Posts Tagged ‘Maciej Maleńczuk’

MALEŃCZUK WYRAZIŁ SIĘ TAK JASNO I PRZEKONUJĄCO, ŻE ZASŁUŻYŁ NA DUŻE KLIKNIĘCIE

Bożena Chlabicz-Polak na portalu koduj24 pisze o wyspie wolności.

La Isla Bonita

PiS twardo nastaje na reparacje, za które już wkrótce zrealizuje ambitny program „Polska Samotną Wyspą”.

Jeśli ktoś ciągle wątpi w inspiracje partii aktualnie rządzącej epoką Edwarda Gierka, to niedawna wypowiedź pana prezesa powinna rozwiać ostatnie wątpliwości. Budujemy otóż – po raz kolejny, bo potem próbował jeszcze Lech Wałęsa – drugą Japonię. Chociaż jednak – zważywszy na sympatie polityczne ekipy z Nowogrodzkiej – może raczej drugą Wielką Brytanię. No, ale Boże broń nie z powodu curry, funta i meczetów w każdej dzielnicy, tylko ze względu na położenie geograficzne.

Polska bowiem też wkrótce będzie wyspą.

Gwoli ścisłości należałoby wprawdzie wziąć za wzór nie tyle całą Wielką Brytanię, ile od razu konkretnie Anglię. No bo taka Irlandia to owszem, też wyspa, ale „szmaragdowa”. No, a „zieloną wyspą” to już raz byliśmy, za premiera Tuska, i wystarczy. Zresztą już wkrótce, wraz z ostatnimi drzewami, znikną z kraju wszelkie ślady zieleni, a wraz z nimi skończą się tego typu niestosowne porównania…

Wprawdzie – jakże pechowo – to akurat angielski poeta John Donne jest autorem powtarzanej potem do znudzenia złotej myśli, że „nikt nie jest samotną wyspą”, ale czy nie jest, to się dopiero okaże. To po pierwsze. A po drugie i zasadnicze, Donne, tak na wszelki wypadek, zostanie pewnie (o ile już nie został) przezornie wykreślony z listy lektur zreformowanej podstawówki i to nawet tych nadobowiązkowych. I będzie po sprawie.

Tak, czy inaczej, plan jest taki, że Polska będzie wyspą.

Ba, ten projekt został już nawet skierowany do realizacji. Na początek, tak dla rozgrzewki, zostanie przekopana Mierzeja Wiślana, a potem poszerzy się Odrę i Bug, wyleje beton i w ten sposób oddzielimy się od stałego lądu, zaczynając nowy, tym razem wyspiarski etap dziejów narodowych. Pozostanie wprawdzie problem na południu, bo projekt przekształcenia Tatr w Balaton musi poczekać na obiecany przez ekipę Prezesa bilion dolarów z niemieckich reparacji. No, ale na początek – umówmy się – wystarczy nam status półwyspu. Na razie postawi się mur. Dał nam przykład Trump Prezydent, jak budować mamy. Ów śmiały projekt zasługuje zresztą na realizację nie tylko ze względów praktycznych, ale także w ramach nowej polityki historycznej. Wszak dotąd byliśmy wprawdzie Przedmurzem Chrześcijaństwa, ale – z oczywistego braku muru – wyłącznie z nazwy.

Problem w tym, czy ten niemiecki bilion dolarów wystarczy na realizację programu „Wyspa”. No bo to jeszcze trzeba odbudować setkę zamków kazimierzowskich i postawić ten łuk na środku Wisły, który obiecał narodowi minister Jaki do spółki z bardem Pietrzakiem. Tymczasem to wcale nie jest aż tak dużo kasy. Bilion dolarów to raptem trzy budżety Niemiec i tylko cztery razy więcej, niż nasz aktualny dług publiczny, który właśnie też przekroczył bilion. Tyle tylko, że tym razem w złotówkach.

