Posts Tagged ‘Marek Karczewski’

BRAWO WOLNY KONSTANCIN. NIEWAŻNIE, ŻE ZABRAKŁO 100 GŁOSÓW, ABY UZNAĆ OFICJALNIE WYNIKI. WAŻNE, ŻE WIEMY CO WYBRALIŚCIE. I ŻE PiS TEŻ TO WIE.

MON zbiera dane o obcokrajowcach w Polsce. „W związku z zagrożeniem terrorystycznym”

Wojewoda zachodniopomorski na polecenie Ministerstwa Obrony Narodowej zbiera informacje o osobach innej narodowości, w tym z polskim obywatelstwem. Jak tłumaczy MON, ma to zapewnić bezpieczeństwo obywatelom.

Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast w województwie zachodniopomorskim muszą przekazać wojewodzie dane o mieszkających na ich terenach osobach innej narodowości, także tych, którzy mają polskie obywatelstwo – informują „Fakty” TVN.

Wojewoda zachodniopomorski otrzymał takie polecenie z ministerstwa obrony narodowej. – Czymś naturalnym jest, że państwo powinno posiadać informacje na temat cudzoziemców przebywających na terenie Rzeczpospolitej. Czymś naturalnym jest, że biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację w Unii Europejskiej, sytuację związaną również z zagrożeniem terrorystycznym, takie dane muszą być dostępne dla urzędów wojewódzkich i administracji państwowej – mówił dziś w „Jeden na jeden” w TVN24 wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk.

MON o poprawności politycznej 

– Nie możemy zapominać o tym, że sprawcy zamachów w ostatnich latach, były to osoby, które przyjechały tutaj w ramach nielegalnej migracji albo te, które w kolejnym pokoleniu w Europie mieszkały. Niemówienie o tym jest złą poprawnością polityczną. Państwo musi zbierać pewne informacje, po to, żeby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom – dodaje minister.

Opozycja jest jednak innego zdania. „Sprawdzanie w ten sposób obywateli polskich to skandal” – skomentował na Twitterze były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Były szef MON podkreślił również, że spisy powszechne, na które powołuje się resort, są anonimowe.

Posłowie PiS tłumnie stawili się w Strachocinie. TRUDNO UWIERZYĆ, ŻE TO SIĘ DZIEJE W 21 WIEKU, W EUROPIE, W POLSCE

„Parodia polskiego mesjanizmu” – były polityk PiS o antyunijnej grze rządu Szydło

Wg Pawła Kowala, za emocjonalnym wystąpieniem Beaty Szydło w Sejmie stoi wyłącznie polityka wewnętrzna. Zdaniem b. wiceszefa MSZ, premier wyzywała, by „Europa wstała z kolan”, bo PiS chce zniechęcić Polaków do UE.

Paweł Kowal przyznał w TOK FM, że głośne wystąpienie Beaty Szydło było dla niego „parodią polskiego mesjanizmu”.

Szefowa rządu w środę grzmiała w sejmowej mównicy, by Europa powstała z kolan, obudziła się z letargu. Bo inaczej, „będzie opłakiwać swoje dzieci”.

Według Kowala, przemówienie Beaty Szydło nie zrobiło w Europie wielkiego wrażeniami na nikim, spoza kręgu zdeklarowanych eurosceptyków. I nie było dedykowane Europie, tylko Polsce.

Niebezpieczna gra

Jak tłumaczył były wiceminister spraw zagranicznych w „Poranku Radia TOK FM”, rząd PiS zdecydował się na podgrzanie emocji wokół sprawy uchodźców wyłącznie do celów polityki wewnętrznych.

– Moim zdaniem, chodzi o to, by schłodzić proeuropejskie nastroje. Bo jak słychać z kręgów liderów prawicowych, cały problem z nawigowaniem polityką wewnętrzną polega na tym, że Polacy nadmiernie są za Unią Europejską. I jeśli Polacy byliby mniej prounijny, to byłoby trochę lepiej dla rządu.

Kowal nie pochwala rządowej taktyki. – To gra niebezpieczna, bo to kwestia bezpieczeństwa.  Ta taktyka nie bezie skuteczna, bo Polacy są bardzo „za” Unią Europejską, nie dadzą sobie tego odebrać – uważa były wiceszef MSZ Paweł Kowal.

Poziom buty świadczy o tym, że się niczego nie obawiają. Są przyłapywani na kłamstwie, a ich wyborcy klaszczą…

Waldemar Mystkowski pisze o Macierewiczu, Karczewskim i Dudzie.

O trzech takich, którym ukradziono rozum

W PIS panuje norma, iż narusza się prawo i kompetencje. Zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Gdyby tak się działo za poprzedników, szum byłby taki, iż kilka głów ministerialnych musiałoby zostać zdekapitowanych, aby spełnił się rytuał prawa antropologicznego – kozła ofiarnego. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, niestety przyzwyczailiśmy się do chaosu, bylejactwa i zawłaszczania przez polityków PiS.

Co ma MON do spisu narodowościowego? Długo można zachodzić w głowę, ale zapewniam, że nie znajdzie się w niej żadnego uzasadnienia. No, ale nie mamy głowy Antoniego Macierewicza, który spis narodowościowy pilotażowo zlecił przeprowadzić w województwie zachodniopomorskim. Dlaczego tam? A nie np. na Śląsku? Spis narodowościowy jest przeprowadzany podczas spisu powszechnego – i jest anonimowy. Macierewicz zlecił wojewodzie w Szczecinie zrobić go imiennie.

Macierewicz szuka cudzoziemców, którzy mogliby być terrorystami. Takich nie ma w Polsce, ale PiS to partia, która będzie tak długo szukała igły w stogu siana, aż znajdzie. A następnie padnie podejrzenie jakiegoś wszechpolaka czy też ONR-owca z Obrony Terytorialnej Kraju, aby można było wrzucić cudzoziemca na dołki, a nuż któryś w areszcie wydobywczym przyzna się do myśli terrorystycznych, a jak nie – to pozostaje argument paralizatora. W tym PiS jest skuteczne. Wszak tak było z Kurdem Ameer’em Alkhawlanym, doktorantem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zaliczył 6 miesięcy aresztu, po czym został wydalony. Gdy spis narodowościowy trafi na Górny Śląsk, wielu deklarującym narodowość śląską mogą być przypisane skłonności terrorystyczne.

Macierewicz wysłał swojego zastępcę Michała Dworczyka, aby w mediach – w tym wypadku w TVN24 – bredził o prawie dotyczącym spisu narodowościowego. Dworczyk to kolejny Misiewicz, który – określenie ściągnięte z Jacka Żakowskiego – nawet nie ma kompetencji intelektualnych do prowadzenia roweru.

Za to bez ogródek marszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział, że nie podałby się do dymisji, gdyby znalazł się na miejscu wiceministra spraw wewnętrznych odpowiedzialnego za policję Jarosława Zielińskiego: – „Jest obowiązkiem ministra Zielińskiego wyjaśnienie dogłębne tej sprawy”. „Tej sprawy” – torturowania i zabicia Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu. Przez rok nie wyjaśnił, osłaniając policjantów awansami, a teraz będzie „dogłębnie” chachmęcił? Robił to do tej pory, a zdymisjonowany nie miałby wpływu na chachmęcenie. O Karczewskim  pisałem niejednokrotnie, że jest słaby umysłowo, a w tym wypadku także moralnie, zasługuje na miano przy nazwisku Chachmęt Karczewski.

W poniedziałek odezwał się Andrzej Duda. Nie każdy może wiedzieć, kto to jest, więc wyjaśniam: Adrian z „Ucha prezesa”, a także wesołek, z którym nie chcą rozmawiać zachodni politycy, za co Adrian podczas fotografowania nad ich głowami jak Jaś Fasola dowartościowuje się podniesionymi kciukami. Otóż Adrian spotkał się z wybranymi samorządowcami – oczywiście pisowskimi – i zapewnił: – „Sprzeciwiłem się planom wprowadzenia ograniczenia kadencji de facto wstecz”. Piękny język, prawda? „Kadencja wstecz” – to taka, iż ktoś zostaje wybrany w 2015 roku i pełni „kadencję” od 2014 do 2010 roku. Tak wynika z retoryki Adriana. Oczywiście, należy się domyślić, że chodzi o te niekonstytucyjne pomysły prezesa Kaczyńskiego, aby kadencje wstecz zaliczały się do kadencji wprzód.

