Posts Tagged ‘Lech Kaczyński’

CZY POTRZEBNY JEST LEPSZY „KURWA” KOMENTARZ? Brawo Pani Joanno!

Uwaga!

Broniliśmy sądów i co mamy z tego ???

Gen. A. Rapacki o Policji:

NO I STAŁO SIĘ. JAKI ZAORANY PRZEZ RZECZNIKA PREZYDENTA DUDY 🙂 PROSIMY O WIĘCEJ

INTERNAUCI SĄ BEZLITOŚNI 🙂 Rysunek z sieci. Pozdrawiamy autora!

Na portalu koduj24 piszą o tym, gdzie PiS zamierza postawić pomnik brata Jarosława Kaczyńskiego.

PiS przesunie pomnik Prusa, żeby zrobić miejsca dla L. Kaczyńskiego?

Co tam pomnik Bolesława Prusa… Co tam drzewa na Krakowskim Przedmieściu… A może przesunąć pomnik księcia Józefa Poniatowskiego? Dla PiS nie ma zdaje się żadnych barier, żeby tylko wystawić monument Lecha Kaczyńskiego w okolicach Pałacu Prezydenckiego.

Jak wiadomo, PiS zbiera pieniądze na dwa pomniki: tzw. zbiorowy, upamiętniający wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej, oraz Lecha Kaczyńskiego właśnie. Powstał komitet budowy tychże, na czele którego stoi Jarosław Kaczyński, a wśród członków Beata Szydło i ważni ministrowie. W liście adresowanym do potencjalnych ofiarodawców komitet przedstawia Lecha Kaczyńskiego jako „sumiennego strażnika pamięci”, twórcę Muzeum Powstania Warszawskiego, pomysłodawcę Centrum Nauki „Kopernik” i Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”. – „Wcześniej, w latach 90., jako I wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność w trakcie kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy de facto kierował związkiem” – czytamy w piśmie. Zebrano już ponad 3 mln zł, m.in. dzięki ogłoszeniom w „Gazecie Polskiej” i „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Nie wiadomo, ile osób zgłosiło się do konkursu na projekty obu pomników. Prace chronione są kryptonimami, ale – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – uczestnicy konkursu pytali komitet, czy możliwe jest przesunięcie pomnika Bolesława Prusa, z którym sąsiadować ma pomnik smoleński. Odpowiedź:„Przesunięcia nie przewiduje się, chyba że w zakresie wynikającym z zakresu zwycięskiej pracy”, czyli… przewiduje się! To samo dotyczy drzew – mogą zostać wycięte, jeśli tego będzie wymagała artystyczna koncepcja! Zwycięskie prace mają zostać wyłonione przez komitet w październiku.

PiS chce, żeby pomniki zostały odsłonięte 10 kwietnia 2018 r. i jak zapowiadał Jarosław Kaczyński wtedy też miałaby się odbyć ostatnia miesięcznica. Partia rządząca robi wszystko, żeby dotrzymać tego terminu. „Uruchomiła” swojego wojewodę Zdzisława Sipierę, który odebrał władzę stołecznemu konserwatorowi zabytków, który sprzeciwiał się budowie pomników przy Krakowskim Przedmieściu. Sipiera bez konkursu powołał Jakuba Lewickiego na stanowisko wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Ostateczna zgoda należeć będzie jednak do Rady Warszawy, bo to radni zdecydują ostatecznie, jaki pomnik postawić i w którym miejscu miasta. W czerwcu komitet budowy pomników napisał list w tej sprawie do Hanny Gronkiewicz-Waltz, z prośbą o przygotowanie uchwał dla radnych z nowymi lokalizacjami wybranymi przez społeczny komitet budowy. – „Nie mamy odpowiedzi od Hanny Gronkiewicz-Waltz. Widać, że rozwiązanie polubowne nie będzie możliwe. Jeśli prezydent Warszawy nie podejmie dialogu, będziemy szukać ścieżki prawnej, która pozwoli na postawienie pomników bez uchwały rady miasta” – powiedział polityk PiS.

Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski w rozmowie z „GW” twierdzi, że postawienie pomników 10 kwietnia 2018 r. nie jest realne. – „W tej chwili zajmują nas pomniki Batalionów Chłopskich i Wojciecha Korfantego. Przeszły wielomiesięczną procedurę uzgodnień. Korespondencja z czerwca jest pierwszym formalnym sygnałem od komitetu budowy. Może trzeba było podjąć inicjatywę wcześniej? Dla miasta to decyzja na wieki, która nie może być podejmowana pod pręgierzem dat ogłaszanych przez polityków” – powiedział Olszewski.

SZACUNEK DLA MAĆKA STUHRA. SZACUNEK DLA TVN.

Może serwery do zliczania głosów w gabinecie prezesa nie mają odpowiedniej wentylacji?

Czeka nas historyczny czas – mówi nam o wyborach. Zapowiada ofensywę PO i rozliczanie szefa MON.

GIERTYCH ZNÓW PRZEPOWIEDZIAŁ PRZYSZŁOŚĆ. DO TEJ PORY MA 100% SKUTECZNOŚCI 🙂

📢PiS wykorzystuje pieniądze Polaków do politycznej propagandy. Czy ktoś za to odpowie? Właśnie po to PiSowi potrzebne są .

Waldemar Mystkowski pisze o Beacie Szydło, ktora znów postraszyła.

Szydło i jej publiczny zrzut stonki

Kancelaria Premiera na Twitterze opublikowała wpis: „Kto próbuje snuć rozważania nt. wyjścia z UE, działa na szkodę Polski”. Za próbę rozważań kogoś uważać za szkodnika, to nie znać arkanów przeprowadzenia wszelakich dowodów, gdyż aby dowieść tezy, musimy obalić antytezę, czyli ją postawić, a w fabule nazywa się to osnową – czyli snuć.

Ten tweet wzmocniłbym: „Kto próbuje swoimi działaniami doprowadzić do wyjścia Polski z UE…”, itd. Nie użyłbym jednak rzeczownika „szkodnik”, bo tenże pochodzi z języka komuszego. Szydło raczej powinna to znać, jeżeli w PRL-u miała choć trochę głowę otwartą, ale może zbyt dużo od niej wymagam, bo nawet po 1989 roku nie posiadła wiedzy, kiedy Polska stała się członkiem tejże UE.
Szydło oczywiście czyta to, co jej napisano, a że ma w kancelarii wyjątkowo nieprofesjonalny personel, to mamy takie „złote myśli”, które nazywam Szefernakerami, od nazwiska posła tam zatrudnionego i odpowiedzialnego za działkę komunikacji.

Zatrzymajmy się przy tym szkodnictwie, przy tej mentalnej stonce, którą publicznie zrzuciła pani Szydło, gdy przemawiała na dorocznej naradzie ambasadorów. Szydło zarzekała się, że „nie ma mowy o Polexicie, jak próbują budować narrację niektóre środowiska”.

U komuchów stonka brała się z nieba, którą mieli zrzucać Jankesi. W PiS stonka bierze się m.in. z działań pani Szydło, która nazywa zwycięstwem moralnym wynik 1:27, osiągnięty w starciu o pozycję rodaka Donalda Tuska, aby przestał być szefem Rady Europejskiej (nieformalnym prezydentem UE). Czyż nie jest to stonka? To jest coś więcej niż stonka, to jest karaluch, pani Szydło. Takie walnęła szkodnictwo, że będę pisał w tym komuszym języku, który jest zrozumiały w Kancelarii Premiera, bo nim się posługują.

A czym zajmuje się Komisja Europejska, Parlament Europejski, Komisja Wenecka, jak nie pisowskim szkodnictwem w prawie, w stosowaniu standardów demokracji właściwych Unii Europejskiej. Co to jest, jak nie szkodnictwo na rzecz Polski? – to jest pisowska stonka.

Język stosowany przez PiS zdradza ich zamiary, języka nie można oszukać. Pani Szydło może zaprzeczać, że Macierewicz nie będzie ministrem obrony, tylko Jarosław Gowin. Tak też jest z tym, że „nie ma mowy o Polexicie”.

Jest mowa o Polexicie, bo tym stwierdzeniem premier rządu polskiego powiedziała, że PiS prowadzi do Polexitu. Trochę logiki, trochę inteligencji. Gdyby nie istniały takie obawy, to nikomu w głowie nie zaświtałaby myśl o autowaniu Polski z UE. Ale tę stonkę zrzuciła Szydło na głowy Polaków, mówiąc o Polexicie.

Codzienny tej pisowskiej stonki zrzut jest tej wielkości, iż szkodnicy w innych krajach mogliby pozazdrościć. Proszę – oto dwa przykłady z dzisiaj. Zbigniew Ziobro o doradcy Andrzeja Dudy Michale Królikowskim: – „Nie widzę powodu komentować słów wiceministra Platformy Obywatelskiej”. Jeżeli to nie jest stonka, to jak należy określić dowolne słowa Ziobry o ministrze PO Jarosławie Gowinie, który jest wyżej od niego, bo jest wicepremierem rządu PiS? Toż to karaluch! Ziobro to czystej wody komuch, jego język jest wzięty z zamierzchłego reżimu, który dzisiaj jest reaktywowany.

Albo jeden z komunikatów dnia, toczka w toczkę powtórzony przez Ryszarda Czarneckiego i Ryszarda Terleckiego, iż prezydent proponując jakąś zmianę personalną w rządzie powinien konsultować ją z liderem „naszego obozu”. To jest typowa stonka pisowska, a nawet karaluch, bo dotyczy Antoniego Macierewicza. Prezydent ma się udać do pana prezesa Kaczyńskiego i konsultować.

Duda nie raz się splamił, poniżył, a politycy PiS bez rumieńca na twarzy namawiają go publicznie, aby nadal godził się z upokarzaniem własnym. Takie to stonki, a nawet karaluchy PiS, partii, która dąży do Polexitu. Pani Szydło zaprzeczając, potwierdziła Polexit. Dziwne, że nie użyła pisowskiej mantry: „Przez osiem lat Platforma wyprowadzała Polskę z UE…” Ale ta stonoga pochodzi z innego rodzaju zrzutu niż stonka.

Tankujesz na ? Grasz w ? Masz konto w ? Twoje pieniądze zasilą

BIERZCIE I PRZEKAZUJCIE SOBIE WSZYSCY. OTO MAPA WSTYDU PiS.

z uczyniło partyjną TV. Poseł Rafał ostrzega przed jesiennym zamachem Jarosława Kaczyńskiego na i niezależne media

>>>

Reklamy

Nie tak dawno temu nadałem piosenkę pt „Change is gonna come”. Powiedziałem „To piosenka o tym, że nadejdzie zmiana”

Będzie kolejny protest w stolicy

Obywatele RP deklarują: „Lipiec był miesiącem, który nas utwierdził w przekonaniu, że to, co robimy, jest słuszne”. W lipcu – przypomnijmy – przez Polskę przetoczyła się fala protestów. Sprzeciwiano się zmianom, jakie PiS chciał wprowadzić w sądownictwie. Udział wzięło w nich kilkadziesiąt tysięcy osób. Dlatego teraz Obywatele RP zapraszają do dalszej aktywności i do udziału w „kontrmiesięcznicy”, w czwartek 10 sierpnia – na plac Zamkowy o godz. 19.00. Z białymi różami.

Przypomnijmy: od ponad roku Obywatele RP organizują „kontrmiesięcznicę” 10. dnia każdego miesiąca. Jak przyznają, w ten sposób protestują przeciwko graniu tragedią narodową i trumnami, przeciw obecnej sytuacji politycznej.

Działacze Obywateli RP uprzedzają, że nie wiedzą jeszcze, jak dokładnie będzie przebiegał protest. „Czy będziemy blokować, czy może znów zostawimy PiS sam, a może jeszcze coś innego” – czytamy na portalu wawalove.pl. Natomiast deklarują pomoc dla każdego uczestnika „kontrmiesięcznicy”„Niezależnie od tego, jak potoczą się sprawy, ile policja będzie prowadziła postępowań – my nikogo nie zostawimy, każdy, kogo dotknie aparat przymusu państwowego, otrzyma od nas pomoc”.

„JESIENIĄ WEŹMIEMY SIĘ ZA WAS” – Krystyna Pawłowicz

„Te szpetne pomniki Lecha Kaczyńskiego się wywiezie”. Niesiołowski ostro rozprawia się z mitami i symbolami PiS

Były wicemarszałek Sejmu i b. poseł PO Stefan Niesiołowski znowu szokuje. W wywiadzie, którego udzielił „Gazecie Wyborczej” rozprawia się m.in. z mitem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Te szpetne pomniki Kaczyńskiego wywiezie się do Kozłówki – wskazuje miejsce, gdzie znajduje się słynna Galeria Sztuki Socrealizmu. Zdaniem Niesiołowskiego, PiS obalić mogą stu- lub dwustutysięczne manifestacje w Warszawie, które nie schodzą z ulicy, domagając się wcześniejszych wyborów.

Niesiołowski przypomina jak w czasach PRL planował wysadzić pomnik Lenina w Poroninie. – Mam nadzieję, że żadna z tych młodych osób nie pójdzie w ślady moich pomysłów wysadzania, bo to by była straszna głupota. Ja uderzałem w symbole – zrzuciłem tablicę Lenina na Rysach, ale aresztowali mnie, zanim wysadziłem muzeum Lenina – bo wtedy to się wydawało jedyną możliwością – opowiada obecny poseł Unii Europejskich Demokratów.

– Wtedy, w 1970, gdybym usłyszał: poczekaj, najpierw obalimy komunizm, a potem zlikwidujemy jego pomniki, tobym się w głowę pukał. 20 lat później to się stało i lekcja z tego płynie taka, że prawidłowa kolejność to najpierw obalić dyktaturę, a potem likwidować jej symbole – dodaje.

A co, według niego, należałoby zrobić z symbolami PiS? – Nie ma potrzeby atakowania symboli PiS, to im by tylko dodało siły. Te szpetne pomniki Lecha Kaczyńskiego wywiezie się do Kozłówki już po pokonaniu PiS. Przemoc to nie jest opcja – podkreśla.

– Ja wiem, że aż kusi, żeby wejść do gmachu przy Nowogrodzkiej i zobaczyć, jak skaczą z okien ci tchórze, ale to byłby wielki błąd i nie wolno tego zrobić. Żadnej okupacji Sejmu, przeganiania Dudy z Pałacu, bo nie tylko nie wiadomo, do czego to mogłoby doprowadzić, ale byłby to polityczny błąd. Dyktatury upadają bez użycia siły – tłumaczy Niesiołowski.

WYOBRAŻACIE SOBIE TVN PRZEJĘTY PRZEZ PiS? NO TO ZACZNIJCIE.

Andrzej Karmiński pisze o… PiS – oczywiście – na Koduj24.pl.

Genialna strategia popaprańców i gamoni

PiS zaraził Polaków szaleństwem i wtrącił w zamknięte rewiry głupoty, gdzie prawa logiki nie obowiązują.

