Posts Tagged ‘Klaudia Jachira’

Konferencja prasowa Łukasz 🤣

Dwa zaległe teksty Waldemara Mystkowskiego.

PiS osiągnął pożądany stan Polski: naród w galarecie

Polak jest coraz bardziej podszyty strachem, czuje cykora. Sondaż CBOS o strachu Polaków przed wypowiadaniem się o polityce przemknął bez większej refleksji. Źle się dzieje w narodzie, który drży. Taki naród jest nietwórczy, a apatia pogrąża w depresji.

Czy Polska jest już w depresji? Czy władza osiągnęła zamierzony stan wszelkich zamordystów, iż nie muszą szanować, wystarczy, że się ich boją.

Polacy niestety boją się. 58 proc. badanych wyraziło się, iż rozmawiając o polityce „trzeba się mieć na baczności”. Tylko 37 proc. nie boi się. Porównanie z rokiem 1993 wypada dramatycznie i jest odwrotnością stanu dzisiejszego. Wówczas tych, którzy nie bali się gęby otworzyć i mówić o polityce było dwukrotnie więcej, niż bojących się, stosunek ten wynosił 60:33.

PiS osiągnął to, co chciał. Naród w galarecie. Interpretować te dane można na różne sposoby. To, iż Polak boi się mówić o polityce, bo podziały są ogromne i od razu może sobie zrobić w towarzystwie wrogów, a w rodzinie może dojść do kłótni, wśród małżonków zaś do rozwodu.

Jednak to z tej mniejszości, nie bojącej się polityki, tworzy się społeczeństwo obywatelskie, ale i ono jest zastraszane na wszelkie sposoby, jak ostatnio kobiety, gdy po Czarnym Wtorku nastąpiła czarna środa. Do siedzib organizacji kobiecych w Warszawie, Zielonej Górze, Łodzi, Lublinie i Gdańsku bez zapowiedzi weszła policja, skonfiskowała komputery, dyski i dokumenty.

Portal OKO.press przywołuje znamienne zdarzenie, które może uchodzić za alegoryczny obrazek, co z narodem wyprawia PiS. Przykład Moniki Tichy „Pacyfki”, która przeszła przemianę genderowo-polityczną i została odrzucona przez ojca. „Zamiast ręki podał mi różaniec” – zwierzyła się portalowi.

Analiza danych CBOS wskazuje, że to strach polityczny obezwładnia społeczeństwo. Obecne dane statystyczne są bliskie tym z lat 80-tych ubiegłego wieku, gdy dogorywała komuna. Teraz PiS zastąpił komunę.

Ciekawe są dane na temat strachu wśród wyborców konkretnych partii. Pisowcy nie boją się w 55 proc., boi się zaś 42 proc. Ale wśród wyborców pozostałych partii przeważają ci, którzy się boją. Najbardziej wśród elektoratu PO i Nowoczesnej, stosunek bojących się do niebojących w tych partiach kształtuje się odpowiednio: 25:69 i 23:77.

Przyczynę bojaźni Polek i Polaków oddaje sondaż o łamaniu Konstytucji. Tylko 28 proc. uważa, że Konstytucja jest przestrzegana. Jeżeli władza nie przestrzega Konstytucji, to nie przestrzega praw obywatelskich, więc jest czego się bać.

PiS osiągnął pożądany przez siebie stan społecznej bojaźni: naród w galarecie.

OJCIEC I SYN. Na spacerze. Miłego dnia.

Skomprymowanie Polski w rękach dyktatora

Jarosław Kaczyński spotkania z Andrzejem Dudą zaczyna traktować z bojaźnią i nazywa je incydentem. Prezydent śmiał mu zafundować incydent, czyli konflikt. Prezes PiS był w odwiedzinach w Belwederze, na terenie osoby, z którą jest poróżniony i z którą nie zawarł rozejmu, bo prezes nie nazwałby tych spotkań wrogim incydentem. Zapowiedziane zaś zostały następne spotkania ze stroną incydentu.

