Posts Tagged ‘Leszek Jażdżewski’

po-czarnym

KOMUNA WRÓCIŁA, W NAJBARDZIEJ OBRZYDLIWEJ FORMIE…

c4s3ltewqaeof1t

Leszek Jażdżewski, naczelny „Liberte!”, pisze w „Wyborczej” o Kaczyńskim, który niepoprzez Tuska. PiS, z gębą pełną frazesów o narodowej lojalności, robi wszystko, żeby utrącić Polaka? To zdrada własnej ideologii.

pis-zdradza

„Niezbędne, bardzo pilne, ciepłe gratulacje od naszych najwyższych władz” – tak dyplomaci PRL doradzali Warszawie tuż po wyborze Karola Wojtyły na papieża, licząc, że można ten fakt wyzyskać dla własnych celów.

Komunistów zainstalowano w Polsce radzieckimi bagnetami. Byli ideologicznie wrodzy Kościołowi katolickiemu, przed „Solidarnością” jedynej niezależnej instytucji, która miała realny wpływ w kraju. Wybór Polaka na Stolicę Piotrową był dla nich szokiem; rozumieli, jakie to może mieć konsekwencje. Ale też rozumieli, że w pewnych sytuacjach trzeba robić dobrą minę do złej gry, że nie można dyskredytować rodaka, nawet jeśli zostaje głową najważniejszej nieprzyjaznej instytucji.

Obecnych demokratycznie wybranych władz, które odmawiają poparcia Polakowi kandydującemu na szefa Rady Europejskiej, nie stać nawet na taką deklaratywną i nieszczerą lojalność.

PiS, które ma manię sprawdzania, kto jest lojalny wobec Polski, właśnie przekracza granicę nielojalności wobec własnego państwa, kiedy jako jedyny rząd Unii nie udziela poparcia Polakowi na jedno z trzech najważniejszych stanowisk w Europie. Więcej – robi wszystko, żeby Polaka na tym stanowisku utrącić.

Miałoby to jeszcze sens, gdyby zamiast Tuska można było ulokować innego kandydata, który równie twardo przeciwstawiałby się Unii różnych prędkości, reprezentowałby niewrażliwość Europy Środkowej na problem uchodźców. Ale to nie wchodzi w grę. W takiej sytuacji sprzeciw wobec kandydatury oznacza skrajną nielojalność wobec ponadpartyjnych interesów i racji stanu, która nakazuje utrzymać Polskę przynajmniej na obrzeżach głównego nurtu polityki europejskiej. Szczególnie w tak niebezpiecznych czasach.

Próba zablokowania Tuska wbrew stanowisku innych europejskich stolic tylko ze względu na fobię Jarosława Kaczyńskiego jest – po pierwsze – sprzeczna z polskim interesem narodowym, a po drugie – stoi na antypodach doktryny popierania i promowania polskości bez względu na okoliczności.

Można sobie wyobrazić, że okoniem staje lewica przedkładająca uniwersalne wartości nad narodową przynależność. Można sobie wyobrazić, że to polscy zwolennicy eurofederalizmu wspierają kandydata, który obieca im Stany Zjednoczone Europy, niezależnie od jego pochodzenia. Ale że to PiS, stawiający naród na piedestale, z gębą pełną frazesów o narodowej lojalności, nie udziela Polakowi jednoznacznego poparcia, tylko robi wszystko, żeby go utrącić? To zdrada własnej ideologii czy raczej dowód na to, jak przedmiotowo Jarosław Kaczyński traktuje lojalność wobec wspólnoty.

Ma ją tylko wobec siebie i partyjnych kolegów.

c4s1zejwyaaayog

Waldemar Mystkowski pisze o Kaczyńskim, który radzi frankowiczom: radźcie sobie sami.

genialnosc

Genialność Jarosława Kaczyńskiego jest nieobliczalna. Coś powie – bo nie zrobi, Kaczyński jeszcze niczego nie zrobił, nawet nie wstał w porę na stan wojenny – efekty jakieś są. Istny Kopernik, który ogłaszając „O obrotach sfer niebieskich”, zachwiał wiarę w wiarę.

Ale tak geniusze mają, czego ich umysł nie dotknie, przewracają. Właśnie Kaczyński ogłosił swoją kopernikańską teorię o frankowiczach: „Radźcie sobie sami”. Weźcie sprawy w swojej ręce, rząd nie podejmie żadnych działań w sprawie kredytów we frankach, bowiem uderzą w polski system bankowy.