To, co się dzieje wokół nas, jest jak senny koszmar, który obezwładnia. Rozmaite gamonie i popaprańcy, którym nie udało się dotąd dokonać czegokolwiek ważnego, budują swoją wielkość odsądzając od czci i przyzwoitości tych, którzy ich przerastają. Bezczelna hucpa krzykliwej hałastry powala, przygniata, ogłusza i knebluje przyzwoitych ludzi. Zbiór przyzwoitych zachowań, zwany poprawnością polityczną, stał się w Polsce obelgą i obiektem kpin. Dożyliśmy czasów, gdy prawda zdegradowana została do „jednej z możliwych opcji”. Uczciwość, przyzwoitość i prawdomówność straciły pierwotne znaczenie, zyskując nowy sens: kłamstwo nazywa się teraz informacją, a oszustwo i fałsz awansowały do rangi wyjaśnień i twardych dowodów na słuszność wszelkich poczynań władzy. Autorytaryzm stał się prawdziwie demokratycznym systemem sprawowania rządów. Psucie i zawłaszczanie struktur państwa jest jego naprawą, a rzetelna krytyka tej demolki to bezprzykładny i wściekły atak na demokratycznie wybraną władzę. Każdy, najbardziej nawet uzasadniony zarzut, może się stać kłamliwym wytworem przemysłu pogardy, ale już bluzgi prezesa wykrzykiwane w nienawistnym amoku, to naturalna reakcja niespotykanie spokojnego człowieka, którego od lat bezpodstawnie prześladują podli wrogowie.

Partia o żartobliwej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość” już nawet nie kryje kolejnych planów, krocząc wprost do dyktatury. Fala protestów ani na milimetr nie zmieniła projektu zagarnięcia pełni władzy, oddalając go tylko w czasie. PiS zaraził Polaków szaleństwem i wtrącił w zamknięte rewiry głupoty, gdzie prawa logiki nie obowiązują. Świat przestał Polskę rozumieć. Sami siebie już nie rozumiemy. – Co się u was dzieje? – pytają Polaków. – No właśnie, co się u nas dzieje? – pytają się nawzajem Polacy. A w licznych komentarzach jawi się groźny demiurg, wybitny strateg, wódz karnych oddziałów ślepo mu posłusznych, autor sakramencko szczegółowego projektu zawłaszczenia Polski oraz oderwania jej od zachodnich wpływów i miazmatów. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z wybitnym politykiem, który z chirurgiczną precyzją realizuje skomplikowaną operację okrawania rodaków z wolności i z demokracji? Otóż nic bardziej mylnego.

Nie trudno dowieść, że w istocie mamy do czynienia z bandą nieudaczników i popaprańców. I jeśli coś mnie obezwładnia, to nieadekwatna reakcja rodaków na żałosną partaninę chałturników z PiS, którzy rozpoczęli rządy od pozbycia się fachowców, po czym wzięli Polskę w swoje łapy i zaczęli ją rozpruwać, żeby sprawdzić, co też ona ma w środku. Zbawcy ojczyzny, natchnieni historyczną misją przywrócenia Polsce chwały i wielkości, za nic mają prawo, ekonomię i zdrowy rozsądek. Majstrują w skomplikowanych strukturach, próbując zatrzymać skuteczną dotąd pogoń za krajami cywilizowanymi, zawrócić nas z dotychczasowej drogi rozwoju. Rozgrzebują mechanizmy, wymieniając oryginalne części na byle jakie, co prawda kolorowe i ładnie opakowane, ale jednak zastępcze. Pohukują na tych, którzy patrzą im na ręce, a swoim serwują rozmaite „Kraj zrujnowany. Gospodarka rozkradziona. Kto za tym stoi? W czyim to jest interesie? Totalna opozycja nie pozwala. A sojusznicy zdradzili nas w Jałcie! Przez 8 ostatnich lat Polki i Polacy… Jednak podniesiemy Polskę z kolan. Przywrócimy Rzeczpospolitej siłę i narodową godność …”

No i przywracają nam godność. Po swojemu. Beztrosko drenowany budżet przestaje się dopinać, ale przed nami podział kolejnych funduszy unijnych. Aby utrzymać status największego beneficjenta musimy pozostać w życzliwych relacjach z największymi płatnikami do unijnej kasy. Musimy? A właśnie, że nie musimy! Obraziliśmy już Francję a teraz jesteśmy w trakcie wypominania historycznych win dziadom i pradziadom dzisiejszych Niemców. Pozostałym krajom Unii pokazujemy środkowy palec, bo interesują się stanem polskiej demokracji, a ostatnio także kondycją puszczy – skarbu EUROPEJSKIEJ przyrody, oddanego Polsce pod opiekę. Obrażamy inteligencję zaprzyjaźnionych dotąd narodów, śląc im wyjaśnienia na poziomie gówniarza z gimnazjum, który tłumaczy, że on wcale nie spóźnił się do szkoły, tylko lekcje zaczęły się za wcześnie. Ośmieszamy się głosząc, że PiS-owscy prawnicy są mądrzejsi od europejskich, a minister Szyszko wie najlepiej na świecie, że dla ratowania dzikiej puszczy trzeba ją wyrżnąć. Ten i inne jedynie słuszne poglądy polskich władz, będą bronione bez względu na koszty i wysokość kar za lekceważenie prawa, które Polska przyjęła za swoje.

Polska zagrożona ostracyzmem cywilizowanego świata stara się zintegrować pod swoim patronatem kraje Europy środkowo-wschodniej. Wspólna przeszłość i doświadczenia wielu lat spędzonych w objęciach ZSRR mogłyby stać się zaczynem budowy formacji realizującej wspólne cele rozwojowe. Ale tak się nie stanie, ponieważ PiS nie umie walczyć o cokolwiek, natomiast świetnie walczy z każdym, kto ma inny pogląd, obrażając przy okazji tych, którym nie podoba się polityczna strategia szukania wrogów bez względu na koszty. W efekcie ani Czechy, ani Słowacja, ani nikt poza satrapią Orbana, nie staną u boku Polski przeciw bogatej Europie. A ideę Międzymorza ostatecznie kompromitują popaprańcy z MSZ i MSW, którzy wymyślili, by nowe polskie paszporty umaić obrazkami z wiecznie polskiego Wilna i Lwowa…

Prezes partii ignorantów i partaczy musi wiedzieć, że sam żelazny elektorat nie zapewni mu zwycięstwa w następnych wyborach. Mądry strateg i wytrawny polityk stawałby na głowie, by zdobyć przychylność ludzi myślących trochę inaczej. Wyłączyłby z obiegu najbardziej kontrowersyjnych funkcjonariuszy partyjnych, zakneblowałby najbardziej krewkich apologetów reżimu i wrogów Unii, nakazałby fikcyjne choćby sprawdzenie sensacyjnych doniesień o związkach Macierewicza z rosyjskim wywiadem i wywalił z roboty ministra ośmieszającego Polskę na wszelkich międzynarodowych forach. Tak zrobiłby rozsądny polityk i wybitny przywódca. Kaczyński nie jest jednak żadnym z nich. Kaczyński jest Kaczyńskim. Dlatego dla ludzi, którzy mogliby powiększyć jego elektorat, ma tylko bluzgi i oficjalną wykładnię, że suweren dał mu prawo do łamania prawa, a wynik demokratycznych wyborów uprawnia go do burzenia demokratycznego ładu. Wybitny partacz polityczny nie jest zainteresowany powiększaniem elektoratu, bo władzę łatwiej przecież utrzymać siłą i przekrętem wyborczym. Bardziej interesuje go tworzenie alternatywnej historii Polski, w której ludzie pokroju Mazowieckiego, Geremka, czy Bartoszewskiego to fałszywe autorytety, głoszące niebezpieczną tezę, że warto być przyzwoitym. Tymczasem przyzwoitym być nie warto, na co PiS każdego dnia dostarcza licznych dowodów.

Najwyższy czas się obudzić.

PS. Niemożliwe staje się możliwe wtedy, gdy w to uwierzymy.

PANIE ALBERCIE, JAK TAK MOŻNA POCIERAĆ JAJO O JAJO??? 🙂

Waldemar Mystkowski pisze o 2 latach prezydentury Dudy.

Duda zmarnował dwa lata i zapowiada, że będzie dalej w tym niezłomny

Andrzeja Dudę na prezydenturze mamy już dwa lata. Zaczynał fatalnie, bo nie zaprzysiężył trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez poprzedni Sejm, to kamień wegielny, czy też stępka, pod Polskę, która dryfuje w stronę Wschodu, miksując nas z Unii Europejskiej.

Czy Duda ma tego świadomość? Nie jest na pewno politykiem większego formatu, ani do względnej wielkości w przyszłości nie podskoczy, acz ostatnich kilka posunięć może sprawiać wrażenie, że się usamodzielnia. Ale to tylko wrażenie, które prawdopodobnie wynika z tajnej komunikacji posłańców z Nowogrodzkiej.

Duda jest kiepskim retorem, choć mówi gładko, czasami nazbyt, lecz mowa jego przeistacza się w śliskość, by nie napisać obślizgłość. I bodaj ma świadomość swojej małości, bo czasami na jego twarzy pojawia sie autorefleksja, robi wówczas te swoje durnowate miny.

Uśmiercenie Trybunału Konstytucyjnego zapisane zostanie na jego konto, zaś „autorytet prawniczy” Julii Przyłębskiej jest cykutą w tej zbrodni. Na chwilę Duda odwlókł uśmiercenie niezależności władzy sądowniczej, ale i za zniszczenie trójpodziału władzy on będzie odpowiadał. Cieszyliśmy się na pól gwizdka, gdy Duda ogłosił dwa weta do trzech ustaw sądowniczych. Najważniejsza wszak ustawa w sprawie sądów powszechnych została szybko przez niego podpisana.

Dzisiaj wyraźnie widać, iż weta zostały ogłoszone po to, aby rozładować protesty „Łańcuchów Światła”, które były największym po 1989 roku wyjściem Polek i Polaków na ulice. Protest po raz pierwszy był międzypokoleniowy, nareszcie młodzi przejęli schedę, przejęli odpowiedzialność.

PiS nie ustanie jednak w niszczeniu Polski, a ustawy sądownicze zostaną w inny sposób przeprowadzone, zaś ich wymowa o bnraku niezawisłości będzie taka sama, jak zawetowanych. Przesunięciu ulegnie tylko, kto będzie egzekutorem niezależności sedziów, bo Duda chce dokonać więcej mordu własnymi rączkami.

Zasługą Dudy i PiS jest uaktywnienie się społeczeństwa obywatelskiego, które do czasu „dobrej zmiany” nie miało za wielkiej autoświadomości, iż ustrój demokratyczny można obalić tak szybko, łatwo i przyjemnie. Tak łatwo z dymem można puścić to, co kilka pokoleń z mozołem budowało po 1989 roku.

Wystarczyło, aby przyszła „dobra zmiana” i zastosowała dyrektywę bodaj największego myśliciela konserwatywnego (dla polskiej prawicy lewaka), który w „O demokracji w Ameryce” pisał, iż „Demokracja w Ameryce przetrwa do czasu, gdy Kongres odkryje, że można przekupić ludzi ich własnymi pieniędzmi”.

Od tego zaczął PiS, za pieniądze publiczne, niepartyjne i niewłasne, przekupuje Polaków, bo tym jest słynne 500+. Wyciągają z naszych kieszeni, aby nam dać jako pisowskie, motywując to mantrą: „przez osiem lat Platforma…”. Logika takiego pieniadza jest, że będzie on coraz droższy, więcej będą wyciągać z naszych portfeli, aby dać mniej.

Czy Duda ma tego świadomość, bo podpisuje się pod 500+ jako sukcesem 2 lat swojej prezydentury? Czy Duda ma świadomość, że 500+ jest innym kamieniem węgielnym końca demokracji zarządzonego przez prezesa?

Obawiam się najgorszego ze strony tego człowieka. I w tej najgorszości nie zawiodłem się na nim. W wywiadzie dla portalu 300polityka.pl (nawiasem: marni dziennikarze rozmawiają z Duda) zapowiada dwie rzeczy. Wywiad tylko czytałem, ale widzę tę jego durnowatą minę, gdy mówi o podzielonym społeczeństwie: „Nie wiem czy można to nazwać moją porażką”. A kogo to porażka? I znowu mantra: „zjawisko jest znacznie wcześniejsze”. Nie pada „8 lat Platformy…”, ale to ta sama skaza ludzi niewielkich.

Wiadomym jest, iż Duda wiele sobie obiecuje po referendum konstytucyjnym. Myślenie życzeniowe, bo onże zakłada, iż nie stanie przed Trybunalem Stanu z powodu złamania obowiązującej Konstytucji. I druga prognoza bodaj najgroźniejsza, mianowicie Duda zapowiada gospodarczą doktrynę Kościoła katolickiego: „społeczną gospodarkę rynkową”.

Duda zmarnował dwa lata, zapowiada, że bardziej przyłoży się do marnotrawstwa. A ma chłopię w tym talent – że spointuję z gombrowiczowska.

TAK TO WŁASNIE WYGLĄDA. JAKBYŚMY SIĘ COFNĘLI DO GŁĘBOKIEGO ŚREDNIOWIECZA…

>>>

ZAPLANUJCIE SOBIE CZAS. Wszyscy idziemy 3 sierpnia na spacer razem z Tuskiem 🙂 Wkrótce szczegóły wydarzenia. Przekazujcie dalej !!!

W „Newsweeku” piszą o wywiadzie z prof. Antonim Dudkiem zamieszczonym w „Kulturze Liberalnej”.

„Kaczyński jest pierwszym z destruktorów. Polska będzie się staczać, aż do momentu krytycznego”

„Reforma” sądownictwa miała mocno przybliżyć Jarosława Kaczyńskiego do realizacji jego wizji IV RP. Dwa weta prezydenta Andrzeja Dudy wcielenie w życie tych planów odraczają w czasie. Jednak zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka z UKSW „dobra zmiana” nie zakończy się w najbliższej przyszłości. Będzie trwać i „będzie polegała na rozwalaniu kolejnych instytucji”.

– Może to, że Kaczyński doszedł do władzy, jest efektem choroby, która toczyła organizm III RP od dłuższego czasu. A teraz wchodzimy w fazę destrukcji, która potrwa Bóg raczy wiedzieć jak długo – mówi prof. Dudek w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”. – Kaczyński jest pierwszym z destruktorów, ale my będziemy się niestety staczać, aż do momentu krytycznego, wtedy odbijemy się od dna – dodaje.

Jak zaznacza, nie spodziewa się, żeby wskutek podwójnego weta prezydenta Andrzeja Dudy doszło do rozpadu obozu rządzącego. – W związku z tym prawdopodobnie będziemy obserwować – dłużej niż przez dwa najbliższe lata – proces tzw. przebudowy państwa przez PiS, która w istocie rzeczy będzie polegała na rozwalaniu kolejnych instytucji. Aż do momentu, kiedy się nagle okaże, że to wszystko działa gorzej niż przed 2015 roku – uzasadnia. – Wtedy pojawi się szansa, że ludzie wyniosą do władzy kogoś, kto zacznie to porządkować w inny sposób niż PiS – tłumaczy.

Opozycyjna mizeria

Wątpliwe jednak, żeby był to ktoś z dzisiejszej opozycji parlamentarnej, która zdaniem prof. Dudka nie rokuje najlepiej. Grzegorz Schetyna jest politycznie zużyty, natomiast Ryszard Petru ma duże problemy wizerunkowe. PSL? Nie wiadomo, czy w ogóle znajdzie się w nowym Sejmie.

