Posts Tagged ‘Kazimierz Ujazdowski’

NIGDZIE NA ŚWIECIE PRAWO NIE DZIAŁA WSTECZ. NIGDZIE, OPRÓCZ POLSKI…

c23wizvwiaewdzj

K.M.UJAZDOWSKI – DO NIEDAWNA JESZCZE W PiS. DZIŚ PRZYZWOICI LUDZIE OPUSZCZAJĄ TĘ PARTIĘ I GŁOŚNO PROTESTUJĄ.

c27mzyyw8aax786

Magdalena Środa twierdzi, że dwa plemiona są gotowe do wojny domowej. – Wojną jest nie tylko scena, na której dokonuje się działań militarnych, ale wojną jest też pewna gotowość do wojny. Według mnie w Polsce ta gotowość do wojny, która niekoniecznie musi się w tą rzeczywistą przemienić, już jest – mówiła w Radiu TOK FM prof. Środa.

w-polsce

Prof. Magdalena Środa, która była gościem programu Prawda nas zaboli w Radiu TOK FM, mówiła, że obecna władza chce przytępić zapał Polaków do manifestacji. A to, co się zmieniło, to na pewno charakter protestów.

O manifestacjach i potrzebie odwagi

– Pamiętam szczególnie te KOD-owskie na początku, kiedy przychodziły całe rodziny, były baloniki, gdzie było budująco i zabawnie zarazem. Teraz te manifestacje mogą wrócić na swoje miejsce, czyli być pewną formą sprzeciwu, która wymagała nie tyle potrzeby zabawy, co odwagi – powiedziała filozofka.

 – Pamiętamy my, pewne roczniki, jak wyglądały manifestacje w czasie stanu wojennego. Mamy taką kulturę, którą buduje się na pamięci oporu wobec wszystkiego, co narzucone, co jest przeciw wolności. Widzę wielką determinację, że można manifestować wtedy, kiedy jest to radosne, jest wyrazem więzi, ale też trzeba manifestować wtedy, kiedy jest to świadectwem wyraźnego oporu przeciwko złu, które się dzieje – podkreśliła Środa.

Wykładowczyni z Instytutu Filozofii UW przyznała, że nie chciałaby wracać do czasów, kiedy wyjście na ulice związane było z ryzykiem trafienia na dołek, albo oberwaniem pałką po plecach. Dodała jednak, że w jej ocenie, wszystko idzie w tym kierunku.

Demokracja działa przeciwko demokracji

– Mamy do czynienia z fenomenem. PiS korzysta z demokratycznego mandatu i wykorzystując demokratyczną większość de facto chce zniszczyć demokracje jako pewien system określonych instytucji. Nagle mamy takie zachowania, które są zachowaniami nielegalnymi, ale jednocześnie są one w obronie prawa i praworządności. Większość ma świadomość, że nie jest to przeciwko władzy z zewnątrz, ani władzy, która jest autorytarna ze względu na to, że nie ma legitymizacji do rządzenia. To jest oczywiście nasza władza i władza demokratycznie wybrana, ale też mamy takie doświadczenie, chociażby w Europie, że władze wybrane w sposób demokratyczny doprowadzały do systemów antydemokratycznych – przypomniała.

– W warstwie symbolicznej każdy forma powiedzenie „nie” władzy, która uderza w demokrację, jest istotna. Mogą się pojawić różne formy protestu. Ubolewam nad tym, że jako osoba 60-letnia, że my znowu musimy w to wejść, znowu musimy pracować, znowu – powiem górnolotnie – bronić podstawowych wartości – powiedziała filozofka.

c24m7m6xcauvdd8

Wojną jest też pewna gotowość do wojny. A ta w Polsce już jest

Jak mówił Hobbes [Thomas Hobbes, angielski filozof i myśliciel], wojną jest nie tylko scena, na której dokonuje się działań militarnych, ale wojną jest też pewna gotowość do wojny. Według mnie w Polsce ta gotowość do wojny, która niekoniecznie musi się w wojnę rzeczywistą przemienić, już jest. Są tak naprawdę dwa wielkie plemiona: jedno plemię europejskiej, drugie zbudowane na jakiś formach nacjonalizmu. I ta gotowość, ta różnica jest

– oceniła.

O przyczynach zła w Polsce

Środa powiedziała, że wciąż wierzy w symboliczny charakter napięć, protestów. To, co w jej zdaniem jest największym problem, to znalezienie punktów stycznych, w których możliwy byłby jakiś dialog, wymiana myśli.

– Ale w moim przekonaniu, to nie manifestujący przeciwko temu, co się dzieje zaostrzają sytuacje w Polsce, tylko w biały rękawiczkach dokonywana jest zmiana ustroju. To jest przyczyna zła w Polsce. Łatwo oskarżać tych, którzy idą na ulice, bo są kompletnie bezbronni i nie mają żadnych politycznych narzędzi, żeby temu przeciwdziałać. Trudniej jest oskarżać tych, którzy mają legalną władzę, idą jak burza ze swoim barbarzyństwem. To poważny problem słabości demokracji i siły nacjonalizmu, autorytarnych postaw – powiedziała w audycji w Radiu TOK Fm prof. Magdalena Środa.

c24lulcxuaadmdd

PAMIĘTAJ, NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ!!!

c23wvfwxeaatald

Limuzyna, ochroniarz, szastanie forsą, nagabywanie studentek i proponowanie pracy każdemu, kto rozpozna kim jest.

c24rvkvweair3_i

Z ŻYCIA WZIĘTE.

c24wtogwgaeemdc

OJ, MUSIAŁO BYĆ GORĄCO.

protestujacy

Walemar Mystkowski pisze o zastraszaniu społeczeństwa obywatelskiego.

dobry

Władza PiS uderza punktowo poprzez zastraszanie i będzie patrzeć, jakie wywołuje efekty. Jeszcze odbywa się to w ramach naciągania prawa bądź takiej jego interpretacji, jaka tej władzy jest wygodna. Krótko pisząc: mordowanie demokracji odbywa się w białych rękawiczkach, sukcesywnie, kawałek po kawałku.

Najpierw opublikowano zdjęcia 21 protestujących pod Sejmem. Policja twierdziła, że to na polecenie prokuratury, zaś prokuratura tego polecenia się wypierała. Rzecznik Praw Obywatelskich zaś stwierdził, że to naruszenie dóbr osobistych i prawa do demonstrowania.

Nikt za to więc nie beknął ani decyzja nie została cofnięta, bądź za nią przeproszono. Wizerunki poszły w świat, w Polskę. Różnie ludzie znoszą, gdy publicznie stygmatyzuje się ich wizerunek. Poprawię się: wszyscy znosimy jednakowo źle, gdy nas się napiętnuje. Jedni reaguję źle wcześniej, drudzy później.

Źle znosimy wykluczenie. I w tym kierunku podążają obecnie sprawujący władzę. Chcą nas torturować psychicznie w tak tworzonych kabarynach. Pół biedy, gdy dotyczy to polityków, którym grozi się, że „ogoli się ich na łyso”. Ci odwołują się do sądów, nazwisko w przestrzeni publicznej zostaje zapamiętane, dostaje wartość walki o słuszną sprawę bądź niesłuszną.

Obywatel, który w takiej przestrzeni jest bezimienny, ale którego postawa jest uwarunkowana nieposłuszeństwem wobec władzy uzurpującej sobie prawa niedemokratyczne, jest wystawiony na stygmatyzację, na działania bezprawia władzy.

Właśnie to się rozpoczęło w stosunku do społeczeństwa obywatelskiego, które składa się z bezimiennych obywateli. Ujawnia się ich wizerunki, a następnie nazwiska. To powinno być zupełnie inne działanie niż w stosunku do przestępcy, którego ujawnia się wizerunek wraz z nazwiskiem, bo przestępca unika kary bądź jej wymierzenia.

Społeczeństwo obywatelskie zostało więc, przez obecną władzę (prokuratura się wypiera, a policja zrzuca odpowiedzialność), potraktowane jako zbiór przestępców. I takie czynione są kroki w myleniu porządków prawnych. Protestujący pod Sejmem są przez obecną władzę traktowani jako laboratorium bezprawia władzy.

18 stycznia jednemu z protestujących postawiono zarzut znieważenia dziennikarza. Bezprawiem jest, iż nie wiadomo oskarżonemu przez prokuraturę jakiego dziennikarza znieważył. Więc jak się bronić? Jeszcze „śmieszniejsze” jest, iż prokuratura nie może tego czynić z urzędu, bo oficjalnie nie miała pozwolenia na inwigilację protestujących, wówczas mogłaby postawić w stan oskarżenia. Zatem jakiś dziennikarz musiał zgłosić swe znieważenie wskazując, kto go znieważył. Dlaczego więc oskarżony i jego adwokat nie znają nazwiska dziennikarza znieważonego?

