Posts Tagged ‘Marek Jędraszewski’

Esencja pisowskich nieszczęść.

Kto to, ach, kto to?

Magdalena Środa pisze o arcybiskupie Jędraszewskim.

Święta ignorancjo!

Kościół musi wreszcie dokonać wymiany pokoleniowej.

Wysłuchałam wypowiedzi abp M. Jędraszewskiego, który porównywał miesięcznice smoleńskie i kontrmanifestacje do sytuacji księży prześladowanych przez SB, dlatego, że mieli odwagę modlić się podczas mszy za internowanych. W roli dzielnych księży widzi dziś abp Jędraszewski – rząd PiS, a w roli SB – opozycję demokratyczną. To więcej niż kuriozalne. Zaprawdę, trudno zrozumieć taką opinię zwłaszcza, że wygłasza ją autorytet kościelny, który w naszym kraju ma charakter autorytetu moralnego.

Stawiam więc trzy tezy (postulaty?), by tę wypowiedź zinterpretować. Pierwsza, że Kościół musi wreszcie dokonać wymiany pokoleniowej. Na jego czele stoją bowiem ludzie, którzy niewiele rozumieją z tego, co się dzieje, nie potrafią trafnie osądzić sytuacji politycznej i kulturowej ani też wyciągnąć wniosków. Są serwilistyczni, konserwatywni, krótkowzroczni. Nie dzieje się tak, być może, z powodu złej woli, ale z innych przyczyn. Nie będę wnikać, jakich… Co prawda nie jestem pewna, czy w Kościele przy całym jego oportunizmie, hedonizmie i poczuciu władzy, wykluć się mogła jakaś nowa generacja młodych księży samodzielnie myślących i zajmujących się raczej służbą Jezusowi niż Kaczyńskiemu, ale zawsze możemy mieć taką nadzieję.

Teza druga odnosi się do wiedzy. Otóż sądzę, że takie wypowiedzi jak abp. Jędraszewskiego są wynikiem jakiejś głębokiej ignorancji, co do tego, czym jest demokracja, czym jest państwo (inne niż kościelne), czym opozycja, wreszcie, jak ważna jest rola pamięci historycznej. Porównywanie dzisiejszej opozycji do dawnej SB, a autorytarnej i despotycznej władzy PiS do księży, którzy byli w opozycji, jest zapewne spowodowane brakiem ogólnej wiedzy. Abp. Jędraszewski ma jednak wiele okazji, by wiedzę nadrobić i wielka szkoda, że z takiej okazji nie korzysta. Poziom wykształcenia kościelnych kadr jest z roku na rok coraz gorszy, co przekłada się nie tylko na publiczne wypowiedzi, ale również na działalność liturgiczną i katechetyczną. Kościół powinien o tym wiedzieć i interesować się nie tylko swoją władzą, ale i wykształceniem, tak hierarchów, jak i adeptów kościelnych.

Po trzecie wreszcie: jestem przekonana, że każdy w naszym państwie, księża również, powinni przejść przez kurs praktycznej edukacji obywatelskiej oraz etycznej. Katecheza nie wystarcza, by mieć adekwatne narzędzia do oceny współczesnego świata i do współodpowiedzialnego uczestniczenia w nim. Tu trzeba wiedzy, umiejętności i praktyki demokratyczno-obywatelskiej.

Zdaje się jednak, że szanse na taką wiedzę, praktykę i odpowiedzialność wśród kleru są – przy takich „autorytetach” jak abp. Jędraszewski bardzo niewielkie. Święta ignorancja, święty oportunizm – zwyciężą.

Premier dowiedziała się o tragedii w poniedziałek. TVPIS nie podawało?

PRZECZYTAJCIE. BYŁO MALOWANIE TRAWY NA ZIELONO… TAK DZIAŁA PAŃSTWO? TAKA MIAŁA BYĆ POLSKA PO DOBREJ ZMIANIE? PRZEPROŚCIE I SP…………

Waldemar Mystkowski o tym, co nas czeka na jesieni – i nie tylko.

PiS przegrupowuje się – przed nami gorąca jesień

„Na mieście” zaczynają mówić, że Andrzej Duda szykuje się do stworzenia własnego zaplecza politycznego. To już nie tylko sugestia z tajemniczą miną posła Kukiz ’15 Marka Jakubiaka, ale całkiem poważnych publicystów, którzy przebąkują o poważnych zmianach w PiS, a tym samym o poważnych zmianach na scenie politycznej.

Obóz Dudy in spe miałby jakoby składać się z części zaplecza PiS, głównie zatrudnionego w Kancelarii Prezydenta, z ugrupowania Pawła Kukiza i  – spora niespodzianka – polityków PSL. Trudno orzec, na ile samodzielne były weta Dudy, bo niespecjalnie dowierzam prezydentowi. Mógł wejść w rolę dobrego policjanta, złego wskazując na Nowogrodzkiej.

Załóżmy jednak, że Duda skalkulował, iż opłaca mu się być przyzwoitym, nie zapisać się źle w historii i stanął ością w autokratycznym gardle prezesa. Jeżeli tak jest, to Duda nie ma szans na prezydenturę drugiej kadencji, nie wygra wbrew PiS.

Jak zużyta jest władza PiS, widać teraz, gdy nawałnice dotknęły część Polski. Nie miał kto podjąć decyzji o pomocy walczącym ze skutkami kataklizmu, a jak już podjęto spóźniony i niewystarczający ratunek to odbyło się to w formie groteski, zarówno w wydaniu Antoniego Macierewicza, jak i zagubionej, ponoć pozostającej w głębokiej depresji, Beaty Szydło.

Nie tylko zużycie obecnego rządu wskazuje na to, że zmiana zostanie dokonana. Filozofia polityczna PiS mająca tylko jednego autora to nie jest rządzenie bądź administrowanie – bo tego naprawdę nie potrafią – ale zdobywanie kolejnych przyczółków władzy poprzez konflikt, poprzez przekraczanie standardów demokratycznych, prawnych, konstytucyjnych. Było to możliwe, gdy Duda parafował wszystko, jak leci, gdy Szydło uśmiechała się i zwycięstwem zasad nazywała totalną porażkę polityczną 1:27.

Układ władzy w PiS jest w niemocy. Może mu nadać siłę ktoś inny, a nawet Kaczyński może pokusić się być premierem. Rządzenie na gwizdek z gabinetu na Nowogrodzkiej wyczerpało się. Tym bardziej, że projekty ustaw dotyczących sądów wejdą lada chwila na agendę. Na jesieni władza PiS zmierzy się repolonizacją bądź z innym pretekstem niszczenia mediów prywatnych. Będzie to wyzwanie, na które już nie wystarczą płoty przed Sejmem.

A jeżeli Duda nadal będzie zachowywał się przyzwoicie? Jesień będzie więc gorąca i przewyższy temperaturą dotychczasowe rozwałki PiS. Na to jest skazany prezes, który nie ma zbytniego pojęcia o rządzeniu krajem, ale potrafi zdobywać i zawłaszczać instytucje, a to są różne pary kaloszy.

A co z opozycją? I tutaj mamy jeszcze większy kłopot. Dzisiaj opozycja to nie tylko partie parlamentarne czy też rozproszkowana lewica, ale to społeczeństwo obywatelskie, NGO’sy i hybryda ponadpokoleniowa „Łańcuchy Światła”, które w każdym protestującym mieście były inne, a najsilniejsze w Poznaniu.