Nasz Adrian nie zająknął się jednak, że ten pomysł „wstecz” jest bezprawny i niekonstytucyjny. Nie zająknął się, bo tyle razy złamał Konstytucję, iż znowu zareagowałby przy słowie „Konstytucja” podniesieniem kciuków. Podejrzewam, że u niego zachodzi syndrom psa Pawłowa: na głupią sytuację własną, na przyłapaniu na antyszambrowaniu, dostaje wzwodu kciuków.

Tak zaczyna tydzień PiS. Nic nowego, my jednak musimy się dziwić, zachować w sobie normalność, wrażliwość, gdy mamy do czynienia z wyżej wymienionymi osobnikami o stępiałej wrażliwości i rozumu.

A DLA KOGO PRACUJE ANTONI? JEST WIELE DOMYSŁÓW, TEORII I PODEJRZEŃ.

>>>

ZESTAW DO PODPISYWANIA DOKUMENTÓW

c0gt1niw8aaqxm2

Policja próbuje likwidować protest pod Sejmem o 4.00 rano

grand-central

Około 4.20 rano uczestnicy protestu pod Sejmem RP włączyli relacje wideo. Kilkanaście minut wcześniej policja otoczyła ich kordonem, wezwała do opuszczenia zajmowanego miejsca, a kiedy odmówili – „w miłosnych uściskach nas wynieśli”, jak sarkastycznie komentuje na żywo jedna z protestujących osób.

Protestujący nie używali agresji ani siły; otoczono ich kordonem po drugiej stronie ulicy Wiejskiej. Policja wykorzystała przerwę w zajmowaniu wjazdu na stawianie barier wokół Sejmu.

Protestujący zostali wypuszczeni, ale zablokowano im dostęp do poprzednio zajmowanego miejsca. Policja rozwiązała spontaniczne zgromadzenie. Funkcjonariusze twierdzą, że „działają na polecenie Straży Marszałkowskiej”. Na miejscu pojawiła się straż pożarna w celu zgaszenia koksowników.

Z relacji wynika, ze na miejscu były obecne kamery TVN i Polsatu. Zachęcam do zapoznania się z relacjami wideo tutaj oraz tutaj.

BRAK SŁÓW…

c0gshvfxgaa4occ

POMOŻECIE? POMOŻEMY! Jeszcze bardziej zastanawia, że wyznawcy PiS zareagowali tak samo jak członkowie PZPR…

c0dlye2xuaaalel

Dziennikarze „Wyborczej” Renata Grochal, Agata Kondzińska, współpraca: Jacek Harłukowicz, Krzysztof Katka, Wojciech Czuchnowski podsumowują.

pis-nie

We wtorek zbiera się Senat, na którym PiS będzie chciał uchwalić przegłosowaną w piątek w Sali Kolumnowej Sejmu ustawę obniżającą emerytury funkcjonariuszy służących w PRL. Opozycja tamto posiedzenie uznała za nielegalne. – Tej ustawy nie ma. Problem stworzył PiS. Nie ma żadnych sygnałów, że chce go rozwiązać. Przeciwnie, zaognia sytuację – mówił wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO). Senatorowie Platformy Obywatelskiej rozważają blokowanie mównicy, jak w Sejmie, lub opuszczenie głosowania. Parlament wciąż otacza policja, przed nim protestują obywatele.– Niech blokują i niech dziennikarze to pokażą, takich akcji w Senacie jeszcze nie było. Polakom się to nie spodoba, zwłaszcza tuż przed świętami – mówi nam ważny polityk PiS. W weekend PiS zamówił badania – wynika z nich, że to opozycja ma kłopot. Dlatego nie zamierza ustąpić. Odrzuca żądanie opozycji, by powtórzyć piątkowe głosowanie nad budżetem.

– Nie ulegniemy szantażowi. Jedno ustępstwo – i będzie znowu blokowanie mównicy. My będziemy pracować nad ustawami. Niech Polacy widzą, że burdy urządza opozycja – mówi poseł PiS. W poniedziałek centrala partii nakazała swoim okręgom organizowanie konferencji w całej Polsce pod hasłem: „Wydarzenia piątkowe – szantaż, prowokacja czy nowe standardy demokracji” i atakowanie opozycji.

c0gtnu9xaaay2ad

SZACUNEK DLA OPOZYCJI. I GORĄCE ZDJĘCIE Z SALI SEJMOWEJ. DZIWNE, ŻE JEST ŚWIATŁO?

c0eg9lkw8aadtqi

Sprawa mediów „otwarta”

Załagodzenia sporu nie przyniosło dwugodzinne spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim i marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim. Kancelaria Dudy nie wydała żadnego komunikatu. Kaczyński z dziennikarzami nie rozmawiał. Kuchciński napisał tylko na Twitterze, że zapewnił prezydenta, iż „sprawa funkcjonowania mediów w gmachu parlamentu pozostaje otwarta”. Tylko w tej sprawie PiS może ustąpić. Naciskał na to prezydent.

Wieczorem Andrzej Duda wystąpił w TVP. Zapewniał, że PiS w sprawie mediów miał dobre intencje, a awantura, jaka się wokół tego rozpętała, była niepotrzebna. Zdaniem prezydenta zachowanie marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego [zapewnił, że na razie w pracy dziennikarzy w parlamencie nic się nie zmieni] to dowód, że PiS zrezygnował ze swoich planów. – W sprawie mediów nastąpiło jednak odcięcie, taka gruba kreska. I to powinno zostać przez opozycję uszanowane – mówił. Zdaniem prezydenta „sprawy zaczynają podążać w dobrą stronę”.

Andrzej Duda wyśle też do Kuchcińskiego prośbę o potwierdzenie legalności obrad w Sali Kolumnowej na piśmie. I zamówił własne ekspertyzy. Kuchciński już napisał na Twitterze, że wszystko było zgodne z konstytucją i regulaminem Sejmu.

Opozycja zamierza nadal blokować sejmową mównicę, jeśli PiS nie ustąpi w sprawie mediów i budżetu. Lider PO Grzegorz Schetyna mówił, że może to potrwać do kolejnego posiedzenia Sejmu 11 stycznia lub nawet dłużej. Ale w Nowoczesnej słychać, że lepiej odstąpić od protestu w święta, bo Polacy chcą odpocząć od polityki.

W poniedziałek wieczorem w siedzibie PiS Kaczyński naradzał się z premier Beatą Szydło.

W szeregach partii są jednak głosy krytyki na temat działań rządu i prezesa. Europoseł Kazimierz Ujazdowski obarczył partię odpowiedzialnością za kryzys. – Bronię deklaracji programowych PiS z 2015 r. i zobowiązań do dialogu politycznego – mówił w TVN 24. – Nie wyobrażam sobie obecności w PiS, jeśli będzie podtrzymana linia eskalowania konfliktu.

c0gnbq4xeaebez2

Próby ograniczenia obecności dziennikarzy w Sejmie skrytykował z kolei Jarosław Gowin. – Musimy uderzyć się w piersi i cofnąć się w tej sprawie – powiedział. Odniósł się też do działań opozycji, mówiąc, że „powinna zaniechać łamania prawa”. – Opozycja ma prawo nas krytykować, ale żeby zająć fotel marszałka Sejmu, trzeba wygrać wybory, a nie robić to siłą, na skróty – dodał Gowin. Za „moralnie niedopuszczalne” uznał zachowanie protestujących, którzy w niedzielę blokowali wjazd prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu na Wawel. Przyjechał tam w miesięcznicę pogrzebu brata.

Według naszych rozmówców z PiS to był moment przełomowy dla strategii, którą przyjęła partia. A ta będzie taka, że w sprawie ponownego głosowania nad budżetem w Sejmie żadnych ustępstw wobec opozycji PiS nie planuje.

– Nocna piątkowa demonstracja zrobiła na nas wrażenie, ale w niedzielę granice zostały przekroczone. Polacy nie akceptują blokowania wjazdu na grób. Źle, że opozycja to akceptuje – mówi ważny polityk PiS.

c0gpdwdxuaezuem

„Solidarność” na odsiecz PiS

Rano władzę poparł Piotr Duda, szef „Solidarności”, od lat sojusznik PiS.

