Posts Tagged ‘Monika Olejnik’

A CZY NIE POWINNO BYĆ TAK, ŻE WŚRÓD KSIĘŻY, NAMIESTNIKÓW BOGA WŚRÓD LUDZI, NIE POWINNO BYĆ PEDOFILII W OGÓLE ???!!!

c5_lwibxmaacymg

Tęskonota.

c6aqajpwaaab8zi

PiS snuje intrygę wokół I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Gersdorf. O co chodzi? – pisze Dominika Wielowieyska („Wyborcza”). Akcja PiS przeciwko prezes Sądu Najwyższego Małgorzacie Gersdorf ma drugie dno. W tej rozgrywce chodzi o zupełnie inną panią prezes.

akcja-pis

Poseł Arkadiusz Mularczyk wraz z grupą posłów PiS zapytał Trybunał Konstytucyjny, czy przepisy, na podstawie których wybrano prezes Sądu Najwyższego, są zgodne z konstytucją. Jeśli nie, to – zdaniem Mularczyka – wybór prof. Gersdorf na to stanowisko jest nieważny.Wniosek jest absurdalny. Dziennikarze, zadając pytania Mularczykowi, szybko tego dowiedli. Poseł PiS plątał się albo mówił nieprawdę, np. że regulamin wyboru prezesa SN nie był publikowany, a był – w Monitorze Polskim. Ale w tej sprawie nie o to chodzi. Mularczyk został kamikaze w ściśle określonym celu. Wbrew pozorom nie jest nim ani zemsta, ani odwołanie prof. Gersdorf. Choć dla PiS jest niewygodna, bo odważnie mówi o łamaniu konstytucji i naruszaniu zasad państwa prawa. Nie wykluczam wcale, że PiS chce panią prezes postraszyć, a jeśli będzie to tylko możliwe, to chętnie pozbawi ją stanowiska. PiS nie respektuje żadnych granic. Pisowski Trybunał wyda najbardziej absurdalne orzeczenie i uzasadni każde bezprawie.

(CZY LUDZIE WYSTAWIAJĄ SIĘ NA POŚMIEWISKO Z GŁUPOTY CZY NA CZYJEŚ POLECENIE? BO NIE BARDZO POTRAFIMY TO SOBIE WYTŁUMACZYĆ.._

c58qiw0xeaa3hga

Myślę jednak, że Mularczykowi chodzi o paraliż Sądu Najwyższego, o zakwestionowanie prawa sędziów do orzekania, bo ten sąd właśnie ma się wypowiedzieć w sprawie wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Według wielu autorytetów prawniczych Przyłębska nie dopełniła wymogów uchwalonej ostatnio przez PiS tzw. ustawy wprowadzającej o TK. Ustawa ta stanowi, że kandydatów na prezesa Trybunału zgromadzenie ogólne przedstawia prezydentowi „w formie uchwały”. Ale takiej uchwały zgromadzenie nie podjęło. Z prostego powodu: pani Przyłębska nie miała poparcia większości sędziów Trybunału.

Cała intryga polega tym, by zamieszać w sprawie prezes Gersdorf pod hasłem: tam też nie było przedstawienia kandydatów prezydentowi w formie uchwały, tak jak w przypadku Przyłębskiej. PiS chce nas utopić w kazuistycznych detalach i przygotować grunt pod kolejną polityczną akcję na wypadek, gdyby Sąd Najwyższy zakwestionował wybór obecnej prezes Trybunału. Partia rządząca zamierza jej bronić jak niepodległości, bo sędzia Przyłębska gwarantuje pełne podporządkowanie TK PiS-owi.

Oczywiście wybór prezesa SN odbył się zgodnie z prawem, a wybór prezes Przyłębskiej – nie, bo sędzia z nadania PiS złamała przepisy, które PiS sam ustanowił. Ale czy wyborcy zagłębią się w szczegóły? PiS będzie powtarzał: to jakieś prawnicze dywagacje, kto by tam na to zwracał uwagę. To jest właśnie sposób na demontaż państwa prawa. Poprzez chaos.

„NASZE ANALOZY PRAWNE”… pozamiatane

c5_aidgwaaakrnf

Monika Olejnik pisze o cięciach PiS. Co by tu wyciąć? Idą jak burza. Wycinają wszystko, co się da, począwszy od drzew. Wszystko dla dobra obywatela. Jednak jak wyciąć Tuska to największy ból głowy rządzących. Opluć, intrygować – to ich zadanie.

pis-wycina

Wyciąć pigułkę „dzień po” dla dobra kobiet, bo przecież są idiotkami i nie potrafią jej brać. Muszą to robić pod okiem lekarza. Wyciąć Trybunał Konstytucyjny, sparaliżować go – to kolejne hasło PiS.

Minister Zbigniew Ziobro, ku zdumieniu Jarosława Kaczyńskiego, składa wniosek o wykluczenie trzech sędziów TK, wiadomo których – nie swoich.

Poseł Arkadiusz Mularczyk stał się twarzą wniosku 50 posłów o zbadanie zgodności z konstytucją wyboru prezes Sądu Najwyższego. Do niedawna wrogiem PiS był Andrzej Rzepliński, teraz stała się pierwsza prezes Małgorzata Gersdorf.

Poseł Mularczyk kompromituje się, wali głową w ścianę. Studenci prawa powinni obejrzeć konferencję prasową adwokata Mularczyka. Dobrze, że jest posłem, a nie obrońcą, bo jego klienci mogliby być niezadowoleni z wyroków sądu.

Im większe zamieszanie, tym łatwiej przykryć to, co się dzieje w polskiej armii. A tam trwa wycinka na całego: generałów, pułkowników, osób kompetentnych, docenianych przez NATO, walczących w Afganistanie, w Iraku. Wszystko po to, żeby w armii Macierewicza byli mierni, ale wierni.

Beczka śmiechu czy ściana płaczu?

c5_q8n9waaejis9

Minister od wycinania drzew pisze pean na cześć dyrektora Radia Maryja, dziękując mu wprost za poparcie w wyborach parlamentarnych.

Co na to Kościół, Episkopat, który tylko wzburza się „Klątwą”, a niczego innego poza tym nie widzi?

