Posts Tagged ‘Mirosław Różański’

PiS przywraca Polsce łatkę „chory człowiek Europy”

Partia Jarosława Kaczyńskiego wywołuje coraz powszechniejsze przeświadczenie za granicą, że kraje Europy wschodniej nie nadają się do integracji, solidarności między narodami.

PiS naprawdę nie ma kadr. Wynika to przede wszystkim z podstawowej przyczyny – ktoś posiadający fach, mający pojęcie o jakiejś dyscyplinie i potrafiący kreować, nie będzie się garnął do nieudaczników, do partii specjalnej troski, w której lider musi zakłamywać swoją przeszłość opozycyjną w PRL-u, a bratu dorabiać legendę, bo w rzeczywistości byli postaciami siedmiorzędnymi, których nikt nie zapamiętał.

Nieszczęście dla kraju polega na tym, że ten przypadkowy zbiór polityków powinien zostać marginesem, folklorem politycznym. Nie powinniśmy sobie zaprzątać nimi głowy ani zastanawiać się, dlaczego nieudacznik nazywa innych gorszym sortem, elementem animalnym. Wszak takich z niedostatkiem rozumu można spotkać na każdym kroku, wystarczy wyjść z domu.

Partia bez kadr może promować tylko takie postaci, jak Sabina Zalewska, która chciała zostać Rzecznikiem Praw Dziecka i pewnie by się jej udało, bo przeszła kwalifikacje partyjne, w których trafnie odpowiedziała na pytania ideologicznie, iż życie zaczyna się od poczęcia, in vitro jakoby narusza prawo dziecka do tożsamości, a gender jest brzydkie, bo kler tak twierdzi. Zostałaby ta osoba funkcjonariuszem państwowym, ale traf chciał, że nie potrafi skonstruować myśli własnych i ucieka się do plagiatu, kradnie własność intelektualną. Wykrył to „Tygodnik Powszechny”, a przecież mogło się tak nie stać. I mielibyśmy to, co w PiS jest normą, iż „nikt nam nie powie, że białe jest białe” i Rzecznik Praw Dziecka byłby faktycznym Rzecznikiem Obrony Rodziców przed Dzieckiem.

Inna kabaretowa postać Mariusz Błaszczak modernizuje armię w ten sposób, że tworzy nową dywizję Wojsk Lądowych. Kreowanie znów polega na tym, że jest ono markowane – mianowicie dywizja powstaje z dwóch istniejących brygad i trzeciej nieistniejącej. Generałowie łapią się za głowy, co też ten Szwejk Błaszczak wymyślił, a do tego umieszcza ją w Siedlcach, w miejscu, gdzie łatwo jest ją obejść w tzw. manewrze Paskiewicza, z którym sobie poradził Józef Piłsudski w 1920 roku. Generał Mirosław Różański zwraca uwagę: – „Już dwa razy usiłowaliśmy pod Siedlcami powstrzymać ofensywę ze wschodu – raz w czasie powstania kościuszkowskiego, potem podczas powstania listopadowego. Bez rezultatu”.

Szwejki PiS kompromitują nas na zewnątrz. W walce ze społeczeństwem obywatelskim padła Ludmiła Kozłowska, szefowa Fundacji Otwarty Dialog. Została przez służby podległe Mariuszowi Kamińskiemu (przypominam: zasądzono mu trzy lata odsiadki, ułaskawiony został przez Dudę, ale taka łaska na pstrym koniu jeździ) wydalona z Polski i ze strefy Schengen na podstawie arbitralnej decyzji.

W tym przypadku (ale dotyczy to także Błaszczaka) można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, iż mamy do czynienia ze spełnieniem życzeń Rosji. Działania Kremla w decyzjach PiS są widoczne aż nadto. Niemcy musieli odblokować status persony non grata dla Kozłowskiej, dzięki temu wystąpiła w Bundestagu w najsłynniejszym obecnie t-shircie „KONSTYTUCJA”.

Mamy wiedzę, że Moskwa maczała swoje palce na korzyść PiS w aferze podsłuchowej. Były szef ABW Krzysztof Bondaryk twierdzi nawet, że z taśmami to jeszcze nie koniec. Marek Falenta i jego kelnerzy więcej ich wyprodukowali: – „Polska jest celem pierwszoplanowym dla działań rosyjskich służb specjalnych”. A taśmy: „jeśli są, to będą wykorzystane”.

Więc nie bądźmy zdziwieni, że PiS działa z życzenia Kremla, skłóca nas w Unii Europejskiej i z niej wyprowadza. Najlepsi do tego są Szwejkowie, nieudacznicy, jak wyżej wspomniani i nieukrywający swoich sympatii prorosyjskich tatuś Mateusza Morawieckiego, Kornel.

