Posts Tagged ‘Kongres Prawników Polskich’

WSZYSCY OGLĄDAMY NA ŻYWO KATASTROFĘ TITANICA. TYM RAZEM ORKIESTRA NIE BĘDZIE GRAŁA DO KOŃCA.

CZUJECIE TĘ MOC? :)))

Wojciech Czuchnowski („Wyborcza”) pisze o katowickim nadzwyczajnym Kongresie Prawników Polskich. W sobotę sędziowie, adwokaci i radcy prawni dali wyraz odwagi, solidarności i godności, której oczekują od nich wolni Polacy.

Tam była Polska

Z katowickiego Kongresu Prawników Polskich warto zapamiętać kilka momentów: ręce unoszące w górę egzemplarze konstytucji podczas wystąpienia prezydenckiego ministra Andrzeja Dery, słowa prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, że to konstytucji, a nie partii sędziowie przysięgali wierność, wreszcie niemal tysiąc delegatów opuszczających salę w proteście przeciwko ordynarnym połajankom wiceministra sprawiedliwości.

W państwie PiS sędziowie są od miesięcy obiektem niesłychanej nagonki ze strony władzy. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego zastępcy nazywają ich „kliką”, „sitwą” i „patologią”. Posłuszne media szczują opinię publiczną, przytaczając wciąż te same przykłady rzekomego zepsucia „kasty sędziowskiej”.

Celem tej nagonki jest zniszczenie konstytucyjnej niezależności sądów – jedynej władzy, która nie jest dziś w Polsce kontrolowana przez partię Kaczyńskiego.

Populizm, oszczerstwa i pomówienia to metody przyjęte przez partię bezwzględnie dążącą do celu. Przygotowanie ogniowe mające poprzedzić atak – wprowadzenie przez Sejm ustaw podporządkowujących sądy politykom. Może się to stać jeszcze w maju. Opluwanym i poniżanym sędziom władza każe milczeć. Prezydent Andrzej Duda dał im w sobotę wykład o „apolityczności” i zabraniał zabierać głos w sprawach publicznych.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł kazał im rozliczać się za czasy stalinowskie. Wcześniej też zakwestionował ich prawo do zabierania głosu.

W carskiej Rosji na kogoś takiego jak Warchoł mówiło się „stupajka”. Pasuje jak ulał do prostackich wywodów tego urzędnika czy raczej czynownika władzy.

W sobotę sędziowie, adwokaci i radcy prawni dali wyraz odwagi, solidarności i godności, której oczekują od nich wolni Polacy. Demokratyczna i praworządna Rzeczpospolita była na tej sali.

– Jeśli nadal nie będziesz wykonywał poleceń, jeszcze raz ci z tego zap…lę, rozumiesz? – usłyszał Igor przed śmiercią na komisariacie

Waldemar Mystkowski pisze o wotum nieufności dla Macierewicza.

Manipulacje z ochroną Macierewicza – hybrydą PiS

PiS będzie bronił Antoniego Macierewicza jak partyjnej niepodległości. Jarosław Kaczyński przystąpił do obrony ministra obrony w sposób mu właściwy. Podnosząc ogromne zasługi Macierewicza tam, gdzie ewidentnie są to porażki, by nie posądzać o coś więcej.

W wywiadzie dla niezalezna.pl Kaczyński cmoka nad zmianami w armii. Dzięki staraniom Macierewicza armia jest w stanie po raz pierwszy zapewnić „swego rodzaju niezależność i możliwość samodzielnej obrony w krytycznych sytuacjach”.

Którą część ciała Macierewicz wystawił prezesowi do pocałunku? – możemy tylko się domyślać. A co było przed Macierewiczem z polskim bezpieczeństwem? Podkreślam charakter pojęcia używanego przez prezesa PiS – otóż mieliśmy do czynienia ze stanem militarnej anarchii. Tę semantykę należy nazwać: pocałunek z języczkiem. Większy cytat z Kaczyńskiego wygląda następująco: – “Anarchia ta była bardzo ogólna, ale przejawiała się w różnych dziedzinach codziennego życia. Chodzi o podejmowanie decyzji, wydatkowanie funduszy na różnego rodzaju zakupy, o koncepcje, szkolenia etc”.

Tak naprawdę to pustka pojęciowa, żadnych konkretów. I o to chodzi, w ten sposób dokonywany jest akt manipulacji. Zdyskredytować „onych”, wszelkich poprzedników, aby niczego nie powiedzieć o swoich, o rozwałce Wojska Polskiego przez Macierewicza, o zahamowaniu procesu modernizacji wojska, dymisji kilkudziesięciu generałów, wycofaniu Polski z Eurokorpusu, odwołaniu do kraju gen. Janusza Bojarskiego, który pełnił funkcję rektora Akademii Obrony NATO w Rzymie, zerwanie kontraktu na zakup Caracali i nabyciu za 2,5 mld złotych 3 samolotów dla VIP-ów, które pachnie korupcją.