Słyszymy, iż opozycja powinna się zjednoczyć, tworzyć wspólne listy wyborcze itd. Znając polskie polityczne obyczaje, owo zjednoczenie równie dobrze może być wołaniem o wojenkę. Na szczęście pierwsze są wybory samorządowe, które nie muszą być li tylko konkurowaniem partyjnym, ale eksperymentem partyjno-stowarzyszeniowym oplecionym łańcuchami światła. W częściach Polski, w miastach – opozycja może tworzyć najkorzystniejsze dla niej formy reprezentacji wyborczej, mogą one i muszą się różnić. Polacy obudzili się w lipcu – teraz Polacy muszą w sposób jak najbardziej naturalny przy pomocy polityków, samorządowców, aktywistów społecznych artykułować potrzeby dla lokalnych społeczności.

Podstawowym zawołaniem dla opozycji jest podmiotowość lokalna, która nie musi być warunkowana jakąś wielką ideą, ale być orientacją na jeden lub kilka wybranych celów, a te zawsze łączą. Energia lipcowa Polaków dobrze wykorzystana w wyborach samorządowych pokona PiS – jestem o tym przekonany. Na tej bazie będzie dużo łatwiej tworzyć strategie zwycięstwa parlamentarnego nad PiS.

RYSZARD KALISZ: CAŁY SYSTEM ZAWIÓDŁ

nowa.tv >>>

Lis bezlitosny dla władzy: Ta ekipa to najwięksi nieudacznicy w historii, o niebo więksi niż PRL-u

Tokfm >>>

Jak to ich internauci nazwali??? Kurwizja?

>>>

DZIŚ W NARODOWYM KINIE WIELKANOCNYM CZWARTA CZĘŚĆ OJCA CHRZESTNEGO 🙂

TEN OBRAZ STAŁ SIĘ CZĘŚCIĄ NASZEJ POLSKIEJ WIELKANOCNEJ HISTORII 🙂

Prof. Maciej Michalik zastanaiwa się, co dalej z Kościołem katolickim. Ostatnio zadawane jest pytanie: „Co po PiS-ie?”. Najczęściej przychodzi mi wtedy do głowy konieczność wypowiedzenia konkordatu oraz usunięcia religii ze szkół.

Polski Kościół katolicki, choć nie ma do tego prawa, głęboko zaangażował się po jednej stronie sporu, jakiego aktualnie doświadczamy w Polsce. A jest to spór nie tylko polityczny, ale także cywilizacyjny, kulturowy. Jest to spór nie tylko dzisiejszy, nie tylko w perspektywie jednych wyborów, jednej kadencji, ale spór wielopokoleniowy.

Polska podzielona

Polacy (społeczeństwo) wydają się podzieleni tak głęboko, że wspólne życie jest trudne do wyobrażenia, o ile nie niemożliwe. Są wyznawcy teorii spiskowych dziejów, gorzej wykształceni czy nawet w ogóle nie wykształceni, bez większych potrzeb w zakresie kultury, bez zrozumienia demokracji i jej praw, bez właściwej dla współczesnego Europejczyka tolerancji, ludzie zapatrzeni w bizantyjsko-rosyjsko-azjatycki wschód z dobrym carem na czele, nieradzący sobie w życiu, ewentualnie zdolni do pracy „na zmywaku” w „starej Europie” i spełniający mocą tradycji rytuały religijne bo „łojciec i dziad” tak robili, i nie wymaga to znajomości teologii i encyklik nawet encyklik umiłowanego papieża Polaka, a wystarcza jedynie wiara w biznesmena z Torunia, który panią prezydentową wyzywał od czarownic.

Jest też druga Polska, Polska ludzi, którzy lepiej sobie radzą w życiu, są znacznie lepiej wykształceni, zdolni do odczytywania znaków czasu, rozróżniający pomiędzy kulturą a propagandą, rozróżniający pomiędzy „przaśnymi, narodowymi hołupcami” a książką, sztuką „obrazoburczą”, sztuką otwierającą nowe pola i wizje.

Jedna Polska uznaje, że „niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna” i „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską a Polak Polakiem”, a druga Polska uważa, że to jest skarlenie, że takie myślenie to wpychanie do zaścianka i na peryferie współczesnego świata.

Taniec na grobach

Najnowszym osiągnięciem w historii dziejów głupoty w Polsce są przedstawione wyniki prac (?) przedziwnej, mocno ideologicznej podkomisji badającej doskonale zbadany i prześwietlony wypadek lotniczy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem w 2010 roku.

W tym tragicznym wypadku zginęło 96 osób. Każdej z tych osób należy się szacunek, a rodzinom wielkie współczucie. Jednak zarówno współczucie, jak i szacunek utrudnia upolitycznienie całego tego smutnego wydarzenia oraz diabelski taniec na grobach, jaki niektórzy z uporem maniaka, cynicznie organizują od siedmiu lat.

Kiedy w ostatni poniedziałek ta przedziwna podkomisja przedstawiła wyniki swoich rocznych prac i stwierdziła wybuch bomby o trudnej do zapamiętania nazwie, której jeszcze nigdy w historii terroryzmu nie użyto, biskup M. Jędraszewski, dawniej z Łodzi a obecnie z Krakowa, uznał za stosowne, w duchu chrześcijańskiej miłości, miłosierdzia i wybaczenia oraz zapewne mając głęboko w sercu ósme przykazanie dekalogu: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, kategorycznie, choć niezbyt mądrze się wypowiedzieć.

Biblia o głupcach

Postanowiłem sprawdzić, co Biblia mówi o głupcach i znalazłem sporo, co cytuję poniżej. Cytaty te przedstawiam nawet nie dla przemyślenia M. Jędraszewskiemu, ponieważ w jego przemyślenia nieszczególnie wierzę, ale, ot tak, dla własnego ćwiczenia intelektualnego:

„Głupi nie lubi się zastanawiać, lecz tylko swe zdanie przedstawić”.

„Głupi od razu okazuje swą złość, lecz roztropny nie zważa na obelgę”.

„Istnieje pewne zło, które dzieje się pod słońcem: że głupców stawia się na wysokich stanowiskach, a zasobni w mądrość siedzą nisko”.

„Język mądrych wyświadcza dobro wiedzą, lecz usta głupich tryskają głupotą”.

„Kto chodzi z mądrymi, stanie się mądry, lecz kto się zadaje z głupcami, temu źle się powiedzie”.

„Lepiej człowiekowi spotkać niedźwiedzicę, która straciła młode, niż głupca w jego głupocie”.

Emerytowany ksiądz biskup Pieronek napomknął o głupotach wypowiadanych w kontekście wypadku smoleńskiego i tak zwanej podkomisji oraz w nawiązaniu do wypowiedzi M. Jędraszewskiego.

Panu Prezydentowi do sztambucha

Czytając w Biblii o głupcach, znalazłem także cytat, który chciałbym zaprezentować panu prezydentowi po jego „wiekopomnym” wystąpieniu na kolejnej miesięcznicy smoleńskiej, wystąpieniu niezwykle agresywnym i niestety niezwykle miałkim intelektualnie. A jest to cytat następujący: „Kto przymruża oczy, ma przewrotne myśli, a kto zaciska wargi, ten już zło popełnił”.

Popatrzcie państwo na dowolne zdjęcia pana prezydenta z tego „koncyliacyjnego spotkania”, osłanianego przez potężne siły policyjne na nasz, podatników, koszt. Na każdym, ale to dosłownie na każdym zdjęciu pan prezydent z nieznanych powodów ma przymrużone oczy i zaciśnięte wargi. To ma podkreślać zapewne jego determinację i zdecydowanie. Ot taki teatrzyk prowincjonalny.

Pan prezydent na tym spotkaniu, po swoim agresywnym i wojowniczym wystąpieniu, nawoływał do szacunku.

