Posts Tagged ‘Marek Pasionek’

Macierewicz nie ujawni dowodów na małostkowość Lecha Kaczyńskiego

Zanadto Antoniemu Macierewiczowi się nie dziwię. 8 lat tyrania, urabiania członków swoich zespołów, podkomisji smoleńskich, elektoratu, robienie z siebie wała, nurzania się w szambie, a tu prokuratura chce, aby dostarczył dowody na wybuchy w Smoleńsku w prezydenckim Tupolewie 10 kwietnia 2010 roku.

Czy prokuratorzy powariowali, czy zwariował prowadzący śledztwo w Zespole Śledczym nr 1 Marek Pasionek? Naprawdę sądzi, że były minister obrony narodowej odpali limuzynę i w kartonach dostarczy wyniki badań i ekspertyz, na podstawie których napisano raport techniczny, że to wybuchy zniszczyły samolot, a Lech Kaczyński w oczywisty sposób poległ bohatersko?

Ludziska! Trzymajcie z dala Pasionka od Macierewicza. Gołym okiem było widać, że Tupolew został rozerwany na strzępy i wykopyrtnął w nienawistną „ruską” glebę. Czyż dowodem nie są rozliczne pomniki smoleńskie, pomniki brata samego prezesa PiS, a ten ostatni, ileż zdarł obuwia w łażeniu za prawdą po Krakowskim Przedmieściu?

To są dowody chwały, dowody emocji patriotycznych. Macierewicz urobił się przez 8 lat, a prokurator chciałby przywłaszczyć jego robotę i bez trudu przepisać dowody na dojście do prawdy i swoją chwałę.

Co z tego, że podkomisja smoleńska nie była na miejscu katastrofy? Przecież mogła narazić swoje życie i pchnąć Władimira Putina do drugiego zamachu. Polski nie stać na drugą katastrofę smoleńską, a Macierewicza na utratę życia.

Macierewicz więc nie dostarczy wyników badań i ekspertyz, które odbiegają nie tylko od badań i ekspertyz fachowców polskich i rosyjskich, ale też odbiegają od rozumu. Nie może być tak, że przez 8 lat Macierewicz robił z siebie idiotę, stawał w tym czasie przed kamerami i zarzekał się, że wybuchy i zamach były – i basta.

Macierewicz zasługuje nie tyle na Nobla, co na Oskara amerykańskiej Akademii Filmowej. Niech Pasionek spróbuje tej roli, niech się wcieli w Roberta De Niro, Toma Hanksa, Leonardo di Caprio – wówczas poczuje, jak się napracował nad rolą, jakiej zaznał żenady.

I najważniejsze: Macierewicz robił to dla Lecha Kaczyńskiego, który w innym wypadku – gdyby wybuchów i zamachu nie było – byłby odpowiedzialny za śmierć 95 ludzi, bo to on był dysponentem lotu.

Czy tego chce Pasionek? Czy chce uznać, że brat Jarosława – ciągle aktualnego prezesa PiS – nie był bohaterem? Chce dowodów na małostkowość? O! Nie – Macierewicz nie ujawni takich dowodów, które są wbrew interesom PiS.

WSPANIAŁE PRZESŁANIE NA DZIŚ.

cw8czzexeaarfxm

Musimy wspólnie pozbawić PiS władzy. Jedyna droga to wybory. Być może poprzedzone jakimiś negocjacjami, jakimś okrągłym stołem. Musimy się jednak do tego przygotować.

musimywspolnie

Wkrótce rocznica zaprzysiężenia rządu i 12 miesięcy od czasu, gdy KOD zaczął maszerować w obronie demokracji. Dokąd maszerujemy?

Skoncentrujmy się na tym, co można zrobić dzisiaj.

cw75k1qwgaa5sa1

Praca, aby zwyciężyć

W przededniu (przy. mój – Kijowski pisał wczoraj ten tekst) Narodowego Święta Niepodległości pamiętajmy, że odzyskana po 123 latach rozbiorów niepodległość nie spadła z nieba. Polski język i kultura przetrwały dzięki wytężonej pracy u podstaw. Przelano również wiele krwi, ale w ostatecznym rachunku najważniejsze okazały się edukacja, organizacja, poczucie bycia obywatelem, budowa instytucji społecznych. Piłsudski, Witos, Daszyński, Dmowski, Paderewski i dziesiątki innych wydawali polskie książki, budowali ruch spółdzielczy, walczyli z analfabetyzmem robotników i chłopów, tworzyli koła edukacyjne, uczyli obywateli o przynależnych im prawach, poznawali sztukę wojenną i administracyjną. Pracą osiągnęli to, o czym marzyły pokolenia Polaków.

Dzisiaj polski naród znowu jest zniewalany. Historia pokazuje, jak łatwo przejść od demokracji poprzez dyktaturę większości do totalitaryzmu. Czego nam zatem potrzeba w tym trudnym czasie?

Samoedukacja

Po pierwsze – potrzebujemy powszechnej świadomości i aktywności. Politycy sprawujący dzisiaj rządy w Polsce polityczną przemocą chcą wymusić na nas poparcie lub chociaż akceptację.

