Posts Tagged ‘Marta Kaczyńska’

A MYŚLICIE, ŻE DLACZEGO JEST TERAZ PRZERWA W PRACACH SEJMU AŻ DO 25-GO STYCZNIA? Myślicie, że spokornieje?

c2os9gfw8aaaemq

PREZES PŁAKAŁ JAK OGLĄDAŁ…

c2qcdeixuaedfiy

ŻENUJĄCY POZIOM TVPiS…

c2ofqyowqaaampa

Kaczyński przymierza się do zmiany ordynacji wyborczej.

pis-zmieni

Właściwie nie powinniśmy się dziwić, bo prędzej czy później należało się tego spodziewać. Pomruki na ten temat dochodziły już od kilku miesięcy. I oto mamy coś w rodzaju odkrycia kart przez Kaczyńskiego, który o swoich planach zmian w ordynacji wyborczej powiedział w wywiadzie dla TVP Szczecin. Chce je wprowadzić jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Nie omieszkał dodać, że „to zmiany bardzo oczekiwane przez społeczeństwo”.

Kaczyński obecną ordynację ocenił jako „bardzo ułomną”. Zaproponował m.in. zasadę dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Chce, by urny wyborcze były przezroczyste i by w każdym lokalu wyborczym zamontowano kamerę tak, by każdy mógł zobaczyć, co się dzieje. „Chcę aby każdy obywatel mógł zobaczyć, co dzieje się w lokalu wyborczym, także w czasie liczenia głosów” – powiedział Kaczyński. Głosy miałyby być liczone przez wszystkich członków komisji wyborczych.

Pytany o zmiany w okręgach wyborczych, prezes PiS odpowiedział, że planowane są niewielkie korekty związane z rozmieszczeniem ludności. „Widzę problemy na poziomie wyborów do parlamentu, w szczególności wyborów senatorskich. Tam rzeczywiście są sztuczne okręgi wyborcze, które zostały stworzone ad personam. W województwie podlaskim jest taki okręg wyborczy, gdzie szanse miał Włodzimierz Cimoszewicz. Gdyby ten okręg został podzielony na trzy równe ludnościowo okręgi, jak powinno być, to jego szanse byłby dużo mniejsze. Tutaj trzeba dokonać pewnej naprawy. Podobnie okręgi w Warszawie, które łączą zupełnie inne części miasta ze sobą” – powiedział Kaczyński.

I na koniec wisienka na torcie. Kaczyński zapytany o termin wprowadzenia nowych zasad dotyczących ordynacji odpowiedział, że „chce, aby obowiązywały one od razu, ale jest sprawą Trybunału Konstytucyjnego orzec, czy to jest dopuszczalne”. Czyż pusty śmiech nie ogarnia…?

WSTYD NAM ZA WOJSKO, ZA STRAŻ POŻARNĄ, ZA KOLEJ, ZA AMBASADY I ZA PAŃSTWOWĄ POCZTĘ. WIEMY WSZYSCY, KTO ZA TYM STOI. Przynajmniej oficjalnie.

c2ovqz7xcaaqrdr

PANI MARTO, CZY TO ŁADNIE TAK KORZYSTAĆ ZE SPRZĘTU ORKIESTRY I JEDNOCZEŚNIE SZYDZIĆ Z OWSIAKA?

c2qjbhfwiaapuh6

3 KOMENTARZE, KTÓRE ZAORAŁY WCZORAJSZY PiS-OWSKI FILM „PUCZ”

c2qoqhoweaeypfv

Jacek Żakowski („Wyborcza”) analizuje poprzedni tydzień i dochodzi do wniosku, że zwycięstwo Kaczyńskiego jest pozorne, pyrrusowe.

kaczynski-nigdy

Jarosław Kaczyński zapewne nigdy jeszcze nie odniósł tak pyrrusowego zwycięstwa jak w ubiegłym tygodniu.
Wprawdzie osiągnął wszystko, czego chciał – ma budżet, likwidację gimnazjów, swobodę przenoszenia obrad, gdzie mu się podoba, prawo wykluczania posłów wedle widzimisię, pełną dyscyplinę we własnych szeregach, podzieloną opozycję i ugruntowane poczucie bezsilności opozycyjnych wyborców – ale stworzył nowe stany świadomości, które są ziarnami jego klęski.Przez rok wspierani przez KOD opozycyjni posłowie dzielnie toczyli parlamentarne zmagania w obronie ustrojowego ładu. Podpisanie przez prezydenta i wejście w życie nielegalnie uchwalonego budżetu oraz oczywista absurdalność posyłania ustawy do skolonizowanego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że były to zmagania beznadziejne. Pochłonęły gigantyczną energię, a nie powstrzymały zmian obalających system konstytucyjny. Kolejnych pewnie też nie powstrzymają.