Dość powiedzieć, że wartość amerykańskich nieruchomości stojących na szlaku huraganu „Irma”firmy ubezpieczeniowe wyceniły na… niemal dwa biliony dolarów! A w sumie chodziło tylko o parę hoteli w Miami i gromadę domków z dykty, jakimi zabudowana jest reszta Florydy, Georgii i obu Karolin.

Dla porównania – odbudowa zalanych dzielnic Nowego Orleanu, zniszczonych w trakcie innego huraganu – „Katriny” – pochłonęła 80 miliardów dolarów. A chodziło jedynie o odbudowę paru hektarów kanadyjek z paździerzy obitych plastikowym sidingiem, plus trochę infrastruktury i odszkodowań za utracone mienie. Dziesięć takich huraganów i już pęka bilion „zielonych”.

Tymczasem Niemcy skąpią nam tych nędznych paru groszy… Wstyd po prostu.

Tylko co będzie, jak z tego wstydu rzeczywiście nam ten bilion oddadzą? Bo na wypisaniu czeku się na pewno nie skończy. Przecież za materialne straty wojenne, pokonane Niemcy oddały Polsce nie tylko 600 mln marek w odszkodowaniach, ale także 1/5 swojego ówczesnego terytorium. W polskie ręce przeszły nie tylko wielkie miasta, na czele z „Kwiatem Europy” – Wrocławiem, ale też bogactwa naturalne, przemysł i infrastruktura. Skoro więc zdecydują się zapłacić za wojenne zniszczenia gotówką (z odsetkami, choć przez niemal stulecie korzystaliśmy z tych niemieckich „reparacji w naturze”), to zapewne zechcą z powrotem swój „zastaw”. Bo tak to już jest, w interesach, że jak się dostaje z powrotem wierzytelność plus odsetki i koszty, to trzeba – niestety – zwolnić hipotekę…

Więc wcale nie jest pewne, czy na tym interesie tak naprawdę zarobimy, czy może stracimy. Bo ile jest wart ( w dolarach albo euro) mój rodzinny Wrocław? Tyle, co Miami? Ale nawet gdyby wycenić go taniej, jak Nowy Orlean po przejściu „Katriny”, to pewnie Niemcy i tak zabiorą sobie – w ramach rozliczeń za reparacyjny bilion – całe „Ziemie Odzyskane” (i co wtedy z nami, wrocławianami?). I żebyśmy tylko nie musieli jeszcze do tego dopłacić. Bo będą to pieniądze za zniszczone mienie, które przecież miało swoich prywatnych właścicieli. A tak się składa, że duża grupa spadkobierców dawnych kamieniczników i fabrykantów żyje dzisiaj poza Polską (i to bynajmniej nie dlatego, że tuż po wojnie, a potem po 1968 roku, dobrowolnie wybrała emigrację).

Ba, ale może jednak warto, mimo wszystko? Bo wszak budowa samotnej wyspy w środku kontynentu swoje kosztuje, a chociaż gospodarka pod nowymi rządami kwitnie, to jednak dług publiczny właśnie przekroczył bilion (spokojnie, tylko złotówek). Poza tym na mniejszym terytorium (bo przecież Litwa, Ukraina i Białoruś niczego nam nie oddadzą) łatwiej się okopać? Tak więc, partia aktualnie rządząca twardo nastaje na reparacje, za które już wkrótce zrealizuje ambitny program „Polska Samotną Wyspą”. Biało-czerwona drużyna już za chwilę rozpocznie w tym celu wielkie dzieło budowy Kanału Narodowego. Będą – na ochotnika – pilnować koryta. I pogłębiać dno.

Są za, a nawet przeciw. Cytując Siarę: „mają rozmach sk……..”. Idą na Nobla. 

PO żąda wstrzymania transferów pieniędzy ze spółek Skarbu Państwa do Polskiej Fundacji Narodowej❗❗❗

Waldemar Mystkowski pisze o złodziejach PiS.

