Posts Tagged ‘Marek Raczkowski’

Jarosławowi Kaczyńskiemu wypowiadają najzagorzalsi do niedawna jego zwolennicy. Do Ryszarda Bugaja i Jadwigi Staniszkis dołącza filozof prof. Bogusław Wolniewicz. Dla „Liberte!” mówi:

kaczyńskiOkazał

Moja hipoteza jest taka sama, jaką stawiałem w 2007 roku, gdy Jarosław Kaczyński doprowadził  samobójczo do przedterminowych wyborów. Po co, nie mając pewności, że wygra, na to poszedł? Moim zdaniem chciał przegrać, żeby elegancko pozbyć się ciężaru rządzenia. Wydaje mi się, że teraz jest podobnie. Kaczyński czuje, że nie umie rządzić, oraz że jego obietnice wyborcze,   te świadczenia społeczne, jak obniżenie wieku emerytalnego, czy bezpłatne leki dla starców – to wszystko idzie na kredyt, z deficytu budżetowego. Prezes PiS ma dość rozumu, by widzieć, że przy polityce, jaką prowadzi, bez masowego poparcia narodu nie może wygrać. Najlepiej więc dać się obalić, bo on najlepiej czuje się w opozycji. Wtedy można łatwo krytykować, za nic nie biorąc odpowiedzialności. Kaczyński czuje swoją słabość w konstruktywnym działaniu. W każdym razie wygrana jest tu dla niego równie korzystna, jak przegrana.

Jednak różnica między 2007 rokiem a obecną sytuacją jest taka, że PiS i Kaczyński mają samodzielną większość i nie potrzebują chwiejnych koalicjantów.

Ale mają za to całą Europę przeciwko sobie. Co znaczy nasz prezydent czy nasz Sejm i Senat w stosunku do takiej siły? Zdmuchną ich jak świeczkę.

Andrzej Duda zapisze się w historii zupełnie inaczej niż jego mentor, Lech Kaczyński, który bratu meldował po wygranych wyborach prezydenckich: „Melduję, panie prezesie, zadanie wykonane!”

Pisze o tym były szef think tanku PO, Jarosław Makowski:

panie

Prezydent Andrzej Duda zapisze się w historii jako polityk, który zawsze Jarosławowi Kaczyńskiemu składa jeden meldunek: „Panie Prezesie, wszystko już podpisane”.

Ten serial staje się już nudny. I trochę żenujący. Jego tytuł mógłby brzmieć: „W objęciach Jarosława”. Musicie państwo przyznać, że już samo pytanie: „czy prezydent może przestać być notariuszem rządu PiS?” – pytanie, które z całą powagą stawiają najwybitniejsi dziennikarze III RP i tzw. IV RP jest dla głowy państwa uwłaczające. Prezydent, który, przypomnijmy, zostaje wybrany w wyborach powszechnych. Ma więc nie tylko mandat, ale i takie jest wobec niego oczekiwanie społeczne, że będzie arbitrem w rozmaitych sporach politycznych. Tymczasem głowa państwa jest ubezwłasnowolniona. Znalazła się na łasce i niełasce prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Z kolei Daniel Passent radzi Witoldowi Waszczykowskiemu, aby odszedł, bo pojawia się taka możliwść po zwolnieniu mandatu przez Janusza Wojciechowskiego (Jarząbka) w Parlamencie Europejskim. Tam Waszczykowski będzie mógł dalej bredzić, ale bredzenie nie będzie wówczas takie szkodliwe. „Waszczu, wstydu oszczędź!”

niechWaszczykowski

Waszczykowski miał szereg wpadek, lubi swoje stanowisko, ale temperament i maniery go do tego urzędu nie predestynują. Jest zbyt konfliktowy i grubo ciosany. Teraz, kiedy w Parlamencie Europejskim zwalnia się miejsce po Januszu Wojciechowskim (inny fatalny wybór UE), Waszczykowski może czuć się niepewnie. Fotel eurodeputowanego wydaje się dla niego bardziej odpowiedni.