Czy Kaczynski zachwieje wiarę w Andrzeja Dudę i Beatę Szydło? Duda w trakcie kampanii prezydenckiej ze swoją nonszalancją wobec realności, ogłosił, że „jak to nie można, kiedy można”: „Kredyty mogłyby być przewalutowane według kursu, po jakim były brane”.

A Beata Szydło stojąc na tle ruin fabryki nici w Nowej Soli – acz nie jestem pewien, czy akurat tam to było – przyklaskiwała Dudzie. Gdyby stanęła przy nowej fabryce nici w tym samym mieście, może by nie przyklaskiwała, a Duda poszedłby po rozum do głowy i ogłosił, iż nie można, bo nie zgadza się z rozumem.

A tak elektorat uwierzył we wiarę PiS, w niemożliwość i mamy w kraju to, co mamy. Coraz większe bezprawie i zbliżający się upadek.

Mateusz Morawiecki może tylko pluć sobie w brodę, że nie pozostał prezesem Banku Zachodniego WBK do czasu ogłoszenia teorii o frankach Kaczyńskiego, iż „rząd nie podejmie żadnych działań w sprawie kredytów we frankach”, albowiem akcje banków wystrzeliły w górę.

Właściciel Banku ZachodniegoWBK  hiszpańska grupa finansowa Santander mogłaby Morawieckiemu podnieść uposażenie z dwóch milionów na trzy (acz zaznaczam, że nie wiem, ile milionów zarabiał jako prezes banku).

Istnieje jeszcze możliwość – ale to przypuszczenie godne Macierewicza – że w ten sposób Kaczyńskiego geniusz zadziałał na rzecz banksterów. Jest z nimi w zmowie.

Ryszard Petru zdaje się nie rozumie genialności Kaczyńskiego: „Okłamywali w kampanii wyborczej zarówno Duda jak i Szydło , obiecywali że to jest możliwe, mówili że na to są pieniądze, a dzisiaj Kaczyński rakiem się wycofuje. Ta propozycja nigdy nie była realna, albo kłamali wiedząc o tym, albo zupełnie nie mieli wiedzy”.

Ależ liderze partii Nowoczesna, tak jest z geniuszami, nie znają się, a przewracają. Kopernik miał w papierach zawód wykonywany kanonik, a zachwiał wiarę w Kościół, bo stanął po stronie prawdy. Tak samo Kaczyński, zachwiał wiarę w Szydło i Dudę, i stanął po stronie prawdy politycznej, bo prezydent i premier to w jego rękach marionetki.

Co to wróży? Śmiem twierdzić, że Kaczyński nie oglosi się prezydentem, bo na drodze stanie prawo (ale z Kaczyńskim nic nie wiadomo), może jednak ogłosić się premierem. I o taki przewrót chodzi, a może nawet o wewnętrzny pucz pisowski. Kaczyński ma siłę sprawczą, banki kulały, nagle dobrze prosperują. Polska gospodarka ma się źle, prezes ogłosi teorię gospodarczą i w kraju zapanuje dobrobyt.

c4p_v4awyaa2thy

Kleofas Wieniawa pisze o dorocznym „expose” Waszczykowskiego.

waszczykowski

Nie jest winą Witolda Waszczykowskiego, iż nie ma żadnej wizji Polski w Unii Europejskiej i w świecie zachodnim. Jest tylko podwykonawcą woli Jarosława Kaczynskiego, którego zainteresowanie Europą ogranicza się do zreformowania UE w ten sposób, aby nikt nie wtrącał mu się w rozmontowywanie demokracji w Polsce.

Waszczykowski przedstawił naręcze frazesów, których wartość polityczna i intelektualna jest żadna. Widać, iż polityka zagraniczna odbija się od jednej bandy do drugiej. Tracimy sojuszników w Europie, choć Niemcy deklarują bliską współpracę, lecz rozbije się to zawsze z powodu niszczenia jakości życia publicznego w Polsce.

Dyplomacja nasza nie wypracowała żadnej koncepcji, aby pomieścić się między krytykowaną przez Donalda Trumpa Unią Europejską a nowym podziałem strefy wpływów, do czego może dojść.

