Posts Tagged ‘Manuela Gretkowska’

GORĄCY POMYSŁ KURSKIEGO 🙂

Adam Michnik o sytuacji Polski w Unii Europejskiej. Zło dyktatury zdołaliśmy przekształcić w demokratyczne państwo prawa; gospodarkę nakazową w rynkową; satelita ZSRR stał się członkiem NATO i Unii. Dziś polityka PiS-u znów wiedzie nas na obrzeża cywilizowanego świata.

To, że wybitny polityk europejski i przyjaciel Polaków przyjął od nas wyróżnienie i przybył do nas, to dla „Gazety Wyborczej” wielki zaszczyt. Usłyszeliśmy od niego: „Unia Europejska to nie jest projekt ekonomiczny, tylko polityczny z mocnym moralnym fundamentem. Powstała nie po to, żeby stworzyć wspólną walutę i jednolity rynek, znieść kontrole graniczne, ale by w Europie nigdy więcej nie wybuchła wojna”.

Przewidywanie jest bardzo trudne, zwłaszcza przyszłości – mawiają Anglosasi. Spróbujmy jednak. Chodzi o Europę i o Polskę. Frans Timmermans powiada, że „Polacy kochają wolność”. My też jesteśmy o tym przekonani. Dlatego polska opinia w ogromnej większości jest proeuropejska. I dlatego nikt z partii Jarosława Kaczyńskiego nie formułuje postulatu opuszczenia Unii.

Wszelako polityka PiS – wewnętrzna i zagraniczna – prowadzi nieuchronnie do eliminacji Polski z Europy lub co najmniej do całkowitej jej marginalizacji. A jeszcze niedawno byliśmy wzorem transformacji posttotalitarnej. Zło partyjnej dyktatury zdołaliśmy przekształcić w parlamentarną demokrację i demokratyczne państwo prawa; gospodarkę nakazowo-rozdzielczą w rynkową; satelita ZSRR stał się członkiem NATO i Unii.

Moje pokolenie przez lata powtarzało: dążymy do wolności Polski i człowieka w Polsce. Marzenie się spełniło, ale dziś te dwie wolności są zagrożone. Polska stała się „chorym człowiekiem” Europy. Bezsilnej, wyizolowanej z Unii Polsce będzie nieuchronnie zagrażać Rosja owładnięta duchem wielkorosyjskiego imperializmu.

Retoryka i polityka nacjonalizmu zainicjowana przez Jarosława Kaczyńskiego to prezent dla Putina. Ów nacjonalizm skłóca Polskę z sąsiadami. Wzbudza niepokój także wśród ważnych biskupów Kościoła katolickiego. Wszak pamiętają słowa Jana Pawła II: „Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej”. A Kaczyński i PiS prowadzą nas od Unii do zapyziałej krainy nazwanej dwa wieki temu przez Stanisława Kostkę-Potockiego Ciemnogrodem. Zapisują kolejny rozdział w księdze dziejów polskiej głupoty.

Ale nie reprezentują przecież całej Polski. To nie jest Polska opozycji demokratycznej i „Solidarności”, Kuronia i Geremka, Mazowieckiego i Bartoszewskiego, Miłosza i Szymborskiej, Herberta i Tischnera, Kołakowskiego i Giedroycia, Turowicza i Kisiela, Konwickiego i Wajdy. Ich Polska dochowuje wierności tradycji europejskiej, chrześcijańskiej, demokratycznej, oświeconej. Dziś jest wdzięczna opinii europejskiej, która piętnuje deprawowanie naszego kraju, pełzający zamach stanu, zaduch demagogii i ksenofobii, którym oddychamy, i pseudoreligię, która zamienia krzyż, znak Męki Pańskiej, w kij bejsbolowy.

Havel mówił, że „być Europejczykiem to żyć w prawdzie i tolerancji”. Oczywiście Europa zawsze miała też brzydką twarz. Twarz okrutnych despotyzmów, prześladowań politycznych i religijnych, stosów inkwizycji i gilotyny terroru jakobińskiego, który głosił: „Bądź bratem albo cię zabiję”. Wreszcie twarz nazizmu i bolszewizmu.

Kołakowski pisał: „Kiedy nienawidzimy prawdziwie, jesteśmy bezkrytyczni zarówno względem nas samych, jak względem tego, czego nienawidzimy”. Nienawiść „przeciwstawia naszą totalną i bezwarunkową słuszność równie totalnej, bezwarunkowej i nieuleczalnej nikczemności innych. (…) W moim szale niszczenia sam zniszczeniu ulegam”.

Oceniał, że „gotowość do kompromisu, bez tchórzostwa i bez konformizmu, zdolność do usuwania nadmiaru wrogości bez czynienia ustępstw w tym, co się uważa za jądro sprawy, jest to sztuka, która z pewnością nikomu bez trudu nie przychodzi jako dar naturalny. Od naszej umiejętności przyswajania sobie tej sztuki zależy wszelako los demokratycznego ładu na świecie”.