Kaczyński więc będzie posłował za swoją sprawą. Jeszcze dziwniejsze są warunki brzegowe, które są postawione dzisiaj, a nie są one proste dla obydwu stron. Posłowie PiS mają się odnieść do dwóch projektów ustaw dotyczących Sądu Najwyższego i KRS, ale nie na posiedzeniach Sejmu, a na Nowogrodzkiej. Następnie poprawki mają być przesłane prezydentowi i ten je zaakceptuje albo nie.
Jeżeli Duda poprawki PiS zaakceptuje, będzie musiał wnieść do swoich projektów autopoprawki. A zatem projekty prezydenckie zostaną wycofane z Sejmu i wrócą do niego z autopoprawkami.

Do takich procedur jeszcze nie dochodziło, są one – że tak nazwę – tajniackie, bo powstają poza oglądem opozycji i społeczeństwa. Są załatwiane pod stołem. Czy Kaczyński do warunków brzegowych Dudy dostosuje się, to zupełnie inna para kaloszy.

A zatem nie mamy demokracji parlamentarnej, mamy na tym etapie demokrację fasadową. Opisuję to, co można przeczytać i usłyszeć z krętactw obydwu stron „incydentu”.

Incydent musi Kaczyńskiego boleć, bo z wieścią o nim poleciał na zebranie – nie wiadomo dlaczego nazywane kongresem – partyjki Zbigniewa Ziobry, którego po części „zasługą” jest, że doszło do dwóch wet lipcowych prezydenta. Kaczyński poprzez to wzmocnił i poszerzył „incydent” o swego stronnika Ziobrę.

Przy okazji Kaczyński musiał zaserwować wyborcom, o co biega w tym konflikcie, mianowicie, prezes PiS Polskę widzi „państwem skomprymowanym”. Ki diabeł? Kaczyński dawno nie sięgał do słownika wyrazów obcych. Robił to, gdy jego pozycja bądź partii dołowała. Znowu to zrobił.

Synonimy ze słownika wyrazów obcych mają ukryć intencje. Mają poza tym cel, aby wyborcy – a niestety nie bez powodu PiS ma elektorat ciemny lud – przyjęli za słuszne to, czego nie rozumieją. Pokiwają głowami nad prezesem: ależ mądry, a wyborcy, którzy sprawdzą przez googlowską wyszukiwarkę w synonimach przeczytają całkiem gęsty zestaw znaczeń.

A jest to po prostu centralizacja, za pomocą której władza administrowana jest przez wąską elitę, po prostu dyktatura. Władza scalona – skomprymowana – do niewielu rąk. Partia wszelkich Misiewiczów będzie scalać, zwierać się, centralizować. Przepraszam, co może wyjść ze skomprymowanej słabości? Odpowiedź jest tylko jedna – wielka słabość.

Jest to o tyle pocieszające, iż pisowska dyktatura na skomprymowanych nogach sama się obali, zanim powstanie, pod warunkiem, że silna opozycja, a przede wszystkim społeczeństwo obywatelskie, pomoże popchnąć tę skompromywalność ku upadkowi, aby się… skompromitowało.

Nie będę pisał o opozycji parlamentarnej, która dostało „incydent” za friko, aby na tym polu spróbować różnych mądrych gier demokratycznych, wcale nie rezygnując ze swoich celów. Nie wspomnę… bo mi gula chodzi. Tylko napomknę, iż leżą odłogiem trzy projekty ustaw stowarzyszenia sędziów Iustitia. Platforma Obywatelska ani Nowoczesna nie skomprymowały ich treści. Nie będę pisał, bo mi gula coraz bardziej chodzi.

Pieniądze w budżecie są. Ale dla PiS ważniejsza jest propaganda niż zdrowie ludzi! Kto Ciebie leczy? Popierajmy .

