Posts Tagged ‘Mateusz Kijowski’

WSZYSCY JESTEŚMY ZA.

c2ac8ehweaezfen

CZY ZA TO JAK WSPANIALE ŁĄCZY POLAKÓW I ANGAŻUJE W POMAGANIE INNYM, NALEŻY MU SIĘ NOBEL?

c2zxjymwqaag7iw

Lis: Albo będziemy obywatelami, albo poddanymi. Bez nas demokracja padnie

lis

„Za upadek demokracji odpowiedzialność ponoszą nie tylko ci, którzy ją niszczą. Także ci, którzy jej nie bronią” – pisze Tomasz Lis w nowym „Newsweeku”.

„Wszystko, co dzieje się w państwie, jest kwestią ‚wizji’ jednego człowieka. Kraj jest jego zakładnikiem. Los kraju zależy od jego kaprysów. Ludzie coraz częściej występują w roli poddanych” – pisze Tomasz Lis we wstępniaku do „Newsweeka”. Jego zdaniem „my, obywatele, nie mamy już alibi. Nie ma Sowietów ani komuchów, obcej armii ani ZOMO. Jesteśmy my. Albo będziemy obywatelami, albo poddanymi”.

Jak zaznacza publicysta, los republiki związany jest z istnieniem ludzi, którzy staną w jej obronie. Bo, jak dodaje, „za upadek demokracji odpowiedzialność ponoszą nie tylko ci, którzy ją niszczą. Także ci, którzy jej nie bronią”. Według Lisa najważniejsza jest świadomość, że „bez nas demokracja padnie”.

BRAK SŁÓW… PRZEZ JAKIEGOŚ IDIOTĘ ZOSTANIEMY BEZ ŻUBRÓW? KTO NA TO POZWOLIŁ????

c2agdesw8aqrudt

Triumf woli PiS-u. Jeśli zechce, opozycja stanie przed sądem. Co się zdarzy w najbliższych miesiącach? [ANALIZA]

Ewa Siedlecka („Wyborcza”) analizuje, co się zdarzy w najbliższym czasie. Kryzys parlamentarny zakończony. Opozycja pokazała, że potrafi się zbuntować, PiS – że i tak zrobi, co zechce. Czy ustawę budżetową osądzi Trybunał? Co z posłami, którzy protestowali w Sejmie?

ekspertyzy

Budżet podpisany. Prezydent nie chciał posłać go do Trybunału Konstytucyjnego. Chociaż – pomimo niewiarygodności wyroków obecnego Trybunału – taki ruch mógłby, przynajmniej formalnie, przeciąć spór.

Co się zdarzy w najbliższych miesiącach?

Czy ustawę budżetową osądzi Trybunał?

Nowoczesna zapowiada zaskarżenie trybu uchwalenia ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego.

Co można skarżyć?

– zwołanie posiedzenia Sejmu w Sali Kolumnowej: bo fizycznie nie jest w stanie się tam zmieścić 460 posłów;

– niedopuszczanie opozycji do składania wniosków formalnych;

– blokowe głosowanie nad poprawkami wzajemnie się wykluczającymi i dotyczącymi różnych spraw.

Zaskarżenie braku kworum byłoby wątpliwe, bo jeśli nie ma pewnego sposobu sprawdzenia, czy było, rozstrzyga o tym marszałek Sejmu.

Gdyby prezydent przed podpisaniem posłał ustawę budżetową do Trybunału, TK miałby na osądzenie tego wniosku dwa miesiące (art. 66 ustawy o trybie działania TK). I musiałby ją osądzić w pełnym składzie, minimum 11 sędziów. Do osądzenia wniosku posłów nie ma żadnego terminu. A sądzi je skład pięcioosobowy.

Trybunał mógłby tą sprawą nie zająć się w ogóle. Jeśli będzie się wstrzymywał z osądzeniem wniosku Nowoczesnej, umrze on za trzy lata, razem z kadencją obecnego Sejmu.

Prezes TK Julia Przyłębska może też zablokować wydanie wyroku, dołączając do składu sądzącego dublerów sędziów. Wtedy „starzy” sędziowie mogą nie zechcieć z nimi orzekać, bo 3 i 9 grudnia 2015 r. sami orzekli, że dublerzy zostali wybrani na zajęte już prawomocnie miejsca. A więc ten wybór, jako obarczony wadą, nie wywołał skutku.

Do osądzenia trybu przyjęcia ustawy budżetowej prezes Przyłębska może też po prostu wyznaczyć skład, który da gwarancje wyroku o zgodności z konstytucją. Kilka dni temu pokazała, jak potrafi ustalać składy: do osądzenia wniosku prokuratora generalnego w sprawie wadliwego trybu wyboru trzech sędziów TK w 2010 roku wyznaczyła siebie, dublera sędziego Mariusza Muszyńskiego i Michała Warcińskiego – wszyscy nominowani przez PiS.

Czy ustawę budżetową osądzą sądy powszechne?

(ZEJŚCIE PONIŻEJ POZIOMU DNA… )

c2aiykixgaalkel

Sam budżet – pomijając konstytucyjną granicę deficytu: trzy piąte wartości rocznego produktu krajowego brutto – nie poddaje się kontroli konstytucyjnej, bo rząd i parlament mają swobodę w planowaniu wydatków. Chyba że np. na służbę zdrowia, oświatę czy sądownictwo zostałaby w budżecie zapisana kwota, za którą w sposób oczywisty nie będą w stanie działać. Władza publiczna ma konstytucyjny obowiązek zapewnić obywatelom ochronę zdrowia, oświatę i dostęp do sądu.

Słyszy się opinie, że ustawa budżetowa będzie kwestionowana przed sądami powszechnymi. A konkretnie – decyzje podejmowane na jej podstawie, bo nie ma pewności, czy została prawidłowo uchwalona. To bardzo mało prawdopodobne.

Bo kto i na co miałby się skarżyć? Gmina X, że dostała mniej niż gmina Y? Szpitale, że nie przewidziano pieniędzy na oddłużanie? Patrz wyżej: władza ma swobodę w decydowaniu, jak wydaje publiczne pieniądze.

Mowa była o tym, że obligacje, które rząd wypuści, by sfinansować zaplanowany w budżecie deficyt, mogą być kwestionowane, bo wydano je na podstawie nieważnego budżetu. Ale skarżone w jaki sposób i przez kogo?

Przecież jeśli ktoś kupi te obligacje, to będzie to decyzja świadoma i dobrowolna. Wiedza o tym, jak budżet został uchwalony, jest powszechna. Po drugie, jeśli ten czy inny rząd w przyszłości odmówiłby wykupu tych obligacji, twierdząc, że budżet, na podstawie którego je wydano, nie był prawidłowo uchwalony, to przed sąd trafi nie ustawa budżetowa, tylko kwestia niedotrzymania umowy. Legalność wydania obligacji będzie w tej sytuacji drugorzędna. Ważne, że państwo wzięło pieniądze za obligacje, a teraz nie chce ich oddać. I o to będzie sprawa.

Co z posłami okupującymi salę posiedzeń?

Na zlecenie marszałka Kuchcińskiego Biuro Analiz Sejmowych zamówiło siedem opinii. Dowodzą, że procedura uchwalenia ustawy budżetowej była zgodna z konstytucją, a marszałek nie złamał prawa. A także dają „podkładkę” do ścigania posłów okupujących sejmową salę za pomocą prawa karnego i regulaminu Sejmu.

Niewątpliwie okupowanie sali obrad podpada pod art. 23 regulaminu Sejmu: „W przypadku uniemożliwiania przez posła pracy Sejmu lub jego organów (…) Prezydium Sejmu może podjąć uchwałę o obniżeniu uposażenia lub diety parlamentarnej posła”. Można zabierać przez trzy miesiące połowę uposażenia lub diety poselskiej. Od tej kary przysługuje odwołanie do… Prezydium Sejmu. A w Prezydium rządzi PiS: ma marszałka, dwóch wicemarszałków i wicemarszałka z Kukiz’15. Po jednym marszałku mają też Nowoczesna i PO.

W opiniach sporządzonych na polecenie marszałka Kuchcińskiego autorzy (prof. Romuald Kmiecik, kryminolog z UMCS w Lublinie, prof. Grzegorz Górski z Kolegium Jagiellońskiego i pracownicy Biura Analiz Sejmowych dr Piotr Chybalski i dr hab. Jarosław Wyrembak) dowodzą, że okupujący posłowie swoim czynem złamali sześć przepisów kodeksu karnego: art. 128 par. 3 kk (wpływanie przemocą na czynności konstytucyjnego organu), art. 231 par. 1 kk (przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego), art. 191 par. 1 kk (przemoc wobec marszałka Sejmu w celu zmuszenia do określonego zachowania), art. 226 par. 1 kk (znieważanie funkcjonariusza na służbie), art. 226 par. 3 kk (publiczne znieważenie konstytucyjnego organu RP – Sejmu) i art. 128 par. 1 kk (przygotowanie do obalenia siłą konstytucyjnego organu).

Ich ekspertyzy to gotowe doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na razie wisi jak miecz Damoklesa nad głowami posłów. Jeśli dostanie je prokuratura Zbigniewa Ziobry – postawi posłom zarzuty. A jeśli akt oskarżenia dostanie sędzia, któremu najbardziej zależy na karierze, albo świętym spokoju, posłowie mogą się spodziewać wyroku za przestępstwo umyślne, który pozbawi ich do końca życia możliwości kandydowania do parlamentu (specjalnie w tym celu – wtedy chodziło o Andrzeja Leppera – zmieniono kilka lat temu konstytucję). W ten sposób PiS pozbyłby się z Sejmu większości obecnych posłów opozycji.

Oczywiście wcześniej posłom trzeba uchylić immunitet. PiS spokojnie ma większość, by to zrobić. Problemem może być to, że posłowie okupowali salę w ramach sprawowania mandatu. A to, co się robi w ramach sprawowania mandatu, objęte jest tzw. immunitetem materialnym, którego nie można uchylić.

Ale eksperci, na zlecenie marszałka Kuchcińskiego, już przygotowali prawne uzasadnienie, że okupacja sali plenarnej nie była działaniem w ramach immunitetu materialnego, bo… łamanie prawa nie jest działaniem w ramach mandatu. Gdyby rzeczywiście tak było, to kiedy właściwie posła chroni immunitet materialny?

Swego czasu dyskutowano, czy Andrzej Lepper, który w swoim okręgu poselskim bronił kupców przed komornikiem (uniemożliwianie wykonywania obowiązków), działał w ramach poselskiego mandatu. I czy wobec tego chroni go immunitet materialny. Ostatecznie nie pociągnięto go do odpowiedzialności. Posłowie Nowoczesnej i PO protestowali w Sejmie przeciwko łamaniu regulaminu przez marszałka Sejmu: ograniczaniu gwarantowanych regulaminem praw mediów, bezsensownego wykluczenia z obrad posła Szczerby, a potem przeciwko uchwaleniu kilku ustaw w Sali Kolumnowej z naruszeniem regulaminu.

W prawie karnym znana jest instytucja obrony koniecznej. W jej trakcie można naruszyć jedno dobro dla ratowania innego. Jeśli dojdzie do procesów posłów opozycji, argument immunitetu materialnego i obrony koniecznej zapewne padnie.

WYCINANIE KONFETTI I ZRZUCANIE NAD GŁOWĄ MINISTRA SĄ OBOWIĄZKIEM POLICJI. CZY MALOWANIE CHODNIKÓW I TRAWY RÓWNIEŻ? BAREJA BYŁBY DUMNY!!!

c2al1lrwia4-sbt

NIE MOGLIŚMY SIĘ POWSTRZYMAĆ :))))

c2cl19exgaadxwp

Waldemar Mystkowski pisze o przeglądzie przyszłości przez Szydło.

dwa-tygodnie

Przez 14 dni Beata Szydło będzie zajmować się public relations, bo do tego sprowadza się raportowanie ministrów jej rządu, co zrobią dla suwerena. Hasło tego zajęcia: „Rok nowych zadań”. Szydło nie rządzi, tak jak Andrzej Duda nie jest prezydentem. Sprowadzili najważniejsze urzędy w państwie do ról drugorzędnych – surogatów, namiastek, a nawet miazmatów.

Na konferencjach prasowych Szydło nie używa retoryki, ale logorei. Gdy na jakikolwiek temat odpowiada, nie jest to język, którym przekonuje do siebie, do zadań, jakie nakłada na nią rola administrującej, ale słowotok, który równie dobrze dotyczy czegokolwiek innego. Do tej pory na tym stanowisku mieliśmy zarządzających krajem lepiej lub gorzej predysponowanych, lecz postronnym nie przychodziło do głowy, iż nie mają pojęcia o rządzeniu.

Z Szydło zachodzi ten przypadek, że ona tak naprawdę nie wie, czym ma się zająć. Jeżeli w przestrzeni publicznej zaistnieje jakiś kłopot polityczny, jej zwykle nie ma, wypowiadają się inni, a najczęściej poseł Kaczyński, który z kontrowersji czyni konflikt i obarcza winą innych. Populistyczne hasła zastąpiły wizję i przyszłość, tak zarządzane państwo obija się od jednej bandy do drugiej, degradując nasze znaczenie w Unii Europejskiej, a w kraju zużywając to, co wypracowali poprzednicy.

Jak długo można tak rządzić, a dokładniej: będąc u władzy i korzystając z zasobów, aby zaspokoić rozbudzone ambicje własne i partyjne? Polska jest na dorobku, tkanka względnego dobrobytu niezbyt imponująca, symptomy wyczerpania i zaniku szybko okażą się, że już nie istnieją, kapitał społeczny nigdy w kraju nie był nadmierny, zwykle występowało manko zaufania. To się zacznie wkrótce przekładać na spadek sondażowych słupków poparcia i nerwowego reagowania na krytykę.

Na pierwszy ogień przeglądu „nowych zadań” idą dwa resorty siłowe: ministerstwo obrony i spraw wewnętrznych. A więc odpowiadający za nie politycy wielce charakterystyczni dla PiS – Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak. „Osiągnięciami” tego pierwszego do tej pory jest ambitne zaprzestanie dozbrajania armii nowoczesnym sprzętem, pozbywanie się kadry generalskiej i zastępowanie jej posłusznymi oficerami z awansu. Macierewicz przede wszystkim tworzy równoległą armię – Wojska Obrony Terytorialnej – która nie wzbogaca naszej obronności, ale jest imitacją, która odpowiednio indoktrynowana może posłużyć do zastraszenia przeciwnika wewnętrznego, politycznego. Macierewicz tworzy pospolite ruszenie nacjonalistów i podobnych kiboli. Mogą być użyci przeciw społeczeństwu obywatelskiemu.

Drugi minister, który staje do raportu przed Szydło to Błaszczak. Ten dał się poznać jako kamerdyner prezesa Kaczyńskiego i autor złotych myśli własnych o multi-kulti, a także straszenia opozycji parlamentarnej więzieniem do lat 10.

Takie wyczerpujące dwa tygodnie czekają premier Szydło. Lecz to może być bardziej wyczerpujące dla mediów i opinii publicznej, bo przez dwa tygodnie Szydło będzie opowiadała o tym, jaką świetlaną przyszłość szykują poszczególni ministrowie. Opozycja mogłaby sobie darować analizowanie wypowiedzi premier, za wiele treści nie będzie występowało. Lepiej na ten przykład wynająć kilku filologów, którzy przeanalizowaliby sztance językowe charakterystyczne dla logorei Szydło. To byłby pożytek dla nauki i świadomości języka polskiego. Szydło to ciężki przypadek niekompetencji.

A TYMCZASEM NA KONFERENCJI PRASOWEJ…

c2ce0vwwiaa5_xc

DO DZIŚ BYLIŚMY PRZEKONANI, ŻE ŚREDNIOWIECZE JUŻ MINĘŁO…

c2cgynhweaama-4

O tym samym temacie, acz z innego punktu widzenia, pisze Kleofas Wieniawa.

szydlo-planuje

Konferencja prasowa Beaty Szydło to jedna wielka pustka. Taki przeciąg pustki (chłodu) dało się odczuć, iż stosując dawne zalecenia Edwarda Stachury na chłodzenie wódki w mokrym ręczniku, od szybko uzyskałoby się odpowiedni stan tego trunku do spożycia (butelkę ciepłej wódki postawić w mokrym ręczniku w przeciągu).

Takie są zalety premier używającej logorei, a nie retoryki. Człowiekowi wrażliwemu o inteligencji niewiele większej od niej, a nie jest Szydło osobą z superatą ilorazu inteligencji, nic innego nie pozostaje, niż wziąć się i upić.

Szydło nic nie może, jest zbędna, jej gabinet polityczny wpadł na genialny pomysł dwóch tygodni public relations, bo na 14 dni zaplanowano przegląd ministerstw. Na pierwszy ogień idą Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak.

Ten pierwszy wydala z wojska kadry generalskie i stawia na amatorszczyznę WOT oraz swego Misia od leków, Misiewicza, ten drugi o czym by nie powiedział, jak choćby o multi-kulti, to wszem i wobec wiadomo, iż nie wie, o czym mówi.

Gdybyśmy mieli dziennikarzy, to Szydło zniszczona zostałaby na pierwszej lepszej konferencji prasowej sztychami dwóch-trzech pytań, ale jak mówi mój przyjaciel z wpływowych mediów, połowę owych „dziennikarzy” bywających na konferencjach prasowych nie przyjął do roboty, odesłał ich na dalsze nauki.

Tak więc nie będzie się czym emocjonować, bo Szydło, jak i jej koledzy są impregnowani na argumenty. Na szczęście Polska jest w miarę dobrze naoliwioną machiną przez poprzednie rządy i tak szybko nie uda się jej zepsuć, acz – nie powiem – starają się Szydło i jej ministrowie.

zarzad-kod

Bardzo przykra wiadomość z KOD. Zarząd stowarzyszenia wezwał Mateusza Kijowskiego do zlożenia dymisji. Buksuje nam życie publiczne, demokracji coraz mniej, a coraz więcej zamordyzmu.