PiS spełnia coraz powszechniejsze w Europie przeświadczenie, że kraje Europy wschodniej nie nadają się do integracji, solidarności między narodami, nie są w stanie wypełnić minimum standardów demokratycznych. Łatka „chory człowiek Europy” znowu jest aktualna dla Polski pod rządami PiS.

PiS-owi czapka gore

PiS uzależnia nas od rosyjskiego gazu i węgla, tego ostatniego wydawałoby się, że mamy pod dostatkiem na Śląsku. W I półroczu 2018 kolejny wzrost rok do roku zanotowaliśmy w imporcie gazu aż o 6,6%, a import rosyjskiego węgla bije wszelkie rekordy, w tym z Donbasu, który w wyniku wojny hybrydowej Putina został oderwany od Ukrainy (przypomnę, że Donbas dla Ukrainy jest tym, czym Śląsk dla Polski).

Na bazie tych twardych danych i faktów Dariusz Rosati, eurodeputowany PO w bardzo sugestywnym twitcie sumuje sytuację, w jakiej się znaleźliśmy: „głównym wrogiem dla PiS jest Bruksela i Zachód, PiS nie atakuje Rosji. Dodajcie do tego rosnące uzależnienie Polski od rosyjskiego węgla i gazu. Dodajcie Macierewicza i poparcie dla PiS ze strony nacjonalistów finansowanych przez Rosję”.

Rosati pisze pointę: „Wszystko jasne”. Sytuacja jest naprawdę poważna, co może umknąć opinii publicznej. Posłuchajmy byłego dowódcę generalnego polskich sił zbrojnych generała Mirosława Różańskiego, który podzielił się swoją wiedzą z młodzieżą na owsiakowym festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie n/O: „Jeśli czekamy na wojnę, to ona już trwa. To Syria, Irak, Afganistan, Jemen i Ukraina. Pytanie, czy dotrze do Polski. Tak, jeśli Polska będzie niestabilna, podzielona i skłócona z sojusznikami. Wtedy będzie doskonałym celem dla Rosji”.

Zestawmy to z naszą wiedzą. Kogo PiS atakuje? Zachód, Brukselę, demokrację, która jest standardem ustrojowym Unii, a Rosja… jest wzorcem dla PiS, jest pożądaną demokracją fasadową. Z czasem jak dla Węgier Viktor Orbana stanie się sojusznikiem PiS.

Współczesna Targowica definiuje się sama przez się. Radosław Sikorski na Twitterze przypomina: „Pamiętajmy. Targowica to klerykalno-tradycjonalistyczny ruch sprzeciwu wobec europejskiej, oświeceniowej Konstytucji 3 Maja”.

Czy już wszystko jasne? Targowica PiS sprzeciwia się niezależności Sądu Najwyższego, który skierował do oświeconego Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) pięć pytań prejudycjalnych. PiS na naszych oczach powtarza najbardziej samobójczy gest zdrady ojczyzny.

Najprawdopodobniej już na jesieni nastąpi przyśpieszenie wyjścia naszego z Unii Europejskiej i ogłoszenia – za Kornelem Morawieckim – ze Kreml jest naszym sojusznikiem. Historycy za lat dziesiąt będą dociekać, kiedy przeflancowany na rosyjską stronę został Macierewicz, kiedy przekonał do tego Jarosława Kaczyńskiego, a kiedy walczący z „Solidarnością” Kornel Morawiecki, lider „Solidarności Walczącej” zindoktrynował w domu swego syna Mateusza.

Powtarzamy się do bólu. Kiedyś Targowica zakończyła się tragedią dla Polski, czy teraz dążenie PiS skończy się farsą, jak Janukowycz na Ukrainie, który dał dyla do Putina? PiS boi się wszystkiego – koszulek z napisem Konstytucja, które są nakładane na pomniki w całym kraju, przeszkadza partii Kaczyńskiego młodzież na festiwalu, bo flejtuch intelektualny Brudziński żałuje wody z motopomp strażackich w upały.

Jak pisał Henryk Sienkiewicz, dopadła na okrutna małość niektórych mieniących się Polakami. Na złodzieju demokracji czapka gore. Tym złodziejem naszej wolności jest PiS. Zostanie im odpłacone, bo… poeta pamięta.

c4ld1dpw8aalmnk

Rafał Zakrzewski („Wyborcza”) pisze o niebezpieczeństwie dla Polski ze strony Kaczyńskiego. Jak poseł Kaczyński zaczyna opowiadać o naszym bezpieczeństwie to ciarki zaczynają chodzić mi po plecach. Swymi myślami podzielił się w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”.

rafal-zakrzewski

„O bezpieczeństwie decyduje nie tylko wojsko, ale i cywile, administracja. Sprawne państwo jest w stanie uruchamiać działania proobronne, ale także mobilizować obywateli do angażowania się w budowanie bezpieczeństwa własnego kraju. Myślę choćby o działaniach w sferze kultury – wspieranie postaw patriotycznych, kreowanie odpowiednich wzorów zachowań. To wszystko tworzy potencjał obronny państwa.”