Stawiam więc publicznie pytanie, czy chodzi o szacunek wyłącznie dla tych z miesięcznic smoleńskich, czy także dla takich, jak ja łotrów, tych co stali, tam gdzie stało ZOMO, dla Polaków gorszego sortu, dla łże elit, dla czytelników „Wyborczej” i oglądaczy TVN, dla nielubiących Tadeusza Rydzyka oraz polskich hierarchów, dla wiedzących, bo to jest wiedza, a nie wiara, że w Smoleńsku doszło do zwyczajnego wypadku lotniczego z powodu totalnej amatorszczyzny od organizacji tego lotu, opóźnionego startu na lotnisku w Warszawie, pilotażu zbyt młodych pilotów bez treningów na trenażerach i bez uprawnień oraz lotu „w zaparte i wbrew logice” z nieznanymi osobami w kokpicie i stałymi pielgrzymkami do kokpitu, lokalnej mgły i wyboru zupełnie nieprzygotowanego, wojskowego lotniska, z przestraszonymi rangą polskiej delegacji, prowincjonalnymi kontrolerami rosyjskimi.

A TYMCZASEM WIELKANOC W ETERZE…

Dwa zaległe teksty Waldemara Mystkowskiego.

„Broszka Szefowej”, odcinek wielkanocny

Nie jest to odcinek nieistniejącego kabaretu „Broszka Szefowej”. Wątek z Antonim Macierewiczem i Witoldem Waszczykowskim całkiem dobrze się nadaje, aby go rozegrać – przynajmniej w wyobraźni.

Jak donosi „Fakt” trzy tygodnie temu właścicielka najsłynniejszej aplikacji w kraju – broszki – chciała się pozbyć z rządu Antoniego Macierewicza i Witolda Waszczykowskiego.

Jednak główny bohater „Ucha Prezesa” miał powiedzieć: „Nie teraz”.

Jak ta scena mogła wyglądać, przy założeniu, że główna bohaterka „Broszki Szefowej” nie udała się na Nowogrodzką, bo tam zawsze grozi jakaś stłuczka? Mogę się tylko domyślać.

Szefowa do broszki mogła powiedzieć, zasłaniając usta, bo wiadomo, że są tacy, którzy czytają z ust: – Tu Broszka, tu Broszka, Prezesie, czy mnie słyszysz? Odbiór.

Prezes mógł chwycić za wazon, który stoi na jego biurku na Nowogrodziej, a w wazonie mieści się sprzęt szpiegowski najlepszej jakości Dolby Atmos HD.

Najpierw prezes do Mariusza: – Mariusz, podkręć decybele, bo coś ta nasza Broszka anemiczna – po podkręceniu powiedział: – Broszko, tu prezes wszystkich prezesów, słyszę cię, co ci leży na broszce. Odbiór.

Broszka: Leży mi sukces 1:27, którego autorem jest napastliwy, tj. napastnik Witolda Waszczykowskiego. Odbiór.

Prezes: Tylko tyle? Należy się cieszyć. Bo mogło być 0:27. Mogłaś przecież, Broszko, nie podnieść ręki i nie ogłosiłbym sukcesu. Waszczykowski dopilnował twoją rękę, więc taka jesteś niewdzięczna? Trochę szczodrobliwości dla bliźniego, nawet jeżeli nazywa się Waszczykowski. Coś poza tym, Broszko? Odbiór.

Broszka: Tak, tak, tak! Nie chcę, ale muszę. Arcykapłan smoleński tak faworyzuje swojego ministranta, że boję się myśleć, co stoi za tymi niekatolickimi przypuszczeniami. A do tego rozwala wszystkie pancerne maybachy, BMW i co tam ma na stanie. Na wojnie się nie znam i nie mogę narzekać na wymianę generałów na pułkowników. Chciałabym, aby arcykapłan nie kadził swemu ministrantowi i podał się do dymisji. Odbiór.

Prezes: Szanowna Broszko, rozumiem cię dokładnie. Sam bym się go pozbył, święta mamy za trzy tygodnie, a przed świętami nasze pisowskie Święto Narodowe, w którym czcimy polegnięcie mojego Wielkiego Brata Lecha. Arcykapłan właśnie mi doniósł, że w jego resorcie wynaleziono ładunek termobaryczny. Wyobrażasz sobie? Nobel z chemii, a może nawet literatury, więc mam propozycję. Broszko, hamuj się z dymisjami. Jeszcze nie teraz. Odbiór.

Broszka: A gdzie tego Nobla będą wręczać? Odbiór.

Prezes: Jak to gdzie? W Toruniu. Bez odbioru.

Tak mógłby wyglądać fragment odcinka „Szefowej Broszki”. Wszystkim – od siebie, a nie od Prezesa i jego Broszki – Wesołych Jaj.

WIELKANOCNE PIS-anki 🙂

PODPISZE CZY NIE PODPISZE, JAK MYŚLICIE?

Kaczyńskiego siedem i dziewięć taboretów

Gdyby przyjąć, że Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda i Beata Szydło są równi wg swego mniemania (a nie według sprawowanych funkcji), to ta urawniłowka musi ulec zburzeniu, gdy pyta się o nie Polki i Polaków.

OKO.press podało wyniki sondażu, pytając o to, kto decyduje o losach Polski, ja nazywam je pytaniem o ważność. Akurat przy tym pytaniu jestem w stanie uznać, iż rodacy są mądrzy, bo… nie dają się orżnąć. Dlaczego przy okazji innych pytań głupieją? To temat na inne opowiadanie.

Kaczyński – samochcąc – używa taboretu (na miesięcznicach choćby), aby się wywyższyć, aby z wysokości swego przywództwa przemawiać. Tę jego wyższość widać w sondażu, gdyż 68 proc. sądzi, iż on rządzi, Szydło jako rządzącą postrzega tylko 9 proc, a Andrzeja Dudę – 7 proc. Czyli w porządku taboretów – Kaczyński przewyższa Szydło o 7 taboretów, a Dudę o 9 taboretów.

Płeć brzydka więcej ważności przypisuje Kaczyńskiemu, niż kobiety, stosunek ten jest: 75 proc. do 65 proc. Także ludzie z wyższym wykształceniem nie dają się tak nabierać, jak ci z podstawowym. 83 proc. z wyższym wykształceniem uważa, iż Kaczyński de facto rządzi, a niemal równowaga jest wśród z podstawowym – 53 proc.

Dużą ślepotą – patrząc na stan faktyczny – wykazują się wyborcy PiS, tylko 53 proc. uważa, że Kaczyński rządzi, a 20 proc., że Szydło, czyli wśród swoich Kaczyński przewyższa Szydło o 2 i pół taboretu, a Dudę o 4 taborety.

Wyniki dotyczące elektoratu niepisowskiego są porażające, jak ów gest lewą ręką „chodź no tutaj” Kaczyńskiego w stosunku do Szydło na rocznicy smoleńskiej. 74 proc. niepisowców uważa, że Kaczyński rządzi, a tylko po 5 proc, iż to Szydło i Duda.
Kaczyński to wieżowiec, 15 taboretów jest wyższy od swoich mianowańców. Z tego wynika, iż tyle taboretów musi się obalić, bo niemożliwa jest równowaga.

A jak Kaczyński się obali (za naszą pomocą też) – to, co będzie? Z Szydło i Dudą sprawa jest prosta, są ich podpisy na dokumentach o destrukcji bądź paraliżu instytucji w kraju. Ale na Kaczyńskiego nie ma twardego dowodu, bo pancerne limuzyny rządowe na Nowogrodzkiej to tylko poszlaka, jak kabaret „Ucho Prezesa”.

Takie samo pytanie zadaje sobie prof. Radosław Markowski w wywiadzie dla wiadomo.co – i znajduje dość enigmatyczną odpowiedź: „Oczywiście – może jak Al Capone – pójdzie siedzieć za coś innego”.