Po raz pierwszy w historii urzędujący minister składa akt miłości księdzu, pisząc o nim m.in., że broni polskich lasów państwowych, widzi dramat Puszczy Białowieskiej, wszechstronnie wykształcony, znający bardzo dobrze historię Polski, narodu, Kościoła. Autorytet w kwestiach takich, jak: wartości chrześcijańskie, etyka i moralność (przypominam, że to Rydzyk mówił o Marii Kaczyńskiej, że jest czarownicą i powinna się poddać eutanazji). Jest wizjonerem, sprzeciwia się gender i wspiera tradycyjny model rodziny. Jemu wycięcie nie grozi.

Ale czy zostało coś jeszcze do wycięcia?

c5_orw8wyaizdfg

HIPOKRYZJA PiS W NAJCZYSTSZEJ POSTACI

c5_cmvsxqaaigfj

Waldemar Mystkowski pisze o „bohaterach PiS. Przyłębskich i Muszyńskim.

c58wl76wuaejbnh

Pisowskie haki na ambasadora i sędziów TK

Ambasador Polski w Berlinie Andrzej Przyłębski złapany in flagranti zachowuje się typowo dla swojej sytuacji. „Potknął się i w tym samym czasie spadły mu spodnie”.

Coś tego „w tym samym czasie” jest za dużo. Dla portalu braci Karnowskich Przyłębski o swoim TW Wolfgang mówi: „Niewykluczone, że szantażowany na okoliczność niewydania paszportu, mogłem podpisać jakieś zobowiązanie”. Nie wyklucza, że był szantażowany, a więc nie wyklucza, że nie był szantażowany, a ponadto podpisał „jakieś” zobowiązanie.

Wszystko to rozmyte, przypuszczająco o sobie, jakby był kimś innym. Chce siebie usprawiedliwić, bo w następnych zdaniach Przyłębski opowiada, co powiedział esbekowi po powrocie z Anglii: „był czerwiec roku 1979, po powrocie opowiedziałem o moim pobycie. W moich słowach nie było żadnych rewelacji.”

Używając języka Przyłębskiego należałoby owo zdanie zbudować: „możliwe”, że nie było rewelacji. A więc możliwe, że były rewelacje.

Pamiętajmy, że zaraz nastąpił czas „Solidarności”. SB zajęła się zupełnie czym innym. Przyłębski ponoć zerwał współpracę. Znowu używa trybu przypuszczającego: „Wydaje mi się, że na początku 1980 roku poinformowałem pisemnie, że nie chcę dalszych takich spotkań”.

Jakieś strasznie uprzejme to SB było, można było tajnym służbom odmówić pisemnie. No, działali w białych rękawiczkach. A jeszcze ciekawsze jest, jak Przyłębski opowiada, gdy teraz był sprawdzany przez ABW. Opowiada nasz „bohater”: „Kiedy ABW mnie sprawdzała, to całą tę sytuację przypomniano. Ja to jakoś zrekonstruowałem, opowiedziałem to oficerom i oni uznali, że  to nie spełnia pięciu kryteriów współpracy z SB. W związku z tym otrzymałem certyfikaty dostępu do tajnych materiałów”.

c56upzxwgaazowp

Czyli nie mieli jego teczki, tylko wierzyli mu na słowo. Ciekawe, jak wyglądają notatki z tego sprawdzania przez ABW. Jeszcze bardziej „żartobliwy” jest język Przyłębskiego, co napisał w oświadczeniu dla IPN, bo i do tego jest zobowiązany jako dyplomata: „Nie pamiętam, czy w oświadczeniu do IPN napisałem o podpisaniu zobowiązania.”

W przypadku Przyłębskiego działa syndrom „w tym samym czasie”, który może wyjaśnić, dlaczego został on ambasadorem, a jego żona Julia prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Mianowicie w tym samym czasie w polskiej ambasadzie w Berlinie pracują obydwoje Przyłębscy i Mariusz Muszyński, dzisiaj najbliższy współpracownik Przyłębskiej w Trybunale Konstytucyjnym, w zasadzie to on w nim trzęsie, prezes Przyłębska jest li tylko kwiatkiem do kożuszka. Ów Muszyński w latach 90. pracował w tajnych służbach i z tego powodu został wydalony z Niemiec.

Składamy zatem to kupy wszystkie „w tym samym czasie” i może nam się złożyć całkiem fikuśne in flagranti. A na pewno na klasykę PiS, iż „za dużo tych przypadków”. Kto zatem kim trzęsie? Kto kogo szantażuje? Dlaczego nie złożyli wcześniej prawdziwych oświadczeń, dlaczego kłamali, itd.?

Za dużo tych potknięć i opadających spodni. Tak mniej więcej wygląda pisowska ruja i poróbstwo. Do bezprawia PiS potrzebne takie postaci zakłamane, unurzane w błocku, aby mieć na nich haki, aby robili, co im prezes nakaże.

BEZ SŁÓW. WSZYSTKO WIDAĆ…

c581ypkwyaelwyf

KTOŚ ROZKMINI?

c580fuzxeaah7a3

>>>

Miejsce: Polska

czas : XXI wiek.

c5dp-ccwgaa5mwa

Felieton Moniki Olejnik świetnie oddaje to, co dzieje się w Polsce. Dorzucam tweet PO i kilka ilustracji, w tym wybitnego Andrzeja Pągowskiego z zieloną krwią Szyszki. Ludzkie paniska rządzą i na razie są niezwykle łaskawe. Tusk jeszcze może się poruszać swobodnie po świecie.

monika-olejnik

Ludzcy panowie są dobrzy. Mogliby, ale jeszcze nie wsadzili Platformy do więzienia za katastrofę smoleńską, bo cztery lata temu Jarosław Kaczyński mówił: „Zamordowano 96 osób, w tym prezydenta i innych, to niesłychana zbrodnia. Każdy, kto poprzez matactwo czy poplecznictwo miał z tym coś wspólnego, powinien ponieść konsekwencje”. Na razie konsekwencji nie ma.

(brawo Łódż)

c5fcgamxqaa02zs

Ale kiedy opozycja histeryzuje w sprawie lotu pani premier wojskową CAS-ą, wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki wypomina PO z trybuny sejmowej: „Przyzwoitość nakazuje, że skoro PO ma na rękach krew 96 osób, nie powinna się wypowiadać w sprawie lotów VIP”.

Cokolwiek robi opozycja, jest histeryczne.