– Dzieje się wielka hucpa. Jeśli druga strona myśli, że będziemy się temu biernie przyglądać, to się myli. Przygotowujemy się do wyjścia na ulice. Jeżeli druga strona chce się policzyć, to się policzymy. Czapkami ich przykryjemy – mówił Duda w TVP Info. I dodał: – Nie będziemy bronić rządu, będziemy bronić demokratycznych zasad wyboru. Jeżeli komuś się nie podoba obecna władza, niech robi wszystko, by zmobilizować elektorat. Myśmy czekali osiem lat, by wymienić tę ekipę. Jeżeli mówi pan Mateusz Kijowski [lider KOD], że będą chodzić po biurach poselskich, to my też wiemy, gdzie są biura Platformy i Nowoczesnej, i może też tam zawitamy – zapowiedział Duda.

Jego deklaracją zaskoczeni są szefowie regionalnych struktur „S”. W poniedziałek obradował zarząd dolnośląskiej „S”, ale aktywność działaczy na manifestacjach nie była omawiania. – W regionie, tak jak i w centrali, nie składamy się z samych pisowskich jastrzębi – mówi „Wyborczej” jeden z członków władz związku na Dolnym Śląsku. – Było kilka wystąpień wzywających do popierania rządu w obecnym sporze, ale i takie, które wydarzenia z minionego weekendu mocno krytykowały. O żadnych przygotowaniach do jakichkolwiek prorządowych demonstracji nie było jednak mowy.

Gotowość do protestów melduje „Solidarność” na Pomorzu Zachodnim: – To, co się dzieje, przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Jeżeli ktoś popiera i otacza ochroną ubeków czy esbeków, którzy mają mieć ograniczone emerytury, to jest to chichot historii. To wszystko, co się dzieje, jest reżyserowane, zaplanowane. Widzimy prowokacje, jak w stanie wojennym – mówi „Wyborczej” Mieczysław Jurek, przewodniczący „Solidarności” w Zachodniopomorskiem. Jego zdaniem „kiedy realizowane są postulaty „Solidarności”, takie jak podwyższenie płacy minimalnej czy obniżenie wieku emerytalnego, to związek nie może siedzieć i milczeć. – Żeby słowo stało się ciałem, musi się najpierw zebrać komisja krajowa, musi być debata. Dopiero kiedy komisja krajowa podejmie decyzję o demonstracjach, będziemy ją wykonywać – dodaje.

OPZZ inaczej niż „Solidarność” wyraża zaniepokojenie zaostrzaniem sporu politycznego w kraju i apeluje do wszystkich partii o rozwagę i przywrócenie dialogu. „Nie może być zgody na to, aby Sejm RP głosował nad ważnymi projektami ustaw w sposób nietransparentny. Krytycznie oceniamy sposób procedowania ustawy budżetowej na 2017 rok” – czytamy w oświadczeniu władz OPZZ. Związek potępia też „próby ograniczenia dostępu mediów do informacji i wprowadzania restrykcji wobec dziennikarzy sejmowych. Społeczeństwo musi mieć swobodny dostęp do informacji dotyczących funkcjonowania państwa”. OPZZ apeluje do związkowców zrzeszonych w centrali, aby „uważnie śledzili rozwój wydarzeń, monitorowali sytuację w zakładach pracy i byli gotowi do solidarnego działania”.

PiS nie udało się też przeciągnąć na swoją stronę policyjnych związków zawodowych. – Byłoby lepiej, gdyby w okresie świątecznym policjanci przebywali w domach, a nie ściągano ich do Warszawy, by pilnowali Sejmu. Ale nie mamy wyjścia – mówił „Wyborczej” podinsp. Andrzej Szary z policyjnych związków zawodowych.

I ZNÓW CIŚNIE SIĘ NA USTA JEDNO SŁOWO… NOTARIUSZ.

c0gdlrgxeaa_yu9

Dzień dobry 😂

c0caj1dwiaaet-z

Wiceszef „Wyborczej” Piotr Stasiński pyta: O co panu chodzi, pośle Kaczyński? Co pan chce zrobić z Polską?

o-co

Rozbił ustrój naszego państwa, z takim trudem wywalczony i budowany:

  • łamiąc konstytucję RP, niszcząc Trybunał Konstytucyjny i zasady państwa prawa,
  • likwidując niezależność prokuratury i podważając niezawisłość sędziowską,
  • kneblując opozycję w Sejmie i Senacie, odbierając jej prawo do wolnego głosu,
  • zmieniając parlament w mechanizm bezmyślnego posłuchu,
  • przeprowadzając masową czystkę polityczną w instytucjach państwowych.

Odebrał Polakom prawa i wolności:

  • zapewniając władzy totalną policyjną kontrolę nad obywatelami i komunikacją w internecie,
  • godząc w wolność zgromadzeń, wolność słowa i wolność artystyczną,
  • zagrażając autonomii organizacji pozarządowych,
  • używając policji politycznej do ścigania osób niezależnych i krytycznych,
  • traktując z pogardą prawa kobiet, zwalczając antykoncepcję, grożąc zaostrzeniem już rygorystycznego prawa antyaborcyjnego,
  • obcinając emerytury ludziom, którzy po weryfikacji służyli uczciwie demokratycznemu, niepodległemu państwu,
  • blokując dostęp obywateli do informacji o poczynaniach władzy.

Narzuca nam szowinistyczną mentalność:

  • szerząc kłamliwe, paranoiczne wizje zamachu smoleńskiego,
  • fałszując polską historię w myśl ideologii nacjonalistycznej,
  • zwalczając prawną ochronę mniejszości, tolerancję i wielokulturowość,
  • odmawiając przyjmowania jakichkolwiek uchodźców i strasząc nimi jak zarazą,
  • przerabiając Polskę na państwo wyznaniowe na modłę kościoła Rydzyka,
  • odsądzając oponentów swojej władzy od czci, wiary i patriotyzmu,
  • pobłażając mowie nienawiści i samemu ją uprawiając,
  • stosując ordynarną propagandę w tzw. mediach narodowych,
  • flirtując z grupami powołującymi się na idee faszystowskie,
  • demolując dobry system szkolny będący wzorem dla świata, by wychowywać pokolenia w duchu ciasnego, wykluczającego „patriotyzmu”.

Zagraża dobrobytowi Polski i Polaków:

  • wystawiając na wielkie ryzyko los przyszłych pokoleń poprzez obniżenie wieku emerytalnego,
  • podporządkowując sobie spółki z udziałem państwa, by je zmuszać do posunięć ekonomicznie nieuzasadnionych,
  • podnosząc obciążenia przedsiębiorców i klasy średniej, przedstawiając to fałszywie jako ich obniżenie,
  • unieważniając prawo własności ziemi, zwłaszcza rolnikom, poprzez zakaz jej sprzedaży,
  • gwałcąc polską przyrodę, nasz skarb narodowy.

Godzi w bezpieczeństwo naszego państwa:

  • powierzając je niekompetentnym i niezrównoważonym funkcjonariuszom partyjnym,
  • dewastując polską armię poprzez usuwanie z niej fachowych oficerów, sprawdzonych w ramach członkostwa Polski w NATO,
  • organizując tzw. obronę terytorialną, która ma cechy partyjnych bojówek, a do zapewnienia państwu bezpieczeństwa się nie nadaje,
  • odpychając Polskę od cywilizowanej Europy, dewastując jej reputację w Unii Europejskiej i w świecie demokratycznym,
  • wpychając Polskę w sojusz z antydemokratycznymi Węgrami Orbána i flirtując z reżimem dyktatora Białorusi…

Rok zaledwie wystarczył na tę wszechstronną destrukcję. Czego pan jeszcze chce, pośle Kaczyński? Koronacji? Nie dość się pan władzą nasycił? Chce pan przejść do historii jako grabarz demokratycznego państwa? Grabarz wolności Polaków?

Chce pan pozostać idolem fanatyków, którzy nienawidzą wolnych obywateli? A w pamięci tych ostatnich – symbolem opresji? Chce pan przerobić Polaków na swoją modłę? Liczy pan na to, że większość pozwoli się zastraszyć, ulegnie konformizmowi, obojętności albo uwierzy w pańskie „czyste dobro”? Nie uda się panu, pośle Kaczyński. Wolni Polacy powstali i nie pozwolą na barbarzyńskie poczynania, którym patronuje pan z szyderczym uśmiechem. Jasno powiedzieli tej władzy, że mają jej dość.