To nie znaczy, że były zbędne ani że nie należy dalej stawiać oporu w parlamencie. Znaczy to jednak, że konstytucja, prawo, sądy, opozycja, a nawet wspólnota zachodnia to za mało, by skutecznie bronić demokracji i praworządności, gdy ma się do czynienia z przeciwnikiem bezwzględnym, bezwstydnym i zdeterminowanym. A tacy zwykle są wrogowie demokracji.

Po strasznym tygodniu, w którym klamka zapadła w dwóch wielkich bataliach – o budżet i oświatę – a Zbigniew Ziobro rozpoczął batalię o kontrolę nad składem Trybunału, te prawdy zaczynają docierać do PO i do Nowoczesnej. Dlatego na moje postawione w Superstacji pytanie „co dalej?” Sławomir Neumann odpowiada: „Ruszamy w Polskę”.

Ma to sens metaforyczny, bo parlamentarzyści pochodzą z całej Polski. Ale znaczy to, że do opozycji dotarło, iż aby mieć w Polsce realną demokrację, trzeba nadrobić największy błąd ćwierćwiecza, czyli zaniedbanie „najważniejszego – jak w pożegnalnej mowie powiedział Barack Obama – urzędu demokracji, którym jest obywatel”.

(GENIALNE TŁUMACZENIE SIPOWICZA. POSEŁ SZCZERBA MUSI TO KONIECZNIE PRZECZYTAĆ 🙂 )

c2qznydxaaafgmr

Dzięki pisowskiemu walcowi do wielu ludzi w Polsce zaczęło wreszcie docierać, że demokracja to przede wszystkim jest stan świadomości, kultury i obyczajów, a nie tylko i nawet nie głównie instytucje – konstytucja, wybory, prawa, urzędy, parlament, formalne procedury – jak do niedawna naiwnie wierzyła większość polskich liberałów. PiS byłby przecież inny, gdyby wiedział, że niszcząc demokrację, skazuje się na klęskę, bo obywatele tego nie zaakceptują.

Porażką ćwierćwiecza, którą teraz w dużo trudniejszych warunkach trzeba odpracować, jest to, że nie dorobiliśmy się dość wielu takich czujnie i wiernie urzędujących świadomych i oddanych obywateli. Na przeszkodzie stała naiwna liberalna wiara, że demokracja i rynek ułożą się same przy pomocy „niewidzialnej ręki”.

Tę nową świadomość w ostatnim „Magazynie Świątecznym” twardo wyraził prof. Marcin Król, pisząc: „Myli się bowiem nasza opozycja. Nie da się mieć i liberalizmu, i demokracji”. Myślę, że po strasznym tygodniu spora część opozycji zaczęła to rozumieć. Jarosław Kaczyński nareszcie będzie miał z kim przegrać.

WYGLĄDA NA TO, ŻE ONI ŻYJĄ CAŁY CZAS W JAKIEJŚ INNEJ, ALTERNATYWNEJ RZECZYWISTOŚCI

c2qgwzawgaa1c73

TO WOŁA O POMSTĘ DO NIEBA!

c2oxavaxgaykzzr

O sytuacji Ziobry pisze Wojciech Maziarski („Wyborcza”).

nie-dajmy

Zbigniew Ziobro próbował własnej gry, nie konsultując z naczelnikiem

Nie dajmy sobie wcisnąć kitu, że w PiS-ie wszystko idzie gładko. W obozie władzy słychać wyraźne trzaski, które zwiastują dla niej przyszłe problemy. Ostatni wniosek Zbigniewa Ziobry do Trybunału dowodzi, że nie zrezygnował z marzeń o odegraniu większej roli w polityce. Prezes Kaczyński wie o tym, więc trzyma go na krótkiej smyczy.
Przypomnijmy sekwencję zdarzeń z minionego tygodnia. Najpierw Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, złożył zaskakujący wniosek, by Trybunał Konstytucyjny ocenił prawidłowość wyboru trzech swoich sędziów, powołanych przez Sejm w 2010 r. Komentatorzy zinterpretowali to jako próbę przejęcia przez PiS pełni kontroli nad Trybunałem i wyrugowania z niego sędziów opierających się władzy. Choć właściwie nie wiadomo, po co partia rządząca miałaby to robić – nie ma takiej potrzeby, bo przecież już teraz sprawuje pełną kontrolę nad ubezwłasnowolnionym Trybunałem.Następnie Jarosław Kaczyński w równie zaskakujący sposób zdezawuował wniosek Ziobry, mówiąc, że Trybunał nie ma kompetencji, by orzekać o prawidłowości wyboru dokonanego przez posłów.Później politycy PiS zaczęli opowiadać, że w istocie była to chytra zagrywka Ziobry, który w ten sposób chciał uciąć spór o prawidłowość wyboru sędziów dublerów. Skoro bowiem Trybunał nie jest władny, by oceniać prawidłowość wyboru dokonanego przez posłów w 2010 r., to tak samo nie jest władny orzekać o wyborze sędziów przeprowadzonym w obecnej kadencji.

