Posts Tagged ‘Michał Dworczyk’

IV RP W PIGUŁCE. WITAJCIE NA SZCZYCIE.

Tamara Olszewska na Koduj24.pl pisze, jak idiotycznie mówi PiS o zamachu w Barcelonie. Głupie Jaśki z zadupia Wólki Kaczystowskiej.

W Hiszpanii tragedia – u nas głupie gadanie

Cały świat zamarł po kolejnym ataku terrorystycznym. Tym razem na celowniku fanatyków znalazła się Hiszpanii. Szok, niedowierzanie, złość… wszędzie, ale nie w Polsce. Te zamachy daje się przecież idealnie wykorzystać dla celów politycznych. Pada dużo słów i może wreszcie Polacy uwierzą, że obecna władza taka mądra, zapobiegawcza, tak dba o swój lud i w imię miłości do niego oraz Boga nie wpuści ani jednego uchodźcę do nas… koniec i kropka.

W ocenie sytuacji samego siebie przeszedł ksiądz Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”. Goszcząc w „Salonie Dziennikarskim”, wybitnym programie TVP Info, wypalił: – „Jednym z powodów ataków jest obrzydzenie niektórymi nurtami subkultury zachodniej, zwłaszcza rozwiązłości. Jeżeli mielibyśmy szukać najbardziej rozwiązłego miasta w Hiszpanii, to ja bym wskazywał na Barcelonę”. Wierni słuchacze mogli więc wreszcie zrozumieć, że Barcelona sama sobie winna, bo tam Sodoma i Gomora, a fundamentaliści po prostu walczą z grzechem i tyle. Oczywiście, ksiądz nie pochwala zabijania za niechrześcijański styl życia, no ale, każdy walczy po swojemu o inny, lepszy świat i wypada to choć trochę zrozumieć. Tym bardziej, jak się daje swoją „nieobyczajnością”, pretekst dla fundamentalistów do ataków.

Na odpowiedź internautów nie trzeba było długo czekać. – „Rozwiązłość, internacjonalizm, lewactwo jako największe zło, czyli katolicka prawica z wizją świata pokrewną ISIS”„Wypowiedź kapłana o karze tu – atak terrorystyczny w Barcelonie – jako kara za rozwiązłość jest skandaliczna”. Większość komentarzy nie nadaje się do powtórzenia, ale wyraźnie pokazują, że jednak znaczna część Polaków nie da się nabrać na takie gadanie.

Księdzu Zielińskiemu życzę, by może bardziej zajął się patologią w Kościele, bo absurdów, niedorzeczności i, niestety, głupoty w wypowiedziach osób publicznych, związanych z PiS-em, mamy ostatnimi czasy aż za dużo.

Pułkownik do po jej żenującym spektaklu dla pisowskiej gawiedzi.

Waldemar Mystkowski pisze o nowym Misiewiczu.

Nowy Misiewicz Macierewicza – Dworczyk

Polska jest silna Polakami, ale nie obecnie wybranymi władzami.

Antoni Macierewicz ma nowego Misiewicza i to w randze wiceministra. Nie wiem, czy Michał Dworczyk dostał już medale za zasługi dla obronności i czy wybił mu minister monetę (coin) na jego cześć, ale to ten sam typ jak poprzednik.

Odpowiada sztancami, gotowcami, o takich osobnikach jak Dworczyk mówi się, iż nie myślą, tylko powtarzają. Dworczyk chodzi po mediach i jego rolą jest zachwalanie rządu. Nie jest odpowiadanie na pytanie dziennikarzy, nie jest wdawanie się w polemikę i zajmowanie stanowiska bądź tworzenie jakiejś wartości intelektualnej, ale snucie opowieści, która w sztuce narracji nazywa się grafomanią.
O takich osobnikach można też powiedzieć starym kolokwializmem, że „są z łapanki”. Nie przedstawiają sobą większej wartości ani nie są w posiadaniu przekonywującej fachowości. Zostali złapani, bo nikt ich nie chciał. Taką niestety mamy władzę, składającą się z Dworczyków.