TYLKO W POLSCE MOŻNA COŚ TAKIEGO WYMYŚLIĆ…

I OCZYWIŚCIE MOKRYCH JAJ :)))

>>>

grudzien9

Z OKAZJI DNIA DZIEWIC 🙂))

prezes

Jarek i jego kot.

15390914_286529438409152_2010731172328873552_n

Marek Beylin („Wyborcza”) uważa, iż PiS wcale nie jest taki silny. Adresuję ten tekst do tych obezwładnionych i przytłoczonych siłą PiS: to nie jest nasz koniec, to ledwo początek. W dodatku nie najgorszy. Niemal każdy dzień dowodzi, że ta władza jest słabsza, niż sama uważa i niż my to widzimy.

a-jednak

Niepowstrzymany jak tajfun – coraz częściej mówią o PiS także przeciwnicy. Wielu już przewiduje, że rządy tej partii potrwają przynajmniej dwie kadencje. Przybywa ludzi przytłoczonych i obezwładnionych, stąd zresztą mniejsze tłumy i mniej wigoru na demonstracjach. Stąd też w dużej mierze konflikty w KOD.

Pamiętam, jak jeszcze wiosną na rozmaitych protestach panował optymizm. Nie dotrwają do końca kadencji – wieściło sporo uczestników. Dziś niewiele zostało z tamtych nastrojów. W odczuciu ludzi protesty stają się bardziej powinnością moralną niż zapowiedzią rychłego sukcesu, bo unosi się nad nimi przekonanie: oni nie ustąpią. Będą coraz bardziej zaciskać kleszcze.

Wszak nasila się ofensywa PiS przeciw prawu i społeczeństwu. Rządzący atakują wszystkie bezpieczniki demokracji, by stłumić przejawy zbiorowej niezgody. Chcieliby uczynić z nas bezwolną masę poruszającą się w rytm narzucanej propagandy. Czyli przemienić całą Polskę w telewizję publiczną.

To poczucie, że włada nami trwały zły los, a nie tylko ekipa bojowych miernot, wzmacniają jeszcze sondaże. PiS uformował stabilny i silny elektorat obojętny na skandale na szczytach władzy, nepotyzm, wypłukiwanie z Polski demokracji. A opozycja wydaje się słaba i chaotyczna, więc coraz trudniej o wiarę w jej zwycięstwo.

(PiS WZYWA NA SWÓJ MARSZ A JA Z MICHAŁEM BARDONIEM, MAMY W ZWIĄZKU Z TYM TAKIE PYTANIE)

czoztffxuaaac2v

Ta władza jest słabsza, niż sama uważa i niż my to widzimy

Adresuję ten tekst właśnie do tych obezwładnionych i przytłoczonych siłą PiS: to nie jest nasz koniec, to ledwo początek. W dodatku nie najgorszy.

Niemal każdy dzień dowodzi, że ta władza jest słabsza, niż sama uważa i niż my to widzimy. Nie spacyfikowała społeczeństwa, jak zamierzała, i zaczynają ją zżerać wewnętrzne kryzysy oraz niemożności.

My boimy się PiS, ale PiS jeszcze bardziej boi się nas. O czym świadczy choćby „czarny protest” czy narastająca histeria władzy przed protestami 10 i 13 grudnia.

obywatelki

To „ponowna próba wyprowadzenia ludzi na ulice. Oni zmierzają ku awanturze, burdom, jakie ich zdaniem są środkiem prowadzącym ich do odzyskania władzy” – mówił w poniedziałek w Szczecinie minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. Również telewizyjna propaganda przedstawia protestujących jako groźnych wichrzycieli czy nawet zamachowców. Czy PiS liczy na „awantury i burdy”, by podważyć wiarygodność opozycji i mieć pretekst do ostrego jej zwalczania? Zapewne, ale takie kalkulacje wynikają nie z siły, lecz z poczucia słabości. Pewna siebie władza traktowałaby takie protesty ze spokojem.

PiS tak nie może. Na początku rządów PiS uważał, że szybko skolonizuje Polskę, wierzył we własną siłę i w słabość społeczeństwa. Miało być, jak zalecał Machiavelli: popełnij wszelakie niegodziwości na początku rządów, by potem ustabilizować władzę i dbać o spokój społeczny. Jeśli to osiągniesz, ludzie zapomną o początkowych draństwach i wybaczą nadużycia władzy. Bo wolą porządek dający spokojne życie niż chaos, jaki grozi wskutek politycznych wojen.

Udało się to w dużej mierze premierowi Węgier Orbanowi, który mimo rozpanoszonej korupcji wśród rządzących i ich autorytarnych obyczajów cieszy się większościowym poparciem społeczeństwa.

Dla PiS to przykaz tym ważniejszy, że za dwa lata są wybory samorządowe, które rządzący muszą wygrać, ponieważ porażka złamie mit wszechmocnej partii i wzmocni opozycję.

(TO ZDJĘCIE JEST BARDZO WAŻNE. PRZEKAZUJCIE JE DALEJ. POKAŻMY WSZYSTKIM, KTO WTEDY W WARSZAWIE WALCZYŁ I RYZYKOWAŁ ŻYCIEM ZA POLSKĘ.)

czl9vhvxeaabvnx

PiS to potężna fabryka chaosu

Jednak zawiodły plany PiS, by szybko ustabilizować władzę, zaprowadzić społeczny spokój i zwiększać poparcie. Rządzący potrafią wprawdzie paraliżować instytucje, które uznają za wrogie, lecz nie są w stanie zadbać o porządek w instytucjach własnych.

PiS to przede wszystkim potężna fabryka chaosu. A w takiej generalnej „rozpierdusze” można przez jakiś czas rządzić, ale nie sposób dłużej utrzymać władzy. Zbyt wiele rodzi się napięć i konfliktów między rządzącymi a społeczeństwem i światem zewnętrznym.

pamieci

Tę fundamentalną słabość PiS wzmacnia jeszcze brak pieniędzy na spełnienie obietnic wyborczych i spowolnienie gospodarki. Owszem, PiS ulżył nieco biedniejszym, wprowadzając 500+ i podwyższając im kwotę wolną od podatku. Innym, także wcale nie bogatej klasie średniej, która częściowo na PiS głosowała, musi jednak pieniądze zabierać. Co także władzę destabilizuje i sprawia, że najpewniej nie zyska większego poparcia niż ma teraz. Zwłaszcza że nie zwiększyło go od początku rządów. Zwolenników PiS jest trzydzieści parę procent, co czyni z tej partii trwałą mniejszość. Zjednoczona opozycja ma większą siłę.

Stąd histeryczne ataki na protestujących i opozycję, a także nachalna propaganda mająca ukryć tę niewygodną prawdę.

czk6kg6xuai3xmi

PiS wie, że jest słabszy niż przeciwne mu społeczeństwo. My też powinniśmy w to uwierzyć.

co-abp

Kraków ma nowego arcybiskupa. O Marku Jędraszewskim pisze MIchał Wilgocki. Znany z ostrego języka abp Marek Jędraszewski obejmie wkrótce archidiecezję krakowską. Przypominamy najciekawsze cytaty hierarchy z ostatnich kilku lat.

GRATULACJE DLA KRAKOWA !!!!! Łódź odetchnęła z ulgą

czlglv-w8aa4fob

Arcybiskup Jędraszewski:

  • o „czarnym proteście”

– To, co się dzieje, te czarne marsze, są przerażającą współczesną manifestacją cywilizacji śmierci. Chce się dzisiaj bronić anty-Ewangelii. Można by powiedzieć, czarnej Ewangelii (…). Potrzebna jest modlitwa o zwycięstwo cywilizacji miłości nad tą czarną cywilizacją śmierci. Na początku tej mszy świętej szedłem przez katedrę. Patrzyłem na wasze twarze. Wszystkie uśmiechnięte. Zwłaszcza rodziców, którzy przynieśli małe dzieci (…). Popatrzmy na zdjęcia tych, którzy biorą udział w czarnych procesjach. Jakie tam są twarze. I jak bardzo różnią się od waszych.