Waszczykowski co prawda nie popełnił gaf w rodzaju kulturowego kanibalizmu – ten biedny człowiek nie rozumie niczego z nowoczesności- ale dostał typowej dla PiS histerii, iż opozycja dlatego krytykuje, bo nie pogodziła się z porażką wyborczą.

Typowa niezdolność do dialogu, a to dlatego, że nie chce się dialogu. Ludzie pokroju Waszczykowskiego wychodzą, gdy mówi się o nich krytycznie, albo w ogóle nie przychodzą, jak Kaczyński.

Polska miałaby większą siłę przekonywania w Europie niż na to zasługuje, gdyby potrafiła wykorzystać stanowisko Donalda Tuska (który zaszedł najwyżej w historii). Tracić taką okazję mogą tylko najwięksi nieudacznicy, a niestety do takich Korybnutów Wisniowieckich należy Kaczyński

Za tę nieudolność PiS zapłacimy dużą cenę. Oby nie była to katastrofa smoleńska w skali ogolnopolskiej.

c4lrn9wwyac7fsr

>>>

Reklamy

Kościół katolicki dopiero wchodzi w alians z nacjonalistami, bez mała faszystami, takimi jak z ONR. Jak to miało miejsce w katedrze w Białymstoku, dla ONR mszę celebrowali dwaj księża: ks. Leon Grygorczyk, podlaski kapelan policjantów oraz niesławny ks. Jacek Międlar ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy.

Znawca Kościoła Jarosław Makowski, były szef think tanku Instytutu Obywatelskiego, uważa, że związki Kościoła z twardym nacjonalizmem dopiero się zaczęły.

niebepieczne

Powaga problemu tkwi w tym, że nacjonalizm i ksenofobia biskupów, księży i napuszczonych przez nich części wiernych, nie powstał z dnia na dzień. Ani sama z siebie. To, że dziś oglądamy księży i ONRowców w jednym szeregu, to skutek wieloletnich zabaw Kościoła z nacjonalizmem. Kościół w Polsce, szczególnie od śmierci Jana Pawła II nie kryje się ze swoimi ultraprawicowymi ciągotami. Hierarchowie z premedytacją omijają to nauczanie Jana Pawła II, które nie pasuje im do twardego katolicko-narodowego światopoglądu. A więc nie ma mowy o ekumenizmie, o dialogu między religijnym. To, co biskupi wzięli z nauczania papieża Wojtyły, to teologia narodu i teologia ciała. Interesują ich tylko karta wyborcza oraz spodnie i kobiece macice. Biskupi przez wszystkie przypadki odmieniają takie pojęcia jak: Bóg, honor, ojczyzna, dziecko poczęte. Zazwyczaj jest to przedstawiane jako wartości, których trzeba bronić, gdyż są one atakowane: a to przez Unię Europejską, a to przez liberałów, a to przez lewaków – generalnie Żydów, Niemców i gejów w ukryciu.

To kibole nacjonaliści pobili pisarza i dramaturga Pawła Demirskiego, gdy na warszawskiej Ochocie stanął w obronie poniżanego Pakistańczyka.

Szef „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski pisze o okolicznościach napadu na polskiego pisarza.

polskaKibolska

Wiadomość, że Paweł Demirski został pobity przez kiboli wracających z Pucharu Polski, dostałem esemesem. W internecie szybko znalazłem opis zdarzenia na portalu dziennik.pl w dziale „Rozrywka”, gdzie przeczytałem, że Demirski w sklepie na Ochocie stanął w obronie Pakistańczyka i zobaczyłem zdjęcie twarzy w szwach.

Paweł Demirski to polski pisarz i członek zespołu Krytyki Politycznej (więc mogę być nieobiektywny, krytykując pobicie człowieka). Niedawno był moim gościem w programie #dziejesienazywo w Wirtualnej Polsce. Rozmawialiśmy o przemocy w Polsce. Demirski powiedział: „Polska zbrunatniała w sposób bardzo poważny”. To było tego dnia, kiedy „Gazeta Wyborcza” wydrukowała Polską mapę nienawiści, pokazującą, że od września pobito co najmniej 22 osoby z powodu ich koloru skóry, narodowości czy wyznania. Wielu innym grożono, wybijano szyby w mieszkaniach, obrażano. We wtorek kibole do mapy dopisali Pakistańczyka. Napadani są Turcy, Chilijczycy, Hindusi, a nawet Ukraińcy, z polskim obywatelstwem i bez, doskonale mówiący po polsku i nie. Napadanych łączy chyba tylko nienawiść ze strony troglodytów nawiedzających stadiony.