Demokracja kleptomanów

Afera billboardowa musi powodować zażenowanie, jak zresztą styl rządzenia PiS, który w Polsce zdarzył się w takim wymiarze pierwszy raz po 1989 roku. Wyniki osiągnięte przez partię Kaczyńskiego też są niewspółmierne do poprzedników. Nikt tak nie obniżył rangi Polski na zewnątrz, jak dyplomata Witold Waszczykowski, specjalistka od moralnych zwycięstw 1:27 Beata Szydło i specjalista od wszystkiego, Napoleon taboretu Jarosław Kaczyński.

Na naszych szeroko rozwartych ze zdumienia oczach owo towarzystwo demoluje demokrację, niszczy urządzenia wolności obywatelskiej i nic sobie z tego nie robi, jak ów słynny szatniarz w „Misiu Barei”: „I co pan nam zrobi?”

Zastanawiałem się, jak nazwać ten ustrój „wyspy wolności i demokracji”, określony przez prezesa Kaczyńskiego na wyspie Krakowskiego Przedmieścia odgrodzonej metalowymi barierkami i tysiącami policjantów?

Mimowiedną odpowiedź dała kampania „promocji Polski” urządzona za kilkadziesiąt milionów złotych (ile? – jest drugorzędne, czy to 19 mln zł, czy 100) przez Polską Fundację Narodową. Publiczne pieniądze ściągnięte przez rząd PiS dla spółki zarządzanej przez pisowskich działaczy, aby pogrążyć niezależne sądy po to, by były zależne od polityków PiS.

Jak nazwać tę demokrację nie-demokrację? I oto konstruuje się termin sam przez się. Na jednym z banerów oskarżono jednego z przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty sędziów”, który bezkarnie ukradł kiełbasę. Tej kiełbasy to nie wymyśliłby do spółki Bareja z Mrożkiem i starożytnym Arystofanesem, a Szekspir z hrabią Fredrą złamałby pióro wobec takiego bezmiaru talentu pisowszczyzny.

Okazało się, że sędzia, który ukradł kiełbasę za 6,90 zł, od dwóch lat nie żyje, a poza tym sam zrezygnował (jak żył) z bycia członkiem kasty. Możliwe, że chorował na kleptomanię, bo sędzia nie musi kraść, jak zdarza się to z głodu bezrobotnym czy bezdomnym.

Kilkadziesiąt milionów zł przeciw 6,90 zł kleptomana – jak to nazwać? Gigantyczną kleptomanią. I taki nam ustrój proponuje PiS – demokrację kleptomanów. Czego się nie dotkną – ukradną.

Kradną nam jednak demokrację na gigantyczną potęgę, a to ukradli sąd od konstytucji, Trybunał Konstytucyjny. Ukradli niezależność sądów powszechnych, jesteśmy przed złodziejstwem Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Przed złodziejstwem mediów prywatnych, przed złodziejstwem NGO’sów.

To jest kleptomania. A prezes zagarnięty skarb nazywa „wyspą wolności i demokracji”, czyli wolnością i demokracją kleptomanów. Jak na kleptomana nr 1 przystało prezes musi skryć się za najdroższą ochroną prywatną (przeszło milion zł rocznie kosztują bodygardzi), nie wspominając o kosztach za ochronę miesięcznic na Krakowskim Przedmieściu.

Najpierw więc kleptomania, potem swojski reżim, który spowoduje wykluczenie dużego państwa europejskiego ze wspólnoty Unii Europejskiej. A za tym stanie się tak, że demokracja kleptomanów stanie się łupem dużo większego kleptomana, na którego skazani jesteśmy geopolitycznie. Jak to drzewiej – dwa wieki z okładem – już się zdarzyło.

A WIĘC MAMY NOWEGO MISIEWICZA 🙂

>>>

cvplrqkxeaacsfp

Antoni Macierewicz znowu „uderzył”. Tym razem w NATO. Poważnie! Macierewicz odwołał rektora Akademii Wojskowej NATO w Rzymie gen. Janusza Bojarskiego. Wezwał go do kraju w sprawie śledztwa prowadzonego przez Żandarmerię Wojskową. Gen. Bojarski był ostatnim szefem WSI.

macierewicz

O zdymisjonowaniu generała Bojarskiego MON poinformował we wtorek na Twitterze.