Nawet strategia przyjęta przez Ruch Kukiz’15 okazała się nieskuteczna. – Na początku był bardzo życzliwy wobec PiS-u – w wielu sprawach popierał ich „za darmo”. A mimo to w zamian nie dostał niemal nic – zaznacza politolog. – Ostatnio Kaczyński powiedział, że ruch Kukiza to jest opozycja, która „mówi jak my, ale głosuje jak Platforma”. Czyli – mówiąc krótko – dla PiS-u nie ma dobrej opozycji. Każda jest zbyt opozycyjna – wyjaśnia.

– PiS i PO się zużywają. Otwiera się bramka dla nowych sił politycznych – przewiduje uczony. Na dowód swoich słów podaje wyniki wyborcze Platformy i PiS-u z ostatnich kilkunastu lat. – W 2015 roku łącznie te partie uzyskały o 10 proc. mniej głosów niż w okresie swojej największej popularności. Duopol słabnie – nie ma wątpliwości prof. Dudek.

Nie wyklucza też, że obecne przesilenie na szczytach władzy w połączeniu z nie najlepszą kondycją opozycji zaowocuje wykrystalizowaniem się nowej siły politycznej zebranej wokół prezydenta Dudy.

Możliwy jest jednak jeszcze inny scenariusz. Politolog w skrócie tłumaczy go tak – w wyborach samorządowych w jednym z największych polskich miast ktoś zupełnie nowy odnosi spektakularne zwycięstwo, a przez rok do wyborów parlamentarnych buduje swoje zaplecze polityczne i z nową formacją wchodzi do poważnej polityki w tych najważniejszych wyborach. – Nie mówię, że on musi wygrać – ale może całkowicie przebudować polską scenę polityczną – asekuruje się autor popularnych książek o historii politycznej III RP.

PiS, czyli partia rewolucyjna

Zanim jednak do zmiany na polskiej scenie politycznej dojdzie, Polska ma obecny rząd i prezesa PiS rządzącego krajem z tylnego siedzenia. Prof. Dudek daleki jest jednak od stwierdzenia, że PiS wprowadził czy wprowadza w Polsce dyktaturę. Zaznacza, że z większością zmian obozu „dobrej zmiany” się nie zgadza, ale daje im czas, zanim podejmie się oceny.

Nie podziela natomiast obaw opozycji, co do zmierzchu polskiej demokracji. Ta samo odnosi się do oskarżeń o faszyzm pod adresem partii władzy. – Przesadza jednak także prezes Kaczyński, kiedy przekonuje, że PiS jest „umiarkowaną partia konserwatywną”. Być może ma elementy pewne konserwatywne, ale z pewnością nie jest „umiarkowany”. Jest partią rewolucyjną, która próbuje przywracać ład konserwatywny metodami rewolucyjnymi, co się z zasady nie może udać, bo jest wewnętrznie sprzeczne – mówi prof. Dudek. – Dlatego jeśli PiS porządzi dłużej, to podejrzewam, że podobnie jak piłsudczycy po śmierci Marszałka, będzie ewoluował w kierunku nacjonalizmu – dodaje.

Na razie nie spodziewa się jednak, żeby prezes Kaczyński był zdolny do wprowadzenia w Polsce dyktatury w wydaniu znanym chociażby z Korei Północnej czy Turcji. – Moim zdaniem kierownictwo PiS-u wciąż wierzy, że dzięki swojej znakomitej polityce wygra wybory w pełni demokratycznie. Na razie sondaże są dla nich całkiem korzystne – argumentuje.

– Żeby utrzymać się przy władzy wbrew woli zdecydowanej większości społeczeństwa – co dziś nie ma miejsca – Kaczyński musiałby podjąć działania, do których w moim przekonaniu nie jest zdolny. Po pierwsze, zastosować represje polityczne na masową skalę. A po drugie, sfałszować wybory – analizuje wykładowca z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Masowe represje wobec politycznych przeciwników, a zwłaszcza sfałszowanie wyborów byłyby zdaniem prof. Dudka gwoździem do trumny PiS-u i prezesa Kaczyńskiego. – Dzisiaj w Polsce operacja sfałszowania wyborów jest nie do ukrycia. A gdyby Polacy zobaczyli, że ich wybory sfałszowano, wtedy naprawdę mielibyśmy w Polsce drugi Majdan. Kaczyński o tym wie – konkluduje.

WITAJCIE W PAŃSTWIE PiS

Michał Wojtczuk pisze w „Wyborczej” o Lechu Kaczyńskim, „bohaterze” Powstania  Warszawskiego. Podczas uroczystości rocznicy Powstania Warszawskiego 1 sierpnia na Placu Krasińskich zamiast Apelu Poległych odczytany zostanie Apel Pamięci, w którym wymieniony zostanie m.in. b. prezydent państwa i stolicy Lech Kaczyński. Nie zostanie jednak wyczytany pełny tzw. apel smoleński.

Lech Kaczyński dołączony do Apelu Pamięci podczas rocznicy Powstania Warszawskiego

Decyzją szefa MON Antoniego Macierewicza (PiS), podczas każdej uroczystości z wojskową asystą odczytywany ma być tzw. apel smoleński, upamiętniający osoby, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. W przeszłości prowadziło to do kontrowersji, m.in. na Pradze Południu zorganizowano dwie oddzielne uroczystości obchodów rocznicy Powstania Listopadowego, bo władze dzielnicy nie chciały apelu smoleńskiego, tłumacząc że tragiczny lot prezydenckiego tupolewa z kwietnia 2010 r. nie ma nic wspólnego z powstańczym zrywem z 1831 r.

Wiele wątpliwości budziło także odczytywanie apelu smoleńskiego podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego. Krytykowała to w ub. roku nawet Marta Kaczyńska, córka Lecha Kaczyńskiego, b. prezydenta Polski i Warszawy.

Lech Kaczyński dołączony do Apelu Pamięci

Jak podaje radio RMF, podczas tegorocznych obchodów rocznicy powstania warszawskiego obowiązywać będzie taki sam kompromis, jak w ubiegłym roku. Zamiast Apelu Poległych, który był odczytywany do 2015 r. odczytany zostanie Apel Pamięci, w którym oprócz powstańców wymienione zostaną także nazwiska pięciu osób, które zginęły w Smoleńsku: Lecha Kaczyńskiego, prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, Czesława Cywińskiego, prezesa zarządu głównego światowego związku żołnierzy AK oraz dwóch żołnierzy powstania – Stanisława Komornickiego i Zbigniewa Dębskiego.

„Stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego, zginął na służbie w Smoleńsku”

W ubiegłorocznym apelu fragment z Lechem Kaczyńskim brzmiał: „Przywołuję wszystkich, którzy przez dziesiątki powojennych lat nie szczędzili wysiłku, by pamięć o powstańczym zrywie nie uległa zatarciu. Upokarzani i represjonowani przez siły zmierzające do wykorzenienia tradycji niepodległościowej nie wahali się utrwalać ją i przekazywać kolejnym pokoleniom. przywołuję prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz Czesława Cywińskiego, prezesa zarządu głównego światowego związku żołnierzy AK – współinicjatorów wielu akcji upamiętniających w kraju i i na emigracji niepodległościowy wysiłek AK. Przywołuję prezydenta miasta stołecznego, później prezydenta RP, zwierzchnika sił zbrojnych, Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego – wiekopomny znak pamięci i edukacji o powstaniu. Wraz z żołnierzami powstania gen. Stanisławem Komornickim ps. „Nałęcz” oraz płk Zbigniewem Dębskim ps. „Prawdzic” zginęli na służbie Ojczyzny w katastrofie smoleńskiej, a ich dzieło na zawsze stanowić będzie hołd dla bohaterstwa powstańców Warszawskich”.

WYOBRAŹCIE SOBIE TERAZ PÓŁ MILIONA MŁODYCH KOCZUJĄCYCH POD SIEDZIBĄ PiS :))) To byłby piękny widok.

Waldemar Mystkowski pisze o patentowanym leniu Kukizie.

Kukiz chciałby się podczepić, jak szumowina

Paweł Kukiz chałturzy na Wiejskiej, tak jak markował jako muzyk na estradzie i wykonując cover „Paranoid” Black Sabbath. Nigdy nie był pierwszą ligą rynku muzycznego ani show biznesu, na rynku politycznym może być najwyżej kimś, kto przytuli kilku quasi-faszystów, a ci zrobią go i tak w bambuko.

W polityce jest pełno takiego szumu na powierzchni. Paweł Kukiz szumi, a nie tworzy. Tak było w muzyce, tak jest w polityce.

Nazywa to antysystemem, nie rozumiejąc, co ten termin miałby znaczyć. Tak jakby była antymuzyka. I bliżej mu do nieistniejącego świata antydźwieków, jeżeli uznamy, iż kicz muzyczny jest zaprzeczeniem muzyki, tak jak jest disco polo.

To że Kukiz się wyraża, nie znaczy, że wyraża myśli. Kukiz wyraża tych myśli brak. I tak należy go słuchać i czytać. W logice nazywa się to fałszem.

Kukiz w muzyce był zbudowany z braku talentu tworzenia muzyki, chyba że odtwarzał kogoś, tak w polityce jest coverem. Jemu „wsio rawno”, byle podkleić się, byle płynąć. W twórczości, w życiu prywatnym, w publicznym nazywa się to po prostu szumowiną.

Dlaczego tak się stało, że taki gość dostał się do polityki? Równie dobrze można zadać pytanie: dlaczego taki Marek Suski dostał się do Sejmu – i gdy odezwie się to bredzi i pogrąża, acz czasami na tyle kompromitująco, że uznaje się to za śmieszne?

Kukiz szumi jak kaczyzm. Jest naleciałością nad tą zarazą, która dopadła Polskę. Protestujące społeczeństwo przeciwko zniszczeniu sądownictwa i demokracji odniosło sukces. Więc Kukiz w te pędy chce się jako szum wpisać się w autentyczny bunt.

Kukiz znowu okazał się tylko szumem, chałturnikiem. Nie łudzę się, aby rozumiał Konstytucję, demokrację, Polskę. Ale jako szum chciałby do siebie przytulić coś z demokracji, z Polski. Dla niego nasza ojczyzną jest chałturą, jak chałturą był „Paranoid” Black Sabbath, z którego to utworu niewiele zrozumiał.

Kukiz nazwał największy bunt społeczny po 1989 roku, a w zasadzie po 1982, który wylał się na ulice – „Pucz- Reaktywacja”. Tak uczepił się muzyki, a teraz polityki ten gość i chciałby płynąć. Najpierw chciałby płynąć z kaczyzmem, potem z nami, a gdy został zdemaskowany – plunął reakcyjnie. Retorycznie także jest szumem, język polski to dla niego język obcy. Szumowina. Kukiza komuszy język z lat 1980-81 i stanu wojennego.

SZACUNEK. To jest ta różnica klas. PiS już dawno nasłałby prokuratora…

DZIŚ TEŻ SPACERUJEMY :)))

>>>

Dzień Ojca

40 TYSIĘCY TROLLI RUSZY DZIŚ DO AKCJI. ZGADNIJCIE KTO IM ZAPŁACI?

PiS urządza łapanki na przyjazd Donalda Trumpa. W „Wyborczej” pisze o tym Agata Kondzińska. Każdy poseł PiS może zaprosić na wystąpienie Trumpa 6 lipca w Warszawie 50 osób, a partia sfinansuje autokar – zaproponował politykom PiS Joachim Brudziński, wicemarszałek Sejmu i szef struktur partii. Szykują się też kluby „Gazety Polskiej”.

Donald Trump przyjeżdża do Polski 5 lipca. Dzień później ma wygłosić przemówienie na pl. Krasińskich w Warszawie. PiS zwołał posiedzenie klubu w tej sprawie w czwartkowe popołudnie. Według naszych rozmówców Brudziński zapowiedział na nim, że każdy parlamentarzysta może zaprosić 50 osób na występ prezydenta USA. Transport sfinansuje partia. – Chętni przyjadą autokarami pod Stadion Narodowy, by potem przejść na plac Krasińskich w Warszawie i go wypełnić – opowiada nam polityk PiS. Wylicza: Senatorowie plus posłowie to ponad 300 osób, jeśli każdy zaprosi po 50 osób, to na plac przyjdzie ponad 15 tys. ludzi.

Wcześniej Brudziński takie propozycje złożył szefom struktur okręgowych na posiedzeniu komitetu wykonawczego. Poseł PiS Grzegorz Puda z Bielska-Białej zachęca na Facebooku: „Moi drodzy, serdecznie was zapraszam na spotkanie z prezydentem Donaldem Trumpem w dniu 06.07.2017 r. w Warszawie. Przejazd autokarem z Bielska-Białej jest bezpłatny. Zapisy w moim biurze poselskim. Ilość miejsc ograniczona”.

Powitanie Trumpa ma być miłe. „Żadnych krzyków przeciwko prezydentowi USA”

Jak informował Krzysztof Szczerski, minister odpowiedzialny za politykę zagraniczną w Kancelarii Prezydenta, Donald Trump osobiście wybrał lokalizację swojego wystąpienia na placu Krasińskich. A Amerykanie mieli zapewnić, że nie przeszkadza im rozlokowane nieopodal miasteczko protestacyjne przed Sądem Najwyższym – podało Radio ZET.

Dwa tygodnie temu brytyjski dziennik „The Guardian” doniósł, powołując się na wieści z gabinetu premier Theresy May, że prezydent USA nie przyjedzie do Wielkiej Brytanii, bo obawia się dużych protestów społecznych. Miał o tym wspomnieć w rozmowie telefonicznej. W Wielkiej Brytanii petycję przeciwko przyjazdowi Trumpa podpisało ponad 1,8 mln osób.

Na powitanie Trumpa mobilizują się też kluby „Gazety Polskiej”. Ich szef Ryszard Kapuściński na stronie klubów pisze o Trumpie, że „od czasów Ronalda Reagana to najbardziej propolski prezydent Stanów Zjednoczonych”. I że kluby są już gotowe „na powitanie amerykańskiego gościa w Warszawie”. – Ma być miłe powitanie, żadnych krzyków przeciwko prezydentowi USA czy wymachiwania konstytucją RP – mówi jeden z posłów PiS.

Spotkania Trump – Kaczyński prawdopodobnie nie będzie

Według naszych rozmówców akcję koordynuje wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Jeszcze przed tygodniem twierdził, że „jeśli strona amerykańska wystąpi o spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, to niewykluczone, że do niego dojdzie”. Dziś wiadomo że mimo zabiegów z Nowogrodzkiej spotkania prawdopodobnie nie będzie. Nasi rozmówcy podkreślają, że kalendarz Trumpa jest bardzo napięty, bo przyleci on do Polski w piątek 5 lipca o godz. 22, a w sobotę oficjalnie zacznie dzień o godz. 9. Cztery godziny później wygłosi przemówienie na pl. Krasińskich. Po nim będzie miał kwadrans, może pół godziny do wyjazdu na lotnisko.

Z OKAZJI DNIA OJCA. SŁOWO O OJCU KACZYŃSKICH, RAJMUNDZIE. PRZECZYTAJCIE KONIECZNIE. TAK SIĘ DBA O OJCA!!! 

CZEKAMY NA KOLEJNE SĄDY! JEST JESZCZE DEMOKRACJA W TYM KRAJU :))))

Waldemar Mystkowski pisze o odważnym zachowaniu sędziego Wojciecha Łączewskiego.

Sędzia Łączewski nie uznał Przyłębskiej jako prezes TK

Osiągnięciem rządów PiS jest niedziałające prawo, które zmierza do bezprawia. Takich decyzji jak sędziego Wojciecha Łączewskiego będzie więcej. I nie pomoże żadne ręczne sterowanie składami sędziowskimi przez magistra Zbigniewa Ziobrę, człowieka, który nie ma autorytetu nawet w najbliższym otoczeniu.