Nieodparcie przypominają PRL-owskich notabli, którzy do pełnienia funkcji zostali złapani spośród aparatu partyjnego. Komuchy stosowali jeszcze inny ciekawy chwyt. I tak – jeżeli miałeś nazwisko Motyka, to kim mogłeś zostać? Tak! Zgadliście! Ministrem rolnictwa. Wcale nie znęcam się nad PiS. Wraz z partią Kaczyńskiego przeżywamy deja vu.

W tym miejscu mam propozycję, aby przeprowadzić wśród osób inteligentnych (a da się takich wyselekcjonować) niekonwencjonalny sondaż i zadać pytanie: czy chcesz być ministrem, wiceministrem, wysokim urzędnikiem w rządzie PiS? Koniecznie PiS, bo ta partia ma tak negatywne konotacje wśród inteligencji polskiej, jak wśród komisarzy unijnych w Brukseli praworządność PiS.

„Ławie polityków” w TVN 24 Dworczyk reprezentował PiS i tak piał nad postawą obecnego rządu w kwestii pomocy ofiarom nawałnicy, iż zasługuje na miano koguta. Jego kukuryku nad działaniami rządu i resortu, w którym jest wiceministrem, byłoby godne innej sprawy, gdyby nie zalatywało fałszem, tombakiem. Wszyscy w kraju widzieli i słyszeli: rządu nie było przez kilka najważniejszych pierwszych dni po kataklizmie, dopiero się obudzili po 3-4 dniach. Dworczyk twierdził zaś, że wszystkie służby funkcjonowały, a wojsko zostało uruchomione po wniosku od wojewody pomorskiego.

Tak mówi ten nowy Misiewicz Macierewicza. A my słyszeliśmy i widzieliśmy czwartego dnia po przejściu nawałnicy, jak wojewoda pomorski Drelich wzruszył ramionami i wypowiedział się na temat wojska, iż nie jest potrzebne do zamiatania liści i uprzątnięcia gałęzi. Ten Drelich to jest służba administracyjna rządu w terenie.

Dworczyk, jak ów Misiewicz, zdaje się nie rozumieć, co to jest służba. Zresztą inny Misiewicz, ale już w randze ministra pan Błaszczak zwalił winę na nieudzielenie pomocy na samorządy, na marszałka województwa, nie mając zielonego pojęcia, czym jest administracja, a czym samorządy, a te zdały właśnie egzamin. Samorządy zdały egzamin, a nie zdał takowego rząd.

Polska jest silna Polakami, ale nie obecnie wybranymi władzami. Adrian Zandberg z partii Razem nawet miał propozycje dla Dworczyka: – „Polacy powinni od was usłyszeć jedno słowo: przepraszam”. Ludzkie słowo, acz władza ta do tego rodzaju przymiotników często się nie kwalifikuje.

Piszę o kolejnej postaci z rządzącego PiS – o Dworczyku, bo to kolejny człowiek, którego wszystko przerasta. Dworczyk nie dorasta do pełnienia funkcji, jak jego poprzednik Misiewicz nie dorastał do medali. Jeszcze raz chciałoby się przypiąć im coś przysłowiowego: medal z kartofla (uniwersalne wyróżnienie a rebours).

Misiewicz, Dworczyk, Błaszczak upostaciawiają polskie przysłowia, polskie przywary. W czasach, gdy decydujemy o tym, kto ma rządzić, wybraliśmy najgorszych, jakich można wybrać. A poza tym kolejna polska przypadłość – w mediach dyskutują jako eksperci – politycy. Na świecie jest trochę inaczej: polityka przepytuje dziennikarz, a eksperci wypowiadają się o przepytywanym polityku. Sporo w naszym kraju rzeczy jest postawionych na głowie. A najbardziej postawiona na głowie jest partia prezesa Kaczyńskiego. U nich rozum znalazł się na dole.

dosadnie, ale prawdziwie.

>>>

KTO JESZCZE NIE MOŻE SIĘ DOCZEKAĆ? :)))))

Krystyna Kofta na koduj24.pl pisze o zbliżającej się wizycie Trumpa.

PRL bis = PiS

Polska Zjednoczona Partia PiS szykuje się na przyjęcie Trumpa.