>>>

cybfy6kxuaeaihk

Uposażenia mundurowe stracą ci, którzy po upadku komunizmu przeszli pozytywną weryfikację, a przez kolejne lata bronili bezpieczeństwa demokratycznej Polski.

blaszczak

Rząd chce radykalnie obniżyć emerytury i renty funkcjonariuszom policji oraz służb specjalnych, którzy przed 31 lipca 1990 r. chociaż dzień przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa lub innych strukturach aparatu przymusu PRL.Ze świadczeń specjalnych nie będą też korzystać ci, którzy w trakcie służby odnieśli rany i przeszli na rentę inwalidzką. Nawet jeśli doznali obrażeń, pracując dla niepodległej Rzeczypospolitej. Bo kiedyś byli „esbekami”. Specjalny dodatek do renty rodzinnej utracą też rodziny poległych w trakcie wykonywania pracy.

Bo były „esbek”, nawet jeśli zginął, broniąc kraju, nie ma w Polsce równych praw. Mógł przez ponad ćwierć wieku lojalnie i z poświęceniem pracować dla niepodległego państwa, ale skoro zaczynał pracę „w komunie”, to te ćwierć wieku dziś się nie liczy.

Gdy w 1990 r. upadał PRL, przeszłość funkcjonariuszy badały komisje złożone z dawnych opozycjonistów. Ofiary oceniały grzechy dawnych prześladowców, eliminowały tych, którzy gorliwie zwalczali Kościół i opozycję.

Pozytywnie zweryfikowanym państwo polskie powiedziało, że daje im szansę pracy dla demokratycznego kraju. W zamian wymaga lojalności i wierności ślubowaniu. Uwierzyli w te zapewnienia. Większość z nich dobrze wypełniała swoje obowiązki. Rząd PiS, robiąc z nich po 27 latach „esbeków” niegodnych miana oficerów, zrywa umowę, którą wtedy zawarła z nimi Rzeczpospolita i z której oni się wywiązali.

Prezentując te zmiany, szef MSWiA Mariusz Błaszczak oraz premier Beata Szydło na wyścigi mówili o „przywracaniu elementarnej sprawiedliwości”. Ale to nie jest żadna sprawiedliwość, tylko ordynarna zemsta i tani populizm.

Szydło z Błaszczakiem głosili też, że występują w imieniu dawnych opozycjonistów. Lali łzy nad tym, że „ofiary bezpieki” dostają po 800 zł miesięcznie. Tylko że „esbeckie pieniądze” nie pójdą na potrzeby biedujących kombatantów. Oni nie zobaczą z tego ani złotówki. 500 mln zł rocznie, które rząd zyska na tej „reformie”, będzie za to jak znalazł na załatanie dziury budżetowej, finansowanie szaleńczych pomysłów śledczych smoleńskich, na prorządowe media i dla dyrektora Rydzyka.

Mówienie, że to wszystko w imieniu ofiar systemu totalitarnego, to nowy szczyt – cynizmu.

cybwj5bxgaaglue

MOŻNA KŁAMAĆ W ŻYWE OCZY? MOŻNA Wystarczy, że się było prokuratorem w PZPR.

cybrj1awqaety8o

POLECAM :))))

radio-tok-fm

Agent?

PiS złożył w Sejmie trzecią ustawę o Trybunale: „wprowadzającą” dwie poprzednie. Jej głównym celem – podobnie jak poprzednich – jest włączenie do orzekania trzech dublerów i wybór PiSowskiego prezesa

jak-pis

Nowa ustawa „wprowadzająca” ma nie dopuścić, by Trybunał Konstytucyjny osądził ją, tak jak i dwie pozostałe, zanim włączy do orzekania trzech dublerów sędziów (wybranych na miejsce tych, których nie chce zaprzysiąc prezydent). Ustawa mówi więc, że przepisy, które nakazują ich włączenie do składu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK i do orzekania wchodzą w życie bez vacatio legis, natychmiast po podpisaniu ustaw przez prezydenta. To zaś ma na celu zagwarantowanie, że wśród kandydatów na nowego prezesa TK (prof. Andrzej Rzepliński odchodzi 19 grudnia) przedstawionych prezydentowi znajdzie się kandydat PiS-u.