W poniedziałek – 23 stycznia – kolejnych dwóch protestujących było przesłuchiwanych w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Ich adwokatem był – nomen omen – Jarosław Kaczyński, którego zbieżność imienia i nazwiska z prezesem PiS samo z siebie może powodować, iż „ciarki po plecach” przebiegają samoistnie.

Nazwijmy adwokata Kaczyńskiego dobrym Kaczyńskim w przeciwieństwie do językoznawcy od najgorszych sortów, gestapo, ludzi specjalnej troski – złym. Dobry Kaczyński przed przesłuchaniem dwóch obywateli w prokuraturze twierdził, że „zarzuty nie zostaną im postawione”.

Dobry Kaczyński mylił się, bo jednemu zostały postawione zarzuty, choć dobry twierdził: „Nie wykrzykiwali żadnych haseł, które można byłoby uznać za groźbę bezprawną. Nie używali przemocy w stosunku do nikogo. Wydaje się, że te zarzuty nie zostaną im postawione”.

Wszystko to odbywa się w takich niejasnych okolicznościach prawnych. A więc taką sytuację można już nazwać bezprawiem PiS. Na razie zostało zastraszonych 21 obywateli poprzez publikacje ich wizerunków, dwóm z trzech zostały postawione przez prokuraturę zarzuty. To dopiero początek zastraszania społeczeństwa obywatelskiego. PiS otwiera sobie bramy do bezprawia, jeżeli obywatele na to pozwolą, bezprawie będzie nas „uszczęśliwiać” zniewoleniem podobnym do zniewolonych umysłów elektoratu PiS.

ANTONI MA JEDNAK KONTAKT Z INNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ. 

c23aodjwgaqg5d9

Kleofas Wieniawa opisuje jeden dzień z bezprawia PiS.

kleofas-wieniawa

Pisowska rzeczywistość jest smutna, dla nas tragiczna. Na razie ten stan odczuwają rodacy świadomi tego, iż spadamy, z czasem dotrze to do reszty Polaków.

Oby nie było za późno.

polityka

Jarosław Kaczyński uczynił z Donalda Tuska kartę przetargową przed przyjazdem Angeli Merkel do Polski. Oświadczył, iż nie poprze Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej.

Przewiezie się, ale prezes już tym nie przejmuje się, że Polska przegrywa na wszystkich frontach: zewnętrznym i wewnętrznym.

Historyk Mateusz Morawiecki był się wyrazić, iż PKB było zawyżane. Ekonomiści od razu mu wykazali brak wiedzy, a możliwe, iż świadome zafałszowanie. To i to fatalnie o nim świadczy.

Antoniemu Macierewiczowi zaczyna publicznie buksować świadomość, obajwił pierwszy raz demencję. Popultały mu się powstana styczniowe z warszawskim, a do tego w tym ostatnim umieścił Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego.

To nie znaczy, że Macierewicz nie zna historii. Demencja albo Alzheimer.

Marek Kuchciński ma inteligencję hybrydową, nie chcę inaczej nazywać jego IQ. Był stwierdzić, iż opozycja została „wykorzystana przez różne siły międzynarodowe do tego, żeby wprowadzić destabilizację w Polsce”.

Takie ma refleksje po muzyce, która łagodzi obyczaje.

4. odcinek Ucha Prezesa” Kabaretu Moralnego Niepokoju jest mniej kabaretowy, niż nasze życie polityczne. Dopiero w zderzeniu z „Królem Ubu” i „Karierą Artura Ui” widać, gdzie się stoczyliśmy. I takie sztuki dramatyczne winny być na okrągło wałkowane w teatrach.

Powyższy urobek dotyczy tylko jednego dnia.

I ŁZA SIĘ W OKU ZAKRĘCIŁA… ŻEGNAJ RENE.

c23rnpxxuaedarf

>>>

MILION ZŁOTYCH, ABY ODGRODZIĆ SIĘ OD LUDZI, OD MEDIÓW, OD ŚWIADKÓW, OD NARODU. CZEGO PiS SIĘ TAK BOI???

c1pqb_lxaaq1bme

  1. Portal Politico przygotował listę 12 osób i grup, które „mogą zrujnować 2017 rok”. Wśród nich znalazł się Jarosław Kaczyński. „Polska była złotym dzieckiem wśród nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej. Dzięki Kaczyńskiemu staje się beznadziejnym przypadkiem” – czytamy w rankingu. CZYTAJ WIĘCEJ >>>
  2. TVP nie wygłuszyło nazwisk w czasie retransmisji procesu w sprawie Ewy Tylman. Widzowie usłyszeli nazwiska i adresy m.in. rodziny i znajomych Adama Z. Zdaniem prawników poszkodowani mogą kierować roszczenia do nadawcy.CZYTAJ WIĘCEJ >>>
  3. Kazimierz Ujazdowski zrezygnował z członkostwa w PiS, ponieważ nie może tolerować polityki partii. Europoseł już wcześniej krytykował Prawo i Sprawiedliwość m.in. za konflikt z Trybunałem Konstytucyjnym oraz za głosowanie nad budżetem. Podczas konferencji zapowiedział, że pozostanie politykiem niezależnym, ale nie zmieni swoich poglądów. CZYTAJ WIĘCEJ >>>
  4. Ryszard Petru tłumaczył się w Sejmie ze swojego wyjazdu z posłanką Joanną Schmidt. Lider Nowoczesnej powiedział, że ich podróż nie była związana z działalnością partii i wypadła w niefortunnym terminie. – To była niezręczność – przyznał Petru. CZYTAJ WIĘCEJ >>>
  5. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki mówił dzisiaj o powodach, dla których nagrania z głosowania nad ustawą budżetową 16 grudnia nie powinny być upublicznione. – Nagrania z taśm mogą być wskazówką dla kogoś, kto zamierza zrobić coś niewłaściwego w Sejmie, np. dokonać zamachu – wyjaśnił. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

TAKA MAŁA ZMIANA I OD RAZU ZACZĘŁO BYĆ WESOŁO :))))

c1p-9yfw8aa_hf6

Ujazdowski: Dziś zrezygnowałem z członkostwa w PiS

– Strategia przyjęta przez kierownictwo PiS po wyborach uniemożliwia realizację deklarowanych celów. Potencjał Polski zamiast wzrastać, trawiony jest w ciągłych, niepotrzebnych konfliktach. Eskalacja sporów prowadzi do drastycznych podziałów społecznych, a brak szacunku dla niezależności Trybunału Konstytucyjnego skutkuje niepewnością prawa i obniżeniem gwarancji praw obywatelskich. Klimat nieufności do samorządów i niezależnych instytucji wydatnie obniża szanse modernizacji Polski – pisze europoseł PiS Kazimierz Michał Ujazdowski na swojej stronie internetowej.

c1ushdsxcaalxp5

Jak twierdzi, „dziś obóz rządzący popełnia błędy poprzedniej władzy, narażając instytucje państwowe na najcięższy kryzys po 1989 roku”.

c1ut_nwwqaa8gse

Dalej pisze: – Od marca 2016 r., gdy wystąpiłem z inicjatywą kompromisu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego przekonywałem do zmiany tej strategii. Niestety, nie tylko nie uległa ona żadnej korekcie, ale w ostatnich tygodniach doszło do jej zaostrzenia. Nie mogąc autoryzować takiej polityki podjąłem decyzję o rezygnacji z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości.

„Po rezygnacji z członkostwa w PiS zachowam niezależność polityczną. Jako poseł do Parlamentu Europejskiego będę koncentrował się na sprawach reformy Unii Europejskiej i bezpieczeństwa obywateli. W ostatnich miesiącach wielu Polaków utwierdzało mnie w przekonaniu o potrzebie budowy jedności wokół narodowych celów. Głęboko wierzę, że leży to w żywotnym interesie Rzeczypospolitej”

wiadomo-co

wiadomo.co/migalski >>>

Katarzyna Kolenda-Zaleska pisze o kpinie PiS z wolnych mediów.

po6

Na początek cytat: „Ustaliliśmy z dziennikarzami, że do czasu wypracowania nowych zasad, które będą opracowywane we współpracy z nimi, obowiązują stare zasady. Do 6 stycznia obiecałem przedstawić redakcjom nowe propozycje, a później usiądziemy i będziemy rozmawiać o ostatecznych rozwiązaniach”. Cytat pochodzi z portalu wPolityce.pl, więc musi być prawdziwy. To słowa marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego po spotkaniu z przedstawicielami redakcji 19 grudnia 2016 r.