A my dajemy się wrobić Kaczyńskiemu, iż Polsce potrzebna jest nowa konstytucja. Cholera, przestrzegać obowiązującą konstytucję. Przestrzegać zasad demokracji, a standardy są takie, ze obowiązuje trójpodział władzy, której nie przestrzega partia Kaczyńskiego, która rządzi.

zmianaKonstytucji

Zapraszając liderów partii do dyskusji o projekcie nowej konstytucji, PiS będzie próbowało odwrócić uwagę od łamania konstytucji wciąż obowiązującej. Na to nie może być zgody. Obowiązkiem każdego obywatela – sędziego, polityka, dziennikarza, każdego z nas – jest stać na straży konstytucji. Ale trwanie w defensywie nie wystarczy. Podniesienie państwa po rządach PiS nie może sprowadzać się do próby restytucji status quo. Pomijając wszystko inne, byłaby ona nieskuteczna.

Po drugie, nauczeni doświadczeniem, musimy zrobić wszystko, żeby ochronić obywateli i ich prawa przed nadużyciami ze strony władzy.

Nowa konstytucja Rzeczpospolitej musi ochronić młodą polską demokrację przed nią samą.

Oto najlepszy tweet ostatnich dni o konstytucji, jego autorem jest były premier.

ChiUrp0W4AEh3R-

To alegoryczny obrazek przed protestem KOD i opozycji 7 maja. Trudne chwile, czyli spotkanie raczkującego KOD i Platformy Obywatelskiej w nieznanej jej dotychczas roli. Dadzą radę?

tumblr_maejcc4XVN1rt8t3no1_500

Demokracja nie jest zagrożona? Oto rewelacje z fronda.pl:

Cho6FZ0XIAIMQjE

Podczas Święta Konstytucji 3 Maja (1791) zabrakło refleksji o polskiej historii, bo znowu prezes PiS narzucił swoje „pomysła”. Obecna konstytucja z 1997 roku znudziła się Kaczyńskiemu, chciałby swojej pisowsko-nacjonalistyczno-faszystowskiej.

Prezes powiedział, Duda mu zawtórował cienkim głosem, który czyta konstytucję, jak na załączonym obrazku.

ChjjIGAXIAAbQMa

Zapominamy, że Konstytucja 3 Maja została przyjęta w wyniku zamachu stanu, a wprowadzona w życie nie została, bo zaborcy na to nie pozwolili, a sprzedajni biskupi przypłacili życiem, zawiśli na latarniach.

Choć wówczas nie było powiedzenia: „A na drzewach zamiast liści, będą wisieć sutanniści” (od sutanny). Michał Sutowski przypomina:

konstytucjaCzyli

Marks mawiał, że ludzie sami tworzą swój świat, ale nie w wybranych przez siebie warunkach. Mój dziadek mówił, że z gówna gwiazdki nie ukręcisz. Tak jak polski Napoleon nie wygrałby kampanii wrześniowej, a polski Metternich nie wynegocjował w Teheranie przesunięcia żelaznej kurtyny na Bug, tak Stanisław August Poniatowski – bo to on był inspiratorem i spiritus movens reform i samej Konstytucji – prawdopodobnie nie mógł uratować Rzeczpospolitej przed rozbiorami ani pchnąć kraju na tory, za przeproszeniem, cywilizowanego rozwoju. Historia Konstytucji 3 Maja to historia bezradności oświeconych elit, które czasem naprawdę chcą zrobić ludziom dobrze, nieraz nawet wiedzą jak – tylko nijak nie mają po temu siły.

Dwadzieścia lat publicystyki „Monitora” (XVIII-wieczna hybryda „Gazety Wyborczej”, „Wiadomości Literackich” i „Krytyki Politycznej”) mogło nieco zmienić atmosferę moralną polskiego sejmu, ale i tak do wprowadzenia bardzo umiarkowanej, bynajmniej nie jakobińskiej konstytucji potrzebny był faktyczny zamach stanu. Co więcej, o niepowodzeniu szlachetnego przedsięwzięcia przesądziła nie tyle nawet zdrada (Targowica), ile raczej koniunktura (fortuna, los, duch dziejów, niepotrzebne skreślić). Na pewno ta międzynarodowa (odwołana wojna Anglii z Rosją niezmiernie ułatwiła Katarzynie interwencję), ale przede wszystkim zadecydował historyczny timing społeczeństwa.