Niech pan stanie w prawdzie i odpowie: co pan chce zrobić z Polską?

c0cbsx1wqaaandb

Waldemar Mystkowski pisze o trollu PiS.

troll

O poziomie dziennikarstwa „Wiadomości” TVP i portalu wPolityce świadczy używane przez dziennikarzy tych mediów źródło osobowe, które służy im do rzucania kalumni na opozycję, ze szczególnym uwzględnieniem KOD.

Owe źródło spowodowało, że „wszędobylscy” żurnaliści wPolityce konstruowali takie oto tytuły swoich newsów „Ujawniamy. Opozycja planuje wprowadzenia do Sejmu bojówkarzy KOD i rozpoczęcie okupacji gmachu, włącznie z paleniem opon i barykadami”, albo: „Zamach stanu, wojna hybrydowa, kryterium uliczne”.

c0cz-9dwqaiwbgo

Najpierw snuli sobie narrację „powstańczo-barykadową” piszący na wspomnianym portalu braci Karnowskich, a następnie przenosiło się to lotem zarazy, bądź drogą kropelkową, na bratnie portale i media prawicowe.

Źródłem tym był niejaki Mirosław Mrozewski. Np. TVP powoływało się na „wiarygodnych” braci Karnowskich, cytowało owego Mrozewskiego i jako komentujący występowali posłowie PiS, Joanna Kopcińska, jak ze sztuki Sławomira Mrozka „Policja”, dramatyzowała: „Pojawiają się nowe groźby, nowe ataki. Nie możemy pozostawić tej sprawy bez zakończenia. Składam zawiadomienie do prokuratury”. Ten dialog kontynuował szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki (tak! ten!) i mówił niemal słowami z innej sztuki Mrożka „Tango”: „Pojawiły się kolejne wpisy na portalach społecznościowych, w tym jeden o możliwości użycia broni”.

Owe źródło Mrozewski popełnił wpis na Facebooku, który też spotkałem na innym portalu społecznościowym na Twitterze. Z daleka widać, iż to prowokacja, nie potrzeba posiadać żadnych umiejętności dziennikarskich. Poziom żłobka, przedszkola. Takie „źródło” w internecie jest traktowane jako troll. Ale prawica lubi ten poziom źródeł, trolli, bo go reprezentuje. Owe „źródło” Mrozewski na profilu FB pisał, iż jest byłym funkcjonariuszem MO i koordynatorem KOD w Łodzi.

Mateusz Kijowski zajmował głos, mówił, iż ktoś taki nie należy do KOD, ani tym bardziej nikt nie występuje pod takim nazwiskiem w danych personalnych. Wobec tego ów Mrozewski to postać fikcyjna.

Portal strajk.eu ustalił, iż konto założone zostało rok temu, już nie jest aktywne, „namierzone” zostało internetowym GPS. Oto co stwierdzono: „administratorem jest prawdopodobnie mieszkaniec Bydgoszczy, który w przeszłości podawał się na portalach społecznościowych m.in. za kibica Zawiszy, księdza i fanatycznego syjonistę.”

Na strajk.eu piszą, iż celem działalności owego fikcyjnego Mrozewskiego jest trolling i dezinformacja: „Dotarcie do tych informacji nie jest szczególnie trudne. Dziennikarzy „Wiadomości” takie zadanie najwyraźniej jednak przerosło.”

Poskrobmy głębiej. Troll został „wymyślony” rok temu, czyli jest rówieśnikiem KOD. Czy troll Mrozewski nie został poczęty w kręgach pisowsko-prawicowych, aby dokumentować ich tezy? Portal wPolityce, ale też inne portale z racji wymowy materiałów tam publikowanych nazywane są szczujniami. Ostatnio w tym szujstwie mają silną konkurencję w „Wiadomościach” TVP1.

Politycy PiS, jak owa z Mrożka wyjęta posłanka Kopcińska puściła ustami groźbę w stronę trolla, iż składa zawiadomienie do prokuratury. Więc czy Zbigniew Ziobro i Mariusz Błaszczak wzięli się do roboty i namierzyli trolla? Ów Mrozewski ma rzeczywiste imię i nazwisko.

Do roboty! – chciałoby się zakrzyknąć w stronę Błaszczaka, który tak lubi chodzić po mediach i dzielić się swoimi przemyśleniami politycznymi. Zakasać rękawy, zaczesać grzywkę i namierzyć! Pierwszą i zasadnicza przesłanką może być to, iż pisanie trolla na Facebooku i dziennikarzenie na portalu wPolityce jest zbieżne w potrzebach emocjonalno-politycznych, tożsame, więc porucznik Columbo cofnąłby się od drzwi, podrapał w czoło – i przydybałby wichrzyciela.

c0cdhyoxgaaxbpd

Kleofas Wieniawa pisze o Polsce PiS.

posel

Beata Szydło twierdzi, że PiS dokonał więcej w rok niż poprzedni w 8 lat. To jest skromna ocena, bo w rok partia Kaczyńskiego osiągnęła więcej niż inni przez wszystkie lata po 1989 roku.

Trybunał Konstytucyjny przestał działać, reputacja Polski w Europie legła w gruzach, jak mur berliński. Komisja Europejska w środę – jeszcze przed świętami – zajmie się sytuacją w Polsce w kontekście weekendowych wydarzeń.

Wojsko Polskie jest w rozsypce, a przynajmniej kadra kierownicza, dymisję złożył najważniejszy generał Mirosław Różański, po nowym roku mają odejść następni. Za to będą gotowe do użycia bojówki partyjne PiS  w postaci Wojsk Obrony Terytorialnej. Tymczasem zastąpienie ich ofiarował się Piotr Duda, obecny szef „Solidarności”, ma jakiś funkcjonariuszy związkowych gotowych do zajść ulicznych przeciw protestującym.

Izba ustawodawcza działa tak, jak widzieliśmy przy wykluczeniu posła PO Michała Szczerby. Marek Kuchciński do niczego się nie nadaje, nie potrafi nawet sklecić kilku sensownych zdań w języku polskim, a na pewno podjąć dialektycznych rozważań w chwilach kryzysowych.

Andrzej Duda jest prezydentem, ale nic nie może, bo nie potrafi, brak mu charakteru. Przymierzał się do rozwiązania incydentalnego konfliktu w Sejmie, ale wyszło mu jak zawsze – nie wyszło.

Nie mamy mediów publicznych, tylko nacjonalistyczne – narodowe. Żałośni dziennikarze bez umiejętności komunikacji i fachowych.

Polska została zdegradowana, obnażona, zdeprecjonowana. Nie chcę nawet nazywać, jaki sort pozostaje u władzy, bo to specjalność prezesa, który intelektualnie i duchowo jest żadnym człowiekiem. To zdarzało się innym narodom, teraz nas dopadła populistyczna zaraz po 27 latach, podobna do peerelowskiej – dyktat ciemniaków.

Pewnie, że Polska nie zginie. Ale jak zostanie osłabiona, poniżona na zewnątrz, będzie co odbudowywać.

Z najnowszych wieści – dziwnych, acz optymistycznych. W Sejmie startuje codzienny program „Tu jest Sejm” – livestreamowany o 19:30 z sali plenarnej Sejmu program.

W premierze Sławomir Nitras mówił: „Szanowni państwo, tworzymy projekt „Tu jest Sejm”, bo Sejm został sparaliżowany. Sytuacja wymaga działań w obronie demokracji. PiS mówi, że za granicą nie można debatować o Polsce, ale doprowadził do sytuacji w której w Sejmie tez nie można debatować. Będziemy mówić codziennie o tej porze, gdy PiS przedstawia swoją propagandę.”

Prof. Andrzej Rzepliński przypomina, że nawet wg nowej regulacji w sprawie działania Trybunału Konstytucyjnego, Julia Przyłębska nie ma największego stażu. Prezesem TK po Rzeplińskim zostanie dotychczasowy wiceprezes Stanisław Biernat, który tak określa prawnie obecną sytuację: „Z Konstytucji wynika, że w TK jest prezes i wiceprezes. Czyli jestem piastunem urzędu organu konstytucyjnego i kogokolwiek: idea wiceprezesa, wicepremiera, wiceprezydenta, jeżeli jest, polega na tym, że zastępuje prezesa wtedy, kiedy prezesa nie ma. Albo nie ma czasowo, albo w ogóle – tak, jak w tym przypadku, w skutek niewybrania następcy prof. Rzeplińskiego”.

