Posts Tagged ‘Michał Szczerba’

Jak Brudziński przekształca policję w milicję

Brudzińskiemu nie udało się jeszcze całej policji przerobić na milicję, jeszcze niektórzy z policjantów się bronią.

Policja za czasów PiS najpierw przeistoczyła się w firma ochroniarską miesięcznic Jarosława Kaczyńskiego tudzież innych imprez pisowskich, a ostatnio dokonała zdecydowanej przemiany – w milicję.

Joachim Brudziński lepiej sobie poczyna jako minister spraw wewnętrznych. Mariusz Błaszczak miał spektakularne wyniki policji, która sypała konfetti na cześć zastępcy Zielińskiego oraz mord na komendzie we Wrocławiu na Igorze Stachowiaku.

Brudziński idzie szerszą ławą, policja używa przemocy jak milicja peerelowska, która chroniła PZPR. Policja zastrasza obywateli, wykręca i łamie ręce. Nie nosi identyfikatorów i możliwe, że mamy do czynienia nie tylko z milicją udającą policję, ale także zamiennikiem dawnego ZOMO, czyli WOT (Wojsk Obrony Terytorialnej). Ta ostatnia formacja od początku była przeznaczona do walki ze społeczeństwem obywatelskim, bo nie z zagrożeniem ze strony wrogów zewnętrznych. Na wojnie byłaby tylko mięsem armatnim.

Milicja Brudzińskiego postawiła zarzut propagowania totalitarnego systemu 49-letniej kobiecie, która na biurze PiS napisała „PZPR” i „Czas na sąd ostateczny”. A co miała napisać? PiS? Partia Kaczyńskiego jeszcze nie jest totalitarna, ale autorytarna – zmierza do totalitaryzmu.

Kobieta zaledwie porównała, a za metafory trzeba byłoby sadzać poetów, bo to oni tworzą porównania. Napis „PZPR” jest metaforą. Ale Brudziński może nie wiedzieć, z czym to się je, zaś milicja jego jest jak w starym dowcipie o milicjancie: „milicjant myśli”.

Chyba, że milicja uważa, że szerzeniem totalitaryzmu jest „czas na sąd ostateczny”. Ale to metafizyka, nauka o niebycie, którą praktykuje Kościół chrześcijański od 2 tysięcy lat. Totalitaryzm metafizyczny, który straszy piekłem i niebytem w niebycie.

Gdy w tym miejscu napiszę: Joachim Brudziński z PiS albo Joachim Brudziński z PZPR, nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że szerzę totalitaryzm, a wręcz przeciwnie przestrzegam przed nim. A więc owej 49-letniej kobiecie należy się laur za trafną metaforę, laur Zbigniewa Herberta.

Joachim Brudziński z PZPR postraszył posła PO Michała Szczerbę, który wymienił dwa nazwiska policjantów. Policjanci pełnią służbę publiczną i to pod nazwiskiem, tak jak poseł PO Michał Szczerba. Tak jak ja tutaj piszę pod nazwiskiem i pod nazwiskiem wydaję książki. Z wpisu posła opozycji wynika, że Brudzińskiemu nie udało się jeszcze całej policji przerobić na milicję, jeszcze niektórzy z policjantów się bronią.

Jak w jednej z największych metafor literackich Franza Kafki nie wszyscy przeistoczyli się w mroki nocy władzy PiS w Gregorów Samsów, w Karaluchów. Nie wszyscy policjanci są milicjantami i to jest sukces tej formacji od porządku publicznego.

Zgadzam się, że należy karać za propagowanie totalitaryzmu, ale nie za metafory. Mam nadzieję, że w przyszłości za napis „PiS” będzie kara, a ta partia już dzisiaj w prostych narzędziach literackich języka polskiego da się zdefiniować jako partia autorytarna, zmierzająca do totalitaryzmu.

Podsumowanie dnia… Norwid wyraził to najlepiej!

Waldemar Mystkowski pisze o zamachu na demokrację.

Demokrację trafił szlag

Dokąd zmierzamy? Do państwa policyjnego. Mariusz Błaszczak chce, aby za ochronę kontrmanifestacji płacili kontrmanifestujący, jakby policja nie była utrzymywana przez Polaków, czyli z naszych podatków. 2300 policjantów podczas ostatniej miesięcznicy ochraniało lękliwego Jarosława Kaczyńskiego.

Kaczylęk – najdroższy na świecie. W tym czasie złodzieje kradli na potęgę. Jakie straty poniosło społeczeństwo? Można wyliczyć po czasie, stosując algorytm: stosunek codziennego bandytyzmu do bandytyzmu w dniu 10. każdego miesiąca. To są straty wymierne spowodowane kaczolękiem.

Straty będą jeszcze większe, gdy wejdzie w życie nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, znosząca trójpodział władzy. Straty Polski – jako państwa niedemokratycznego, podobnego do Białorusi i Rosji, które zostanie obłożone sankcjami instytucji międzynarodowych oraz wydaleniem naszego kraju z nowoczesnego organizmu, z Unii Europejskiej.

Takie będą skutki ustawy o KRS, która dzisiaj została przepchana przez Sejm głosami PiS. Jeszcze tylko Senat zatwierdzi, parafę postawi Adrian i zapultamy się w konsystencji PRL-u – demokracji kaczystowskiej (w PRL-u – ludowej).

Lecz społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody, będzie manifestowało, nie godziło się na odebranie wolności obywatelskich, nie prolongowało zniszczenia demokracji.