Rektorem Defence College – utworzonego w Rzymie z inicjatywy jeszcze gen. Dwighta Eisenhowera – gen. Janusz Bojarski został w 2015 roku. Jego kadencja miała trwać trzy lata.

O nominacji na to stanowisko zadecydował Komitet Wojskowy NATO w 2013 roku, po wygranym przez polskiego oficera konkursie. Rzymska Defence College to najważniejsza uczelnia Sojuszu Północnoatlantyckiego.

MON nie wyjaśnił, w jaki sposób może odwołać gen. Bojarskiego ze stanowiska (generał jest obecnie w stanie spoczynku i formalnie nie podlega kadrom MON). W komunikacie znalazł się zapis, że zostaje oddelegowany do rezerwy kadrowej sił zbrojnych. Resort nie wyjaśnia też, czy otrzymał akceptację ze strony Komitetu Wojskowego NATO, który go na to stanowisko desygnował.

Nie są również znane szczegóły śledztwa, które prowadzi w Polsce Żandarmeria Wojskowa, a które miałoby dotyczyć rektora.

Gen. Janusz Bojarski był ostatnim szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, przez niespełna dwa miesiące – od grudnia 2004 do stycznia 2005 roku. Jest absolwentem m.in. Wojskowej Akademii Politycznej im F. Dzierżyńskiego, Uniwersytetu Warszawskiego oraz kursów wywiadowczych NATO. Pełnił funkcje głównie w attachatach wojskowych RP, m.in. w Waszyngtonie.

Gen. Bojarski był także szefem kadr MON, mimo wielokrotnych ataków ze strony Antoniego Macierewicza, który określał go „lobbystą WSI w MON”. Jako pułkownikowi nominacji generalskiej odmówił mu prezydent Lech Kaczyński, generalski wężyk otrzymał z rąk Bronisława Komorowskiego.

nowe

Remi Adekoya na łamach „The Guardian” rozlicza PiS. Podkreśla, że za rządów tej partii Polska spotkała się z krytyką, jaka nie spadła na nią od czasów komunizmu. Z tekstu wyłania się obraz autorytarnej, nacjonalistycznej władzy pod kierunkiem Jarosława Kaczyńskiego, wciąż wspieraną przez rzesze Polaków.

 anne-applebaum

To podsumowanie nie ucieszy PiS ani jego zwolenników. Adekoya już na wstępie pisze o ksenofobicznym, konserwatywnym i eurosceptycznym zwycięzcy ostatnich wybory. Ciesząca się pełną władzą wykonawczą partia idzie nie zważając na nic i nikogo.

Publikacja robiąca furorę na Wyspach przypomina o „ograniczaniu wolności obywatelskich, kontrolowaniu mediów oraz upolitycznianiu niezależnego i niepodległego wymiaru sprawiedliwości”. Wszystko to nazywane jest przez zachodnie media i instytucje niszczeniem demokracji. Oskarżenia te wywołują działania, pisze autor, prezesa partii – „bardzo kontrowersyjnego i ogólnie nielubianego”.

Adekoya jest wyraźnie zaskoczony niespadającym poparciem PiS. Negatywne oceny to jedno, swoje muszą robić podejmowane decyzje gospodarcze, tu za przykład podaje program Rodzina 500 plus. Jawią się jako lewicowe, a opozycyjna lewica nie sprzeciwia się „w taki sposób, w jaki powinna”.

Antywolnościowe zapędy i eurosceptycyzm PiS są dzwonkiem ostrzegawczym, przekonuje publicysta, i to nie tylko w Polsce – może bowiem „wzrosnąć liczna osób, które będą chciały tolerować autorytarność i ksenofobię partii, które zaoferują im poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa”. Według Adeyoki prowadzi to do tego, że „pewnego dnia obudzimy się w Europie, gdzie partie takie jak PiS przejdą do głównego nurtu”.