To tłumaczenie brzmi atrakcyjnie i sugeruje, że politycy obozu rządzącego są niezwykle przebiegłymi graczami, planującymi zawczasu – niczym wytrawni szachiści – kilka posunięć naprzód. Jednak wygląda to raczej na uzasadnienie dorobione po fakcie, by zasłonić nieprzyjemną dla PiS-u prawdę, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny próbował jakiejś własnej gry, nie konsultując tego z naczelnikiem.

(Z ŻYCIA WZIĘTE 🙂 PIĘKNA SYTUACJA! )

c2obttjxcaeuhyf

Gdyby rzeczywiście wniosek Ziobry do Trybunału był elementem uzgodnionego z kierownictwem PiS-u chytrego planu, Kaczyński nie miałby żadnych powodów, by publicznie podważać inicjatywę swego ministra. Po prostu zachowałby milczenie i czekałby na rozwój wydarzeń, by doprowadzić rzekomy projekt do końca.

Wydaje się, że w rzeczywistości byliśmy świadkami skrytej rywalizacji w kręgach rządzącej elity. Uczestnicy tych podchodów starają się to teraz zatuszować, wmawiając opinii publicznej, że obóz władzy jest monolitem.

A przecież dobrze wiemy, że nie jest. Gdyby ktoś zapomniał: Zbigniew Ziobro, polityk niezwykle ambitny, został w 2011 r. karnie usunięty z Prawa i Sprawiedliwości za niesubordynację. Założył wówczas konkurencyjne ugrupowanie Solidarna Polska, z którego list bezskutecznie startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Widząc, że samodzielnie i w opozycji do PiS-u nie jest w stanie odnieść sukcesu, pokajał się, podwinął ogon i w wyborach 2015 r. wystartował już z listy Kaczyńskiego.

Prezes chwilowo przymknął oko na jego wcześniejszą nielojalność, ale nie zapomniał mu jej. Aby się zabezpieczyć na przyszłość, zaoferował mu nie koalicję, lecz start z listy swojej partii. W ten sposób do Sejmu dostali się politycy partii Ziobry, lecz nie sama partia, która nie stanowiła w wyborach samodzielnego podmiotu i nie przysługuje jej dotacja z budżetu. To bardzo osłabia pozycję Solidarnej Polski w polityce.

W dodatku – to już czysta złośliwość, charakterystyczna dla Kaczyńskiego czerpiącego satysfakcję z upokarzania rywali i sojuszników – Ziobro dostał ostatnie miejsce na liście PiS-u w okręgu świętokrzyskim. Jego osobista popularność sprawiła, że mimo to dostał się do Sejmu.

Ziobro zza węgła

Dotychczasowa aktywność Ziobry jako ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego bardzo odbiega od tego, co zapamiętaliśmy z lat 2005-2007, kiedy to był inicjatorem wielu prowokacji i nagonek na politycznych przeciwników, z których jedna zakończyła się nawet śmiercią ofiary – Barbary Blidy. Z tamtego okresu pozostał nam w pamięci obraz Ziobry jako harcownika z pierwszej linii frontu, nadaktywnego, stale występującego na konferencjach prasowych, na których pokrzykiwał i wymachiwał dyktafonem.

W przeciwieństwie do tego dziś jest mało obecny w mediach, nie wyrywa się do przodu, a jeśli nawet występuje publicznie, to nie inicjuje samodzielnych akcji, a raczej gra rolę żołnierza w armii, której naczelnym dowódcą jest Kaczyński. Widać wyraźnie, że bardzo się pilnuje, by nie podpaść prezesowi, i stara się go przekonać o swej lojalności.

Czy tak jest rzeczywiście? Czy wyrzekł się własnych ambicji?