Ustawa blokuje wcześniejszy wybór prezesa

Ustawa zabezpiecza PiS przed tym, że Zgromadzeniu Ogólnemu uda się wybrać kandydatów na prezesa przed wejściem tej ustawy, a więc bez udziału dublerów.

W razie, gdyby ich wybrało, z dniem wejścia w życie ustawy „wprowadzającej” „tracą moc wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia Prezydentowi RP kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału.” A więc wybór będzie unieważniony.

CZY POLAKÓW MOŻNA KUPIĆ???

cybb7hexcaawkfd

Nowy prezes Trybunału z władzą absolutną

Ustawa daje sędziom możliwość złożenia urzędu w ciągu miesiąca od wejścia w życie ustawy „w związku z wprowadzeniem w trakcie trwania kadencji nowych zasad realizacji obowiązków sędziego Trybunału”. Sędziowie, którzy zdecydują się na ten krok, zachowają prawo do stanu spoczynku. Dzięki temu zapisowi PiS liczy prawdopodobnie na to, że z Trybunału odejdzie przynajmniej część sędziów wybranych przez Sejmy poprzednich kadencji. Ale i bez tego w czerwcu uzyska większość w Trybunale.

Do czasu wyboru nowego prezesa jego obowiązki będzie pełnić Julia Przyłębska. Wynika to z określonych przez ustawodawcę warunków, jakie ma spełniać p.o. prezesa.

To sędzia Przyłębska przeprowadzi wybory nowego prezesa. A nowy prezes będzie miał w Trybunale władzę absolutną. Likwiduje się bowiem stanowisko szefa Biura TK, a w miejsce Biura powołuje Kancelarię, na której czele stanie prezes TK. Z ustawy o trybie działania TK wynika zaś, że prezes będzie rządził niepodzielnie wszystkim. Nawet tym, jakich asystentów przydzielić sędziom (do tej pory wybierali ich sobie sami).

W związku z likwidacją Biura i powołaniem Kancelarii wszyscy pracownicy Trybunału dostaną albo wymówienia, albo propozycję zmiany warunków pracy.

Wyroki TK do publikacji. Ale nie wszystkie

P.o. prezesa Julia Przyłębska ma – według ustawy wprowadzającej – zarządzić ogłoszenie w Dzienniku Ustaw nie ogłoszonych do tej pory wyroków Trybunału, ale tylko tych dotyczących skarg konstytucyjnych i pytań prawnych. Wyroki z 9 marca, 11 sierpnia i 11 października, dotyczące ustaw o TK, mają pozostać nieogłoszone.

Ustawa „wprowadzająca” pojawiła się w czwartek po południu, od razu z numerem druku sejmowego. To znaczy, że jej pierwsze czytanie odbędzie w przyszłym tygodniu. Zaraz po nim zapewne drugie i trzecie, a Sejm rozpatrzy senackie poprawki do ustawy o statusie sędziów TK.

cydyjdixaaavybs

RZĄD PiS WYCIĄGA EXTRA KASĘ OD KIEROWCÓW. Zrzucanie winy na rząd PO już nie jest nawet śmiesznym kłamstwem. Jest żałosne.

cybp-yixeaayql7

BRAWO LEWAK 🙂 No jasne, że to wina Tuska! Jak mogliśmy zapomnieć… ???

cybujz0weaaj2jk

Tomasz Piątek pisze o Macierewiczu. „Fakt” donosi, że dziewięć lat temu Antoni Macierewicz, wtedy wiceminister, a dziś minister obrony, dopuścił do tajnych dokumentów urzędnika MON Jacka Kotasa, który wiele lat był we władzach spółek Grupy Radius. Udziałowcy tej grupy mieli powiązania z rosyjskim KGB/FSB oraz mafią. MON przyznaje: mogło dojść do błędu

macierewicz

Portal Fakt24 (elektroniczna wersja dziennika) opublikował w środę artykuł Radosława Grucy „Macierewicz dał dostęp do tajemnic rosyjskiemu łącznikowi ?”. Czytamy tam: „Antoni Macierewicz, szef MON i były szef SKW, wydał zgodę na dostęp do tajemnic państwowych prezesowi spółki, której właściciel miał bliskie związki z KGB”. I dalej: „Kim jest i skąd się wziął w MON rosyjski łącznik ?