Obronimy się przed tym. Potrzeba nam samoedukacji . Musimy się spotykać, rozmawiać i spierać. Potrzeba nam czujności, żeby nie dać się oszukać czy zbałamucić. Tylko wspólnie możemy dojść do wniosków, które dadzą nam wszystkim lepszą przyszłość.

cw7pikuw8aekwxf

Postawy obywatelskie

Po drugie – musimy się bronić, kiedy władza codziennie nam coś odbiera, czegoś nas pozbawia. Ale możemy obronić najważniejsze wartości w nas. Bo wolność jest w nas. Bo godność jest w nas. Bo przyszłość jest w nas. Musimy protestować, wyrażać głośno, na co się nie godzimy i czego się domagamy.

Potrzeba nam zatem siły, odwagi i czujności. Potrzeba nam postaw obywatelskich i siły, żeby nie zmęczyć się, nie zrezygnować i nie dać się skorumpować. Odwagi, żeby zawsze występować otwarcie i uczciwie.

Solidarność

Po trzecie – musimy tworzyć wspólnotę. Dziel i rządź – to stara metoda satrapów i dyktatorów. Będą nas podgryzać, kroić na plasterki, skłócać i antagonizować. Tak, potrzeba nam solidarności .

Wszyscy musimy zrozumieć, że tylko wspólnie możemy coś naprawdę zmienić. Co pracownicy służby zdrowia uzyskają od ministra, który nawet nie chce z nimi rozmawiać? Czy nauczyciele powstrzymają panią minister przed wdrożeniem jej destrukcyjnych pomysłów na szkołę podporządkowaną władzy politycznej? Czy kobiety porozumieją się z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie liberalizacji prawa do samodecydowania albo chociaż wymuszenia przestrzegania obecnie obowiązujących przepisów? Czy Komitet Obrony Demokracji sam obroni niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego, apolityczność prokuratury, prawo własności, prawo do prywatności czy niezależną służbę cywilną i wolność mediów, szczególnie tych publicznych?

Tylko działając razem, broniąc wspólnie podstawowych wartości, możemy zrealizować nasze cele. Widzę to codziennie, spotykając się z ludźmi. Zaczynamy myśleć w kategoriach wspólnotowych.

cw8k4kaxuaa0xze

Porzućmy złudzenia

Jeszcze 10 miesięcy temu można się było łudzić, że nowa władza chce słuchać obywateli. Dzisiaj jej działania krytykuje, obok polskich obywateli, cały cywilizowany świat. Jednak mimo największych po 1989 roku publicznych protestów Polaków, mimo głosów Komisji Weneckiej, Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, prezydenta Stanów Zjednoczonych i administracji USA, a teraz nawet Komitetu Praw Człowieka przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, ta władza prezentuje jedynie butę. Trzeba postawić sprawy jasno.

Ta władza się nie zmieni. Nie zacznie dobrowolnie przestrzegać polskiej konstytucji i polskiego prawa ani szanować polskich obywateli. Ta władza zmierza prostą drogą do autorytaryzmu.

Bądźmy razem!

Musimy się dzisiaj zjednoczyć, żeby pozbawić Prawo i Sprawiedliwość wpływu na nasze życie. Musimy wspólnie pozbawić je władzy.

Jedyna droga to wybory. Być może poprzedzone jakimiś negocjacjami, jakimś okrągłym stołem. Być może przedterminowe, bo zdegenerowanie władzy obejmuje już ją samą.

Musimy się jednak do tego przygotować. Nauczyć się aktywności obywatelskiej, wypracować solidarność i utrzymywać stałą presję na tych, którzy zawłaszczają Polskę. Musimy też przygotować realną alternatywę. To zadanie dla polityków, ale też dla obywateli. Bo tylko obywatele mogą wymóc na partiach lepsze programy i większą wrażliwość na potrzeby zwykłych ludzi.

Działajmy, bo nie ma czasu do stracenia. Dlatego 11 listopada o godzinie 12.30 na placu Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta wolnej Polski, zaczynamy nasz kolejny marsz.

cw6j4wtxuaalo-c

DLACZEGO TAK SIĘ BOJĄ PYTAŃ BREJZY?

cw8t1okxaaad_ar

Wojciech Maziarski pisze o pisowskim zamordyzmie. Wolność przetrwała w Polsce w tych dziedzinach i instytucjach, które udało się po 1989 r. wyrwać spod kontroli państwa. Natomiast tam, gdzie państwo zachowało wpływy, dziś panoszy się PiS-owski zamordyzm.

tam

Przez blisko pół wieku panowania realnego socjalizmu w Europie Środkowo–Wschodniej tutejsze społeczeństwa próbowały ucywilizować ten ustrój. Wielu ludziom długo wydawało się, że możliwy jest socjalizm z ludzką twarzą, że trzeba go po prostu zdemokratyzować, wmontować weń samorządność pracowniczą i obywatelską. Wznoszono hasło: „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. W końcu jednak niedoszli reformatorzy socjalizmu dali za wygraną, uznając, że – jak śpiewał Młynarski – z tych puzzli innego obrazka nie da się ułożyć.