Macierewicz faktycznie rozbraja armię. Czyni nas bezbronnymi wobec ewentualnego najazdu z zewnątrz. W istocie jest bardzo poważnym składnikiem hybrydalnej agresji – zewnętrznej i partyjnej, bo o tę ostatnią zadbają Wojska Obrony Terytorialnej, bez znaczenia militarnie, ale mogą być decydujące w konflikcie wewnętrznym, gdy trzeba będzie rzucić chłopców oenerców przeciw społeczeństwu obywatelskiemu i opozycji.

Jak nazwać sztuczkę PiS z wnioskiem opozycji o wotum nieufności dla szefa MON? Ha! Tutaj potrzeba skrzyżowania pokraczności języka polskiego Kaczyńskiego z grafomanią takiego Paulo Coelho. Nie będę się napinał, bo polegnę. Debata nad wotum nieufności dla Macierewicza odbędzie się 25 maja w Sejmie. Tego samego dnia w Brukseli będzie miał miejsce szczyt NATO w nowo oddanej do użytku siedzibie sojuszu, na który przybędzie prezydent USA Donald Trump.

Capisce? Trudno sobie wyobrazić, aby miało zabraknąć w takim momencie polskiego ministra obrony, a chyba także Andrzeja Dudy. Z wielkim prawdopodobieństwem debata nad Macierewiczem odbędzie się bez Macierewicza, który spodziewa się, co powie opozycja, ale inaczej to wygląda, gdy pacjent widzi i słyszy, jak eksploduje prawda o sytuacji, do której doprowadził.

A poza tym – media zajmą się ogromnie ważnym szczytem NATO z ciągle zagadkowym Trumpem. Więc zamiast bomby termobarycznej nad Macierewiczem, będziemy mieli z czymś w rodzaju pierdu-pierdu.

Koniec PiS. KOD u Szydło.

Kleofas Wieniawa też pisze o prawnikach.

W weekend świadectwo co sądzą o nieudacznej władzy PiS dały dwie branże zawodowe: piosenkarze i prawnicy. Bliżej niż dalej, by wypatrywać upadku PiS.

PiS utrzymuje się u władzy, bo ciągle opozycja przestrzega reguł prawa i demokracji. Wspaniale zachowali się prawnicy podczas nadzwyczajnego Kongresu Prawników Polskich.

Jakiś Andrzej Dera – postać groteskowa – reprezentowała Andrzeja Dudę, prezydenta złamanego, mającego nawet wyraz kabaretowy Adriana. Groteskowemu Derze pokazano konstytucję. Tam jest zapisany ustrój Polski. Ale PiS ma tylko takich ludzi politykopodobnym.

Jak zauważyła I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, konstytucja trwa, partie przemijają. A Duda beknie za złamanie prawa. Nie obchodzi mnie, że jest tchórzliwy. Gdy zwykli ludzie łamią prawo, idą siedzieć. Duda do tego jest cieniutki intelektualnie i duchowo.

Ależ dopadła nas nicość, żadność, jak za komuny. Przepraszam, komuchy w stosunku do tombaku PiS byli lepszym tombakiem.

Gorszego okresu w historii Polski nie było, tak niedorobieni nigdy w moim kraju nie rządzili. Gmin, który dorwał się do fruktów.

WIELKI PRZEBÓJ OPOLA JUŻ W SIECI. PRZEKAZUJCIE DALEJ :))) NIECH CAŁA POLSKA ŚPIEWA 🙂

>>>

GORĄCY POMYSŁ KURSKIEGO 🙂

Adam Michnik o sytuacji Polski w Unii Europejskiej. Zło dyktatury zdołaliśmy przekształcić w demokratyczne państwo prawa; gospodarkę nakazową w rynkową; satelita ZSRR stał się członkiem NATO i Unii. Dziś polityka PiS-u znów wiedzie nas na obrzeża cywilizowanego świata.

To, że wybitny polityk europejski i przyjaciel Polaków przyjął od nas wyróżnienie i przybył do nas, to dla „Gazety Wyborczej” wielki zaszczyt. Usłyszeliśmy od niego: „Unia Europejska to nie jest projekt ekonomiczny, tylko polityczny z mocnym moralnym fundamentem. Powstała nie po to, żeby stworzyć wspólną walutę i jednolity rynek, znieść kontrole graniczne, ale by w Europie nigdy więcej nie wybuchła wojna”.