Jednym słowem poseł Kaczyński zarządził powszechną mobilizację. Chce też dorzucić parę naszych złotych na obronność – do 3 proc. PKB. To mnie już prawdziwie przeraziło. Bo po pierwsze – nie wiadomo, komu zabierze pieniądze na ten cel i po drugie – co jeszcze bardziej niebezpieczne – odda tę kasę w ręce ministra Macierewicza, a ten jak wiadomo ma same osiągnięcia w podnoszeniu naszej obronności. Pamiętamy jak wysadził w powietrze kontrakt z Francją na Caracale i obiecał szybko inne (nie wiadomo jakie) helikoptery. Jakoś do dziś nie latają nad polskim niebem.

Dodatkowo pozbył się hurtowo generałów i pułkowników – wśród nich wybitnych fachowców od uzbrojenia armii. Kto więc będzie wydawał obiecane przez posła Kaczyńskiego pieniądze? Może Misiewicz, jak wróci z urlopu.

Kaczyński chce też zwiększenia „możliwości obronnych obywateli”. Czyżby chodziło o wzmocnienie „prywatnej armii” szefa MON, którą tworzy – czyli Wojska Obrony Terytorialnej. Jednostek, które – jak sądzi wielu komentatorów – mogą posłużyć do wewnętrznej wojny z niechętnymi pisowskiej władzy obywatelami.

No i zostaje jeszcze jeden front – front obrony kultury. Pierwsza potyczka już się toczy.  To próba zniszczenia  świetnego Muzeum II wojny światowej – bo jest za mało patriotyczne. To budowanie kultu „żołnierzy wyklętych”,  i modelu patriotyzmu, w którym dla obcego nie ma miejsca.

Posłowi Kaczyńskiemu marzy się też ochronny parasol atomowy – „powinniśmy działać na rzecz włączenia Polski w amerykański system obrony atomowej”. Nie bardzo wiadomo, co to znaczy, ale jakby się udało, można by spróbować zamknąć inne fronty np. ten kulturalny. Z pożytkiem dla kultury.

Poseł Kaczyński odkąd PiS przejął całą władzę w Polsce bez przerwy wzywa do mobilizacji. Robi to na miesięcznicach smoleńskich wskazując na rosnące zagrożenie dla dobrej zmiany – czyhają na nią: a to elity, a to KOD, a to zdradziecka opozycja. O tych lękach mówi też w wywiadach:„Nie wykluczam, że podczas uchwalania nowego prawa [reforma wymiaru sprawiedliwości] może dojść do wydarzeń gwałtownych. Zapowiedział je Grzegorz Schetyna.”

Nie wiem, co wtedy będzie bardziej skuteczne: parasol atomowy, czy jednostki Macierewicza. Raczej to drugie.

c4lcnkcw8amsolp

Kai-Olaf Lang, ekspert berlińskiego think tanku Stiftung Wissenschaft und Politik mówi dla „Wyborczej”.

Michał Kokot: Jakie są wyniki spotkania Angeli Merkel z Beatą Szydło? Polska i Niemcy będą w stanie współpracować na arenie europejskiej?

Kai-Olaf Lang: Oczekiwania wobec wizyty kanclerz Merkel w Warszawie nie powinny być zbyt wygórowane. Ona oczywiście była ważna w kontekście tego, co obecnie dzieje się w polityce europejskiej. Ale – choć obydwie strony udowodniły, że mają zdolność do dialogu – nie wiemy, czy będą potrafiły współpracować. Na razie wygląda na to, że stosunki pomiędzy obydwoma krajami będą się układać partnersko, na podstawie rzeczowych argumentów.

Ale na razie mamy rozbieżne wizje Europy. Polska chce rewizji traktatów europejskich, Niemcy nie chcą przy nich mieszać, stawiając na większą integrację w UE. Oczywiście tylko w gronie tych państw, które tego chcą.

– Niemcy chcą pokazać, również na potrzeby polityki wewnętrznej (ale i unijnej), że trzeba podtrzymywać dialog z każdym krajem. A Polska wciąż uchodzi za bardzo ważnego partnera zarówno w Niemczech, jak i w Europie, niezależnie od tego, kto jest nad Wisłą u władzy.

