Posts Tagged ‘Maciej Stasiński’

W lipcu 2006 też został premierem, co było początkiem końca rządów . Trzymam kciuki za powtórkę tego scenariusza.

Maciej Stasiński („Wyborcza”) pisze, iż Polexit trwa. Dotąd PiS wypisywał nas z demokratycznej i liberalnej Europy, depcząc konstytucję, państwo prawa, podział władz, wolności obywatelskie. Teraz robi to samo, demonstrując rasizm i nacjonalizm.

Polexit już trwa. To kłamstwo, że „nie ma możliwości”, by przyjąć uchodźców. Prawdą jest za to, że nie ma chęci

Premier Beata Szydło zapowiedziała, że Polska nie przyjmie żadnych uchodźców z Syrii i innych krajów, nawet jeśli UE – zniecierpliwiona łamaniem zobowiązań przez polski rząd – rozpocznie dyscyplinującą procedurę.

– Nie ma możliwości, aby do Polski byli przyjmowani uchodźcy, i na pewno nie zgodzimy się na narzucanie Polsce ani innym krajom członkowskim jakichkolwiek przymusowych kwot – powiedziała Szydło.

Występ pani premier po reprymendzie, jaką Polska dostała na spotkaniu szefów dyplomacji państw Unii w Brukseli, stawia Polskę poza Europą.

Dotąd PiS wypisywał nas z demokratycznej i liberalnej Europy, depcząc własną konstytucję, państwo prawa, podział władz, wolności obywatelskie. Teraz robi to samo, demonstrując rasizm i nacjonalizm.

To oczywiście kłamstwo, że „nie ma możliwości”, by przyjąć uchodźców. Prawdą jest za to, że nie ma chęci. Niemal 40-milionowy kraj może przyjąć znacznie więcej uchodźców niż owe 7 tys., na które w 2015 r. przystał rząd Ewy Kopacz.

Ministrowie rządu PiS gremialnie uczestniczyli w pielgrzymce papieża Franciszka do Polski, ale głusi są na wciąż ponawiane przez niego wezwania do katolickich sumień, by każda parafia przyjęła choć jedną rodzinę. Ponad 10 tysięcy polskich parafii przyjęłoby ponad 10 tysięcy rodzin bez wysiłku. Rząd PiS – wszak sam tak ostentacyjnie katolicki – równie ostentacyjnie ignoruje polski Kościół, który jeszcze rok temu postulował przyjęcie uchodźców i utworzenie tzw. korytarzy humanitarnych.

Rząd PiS pielgrzymuje za to nieustannie do Radia Maryja, gdzie łańcuszek ministrów-ministrantów trzyma się za ręce do wtóru religijnych pieśni i pod łaskawym spojrzeniem przyjmującego te hołdy o. Rydzyka. Mówi tylko o wartościach chrześcijańskich, ale ich nie realizuje.

PiS świadomie rozniecił w kraju strach przed uchodźcami i imigrantami, zwłaszcza muzułmańskimi, strasząc, że przywiozą terror, rozniosą choroby i zniszczą kulturę narodową. A teraz, kiedy kampania przyniosła skutek w postaci deklarowanego sprzeciwu 70 proc. Polaków wobec przyjmowania uchodźców, powołuje się na „wolę i bezpieczeństwo Polek i Polaków”.

Niemcy mogą, Francuzi, Anglicy i Hiszpanie też, nie mówiąc o Grekach czy Włochach, Łotyszach i Litwinach, ale katolicka Polska przyjąć ludzi uciekających od bomb – nie może.

Mieliśmy dotąd w Polsce antysemityzm bez Żydów. Teraz mamy rozpaloną przez władzę wrogość do „brudasów”, „ciapatych”, „darmozjadów” i „terrorystów”, w imię czystości katolicko-narodowej, bez jednego uchodźcy czy muzułmanina.

Rząd PiS stawia się poza Europą. Ale wciąż wyciąga rękę po pieniądze.

Słowa premier Szydło zapowiadają, że PiS będzie budował ideologię oblężonej twierdzy, rzekomo zagrożonych suwerenności i dumy narodowej przez islam i wrogą Europę.

Jednak Europa, która po latach kryzysu właśnie zaczęła się odbudowywać wokół Niemiec i Francji, nie będzie wspierać kraju, który ma w nosie jej wartości.

Polexit już się zaczął.

CO ZA BZDURY?!!!! CZY ONI WSZYSCY UPADLI NA GŁOWĘ WSTAJĄC Z TYCH SWOICH OBOLAŁYCH KOLAN?

NAWET W KOŚCIELE POJAWIAJĄ SIĘ GŁOSY ROZSĄDKU. NIE POZWALAJMY NA ABSURDY I OBSESJE.

Waldemar Mystkowski pisze o strategii Schetyny.

Schetyna przenika diabelskie knowania Kaczyńskiego

Grzegorz Schetyna przewiduje najgorsze w zapowiadanych propozycjach PiS. Do tej pory PiS i prezes tej partii w „najgorszości” nie zawodzili i tak z pewnością będzie w wypadku ordynacji samorządowej. Ba, to więcej niż pewne. Niby „najgorszość” Jarosława Kaczyńskiego poznaliśmy. Należy on jednak do takich, którzy się nie poddają i stosują do spostrzeżenia Stanisława Jerzego Leca. Kaczyński spadnie na każde dno i nigdy mu nie dość, bo sam od spodu zapuka.