Nie będzie tak, jak podczas ostatniej kontrmiesięcznicy, iż Kaczyński musiał oglądać zadki protestujących, bo ci (i ja) rozeszli się przed przybyciem jego procesji. Doszliśmy do ściany, do końca demokracji, który to kres urządziła nam partia dopuszczona do demokratycznych wyborów. Dyktat zwykle jest narzucany przez korzystających z niedyktaturowych procedur.

Demokrację oto trafił szlag, ale nie Polskę. Jak to leci w „Mazurku Dąbrowskiego”? No, właśnie! Musimy odpominać polskie artefakty kulturowe.

TO NIESTETY KONIEC POLSKIEJ DEMOKRACJI.

DOCEŃMY WYSIŁKI PAŃSTWA. JESZCZE TAKICH ZASIEKÓW NIE BYŁO.

Błaszczak z Terleckim ochroniarzami Kaczyńskiego

Pod koniec dzisiejszych sejmowych głosowań na mównicy pojawił się poseł PO Michał Szczerba. Tym razem nic nie powiedział do „marszałka kochanego”.

Odniósł się natomiast do zapisu w ustawie o sądach o sześciu miesiącach vacatio legis. Stwierdził, że „jest to potrzebne panu prezesowi, by pan prezes zastanowił się, czy chce rzeczywiście wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Bo tak naprawdę w tej chwili mamy do czynienia z końcem trójpodziału władzy. To jest głosowanie nad tym, czy Polska będzie demokratyczna, czy będzie państwem prawa i czy będzie nadal tak, że w 2017 r. będą wydawane i tłumaczone z języka angielskiego poradniki dla polskich posłów „Rządy Prawa – poradnik dla polityków” (The Raoul Wallenberg Institute)” – powiedział Szczerba.

Pokazał jeden z egzemplarzy i dodał: – „To jest poradnik dla pana, panie prezesie”. Podszedł do ławy poselskiej, w której zasiada Kaczyński. W tym momencie natychmiast wstali siedzący koło niego Błaszczak i Terlecki i własnym piersiami zasłaniali prezesa.

Szczerbie udało się jednak położyć poradnik przed Kaczyńskim. Błaszczak zsunął książkę na podłogę. Poseł PO zawrócił, podniósł poradnik i próbował wręczyć go prezesowi PiS. Uniemożliwił mu to wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

OTO JEDYNY SĘDZIA JAŚNIE PAN DRABINKOWY

Kleofas Wieniawa pisze o końcu trójpodziału władzy.

Czarny dzień dla Polski? Tak! Demokrację trafił szlag? Tak!

Zniesienie trójpodziału władzy, a tym jest nowela ustawy o Krajowej Radzie Sadownictwa, to kres demokracji, początek dyktatury. Przecież nikt rozsądny nie będzie się łudził, iż coś zmieni Senat, czy też zadrży ręka Adriana przy parafowaniu.

To zupełnie inny początek walki o Polskę, inny, gdy powstawał KOD, gdy obecnie rozkwitają Obywatele RP – o czym mogłem się przekonać 10 lipca, gdy stałem obok Wojciecha Maziarskiego pod Kolumną Zygmunta III Wazy.

Wiem jedno, że Polacy – a w zasadzie Polki i Polacy, bo silny jest Czarny Protest – nie dadzą sobie odebrać wolności.

Zaprotestują też instytucje międzynarodowe, a bardzo silnie Unia Europejska, która zagrozi sankcjami, a ostatecznie wydaleniem Polski pisowskiej ze swoich struktur.

Społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody. A zalękniony Kaczyński rzuci przeciw Polakom zorganizowane bojówki własne i – o ile da radę – państwowe (policję i wojsko).

Zło dopadło Polskę, ale czy Polacy poddadzą się mu, poddadzą się PiS-owi? Nie watpię, że nie!

CZY ZA TO, CO ZROBILI, PÓJDĄ KIEDYŚ SIEDZIEĆ?

Bono pozdrowił Lecha Wałęsę

>>>

SZACUNEK DLA PROTESTUJĄCYCH

c03mstfveaazll4

Wojciech Maziarski pisze o obsesji prezes. Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji jednego jegomościa.

podziwu

Jesteśmy świadkami buntu, bo zabieramy pieniądze elitom, które je zagrabiły, ale warto tę politykę kontynuować, nawet jeśli tempo wzrostu gospodarczego Polski spadnie o 1 punkt procentowy – oświadczył Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla agencji Reuters.

Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji zdziwaczałego, starzejącego się jegomościa, który uznał się za naczelnika państwa.

Przez ponad ćwierć wieku miliony Polaków harowały, by wydobyć ojczyznę z zacofania i dogonić zamożny Zachód. Obywatele krzątali się jak pracowite mrówki, zakładali firmy i firemki, budowali domy, fabryki i drogi, produkowali, co tylko się dało, tworzyli fundacje, reformowali oświatę, służbę zdrowia, służby publiczne.

Jedne rzeczy udały się lepiej, inne gorzej, niemniej w globalnym ujęciu polska transformacja okazała się wielkim sukcesem. I oto przychodzi człowiek, który oświadcza, że ten sukces to grabież, więc trzeba odebrać jego owoce „dotychczasowym elitom” i oddać je Misiewiczom.

dama

A kimże jest Prezes Tysiąclecia, który ma tupet postulować taką redystrybucję? Co robił on sam w czasie, kiedy tłumy jego rodaków ciężko pracowały? Przypomnijmy jego drogę i osiągnięcia.