Rezygnacja ze ściślejszej integracji Polski z UE nie doprowadzi do jej zmarginalizowania w Europie?

– To będzie zależało od tego, jak wasz kraj zechce się pozycjonować podczas najbliższych sporów o reformy wewnątrz Unii. Domaganie się na obecnym etapie zmian traktatów założycielskich przez jednych jest postrzegane jako działanie usprawiedliwione, przez innych zaś jako ryzykowne. Skłaniałbym się ku tej drugiej stronie, bo naruszanie traktatów może wprowadzić dużą niepewność co do dalszego istnienia samej UE.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznaje, że dla Polski byłoby najlepiej, gdyby Merkel pozostała kanclerzem. Ale w jesiennych wyborach do Bundestagu wygrana CDU/CSU wcale nie jest pewna. W niektórych sondażach wyprzedza ją SPD, której politycy nawołują do zniesienia sankcji nałożonych na Rosję po aneksji Krymu. Czy po przejęciu władzy spojrzeliby łaskawszym okiem na Moskwę mimo jej agresywnych poczynań wobec Ukrainy?

– Nie sądzę, by doszło do ostrego zwrotu. Socjaldemokraci będą raczej konsekwentni, jeśli chodzi o politykę wobec Rosji, i nie zniosą sankcji. Ale mogą poszukiwać dialogu w różnych kwestiach. Być może stwierdzą, że chcą wspierać Ukrainę, tyle że inaczej rozłożą akcenty – np. by ściślej współpracować z Moskwą w kwestiach gospodarczych, energetycznych.

Ale o losie sankcji najpewniej przesądzi to, co zrobi Donald Trump. Jeśli zechce je znieść, w UE będzie coraz trudniej je utrzymać z uwagi na opór Włoch czy Francji. Pamiętajmy też, że ktokolwiek wygra w Niemczech wybory, nie będzie rządził sam, ale w koalicji. Mniejsze partie będą więc zawsze korygować nieco politykę głównego koalicjanta.

c4ks9otxuaefpfj

Waldemar Mystkowski pisze o odejściach z armii najwyższych dowódców.

c4lakrowqaedbrt

Macierewicz ustrzelił polskich generałów

macierewicz

Fala odejść i dymisji w Wojsku Polskim jest porównywalna do strat w działaniach wojennych. Choć na wojnie generałowie masowo nie giną, w polskiej życiu publicznym stają się nieobecni, martwi. Jest to ewidentnie działania na rzecz osłabienia obronności Polski.

Możemy się wstrzymywać od oskarżeń, bo nie posiadamy twardych dowodów osłabiania polskiej armii, należy jednak glośno domagać się wyjaśnień tej dywersji w czasie pokoju. Niestety dywersantem jest minister obrony Antoni Macierewicz, a pomagają mu takie szemrane postaci, jak Bartłomiej Misiewicz.

Dlaczego tak się dzieje? Bo Macierewicz ma wyjątkowo silną pozycje w PiS, jest nie do ruszenia prezez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, gdyż to on wykreował mit tej partii – katastrofę smoleńską.

Pytanie jest inne – o wiele wartościowsze – dlaczego Macierewicz osłabia Wojsko Polskie? O to należy twardo pytać. Sam nie odpowiada na pytania, a jeżeli już dojdzie do ewidentnych wpadek, jak z balującym Misiewiczem, badź wypadkiem pod Toruniem – wszczynane jest śledztwo w obronie Misiewicza i swojej, a przeciw tym, którzy domagają się wyjaśnień.

Ostatnio odeszło dwóch najważniejszych generałów, dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Mirosław Różański i także na własną prośbę podobnie postąpił gen. Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego. Są zastępowani przez osoby z mniejszym doświadczeniem. Dzieje się tak z powodów politycznych.

Generałom odwagi mogą pozazdrościć politycy. Usłyszał co trzeba Andrzej Duda, gdy w środę podczas uroczystości pożegnania gen. Różański powiedział to, co skanduje KOD podczas protestów. Generał przypomniał o konstytucji i prawie: „Moim kolegom generałom, szczególnie tym ostatnio mianowanym i awansowanym, oprócz instrukcji i regulaminów, rekomenduję lekturę konstytucji i ustaw, aby poznać, czym jest polityczno-strategiczna dyrektywa obronna, czym są plany reagowania obronnego czy program pozamilitarnych przygotowań obronnych”.

A następnie napisał na Facebooku jeszcze dosadniej, mianowicie o braku jakichkolwiek planów działania wojska: „Co prawda Moltke powiedział, że każdy plan jest nieaktualny z chwilą jego podpisania, ale działanie bez planu jest szkodliwe i nie można budować poprzez destrukcję”.