Broni drzew – to jest to odlot, protestuje w Sejmie – wpada w histerię. To już nie jest totalna opozycja, tylko z problemami, jak mówi Kaczyński, „pod wpływem fałszywej świadomości”.

(Grafika Andrzeja Pągowskiego)

c5d9x-zwcaa4-dx

Dobrnęliśmy do ściany. Po tylu wypadkach, które zdarzyły się w Polsce, katastrofa CAS-y w Mierosławcu, katastrofa 10 kwietnia 2010 r., teraz wypadek pani premier, zamiast się zastanowić, co zmienić, wszyscy obrzucają się błotem.

A procedury jak się nie liczyły, tak się nie liczą.

Jeżeli w Sejmie padają pytania, ile razy pani premier latała CAS-ą do domu, odpowiedź jest arogancka. A i tak wszyscy wiedzą, bo jesteśmy specjalistami od latania, że CASA jest używana tylko do misji oficjalnych.

Nie ma też szacunku dla zwykłych żołnierzy, których wykorzystuje się w celach prywatnych – kiedyś budowali bonzom domy, teraz obsługują samoloty wojskowe, które traktowane są jak taksówki.

(Polski remake Tombstone – „Czterech Sprawiedliwych”. Julia P – Ty możesz co najwyżej zagrać tanią, sprzedajną dziewkę. Oto Wyatt Earp i jego „bracia”)

c5dx4s1xmaaixzz

Ludzcy panowie mogliby zdegradować generałów, ale ich tylko wymieniają, bo jak czytamy w komunikacie MON, „przeprowadzono szeroką wymianę kadr na najwyższych stanowiskach, każdorazowo zastępując oficerów dobranych przez PO oficerami o dużym doświadczeniu bojowym w Iraku”. Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej, twierdzi, że to jest haniebny komunikat. Zapewne również zostanie określony mianem histeryka.

Czy ktoś się odważy zaatakować gen. Różańskiego, który napisał na Twitterze: „Jedną gwiazdkę generalską wręczył prezydent Kwaśniewski, drugą Kaczyński, trzecią Komorowski. Do dziś myślałem, że jestem generałem RP”.

Ludzkie paniska rządzą i na razie są niezwykle łaskawe. Tusk jeszcze może się poruszać swobodnie po świecie.

c5f-ooqusaelem2

Nie może zabraknąć SOKu z BURAKA.

c5tcfv3xaaaj2n9

>>>

ZGADNIJ, W KTÓRYM KLUBIE W TEN WEEKEND BĘDZIE STAWIAŁ PAN APTEKARZ? STRAŻ MIEJSKA DOPILNUJE, ŻEBY BYŁO DYSKRETNIE.

c3vciugwmaasyy0

Monika Olejnik pisze o pomnikach Macierewicza. Po co kupować drony i helikoptery, gdy ma się takie wunderwaffe jak kierowca, który szarżuje niczym Niki Lauda, i dyrektor, któremu kłania się każdy generał.

dwa

 Nie ma wątpliwości, że to, co się stało nad Smoleńskiem, miało na celu pozbawienie Polski przywództwa, które prowadziło nas do niepodległości” – tak mówił Antoni Macierewicz. Od roku działa specjalna komisja powołana przez Macierewicza przy MON. Budżet roczny wynosi ponad 3,5 mln. Półtora miliona przeznaczone jest na pensje dla 21 członków. Niektórzy członkowie komisji zarabiają sto złotych na godzinę, niektórzy 87 złotych. Mają też pieniądze w budżecie na wyjazdy służbowe i na materiały.

Jak do tej pory nie znamy żadnych efektów pracy komisji. Jedyne, co pamiętam, to uśmiechniętego prof. Biniendę, który nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Powiedział tylko, że jest bardzo głodny, i polecał im pójście na lunch. Członkowie komisji nie pofatygowali się do Smoleńska, żeby zbadać wrak. Nie spotkali się z przewodniczącą MAK Tatianą Anodiną, choć to obiecywali. Nie słyszałam, żeby Rosjanie odmówili członkom komisji badania wraku.

Jedyne słowa, które padły, to takie, że komisja ma nadzwyczajne zdjęcia, które świadczą o rozpadzie samolotu w powietrzu. Tak powiedział „Gościowi Niedzielnemu” jej przewodniczący prof. Berczyński.

Wraku nie ma, dowodów na sfałszowanie czarnej skrzynki nie ma. Pozostają poprzednie ustalenia komisji, wedle których nastąpiła seria wybuchów w salonce prezydenckiej. Przez ten czas zburzono spokój rodzin, które zostały dotknięte tragedią w Smoleńsku. Wbrew niektórym dokonano ekshumacji. I do tej pory nikt nie powiedział, że są ślady świadczące o zamachu.

Nie słyszałam również o tym, żeby oficjalnie premier Szydło zwróciła się do Rosji o zwrot wraku. Nie słyszałam, żeby oficjalnie zrobił to prezydent Duda. Czy w ogóle dzwonił do Putina w tej sprawie? Na pytania dziennikarzy Putin odpowiada jak zwykle: „Wrak zostanie zwrócony, jak zostanie zakończone śledztwo”. Wiadomo, że robi to na złość Polakom, żeby nas zirytować, by polskie piekiełko trwało.

Minister obrony narodowej mówił, że komisja zbliży nas do prawdy, i jakoś tego nie widać. Szef MSZ obiecywał odwołanie się do instytucji międzynarodowych, które miały nam pomóc w odzyskaniu wraku. Ostatnio powiedział, że zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Tylko że to obie strony (czyli też Rosja) muszą się zgodzić, by Trybunał mógł to rozstrzygać.

c3rfqbbwiaabbtc

Warto byłoby, żeby minister Waszczykowski, nim powiadomi opinię publiczną o swoich poczynaniach, zasięgnął opinii prawników. Obraziliśmy się na Komisję Wenecką, do której minister niegdyś się zwrócił, teraz może obrazimy się na Trybunał w Hadze.

Z działalności ministra obrony mamy apele smoleńskie, brak obiecanych helikopterów, dronów, za to pan minister może się poszczycić kierowcą, który jeździ niczym Niki Lauda, i dyrektorem, któremu generałowie kłaniać się mają.

Chyba jedyne, co mu się udało, to budowa żłobka w województwie pomorskim, na którego elewacji zawisła dziękczynna tablica: „Żłobek gminny w Czarnym powstał w ramach realizacji resortowego programu »Maluch« przy wsparciu ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, Agencji Mienia Wojskowego oraz burmistrza Czarnego Piotra Zagrodzkiego”. Na otwarciu było sześciu duchownych, biskup, trzech posłów.