Wcale nie zdziwiłbym się, że jego zapewnienie, iż dwukadencyjności wstecznej w wyborach samorządowej nie będzie, jednak zostanie wycofane pod byle pretekstem. Przypominam, o co chodzi w tej dwukadencyjności: rządzący prezydenci, burmistrzowie i wójtowie dłużej niż dwie kadencje nie mogliby startować w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Kaczyński mógł to zakomunikować z różnych powodów, np. dlatego, że podskakuje Jarosław Gowin, krytykował ten pomysł jako niekonstytucyjny i bezprawny. Także popularni prezydenci, burmistrzowie i wójtowie mieliby czas na wykreowanie swoich następców.

Może Kaczyński nie jest immanentnym złem, zostawia sobie margines, aby zrealizować się w pełni. Żadnej wiary nie daje mu szef Platformy Obywatelskiej Schetyna, uważając, iż wycofanie się z dwukadencyjności wstecznej jest tyle warte, co zapewnienia Beaty Szydło w kampanii wyborczej do parlamentu, że Gowin będzie ministrem obrony narodowej.

Można zapytać: kto zatem wykończyłby Caracale albo wymyślił ładunki termobaryczne w smoleńskim Tupolewie? Jeżeli potrafimy sobie odpowiedzieć na to pytanie, od razu skonstatujemy, że tylko idiota mógł uwierzyć w Gowina jako ministra obrony i tylko idiota może wierzyć, że Kaczyński będzie praworządny i wycofa się z dwukadencyjności wstecznej.

Schetyna przestrzega przed innymi równie złymi pomysłami PiS w ordynacji samorządowej. I tak – tylko jedna tura wyborów na burmistrzów i prezydentów miast oraz podniesienie progu wyborczego, co mogłoby wyeliminować z samorządów takie partie, jak PSL, Nowoczesna i Kukiz ’15.

Na pewno dojdzie do ograniczenia kompetencji samorządów, tym samym ograniczenia finansowania i centralizacji władzy. Kto wie, czy ostaną się urzędy marszałkowskie, które są poza zasięgiem rządzenia w nich przez PiS. A jeszcze możliwe są manipulacje w komisjach wyborczych, w sposobach liczenia głosów – przecież jakiś czas temu padł pomysł, aby głosy liczyć następnego dnia po wyborach i w miejscu innym niż obwodowa komisja wyborcza. Otwiera to pole do wszelkich cudów w urnach wyborczych.

Schetyna po Kaczyńskim spodziewa się wszystkiego najgorszego. Czasami z tego powodu za szefem PO jest trudno nadążyć, gdyż stara się przeniknąć diabelskie knowania prezesa PiS. Diabeł zawsze kłamie, jedno kłamstwo jest zastępowane kolejnym. Szef PO zatem stara się przewidzieć diabelskie złe zamiary dla Polski Kaczyńskiego.

NO TO FRANCUZ TRAFIŁ Z DESZCZU POD RYNNĘ 🙂

>>>

grudzien

PiS szykuje prowokację na 13 grudnia. Pojawiła się taka fałszywka (będzie ich więcej).

czgnv3qwgaaatc1

Od razu odezwał się na Twitterze PiS i Ryszard Terlecki, szef klubu parlamentarnego PiS i wicemarszałek Sejmu. Czyżby już teraz PiS planował użycie broni?

marcin-celinski

Dla mnie jest jasne, że nie wykluczają użycia broni w stosunku do społeczeństwa obywatelskiego, do protestujących, nie zgadzających się na zamordyzm.

maria-lewandowska

Stanisław Skarżyński zastanawia się, co powinno się stać, gdy PiS straci władzę.

skoro

Historia uczy, że zdrajcy zwykle zostają ukarani. Nie zawsze, nie wszyscy, często nie ci najważniejsi, ale da się przecież dowieść, że sprawiedliwość jest częścią dziejów ludzkości.

Polska lista hańby jest długa i ponura, ale przynajmniej przez ostatnie 30 lat nie trzeba było do niej dopisywać nowych nazwisk. Siedzieli tam sobie – między innymi – konfederaci z targowicy, szmalcownicy, podpalacze stodoły w Jedwabnem, Moczar, a także, choć na tle tamtych pomniejsi, Jaruzelski z Kiszczakiem.

Od 1989 roku wydawało się, że ten dramat mamy już za sobą. Dziś jednak – czyli w chwili, w której do smutnego finału zbliża się wojna z Trybunałem Konstytucyjnym – kończy się kryzys konstytucyjny, a rozpoczyna się nowy etap . Etap nieodwracalnych zmian ustroju państwa.

Głupio byłoby to przegapić, choć pozory zachęcają, by odwrócić wzrok. Nie dajmy się nabrać. Jakie czasy, taki zamach stanu. Dziś w Aleppo – na które dzień i noc lecą bomby, gdzie nie ma wody i żywności, gdzie ludzie giną tysiącami – swobodnie można rozmawiać przez telefon komórkowy. Wszystkie sieci działają. Podobnie w Warszawie, w której trwa radykalny przewrót, dzień po dniu skrupulatnie sprawdzane są bilety autobusowe.

Od strony filozofii politycznej sprawa jest jednoznaczna: PiS łamie umowę społeczną. Politycy tej partii zostali wybrani do pracy na rzecz poprawy istniejącego ustroju, a nie w celu jego zdemolowania, więc działania podejmowane przez nich na zlecenie partyjnego kierownictwa są złamaniem przysięgi – poselskiej, senatorskiej, prezydenckiej.

Ci ludzie dostali władzę o określonych parametrach i zasięgu, a wykorzystali ją, żeby zmienić zasady i otrzymaną władzę uczynić bezgraniczną. To nie jest nadużycie władzy, to nie jest korupcja. To zdrada.