Nie tylko minister obrony, ale zwierzchnik wojska Andrzej Duda i jego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie mają mają żadnych planów, działają przez destrukcję, czyli niszczenie tego, co zbudowali poprzednicy.

Destruktorem jest Macierewicz i jego cichym bojaźliwym wspólnikiem prezydent Duda, który się boi zająć głos w sprawach bezpieczeństwa Polski. Generał napisał, dlaczego odchodzi: „dowódcą nie powinien być żołnierz, który nie jest w stanie zapewnić warunków służby i bezpieczeństwa swoim podwładnym, nawet jeżeli nie zależy to od niego.”

I zadaje niemal narodowe pytanie: Quo vadis? Dokąd zmierza Polska – bez planów bezpieczeństwa, bez planów na przyszłość, z politykami, którzy celebrują tylko swoje funkcje i nie biorą odpowiedzialności za czyny.

Tacy doświadczeni generałowie, jak Różański, Gocuł, Waldemar Skrzypczak, będący poza wojska, są z punktu widzenia wroga martwymi dowódcami. I niestety nie zostali ustrzeleni przez jakichś „ruskich”, ale przez snajpera w randze ministra obrony narodowej oraz zwierzchnika sił zbrojnych Dudę, który jak do tej pory jest autorem głupich min: oczy postawione w słup, wydęte policzki w pucułowatej okazałości i zaciśnięte usta z bojaźni.

c4lrn9wwyac7fsr

Kleofas Wieniawa pisze o spotkaniu Merkel z politykami PiS.

merkel

Wizytę Angeli Merkel uważam za bardzo udaną dla Polski, niekoniecznie dla PiS, a dokładnie dla Jarosława Kaczyńskiego. Zaś kanclerz Niemiec przekonała się, jakimi marionetkami są Beata Szydło i Andrzej Duda.

Berlin postawił sobie cele – i je uzyskał: uszczelnienie granic UE i nowa polityka obronna. Kaczyński musiał na takie dictum przystać. Prezes PiS forsował swój pomysł z Donaldem Tuskiem, zlikwidowanie stanowiska szefa Rady Europejskiej.

Nic błędniejszego, a nawet obłędniejszego, bowiem Unia aby przetrwać, potrzebuje wzmocnienia swoich instytucji i urzędów, acz przy dwóch prędkościach (a te będą nieuchronne), Polska pod władaniem PiS z pewnością nie byłaby w pierwszej prędkości.

Dla nas Polaków jest pocieszające, iż w chwili podziału UE na prędkości, PiS nie będzie rządził.

Kaczyński jak Ferdynand Kiepski ma pomysły na bezpieczeństwo. 3 proc. PKB na obronę i marzenie ściętej glowy, aby USA prezydenta Donalda Trumpa objęło Polskę parasolem atomowym. Tak może tylko myśleć polityk obłędny.

Trump może najwyżej dokonać podziału świata na strefy wpływu i Polska nie znajdzie się pod ochroną USA. Musimy myśleć o europejskiej polityce obronnej, która była jednym  z dwóch najważniejszych celów wizyty Merkel.

A to znaczy, iż prędzej czy później PiS zmuszony zostanie zrezygnować z Antoniego Macierewicza, jako szefa MON, największego po 1989 roku psuja polskiej obronności. Niszczy kadry wojskowe (generalicję), wojsko nie dostaje najnowszego uzbrojenia, bowiem pieniądze, które miały być prezeznaczone na zakupy (m.in. caracale) są prezejadane przez populizm rządu PiS.

Nie będą udane (bo nie mogą) Wojska Obrony Terytorialnej, które faktycznie są tworzone do walk wewnętrznych z opozycją i społeczeństwem obywatelskim. PiS trochę sie otworzyło na politykę zagraniczną i od razu przekonaliśmy się, z jaką marną władzą mamy do czynienia.

I to jest sukces nasz i Merkel. Polacy nie moge tkwić w prowincjonalizmie Kaczyńskiego.

c4khkuswqaaw7dk

A SWOJĄ DROGĄ, W RÓŻOWYM POWINIEN CHODZI CAŁY PiS. Wyobrażacie sobie JK w różowych rajstopkach na różowej drabince?

c4lesjnwyawi4m

>>>

grudzien16

WAŻNA WIADOMOŚĆ DLA KLERU. KOŚCIÓŁ NIE ZABIERZE WAM MAJĄTKU, JEŚLI SĄD POTWIERDZI DNA DZIECKA. TO WYROK OSTATECZNY

czwzyctwgaelaw5

Daniel Passent zauważa, że dawny Żyd został zastąpiony komuchem.

komuch

Kiedy Stanisław Piotrowicz skanduje w Sejmie „Precz z komuną!”, to jak gdyby krzyczał „Precz ze mną!”. Absurd? Absurd, ale w takiej absurdalnej rzeczywistości żyjemy.