Sędzia Łączewski nie uznał pełnomocnictwa reprezentanta Trybunału Konstytucyjnego, bo zostało podpisane przez nielegalnie wybraną prezes TK Julię Przyłębską. W takiej sytuacji proces mógł być tylko odroczony, a wytoczył go przedsiębiorca Marek Jarocki, domagając się odszkodowania po tym, jak Trybunał Konstytucyjny oddalił jego skargę.

Tym samym władze Trybunału Konstytucyjnego zostały uznane za nielegalne i wszystkie dotychczasowe orzeczenia przez niego wydawane mogą być kwestionowane w świetle obowiązującego prawa. Co odważniejsi sędziowie orzeczenia Trybunału – wydane po odejściu z szefowania TK przez prof. Andrzeja Rzeplińskiego – mogą uznać za nieistniejące i wyrokować wg artykułów Konstytucji RP.

Sędzia Łączewski to ten sędzia, który skazał wiceszefa PiS Mariusza Kamińskiego na 3 lata więzienia. Gdy wyrok nie był prawomocny, Kamiński został „ułaskawiony” – wbrew podstawowej logice – przez Andrzeja Dudę tylko dlatego, że był potrzebny jako minister do rządu Beaty Szydło.

Przecież ułaskawienie dotyczy kary, a nie pamięci – tej się nie wymazuje i Kamiński na zawsze zostanie kryminalistą. Zresztą Sąd Najwyższy wypowiedział się o kolejnym sprowadzeniu funkcji prezydenta do roli Adriana granego przez Dudę. Duda nie może występować jednocześnie jako władza sądownicza, bo tym w istocie było ingerowanie ułaskawieniem w procedury sądowe. Kamiński po ułaskawieniu zrzekł się apelacji, tym samym wyrok stał się prawomocny, a ułaskawienie jako niedziałające.

Bezprawie mamy więc całą gębą. Zastanawiające jest, jak bronią tego bezprawia rządzący. Albo są beznadziejni intelektualnie, albo tak cyniczni, iż swój elektorat uważają za ciemny lud.

Sędziego Łączewskiego należy uznać za odważnego prawnika. Takich się boją – tchórzem podszyci – Duda, Ziobro i Kaczyński.

KONKURS DLA INTERNAUTÓW 🙂 ZGADNIJCIE ZA CO TA ODZNAKA? :)))

>>>

c4_oay5waaea5ps

Jarosław Kaczyński zrobił sobie z Wawelu prywatny zamek.

SŁOWO NA NIEDZIELĘ – PIĘKNE :))))

c4_o11pwmaarnjg

Każdego 18. dnia miesiąca – w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej – prezes Kaczyński odwiedza grób brata i bratowej. Pod Wawelem zebrało się w sobotę kilkadziesiąt osób. Przynieśli ze sobą tabliczki ze znakiem zakazu wjazdu i hasłami: „Nekropolia nie dla PiS-u”, „Stop upartyjnianiu Wawelu”, „Módl się prywatnie nie w blasku fleszy”. Skandowali: „Wawel królów, nie prezesów”, „Wawel wolny, nie PiS-owski”, „Modli się człowiek, a nie partia”, „Tu Jest Wawel, a nie Nowogrodzka”. Manifestujący – których od drogi na Wawel oddzielały barierki – nie próbowali zablokować wjazdu samochodów, wiozących m.in. prezesa PiS. Padły tylko okrzyki: „Będziesz siedzieć!”.

O co chodzi organizatorom protestu?

– Jesteśmy tutaj, bo nie zgadzamy się na upolitycznienie Wzgórza Wawelskiego. Pan prezes Jarosław Kaczyński przyjeżdża na grób swojego brata i jego małżonki, ale robi to w sposób polityczny i widowiskowy, przyjeżdża razem z notablami partyjnymi, urządzając niejako partyjną szopkę. Temu się sprzeciwiamy – mówił Tomasz Puła, jeden z organizatorów protestu. Dodał, że krokiem do odpolitycznienia Wawelu byłaby likwidacja barierek, które są rozstawiane, gdy przyjeżdża prezes PiS. Jak podkreślił Puła, nie chodzi o zabronienie posłowi Kaczyńskiemu odwiedzania grobu brata, tylko „powinno się to odbywać w inny sposób”.

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze o kolejny przekręcie Macierewicza. W poniedziałek minister Antoni Macierewicz ma ogłosić przetarg na zakup 16 śmigłowców dla polskiej armii. Osiem ma zostać przeznaczonych dla sił specjalnych, osiem dla Marynarki Wojennej. Prześledźmy, co do tej pory mówił na ten temat.

macierewicza-opowiesc

* 10 października został zerwany kontrakt na 50 śmigłowców H225M Caracal firmy Airbus. Pierwszych 16 tych maszyn miało wylądować w Polsce w 2017 r.
Szef MON natychmiast pojechał do zakładów Sikorsky w Mielcu i na tle śmigłowców Black Hawk ogłosił: „Mam nadzieję, że tymi śmigłowcami będą latały polskie siły specjalne”, bo jeśli rozmowy uzyskają zwieńczenie, „to w tym roku pierwsze śmigłowce pozwalające na realizację ćwiczeń zostaną dostarczone”.

* 11 października precyzował, że w 2016 r. będą dwa śmigłowce, w 2017 r. – osiem, a potem – 11; dodał, że chodzi o śmigłowce z Mielca.

* 16 października w TV Trwam zapowiedział budowę polsko-ukraińskiego śmigłowca dla armii krajów Europy Środkowej.

* 18 października Beata Perkowska z MON informowała, że do rozmów w sprawie śmigłowca zaproszono zakłady z Mielca, Świdnika oraz koncern Airbus.

* 8 listopada Macierewicz stwierdził, że jego oferta tylko dla Mielca „nigdy nie była aktualna”.

* 21 listopada stwierdził jednak, że pierwsze śmigłowce (Black Hawk) będą dostarczone wojskom specjalnym do końca roku.

* 10 stycznia br. Bartłomiej Misiewicz oświadczył, że dostawa dwóch pierwszych maszyn do prób i szkolenia opóźnia się z przyczyn niezależnych: „Okres świąteczny, to chwilowe przesunięcie. Jesteśmy w trakcie kończenia koncepcji offsetowej. Nie chcemy, by było to robione jak za poprzedników, gdy uniemożliwiono producentom mającym zakłady w Polsce stanięcie do przetargu na równych zasadach”.

Kolejny termin? „Styczeń, maksymalnie przełom stycznia i lutego”.

* 18 stycznia minister przedstawił kolejną wersję: „Pierwsze dwa śmigłowce na przełomie stycznia i lutego zostaną dostarczone polskim siłom specjalnym. Co do pozostałych, czyli 14 śmigłowców, które zostaną nabyte w tym roku, jesteśmy w trakcie wybierania oferty od trzech przedsiębiorców, którzy zgłosili się do tego konkursu, tzn. od Mielca, od Świdnika i od Airbusa”.

* 9 lutego: „Właśnie przed chwilą, gdy wchodziłem, powiedziano mi, że najpóźniej będzie to marzec tego roku” [co oznacza następny miesiąc opóźnienia].

Ogłoszenie przetargu oznacza, że armia nie dostanie nowych kilkunastu śmigłowców w tym roku. Żaden polski zakład nie zdoła ich bowiem wyprodukować, a to jest warunek ministra. Chyba że Macierewicz kupi przygotowane przez Airbusa dla Polski caracale?

OTO OBIECANA KONSTYTUCJA DLA BIZNESU… A RACZEJ DLA PiSNESU. Bo to przecież nie firma ma zarobić, ale państwo.

c5czuiewqaqutrz

Waldemar Mystkowski pisze o Fransie Timmermansie i jego zabiegach o demokrację w Polsce.

timmermans

Timmermans walczy o państwo prawa w Polsce

c452comukam89gl

Nie PiS będzie płacić za wpadki (w istocie nie wpadki, a poglądy prezesa Kaczyńskiego) swoich polityków na arenie międzynarodowej. Zapłacimy za Mateusza Morawieckiego, czy za Witolda Waszczykowskiego. Dorzucą swoje Beata Szydło i Andrzej Duda, którzy nie są żadnymi samodzielnymi bytami politycznymi, ale emanacją prezesa.

Morawiecki robi karierę na Zachodzie ze swoim „prawo nie jest najważniejsze”, jest wpisywany na „prestiżową” listę postaci, którzy popisali się identycznymi stwierdzeniami. Niestety, są to tylko faszyści z Hansem Frankiem na czele. Niech nikt nie twierdzi, że to przypadek, bo determinacja, z jaką bronił bezprawia w rozmowie z Timem Sebastianem w Deutsche Welle, a przede wszystkim zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego i przymiarka do takiego samego zniszczenia niezależności sądownictwa, są wehikułem PiS do faszyzacji życia publicznego w kraju.

Musimy bić w bębny, w dzwony, w polityków opozycji, aby nie ustępowali pola zagrożeniu wewnątrz kraju, dla Polski zagrożeniem jest Jarosław Kaczyński i jego partia. Każdy dzień przybliża nas do reżimu, a tym samym do osamotnienia w Europie, a później nie muszę dopowiadać, jakie będą odzywki w Paryżu, czy w Londynie, iż „nie będą chcieli umierać za Gdańsk, Warszawę i Poznań”.

Przyjaciel Polski – wielki, nie boję się tak go określić – wiceszef Komisji Europejskiej, Frans Timmermans ponagla kraje członkowskie Unii Europejskiej, aby przyszły z pomocą w sporze o kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Timmermans namawia wszystkie kraje, oprócz Niemiec, których relacje z Polską są obciążone historycznie. Pomóc Polsce – to znaczy postawić tamę zawłaszczania prawa przez PiS, aby obronić państwo prawa. Musimy sobie uświadomić, iż zniszczenie niezależności sądów, jest tożsame ze zniszczeniem opozycji. PiS będzie z każdym z nas mógł zrobić, co zechce. Najpierw zastraszyć, a jak to się nie uda, posadzić za kratami. Do tego sprowadzi się „reforma sądownictwa”.

Polska jest wypychana z reformującej się Unii Europejskiej, dosadnie przekonamy się już w połowie marca, gdy Komisja Europejska przedstawi „białą księgę” kierunków reform UE na najbliższą dekadę, która ma być wstępem do reformy instytucji unijnych i UE. Unia zmierza do ściślejszej integracji, a tym samym „różnych prędkości” dla poszczególnych krajów.

Niestety z pomysłami Ferdynanda Kiepskiego Kaczyńskiego znajdziemy się w ogonie unijnym wraz z Węgrami. A może jeszcze gorzej, bo głośno już jest wyrażana (choćby przez premiera Walonii Paula Magnette’a), iż po Brexicie winien nastąpić Polexit, Hunxit.

Potrzebna – jak nigdy dotąd – jest w kraju współpraca opozycji – elit politycznych i społeczeństwa obywatelskiego. Jeżeli teraz nie zadbamy o kraj i o siebie, za jakiś czas może być za późno, bo PiS skutecznie nas rozpirzy, skłóci, a niektórych posadzi.

ŁODZIANIE DZIŚ WYSZLI NA ULICE. POWIEDZIELI „NIE” DLA PiS-OWSKICH ZMIAN W SAMORZĄDACH. NIE ODDADZĄ MIASTA KACZYŃSKIEMU. SZACUNEK!!!

c49t2rxxaaewxgf

Kleofas Wieniawa pisze o „Uchu prezesa”.

pis-niespelna

Prezesem TVP jest niezbyt lotny człowiek – Jacek Kurski. Dlaczego nim się zajmuję? Tak wypadło w czasie smuty PiS.

Ten nielot o „Uchu prezesa” Kabaretu Moralnego Niepokoju był się wypowiedzieć, iż bohaterowie wykreowani przez Roberta Górskiego są „niespełna władz umysłowych albo kanalie”.

Oczywistym, dla mnie jest, że ten kabaret nie uderzy w PiS, w partię Kaczyńskiego, gdyż uderzy w nich talent literacki i to miary Alfreda Jarry, bądź Bertoda Brechta. I tak się stanie, taka rzecz powstanie, a może już powstała.

Kaczyńskiego nie potrzeba zamykać w żadnej metaforze, wystarczy cytować go in exteso, kompromituje się intelektualnie. Jest sam w sobie groteską.

Więc wybierzcie ten „dylemat” – ”niespełna władz umysłowych albo kanalie” – spośród 4 zdarzeń tylko z tylko dwóch dni.

1. Antoni Macierewicz przekonuje NATO do katastrofy smoleńskiej.

2. Mateusz Morawiecki w Deutsche Welle twierdzi, iż prawo nie jest najważniejsze. Czyli optuje za bezprawiem.

3. Waszczykowski stwierdza, iż Holandia nie spełnia standardów europejskich, gdyż nie posiada Trybunału Konstytucyjnego.

4. Prezes Jarosław Kaczyński „patriotyczne” donosi na Donalda Tuska i chce go ścigać Europejskim Nakazem Aresztowania.

To nie kabaret, to tylko pisowski urobek z dwóch dni na polu buraczanym. Za główki robią ich głowy. „Niespełna władz umysłowych albo kanalie”?

Odszedł kwiat, odfrunął szczególny anioł – Jan Nowicki. Wszyscy żegnamy nasz skarb – Danutę Szaflarską, która zmarła w wieku 102 lat.

c5cyuldwaaip0vi

>>>

Albo Kaczyński pomylił epoki, albo Stalin zdarzył się za wcześnie.

cxigjrswgaectro

Wstępne wyniki sekcji zwłok pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich stawiają zamacholików, zwolenników tezy o zamachu w Smoleńsku, w nader niewygodnym położeniu – przyznać się do kłamstwa czy brnąć w nie?

sekcja-zwlok

Biegli z zakresu medycyny sądowej ustalili, że na Wawelu spoczywają Maria i Lech Kaczyńscy. Zbadano także fragment ciała, który trafił do sarkofagu prezydenta kilka miesięcy po pogrzebie. To fragment ciała prezydenta.

Biegli mieli pobrać do analiz prawie 40 różnych próbek. Wstępne wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że do śmierci Marii i Lecha Kaczyńskich doprowadziły ciężkie obrażenia narządów wewnętrznych, połamane kości i poważne uszkodzenia głowy. Oboje mają obrażenia tego samego typu. Takie, które są następstwem katastrof komunikacyjnych.

Wniosek może być tylko jeden – para prezydencka zginęła w wypadku lotniczym. Nie było wybuchu, nie było zamachu. Przypominam, że jedna z teorii o zamachu zakładała, że do eksplozji doszło w salonce prezydenckiej (tych wersji było wiele, np. że ładunki wybuchowe były na lewym skrzydle, w kadłubie; wiele z nich było sprzecznych ze sobą). Bomby w salonce nie było. Na zdjęciach z miejsca katastrofy widać nieznacznie uszkodzone części ścian salonki, okien i drzwi awaryjnych. Salonka była wręcz jednym z najlepiej zachowanych fragmentów samolotu. Żadnych śladów opaleń, szyby w burcie przy kanapie nie zostały wybite, drewniana podłoga nie nosi śladów działania temperatury, a drzwi luków w kadłubie pod salonką nie zostały wypchnięte na zewnątrz. Wojskowi prokuratorzy szukali w salonce śladów materiałów wybuchowych. Nie znaleźli.