Wolne żarty. Jego ostatni wniosek do Trybunału dowodzi, że nie zrezygnował z marzeń o odegraniu większej roli w polityce i tylko czeka na okazję. A prezes Kaczyński wie o tym i dlatego trzyma go na krótkiej smyczy. Jednak prędzej czy później obaj rzucą się sobie do gardła.

MARTWE KLACZE ŻONY PERKUSISTY ROLLING STONES TO ZA MAŁO. CZAS JESZCZE NA ZAKAZ WJAZDU DLA JAGGERA.

c2q2avpwgaaktip

DLA TYCH PANÓW, KTÓRZY TAK BARDZO NIENAWIDZĄ ORKIESTRY.

c2ohlawxcaa8el7

W TVP ANI SŁOWA O NAJWIĘKSZEJ AKCJI NA ŚWIECIE. DNO!!!

c2qsljzxuaagyfw

Waldemar Mystkowski pisze o związkach Kaczyńskiego z Donaldem Trumpem.

kaczynski-i-trump

Polskę czeka dekoniunktura, wszystko, co najlepsze mamy za sobą. Przed nami niepewność, co do sytuacji wewnętrznej, ale jeszcze bardziej – zewnętrznej. To, że Jarosław Kaczyński chce się zainstalować na zawsze, jako rządzący, nie ulega wątpliwości. Raczy nam serwować, jak to będzie przebiegać, małymi częściami, które następnie są uchwalane i zatwierdzane przez prawo. To ostatnie jeszcze nie zostało do końca spacyfikowane, lecz to kwestia czasu.

Kaczyński zapowiedział majstrowanie przy ordynacji wyborczej, bo „są bardzo oczekiwane przez społeczeństwo”. Co ulegnie zmianie? Na pewno nie to, co dzisiaj zapowiada, zmiana granic okręgów wyborczych. Gdyż ta zasada nie wprowadzi istotnych zmian w wyborach, niewielkie korekty, kto zostanie przedstawicielem. Istotą będzie infrastruktura wyborcza, komisje wyborcze, które dostaną Julie Przyłębskie na poziomie lokalnym, sprawdzające „ruchy kontroli wyborów”, dostęp ich do urn wyborczych, są to żołnierze PiS, którzy przeszli chrzest bojowy podczas ostatnich wyborów. Karne osoby reagujące niczym psy Pawłowa. Istotny też będzie sposób liczenia głosów, który znajdzie miejsce poza „zasięgiem kontroli”, jak przewóz niepoliczonych kart wyborczych w miejsca „sprzyjające demokracji”.

Kaczyński też rozprawi się ze społeczeństwem obywatelskim przynajmniej dwutorowo. Poprzez ustawy o zgromadzeniach, aby im zapobiegać. Zaś organizacje pozarządowe uczyni rządowymi. Nie bez znaczenia jest walka ad personam, na wszelkich Kijowskich będą wyciągane faktury – metody nieważne, liczą się efekty.

Kaczyńskiemu sprzyja świat zewnętrzny, Unia Europejska pogrąży się w większym kryzysie niż obecny. Zapowiada to amerykański Kaczyński, Donald Trump. Nowy prezydent amerykański uznał UE jako „instrument niemieckiej dominacji”. Nie, nie powiedział tego Kaczyński z Nowogrodzkiej, powiedział to Kaczyński z Białego Domu w Waszyngtonie. Tamten Kaczyński stwierdził, że Unia została stworzona po to przez Berlin (powinno być zdaje się Bonn), aby rywalizować z Ameryką w handlu międzynarodowym. Nijak się to ma z prawdą historyczną, ale Trumpowi nie chodzi o żadną prawdę (jak Kaczyńskiemu), chodzi o fakty dokonujące się.

W polityce będzie coraz mniej rozumu, a coraz więcej interesów partyjnych i personalnych. Kto wejdzie na miejsce Unii Europejskiej wg Kaczyńskiego z Waszyngtonu? Rosja, z którą zamierza robić interesy. Jakie można robić interesy z Rosją? Eksportować wartości rosyjskie, które nijak się mają do zachodnich standardów demokratycznych. No, można jeszcze eksportować kopaliny, ale raczej do tej pory USA w surowcach konkurowała.

Kogo interesy w USA reprezentuje Trump? Chyba jest oczywiste. A retoryka Trumpa co do NATO jest godna jankeskiego Kononowicza: „NATO jest przestarzałe po pierwsze dlatego, że zostało wymyślone wiele, wiele lat temu”.