WYOBRAŻACIE SOBIE, ŻE MOŻECIE ZACZĄĆ MIESZKAĆ PRZY TAKIEJ ULICY?

c2cx8yqwqaazwei

TAK DZIŚ ZACYTOWAŁA PREZYDENTA RZECZPOSPOLITA. I CO WY NA TO? 

c2ctrzrwiaahfpn

>>>

Reklamy

c15zwpcwgaau4zt

Dominika Wielowieyska pisze: Sejmowy protest można było zakończyć już dawno, gdyby prezes PiS nie namówił marszałka Marka Kuchcińskiego na ostry kurs. I dlatego ustawę budżetową uchwalano w sposób urągający zasadom parlamentaryzmu.

Kaczyński ustępuje tylko wtedy, gdy musi

taktyka-po

Od kiedy jednak opozycja postanowiła zostać w sali obrad w czasie świąt, nie ma już odwrotu. Każdy inny manewr oznacza słabość i brak skuteczności. A doświadczeni politycy wiedzą, że wyborcy tego akurat nie wybaczają.

Z punktu widzenia taktyki politycznej lider PO Grzegorz Schetyna ma rację: jedynie twarda postawa może dać jakieś efekty. Jarosław Kaczyński ustępuje tylko wtedy, gdy musi. Wielu komentatorów, politycy PSL, na czele z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, i ci od Pawła Kukiza powtarzają: porozumienie jest niezbędne, porządek musi być, my szukamy kompromisu. Do niedawna wierzył w tę retorykę Ryszard Petru z Nowoczesnej, ale chyba zrozumiał, że Kaczyński sprytnie go rozgrywa.

Nie dziwię się Kukizowi i PSL. Ostra polityczna polaryzacja spycha ich formacje na margines, bo zmusza wyborców do opowiedzenia się albo po stronie obozu PiS, albo anty-PiS. Pozostałe partie stają się przystawkami. Tak już było, gdy PiS skonsumował LPR i Samoobronę. Wiedzą to i Kaczyński, i Schetyna. I grają w tę grę na szkodę małych partii.

Ale strategię tę wymusił pisowski styl rządzenia. PiS od roku łamie konstytucję albo naciąga ją do granic możliwości. Łamie wszelkie standardy. Poprzedniej władzy również zdarzało się je naruszać. Jednak to, co wtedy było incydentalne, teraz stało się normą. Kaczyński rządzi według reguł stanu wyjątkowego. Sam to zresztą powtarza na miesięcznicach: walka trwa, zwycięstwo jest blisko, układ broni się agresywnie, ale my nie spoczniemy, walczymy.

W praktyce wygląda to tak: Sejm nie pracuje w normalnym trybie, głosuje po nocach, sędziów Trybunału Konstytucyjnego prezydent zaprzysięga w nocy, ustawy o Trybunale zmienia się kilka razy, by opozycję i Trybunał zrobić na szaro.

Olbrzymia część społeczeństwa czuje się bezradna: nic nie możemy, z Trybunałem władza robi, co chce, media zamknie w pokoiku w Sejmie, żeby nie przeszkadzały. Skoro ustawę budżetową uchwalono, łamiąc standardy, to władza może wszystko.

Wielu wyborców krytykuje opozycję za opieszałość, bezsilność, rozlazłość. I w końcu przyszedł moment, aby powiedzieć: stop. Władza musi się cofnąć. A opozycja musi wiedzieć, czego chce.

Owszem, okupowanie mównicy jest niezgodne z regulaminem Sejmu, ale dla ludzi nie ma to już znaczenia, bo władza od roku łamie konstytucję i kwestie regulaminowe schodzą na drugi plan. Wielu obywateli ocenia, że Polska zmierza do ustroju autorytarnego. Domagają się od swoich reprezentantów, by postawili na tej drodze blokadę, by sprzeciwiali się odkrawaniu od demokracji kolejnych plasterków, bo w końcu nic z niej nie zostanie.

Za tę bezsilną wściekłość, za coraz częstsze żądanie, by opozycja wykazała większą stanowczość, odpowiada przede wszystkim PiS. Ma parlament, prezydenta, prokuraturę i aparat przemocy. Ma w ręku niemal wszystkie instytucje państwa oraz wszelkie narzędzia, by konflikt załagodzić. Ale nie chce. PiS idzie na zwarcie, właśnie wysłał ustawę budżetową do prezydenta, bo Senat przyjął ją bez poprawek. Jest wiec jasne, że Kaczyński o żadnym kompromisie dyskutować nie zamierza.

Opozycja nie odpowiada za ten konflikt, jest jego zakładnikiem. Nie ma innego wyjścia, jak tylko bronić zasad do oporu.

c17czfbxaaavv2n

CZY KTOŚ MOŻE ODPOWIEDZIEĆ TEMU PADALCOWI? NAM ZABRAKŁO NIECENZURALNYCH SŁÓW.

kaczynski-grozi

Jeśli opozycja dalej będzie blokować mównicę sejmową i stół prezydialny, Kaczyński zapowiada podjęcie odpowiednich działań. Dodał, że on jako poseł i prawnik może powiedzieć, że blokowanie stołu prezydialnego, uniemożliwianie marszałkowi Sejmu, funkcjonariuszowi publicznemu, sprawowania funkcji, to „bardzo poważne przestępstwo przeciwko państwu. Mam nadzieję, że ci, co to robią, zrozumieją, w jakiej się znajdują sytuacji” – powiedział Kaczyński.

A swoim senatorom dziękował za uchwalenie budżetu, mimo że opozycja uważa jego przyjęcie przez posłów PiS w Sali Kolumnowej za nielegalne. „Chciałem podziękować wszystkim – Senatowi, panu marszałkowi i wicemarszałkom, wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że budżet został uchwalony, że cały ten zamysł, żeby Polacy zostali pozbawieni tego wszystkiego, co uzyskali w ostatnim roku – 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego, mieszkanie plus, (…) że ten zamysł się całkowicie nie powiódł” – powiedział Kaczyński. Wiemy zatem, jaka retoryką zamierza trafić do swoich wyborców.

c16wu1cxeaaa4pt

Kaczyński wyraził też nadzieję, że jeszcze w środę zostanie rozpoczęte 34 posiedzenie Sejmu, choć opozycja twierdzi, że poprzednie nie zostało zakończone.

morawiecki-musi

Prof. Leszek Balcerowicz uważa, że Polska nigdy nie była tak zagrożona.

Według prof. Balcerowicza plan odpowiedzialnego rozwoju Mateusza Morawieckiego jest intelektualnie żałosny. Prawdziwy plan – według Balcerowicza – „nie polega na tym, że mamy ileś frazesów i pustych obietnic, cytatów z Piłsudskiego, który nie był ekspertem gospodarczym, tylko mamy sensownie dobrane środki dla realizacji deklarowanych celów. (…) Tymczasem proponowane środki są po prostu żałosne”.

„Polska nigdy nie była w stanie takiego zagrożenia, jeżeli chodzi o dług publiczny. Lekarstwo, jakie się proponuje, to jest lekarstwo gorsze od choroby” – powiedział były minister finansów. Dodał, że obecny model polegający na zarządzaniu gospodarką przez polityków i urzędników z pominięciem przedsiębiorców już funkcjonował w komunizmie, który dlatego właśnie splajtował.

Kolejnym żałosnym elementem planu Morawieckiego – zdaniem Balcerowicza – jest kontrast pomiędzy buńczucznymi zapowiedziami a tym, co realnie dzieje się w gospodarce, która spowalnia. Odpowiedzialność za to ponosi PiS.
Prowadząca rozmowę Kamila Biedrzycka–Osica przypomniała, że PiS broni się twierdząc, że w ubiegłym roku rząd wydał o 27 mld więcej niż zebrał, co jest lepszym wynikiem niż się spodziewano. Jednak prof. Balcerowicz twierdzi, że oszczędności, którymi chwali się PiS są najgorszego rodzaju, bo dotyczą zawalenia się inwestycji publicznych skierowanych na poprawę infrastruktury. Oszczędności powinny dotyczyć ograniczenia wydatków, które podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości ciągle rosną.

Balcerowicz pytany o to, czy jego zdaniem Polsce grozi bankructwo powiedział, że przy kontynuacji obecnej polityki rządu jest to bardzo prawdopodobne. A w niedługim czasie grozi nam kryzys. Mimo wspomnianych oszczędności i niskiego poziomu bezrobocia deficyt będzie się utrzymywał, a dług publiczny wzrośnie. Największym zagrożeniem – zdaniem Leszka Balcerowicza – jest podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę skrócenie wieku emerytalnego, które skutkować będzie większym obciążeniem finansowym młodego pokolenia. Balcerowicz szacuje, że dodatkowe wydatki emerytalne już w pierwszym roku sięgną 8 mld złotych z budżetu.

TAKA PIĘKNA ROZMOWA W SIECI 🙂

c16hbgfxuaihsmc

DZIŚ KRZYCZĄ PRECZ Z KOMUNĄ, CHCĄ WYMAZAĆ Z HISTORII WAŁĘSĘ. DZIŚ ŁAMIĄ PRAWO W SEJMIE! TO WŁAŚNIE DZIŚ TRZEBA ICH POTRAKTOWAĆ PO MĘSKU!

c17fj0twgaajgn2

Waldemar Mystkowski pisze o dalszym proteście PO.

c17qgqdxeaa2zgn

Platforma Obywatelska nie zaprzestała protestu w sali plenarnej Sejmu, choć rozpoczęła się w niej 34. sesja obecnej kadencji. Marszałek Marek Kuchciński nie wyraził numeracji słowami, bo nie miał tego zapisanego na kartce, ale numer jest zaprotokołowany w sprawozdaniu stenograficznym. Ta część sesji trwała „rekordowe” 1,5 minuty, po czym została ogłoszona przerwa do dnia następnego.

Protest PO ograniczył się do trybuny sejmowej. Jeżeli dalej będzie trwał w tej części sali, to po wznowieniu 34. sesji dojdzie do jednego z dwóch rozwiązań. Posłowie – oprócz protestujących rotacyjnie z PO – przeniosą się do Sali Kolumnowej, albo Straż Marszałkowska przy wsparciu BOR-u użyje siły, aby wyprowadzić protestujących posłów.

Każde rozwiązanie jest możliwe. Ustawa budżetowa jest poza Parlamentem i znajduje się na biurku prezydenta, który w podpisywaniu ustaw made in PiS uzyskał niejaką biegłość. Przez Senat ustawa przeszła jak burza bez poprawek, co świadczy, iż wcześniejszy deklarowany przez PiS kompromis był li tylko markowaniem pod publiczkę. Nie nabrał się na pozory tylko Grzegorz Schetyna.

Ale też może być tak, iż PO i Nowoczesna grają na dwóch fortepianach. Jeden fortepian ma zatrzaśnięte wieko (PO), a drugi będzie w użyciu, jako lotny fortepian, gdzie PiS będzie chciało uprawiać bezprawie, tam Nowoczesna podąży, aby grać swoje, jako opozycja.

Zatem należy zapytać, jakie cele może postawić sobie Platforma protestując. Oczywistym jest, iż na naszych oczach dokonało się bezprawie, ustawa budżetowa nie została zalegalizowana wg procedur, tj. wg regulaminu Sejmu i bez kworum, bo tego PiS nie udowodniło, że było.

Jarosław Kaczyński po głosowaniu w Senacie podał swoją narrację, co do kryzysu sejmowego, iż opozycja nie pogodziła się z 500+ i podobnymi dobrodziejstwami populistycznymi PiS. Oczywiście jest to pokraczne logicznie, lecz wyborcy tego nie muszą kumać.

Kryzys został celowo przez partię Kaczyńskiego wywołany, bo zapisane w ustawie budżetowej wydatki państwa są większe niż kiedykolwiek, a wzrost gospodarczy mocno przewartościowany. Globalne instytucje finansowe obniżają prognozy wzrostu PKB dla Polski. A więc „sukcesem” Kaczyńskiego jest to, że media kręciły się wokół ogona kryzysu, a nie zawartości ustawy budżetowej. O budżecie ani mru-mru.

Platforma protestując musi z tego stworzyć prostą narrację, dlaczego nie godzi się na zbliżający się wielkimi krokami kryzys finansów publicznych, który wyrazi się zawartością naszych portfeli. Niewidzialna ręką kryzysu będzie wyjmowała nam z portfeli (kieszeni) szmal. Zasypiając będziemy mieli stówę, a budząc się tylko 80 złotych, bo 20 złotych wziął sobie taki złodziej, jak kryzys. A ten złodziej to PiS, itd. Tego rodzaju konstrukty winny być używane przez partię Schetyny, z takimi alegoriami należy iść do ludu.

Platforma oprócz krytykowania PiS musi przedstawiać swoje pozytywne rozwiązania, którymi musi przekonywać wyborców.

A PiS dalej będzie brnął w sytuacje kryzysowe, bo one przesłaniają faktyczny stan państwa i rzeczywiste zamiary, są oczywiste i coraz bardziej namacalne – autokratyzm. Poprzez kryzysy do jedynowładztwa prezesa i paraliżu demokracji.

c12rc2bwiaatol4

DZIŚ, JAK NIGDY DOTĄD, SŁOWO SZACUNEK ZNACZY UKŁON DO ZIEMI I CZAPKĘ Z GŁOWY. PANIE I PANOWIE POSŁOWIE. DZIĘKUJEMY, ŻE JESTEŚCIE.

c16vrhfwqaexjen

Kleofas Wieniawa pisze o wymuszeniu na Kaczyńskim.

opozycja

Ustawa budżetowa przeszła przez Senat bez poprawek. Nie zmienia to jej charakteru bezprawności, przyspiesza procedowanie. W zasadzie bez znaczenia jest, czy prezydent ją natychmiast podpisze, czy skieruje do Trybunału Konstytucyjnego.

Wątpliwości pozostaną – co napisałem bardzo eufemistycznie – wątpliwości prawne poszły w świat, co podnosi ceny polskich papierów dłużnych, a budżet będzie potrzebował rekordowych kredytów, będzie je zaciągał na jeszcze gorszych warunkach.

Najważniejsze instytucje finansowe świata korygują oceny wzrostu gospodarczego Polski w dół, znacząco się różnią od założonych w nielegalnym budżecie.

Wizerunek Polski uległ dalszej degradacji, Bruksela widzi, jak niszczona jest polska demokracja. Władza PiS zmierza w kierunku autorytaryzmu i anachronizmu.

Platforma Obywatelska, ale także Nowoczesna, uczy się twardej opozycji. Grzegorz Schetyna zdał egzamin w ostatnim miesiącu, okazał się twardszym zawodnikiem niż Ryszard Petru, ale ten ostatni jeszcze się uczy. Obydwie partie opozycyjne muszą bronić substancji demokracji i prestiżu Polski, choć coraz mniej tych wartości i coraz trudniej przyjdzie je w przyszłości odbudowywać.

Za konflikt odpowiada władza PiS, lecz opozycja musi znajdować skuteczną narrację, aby ją narzucać mediom i społeczeństwu. Ostatnio Schetyna skupiał na sobie uwagę częściej niż Kaczyński.

c17sichxuaevybf

PONAD 100 TYS. MIESIĘCZNIE KOSZTUJE NAS OCHRONA POSŁA KACZYŃSKIEGO. Z NASZYCH PODATKÓW. BEZ NASZEJ ZGODY. DLACZEGO??? JAKIM PRAWEM???

c1ihm0ixgaamef0

Maciej Orłowski („Wyborcza”) pisze o babonie – Krystynie Pawłowicz.

Krystyna Pawłowicz lży wykładowców na Facebooku. „Uczelniana antypolska targowica”

krystyna-pawlowicz

Krystyna Pawłowicz, posłanka PiS, lży na Facebooku wykładowców wyższych uczelni, oskarżając ich o podburzanie studentów do antyrządowych protestów. „Uczelniana antypolska naukowa targowica” – pisze o kadrze akademickiej.
Na 25 stycznia studenci i studentki z całej Polski zapowiadają ogólnopolski protestZwołują się na Facebooku. Poza Warszawą protesty mają się również odbyć we Wrocławiu, w Poznaniu, w Toruniu, w Katowicach, w Gdańsku, w Opolu, w Lublinie, w Łodzi, w Szczecinie, w Krakowie i w Brukseli.Na Facebooku organizatorzy wydarzenia swoją odezwę zaczynają od słów: „Chcemy żyć w państwie…”. I potem lista określeń: „w którym przestrzegane są przepisy konstytucji i innych aktów prawnych”, „w którym instytuty badawcze i instytucje kultury są niezależne”, „w którym zagwarantowana jest wolność zgromadzeń i żadne z nich nie jest uprzywilejowane” czy „w którym panuje tolerancja i wszystkie osoby są równe wobec prawa”.- Nie jesteśmy związani z żadną partią – mówi jedna z organizatorek warszawskiego protestu, Martyna Równiak (studentka medycyny na WUM). – Nasz protest jest apolityczny. Prosimy, żeby nie było na nim żadnych emblematów partyjnych. Nie jesteśmy przybudówką Komitetu Obrony Demokracji, jak niektórzy sugerują – mówi. I dodaje: – Chcemy pokazać, że również młodzi nie zgadzają się na to, co się dzieje w Polsce. Nie jest nam obojętne to, jak Polska będzie wyglądać za kilka lat.

krystyna

Krystyna Pawłowicz pisze o „szczuciu na legalne władze”

Protest studentów sprowokował posłankę Prawa i Sprawiedliwości Krystynę Pawłowicz do opublikowania na Facebooku obraźliwego wpisu, który lży wykładowców akademickich. Była sędzia Trybunału Stanu z rekomendacji PiS i kandydatka tej partii na sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie wierzy, że protest studentów został zorganizowany bez inspiracji osób trzecich. I oskarża kadrę naukową o spisek.

„Na 25 stycznia, na dzień kolejnego posiedzenia Sejmu, w uniwersyteckich miastach, część wykładowców dla obrony swoich niezlustrowanych interesów, zainspirowała do antyrządowych protestów niezorientowanych politycznie w sprawach swego kraju studentów kłamstwami i szczuciem na LEGALNE, DEMOKRATYCZNIE wybrane polskie władze, środowisko to będzie próbowało niby studenckimi rękami tę władzę „dla dobra i obrony Polski” podważać, delegitymizować i obalać. Taka przemocowa po-peerelowska mentalność ‚w obronie demokracji’” – pisze Pawłowicz (pisownia oryginalna).