Konstytucja 3 Maja nie była żadnym cudem świata; była wyrazem umiarkowanego nurtu ówczesnego oświecenia, choć na warunki lokalne dokumentem rewolucyjnym.

Do prawdziwej emancypacji większości mieszkańców ziem Rzeczpospolitej było jej bardzo daleko, stwarzała ona jednak szansę na zdefiniowanie w Polsce nowoczesnego konfliktu politycznego. Wdrożenie jej reform oznaczałoby uznanie faktu, że świat nie dzieli się na patriotów i zdrajców, tylko na różne odcienie lewicy i prawicy: tradycjonalistów, konserwatystów, reformatorów i radykałów, wolnościowców, równościowców i tych, dla których jedno jest warunkiem drugiego. Klęska wojny obronnej z Rosją, a potem powstania kościuszkowskiego sprawiły, że te zdrowe, nowoczesne kategorie polityki na niemal sto lat wywietrzały nam z głowy. A może na dłużej?

Jan Hartman zrobił wyciąg (bryk) Konstytucji 3 Maja. Oto kilka najciekawszyh spostrzeżeń.

założenia

1. Religią panującą jest katolicyzm, lecz inne wyznania będą tolerowane.

2. Szlachta ma pierwszeństwo we wszystkim, zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej. Wszelkie przywileje szlachty zostają potwierdzone.

8. Władza sądownicza nie może być wykonywana ani przez króla, ani przez władzę wykonawczą. Sędziowie sądów pierwszej instancji i drugiej instancji (w województwach i powiatach) wybierani są przez sejmiki. Sądy te służyć będą szlachcie. Mieszczanom służą sądy miejskie. Wolni włościanie podlegać będą jurysdykcji sądów referendalnych. Komisje wykonawcze będą miały sądy w sprawach im podległych (tj. administracyjnych). Sądem najwyższym ustanawia się sąd sejmowy, wybierany na każdym posiedzeniu (co dwa lata), orzekający w sprawach występków przeciwko narodowi i królowi.

9. W przypadku małoletniości króla, choroby psychicznej króla bądź uwięzienia króla na wojnie ustanawia się regencję. Regencję sprawuje królowa bądź prymas. Niepoczytalność króla stwierdzić mogą połączone Izby trzema czwartymi głosów.

Czy w kontekście Konstytucji 3 Maja (gdyby dzisiaj obowiązywała) można było stwierdzić chorobę psychiczną prezesa Kaczyńskiego, a u jego podwładnego Andrzeja Dudy niepoczytalność, tj. zanik woli czytania konstytucji i jej deptanie?

ChjsEJzU4AAzWcx

Kaczyński i Duda nie przestrzegają jednak dzisiaj obowiązującej konstytucji, pieprzą więc o nowej.

proeuropejskie

Jednak proeuropejskie deklaracje Kaczyńskiego to czeki bez pokrycia. Wieszanie flagi unijnej obok polskiej nic nie da, skoro Polska de facto przestaje spełniać kryteria członkostwa w UE (łamiąc zasady państwa prawa i trójpodziału władz), jeśli znajdujemy się w Europie w kompletnej izolacji, licząc na wsparcie marginalnych Węgier i znajdującej się na krawędzi wyjścia z UE Wielkiej Brytanii.

Możemy oczywiście uważać, że polska demokracja nie musi szanować praw jednostki, zasad praworządności, poczuwać się do europejskiej solidarności, a jednocześnie mnożyć roszczenia i korzystać ze wszystkich beneficjów przynależności do największego i najbogatszego bloku państw na świecie. Ale to fikcja. Jeśli w tak podstawowych sprawach nie będzie zgodności pomiędzy krajami tworzącymi Unię Europejską, albo się ona rozpadnie lub, co bardziej prawdopodobne, realna integracja będzie następować gdzie indziej.