MAMY ROZMONTOWANE DOWÓDZTWO ARMII. ZACYTUJEMY RADKA SIKORSKIEGO: „MACIEREWICZ, DLA KOGO PRACUJESZ?”

c3slse-weacpdqy

Zdezubekizowani funkcjonariusze służb mundurowych ślą masowo skargi do rzecznika praw obywatelskich. Szykują się też do batalii przed sądami. Do czasu wydania wyroków chcą wstrzymać proces obniżania emerytur i rent. Piszą o tym w „Wyborczej” Wojciech Czuchnowski i Leszek Kostrzewski.

ostatnia

„Rozpracowywałem najbardziej niebezpieczne grupy przestępcze, mam Złoty i Srebrny Krzyż Zasługi, a państwo odbiera mi uczciwie wypracowaną emeryturę” – to fragment jednego z listów b. policjanta do rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara.

Jego autor był oficerem, pracował w pionie kryminalnym. W 2007 roku odszedł na emeryturę ze stanowiska w CBŚ. Ma w życiorysie trzy miesiące służby w SB.

Jego skarga nie jest jedyna.

  • Oficer 2. był sportowcem w PRL, uprawiał swoją dyscyplinę na etacie w MSW. Zdobył sporą renomę. Teraz straci znaczną część renty.
  • Oficer 3. został ranny jako żołnierz jednostki specjalnej, która powstała w 1990 r. Wcześniej służył w formacjach PRL. Teraz jego renta zostanie zmniejszona do minimum – 730 zł na rękę.
  • Córka oficera 4. od urodzenia jest osobą z niepełnosprawnością. Jako rodzina funkcjonariusza nie mogła dostać zwykłej renty, ale rentę rodzinną z systemu mundurowego. Teraz dostanie 730 zł.
  • Oficer 5. to antyterrorysta. Uczestniczył w dziesiątkach działań bojowych, w likwidacji zorganizowanych grup przestępczych (m.in. pruszkowskiej, wołomińskiej, gangu obcinaczy palców), w odbijaniu zakładników. Wielokrotnie reprezentował polską policję za granicą. Przed 1990 r. był milicjantem i pracował jako operator maszyny cyfrowej w biurze C MSW w latach 1985-90. Będzie miał obniżoną emeryturę.
  • Oficer 6. to pirotechnik. Dzięki jego pracy powstał system szkolenia minersko-pirotechnicznego dla polskiej policji. Zabezpieczał pirotechnicznie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. W czasach PRL był jednak wykładowcą Akademii Spraw Wewnętrznych w Legionowie. Emerytura obniżona.
  • Oficer 7. od początku służby był w pionie kryminalnym. Jeden z pierwszych tzw. przykrywkowców. Przenikał do grup przestępczych, rozpracowując je od środka. Pozyskał i prowadził jako informatora członka grupy zorganizowanej, który stał się później słynnym świadkiem koronnym. Umożliwiło to m.in. rozbicie grupy pruszkowskiej. W 1989 r. trzy miesiące był w SB. Emerytura obniżona.

Nie zamierzają się poddawać

Tysiące emerytowanych funkcjonariuszy służb specjalnych, policji i innych formacji mundurowych od 1 października będzie miało obniżoną emeryturę. Niektórzy nawet do ustawowego minimum – 730 zł na rękę. Inni dostaną nie więcej niż 1,7 tys. zł.

MSWiA jeszcze pod koniec ubiegłego roku przygotowało projekt ustawy zakładający obniżki emerytur funkcjonariuszy służb i policjantów, którzy choć jeden dzień przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa, instytucji podlegającej komunistycznemu MSW lub specsłużbach MON. Po poprawkach obniżki są jeszcze bardziej radykalne, bo projekt zmienili posłowie w parlamencie.

Podstawa wymiaru emerytury policyjnej będzie więc wynosić nie – jak planowano pierwotnie – 0,5 proc., ale… 0 proc. za każdy rok służby w organach bezpieczeństwa państwa w latach 1944-90; renty będą obniżane aż po 10 proc. za każdy rok pracy w PRL. Dotyczy to zarówno tych, którzy pracowali tylko w PRL, jak i tych, którzy służyli po 1990 roku. Ofiary dezubekizacji nie zamierzają się poddawać i masowo ślą skargi do RPO. Rzecznik może zaskarżyć ustawę do Trybunału Konstytucyjnego albo przystąpić do konkretnych spraw obywateli przed sądem. „Decyzji, które rozwiązanie wybrać, RPO jeszcze nie podjął” – czytamy na stronie rzecznika.

Emerytury i renty funkcjonariuszy mają być obniżane od 1 października.

Wygrana w sądzie, ale kiedy?

Większość osób, które dotknie dezubekizacja, chce zaskarżyć ją do sądu. Wiedzą, że do października nie ma szans na rozstrzygnięcie, więc będą się starali o zabezpieczenie pozwu. Chodzi o to, by do czasu wydania wyroku wstrzymać wykonanie decyzji o obniżeniu emerytury. – Co mi z tego, że wygram sprawę, jeżeli od października nie będę miał na spłatę rat kredytu – tłumaczy b. oficer BOR. Dzisiaj dostaje na rękę 5,5 tys. zł.

Funkcjonariusze są pewni wygranej. Powołują się m.in. na wyrok TK, który w 2010 r. stwierdził: „Każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa Polski Ludowej, który został zatrudniony w nowo tworzonych służbach policji bezpieczeństwa, ma w pełni gwarantowane równe prawa z powołanymi do tych służb po raz pierwszy od połowy 1990 r., w tym równe prawa do korzystania z uprzywilejowanych zasad zaopatrzenia emerytalnego”.

Pierwsze skargi trafią do sądów, gdy Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA zacznie przekazywać poszczególnym osobom decyzje o obniżeniu świadczenia. Na razie nikt jeszcze nie dostał pisma w tej sprawie.