(JAK DUŻY MUSI BYĆ POZIOM WSTYDU, ABY BUDOWAĆ MUR WOKÓŁ SEJMU?)

c1ufdqaxcaa90kg

I co? Nie dotrzymano słowa. Do Sejmu i Senatu mogą wchodzić wyłącznie dziennikarze ze stałymi przepustkami. Ci, którzy pobierali przepustki jednorazowe, są odsyłani z kwitkiem. Taki los miał spotkać dziennikarza międzynarodowej agencji AP, a także wielu przedstawicieli innych redakcji. Jest zrozumiałe, że w trakcie trwania kryzysu parlamentarnego – a niektórzy mówią nawet o puczu, więc sprawa jest poważna – dziennikarze mają prawo i obowiązek relacjonowania tego, co się dzieje w Sejmie i Senacie. Zwłaszcza że ciągle przebywają tam posłowie. Codziennie na korytarzach sejmowych odbywają się konferencje prasowe. Także posłów PiS. Mogą je relacjonować wyłącznie nieliczni, co jest złamaniem konstytucyjnej zasady swobody dostępu do informacji. Cenzura jest zakazana.

Dostęp do parlamentu jest limitowany, a na galerię, do której drogę wskazuje tabliczka z dumną nazwą LOŻA PRASOWA, w ogóle nie ma wstępu. Z dobrą wolą przyjęliśmy wyciągniętą rękę władz parlamentu do rozmów. A co dostaliśmy w zamian? Kolejne restrykcje. Zostaliśmy oszukani? W pewnym sensie tak, bo stare zasady wcale nie obowiązują. Trochę uchylono drzwi, żeby nie doprowadzić do jeszcze większego konfliktu z mediami, i PiS-owi się wydaje, że redakcje się tym zadowolą. Raczej wątpię.

Jednak sposób, w jaki marszałek Senatu łamie swoje obietnice z 19 grudnia, jest niepokojący. Można się więc spodziewać najgorszego po 6 stycznia. W połowie grudnia PiS musiał ustąpić, bo protest mediów był potężny i solidarny. Ale teraz PiS okrzepł i pewnie będzie chciał wrócić do swoich pomysłów reglamentowania dostępu do Sejmu.

PiS nie ujawnia taśm z głosowania nad budżetem, ale gdyby w Sali Kolumnowej były media i transmitowały posiedzenie, wszystko byłoby już jasne. To nieprawda, że którykolwiek z dziennikarzy mógł wejść na salę. Straż marszałkowska nie wpuszczała nikogo. Nie wolno było filmować, drzwi były zamknięte. Zgodnie z konstytucją posiedzenia Sejmu są jawne. Władze Sejmu nie chcą ujawnić taśm z kamer, zasłaniając się wygodnym pretekstem o bezpieczeństwie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że władza ma coś do ukrycia.

Kryzys parlamentarny zaczął się od pomysłu ograniczeń dla mediów w Sejmie. Marszałek Sejmu musiał wiedzieć, że przy głosowaniu nad kilkuset poprawkami do budżetu każdy poseł opozycji będzie wchodził na mównicę z kartką „#wolnemedia”. Nie mógł do tego dopuścić, więc wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę. Nie było mowy o żadnym kanapkowym puczu. To narracja przygotowana później.

Wolne media – wolne, z wolnym dostępem do prac Sejmu i Senatu. Tylko tyle i aż tyle. To się wtedy, w grudniu, zaczęło, ale się nie skończyło. Z pewnością nie.

ABY NIKT NIE MIAŁ WĄTPLIWOŚCI. MIŚ NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW

c1us1uwxeaa1xje

LISTA „LEPSZYCH POLAKÓW”… CO ZA DRAŃSTWO! 

c1uvqrjxcaaaqgh

Waldemar Mystkowski o „demokracji” PiS.

Pisowska demokracja Bielanów Wsio Rawno

pisowska

PiS jest pełna postaci przeniesionych żywcem z PRL-u, nie posiadają zdolności intelektualnych, ani fachowych, za to mają „zdolności” własne, uczepić się Wiejskiej, a po wejściu do Unii Europejskiej, Brukseli, i płynąć jak rzep w luksusach, a przy tym bredzić na trybunach, w mediach, nie mając niczego do powiedzenia, formułując myśli o głębokości kałuży, w wypadku podwładnych prezesa – na podorędziu jest metafora prezesowłaściwa – kałuży takiej, „co kot napłakał”.

Taką postacią jest Adam Bielan, marynata peerelowska, człowiek iście zbiorowy, sztanca, która przypadkowo nosi nazwę własną, akurat Bielan, bo mogłaby być Kowalskim, Nowakiem, jak żołnierze ciemnej mocy, lęgną się w takiej ilości, w jakiej legli pokotem, to postaci pola bitwy, widzimy, że padli, ale leżą twarzą do ziemi. Bielan może być Nowakiem i Kowalskim. Wsio rawno.

A z drugiej strony są to ludzie wydrążeni, jak w wierszu Thomasa Eliota, który recytuje Kurtz w „Czasie Apokalipsy”. A więc zbiorowi i puści – tacy ludzie zapełniają nasze życie publiczne, szczególnie zaludnili Wiejską, gdy nastała formacja Kaczyńskiego.

c1uco7kxcae9spp

Napisałem „zaludnili”, w istocie zasobność w ludzi jest żadna, Wiejska jest w dużej części bezludna, nieprzypadkowo po stronie PiS, bo Bielan Wsio Rawno powtarza się jako człekopodobny. Jeden Bielan mówi jako Bielan, drugi Bielan mówi jako Ryszard Terlecki, a trzeci Bielan jako Marek Kuchciński nawet nie mówi, bo on czyta to, co mówi. Taka jest bezludność PiS w ludzi, w rozum własny.

Piszę o Bielanie, bo warto byłoby uchwycić literacko, a nie publicystycznie, tę żadność, niefachowość, kpinę z rozumu, bo taki Bielan Wsio Rawno nawet przywłaszcza określenie spin doktora, aby być tym poległym żołnierzem pola bitwy, którego odwróciło się twarzą do góry. Choć już wiemy, że to nie Nowak, ani Kowalski, tylko Bielan, ale pozostaje zbiorowy i wydrążony.

Oto Bielan Wsio Rawno ubiegł innego Bielana o nazwisku Terlecki i powiedział w TVP Info, że jeszcze inny Bielan Kuchciński zamówił mobilne maszynki do głosowania, które będą mogły być zainstalowane w Sali Kolumnowej.

Bielana nie stać na refleksję o demokracji, bo PiS zdążyło ją wydrążyć, Bielana nie stać na wyprowadzenia logicznych konsekwencji, iż mobilna maszynka do głosowania nie zastąpi debaty o rzeczywistych wartościach politycznych, społecznych i ludzkich, że jest ucieczką od odpowiedzialności.

Te mobilne maszynki są przeciwskuteczne, nie posuwają nas do przodu, a cofają. Czynią z polityków osoby politykopodobne, Bielanów przeniesionych żywcem z PRL-u, gdy za czekoladę robił produkt czekoladopodobny. Nie mamy więc polityków, tylko produkty politykopodobne, którym wsio rawno, gdzie będą głosowali, czy na sali plenarnej Sejmu, czy w Sali Kolumnowej, czy w gabinecie prezesa na Nowogrodzkiej. Mobilna maszynka do głosowania ma zastąpić Bielanów. I taką demokrację rodem w PRL-u fundnęło nam PiS, wówczas nazywała się demokracją ludową, dzisiaj jest demokracją wydrążoną po pisowsku.

A PODOBNO MIAŁ BYĆ MEDIATOREM? ZGŁOSIŁ SIĘ I UCIEKŁ NA NARTY. BRAK SŁÓW.

c1ue4xlxuaab6sc

UWAGA POLSCY PRZEDSIĘBIORCY. NADCHODZI MOCNA PODWYŻKA SKŁADEK ZUS. To się nazywa „dobra zmiana” w biznesie…

c1uwsa9weaatnbe

PAMIĘTAJMY O TYM. NIE ZAJMUJMY SIĘ SPRAWAMI, KTÓRE SĄ DLA POLSKI NIEWAŻNE.

c1nknxsxgaaldnb

NOWY ROK. MEDIA NIE ZOSTAŁY WPUSZCZONE DO SEJMU, POMIMO DANEGO SŁOWA. POLACY NIE WIDZĄ, CO PiS WYPRAWIA TERAZ W PARLAMENCIE. BEZPRAWIE TRWA.

c1ne0nbw8aaz9np

Zdarzenia w Ełku to owoc budowania nacjonalizmu przez PiS. Zaś Błaszczak – przysłowiowa niedojda – sepleni na ten temat i jeszcze pogarsza nastroje. Polska jest krajem bezpiecznym, spada bezrobocie, rodziny korzystają z programu 500 plus, a „wściekliznę” powoduje opozycja – tak minister Błaszczak tłumaczy rzeczywistość po zamieszkach w Ełku.

WSZYSTKO WYPISANE NA TWARZY 🙂

c1nrkgwxuaa8han

O zamieszki w Ełku pytany był szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Zapewnił, że sytuacja jest stabilna i dodał: – Gdyby nie wydarzenia w Ełku, noc sylwestrowa należała do jednych z najbardziej bezpiecznych na przestrzeni ostatnich lat. No niestety w Ełku doszło do zabójstwa i sytuacja trochę się zmieniła.