(WCZORAJ TRZECH KRÓLI. DZIŚ TRZECH MUSZKIETERÓW.)

c1h2o3yxgae_qpt

„Uczelniana targowica” i ”młodzi Polacy, którymi łatwo manipulować”

Dalej Pawłowicz oskarża wykładowców o to, że „po ostatnich wyborach utracili różne nienależne przywileje”, a teraz „za plecami studentów chowają swe niegodziwe, antypolskie intencje i siebie samych”. Zarzuca też kadrze akademickiej, że „wcześniejszymi uchwałami rad niektórych wydziałów, głównie prawa, mobilizują studentów do atakowania i wyszydzania własnego państwa”.

„Część uczelnianej antypolskiej naukowej targowicy haniebnie sprzeniewierza się akademickim i naukowym ideałom, wykorzystując cynicznie w swych biznesach powierzonych sobie młodych Polaków, których wcześniej pozbawiono w liceach wiedzy o współczesnej historii własnej ojczyzny. I którymi można dziś więc łatwo manipulować” – pisze posłanka.

Krystyna Pawłowicz dopinguje swoich i ucisza opozycję

Krystyna Pawłowicz jest znana z takiego języka. Przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. groziła ówczesnej dziennikarce TVP 1 Justynie Dobrocz-Oracz: „Na jesieni nowa władza będzie musiała zadbać o Pani zdrowie”W lutym 2016 r. zaatakowała Sieć Obywatelską Watchdog Polska, nazywając ją „tymi psami”W marcu tego samego roku odpisała z kolei internautce, która skarżyła się na niską emeryturę, wyrzucając jednocześnie Pawłowicz wysoką emeryturę: „Jest pani zwykłą zazdrośnicą. Leniwą? Proszę wziąść się [pisownia oryginalna] też jeszcze za jakiś zajęcie, to i zazdrość pani minie” (pisownia oryginalna).

Posłanka Pawłowicz jest aktywna nie tylko na Facebooku (gdzie regularnie publikuje wpisy). Jak wyliczył serwis MamPrawoWiedziec.pl, w ciągu stu pierwszych dni Sejmu obecnej kadencji odbyło się 11 posiedzeń, na których Pawłowicz przemawiała tylko raz. Wypowiedzi innych osób przerwała jednak aż 466 razy. To więcej niż liczba wszystkich posłów zasiadających w Sejmie.

Pawłowicz dopingowała przedstawicieli swojej partii i uciszała opozycję. „Tak jest!”, „Czytaj, czytaj!”, „Brawo!” – zagrzewała swoich. Ci, którzy próbowali im przerywać, mogli usłyszeć: „Cicho bądź, ciii…”, „Proszę wyłączyć PO” czy „Wy jak Palikoty się zachowujecie”. Najczęściej (36 razy) posłanka wspomagała zaangażowanego w PiS-owskie zmiany w Trybunale Konstytucyjnym Stanisława Piotrowicza.

MY TEŻ NIE WIEMY, JAK DO TEGO (za przeproszeniem) DOSZŁO. ALE DOSZŁO 🙂 JEST NAS JUŻ PONAD PÓŁ MILIONA. I CAŁY CZAS ROŚNIE. IV RP wzywa :)))

c1gkmyyxuaae66p

CZASEM JEDEN OBRAZEK MÓWI WIĘCEJ NIŻ 1000 SŁÓW.

c1ht7enxuaa6x8

Wojciech Smarzowski, Jan Komasa, Joanna Kos-Krauze, Paweł Łoziński i inni czołowi reżyserzy filmowi protestują przeciwko liście artystów rekomendowanych przez MSZ do zapraszania przez Instytuty Polskie.

mocny

MSZ stworzył listę ludzi kultury rekomendowanych przez MSZ do zapraszania za granicę przez Instytuty Polskie. Znaleźli się na niej m.in. Jan Pietrzak, Jerzy Targalski i Cezary Gmyz i inni publicyści związani z PiS. Pominięto nazwiska wielu czołowych polskich artystów. Czołowi polscy reżyserzy filmowi odnieśli się do niej w przysłanym do „Wyborczej” liście:

Z wielkim zdziwieniem przyjęliśmy opublikowane przez „Wyborczą” informacje o stworzeniu przez MSZ listy artystów rekomendowanych Instytutom Polskim.

Fakt powstania takiej listy budzi nasze zaniepokojenie. Z niedowierzaniem znaleźliśmy na niej swoje nazwiska, przy jednoczesnym braku naszych wybitnych koleżanek i kolegów z różnych dziedzin kultury i sztuki.

Odbieramy ich nieobecność jako próbę cenzury politycznej i brutalną ingerencję w swobodę dostępu do polskiej kultury za granicą. Tworzenie list artystów według politycznego klucza, dzielenie ich na prawomyślnych i nieprawomyślnych jest dla nas nie do przyjęcia. Cofa nas do ery komunizmu i kultury limitowanej, sterowanej ręcznie przez aktualnie rządzących. Nie chcąc dać się podzielić, upominamy się o nasze koleżanki i kolegów, których dorobek powinien być na równi z innymi pokazywany na świecie.

Nie zgadzamy się na to, żeby bieżąca polityka wpływała w sposób niszczycielski na promocję polskiej kultury za granicą, i zwracamy się do MSZ z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji.

Andrzej JakimowskiJan KomasaBartosz KonopkaJoanna Kos-KrauzePaweł ŁozińskiJan P. MatuszyńskiŁukasz PalkowskiWojciech SmarzowskiAgnieszka SmoczyńskaWojciech Staroń

c1hhgg2wiaesaou

Koderka Katarzyna Knapik pisze o fakturach Kijowskiego.

madry

W „Dwóch Wieżach” JRR Tolkiena jest taka scena, gdy hobbici spotykają Drzewca. Pytają go, po jakiej jest stronie w toczącej się przez Śródziemie krwawej wojnie.

Drzewiec dziwi się.

„Strona? Nie jestem po niczyjej stronie. Ponieważ nikt nie jest po mojej stronie”.

Słowami Drzewca posługuję się za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie, po czyjej jestem stronie. Ale ten motyw ma jeszcze swoje drugie dno. Otóż Tolkien, konstruując powieściowy las Fangorn, czynił to niejako z rozczarowania. Jako młody człowiek czytał bowiem Makbeta i bardzo poruszyła go przepowiednia o lesie Birnam, który miał podejść pod okna tyrana, kiedy będzie już miał ostatecznie dość i nadejdzie jego upadek. Las Birnam to taki trochę nasz Giewont – jak już będzie fatalnie, to wstanie (i tutaj pada puenta klasycznego dowcipu „to na co on jeszcze czeka?”). Ale młody John wziął to dosłownie. Kiedy przeczytał o tym, jak żołnierze poprzebierali się za drzewa, był zawiedziony. Porwała go wizja, jak drzewa faktycznie tracą cierpliwość, wyrywają korzenie z ziemi, zrzucają mech i idą pod okna Makbeta. Po latach stworzył zatem swój Birnam – las Fangorn, który podszedł pod okna Sarumana (czyli Makbeta).

c1hpmdbwiaaqxno

Tyle literatury i chłopięcych wizji. Dorośli wiedzą, że las pod oknami to wkurzony lud. To ci, którzy nie brali udziału w rozgrywkach na szczycie, ale oni zbierają cięgi. Ludzie z KODu w  99,9% nie mieli w rękach ani słynnych faktur, ani wglądu do rozliczeń Komitetu Społecznego, ani nie mają szans dowiedzieć się, jak funkcjonowało zarządzanie finansami, bo to pozostaje tajemnicą prywatnych maili, wiadomości i rozmów ograniczonej grupki osób. Jak zatem mamy zająć stronę? Z sympatii? Bo lubię Ziutka i piłam z nim wódkę, a Fela to mnie kiedyś obgadała i będę przeciwko niej? Tak mamy reagować? Wkurza nas cała sytuacja. To, że media jeżdżą po nas jak po łysej kobyle. Zawiedzione komentarze ludzi, których sami do KODu przekonywaliśmy. Smutne oczy działaczy. Wiele, wiele osób włożyło w KOD swoje środki, czas, pracę i dobre imię. Teraz czują, że wyszli na frajerów, a na dodatek czarodzieje kłócą się ponad ich głowami, kiedy oni mają stać na mrozie (jest minus 20 stopni!).

Nikt nie jest po stronie ludzi KODu. Wszyscy zajęli się udowadnianiem, że oni akurat są czyści albo w ogóle to nic się nie stało. I to jest chyba największy zawód. Bo KODziarze liczyli, że w obliczu kryzysu ich liderzy staną razem, zadeklarują pełną współpracę i staną murem za sobą nawzajem. Nie będą ukrywać się za „to nie ja, to oni”, „ja co prawda tak, ale tamci pozwolili”. Dosyć już mieliśmy takich bohaterów, co odchodząc, poszli do mediów z prywatnymi żalami. Honor i odpowiedzialność za KOD nakazują wziąć ten bałagan na wspólne barki. Kryzys jest nie tylko jednej osoby czy grupy, wszyscy go mamy na głowie, w telefonie, w rozmowach. Mniejsza o detale, kto co i czemu. Musimy przejść przez niego razem albo nas nie będzie. To, ile w czym czyjej winy, rozsądzi las Birnam – na zjeździe, gdzie zostanie wybrany nowy Zarząd.

c1hoyxnwiaicilh

Mateuszu, Zarządzie – lubię i cenię was wszystkich i dlatego tak mi ciężko. Zrozumcie, to jest także nasz KOD. Zróbcie wszystko, aby uratować jego dobre imię. Wspólnie. Albo solidarnie usuńcie się w cień do czasu zjazdu krajowego i cała władza w ręce rad! Dlaczego wam to radzę? Bo pokazując taką gotowość do ustępstw, bez panicznej obrony siebie – powstrzymacie hejt na siebie i odzyskacie zaufanie ludzi. Skończy się podział na strony. Dzisiaj świat się nie kończy. Myślcie o zjeździe krajowym, bo to on jest ważny, o ludziach, którzy pojadą tam zagłosować. A my bardzo tam potrzebujemy was, potrzebujemy liderów. Potrzebujemy mądrych ludzi. To nie wy macie teraz zdecydować, kto będzie prowadził KOD. To lud pod oknami. Rozmawiajcie z nimi!

c1hdbl-weaehe1p

Waldemar Mystkowski pisze o ostatnim wywiadzie Morawieckiego.

morawiecki-lepszy

Mateusz Morawiecki jest politykiem, który zanadto nie wychyla się, bo wie, że w polityce nazwisko trzeba chronić. Jak coś przyklei się do nazwiska, zaczyna żyć własnym życiem, a nie rzeczywistym związkiem, gdy na owo „coś” polityk się powoływał. Tak było z Januszem Palikotem, który w dobrej sprawie na konferencji prasowej podpierał się gadżetem – a to sztucznym penisem, a to świńskim ryjem. Polityk był zapamiętywany, uwrażliwiał na sprawę, w której interweniował, lecz na dłuższą metę dawał pretekst konkurentom i wrogom, aby sprowadzili go do wartości gadżetu.

Morawiecki świetnie to rozumie, bo jego kariera zawodowo-polityczna nie opiera się na fachowości, a na prezentowaniu się, dawaniu swojej twarzy i dobrych skojarzeń. Dlatego, gdy przedstawiał budżet kraju, który zadłużał Polaków w stosunku rocznym największym w historii, nie skupił się na uzasadnieniu długu, że robi to „dla dobra społeczeństwa”, ale na pozytywnym uczuciu własnym – „zakochałem się w tym budżecie”.

A że Morawiecki nosi najdroższe okulary, do tego charakterystyczne dla intelektualistów, zrobił przy tym minę w ciup i oczy mu zrobiły się maślane. Poszedł komunikat, że budżet musi być dobry, bo ten facet stracił do niego głowę. I faktycznie stracił głowę, wszyscy na niej się skupili, aby nie zauważyć węża, który wyszedł mu z kieszeni, węża populistycznego, który kusił, a jego rzeczywiste walory poznamy wtedy, gdy w tej kieszeni niczego nie będzie, bo będzie tak dziurawa, iż nazwiemy ją „czarną dziurą”.

Takie wartości wnosi do polityki Morawiecki, bo takie wartości prezentował wcześniej, gdy był prezesem Banku Zachodniego WBK. Nie dlatego został prezesem, że był fachowcem, bo z wykształcenia jest historykiem i to nie jakimś wybitnym, ale Morawiecki prezentuje się. Fachowcy robią robotę, liczą, dodają, odejmują, zawsze ma być plus dla właścicieli i udziałowców banku, a Morawiecki robi maślane oczka, zakochuje się.

c1hbmbdxaae1e1w

Obecnie Morawiecki zakochał się we władzy, a ma ją większą niż Beata Szydło. Maślane oczka Morawieckiego przemówiły do prezesa Kaczyńskiego, który nie zna się na finansach kompletnie ani na infrastrukturze pieniądza do tego stopnia, iż do niedawna nawet nie miał konta w banku. Ale przyszedł do prezesa Morawiecki reprezentujący bankierów, który w prezentowaniu się jest mistrzem, strzelił swoimi maślanymi oczkami i osiągnął to, co wcześniej uzyskał od właścicieli Banku Zachodniego WBK hiszpańskiej grupy Santander. Morawiecki uzyskał zaufanie.

Pamiętam pierwszą konferencję prasową Morawieckiego jako wicepremiera, na której zaprezentował się, jako „średnia przeciętna pisowska”, mianowicie oburzył się na poprzedni rząd, który „horrendalnie” nie wykorzystał środków unijnych, więc on ma dla tych środków „plan ratunkowy”. Takimi strzelił oczkami maślanymi do dziennikarzy, a przy tym Morawiecki podparł się liczbami, które dla pamiętających, jak to jest z wykorzystaniem pieniędzy unijnych, były godne podziwu.

Dzisiaj niewykorzystane środki unijne to zmora obecnego rządu, rząd zabiera samorządom szmal, a te nie mają pieniędzy na „wkład własny”, aby realizować unijne programy. Morawiecki jest mistrzem maślanych oczu i prezentowania się, przeszedł szkołę w stosunku do Santander, a teraz przechodzi w stosunku do prezesa Kaczyńskiego i twardego elektoratu PiS. W wywiadzie dla „Polska The Times” taki formułuje komunikat – jak Palikot świński ryj – „będziemy rządzić przynajmniej trzy kadencje”. Jak na takie dictum może zareagować prezes? Tylko: „Mateuszku, tak, tak, tak”. A żelazny elektorat i niepokorni dziennikarze w mediach „narodowych” uspokoją się, bo żaden KOD, Czarny Protest czy też opozycja parlamentarna nie odbiorą im władzy, bo wicepremier – ten wicepremier w okularach intelektualisty – tak powiedział.

c1haoihxgaqhc4u

Trzy kadencje to 12 lat. Przez rok instytucje demokratyczne zostały zdemolowane bardzo poważnie, w finansach państwowych lada chwila padnie fraza Zorby „taka piękna katastrofa”, a to jest tylko rok z tuzina lat. Na czym Morawiecki opiera swoje przeświadczenie, iż przez dwanaście lat pozwoli się jego formacji politycznej zamieniać Polskę w perzynę? Proszę: „Zamieniliśmy zysk, który był dla nielicznych, na zysk dla całego narodu polskiego”. Czyli rząd PiS zabrał tym, którzy mieli, a dał tym, którzy potrzebowali. To nawet brzmiałoby całkiem sensownie i nazywa się redystrybucją zysków. Ale dla Morawieckiego redystrybucja polega na powiększaniu dziury budżetowej w tempie przewyższającym wielokroć poprzedników. Tę dziurę trzeba będzie łatać, a nie będzie czym.

c1z4y42wqaa7-lu

Czy ci, którzy nie mają, a dostali nie swoje, a także nie Morawieckiego, potrafią stworzyć zysk, jak ci, którzy potrafią? Nie! Morawiecki powyższymi słowami zdefiniował populizm w okularach intelektualisty. To te jego maślane oczka, które robią wrażenie, ale nie ma w nich żadnych treści. Puste słowa.

W tym samym czasie, gdy Morawiecki strzelał w wywiadzie maślanymi oczkami, sąd administracyjny w Warszawie nakazał jego ministerstwom – rozwoju i finansów – aby upubliczniły korespondencję resortów z agencją ratingową Moody”s. O to wystąpiła organizacja pozarządowa Watchdog Polska. Dlaczego Morawiecki z maślanymi oczkami tak się opiera transparentności? Proste jak drut, bo Moody’s  – jako fachowa instytucja kontrolująca finanse – opisuje stan Polski popadającej w ruinę.

I na koniec bardzo łatwe pytanie. Czy ten rząd opublikuje korespondencję z Moody’s, bo taki jest wyrok sądu? Odpowiedź jest prosta. Morawiecki stawia na swoje maślane oczka. Zaznaczam, iż nie jest intelektualistą. On tylko potrafi robić wrażenie, jak w tym wywiadzie dla „Polska The Times”– zero konkretów i „straszenie”, iż czeka nas jeszcze 11 lat demolowania. Morawiecki chce być lepszy od Zorby.

Kamil Stoch wygrał Turniej Czterech Skoczni.

c1hksboweaat_m4

Wywiad z drugim na TCS Piotrem Żyłą. – Długo nie umiałem ustabilizować formy. Miałem na to szansę cztery lata temu, ale sezon mi się skończył. Aż wreszcie teraz się udało – mówi „Wyborczej” Piotr Żyła, drugi skoczek TCS.

piotr-zyla

Z jakimi nadziejami jechał Pan do Oberstdorfu na start 65. TCS?

– Chciałem być w dziesiątce. Czułem, że skaczę dobrze, miałem formę, ale nie marzyłem o podium. A tu jestem drugi. Super.

Adam Małysz w Pana wierzył.

– Jasnowidz? No cóż, to dobrze, że wierzył, wszyscy widzieli, że zacząłem skakać powtarzalnie. Miałem z tym problem przez lata. Była nadzieja w 2013 roku, kiedy pod koniec sezonu wygrałem zawody w Oslo, a w Planicy byłem trzeci. Tylko zaraz po tym sezon się skończył. Teraz na szczęście do tego bardzo daleko.

Uchodził Pan za zawodnika, który nie potrafi oddać dwóch dobrych skoków w konkursie. Na TCS oddał pan siedem jeden po drugim.