PROSTE ALE NAJWAŻNIEJSZE PRZESŁANIE NA DZIŚ. PO TYCH SŁOWACH ŻADEN PiSIOR NIE PODSKOCZY.

c3shaiwwaamun4z

Waldemar Mystkowski pisze o nieudanym zamachu PiS na protestujących posłów w sali sejmowej.

c3sjzl6vyaiuex_

W nocy z 11 na 12 stycznia BOR zza pleców Straży Marszałkowskiej miał dokonać zamachu na immunitet poselski. Piszę „zamach” i na „immunitet”, bo takie rzeczywiste jest znaczenie tego, co miało sie stać w sali posiedzeń Sejmu.

Cytat, który dobrze oddaje jakość intelektualną i moralną obecnej władzy. Jarosław Kaczyński 11 stycznia pytany, czy wobec posłów opozycji protestujących w sali sejmowej zostanie użyta siła, odpowiedział: „Będą podjęte odpowiednie działania, ale to nie moja decyzja”.

Kaczyński to wzorzec kłamstwa, bo to co dzieje się to tylko jego decyzja. Podejrzewam, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński ma nawet na kartce napisane, którą nogą ma wstać z łóżka, gdy tego dnia rozpoczyna się sesja Sejmu. Taki to niezguła. Zaś prezes PiS po swoim odejściu powinien być odddzielony od swego brata na zawsze, aby go nie nawiedzał. Niech Lech spoczywa na Wawelu, a Jarosław mógłby zasilić zasoby biura miar i wag w Sevres, obok wzorca metra i kilograma, jego postać nadaje się do reprezentowania wzorca kłamstwa. Taki „ideał” wniósł do naszej polityki.

BOR zamach na nietykalność poselską miał zapięty na ostatni guzik. Straż marszałkowska sama nie dałaby rady wynieść posłów opozycji, choć ich wszystkich jest 150 chłopa. Siła zamachu miała spoczywać na BOR-owcach, których wyselekcjowano spośród tych, którzy pełnili służbę na placówce w Iraku.

Czyli służby, które powąchały proch. Pacyfikacja miała odbywać się pod pretekstem sprawdzenia pirotechnicznego sali posiedzeń. To mogło się zrodzić tylko w grafomańskiej (lub podobnej) głowie Kaczyńskiego. Wystarczy przeczytać fragmenty autobiografii prezesa PiS, aby wiedzieć z jakim kwadratowym umysłem mamy do czynienia, niestety ten umysł rządzi Polską i nas upodla.

Najpierw z Sejmu mieli być usunieci dziennikarze, a o godzinie 4 nad ranem miała rozpocząć się właściwa akcja. I do tego właśnie momentu wszystko toczyło się wg planowanego scenariusza. Nawet na Twitterze obsługujący konto Kancelarii Sejmu informował o kolejnych elementach zamachu. „Dodatkowo od godziny 2.00 odbywać się będą kontrole bezpieczeństwa prowadzone przez BOR w całym gmachu Sejmu” –pisano na koncie Kancelarii Sejmu.

BOR-owcy już oglądali śpiących w ławach posłów PO, wśród których byli: Andrzej Czerwiński, Marek Biernacki, Ireneusz Raś, Tomasz Cimoszewicz, Rafał Trzaskowski, Tomasz Głogowski, Jakub Rutnicki i Dorota Niedziela.

I coś nie wyszło. Anonimowy BOR-owiec dla Wirtualnej Polski o akcji powiedział: „Biuro było absolutnie gotowe do akcji, ale jakoś nie wyszło. Nie zgodził się Koschalke. Arek ma kręgosłup. Postawił się. To był faktyczny powód jego odwołania”.

Postawił się szef Straży Marszałkowskiej Arkadiusz Koschalke, który został potem zdymisjonowany. Mamy więc przykład, iż PiS nie może liczyć na służby siłowe. Tak wygląda sytuacja wśród dowódców zarówno w policji i w Wojsku Polskim. Dlatego wymieniani są wszyscy generałowie w WP i na ich miejsce awansowani oficerowie z mniejszą rangą. Czy będą wierni PiS? Wątpię.

Następnego dnia 12 stycznia Grzegorz Schetyna zakończył protest PO w sali sejmowej. Bardzo ważne pytanie: Gdyby dalej trwał protest, czy aktualne byłoby wejście BOR?

Inne jeszcze ważniejsze pytanie: Czy po siłowym wyniesieniu posłów PO, nie doszłoby w Polsce do protestów obywatelskich na skalę większą niż znane dotychczas? Śmiem na podstawie tego przykładu przypuszczać, że PiS rzuci przeciw Polakom służby siłowe? Czy dowódcy w policji i w wojsku odmówią wykonanie rozkazu przelewu krwi, jak szef straży marszałkowskiej A. Koschalke?

Powyższe zdarzenie, do którego jednak nie doszło, pokazuje, iż demolująca Polskę władza PiS stoi na glinianych nogach. Tak naprawdę nie mogą liczyć na służby siłowe, które w ostatniej chwili uchylają się od narzuconego im bezprawia. Dlatego zrozumiałe staje się, iż bezwolny politycznie, ale niezłomny propisowsko Andrzej Duda w Żaganiu napuszczał Polaków na Polaków: „Mam nadzieję, że państwo przyjedziecie, albo zbierzecie i pokażecie swoją postawą, że właśnie takiej polityki chcecie”. Pisowski tłum sterowany przez jakiegoś Brudzińskiego odpowiedział: „Przyjedziemy, przyjedziemy”.

Czy można profetycznie napisać, iż oto widać krew na rękach polityków PiS? Hm.

pisowski

FRASYNIUK POSTAWIŁ KROPKĘ NAD i. KAŻDY PiS-OWSKI ARGUMENT JEST PRZY TYM PO PROSTU ŻENUJĄCO ŚMIESZNY 

c3uxuwwxaaad-rx

Kleofas Wieniawa pisze o liście Tuska do 27 przywódców Unii Europejskiej.

tusk

Unia Europejska nigdy nie znalazła się w takim kryzysowym okrążeniu, jak dzisiaj. Szczególnie ostatnie zagrożenie jest najgorsze i niemal było nieprzewidywalne.

UE poradziła sobie z kryzysem w strefie euro, Brexit też nie wydawał się złowieszczony, kryzys z emigrantami był do przełknięcia, bo większe masy ludzkie przyjmowały najbogatsze kraje europejskie, ale to, co przyszło ze Stanów Zjednoczonych, nie było brane pod uwagę.