  • o rzeczniku praw obywatelskich

– Jakże w tym momencie nie wspomnieć nieznanego nam z imienia i nazwiska łódzkiego drukarza, który niedawno nie przyjął zlecenia usługi na rzecz fundacji LGBT Business Forum. Odpowiadając: „Odmawiam wykonania roll-upu z otrzymanej grafiki. Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”. Wiemy, że za to został skazany na wniosek lewackiego rzecznika praw obywatelskich, którego urząd ma przecież polegać na tym, że broni on w imieniu obywatela jego praw i wolności. Nie dane mu było się nawet bronić. Ma zapłacić karę. To sprawa precedensowa. On uważał, że nie może przyczyniać się swoją pracą do szerzenia ideologii wypaczających prawdę o człowieku. Jakże nie być dumnym z tego mieszkańca naszej Łodzi? A jednocześnie jak go nie wspierać w tej odwadze? Jakże nie brać przykładu, jak żyć i jak wiarę przekuwać na codzienność.

15253457_375548279460320_8524662417747121263_n

  • o katastrofie smoleńskiej

– Od pięciu też lat trwają zacięte dyskusje nad przyczynami tej tragedii. Prawda z trudem przebija się przez zasieki kłamstw, które od samego początku były podawane do publicznej wiadomości. Dzisiaj wiemy: nie było kilku prób podchodzenia do lądowania; prezydent nie kazał pilotom za wszelką cenę lądować; generał Andrzej Błasik nie był pijany; niewytłumaczalne jest zawieszenie działania praw dynamiki Newtona, bo przecież bezpośrednie uderzenie samolotu w ziemię musiałoby skutkować ogromnym lejem, a tego leju nie było, mimo że grunt był dość miękki; Rosjanie wcale nie byli nam przychylni; w Smoleńsku nie przekopano ziemi na metr głębokości, centymetr po centymetrze; ciała niektórych osób nie zostały właściwie zidentyfikowane, niektóre z nich zostały wprost zbezczeszczone; rząd polski świadomie oddał śledztwo w ręce Rosjan, zgadzając się na zastosowanie konwencji chicagowskiej, by za nic nie odpowiadać.

  • o gender

– Praktycznie jest to ideologia, szalenie niebezpieczna, która prowadzi do śmierci danej cywilizacji. Jest to też teoria coraz bardziej przyjmowana, czy może nawet narzucana, w Europie i Stanach Zjednoczonych. (…) Mogę sobie łatwo wyobrazić, że za jakiś czas, mam nadzieję, że sam tego nie dożyję, że w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu, na terenie Europy, tak jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych w rezerwatach. Byli sobie kiedyś tacy ludzie, którzy tu zamieszkiwali, ale przestali istnieć na własne życzenie, ponieważ nie potrafili uznać tego, kim są od strony biologicznej.

  • o konwencji antyprzemocowej i powstaniu warszawskim

– Ostatnio uchwalone przez polski parlament i podpisane przez prezydenta RP: tak zwana konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro oraz przyjęta przez Sejm ustawa „o uzgodnieniu płci” mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których powstanie w ogóle wybuchło.

  • o Radiu Maryja

– Radio Maryja stało się przekazicielem tego nauczania, które zostawił nam Jan Paweł II Wielki. Stało się też głosem tych wszystkich Polaków, których rodzące się w 1989 roku społeczeństwo liberalne chciało wykluczyć i skłonić do milczenia. Dziękujemy Panu Bogu za wszystkie dzieła, które zapoczątkował ojciec dyrektor.

  • o małżeństwie i zdradzie

W przysiędze małżeńskiej nie jest napisane „opuszczę cię, gdy mnie zdradzisz”. Należy trwać w małżeństwie, a zdrada może być okazją, by stawać się wiernym jeszcze bardziej.

  • o prezydencie Andrzeju Dudzie

– Jego osobista formacja, jaką wyniósł z domu, wartości, do jakich się odwołuje, a także doświadczenie polityczne pozwalają sądzić, że rozumie, na jakich zasadach powinno opierać się rządzenie Rzeczpospolitą. Prezydent jest osobą, która nie negowała swych związków z oficjalnym nauczaniem Kościoła dotyczącym małżeństwa i rodziny. Jego wizyta na Jasnej Górze dzień po wygranych wyborach jest tego doskonałym potwierdzeniem.

  • o Adamie Michniku

– Dalej ten człowiek obawia się fundamentu moralnego, jakim jest 10 przykazań, opowiadając się tym samym za relatywizmem moralnym, za tym, że każdy może mieć swoją prawdę i według niej żyć oraz narzucać ją innym. Na koniec, bojąc się nacjonalizmu, uderzył ten człowiek w to, co jest najbardziej istotne dla całej naszej wielkiej tradycji – w patriotyzm. Ten człowiek nie chciał, by nasze życie po ’89 roku kształtowało się według tych trzech słów tworzących jeden wielki program dla Polski – Bóg, Honor, Ojczyzna. Właściwy ład państwa trzeba budować na Bogu, który jest miłością, i tylko wtedy jest możliwa pełna wolność i można budować prawdziwą demokrację i ze spokojem patrzeć w przyszłość.

  • o profesorze Chazanie

– Profesor Chazan odwołał się do tego, co wynika z prawa naturalnego i co gwarantuje mu konstytucja. Jeśli natomiast są jakieś przepisy, którymi się rządzą Ministerstwo Zdrowia i NFZ, pozwalające tym instytucjom na takie właśnie postępowanie wobec prof. Chazana, to trzeba stwierdzić, że nie są one zgodne z konstytucją i że należy je zmienić.

WAŻNE, ABY ZNISZCZYĆ CZŁOWIEKA, OCZERNIĆ, ZSZARGAĆ REPUTACJĘ. DOPISZĄ KAŻDĄ HISTORIĘ. BEZ WSTYDU. SZACUNEK DLA PUŁKOWNIKA ADAMA MAZGUŁY!

czl2cvkxcaeu2sm

I TAKI PIĘKNY OBRAZEK Z ŻYCIA WZIĘTY 🙂

czlkmc4w8ay2mgq

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskiej przymiarce do zniesienia konwencji antyprzemocowej.

pis-wraz

Może zastanawiać, że tak późno PiS zabiera się za tzw. konwencję antyprzemocową, społeczeństwu znaną jako „rzecz o gender”. Partia Kaczyńskiego ma jednak w drodze do autokratyzmu ważniejsze kwestie do załatwienia, tj. do zniszczenia, jak choćby unieważnienie Konstytucji poprzez sparaliżowanie jej strażników, prezydenta i Trybunał Konstytucyjny. Andrzej Duda dokonał autoparaliżu, a TK jeszcze broni Konstytucji.

PiS musi jednak spłacać dług swemu sojusznikowi – Kościołowi katolickiemu, bo w planowanym reżimie kler ma do spełnienia ważną rolę pilnowania owieczek, wierni są w zdecydowanej większości elektoratem PiS. Całkowity zakaz aborcji jakoś nie wyszedł, został powstrzymany poprzez Czarny Protest kobiet, w tej kwestii dojdzie do kombinowania z prawem w pisowskim stylu krętactwa.