Jurek Owsiak  niedawny występ Krystyny Pawłowicz zalicza do najgłupszego, jaki w ogóle słyszał.

owsiak

„Dokładnie nie wiem nawet z jakiej partii jest Krystyna Pawłowicz, mogę się tylko domyślać” – mówi Jurek Owsiak w filmie dedykowanym posłance PiS.

facebook.com >>>

Owsiak przypomina miejską legendę, jak Gomułka rzucał butem w obraz telewizora, gdy pojawiała się na nim – gorsząca – Kalina Jędrusik. Zdaniem szefa Wielkiej Orkiestry Krystyna Pawłowicz, tak jak Gomułka, chce, by inni podporządkowali się  jej woli. „Tak samo trudno żyć w Pani stylu, bardzo trudno, a nawet wydaje się to niemożliwe. Tak jak Pani śmieje się z innych, ja śmieję się z Pani. W życiu nie słyszałem tak głupiego tekstu, wolę go nazwać tak jak wystąpienie Chruszczowa 60 lat temu – głupi, sowiecki tekst” – kończy nagranie Owsiak.

piotrusiu

raczkowskiNaj

Znany rysownik Marek Raczkowski twierdzi, że Jarosława Kaczyńskiego mógłby najlepoiej zgrać Louis de Funes.

louis1

Najwdzięczniejszym tematem do rysowania jest dla mnie wciąż jednak Jarosław Kaczyński. Jest w nim coś dziecinnego, infantylnego, jak te zaskakująco głupie wypowiedzi czy zirytowanie, gdy próbuje być dowcipny albo chce powiedzieć coś takiego jak z tymi współpracownikami gestapo. Idealnym aktorem do jego roli byłby Louis de Funes. Ludzie wokół Kaczyńskiego są raczej mało wyraziści – groteskowi i mało inteligentni. Kaczyński to taki typ polityka, że gdyby coś mu się stało, nie ma nikogo, kto by zajął jego miejsce. Po nim zmieni się wszystko.

I coś w tym jest.

Naczelny tygodnika „Polityka” Jerzy Baczyński pisze o pisowskim bezwstydzie i infantylizmie.

piSzachowuje

– Nowa władza i jej rzecznicy podkreślają, że oni – w odróżnieniu od zakompleksionych poprzedników, skończyli z pedagogiką wstydu, przejmowania się tym, co powiedzą Niemcy czy Bruksela, wpisywania się w jakąś europejską poprawność polityczną. Tylko, że odwrotnością wstydu na ogół nie jest duma, lecz bezwstyd. I na tym polega jeden z największych problemów, jakie mamy dziś z PiS. Życie społeczne składa się z mnóstwa niepisanych form, standardów, obyczajów, reguł przyzwoitości, języka i zachowania, za których naruszenie nie ma innych sankcji niż zawstydzenie. Otóż PiS zachowuje się bezwstydnie, często bezczelnie. Hasłem politycznym nowej formacji mogłoby być: „I co nam, k…, zrobicie?!”

Infantylizm PiS

Naczelny polityki przytacza retorykę PiS: Zaprzysięganie urzędnika z wyrokiem? Sorry, dla nas to zdanie sądu – nie podzielamy tego zdania. Skok na media? Władza potrzebuje osłony. Jak się nie podoba, to wybierzcie sobie inną władzę. – Jest w tej retoryce nie tylko jakaś infantylna satysfakcja z psoty, naruszania norm, przyjemność odwetu za prawdziwe czy urojone krzywdy, ale pewnie i emocjonalna rekompensata za niedostatek szacunku i uwagi – pisze Baczyński.

Krótko pisząc: zdziecinnienia dziada Kaczyńskiego najlepiej oddaje Louis de Funes.

louis deFunes

szkot_sw_hubert_lewandowski-684x310

Już wiemy dlaczego nasi piłkarze osiągnęli sukces. Zremisowali ze Szkocją (we wtorek, 2:2), a w sobotę wygrali z Niemcami (2:0).

Przeciez remis to sukces. Prawda? Na portalu Fronda.pl piszą:

Wymodliliśmy remis ze Szkocją!Dziękujemy św. Hubercie!

Tak tłumaczą:

Logiczne jest to, że polscy piłkarze wygrali bo Tusk wyjechał z kraju. Ale prawda jest taka, że to modlitwa do św. Huberta z Liege sprawiła, że byliśmy świadkami dobrego spotkania piłkarskiego. I trzeba zaufać w siłę modlitwy, która czyni po prostu cuda.

Hm! Jakaś kiepska ta modlitwa, bo to tylko remis.

A może wytłumaczenie daje Marek Raczkowski. Szkoci też się modlili.

remis

Aby się nie modlili, trzeba byłoby poobcinać im ręce – i byśmy zawsze wygrywali. Inna rzecz może niepokoić. Za przyczyną modlitwy do jakiego to świetego Robertowi Lewandowskiemu Szkot zrobił dziurę w nodze? Może Terlikowski modlił się do szatana? Hm?

Katolicka głupota nie zna granic. Oto sekwencja zdjęć, jak powstała dziura w nodze Lewandowskiego. Zdjęcia zrobił fotograf portalu naTemat.pl.

Na fotografiach widać dziurę, która powstała w getrach po starciu.