Od upadku komunizmu minęło ćwierć wieku. W dojrzałość wkroczyło pokolenie niepamiętające tamtej epoki. Jego przedstawiciele często są dziś przekonani, że jedynym źródłem nieszczęść w tamtych czasach były sowieckie oddziały, które wkraczały do buntujących się krajów. I że dziś, gdy nie ma już tej groźby, można wrócić do utopii socjalizmu z ludzką twarzą.

Nie bagatelizuję znaczenia sowieckiej dominacji, ale nie na tym polegała istota problemów z socjalizmem. Wskazuje na to choćby przypadek Jugosławii, która nie należała do sfery wpływów ZSRR, a była tak samo zniewolona i niedemokratyczna.

Udana transformacja lat 90. polegała przede wszystkim na wyrugowaniu wszechpotężnego państwa i oddaniu pod kontrolę obywatelom, społeczeństwom tak wielu sfer życia, jak to tylko możliwe. Źródłem opresji przed 1989 r. nie była bowiem armia sowiecka, lecz potężna instytucja państwa, zawłaszczająca i kontrolująca wszystko – gospodarkę, kulturę, edukację, media, życie społeczności lokalnych, system opieki zdrowotnej, budownictwo mieszkaniowe itd. Jednostka niczym, jednostka zerem – o wszystkim decydowało państwo. Czyli władza.

Reformatorzy lat 90. doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne jest państwo. Owszem, to instytucja niezbędna, ale zarazem wykazująca skłonność do pasożytniczego rozrastania się na kształt nowotworowego guza i do ubezwłasnowolniania obywateli. Dlatego trzeba ją trzymać w ryzach, ograniczać, nie pozwalać na nadmierną ekspansję. Gwarancją obywatelskiej wolności jest państwo skromne, niewielkie, niemające kompetencji do nadmiernego ingerowania w życie społeczne i gospodarkę.

Ten program neosocjalistyczna lewica nazywa dziś „neoliberalizmem” i wzywa do rewizji jego założeń. Chce więcej państwa. Więcej władzy dla jego instytucji i organów. Wyższych podatków, więcej środków do rozdzielania przez urzędników. Mniej wolności, więcej regulacji. Mniej własności prywatnej, a więcej państwowej.

Powołuje się przy tym na przykłady skandynawskie, ignorując po pierwsze to, że tzw. państwo opiekuńcze w Skandynawii okazało się w wielu dziedzinach niewydolne i obserwujemy stopniowy odwrót od niego, obniżanie podatków dla lepiej zarabiających itd.

(TO JUŻ WKRÓTCE. I PEWNIE Z NASZYCH PODATKÓW WYBIERZE SIĘ TAM CAŁY RZĄD I PREZYDENT…)

cw8ngfjxcaa1_-q

Po drugie – pojawia się wiele niepokojących sygnałów, że skandynawskie rozwiązania społeczne mogą być sprzeczne z prawami człowieka; przykładem choćby skandale z odbieraniem dzieci polskim rodzinom w Norwegii.

Po trzecie wreszcie, i najważniejsze, żyjemy nie w Skandynawii, lecz w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie silne są tradycje nacjonalistycznych autorytaryzmów, totalitaryzmów i faszyzujących dyktatur. Mieszkając w takim miejscu, trzeba się wykazać szczególną przezornością. Trzeba dobrze identyfikować zagrożenia. Jesteście pewni, szanowni neosocjaliści, że największym problemem w Polsce jest nadmierne bogacenie się „kapitalistycznych krwiopijców”? A nie groźba autorytarnej dyktatury?

Do niedawna te pytania miały charakter teoretyczny, jednak po „dobrej zmianie” ciałem się stały. Doskonale widzimy, że wolność przetrwała w Polsce w tych dziedzinach i instytucjach, które udało się po 1989 r. sprywatyzować i wyrwać spod kontroli państwa. Natomiast tam, gdzie państwo zachowało wpływy, dziś panoszy się PiS-owski zamordyzm.

Porównajmy media prywatne i państwowe. Porównajmy to, co dzieje się w spółkach prywatnych i państwowych. Porównajmy niezależne i państwowe instytucje kultury. Zobaczmy, jak władza pompuje środki ze źródeł publicznych do wspierających ją organizacji i środowisk. Jak wykorzystuje swoją pozycję, by osłabić i zniszczyć niezależne instytucje społeczne, fundacje, media. Jak „państwo opiekuńcze” obejmuje opieką Misiewiczów, Rydzyka i ONR.

Żeby w obliczu wszystkich tych faktów nadal głosić hasła podniesienia podatków, rozbudowy sektora publicznego i wzmocnienia państwa, trzeba być chyba przybyszem z Księżyca.

cw6jf5lxuaek_wg

Kleofas Wieniawa o nowym obyczajach PiS. Przenoszeniu świąt narodowych.

kaczynski

Jarosław Kaczyński przeniósł pisowcom Święto Niepodległości na wigilię tegoż święta, bo miesięcznica jest najważniejsza.

Andrzej Duda dostosował się, wygłosił orędzie do narodu w wigilię Święta Niepodległości. Orędzie po próżnicy, bo wzywające do jedności.

Mamy nowy obyczaje, PiS przenosi święta narodowe na święta swego kultu. Co z tego, że jutro prezes PiS będzie na Wawelu, jego brat Lech były kiepściutkim prezydentem i do tego niespecjalnie lotnym.