adam-mazgula

Kotas, Szustkowski, Radius

Chodzi o historię z 2007 r., gdy premierem był Jarosław Kaczyński, a Jacek Kotas – wiceministrem obrony. To jego nazwało „rosyjskim łącznikiem” stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, ujawniając niedawno, kto w Warszawie robi interesy na nieruchomościach. „Udziałowcami spółek grupy Radius byli ludzie związani ze światem przestępczym oraz rosyjskimi biznesmenami z przeszłością w KGB. A Kotas był prezesem spółki Radius i pracował z nimi z przerwami od 2002 r.”.

Gruca z „Faktu” dokładniej opisuje jednego z tych udziałowców: „Robert Szustkowski, mieszkający w Polsce biznesmen, który już 20 lat temu prowadził interesy z czołowymi oficerami KGB, bliskimi samemu prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. Szustkowski cieszy się też takim poważaniem na Kremlu, że został chargé d’affaires Gambii w Rosji, co najczęściej umożliwia organizowanie wspólnych interesów między państwami”.

Autor artykułu podkreśla, że osoby dopuszczane do tajnych dokumentów są zwykle bardzo dokładnie sprawdzane. Czasem wystarczy działalność w stowarzyszeniu finansowanym przez firmę z kapitałem rosyjskim, by nie uzyskać takiego dostępu (przypadek posła Pawła Grabowskiego, członka komisji śledczej ds. Amber Gold).

Poproszony przez „Fakt” o opinię były koordynator specsłużb Marek Biernacki pyta, dlaczego Kotasa sprawdzała Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) podlegająca Macierewiczowi, bo cywila powinna była sprawdzać Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).

Dziennik cytuje Kotasa za „Polską The Times”, gdzie potwierdził, że Szustkowski jest udziałowcem firm Grupy Radius. I przyznał, że miał z nim przez lata relacje zawodowe, których nikt nie kwestionował.

JAK COŚ TAKIEGO NAZWAĆ??? Może powinien ekshumować i przesłuchać?

cybhd-oxaaas9ir

Minister wyjaśni sam siebie

Kotas jest prezesem fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych, z której wywodzą się najbliżsi współpracownicy Macierewicza w MON, np. Tomasz Szatkowski. Niektórzy znani są z antyzachodnich lub prokremlowskich wypowiedzi. Jak Grzegorz Kwaśniak i płk Krzysztof Gaj, którym Macierewicz powierzył stworzenie koncepcji obrony terytorialnej. W 2014 r. Kwaśniak powiedział „Nowej Trybunie Opolskiej”, że nie wierzy w NATO. Gaj napisał na portalu Kresy.pl, że popiera Putina na Ukrainie.

Dziś w nocy MON umieścił na swojej stronie oświadczenie: „W związku z informacjami podanymi przez niektóre media, iż Służba Kontrwywiadu Wojskowego w lutym 2007 r. wydała poświadczenie bezpieczeństwa ówczesnemu wiceministrowi obrony narodowej Jackowi Kotasowi, informuję, że: 1. Poświadczenie bezpieczeństwa ówczesnemu wiceministrowi ON Jackowi Kotasowi zostało wydane na wniosek jego zwierzchnika; 2. Służba Kontrwywiadu Wojskowego wydała certyfikat, ograniczając dostęp do informacji niejawnych do klauzuli tajne; 3. Dzisiaj, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, Służba Kontrwywiadu Wojskowego podejmuje działania mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności ówczesnych decyzji”.

Podpisała Katarzyna Jakubowska, p.o. rzecznika prasowego MON.