Przyszłość zależy od nas. Czas zrozumieć, że droga do odbudowy polskiego miejsca w Unii prowadzi przez przyjęcie euro. By tego dokonać, trzeba się zdobyć na sprzeciw wobec rządów Kaczyńskiego. Od naszej zdolności do aktywnego sprzeciwu wobec smogu chamstwa i nienawiści, który nas zalewa od kilkunastu miesięcy, zależy, jaką Polskę zostawimy naszym dzieciom. Pamiętajmy, historia nas nauczyła, że nic nie jest niemożliwe, jeśli się tego naprawdę chce.

Waldemar Mystkowski pisze o kongresie prawników.

Obawiam się o Andrzeja Dudę. Nie tylko ja, bo on sam też. Podczas wizyty na Warszawskich Targach Książki został zachęcony przez uczestników targów do czytelnictwa niewielkiej książeczki, och – tomiku, Konstytucji. Usłyszał skandowane: „Konstytucja”. Pewnie oblał się rumieńcem i jak to on ma w zwyczaju zrobił swoje miny (Gombrowicz nazywa to gębą), które można nazwać: rybą wyrzuconą na brzeg. Ryba nie łapie już wody, tylko powietrze. Duda tak łapie się każdej miny, bo wstyd i hańba, że tak łatwo dał się złamać, że nie wypełnia nałożonego na niego obowiązku głowy państwa. Można sobie wyobrazić, jak łapał swoje miny, gdy na owych targach był z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem. Tak się dzieje z twarzą, wszak nikt głębiej nie zagląda w Dudę, ani tym bardziej kamera. Dlatego obawiam się o Dudę.

Widzę, że także on o siebie zaczyna obawiać. Nie wychyla się zanadto, a niech inni za niego oblewają litrami wstydu. Więc wysłał na nadzwyczajny Kongres Prawników Polskich w Katowicach Andrzeja Derę. Ten miał prawo myśleć, że spotka go mniejszy afront niż prezydenta na targach, lecz i on usłyszał skandowane „Konstytucja”, niektórzy nawet wyszli w trakcie odczytywania listu Dudy. Rozumiem tych wychodzących, bo jak można wysłuchiwać słów, które nijak się mają do rzeczywistości. Acz podkreślam, słowa nie kłamią, tylko człowiek – w tym wypadku Duda kłamał ustami Dery. Zacytować? Proszę bardzo: – „Pozytywnego wizerunku trzeciej władzy nie buduje też nazbyt emocjonalna reakcja sędziów na krytykę, ani też zbyt pochopne, a przez to nieprzekonujące kwalifikowanie krytycznych komentarzy jako ataków na zasady niezależności sądów”.

Przepraszam bardzo – określenie ostatnio bardzo popularne wśród pisowców – kto tu rżnie głupa? Też jest taka mina, bardzo popularna wśród min Dudy: rżnąć głupa. Podczas tego pisania wklepałem w przeglądarkę hasło: „Duda rżnąć głupa” i wychynęła ilustracja Dudy jak ryba łapiącego powietrze (wolności). Och, Adrian, Adrian…
Zacytuję słowa osoby bardzo poważnej – w przeciwieństwie do naszego Adriana – I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf: – „Przyczyny zorganizowania tego kongresu są oczywiste. Trwa głęboki kryzys prawno-ustrojowy naszego państwa. Trybunał Konstytucyjny istnieje prawie teoretycznie”.

Tego boi się Duda, poważnego traktowania państwa. Raczej już Duda nie wykaże cywilnej odwagi, nie pozbędzie się tych swoich min ochronnych, min Zeliga, będzie robił je coraz dziwniejsze i dziwniejsze, pewnego ranka przy goleniu nie rozpozna siebie od tych skrzywień. Duda po prostu nie będzie już miał twarzy. Czy miałby szanse ją jeszcze dzisiaj odzyskać? Tak! Lecz trzeba mieć w sobie osobowość, stanąć przed wyborcami, przyznać się do winy. Wówczas Trybunał Stanu mógłby wyrokować łagodnie. Duda na razie po blamażu na targach wysyła swoich pracowników.

Odezwał się za to kreator Adriana, prezes Jarosław Kaczyński, który zachowanie prawników (a mniemam, że także czytelników z targów książki) obsztorcował: „Sędziowie powinni być elitą, a nie są. To bardzo smutne”. Nie słyszałem, aby prawnicy nazwali prezesa gorszym sortem, elementem animalnym, gestapo. To prawnicy (ale też czytelnicy, obywatele) namawiają Dudę do czytania Konstytucji, do jej przestrzegania.

Obawiam się więc o Dudę, acz życzę mu odwagi, aby stanął przed sądem (Trybunałem Stanu), a może – to jest najtrudniejsze – aby prezydent stanął przed sobą, aby wyzbył się zakłamania, wstecznictwa, aby moralność znaczyła dla niego moralność, aby wartości były wartościami, tym bardziej chrześcijańskimi, bo chrześcijaństwem nie jest łapanie hostii.

Nie liczę na Kaczyńskiego, któremu na trwale wyrosły zajady nie tylko w kącikach ust, ale ma zajady w umyśle i przede wszystkim w charakterze, te ostatnie zajady nazywają się kompleksami.

>>>