy o przeszłości, o naszych sukcesach, ich przyczynach, to warto też spojrzeć w przyszłość. W to, co przed nami. Wiem, że tu jest trudno. To nie jest miejsce, gdzie PiS zdobywa kolejne procenty w łatwy sposób. Ale trzeba o tym pamiętać, podziękować szczególnie, wiedzieć, że w naszej partii, w PiS, jest wielki potencjał. Myśmy w 2001 r. zaczynali od 9,5%, dziś mamy 38%. To ogromny postęp. Ten potencjał w nas jest. Musimy myśleć o tym sukcesie, który mamy w sercu. Musimy myśleć o prezydenturze Warszawy”.

Kaczyński dodawał:

„To naprawdę ważne dla Warszawy, dla naszej partii, żeby ta dobra zmiana odbyła się także tu, w samorządzie, w naszym mieście. Żeby to uzyskać, trzeba wiedzieć, że w Warszawie, wokół Warszawy, jest wielu naszych zwolenników. Są tacy, którzy żyją w świecie wykreowanym przez media, do których nie dotrzemy. Ale jest dużo nieprzekonanych, do których dotrzeć możemy”.

Kaczyński:

„Pierwsza sprawa – demokratyczne państwo prawa, tak jest w konstytucji, czy państwo prawa. Państwo prawa nie musi być państwem demokratycznym. W demokracji suwerenem jest lud, jego przedstawicielem jest parlament, w Polsce też wybrany w wyborach powszechnych prezydent. Do tych organów należy regulacja naszego życia. Jeśli mówić o demokracji, to trzeba jeszcze wspomnieć o zasadzie równowagi władz i zasadzie legalizmu. Czyli wszystkie organy państwa działają na podstawie prawa. Jeżeli mamy mieć demokratyczne państwa prawa to żaden organ państwa nie może lekceważ ustaw. TK a raczej jego prezes uznał, że ustawa grudniowa w gruncie rzeczy nie obowiązuje. Można ja uchylić bez żadnych procedur, w tym momencie zostały złamane demokratycznego państwa prawa. W tym momencie TK uznał się za suwerena. To oni łamią konstytucję, to oni złamali zasady demokratycznego państwa prawa”.

kaczyńskiPoTo

„Po to doszliśmy do władzy, by te wszystkie mechanizmy które nas niszczyły w ostatnich 8 latach zostały zlikwidowane. By polska odzyskiwała silę w sobie. I sile wobec innych. Jestem przekonany, że kongres naszej partii potwierdzi ten kierunek działania. By kongres w sposób jednoznaczny poparł linie obrony polskiej suwerenności, polskiej dobrej zmiany”.

Ryszard Petru krótko zrecenzował Kaczyńskiego:

petruO

To było tchórzliwe przemówienie. Kaczyński nawołuje do dyktatury, do łamania demokracji. My chcemy obalić tę władzę pokojowymi metodami.

krótka

Prof. Karol Modzelewski na Koduj24.pl mówi Magdzie Jethon, która dopytywała o znaczenie KOD i czego chce Kaczyński:

kaczyńskiChce

To czego chce?

– Chce, żeby władza, którą sprawuje on i jego formacja, nie była skrępowana uprawnieniami innych podmiotów społecznych, czyli sądów, wolnych mediów, niezależnych ruchów społecznych, całym zestawem rozmaitych nienaruszalnych praw obywatelskich.

Nikt w Polsce nie ma wpływu na to, co robi Jarosław Kaczyński? Nikt nie próbuje go przekonać?

– Ja bym go nie przekonywał. Szkoda czasu, bezskuteczne zajęcie. W tej sprawie nie mam złudzeń.

Sądzi pan, że Jarosław Kaczyński i jego ludzie wierzą w słuszność tego, co robią? Nie słyszą protestów najważniejszych prawniczych środowisk? A może odcięli się od rzeczywistości?

– Myślę, że im dłużej to będzie trwało, tym bardziej będą ulegali złudzeniu, że mają wszystko w ręku. Jest taka psychologiczna reguła, którą potwierdzają statystyki, że rządzący, wprawdzie odczuwają boleśnie, że ich władza nie jest pełna, ale jednocześnie ulegają oderwaniu od rzeczywistości. Kiedy w końcu uznają, że nie muszą się z nikim liczyć, to wchodzą na równię pochyłą. A na jej końcu jest katastrofa. Niestety, nie tylko ich katastrofa.

jarek

Jestem niemal pewnym, że skończy się Majdanem, a dokładnie Majdanami w całej Polsce.

chyba

Tę wiadomość podał PAP. Brzmi ona jak spotknie korporacji, sekty, albo mafii. Kiedyś był słynny proces o film z zagrzewania do niecnych praktyk w korporacji Amway.

I podobnie jest w PiS. To mafijne spotkanie z donem Jarosławem Corleone, który będzie zagrzewał do demolowania Polski.

W przyszłym tygodniu, 15-16 stycznia, odbędzie się wyjazdowe posiedzenie klubu PiS z udziałem wszystkich członków Rady Ministrów. Głównym tematem dyskusji ma być bieżąca sytuacja polityczna.

spotkanieMobilizacyjne

W piątek 15 stycznia wieczorem zaplanowane jest wystąpienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego. „Zaplanowana jest dyskusja na temat tego, co dzieje się w kraju, dokonamy analizy sondaży, będzie dyskusja, myślę, że m.in. na temat lepszej komunikacji z wyborcami i dalszej strategii” – poinformował jeden z polityków z władz PiS.

W sobotę parlamentarzyści PiS mają rozmawiać z członkami Rady Ministrów. Posiedzenie klubu PiS zaplanowane jest w okolicach Warszawy. Będzie to pierwsze posiedzenie klubu po uformowaniu rządu z udziałem zarówno prezesa, jak i członków rządu. Klub PiS liczy 234 posłów i 61 senatorów.

– To zapewne będzie posiedzenie mobilizacyjne, pewnie usłyszymy, jak ważna jest jedność w obliczu ataków z zewnątrz, że musimy być jednością, że musimy być konsekwentni w realizacji naszego programu naprawy Polski – mówi jeden z posłów PiS.

widocznaWściekłość

Karol Modzelewski w wywiadzie dla „Wyborczej” opowiada o tym, że musiał ruszyć swoje kości, aby iść demonstrować wraz z KOD-em.

trawestując

I najświeższa wiadomość z cyklu „PiSda”:

pisDa

Więcej >>>