Po roku rządów PiS przypomniano sobie o gender. Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z trudem została przyjęta przez poprzedni parlament, Ewa Kopacz użyła całego swojej autorytetu, aby ją ratyfikować.

O co chodzi w tej konwencji? Przede wszystkim chroni kobietę i dzieci w rodzinie przed przemocą poprzez narzędzia prawne i instytucjonalne. Mężczyzna już nie jest panem i władcą, nie ustanawia swoich praw domowych, których sens oddawało przysłowie „jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije”. Konwencja kładzie nacisk na świadomość kulturową kobiety, iż ma takie same prawa, jak mężczyzna.

(BĘDZIEMY!!!)

czltrnrwiaaqyoe

Niby takie prawa równościowe nie powinny nikomu wadzić, a jednak tak nie jest. Przede wszystkim konwencja odbiera Kościołowi monopol wyrokowania o tym, co jest moralne w społeczeństwie wyznającym katolicyzm. Konwencja także mogła pośrednio zagrozić feudalnemu traktowaniu płci w strukturach Kościoła.

Kościół więc zaczął walczyć z konwencją poprzez dosztukowanie do niej kwestii, których nie porusza. Jakoby konwencja dowartościowuje środowiska LGBT, co akurat nijak się ma do sensu konwencji. Wiedza o seksualności nie jest zagrożeniem dla natury płci, tylko poszerzeniem świadomości, tj. kultury.

Ogólnie rzecz ujmując, Kościół walczy z wiedzą, która zawęża pole dla wiary. Im więcej racjonalizmu, tym mniej zabobonu. Nowoczesność kontra tradycja, zacofanie. W takich skrótach pojęciowych wygląda ta walka.

Kościół więc broni swoich przywilejów tradycji, pomaga mu PiS. Zapowiada się kolejny front walki społecznej. Nad odstąpieniem Polski od konwencji antyprzemocowej pracuje kilka ministerstw, w tym – o, pisowski paradoksie! – pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania Adam Lipiński. W tej partii wszystko jest na odwyrtkę. Lipiński pracuje na rzecz nierównego traktowania, na rzecz tradycji. Poza tym nad wypowiedzeniem konwencji praca wre w ministerstwach: w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Potwór gender ma być zwyciężony przez PiS i Kościół, bo wartość rodziny ma dominować nad prawami kobiet i dzieci do bezpieczeństwa i nietykalności cielesnej. Jak to kiedyś zadeklarował prezes Kaczyński, iż powstanie nowa pisowska konwencja: „Jeśli dojdziemy do władzy, to będzie ustawa o ochronie kobiet przed przemocą i to taka, że będzie mróz w oczy szczypał – bardzo, bardzo twarda, tylko niemająca nic wspólnego z twierdzeniem, że kobieta czy mężczyzna to twór kulturowy, a nie coś, co daje natura”.

Kaczyński chyba zapomniał, że już jest taka bardzo, bardzo twarda konwencja, że mróz w rozum szczypie, a nazywa się Dekalog, 10 przykazań. Bo do tego w wielkim uproszczeniu zmierza prawo polskie, do prawa kościelnego.

czlgpuaxccep0g0

Janusz Anderman analizuje postać prokuratora Kaczyńskiego, Stanisława Piotrowicza. Jeśli idzie o Trybunał Konstytucyjny, to wszyscy przecież wiemy, że prokurator poseł PiS Stanisław Piotrowicz go zniszczyć nie chce, tylko wprost przeciwnie – dla PiS-u naprawić.

kawal

To było oczywiście do przewidzenia, że światowe media złośliwie przemilczą ten doniosły fakt: tygodnik „wSieci” opublikował wywiad z szefem sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Stanisławem Piotrowiczem. Wywiad dotyka dwóch etapów z życia Piotrowicza: współczesnego, na którym z żarliwością wykańcza kwestię Trybunału Konstytucyjnego, i początkami błyskotliwej kariery.

Oba etapy Piotrowicz streszcza zwięźle, ostrzegając, że stosuje elementy humoru: „Różni ludzie od roku opowiadają o mnie różne bzdury. A to, że chcę zniszczyć TK, a to, że byłem prokuratorem komunistycznym. Podchodzę do tego jednak z dystansem, a nawet humorem. […] Mam czyste sumienie”.

Jeśli idzie o TK, to wszyscy przecież wiemy, że Piotrowicz go zniszczyć nie chce, tylko wprost przeciwnie – dla PiS-u naprawić. I dlatego – jak mówi – „to jest bój o charakterze strategicznym”. Gdyż „przy pomocy TK obecna opozycja, wcześniej rządzący, próbowała zablokować wszelkie reformy oraz uniemożliwić zwycięzcom wyborów odniesienie jakichkolwiek sukcesów”. Tej wersji się trzymajmy, bo przecież ważą się losy naszej przyszłej pomyślności. I właśnie dlatego Piotrowicz miał zupełną rację, gdy posłowi opozycji, któremu przestała działać karta do głosowania, z powagą uświadomił przykrą prawdę: „Pana głos i tak nic nie znaczy”.

(W NOWEJ PODSTAWIE PROGRAMOWEJ Z HISTORII? Koniecznie!!!)

czl2646w8aawov3

Ale warto pochylić się nad młodością Piotrowicza, o której opowiada. Gdyby nie wybrał się na studia prawnicze – istniało takie zagrożenie – straty dla kraju byłyby nie do powetowania. „Rozważałem też kierunki artystyczne” – straszy Piotrowicz. Na szczęście prawo skończył, a potem dwuletnią aplikację prokuratorską – „nieskromnie powiem, że najlepiej z całej grupy”. I wtedy zaczęło się wieloletnie pasmo prześladowań ze strony komunistów. „Tuż przed egzaminem końcowym prokurator wojewódzki zorientował się, że nie należę do partii”. Nie świadczy to o bystrości owego prokuratora, ale stało się. „Kazał się zapisać” – mówi gdzie indziej Piotrowicz.

Rzecz jasna samo zapisywanie się było wyzwaniem, gdyż w odpowiedniej rubryce należało określić swój światopogląd. Piotrowicz nawet tu przechytrzył siepaczy z PZPR i dwóch tzw. członków wprowadzających, którzy musieli za niego poręczyć. Wpisał więc: „prawidłowy, choć miałem na myśli zupełnie co innego”. Najgorsze było jeszcze przed Piotrowiczem.

(A MOŻE TAKA MAŁA LEKCJA HISTORII DLA POLAKÓW? NIKT LEPIEJ JEJ NIE POPROWADZI NIŻ KOMUNISTYCZNY PROKURATOR)

czldf7rw8aaaczt

Pracował sobie spokojnie aż „do stanu wojennego, kiedy nie mogłem już wytrzymać”. W dodatku doniósł na niego kolega. „Zaczęły się regularne szykany”, w ramach których przeniesiono go z Prokuratury Wojewódzkiej w Krośnie do rejonowej w Krośnie. By go jeszcze bardziej upodlić, władze nakazały mu być w prokuraturze w tzw. egzekutywie PZPR, czyli we władzach partii.

Mało tego! Ostatecznym ciosem było wciśnięte mu w 1983 roku odznaczenie państwowe. A z tego mógł się już nie podnieść. Wytrwał jak chłop Ślimak na placówce. Źli potwarcy wyciągają teraz Piotrowiczowi, że w stanie wojennym oskarżał aresztowanego działacza opozycji. On? Jako prokurator walczył o jego wolność do upadłego. „To był mroczny czas i to, co zrobiłem, wymagało odwagi” – powiada skromnie. Wielu osobom konspiracyjnie pomógł, o czym – jak się zwierzył – „przez lata musiałem milczeć, by osobiście nie narazić się na karę surowszą od tej, jaka groziła tym, którym wówczas pomagałem”.

czkymozwqae1733

I dlatego, kiedy podczas jego przemówienia w Sejmie posłowie opozycji zaczęli wznosić okrzyki: „Precz z komuną!”, Piotrowicz miał pełne moralne prawo, by się do tego chóru przyłączyć i również zakrzyknąć gromko: „Precz z komuną!”.