W 1990 r., gdy Polska pod rządami Tadeusza Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza budowała zręby nowego państwa, on dostał „Tygodnik Solidarność”. Nie, nie stworzył go. Przyszedł na gotowe – i przekształcił to pismo w narzędzie do zwalczania rządu. Nawet najstarsi czytelnicy nie pamiętają jednak, by cokolwiek sam napisał i opublikował. Redagowaniem też zajmowali się za niego inni – on skupił się na jedynej rzeczy, która go interesuje: na intrygowaniu i knuciu w zaciszu gabinetu.

Potem został ważnym dygnitarzem w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy i tu też próbował wykorzystać stanowisko do knucia przeciw rządowi. Został za to wywalony przez Lecha Wałęsę na zbity pysk.

Później sklecił mniejszościowy rząd Jana Olszewskiego, który w 1992 r. próbował wykosić przeciwników politycznych przy użyciu ubeckich teczek, ale mu się to nie udało i sam się wykosił.

Byłby to już zasłużony koniec kariery pana prezesa, który w 1993 r. nie dostał się nawet do parlamentu, gdyby nie premier Jerzy Buzek, który w 2000 r. powierzył funkcję ministra sprawiedliwości Lechowi Kaczyńskiemu. Od tej pory autorytet i pozycja brata stały się dla Jarosława wehikułem politycznym. To Lech Kaczyński został prezesem nowo utworzonej partii Prawo i Sprawiedliwość, to Lech Kaczyński wygrał wybory prezydenckie i zameldował panu prezesowi wykonanie zadania, to Lech Kaczyński został przez pana prezesa skierowany na pierwszą linię frontu w walce z Donaldem Tuskiem. Ta rywalizacja zakończyła się tragicznie na pniu brzozy koło lotniska w Smoleńsku.

A wtedy pan prezes otrzymał nowy wehikuł polityczny: trumnę brata i mit rzekomego zamachu. Wsiadł do tego wehikułu, schował się za bezbarwnymi postaciami Andrzeja Dudy i Beaty Szydło, o których nikt wcześniej nie słyszał – i dojechał do władzy, o której marzył od dawna.

Podziwu godna kariera. Droga Nikodema Dyzmy to przy niej pikuś.

I teraz ten człowiek, mający na koncie tak wiekopomne dokonania, mówi ciężko harującym Polakom: tempo wzrostu gospodarczego spadnie o 1 punkt, bo muszę zaprowadzić w kraju swoje porządki. Nie wiem, jak państwu, ale mi się scyzoryk w kieszeni sam otwiera.

Nikt nie powiedział tego bardziej precyzyjnie, niż Olbrychski w „Kropce nad i”.

c03ewccukaecop8

Duda nie chce być dudkiem. Alei tak na zwasze nim pozostanie. Bo Duda nie jest dla mnie prezydentem. O ustawce Dudy i nowej prezes TK Przyłębskiej pisze w „Wyborczej” Ewa Siedlecka. Ustawka może być bardzo finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej. Ale zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK.

prezydent

Prezydent po raz pierwszy posłał do Trybunału Konstytucyjnego PiS-owską ustawę przed podpisaniem. Chodzi o zmianę prawa o zgromadzeniach wprowadzającą uprzywilejowane „zgromadzenia cykliczne”. Wniosek do Trybunału nawiązuje argumentacją do opinii rzecznika praw obywatelskich przesłanej przed uchwaleniem ustawy marszałkowi Sejmu (Marek Kuchciński nie raczył udostępnić jej na stronie internetowej Sejmu, podobnie jak niezwykle krytycznej opinii Sądu Najwyższego).

Prezydent – tak jak RPO i SN – uznaje wolność zgromadzeń za warunek korzystania z innych praw i wolności obywatelskich, przywołuje orzecznictwo TK, a nawet wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie zakazania w 2005 r. przez prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Parady Równości.

(PAN DOKTOR PRAWA SKIEROWAŁ USTAWĘ DO PANI MAGISTER PRAWA – PIERWSZE PRZEDSTAWIENIE UDAJĄCE TRÓJPODZIAŁ WŁADZY)

c03zfioviaqc00y

Czyżby w prezydencie Andrzeju Dudzie obudził się duch strażnika konstytucji? Obawiam się, że to „ustawka” realizująca polityczny plan PiS-u.

Po pierwsze, można przypuszczać, że po przejęciu Trybunału przez PiS prezydent będzie tam kierował każdą kontrowersyjną ustawę PiS-u, żeby dostała stempel konstytucyjności.

Po drugie, w tej sprawie ustawka może być bardziej finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej.

I trzecia możliwość: zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK, a także do pozbycia się ich z Trybunału. Najprawdopodobniej odmówią orzekania w pełnym składzie Trybunału, bo zasiądą w nim trzej dublerzy sędziów. Według orzeczenia TK z 3 i 9 grudnia zeszłego roku i postanowienia z lutego tego roku nie mają oni legitymacji do orzekania, bo ich wybór na zajęte już miejsca „nie wywołał skutków prawnych”. A jeśli sąd jest nienależycie obsadzony, to jego wyrok jest nieważny.

Jeśli „starzy” sędziowie odmówią orzekania z dublerami, zablokują tym samym możliwość osądzenia ustawy o zgromadzeniach. Bo – według ustawy o trybie działania TK – wnioski prewencyjne prezydenta (przed podpisaniem ustawy) są sądzone w tzw. pełnym składzie nie mniej niż jedenastu sędziów. A sędziów wybranych przez PiS jest siedmiu.