Jeśli zatem Maria i Lech Kaczyńscy nie zginęli w zamachu, to przyczyna śmierci pozostałych 94 pasażerów tupolewa musi być taka sama. Więc teraz albo Antoni Macierewicz przyzna, że właśnie została obalona hipoteza o zamachu, albo będzie szukać ofiar zamachu w pozostałych ekshumowanych zwłokach. Albo powie, że kłamał, albo będzie nadal brnąć w kłamstwo.

Można powiedzieć, że tego pata Macierewicz ekshumował sobie na własne życzenie.

cxkbowaxuaanilo

Skromna uroczystość o charakterze rodzinnym? Nic z tych rzeczy. Trumny Lecha i Marii Kaczyńskich w asyście Żandarmerii Wojskowej przejechały na Wawel. W uroczystości wzięli udział prezydent, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, ministrowie i senatorowie. A także Jarosław i Marta Kaczyńscy.

Ciała pary prezydenckiej zostały przewiezione na Wawel, gdzie spoczęły w krypcie zamkowej. Konieczny był nowy sarkofag, poprzedni trzeba było uszkodzić, gdy ekshumowano zwłoki Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii. Ponowny pogrzeb zapowiadano jako skromną rodzinną uroczystość, tymczasem według różnych źródeł w pochówku wzięło udział od 30 do 50 osób najważniejszych w państwie.

Makabra wampirów.

sarkofag

PiS CAŁY CZAS MILCZY I NIE DEMENTUJE… ZERO REAKCJI. A MOŻE Z TĄ DEPORTACJĄ TO WCALE NIE SĄ ŻARTY?

cxlcbiqxeaaznc2

TO BRZMI JAK MODLITWA.

cxjnwaxwqaar5bm

UWAGA NA BROSZKI. PRZECZYTAJCIE I DOBRZE SIĘ ZASTANÓWCIE. BYĆ MOŻE JUŻ TRWA INWAZJA NA POLSKĘ…

cxivwwfxgaapimj

PiS rozpoczęło polowanie z nagonką na prezydentów dużych miast. Kaczyński chce mieć w swoich rekach samorządy.

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska dostała zarzuty wyłudzenia kredytu i poświadczenia nieprawdy we wniosku o kredyt bankowy swojego partnera – informuje łódzka „Gazeta Wyborcza”.

cxkeh0dxeaafujc

Hanna Zdanowska na briefingu, odnosząc się do informacji o postawieniu jej zarzutów przez prokuraturę:

„Znalazłam się w absurdalnej sytuacji. Stawiane mi zarzuty w sprawie kredytów z 2008 i 2009 roku, o których informacje zamieściłam w moich zeznaniach majątkowych, a swój kredyt już spłaciłam. Moje finanse od 10 lat – odkąd zostałam radną rady miejskiej Łodzi – są jawne, a moje oświadczenia majątkowe były wielokrotnie prześwietlane i badane przez wszelkie możliwe instytucje. Ponieważ nie można mi było zarzucić w sprawach związanych z zarządzaniem miasta i finansami publicznymi żadnych zastrzeżeń, rozpoczęło się grzebanie w moim życiu prywatnym. Prześwietlono moją rodzinę, osoby mi najbliższe, tych, których kocham. Jak państwo wiecie, od wielu lat pozostaję w szczęśliwym związku partnerskim, a mój partner trzyma się z dala od polityki i życia publicznego. Dlatego dla wielu z państwa pozostaje całkowicie anonimowy. Obiecałam mu to, żę pomimo mojego publicznego zaangażowania, nigdy nic tego nie zmieni. Tak będzie tym razem. Nie będziemy publicznie opowiadać o naszym prywatnym życiu.

cxld5e6wiaaf198

„Nie mam nic do ukrycia. Jestem niewinna. Nie zrobiłam nic złego”

„Bank nie miał żadnych zastrzeżeń, a informacje o wszystkich transakcjach zawsze odnotowywałam w moich oświadczeniach majątkowych. Liczę na jak najszybsze wyjaśnienie tej sprawy. Nie mam nic do ukrycia. Jestem niewinna. Nie zrobiłam nic złego”

cxkzxlxxcaacw5s

Jezus Chrystus królem Polski. Polska monarchią. Głupawka Kościoła z poddanym Andrzejem Dudą.

z9477845qsanktuarium-w-lagiewnikach

Już w kwietniu tego roku zatwierdzono Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. Zostanie on odczytany 19 listopada, przed uroczystością Chrystusa Króla Wszechświata w Łagiewnikach. Podobne, choć mniejsze intronizacje, odbyły się już parokrotnie – na przykład na Jasnej Górze w 1997 r. i w Świebodzinie w 2000 r. Ta jednak będzie wyjątkowa nie tylko ze względu na skalę, ale też przez obecność prezydenta.

Idea intronizacji Jezusa sięga pierwszej połowy XX wieku. Kojarzy się ją z wizjami, których miała doświadczyć polska pielęgniarka Rozalia Celakówna. Wewnętrzne głosy miały jej podpowiadać, że Jezus domaga się od polskich władz konkretnych, ściśle sprecyzowanych działań. Jednym z nich miało być uznanie go królem Polski. Był to konieczny warunek ocalenia kraju w obliczu zbliżającej się wojny.

cxjjgl1xgaacucx

MYŚLICIE, ŻE ZOSTAWIĄ KIEDYŚ MILIONY OD PAŃSTWA, SWOJE MERCEDESY I BIZANTYJSKI TRYB ŻYCIA, I WRÓCĄ Z POKORĄ DO EWANGELII?

cxii40bxgaaglme

Waldemar Mystkowski pisze o Konstytucji dla bizesu Mateusza Morawieckiego.

skrzek

W PiS niemal wszystko ma te frazy nieprzyjemne dla uszu, a zwłaszcza dla rozumu.

Pisowska rzeczywistość skrzeczy. Gdy głębiej poskrobie się w propozycjach partii rządzącej, dochodzi się do stwierdzenia Leszka Balcerowicza o prezesie, że ma „niepokojący objaw paranoi”. Jarosław Kaczyński na taką psychiatryczną diagnozę zasłużył u wybitnego ekonomisty po stwierdzeniu, że winni spowolnienia gospodarczego są „przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi”. Podobnie powinien stwierdzić wicepremier rządu Jego Prezesa Mości Mateusz Morawiecki, gdyby miał cywilną odwagę. Zdaje się, że takiego przymiotu na próżno szukać u polityków PiS.

Po kolei. W wigilię – ulubiony falstart w tej partii – Kongresu 590 prezes Kaczyński wyjechał z powyższym oskarżeniem przedsiębiorców, a ten kongres właśnie jest poświęcony gospodarce i jego głównym celem jest prezentacja „Konstytucji biznesu”.

Jako już napisałem, wszystko w PiS skrzeczy. Sam kongres ma renomę szemraną, że ucieknę się do takiej metaforyki. Organizuje go Fundacja im. Skrzypka, którą w czerwcu br. założył prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Adam Glapiński, wysupłując z własnej kieszeni 5 tys. zł na fundusz założycielski. Konflikt interesów aż skrzeczy, ale to w PiS nie przeszkadza. Fundacja zgromadziła w ciągu 3 miesięcy środki na kongres ze sponsoringu państwowych spółek w wysokości circa 3 mln zł, jak obliczył portal OKO.press. Piszę circa, bo państwowe spółki nie chcą ujawnić wysokości kwot, zasłaniając się tajemnicą handlową.

Glapiński powinien być apolityczny, bo tak jest napisane w Konstytucji RP, lecz wiemy, jaki prezes PiS ma stosunek do prawa ustrojowego. A jaki będzie miał do konstytucji dla biznesu autorstwa swego wicepremiera? Podejrzewam, że taki sam. Wystarczy skonfrontować słowa Kaczyńskiego z oczekiwaniami Morawieckiego, który o swojej konstytucji powiedział: „Przedsiębiorcy to nie są kombinatorzy, a państwo krwiopijcą”. A przecież prezes powiedział, że są kombinatorami i do tego z nasłania politycznego. Och, ten Balcerowicz – jak zwykle ma rację.

Morawiecki o swojej konstytucji powiedział, że kosztowała jego i współpracowników „wiele nieprzespanych nocy”. Przypomina to inną figurę retoryczną Morawieckiego o zakochaniu się w budżecie. Wolę, aby finansiści nie zajmowali się poezją, a kalkulatorów używali w dzień. Pobieżne zapoznanie się z tą konstytucją dla biznesu też nie powoduje wzrostu mojego podziwu dla fachowości wicepremiera. Mianowicie już pierwszy punkt tego dekalogu (kolejna grafomańska metaforyka) brzmi: „Co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Ależ tak zawsze było w biznesie i prawie. Jest to podstawowa zasada rzymska. Czy po to w ministerstwach Morawieckiego zarywano noce? Czy po to zorganizowano Kongres 590 za 3 mln zł, aby tym razem Morawiecki zamiast slajdów pokazał także wydanie papierowe swoich marzeń, żeby pozować na drugiego Eugeniusza Kwiatkowskiego?

To nawet nie skrzeczy, bo w PiS niemal wszystko ma te frazy nieprzyjemne dla uszu, a zwłaszcza dla rozumu. Skrzek zamienia się w rechot, acz jednak ten rechot rezerwuję dla jakiejś kolejnej pisowskiej Biblii. Bo nie wątpię, że wespną się na ten językowy diapazon.

cxjmnvnwiae9y5b

Kleofas Wieniawa też analizuje Konstytucję biznesu.

konstytucja

Zamiast się wysilać na jakąś pointę, zacytuję Grzegorza Schetynę, który jest w opozycji do PiS, ale w tym wypadku trudno nie być w opozycji:

Jeśli byśmy mieli mówić, że przełomem jest stek frazesów, powtórzenie kwestii i spraw, które wprowadził rząd Platformy, to jest absurd. Ktoś, kto o tym mówi nie zna historii.”.

Po to się robi drogą imprezę, aby w papierze wydać to, co wcześniej wyświetlał Morawiecki na slajdach. Gospodarka musi spowalniać. Jej się nie robi kongresami za 3 mln zł, bo to tylko propaganda. Gospodarka to zaufanie, kapitał społeczny, a ten PiS wyczerpał. I będziemy zmierzali w kierunku Grecji Zorby. Cóż! „Jaka piękna katastrofa”. Politycznie katastrofa smoleńska przyniosła władzę.

PiS to pierwsza partia na globie, która na katastrofach zyskuje. Czy na tej gospodarczej będzie podobnie?

cxnatp6wgaa9q_k

Starosta nowotarski (PiS) zaapelował o zgodę na odstrzał wilków. – Drapieżniki te obserwują dzieci wracające wieczorem ze szkoły czy nabożeństw (GW)

cxk-ly1viaaxr21

cxqfgdcxuaanowt

Fetor smoleński niesie się po Polsce. Zaczęło się od Wawelu. Tak rozkłada się Polska pisowska.

ekshumacja-2

Ekshumacja pary prezydenckiej trwała kilka godzin. Trumny z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich zostały wyjęte z sarkofagu pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Po godz. 17, po zamknięciu Wzgórza Wawelskiego dla turystów, prace rozpoczęli m.in. kamieniarze. Na wzgórze wjechała też straż pożarna i karetka pogotowia. Po godzinie na Wawel podjechały karawany, przyjechali też Jarosław Kaczyński i Marta Kaczyńska. To pierwsza z 83 ekshumacji zapowiedzianych przez prowadzącą śledztwo w sprawie katastrofy Prokuraturę Krajową.

cxp2bf2xgaaqnrj

Kto był obecny podczas ekshumacji?

Przy otwarciu sarkofagu, poza przedstawicielami prokuratury i biegłymi, byli obecni duchowni oraz członkowie najbliższej rodziny pary prezydenckiej: Jarosław Kaczyński i Marta Kaczyńska. Całość prac odbywała się pod nadzorem zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka i w obecności Kazimierza Nowaczyka, szefa badającej katastrofę podkomisji w MON.

cxqckz1wqaauhs9

Czy ekshumacja przebiegła bez zakłóceń?

Czynności związane z ekshumacją pary prezydenckiej rozpoczęły się w poniedziałek wieczorem i zakończyły krótko przed godz. 1.00 w nocy. Według nieoficjalnych informacji prace miały zająć ok. 2-3 godzin, ale trwały dłużej. – Nie mieliśmy żadnych problemów z sarkofagiem, ale przedłużyła się wstępna faza przygotowawcza, polegająca na zabezpieczeniu całego pomieszczenia specjalnymi foliami i specjalnymi podporami, tak żeby pozostała część krypty, znajdująca się w niej tablica oraz krypta marszałka Józefa Piłsudskiego nie uległy zapyleniu – tłumaczył proboszcz parafii archikatedralnej ks. Zdzisław Sochacki

Co stanie się teraz z ciałami?

Wydobyte z sarkofagu trumny przewieziono do pomieszczeń udostępnionych do badań przez Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum. Od wtorku powołani przez prokuraturę specjaliści mają rozpocząć badania. Chodzi m.in. o tomografię komputerową oraz sekcję zwłok, a także pobranie próbki do badań histopatologicznych, toksykologicznych, fizykochemicznych. Jak zapowiadali przedstawiciele Prokuratury Krajowej, biegli będą mieli cztery miesiące na wydanie opinii. Ponowne złożenie pary prezydenckiej do grobowca na Wawelu jest wstępnie planowane 18 listopada. W planach nie ma uroczystego pogrzebu.

Dlaczego ekshumacje są przeprowadzane?

Jak informowała Prokuratura Krajowa ekshumacje 83 ofiar katastrofy smoleńskiej są niezbędne wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zmianę szczątków ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską. Do końca roku prokuratura zaplanowała przeprowadzenie 10 ekshumacji, a zakończenie wszystkich jesienią lub zimą 2017 r.

Według „Newsweeka” Solidarna Polska omijała ustawę o finansowaniu partii politycznych. MAMY WIELKIE OSZUSTWO W PiS. To będzie koniec Ziobry?

cxps11wweaagztk

Wg śledztwa „Newsweeka”, partia Zbigniewa Ziobry korzystała z pieniędzy europejskiej partii MELD dla finansowania swojej działalności. Pieniądze najpierw trafiały do rodzin liderów SP, a ci potem wpłacali je na konto partii. Np. brat Zbigniewa Ziobry wpłacił w ten sposób 55 tys. zł. Na liście są też m.in. żona i teściowie ministra sprawiedliwości.

– Widziałam na Twitterze zapowiedź, że Solidarna Polska złoży pozew przeciwko „Newsweekowi”. Jeżeli prokuratura miałaby się zając finansowaniem działań partii Zbigniewa Ziobry to jest pytanie, na ile owa prokuratura będzie bezstronna… – mówiła w TOK FM Dominika Wielowieyska.

Pytania o bezstronność prokuratury są uzasadnione, bo prokuratorem generalnym jest dziś prezes SP – Zbigniew Ziobro.

cxpofq_xcaeojud

– Zastanawiam się, czy prokurator będzie miał siłę stawić czoła naciskowi politycznemu, bo jak wiemy Zbigniew Ziobro w wielu sprawach interweniował. Jak będzie tym razem? Zastanawiam się, czy rzeczywiście prokuratura będzie tutaj niezależna – mówiła Dominika Wielowieyska w „Poranku Radia TOK FM”.