Polska w ciągu roku osiągnęła dno. I będzie spadać jeszcze niżej, bo spod dna puka poseł Kaczyński.

c0dbblgwiaaxfmj

TAK TO JEST, KIEDY ZAMIAST KONSTYTUCJI, BRONI SIĘ SZEFA

c0gagprwgaarhsf

grudzien18

NAPISZEMY KRÓTKO.

cz4sbltxcaa46ao

Dominika Wielowieyska pisowski mit legł w gruzach. To może być przełomowy moment w historii PiS. W nocy pod Sejmem runęła narracja partii rządzącej.

schizofreniczna

Strategia tej partii do tej pory polegała na dość schizofrenicznym założeniu: jesteśmy i rządem, i opozycją jednocześnie. Bo jesteśmy opozycją wobec mainstreamu, elit, które wywodzą się jeszcze z PRL-u. Jesteśmy – usiłował nas przekonać PiS – rzecznikiem ludu, tych odrzuconych obywateli, pozbawionych praw.

Ta opowieść była bardzo dobra z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego, bo osłabiała naturalną niechęć i krytykę, jaka zawsze pojawia się w społeczeństwie wobec władzy, także wśród wyborców partii rządzącej. Tę retorykę Kaczyński stosuje na miesięcznicach smoleńskich, mówiąc o walce z potężnymi siłami, które sprzysięgły się przeciwko PiS. To miało jednoczyć jego obóz.

(WITAMY MARCINA WŚRÓD PROTESTUJĄCYCH )

cz4kkmsw8aaxdfl

W nocy pod Sejmem ta strategia ostatecznie legła w gruzach. Dokładnie w chwili, gdy PiS wysłał policję przeciwko demonstrantom, by umożliwić Jarosławowi Kaczyńskiemu i Beacie Szydło opuszczenie Sejmu. Choć policja miała prawo odsunąć blokujących obywateli, to obraz tych wydarzeń rujnuje tę schizofreniczną opowieść. Mit o walce z potężnymi siłami rozwiał się niczym dym.

Władza po prostu wysłała policjantów, by wynieśli leżących obywateli, demonstrujących przeciwko autorytarnym zapędom władzy. Bo ci ludzie nie demonstrowali w obronie swoich interesów, wyższych zarobków, nie atakowali policji. Oni demonstrowali w obronie wolności mediów.

cz4lsfvw8aaai2o

To może mieć fundamentalny wpływ na erozję wizerunku PiS. Ta partia ostatecznie stanęła tam, gdzie jest władza. Bo sekwencja zdarzeń wygląda tak: paraliż Trybunału Konstytucyjnego, służby w spektakularny sposób zatrzymują działacza KOD, legendę „S”, Józefa Piniora, zarzuty wobec niego nadal pozostają niejasne. Potem wyszło na jaw, że twarzą antydemokratycznej akcji paraliżu TK jest Stanisław Piotrowicz, prokurator z PRL-u, który złożył swój podpis pod aktem oskarżenia opozycjonisty. Wcześniej twierdził, że nic takiego nie zrobił.

Jednocześnie PiS ogranicza prawo do zgromadzeń. I wreszcie władza chce wziąć media za twarz, podjęła skandaliczną decyzję o niewpuszczaniu dziennikarzy do Sejmu.

cz4o5e-wqaexjlr

Z chwilą użycia policji przeciwko obywatelom partia rządząca przekroczyła pewną granicę. Nie ma już stamtąd powrotu. Ta władza ma wojsko, policję. Słowa Kaczyńskiego o potężnym wrogu stają się śmieszne. Potężna jest ta kobieta leżąca pod Sejmem? Żadna akcja propagandowa telewizji publicznej już tego nie odwróci.

Broń, której PiS używał przez lata, nagle zadziałała w ręku jego krytyków. I obrazy policji szarpiącej się z leżącymi na ziemi obywatelami zaciążą na wizerunku PiS jeszcze bardziej, niż niegdyś zaciążyły na wizerunku PO. To może być początek kruszenia się jedności obozu Jarosława Kaczyńskiego.

od

I CO TERAZ OPOZYCJO?

cz5kwv4xcae6u4n

Waldemar Mystkowski analizuje wystąpienia pisowskich polityków, którym prezes nakazał bronić PiS-u przed Polakami.

praca

Jarosław Kaczyński kryzys wywołany przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego po słowach polityka PO Michała Szczerby – „panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje” – jego rozwiązanie rozpisał na trzy osoby.

Andrzej Duda – przypominam: głowa państwa – oświadczył się pisemnie, iż „rozumie starania marszałka Kuchcińskiego, by zarówno parlamentarzyści, jak i dziennikarze mieli zapewniony komfort pracy, ale rozumie też głosy krytyki ze strony przedstawicieli mediów”.

cz4qktmwqaaexrh

Z powyższego zdania wynika, co Duda zrozumiał z kryzysu: „dziennikarze protestują z powodu komfortu i odrzucają komfort, wolą dotychczasowy brak komfortu, wolą złe warunki do pracy”. Należy się cieszyć z prezydenta, który rozumie dziennikarzy, iż nie godzą się na dobrą zmianą, wolę gorszą, ale dotychczasową.

Najlepszy kawałek zarządzania konfliktem dostała od prezesa PiS premier Beata Szydło, mianowicie przyszło jej wygłosić orędzie. Trudność z nim polega jedynie na tym, że trzeba nauczyć się odpowiednich min do odpowiednich słów i nie mrużyć oczu przy czytaniu z telepromptera. Dobrze wypadła Szydło: nie pomyliła się. Bo wina jest po stronie opozycji, która nie recenzuje merytorycznie rządzących oraz nie motywuje ich, „niestety dziś takiej opozycji nie ma”. A przede wszystkim „Polska jest wolna i demokratyczna”, o czym świadczy „chcecie maszerować – maszerujcie, chcecie protestować – protestujcie”.

Szydło musiała przypomnieć opozycji swoje roczne podsumowanie dobrej zmiany, przez rok PiS osiągnął więcej niż poprzedni rządzący przez 8 lat. Rzeczywiście: Donald Tusk z Ewą Kopacz nie potrafili przez 8 lat rozwalić Trybunału Konstytucyjnego, ani mediów publicznych przemianować na narodowe, nawet nie przyjechała do nich ani razu Komisja Wenecka, na dokładkę Komisja Europejska nie wszczęła procedury praworządności. 8 lat poszło w plecy, a PiS przez rok proszę ma czym się chwalić.

cz4wtkyxgaag4hi

Marszałek Senatu Marek Karczewski dostał najgorszą działkę od prezesa, rozmawiać z dziennikarzami. Ale ci nie chcieli z nim tego robić ze względu na porę dnia, wyznaczono żurnalistom godzinę 22-gą. Dziennikarze uznali, że to pora raczej na wypoczynek. Karczewski im przypomniał obowiązki wobec ojczyzny: „Jestem lekarzem-chirurgiem, przepracowałem setki nocy, jeśli jest sprawa poważna, to bez względu na porę dnia trzeba rozmawiać”.

Dowiedziałem się, jakim był lekarzem Karczewski, leczył rozmową poprzez setki nocy. Skalpel jako słowo – innowacja, która może zdarzyć się tylko w PiS.

Wychodzi z tego, że kryzys może być zażegnany tylko przez opozycję, a zwłaszcza przez posła Szczerbę, który odwoła, że już nie kocha „marszałka kochanego” Kuchcińskiego, odwoła sentencję łacińską o muzyce, a kartkę z napisem „wolne media” potarga.

cz40_otxaaakrbc

Niech wreszcie dziennikarze zrozumieją, że dostali komfort pracy, opozycja przez 8 lat nic w ich sprawie nie zrobiła, biegali, gdzie chcieli. Znając Kaczyńskiego obawiam się o nowy kryzys, który wiadomo, że powstał z powodu opozycji. mianowicie, dlaczego opozycja nie przyszła na głosowanie w sprawie budżetu na 2017 rok do Sali Kolumnowej w Sejmie, dlaczego opozycja nie sforsowała straży marszałkowskiej, to przez opozycję po zakończeniu głosowania Zbigniew Ziobro musiał dopuścić się przestępstwa i podpisywać listę obecności po zakończeniu sesji.
Podobnego przestępstwa z powodu opozycji dopuścił się Mariusz Kamiński, ten to recydywista, wszak ułaskawił go prezydent Duda.

cz42ip8wiae54f2

Wierzę w geniusz Kaczyńskiego, który wreszcie wpadnie na pomysł, że nie warto starać się o dobrą zmianę, wystarczy poprzestać na tym, co jest. Odwołać postanowienie o mediach w Sejmie, nie chcą komfortu, to nie będą go mieli. Ale wówczas opozycja i dziennikarze nie mogliby protestować, więc po co taka opozycja i dziennikarze? Wystarczy, że są rządzący, którzy „rozumieją”. I chyba w tym kierunku zdąża prezes Kaczyński, dziennikarze są niepotrzebni, a tym bardziej opozycja.