„Precz z komuną!” – wołają dziś ludzie od Kukiza, z Platformy, od Kaczyńskiego, ba, on sam, a właściwie nie sam, tylko z Brudzińskim, zadowoleni wrzeszczą: „Komuniści i złodzieje, cała Polska z was się śmieje”. Na trasie marszu KOD w rocznicę 13 grudnia stała grupa spod znaku „Gazety Polskiej”, która wyzywała kodowców od „komuchów”, „zomowców” i „pachołków Rosji”. Brakowało tylko „gestapo”.

czv_3haxcae9hvp

Podczas kiedy jedni dekomunizują lektury szkolne, ulice i pomniki, pożal się Boże minister obrony wymyślił, żeby Kiszczaka i Jaruzelskiego pozbawić tytułów generalskich. Dlaczego nie? Żeby do sprawy stale nie powracać, zamknąć ją raz na zawsze, proponuję pozbawić „panów” Jaruzelskiego i Kiszczaka za jednym zamachem obywatelstwa polskiego, tytułu prezydenta, ministra, ministranta, dowódcy zwiadu, sybiraka, wszystkich orderów i odznaczeń, a zwłoki ekshumować i zwrócić ambasadzie rosyjskiej. Albo po prostu wysłać do Rosji. Wystarczy zaadresować „Moskwa. Kreml”.

Tu dygresja. Mój przyjaciel, który urodził się w sowieckim więzieniu w Moskwie, ale od lat mieszka w Szwecji, napisał świetną książkę „Byłem dzieckiem Gułagu”. Kiedy w trakcie pracy nad książką nie mógł wycisnąć z Rosji pewnych dokumentów dotyczących ojca, skazanego i straconego na Łubiance, zdesperowany napisał list do Putina. Urzędniczka na poczcie w Sztokholmie nie chciała przyjąć listu, gdyż nie zawierał dokładnego adresu. – A pani myśli, że nie wystarczy napisać: „Król Karol Gustaw, Sztokholm”, żeby list dotarł? – zapytał Julek. To urzędniczkę przekonało, i nie dość, że list dotarł, to jeszcze w odpowiedzi nadeszły z Moskwy kserokopie dokumentów. Koniec dygresji.

Obserwując obyczaje polityczne w naszym kraju, trudno oprzeć się wrażeniu, że im dalej od komunizmu, tym walka z nim się zaostrza. Podobnie Stalin twierdził, że im bliżej socjalizmu, tym walka klasowa bardziej się zaostrza, czytaj: trzeba być jeszcze bardziej bezlitosnym i okrutnym. Jaki sens ma dzisiaj skandowanie „Precz z komuną”, skoro komuny w Polsce nie ma, i to od dawna?

„Komuch” jest epitetem, wszedł do słownika, podobnie jak „Targowica”, chociaż prawdziwego komucha trzeba by ze świeczką szukać. Jak trafnie zauważył profesor Jan Sowa, socjolog i antropolog kultury (autor m.in. książki „Inna Rzeczpospolita jest możliwa”), słowo „komuch” zaczyna odgrywać rolę podobną do słowa „Żyd”.

czwfsi_wgaepmhl

Jedno i drugie jest synonimem wszelkiego zła. „Ty, komuchu” niewiele się różni od „Ty, Żydzie”. Do pewnego stopnia zaczynają to być synonimy. Ten, kogo wyzywają od Żydów, wcale nie musi być Żydem, ba, może być nawet antysemitą albo Żydem – antysemita, podobnie jak „komuch”, może w rzeczywistości być zatwardziałym i zasłużonym antykomunistą. Typowy przykład stanowi środowisko „Gazety Wyborczej”, w którym nie brakło działaczy opozycji antykomunistycznej, a dzisiaj prawica uznaje ich za postkomunistów.

Dawno już zauważono, że mamy w Polsce antysemityzm bez Żydów i antykomunizm bez komunistów. Jedno i drugie ma dużą przyszłość. Niestety, słowo „Polak” też nie wszędzie i nie w ustach każdego jest komplementem. Ale to już inna sprawa. Na razie – precz z komuną!