Skoro politycy PiS rozwalili ustrój, nie mają prawa oczekiwać, że w razie porażki będą sądzeni według przepisów porządku prawnego, który niszczą. Posłom tej partii warto na każdym kroku przypominać, że wprowadzany przez nich stan anarchii – stan wyjątkowy – jest bronią obosieczną. Z jednej strony daje ludziom nowych rządów narzędzia do powiększenia władzy, ale równocześnie wszystkim – a więc również im – odbiera ochronę, którą dawał dotąd system prawa.

Być może za to, co wyprawiali do tej pory, politycy PiS powinni spodziewać się rozpraw przed Trybunałem Stanu. Natomiast za to, co planują zrobić teraz, spotkać ich może dosłownie wszystko – za złamaną przez nich granicą prawa konstytucyjnego jest już tylko anarchia. Powinni się dobrze zastanowić, czy są gotowi na taki hazard.

dojna-zmiana

***

Zajrzyjmy na chwilę do historii. Platforma po objęciu władzy w 2007 roku przez osiem lat nie kiwnęła palcem, żeby pociągnąć do odpowiedzialności tych ludzi PiS, którzy w czasie pierwszych rządów tej partii przekraczali granice, jakich politykom w demokratycznym państwie prawa przekraczać nie wolno. Potwora, którym dziś jest PiS, stworzył Donald Tusk i jego partia. Jego i jej słabość, głupota i niezdolność odparcia pokusy hodowania sobie przeciwnika, którego łatwo pobić w kolejnych starciach wyborczych.

Żeby ten scenariusz się nie powtórzył, trzeba przyjąć do wiadomości śmierć III Rzeczypospolitej. Jej sztuczne podtrzymywanie przy życiu grozi nam popadnięciem w absurd. Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym po odejściu PiS od władzy kolejny Sejm postanawia pociągnąć zdrajców do odpowiedzialności. Uchwala ustawę powołującą odpowiedni trybunał, a ta zostaje natychmiast, na wniosek PiS, uznana za niezgodną z konstytucją – przez ludzi, którymi PiS obsadził Trybunał Konstytucyjny! I co zrobią wówczas KOD, PO i Nowoczesna? Jeśli dziś w swojej wyobraźni politycy opozycji nie porzucą III Rzeczypospolitej jako ustroju i nie przejdą na trudny obszar polityki bez prawa, to będą bezradni: w imię podtrzymania iluzji istnienia ustroju III RP uszanują wyrok Trybunału, który da Kaczyńskiemu bezkarność.

Jeszcze niedawno można było liczyć, że po przegranej PiS w kolejnych wyborach życie publiczne „wróci do normy”. Przez ostatni rok najazd na Rzeczpospolitą jakoś się mieścił w ramach ustroju. Wyginał konstytucję, naciągał ją, testował jej granice. Na takie okazje ustrój miał przygotowany Trybunał Stanu. Ale wraz z objęciem stanowisk sędziów TK przez trójkę pisowskich samozwańców trzask – i III RP na naszych oczach przestaje istnieć. Od tego momentu mamy strzępy starego prawa, które z przyzwyczajenia można honorować, oraz czystą, surową politykę stanu wyjątkowego.

czheruixuaawzeu

***

Przykra sprawa, ale ani to pierwszy, ani ostatni taki wypadek w historii. Konstytucja okazała się niedoskonała, ustrój nieodporny na zamach. Zdarza się. III RP trzeba przekuć w ideę, zachować korpus wartości, które stworzyły demokratyczne, przynajmniej starające się być sprawiedliwe, dość liberalne państwa prawa. Owo państwo pozwoliło nam wydostać się z komuny, dołączyć do NATO i Unii Europejskiej, rozwinąć gospodarkę i wyjść na prostą.

Prędzej czy później przyjdzie czas, gdy pojawi się możliwość osądzenia tych, którzy nam III Rzeczpospolitą wykończyli. Użycie Trybunału Stanu będzie błędem – nie tylko dlatego, że kary, które Trybunał ma do dyspozycji, są po prostu śmieszne, ale też dlatego, że byłaby to idiotyczna niekonsekwencja. Tak jak nie można było orzekać o konstytucyjności ustawy na podstawie przepisów tej ustawy, tak nie da się sądzić tych, którzy zabili III Rzeczpospolitą na podstawie konstytucji z 1997 roku. To sprzeczność – chcąc sądzić, automatycznie obala się swój zarzut. Trybunał Stanu jest częścią ustroju, który umiera.

PiS, wchodząc na teren stanu wyjątkowego, sam wskazuje nowe możliwości. Ostatnio sławę w mediach zdobywa jego ustawa o komisji weryfikacyjnej do spraw reprywatyzacyjnych, w której pokręcono wszystko ze wszystkim: możliwości ustawodawcze, władzę wykonawczą i uprawnienia do wydawania wyroków. Podobny twór można sobie wyobrazić do osądzenia dokonań PiS po 2015 roku – komisję łączącą odpowiedzialność polityczną z wyrokiem karnym, odpowiedzialnością skarbową, odebraniem odznaczeń państwowych i praw emerytalnych z tytułu działalności publicznej.

I znów, trzeba politykom PiS przypominać: to wyście zaczęli. III RP chroniła i nas, i was. Korzystaliście z jej ochrony, z jej wolności słowa, swobody zrzeszeń i demonstracji – żeby ją zniszczyć. O to, że jej prawa nie będą was chronić przed zemstą tych, którym na III RP zależało, możecie mieć pretensje tylko do siebie.