Dalej było już tylko lepiej. Błaszczak podkreślał, że w Polsce jest bezpiecznie, w porównaniu do tego, „co dzieje się u naszych zachodnich sąsiadów”. – To był nieszczęśliwy przypadek. Polska jest krajem bezpiecznym, Ełk jest bezpiecznym miastem. Polska w ciągu ostatniego roku to państwo, które rozwija się, jeżeli chodzi o gospodarkę, odnotowaliśmy rekordowo niskie bezrobocie. Nie ma problemów społecznych, takich z jakimi mamy do czynienia na zachodzie Europy, gdzie mamy duże enklawy muzułmańskich emigrantów, które nie integrują się z pozostałą częścią społeczeństwa – mówił minister.

c1m6omlwiaatqmc

Komuś zależy na oczernianiu Polski

Szef resortu spraw wewnętrznych tłumaczył, że w Polsce takich zjawisk nie ma, „również dlatego, że po wyborach w 2015 roku zmienił się rząd i rząd PiS nie realizuje tych zobowiązań, które na Polskę przyjął rząd PO-PSL dotyczących sprowadzania muzułmańskich emigrantów”.

Prowadzący program w Polskim Radiu pytał gościa, skąd wzięły się informacje o rzekomo zmierzających do Ełku narodowcach, którzy mieli wziąć udział w zamieszkach. – Komuś bardzo zależy na tym, żeby przedstawiać Polskę, jako kraj, w którym są tego rodzaju problemy. Ja w ten sposób wyjaśniam tego rodzaju informację. Ja to łączę z sytuacją, jaka ma miejsce w Sejmie, kiedy to opozycja nie pogodziła się z wynikiem wyborów i okupuje Sejm, próbując stworzyć wrażenie, że dzieje się coś złego – odpowiedział Błaszczak.

TWÓRCA I JEGO DZIEŁO.

c1pajzlwgaaacqu

Niskie bezrobocie i 500 plus

– W Polsce nie dzieje się nic złego. Mówiłem już o rekordowo niskim bezrobociu, warto też podkreślić, że Polska to kraj, w którym owoce wzrostu gospodarczego przez rząd PiS są dzielone sprawiedliwie, myślę tu o programie 500 plus, transferach socjalnych, powrocie do poprzedniego wieku emerytalnego. To oczywiście naruszyło interesy grup, które korzystały z tych funduszy w poprzednich latach, chociażby pod rządami PO-PSL i stąd ta wścieklizna – podsumował.

„Sprawiedliwość wymierzają instytucje demokratycznego państwa. Nie można jej oddać w ręce tłumu”

c1mhkr4xaaa4usl

PIĘKNY OPIS :))) A JAKI PRAWDZIWY.

c1psulqw8aayuhv

PANIE BIELAN, TO ZA GLIZDĘ POLAKOM WSTYD

c1naktnwqaeyvbc

KOD-owi nie zabraknie paliwa do protestów

kodowi

„Zaostrzający się w Polsce konflikt polityczny może zacząć szkodzić gospodarce i spowodować, że przyszły rok będzie trudny dla kraju” – powiedział w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Chociaż nie oczekuje poważniejszych zmian na scenie politycznej, to jednak uważa, że obrany kurs może gospodarkę wyprowadzić na manowce. Pan profesor zwraca uwagę, że mieliśmy dotąd wielkie szczęście, bo konflikty polityczne nie kolidowały z gospodarką. Obecny kryzys parlamentarny – zdaniem prof. Dudka – może nie pozostać bez echa dla polskich interesów, a wydaje się nawet zapowiedzią kolejnych, które będą wstrząsały polską sceną polityczną i gospodarką. – „Spodziewam się coraz liczniejszych i gorętszych demonstracji ulicznych z obu stron. Także gwałtownych zachowań polityków, nawet takich, których dotąd nie byliśmy świadkami, z rękoczynami włącznie. W grudniu byliśmy bardzo blisko tego: poseł Marek Suski z PiS został przewrócony przez drugiego posła, ale to jeszcze nie była klasyczna bijatyka. Nie wykluczam, że w przyszłym roku możemy być świadkami czegoś podobnego”– uważa prof. Antoni Dudek.

(Cóż jaki wizerunek,

c1mx2ypw8aierll

jaki PREZES taka PARTIA !!!!)

c1mx3-nxeaa56ib

2016 to był „miodowy rok” dla PiS-u. Oceniając dokonania rządzących stwierdził, że ten rok „wyszedł” Kaczyńskiemu całkiem dobrze. Niech jednak nie liczy na to, że dalej tak gładko pójdzie. 2017 z pewnością będzie gorszy, bo coraz trudniej winę za niepowodzenia będzie można zwalać na poprzedników. Bezpowrotnie minie też euforia z powodu zdobytej władzy, a w planach są dalsze radykalne reformy. To przyniesie napięcia i spięcia radykałów z umiarkowanymi. Będzie też trzeba się liczyć z porozumieniami po stronie opozycji, co da w perspektywie realną przeciwwagę partii rządzącej. Dziś trudno przewidzieć, czy uda się to jeszcze przed wyborami samorządowymi i liderzy partii opozycyjnych wystawią wspólne listy kandydatów, czy potrzebują dużego wstrząsu i pójdą po rozum do głowy dopiero przed parlamentarnymi. Wiele zależy od kondycji obydwu najważniejszych partii opozycyjnych, a najwięcej od Platformy.

„ Jest pytanie, co w przyszłym roku będzie się działo z Donaldem Tuskiem. Jeśli Tusk wróci do Polski może, choć nie musi, chcieć aktywnie uczestniczyć w polityce” – stwierdza prof. Dudek. Z pewnością część polityków PO oraz zwolenników tej partii wciąż za nim tęskni, bo kojarzy się im ze zwycięstwami Platformy sprzed lat. Pytanie jednak, czy jest to możliwe do powtórzenia. Profesor zwraca uwagę na fakt, że w polskiej polityce byliśmy już świadkami powrotów m.in. Leszka Millera, Jerzego Buzka, Aleksandra Kwaśniewskiego. – „W zasadzie żaden do końca się nie udał. Oczywiście, Tusk może przełamać tę passę, ale rokowania nie są pomyślne. Ja jestem sceptyczny co do efektywności wyborczej powrotu Donalda Tuska” – uważa profesor.

(Władze kancelarii Dudy właśnie przyznały sobie i pracownikom łącznie 750 tysięcy złotych premii.)

c1l-bxsxcaavwbl

Mówiąc o przyszłości polskiej sceny politycznej, rozmówca PAP wskazuje na niedostatecznie ciągle doceniane partie Kukiz15 i Partię Razem oraz przestrzega, że nie dla każdego niezadowolonego wyborcy PiS opozycja liberalna jest atrakcyjna. Suma summarum, jedno jest pewne: – „KOD – owi nie zabraknie paliwa do protestów; pytanie tylko, czy wystarczy mu energii do ich organizacji” – powiedział A. Dudek.

UDOSTĘPNIAJCIE. NIE BĄDŹMY OBOJĘTNI NA TO, CO SIĘ Z POLAKAMI DZIEJE.

c1mz6y_xeaahdqy

ILE WARTE JEST SŁOWO POLITYKA PiS?

c1mx0ohweaapy_k

Waldemar Mystkowski pisze o „zawieraniu” kompromisu przez PiS z opozycją.

kompromis

Posłowie PiS to specyficzny naród. Kolokwialnie o takich ludziach mówi się, że „udają durnia”. Jest jeszcze inne tłumaczenie, zdaje się, że bliższe prawdy. Udają durniów albo nimi są. Acz ta alternatywna nie wyklucza możliwości, iż dureń wcale nie musi udawać siebie samego, mimo wiedzy na jakikolwiek temat.

Oto rzeczniczka PiS Beata Mazurek na pytanie dziennikarza RMF FM, dlaczego dziennikarze nie są wpuszczani do Sejmu na podkomisję na podstawie jednorazowych przepustek, odpowiada, że „za bezpieczeństwo budynków Sejmu odpowiada Straż Marszałkowska, a nie marszałek”.

Czy Mazurek jest durniem, czy udaje durnia, czy to i to? Bo jak pamiętamy, marszałek Senatu Stanisław Karczewski ustalił z dziennikarzami, iż powracają do starych zasad z przepustkami dla dziennikarzy. Mazurek jednak udaje durnia, że jakoby – wg jej logiki – Straż to ustaliła z dziennikarzami.

A prawda może być jeszcze inna, bowiem prezes Jarosław Kaczyński każe Mazurek i swoim pozostałym podwładnym udawać durniów, acz wszyscy mamy świadomość, nastawiwszy uszu na słowa własne posłów PiS, iż określenie ich durniami, wcale nie mija się z prawdą. Kaczyński posłów takich, jak pani Mazurek, celowo sobie dobiera.