Wkrótce do Polski zawita nasz Wielki Brat, sojusznik naszego narodu, prezydent Donald Trump. Przygotowania idą pełną parą. Służby wyposażone w nowe paralizatory. Trawa pomalowana na zielono. Produkcja chorągiewek trwa dzień i noc.

Chodzą słuchy, tajemnicze szepty, że Trump ma spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes podobno ma go namawiać do zmiany skompromitowanego imienia Donald. Tłumacze już pracują nad wyuczeniem prezesa kilku zdań „w tym temacie”. Ma powiedzieć, że nie może wymawiać tego imienia bez wstrętu, że dla obustronnych kontaktów byłoby lepiej, żeby Donald dokonał dobrej zmiany i zmienił to odpychające imię na Bob, John albo coś w tym guście.

Jeśli nie, to w przemówieniu powitalnym na Nowogrodzkiej za prezesem stanie znany krzykacz Brudziński (pamiętacie? – Komuniści i złodzieje!). Otóż gdy prezes, stojąc na jeszcze wyższej drabince (Donald Trump ma prawie 1,9 m wzrostu!), rozpocznie mowę od: „Witam prezydenta”, Brudziński wrzaśnie: „Donalda”! A prezes doda: „Trumpa”. Jest jednak problem, prezes mógłby się pomylić i powitać Donalda Tuska, tak jest przyzwyczajony do zbitki „Donald Tusk i Wina Tuska”. Musi być dodatkowo sufler, który podpowie: „Trumpa”!

Każdy członek Polskiej Zjednoczonej Partii PiS ma zaprosić 50 osób na powitanie Trumpa. Te 50 zaproszą kolejnych 50. Mają być sami swoi. Wszyscy zostaną przywiezieni autokarami, jak to drzewiej bywało (drzewiej – czyli w czasach, gdy drzewa nie były zagrożone). Wówczas była to tzw. klasa robotnicza, jednak PiS woli swoich. W spółkach i na ulicach. Dzieci w strojach ludowych z chorągiewkami ZSRR, sorry, Stanów Zjednoczonych oraz polskimi, będą machały, nawieziona z całego kraju ludność wzniesie okrzyki na znak dany przez ministra Błaszczaka.

W PRL-u w okolicznościach wizyt prominentów z zaprzyjaźnionego obozu, a zwłaszcza z radzieckiego, zamykano wichrzycieli, szczególnie prowodyrów. Na wszelki wypadek. PiS to rozważa. Ma wprawę w tłumieniu manifestacji. Niedawno policja wyniosła protestującego Frasyniuka. Trzeba spacyfikować innych. Tych, którzy jeszcze żyją. Resztę opluje się pośmiertnie. Prezes TVP Kurski sądzi, że ciemny lud to kupi. TVP ma już gotowy program z tej wzniosłej uroczystości. Wstawi się tylko sylwetkę Trumpa i gotowe. Co się dzieje? Lud nie kupuje jego telewizji! 500+ to za mało, by za to przykuć widzów do fotela. Co sobie myślą? Za 500+ mamy oglądać telewizyjny kit Kurskiego? Niedoczekanie!

PAŃSTWO PiS W PRAKTYCE…. CAŁE SZCZĘŚCIE, ŻE ELIZA ZAŁATWIA TAKIE SPRAWY PO MĘSKU 🙂

I JAK TERAZ WYGLĄDA POSEŁ SUSKI? CZY W OGÓLE POWINIE BYĆ JESZCZE W KOMISJI??? Tu się kroi kolejna afera.

Waldemar Mystkowski pisze oTomaszu Piątku, ktorego sciga Macierewicz.

Pisowskie skamieliny po minionym reżimie: Dworczyk i Mazurek

Przyznam się, że nie rozumiem języka pisowskiego. Na pewno nie jest to język polski, a przynajmniej nie jest to język polski komunikatywny. Jaki? Zaraz dojdziemy.

Oto informacja podana przez portal TVP.info. Wiceszef MON Michał Dworczyk poinformował: „Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Tomasza Piątka”. Czyli Dworczyk informuje o poczynaniach Macierewicza, bo przecież Dworczyk nie może informować o ministrze w jego prywatnej sprawie.