– A jakby trzeba było oddać ósmy, to też byłby dobry. Już mówiłem, forma jest, stabilizacja jest, choć wciąż są rezerwy.

c1hlvnyxeaasrzr

To dobrze, bo presja i oczekiwania wobec pana znacznie wzrosną.

– Presja jest taka, jaką sami na siebie weźmiemy. Ja nie mam zamiaru teraz się zamartwiać, bo przeżywam moment przyjemny, pozytywny.

To dlatego pytany o plany na Nowy Rok powiedział pan o wymienieniu sznurówki w bucie? Takie podejście ma pana chronić przed presją?

– Cholera, do dziś jeszcze tej sznurówki nie wymieniłem. Chodzi o to, że w skokach presja nie pomaga, więc nie ma sensu jej powiększać, bo to gra przeciw sobie. Jak w piłce samobój.

Z Maćkiem Kotem przyjaźni się pan najbardziej. Mieszkacie razem w pokoju, gracie w piłkę na skoczni, doradzacie sobie na treningu. Przed TCS on wydawał się w lepszej formie od pana, a jednak zajął czwarte miejsce. Wynik życiowy, ale do podium zabrakło 7 pkt.

– Szkoda Maćka bardzo. Może rady, które dawałem mu na skoczni, były gorsze od tych, które on dawał mnie? Ale my mamy taką swoją tajemnicę: na skoki najlepiej pomaga marynowana papryka. Przywiozłem słoik na TCS, a Maciek jak dobry kumpel pozwolił mi zjeść więcej. Następnym razem postaramy się podzielić sprawiedliwiej. Może już w Wiśle.

Kibice w Polsce oszaleją na waszym punkcie. Boicie się trochę?

– E tam. Skoki są u nas popularne od dawna. Nikt się kibiców nie boi, każdy się cieszy, że są. Jest różnica skakać przy pełnych i pustych trybunach. My wolimy przy pełnych.

Maciej Kot był z Was najspokojniejszy po triumfie w Bischofshofen. Jakby trochę nostalgiczny.

– On taki jest zawsze. Taki ma charakter. Ale o lepszego kolegę trudno.

SZACUNEK DLA TYCH, CO NA -18 CZUWAJĄ I BRONIA POLSKIEJ DEMOKRACJI. DZIĘKUJMY, ŻE JESTEŚCIE !!!! INTERNAUCI SĄ CAŁY CZAS Z WAMI !!!

c1hqjtaxaacrum0

ZJEDNOCZONA OPOZYCJA WCIĄŻ TRWA. COKOLWIEK MÓWIĄ REŻIMOWE MEDIA, POSŁOWIE NIE POZWOLĄ PiSOWI NA ŁAMANIE PRAWA. JESTEŚMY Z WAMI!

c1hr6gexeaeaeu6

c1wfkr4xuaadrc7

• Na stronie Sejmu są już nagrania z trzeciej kamery w Sali Kolumnowej
• Prokuratura Okręgowa wydała zgodę na publikację materiału
• Nagrania pochodzą z kamery administrowanej przez Straż Marszałkowską
– Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie stwierdza przeciwwskazań dla upublicznienia nagrań z monitoringu posiedzenia Sejmu z 16 grudnia 2016 r. – czytamy w komunikacie prok. Michała Dziekańskiego. Materiał z trzeciej kamery w Sali Kolumnowej znalazł się już na stronie internetowej Sejmu. Nagranie wideo nie posiada dźwięku. Posiedzenie w Sali Kolumnowej było transmitowane z dźwiękiem 16 grudnia, jego zapis jest dostępny w sieci, podobnie jak stenogramy.
PiS CHCE WYCISZYĆ TĘ KOMPROMITACJĘ. Wygląda na to, że złamali prawo, nie mieli kworum, ustalili budżet Polski niezgodnie z konstytucją.

c1zz9tkxgaa7v2n

Dlaczego głosowania odbyły się w Sali Kolumnowej?

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji – PO i Nowoczesnej – którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby. Protestowali też przeciwko zmianom w zasadach pracy dziennikarzy, domagając się zachowania dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową. Opozycja uważa, że głosowania były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek zapewnił, że brała w nich udział wymagana w konstytucji liczba posłów.

Ile kamer znajduje się w Sali Kolumnowej?

W Sali Kolumnowej znajdują się dwie kamery, transmitujące w internecie przebieg obrad. Nagranie z głosowań 16 grudnia dostępne na stronach Sejmu zostało zarejestrowane za pomocą tylko jednej z nich. Jest także trzecia kamera. Jak twierdzi Kancelaria Sejmu, to „kamera bezpieczeństwa, administrowana przez Straż Marszałkowską”.

Dlaczego nagrania z kamery trafiły do prokuratury i na policję?

Prokuratura prowadzi postępowanie sprawdzające z zawiadomienia posłów PO i Nowoczesnej – o niedopełnienie obowiązków przez marszałka Marka Kuchcińskiego w całej sprawie. Zawiadomienia powołują się na art. 231 kodeksu karnego. Mówi on o tym, że funkcjonariuszowi publicznemu za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, którymi działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.

PODOBNO NAWET SMOKA MAJĄ ŚCIĄGAĆ Z KRAKOWA…

c1xdfaywiaae2xw

Co łyka żona Terlikowskiego?

c1xnofxwiaawfi2

MOCNA WYMIANA ZDAŃ W DOŚĆ INTERESUJĄCEJ KWESTII. ZASTANAWIAM SIĘ TYLKO, CO JEST PRZECIWIEŃSTWEM ŁYKANIA? KTOŚ WIE?

c1wxjhvxgaakpvb

Tajemnica posła zza pleców prezesa PiS. Czy Leonard Krasulski pacyfikował robotników na Wybrzeżu?

tajemnica

I CO WY NA TO? PAD na pewno podpisze.

c1wekacxuausuvy

Z materiałów IPN, do których dotarł „Fakt”, wynika, że od 23 października 1969 r. Krasulski był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego. Odbył służbę zasadniczą, awansował na kaprala, latem 1970 r. został żołnierzem zawodowym. W ciągu sześciu lat służby w 1. Warszawskim Pułku Czołgów w Elblągu doszedł do stopnia plutonowego.

Z wojska odszedł – pisze gazeta – w niejasnych okolicznościach w 1976 r., zdegradowany do szeregowca. On nie chce o tym mówić.

W grudniu 1970 r. żołnierze z jego jednostki pacyfikowali protestujących robotników z Wybrzeża. Krasulski twierdzi w „Fakcie”, że „odmówił wyjazdu, został w koszarach”.

Dyrektor warszawskiego oddziału IPN prof. Jerzy Eisler, badacz m.in. historii Grudnia ’70, mówi tej samej gazecie, że „niemożliwe jest, żeby niscy stopniem wojskowi mogli odmówić przełożonym i nie ponieść konsekwencji”. Wczoraj rzecznik IPN Andrzej Arseniuk stwierdził, że to wypowiedź wyrwana z kontekstu.

Krasulski we wtorek miał wyłączoną komórkę, nie było go w biurze. Według sekretarki „jest chory i najwcześniej wypowie się w środę”. „Fakt” przypomina, że Krasulski poznał Jarosława Kaczyńskiego w 1989 r., gdy pomógł mu zdobyć mandat senatora w okręgu elbląskim.

Wczoraj w regionie o sprawie było głośno. Edmund Krasowski, pierwszy szef IPN w Gdańsku, wcześniej działacz opozycji: – Gdy Antoni Mężydło w grudniu 1980 r. odmówił złożenia przysięgi wojskowej w szkole podchorążych w Legnicy, od razu odesłano go karnie z batalionu łączności do batalionu budowlanego. Skończył służbę na zasadzie żołnierza z poboru. Nie można było go bardziej „zdegradować”. Zawsze jest ślad, gdy się odmawia rozkazu. Jak było z panem Krasulskim? Niech sam powie.

Józef Gburzyński, działacz pierwszej „Solidarności”, w latach 1990-94 prezydent Elbląga, obecnie związany z PiS, dodaje: – Krasulski nigdy nie chwalił się tym, co robił w 1970 r. Jeśli był w wojsku, to nie było możliwe, żeby odmówił rozkazu pojechania na stocznię i nie trafił za to za kraty. Dodaje: – Był jeden taki przypadek, gdy pewien porucznik powiedział, że nie będzie strzelał do ludzi, i trafił do więzienia na cztery lata. Paczki mu woziłem.

Sprawy Krasulskiego nie chce komentować: – Jego przeszłość i jego problem. Niech każdy rozlicza się sam ze swoich grzechów.

Od dawnego opozycjonisty z Elbląga (prosi, by nie podawać jego nazwiska) usłyszeliśmy: – Dowódcą jednostki wojskowej, w której służył Krasulski, był płk Stanisław Majewski, który już nie żyje. Znałem go i w latach 80. mówił mi: „Kogo wy tam trzymacie w tej Solidarności ?”.

Inny dawny działacz „S” (też chce być anonimowy): – Po wprowadzeniu stanu wojennego organizowaliśmy w Elblągu podziemne struktury. Pamiętam, jak Leonard przybiegł na spotkanie i zadeklarował, że powiesi flagę związku na kominie browaru, w którym wtedy pracował. Mówiliśmy mu, że zaraz go za to zamkną, ale on nie słuchał i powiesił. Na dole czekało już SB, no i go od razu wsadzili. Dostał pięć lat więzienia, wyszedł po 1,5 roku, bo w lipcu 1983 r. była amnestia. Może w ten sposób chciał odkupić grzechy?

Informacja „Faktu” zbulwersowała rodzinę Zbyszka Godlewskiego, bohatera Grudnia ’70, który został zastrzelony w Gdyni. To jemu poświęcona jest „Ballada o Janku Wiśniewskim”. – To nie mieści się w głowie – powiedział „Wyborczej” jego brat Wiesław Godlewski.

Na stronie IPN są informacje o tym, że Krasulski w latach 1980-88 był rozpracowywany przez SB i MO. Informacji o służbie w LWP brak.

Tyle zostało z expose Premier Szydło.

c1vlmijxaaijwke

Waldemar Mystkowski pisze o ministrze zdrowia Konstantym Radziwille.

glupia

Ministrem zdrowia jest Świstak, a nie Radziwiłł

Resort zdrowia powinien być jak najmniej polityczny, bo zdrowie jest mało ideologiczne, a w zasadzie nie jest. Administrowanie zdrowiem narodu powinno się sprowadzać do pozyskiwania pieniędzy i ich najlepszym rozlokowaniem dla dobra wszystkim.

Źle się dzieje, gdy dochodzi do wyparcia zagrożeń, a nawet zaklinania, iż ich nie ma. Tak postapił minister Konstanty Radziwiłł, który zapytany przez dziennikarza TOK FM o zagrożenie życia Polaków smogiem, wzruszył ramionami, stwierdził, iż to „zagrożenie trochę bardziej teoretyczne”.

A co zagraża nieteoretycznie? Minister Radziwiłł: „styl życia, jaki przyjmujemy, jest wielokrotnie bardziej szkodliwy”. Gdy się ma coś do ukrycia, pierwszy służy do tego język. Uciekamy wówczas od konkretów, a ogólne kłamstwa zawijamy w sreberka, jak to zwykły czynić świstaki w miejskim slangu.

I takim świstakiem jest Radziwiłł, który szybciutko swoje historyczne nazwisko winien zamienić na brzmiące z pisowska: zawijanie kłamstw w sreberka. Otóż w raporcie WHO na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej znalazły się aż 33 polskie. Mamy w skali kontynentalnej większość, nikt nam nie podskoczy w kwestii smogu.

A globalnie taki Pekin został „upokorzony” przez niewielkie miasteczko małopolskie Skała, w którym smogu na metr sześcienny wdychanego powietrza jest więcej niż w stolicy Chin. W ping-ponga z Chińczykami przegrywamy do zera, zaś w smogu wygrywamy i to zdecydowanie.

Ale Świstak Radziwiłł twierdzi, że Polacy nie umierają z powodu smogu, bo to tylko teoria, umieramy z papierosami w ustach. Jaka jest jednak prawda?

Otóż rocznie z powodu smogu umiera w Polsce całkiem duże miasto rodaków, bo aż 44 tys. przedwcześnie schodzi z tego świata. Jest to obliczone, przeciętna krajowa z powodu smogu jest zatrważająca. Otóż każdy z nas „oddaje” smogowi 9 miesięcy swego życia, o tyle krócej żyjemy. Te liczby przekładają się na jeszcze inne. Tyle mamy smogu na każdym kroku w kraju, że jeżeli nie palisz, to z powodu rakotwórczych substancji w powietrzu wdychasz ich tyle, jakbyś palił 7 papierosów dziennie.

Kłamca jest ministrem, a taki nie poda do wiadomości publicznej owej prawdy ze smogiem, bo trzeba coś z nią zrobić, zadbać, aby nie dochodziło do horroru ze zdrowiem każdego z nas, więc Radziwiłł woli być Świstakiem i prawdę zawijać pisowskie kłamstewka.

c1wbpbjxuaet1x8

TO JEST NAJWAŻNIEJSZY DZIŚ KOMUNIKAT. KLIKNIJMY WSZYSCY SERCE DLA MATEUSZA!

c1zaslsweaessxi

PiS POSUNIE SIĘ DO KAŻDEJ MANIPULACJI, ABY TYLKO ZNISZCZYĆ OPOZYCJĘ. NIE ULEGAJMY PROPAGANDZIE REŻIMU.

c1xujsowgaqix7x

PROPAGANDA PiS RUSZYŁA PEŁNĄ PARĄ. Perfidne i wyjątkowo plugawe metody. WNIOSEK: Jaka partia, takie metody.

c1xqadaxeaa12-s

CEL PiS-U TO ZNISZCZENIE LIDERÓW OPOZYCJI. ZA WSZELKĄ CENĘ. MÓWIĄC NIEPRAWDĘ, FABRYKUJĄC DOWODY, URUCHAMIAJĄC CAŁĄ MACHINĘ PROPAGANDY.

c1xrt8wwqae4vxv

POLSKA PiS – TAK SIĘ ODWRACA UWAGĘ OD ŁAMANIA PRAWA.

c1z2szkweaaptlc

SZACUNEK DLA PROTESTUJĄCYCH

c03mstfveaazll4

Wojciech Maziarski pisze o obsesji prezes. Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji jednego jegomościa.

podziwu

Jesteśmy świadkami buntu, bo zabieramy pieniądze elitom, które je zagrabiły, ale warto tę politykę kontynuować, nawet jeśli tempo wzrostu gospodarczego Polski spadnie o 1 punkt procentowy – oświadczył Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla agencji Reuters.

Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji zdziwaczałego, starzejącego się jegomościa, który uznał się za naczelnika państwa.

Przez ponad ćwierć wieku miliony Polaków harowały, by wydobyć ojczyznę z zacofania i dogonić zamożny Zachód. Obywatele krzątali się jak pracowite mrówki, zakładali firmy i firemki, budowali domy, fabryki i drogi, produkowali, co tylko się dało, tworzyli fundacje, reformowali oświatę, służbę zdrowia, służby publiczne.

Jedne rzeczy udały się lepiej, inne gorzej, niemniej w globalnym ujęciu polska transformacja okazała się wielkim sukcesem. I oto przychodzi człowiek, który oświadcza, że ten sukces to grabież, więc trzeba odebrać jego owoce „dotychczasowym elitom” i oddać je Misiewiczom.

dama

A kimże jest Prezes Tysiąclecia, który ma tupet postulować taką redystrybucję? Co robił on sam w czasie, kiedy tłumy jego rodaków ciężko pracowały? Przypomnijmy jego drogę i osiągnięcia.

W 1990 r., gdy Polska pod rządami Tadeusza Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza budowała zręby nowego państwa, on dostał „Tygodnik Solidarność”. Nie, nie stworzył go. Przyszedł na gotowe – i przekształcił to pismo w narzędzie do zwalczania rządu. Nawet najstarsi czytelnicy nie pamiętają jednak, by cokolwiek sam napisał i opublikował. Redagowaniem też zajmowali się za niego inni – on skupił się na jedynej rzeczy, która go interesuje: na intrygowaniu i knuciu w zaciszu gabinetu.

Potem został ważnym dygnitarzem w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy i tu też próbował wykorzystać stanowisko do knucia przeciw rządowi. Został za to wywalony przez Lecha Wałęsę na zbity pysk.

Później sklecił mniejszościowy rząd Jana Olszewskiego, który w 1992 r. próbował wykosić przeciwników politycznych przy użyciu ubeckich teczek, ale mu się to nie udało i sam się wykosił.

Byłby to już zasłużony koniec kariery pana prezesa, który w 1993 r. nie dostał się nawet do parlamentu, gdyby nie premier Jerzy Buzek, który w 2000 r. powierzył funkcję ministra sprawiedliwości Lechowi Kaczyńskiemu. Od tej pory autorytet i pozycja brata stały się dla Jarosława wehikułem politycznym. To Lech Kaczyński został prezesem nowo utworzonej partii Prawo i Sprawiedliwość, to Lech Kaczyński wygrał wybory prezydenckie i zameldował panu prezesowi wykonanie zadania, to Lech Kaczyński został przez pana prezesa skierowany na pierwszą linię frontu w walce z Donaldem Tuskiem. Ta rywalizacja zakończyła się tragicznie na pniu brzozy koło lotniska w Smoleńsku.

A wtedy pan prezes otrzymał nowy wehikuł polityczny: trumnę brata i mit rzekomego zamachu. Wsiadł do tego wehikułu, schował się za bezbarwnymi postaciami Andrzeja Dudy i Beaty Szydło, o których nikt wcześniej nie słyszał – i dojechał do władzy, o której marzył od dawna.

Podziwu godna kariera. Droga Nikodema Dyzmy to przy niej pikuś.

I teraz ten człowiek, mający na koncie tak wiekopomne dokonania, mówi ciężko harującym Polakom: tempo wzrostu gospodarczego spadnie o 1 punkt, bo muszę zaprowadzić w kraju swoje porządki. Nie wiem, jak państwu, ale mi się scyzoryk w kieszeni sam otwiera.