„Nieprawdą jest, że Solidarna Polska z pieniędzy UE zamiast konferencji klimatycznej zorganizowała konwencję partyjną” – informuje na Twitterze SP, nazywając „kłamstwami” informacje zamieszczone w najnowszym wydaniu „Newsweeka”.

cxpl_v0weae_yjr

Tysiące na partię

Dziennikarze tygodnika dotarli do polskich wątków afery, która wstrząsnęła polityczną sceną w Danii. Chodzi o europejską partię MELD, która wydawała unijne pieniądze na warsztaty, sympozja, które w ogóle się nie odbyły. Do frakcji należy m.in. Solidarna Polska.

Sprawą zajmuje się już unijna agencja przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy.

Jak informuje „Newsweek”, przez kilka lat „frakcją MELD w Brukseli rządził Jacek Włosowicz dziś senator PiS, wtedy skarbnik Solidarnej Polski oraz Jacek Kurski, obecnie szef TVP”.

Dzięki nim pieniądze z MELD szły do znajomych w Polsce, którzy następnie wpłacali duże darowizny na Solidarną Polskę” – wynika z ustaleń dziennikarzy tygodnika, na liście tych, którzy wpłacali gigantyczne pieniądze na konto SP są rodziny liderów partii.

To m.in. brat, matka, żona i teściowie Zbigniewa Ziobry. Tylko Witold Ziobro wpłacił na konto partii swojego brata 55 tys. złotych. Żona prezesa – i obecnego ministra sprawiedliwości – Patrycja Kotecka wpłaciła 58 tys. zł. Wśród darczyńców SP wpłacających od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych są też m.in. córka i matka Jacka Kurskiego.

cxpypwnxuaaum7p

Miało być o klimacie, a było o konstytucji

Wpłaty to nie jedyny trop, na jaki wpadli dziennikarze „Newsweeka”.

Okazuje się, że z pieniędzy MELD sfinansowano konferencję organizowaną przez Solidarną Polskę. Spotkanie zorganizowane w Krakowie w czerwcu 2013 roku. Z dokumentów wynika, że miał być to „kongres klimatyczny”. W praktyce była to partyjna konwencja pod hasłem „Nowe państwo, nowa konstytucja”.

Liderzy Solidarnej Polski, Ziobro i Kurski, nie odpowiedzieli na pytania dziennikarzy – Wojciecha Cieśli i Michała Krzymowskiego – na temat krakowskiej konferencji.

„Studiujemy w PKW wyciągi z kont Solidarnej Polski. Po wynajmie krakowskiej sali, nagłośnienia i autokarach dla działaczy nie ma śladu. Jakby konwencji w ogóle nie było. Szukamy programu konwencji, listy mówców. Może któryś jednak mówił coś o klimacie? Na jednym ze zdjęć wśród partyjnych transparentów, sztandarów i ścianek widać baner, który mówi : stop konwencji klimatycznej. W serwisie YouTube odnajdujemy klip z konwencji – rozmach w amerykańskim stylu, flagi, płomienna przemowa Ziobry o nowej konstytucji” – czytamy w „Newsweeku”.

czarna-ksiega

Petru o roku rządów PiS: To był zły rok dla Polski

– To był zły rok dla Polski. Dużo złego się wydarzyło, miał być wzrost, a jest spowolnienie. Miało być łatwiej dla przedsiębiorców, mamy dożynki. Wprowadzono nowe podatki. Miał być VAT obniżony, a zostanie na poziomie 23%. Spadły inwestycje, bardzo spadły inwestycje ze środków unijnych – mówił na konferencji prasowej w Sejmie Ryszard Petru. Nowoczesna zaprezentowała nową edycję „Czarnej Księgi” rządów PiS.

Petru: Mamy historycznie słabą pozycję w UE

Mieliśmy być silnym krajem w UE, a mamy historycznie słabą pozycję. Jesteśmy skłóceni z naszymi sąsiadami, z Niemcami. Po szarży Macierewicza jesteśmy skłóceni z Francją. Polska jest w Europie sama. Mówiłem rok temu w trakcie expose, że nie dadzą rady. To widać, że nie dają rady. Prezydent Duda zapewniał, że na wszystkie obietnice będą pieniądze, widać że nie ma pieniędzy. Słyszymy, że będą 40% podatki dla przedsiębiorców.

kamila

http://bit.ly/2fRnkhe >>>

Petru: Mamy odpowiedź na Czarną Księgę

Doszło do tego, że PAD wpadł na genialny pomysł zagwarantować jeden dzień ponad podziałami. To pokazuje nastrój w państwie. Na tą czarną księgę PiS mamy odpowiedź – to program Nowoczesnej. Będziemy punktować PiS, będziemy punktować pseudo-odnowę moralną, które polega na obsadzeniu w SSP misiewiczów.

WSPOMNIENIA Z DZIECIŃSTWA NACZELNIKA POLSKI

cxpimwyxuaajqsg

Przekaz o „Marszu Nacjonalistów”, ale nie z TVN-u i nie z Gazety Wyborczej.

cxpi1jsxaaaq9nw

ZNAK NOWYCH POLSKICH PATRIOTÓW? DLACZEGO NIKT Z RZĄDU TEGO NIE POTĘPIA? PREZYDENT TEŻ MILCZY…

cxiakx5xuaajt-5

Kleofas Wieniawa pisze o zidiociałej Polsce.

szekspir

Można by sądzić, iż życie publiczne w Polsce to groteska Mrożka. Może być jeszcze gorzej. Polska to powieść idioty, że zaczerpnę z Szekspira.

Polska pod rządami PiS na pewno jest idiotyczna.

Takie postaci, jak Zbigniew Ziobro, czy też Antoni Macierewicz nie powinni się zdarzyć w przestrzeni publicznej, ale są ministrami.

cxokw7lxaaa9qda

Wcale nie jestem zdziwiony, że Ziobro kręcił lody w Brukseli. Przecież nie błyszczał intrelektem. Ten człowiek nie ma przymiotów rozumu, ducha, bądź moralnych.

Może wreszcie poleci po ujawnianiu przez „Newsweeka” przewałów na unijnych pieniądzach. Może straszyć Ziobro prokuratorami, sądami (acz na ten moment winien złożyć urząd), ale to Bruksela dobierze mu się do tyłka.

Kolejny spektakl to horror z trupami smoleńskimi. Spektakl marny, niegodzien Mrożka i Szekspira. Polska zdegradowana idiotyczna.

cxnpxkxwqaaw-84

5 MILIONÓW GOSIEWSKA, 1,5 MLN BŁASIKOWA, TERAZ MIESZKANIE. ILE JESZCZE CHCECIE Z NASZYCH PODATKÓW?

cxogfr6wiaatxqw

WSPANIAŁE PRZESŁANIE NA DZIŚ.

cw8czzexeaarfxm

Musimy wspólnie pozbawić PiS władzy. Jedyna droga to wybory. Być może poprzedzone jakimiś negocjacjami, jakimś okrągłym stołem. Musimy się jednak do tego przygotować.

musimywspolnie

Wkrótce rocznica zaprzysiężenia rządu i 12 miesięcy od czasu, gdy KOD zaczął maszerować w obronie demokracji. Dokąd maszerujemy?

Skoncentrujmy się na tym, co można zrobić dzisiaj.

cw75k1qwgaa5sa1

Praca, aby zwyciężyć

W przededniu (przy. mój – Kijowski pisał wczoraj ten tekst) Narodowego Święta Niepodległości pamiętajmy, że odzyskana po 123 latach rozbiorów niepodległość nie spadła z nieba. Polski język i kultura przetrwały dzięki wytężonej pracy u podstaw. Przelano również wiele krwi, ale w ostatecznym rachunku najważniejsze okazały się edukacja, organizacja, poczucie bycia obywatelem, budowa instytucji społecznych. Piłsudski, Witos, Daszyński, Dmowski, Paderewski i dziesiątki innych wydawali polskie książki, budowali ruch spółdzielczy, walczyli z analfabetyzmem robotników i chłopów, tworzyli koła edukacyjne, uczyli obywateli o przynależnych im prawach, poznawali sztukę wojenną i administracyjną. Pracą osiągnęli to, o czym marzyły pokolenia Polaków.

Dzisiaj polski naród znowu jest zniewalany. Historia pokazuje, jak łatwo przejść od demokracji poprzez dyktaturę większości do totalitaryzmu. Czego nam zatem potrzeba w tym trudnym czasie?

Samoedukacja

Po pierwsze – potrzebujemy powszechnej świadomości i aktywności. Politycy sprawujący dzisiaj rządy w Polsce polityczną przemocą chcą wymusić na nas poparcie lub chociaż akceptację.

Obronimy się przed tym. Potrzeba nam samoedukacji . Musimy się spotykać, rozmawiać i spierać. Potrzeba nam czujności, żeby nie dać się oszukać czy zbałamucić. Tylko wspólnie możemy dojść do wniosków, które dadzą nam wszystkim lepszą przyszłość.

cw7pikuw8aekwxf

Postawy obywatelskie

Po drugie – musimy się bronić, kiedy władza codziennie nam coś odbiera, czegoś nas pozbawia. Ale możemy obronić najważniejsze wartości w nas. Bo wolność jest w nas. Bo godność jest w nas. Bo przyszłość jest w nas. Musimy protestować, wyrażać głośno, na co się nie godzimy i czego się domagamy.

Potrzeba nam zatem siły, odwagi i czujności. Potrzeba nam postaw obywatelskich i siły, żeby nie zmęczyć się, nie zrezygnować i nie dać się skorumpować. Odwagi, żeby zawsze występować otwarcie i uczciwie.

Solidarność

Po trzecie – musimy tworzyć wspólnotę. Dziel i rządź – to stara metoda satrapów i dyktatorów. Będą nas podgryzać, kroić na plasterki, skłócać i antagonizować. Tak, potrzeba nam solidarności .

Wszyscy musimy zrozumieć, że tylko wspólnie możemy coś naprawdę zmienić. Co pracownicy służby zdrowia uzyskają od ministra, który nawet nie chce z nimi rozmawiać? Czy nauczyciele powstrzymają panią minister przed wdrożeniem jej destrukcyjnych pomysłów na szkołę podporządkowaną władzy politycznej? Czy kobiety porozumieją się z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie liberalizacji prawa do samodecydowania albo chociaż wymuszenia przestrzegania obecnie obowiązujących przepisów? Czy Komitet Obrony Demokracji sam obroni niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego, apolityczność prokuratury, prawo własności, prawo do prywatności czy niezależną służbę cywilną i wolność mediów, szczególnie tych publicznych?

Tylko działając razem, broniąc wspólnie podstawowych wartości, możemy zrealizować nasze cele. Widzę to codziennie, spotykając się z ludźmi. Zaczynamy myśleć w kategoriach wspólnotowych.

cw8k4kaxuaa0xze

Porzućmy złudzenia

Jeszcze 10 miesięcy temu można się było łudzić, że nowa władza chce słuchać obywateli. Dzisiaj jej działania krytykuje, obok polskich obywateli, cały cywilizowany świat. Jednak mimo największych po 1989 roku publicznych protestów Polaków, mimo głosów Komisji Weneckiej, Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, prezydenta Stanów Zjednoczonych i administracji USA, a teraz nawet Komitetu Praw Człowieka przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, ta władza prezentuje jedynie butę. Trzeba postawić sprawy jasno.

Ta władza się nie zmieni. Nie zacznie dobrowolnie przestrzegać polskiej konstytucji i polskiego prawa ani szanować polskich obywateli. Ta władza zmierza prostą drogą do autorytaryzmu.

Bądźmy razem!

Musimy się dzisiaj zjednoczyć, żeby pozbawić Prawo i Sprawiedliwość wpływu na nasze życie. Musimy wspólnie pozbawić je władzy.

Jedyna droga to wybory. Być może poprzedzone jakimiś negocjacjami, jakimś okrągłym stołem. Być może przedterminowe, bo zdegenerowanie władzy obejmuje już ją samą.

Musimy się jednak do tego przygotować. Nauczyć się aktywności obywatelskiej, wypracować solidarność i utrzymywać stałą presję na tych, którzy zawłaszczają Polskę. Musimy też przygotować realną alternatywę. To zadanie dla polityków, ale też dla obywateli. Bo tylko obywatele mogą wymóc na partiach lepsze programy i większą wrażliwość na potrzeby zwykłych ludzi.

Działajmy, bo nie ma czasu do stracenia. Dlatego 11 listopada o godzinie 12.30 na placu Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta wolnej Polski, zaczynamy nasz kolejny marsz.

cw6j4wtxuaalo-c

DLACZEGO TAK SIĘ BOJĄ PYTAŃ BREJZY?

cw8t1okxaaad_ar

Wojciech Maziarski pisze o pisowskim zamordyzmie. Wolność przetrwała w Polsce w tych dziedzinach i instytucjach, które udało się po 1989 r. wyrwać spod kontroli państwa. Natomiast tam, gdzie państwo zachowało wpływy, dziś panoszy się PiS-owski zamordyzm.

tam

Przez blisko pół wieku panowania realnego socjalizmu w Europie Środkowo–Wschodniej tutejsze społeczeństwa próbowały ucywilizować ten ustrój. Wielu ludziom długo wydawało się, że możliwy jest socjalizm z ludzką twarzą, że trzeba go po prostu zdemokratyzować, wmontować weń samorządność pracowniczą i obywatelską. Wznoszono hasło: „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. W końcu jednak niedoszli reformatorzy socjalizmu dali za wygraną, uznając, że – jak śpiewał Młynarski – z tych puzzli innego obrazka nie da się ułożyć.

Od upadku komunizmu minęło ćwierć wieku. W dojrzałość wkroczyło pokolenie niepamiętające tamtej epoki. Jego przedstawiciele często są dziś przekonani, że jedynym źródłem nieszczęść w tamtych czasach były sowieckie oddziały, które wkraczały do buntujących się krajów. I że dziś, gdy nie ma już tej groźby, można wrócić do utopii socjalizmu z ludzką twarzą.

Nie bagatelizuję znaczenia sowieckiej dominacji, ale nie na tym polegała istota problemów z socjalizmem. Wskazuje na to choćby przypadek Jugosławii, która nie należała do sfery wpływów ZSRR, a była tak samo zniewolona i niedemokratyczna.

Udana transformacja lat 90. polegała przede wszystkim na wyrugowaniu wszechpotężnego państwa i oddaniu pod kontrolę obywatelom, społeczeństwom tak wielu sfer życia, jak to tylko możliwe. Źródłem opresji przed 1989 r. nie była bowiem armia sowiecka, lecz potężna instytucja państwa, zawłaszczająca i kontrolująca wszystko – gospodarkę, kulturę, edukację, media, życie społeczności lokalnych, system opieki zdrowotnej, budownictwo mieszkaniowe itd. Jednostka niczym, jednostka zerem – o wszystkim decydowało państwo. Czyli władza.

Reformatorzy lat 90. doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne jest państwo. Owszem, to instytucja niezbędna, ale zarazem wykazująca skłonność do pasożytniczego rozrastania się na kształt nowotworowego guza i do ubezwłasnowolniania obywateli. Dlatego trzeba ją trzymać w ryzach, ograniczać, nie pozwalać na nadmierną ekspansję. Gwarancją obywatelskiej wolności jest państwo skromne, niewielkie, niemające kompetencji do nadmiernego ingerowania w życie społeczne i gospodarkę.