Partia rządząca partii PiS w pozostałych kwestiach sprowadza działanie do podobnych prymitywnych w gruncie rzeczy rozstrzygnięć. Nie są więc to żadni intelektualiści ani ludzie zdolni do przemyśleń własnych. I taką zasadę stosują do innych, w tym szczególnie do opozycji.

Jaki PiS chce zastosować „kompromis”, aby rozwiązać kryzys z protestem opozycji w sali posiedzeń Sejmu? No, jaki? – szybciutko znajdujemy odpowiedź. Tak, tak! – będą walić po kieszeniach, albo straszyć paragrafami. Tak PiS ma po swoim prezesie, który wchodząc na drabinkę, gdy peroruje do swego ciemnego ludu, używa argumentów z tego rodzaju prymitywnego arsenału.

Kaczyński już postraszył regulaminem Sejmu, a ten orzeka, iż „w przypadku uniemożliwiania przez posła pracy Sejmu lub jego organów Prezydium Sejmu może podjąć uchwałę o obniżeniu uposażenia lub diety parlamentarnej posła, w wysokości nieprzekraczającej połowę uposażenia poselskiego lub pełnej diety parlamentarnej miesięcznie na okres nie dłuższy niż 3 miesiące”.

(OD POCZĄTKU KRYZYSU SEJMOWEGO, KUCHCIŃSKI, NIE POWIEDZIAŁ ANI SŁOWA. RAZ PRZECZYTAŁ COŚ Z KARTKI POD NADZOREM POSŁA KACZYŃSKIEGO I KONIEC…)

c1mjn4swiaahcbp

PiS ma większość w Prezydium, więc opozycja dostanie po kieszeniach. Przegłosują swoją bezmyślność jednogłośnie, bo o takich, a nie innych walorach dobrał sobie za posłów prezes Kaczyński.

Także było straszenie opozycji paragrafami. W ostatnich dniach przynamniej dwukrotnie argumentu o „łamaniu prawa karnego” użył Kaczyński (w tym w Polskim Radiu 24): „Posłowie podlegają także prawu karnemu. Mamy do czynienia z akceptacją działań, które w oczywisty sposób mają charakter przestępczy”.

(WSZYSTKIM UCZCIWYM W PiS ŻYCZYMY ODWAGI. TO NIE BĘDZIE WSTYD. TO JEST SZANSA, ABY ZACHOWAĆ TWARZ.)

c1px1fxxcaasapv

Takie kompromisy mają pisowcy: karać, straszyć, a jak to nie pomoże prezes wchodzi na drabinkę (bodaj zakupioną w Tesco), z której pluje „elementami animalnymi”„gorszym sortem” i podobnymi toksynami własnymi.

Tak się rozwiązuje kryzysy. Podobno prezes nie wyczerpał tej inwencji zaognienia sytuacji. We wszelkich podziałach, konfliktach, w demolkach prezes Kaczyński nie ma sobie równych. Gorzej z budowaniem, bo tę żmudną czynność pozostawia innym. Ci ostatni budują, prezes i jego akolici niszczą – taki jest podział ról w kraju.

INTERNAUCI PROSZĄ O ZAPIS VIDEO, KTÓRY POTWIERDZI, ŻE BYŁO KWORUM. NIECH PiS UDOWODNI POLAKOM, ŻE NIE OSZUKUJE! CZEKAMY

c1l0h2zxaaa-7bv

BRAWO ZA ODWAGĘ. Polacy czekają na kolejnych uczciwych z pis.

c1penhnwqaappdt

cz976bkweaavfwo

Przez najbliższe kilka dni rozstrzygnie się kształt obecnej Polski. W niedzielę Grzegorz Schetyna, Ryszard Petru i dwóch pozostałych liderów partyjnych rozmawiało z Andrzejem Dudą.

cz_dgdaxgaarxm1

– Po tym, co się stało konieczna jest rezygnacja marszałka Marka Kuchcińskiego. To on politycznie odpowiada za ten kryzys – powiedział podczas krótkiego briefingu Grzegorz Schetyna. Wcześniej spotkał się on z prezydentem Andrzejem Dudą. Jak dodał, jest gotów spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim i liczy na zaangażowanie prezydenta w tej sprawie.

Schetyna powiedział, że podczas spotkania z prezydentem, które trwało około 40 minut, mówił o tym, jakie skutki może mieć obecna sytuacja, jeżeli nie uda się jej rozwiązać i „jeżeli nie będzie zaangażowania prezydenta”. Podkreślił, że zaangażowanie prezydenta jest niezbędne.

– Nie zależało mi na komplikowaniu sytuacji. Musimy wspólnie podjąć decyzję pokazując, że sytuacja się zmienia. Coś złego się wydarzło – mówił dalej lider PO. Schetyna podkreślił, że jest otwarty na propozycje oraz liczy na zaangażowanie ze strony prezydenta.

– Sprawa jest poważna, kryzys jest poważny. To nie posłowie opozycji doprowadzili do tego kryzysu, a marszałek Kuchciński – podkreślił podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami.

(POLICJA BURZY SIĘ PRZECIW POLITYCZNEMU WYKORZYSTANIU PRZEZ PiS)

cz_xxtlwiaai4_t

Schetyna oświadczył, że jest też gotowy do spotkania z prezesem PiS. – Prezydent mówił, i to jest zresztą publiczna informacja, że spotyka się jutro z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyński. Powiedziałem, że jestem do dyspozycji i oczekuję od niego zorganizowania spotkania mojego z prezesem Kaczyńskim, zorganizowania przez prezydenta Dudę – powiedział szef PO. Zapewnił, że jest otwarty, by rozmawiać o wszystkich problemach i je wyjaśnić. – Liczę na zaangażowanie się prezydenta Dudy w tej kwestii wzięcia też odpowiedzialności – powiedział Schetyna.

Grzegorz Schetyna zapewnił również, że posłowie jego partii nie zamierzają opuszczać sali plenarnej Sejmu. Straż Marszałkowska poinformowała nas, że przebywamy na sali sejmowej nielegalnie – poinformował wieczorem poseł Cezary Tomczyk (PO). Jak dotąd – dodał – nikt nie wydał polecenia opuszczenia sali sejmowej.

– Jeżeli taki proceder będzie miał miejsce, to chcę to wyraźnie powiedzieć, nie opuścimy sali posiedzeń, posłowie PO będą trwać tutaj do 11 stycznia, a nawet i dłużej – mówił lider Platformy. – Nie ma takiej możliwości, żeby usuwać posłów z gmachu parlamentu – podkreślił. 11 stycznia – zgodnie ze znajdującym się na internetowej stronie Sejmu kalendarzem – rozpocząć ma się kolejne posiedzenie Sejmu.

Wcześniej Andrzej Duda spotkał się z pozostałymi liderami partii opozycyjnych – Pawłem Kukizem, Ryszardem Petru oraz Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Na jutro zaplanowano natomiast spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim oraz Markiem Kuchcińskim.

cz_hf1bwgaan4os

Daniel Passent uważa, że PiS za długo nie utrzyma się u władzy.

polska-nie-musi

Jeszcze kilka miesięcy temu przeciwnicy rządu PiS/Kukiz byli przygnębieni. „Dwie kadencje, osiem lat Kaczyński ma jak w banku” – mówili.

Władza skonsolidowana, opozycja rozbita i podzielona, brak lidera, brak koncepcji, a tymczasem walec PiS w błyskawicznym tempie wprowadza zmiany.

Rząd kupuje poparcie, hojnie rozdaje pieniądze, co prawda wszystkich obietnic nie spełnia, ale 500+, płaca minimum, wyższy próg dla najbiedniejszych – to wszystko się liczy.

Aż tu nagle… opozycja otrzymała jeden za drugim kolejne prezenty od PiS. Prawo i Sprawiedliwość zaczęło się potykać o własne nogi.

Pierwszym i największym potknięciem była próba grzebania przy ustawie o aborcji, co wywołało czarne demonstracje w wielu miastach. Kaczyński nadział się na parasolki i (zapewne tylko na pewien czas) wycofał się z poparcia dla średniowiecznego projektu. („To nie była nasza inicjatywa” itp).

To było pierwsze zwycięstwo społeczeństwa. Potem były: nepotyzm w spółkach Skarbu Państwa, nieustanna demolka Trybunału Konstytucyjnego, kompromitujące nominacje Misiewicza w MON i Greya w MSZ, świadczące o niekompetencji, dalej dymisje generałów z najwyższych stanowisk, minister obrony w narożniku, okazuje się, że Polska nie jest taka bezpieczna, jak zapewnia rząd – wręcz przeciwnie, kiedy Rosja pręży muskuły, a Trump krzywi się na NATO, w Polsce odchodzą generałowie, i to szkoleni nie w Moskwie, tylko w Waszyngtonie.

cz-bqb-xaaajxn6

Przedtem: klapa z helikopterami Caracal i pajacowanie ministra Macierewicza, który zapowiadał kupno pierwszych śmigłowców jeszcze w tym roku (!), desperackie podróże premier i ministra do Łodzi i Mielca, by zażegnać kryzys helikopterowy i zagłuszyć brednie ministra o lotniskowcach za dolara.