Przewidywanie jest bardzo trudne, zwłaszcza przyszłości – mawiają Anglosasi. Spróbujmy jednak. Chodzi o Europę i o Polskę. Frans Timmermans powiada, że „Polacy kochają wolność”. My też jesteśmy o tym przekonani. Dlatego polska opinia w ogromnej większości jest proeuropejska. I dlatego nikt z partii Jarosława Kaczyńskiego nie formułuje postulatu opuszczenia Unii.

Wszelako polityka PiS – wewnętrzna i zagraniczna – prowadzi nieuchronnie do eliminacji Polski z Europy lub co najmniej do całkowitej jej marginalizacji. A jeszcze niedawno byliśmy wzorem transformacji posttotalitarnej. Zło partyjnej dyktatury zdołaliśmy przekształcić w parlamentarną demokrację i demokratyczne państwo prawa; gospodarkę nakazowo-rozdzielczą w rynkową; satelita ZSRR stał się członkiem NATO i Unii.

Moje pokolenie przez lata powtarzało: dążymy do wolności Polski i człowieka w Polsce. Marzenie się spełniło, ale dziś te dwie wolności są zagrożone. Polska stała się „chorym człowiekiem” Europy. Bezsilnej, wyizolowanej z Unii Polsce będzie nieuchronnie zagrażać Rosja owładnięta duchem wielkorosyjskiego imperializmu.

Retoryka i polityka nacjonalizmu zainicjowana przez Jarosława Kaczyńskiego to prezent dla Putina. Ów nacjonalizm skłóca Polskę z sąsiadami. Wzbudza niepokój także wśród ważnych biskupów Kościoła katolickiego. Wszak pamiętają słowa Jana Pawła II: „Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej”. A Kaczyński i PiS prowadzą nas od Unii do zapyziałej krainy nazwanej dwa wieki temu przez Stanisława Kostkę-Potockiego Ciemnogrodem. Zapisują kolejny rozdział w księdze dziejów polskiej głupoty.

Ale nie reprezentują przecież całej Polski. To nie jest Polska opozycji demokratycznej i „Solidarności”, Kuronia i Geremka, Mazowieckiego i Bartoszewskiego, Miłosza i Szymborskiej, Herberta i Tischnera, Kołakowskiego i Giedroycia, Turowicza i Kisiela, Konwickiego i Wajdy. Ich Polska dochowuje wierności tradycji europejskiej, chrześcijańskiej, demokratycznej, oświeconej. Dziś jest wdzięczna opinii europejskiej, która piętnuje deprawowanie naszego kraju, pełzający zamach stanu, zaduch demagogii i ksenofobii, którym oddychamy, i pseudoreligię, która zamienia krzyż, znak Męki Pańskiej, w kij bejsbolowy.

Havel mówił, że „być Europejczykiem to żyć w prawdzie i tolerancji”. Oczywiście Europa zawsze miała też brzydką twarz. Twarz okrutnych despotyzmów, prześladowań politycznych i religijnych, stosów inkwizycji i gilotyny terroru jakobińskiego, który głosił: „Bądź bratem albo cię zabiję”. Wreszcie twarz nazizmu i bolszewizmu.

Kołakowski pisał: „Kiedy nienawidzimy prawdziwie, jesteśmy bezkrytyczni zarówno względem nas samych, jak względem tego, czego nienawidzimy”. Nienawiść „przeciwstawia naszą totalną i bezwarunkową słuszność równie totalnej, bezwarunkowej i nieuleczalnej nikczemności innych. (…) W moim szale niszczenia sam zniszczeniu ulegam”.

Oceniał, że „gotowość do kompromisu, bez tchórzostwa i bez konformizmu, zdolność do usuwania nadmiaru wrogości bez czynienia ustępstw w tym, co się uważa za jądro sprawy, jest to sztuka, która z pewnością nikomu bez trudu nie przychodzi jako dar naturalny. Od naszej umiejętności przyswajania sobie tej sztuki zależy wszelako los demokratycznego ładu na świecie”.

Przyszłość zależy od nas. Czas zrozumieć, że droga do odbudowy polskiego miejsca w Unii prowadzi przez przyjęcie euro. By tego dokonać, trzeba się zdobyć na sprzeciw wobec rządów Kaczyńskiego. Od naszej zdolności do aktywnego sprzeciwu wobec smogu chamstwa i nienawiści, który nas zalewa od kilkunastu miesięcy, zależy, jaką Polskę zostawimy naszym dzieciom. Pamiętajmy, historia nas nauczyła, że nic nie jest niemożliwe, jeśli się tego naprawdę chce.