Miała być a jest jedynie

cvnxpenwaaembc

CZY MOŻNA ZGINĄĆ OD WŁASNEJ BRONI? MOŻNA.

cvndr8-xyaaguwq

Paweł Dybel jest profesorem w Instytucie Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego i w IFiS PAN. Dla wiadomo.co mówi o potrzebie leczenia psychiatrycznego polskich władz.

przem-szubartowicz

Przemysław Szubartowicz: Panie profesorze, co się dzieje w Polsce?

Paweł Dybel: Coś bardzo niepokojącego, co wygląda na demontaż podstaw państwa demokratycznego. Ale o tym z całkowitą „empiryczną” pewnością będziemy mogli powiedzieć gdzieś za rok czy dwa.

A jak można by to określić z perspektywy psychoanalitycznej?

To zmiana „ekonomii popędów” w sprawowaniu władzy. Świadczy o tym choćby ogromny ładunek agresji, jakim przepojone są dzisiaj rodzime dysputy polityczne. Nie mówiąc już o eksplozji zwykłego chamstwa. Trudno jest to porównywać z tym wszystkim, co działo się u nas po 89 roku. Jedyna analogia, jaka się nasuwa, to sposób, w jaki gomułkowska PZPR rozprawiała się z inteligencką opozycją demokratyczną w marcu 68 roku. Podobnie jak tam, głównym celem władzy jest gra na totalne wyniszczenie przeciwników politycznych. Nic dziwnego, że w tej sytuacji znakomicie odnajdują się niektórzy byli członkowie PZPR-u.

Uwodzi?

Tak. Takie jest zresztą główne przesłanie znanego artykułu Freuda. Analizując model państwa autorytarnego opartego na kulcie jednostki przywódczej, stwierdził on, że opiera się on na „uwiedzeniu” przez nią zbiorowości, związaniu jej libidinalnie swoją osobą. Ów przywódca, Führer, ma zatem sprawić, aby społeczeństwo go „pokochało”. Wtedy zbiorowość jak stado baranów zaakceptuje każdą jego decyzję i będzie nią zachwycone.

To jest przypadek Kaczyńskiego?

To jest przypadek każdej władzy o charakterze autorytarnym. Tak wygląda zresztą klasyczny przypadek zakochania, które psychoanaliza opisuje jako narcystyczną iluzję: kochamy fantazję na swój temat widzianą w Innym. Tyle że kiedy z czasem rzeczywistość ją brutalnie weryfikuje, nasza miłość przeradza się w nienawiść.

Kopacz o rządach PiS: Ta zmiana nie była zmianą na lepsze. To była zmiana egoistyczna, oni dbają przede wszystkim o siebie

kopacz-2

W „Kropce nad i” była premier Ewa Kopacz:

„Ta zmiana nie było zmianą na lepsze, jak próbuje to PiS transferować do opinii publicznej, ale zmiana egoistyczna. Oni dbają przede wszystkim o siebie, o swoich. To była zmiana dla swoich w spółkach skarbu państwa, premier, nagrody”.

„Zniszczyli to, co się buduje długie lata”

„Polska prezentuje swoje fobie i kompleksy poprzez urzędników, którzy reprezentują nas poza granicami kraju. Polska nie jest już krajem, który jest poważnym partnerem, z którym się siada do stołu. Wręcz przeciwnie – kiedy rozmawiają z naszymi ministrami politycy z innych krajów, to za ich plecami pobłażliwi się na nich uśmiechają. Zniszczyli dokładnie to, co się buduje długie lata. Pozycję europejską, światową. A zniszczyć ją można w ciągu 11 miesięcy”