Nikt nie powiedział tego bardziej precyzyjnie, niż Olbrychski w „Kropce nad i”.

c03ewccukaecop8

Duda nie chce być dudkiem. Alei tak na zwasze nim pozostanie. Bo Duda nie jest dla mnie prezydentem. O ustawce Dudy i nowej prezes TK Przyłębskiej pisze w „Wyborczej” Ewa Siedlecka. Ustawka może być bardzo finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej. Ale zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK.

prezydent

Prezydent po raz pierwszy posłał do Trybunału Konstytucyjnego PiS-owską ustawę przed podpisaniem. Chodzi o zmianę prawa o zgromadzeniach wprowadzającą uprzywilejowane „zgromadzenia cykliczne”. Wniosek do Trybunału nawiązuje argumentacją do opinii rzecznika praw obywatelskich przesłanej przed uchwaleniem ustawy marszałkowi Sejmu (Marek Kuchciński nie raczył udostępnić jej na stronie internetowej Sejmu, podobnie jak niezwykle krytycznej opinii Sądu Najwyższego).

Prezydent – tak jak RPO i SN – uznaje wolność zgromadzeń za warunek korzystania z innych praw i wolności obywatelskich, przywołuje orzecznictwo TK, a nawet wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie zakazania w 2005 r. przez prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Parady Równości.

(PAN DOKTOR PRAWA SKIEROWAŁ USTAWĘ DO PANI MAGISTER PRAWA – PIERWSZE PRZEDSTAWIENIE UDAJĄCE TRÓJPODZIAŁ WŁADZY)

c03zfioviaqc00y

Czyżby w prezydencie Andrzeju Dudzie obudził się duch strażnika konstytucji? Obawiam się, że to „ustawka” realizująca polityczny plan PiS-u.

Po pierwsze, można przypuszczać, że po przejęciu Trybunału przez PiS prezydent będzie tam kierował każdą kontrowersyjną ustawę PiS-u, żeby dostała stempel konstytucyjności.

Po drugie, w tej sprawie ustawka może być bardziej finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej.

I trzecia możliwość: zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK, a także do pozbycia się ich z Trybunału. Najprawdopodobniej odmówią orzekania w pełnym składzie Trybunału, bo zasiądą w nim trzej dublerzy sędziów. Według orzeczenia TK z 3 i 9 grudnia zeszłego roku i postanowienia z lutego tego roku nie mają oni legitymacji do orzekania, bo ich wybór na zajęte już miejsca „nie wywołał skutków prawnych”. A jeśli sąd jest nienależycie obsadzony, to jego wyrok jest nieważny.

Jeśli „starzy” sędziowie odmówią orzekania z dublerami, zablokują tym samym możliwość osądzenia ustawy o zgromadzeniach. Bo – według ustawy o trybie działania TK – wnioski prewencyjne prezydenta (przed podpisaniem ustawy) są sądzone w tzw. pełnym składzie nie mniej niż jedenastu sędziów. A sędziów wybranych przez PiS jest siedmiu.

LEPIEJ „USTAWKI” OPISAĆ SIĘ NIE DA. BRAWO 🙂

c03f92uuaaaibos

Wtedy PiS ogłosi, że „starzy” sędziowie działają przeciwko społeczeństwu, uniemożliwiając osądzenie tak ważnej ustawy (choć przecież jeśli TK jej nie osądzi, nie wejdzie w życie i nasza wolność zgromadzeń nie ucierpi).

Może to być też pretekst do wytoczenia „starym” sędziom postępowań dyscyplinarnych. A jeśli będą konsekwentnie odmawiać zasiadania z dublerami – do czego może doprowadzić prezes Julia Przyłębska, odpowiednio wyznaczając składy i kierując więcej spraw na pełny skład – może się to skończyć karą złożenia ich z urzędu. A w razie gdyby chcieli korzystać ze zwolnień lekarskich, prezes Przyłębska nie będzie miała obiekcji, które miał  prezes Rzepliński, i naśle na nich odpowiednio skomponowaną i poinstruowaną kontrolę ZUS-u.

Do tej pory PiS blokował kontrolę konstytucyjności prawa. Teraz przeszliśmy na wyższy poziom: PiS przejął kontrolę nad ta kontrolą.

c03a0rnuoaaz2vk

Apel do Prezydenta RP. Panie Prezydencie, naród prosi o ułaskawienie Pana Falenty, Naród Błaga, Biskupi się modlą. Amen! – dir_ekt

c03jcyxuoaaanje

Waldemar Mystkowski pisze o prokuraturze, która chce zmiejszenia wyroku na ONR-owca.

spalenie

Wrocławska prokuratura uznała, że wyrok sądu w sprawie spalenia kukły Żyda jest za surowy i chce obniżenia wyroku. 10 miesięcy bezwzględnego więzienia dla piromana Piotra Rybaka prokuratura chce zamienić w apelacji na 10 miesięcy prac społecznych.

Czyżby nasz kraj pod obecną władzą stawał się chrześcijański? Przeciwnie. Prokuratura wysyła sygnał mało chrześcijańskim ruchom polityczno-społecznym, jak ONR, iż będą miały ulgi, jeżeli dopuszczą się niechrześcijańskich metod, jak spalenie kukły Żyda, który to akt nasuwa oczywiste skojarzenia historyczno-kulturowe.

Władza dopuszcza więcej brunatności. Dlaczego? Bo chce się nią wysługiwać w stosunku do opozycji i dlatego, że sama taką brunatnością się staje.

W sprawie owego Rybaka tak niska instancja prokuratury, jak Rejonowa Wrocław Stare Miasto, nie mogła decydować, ale decyzja przyszła z góry, z Prokuratury Okręgowej, a z pewnością z Krajowej. Cokolwiek o tym sądzić, widać w tym ruchu prokuratury „niewidzialną rękę Ziobry”.

Sygnowanie tej sprawy nazwiskiem ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego samo się narzuca, bo nie stoi za tym żaden namysł nad społecznym dobrem, ani tym bardziej wartość intelektualna i fachowa „czynnika z góry”. Na te dwie ostatnie wartości Zbigniewa Ziobry można tylko się żachnąć, jak to zrobiła pisowska dziennikarka Danuta Holecka, gdy Ziobrze wyrwało się z ust słowo mężczyzna, na określenie swoich walorów charakteru.

Skrajnie prawicowe organizacje i ich działacze przez obecnie rządzących są usprawiedliwiane i rozgrzeszane. PiS w ten sposób czyni ich bojówkami swoich interesów, bo nie tylko ingeruje „niewidzialna ręka Ziobry”, ale „nieskalane usta Błaszczaka”.

Błaszczak to kolejna postać o takich, a nie innych walorach, który potrafi odwrócić znaczenia i zło nazwać dobrem – oczywiście w interesie PiS. Przypominam o zdarzeniu, do którego doszło w sierpniu przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku w trakcie uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”. ONR zaatakował Mateusza Kijowskiego i Radomira Szumełdę. Błaszczak był łaskaw się wyrazić, iż to KOD zakłócił uroczystości… swoja obecnością.

Błaszczaka mimo to rozgrzeszam, bo on bez kartki nie jest zdolny sformułować własnej myśli, musi czytać to… co ma do powiedzenia, dlatego jego usta są nieskalane myślami własnymi.

Należy zatem się spodziewać, że za spaleniem kukły Żyda przyjdą kolejne akty nienawiści i ksenofobii, które nie doczekają się sankcji prokuratur i sądów. Precedens prawny staje się normatywny dla sądzenia takich aktów antychrześcijańskich. Mogą się zarzekać, klękać we wszelkich kościołach zarówno Ziobro i Błaszczak, i tak pozostaną w świetle swych czynów i słów antychrześcijańscy. Tombak nigdy nie będzie złotem, a mamy ministrów udających, że nimi są. Podróbki, ot co.

a-w

tlum

„Rodziny posła Sławomira Nitrasa, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie wpuszczono do Sejmu”

klamali

Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski radził na święta. Nie ma w całym roku drugiej takiej chwili, w której polityczne podziały ujawniałyby się tak boleśnie jak podczas wigilii. I żadne rytualne deklamacje – wygłaszane przez czynniki partyjno-rządowe o tzw. wspólnocie – tego nie zmienią.

wigilia

Mam w kwestii „wigilii w skłóconej rodzinie” osobiste doświadczenia, ale jestem ostatnim, który by komukolwiek chciał radzić. Sprawa to delikatna, bardzo indywidualna.

Jak przetrwać tę wigilię, niech się więc każdy martwi sam, ale o to, by polska demokracja nie podzieliła losu świątecznego karpia – powinniśmy się martwić wszyscy.

Dwa usypane naprzeciw siebie szańce ugruntowują władzę PiS. Im bardziej twierdze oblężone, mury wyższe, fosa głębsza – tym dla władzy dogodniej. Dlatego ta władza piętnuje opozycję jako przestępców i wyzywa uczestników ruchu KOD od komunistów, złodziei, ubeków, gestapo.

Bo to integruje obóz władzy. Przez głęboką fosę trudno kogokolwiek przeciągnąć do obozu demokracji.

c0esr1lxeaizpn5

Wielu ludzi z wielu powodów zagłosowało na „dobrą zmianę”, ale dziś nie czują się z tym komfortowo. Bronią swej decyzji sprzed roku, ale zaczynają mieć wątpliwości. Piętnowanie ich przy rodzinnej wigilii wpychałoby ich na powrót do obozu władzy.

Rozmawiajmy, wczuwając się w racje drugiej strony, z kolędą w tle, bo „muzyka łagodzi obyczaje”, o czym nie zdążył się przekonać pewien marszałek.

Każdy bowiem wyborca, który oddał głos na PiS, a dziś byłby gotów głosować inaczej – jest na wagę złota, liczy się podwójnie. Niechby autorytaryzm stracił jeden głos, a demokracja jeden zyskała.

Może demokracja zyska głos rolnika, który ziemię może kupić, ale jedynie za pośrednictwem księdza. Może zyska głos nauczyciela z gimnazjum. Głos kobiety, której odmówiono legalnej aborcji. Głos rodzica, któremu przeniosą dziecko do innej podstawówki. Głos mundurowego, któremu obcięto emeryturę. Głos wojskowego, któremu zdegradowano dowódcę. Górnika, któremu zamknięto kopalnię. Frankowicza, którego wystrychnięto na dudka. Sędziego po dyscyplinarce. Mieszkańca terenów sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim, który już nie kupi tańszej benzyny. Itd., itp.

tu-jest

Pogadajmy ze szwagrem radnym PiS nie tylko o polityce, raczej o wycince drzew, o droższych samochodach, franku i dolarze. Żadnej nachalności, ot, rodzinny small talk przy barszczu z uszkami i kutii – byle bez awantur. No i kolędy, koniecznie kolędy – łagodzą obyczaje!

Wigilia to dobry czas. Rozmawiajmy, podsycajmy w sobie ciekawość, co myśli druga strona. Może się czegoś o niej dowiemy, a sami więcej zrozumiemy. Będziemy tu przecież żyć obok siebie, wszak połowa Polaków z Polski nie wyjedzie. Nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński przegra wybory i stanie na czele zjednoczonej opozycji.

c0etbpqxeaapkgp

Podział społeczny to nie jest specyficznie polska cecha. Polska jest tylko temperatura sporu, jak ta, która doprowadziła do śmierci Gabriela Narutowicza, polska jest zapiekłość i pragnienie zemsty, jaką po wrześniowej klęsce władze Rzeczypospolitej na uchodźstwie objawiały wobec piłsudczyków i sanacji. Polska jest nasza swarliwość – i my sami na wskroś polscy.

(DZIĘKI SUPER NIANI TO BYŁA SUPER WIGILIA. SZACUNEK.)

c0e33mnxaaaumv9

Przestrzegał nas przed nami samymi nieodżałowany Jan Nowak-Jeziorański. Mówił: „My, Polacy, jesteśmy największym zagrożeniem dla Polski”, „to my nie umiemy udźwignąć naszego sukcesu i naszego zwycięstwa”.

Życzę sobie i nam wszystkim, byśmy umieli. Byśmy w godzinie próby stanęli na wysokości zadania.

Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, myślami będę z posłami opozycji na ciemnej i zimnej sejmowej sali, a o północy – na nietypowej w tym roku pasterce – przed Sejmem.

Pamiętajmy o idiotach.

tomasz-sakiewicz

TO DOPIERO POCZĄTEK PROPONOWANYCH ZMIAN. CZYTAJ LINK:

c0e2kfixeaad_dt

Waldemar Mystkowski pisze o sensie protestu w Sejmie i przed Sejmem oraz o życzeniu Polaków.

zyczenie

Czego powszechnie Polacy sobie życzą, raczej wiemy, a przynajmniej intuicyjnie. Takie życzenia wyrażają protestujący posłowie w sali obrad podczas świąt Bożego Narodzenia. Mamy do czynienia z takim ze zjawiskiem nader rzadko, a może wcale nie spotykanym w skali globalnej.

To wnosimy oryginalnego w wianie dla ludzkości, Europy. Część elit politycznych nie godzi się na demontaż ustroju demokratycznego, opisany w literaturze przedmiotu, którzy dostają wsparcia od społeczeństwa obywatelskiego wyrażającego większość narodu.

c0e7cgexuaaz1ad

Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.

oplatek

Niemniej ważne są życzenia wszystkich Polaków, życzenia polityczne dotyczące zjawisk społecznych i osób. Czego sobie życzymy, kogo sobie życzymy, a kogo nie.

W ramach świątecznego życzenia portal OKO.press zapytał o to Polaków. Pytania dotyczyły tematów obecnych na agendzie roku 2016, jak wprowadzenia reformy (bądź deformy) edukacji, protestów ulicznych, czy ma być ich więcej i czego mają dotyczyć, i bardziej szczegółowo pytano, odebrać stopnie generalskie postaciom spoczywających już na cmentarzu, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, czy też nie.

c0evnuxw8auamjm

Wyniki życzeń świątecznych Polaków sukcesywnie będą publikowane, na pierwszy ogień poszedł mniemany dla siebie Konrad Wallenrod PiS, Stanisław Piotrowicz. Jako prokurator w PRL-u formułował zarzuty w stosunku do postaci opozycyjnych, a po roku 1989 roku jego „bohaterstwo” dalej było zakonspirowane i bronił pedofilii księdza z Tylawy.

OKO.press zadało pytanie, czy Piotrowicz ma nadal być przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, być taranem politycznym swego szefa Jarosława Kaczyńskiego, który na „sukces” byłego prokuratora reaguje rechotem aprobaty. Literacko owe zjawisko można byłoby nazwać bezwarunkową reakcją przepony na demontaż demokracji.

Otóż Polacy życzą sobie w sprawie złowieszczej postaci Piotrowicza: ustąp, odejdź. 59 proc. ankietowanych życzeń wyraża się: Piotrowicz musi odejść. Toleruje go tylko 19 proc.

c0ecjkcwqaarnd

Cząstkowe badania dotyczyły Piotrowicza przeszłości i teraźniejszości. Działalność prokuratorska w PRL tarana Kaczyńskiego jest w miarę obojętna dla najmłodszych, tylko 47 proc. młodzieży (18-24 lata) jest za dymisją Piotrowicza, najbardziej krytyczni wobec jego peerelowskiej działalności są 50-latkowie, nieco większa była zgoda u ludzi po 60-tce, tradycyjnego elektoratu PiS.

Wśród zwolenników PiS Piotrowicz ma poparcie tylko 40 proc., jedna trzecia pisowskiego elektoratu chciałaby, aby ustąpił i odszedł w polityczny niebyt.

Polacy w stosunku 3:1 życzą sobie, aby Piotrowicz odszedł. Ale wiemy, iż prezes PiS nie pozbędzie się swojej ikony walki ze standardami demokratycznymi, bo nie ma tak drugiej zdeterminowanej postaci, dla której argumenty rozumu muszą ustąpić przed wolą prezesa.

m-kidawa-blonska

Wyrazy wsparcia i solidarności z całego świata.

michal-szczerba-4

CAŁY ŚWIAT PATRZY Z PRZERAŻENIEM NA SZEREGOWEGO POSŁA WYPOWIADAJĄCEGO TE SŁOWA O POLSCE.

c0e83kqxcaelnbr

Prawda o PiS: nielegalne uchwalenie budżetu, oszustwa liderów z listą obecności i pacyfikowanie demonstrantów. Polska zapamięta!

grudzien17

16 grudnia PiS utracił zdolność rządzenia. Co będzie dalej? Czy Polska będzie karłem formatu Kaczyńskiego? Stoimy przed takimi pytaniami. Ale Polska da radę takim niedołęgom, jak Kaczyński i jego nieudacznicy.

przepychanki

Kilka tysięcy protestujących na kilka godzin zablokowało wszystkie wyjścia z Sejmu. Przed godz. 3 w nocy, kiedy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Beata Szydło zdecydowali się opuścić parlament, policja użyła siły, by utorować im wyjazd.
cz1chxuxeaai0x7

Demonstrujących pod Sejm zwołał Mateusz Kijowski, lider KOD, kiedy opozycja blokowała m?wnicę podczas posiedzenia Sejmu. Trwało głosowanie nad budżetem, a marszałek Marek Kuchciński wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę. Niesłusznie, bo poseł próbował zgłosić poprawkę do budżetu, nad którym pracowano.

mial

Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz dwukrotnie rozmawiał z Markiem Kuchcińskim, jak załagodzić sytuację w sali plenarnej po wykluczeniu z obrad posła PO Michała Szczerby. Marszałek Sejmu był skłonny pójść na kompromis i przywrócić Szczerbę. Zmienił zdanie po rozmowie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. 
Posłowie opozycji wsparli dziś dziennikarzy, którzy solidarnie – ponad podziałami – od dawna protestują przeciwko ograniczeniom, jakie chce mediom narzucić w Sejmie PiS. Przyszli do Sejmu z kartkami z napisem „Wolne media”.
cz1bnamwgaatpwg

Z taką kartką podczas dyskusji nad budżetem państwa na 2017 r. na mównicę wszedł późnym popołudniem poseł Szczerba. Marszałek Kuchciński błyskawicznie udzielił mu dwóch ostrzeżeń i wykluczył z dalszych obrad. Wtedy posłowie opozycji zablokowali mównicę sejmową, a kiedy Kuchciński przerwał obrady i wyszedł z sali, zablokowano również stanowisko marszałka Sejmu.

cz071c3xgaa_k1k

Opozycja domagała się uchylenia kary dla Szczerby. Bezskutecznie.