Europa bez wsparcia USA pogrążała się w nacjonalizmach, a te krwawo walczyły ze sobą. Dlatego będą rosnąć w siłę wszelacy Kaczyńscy. W jakimś sensie jesteśmy prekursorami, ubiegli nas tylko Putin, Łukaszenka, Janukowycz (ten chwilowo uszedł z życiem), Orban.

Kaczyński jest w czołówce prekursorów i zmierza tam, gdzie wzmiankowani, jeszcze ma kiepskie stosunki z Putinem, ale tylko dlatego, że prezes PiS jest zakładnikiem mitu smoleńskiego, ten zostanie zmodyfikowany i otworzy kierunek kremlowski.

Kaczyńskiemu wiedzie się, bo gdyby nie wygrana Trumpa za Oceanem, jego los byłby przesądzony, a prezes PiS przetrącony. Za sprawą decyzji wyborców amerykańskich jest odwrotnie, Polacy są przetrąceni, a Kaczyński będzie snuł kolejne wizje, jak wziąć naród za mordę.

Piszę „Kaczyński”, bo on sformatował podobnych sobie Polaków. Demokracji będzie ubywać, a przybywać kaczyzmu, lokalnego putinizmu, trumpizmu, łukaszenizmu, orbanizmu. To nas czeka, bo jak to określa prezes, „są bardzo oczekiwane przez społeczeństwo”: kaganiec i kajdany.

DUŻE SERCE DLA PROFESORA RZEPLIŃSKIEGO! I DLA WSZYSTKICH WOLONTARIUSZY WOŚP!!!

c2ol0goxaaepl_p

WIELU KSIĘŻY ZACHOWAŁO SIĘ TAK, ŻE ZASŁUGUJĄ NA TEN ŻART HERLA.

c2oiuz7wgaa-qt6

>>>

Powstańcy warszawscy powiedzieli „nie” apelowi smoleńskiemu, Antoni Macierewicz nie poddaje się. Prezes mu kazał, aby kit smoleński był czytany podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego.

mon

MON będzie rozmawiał z nielicznymi kombatantami, kyórzy mogą się zgodzić. Tak wygląda manipulacja PiS:

– Wszyscy, bez dzielenia i dokonywania prób podziału, także w grupie kombatantów, przedyskutujemy sprawę dotyczącą przeprowadzenia obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego – oświadczył rzecznik prasowy MON. Bartłomiej Misiewicz.

Nawet Marta Kaczyńska czyje, że z kitem smoleńskim wciskanym na wszelkich uroczystościach jest coś nie tak.

martaKaczyńska

– Bohaterowie każdej z ważnych dat zasługują na to, by mieć własne święto – z uwagi na swoją godność i troskę o dobrą pamięć pokoleń. Nieuporządkowana inflacja wspomnień z pewnością temu nie służy – pisze Marta Kaczyńska o pomyśle odczytania apelu smoleńskiego podczas rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

Tomasz Lis uważa, że zawłaszczanie Polski przez PiS to warzywna wojna buraków PiS z brukselką:

burakWygrywa

– Celem PiS-u jest nie tylko władza, ale zaspokajanie emocjonalnych potrzeb lidera. Nie ma więc idiotyzmu, którego nie usłyszymy i obelgi, która nie padnie – redaktor naczelny „Newsweeka”.

– Władca państwa funduje despekt prezydentowi, bo ten miał czelność podziękować poprzednikom za udział w doprowadzeniu do szczytu NATO. Minister edukacji nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie kto dokonał pogromu w Kielcach i spalił Żydów w Jedwabnem. Minister obrony narodowej, ustami swojego rzecznika, potwierdza, że apel smoleński odbędzie się w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, mimo protestów powstańców. Władca państwa informuje, że jego brat był faktycznym liderem Solidarności. Po tragicznym zamachu w Nicei minister spraw wewnętrznych i wiceminister sprawiedliwości pomstują na europejskie elity i poprawność polityczną…

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o ruchach tektonicznych w PiS. Coś pęka. Nie wszyscy chcą prezesowi salutować w jego idiotyzmamch.

ruchy

We wnętrzu PiS zachodzą ruchy tektoniczne, które zagrażają „dobrej zmianie”. Dotychczas byli trzymani pod wspólną gardą przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. PiS – przeciw całemu światu. Ale nawet rzeczywistość pisowska zaczęła skrzeczeć. Trzech ministrów, w tym nowy pupilek (delfin) wicepremier Mateusz Morawiecki, mówią „nie” drugiemu sztandarowi PiS – obniżeniu wieku emerytalnego. Program 500+ i obietnice cofnięcia tuskowej reformy emerytalnej wyniosły PiS do władzy. Postawa Morawieckiego może więc być decydująca w tym „nie”. Wicepremiera wspiera drugi wicepremier Jarosław Gowin i minister finansów Paweł Szałamacha.