CZY ZA NASZE PIENIĄDZE PODATNIKÓW MOŻNA WOZIĆ DZIECI NA WYCIECZKI? WYGLĄDA NA TO, ŻE TAK…

cvm5mxkwyaamj6b

Kopacz o Macierewiczu: Zastanawiam się, jaką szczególną pozycję musi mieć, skoro Kaczyński znosi jego fanaberie

Była premier Ewa Kopacz w TVN24:

„Choćby powiedział największe głupstwo, to szeregi PiS-u natychmiast staną w jego obronie i będą próbowały tłumaczyć słowa pana Macierewicza i pokazywać dobrą stronę. Ale co to jest za dobry minister, jeżeli trzeba tłumaczyć jego słowa? To jest minister, który ma dzisiaj dbać o to, aby każdy Polak czuł się bezpiecznie. Jeśli pan Macierewicz jest ministrem, którego działania nie spotykają się z żadną reakcją pani premier ani prezesa PiS, to ja się zastanawiam, jaką szczególną pozycję musi mieć pan Macierewicz w tym ugrupowaniu, skoro tak silna osoba jak Jarosław Kaczyński, znosi jego fanaberie”.

Kopacz pytana o ocenę premier Beaty Szydło i programu Rodzina 500+:

„Wyobraziłam sobie dzisiaj, że pani premier jest w super ekskluzywnym supermarkecie, chodzi i wybiera towary, ale jeszcze nie doszła do kasy. Jak dojdzie do kasy, to trzeba będzie za te super ekskluzywne podarunki, którymi teraz kupuje głosy, będzie musiała zapłacić. Tylko nie ona, zapłacimy my wszyscy w wyższych podatkach”.

Jakie ma związki czarny łabędź w Śremie z Czarnym Protestem? Pisze Jagienka Wilczak.

ktos

W Śremie kilka dni temu jakiś morderca pozbawił życia czarnego łabędzia, żyjącego w miejskim parku, w zoo. Tak, morderca i jeszcze w dodatku sadysta. Po prostu ukręcił i oderwał ptakowi głowę. Zwyczajnie go torturował i umęczył. Nie wiem, w jakich głowach lęgną się takie pomysły, ale z pewnością nie w normalnych.

Czarne łabędzie są piękne. Czarne pióra z odrobiną białego, widoczną zwłaszcza gdy rozłożą skrzydła. Czerwony dziób z białą kropką na końcu. Długa, prawdziwie łabędzia szyja. Łatwo dają się oswoić, lubią spokojne wody, na wolności żyje u nas zaledwie kilka par, zazwyczaj to ptaki ozdobne, zachwycająco wyglądają, gdy pływają, pełne ptasiego majestatu i królewskiego spokoju. Są symbolem wdzięku. Nikomu nie przeszkadzają, nie wchodzą w drogę, nie szukają zaczepki, nie zajmują miejsca w autobusie, nie kradną pracy.

Czy zabicie takiego ptaka sprawiło komuś radość? Czy ktoś chciał wyładować swoje kompleksy i frustracje, zemścić się, bo sam ma krótką szyję i poczucie niższości? Czy chciał okazać swoją złość na świat, a wszystko, co piękne, co daje innym radość, drażni go i prowokuje? A może nienawidzi zwierząt, bo zdemolował też ich figury w parku?

Co trzeba mieć w głowie, żeby zamordować bezbronnego ptaka, w dodatku w miejscu i porze, gdy nie spodziewa się ataku? Nie spodziewa się także ataku ze strony ludzi, którzy go karmili i zapewne oswoili, pozbawiając naturalnego u dzikich zwierząt odruchu obrony. Zginął, bo zaufał ludziom. I jakiś barbarzyńca to wykorzystał. To kolejny przykład, że człowieka stać na coś tak haniebnego, co żadnemu zwierzęciu nie przeszłoby przez myśl nawet. Choć podobno mają mniejsze niż ludzie mózgi i zdolności intelektualne.