W Święto Niepodległości żaden Kaczyński nie urośnie do roli Piłsudskiego, wystarczy sobie przypomnieć kim byli, jako opozycja w PRL-u. Takie paznokcie, o których newielu nie słyszało.

Odpowiednikiem Piłsudskiego jest – niestety – Lech Wałęsa.

Czytam słowa Kaczyńskiego wygłoszone na miesięcznicy, są żałosne retorycznie, powielają tę samą grafomanię o prawdzie i „iściu”. Mojżesz na drabince z Tesco (albo na taborecie).

Ponoć w słowach prezesa nie za wiele było o polegnięciu pod Smoleńskiem. Tak zauważył Waldemar Kuczyński, ktory nawet podejrzewa, że Kaczyński chciałby się wycofać z paranoi smoleńskiej, wystarczą mu pomniki brata („by uczczono ofiary tragedii smoleńskiej, by stanęły pomniki”).

waldemar-kuczynski

A co zatem stałoby się z Macierewiczem?

Polska po 1989 roku tak nie spadła i upadła nisko jak za obecnej władzy. Nawet post-komuchy trzymali lepszy pion. Takie święto narodowe zostało schrzanione przez PiS.

Prokuratura, która żali się i biadoli przed dziennikarzami, że niewiele może, to ewenement. A właśnie takie było wystąpienie szefa śledztwa smoleńskiego.

z17204798ia

Marek Pasionek to zastępca prokuratora generalnego i jednocześnie szef smoleńskiego śledztwa. Na środowej konferencji prasowej żalił się, że „zorganizowanie grupy 14 patomorfologów do sekcji smoleńskich było mistrzostwem świata”, bo renomowani naukowcy nie chcą z nim współpracować. Powód? „Czytają, co się pisze”. Biadolił też, że prokuratura nie ma jeszcze umowy z laboratorium, które będzie wykonywać sekcje ekshumowanych zwłok, bo jest „zamieszanie” wokół sprawy.

cw8vtbzxeaajvex

Pasionek uzasadniał też ekshumacje ofiar katastrofy pod Smoleńskiem: „Jakby to brutalnie nie brzmiało, niestety, ale ciała ofiar są praktycznie jedynym dowodem, do którego możemy mieć dostęp”. Bo „kluczowe, newralgiczne dowody w dalszym ciągu są na terenie Federacji Rosyjskiej i ja się bynajmniej nie spodziewam, że prędko będziemy w ich posiadaniu”. Chodzi o wrak tupolewa.

Ekshumacje to szukanie przez prokuraturę potwierdzenia teorii o zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wskazuje na to wypowiedź o dostępie do wraku – inaczej śledczy by go nie potrzebowali.

Pamiętam, że Antoni Macierewicz i jego pseudoeksperci z parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej bez dostępu do wraku, ba!, nawet bez dostępu do analiz z badania wraku, wyprodukowali cztery raporty ze szczegółowymi wnioskami, jak i gdzie na pokładzie tupolewa doszło do wybuchu. Macierewicz wymachiwał tymi raportami, krzycząc, że zebrał dowody na zamach. Teraz prokuratura przyznała, ile są one warte – nic.

(MARATON MODLITW, APELI SMOLEŃSKICH I KOLEJNYCH UROCZYSTOŚCI. TO NIESTETY DZIEJE SIĘ NAPRAWDĘ)

cw8w3xlxeaae2wf

Zresztą tyle samo jest warta pracująca od marca w MON komisja smoleńska. W tym roku dysponuje budżetem rzędu 4 mln zł, ale nie pokazała żadnych wniosków ze swoich prac. Dowiedzieliśmy się tylko, że tak sowicie opłacani eksperci wymyśli kuriozalny eksperyment, by pędzącego tupolewa zderzyć z brzozą. – W czasie burzy mózgów zastanawialiśmy się na tym – chwalił się dr Wacław Berczyński, szef komisji.

Aż 4 mln zł musi wydać państwo polskie, by udowodnić, że ta komisja nie ma pojęcia o badaniu katastrof lotniczych?

Ale i prokuratura zafunduje nam przykry i długi spektakl smoleński, bo jest całkowicie nieprzygotowana do wyciągania z grobów ciał ofiar katastrofy smoleńskiej (ma to potrwać aż do zimy 2017 r.).

Prokurator Pasionek, tłumacząc konieczność ekshumacji, opowiadał, że w Ameryce do dzisiaj się zastanawiają, czy Neil Armstrong faktycznie wylądował na Księżycu. Czyżby uważał, że szukanie śladów zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest tak absurdalne jak udowadnianie, że Armstrong nie postawił nogi na Księżycu?

W sumie to by napawało optymizmem.

Waldemar Mystkowski pisze o Błasikowej i Macierewiczu.

nierozwinieta

Antoni Macierewicz niezmiennie inspiruje. Nie tylko komentatorów, także działaczy i klientów politycznych. Komu przypadł tytuł Patrioty Roku? Można było się spodziewać, że prezesowi Kaczyńskiemu. Nie! Lepszym patriotą jest Macierewicz. Jarosław Kaczyński musi poczekać do następnego roku.