Wyjaśnianie sprawy po dziewięciu latach może natrafić na wiele przeszkód. Zwierzchnik Kotasa, który jakoby wnioskował do SKW o jego sprawdzenie, nie żyje. W lutym i następnych miesiącach 2007 r. tym zwierzchnikiem był minister obrony Aleksander Szczygło, który zginął w Smoleńsku.

A przede wszystkim z oświadczenia wynika, że Macierewicz miałby sprawdzać sam siebie. Nie brzmi to wiarygodnie w przypadku żadnego urzędnika, a zwłaszcza tego ministra.

HIPOKRYZJA W NAJCZYSTSZEJ POSTACI.

cybbompwqaetqwm

Tajne/zaginione

W środę również „Polityka” opublikowała udokumentowany artykuł Grzegorza Rzeczkowskiego o stosunku Macierewicza do tajnych dokumentów SKW. Z tekstu wynika, że gdy był szefem tej służby, miały tam miejsce ogromne nieprawidłowości:

  • tajne dokumenty wydawano w sposób niekontrolowany i nieuprawniony, na ustne polecenie Macierewicza;
  • wiele tajnych dokumentów w ten sposób zginęło;
  • tuż przed opuszczeniem przez Macierewicza stanowiska szefa SKW jego ludzie wykradli lub skopiowali ogromnie dużo tajnych dokumentów;
  • nie wiadomo, co się stało z tymi dokumentami, być może nie ma ich w Polsce;
  • przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości nie rozpatrzyli tej sprawy do końca, oszczędzając Macierewicza.

Wraz z kolegami z innych mediów pytamy:

  • Dlaczego mimo swych rosyjskich powiązań Jacek Kotas został dopuszczony do tajnych dokumentów?
  • Dlaczego był „sprawdzany” przez służby podporządkowane Macierewiczowi?
  • W jaki sposób MON podległy Macierewiczowi zamierza dzisiaj sprawdzić tę aferę?
  • Czy sprawdzanie to nie zmierza do obciążenia winą Aleksandra Szczygły, ofiary katastrofy smoleńskiej?
  • Dlaczego Macierewicz i jego resort rekrutują współpracowników (jawnie prokremlowskich) spośród ekspertów związanych z Kotasem?

Powinniśmy usłyszeć odpowiedzi od samego Macierewicza, który w trudnych chwilach zwykł się ukrywać za rzecznikami. Czas wystąpić z otwartą przyłbicą.

cyc1hkpwiaa45aq

Premier Ewa Kopacz o gabinecie cieni: Będziemy się spotykać o 13:00 w tygodnie niesejmowe, a w sejmowe będzie to posiedzenie wieczorne

pek-3

– Będziemy się spotykać co tydzień, oczywiście w różnych godzinach, w tym samym dniu, we wtorek. W zależności od tego, czy to będzie tydzień sejmowy, czy niesejmowy. Będziemy się spotykać o 13:00 w tygodnie niesejmowe – żeby nie kolidowało z naszą pracą w komisjach – natomiast w tygodnie sejmowe będzie to posiedzenie wieczorne, koło 19-20 – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

– Pan Błaszczak kilkanaście godzin temu mówił, że ten biedny człowiek, zatrzymany w Piekarach, miał przy sobie niebezpieczne przedmioty i zachowywał się co najmniej dziwnie, więc został zatrzymany, postawiono mu zarzuty. Nie wiem, czy to było takie życzenie pana Błaszczaka i też dziwiłam się co do określania, że „zachowywał się dziwnie”, bo w samym rządzie mogłabym znaleźć, szczególnie jednego ministra, mojego ulubieńca, który zachowuje się co najmniej dziwnie i nikt go z tego powodu nie zatrzymuje.

lubuska-po

PEK: Najważniejszą sprawą dla opozycji powinno być odsunięcie złej zmiany od władzy, czyli PiS

– Współpraca w tych najważniejszych sprawach, a sprawą najważniejszą dla opozycji powinno być jedno: odsunąć tę złą zmianę od władzy, czyli PiS. W tej sprawie powinniśmy być jednomyślni. Odłożyć na bok swoje ambicje personalne, wyścig o liderostwo na opozycji, ale skoncentrować się na tym, jak w przyszłości tak wystartować w wyborach, aby PiS nie zwyciężył po raz kolejny.