***

Jednocześnie trzeba wyciągnąć z tego wnioski. Dostrzec te niedoskonałości ustroju III RP, które pozwoliły PiS zmobilizować rzeszę ludzi gotowych dać jednej partii prawo do zdemolowania państwa.

Uwiedzeni neoliberalnym oszustwem wpisaliśmy do ustroju te same błędy, które wcześniej popełniły Ameryka i Wielka Brytania – a to na nich się wzorowaliśmy. Ci, którzy dziś wychwalają pod niebiosa politykę gospodarczą III RP, Margaret Thatcher i Ronalda Reagana, powinni do listy ich osiągnięć politycznych dopisać opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, zwycięstwo Donalda Trumpa oraz ukatrupienie III?Rzeczypospolitej przez PiS.

Brak solidarności społecznej, wspieranie silniejszych, zgoda na to, by słabsi sami musieli się organizować, zezwolenie na to, by się radykalizowali i szukali pomocy na oślep, ignorowanie ich, aż zwrócili się przeciwko państwu, które ich olało… Najpoważniejszym błędem III RP był brak sensownych instytucji wsparcia społecznego. To doprawdy straszna recenzja ćwierćwiecza imponującego wzrostu gospodarczego, że ludzie po prostu tęsknią za komuną, bo dawała im elementarne poczucie bezpieczeństwa socjalnego.

Drugim śmiertelnym błędem było przekonanie, że postęp społeczny jest prostym skutkiem rozwoju ekonomicznego. Tak nie jest. Postęp ekonomiczny umożliwia postęp społeczny pod warunkiem, że inwestuje się jego owoce w dostęp do wiedzy, że niweluje się różnice społeczne, że dba się o równouprawnienie wykluczonych różnej maści. W tej sprawie Polska nie zrobiła zupełnie nic. Wplątana w romans polityki z Kościołem, niezdolna do zaoferowania grupom dyskryminowanym wsparcia, kobietom bezpieczeństwa, III RP z roku na rok traciła sojuszników.

Można mieć tylko nadzieję, że kolejna, V Rzeczpospolita będzie sprawiedliwsza. To możliwe, ale tylko pod warunkiem, że będziemy pamiętać błędy trzeciej i mądrze – z troską o ludzi, których uwiodła, a bez litości dla tych, którzy z ich frustracji skorzystali – rozliczymy autorytarną IV Rzeczpospolitą, która rodzi się na naszych oczach.

czgsw_oxcaa-zvf

Skarżyńskiemu odpowiada wiceszef „Wyborczej Maciej” Stasiński. Nie wolno nam grozić PiS, że jak da nam ostatecznie po ryju, to my się odwiniemy, i to bez rękawiczki, ale z kastetem. Obrońcy wolności nie mogą naprawiać bezprawia bezprawiem, a jeśli dojdzie co do czego, krwi zmywać krwią.

oko

Trafna, bo pozbawiona złudzeń jest diagnoza działań PiS, jaką postawił w „Wyborczej” Stanisław Skarżyński. Niedobra, a nawet groźna jest terapia, jaką Polsce przepisuje, czyli jak po PiS-ie posprzątać i ponaprawiać, co zdąży zepsuć.

Polska, jeśli chce być wierna zachodniej demokracji liberalnej, nie może hołdować zasadzie z kodeksu Hammurabiego „oko za oko” czy bardziej swojskiej „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.

To prawda, że PiS łamie umowę społeczną i dokonuje pełzającego zamachu stanu. Niszczy państwo prawa, podział władz, liberalną demokrację i w imię rzekomo świętej zasady, że większość może wszystko, pełzająco wprowadza porządek ideologiczno-policyjnej tyranii.

Brak złudzeń Skarżyńskiego jest potrzebny nam wszystkim, by nie okazało się, że wierząc, że „jakoś to będzie, a nie będzie przecież tak źle”, zbudzimy się, kiedy będzie za późno, bo Polska będzie już na obrzeżu Europy, pozbawiona wolnych mediów, pod czujnym okiem obrony terytorialnej. Słowem, kiedy się przebudzimy w kraju, w którym nie mamy ani praw, ani siły, by się bronić.

Niestety, z tym bezlitosnym oglądem muszę się rozstać, gdy ogarnia go zapał bitewny.

Pisze Skarżyński: „Skoro politycy PiS rozwalili ustrój, nie mają prawa oczekiwać, że w razie porażki będą sądzeni według przepisów porządku prawnego, który niszczą. (…) Być może za to, co wyprawiali do tej pory, politycy PiS powinni spodziewać się rozpraw przed Trybunałem Stanu. Natomiast za to, co planują zrobić teraz, spotkać ich może dosłownie wszystko – za złamaną przez nich granicą prawa konstytucyjnego jest już tylko anarchia. Powinni się dobrze zastanowić, czy są gotowi na taki hazard”.

Skarżyński wzywa więc opozycję, by porzuciła praworządność i „przeszła na trudny obszar polityki bez prawa”, którą nazywa „czystą, surową polityką stanu wyjątkowego”. Właściwie grozi PiS, że jak da nam ostatecznie po ryju, to my się odwiniemy, i to bez rękawiczki, ale z kastetem. Mamy niesprawiedliwość naprawiać niesprawiedliwością, bezprawie – bezprawiem, a nawet – jeśli przyjdzie co do czego – krew zmywać krwią.