Jak jednak ustaliliśmy, marszałek Kuchciński był skłonny pójść na kompromis ws. Szczerby i przywrócić go do obrad, zanim doszło do głosowania PiS i niektórych posłów Kukiz’15 w Sali Kolumnowej nad budżetem i tzw. ustawą dezubekizacyjną. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował, że będzie negocjatorem w tej sprawie. Jak opowiada nasz informator, dwukrotnie rozmawiał z wyraźnie rozdygotanym Kuchcińskim.

cz0i018xeaettoy

Początkowo Kosiniak-Kamysz uzgadniał z Kuchcińskim, by przerwać piątkowe obrady i natychmiast je wznowić. To automatycznie anulowałoby karę dla Szczerby.

(NIE MOŻNA SPRAWDZIĆ KWORUM, NIE MOŻNA ZADAWAĆ PYTAŃ, NIE WIADOMO KTO I JAK LICZY GŁOSY, NIE MA DOSTĘPU MEDIÓW… TO JEST ŻART)

cz036f9xaaaguy3

Za drugim razem padł inny pomysł – by zebrało się Prezydium Sejmu i cofnęło wykluczenie z obrad Szczerby. Jak mówi nasz informator, Kuchciński był skłonny pójść na to drugie rozwiązanie.

czz-ajvwgaemmne

Ale po tym spotkaniu z Kosiniakiem-Kamyszem do gabinetu marszałka Sejmu wszedł prezes PiS Jarosław Kaczyński. Rozmawiali za zamkniętymi drzwiami. Po tej wizycie Kuchciński o żadnym kompromisie już rozmawiać nie chciał.

to

Posłowie Rafał Wójcikowski i Anna Siarkowska z klubu Kukiz’15 przyszli do Sali Kolumnowej Sejmu, gdzie marszałek Marek Kuchciński przeniósł głosowania nad budżetem państwa z zablokowanej przez opozycję sali plenarnej. Dzięki nim PiS miał tam kworum.

cz0-ntgwiaazhce

Kryzys w parlamencie rozpoczął się, kiedy poseł PO Michał Szczerba wszedł na sejmową mównicę późnym popołudniem, podczas dyskusji nad budżetem państwa, z kartką z napisem „Wolne media”. Była to forma protestu wobec planowanych przez PiS ograniczeń dla dziennikarzy w relacjonowaniu prac parlamentu.

Marszałek Marek Kuchciński błyskawicznie udzielił Szczerbie dwóch ostrzeżeń i wykluczył z dalszych obrad. Wtedy posłowie opozycji – przede wszystkim PO i Nowoczesnej – zablokowali mównicę sejmową, a kiedy Kuchciński przerwał obrady i wyszedł z sali, zablokowano również stanowisko marszałka Sejmu. Opozycja domagała się uchylenia kary dla Szczerby.

cz0_bo4xcaabn9a

Kuchciński przeniósł obrady do Sali Kolumnowej Sejmu, gdzie wcześniej odbywało się posiedzenie klubu PiS. Straż marszałkowska blokowała wejście do sali, nie wpuszczano tam posłów opozycji ani dziennikarzy, choć to właśnie do Sali Kolumnowej Kuchciński przeniósł obrady i zarządził głosowanie nad budżetem. Opozycję „poinformował” o tym komunikatami wyświetlanymi na telebimach w blokowanej sali plenarnej. By zapewnić kworum w Sali Kolumnowej, potrzebni byli jednak posłowie spoza PiS. Okazało się, że z pomocą przyszli członkowie klubu Kukiz’15.

cz1brxxxeaapv7q

Jak zachowywał się klub Pawła Kukiza?

Kiedy rozpoczęła się blokada sejmowej mównicy, posłowie klubu Kukiz’15 trzymali się z początku na uboczu. – Nie chcieliśmy się angażować w ten konflikt między PO a PiS – mówi nam polityk Kukiz’15. Po chwili posłowie Kukiza zaczęli wychodzić z sali obrad do kuluarów. Wtedy wśród nich pojawił się poseł PiS Marek Suski.

Suski próbował namówić posłów klubu Kukiz’15 do przyjścia do Sali Kolumnowej. Mówił, że PiS-owi brakuje kworum do kontynuowania obrad. Poseł Paweł Szramka powiedział do Suskiego: – Masz swój klub? No to spadaj tam!

Suski próbował namówić do przyjścia do Sali Kolumnowej posłów Janusza Sanockiego oraz Roberta Winnickiego, którzy weszli do Sejmu z listy Kukiz’15, ale potem opuścili klub. Również bezskutecznie.

cz1mg8dxcaa7w7b

Po pewnym czasie kukizowcy dowiedzieli się, że w Sali Kolumnowej zjawili się inni posłowie z ich klubu – Rafał Wójcikowski i Anna Siarkowska. Dzięki nim posłowie PiS dokończyli sejmowe głosowania.

Wtedy klub Kukiz’15 zebrał się, nastroje były bojowe, część posłów chciała natychmiast usunąć Wójcikowskiego i Siarkowską z klubu. Na posiedzeniu klubu nie było Pawła Kukiza – w piątek był na Śląsku. W jego imieniu wypowiedział się poseł Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu i członek prezydium klubu.

cz1oon9wiaajioq

– Mówił, że rozmawiał z Pawłem Kukizem przez telefon, a Paweł przekonywał, że tak naprawdę nic złego się nie stało. Prosił, by nie robić problemu i awantury. To się kilku posłom bardzo nie spodobało. Z posiedzenia wyszedł m.in. poseł Piotr Liroy-Marzec – relacjonuje polityk Kukiz’15.

Wśród kukizowców krążą dwie wersje wytłumaczenia tego, co się w piątek stało w Sejmie.

cz1tgknxgaa9xsm

Pierwsza zakłada, że to Suski namówił Wójcikowskiego i Siarkowską do współpracy. Druga – że posłowie PiS kontaktowali się bezpośrednio z Pawłem Kukizem, z którym Jarosław Kaczyński zawarł już wcześniej cichą umowę o wsparciu PiS i rządu w Sejmie w strategicznych głosowaniach i sprawach.

dorn

Agnieszka Kublik: Co się w piątek stało w Sejmie?

Ludwik Dorn: To kolejny element, po demontażu Trybunału Konstytucyjnego, bardzo poważnego kryzysu konstytucyjno-politycznego. Nie wiem, jak teraz będzie funkcjonował Sejm. Bo jedno jest niewątpliwe: marszałek Kuchciński stracił zdolność kierowniczą. Gdyby się marszałek inaczej zachował, gdyby nie ukarał posła Michała Szczerby za kartkę „Wolne media w Sejmie”, nie byłoby tej całej awantury.

cz1vge8xcaachk0

Opozycja przywołuje słowa Jarosława Kaczyńskiego z września, że w grudniu będzie gorąco.

– Nie wierzę w te teorie spiskowe. Moim zdaniem chodziło wtedy o to, że w grudniu zaczną wprowadzać zakazy dla dziennikarzy w Sejmie. I o to będzie awantura. Niejedną awanturę te mury widziały. Ale żeby marszałek Sejmu utracił panowanie nad obradami, to nie. Tak ciężkiego kryzysu nie było. Opozycja działała solidarnie, bo gdy marszałek wykluczył posła Szczerbę, to zagrały emocje.

I opozycja doprowadziła do obywatelsko-poselskiego nieposłuszeństwa. Odmówili w pełnym zakresie uznania władzy marszałka. Poszło im dobrze, symbolicznie zepchnęli PiS do kanciapy. Symbolicznie to jest ogromnie ważne – opozycja opanowała salę plenarną, strategiczne miejsce w Sejmie.

cz1js9dxcaenkim

I widziała to cała Polska, bo choć media miały w piątek nie pokazywać polityków, musiały z powodu tej awantury pokazać ich więcej niż zwykle.

– I PiS pokazał się jako obóz władzy, który ma większość, ale jest słaby, histeryczny, zagubiony, zdezorientowany. To bije w oczy.

To jest ciężka porażka obozu władzy. A kolejna czeka go w związku z wprowadzaniem ustawy o zgromadzeniach. I zacznie się w Polsce robić moda na obywatelskie nieposłuszeństwo.

(TAK TO JEST, KIEDY CZŁOWIEK NIE WIE, ŻE MAMY JUŻ 21 WIEK)

cz15mydwgaakun8

Nie jesteśmy krajem totalitarnym ani autorytarnym, więc wszelkie próby wyegzekwowania własnej władzy będą napotykać taki obywatelski opór. Te próby będą ośmieszane, tak jak to się stało w piątek w Sejmie. Bo przecież mniejszość wyprowadziła większość z centralnego miejsca w parlamencie. Kaczyński musi być wściekły, ale nie może teraz ukręcić łba Kuchcińskiemu.

cz1m4yxxuaqpshz

To posiedzenie w Sali Kolumnowej było regulaminowe?

– Tak, nie widzę tu problemu. Trwało posiedzenie, została ogłoszona przerwa i potem posłowie zostali skutecznie powiadomieni o posiedzeniu. Nieregulaminowe było to, że posłowie nie mogli składać wniosków formalnych, posłowie PO nie mogli podejść do marszałka Kuchcińskiego, bo posłowie PiS blokowali im dostęp.

cz1qcpgwiaeqizn

Jakie mogą być konsekwencje tego kryzysu?

– To się może odbić na zaufaniu do Polski poważnych inwestorów. Bo jeżeli budżet jest uchwalany z wadami proceduralnymi – gdyby istniał Trybunał Konstytucyjny, to mógłby się tym zająć, np. kwestią zblokowania głosowań nad wnioskami mniejszości w komisji finansów, moim zdaniem to było złamanie regulaminu – to rodzi się wątpliwość, czy taki budżet obowiązuje.

cz1sqfhxcaadhtn

Opozycja już mówi, że to posiedzenie, na którym PiS przegłosował ustawę budżetową, było nielegalne.

– No właśnie, pewnie już analitycy finansowi piszą notatki w tej sprawie dla agencji ratingowych. To kolejne wydarzenie, które pokazuje sojusznikom w Unii Europejskiej, że z tą Polską jest coś nie tak, że to jest jakiś inny świat. Nikt nas z UE nie będzie wyrzucał, ale już jesteśmy obchodzeni łukiem, teraz pewnie jeszcze większym.

cz1tvthwgaafb8v

Spontanicznie warszawiacy zaczęli przyjeżdżać pod Sejm. W obronie wolnych mediów i wolnych mandatów poselskich. Manifestacje były też w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, Olsztynie, Katowicach…

– To zrobiło na mnie duże wrażenie. Widać wyraźnie, że KOD złapał wiatr w żagle. KOD ma ogromną zdolność do mobilizacji, i to ot tak, na pstryknięcie palcami, bo przecież nikt tego wcześniej nie planował.

cz2dyvkwgaaut8b

Te dwa wydarzenia – wypchnięcie większości z sali głównej w Sejmie przez mniejszość i protesty przed Sejmem – pokazują, że obóz władzy został zepchnięty do defensywy. Widać ich zagubienie i słabość. Dla mnie to jest najważniejsze.

cz2j8hbwiaqlae1

SĄ RANNI, POTURBOWANI. POLICJA BRUTALNIE INTERWENIUJE, TORUJĄC DROGĘ SAMOCHODOM SEJMOWYM… DEMOKRACJA WG PiS

cz2blmywgaazicu

grudzien14

Dlaczego Polacy protestowali 13 grudnia pod siedzibą PiS?

dlaczego

„Była taka atmosfera, jakiej dawno na marszach KOD nie było” – podkreślała Barbara Nowacka.

W 35. rocznicę stanu wojennego w Warszawie odbyły się dwie duże manifestacje: jedna organizowana przez Komitet Obrony Demokracji, druga przez PiS.

Manifestacja KOD została zorganizowana pod hasłem „Stop dewastacji Polski”. Jej uczestnicy wzywali do obrony praw demokratycznych odbieranych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

„Była taka atmosfera, jakiej dawno na marszach KOD nie było” – podkreślała Barbara Nowacka.

W kilkudziesięciotysięczym pochodzie szli politycy Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, organizatorki „Czarnego Protestu”, członkowie Inicjatywy Feministycznej. Dlaczego protestowali? Jakiej zmiany chcieliby w Polsce?

czoykvzwgaihfu0

Obok „Murów” Jacka Kaczmarskiego „Kocham wolność” Chłopców z Placu Broni jest hymnem KOD.

Tak niewiele żądam
Tak niewiele pragnę
Tak niewiele widziałem
Tak niewiele zobaczę

Tak niewiele myślę
Tak niewiele znaczę
Tak niewiele słyszałem
Tak niewiele potrafię

Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem
Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Tak niewiele miałem
Tak niewiele mam
Mogę stracić wszystko
Mogę zostać sam

Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem
Wolność kocham i rozumiem
Wolności…

Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem
Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Tak niewiele miałem
Tak niewiele mam
Mogę rzucić wszystko
Mogę zostać sam

Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem
Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem 2x

gornicy

W Krakowie obalono symboliczny pomnik Kaczyńskiego.

ktos

Kleofas Wieniawa przed marszem KOD pisał:

rocznica

Rocznica stanu wojennego ma dla mnie znaczenie zadumy nad historią mojej ojczyzny, także moim wówczas udziałem, ale przede wszystkim jest hołdem dla tych, którzy potrafili w miarę bezpiecznie przeprowadzić Polskę przez jeden z trudniejszych zakrętów historii.

Myślę przede wszystkim o Lechu Wałęsie, którego zachowanie w historii mogę porównać tylko do Józefa Piłsudskiego, Tadeusza Kościuszki, księcia Pepi – tutaj kończy mi się lista bohaterów, którzy są porównywalni w podobnych okolicznościach.

Ale byli też inni, przede wszystkich Kmicice: Władysław Frasyniuk i Zbigniew Bujak – szwoleżerowie wydawało się wówczas Samosierry PRL-owskiej.

Był jeszcze człowiek który łaczył w sobie Kmicica i talent pisarza politycznego porównywalnego do Maurycego Mochanckiego, Adam Michnik. A jeżeli o tym ostatnim to musi paść nazwisko Jacka Kuronia.

Wielu by wymieniać. I przy tej okazji należałoby stwierdzić: jakież mamy bogactwo mądrych postaci. I tak jest. Dzięki temu Polska wyrwała się pierwsza z totalitaryzmu komuszego, a za nią podreptały inne narody.

Dlatego dxzisiaj nie boję się zagrożenia ze strony tupolewizmu, kaczyzmu, jakkkolwiek byśmy nazwali marne postaci, które w wyniku procedur demokratycznych dorwały się do władzy i plują na co popadnie.

Mistrzem charku jest prezes, który nawet popisał się spostrzeżeniem, że on przewidział stan wojenny. Boże, widać że był nikim, z tym liczyli się wszyscy, sam wówczas o tym pisałem, a nawet publikowałem, rżnąc – czasami to się udawało – ówczesnych panów z Mysiej.

Ba, przewidziałem datę, pada w mojej debiutanckiej książce. Acz przypadkowo i nie ma podanego roku.

13 grudnia to nie tylko jednak zaduma, ale dzisiaj wyrażenie sprzeciwu obywatelskiego z demolowania Polski. Dlatego nie obawiam się o naszą wolność, acz niepokój mogę miećw stosunku do tych zakompleksiałych ludzi, którzy mogą dopuścić się rzeczy krwawych.

Dzisiaj KOD jest „Solidarnością”.

czl0mrpwiaasuwu

PiS dobiera się do zgromadzeń, czyli „porządkuje” opozycję.

czlrmf6xgairfvc

Waldemar Mystkowski napisał o Kukizie, bracie mniejszym prezesa Kaczyńskiego.

chamoobrona

Paweł Kukiz w rocznicę stanu wojennego popisał się oryginalnym pomysłem, iż marsze protestacyjne nie są solą demokracji, ale… nie, nie JOW (przypomnę: jednomandatowe okręgi wyborcze), o których jakby zapomniał lider ugrupowania pod własnym nazwiskiem i z liczbą porządkową 15 po apostrofie…, ale referenda.

Kukiz nawet powiedział to z właściwym sobie znawstwem: „w normalnych cywilizowanych państwach” i dodał: „Sprawy sporne powinny się odbywać przy urnach referendalnych, a nie na ulicy”.  Piosenkarz pomysłu na marsz nie ma żadnego, chyba że protestowałby przeciw filharmonii i przemaszerował sobie z estrady, gdzie wykonuje się muzykę popularną do ośrodka muzyki poważnej, filharmonii. Ale co miałby głosić? Wyższość Black Sabbath nad Chopinem?

W każdym razie Kukizowi trochę niewygodnie chodzić w marszach z Jarosławem Kaczyńskim, choć jego ugrupowanie jest nieformalną przybudówką PiS. Kukiz ’15 to PiS w skali 1:5, to model tupolewa, który buduje podkomisja smoleńska Macierewicza, aby udowodnić, że zamach był. Kukiz więc jest modelem, a Kaczyński oryginałem ideologii tupolewizmu.

Kukiz więc nie chodzi w marszach, bo w swoich szeregach nie ma Lecha Wałęsy, jak opozycja i KOD, a nawet nie ma Stanisława Piotrowicza, który by udowadniał czarno na czarnym, że był Konradem Wallenrodem i z tego powodu znowu się zakonspirował w pisowskim marszu 13 grudnia.

czkxij6xuaenpug

Lider ugrupowania pod swoim nazwiskiem ma problem można rzec pierworodny, a wypływa on z antysystemowości. Ten problem sformułowała jego posłanka Magdalena Błeńska: „My już nie jesteśmy jak Samoobrona. Gorzej, jesteśmy Chamoobrona!”

Andrzej Lepper wszak był antysystemowy, twierdził, że na Wiejskiej nie będzie Wersalu, ale to teraz słowo staje się ciałem i Kukiz jest liderem Chamoobrony. Moim zdaniem nie powinien tego zanadto brać do serca, gdyby usłyszał o sobie: Cham, wszak w naszym kodzie kulturowym to oznaczenie wieśniaka, chłopa, parobka z czworaków, który rozumie demokrację, jak Kukiz.