Waldemar Mystkowski pisze o kongresie prawników.

Obawiam się o Andrzeja Dudę. Nie tylko ja, bo on sam też. Podczas wizyty na Warszawskich Targach Książki został zachęcony przez uczestników targów do czytelnictwa niewielkiej książeczki, och – tomiku, Konstytucji. Usłyszał skandowane: „Konstytucja”. Pewnie oblał się rumieńcem i jak to on ma w zwyczaju zrobił swoje miny (Gombrowicz nazywa to gębą), które można nazwać: rybą wyrzuconą na brzeg. Ryba nie łapie już wody, tylko powietrze. Duda tak łapie się każdej miny, bo wstyd i hańba, że tak łatwo dał się złamać, że nie wypełnia nałożonego na niego obowiązku głowy państwa. Można sobie wyobrazić, jak łapał swoje miny, gdy na owych targach był z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem. Tak się dzieje z twarzą, wszak nikt głębiej nie zagląda w Dudę, ani tym bardziej kamera. Dlatego obawiam się o Dudę.

Widzę, że także on o siebie zaczyna obawiać. Nie wychyla się zanadto, a niech inni za niego oblewają litrami wstydu. Więc wysłał na nadzwyczajny Kongres Prawników Polskich w Katowicach Andrzeja Derę. Ten miał prawo myśleć, że spotka go mniejszy afront niż prezydenta na targach, lecz i on usłyszał skandowane „Konstytucja”, niektórzy nawet wyszli w trakcie odczytywania listu Dudy. Rozumiem tych wychodzących, bo jak można wysłuchiwać słów, które nijak się mają do rzeczywistości. Acz podkreślam, słowa nie kłamią, tylko człowiek – w tym wypadku Duda kłamał ustami Dery. Zacytować? Proszę bardzo: – „Pozytywnego wizerunku trzeciej władzy nie buduje też nazbyt emocjonalna reakcja sędziów na krytykę, ani też zbyt pochopne, a przez to nieprzekonujące kwalifikowanie krytycznych komentarzy jako ataków na zasady niezależności sądów”.

Przepraszam bardzo – określenie ostatnio bardzo popularne wśród pisowców – kto tu rżnie głupa? Też jest taka mina, bardzo popularna wśród min Dudy: rżnąć głupa. Podczas tego pisania wklepałem w przeglądarkę hasło: „Duda rżnąć głupa” i wychynęła ilustracja Dudy jak ryba łapiącego powietrze (wolności). Och, Adrian, Adrian…
Zacytuję słowa osoby bardzo poważnej – w przeciwieństwie do naszego Adriana – I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf: – „Przyczyny zorganizowania tego kongresu są oczywiste. Trwa głęboki kryzys prawno-ustrojowy naszego państwa. Trybunał Konstytucyjny istnieje prawie teoretycznie”.

Tego boi się Duda, poważnego traktowania państwa. Raczej już Duda nie wykaże cywilnej odwagi, nie pozbędzie się tych swoich min ochronnych, min Zeliga, będzie robił je coraz dziwniejsze i dziwniejsze, pewnego ranka przy goleniu nie rozpozna siebie od tych skrzywień. Duda po prostu nie będzie już miał twarzy. Czy miałby szanse ją jeszcze dzisiaj odzyskać? Tak! Lecz trzeba mieć w sobie osobowość, stanąć przed wyborcami, przyznać się do winy. Wówczas Trybunał Stanu mógłby wyrokować łagodnie. Duda na razie po blamażu na targach wysyła swoich pracowników.

Odezwał się za to kreator Adriana, prezes Jarosław Kaczyński, który zachowanie prawników (a mniemam, że także czytelników z targów książki) obsztorcował: „Sędziowie powinni być elitą, a nie są. To bardzo smutne”. Nie słyszałem, aby prawnicy nazwali prezesa gorszym sortem, elementem animalnym, gestapo. To prawnicy (ale też czytelnicy, obywatele) namawiają Dudę do czytania Konstytucji, do jej przestrzegania.

Obawiam się więc o Dudę, acz życzę mu odwagi, aby stanął przed sądem (Trybunałem Stanu), a może – to jest najtrudniejsze – aby prezydent stanął przed sobą, aby wyzbył się zakłamania, wstecznictwa, aby moralność znaczyła dla niego moralność, aby wartości były wartościami, tym bardziej chrześcijańskimi, bo chrześcijaństwem nie jest łapanie hostii.

Nie liczę na Kaczyńskiego, któremu na trwale wyrosły zajady nie tylko w kącikach ust, ale ma zajady w umyśle i przede wszystkim w charakterze, te ostatnie zajady nazywają się kompleksami.

>>>