Otóż nie możemy odpowiadać stanem wyjątkowym na stan wyjątkowy. Nie wolno nam tego robić, skoro nie chcemy się pożegnać z cywilizowanym ładem społecznym, którego właśnie bronimy. A jeśli chcemy za jakiś czas odbudować to, co zburzyli barbarzyńcy, nie możemy postępować jak oni. I dlatego nie możemy, do czego namawia Skarżyński, „przyjąć do wiadomości śmierci III Rzeczpospolitej”.

co-jesli

To prawda, że powinniśmy się pożegnać z neoliberalną tezą, że postęp społeczny automatycznie rośnie wraz z PKB. Kryzys unieważnił to przeświadczenie, wyniósł do władzy Trumpa i grozi kolejnymi wstrząsami. U nas wiarę, że jesteśmy zieloną wyspą, na której wszyscy rozkwitamy, zburzył zeszłoroczny triumf PiS. I prawdą jest, że „postęp ekonomiczny umożliwia postęp społeczny pod warunkiem, że inwestuje się jego owoce w dostęp do wiedzy, niweluje się różnice społeczne i bariery edukacyjne, że dba się o równouprawnienie wykluczonych”. Z tym trzeba się zmierzyć.

Ale to nie znaczy, że musimy się żegnać z całym ustrojem III RP, a zwłaszcza ze strzegącą go przed przemocą – choć niedoskonale, jak widać – praworządnością.

Bo nawet kiedy PiS rozbije umowę społeczną w perzynę, nie cały ustrój legnie w gruzach. Kiedy już bandyci rozniosą Trybunał Konstytucyjny oraz zniewolą sądy, musimy przywrócić niezawisłe sądownictwo, a nie zastąpić je trybunałami rewolucyjnymi. Stosując konstytucję z 1997 roku, bo innej nie mamy.

Jeśli PiS terroryzuje obywateli bezprawiem, a może niedługo również siłą policyjną, to  nie możemy na bezprawie i siłę odpowiadać innym rewolucyjnym bezprawiem, lecz przeciwnie – prawem i sądem właśnie. Nie możemy ich wieszać i rozstrzeliwać, nawet jeśli oni uciekną się wcześniej do przemocy w kryteriach ulicznych, które być może nas pod rządami nowej opryczniny czekają.

To już było i czegoś mądry po szkodzie Polak powinien się nauczyć.

„NIECH ŻYJĄ WOLNE MEDIA” – ZBIGNIEW PREISNER.

czgedm-w8aankny

Waldemar Mystkowski pisze o wywiadzie Donalda Tuska i miłości PiS do Aleksandra Łukaszenki.

cieply

Wywiad z Donaldem Tuskiem przeprowadzony przez Tomasza Lisa nie cieszył się specjalnym medialnym wzięciem. Szef Rady Europejskiej nie powiedział niczego nieobliczalnego, a tylko taki towar jest chodliwy. O wiele więcej mówiono i pisano o zdarzeniu z gruntu nieistotnym, a mianowicie o powrocie rzecznika Macierewicza niejakiego Bartłomieja Misiewicza, który niewiele potrafi, nawet nie umie posługiwać się poprawnie językiem polskim. Oczywiście jest to smutne, ale nieistotne, choć postać Macierewicza jest złowieszcza, nieobliczalna nie tylko dla życia publicznego, ale przede wszystkim bezpieczeństwa Polski. Tenże Misiewicz zagroził „Gazecie Wyborczej”, że minister obrony pozwie przed sąd dziennik za cykl artykułów śledczych Tomasza Piątka o szemranych interesach i związkach ministra. Wątpię, czy do tego dojdzie, bo wówczas wiedza o postaci Macierewicza popłynie o wiele szerszym rynsztokiem.

Tusk w wywiadzie mówił o ważnych sprawach, dla nas szczególnie, bo oddalamy się z głównego nurtu polityki europejskiej, marginalizujemy. Były premier wyraża obawy o stosunek Warszawy do Brukseli i jego osoby: ”Unia Europejska, choć nie jest rajem, to politycznie wymarzone dla Polski miejsce na ziemi. Dlatego nie jestem w stanie zaakceptować i zrozumieć tych wszystkich głosów i działań, także w Warszawie, które mogą osłabić i podważyć Unię Europejską”.

jaroslaw-marek-rymkiewicz

„PiS – świadomie lub nieświadomie – robi wszystko, by spełnił się czarny scenariusz, czyli rozpad Unii Europejskiej i osamotnienie Polski”. Prawda, jakie to obliczalne, rozsądne i rozumne? Te pozytywne cechy nie są w cenie. Martwimy się intencjami Jarosława Kaczyńskiego, który wywołuje zwykle negatywne emocje, bo skutecznie niszczy nasze relacje i pozycję w Unii Europejskiej.

Tak naprawdę nie wiemy, jaki jest cel partii Kaczyńskiego w stosunku do Zachodu. „Powstanie z kolan” – to jakiś okrutny żart, nie dość, że nie powstaliśmy, to leżymy, jesteśmy poobijani, kolokwialnie – zaliczyliśmy upadek na twarz, a może jeszcze bardziej: na pysk.

W tym samym czasie, gdy Tusk mówi o czarnym scenariuszu, wraca z Białorusi marszałek Senatu Stanisław Karczewski i mówi o tamtejszym satrapie Aleksandrze Łukaszence, że to „ciepły człowiek”. Nie jest to odosobniony sąd, bo podobnie mówił kilka dni temu szef dyplomacji Witold Waszczykowski i wicepremier od wielkich planów Mateusz Morawiecki.