Międzymorze, które jest geopolityczną mrzonką, powoli staje się niestety realnością w sferze kulturowej. Polsce pod rządami PiS jest coraz dalej do obozu zachodniego, w tym lidera tego obozu, czyli Stanów Zjednoczonych, a coraz bliżej do nieokreślonego amalgamatu znajdującego się gdzieś między austriacką Galicją, Bałkanami, Rosją i Ukrainą.

Jeśli dziś, nie ze względu na rozbiory czy radziecką okupację, ale ze względu na własny wybór, przestaniemy przynależeć do wspólnoty Zachodu, trafimy tam, skąd przyszliśmy – na peryferia, z ich przeklętą historią i geografią. Skąd z taką determinacją, tracąc co rusz niepodległość, przynajmniej od czasów Konstytucji Trzeciego Maja, próbowaliśmy się wyrwać.

Dlatego Kaczyńskiemu musimy powiedzieć: wara od konstytucji.

wara

Konstytucja III RP została przyjęta w 1997 roku. U jej podłoża leży wielki zryw Solidarności, której ludzie łamali sobie życiorysy w więzieniach, tracili zdrowie, najbliższych, a to wszystko po to, żebyśmy żyli w normalnej Polsce. Byłam wtedy dzieckiem, kiedy wprowadzano stan wojenny moim sporym zmartwieniem był brak Teleranka, a w piątkowe wieczory brakowało Listy Przebojów Trójki. Kiedy podrosłam, zbierałam podpisy na prezydenta Mazowieckiego, który przegrał z kretesem na rzecz mitu Wałęsy. I kto się wtedy kręcił koło nowo wybranego? Jarosław Kaczyński ze świtą, czyli umoczone nie raz w przekrętach Porozumienie Centrum. Teraz pluje na byłego przywódcę ruchu, który i jego wywindował, bo jakoś te ciężkie lata, zamiast w więzieniu, przesiedział z mamą w ciepłym domu. Pewnego upojnego wieczoru, jako dziewczę durne i chmurne nabluzgałam prezesowi w kawiarni na Nowym Świecie. Dziś pewnie zrobiłabym to znowu, tyle że zmądrzałam. Dlatego założyłam stronę Nie zgadzam się na zmianę Konstytucji. Obywatele RP i proszę Was, zbierzmy podpisy pod listem do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, wyślijmy razem tę petycję. W niecałe 3 godziny strona zebrała ponad 200 fanów, a liczba ta cały czas rośnie. Cieszę się.
Jeżeli nie chcecie, aby w najważniejszym państwowym dokumencie, stało iż Chrystus jest Królem, Maryja dziewicą, a Kaczyński dzieciątkiem, podpisujcie.

W „Szkle konstaktowym” została rozwiązana zagadka, dlaczego Kaczyński ciągle powołuje się na suwerena, tj. w tym wypadku naród.

zagadkaRozwiązana

ogórekOnet

Przyznam się, że z ogromnym zainteresowaniem czekam na inaugurację kampanii wyborczej Magdaleny Ogórek. Prawdopodobnie następuje gwałtowna wymiana pokoleniowa w polityce. Ze starej gwardii jest tylko obecny w tych wyborach Bronisław Komorowski. A reszta to zupełnie nowe postaci – piszę o liczących się kandydatach.

Ogórek jest o tyle interesująca, że wcześniej nie była kompletnie znana, ale ma osiągnięcia osobiste i to w tak trudnej sferze jak publikacje naukowe. A to nie w kij dmuchał.

W Onecie ukazał się obszerny wywiad z rzecznikiem jej sztabu wyborczego Tomaszem Kalitą, który da się streścić w takiej zajawce:

kalita

Inauguracja kampanii w sobotę w Ożarowie. Jeszcze raz rzecznik:

ożarów

Szef Liberte! Leszek Jażdżewski też oczekuje coś nadto. Oby było to nowe pokoleniowe otwarcie. Bo jak tak się nie stanie, zapłaci Polska. Czas na zmiany, na nowe twarze 30-latków, 40-latków.

jażdżewskiOgórek

Będę Ogórek przyglądał się z otwartą gębą, bo wierzę, że wreszcie coś się w polityce polskie przetasuje. Zmian potrzebujemy, jak powietrze. Kraj się dusi. Na razie powinna być to mieszanka rutyny z nieokiełznaną młodością, twórczą i nie do zatrzymania.