LEPIEJ „USTAWKI” OPISAĆ SIĘ NIE DA. BRAWO 🙂

c03f92uuaaaibos

Wtedy PiS ogłosi, że „starzy” sędziowie działają przeciwko społeczeństwu, uniemożliwiając osądzenie tak ważnej ustawy (choć przecież jeśli TK jej nie osądzi, nie wejdzie w życie i nasza wolność zgromadzeń nie ucierpi).

Może to być też pretekst do wytoczenia „starym” sędziom postępowań dyscyplinarnych. A jeśli będą konsekwentnie odmawiać zasiadania z dublerami – do czego może doprowadzić prezes Julia Przyłębska, odpowiednio wyznaczając składy i kierując więcej spraw na pełny skład – może się to skończyć karą złożenia ich z urzędu. A w razie gdyby chcieli korzystać ze zwolnień lekarskich, prezes Przyłębska nie będzie miała obiekcji, które miał  prezes Rzepliński, i naśle na nich odpowiednio skomponowaną i poinstruowaną kontrolę ZUS-u.

Do tej pory PiS blokował kontrolę konstytucyjności prawa. Teraz przeszliśmy na wyższy poziom: PiS przejął kontrolę nad ta kontrolą.

c03a0rnuoaaz2vk

Apel do Prezydenta RP. Panie Prezydencie, naród prosi o ułaskawienie Pana Falenty, Naród Błaga, Biskupi się modlą. Amen! – dir_ekt

c03jcyxuoaaanje

Waldemar Mystkowski pisze o prokuraturze, która chce zmiejszenia wyroku na ONR-owca.

spalenie

Wrocławska prokuratura uznała, że wyrok sądu w sprawie spalenia kukły Żyda jest za surowy i chce obniżenia wyroku. 10 miesięcy bezwzględnego więzienia dla piromana Piotra Rybaka prokuratura chce zamienić w apelacji na 10 miesięcy prac społecznych.

Czyżby nasz kraj pod obecną władzą stawał się chrześcijański? Przeciwnie. Prokuratura wysyła sygnał mało chrześcijańskim ruchom polityczno-społecznym, jak ONR, iż będą miały ulgi, jeżeli dopuszczą się niechrześcijańskich metod, jak spalenie kukły Żyda, który to akt nasuwa oczywiste skojarzenia historyczno-kulturowe.

Władza dopuszcza więcej brunatności. Dlaczego? Bo chce się nią wysługiwać w stosunku do opozycji i dlatego, że sama taką brunatnością się staje.

W sprawie owego Rybaka tak niska instancja prokuratury, jak Rejonowa Wrocław Stare Miasto, nie mogła decydować, ale decyzja przyszła z góry, z Prokuratury Okręgowej, a z pewnością z Krajowej. Cokolwiek o tym sądzić, widać w tym ruchu prokuratury „niewidzialną rękę Ziobry”.

Sygnowanie tej sprawy nazwiskiem ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego samo się narzuca, bo nie stoi za tym żaden namysł nad społecznym dobrem, ani tym bardziej wartość intelektualna i fachowa „czynnika z góry”. Na te dwie ostatnie wartości Zbigniewa Ziobry można tylko się żachnąć, jak to zrobiła pisowska dziennikarka Danuta Holecka, gdy Ziobrze wyrwało się z ust słowo mężczyzna, na określenie swoich walorów charakteru.

Skrajnie prawicowe organizacje i ich działacze przez obecnie rządzących są usprawiedliwiane i rozgrzeszane. PiS w ten sposób czyni ich bojówkami swoich interesów, bo nie tylko ingeruje „niewidzialna ręka Ziobry”, ale „nieskalane usta Błaszczaka”.

Błaszczak to kolejna postać o takich, a nie innych walorach, który potrafi odwrócić znaczenia i zło nazwać dobrem – oczywiście w interesie PiS. Przypominam o zdarzeniu, do którego doszło w sierpniu przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku w trakcie uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”. ONR zaatakował Mateusza Kijowskiego i Radomira Szumełdę. Błaszczak był łaskaw się wyrazić, iż to KOD zakłócił uroczystości… swoja obecnością.

Błaszczaka mimo to rozgrzeszam, bo on bez kartki nie jest zdolny sformułować własnej myśli, musi czytać to… co ma do powiedzenia, dlatego jego usta są nieskalane myślami własnymi.

Należy zatem się spodziewać, że za spaleniem kukły Żyda przyjdą kolejne akty nienawiści i ksenofobii, które nie doczekają się sankcji prokuratur i sądów. Precedens prawny staje się normatywny dla sądzenia takich aktów antychrześcijańskich. Mogą się zarzekać, klękać we wszelkich kościołach zarówno Ziobro i Błaszczak, i tak pozostaną w świetle swych czynów i słów antychrześcijańscy. Tombak nigdy nie będzie złotem, a mamy ministrów udających, że nimi są. Podróbki, ot co.

a-w

tlum

„Rodziny posła Sławomira Nitrasa, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie wpuszczono do Sejmu”

klamali

Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski radził na święta. Nie ma w całym roku drugiej takiej chwili, w której polityczne podziały ujawniałyby się tak boleśnie jak podczas wigilii. I żadne rytualne deklamacje – wygłaszane przez czynniki partyjno-rządowe o tzw. wspólnocie – tego nie zmienią.

wigilia

Mam w kwestii „wigilii w skłóconej rodzinie” osobiste doświadczenia, ale jestem ostatnim, który by komukolwiek chciał radzić. Sprawa to delikatna, bardzo indywidualna.