POLSKA JUŻ RAZ TO PRZERABIAŁA .

cz43klixuaewthd

Kleofas Wieniawa „pochyla” się nad orędziem Beaty Szydło.

oredzie-2

Nie wiedzieć czemu Jarosław Kaczyński wypchnął Beatę Szydło do wygłoszenia orędzia.

Spicz był iście pisowski, piszący go nie zmienili swojego stylu, to ta sama ekipa ludzi, którzy mają problemy z językiem polskim, budowaniem narracji myśli, czasami nazywaną retoryką.

Usłyszeliśmy standard. Ochrzanienie opozycji, obarczenie jej winą, pochwalenie się rokiem dobrych rządów (a są one fatalne, podłe – świadczy o tym wypadnięcie Polski z pierwszego szeregu krajów unijnych, ciągłe pouczenia instytucji międzynarodowych i zamahamowanie, a w zasadzie cofnięcie dynamiki wzrostu gospodarczego).

Żadnych propozycji nie usłyszeliśmy z ust Szydło. Szkoda czasu.

(BARDZO MOCNE WEZWANIE DO BOJKOTU. CZY NIE ZA MOCNE? CZY ZASŁUŻYŁA? )

cz5i1ouxuaemi2v

Acz słychać było strach. KOD jest formułą demokratyczną, które takie zacofane myślenie o polityce reprezentowane przez Kaczyńskiego via usta Szydło, nie dochodzi do szarych komórek prezesa.

To, co stało się w Sejmie z posłem Michałem Szczerbą to był ten kamyk, który ruszył lawinę. Będzie więcej kamyków, a wręcz kamieni, czy może pocisków.

cz4wjfwwgaa51pt

Społeczeństwo obywatelskie nie chce Majdanu, ale PiS niczego nie robi, aby do niego nie doszło.

ODEZWA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO. CZYTA BEATA SZYDŁO.

cz5n07xxgaakexc

PO PROSTU .

cz5japdw8aa_ric

cv_9eanwcaamvjm

Byli opozycjoniści piszą do marszałków Sejmu i Senatu. Jan Lityński, Władysław Frasyniuk i Paweł Kasprzak drą łacha z pisowskich poputczyków.

frasyniuk

Szanowni Panowie Marszałkowie!

Gratulujemy Panom. Oto bowiem wprowadzają Panowie polski model demokracji. Pan Marszałek Marek Kuchciński już kilka miesięcy temu zakazał dziennikarzom szwendania się po sejmowych korytarzach. Był Pan Marszałek łaskaw zakazać również wstępu na teren w bezpośrednim sąsiedztwie budynków parlamentu bez stosownych przepustek, wydawanych decyzją komendanta Straży Marszałkowskiej, na podstawie podań składanych z wyprzedzeniem co najmniej dnia.

Zarządzenie Pana Marszałka zawiera przy tym passus o odmowie wydania przepustek osobom, które w przeszłości uchybiły powadze Sejmu i Senatu. Dlatego słusznie nie wpuszczono do gmachu Sejmu podejrzanych kobiet, które rzekomo pragnęły przysłuchiwać się debacie. Niedawno też podległa Panu administracja pozbawiła dziennikarza prawa wstępu na teren Sejmu za zrobienie niestosownego zdjęcia. Zakazem objął Pan również obywateli, którzy bez zakłócania obrad Izby stają w milczeniu przed sejmowymi budynkami w pokojowym proteście. Stąd tylko krok do stworzenia tablicy ze zdjęciami tych, „których nie obsługujemy”, jak to zrobił kierownik sklepu w filmie Stanisława Barei. Doceniamy mistrzostwo i sięganie po najlepsze wzory.

Dotychczas teren Sejmu był zawsze otwarty. Tak było w II Rzeczypospolitej, mimo wszystkich dramatycznych wydarzeń i ogromnych napięć politycznych. Otwarty był ten teren również przez cały okres PRL, z latami 50. i stanem wojennym włącznie. Podobnie było kilka lat temu, gdy związek zawodowy, łamiąc prawo, zablokował cały obszar Sejmu. Jednak ówcześni Marszałkowie wysoko cenili prawo do przestrzeni publicznej. Pan, Panie Marszałku Kuchciński, skończył z tym niegodnym procederem.

cc-n3vbwaaam5hq

Proponujemy dalsze kroki – a to obudowanie terenu Sejmu i Senatu wysokim murem, utajnienie obrad Wysokich Izb i dopuszczanie do ich wysłuchania jedynie tych, którzy wykonują swoje obowiązki wobec suwerena. Niech cały świat uczy się, tak jak uczyli się od nas, zgodnie z wypowiedziami ministrów obrony, Amerykanie demokracji, zaś Francuzi jedzenia widelcem.

Również Pan, Panie Marszałku Karczewski, kunszt demokracji „na nowy pcha tor”. Oto zabronił Pan Bogdanowi Borusewiczowi, wicemarszałkowi, prowadzenia obrad Senatu. Stracił Pan do niego zaufanie i podjął właściwy krok, kierując się tym, że „stanowi pewnego rodzaju zagrożenie dla funkcjonowania Senatu”. Musimy jednak zauważyć, że Pańska decyzja, acz prekursorska w dziejach parlamentaryzmu, nie była jednak pierwsza w dziejach naszego kraju. Bogdan Borusewicz już w 1968 roku został uznany za zagrożenie, w związku z tym ówczesna władza w trosce o dobro publiczne postanowiła odizolować go na trzy lata. Gdy po kilkunastu miesiącach władza uznała, że zagrożenie zniknęło, Borusewicz dostał szansę powrotu do społeczeństwa. Niestety, z tej szansy nie skorzystał. Dlatego manewr z izolacją musiał być wielokrotnie powtarzany w latach 70. i 80. Nie rozumiemy, jak ślepi musieli być senatorzy w III RP, powierzając Bogdanowi Borusewiczowi trzykrotnie funkcję Marszałka Senatu. Pan naprawił ten błąd.

Panowie Marszałkowie!

Jesteśmy przekonani, że Wasze posunięcia to tylko pierwsze, choć już skuteczne, kroki na drodze do właściwego modelu parlamentaryzmu. Mamy jednocześnie nadzieję, że kolejne kroki będą konsultowane zarówno z suwerenem z ulicy Nowogrodzkiej, jak i z Panem Posłem Stanisławem Piotrowiczem, który jako prokurator z lat 80. ma duże doświadczenie w działaniu w trosce o powagę instytucji państwowych.

Jeszcze raz gratulujemy i prosimy o nieustawanie w staraniach. Pozostajemy z poważaniem.

HOŁD I SZACUNEK DLA TYCH, O KTÓRYCH „FATALNA ZMIANA” NIE PAMIĘTA.

cv8_f_ywgaa6hlv

Macierewicz buduje pisowską armię. To jest groźne dla niepodległości Polski. Wróg wewnętrzny chce opanować kraj.

– Jeszcze w tym roku do Sejmu wpłynie taki zmieniający system dowodzenia armią projekt. Nie mam co do tego wątpliwości. Za to wszystko musiało mieć swój czas. Nie można było robić wszystkiego jednocześnie – zapowiedział w „Południku Wildsteina” Antoni Macierewicz.

macierewicz-150

– Naszym celem jest zbudowanie 150-tysięcznej armii. To jest możliwe w roku 2018. Wcześniej tak dużego przyrostu nie osiągniemy. Ale rozwój OT, który już się zaczął, da znaczny przyrost już w roku 2017.

cv7syecwaaa12oy

Trybunał Konstytucyjny został zgnojony, stanie się kolejną przybudówką PiS. W kraju demokracja upada, budowany jest reżim. O TK pisze Ewa Siedlecka.

niezginaja

Rząd we właściwej sobie aroganckiej formie powiadomił Komisję Europejską, że nie wypełni jej zaleceń wydanych dla ochrony praworządności w Polsce. Jednocześnie PiS wnosi do Sejmu projekt nowej ustawy regulującej pracę Trybunału Konstytucyjnego – rezygnując z rozwiązań, które zakwestionowały sam Trybunał, Komisja Wenecka i Komisja Europejska. To podwójna gra skierowana do Unii Europejskiej i do wyborców. PiS chce się jawić jako ten, co się Brukseli nie kłania i „broni suwerenności suwerena”.