ŚWIETNY POMYSŁ BORYSA BUDKI. Dziennikarzom proponujemy

czulqboxaaakalo

BEZ DZIENNIKARZY JUŻ TEGO WIĘCEJ NIE ZOBACZYMY… A KRYSTYNA BĘDZIE ŻARŁA JAK SMOK

czupnqexuaahcw4

ZGADNIJCIE NA ILE RĄK BĘDZIE TERAZ GŁOSOWAŁ PIS, JEŚLI WYRZUCĄ DZIENNIKARZY?

czuslt7w8aazej4

LIS ZNOKAUTOWAŁ REFORMĘ.

czumqacxgaa7e5p

Waldemar Mystkowski analizuje opłatkowe życzenia Kaczyńskiego. Poseł Kaczyński dzieli się opłatkiem

posel

Czyż dobro nie jest zaraźliwe, a zwłaszcza dobro pisowskie, czyż nie jest jak plaga egipska, czyż to nie dżuma i cholera?

czurggmwiaamhfa

Jarosław Kaczyński udzielił opłatkowego wywiadu „Rzeczpospolitej”, w którym wyraził życzenie, aby nam się dobrze powodziło. Prezes PiS jest znany ze szczodrobliwości, więc to „nam” rozszerzył na opozycję.

Zdziwieni? Więc proszę zamknąć buzię – elemencie animalny, gorszy sorcie. Opłatek, a więc zaraz wigilia, element animalny będzie mówić w tę jedyną noc w roku, zapewnia to prezes, który ponadto rozdaje prezenty. Opozycja dostała od Kaczyńskiego – a dokładnie lider – takie oto zapewnienie: „Osobiście uważam, że lider opozycji powinien mieć taki status jak wicepremier”.

Czy Ryszard Petru zobaczy w związku z tym „światełko w tunelu”? A co powie Grzegorz Schetyna, przecież to jego ugrupowanie ma największy klub parlamentarny? A może Władysław Kosiniak-Kamysz poczuje wolę prezesa. PSL tworzył poprzednią koalicję rządową i stanie w szranki „statusu”?

Co znaczy status? Wszak to prestiż społeczny, a nie oficjalna funkcja. Może zatem należy czytać tak, jak to zrobił rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec, który – skądinąd dowcipnie (czyt. inteligentnie) zauważył, że „sterowanie rządem i prezydentem nie wystarczy, Jarosław Kaczyński chce sterować gabinetem cieni”.
A jak Kaczyński ten status wicepremiera motywuje? „Takie rozwiązania należy wprowadzić i wierzę, że przyczynią się do tego, że dyskurs polityczny w Polsce dzięki temu się zmieni. Dziś jest on na poziomie czystego szaleństwa”. Nie mówi tego ani Beata Szydło, ani Andrzej Duda, mówi poseł i prezes.

Mówi do elementu animalnego, że nie jest elementem animalnym, bo to czyste szaleństwo? Czyżby prezes się przyznał, że dotknęło go szaleństwo i coś z nim zrobi. Moja wiedza na ten temat jest taka, że szaleństwem – zwłaszcza czystym – zajmują się wiadomi lekarze, a czasami pielęgniarze, jak szaleniec zanadto się rzuca.
Waldemar Kuczyński podejrzewa prezesa, że przechodzi mutację poprzedniego reżimu, w którym partia „sprawowała kierowniczą rolę w państwie, a bratnie partie opozycyjne uprawiały krytykę konstruktywną”. To nie żart. Więc Kosiniak-Kamysz powinien być dowartościowany „statusem jak wicepremier”. ZSL miał swoich wicepremierów pod kierownictwem innej partii.

Można zadać pytanie, mając na uwadze, iż status (prestiż) nie tylko wicepremiera, ale premiera in spe ma Schetyna w powołanym gabinecie cieni, zatem: Czy na łasce prezesa powinno mu zależeć? Jedźmy dalej – czy to nie jest zagranie z rodzaju „czystego szaleństwa” public relations: „Chciałem im dać, ale oni nie chcieli, niewdzięcznicy!”. A tym samym obarczenie współodpowiedzialnością opozycji, zwłaszcza za to, co się nie udało. Bo wiadomo, że udało się tylko dzięki PiS. Co złe to wina opozycja. Klasyka.

Ten opłatek Kaczyńskiego może nie spodobać się wicepremierom Morawieckiemu, Gowinowi, Glińskiemu, gdyż prezes dorzucił im kolegę, acz nie znają jego nazwiska.

Dla swojego klubu parlamentarnego i Pisiewiczów/Misiewiczów (czyli prezesów spółek państwowych) prezes zrobił wigilię w Sali Kolumnowej Sejmu. Jak dobry ojczulek pogłaskał wszystkich po głowie za „dobrą zmianę” i przyznał retoryczny order. Taki order nazywany jest kartoflanym. Kto dostał tego kartofla? Tak! Stanisław Piotrowicz, który zdaniem prezesa „ataki zniósł z godnością i spokojem, za co należy mu się order”. Czyż Kaczyński to nie ludzki pan? Wicepremier dla opozycji, order z kartofla dla najwierniejszego żołnierza Piotrowicza, który – słowa prezesa PiS – „jest teraz twarzą zmian demokratycznych w Polsce”.