STAJEMY SIĘ CMENTARZYSKIEM „DOBREJ ZMIANY”. NA KOŃCU UMRZE I ONA.

cybxwztweaazru4

Waldemar Mystkowski pisze o coraz bardziej durniejącym Dudzie.

prawdziwy

Andrzej Duda jest głową państwa, która potrafi się zachować. Doda podała mu ciasteczko i się odwróciła, on nie odprowadził jej wzrokiem, mimo że prezentowała ponętne kształty swojej pupy. My, mężczyźni z ręką na sercu odpowiedzmy, jak byśmy się zachowali? Czy posłalibyśmy słodki uśmiech w stronę publiki, jak prezydent, udając, że grzeszne myśli nie skaczą nam w szarych komórkach, jak pchły? Czy byśmy wytrzeszczyli gały, przylepili wzrok do pupy i przełykali ślinkę na ewentualny fantazmat seksualny?

Duda wybrnął, a obrazek poszedł w świat. Spójrzmy na inny przekaz, który podarowała nam policja Mariusza Błaszczaka, iż prezydent stał się ofiarą przemysłu pogardy. Dorwano zamachowca in spe, który czyhał na Dudę ze strzykawką napełnioną jakimś płynem, wtrącono złoczyńcę do kazamatów aresztu. Okazało się, że w strzykawce jest woda święcona. Swoja drogą, jak odróżnić zwykłe „ha dwa o” od święconego. No, ale pod Błaszczakiem pracuje tylu Sherlocków Holmesów, że dla nich taki problem do rozwiązania to pestka.

polska-szkola

Ten felietonik piszę z innego powodu. Otóż Duda przyznał się samokrytycznie, iż pobierał złe nauki historyczne, ale od tej pory to się zmieni: „Polska szkoła będzie uczyła prawdziwej polskiej historii, w której wiadomo, kto był zdrajcą, a kto bohaterem”. I tak dowiemy się, że taki Tadeusz Kościuszko był zdrajcą – odpowiednik Lecha Wałęsy pod koniec I Rzeczpospolitej – a bohaterem Szczęsny Potocki, który niczym prokurator Stanisław Piotrowicz w PRL-u, ukrył się w roli Konrada Wallenroda.

Mogę się tylko domyślać, jak zostanie w historii najnowszej potraktowany KOD i to bynajmniej nie po tej stronie, której życzyłbym sobie, bo patriotami są ONR-owcy, którzy nawet rozpalają się do czerwoności z emocji do nacjonalizmu.

cyctgdswiaawetp

Tak w kraju jest zaprowadzana prawda. Prezydent Duda to skromny człowiek, bo nie zapowiedział z hukiem, że oto wprowadza prawdziwe prawo. Nie złamał się, gdy namawiano go do przyjęcia przysięgi trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Ba, wmawiano mu, że to złamanie Konstytucji. Otóż nie jest to prawdą, gdyż prawdziwe prawo to wola prezesa.

Prawdziwa historia będzie dopiero nauczana, a prawdziwe prawo już funkcjonuje. Tak oto prezydent Duda przemienił się w prawdziwego prezydenta Dodę, który za sprawą ciasteczka, niczym proustowskiej magdalenki, odkrywa prawdę.

Big Cyc.

krzysztof-skiba

Jarosław Kaczyński był dwójkowym uczniem w liceum, ta kwestia pada w rozmowie z Andrzejem Sewerynem. I ten polityk funduje Polsce swój brak zdolności. Pytanie: kiedy rozwali kraj? Bo ku rozpirzeniu zmierzamy.

maPan

Andrzej Duda znowu podszywa się pod kogoś innego. Można z tego nieudolnego człowieka tylko kpić. Z harcerzemi był w lesie, może szukał Ruchadełka leśnego?