Zupełnym zaskoczeniem był tytuł Ambasadora Polskiej Gospodarki dla ministra obrony. Najpierw pomyślałem, że sekretarz redakcji pomylił go z Mateuszem Morawieckim. Wszak się zdarzało, że Stalin stawał się Sralinem, a w tym wypadku wszak nazwiska mamy na M. Ocknąłem się jednak – toż Macierewicz to dopiero gospodarz. Na Caracalach zaoszczędził 3 mld zł. Rząd Beaty Szydło wydaje i wydaje, w tym roku zabraknie pół miliarda na program 500+, a Macierewicz oszczędza. Na miejscu Morawieckiego miałbym się na baczności, może przyjść dzień, że w swoim fotelu zastanie ambasadora Macierewicza.

(A ILE DOSTAŁY WDOWY PO OFICERACH BOR???)

cw7q2rtxaaekfux

Następne oszczędności Macierewicz poczynił w kwestii odszkodowań za śmierć „poległych” pod Smoleńskiem. Beata Gosiewska chciała 5 mln zł, minister pokazał jej wała – nie dostanie. Może te pieniądze zostaną spożytkowane na 500+, bo nowonarodzone dzieci wołają o papu.

A co powiedzieć o generałowej Ewie Błasik? W tym wypadku mam niejaki kłopot, a uważam się za adwokata diaboli Macierewicza. Generałowa Błasikowa, zwana też Sznapsową, to wdowa po gen. Andrzeju Błasiku, który wytrwał do końca w kokpicie Tupolewa podczas mitycznej katastrofy smoleńskiej. Rosjanie nawet zrobili wrzutkę, że generał dał sobie w gardło podczas lotu. Pewnie sądzili po sobie albo mieli wiadomości od swojego wywiadu, że generał za kołnierz nie wylewał.

Błasikowa dzielnie zachowuje się po katastrofie smoleńskiej. W podpoznańskich Krzesinach jej mąż dostał pomnik, a ona nawet wręczała statuetki imienia swego męża (złośliwie przez jej niechętnych nazywane sznapsikami) dla wyróżniających się lotników. Obok niej rozpromieniony stał minister Macierewicz, a Andrzej Duda trzymał ją za rękę. Generałowa za „polegniętego” w kokpicie męża dostała już 1,5 mln zł. Znalazła się też na liście kolejnej transzy odszkodowania od ministra ambasadora Macierewicza. Ta lista to w istocie rachunek, bo rodziny ofiar smoleńskich domagają się razem 61 mln zł odszkodowań.

cw7chjzwqaamnfu

I teraz należy docenić Macierewicza. Z 61 milionów już zaoszczędził 5 mln dla wspomnianej Gosiewskiej, acz z tego Błasikowa dostała 1,5 mln zł. Popatrzmy teraz życzliwie na gospodarcze umiejętności Macierewicza. Wszak mógł dać Błasikowej tyle, ile domagała się Gosiewska – 5 mln, a dał tylko 1,5 mln zł. Kto zaoszczędza na jednym rachunku 3,5 mln zł? Tylko prawdziwy ambasador gospodarki.

A jeszcze wczytajmy się w list motywacyjny generałowej: „Najpiękniejsze lata mojego życia podporządkowane były bezwzględnie armii. Częste zmiany zamieszkania i odpowiedzialność zapewnienia komfortowych warunków mężowi do wykonywania ekstremalnych zadań w powietrzu nie dawały mi możliwości rozwoju i spełnienia ambicji zawodowych”. Nie rozwinęła się Błasikowa, więc oczekuje rekompensaty, bo gdyby się rozwinęła, to ho-ho!!!

Mamy więc ministra, któremu przypinają do dzielnej piersi medale i nadają tytuły Człowieków Roku tudzież ambasadorów, niczym w ZSRR oraz dzielną generałową, która się nie rozwinęła, bo patriotyzm podciął jej skrzydła. I jak w takiej sytuacji się nie napić?

11.11.1988 odszedł Jan Himilsbach. Wprowadził do naszego życia bajkowy nastrój.”Tyle dróg budują, tylko, kurwa, nie ma dokąd iść!” Szacunek!

cw8eerxuuaazoda

SMUTEK POZOSTAŁ… I muzyka, która nigdy nie przeminie.

cw8rrjnweaavrqu

SZACUNEK DLA ZBÓJA. NIE TYLKO OFIARY SMOLEŃSKIE SĄ WAŻNE. NIE ZAPOMINAJMY O TYCH WIELKICH, KTÓRZY ODCHODZĄ BEZ REFLEKTORÓW PiS-U.

cw8rtvuw8aaku8j

JEŚLI MACIEREWICZ MYŚLI, ŻE TERAZ BĘDZIE LEPIEJ, NIECH SOBIE PRZYPOMNI SŁOWA TRUMPA O PŁACENIU ZA OBECNOŚĆ WOJSK USA

cw2e4e4xaaa8es5

Dyspozycyjny prokurator smoleński Marek Pasionek narzeka, że ludzie rozumni naukowcy nie chcą współpracować nad idiotyzmem made in PiS. Zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek apelował do dziennikarzy o „stonowanie emocji” wokół Smoleńska. Przyznał też, że nie układa się współpraca z naukowcami. Jego zdaniem to wina tego, „co się mówi i pisze”.

prokurator

– Zasadnym jest zwrócenie się do wszystkich państwa z uprzejmym apelem, abyśmy nieco emocje wokół tej sprawy stonowali. W szczególności poprzez podawanie informacji sprawdzonych i rzetelnych, bo te które pojawiły się ostatnio w mediach nie do końca niestety takie były i nie pomagają i nie służą działaniu prokuratorów – zaapelował na specjalnej konferencji prasowej zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek.