Taka jest polityczna strona odpowiedzi dla Brukseli. Strona prawna to bełkot. Rząd „nie widzi prawnej możliwości wykonania zaleceń”, bo „zalecenia KE oparte są na nieuprawnionej tezie o zasadniczej roli Trybunału Konstytucyjnego w zapewnieniu praworządności w Polsce”. Albowiem – podkreśla rząd – rolę odgrywają tu też Trybunał Stanu i prezydent.

No to dorzućmy jeszcze prokuraturę, sądy, Najwyższą Izbę Kontroli oraz rzecznika praw obywatelskich. Jednak Komisji Europejskiej chodziło konkretnie o udaremnienie przez władzę kontroli konstytucyjności. A tę sprawują wyłącznie Trybunał Konstytucyjny i sądy.

Rząd adresuje tę odpowiedź do swoich wyborców, którzy w detale nie wchodzą. Podobnie jak argument, że nie ma sensu publikować wyroków Trybunału do ustawy o TK z grudnia 2015 r., bo teraz jest już inna ustawa. Owszem, ale wyrok ów ustanawia uniwersalne standardy podziału władz, niezależności sądu konstytucyjnego i niezawisłości sędziów. Taki jest cały wywód rządu. Ma jeden cel – wykazać się przed wyborcami niezłomnością.

(TO BIJE WSZELKIE REKORDY HIPOKRYZJI!! Świadczenia odmówiono, bo kobieta była za młoda… TO AŻ SIĘ PROSI O KOMENTARZ.)

cv8yf8rwyaawhhe

Do Brukseli adresowany jest natomiast najnowszy, trzeci już projekt ustawy o Trybunale. PiS rezygnuje tu ze wszystkich poprzednich ingerencji w orzecznictwo Trybunału – realizuje więc zalecenia Komisji Weneckiej. Ale jest tu haczyk – byłby to już Trybunał „dobrej zmiany”.

Otóż PiS zapewni sobie własnego prezesa TK dzięki zabiegowi włączenia w proces wyboru kandydatów trzech sędziów-dublerów, których bezprawnie wyłonił rok temu i których zaprzysiągł prezydent. W czerwcu przyszłego roku PiS zdobędzie większość w Trybunale. A wtedy nie będzie już musiał przeszkadzać mu w orzekaniu.

A komisje Europejska czy Wenecka nie mogą się wtrącać w to, jak Trybunał orzeka. Ich rola to dbanie o to, by orzekał bez ingerencji władzy wykonawczej.

Kiedy już PiS opanuje Trybunał, opublikuje jego „historyczne” (jak je nazwał prezes Kaczyński) wyroki. Tym sposobem bez „zginania karku przed Brukselą” wykona prawie wszystkie zalecenia zarówno Komisji Europejskiej, jak i Weneckiej – oprócz zaprzysiężenia przez prezydenta trzech prawidłowo wybranych sędziów.

Trybunał zaś stanie się wówczas nagrodą dla po-„słusznych” prawników. Oprócz trzech posad sędziów do rozdania będzie 119 etatów przy obsłudze prawnej Trybunału. Najnowszy projekt ustawy likwiduje bowiem jego biuro, a na jego miejsce powołuje dwa twory i zmienia zasady zatrudniania. Będzie powtórka tego, co PiS zrobił ze służbą cywilną, mediami publicznymi i prokuraturą, a zamierza zrobić z sądami powszechnymi – wymiana kadr.

W przypadku obsługi prawnej Trybunału – totalna. Trybunał stanie się żyrantem pisowskiego prawa.

Waldemar Mystkowski pisze o zamianie święta Dnia Niepodległości 11 listopada na 1o listopada, miesięcznicę, która będzie się zwała Narodowym Świętem Niepodległości.

przesuniecie

11 listopada zostało przeniesione na 10 listopada. Nie jest to żadna pomyłka. PiS, tj. Jarosław Kaczyński, przesuwa święto narodowe o jeden dzień, przechodzimy z normalnego czasu polskiego na czas smoleński, jak czas letni zamienia się na czas zimowy, przesuwamy wskazówki zegara o godzinę.

Właśnie PiS ogłosił, że odbędą się społeczne (pisowskie – piszmy wprost) obchody Narodowego Święta Niepodległości w dniu 10 listopada. To unieważnienie 11 listopada, tym bardziej, że PiS niczego nie organizuje w Warszawie w Dzień Niepodległości, bowiem robi wypad do Krakowa.

Dlaczego 10 listopada? To nawet Kononowicz wie („żeby nie było niczego”). Aby Lech Kaczyński (odpowiedzialny za katastrofę smoleńską jako dysponent lotu) wszedł do panteonu bohaterów narodowych. To jeszcze jedno sekowanie opinii publicznej, że brat prezesa jest równy Kościuszce i Piłsudskiemu.

cv8bmrbwgaqsx1z-640x837

Partia rządząca, tj. Kaczyński, jakby mówi: a świętujcie sobie 11 listopada, to tylko Święto Niepodległości, 10 listopada to Narodowe Święto Niepodległości. Na pewno takie traktowanie dat historii Polski, zawłaszczania świąt wszystkich Polaków i wtryniania swoich obchodów z przymiotnikiem „narodowe” nadaje się do rozważań na sympozjum psychiatrycznym, a przynajmniej psychoanalitycznym. Polska pod miłościwie panującym PiS-em po prostu zgłupiała – „żeby nie było niczego”, żeby nie było rozumu.

Idę o zakład, iż w okolicach 10 listopada zostanie ogłoszona opinia biegłych grafologów IPN, że TW Bolek to Lech Wałęsa. Współcześnie nam żyjący rzeczywisty bohater równy Bolesławowi Chrobremu, Kościuszce, Piłsudskiemu, musi być zrównany z rynsztokiem, bo trzeba wywindować bohatera miesięcznic. Zmarłym nie wytacza się procesów, ale zmarłym definiuje się zarzuty. Gdybyśmy byli normalnym krajem, prokuratura sformułowałaby zarzut Lechowi Kaczyńskiemu, a Jarosław Kaczyński mógłby sobie pochodzić wokół budynku prokuratury ze swoim smoleńskim ludem. Ale jesteśmy nienormalni, z Polski robi się Tworki, więc przesuwa się nawet kalendarz z 11 listopada na 10 listopada. Takie fiu-bździu jest u władzy.

SKORO KOŚCIÓŁ I PiS CHCĄ DOJŚĆ DO PRAWDY, PADŁO TAKIE BARDZO WAŻNE PYTANIE. I co Wy na to?

cv84xfvw8aeoqi

CraNIqfXgAA9ZZd

Antoni Macierewicz jest „bohaterem” ostatnich dni. Ogłosił, że jest w posiadaniu nowych informacji smoleńskich. Tak nieprecyzyjnie o nich mówi, iż trudno orzec: czy znaleziono nowe czarne skrzynki, czy odczyty dotychczasowe nie były prawdziwe, czy…, itd.

W tym szaleństwie jest jednak metoda. Wbijać w głowy „prawdę” pisowską. Ruskie z Tuskiem zestrzelili „polegniętego” prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Chwała! Chwała! Pierd! Pierd!

szefMon1

Niech sobie Macierewicz pierdzi, nie przeszkadza mi to. Ale dlaczego odbywa się to kosztem Polski, czym zasłużyliśmy, aby zajmować się chorobą umysłową Macierewicza i jego przełożonego Jarosława Kaczyńskiego.

Pierd!

Dają się w te smrody wrobić wszyscy! Wszyscy! Taki smród ogarnął kraj.

Rewelacje Macierewicza sprawdzili dziennikarze „Wyborczej”. Co nowego odkryli? Tak! Nowy smród! Macierewicz ma wrzody nie tylko żołądka, ale umysłowe.

sprawdzamy

W tupolewie zapisy rejestratora głosu i rejestratora katastroficznego parametrów lotu kończą się w momencie zderzenia z ziemią.

Nie było też wzrostu ciśnienia i wysokiej temperatury, co zawsze towarzyszy wybuchom. Na elementach wraku, które były poddawane oględzinom przez członków komisji Millera, ekspertów prokuratury i policyjnych pirotechników, którzy przygotowywali ekspertyzę dotyczącą ewentualnego występowania materiałów wybuchowych, nie ma śladów ani wysokiej temperatury, ani ciśnienia.