Jak przetrwać tę wigilię, niech się więc każdy martwi sam, ale o to, by polska demokracja nie podzieliła losu świątecznego karpia – powinniśmy się martwić wszyscy.

Dwa usypane naprzeciw siebie szańce ugruntowują władzę PiS. Im bardziej twierdze oblężone, mury wyższe, fosa głębsza – tym dla władzy dogodniej. Dlatego ta władza piętnuje opozycję jako przestępców i wyzywa uczestników ruchu KOD od komunistów, złodziei, ubeków, gestapo.

Bo to integruje obóz władzy. Przez głęboką fosę trudno kogokolwiek przeciągnąć do obozu demokracji.

c0esr1lxeaizpn5

Wielu ludzi z wielu powodów zagłosowało na „dobrą zmianę”, ale dziś nie czują się z tym komfortowo. Bronią swej decyzji sprzed roku, ale zaczynają mieć wątpliwości. Piętnowanie ich przy rodzinnej wigilii wpychałoby ich na powrót do obozu władzy.

Rozmawiajmy, wczuwając się w racje drugiej strony, z kolędą w tle, bo „muzyka łagodzi obyczaje”, o czym nie zdążył się przekonać pewien marszałek.

Każdy bowiem wyborca, który oddał głos na PiS, a dziś byłby gotów głosować inaczej – jest na wagę złota, liczy się podwójnie. Niechby autorytaryzm stracił jeden głos, a demokracja jeden zyskała.

Może demokracja zyska głos rolnika, który ziemię może kupić, ale jedynie za pośrednictwem księdza. Może zyska głos nauczyciela z gimnazjum. Głos kobiety, której odmówiono legalnej aborcji. Głos rodzica, któremu przeniosą dziecko do innej podstawówki. Głos mundurowego, któremu obcięto emeryturę. Głos wojskowego, któremu zdegradowano dowódcę. Górnika, któremu zamknięto kopalnię. Frankowicza, którego wystrychnięto na dudka. Sędziego po dyscyplinarce. Mieszkańca terenów sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim, który już nie kupi tańszej benzyny. Itd., itp.

tu-jest

Pogadajmy ze szwagrem radnym PiS nie tylko o polityce, raczej o wycince drzew, o droższych samochodach, franku i dolarze. Żadnej nachalności, ot, rodzinny small talk przy barszczu z uszkami i kutii – byle bez awantur. No i kolędy, koniecznie kolędy – łagodzą obyczaje!

Wigilia to dobry czas. Rozmawiajmy, podsycajmy w sobie ciekawość, co myśli druga strona. Może się czegoś o niej dowiemy, a sami więcej zrozumiemy. Będziemy tu przecież żyć obok siebie, wszak połowa Polaków z Polski nie wyjedzie. Nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński przegra wybory i stanie na czele zjednoczonej opozycji.

c0etbpqxeaapkgp

Podział społeczny to nie jest specyficznie polska cecha. Polska jest tylko temperatura sporu, jak ta, która doprowadziła do śmierci Gabriela Narutowicza, polska jest zapiekłość i pragnienie zemsty, jaką po wrześniowej klęsce władze Rzeczypospolitej na uchodźstwie objawiały wobec piłsudczyków i sanacji. Polska jest nasza swarliwość – i my sami na wskroś polscy.

(DZIĘKI SUPER NIANI TO BYŁA SUPER WIGILIA. SZACUNEK.)

c0e33mnxaaaumv9

Przestrzegał nas przed nami samymi nieodżałowany Jan Nowak-Jeziorański. Mówił: „My, Polacy, jesteśmy największym zagrożeniem dla Polski”, „to my nie umiemy udźwignąć naszego sukcesu i naszego zwycięstwa”.

Życzę sobie i nam wszystkim, byśmy umieli. Byśmy w godzinie próby stanęli na wysokości zadania.

Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, myślami będę z posłami opozycji na ciemnej i zimnej sejmowej sali, a o północy – na nietypowej w tym roku pasterce – przed Sejmem.

Pamiętajmy o idiotach.

tomasz-sakiewicz

TO DOPIERO POCZĄTEK PROPONOWANYCH ZMIAN. CZYTAJ LINK:

c0e2kfixeaad_dt

Waldemar Mystkowski pisze o sensie protestu w Sejmie i przed Sejmem oraz o życzeniu Polaków.

zyczenie

Czego powszechnie Polacy sobie życzą, raczej wiemy, a przynajmniej intuicyjnie. Takie życzenia wyrażają protestujący posłowie w sali obrad podczas świąt Bożego Narodzenia. Mamy do czynienia z takim ze zjawiskiem nader rzadko, a może wcale nie spotykanym w skali globalnej.

To wnosimy oryginalnego w wianie dla ludzkości, Europy. Część elit politycznych nie godzi się na demontaż ustroju demokratycznego, opisany w literaturze przedmiotu, którzy dostają wsparcia od społeczeństwa obywatelskiego wyrażającego większość narodu.

c0e7cgexuaaz1ad

Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.

oplatek

Niemniej ważne są życzenia wszystkich Polaków, życzenia polityczne dotyczące zjawisk społecznych i osób. Czego sobie życzymy, kogo sobie życzymy, a kogo nie.