Następnie PiS rzucił sobie potężną kłodę pod nogi, czyli ustawę o zgromadzeniach publicznych, z której pod wpływem protestów musiał wycofać jeden z haniebnych zapisów (o pierwszeństwie zgromadzeń władzy i „kościołów” wobec zgromadzeń obywatelskich), pozostałe zapisy niestety pozostały.

Po drodze była jeszcze kolejna dezubekizacja, a potem budżet uchwalony w atmosferze awantury i niejasnej frekwencji, „na emigracji w Sali Kolumnowej Sejmu”.

A już puchar goryczy przepełniła „propozycja” ułatwienia (!) pracy dziennikarzom w parlamencie. Doszło do tego, że w obliczu protestów i po przemówieniu Tuska, Kaczyński (dopiero teraz, kiedy mleko się rozlało) kazał marszałkowi Senatu, Karczewskiemu, spotkać się z dziennikarzami, co ma stwarzać wrażenie, że władza się konsultuje i wspólnie, ręka w rękę, pracują nad nowymi przepisami, które – jak zapewnia groteskowo marszałek – nigdy nie miały na celu utrudniać pracy mediów.

Tego było już za wiele nawet dla niektórych najbardziej lojalnych zwolenników PiS. Poseł PiS Szefernaker: „Być może trzeba się uderzyć w piersi”, mówiąc, że „nasze środowisko polityczne w  nienależyty sposób zakomunikowało zmiany dziennikarzom”.

Zorientowali się również inni. Wildstein: „Propozycje ograniczenia obecności dziennikarzy w parlamencie idą za daleko”. Zaremba: „Nowe reguły bardzo mi się nie podobają”.

Premier znalazła się w opałach. Najpierw była wojownicza: „Dla wielu polityków rodzajem ich działalności stają się awantury”. Potem, w wystąpieniu wieczornym, swoim zwyczajem odmieniała słowa „dialog, wspólnie, razem”, nie Polacy przeciwko Polakom, że i ona przyczyni się do dialogu. Nie omieszkała jednak potępić „reżyserów tych wydarzeń”, który „szkodzą Polsce”.

Również prezydent Duda w swoim oświadczeniu dał panu Bogu świeczkę (nowe regulacje trzeba omawiać z zainteresowanymi redakcjami) i diabłu ogarek (opozycja wykorzystuje okazję) oraz – jako głowa państwa – zaoferował swoją mediację. Niestety, głowa prezydenta Dudy jest tak przechylona w jedną stronę, że nie nadaje się na mediatora.

Jednym z ważniejszych wydarzeń dnia było wystąpienie Donalda Tuska we Wrocławiu. Tusk zdjął aksamitne rękawiczki przewodniczącego Rady Europejskiej, przestał się krępować zaangażowania w sprawy Polski, przestał liczyć na poparcie jego kandydatury na II kadencję w Brukseli przez rząd w Warszawie, i powiedział, co myśli: „Demokracja bez poszanowania kultury, demokracja, w której ludzi pozbawia się dostępu do informacji i narzuca jeden model życia, staje się nieznośna jak dyktatura.(…) Kto dziś podważa model europejski demokracji, gwałcąc Konstytucję i  dobre obyczaje, naraża nas na wielkie ryzyko. (…) Tym, którzy walczą o europejską demokrację w Polsce, dziękuję – jesteście najlepszymi strażnikami dla Polski…”.

Swoim wystąpieniem Tusk otworzył sobie drogę powrotu do polskiej polityki. Może to pogłębić zamieszanie w opozycji, ale i zwiększyć nadzieje przeciwników reżimu PiS, którzy jeszcze niedawno nie widzieli światła w tunelu.

W sumie Polska nie musi być skazana na 8 lat.

KRAKÓW. SUWEREN OBRZUCA KACZYŃSKIEGO JAJKAMI. PRAWDZIWE I SMUTNE

cz_np04xcaak_1o

Jan Hartman odmawia Dudzie jakiegokolwiek autorytetu. Z nim nie należy rozmawiać.

kryzys

Łażenie za Dudą jest naiwne i niemądre. Służy tylko legitymizacji prezydenta, który sam się zdelegitymizował – wielokrotnie łamiąc prawo i dowodząc, że jest tylko partyjnym urzędnikiem, posłusznie wykonującym polecenia swego szefa. Nie podoba mi się to nieustanne, trwające od roku, wzywanie Andrzeja Dudy do wykazywania się samodzielnością i godnego pełnienia roli prezydenta. Duda niczym nie zasłużył sobie na to, by traktować go jak autorytet. Chodzenie pod pałac prezydencki i wzywanie Dudy do zabrania głosu jest wodą na młyn samego prezydenta, a przez to i PiSu, którego jest zdeklarowanym i niezłomnym funkcjonariuszem. Opozycja, zamiast zignorować tę drugorzędną w gruncie rzeczy postać, wciągnęła go do gry, wzmacniając tylko jego pozycję. Po co mnożyć silnych przeciwników?

Czegóż można się było spodziewać po Dudzie, jak nie oferty „mediacji”, połączonej z przyganą dla opozycji? Cóż niby miałoby z rozmów z prezydentem wynikać, poza składaniem kurtuazyjnych oświadczeń, utrzymanych w dyplomatycznym tonie? Ten ton tylko nas osłabia, pomagając reżimowi sprowadzić kryzys polityczny do wymiarów zwykłego starcia politycznych racji. Nie pozwólcie na relatywizację pisowskiego zamachu stanu! Nie pozwólcie na to, by kwestia legalności uchwalenia w Sali Kolumnowej budżetu przez PiS stała się „dyskusyjna”, tak jak „dyskusyjna” w oczach części społeczeństwa stała się sprawa zaprzysiężenia sędziów TK czy publikacji wyroku. Tu nie ma żadnej dyskusji – na niespełna dwa tygodnie przez końcem roku Polska nie ma budżetu na kolejny rok, a procedura jego uchwalenia została brutalnie i hucpiarsko pogwałcona. Państwo prawa już nie istnieje. Nic nam już nie „grozi” – dawne zagrożenia stały się dzisiejszą rzeczywistością.

cz_b8mhwgaawvca

W Polsce zapanował kryzys, który będzie kosztował dyktatora i jego partię utratę władzy. Ale musi się to odbyć w sposób cywilizowany i pokojowy. To nie nastąpi jutro ani pojutrze. Musimy rozmawiać, lecz z godnością. Partnerem dla Mateusza Kijowskiego, Ryszarda Petru i Grzegorza Schetyny nie jest Andrzej Duda ani Beata Szydło, którzy nie mają wiele do gadania. Partnerem jest tylko Jarosław Kaczyński i jego prawdziwi doradcy. Funkcjonariusze partyjni pionu wykonawczego mogą się przyłączyć, lecz prawdziwe negocjacje wymagają spotkania tych, którzy podejmują decyzje. Chodzenie za Dudą jest upokarzające i ośmieszające dla opozycji. Żadnych pośredników i żyrandoli! Albo siadamy do stołu z Kaczyńskim, albo z nikim.

Opozycja wreszcie się jednoczy. Lepiej późno niż wcale. Czas, aby to zjednoczenie sformalizowała (na przykład pod patronatem Trzech Prezydentów) i przedstawiła program działania. Nie można już czekać w końca kadencji. Państwo traci sterowność, instytucje ulegają degradacji i delegalizacji – tego nie da się już naprawić z Kaczyńskim u władzy. Ustępstwa PiS już nie pomogą. Musimy mieć odwagę pomyśleć o strajku, o rządzie tymczasowym, o przedterminowych wyborach. Nie bądźcie tchórzami! Skoro mówicie, że państwo się sypie, to dlaczego chcecie pozwolić Kaczyńskiemu nadal rządzić? Czy dlatego, że 19% Polaków półtora roku temu na niego zagłosowało? To śmieszne. Każdy kwartał zwłoki kosztować nas będzie kolejny rok odbudowywania państwa. Nie możemy sobie na to pozwolić. Jeśli będziemy wyczekiwać i wchodzić w śliskie układy z reżimem, wylądujemy tam, gdzie dziś są Węgry, a może nawet i Turcja. Kaczyński z Macierewiczem nie cofną się przed niczym. My też nie możemy być „ciepłe kluchy”. Dopóki jeszcze PiS nie obalił swojego szefa i w ogóle jest z kim gadać, zostawcie w spokoju pana Andrzejka i jego leśne… rusałki – za to czem prędzej się wybierajcie do KC na Nowogrodzką! Zażądajcie bezwarunkowego unieważnienia  posiedzenia w Sali Kolumnowej i bezpośredniego objęcia  rządów przez dyktatora, tak aby obejmowała go odpowiedzialność konstytucyjna. Tylko obalenie rządu premiera Kaczyńskiego będzie skuteczne – oblanie jakichś pań czy panów z kapelusza mija się z celem. Jeśli Kaczyński się zaprze – ulica wymusi przyśpieszone wybory. Czy Wy w ogóle czujecie, jaka dziś spoczywa na Was odpowiedzialność? Mam nadzieję, że tak. Nie schrzańcie tego!

cz_m0jxxaaioyj7

Waldemar Mystkowski czarno ocenia najbliższe dni. Kaczyński jest w niemocy.

czy-kaczynski

Prof. Jan Hartman uważa, że nie należy łazić za Andrzejem Dudą, bo on nic nie może. Należy domagać się rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim, aby rozwiązać kryzys. Nadzieje pokładane w prezydencie zawsze zawodzą i nic nie wskazuje, aby tym razem miało być inaczej. Prezydent nie ma żadnego autorytetu.