Panie burmistrzu Śremu, proszę nie zaprzestać poszukiwania tego indywiduum! Na swej oficjalnej urzędowej stronie zachęca Pan mieszkańców do zaangażowania w bieżące życie miasta i obiecuje odpowiedzieć na wszelkie pytania. Mam nadzieję, liczę na to, że Pan i odpowiedzialne za bezpieczeństwo w służby nie zaniechają poszukiwań. Ten osobnik (choć w ogóle nie wiem, czy można go tak nazwać) dziś ukręcił głowę łabędziowi, a jutro? Może zrobi to samo z nauczycielką, staruszką, dzieckiem w parku. Albo z Panem, bo niby czemu nie?

Każdego można zaskoczyć, bo mało kto spodziewa się bestialskiej napaści w centrum oswojonego miasta.

Byłoby hańbą dla Śremu, jednego z najstarszych miast w Polsce, szczycącego się otwarciem, życiem kulturalnym, literackim, zachęcającego turystów do przyjazdów i zwiedzania, gdyby ktoś taki nie został ukarany.

PS Mam nadzieję, że głos zabierze któryś z księży, choćby z dzielnicy, gdzie doszło do zdarzenia. Łabędź wprawdzie (podobno) nie ma duszy, ale św. Franciszek nazwałby go bratem.

cvnrkpowcaasdxw

I KTO TU JEST BOHATEREM?

cvnzqqswyaargug

Faszyści ONR chcą być pod bronią w Obronie Terytorialnej Antoniego Macierewicza. Chcą i będą, PiS-owi to nie przeszkadza.

onRchce

Według planów Ministerstwa Obrony Narodowej osoby z organizacji proobronnych będą mogły wstępować do tworzonych wojsk obrony terytorialnej kraju. ONR chce, by zaliczono ich do formacji na rzecz bezpieczeństwa kraju.

Obrona terytorialna ma liczyć 380 kompanii złożonych z ok. 100 osób każda – po jednej w każdym powiecie. Szeregowi mają być powoływani na odbywające się w weekendy ćwiczenia – w koszarach, ale też w terenie, m.in. w Dolinie Chochołowskiej – na 24 dni w roku, podoficerowie na 30 dni, a oficerowie – na 46 dni.

Obóz Narodowo-Radykalny nawiązuje do faszyzującego ruchu z dwudziestolecia międzywojennego o tej samej nazwie. Legalnie działa od 2003 r. Głosi antysemickie i ksenofobiczne hasła.

Już kupują sprzęt, m.in. broń maszynową. W ten sposób PiS chce wykorzystać tych facetów od kija bejsbolowego do rozpędzania protestów Polaków.

Państwowa mafia, państwo przestępców. Taka kroi nam się Polska.

15 zł za media pisowskie, tj. faszystowskie każdemu będzie doliczane do rachunku za prąd.

15zł

„Nie wiem, czy suweren będzie zadowolony, jeśli będzie musiał płacić 15 zł więcej za prąd, by pomóc mediom narodowym. A jeżeli ktoś będzie chciał z tego zrezygnować, to pozostaje zgasić światło” – pisze w komentarzu dla „Wyborczej” Monika Olejnik.

premier

Po co pojechała do USA Beata Szydło z ogromnym sztabem propagandystów? Nikt nie wie. Bo z nikim się nie spotka.

W programie wizyty Szydło są złożenie kwiatów pod pomnikiem ofiar ataku na World Trade Center, zwiedzanie nowojorskiej giełdy i spotkanie z jej dyrektorem operacyjnym, wystąpienie w konsulacie oraz rozmowa z mediami polonijnymi.

Żenująca

Szydło odwiedzi także tzw. „amerykańską Częstochowę”.

jakMyślicie

Chory wyjazd. No i co z tego?

Ukazały się rozmowy z Maciejem Maleńczukiem – „Chamstwo w państwie”. Pełny tytuł powinien brzemieć: „Chmstwo w państwie PiS”.

maleńczuk1

Możliwe, że pozostanie pójść na barykady, aby przepędzić z Polski wroga.

mamy