JOW-y i referenda nie są tożsame z „normalnymi cywilizowanymi państwami, bo JOW-y są tylko w krajach anglosaskich, taka tam utworzyła się tradycja z powodu, iż mają systemy polityczne dwupartyjne, gdzie tych partii jest więcej, JOW-y wypaczają charakter wyborów przedstawicielskich. A referenda są w zasadzie tylko w jednym cywilizowanym kraju, w Szwajcarii, ale to naród górali bankierów, bardzo krewkich i spory rozstrzygają w referendach, a nie ciupagami.

Kukiz o tych referendach wyraził się w kontekście marszu KOD i opozycji, strajku obywatelskiego, który zorganizowany był pod hasłem „Stop dewastacji Polski”. Na czym więc miałoby polegać pytanie referendalne wg myślenia Kukiza? Czy chcemy dewastacji Trybunału Konstytucyjnego, tym samym końca trójpodziału władzy?

ci-co

Jeżeli takie bądź podobne pytanie byłoby w referendum i wyborcy opowiedzieliby „tak”, to drugiego referendum by nie było, bo to byłby koniec demokracji. Gdzie więc u Kukiza logika? Ale ten piosenkarz wszak jest antysystemowy, antylogiczny. Prędzej czy później jego ugrupowanie czeka zjednoczenie z PiS, bo to ulubiona forma konsumowania przystawek politycznych przez prezesa PiS.

A może Chamoobrona skończy jak Samoobrona, a Kukiz jak Lepper? Na razie nie ma takiej potrzeby aby Kukiza wrabiać w kupno ziemi przez służby Mariusza Kamińskiego, ale gdy pojawi się okazja uwłaszczenia filharmonii, to kto wie. Piosenkarz nie ma pomysłu na swoje ugrupowanie, w sprawach politycznych i ideowych to cienki Bolek, jest li tylko modelem prezesa w skali 1:5, pacynka Kaczyńskiego antysystemowa, antylogiczna.

czjx3kbxuaarucm

TAKA PRAWDA!

panie-profesorze

 

TO JUŻ CHYBA OSTATNIE ŚWIĘTO LOTNICTWA CYWILNEGO.
ZA ROK BĘDZIE JUŻ WCIELONE DO SIŁ POWIETRZNYCH OBRONY TERYTORIALNEJ.

grudzien7

PRL-OWSKIE PAŁOWANIE NADCIĄGA WRAZ Z OBRONĄ TERYTORIALNĄ.

czecldawiaeowxv

Dominika Wielowieyska pisze, jak rząd PiS prowokuje. Ludzie od politycznego PR-u władzy już kilka tygodni temu uruchomili machinę propagandową, by przekonać opinię publiczną, że opozycja dąży do konfrontacji opartej na przemocy. Celują w tym media braci Karnowskich oraz TVP.

cy-bifxcaerpjk

Już w numerze z początku października okładka tygodnika „wSieci” przedstawiała lidera KOD Mateusza Kijowskiego z zakrwawionymi rękami, trzymającego w ręku zapalniczkę i koktajl Mołotowa. W środku numeru redaktor naczelna portalu wPolityce Marzena Nykiel napisała: „Udana prowokacja to ostatnia deska ratunku dla KOD i opozycji. W Święto Niepodległości można się spodziewać ustawionych zamieszek”.

Jednak 11 listopada demonstracja była spokojna, jak wszystkie poprzednie akcje KOD. A Kijowski wręcz zebrał cięgi za to, że szukał pojednania narodowego, przypominając Romana Dmowskiego wśród postaci zasłużonych dla niepodległości w 1918 r.

Czy red. Nykiel przeprosiła za swoje oskarżenia i za okładkę swoich szefów? Czy napisała: „Pomyliłam się”. Pytanie retoryczne.

Teraz pałeczkę przejęły „Wiadomości” TVP. Oskarżyły KOD i opozycję o plany obalenia rządu przemocą. Zilustrowały to zdjęciami z zamachu stanu w krajach Trzeciego Świata. Michał Karnowski pomstował w tym materiale na opozycję, że chce demonstrować, atakować rząd i wszczynać awantury. Toniemy w oparach absurdu. Bo gdy PiS wychodził na ulicę, wszystko było w porządku. Ale gdy demonstrują inni, jego propagandyści straszą, że szykuje się zbrodnia stanu.

Punktem wyjścia do tych insynuacji jest list KOD i opozycji z zaproszeniem na demonstrację 13 grudnia, gdzie znalazło się zdanie: „Dziś nadeszła chwila, by wypowiedzieć posłuszeństwo tej władzy”. Ale jest też takie zdanie: „Pokażmy, że potrafimy być razem. I nie dajmy się, jak pamiętnego 13 grudnia 81 roku, ustawić przeciwko sobie, nie dopuśćmy do żadnej konfrontacji”.

czy-to

Tego już „Wiadomości” nie podają. Nie dają też żadnej wypowiedzi krytyka PiS, który by wytłumaczył, że nieposłuszeństwo to brak akceptacji dla decyzji podejmowanych przez rząd i większość w parlamencie. Oznacza obronę swoich racji np. w sądzie powszechnym, skoro Trybunał Konstytucyjny został sparaliżowany.

Sprzeciw jest tym bardziej potrzebny, że PiS chce ograniczyć prawa obywateli do zgromadzeń za pomocą przepisów, które pozwolą władzy blokować wybrane manifestacje. Co więcej, na 13 grudnia zaplanowano ostateczną rozprawę z Trybunałem i usankcjonowanie faktu, że na jego czele stanie wybrana przez PiS sędzia Julia Przyłębska. Co oznacza przejęcie Trybunału przez PiS? Można się spodziewać, że Trybunał w nowym składzie uzna nową ustawę o zgromadzeniach za zgodną z konstytucją. Nie będzie już komu bronić praw obywatelskich.

Wszystko to może podgrzać protesty 13 grudnia. Ale nikt nie zapowiada użycia przemocy. Organizatorzy demonstracji muszą się potężnie zmobilizować, by nie dopuścić do żadnej prowokacji czy agresji, bo – jak widać – władza na to liczy.

czd9fypxgaak8ma

HIPOKRYZJA PiS W NAJCZYSTSZEJ POSTACI.

zawsze

Rząd wypowie konwencję o zwalczaniu przemocy wobec kobiet? Minister jest za. Marta Lempart w

czdc8j9wgae5yn_

Mateusz Kijowski w wywiadzie dla Koduj24.pl.

mateusz-kijowski

– Co może zmienić 13 grudnia 2016?
– Wierzę, że co najmniej kilka spraw może zmienić. Dać obywatelom poczucie sprawstwa. Zablokować uchwalenie przez Senat lub Prezydenta łamiącej prawa człowieka ustawy o zgromadzeniach. Liczę, że po 13 grudnia „plotki” o możliwości wypowiedzenia Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, okażą się plotką. I liczę, że sprzeciw obywateli w całej Polsce sprawi, że obecna władza przypomni sobie, choćby z Wikipedii, co znaczy słowo suweren.

strajkobywatelski

– Jak dzisiaj widać, opozycja jest tak słaba, że właściwie z PiS-em może wygrać tylko społeczeństwo, ale to społeczeństwo musi być też w jakimś sensie zorganizowane. Czyli wielka nadzieja i rola KOD-u.
– Musimy jednak umieć zachować pewne podstawowe zasady, każdy powinien zajmować się tym, na czym się zna. Na rządzeniu państwem znają się, czy powinni znać się, politycy. Niech oni rządzą, a my musimy patrzeć im na ręce. Obywatele powinni wyrażać swoje oczekiwania, rozmawiać z politykami i sugerować im pomysły, mówić o swoich ambicjach i oczekiwaniach. Ale to politycy mają kierować sprawami państwa, podejmować decyzje, brać odpowiedzialność. Albo tłumaczyć uwarunkowania i ograniczenia. A obywatele powinni aktywnie komentować w bezpośredniej rozmowie, ale i w petycjach czy innych zbiorowych wystąpieniach. W takim dialogu mogą się rodzić najlepsze pomysły i plany.

czbjlpjxaaei9iz

– Obrona demokracji, ale jednak Trybunał przegraliśmy – to znaczy demokratyczna Polska przegrała…
– Tak, demokratyczna Polska przegrała niezawisłość Trybunału. Będziemy mieli prawdopodobnie TK jako agendę partii rządzącej, w związku z czym będziemy dalej walczyć o niezawisłość Trybunału, obnażać upolitycznienie. To, co się wydarzyło ostatnio – zerwanie obrad Trybunału przez troje sędziów – kontynuacja najgorszej tradycji zrywania sejmików szlacheckich. Ludzie, którzy są powołani do tego, żeby bronić prawa, zachowują się jak watażkowie, jak pijani szlachciurowie. Do tego zasłaniają się zwolnieniami lekarskimi… To jest absolutny skandal i jeżeli w ten sposób będzie wyglądała praca TK, to nikt nie będzie tego Trybunału szanował.

– Mimo wszystko ludziom potrzebna jest wiara… 
– Tak. Dlatego trzeba stać przy wartościach i nie ulegać demagogii. Również nie można się bać, nie można dać się zastraszyć. PiS może nas atakować, ale nie może nam zabrać naszej godności i niezależności wewnętrznej. Najważniejsze jest to, żeby zrozumieć, że nikt nie załatwi swojej sprawy z tym rządem: ani nauczyciele, ani lekarze, ani kobiety, ani górnicy, ani dziennikarze. Żadna z tych grup nie dogada się z tą władzą, bo z tą władzą nie da się dogadać. Te wszystkie protesty są niezwykle ważne, tak jak ważne jest działanie w lokalnych strukturach, organizowanie się, edukowanie, jednoczenie i budowanie świadomości obywatelskiej. Bo fakt, że rzesze ludzi dają sobą manipulować, świadczy o tym, że nie rozumieją zbyt wiele z tego, co dzieje się w Polsce. Przy tym wszystkim jednak trzeba mieć świadomość, że żeby rzeczywiście coś osiągnąć, trzeba iść razem. Tylko razem możemy wymieść ten rząd i naprawdę wspólnie coś wygrać.

15318009_1810968062525525_1840055253946062122_n

JEDNA AKCJA A TYLE PRAWDY 🙂

cy_rh4bxaaa4zvb

Po próbie zdyskredytowania autorytetu płk Adam Mazguły przez Wiadomości TVP wojskowy odpowiada szefowi Telewizji Polskiej – Jackowi Kurskiemu.

adam-mazguls

TO JUŻ NIE SĄ ŻARTY.

cy_n-acweaalscp

I JAK TU BYĆ OBOJĘTNYM NA REŻIM? MAMY CORAZ WIĘCEJ POWODÓW, ŻEBY ZADEMONSTROWAĆ 13 GRUDNIA.

czd2gehxcae81ek

Waldemar Mystkowski pisze o krętactwach Macierewicza i podległych mu – pożal się boże – urządników bylejakiego sortu.

kretactwa

Na stronach MON opublikowano wyjaśnienie podpisane przez Katarzyną Jakubowską, pełniąca obowiązki rzecznika prasowego ministerstwa. Wyjaśnienie jest tak kuriozalne, iż nie wiem, do jakiej kategorii je zaliczyć? Do tupolewizmu – w budowę tej ideologii pisowskiej wkład szefa tego ministerstwa Antoniego Macierewicza jest niewątpliwy – czy w dezinformację, uprawianą przez osławionego niejakiego Bartłomieja Misiewicza, który może mieć w związku z ową zmyłką prawdziwe nazwisko Bartłomiej Szweja (nie piszę Szwejk, bo bohater Haska jest inteligentny, a tego nie można powiedzieć o Misiu, który jest przeniesiony z filmów Barei i to jako byle jaka podróbka).

Otóż wyjaśnienie na stronach MON zostało opublikowane – cytuję – „w związku z dezinformacją wymierzoną w Ministerstwo Obrony Narodowej, a tym samym w bezpieczeństwo państwa”. Ktoś dezinformuje MON, czyli wymierza w Macierewicza, tym samym osłabia bezpieczeństwo państwa? Tak to należy odczytywać. To, że Macierewicz uprawia dezinformację, np. o katastrofie smoleńskiej, iż była zamachem, a naukowcy – prawdziwi fachowcy od katastrof lotniczych – twierdzą, że to wina m.in. dysponenta lotu, czyli Lecha Kaczyńskiego – i polskiego bylejactwa, jest osłabieniem państwa?

Tak należy odczytać pierwsze zdania owego wyjaśnienia. Jeżeli autorowi komunikatu chodziło o coś innego, po prostu nie potrafi posługiwać się językiem polski, a rozumem na pewno. Dalej ów komunikat, który nosi tytuł „Wyjaśnienia” zamienia się w laurkę dezinformującą. Kolejny kwiatek gatunkowy, bo piszący dezinformuje, że szczyt NATO w Warszawie zakończył się sukcesem Macierewicza. Otóż wkład obecnego ministra obrony jest niewielki – bo to zasługa poprzednika Tomasza Siemoniaka i przede wszystkim byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. No, a wystawa o wkładzie polityków polskich w dojściu naszego kraju do NATO i rozwój sojuszu obronnego, to był prawdziwy majstersztyk Macierewicza! Pominięto wkład takich wybitnych postaci, jak Lech Wałęsa i Bronisław Geremek, za to zamieszczono zdjęcia Andrzeja Dudy i Beaty Szydło.

Szpieg ruski stanąwszy przed tą wystawą musiał się zdziwić, wszak inną miał wiedzę. To Macierewiczowi się udało, cymes. Ciekawe, jak zachowali się politycy zachodni, którzy wiedzieli, że Duda i Szydło nic nie wnieśli. Czy się popukali w czoło, a może pokapowali się w tym w krętactwie?

Dezinformacja uprawiana w MON jest krętactwem, gdyż Misiewicz może jest fachowcem od recept, ale na pewno nie jest fachowcem od informacji ani wiedzy o militariach. Kręcił i mataczył na temat swojego wykształcenia, a obecnie zdobywa wiedzę na uczelni Tadeusza Rydzyka, która nie jest prawdziwą uczelnią, tylko dezinformacją edukacyjną.

Dociekam, o co też może chodzić w owym wyjaśnieniu i przekonuję się, że – ktokolwiek to napisał – jest laurką dla Macierewicza, w której wymieniono jego zasługi dla „bezpieczeństwa państwa”. Pod tym względem – pomijam kiepski język polski – jest to majstersztyk dezinformacji. Wszak Macierewicz zerwał kontrakt na Caracale, obiecał tysiące dronów, a ma być ich kilkadziesiąt, wymienia generałów na posłusznych, ale miernych oficerów.

Wierzę, jak Macierewicz, że „Ruskie” nabiorą się na owe wyjaśnienie. Gorzej, jak będą chcieli sprawdzić ową dezinformację. A może takie krętactwo ma sens? Przecież na wierutne brednie o zamachu smoleńskim nabrało się sporo rodaków, to dlaczego „Ruskie”, wszak głupsze – prawda, a może nieprawda – nie mieliby się nabrać. Może Putin jest taki głupi i da się nabrać, co?

Na dezinformację Macierewicza nabrała się nawet Beata Szydło, która wierzyła, że ministrem obrony będzie Jarosław Gowin. Pod tym względem krętactwo w ministerstwie jest wzorcowe. Acz wątpię, czy w ten sposób wygrywa się wojny? Ale co ja wiem, liznąłem kiedyś Carla von Clausewitza, niepojęte zaś jest dla mnie krętactwo teoretyka tupolewizmu.

SĄD: Mozil mógł użyć logo Solidarności w „Nienawidzę cię, Polsko”. DUDA WŚCIEKŁY, BO CHCIAŁ 450 TYS. ODSZKODOWANIA!

czbyujpxcaaxhdt

ILE JESZCZE MILIONÓW NASZYCH PODATKÓW PRZELEJECIE NA KOŚCIÓŁ???

cy_w-f6wiaa_cvz

„DEMOKRACJA W POLSCE NIE JEST ZAGROŻONA” – Premier Szydło.

czeemowwiaal1q4

JAKIE ZABAWKI DOSTANĄ DZIŚ WASZE DZIECI?

grudzien6

WYNIK KASACJI: ZERO.

cy_c5m7xgaa97tz

„TA CHORA UMYSŁOWO KOBIETA TO MISTER HYDE PiS-U”.

cy5wiorxgaaax08

Sąd Najwyższy zmiażdżył pisowską ustawę o zgromadzeniach. Pisze o tym Ewa Siedlecka w „Wyborczej”. Nowelizacja ustawy o zgromadzeniach jest projektem antykonstytucyjnym i sprzecznym z zasadami prawa międzynarodowego – to opinia Sądu Najwyższego. PiS uchwalił ustawę w piątek w Sejmie.

wszelkie

Wcześniej ustawę za niekonstytucyjną uznał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Ani opinia RPO, ani opinia SN nie została udostępniona na stronach Sejmu i Senatu.

We wtorek ustawę zaopiniują senackie komisje praw człowieka, praworządności i petycji oraz samorządu terytorialnego i administracji państwowej.

cy74lfjxuaqp8cr

To nie jest prawo leżącego w Europie państwa demokratycznego

„Opiniowany projekt ma wszelkie cechy prawa ‚stanu wyjątkowego’, którego, o ile wiadomo, nikt w Polsce dotąd nie wprowadził (…) oznacza to podjętą świadomie i oczywistą dla każdego prawnika próbę naruszenia ładu konstytucyjnego, w szczególności art. 2 Konstytucji RP, w zakresie wyrażanej w niej zasady państwa ‚prawnego’” – pisze w opinii o ustawie biuro analiz SN.

Zawarcie w projekcie przepisu, że wojewoda wydaje „zgodę” na zgromadzenie „cykliczne” oceniając ich „cel” (dziś wystarczy zgromadzenie zgłosić), Sąd Najwyższy nazywa „drastyczną instrumentalizacją prawa, i to akurat w obszarze wolności kluczowej dla dalszego utrzymania demokratycznego ustroju państwa. Prawo tak stanowione nie może być dłużej nazywane prawem państwa leżącego w Europie, praworządnego ani demokratycznego. Narusza ono nie tylko art. 57 (wolność zgromadzeń) Konstytucji RP, ale obowiązujące Rzeczpospolitą prawo międzynarodowe”.