O ile wiem książka Piątka zarzuca Macierewiczowi czyny niegodne. Ale Macierewiczowi, a nie ministerstwu, ani ministrowi. Funkcji nie można zarzucić, tylko człowiekowi, który akurat sprawuje funkcję tę i ową. Dworczyk nie może się wyrażać zatem służbowo, bo Piątek pisał o Macierewiczu, a nie o np. Tomaszu Siemoniaku, który też był ministrem obrony.

Nie chcę komentować dalszych słów Dworczyka, bo są one nie tyle obroną Macierewicza, ale recenzją książki Piątka. Nie czytałem tej publikacji zwartej, ale znam gros artykułów tego dziennikarza i pisarza, które składają się na książkę, gdyż były publikowane w prasie. Oczywiście, w książce mają pogłębioną formę. Piątek – jak przystało na rasowego dziennikarza i pisarza dokumentalistę – swoje wywody o mało chwalebnych czynach Macierewicza opatruje przypisami, tj. powołuje się na kwerendy po dostępnych archiwach.

I na tej podstawie sporządza portret mało chwalebny Macierewicza. A ten jeżeli czuje się niewinny, może wystąpić na drogę sądową jako osoba prywatna. Już dość państwo zapłaciło odszkodowań za Macierewicza w sprawie tzw. raportu dotyczącego rozwiązania WSI, gdzie nakłamał w swoim stylu. PiS ponosi odpowiedzialność za ministra Macierewicza, który nie nadaje się do niczego, a na pewno nie do reprezentowania państwa polskiego.

A co do wiceministra Dworczyka. Nie słyszałem, aby opublikował książkę czy też artykuł źródłowy, w którym by szedł trop w trop za pisarzem Piątkiem. Raz słyszałem Dworczyka i przepraszam za określenie: Dworczyk jest grafomanem. Prezentuje poziom poniżej drukowalności.

Język Dworczyka nie jest językiem polskim, tylko językiem sowieckim, językiem krętaczy. To, że Dworczyk pełni funkcję publiczną, nie zwalnia go z solidności i znajomości procedur komunikacji. „Mówisz – to wiesz, o czym i dokumentujesz”. Dworczyk mógłby zgłosić się – za godziwe honorarium – na naukę języka polskiego do pisarza Piątka, a nie choćby do A. Mickiewicza, bo ten z kolei pisarz i poeta nie żyje.

Inne curiosum to pani Beata Mazurek. Ta to już kompletnie nie zna języka polskiego. Po wpadce z „rozumiem”młodych faszystów, którzy w Radomiu pobili działacza KOD – i w ten sposób świat dowiedział się o pani Mazurek – dalej brnie w swój sowietyzm.

Otóż w rozmowie z portalem wPolityce.pl. mówi ta biedna kobieta: – „Jasno powiedziałam, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. To, że rozumiem, co się zdarzyło, nie znaczy, że to popieram. Rozumiem, bo wiem, że agresja może wywoływać agresję. Tylko tyle i aż tyle”.

Nie chcę kpić z osoby, która nie wie, co to jest ironia. Może nawet nie wie – bo wypiera; znana przypadłość psychologiczna kłamców – kto powiedział o rodakach jako gorszym sorcie, elemencie animalnym – to jest agresja językowa, którą metaforycznie należy nazwać pluciem na Polaków.

Pani Mazurek mogłaby się dowiedzieć, co to są synonimy. Takie proste słówko i może by posiadłaby wreszcie podstawową wiedzę o języku polskim, iż rozumiem – to znaczy m.in. popieram. A nawet jest relacja zwrotna. Zresztą, polityk PiS otwiera usta i nie słyszysz języka polskiego, tylko sowiecki.

PRL minął, ale Mazurek i Dworczyk zostali. Takie to skamieliny po minionym reżimie.

BIEŻĄCA HISTORIA POLSKI – POŚMIEJMY SIĘ :)))) Oczywiście 🙂

Kaczyński doszedł do wniosku, że warto otworzyć kolejny teatr działań wojennych. I MY CHCEMY NADAL BYĆ W UNII ???

>>>