Tusk mówi o osamotnieniu Polski w Europie i na Zachodzie, a PiS już dokonał zwrotu o 180 stopni. Bliżej tej partii do autorytaryzmu Łukaszenki, niż do demokracji zachodniej. Morawiecki wszak z „ciepłym człowiekiem” chce budować polsko-białoruską potęgę gospodarczą. Warto przypomnieć, iż Białoruś od wielu lat ma ujemny wzrost gospodarczy. Polska jeszcze konsumuje wzrost wypracowany przez poprzedni rząd, ale tempo rozwoju gospodarczego zostało znacząco zahamowane.

Czyżby Kaczyński przestawił już zwrotnicę na Wschód, acz jeszcze nie jest to mówione otwartym tekstem, bo Polacy to wciąż najbardziej prounijny naród w Europie. Ale od czego jest tradycja, aby przypomnieć o idei Międzymorza, Białoruś przecież była częścią składową I Rzeczpospolitej. Karczewski mówi o ciepłym satrapie w Mińsku i jednocześnie o Jarosławie Kaczyńskim, który go tam wysłał. Marszałek chwalił się, że godzinami rozmawia z prezesem PiS, który wg niego zna się na wszystkim – dosłownie tak powiedział. Widocznie Karczewski zna się na niewielu sprawach i z tego powodu uważa swojego zwierzchnika za alfę i omegę.

Z „ciepłym” Łukaszenką Kaczyńskiego może łączyć to, że Białorusin jest dożywotnim prezydentem. O takiej samej absolutnej władzy marzy wódz PiS także w kraju. Nie zapominajmy, iż „ciepłe” stosunki z autokratą z Mińska mogą mieć cel pragmatyczny. Janukowycz pod presją Majdanu dał nogę do Putina, a gdzie może salwować się Kaczyński ze swoim dworem? Do Budapesztu? Orban go ogra, mimo wszystko będzie się trzymał z Brukselą, a Łukaszenka to brat Słowianin. Wystarczy przypomnieć Białorusinowi, że polskim bohaterem narodowym jest Białorusin Kościuszko.

Eliza, czyli mamy problem z ch….mi?

czhaebcwiaavtlt

Kleofas Wieniawa na ten sam temat dodaje.

pis-szykuje

W Brukseli PiS ma mróźne stosunki, do tego stopnia, że tam pukają się w głowę, ale znaleźli swego – Łukaszenka to swój chłop.

Mamy zwrot w polskiej polityce o 180 stopni, może nawet o 180 stopni Celsjusza. Już jest ciepło, a będzie gorąco.

Głos Karczewskeigo nie jest odosobniony, bo ciepło wyrażał się o Łukaszence także Mateusz Morawiecki. Coś mi się widzi, że ten kierunek wschodni wyznacza budowanie Polski od morza do morza, przecież Białoruś wchodziła w skład I Rzeczpospolitej, a Tadeusz Kościuszko i wielu, wielu inych Białorusinów to polscy bohaterowie narodowi.

Może Łukaszenka z Karczewskim i Kaczyńskim zjednoczy się, a jak nie, to Wojska Obrony Terytorialnej Macierewicza przypomną satrapie z Mińska o I Rzeczpospolitej.

Nie jest przecież dla PiS problemem, że Łukaszenka jest na czarnej liście w Brukseli, bo na jakiej liście jest PiS w stolicy unijnej, gdzie pukają się w czoło?.

Rodacy, wpierod! Polsce wyznaczono nowy kierunek. Oby to nie skończyło się tak, jak z innym satrapą z Kijowa, który nie chciał Unii, ale chciał Putina, więc Majdan wysadził go z siodła, że tylko kurz po nim został.

Czyżby PiS szykuje sobie też jakoweś przejście z Białorusią na wzór Zaleszczyk i zostanie po nich tylko kurz?

Wesołych Świąt 🙂

czjhkzeukaemnmd

Na „Smoleńsku” nikt nie pozostawia suchej nitki. Nawet negatywnie piszą na prawicowych portalach. Gniot. Ale i tak będzie to Biblia PiS.

smolenskniechlujnosc

Miał być polski ‚JFK’, miał być drugi ‚Człowiek z marmuru’ – ale nie wyszło. Nawet prawicowi dziennikarze punktują ‚Smoleńsk’. Choć cieszą się z powstania filmu Antoniego Krauzego.

men

Film także wejdzie do kanonu lektur szkolnych. Acz na razie jest to miękkie stanowisko.

crsajdow8aa1gxj

Po premierze „Smoleńska” minister Anna Zalewska powiedziała, że film powinni zobaczyć polscy uczniowie.

crvaqwwweaix1sh

Na tym niewielkim obrazku jest esencja katastrofy smoleńskiej. Jak pisze Maciej Lasek: wyjaśnienie dla słabszych: – I część to przyczyna, – II to skutek do którego doprowadziły opisane w I działania.

clpe7yiwyaagtza

Jeszcze o recenzjach ze „Smoleńska”.

crtfurqweaa3nsn

„Złoty medalista za zasługi” Macierewicza 26-letni Bartłomiej Misiewicz, farmaceuta, który podaje leki ministrowi obrony, trzepie kasiorę, jak się patrzy.

bmisiewicz

Misiewicz, szef gabinetu ministra i rzecznik prasowy MON, został członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nie przeszkodziło to, że nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych – podaje „Rzeczpospolita”.

Informacje o tym, że Misiewicz jest w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojnej, można już znaleźć na stronie PGZ. Nie wiadomo tylko, czy nominacja jest zgodna z prawem. Bartłomiej Misiewicz nie zdążył skończyć kursu dla członków rad nadzorczych – podaje „Rzeczpospolita”.