W ramach świątecznego życzenia portal OKO.press zapytał o to Polaków. Pytania dotyczyły tematów obecnych na agendzie roku 2016, jak wprowadzenia reformy (bądź deformy) edukacji, protestów ulicznych, czy ma być ich więcej i czego mają dotyczyć, i bardziej szczegółowo pytano, odebrać stopnie generalskie postaciom spoczywających już na cmentarzu, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, czy też nie.

c0evnuxw8auamjm

Wyniki życzeń świątecznych Polaków sukcesywnie będą publikowane, na pierwszy ogień poszedł mniemany dla siebie Konrad Wallenrod PiS, Stanisław Piotrowicz. Jako prokurator w PRL-u formułował zarzuty w stosunku do postaci opozycyjnych, a po roku 1989 roku jego „bohaterstwo” dalej było zakonspirowane i bronił pedofilii księdza z Tylawy.

OKO.press zadało pytanie, czy Piotrowicz ma nadal być przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, być taranem politycznym swego szefa Jarosława Kaczyńskiego, który na „sukces” byłego prokuratora reaguje rechotem aprobaty. Literacko owe zjawisko można byłoby nazwać bezwarunkową reakcją przepony na demontaż demokracji.

Otóż Polacy życzą sobie w sprawie złowieszczej postaci Piotrowicza: ustąp, odejdź. 59 proc. ankietowanych życzeń wyraża się: Piotrowicz musi odejść. Toleruje go tylko 19 proc.

c0ecjkcwqaarnd

Cząstkowe badania dotyczyły Piotrowicza przeszłości i teraźniejszości. Działalność prokuratorska w PRL tarana Kaczyńskiego jest w miarę obojętna dla najmłodszych, tylko 47 proc. młodzieży (18-24 lata) jest za dymisją Piotrowicza, najbardziej krytyczni wobec jego peerelowskiej działalności są 50-latkowie, nieco większa była zgoda u ludzi po 60-tce, tradycyjnego elektoratu PiS.

Wśród zwolenników PiS Piotrowicz ma poparcie tylko 40 proc., jedna trzecia pisowskiego elektoratu chciałaby, aby ustąpił i odszedł w polityczny niebyt.

Polacy w stosunku 3:1 życzą sobie, aby Piotrowicz odszedł. Ale wiemy, iż prezes PiS nie pozbędzie się swojej ikony walki ze standardami demokratycznymi, bo nie ma tak drugiej zdeterminowanej postaci, dla której argumenty rozumu muszą ustąpić przed wolą prezesa.

m-kidawa-blonska

Wyrazy wsparcia i solidarności z całego świata.

michal-szczerba-4

CAŁY ŚWIAT PATRZY Z PRZERAŻENIEM NA SZEREGOWEGO POSŁA WYPOWIADAJĄCEGO TE SŁOWA O POLSCE.

c0e83kqxcaelnbr

Prawda o PiS: nielegalne uchwalenie budżetu, oszustwa liderów z listą obecności i pacyfikowanie demonstrantów. Polska zapamięta!

grudzien17

16 grudnia PiS utracił zdolność rządzenia. Co będzie dalej? Czy Polska będzie karłem formatu Kaczyńskiego? Stoimy przed takimi pytaniami. Ale Polska da radę takim niedołęgom, jak Kaczyński i jego nieudacznicy.

przepychanki

Kilka tysięcy protestujących na kilka godzin zablokowało wszystkie wyjścia z Sejmu. Przed godz. 3 w nocy, kiedy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Beata Szydło zdecydowali się opuścić parlament, policja użyła siły, by utorować im wyjazd.
cz1chxuxeaai0x7

Demonstrujących pod Sejm zwołał Mateusz Kijowski, lider KOD, kiedy opozycja blokowała m?wnicę podczas posiedzenia Sejmu. Trwało głosowanie nad budżetem, a marszałek Marek Kuchciński wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę. Niesłusznie, bo poseł próbował zgłosić poprawkę do budżetu, nad którym pracowano.

mial

Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz dwukrotnie rozmawiał z Markiem Kuchcińskim, jak załagodzić sytuację w sali plenarnej po wykluczeniu z obrad posła PO Michała Szczerby. Marszałek Sejmu był skłonny pójść na kompromis i przywrócić Szczerbę. Zmienił zdanie po rozmowie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. 
Posłowie opozycji wsparli dziś dziennikarzy, którzy solidarnie – ponad podziałami – od dawna protestują przeciwko ograniczeniom, jakie chce mediom narzucić w Sejmie PiS. Przyszli do Sejmu z kartkami z napisem „Wolne media”.
cz1bnamwgaatpwg

Z taką kartką podczas dyskusji nad budżetem państwa na 2017 r. na mównicę wszedł późnym popołudniem poseł Szczerba. Marszałek Kuchciński błyskawicznie udzielił mu dwóch ostrzeżeń i wykluczył z dalszych obrad. Wtedy posłowie opozycji zablokowali mównicę sejmową, a kiedy Kuchciński przerwał obrady i wyszedł z sali, zablokowano również stanowisko marszałka Sejmu.

cz071c3xgaa_k1k

Opozycja domagała się uchylenia kary dla Szczerby. Bezskutecznie.

Jak jednak ustaliliśmy, marszałek Kuchciński był skłonny pójść na kompromis ws. Szczerby i przywrócić go do obrad, zanim doszło do głosowania PiS i niektórych posłów Kukiz’15 w Sali Kolumnowej nad budżetem i tzw. ustawą dezubekizacyjną. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował, że będzie negocjatorem w tej sprawie. Jak opowiada nasz informator, dwukrotnie rozmawiał z wyraźnie rozdygotanym Kuchcińskim.

cz0i018xeaettoy

Początkowo Kosiniak-Kamysz uzgadniał z Kuchcińskim, by przerwać piątkowe obrady i natychmiast je wznowić. To automatycznie anulowałoby karę dla Szczerby.