 Proszę nie pisać o tym, że celem ekshumacji jest znalezienie trotylu w ciałach ofiar – przekonywał Pasionek. I dodał: – Ten trotyl, o którym ciągle piszecie, w postanowieniu widnieje jako numer cztery dla biegłych, nie jako jeden.

Mówił, że sekcja „ma zmierzać do ustalenia przyczyny zgonu, mechanizmu zgonu”.

Pasionek: Byliśmy na ostatniej prostej, ale…

– Do tego śledztwa, właściwie to już drugiego dnia po katastrofie wdarła się polityka i niestety pozostaje w tym śledztwie do dnia dzisiejszego – ocenił Pasionek.

I dalej utyskiwał na dziennikarzy. – We wrześniu byliśmy praktycznie na ostatniej prostej sfinalizowania rozmów z wieloma profesjonalnymi, o uznanej światowej klasie biegłymi i instytutami. Tak było. A to, że spotykamy się dopiero dzisiaj, to wynika z faktu, że tak już przestało być. A przestało być właśnie z powodu tego, co się mówi i pisze o tej sprawie – powiedział Pasionek.

– Taka jest niestety smutna prawda, że renomowani naukowcy nie chcą z nami współpracować – dodał. – Ich interesuje rzetelna nauka, natomiast my mieszamy tę sprawę z polityką każdego dnia. I do niej się tylko odwołujemy; a to taniec na grobach, a to decyzje o charakterze politycznym – zaznaczył.

– Mówię to po bardzo wielu rozmowach, że myli się ten kto sądzi, że w Europie, nawet w kręgach naukowych, ta sprawa ta nie budzi nadal zainteresowania – powiedział.

Kiedy koniec śledztwa?

Jak przypomniał śledztwo w sprawie katastrofy zostało przedłużone do końca przyszłego roku. – Takie póki co mamy plany dowodowe, ale absolutnie nie twierdzę, że jest to graniczna i finalna data – zaznaczył.

Co – oprócz ekshumacji – planują śledczy? Prokuratura zaplanowała inwentaryzację wraku Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku – poinformował prok. Krzysztof Schwartz.

– Nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że część z tych dowodów znajduje się na terenie obcego państwa. Partner jest trudny. Jak państwo wiecie tych dowodów w dalszym ciągu nie mamy. Czynimy zabiegi by je pozyskać, ale tylko takie, na jakie pozwala nam prawo. Czynione są zabiegi na arenie dyplomatycznej – mówił z kolei Pasionek.

Taki to zdeformowany prokurator Pasionek.

cw4yeq0w8aqbbya

Stosunek Donalda Trumpa do NATO i Rosji jest wyraźnie sprzeczny z naszymi interesami – mówi były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego prof. Roman Kuźniar.

prof-kuzniar

Paweł Wroński: Spodziewał się pan wygranej Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich?

Prof. Roman Kuźniar, Uniwersytet Warszawski, b. doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. bezpieczeństwa, b. prezes Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: Trudno było się spodziewać, bo sondaże pokazywały co innego. Ale w tym przypadku ta wygrana była prawdopodobna. Mimo renomy amerykańskich ośrodków badania opinii publicznej należało brać pod uwagę niedoszacowanie tego typu kandydata.

Cóż, widać teraz wyraźnie, że Barackowi Obamie nie udało się przeprowadzić zapowiadanej zmiany, powstrzymać wewnętrznej degeneracji Ameryki jako kraju. I za to zapłaciła kolejna kandydatka Demokratów.

Obama jednak po kryzysie ustabilizował gospodarkę amerykańską, zmniejszył bezrobocie.

– To prawda, ustabilizował ją, ale kosztem przeciętnego Amerykanina. Ci, którzy za kryzys odpowiadali, praktycznie nie zostali w żaden sposób ukarani. Wall Street i okolice dzięki Obamie uratowali głowy, bo prezydent nie potrafił się z nimi zmierzyć.

Skoro obamowska obietnica zmiany nie została zrealizowana, to Amerykanie postawili na jeszcze większą zmianę skierowaną generalnie przeciw elitom.

(TUPECIK SIĘ ODKLEIŁ… UPS… ALE W KRAJU KUKURYDZY TO WYGLĄDA NAWET NATURALNIE)

cw19qdxweaa_wi3

Analitycy mówią, że przez świat przechodzi fala populizmu: Orban, Kaczyński, Trump… Na ile jest to teoretyczna kreacja, a na ile ten proces faktycznie istnieje?