Nawet przy założeniu, iż Trump zwycięży w wyborach prezydenckich, wydawało się, że rozejdzie się to po demokratycznych kościach za Oceanem, a u nas będzie najwyżej jakąś niedogodnością, z którą sobie poradzimy.

Trump jednak okazuje się zapowiedzią zupełnie czego innego, niż demokracja za Oceanem dotychczas produkowała. Przede wszystkim Trump deklaruje, iż USA nie będą trwałym elementem zachodniej cywilizacji. Pokój w Europie zasadzał się na wspólnocie wartości wewnątrz UE i na gwarancjach USA.

Dotychczasowi wrogowie europejscy zostali przyjaciółmi, myślę o Niemczech, Francji i w jakimś sensie języczka u wagi tych europejskich potęg, Wielkiej Brytanii.

Europa bez gwarancji USA może okazać się naga, konsolidacja polityczna wewnątrzeuropejska ciągle znajdowała się przed decydującymi decyzjami. Klasyczna UE może pluć sobie w brodę, iż zdecydowała się na tak daleko posunięte rozszerzenie, które wszak ją osłabiło, a pojawiły się zagrożenie rozsadzające Unię od wewnątrz, najcjonalizmy, taki jak w Polsce reprezentowany przez PiS.

Unia musi się liczyć, że Trump zrobi deal z Putinem, co do strefy wpływów, wówczas więcej niż pewne, iż obecmy kształtUE nie utrzyma się i Polska powróci do swojej tradycyjnej sytuacji geopolitycznej.

Donald Tusk napisał list do 27 przywódców unijnych w sprawie przyszłości tego najbardziej wysuniętego w przyszłość projektu politycznego. Na świecie wre, w krajach UE też, ale nie w Polsce, bo władze mamy niezdolne do żadnego dialogu.

Europa ma męża stanu, jakim jest Donald Tusk, Polska ma zakopleksiałego prezesa PiS i jego marionetki, która albo są bezwolne, jak Andrzej Duda, albo nijakie, zagubione i niewiele rozumiejące, jak Beata Szydło.

Po 1989 roku mieliśmy ogromnie wiele szczęście, ZSRR jak na życzenie rozpadał się, Niemcy były nam przyjazne, jak nigdy w historii, elity polityczne potrafiły z siebie wygenerować to, co najwartościowsze, aż przyszedł kompletny kolaps w postaci prezesa i jego partii, Polska się zapada, maleje, wraca na peryferia bez znaczenia, gdzie będzie pomiatana.

list

Szanowni Państwo!

Abyśmy byli jak najlepiej przygotowani do naszych dyskusji na Malcie o przyszłości Unii Europejskiej mającej się składać z 27 państw członkowskich i wziąwszy pod uwagę rozmowy przeprowadzone z niektórymi z Państwa, chciałbym podzielić się pewnymi refleksjami, które – jak sądzę – większość z nas podziela.

Wyzwania, wobec których stoi obecnie Unia Europejska są groźniejsze niż kiedykolwiek od czasu podpisania Traktatów Rzymskich. Mamy dziś bowiem do czynienia z trzema zagrożeniami, które wcześniej – przynajmniej w takiej skali – nie występowały.

Pierwsze, zewnętrzne, związane jest z nową sytuacją geopolityczną na świecie i wokół Europy. Coraz bardziej, nazwijmy to, asertywne Chiny, szczególnie na morzach, agresywna polityka Rosji wobec Ukrainy i jej sąsiadów, wojny, terror i anarchia na Bliskim Wschodzie i w Afryce – w tym istotna rola radykalnego islamu – oraz niepokojące deklaracje nowej administracji amerykańskiej czynią naszą przyszłość w wysokim stopniu nieprzewidywalną. Po raz pierwszy w naszej historii coraz bardziej wielobiegunowy świat zewnętrzny staje się jawnie antyeuropejski lub, w najlepszym przypadku, eurosceptyczny. Szczególnie zmiana w Waszyngtonie stawia Unię Europejską w trudnej sytuacji; nowa administracja zdaje się kwestionować ostatnich 70 lat amerykańskiej polityki zagranicznej.

Drugie zagrożenie, wewnętrzne, wiąże się ze wzrostem nastrojów antyunijnych, nacjonalistycznych, coraz częściej ksenofobicznych, w samej Unii. Egoizm narodowy staje się dla wielu atrakcyjną alternatywą dla integracji, a tendencje odśrodkowe dodatkowo żywią się błędami tych, dla których ideologia i instytucje stały się ważniejsze niż interesy i emocje ludzi.

Trzecie zagrożenie to stan ducha proeuropejskich elit. Zanik wiary w sens politycznej integracji, uległość wobec populistycznych argumentów i zwątpienie w fundamentalne wartości liberalnej demokracji stają się coraz bardziej widoczne.

W świecie pełnym napięć i konfrontacji potrzebne są odwaga i determinacja i polityczna solidarność Europejczyków. Bez nich nie przetrwamy. Jeśli sami nie uwierzymy w siebie, w głęboki sens integracji, dlaczego inni mają w to uwierzyć? W Rzymie odnowić powinniśmy tę deklarację wiary. W dzisiejszym świecie państw-kontynentów z setkami milionów mieszkańców, każdy kraj europejski z osobna waży niewiele. Ale UE ma potencjał ludnościowy i gospodarczy, który czyni z niej równorzędnego partnera największych potęg. Dlatego najważniejszym sygnałem, jaki powinien popłynąć z Rzymu, jest gotowość 27 do bycia razem. Sygnał, że nie tylko musimy, ale i chcemy być razem.

Pokażmy naszą europejską dumę. Jeśli będziemy udawać, że nie słyszymy słów i nie dostrzegamy decyzji wymierzonych w UE i naszą przyszłość, ludzie przestaną traktować Europę jako swoją większą Ojczyznę. Co równie groźne, przestaną nas szanować globalni partnerzy. Obiektywnie nie ma żadnego powodu, aby Europa i jej liderzy przypochlebiali się mocarstwom zewnętrznym i ich przywódcom. Wiem, nie należy nadużywać argumentu godności w polityce, to często budzi konflikty i złe emocje. Ale dziś musimy upomnieć się mocno o naszą godność, godność zjednoczonej Europy. Niezależnie od tego, czy rozmawiamy z Rosją, Chinami, USA czy Turcją. Miejmy zatem odwagę być dumnymi z własnych osiągnięć, które uczyniły nasz kontynent najlepszym miejscem na Ziemi. Miejmy odwagę przeciwstawić się retoryce demagogów, którzy głoszą, że integracja europejska jest korzystna wyłącznie dla elit, że prości ludzie tylko na niej stracili i że każdy kraj z osobna poradzi sobie lepiej niż wszystkie razem.