(NIE MOŻNA SPRAWDZIĆ KWORUM, NIE MOŻNA ZADAWAĆ PYTAŃ, NIE WIADOMO KTO I JAK LICZY GŁOSY, NIE MA DOSTĘPU MEDIÓW… TO JEST ŻART)

cz036f9xaaaguy3

Za drugim razem padł inny pomysł – by zebrało się Prezydium Sejmu i cofnęło wykluczenie z obrad Szczerby. Jak mówi nasz informator, Kuchciński był skłonny pójść na to drugie rozwiązanie.

czz-ajvwgaemmne

Ale po tym spotkaniu z Kosiniakiem-Kamyszem do gabinetu marszałka Sejmu wszedł prezes PiS Jarosław Kaczyński. Rozmawiali za zamkniętymi drzwiami. Po tej wizycie Kuchciński o żadnym kompromisie już rozmawiać nie chciał.

to

Posłowie Rafał Wójcikowski i Anna Siarkowska z klubu Kukiz’15 przyszli do Sali Kolumnowej Sejmu, gdzie marszałek Marek Kuchciński przeniósł głosowania nad budżetem państwa z zablokowanej przez opozycję sali plenarnej. Dzięki nim PiS miał tam kworum.

cz0-ntgwiaazhce

Kryzys w parlamencie rozpoczął się, kiedy poseł PO Michał Szczerba wszedł na sejmową mównicę późnym popołudniem, podczas dyskusji nad budżetem państwa, z kartką z napisem „Wolne media”. Była to forma protestu wobec planowanych przez PiS ograniczeń dla dziennikarzy w relacjonowaniu prac parlamentu.

Marszałek Marek Kuchciński błyskawicznie udzielił Szczerbie dwóch ostrzeżeń i wykluczył z dalszych obrad. Wtedy posłowie opozycji – przede wszystkim PO i Nowoczesnej – zablokowali mównicę sejmową, a kiedy Kuchciński przerwał obrady i wyszedł z sali, zablokowano również stanowisko marszałka Sejmu. Opozycja domagała się uchylenia kary dla Szczerby.

cz0_bo4xcaabn9a

Kuchciński przeniósł obrady do Sali Kolumnowej Sejmu, gdzie wcześniej odbywało się posiedzenie klubu PiS. Straż marszałkowska blokowała wejście do sali, nie wpuszczano tam posłów opozycji ani dziennikarzy, choć to właśnie do Sali Kolumnowej Kuchciński przeniósł obrady i zarządził głosowanie nad budżetem. Opozycję „poinformował” o tym komunikatami wyświetlanymi na telebimach w blokowanej sali plenarnej. By zapewnić kworum w Sali Kolumnowej, potrzebni byli jednak posłowie spoza PiS. Okazało się, że z pomocą przyszli członkowie klubu Kukiz’15.

cz1brxxxeaapv7q

Jak zachowywał się klub Pawła Kukiza?

Kiedy rozpoczęła się blokada sejmowej mównicy, posłowie klubu Kukiz’15 trzymali się z początku na uboczu. – Nie chcieliśmy się angażować w ten konflikt między PO a PiS – mówi nam polityk Kukiz’15. Po chwili posłowie Kukiza zaczęli wychodzić z sali obrad do kuluarów. Wtedy wśród nich pojawił się poseł PiS Marek Suski.

Suski próbował namówić posłów klubu Kukiz’15 do przyjścia do Sali Kolumnowej. Mówił, że PiS-owi brakuje kworum do kontynuowania obrad. Poseł Paweł Szramka powiedział do Suskiego: – Masz swój klub? No to spadaj tam!

Suski próbował namówić do przyjścia do Sali Kolumnowej posłów Janusza Sanockiego oraz Roberta Winnickiego, którzy weszli do Sejmu z listy Kukiz’15, ale potem opuścili klub. Również bezskutecznie.

cz1mg8dxcaa7w7b

Po pewnym czasie kukizowcy dowiedzieli się, że w Sali Kolumnowej zjawili się inni posłowie z ich klubu – Rafał Wójcikowski i Anna Siarkowska. Dzięki nim posłowie PiS dokończyli sejmowe głosowania.

Wtedy klub Kukiz’15 zebrał się, nastroje były bojowe, część posłów chciała natychmiast usunąć Wójcikowskiego i Siarkowską z klubu. Na posiedzeniu klubu nie było Pawła Kukiza – w piątek był na Śląsku. W jego imieniu wypowiedział się poseł Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu i członek prezydium klubu.

cz1oon9wiaajioq

– Mówił, że rozmawiał z Pawłem Kukizem przez telefon, a Paweł przekonywał, że tak naprawdę nic złego się nie stało. Prosił, by nie robić problemu i awantury. To się kilku posłom bardzo nie spodobało. Z posiedzenia wyszedł m.in. poseł Piotr Liroy-Marzec – relacjonuje polityk Kukiz’15.

Wśród kukizowców krążą dwie wersje wytłumaczenia tego, co się w piątek stało w Sejmie.

cz1tgknxgaa9xsm

Pierwsza zakłada, że to Suski namówił Wójcikowskiego i Siarkowską do współpracy. Druga – że posłowie PiS kontaktowali się bezpośrednio z Pawłem Kukizem, z którym Jarosław Kaczyński zawarł już wcześniej cichą umowę o wsparciu PiS i rządu w Sejmie w strategicznych głosowaniach i sprawach.

dorn

Agnieszka Kublik: Co się w piątek stało w Sejmie?