– Te zwycięstwa wyborcze są różne, to bardzo różni politycy, ale mają wspólny mianownik. Ich wygrana pokazuje trudność w sprostaniu ludzkim oczekiwaniom przez system demokratyczny. Część ich interesów jest nie do zaspokojenia, ale politycy demokratyczni nie mają odwagi powiedzieć wyborcom: „Tego nie da się zrobić”.

W demokratycznych rządach nastąpiło zaburzenie równowagi. Powstała przewaga w realizacji interesów gospodarczych i finansowych w stosunku do polityki realizacji interesów różnych grup społecznych. Dotyczy to szczególnie Ameryki.

Moim zdaniem siły liberalne w czasach globalizacji były zbyt pewne siebie, szły zbyt ostro, szczególnie w sferze kulturowej i obyczajowej. Społeczeństwa nie były do tego przygotowane. W pewnym momencie tradycyjny elektorat się zrewolucjonizował. Podam historyczny przykład. Szach Iranu Reza Pahlavi przeprowadzał gwałtowną modernizację kraju, Iran aspirował do pozycji piątej potęgi świata. Była to jednak niejako modernizacja przymusowa. I co? Skończyła się rewolucją ajatollahów.

Obecna ekipa rządząca Polską dość przyjaźnie wypowiadała się o Trumpie, wielu polityków oraz mediów związanych z PiS wręcz mu kibicowało. Czyli jego prezydentura nie musi być niebezpieczna, ale może otwierać nowe perspektywy dla obecnego rządu?

– W sferze ideowej w polityce partii rządzącej i środowisk opiniotwórczych istnieje głębokie powinowactwo duchowe ze środowiskiem Trumpa. Wszystko jednak może się rozbić o politykę zagraniczną i bezpieczeństwa. Stosunek Donalda Trumpa do NATO i Rosji jest wyraźnie sprzeczny z naszymi interesami.

cw1wzntxaauvql3

Dla Jarosława Kaczyńskiego nie są problemem prorosyjskie ciągoty Viktora Orbana. Z drugiej strony Trump, który mówi, że solidarność NATO nie może polegać tylko na tym, że USA bronią Europy, a ta nie chce wydawać pieniędzy na zbrojenia, nie jest irracjonalny.

– Absolutnie zgoda. Po stronie Europy wysiłki na rzecz obronności powinny być większe. Polska zresztą nie ma sobie nic do zarzucenia, bo wydajemy 2 proc. PKB na obronność. Tyle że Trump mówił coś innego, że NATO jest archaiczne i że USA nie powinno bronić tych sojuszników, którzy nie wydają dostatecznie dużo na obronę. To niebezpieczne, bo podważa automatyzm art. 5 traktatu waszyngtońskiego o kolektywnej obronie.

Sugeruje pan, że rząd PiS, który skonfliktował się z Niemcami, a ostatnio z Francją, teraz nie może być pewny strategicznego sojuszu z USA?

– Naprawdę trudno powiedzieć, jak to się rozwinie i jaką politykę Trump będzie chciał prowadzić. Gdyby nie miał prorosyjskich wypowiedzi i przedstawiał inny stosunek do NATO, dla obozu rządzącego Polską sytuacja byłaby fantastyczna. Przypominałaby połowę ubiegłego dziesięciolecia, gdy byliśmy na wojence z Europą, ale mieliśmy parasol ze strony administracji USA i prezydenta George’a Busha.

Teraz pole manewru jest mniejsze, bo nie ma pewności, że ten parasol będzie, i to mimo ideowej bliskości PiS z ekipą Trumpa. Natomiast konflikt z Unią Europejską i ważnymi jej krajami narasta. Wniosek? Po wyborach w USA ten rząd, ta władza, prezes z Żoliborza powinni stać się bardziej odpowiedzialni, bo kredyt na nieodpowiedzialność się wyczerpał.

cw1ht-zviaqrcds

Krzepiące. Twierdzi Pan, że wygrana Trumpa może być asumptem do bardziej odpowiedzialnej polityki ze strony obozu PiS.

– Powinno tak być, ale przyznam, że ja w taką odmianę specjalnie nie wierzę. Bo w obecnej ekipie widać silny prymat interesów partyjnych nad interesem Polski.

cw1hy7quoaaje8x

tusk

Tusk: UE pozostaje silnym i niezawodnym partnerem. Oczekujemy tego samego od USA i nowego prezydenta

Szanując demokratyczny wybór Amerykanów zdajemy sobie sprawę z nowych wyzwań, które te rezultaty przynoszą. Dobrze pamiętać siłę zachodniej wspólnoty: Niemcy, Włosi, Polacy, Hiszpanie – każdy naród UE pomagał budować Amerykę. Ameryka przchodząc nam na pomoc w najtrudniejszych chwilach XX-wieku, USA pomogły budować Unię. Nasze związki są silne. Nikt ich nam nie zabierze, tak jak nie zabierze nam wspólnych wartości – mówił w Brukseli Donald Tusk.

Tusk: USA i Europa nie mają innego wyjścia niż współpraca

Wydarzenia ostatnich dni i miesięcy powinny być ostrzeżeniem, dla wszystkich tych, którzy wierzą w liberalną demokracją. To oznacza, że powinniśmy wreszcie zacząć działać i przywrócić poczucie kierunku, porządku. Też w globalnym kontekście: zwłaszcza gdy rozmawiamy o handlu, migracji czy bezpieczeństwa. USA i Europa nie mają innego wyjścia, niż tylko wspólpracować.