SZACUNEK DLA GDAŃSKA.

czlksb2wiaassis

BORYS, TRZYMAMY CIĘ ZA SŁOWO!

czkluppxaaqzqwo

 —

ct18sdlweaeboyv

Czarny Protest osiągnął ogromny sukces, odbywał się we wszystkich większych miastach w Polsce, w Warszawie kilakdziesiąt tysięcy (40-50), w innych też podobna wielkość POlek w nim uczestniczyła. Zauważyła Czarny Poniedziałek cała zagranica, która się solidaryzowała. W Poznaniu doszło do pisowskiej prowokacji, gdzie bito i użyto gazu pieprzowego. 3 osoby zostały aresztowane.

przemszubartowicz

Moc truchleje. Nic tak nie przeraża autorytarnej władzy i jej medialnych propagandystów jak masowy bunt w imię podstawowych potrzeb społecznych: bezpieczeństwa i osobistej wolności.

wzniecona

Nie ma większej nagrody za polityczną aktywność niż widok setek tysięcy myślących podobnie obywateli na ulicach. Nie ma większego politycznego afrodyzjaku niż protest, od którego władza drży ze strachu. Dlatego ostatni tydzień zmienił historię Polski. Fala ta za nieco ponad tysiąc dni obali rząd PiS-u. Szybko zleci. I ten rząd to chyba przeczuwa.

Spójrzmy na wijących się w nielogicznych wypowiedziach prawicowych fanatyków z obozu władzy. Na tych hipokrytów z parlamentarnej większości, którzy raptem chcą poprawiać haniebny projekt ustawy antyaborcyjnej, jeszcze niedawno opiewany przez nich w publicystycznych panegirykach i pełnych ideologicznego żaru telewizyjnych występach. Na te zastępy mądrali z ustami pełnymi wartości najwyższych, którzy na chwilę oniemieli od siły kobiecego protestu…

berlin

Moc truchleje. Nic tak nie przeraża autorytarnej władzy i pasących się na jej wikcie medialnych propagandystów jak masowy bunt w imię podstawowych potrzeb społecznych: bezpieczeństwa i osobistej wolności. To już nie walka o Trybunał Konstytucyjny, którą można zamulić proceduralnymi wygibasami. Tu chodzi o zdrowie i życie.

Ale spójrzmy też na zaskoczonych obrońców „zdrowego rozsądku”, dla których jeszcze niedawno kompromis tyłka z batem (zwany też „kompromisem aborcyjnym”) był przykładem legislacyjnego geniuszu. Ich zdziwienie również jest symptomatyczne. Oto wraz z tzw. kompromisem (czyli zakazem aborcji – z trzema, w praktyce zwykle ignorowanymi wyjątkami) legła w gruzach popularna w III RP metoda obłaskawiania fanatyków: iść wobec nich na ustępstwa w nadziei, że to zaspokoi ich żądze.

ct3vaeqwcaa7y2_

Sukces czarnego protestu partii Razem, ustawodawczej inicjatywy stowarzyszenia Barbary Nowackiej oraz nieprzebrane tłumy na strajku kobiet (i szerokie poparcie, jakie uzyskał według sondażu IPSOS dla serwisu Oko.press) udowodniły w końcu bezspornie, że polskie społeczeństwo jest w dużej części bardziej postępowe niż rządzący nim do tej pory konserwatywny konsensus. To w polskich warunkach przełom.

Raptem moc polityczną uzyskał język, który nie papuguje w wersji soft pisowskiej mantry ideologicznej, ale stoi do niej w kontrze w każdym możliwym wymiarze. Nareszcie dobrze słychać wiarygodną opowieść o Polsce, którą można przeciwstawić majakom Jarosława Kaczyńskiego. To historia o kraju otwartym, europejskim, postępowym. O społeczności, która prawa człowieka (osobliwie prawa kobiet) traktuje jako wartość konstytutywną, a nie jak wstydliwy balast. O demokracji rozumianej jako obywatelska partycypacja i troska o los zwykłej obywatelki (i obywatela), a nie zagmatwana walka na szczytach władzy.

ct2stsfwcae-wah

Politycy Nowoczesnej zapowiadający (na razie enigmatycznie) projekt liberalizujący prawo antyaborcyjne pokazują, że mają niezły słuch społeczny i dorośli do roli głównej partii opozycyjnej (nad Platformą Obywatelską i jej propozycją, by zakaz aborcji wpisać do konstytucji, spuśćmy litościwie zasłonę milczenia). Lewica – partia Razem i Barbara Nowacka – udowodniła, że ma moc mobilizowania społecznego sprzeciwu. Tak krystalizuje się kształt socjalliberalnego projektu, który odsunie PiS od władzy.

ct059vyxyaayivk

Jasne, przeszkód nie brakuje. Jak zawsze. Lepiej by było, by Nowoczesna kojarzyła się z poważną twarzą charyzmatycznej i empatycznej Joanny Scheuring-Wielgus, a nie ze sztubackim uśmieszkiem doktrynerskiego Ryszarda Petru. Lepiej by było, gdyby Barbara Nowacka porzuciła hamletyzowanie (bo wciąż jest, trudno uwierzyć, przewodniczącą… Twojego Ruchu) i zajęła się poważnie budową centrolewicowej formacji. Lepiej by było, gdyby partia Razem tyle samo wysiłku, co w budowę osobnej wiarygodności, włożyła w wypracowanie pola potencjalnych kompromisów.

Ale i tak – jeśli zapytacie, co się stanie jesienią 2019 r. – odpowiem następująco: po długich, trudnych i bolesnych negocjacjach Scheuring-Wielgus, Nowacka i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Razem podpiszą umową koalicyjną tworzącą nowy rząd Rzeczypospolitej Polskiej.

Tak będzie. Bo jeśli nie tak, to jak?

waldemarkuczynski

Po czarnym proteście na placu Mickiewicza, tłum demonstrujący przeciw planom zaostrzenia ustawy aborcyjnej, przeszedł przed poznańskie biuro PiS na Św. Marcinie. Wtedy doszło do interwencji policji. To był najbardziej nerwowy moment czarnego poniedziałku w Poznaniu

maria-janyska

W czarnym proteście na pl. Mickiewicza pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca – mimo lejącego deszczu – wzięło udział ok. 10 tys. osób. Zajęty był cały plac i dochodzące do niego ulice.

Czarny protest w Poznaniu – część dalsza poza placem Mickiewicza

Po zakończeniu zgromadzenia tłum ruszył przed poznańskie biuro PiS na ul. Św. Marcin. Relacja na żywo z tych wydarzeń – tutaj.

Tam doszło do incydentu. – Ktoś odpalił race, zrobiło się nieprzyjemnie – relacjonuje uczestniczka demonstracji. To spowodowało interwencję policji.

Jak informuje rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, race zostały rzucone w kierunku policjantów. Wskutek interwencji, trzy osoby zostały zatrzymane. – Trzech policjantów zostało zranionych kamieniami. Są w szpitalu. Jeden przechodzi zabieg w związku z obrażeniami twarzy – dodaje rzecznik.

ct3lmpwwyaa9yh

Czarny protest w Poznaniu – interweniowała policja

Uczestniczki protestu usiadły na ulicy, dopiero po dłuższej chwili z niej zeszły. Potem tłum przeszedł ulicą Ratajczaka na pl. Wolności, skąd większość demonstrantów rozeszła się. Część przeszła przed komisariat policji na al. Marcinkowskiego, gdzie domagali się wypuszczenia zatrzymanych.