Ten program neosocjalistyczna lewica nazywa dziś „neoliberalizmem” i wzywa do rewizji jego założeń. Chce więcej państwa. Więcej władzy dla jego instytucji i organów. Wyższych podatków, więcej środków do rozdzielania przez urzędników. Mniej wolności, więcej regulacji. Mniej własności prywatnej, a więcej państwowej.

Powołuje się przy tym na przykłady skandynawskie, ignorując po pierwsze to, że tzw. państwo opiekuńcze w Skandynawii okazało się w wielu dziedzinach niewydolne i obserwujemy stopniowy odwrót od niego, obniżanie podatków dla lepiej zarabiających itd.

(TO JUŻ WKRÓTCE. I PEWNIE Z NASZYCH PODATKÓW WYBIERZE SIĘ TAM CAŁY RZĄD I PREZYDENT…)

cw8ngfjxcaa1_-q

Po drugie – pojawia się wiele niepokojących sygnałów, że skandynawskie rozwiązania społeczne mogą być sprzeczne z prawami człowieka; przykładem choćby skandale z odbieraniem dzieci polskim rodzinom w Norwegii.

Po trzecie wreszcie, i najważniejsze, żyjemy nie w Skandynawii, lecz w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie silne są tradycje nacjonalistycznych autorytaryzmów, totalitaryzmów i faszyzujących dyktatur. Mieszkając w takim miejscu, trzeba się wykazać szczególną przezornością. Trzeba dobrze identyfikować zagrożenia. Jesteście pewni, szanowni neosocjaliści, że największym problemem w Polsce jest nadmierne bogacenie się „kapitalistycznych krwiopijców”? A nie groźba autorytarnej dyktatury?

Do niedawna te pytania miały charakter teoretyczny, jednak po „dobrej zmianie” ciałem się stały. Doskonale widzimy, że wolność przetrwała w Polsce w tych dziedzinach i instytucjach, które udało się po 1989 r. sprywatyzować i wyrwać spod kontroli państwa. Natomiast tam, gdzie państwo zachowało wpływy, dziś panoszy się PiS-owski zamordyzm.

Porównajmy media prywatne i państwowe. Porównajmy to, co dzieje się w spółkach prywatnych i państwowych. Porównajmy niezależne i państwowe instytucje kultury. Zobaczmy, jak władza pompuje środki ze źródeł publicznych do wspierających ją organizacji i środowisk. Jak wykorzystuje swoją pozycję, by osłabić i zniszczyć niezależne instytucje społeczne, fundacje, media. Jak „państwo opiekuńcze” obejmuje opieką Misiewiczów, Rydzyka i ONR.

Żeby w obliczu wszystkich tych faktów nadal głosić hasła podniesienia podatków, rozbudowy sektora publicznego i wzmocnienia państwa, trzeba być chyba przybyszem z Księżyca.

cw6jf5lxuaek_wg

Kleofas Wieniawa o nowym obyczajach PiS. Przenoszeniu świąt narodowych.

kaczynski

Jarosław Kaczyński przeniósł pisowcom Święto Niepodległości na wigilię tegoż święta, bo miesięcznica jest najważniejsza.

Andrzej Duda dostosował się, wygłosił orędzie do narodu w wigilię Święta Niepodległości. Orędzie po próżnicy, bo wzywające do jedności.

Mamy nowy obyczaje, PiS przenosi święta narodowe na święta swego kultu. Co z tego, że jutro prezes PiS będzie na Wawelu, jego brat Lech były kiepściutkim prezydentem i do tego niespecjalnie lotnym.

W Święto Niepodległości żaden Kaczyński nie urośnie do roli Piłsudskiego, wystarczy sobie przypomnieć kim byli, jako opozycja w PRL-u. Takie paznokcie, o których newielu nie słyszało.

Odpowiednikiem Piłsudskiego jest – niestety – Lech Wałęsa.

Czytam słowa Kaczyńskiego wygłoszone na miesięcznicy, są żałosne retorycznie, powielają tę samą grafomanię o prawdzie i „iściu”. Mojżesz na drabince z Tesco (albo na taborecie).

Ponoć w słowach prezesa nie za wiele było o polegnięciu pod Smoleńskiem. Tak zauważył Waldemar Kuczyński, ktory nawet podejrzewa, że Kaczyński chciałby się wycofać z paranoi smoleńskiej, wystarczą mu pomniki brata („by uczczono ofiary tragedii smoleńskiej, by stanęły pomniki”).

waldemar-kuczynski

A co zatem stałoby się z Macierewiczem?

Polska po 1989 roku tak nie spadła i upadła nisko jak za obecnej władzy. Nawet post-komuchy trzymali lepszy pion. Takie święto narodowe zostało schrzanione przez PiS.

Prokuratura, która żali się i biadoli przed dziennikarzami, że niewiele może, to ewenement. A właśnie takie było wystąpienie szefa śledztwa smoleńskiego.

z17204798ia

Marek Pasionek to zastępca prokuratora generalnego i jednocześnie szef smoleńskiego śledztwa. Na środowej konferencji prasowej żalił się, że „zorganizowanie grupy 14 patomorfologów do sekcji smoleńskich było mistrzostwem świata”, bo renomowani naukowcy nie chcą z nim współpracować. Powód? „Czytają, co się pisze”. Biadolił też, że prokuratura nie ma jeszcze umowy z laboratorium, które będzie wykonywać sekcje ekshumowanych zwłok, bo jest „zamieszanie” wokół sprawy.

cw8vtbzxeaajvex

Pasionek uzasadniał też ekshumacje ofiar katastrofy pod Smoleńskiem: „Jakby to brutalnie nie brzmiało, niestety, ale ciała ofiar są praktycznie jedynym dowodem, do którego możemy mieć dostęp”. Bo „kluczowe, newralgiczne dowody w dalszym ciągu są na terenie Federacji Rosyjskiej i ja się bynajmniej nie spodziewam, że prędko będziemy w ich posiadaniu”. Chodzi o wrak tupolewa.

Ekshumacje to szukanie przez prokuraturę potwierdzenia teorii o zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wskazuje na to wypowiedź o dostępie do wraku – inaczej śledczy by go nie potrzebowali.

Pamiętam, że Antoni Macierewicz i jego pseudoeksperci z parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej bez dostępu do wraku, ba!, nawet bez dostępu do analiz z badania wraku, wyprodukowali cztery raporty ze szczegółowymi wnioskami, jak i gdzie na pokładzie tupolewa doszło do wybuchu. Macierewicz wymachiwał tymi raportami, krzycząc, że zebrał dowody na zamach. Teraz prokuratura przyznała, ile są one warte – nic.

(MARATON MODLITW, APELI SMOLEŃSKICH I KOLEJNYCH UROCZYSTOŚCI. TO NIESTETY DZIEJE SIĘ NAPRAWDĘ)

cw8w3xlxeaae2wf

Zresztą tyle samo jest warta pracująca od marca w MON komisja smoleńska. W tym roku dysponuje budżetem rzędu 4 mln zł, ale nie pokazała żadnych wniosków ze swoich prac. Dowiedzieliśmy się tylko, że tak sowicie opłacani eksperci wymyśli kuriozalny eksperyment, by pędzącego tupolewa zderzyć z brzozą. – W czasie burzy mózgów zastanawialiśmy się na tym – chwalił się dr Wacław Berczyński, szef komisji.

Aż 4 mln zł musi wydać państwo polskie, by udowodnić, że ta komisja nie ma pojęcia o badaniu katastrof lotniczych?

Ale i prokuratura zafunduje nam przykry i długi spektakl smoleński, bo jest całkowicie nieprzygotowana do wyciągania z grobów ciał ofiar katastrofy smoleńskiej (ma to potrwać aż do zimy 2017 r.).

Prokurator Pasionek, tłumacząc konieczność ekshumacji, opowiadał, że w Ameryce do dzisiaj się zastanawiają, czy Neil Armstrong faktycznie wylądował na Księżycu. Czyżby uważał, że szukanie śladów zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest tak absurdalne jak udowadnianie, że Armstrong nie postawił nogi na Księżycu?

W sumie to by napawało optymizmem.

Waldemar Mystkowski pisze o Błasikowej i Macierewiczu.

nierozwinieta

Antoni Macierewicz niezmiennie inspiruje. Nie tylko komentatorów, także działaczy i klientów politycznych. Komu przypadł tytuł Patrioty Roku? Można było się spodziewać, że prezesowi Kaczyńskiemu. Nie! Lepszym patriotą jest Macierewicz. Jarosław Kaczyński musi poczekać do następnego roku.

Zupełnym zaskoczeniem był tytuł Ambasadora Polskiej Gospodarki dla ministra obrony. Najpierw pomyślałem, że sekretarz redakcji pomylił go z Mateuszem Morawieckim. Wszak się zdarzało, że Stalin stawał się Sralinem, a w tym wypadku wszak nazwiska mamy na M. Ocknąłem się jednak – toż Macierewicz to dopiero gospodarz. Na Caracalach zaoszczędził 3 mld zł. Rząd Beaty Szydło wydaje i wydaje, w tym roku zabraknie pół miliarda na program 500+, a Macierewicz oszczędza. Na miejscu Morawieckiego miałbym się na baczności, może przyjść dzień, że w swoim fotelu zastanie ambasadora Macierewicza.

(A ILE DOSTAŁY WDOWY PO OFICERACH BOR???)

cw7q2rtxaaekfux

Następne oszczędności Macierewicz poczynił w kwestii odszkodowań za śmierć „poległych” pod Smoleńskiem. Beata Gosiewska chciała 5 mln zł, minister pokazał jej wała – nie dostanie. Może te pieniądze zostaną spożytkowane na 500+, bo nowonarodzone dzieci wołają o papu.

A co powiedzieć o generałowej Ewie Błasik? W tym wypadku mam niejaki kłopot, a uważam się za adwokata diaboli Macierewicza. Generałowa Błasikowa, zwana też Sznapsową, to wdowa po gen. Andrzeju Błasiku, który wytrwał do końca w kokpicie Tupolewa podczas mitycznej katastrofy smoleńskiej. Rosjanie nawet zrobili wrzutkę, że generał dał sobie w gardło podczas lotu. Pewnie sądzili po sobie albo mieli wiadomości od swojego wywiadu, że generał za kołnierz nie wylewał.

Błasikowa dzielnie zachowuje się po katastrofie smoleńskiej. W podpoznańskich Krzesinach jej mąż dostał pomnik, a ona nawet wręczała statuetki imienia swego męża (złośliwie przez jej niechętnych nazywane sznapsikami) dla wyróżniających się lotników. Obok niej rozpromieniony stał minister Macierewicz, a Andrzej Duda trzymał ją za rękę. Generałowa za „polegniętego” w kokpicie męża dostała już 1,5 mln zł. Znalazła się też na liście kolejnej transzy odszkodowania od ministra ambasadora Macierewicza. Ta lista to w istocie rachunek, bo rodziny ofiar smoleńskich domagają się razem 61 mln zł odszkodowań.

cw7chjzwqaamnfu

I teraz należy docenić Macierewicza. Z 61 milionów już zaoszczędził 5 mln dla wspomnianej Gosiewskiej, acz z tego Błasikowa dostała 1,5 mln zł. Popatrzmy teraz życzliwie na gospodarcze umiejętności Macierewicza. Wszak mógł dać Błasikowej tyle, ile domagała się Gosiewska – 5 mln, a dał tylko 1,5 mln zł. Kto zaoszczędza na jednym rachunku 3,5 mln zł? Tylko prawdziwy ambasador gospodarki.

A jeszcze wczytajmy się w list motywacyjny generałowej: „Najpiękniejsze lata mojego życia podporządkowane były bezwzględnie armii. Częste zmiany zamieszkania i odpowiedzialność zapewnienia komfortowych warunków mężowi do wykonywania ekstremalnych zadań w powietrzu nie dawały mi możliwości rozwoju i spełnienia ambicji zawodowych”. Nie rozwinęła się Błasikowa, więc oczekuje rekompensaty, bo gdyby się rozwinęła, to ho-ho!!!

Mamy więc ministra, któremu przypinają do dzielnej piersi medale i nadają tytuły Człowieków Roku tudzież ambasadorów, niczym w ZSRR oraz dzielną generałową, która się nie rozwinęła, bo patriotyzm podciął jej skrzydła. I jak w takiej sytuacji się nie napić?

11.11.1988 odszedł Jan Himilsbach. Wprowadził do naszego życia bajkowy nastrój.”Tyle dróg budują, tylko, kurwa, nie ma dokąd iść!” Szacunek!

cw8eerxuuaazoda

SMUTEK POZOSTAŁ… I muzyka, która nigdy nie przeminie.

cw8rrjnweaavrqu

SZACUNEK DLA ZBÓJA. NIE TYLKO OFIARY SMOLEŃSKIE SĄ WAŻNE. NIE ZAPOMINAJMY O TYCH WIELKICH, KTÓRZY ODCHODZĄ BEZ REFLEKTORÓW PiS-U.

cw8rtvuw8aaku8j

Oni nie muszą się przebierać na Halloween. Wczoraj, dzisiaj i jutro s-t-r-a-s-z-ą.

cwiomviwiaqqgct

Olejnik: Macierewicz jest chyba najważniejszym człowiekiem na scenie politycznej

– Antoni Macierewicz ma 52% braku zaufania i mimo wszystko jest chyba najważniejszym człowiekiem na scenie politycznej – mówiła Monika Olejnik do Michała Kamińskiego w „Kropce nad i” TVN24.

olejnik

Krzysztof Materna jest zaniepokojony. W najnowszym „Newsweek” postanowił podzielić się z czytelnikami swoimi obawami o los rządzących. Zwraca uwagę, że ostatnio w mediach „blask pierwszej trójcy” całkowicie zgasił Antoni Macierewicz.
materna

„Broszki pani premier przyblakły i nie odbijają już słońca, tak jak było przy 500 +. Pan prezydent Duda krąży po pustym pałacu i coraz rzadziej słyszmy, jak mówi: ‚Jestem przekonany’. Pytam, czy w mojej Polsce coś się złego dzieje? Czy wyczerpały się dobrozmianowe baterie?” – zastanawia się w swoim cotygodniowym felietonie w najnowszym „Newsweeku” Krzysztof Materna.Reżyser szybko jednak odpowiada, że nie, a przyczyna leży gdzie indziej. Chodzi o gwiazdę Antoniego Macierewicza, którego nazwisko w ostatnich dniach media odmieniają przez wszystkie przypadki.

Dalej Materna wymienia przymioty ministra obrony. Pisze, że „ma poczucie humoru, specyficzne, ale ma. Jest szarmancki, uprzejmy, nawet dla kłopotliwych dziennikarzy. Odważny, nie boi się nikogo, ani powstańców warszawskich, ani prokuratury”.

(DZIŚ DZIEŃ WSPOMNIEŃ… PRZYPOMINAMY PEŁNE MIŁOSIERDZIA BOŻE SŁOWA OJCA DYREKTORA SKIEROWANE WPROST DO Ś.P. MARII KACZYŃSKIEJ)

cwindrvweaqkq6n

„Zwierzchnik sił zbrojnych może go co najwyżej pocałować”

Wyliczając zalety Macierewicza, Materna przypomina, że szef MON „będzie miał niedługo tysiące własnych żołnierzy i zwierzchnik sił zbrojnych może go co najwyżej pocałować”.