Musimy patrzeć w przyszłość. To najczęściej powtarzane przez Was zalecenie w czasie naszych konsultacji w ostatnich miesiącach. Każdy zgodzić się musi z tym postulatem. Ale nie powinniśmy w żadnym wypadku zapomnieć o najważniejszych powodach, dla których 60 lat temu postanowiliśmy jednoczyć Europę. Słyszymy często argument, że pamięć o tragediach podzielonej Europy nie jest już argumentem, że nowe pokolenia nie pamiętają źródeł naszych inspiracji. Ale zanik pamięci nie unieważnia tych inspiracji i nie zwalnia nas z obowiązku nieustannego przypominania tragicznej lekcji z historii podzielonej Europy. Powinniśmy w Rzymie powtórzyć mocno te dwie oczywiste, choć zapomniane dziś prawdy: po pierwsze, zjednoczyliśmy się po to, by uniknąć kolejnej dziejowej katastrofy, a po drugie, że czas zjednoczonej Europy był najlepszym okresem w całej wielowiekowej historii Europy. Należy wyraźnie podkreślić, że rozpad UE nie doprowadziłby do przywrócenia mitycznej, pełnej suwerenności jej krajów członkowskich, ale do realnego uzależnienia każdego z nich od wielkich potęg światowych: Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin. Niezależni możemy być tylko razem.

Musimy zatem podjąć stanowcze i spektakularne kroki, które by zmieniły zbiorowe emocje i ożywiły dążenie do podniesienia integracji europejskiej na wyższy poziom. W tym celu musimy przywrócić obywatelom Unii poczucie bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego oraz dobrobyt społeczno-ekonomiczny. Wymaga to definitywnego uszczelnienia granic zewnętrznych Unii; usprawnienia współpracy służb odpowiedzialnych za zwalczanie terroryzmu oraz za utrzymanie porządku i spokoju na obszarze bez granic wewnętrznych; zwiększenia wydatków na obronę; wzmocnienia polityki zagranicznej Unii jako całości oraz lepszego koordynowania polityki zagranicznej poszczególnych państw; a także – co nie mniej ważne – sprzyjania inwestycjom, włączeniu społecznemu, wzrostowi, zatrudnieniu oraz korzystania ze zmian technologicznych i konwergencji zarówno w strefie euro, jak i w całej Europie.

Zmianę handlowej strategii USA wykorzystajmy intensyfikując rozmowy z zainteresowanymi partnerami, pilnując przy tym naszych interesów. Unia nie powinna rezygnować z roli handlowego supermocarstwa, otwartego na innych i równocześnie skutecznie chroniącego własnych obywateli i własne przedsiębiorstwa oraz pamiętającego, że wolny handel to uczciwy handel. Twardo powinniśmy także bronić ładu międzynarodowego opartego na regułach i prawie. Nie możemy też poddać się tym, którzy chcą osłabić lub unieważnić transatlantycką oś, bez której globalny porządek i pokój mogą nie przetrwać. Naszym amerykańskim przyjaciołom powinniśmy przypomnieć ich własne hasło: United we stand, divided we fall.

TAK SIĘ KOŃCZY PUSZCZANIE FEJKOWYCH NEWSÓW W PUBLICZNEJ TV, KTÓRA POWINNA BYĆ RZETELNA I ODPOWIEDZIALNA. NEXT STEP: FEJKOWE „WIADOMOŚCI”

c3vvxkpxuaer4dv

>>>

KOREA PÓŁNOCNA, ROSJA, BIAŁORUŚ… I POLSKA. JAK ZA STALINA.

c3g-t6txgaevzgp

CZYTAJ WIĘCEJ TUTAJ:

c3it_rqwqae6vjl

Józef Hen: Nasz „naczelnik” nie napisał swojego „Mein Kampf”, ale marzy mu się podobna władza.

c3iypfwwcaesigj

Tupolewizm na kołach

Skądinąd słusznie Paweł Wroński zauważa, iż katastrofa pod Smoleńskiem ma takie same przyczyny, jak wypadek Macierewicza pod Toruniem, gdy jechał z „kosmiczną” prędkością od jednego swego władcy do drugie, od Rydzyka i Kaczyńskiego. Środowa szarża ministra obrony narodowej pokazuje, że w Polsce kwitnie tupolewizm – mieszanina nadmiernych ambicji, politycznej tromtadracji i absolutnego lekceważenia reguł bezpieczeństwa.

w-najblizszym

CZY TU TRZEBA COŚ DODAWAĆ? CAŁA PRAWDA W JEDNYM OBRAZKU.

c3i725bxuaaohry

Antoni Macierewicz zdołał w środę odwiedzić Powązki, gdzie uczestniczył w pogrzebie gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego „Gryfa”. Później w Toruniu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej o. Tadeusza Rydzyka wygłosił uwagi na sesji pt. „Oblicza dumy Polaków”. Wieczorem heroicznie starał się zdążyć do Warszawy na wydarzenie dnia, tj. wręczenie Jarosławowi Kaczyńskiemu jakże zasłużonej nagrody dla Człowieka Wolności 2016 Tygodnika „wSieci”.

W drodze powrotnej w „zdarzeniu drogowym”, w którym uczestniczyła kolumna Macierewicza, zostało skasowanych osiem aut, w tym dwa rządowe bmw. Mimo to ministrowi niezłomnie udało się dotrzeć do stolicy na ceremonię. Złośliwi internauci dowodzili, że szybkość, z jaką pokonał ostatni odcinek, była porównywalna z tą, z jaką Lewis Hamilton przejechał trasę Grand Prix Monako. Kto mieszka w Warszawie i od czasu do czasu widzi przejazd charakterystycznej kolumny Macierewicza, wie, że nie jest to wynik niemożliwy do osiągnięcia.

Tym razem minister nie sugerował, że kolizja była spiskiem czy odsłoną puczu opozycji, przed którym ochroniły nas modły rządu wznoszone w Częstochowie.