Waldemar Mystkowski pisze o Waszczykowskim, który uważa protest kobiet za zabawę.

DOBRA ZMIANA DLA JEDYNIE SŁUSZNYCH POLITYKÓW

ct08duiwgaaxahv

Witold Waszczykowski ma problemy z wejściem na dyplomatyczne salony, gdzie załatwia się interesy na forum międzynarodowym, dlatego ma sporo czasu, może pochodzić po polskich mediach i przebić się ze swoimi „oryginalnymi” poglądami. Oryginalność piszę w cydzysłowiu, bo poglądy jego są nie z naszego świata, ale z zaprzeszłego, dawno zapomnianego.

waszczykowski

Waszczykowski – rzecz ujmując metaforycznie – to postać przedkopernikańska. Słońce dla niego kręci się wokół Ziemi, a Waszczykowski wokół poglądów prezesa. Najsłynniejsze przebicie się do medialnego obiegu szef dyplomacji miał w niemieckim „Bildzie”, gdzie bronił pisowskiej demolki Trybunału Konstytucyjnego za pomocą „narodzin Chrystusa” („świętujemy ciągle jeszcze narodziny Jezusa”), a poprzedniemu rządowi PO-PSL zarzucał „lewicowy program”. Ta pokraczna konstrukcja służyła obronie niszczenia TK.

Tak się wówczas Waszczykowski rozpędził w swojej logorei, że dostało się wegetarianom i rowerzystom, „którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii”. Co mnie specjalnie nie zdziwiło, bo w świecie przedkopernikańskim nie znano rowerów, ani diety wegańskiej, nie pod każdą szerokością geograficzną nawet była znana geometria koła. Waszczykowski nie jest z naszego świata tolerancji, więc jego kwadratowe poglądy szokują, ale dlaczego psują opinię Polsce? Bo ten sam „Bild” pisał krytycznie o Waszczykowskim i zadał pytanie uniwersalne w tytule: „Czy Polacy zwariowali?”

ct3jcdawyaecgpb

Znowu ten anty-dyplomata przebił się ze swoimi poglądami przedkopernikańskimi. Polska jest na ustach medialnych świata, wszystkie agencje zachwycają się Czarnym Protestem kobiet, a szef dyplomacji rzecze: „No niech się bawią. Jeśli ktoś uważa, że nie ma większych zmartwień w Polsce w tej chwili, to proszę bardzo”.

Politycy PiS nie wiedzą, kto im dzisiaj najbardziej zagraża, białogłowy suweren z Czarnego Protestu, czy KOD. Freudowskie „zmartwienia” rezonują w retoryce Waszczykowskiego. Zmartwieniem Polek i Polaków jest własnie ktoś taki, jak Waszczykowski, bo światowe media doceniają  emancypację Polek, ale patrzą na tę postać przedkopernikańską i pytają: „Czy Polacy zwariowali?” Czy Polacy zwariowali, że reprezentuje ich taki Waszczykowski.

Do Waszczykowskiego pasuje myśl z gatunku ewolucyjnych, świetnie wpasowująca się w Czarny Protest polskich kobiet, a podana ku przyszłym pokoleniom przez Marię Czubaszek, która dzisiaj z pewnością wsparłaby protest: „Czasem, jak słucham niektórych ludzi, to myślę sobie: Serio? To jest ten plemnik, co wygrał?”

Tak, plemnik Waszczykowski wygrał (na razie), bo kręci się wokół prezesa.

ct1dcumwaaa8j11

Kościół oburzoony, kobiety to dla hierarchów diablice.

biskupi

Episkopat odpowiedział na Ogólnopolski Strajk Kobiet, zapraszając do wzięcia udziału w specjalnych modlitwach. W ich trakcie padły m.in. słowa o głoszeniu „czarnej Ewangelii”.

W odpowiedzi na strajk kobiet, Konferencja Episkopatu Polski zapraszała do wzięcia udziału w „modlitwie o prawe sumienia i światło Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego, od poczęcia do naturalnej śmierci”. Wierni byli zachęcani do przyjścia w białych strojach.

ct3se6zwcaaziaa

„Dzieci giną w ciszy”

Abp Henryk Hoser, który odprawił mszę w tej intencji na warszawskiej Pradze, mówił o tym, że „dzieci giną w ciszy”.

– Ktoś nazwał to niemym krzykiem – tłumaczył.

– Tym dzieciom nie jest dane zobaczyć światła dziennego, doświadczyć miłości w tym życiu. Są zabite tam, gdzie miało być ich najbezpieczniejsze miejsce, pod sercem matki. Gdzie ich początek życia miał mieć dalszy ciąg, a nie miał – stwierdził duchowny.

ct3mgx9wcaab2ap

„Bezczelność”, Czarna Ewangelia”

W ostrzejszym tonie wypowiadał się abp Łodzi Marek Jędraszewski. Nawiązał do tego, że czarny protest w Piotrkowie Trybunalskim miał rozpocząć się pod pomnikiem Jana Pawła II.

– Kłamstwo nie zna granic bezczelności. A wszystko w imię haseł „moje ciało należy do mnie, ratujmy kobiety” – oburzał się.

– Chce się dziś głosić antyewangelię, chce się powiedzieć „czarną Ewangelię” (…) to co się dzieje, te czarne marsze są przerażającą, współczesną manifestacją cywilizacji śmierci – przywołuje jego słowa tvn24.pl.

Czarny poniedziałek – kobiety na ulicach polskich miast

W poniedziałek kobiety w całym kraju wyszły na ulice w ramach ogólnopolskiego strajku kobiet. To sprzeciw wobec zaostrzenia przepisów dot. ciąży. Projekt ustawy, który Sejm skierował do dalszych prac, wprowadza całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które zdecydują się przerwać ciążę.

Uczestniczki nie pojawiły się w pracy i na uczelniach, nie wykonują też domowych obowiązków.

ct0trv_wiaasajn

kazanie

Łódzki hierarcha Kościoła katolickiego abp Marek Jędraszewski dopuścił się „chrześcijańskiej” manipulacji po wypadku Andrzeja Dudy, zwalając winę na KOD i Adama Michnika.

Tak jakoś mu wyszło.

W kazaniu arcybiskup mówi o wypadku Dudy, jakoby nienawistnym KOD-zie i cytuje Adama Michnika z… 1991 roku.

Michnik pisał wówczas w eseju „Trzy fundamentalizmy” o zagrożeniech w totalitaryzmach: religijnym, moralnym i nacjonalistycznym.

Jędraszewski Michnika nazywa „ten człowiek”, który hołduje przekonaniu, że każdy może mieć swoją prawdę i nie może narzucać ją innym, co według abp Jędraszewskiego jest podważaniem istoty naszej wielkiej tradycji patriotycznej.

Michnik (ten człowiek) nie chciał, by życie w Polsce po 1989 roku kształtowało się wedle programu: Bóg – honor – ojczyzna.

To jest zło wg hierarchy.

Michnik 25 lat temu zaś pisał jakby o dzisiejszej Polsce:

„będziemy coraz częściej słyszeć okrzyki, że czas skończyć z tym bałaganem, z korupcją, że potrzeba silnej ręki gospodarza, która zaprowadzi ład” – pisał. Przeczuwał, że na fali pokus autorytarnych pojawi się mąż opatrznościowy – nadzieja na opanowanie bezwładu i zbawienie.

I jak ulał dzisiaj. Tym człowiekiem „opatrznościowym” jest Jarosław Kaczyński, który chce przywrócić triadę: Bóg – Honor – Ojczyzna.