W tym kierunku podąża Grzegorz Schetyna, który co prawda spotkał się z Dudą, ale sprecyzował dosadnie dwa ważne w tej chwili warunki do rozwiązania kryzysu, dymisja Marka Kuchcińskiego i spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim.

Posłowie Platformy Obywatelskiej nawet mogą okupować salę sejmową do 11 stycznia, kiedy to ma dojść do kolejnej sesji Sejmu. Acz nie można wykluczyć, że marszałek Sejmu może zlecić użycie sił porządkowych, straży marszałkowskiej i policji, do wyprowadzenia siłą posłów z budynku Sejmu, co byłoby kolejnym wyższym poziomem eskalacji konfliktu.

Na ile PiS jest skłonny do kompromisu, zależy tylko od jednej osoby, prezesa Kaczyńskiego. Przed Pałacem Prezydenckim odbył się prorządowy wiec poparcia, na którym najbliższy zausznik prezesa Joachim Brudziński krzyczał słowami Gomułki i Cyrankiewicza o warcholstwie opozycji, a nawet zagroził stoczniowcami, którzy mogliby skonfrontować się z protestującymi przeciw autorytarnym zapędom rządzących.

Brudziński jest niesubtelny w języku i myśleniu, całkiem kwadratowy, ale symptomatyczny dla PiS i raczej nie wychodzi przed szereg. Nie ustanawia strategii, ani jej nie formułuje, bo to jest poza jego zasięgiem, lecz myślom prezesa nadaje postać groźby.

cz-aj_owqaeuguo

PiS jest w stanie ustąpić w kwestii „wolnych mediów”. Raczej tak się nie stanie z powtórzeniem głosowania dotyczącego ustawy budżetowej. Pomysł, aby przegłosować ustawę poza salą posiedzeń jest autorstwa Kaczyńskiego, przyznanie się do błędu nie mieści się w jego jednostronnie ubogiej psychice, jest pozbawiony wielkości wewnętrznego bogactwa.

A to nie napawa optymizmem. Szybciej zostanie zaserwowany nowy konflikt albo dojdzie do jakiejś prowokacji. Kaczyński i jego partia są mało polityczni, poza ich zasięgiem jest rozwiązywanie konfliktów i zawieranie kompromisów, nie potrafią przezwyciężać porażek, czyli w istocie wygrywać. Dlatego oceniam najbliższą przyszłość pesymistycznie.

Mogę sobie i Polsce życzyć, aby nie dopadło nas przekleństwo grudniowe, bo to niedobry miesiąc dla naszej nowoczesnej historii. Tak naprawdę przegrywaliśmy przez nieodpowiedzialne władze i mamy najgorszy rząd po 1989 roku. Myślałem, że nic gorszego od postkomuchów nie może nas spotkać. W gorszości jednak Kaczyński zwykle nie zawodzi. Kaczyński musiałby przezwyciężyć swoje słabości, lecz w jego otoczeniu nie ma nikogo na tyle odważnego i wartościowego, aby mu w tym pomóc. Kompleksy prezesa są nie do zaleczenia.

MYŚLICIE, ŻE PREZES PRZYZNA SIĘ DO BŁĘDU I PRZEPROSI? CZY RACZEJ WYRZUCI UJAZDOWSKIEGO Z PARTII? .

c0bttlww8aaro9c

Jarosław Kaczyński napędza w kraju agresję. Kiedyś tylko popluł przez zęby, teraz jego ministrowie ględzą od rzeczy, jak Mamrot Błaszczak (sierota ma na imię Mariusz), iż ONR i KOD jest tym samym.

W kołysce ktoś kopnął Błaszczaka. Jacek Załkowski obawia się, że poleje się krew. Ta procedura napuszczania faszystów i pisowców się zaczęła – i nie jest do zatrzymania, jak każda spirala nienawiści i agresji.

czy

Czy Jarosław Kaczyński, który w ten sposób zadaniuje ministrów, zdaje sobie sprawę z tego, jakie będą skutki? Pierwszym będzie eskalacja pobicia, bo parasol władzy rozzuchwala, a nawet zachęca. Drugim – reakcja.

Jeśli KOD będzie napadany przy bezczynności władz, to – czy chce tego czy nie – wyrosną obok niego grupy samoobrony, które będą biły narodowców. To jest normalny społeczny mechanizm. Tak było w II RP.

Tolerowane przez władzę bicie za mówienie w Polsce po niemiecku (lub w innym języku) lustrzanie odbije się za granicą biciem za mówienie po polsku. Niemiecka ksenofobia też ma swoich wariatów, których uruchomią doniesienia z Polski.

Setki tysięcy Polaków będą zagrożone w Niemczech. A potem może w Anglii i nie wiadomo, gdzie jeszcze. Wystarczy, że jakiś Anglik zostanie tu pobity. A o to nietrudno.

Takie procesy jest dużo trudniej zatrzymać, niż je uruchomić. Więc będzie lała się krew. I polska, i obca. Jeśli Jarosław Kaczyński nie chce jej mieć na rękach, musi zmienić taktykę, zdobyć się na odwagę – zareagować na przemoc rosnącą w Polsce i kazać reagować podwładnym. Teraz. Zanim spirala przemocy będzie nie do zatrzymania.

Demokracja wykreowała takie nienawidzące społeczeństwa postaci, jak Kaczyński, Macierewicz i ich „dziecko” Kononowicz Misiewicz, kompletny idiota. Paweł Wroński pisze, iż to są „elity” PiS.

kariera

Antoni Słonimski, gdy za komunizmu na zjeździe literatów w Pałacu Kultury czołowy pisarz radziecki zapytał go, gdzie można zrobić siku, odpowiedział: „Pan może wszędzie”. Kariera Bartłomieja Misiewicza pokazuje, że on też „może wszędzie”.

26-letni Bartłomiej Misiewicz, jak sam twierdzi, dopiero robi studia licencjackie, a jego dotychczasowa praktyka zawodowa, poza asystowaniem Antoniemu Macierewiczowi, to praca w aptece Aronia w Łomiankach. Mimo to z woli swojego protektora wszedł do rad nadzorczych spółki Energa Ciepło w Ostrołęce i Polskiej Grupy Zbrojeniowej, największego polskiego holdingu obronnego.

Nie ma do tego stosownego wykształcenia. Nie zrobił obowiązkowego kursu dla kandydatów na członków rad nadzorczych, a gdy wyszło to na jaw, zrezygnował z posady w Ostrołęce, ale nie w zależnej od ministra Macierewicza PGZ.

Szef MON stwierdził, że „w przemyśle zbrojeniowym takiego wymogu nie ma„, a Misiewicz to jego osobisty przedstawiciel wyposażony w „lojalność, chęć współpracy, kompetencje i decyzyjność”.

Statut PGZ takie wymagania dla członka rady nadzorczej zawierał w art. 24. Jednak rada nadzorcza PGZ zmieniła statut, by Misiewicz mógł w niej zasiadać. Uczyniła to najpewniej z naruszeniem prawa, bo ustawa stanowi inaczej. Ale przecież dla Misiewicza PiS może zmienić też ustawę.

Ta cała hucpa odbywa się wśród wielkich słów wygłaszanych przez ministra Macierewicza i jego rzecznika na licznych uroczystościach państwowych, gdzie wojsko stoi na baczność i powiewają sztandary. Padają słowa: honor, ojczyzna, uczciwość, tak jakby wierzyli, że pseudopatriotyczna mgła to wszystko ukryje.

W kampanii wyborczej PiS wiele mówił o standardach i przywróceniu kompetentnej klasy urzędniczej. Misiewicz to jeden z przykładów, że PiS łamie standardy w skali nieporównywalnej ze swoimi poprzednikami. I pokrywa to pychą, butą i bezczelnością. Być może niedługo kolejne zastępy Misiewiczów będą kierowały przedsiębiorstwami, bankami, urzędami, teatrami, muzeami. Być może jakiś Misiewicz zasiądzie za sterami samolotu.

Tak realizują się słowa premier Beaty Szydło z kampanii wyborczej: „My wykreśliliśmy ze słownika języka polskiego słowo »niemożliwe «”.