CqU3V29WgAA48cY

W Norwegii w internecie uruchomiona została aplikacja do apozstazji. W ciągu pierwszych 4 dni 15 tys. Norwegów wyszło z Kościoła Norwegii.

wystarczyło

W Polsce przydałaby się podobna aplikacji. Wielu rodaków nie chciałoby mieć do czynienia z ta zakłamaną instytucją. Ile milionów Polaków zerwałoby z katolicyzmem?

Ryszard Balczyński pisze, że osoby usiłujące wystąpić z Kościoła rzymskokatolickiego znajdują się w sytuacji „martwych dusz”.

– Faktycznie nie należą one do Kościoła, figurują jedynie w spisie jego członków, co czyni ich członkostwo fikcyjnym. Kościół ma żywotny interes w statystycznym zawyżaniu liczby swoich wiernych, gdyż jest to podstawą propagandową do domagania się korzyści i przywilejów z racji swojej rzekomej przewagi liczebnej w społeczeństwie polskim. Tymczasem, według kryteriów wyżej przytoczonych, wiernych całkowicie należących do Kościoła – czyli tzw. prawdziwych katolików – jest nie więcej, niż ca 30% obywateli polskich.

Fragment wiersza prawników Jacka Dubois i Krzysztofa Stępińskiego „Rzepa” – oczywiście o Trybunale Konstytucyjnym i prof. Andrzeju Rzeplińskim.

dubois stępiński

Tak się zawzięli
Tak się nadęli
Że się spocili
A Rzepy nie wyciągnęli.
Aż wstyd powiedzieć
co było dalej !
Wszyscy na siebie
Po napadali:
Duda na Szydło,
Szydło na Ziobrę,
Ziobro na Piotrowicza,
Piotrowski na Kempę,
Kempa na Kuchcińskiego,
Kuchciński na Pawłowicz,
Pawłowicz na Brudzińskiego,
Brudziński na Kaczorka.

A Rzepa stoi tam gdzie stała
I sprawiedliwości tam pilnowała.

Pisarz Ziemowit Szczerek miał sen.

ziemowit szczerek

Analizuje go Waldemar Mystkowski i dochodzi do konkluzji.

swistaki

Pisarz nawet wyśnił, że z tego wszystkiego Kaczyński odmienił się do tego stopnia, iż udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”, zgodził się z Normanem Daviesem, co do sekty, jaką tworzy jego partia. Przyznał się w skrusze swej do zapędów totalitarnych, antydemokratycznych, czyli zgodził się z opinią Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej, a także Billa Clintona. Po czym nastąpiła u Kaczyńskiego reakcja chrześcijańska rodem ze Średniowiecza, tj. tarzanie się w ślinie, obciętych paznokciach i kurzu. Ostatkiem sił autokratycznych nakazał Sejmowi uchwalić nowe wybory.

W tym momencie pisarz chyba się obudził, gdyż udał się na głosowanie, po czym ogłosił wyniki wyborów. Jasne, bo to był dzień wyborczy, bo Szczerek doznał Dnia Świstaka. Nie wiem, jaką telewizję oglądał? Narodową TVP, czy TVN bądź Polsat, w każdym razie pisarz ogłosił wyniki przyspieszonych wyborów. Znowu wygrała partia prezesa, bo Schetyna i Petru… nie mogą się dogadać.

Szczerek opisał swój Dzień Świstaka, ale czy my dzień w dzień nie doznajemy podobnych „świstaków” ze Schetyną i Petru?

Blogerka Klaudia Jachira sprawdziła, jak sobie poradziła z „Polską w ruinie” premier Beata „Ruina” Szydło.

Inny pisarz – hiszpański, Arturo Pérez-Reverte, konkluduje uniwersalnie, ale u nas to jest udokumentowane. Tchórze, miernoty i idioci rzadzą.

CqDcW1LWcAA3faR