Ludwik Dorn: To kolejny element, po demontażu Trybunału Konstytucyjnego, bardzo poważnego kryzysu konstytucyjno-politycznego. Nie wiem, jak teraz będzie funkcjonował Sejm. Bo jedno jest niewątpliwe: marszałek Kuchciński stracił zdolność kierowniczą. Gdyby się marszałek inaczej zachował, gdyby nie ukarał posła Michała Szczerby za kartkę „Wolne media w Sejmie”, nie byłoby tej całej awantury.

cz1vge8xcaachk0

Opozycja przywołuje słowa Jarosława Kaczyńskiego z września, że w grudniu będzie gorąco.

– Nie wierzę w te teorie spiskowe. Moim zdaniem chodziło wtedy o to, że w grudniu zaczną wprowadzać zakazy dla dziennikarzy w Sejmie. I o to będzie awantura. Niejedną awanturę te mury widziały. Ale żeby marszałek Sejmu utracił panowanie nad obradami, to nie. Tak ciężkiego kryzysu nie było. Opozycja działała solidarnie, bo gdy marszałek wykluczył posła Szczerbę, to zagrały emocje.

I opozycja doprowadziła do obywatelsko-poselskiego nieposłuszeństwa. Odmówili w pełnym zakresie uznania władzy marszałka. Poszło im dobrze, symbolicznie zepchnęli PiS do kanciapy. Symbolicznie to jest ogromnie ważne – opozycja opanowała salę plenarną, strategiczne miejsce w Sejmie.

cz1js9dxcaenkim

I widziała to cała Polska, bo choć media miały w piątek nie pokazywać polityków, musiały z powodu tej awantury pokazać ich więcej niż zwykle.

– I PiS pokazał się jako obóz władzy, który ma większość, ale jest słaby, histeryczny, zagubiony, zdezorientowany. To bije w oczy.

To jest ciężka porażka obozu władzy. A kolejna czeka go w związku z wprowadzaniem ustawy o zgromadzeniach. I zacznie się w Polsce robić moda na obywatelskie nieposłuszeństwo.

(TAK TO JEST, KIEDY CZŁOWIEK NIE WIE, ŻE MAMY JUŻ 21 WIEK)

cz15mydwgaakun8

Nie jesteśmy krajem totalitarnym ani autorytarnym, więc wszelkie próby wyegzekwowania własnej władzy będą napotykać taki obywatelski opór. Te próby będą ośmieszane, tak jak to się stało w piątek w Sejmie. Bo przecież mniejszość wyprowadziła większość z centralnego miejsca w parlamencie. Kaczyński musi być wściekły, ale nie może teraz ukręcić łba Kuchcińskiemu.

cz1m4yxxuaqpshz

To posiedzenie w Sali Kolumnowej było regulaminowe?

– Tak, nie widzę tu problemu. Trwało posiedzenie, została ogłoszona przerwa i potem posłowie zostali skutecznie powiadomieni o posiedzeniu. Nieregulaminowe było to, że posłowie nie mogli składać wniosków formalnych, posłowie PO nie mogli podejść do marszałka Kuchcińskiego, bo posłowie PiS blokowali im dostęp.

cz1qcpgwiaeqizn

Jakie mogą być konsekwencje tego kryzysu?

– To się może odbić na zaufaniu do Polski poważnych inwestorów. Bo jeżeli budżet jest uchwalany z wadami proceduralnymi – gdyby istniał Trybunał Konstytucyjny, to mógłby się tym zająć, np. kwestią zblokowania głosowań nad wnioskami mniejszości w komisji finansów, moim zdaniem to było złamanie regulaminu – to rodzi się wątpliwość, czy taki budżet obowiązuje.

cz1sqfhxcaadhtn

Opozycja już mówi, że to posiedzenie, na którym PiS przegłosował ustawę budżetową, było nielegalne.

– No właśnie, pewnie już analitycy finansowi piszą notatki w tej sprawie dla agencji ratingowych. To kolejne wydarzenie, które pokazuje sojusznikom w Unii Europejskiej, że z tą Polską jest coś nie tak, że to jest jakiś inny świat. Nikt nas z UE nie będzie wyrzucał, ale już jesteśmy obchodzeni łukiem, teraz pewnie jeszcze większym.

cz1tvthwgaafb8v

Spontanicznie warszawiacy zaczęli przyjeżdżać pod Sejm. W obronie wolnych mediów i wolnych mandatów poselskich. Manifestacje były też w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, Olsztynie, Katowicach…

– To zrobiło na mnie duże wrażenie. Widać wyraźnie, że KOD złapał wiatr w żagle. KOD ma ogromną zdolność do mobilizacji, i to ot tak, na pstryknięcie palcami, bo przecież nikt tego wcześniej nie planował.

cz2dyvkwgaaut8b

Te dwa wydarzenia – wypchnięcie większości z sali głównej w Sejmie przez mniejszość i protesty przed Sejmem – pokazują, że obóz władzy został zepchnięty do defensywy. Widać ich zagubienie i słabość. Dla mnie to jest najważniejsze.

cz2j8hbwiaqlae1

SĄ RANNI, POTURBOWANI. POLICJA BRUTALNIE INTERWENIUJE, TORUJĄC DROGĘ SAMOCHODOM SEJMOWYM… DEMOKRACJA WG PiS

cz2blmywgaazicu