Beata Szydło jest autorką słów, które dobrze opisują ten rząd. „Jedynym naszym problemem jest niż demokratyczny, jakiemu nasz rząd stara się przeciwstawić”napisała w newsletterze Beata Szydło. Premier wreszcie szczera do bólu?

crrx1hoxeae6qro

PiS to niż, a będzie jeszcze gorzej, bo demokracji nie będzie.

Dwa mamroty pojechały do Londynu: Waszczykowski i Błaszczak. Wtprawa głupkowata, bo nie tak załatwia się te sprawy po pobiciu 2 Polaków w Harlow i jednym zabójstwie.

wyjazd

Wyjazd ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego i ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka do Wielkiej Brytanii jest zdarzeniem z kategorii kuriozalnych.

PiS ostatnio coraz bardziej kokietuje i chwali za patriotyzm ONR, ugrupowanie skłonne do bicia nie tylko uchodźców. Minister Błaszczak znany jest w Polsce z „głębokich uwag” na temat cywilizacji światowej, którą niszczy „poprawność polityczna”, oraz z krytyki „multikulti”, która akurat w Wielkiej Brytanii ma się świetnie. Minister słynie z dzielnej walki przeciwko urojonym „strefom szariatu” w Polsce. Być może w podobny sposób ludzie o równie ciasnym umyśle postrzegają w Anglii dzielnice pierogów – czyli dzielnice polskie.

W Polsce ciężko pobito niedawno obywateli Syrii, Jordanii, a nawet chilijskiego tancerza, którego kolor skóry nie pasował do idei „białej siły”. Narodowcy, przekonani o bezkarności, atakują wszystkich, którzy im się nie podobają, ku radości władzy widzącej w nich „bijące serce PiS”. W TVP nacjonalistyczny kandydat na prezydenta Marian Kowalski jest źródłem politycznych mądrości.

Tu w Polsce minister Błaszczak ma wielkie pole do popisu w walce z szowinizmem, agresją i ksenofobią.

A w Wielkiej Brytanii Polacy też są zagrożeniem, jak wszędzie przestępcy.

janosiecki

Arkadiusz T., 30-letni polski imigrant, mieszkający w Birmingham, włamał się do domu pewnej kobiety i brutalnie ją zgwałcił, filmując wszystko swoim telefonem. Teraz został skazany na 13,5 roku więzienia. O sprawie donosi „Daily Mail”.

Widocznie głupota własna Błaszczaka go nie boli.

Maciej Stasiński nie bez powodu porównuje PiS do sowieckiej partii. Bardzo trafnie opisuje to w felietonie. Śladem słynnego „Krótkiego Kursu WKP (b)”, czyli Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików), czczonego jak Pismo Święte w Związku Sowieckim, publikujemy redagowany codziennie przez Prawo i Sprawiedliwość i przygotowywany do pierwszego wydania rodzimy „Krótki Kurs WKP (nb)”, czyli Wielkiej Katolickiej Polski (narodowych bolszewików). Podaję fragmenty:

szydlo

* W 1980 r. strajk na Wybrzeżu, a co za tym idzie niepodległość Polski, wygrywają Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda, a także Krzysztof Wyszkowski oraz – w imieniu Jana Pawła II – ksiądz Henryk Jankowski.

Jednak kontratak połączonych sił niemieckich odwetowców Hupki i Czai, sowieckiego dowództwa oraz rodzimej katolewicy (Tadeusz Mazowiecki) oraz międzynarodowego żydostwa (Bronisław Geremek) doprowadza do przechwycenia strajku oraz zaprzepaszczenia owoców zwycięstwa. Figurantem zamachu stanu jest przemycony na teren Stoczni Gdańskiej w zaplombowanej motorówce agent Bolek, wciąż błędnie znany jako Lech Wałęsa.

* W grudniu 1981 r. agent Bolek – i kilka tysięcy jego otumanionych zwolenników – jedzie w nagrodę na wakacje do ośrodków wypoczynkowych Funduszu Wczasów Pracowniczych – Arłamów, Białołęka, Strzebielinek, Jaworze, Gołdap itd. Komandosi – Michnik, Kuroń, Modzelewski, jak to mają w zwyczaju dla zamydlenia oczu narodowi – idą siedzieć. Bracia Kaczyńscy unikają więzienia wskutek umiejętnego wyprowadzania w pole służby bezpieczeństwa, która raz po raz chce ich pojmać, ale myli jednego z drugim i musi wypuścić.

* W kolejnych latach Bracia Kaczyńscy, a także Antoni Macierewicz i Rafał Ziemkiewicz kontynuują narodową pracę organiczną. Kibicują im z przedszkola Bracia Karnowscy, urągając komunistom.

* W 1989 r. kierowany przez Braci Kaczyńskich narodowy ruch oporu „Solidarność” zdobywa władzę oraz niepodległość. Jednak w ostatniej chwili w wyniku spisku w Magdalence władzę z ich rąk wyjmuje agent Bolek oraz generałowie Jaruzelski i Kiszczak, z pomocą tych samych zdrajców co zwykle – Geremka, Kuronia, Mazowieckiego i Michnika.

Protesty Lecha Kaczyńskiego w Magdalence, gdy zbrojną w kieliszek prawicą wygrażał generałom, zostają złośliwie przeinaczone jako toasty i zignorowane.