Ale jeśli ktoś myślał, że w felietonie Krzysztofa Materny chodził o pean na cześć Antoniego Macierewicza, to jest w wielkim błędzie. To rodzaj apelu i ostrzeżenia dla rządzących.

„Panie Prezesie, Pani Premier, Panie Prezydencie, uważajcie. Pan minister Macierewicz w ogóle nie sypia. Jest bardziej niebezpieczny niż licho, które nie śpi.  Strzeżcie się!” – pisze Materna.

cwiysqbweaas3c2

TAKIE PODSUMOWANIE PO ATAKU POSŁANKI PAWŁOWICZ NA RODZINY SMOLEŃSKIE

gazeta-wyborcza

Prezydent Andrzej Duda próbował zakończyć kompromitującą Polskę dyskusję o tym, że Egipt za 1 dol. rzekomo odsprzedał Rosji helikopterowce Mistral. Minister spraw zagranicznych do spółki z rzecznikiem rządu przekazali mu, by się nie wtrącał.
„Dobra zmiana” konsekwentne osłabia instytucje państwa. Prawo i Sprawiedliwość wyłączyło Trybunał Konstytucyjny, zdegradowało Sejm do roli maszynki do głosowania, zawłaszczyło służbę cywilną, szykuje się do rozprawy z rzecznikiem praw obywatelskich, z niezależnymi sądami. Ale nie spodziewałbym się, że w taki sposób naruszy autorytet urzędu prezydenta. Tym bardziej że to człowiek tej partii.
cwippwvwgaaclsj
Andrzej Duda sprawowanie funkcji głowy państwa sprowadził do bezkrytycznego podpisywania podesłanych mu ustaw czy zaprzysięgania nocą sędziów TK. W sprawie mistrali zachował się jednak tak, jak powinien, po raz pierwszy od zaprzysiężenia dobro państwa postawił ponad partyjną lojalność.(I BRAT SPROFANOWAŁ SŁOWA Ś.P. BRATA…)

cwik_vrwiaaudwo

Gdy szef MON Antoni Macierewicz z sejmowej mównicy mówił, że Egipt za symbolicznego 1 dol. odsprzedał Rosji helikopterowce Mistral – te same, których Francja nie sprzedała Moskwie z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę – śmiał się cały świat. Bo trudno było uwierzyć, że ktoś nabrał się na wrzutkę rosyjskiego trolla internetowego. Minister Macierewicz cytował ją zaś bez żadnych zastrzeżeń.

– Otóż jest prawdą, że mistrale zostały w ostatnich dniach de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za 1 dol. Ta operacja miała miejsce – stwierdził. I do dziś szef MON brnie w brednie rosyjskiego trolla, zdementowane przez Egipt i Rosję.

(ZDJĘCIE ROKU? JEST EFEKT WOW!!! 🙂

cwiwev3xgaatcff

Kompromitacja zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak oświadczył wręcz, że swoimi wypowiedziami Macierewicz… zapobiegł transakcji pomiędzy Egiptem a Rosją.

Prezydent postanowił przerwać żenujący i szkodliwy dla Polski spektakl. W wywiadzie dla Polsat News Andrzej Duda powiedział, że w sprawie mistrali ma inną wiedzę niż Macierewicz i że to, co wie, „odpowiada rzeczywistości”. Jak na rozmiar kompromitacji szefa MON prezydent użył dość oględnych i delikatnych słów. Ale nagana pod adresem ministra była wyraźna.

Macierewicz i jego stronnicy powinni w milczeniu przyjąć krytykę i zakończyć dyskusję o mistralach. Ale tak się nie stało. Z rządu wyszedł natomiast sygnał, że prezydent nie powinien mieszać się w nie swoje sprawy.

cwiv6x9wiaakbwh

Jak bowiem inaczej interpretować niedzielne słowa rzecznika rządu Rafała Bochenka (też w Polsat News), który twierdził, że skoro Macierewicz mówił o odsprzedaniu mistrali za 1 dol., to „musiał mieć wiarygodne informacje na ten temat”. Dodał, że ma „pełne zaufanie do pana ministra Macierewicza” i że nie chce mu się wierzyć, że szef MON „informacje miał niesprawdzone”.

W sukurs rzecznikowi przyszedł szef dyplomacji Witold Waszczykowski – mówił, że prezydent Duda, negując fakt, iż Egipt zamierzał odsprzedać mistrale Rosji, „po prostu nie miał takich informacji jak minister Macierewicz”. Mówił to tak, jakby chodziło o jakiś drobiazg. A przecież – abstrahując od niedorzeczności informacji o sprzedaży mistrali – prezydent RP jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i byłby to fatalny sygnał, gdyby okazało się, że służby specjalne podległe MON nie dzielą się wiedzą z głową państwa.

Widać jasno, że ministrowie porzucili wszelkie pozory i udzielili prezydentowi lekcji, że w Polsce znaczy on o wiele mniej niż minister Macierewicz.

wielowieyska

„W PiS nie ma drugiego polityka, którego tyle uchodziłoby na sucho. To się nie zmieni, bo Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz wzajemnie trzymają się w szachu” – pisze w „Newsweeku” Michał Krzymowski.

Dominika Wielowieyska zgadza się, że szef MON zajmuje w partii pozycję wyjątkową. Ale według gospodyni „Poranka Radia TOK FM”, Macierewicz nie ma szansy na zajęcie miejsca Jarosława Kaczyńskiego.

(PROROCZE SŁOWA Ś.P. LECHA KACZYŃSKIEGO)

cwiml1qw8aaunrk

Dominika Wielowieyska stawia na Joachima Brudzińskiego. – Widać, że prezentuje bezwzględną lojalność i wierność Kaczyńskiemu. Na razie się schował, nie aspirował chyba do stanowisk rządowych. Ale pamiętam, że to Joachim Brudziński organizował prezesowi wakacje. To wydaje się symptomatyczne.

Po wygranych przez PiS wyborach, w październiku 2015 roku, Joachim Brudziński został wicemarszałkiem Sejmu.

cwipk_ywcaasxhf

Waldemar Mystkowski pisze o „wojnie” w PiS. Między Kancelarią Prezydenta a Kancelarią Premiera.

duda-odcina

Andrzej Duda wypowiedział wojnę Antoniemu Macierewiczowi. Brzmi to groźnie. Na razie wojna toczy się pod dywanem, lecz jest faktem.

Macierewicz nie dość kompromituje urząd ministra obrony, Duda to wybaczyłby, bo to łaskawy prezydent, jak choćby dla Mariusza Kamińskiego, niemniej widzi, że jego urząd pozbawia się najważniejszej prerogatywy, zwierzchnictwa nad wojskiem. Duda więc anemicznie wypowiedział się o mistralach za jednego dolara, które jakoby Rosja nabyła od Egiptu: „Pan minister posługiwał się swoją wiedzą: Ja mam swoją wiedzę na ten temat, odmienną niż ta, którą ma pan minister”.

(DZIŚ WSPOMINAMY Ś.P. MARIĘ KACZYŃSKĄ)

cwilu4uw8aaohps

Przy okazji Duda wypowiedział się krytycznie o reformie szkolnictwa i o Trójkącie Weimarskim, czyli pod dywanem złapał za nogawkę Witolda Waszczykowskiego, a za kostkę minister szkolnictwa Zalewską.

Można podkreślać, że Duda wstaje z kolan, lecz nie jest to prawdą, anemicznie broni urzędu głowy państwa, mając wielki wkład w kompromitowanie siebie. Wszak może dojść do sytuacji, iż nie będzie miał co robić jako prezydent.

Macierewicz pozbawia go wpływu na wojsko, przeprowadzając modernizację dowodzenia WP. Do tego równoprawna do Wojska Polskiego ma być Obrona Terytorialna, która nie jest wpisana w konstytucję, a tym samym będzie poza zwierzchnictwem prezydenta. Kto będzie cywilnym zwierzchnikiem? Minister obrony narodowej i to pod nazwiskiem Macierewicza.

Jak będzie Obrona Terytorialna umocowana prawnie? Sejm przegłosuje, jak Kaczyński nakaże, nie musi być to zgodne z konstytucją, czyli może dojść do bezprawia niebywałego (ulubione słówko prezesa). Zapowiada się, że oprócz WP będzie w kraju stacjonowała prywatna armia PiS. Jak zostanie użyta, jak będzie finansowana? – bo nie będzie wolontariatem.

cwikv_fwcaaporv

Macierewicza poparł minister Waszczykowski: „Rozumiem, że szef MON miał inne informacje, wynikające np. z wiedzy służb specjalnych. Być może ta informacja nie dotarła do prezydenta”. Poparł rzecznik rządu Rafał Bochenek: „To jest tak, że prezydent ma swoich doradców, a pan minister Macierewicz w ramach resortu obrony ma swoich. Na pewno im ufa, są to osoby doświadczone, mające kontakty i odpowiednie informacje od właściwych służb. Naprawdę ten temat nie powinien absorbować opinii publicznej”.

Beata Szydło nic nie mowi, bo ona przestała się liczyć. Nie wypowiada się prezes Kaczyński, druga armia powstaje nie bez jego wiedzy. Macierewicz zapowiedział defiladę Obrony Terytorialnej na przełomie grudnia i stycznia. Kto ją będzie przyjmował?

Trudno sobie wyobrazić bez Dudy. Ale do niedawno trudno było sobie wyobrazić demolowanie Trybunału Konstytucyjnego, ignorowanie Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej, więc musimy sobie wyobrażać kraj z prywatną armią PiS, która liczebnie może większa od Wojska Polskiego.

W ten logiczny sposób możemy dojść do tego, że Polska stanie się prywatnym krajem PiS.

PAMIĘTAJMY TE SŁOWA.

cwikkutwyaaxffg

csppsmhuiaafixv

EMERYCI NA PEWNO PODZIĘKUJĄ. MAJĄ OCZY I WIDZĄ, DLA KOGO CIĄGNIE KASĘ „DOJNA ZMIANA”.

Dwie postacie PiS, którym szkodzi myślenie, bo od niego głowa boli. Postaci, którzy już mają nazwane zbiór karukatur, a zwane są „Misiewicz, Pisiewicze, byleJacy”.

Zdobią swą tłustością okładkę „Newsweeka”.

z20709529q

„Recepta na karierę w IV RP. Stanowiska dostali za lojalność. Teraz sami rozdają posady: Bartłomiej Misiewicz w Łódzkiem, Patryk Jaki na Opolszczyźnie” – głosi okładka „Newsweeka”. Trafiły na nią twarze rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej i wiceministra sprawiedliwości.

Misiewicz „może załatwić pracę w państwowej spółce i odwołać wojskowego dowódcę”. O byleJakim dziennikarze napisali: „W Opolu opowiadają, że Patryk Jaki, może wszystko. Trochę się tylko dziwią, czemu wyrzyna u siebie PiS-owców”.

WYNIK WYBORCZY NIE UPRAWNIA PiS DO USTAWIANIA DZIAŁACZY PARTYJNYCH NA PAŃSTW. STOŁKACH. JAK WIDAĆ ZASŁANIAJĄ SIĘ NIM.

csss2wwueaenzwg

Mamrot Mariusz Błaszczak wyznał nie swoje, bo marzenia prezesa. Hollywoodzkie filmy. Prezesowi nie podobają się wybitne „Pokłosie” i oscarowa „Ida”.

ida

Błaszczak wyraził zdziwienie, że filmy te sfinansowano z pieniędzy podatnika. Jak powiedział, np. w „Idzie” nie mówi się o najeździe Niemców na Polskę i wymordowaniu przez nich Żydów. Uzasadniał potrzebę nakręcenia filmu z aktorami hollywoodzkimi np. o rotmistrzu Pileckim, czy lotnikach polskich, którzy walczyli o Anglię. Fundusze miałyby pochodzić z budżetu państwa:

Trzeba zatrudnić Cruise’a, Gibsona, czy kogoś kto jest znany na całym świecie. Aktora hollywoodzkiego, który wcieliłby się w postać Polaka w czasie II wojny i pokazał historię – stwierdził.

Wypowiedź ministra już wywołała wesołość na Twitterze:

tomasz-lis

Kolejni pisiewicze.

cssr3m6xgaa_loc

ABY NIKT NIE MIAŁ WĄTPLIWOŚCI. SHOW DOPIERO SIĘ ZACZYNA.

cssv28cuaaarw6w

DOJNA ZMIANA TRWA.

cssxrtcvuaa5g4h

Nie widzieliśmy ani jednego wpisu Szydło czy Dudy z gratulacjami za medale, ale może coś przeoczyliśmy…

cssuzggukaacbj0

Waldemar Mystkowski pisze o pomniku Lecha Kaczyńskiego, który miał być postawiony z funduszu obywatelskiego.

pomnika

Już PiS witało się z gąską, ale pomysł nie ma autora, który z imienia i nazwiska chciałby się przyznać. Niemniej ta inicjatywa zapowiada przyszłość. W Tarnobrzegu jakiś trefniś wpadł na pomysł 8-metrowego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Inicjatywa bynajmniej nie polityczna, nie samorządowa, bo obywatelska. W tym mieście budżet obywatelski wynosi 2 mln zł. Obywatele zgłaszają pomysły, które uważają za niezbędne dla ich życia codziennego. Ktoś wpadł na pomysł, że niezbędny dla ducha mieszkańców jest pomnik Lecha Kaczyńskiego. Zgłoszono projekt i określono wstępną wycenę monumentu z brązu na 400 tys. zł.

cssriojxyaamztx

Miastem rządzi koalicja PiS i lokalnego komitetu Moje Miasto, więc szybciutko komisja zaakceptowała ten niezbędny obiekt dla mieszkańców Tarnobrzega, a nawet lokalni posłowie prosto z serca dali głos w sitko. Z pobliskiej Stalowej Woli poseł PiS niejaki Rafał Weber orzekł o inicjatywie w Tarnobrzegu: „Popieram ją z całego serca”. Gdy chciano doprecyzować szczegóły projektu pomnika, autor odezwał się tylko raz mailowo, nie podał numeru telefonu ani prawdziwego nazwiska. Pomysł więc na razie upadł. Zauważmy, iż pomnik miał powstać z budżetu obywatelskiego, z którego buduje się ścieżki rowerowe, szalety miejskie, place zabaw z piaskownicami itp. Ktoś chciał sprawdzić, czy pomysł z pomnikiem z takiego budżetu może liczyć na akceptację. Dostał więc pozytywną odpowiedź. A przy tym pomnik jeszcze nie dorównuje wielkości Chrystusa ze Świebodzina, ale jest większy od Chrystusa z Poznania.

waldemar-kuczynski

Znając miłość Jarosława Kaczyńskiego do swego brata i miłość poddanych pisowskich do prezesa PiS, można oczekiwać, iż będą prześcigać się w pomysłach. Czekają nas  Świebodziny z „polegniętym” prezydentem, który wyciąga ręce w naszym kierunku. Żyjemy w czasach groteski i to tej nie najwyższych lotów. W każdym razie brzoza pod Smoleńskiem została ścięta na wysokości 6,6 metra, a pomnik w Tarnobrzegu miał mieć 8 metrów. Można zmetaforyzować, iż pomnik Lecha Kaczyńskiego odleciał na zapasowe lotnisko.

PIĘKNE PODSUMOWANIE LISA 🙂

css0xvtusaaak2i

Pisowskie Alternatywy 4 trwają w najlepsze.

csshmy2vyaek2hl