Polski rejestrator ATM-QAR właśnie po to został zamontowany w tupolewie, żeby można było monitorować pracę silników poprzez pomiar ich wibracji (tego standardowy rejestrator rosyjski nie mierzył). W katastrofie pod Smoleńskiem nie zarejestrowano gwałtownego zwiększenia wibracji silników. Jedyny chwilowy wzrost wibracji został odnotowany, kiedy samolot zaczął zderzać się z przeszkodami i do silnika dostały się gałęzie. Ale nawet wtedy wibracje nie przekroczyły wartości alarmowej. Rejestratory zapisały, że silniki pracowały prawidłowo do zderzenia z ziemią. To samo potwierdziły oględziny silników.

Zachowało się też nagranie rejestratora głosu. Do momentu kolizji nie ma żadnego potwierdzenia wystąpienia jakiejkolwiek usterki, a nawigator do końca odczytywał malejącą dramatycznie wysokość.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze, iż Macierewicz odgrywa rolę swoje życia.

rola

Katastrofa smoleńska w polskiej polityce jest wartością, która spowodowała w głównej mierze, iż dzisiaj mamy PiS u władzy. Gdyby nie zdarzyła się – gdyby Polacy byli w posiadaniu cywilizacyjnej wartości przestrzegania procedur – Lech Kaczyński przegrałby wybory w 2010 roku, a możliwe, że PiS wystawiłby zamiast niego innego kandydata, np. Władysława Stasiaka.

Wielce prawdopodobne, że doszłoby do wymiany prezesa PiS – bo wyniki sondażowe tej partii były słabe i nic nie zapowiadało, aby były lepsze – a tym samym PiS nie byłby dzisiejszym PiS-em. A może istniałby w tym miejscu, gdzie dzisiaj SLD.

W polityce jednak nie chodzi o gdybanie, acz polityka gdybania jest uprawiana i jest nieodzowna w kampanii wyborczej, wszak programy wyborcze to gdybanie, które nie jest potem realizowane.

Macierewicz to beneficjent Smoleńska i jego misjonarz. Jest zresztą afiliowany przez prezesa przy PR tematu katastrofy. Co takiego Macierewicz „ujawni”? Z pewnością to samo, co to tej pory, a które kolokwialnie określane było „paranoją” plus gestem pukania się w czoło. W tej kwestii Macierewicz jest rzeczywistym aktorem, bo większość polityków powiedziałoby, że się zagrali, że są zmęczeni codziennym spektaklem i chcieliby powrócić do normalności.

Macierewicz gra rolę swojego życia – śledczego z „Archiwum X Smoleńsk”, a może „Agenci NCIS: Smoleńsk”, sezon 6. Narracja jest tak prowadzona, aby widz nie przełączał kanału na swoim pilocie. Pilot telewizyjny – polityczny – jest obecnie zablokowany na tym kanale. Lecą Macierewicz, jego prezes oraz cała formacja polityczna, której świat – Komisja Europejska, Komisja Wenecka, politycy USA – odmawiają umiejętności pilotażu, a która powołuje się na suwerena. W takim to filmie gramy. Ogromna liczba Polaków chce wypisania z tej „listy płac”, bo potrafi ocenić, czym ten lot się skończy, a także słyszy ”Pull up, Pull up”, ”Terrain ahead”. Z tego filmu chcemy się wypisać, a przynajmniej ja. Nie marzy mi się katastrofa.

maciej Lasek

Marszałek Senatu Marek Karczewski ogłosił koniec komunizmu. Ładnie to ujął Jarosław Kuźniar.

jarosław kuźniar

Obraża mnie, że ktoś o żadnych walorach umysłowych, jak Karczewski jest politykiem. Menel ze śmietnika ma więcej rozumu od tego menela politycznego.

Mateusz Kijowski przypomina stary tekst blogera Pistolero:

mateusz kijowski

Kijowski prokuratorów, Krzysztof Parchimowicz. Obrona prawa przed bezprawiem Ziobry

No, to robi się gorąco nawet w prokuraturze. Zbigniew Ziobro, który nie nadaje się na woźnego w sądzie, spowodował, że prokuratorzy tworzą swój KOD, obronę prawa przed bezprawiem Ziobry.

KOD prokuratorów nazywa się Lex Super Omnia, czyli Prawo Ponad Wszystkim.

Mateuszem Kijowskim prokuratury został Krzysztof Parchimowicz, ktry cieszy się estymą w swoim zawodzie. Ma na koncie walkę z przestępczością zorganizowaną, pracował w Prokuraturze Krajowej i Generalnej.

Został zdegradowany… do prokuratury rejonowej przez… (o, właśnie, jak to świetnie nazwał PiS Norman Davies: mafią) przez Ziobrę, którego największym „osiągnięciem” jest pokazywanie telefonów komórkowych na konferencjach prasowych, rozwalenie służbowego laptopa, bo go kompromitował. Nie wymieniam śmierci Barbary Blidy, bo to straszne. Ale Ziobro powinien mieć ją na sumieniu, gdyby takowe posiadał.

Ziobro cudem uniknął Trybunału Stanu, a tam jest jego miejsce. Na wokandzie. Ale tam skończy.

Zanotujmy świetną myśl Kijowskiego prokuratorów, Parchimowicza:

– Prokurator, który boi się przełożonego, stron, sądu, jest nieprzygotowany do tego zawodu. Spór to element rzemiosła prawniczego.

Polacy wszystkich zawodów staną PiSowi gnatem w gardle i… kolesie zejdą… ze sceny politycznej. Udławią się.

Dorwała się do władzy lewizna umysłowa. Wszyscy razem wykopiemy ich na Księżyc. Ot, co. Niech tam kradną demokrację.

Palec ciszy Rydzyka. Ucisza swoje i funfli złodziejstwo.

CraV11UWAAAV_iC

coWkońcu

Niedawno o. Tadeusz Rydzyk i Jarosław Kaczyński spotkali się na sympozjum w Toruniu „Oblicza manipulacji”. Wszak to fachowcy od manipulacji pierwszego sortu.

Można zadać pytanie, kto ma większe imperium. Rydzyk przy Kaczyńskim to cienki Bolek, ma wpływy, ale nie ma takiego zaplecza finansowo-medialnego, jak boss Dudy i Szydło.

Platformę Obywatelską nawet nie da się w tym kontekście określić „neptki”. To kandydaci na neptków – i to w przegranej perspektywie.

Nie dziwi mnie kręcenie habitem Rydzyka w kwestii 20 mln zł na jego uczelnię, które PiS daje i tego samego dnia odbiera. Jak mówi porzekadło: „… ten się w piekle poniewiera”.

Językowo Rydzyk jest do kitu, niesprawny retorycznie. Ale praktycznie – to uczcie się od niego narody!. Wzruszył ramionami, iż milionów nie dostanie… tymczasowo.

Każde tymczasowo mija. Oto Rydzyk jest za sprawiedliwym traktowaniem uczelni. Od razu w tym samym akapicie przypomina, iż inne uczelnie za PO dostały ogromną gratyfikację, a on nic, zero, null.

Więc wniosek logiczny… mu się należy i… „proszę o modlitwę”.

Mniejsza, że nieprawdą jest, iż jakaś prywatna uczelnia dostała pieniądze tak zapisane w budżecie, ale tego Rydzyk nie musi wiedzieć, lecz wiedzą to posłowie innych partii niż PiS, przypomnieli, że to bezprawie.

A jak postępuje do tej pory PiS w niemal każdej kwestii? Co zresztą kończy się dla Polski dechami na arenie międzynarodowej, niedługo skończy się dechami finansowo-gospodarczymi w kraju.

Beata Szydło przyrzekła via media Rydzykowi, że Senat wniesie odpowiednią poprawkę, a pisowski marszałek Senatu Marek Karczewski usłyszał wszak modlitwę Rydzyka, bo „bardzo dobrze działa (szkoła Rydzka), będziemy się zastanawiać i dyskutować” – stwierdził.

W teologii PiS Rydzyk może już poklepać się po kabzie: szmal jest. Czas pomyśleć o górnictwie geotermalnym. Przed ministrem Janem Szyszko wystąpi sztygar Rydzyk w pióropuszu potrzeb długo przed Barbórką. I „poprosi o modlitwę”.

Więcej >>>