Mamy sytuację, iż Kaczyński autuje Polskę z Uniii Europejskiej, z Zachodu. Polska spada na łeb, na szyję, będziemy się babrać pisowskim bajorku, grajdołku. Przebywająca w POlsce Komisja Wenecka utraciła zaufanie prezesa. Pisze o tym Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl.

komisjawenecka

W PiS znalazł się jeden sprawiedliwy. Nawet jak na liberalne warunki biblijne dotyczące Sodomy i Gomory, to o dziewięciu za mało. Pod tym względem w partii Jarosława Kaczyńskiego istna pustynia. Sprawiedliwości nie uświadczysz. Skarbem w PiS powinien być Kazimierz Michał Ujazdowski, który powiedział: „Odrębny, niezależny głos powinien być szanowany. Tym bardziej, jeśli dotyczy kwestii o charakterze fundamentalnym dla życia publicznego”. Lecz wszystkie Błaszczaki, Brudzińskie i inni, wybrani na zastępców Jarosława Kaczyńskiego, chcą Ujazdowskiego także potraktować jeszcze bardziej po biblijnemu („dopuścił się swoistego rodzaju zdrady”) i wyrzucić go za burtę.Ujazdowski jest takim Jonaszem, ale czy trafi na swoją dużą rybę i schronienie w jej wnętrzu? A może zjawi się na marszu KOD?

Na pewno takimi skarbami, jak Ujazdowski, nie są sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wybrani przez PiS, którzy nie chcą się spotkać z członkami Komisji Weneckiej, bo ta „utraciła ich zaufanie”. Oczywiście, że utraciła zaufanie Jarosława Kaczyńskiego, bo Komisja nie chce ustąpić w respektowaniu trójpodziału władzy, standardów zachodnich, nie godzi się na bezprawie, jakie widać nieuzbrojonym okiem w Polsce.

Po Komisji Weneckiej zaufanie Kaczyńskiego utracą Komisja Europejska, Parlament Europejski. Z zaufaniem pozostanie tylko Viktor Orban, przyjaciel Władimira Putina. Acz ten kierunek zaufania jest widoczny od początku rządów PiS.
Odpór Grupie Wyszehradzkiej daje sześć krajów  śródziemnomorskich: – W dyskusjach o UE nie można oddać pola krajom Grupy Wyszehradzkiej – przekonuje inicjator południowego projektu, grecki premier Aleksis Tsipras. Południu przyjdzie to tym bardziej łatwo, iż Czesi nigdy nie zgodzą się na parcianego Kaczyńskiego, Słowacy też nie. Kraje śródziemnomorskie jakiś czas temu zrzuciły kajdany chrześcijaństwa i wracają do jądra cywilizacji zachodniej (i cywilizacji jako takiej), paradygmatu klasycznej Grecji.

Południe chce zacieśnienia współpracy w Unii Europejskiej, a nie kontrrewolucji kulturalnej, poluzowania. Chcą siły wspólnoty, a nie podziału. Kaczyński dzieli społeczeństwo w kraju, Unia Europejska nie pozwoli sobie na podział wewnątrz tego najnowocześniejszego projektu cywilizacyjnego, acz na podział Unia Europejska i Węgro-Polonia – tak. I do tego dojdzie, bo Kaczyński wszedł na ścieżkę Janukowycza, który dostał od Unii Europejskiej propozycję cywilizacyjną i wybrał, jak Orban – a w przyszłości Kaczyński – przyjaciela Putina. Unii zaś nie stać na takiego chorego człowieka, jak Polska pod rządami PiS.

agencja-gazeta

Wojciech Czuchnowski wygrał z PiS sprawę w sądzie, mógł nazwać: „Mafijne państwo PiS”.

Brawo! Są jeszcze niezależne sądy, jeszcze…

mafijne

PiS domagał się przeprosin na pierwszej stronie „Wyborczej”, na portalu Wyborcza.pl oraz w tradycyjnym liście wysłanym do siedziby partii za komentarz z ubiegłego roku. Czuchnowski ocenił w nim bezprecedensową decyzję prezydenta Andrzeja Dudy, który przerwał trwający proces sądowy i ułaskawił skazanego nieprawomocnie na więzienie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Dziennikarz skomentował wtedy, że PiS wywiera naciski na wymiar sprawiedliwości, bo nigdy nie zaakceptował wyroku na byłego szefa CBA.

O decyzji prezydenta Dudy pisał tak: „Stawia ponad prawem siebie, kolegów i działaczy swojej partii”. PiS przyczepił się do ostatniego zdania komentarza: „Tak nie działa państwo demokratyczne. Tak działa państwo mafijne” oraz do tytułu komentarza w internecie „Mafijne państwo PiS”.

CqdE6xQWIAAwWJ3

W PiS mamy tylko jednego sprawiedliwego, jednego – Kazimierza Ujazdowskiego, który przyznaje, że PiS dopuścił się błędu z Trybunałem Konstytucyjnym.

Można być pewnym, że prezes go wykopie.

ujazdowski bronię

Jestem przekonany, że dobrze funkcjonujące państwo musi mieć sąd konstytucyjny. To bardzo konserwatywna teza – mówił Kazimierz Michał Ujazdowski w „Faktach po faktach” TVN24. Jak dodał europoseł PiS:

„Możliwe jest dobre rządzenie, które nie zastaje ludzi samych ze sobą. Połączone z kooperacją i szacunkiem dla sądu konstytucyjnego. Sąd konstytucyjny nie raz popełniał błędy, ale bronię poglądu, że bilans sądu konstytucyjnego jest pozytywny. Przychodził wielokrotnie w sukurs obywatelom, gwarantując prawa podatkowe, a ostatnio wydał wyroki umacniające klauzulę sumienia oraz dobry wyrok ws. gruntów warszawskich. Jest instytucją wartościową”

Polityk PiS przyznał, że „w tej sprawie ma odrębne stanowisko, czego absolutnie nie kryje, bo tak odczytuje interes RP”. – Najpierw zostało popełnione nadużycie ze strony Platformy, na to nadużycie nowy obóz rządzący odpowiedział nadużyciem, a potem sytuacja wymknęła się spod kontroli – dodał.

ujazdowski

Prawdziwe igrzyska czekają nas już na początku września.

dlaPiS

Starterem będzie Jarosław Kaczyński, to on da sygnał. Pisze Waldemar Mystkowski.

prezes

Dla PiS na jesieni zaczną się schody, po których już im tak dobrze nie pójdzie, jak na początku rządzenia, gdzie wszystko mogli zwalić na poprzedników. Teraz trzeba odpowiadać za nieudolność, kolesiostwo, skłonność do zawłaszczania wszystkiego.

Trzeba będzie przykryć deficyt budżetu państwa na rok 2017, a będzie on najwyższy w historii – 60 mld zł, przy założeniach wysokiego wzrostu gospodarczego, który wcale nie musi być osiągnięty. Zadłużenie państwa będzie się plasować na granicy 3 proc PKB, których nie można przekroczyć ze względów konstytucyjnych i zobowiązań unijnych, bo wówczas wszczynana jest procedura nadmiernego deficytu. To może być coś zdecydowanie gorszego niż procedura praworządności wszczęta przez Komisję Europejską. Wówczas zostałyby obniżone ratingi, kredyty podrożałyby, a PiS jest partią, która nie wzbudza zaufania międzynarodowego.

PiS z pewnością nie popuści samorządom, będzie chciał ukrócić im władzę i odebrać pieniądze municypalne oraz unijne, a wreszcie wymienić na swoich. Pojawiła się okazja, aby komisarycznie wymienić Hannę Gronkiewicz-Waltz po aferze „Reprywatyzacja po warszawsku”. Dla publiki jest jasne, iż nieliczni dopuszczeni zostali do złodziejstwa. PiS musi się przyjrzeć, ilu swoich jest w tej reprywatyzacji umoczonych. Ryszard Czarnecki, który dość blisko sytuuje się ucha prezesa, dla RDC powiedział o zarządzie komisarycznym w Warszawie: – Trzeba to zbadać, nie ma świętych krów. Nie jest tak, że jak ktoś jest prezydentem Warszawy i przy okazji wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej, to korzysta w immunitetu, parasola ochronnego.

W tej chwili wszyscy czekają na prezesa, który wraca z urlopu na początku września. To w jego ustach znajduje się gwizdek, da nim sygnał do igrzysk. Mówi się też, że prezes ma świadomość, iż Beata Szydło nie radzi sobie ze skomplikowaną materią rządzenia. Może dlatego premier uczestniczyła w pielgrzymce do Piekar Śląskich, aby wymodlić sobie jeszcze trochę czasu na psucie Polski.

Tak powstał mural, polskeigo artysty z Nowego Jorku, Jurka Urbana jr (jurek urban jr), który na Twitterze napisał:

cały dzień malowałem, ale wyszło nawet nieźle. pozdrawiam Pana Profesora.

Cqe12XwXYAI-IOF