Tusk: Nie wierzę, że jakikolwiek kraj teraz może być wielki w izolacji.

Słuchałem z uwagą wezwania prezydenta-elekta do jedności. Ja z kolei wzywam do transatlantyckiej jedności. Nie wierzę, że jakikolwiek kraj teraz może być wielki w izolacji. Wierzę, że USA mogą i będą współpracować. To nasz wspólny interes. UE jest silnym i niezawodnym partnerem i takim pozostanie. Oczekujemy tego samego po Ameryce i jej nowym prezydencie.

Joanna Szczepkowska: nie mogę odrzucać zaproszenia ze strony KOD-u

84wktkqturbxy9mymqzzjc2mtk2mtlim2fkztjmzdmwmdhimwnkntdhoc5qcgvnk5udasztzqkqzqf_kwxnaxtnabyvb9kyl3b1bhnjbxmvturbxy8xndbimwnmztdmmgfjntjlzgmwmtbknza5nzhlodrizs5wbmcawga

– Polska nakręciła się siłą napędową szaleństwa – powiedziała dziś pod siedzibą kancelarią premiera Joanna Szczepkowska, która przekręciła licznik KOD, odliczający dni od niewydrukowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego przez Beatę Szydło. – W tej chwili sytuacja w Polsce jest na tyle niebezpieczna, że nie mogłam odrzucić zaproszenia KOD – tłumaczy aktorka i publicystka w rozmowie z Onetem. Pytana z kolei o zwycięstwo Donalda Trumpa mówi wprost: Ameryka pomyliła showmana z politykiem.

cw1jbmhxaaavrpu

Waldemar Mystkowski pisze o stosunkach dyplomatycznych PiS.

zagraniczne

Polityka zagraniczna PiS coraz bardziej legnie w gruzach. I nie ma szans na jej sensowną odbudowę, bo na budowniczego nie nadaje się szef dyplomacji Witold Waszczykowski, a prezesa PiS to specjalnie nie obchodzi, bo ma dalsze plany trzęsień, dewastacji.

Epicentrum wstrząsów znajduje się na Nowogrodzkiej, lecz fale sejsmiczne sięgają daleko. Oto trzy przykłady z ostatniej doby. W Moskwie Władimir Putin przyjął listy uwierzytelniające od 19 nowych ambasadorów, w tym ambasadora RP w Rosji Włodzimierza Marciniaka. Jest to rutyna, ale Polak nie został tak potraktowany, czyli dyplomatycznie pogłaskany, lecz jako jedyny zrugany i potraktowany pod włos. Prezydent Rosji Marciniakowi powiedział, iż stosunki Polski z Rosją są dalekie od zadowalających. Przekładając to na normalny język – jest bardzo źle i Warszawa nie może liczyć na normalność. A więc politycy PiS mogą sobie pomarzyć o odzyskaniu relikwii kultu smoleńskiego, czyli złomu Tupolewa. Wszak miało być w tej sprawie gładko i przyjemnie. Na szczęście Putin nie zachował się, jak Andrzej Duda, który nie przyjął ślubowania od trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Przecież prezydent Rosji mógł zachować się niedyplomatycznie, jak Duda – nie przyjąć.

cw1jugbwgaiegmo

Ta sama sprawa jeszcze ciekawiej przedstawia się z USA, bo tam nawet nie mamy ambasadora, który nie musi gratulować Donaldowi Trumpowi wyboru na prezydenta. Za to fale sejsmiczne poszły z Warszawy, bo otworzył usta Antoni Macierewicz i w swoim triumfalistycznym stylu powiedział: ”stosunki polsko-amerykańskie będą nie tylko bardzo dobre, ale jeszcze lepsze”. Stosunki bez ambasadora. Tak wygląda cnota dyplomatyczna PiS, nie mieć ambasadora do stosunków, ale mieć Macierewicza, który gwałci wszystkie relacje.

Najbardziej przykre dla nas fale sejsmiczne z Nowogrodzkiej dotarły do Brukseli, o czym przekonał się wicepremier Mateusz Morawiecki. Unia Europejska wstrzymała kurek z pieniędzmi, na razie 1 mld euro (4 mld zł), które przeznaczone miały być na budowę dróg. Oficjalnym powodem jest brak przetargów na inwestycje. W Brukseli nie przyjmują do wiadomości, iż PiS wyznaje zasadę uznaniowości. Dać swoim. Inny podtekst polityczny wstrzymania brukselskiego szmalu to konflikt Zachodu z PiS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Jak twierdzi europoseł PO Adam Szejnfeld jest to włoski strajk ze strony UE, która będzie domagała się przestrzegania wszelkich procedur, aby nauczyć Nowogrodzką moresu.

Wstrząsów z Nowogrodzkiej będzie więcej, prezes PiS je zapowiada. Prowadzą do tego, że z Polską się coraz mniej liczą, bo kto chce mieć stosunki z krajem ruin?

emocje

Cały wywiad z B. Jancelewiczem (Polityka 7.11.2016)

cwz_ymnxaaafdc8

cwz_ymswqaaijat