Ale to nie koniec opłatkowych prezentów prezesa. Jego dobroć przechodzi na innych, działa jak zaraza. Np. Kaczyński jest chory na coś, to się brata z tobą i ty się zarażasz. O tej zarazie opłatkowej napisał na Twitterze Adam Bielan: „Członkowie prezydiów Sejmu i Senatu po rozmowie z J. Kaczyńskim podjęli decyzję o przekazaniu premii na cele charytatywne”. Tak zarazili się dobrem prezesa Kuchciński i Karczewski, że zrzekli się zasłużonych premii – przyznanych sobie samym – za pracę nocną nad ustawami o demolce Trybunału Konstytucyjnej, tudzież innych „zmianach demokratycznych”. Czyż dobro nie jest zaraźliwe, a zwłaszcza dobro pisowskie, czyż nie jest jak plaga egipska, albo idąc za słowami Mateusza Morawieckiego, czyż to nie dżuma i cholera?

Publika może się emocjonować, kto skorzysta na tym „celu charytatywnym”. Zaraz po opłatku wigilijnym odbędzie się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka. Czyżby prezes nakazał wrzucić Kuchcińskiemu i Karczewskiemu do puszki WOŚP? A może na stole wigilijnym wolne nakrycie przeznaczone zostanie dla symbolicznego uchodźcy, zwłaszcza w kontekście tragedii ludobójstwa w Aleppo?

Czy wy też daliście się nabrać na opłatek prezesa? Przełamiecie się z nim?

PRZYZNAJEMY ORDER MISIA 🙂

czwrtemw8aaw2c4

NASILA SIĘ KONTROLA APARATU WŁADZY NAD POLAKAMI

czuokdlxgaak1bx

DEMONTAŻ ARMII TRWA…

czunc0wxuaegpqw

Kleofas Wieniawa pisze o dymisji generała nr 1.

gen

Osłabianie Polski w kwestii obrony miltarnej trwa w najlepsze. Kolejna cegiełka z tego muru wypadła, podał się do dymisji ogólnodowodzący generał sił zbrojnych gen. Mirosław Różański. Dowódca w najlepszym wieku dla sprawowanej funkcji, bo rocznik 1962.

gen-rozanski-zlozyl-dymisje

Czy można mu się dziwć? Nie! A jednak to jest wojsko, rozumiem go, iż ministrem jest człowiek od chorych, paranoicznych teorii, ale chodzi o Polskę, a nie o Antoniego Macierewicza, który nie tylko ze względu na język polski, jakim się posługuje, ale jakie treści wygaduje, najwyżej nadaje się na pacjenta.

To jest bardzo zły okres dla Polski, ale on minie, szybciej niż nam się wydaje. Może dojść do sytuacji, iż dowództwo NATO zwróci uwagę, iż osobnik sprawujący funkcję ministra obrony powinien siedzieć/leżeć w innym gabinecie, a nie ministerialnym, podobnie mogą ocenzurować rozbrajanie Polski generałowie amerykańscy.

Chyba że dojdzie do klasyki alianckiej, iż nikt nie chce umierać za Gdańsk, widząc, kto jest minitrem i w czasie kryzysowej sytuacji zgodzą się na nową Jałtę. Możliwe,k bo następuje samowykluczenie Polski ze wszelkich gremiów nowoczesności świata.

Nie znam kwestii dymisji głównodowodzącego generała, ale nie wydaje mi się, aby ją przyjmował minister, gdyż zwierzchnikiem sił jest prezydent. Minister nawet nie jest od kontrasygnaty. Chyba, że ta władza kolejny raz łamie Konstytucję.

W obecnym układzie politycznym Polskę toczy bardzo, ale to bardzo poważna choroba. To nie tylko paranoja smoleńska, to coś o wiele głębszego.

TO AŻ TRUDNO SKOMENTOWAĆ… Gen. Różański był najważniejszym dowódcą w polskiej armii.

czuqtjgxgaa1clk

GÓRNIKOM PUSZCZAJĄ NERWY. INTERNAUTOM PUSZCZAJĄ NERWY. WAM TEŻ PUSZCZAJĄ?

czvfcqrxcae9m77

TRZYMAJ SIĘ GRZESIU! NIE ZWRACAJ UWAGI NA ATAKI PiS-OWSKICH HEJTERÓW. DZIŚ WSZYSCY JESTEŚMY Z TOBĄ.

czv7zc3w8aapva5

CZY KTOŚ JESZCZE WIERZY, ŻE TO DEMOKRACJA?

czwmum9wgaao0an