„Bliższa analiza treści projektu budzi wątpliwości, czy rzeczywistym przedmiotem zamierzonej regulacji nie jest po prostu daleko idące ograniczenie wolności zgromadzeń”.

cy7sxk7xuaefqri

W trosce o „dobrostan osób sprawujących aktualnie władzę”?

Sąd Najwyższy zauważa, że deklarowany cel ustawy – zwiększenie komfortu demonstrowania przez odsunięcie kontrmanifestacji – jest sprzeczny z zachodnim standardem: „w kulturze demokratycznych państw zachodnich nie dostrzega się niczego złego w tym (…), że idee i światopoglądy ze sobą sprzeczne ścierają się ze sobą w przestrzeni publicznej. (…) Dobrostan osób sprawujących aktualnie władzę oraz ograniczenie obecności kontrprzekazu w przestrzeni publicznej po to, aby dominowały w nim słowa i wartości uważane przez nich za słuszne, niewątpliwie nie stanowią aksjologii porządku konstytucyjnego w demokratycznym państwie prawnym. Charakteryzują one natomiast państwa autorytarne”.

SN ocenia też, że przewidziane w ustawie pierwszeństwo dla imprez organizowanych przez władze publiczne, kościoły, związki wyznaniowe, a także dla zgromadzeń „cyklicznych” przed innymi zgromadzeniami jest nieproporcjonalne, niekonieczne i nieuzasadnione. A więc nie spełnia kryteriów konstytucyjnych (art. 31), które pozwalają prawa i wolności ograniczać tylko w minimalny, niezbędny dla ochrony innych wartości konstytucyjnych sposób. SN zauważa, że władza publiczna będzie miała „w zasadzie monopol na odbycie zgromadzenia w określonym miejscu i czasie – faktycznie spowoduje to, że dowolny taki organ będzie autorytatywnie i arbitralnie decydował o tym, czy dopuścić zorganizowanie innego, niepublicznego zgromadzenia”. „W wariancie skrajnym (chociaż wyobrażalnym) możliwe byłoby nawet nadużycie prawa w postaci organizowania naprędce ‚mikromanifestacji’, np. przez ministrów, a nawet przez wojewodów – jedynie po to, aby zapobiec odbyciu się niewygodnego dla władz zgromadzenia” – czytamy w opinii Sądu Najwyższego.

cy7oz9xxcaqvoqu

Kto będzie mógł zablokować demonstrację?

Biuro analiz SN zwraca też uwagę, że określenie „organ władzy publicznej” jest bardzo szerokie. Takim organem jest np. kurator oświaty czy powiatowy lekarz weterynarii. Nie jest precyzyjne także zakazanie dwóch manifestacji w jednym „miejscu”. Bo czy np. takim „miejscem” może być określona miejscowość?

„Naruszenie wolności zagwarantowanej konstytucyjnie i międzynarodowo w omawianym zakresie jest szczególnie jaskrawe w stosunku do tzw. zgromadzeń spontanicznych, stanowiących reakcję opinii publicznej na bieżące wydarzenia” – czytamy w opinii.

Zdaniem SN zgromadzenia i zgromadzenia „cykliczne” nie różnią się między sobą w na tyle istotny sposób, by było konstytucyjnie dopuszczalne faworyzowanie jednych kosztem drugich. W dodatku zgromadzenie cykliczne wojewoda może wyrejestrować, tylko jeśli przestanie się cykliczne odbywać. A nie można, jeśli jego uczestnicy będą łamać prawo.

Protestuje też komisarz praw człowieka Rady Europy

Sąd Najwyższy stawia tezę, że wprowadzenie do prawa zgromadzeń „cyklicznych” ma na celu uprzywilejowanie konkretnych dwóch imprez (mówiło się o Marszu Niepodległości i miesięcznicach smoleńskich). A więc nie ma charakteru ogólnego i abstrakcyjnego, jaki jest wymagany dla ustaw.

Organizacje pozarządowe – które najczęściej są organizatorami zgromadzeń – zbierają podpisy pod apelem do senatorów o odrzucenie ustawy. O jej odrzucenie zaapelował do Senatu w piątek także Nils Muižnieks, komisarz praw człowieka Rady Europy.

ZADŁUŻYŁ POLSKĘ NA 50 MILIARDÓW. MYŚLICIE, ŻE NASZE DZIECI SOBIE Z TYM PORADZĄ? CZY RACZEJ WNUKI?

cy7xzb3weaqe_3l

„…co do jego stanu psychicznego i rozwoju umysłowego, należy powołać biegłego, …lekarza, również psychiatrę”

cy6qqlbxcaaiab7

Oczywiście, że Macierewicz jest na pierwszej linii frontu ze społeczeństwem polskim. Paweł Wroński („Wyborcza”) nie pozostawia suchej nitki na tym Szwejku. Ministerstwo Obrony Narodowej oficjalnie ostrzega, że uczestnicy konferencji w Collegium Civitas są podejrzani o „przestępczą działalność na rzecz obcych służb”. – Analizujemy możliwość złożenia pozwu – mówią uczestniczący w spotkaniu prominentni oficerowie służb III RP.

dobra

Komunikat MON ma formę ostrzeżenia instytucji naukowych przed dezinformacją ze strony byłych funkcjonariuszy tajnych służb, którzy tolerowali „środowiska mafijne wyrosłe z komunistycznej Służby Bezpieczeństwa i prowadzili przestępczą działalność na rzecz obcych służb”. Żadne konkretne nazwisko nie pada, ale komunikat odnosi się do „smutnego przykładu”, jakim była konferencja „Polskie służby specjalne po roku rządów PiS” zorganizowana w Collegium Civitas.

Komunikat podpisała p.o. rzecznika prasowego Katarzyna Jakubowska, ale widać w nim wpływ specjalisty ds. dezinformacji w MON Bartłomieja Misiewicza, który ostatnio wrócił do łask i pojawił się nawet na konferencji prasowej.

Debatę w Collegium Civitas prowadził gen. Krzysztof Bondaryk, w przeszłości szef ABW, a wypowiadali się: Paweł Białek, były zastępcza szefa ABW, Piotr Niemczyk, b. zastępca dyrektora Urzędu Ochrony Państwa, oraz gen. Janusz Nosek, b. dowódca Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

– Na początku się roześmiałem. Jeśli do skromnej konferencji odnosi się w oficjalnym komunikacie Ministerstwo Obrony Narodowej, to absurd. A forma tego komunikatu ma już charakter kuriozalny – mówi Paweł Białek. Były szef SKW gen. Nosek porównuje styl komunikatu do komunikatów armii ck w „Dobrym wojaku Szwejku”.

Problem polega na tym, że choć MON sformułował najcięższe zarzuty, nie wiadomo, do kogo one się odnoszą. Piotr Woyciechowski, w przeszłości bliski współpracownik Antoniego Macierewicza, w telewizji Republika sugerował, że ministerstwo ma na myśli Piotra Niemczyka, który wraz z działaczami podziemnego ruchu Wolność i Pokój Konstantym Miodowiczem i Bartłomiejem Sienkiewiczem tworzył służby III RP. Według Woyciechowskiego budowali oni służby na podstawie funkcjonariuszy i współpracowników Służby Bezpieczeństwa. – To oświadczenie jest po prostu podłe, to insynuacja – mówi Piotr Niemczyk „Wyborczej”. – Nie wiem, jakimi materiałami trzeba dysponować, aby tego rodzaju oskarżenia rzucać odpowiedzialnie.

 

Ale prawicowe media wskazują raczej, że jest to ostrzeżenie przed gen. Januszem Noskiem, którego, jak twierdzą, prokuratura oskarża o współpracę z rosyjskim FSB. – Jako szef służb współpracowałem z wieloma wywiadami. Tylko że nie przedstawiono mi zarzutu współpracy, ale przekroczenia uprawnień – mówi nam płk. Nosek, zastrzegając, że nie może zdradzać informacji ze śledztwa. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o podpisanie z Rosjanami porozumień o przerzuceniu naszych wojsk i sprzętu wojskowego z Afganistanu w 2012 roku. Wówczas rozważano dwie drogi: lotniczo-morską przez Karaczi i lądową pociągiem przez Uzbekistan i Rosję. Gen. Nosek nie przyznaje się do winy.

– W poniedziałek spotkaliśmy się w grupie uczestników tej konferencji z prawnikami, aby oni przeanalizowali możliwości wystąpienia przeciwko MON – mówi Nosek. – Zamierzamy wystąpić o ochronę dóbr.

Uczestnicy konferencji podkreślają, że cel MON to ograniczenie dyskusji naukowej i próba zamknięcia ust jej uczestnikom.

Białek: – Przedstawiłem opinię, zgodnie z którą władza PiS prowadzi do osłabienia bezpieczeństwa państwa: wprowadza bałagan w siłach zbrojnych, osłabia instytucje, niszczy zaufanie, czyni społeczeństwo nieodpornym na dezinformacje. Traktuje komunikat MON jako swoiste przyznanie mi racji.

Konferencja na temat stanu bezpieczeństwa państwa odbywała się już czterokrotnie. Do tej pory nie wywoływała zbyt dużego zainteresowania. Jej uczestnicy liczą, że to się zmieni po tak szerokim rozpropagowaniu jej przez MON.

CZYŻBY LONDYŃSKIE MGŁY ZMYLIŁY UMYSŁ MINISTRA WOJNY?

cy-8-kcxcaatjlk

SZCZERSKI UJAWNIA.

cy_baujwiaatywa

Waldemar Mystkowski zajmuje się tupolewizmem.

tupolewizm-ideologia

W kraju nieoczekiwanie odpowiednie rzeczy słowo użyte zostało do określenia ustroju, a może już ideologii, która panuje pod władzą PiS. Zastanawialiśmy się, czy to kaczyzm, pisizm? Skrobanie w głowę w związku z miękkim autokratyzmem, który z dnia na dzień tężeje, twardnieje, nie jest łatwym procesem kreacyjnym, bo język polski nie jest podatny na neologizmy, jak np. niemiecki czy angielski.

Do neologizmów potrzebna jest sugestywna ilustracja, walnięcie pięścią aż pocieknie jucha, wstrząs. Możliwe, że na stałe do polskiego słownika wejdzie słowo tupolewizm, gdyż w jego semantyce zawiera się droga PiS do władzy (od katastrofy tupolewa), jest w nim lewizna intelektualna, duchowa, jest zwalanie winy na innych.

Jest to słowo dane nam przez dziennikarza „Dziennika” Zbigniewa Parafianowicza, który siedział w rządowym Embraerze na lotnisku w angielskim Luton. Do samolotu ładowali się politycy, którzy przylecieli jednym samolotem i obsługa klakierska, tj. dziennikarska, która przyleciała drugim samolotem. Wracać mieli jednym samolotem, może chodziło o bratanie się polityków z żurnalistami, a może o to, aby budżet zaoszczędził na potrzeby 500+. W każdym razie doszło do sytuacji, jaką widzi się w przekazach wizualnych choćby z takich Indii, gdy pociągi bądź autobusy są tak przepełnione, że pasażerowie siedzą na dachu wehikułu, albo czepiają się klamek.

tupolewizm

Przepełniony był Embraer, ale pilot zachował się inaczej niż kapitan smoleńskiego tupolewa Arkadiusz Protasiuk, oświadczył, że nie poleci. Więc nie było zagrożenia Smoleńskiem 2, który dla odmiany mógł się zdarzyć pod niemieckim Poczdamem i byłoby tym razem, że na kwiat inteligencji polskiej zasadziła się z panzerfaustem Angela Merkel z Mateuszem Kijowskim.

cy6wgnfwqaeglly

To jest ten tupolewizm. Do tego zdarzenia w Luton doszło tydzień temu, nikt nie puścił farby, dopiero za sprawą Parafianowicza do tego doszło i mamy dalszy ciąg tupolewizmu, mianowicie politycy PiS odpowiedzialni za lot nie przyznają się, że łamane były procedury. Ależ to pisowskie, przepraszam tupolewistowskie. Nie jest łamana Konstytucja, standardy demokratyczne – taki jest tupolewizm Andrzeja Dudy, Beaty Szydło.

Tupolewizmem dzielimy się na zewnątrz, tacy wspaniałomyślni są politycy PiS, a konkretnie mój faworyt Witold Waszczykowski, który za pomocą Instytutów Polskich propaguje tupolewizm. Do tej pory Instytuty propagowały to, co w kraju jest najlepsze – kulturę.

Lecz w tupolewizmie kultura się nie liczy, ba jest wroga tej ideologii, bo wrogi jest niedawno zmarły Andrzej Wajda, czy też zdobywca Oskara za Idę, wspaniały Paweł Pawlikowski, wroga jest w literaturze Olga Tokarczuk, Andrzej Stasiuk, Jerzy Pilch. Wrodzy są plastycy, architekci, muzycy, wroga jest kultura, bo jest dekadencka, a nie tupolewistowska, w tym wypadku narodowo-katolicka.

W Instytutach Polskich na całym świecie – do tej pory spełniających rolę ambasad kultury polskiej – wymieniani są dyrektorzy. Jakość wymiany jest taka sama, jak w tupolewizmie stosowanym, jak różnica między rządową komisją ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej Jerzego Millera a podkomisją „ekspertów” Macierewicza. Odwołani przez Waszczykowskiego dyrektorzy w Nowym Jorku, czy też w Berlinie, dostają wsparcie tamtejszych intelektualistów (amerykańskich i niemieckich), którzy wysłali listy poparcia do MSZ, np. Amerykanie w sprawie odwołanej Ireny Grendy piszą, iż są „zszokowani, że ciesząca się międzynarodowym uznaniem szefowa Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku została zwolniona bez podania przyczyn”. I dalej ponad 30 amerykańskich intelektualistów, szefów wpływowych instytucji i dyrektorów festiwali napisało: „zwracamy się o ponowne rozpatrzenie tej niefortunnej decyzji, która mogła być pomyłką”.

Co zamiast kultury polskiej będzie propagowane? Zgadliście! Tupolewizm. Promowanie polskiej historii i myśli politycznej. A kto reprezentuje myśl polityczną? Znowu zgadliście! Pasażer tupolewa, bo w wytycznych MSZ czytamy, iż priorytetem nr 1 są „dziedzictwa myśli politycznej Lecha Kaczyńskiego”„eliminacja ‘wadliwych kodów pamięci’ i negatywnych stereotypów dotyczących Polaków i Polski, zwłaszcza w czasie II wojny światowej”, oraz walka z propagandą rosyjską”.

Wyobrażam sobie, jak w „New Yorkerze” Philiph Roth, a może Don DeLillo, John Barth, albo Thomas Pynchon publikują esej o wspólnocie duchowej Henry Davida Thoreau, autora „Nieposłuszeństwa obywatelskiego” i Lecha Kaczyńskiego. Cholera, nie kpię! Polski pisarz miałby kłopot, ale może nie mieć go amerykański, gdy dotrze do niego lektor z Instytutu Kultury Polskiej. Zastanawiam się, co jest w myśli politycznej Lecha Kaczyńskiego, czy on opublikował jakąś książkę o swojej myśli politycznej?

A może z tą myślą Lecha Kaczyńskiego u Amerykanów będzie tak, jak na pewnych obrazkach Jana Młodożeńca. Na jednym rysunku: reporter z mikrofonem w ręku pyta na polu chłopa, co sądzi o jubileuszu jakiegoś tam miesięcznika literackiego. A na drugim obrazku: chłop goni z kosą uciekającego dziennikarza.

Czy Pynchon pogoni myśl Kaczyńskiego, której ja Polak nie znam, bo nie spisał, a to że gadał i wychwalał brata Jarosława, to nie on jeden w kraju był i jest wyznawcą tupolewizmu.

cy-9xmqxgaanxki

CZY ONI NIE CHCĄ PRZYPADKIEM POWTÓRZYĆ SMOLEŃSKA?

cy7k7c8xcaehrpb

Kleofas Wieniawa postrzega tupolewizm już w czasach prehistorycznych, tj. na palmie w Burkina Faso.

banany

Sąd Najwyższy  nie lokalizuje Polski w Europie, ani na Zachodzie. Nasz kraj został wyprowadzony z cywilizacji zachodniej i stał się republiką bananową.

No, popatrzcie, jak to partii Jarosława Kaczyńskiego szparko idzie. Jego freudyzm językowy o Burkina Faso stał się ciałem.

Mamy palmę na Nowogrodzkiej, na szczycie jej mieści się gabinet prezesa.

Biuro analiz SN ponadto stwierdza o ustawie o zgromadzeniach: „Opiniowany projekt ma wszelkie cechy prawa ‚stanu wyjątkowego’, którego, o ile wiadomo, nikt w Polsce dotąd nie wprowadził (…) oznacza to podjętą świadomie i oczywistą dla każdego prawnika próbę naruszenia ładu konstytucyjnego, w szczególności art. 2 Konstytucji RP, w zakresie wyrażanej w niej zasady państwa ‚prawnego’”.

Ustawa jest przeczna z zachodnimi standardami: „w kulturze demokratycznych państw zachodnich nie dostrzega się niczego złego w tym (…), że idee i światopoglądy ze sobą sprzeczne ścierają się ze sobą w przestrzeni publicznej. (…) Dobrostan osób sprawujących aktualnie władzę oraz ograniczenie obecności kontrprzekazu w przestrzeni publicznej po to, aby dominowały w nim słowa i wartości uważane przez nich za słuszne, niewątpliwie nie stanowią aksjologii porządku konstytucyjnego w demokratycznym państwie prawnym. Charakteryzują one natomiast państwa autorytarne”.

cy71yuowiaabomh

W kraju kwitnie ideologia tupolewizimu – lewizna proceduralna, intelektu, lewizna fachowości z cudownym przedrostkiem tupo – zaowocowała raz katastrofą smoleńską. Zjadacze bananów niczego się nie nauczyli. Dyzmowata Beata Kempa to potwierdziła, iż instrukcja bezpieczeństwa (HEAD) nie została złamana. Na szczęście kapitan embraera nie okazał się smoleńskim Protasiukiem.

cy8g5eexuaaaqta

Geopolitycznie Polska została wyprowadzona ze swego tradycyjnego miejsca europejskiego. Takie mamy banany i małpy prezesa, które w angielskim Luton dały popis tupolewizmu.

cy6x6dvweaqt0vw

CZY WY TEŻ TAK MACIE?

cy7e094wgaabznb