Lecz przyszedł jeszcze jeden cios w Kaczyńskiego, zadany został z nieoczekiwanej strony, która naprawdę może być „suwerenna”. Mianowicie Andrzej Duda nie podziela słów prezesa, że sukces szczytu NATO jest zasługą ministrów PiS i prezesa Kaczyńskiego. Zdanie prezydenta wygłosiły jego usta, Marek Magierowski w programie #RZECZoPOLITYCE na Rp.pl. raczył się  wyrazić: –Prezydentowi nie zrobiło się przykro [przyp. mój – po słowach prezesa Kaczyńskiego], bo wie, że szczyt NATO to sukces tysięcy osób. To sukces jego, ministra Macierewicza, ministra Waszczykowskiego, premier Szydło i samego prezesa Kaczyńskiego oraz wielu, wielu innych osób, także anonimowych. Prezydent mówił o tym, że starania o to, by ten szczyt odbył się w Polsce, to były starania poprzedników.

„Starania poprzedników” mogą się okazać nie do przełknięcia dla prezesa Kaczyńskiego. Tymi „staraniami” Duda dopuszcza się zdrady wg aksjologii prezesa. Kaczyński nie tylko nie będzie wymieniał nazwiska prezydenta w swoich wypowiedziach, nie będzie podawał ręki, a nawet gdy zobaczy twarz Dudy w telewizorze, szybko zmieni kanał na ten z transmisją zawodów rodeo.

rzeczpospolita

Tak PiS-owi uderza władza.

Podwyższają sobie pensje: B.Szydło +8 tys. zł. Ministrowie +5,5 tys. Wiceministrowie +5 tys. A. Duda +4,5 tys. Posłowie +2 tys.CntMxz1WAAAmVgY

aferaDubienieckiego

Ciekawe asocjacje w dużej części mediów są związane z rozpoczynającym się nowym rokiem szkolnym. Otóż kojarzy się z Kościołem (oczywiście – katolickim). Przykładów jest bez liku. Skupię się nad jednym, który dociera do zwykłych ludzi, najzwyklejszych – na „Super Expressie”.

Materiał dotyczy rodziny Kaczyńskiego, a dokładnie dzieci Marty Kaczyńskiej. Artykuł nosi tytuł „Afera Dubienieckiego. Jarosław Kaczyński wspiera Martę”.

Uspakajam – Marcin Dubieniecki nadal siedzi. Ale jego dzieci i Marty poszły do szkoły. Zwykle był z dziećmi w pierwszy dzień roku szkolnego.

A teraz „tato nie wraca; ranki i wieczory” (A. Mickiewicz) Za to jest Jarosław Kaczyński, który Martę wspiera. Jak? Nie piszą. Czyżby poszedł z ochroną osobistą do szkoły zamiast Dubienieckiego? Nie wiadomo. Nie piszą – wspiera.

Zaś Marta wspomina:

Za mało wspierała stryja w walce o prezydenturę. – Potem poznałam sondaże, które mówiły, że gdybym mocniej wsparła stryja, wynik byłby dużo lepszy. Żałuję, że nie było mnie więcej – przyznała córka Marii i Lecha Kaczyńskich.

Więc chodzi o kampanię wyborczą. Ale dlaczego ten materiał o „nowym roku szkolnym” jest ilustrowany i to dużą fotografią z jakiegoś kościoła, a znajdują się na niej: Marta, klęczący na jedno kolano Jarosław Kaczyński, na dwa kolana Beata Szydło i też na dwa kolana Marek Karczewski. Nie ma łapiącego hostię Andrzeja Dudy, może w tym czasie na Westerplatte uciekał przed Ewą Kopacz.

Szydło i Karczewski – rodzina, która wspiera? Rok szkolny zaczyna się w kościołach? Niestety – tak. Ważną uroczystością na nowy rok szkolny jest święcenie tornistrów. To nowy obyczaj szkolny. Nawet przybory szkolne są pod kontrolę kleru, nie tylko kształtujące się umysły.

Rośnie nam zniewolony naród – już na etapie szkolnym.

ŚwięcenieTornistrów

ŚwięcenieTornistrów1