* Zapada Noc Postkomunizmu. Zostaje przerwana na krótko zrywem narodowym Braci Kaczyńskich w latach 1991-92, których wspierają premier Jan Olszewski i szef MSW Antoni Macierewicz. Jednak agent Bolek usadowiony podstępnie w Belwederze jako prezydent udaremnia powstanie.

crsgn1gwcaeu-pk

Kolejne wybory parlamentarne i prezydenckie są fałszowane – przy władzy zostaje Układ Postkomunistów i Zdrajców. Kaczyńscy i Macierewicz pracują wytrwale w interesie narodu w kolejnych partiach politycznych, a także prowadząc robotę niepodległościową na tajnych kompletach w Sejmie, Najwyższej Izbie Kontroli, Ministerstwie Sprawiedliwości czy ratuszu Warszawy.

* 1999 r. – dla omamienia narodu rządząca klika teoretycznych patriotów, a faktycznych zdrajców wprowadza Polskę do NATO.

* 2004 r. – kolejne narodowe nieszczęście: oddajemy się pod okupację Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy.

* W 2005 r. Polska odzyskuje wolność w jedynych niesfałszowanych wyborach. Najpierw Lech, a potem Jarosław Kaczyński stają na czele narodu.

* Na krótko jednak. Umiera papież Jan Paweł II, a jego następcą zostaje Niemiec. Wskutek zdrady sojuszników z rządu, knowań Trybunału Konstytucyjnego oraz cudu nad urnami w 2007 r. Jarosław Kaczyński traci władzę. Utrzymuje się przy niej jednak Lech Kaczyński jako prezydent.

* W 2008 r. śmiały manewr prezydenta okrążenia Rosji przy pomocy Gruzji, znany jako Odsiecz Tbilisi, zostaje udaremniony przez zdradzieckiego pilota kpt. Pietruczuka (nie chciał wylądować).

* W 2010 r. kolejna wyprawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego załamuje się, gdy samolot z prezydentem na pokładzie zostaje zestrzelony przez Tuska i Putina. Dla zamaskowania tego mordu na prezydencie zamachowcy nie zawahali się zabić 95 innych osób.

* Wskutek prowokacji/abdykacji Niemca Ratzingera papieżem zostaje łże-papież Franciszek.

* W 2015 r. Polska ponownie odzyskuje wolność i niepodległość, gdy wybory prezydenckie wygrywa Andrzej Duda, a na czele rządu staje Beata Szydło.

Nastaje świt po długiej nocy eksterminacji narodu polskiego przez komunistów, postkomunistów, liberałów, ateistów, kosmopolitów i Żydów. Katolickie Państwo Narodu Polskiego zrzuca kajdany konstytucji i wstaje z kolan. Naczelnikiem Państwa zostaje Jarosław Kaczyński. Polskę ponownie, i teraz dopiero naprawdę, wprowadza do NATO Antoni Macierewicz, a wyprowadza z okupacyjnej Unii Europejskiej Beata Szydło.

crs7vnvwgaeyykc

Waldemar Mystkowski pisze o swojej ściance smoleńskiej.

moja

„Smoleńsk” okazał się gniotem, inaczej przecież nie mogło być. Antoni Krauze ma prawo się oszukiwać, wszak to jego dzieło. Zaś arcydzieło na miarę Nowogrodzkiej nie mogło się odbyć bez światowych sztafaży.

Jednym z nich była ścianka. Na jej tle z napisem „Smoleńsk” gwiazdy PiS prezentowały swoje kreacje, urodę, biusty i nogi. Żona jednej z ofiar katastrofy, wdowa po oficerze BOR, dziennikarka Joanna Racewicz była zniesmaczona: – Skąd odwaga, żeby stanąć na ściance z napisem „Smoleńsk” i uśmiechać się promiennie? Pozowanie i uśmiechy na ściance z napisem: „Smoleńsk”? – pytała. Andrzej Duda też dał szpan prezydencki, acz bez Agaty Kornhauser-Dudy. Może dlatego, że Pierwsza Dama nie chciała na ściance zaćmić domorosłych gwiazd PiS albo min swojego małżonka.

Jest jeden problem, a określiła go premier Beata Szydło. I to są jej słowa (proszę korektora, aby nie poprawiał) z rządowego newslettera: „Jedynym naszym wspólnym problemem jest niż demokratyczny, któremu mój rząd jako pierwszy stara się przeciwdziałać”. „Niż demokratyczny” jest problemem nie tylko Polski, ale takich krajów jak Rosja czy Turcja. Ten niż idzie ze Wschodu.

W sprawie niżu też wypowiedział się wicepremier Mateusz Morawiecki, który chce mu przeciwdziałać. Zakaz handlu w niedzielę? „Jak najbardziej popieram. Chcemy dołączyć do tych krajów, które uważają życie rodzinne za pewną wartość społeczną”. I mamy rozwiązanie. Nie będzie niżu demokratycznego, gdy Polacy po mszy św. wezmą się do roboty i powalczą z niżem demokratycznym jako „pewną wartością społeczną”. W tym czasie Jacek Kurski nie może puszczać w telewizji jakiś Bondów, ani pornosów soft, bo będziemy mieli nadal niż demokratyczny itd.

A ja zadbam o niż demokratyczny w nieco inny sposób, nie pójdę w wolną niedzielę na mszę o dwunastej, bo znam na pamięć wystąpienia polityczne proboszcza na ambonie, ale udam się na manifestację KOD, aby niż demokratyczny podnieść nieco wzwyż.

Taka moja ścianka. Na Placu Wolności w Poznaniu. A co!

crudmxfwgae2mlt