Niespełna rok temu rozgorączkowana prasa prawicowa komentowała w kategoriach zamachu wypadek prezydenta Andrzeja Dudy, który wracał z nart w Karpaczu. Okazało się, że przyczyną była przeterminowana od lat opona.

W ubiegłym roku bohaterska ekipa „dobrej zmiany” usiłowała upchać w jednym rządowym samolocie Embraer uczestników wyjazdu, którzy do Londynu przylecieli dwoma samolotami. W potężnym bałaganie decyzję podjął pilot – powiedział, że przeciążoną maszyną nie poleci.

Wówczas dziennikarz „Gazety Prawnej” Zbigniew Parafianowicz użył terminu „tupolewizm”, którym określił mieszaninę nadmiernych ambicji, politycznej tromtadracji i absolutnego lekceważenia reguł bezpieczeństwa. Tego wszystkiego, co legło u podstaw katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.

Prokuratura właśnie stwierdziła, że nic się nie stało, bo cywilnego samolotu nie obowiązuje reguła HEAD dotycząca przewozu VIP-ów.

Macierewicz od lat stara się dowieść, że katastrofa smoleńska to wynik zamachu, a nie zaniedbania reguł zdrowego rozsądku. Zapewne sam w to uwierzył, skoro przekonał do tego dużą część społeczeństwa. Środowe zdarzenie pokazuje, że tupolewizm w Polsce kwitnie. Dzięki czemu w najbliższym czasie możemy oczekiwać kolejnych zastępów bohaterów w niebiosach.

Rozumiem, że minister Macierewicz bardzo chce się dopisać do „apelu poległych” wygłaszanego przy każdej uroczystości wojskowej. Tylko dlaczego usiłuje uczynić bohaterami także osoby postronne?

STOP WARIATOM DROGOWYM

c3ixm6mwmaudkzn

Człowiek wSieci wolności

Monika Olejnik z kolei pokazuje szefa wszystkich szefów jako Człowieka wSieci Wolności, czyli znie-wo-lo-ne-go. Dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego bratu Polacy mogą się czuć wolni, a Polska nie musi się już kłaniać na salonach.

dzieki-2

Ach, co to była za gala. Przybyły najważniejsze osoby w państwie. Zdążył nawet minister obrony Antoni Macierewicz, który przyjechał prosto ze szkoły toruńskiej ojca Rydzyka na galę Jarosława Kaczyńskiego. Uczestniczył w karambolu, ale dał radę.

Jarosław Kaczyński został Człowiekiem Wolności Roku 2016 tygodnika „wSieci”. Martwi mnie to, że tylko roku 2016, bo jak można było usłyszeć na gali, to prezes Kaczyński wywalczył nam wolność.

Pomimo mrozu na sali temperatura była bliska wrzenia, endorfiny czuć było nawet przez szkło.

Pani premier Szydło wzruszona mówiła, że może się uczyć od prezesa Kaczyńskiego, wie, że on ma w sercu drugiego człowieka. Powiedziała też, że „dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego bratu Polacy mogą się czuć wolni”. Dodała, że to dzięki niemu Polska nie musi się już kłaniać na salonach.

Pan prezes powiedział, że wolność jest zagrożona, ale pod rządami jego partii może dojść do jej wielkiego wybuchu w dziedzinie kultury i ekonomii. Prezes nas uczy wolności, jak należy z niej korzystać. Na razie uczy posłów za pomocą straszenia karami finansowymi za brykanie w Sejmie. Uczy Unię Europejską, kto powinien zostać przewodniczącym Rady Europejskiej. Nie Donald Tusk, bo ten, nie jest pewne, ale być może będzie miał kłopoty z wymiarem sprawiedliwości. Pan prezes, dla którego jest tak ważny naród, wszystko, co polskie, mówi UE, że przewodniczącym powinien zostać ktoś innej narodowości.

No tak, mamy wolność, bo można się gromadzić, demonstrować, ale hasła muszą być odpowiednie, bo jak nie, to wkracza prokuratura.

Kiedy Kaczyński mówi o zmianie ordynacji wyborczej i wprowadzeniu kadencyjności, to należy się z tym zgodzić. Ale pan prezes chce to zrobić wstecz, bo przecież prezes, człowiek wolności, zna się na prawie i wie, że nie działa ono wstecz, ale akurat w tym przypadku może.

Okazuje się, że tę wolność wywalczył nam Jarosław Kaczyński, choć zapominano o tym przez tyle lat. Na szczęście teraz, gdy nadeszła „dobra zmiana”, będziemy wiedzieć, jaka jest hierarchia. Polacy będą jeszcze bardziej wolni, kiedy dowiedzą się prawdy o Smoleńsku. Oczywiście na gali o tym nie zapomniano. Ale czekamy, czekamy rok, działa komisja Antoniego Macierewicza, działa prokuratura i nic. Być może w przyszłym roku Człowiekiem Wolności Roku 2017 powinien zostać Antoni Macierewicz.

Kiedyś najważniejszą nagrodą był Człowiek Roku, nagrodę otrzymywali politycy od lewa do prawa.

Z przyjemnością obserwowałam, jak na gali niepokorni stają się pokorni – wobec prezesa. Jakie to urocze.

PODAJCIE DALEJ !!!!!!!! NICZEGO SIĘ NIE NAUCZYLI… KOŚCIÓŁ NACISKA. TERLIKOWSKI NACISKA. RYDZYK NACISKA. BĘDZIE CAŁKOWITY ZAKAZ ABORCJI…

c3htzysxuaaunlv

UPOLITYCZNIENIE SĄDÓW TO KONIEC TRÓJPODZIAŁU WŁADZY. KONIEC DEMOKRACJI. WOLNOŚCI. POCZĄTEK REŻIMU. WTEDY BĘDZIE JUŻ ZA PÓŹNO…

c3i21r4wiaqycyq

PiS rękami Ziobry bierze się za Krajową Radę Sądownictwa. Krótko pisząc: sprowadzenie prawa w Polsce do bezprawia. Pisze o tym Ewa Siedlecka. PiS chce, by o nominacjach sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa decydowali politycy. Chce przerwać kadencję obecnej Rady. KRS dostała od Ministerstwa Sprawiedliwości cztery dni robocze na zaopiniowanie takiego projektu.

do-tej

Projekt ustawy niespodziewanie pojawił się na stronie Rządowego Centrum Legislacji w środę. Na poniedziałek zwołano nadzwyczajne posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa. W tym samym czasie do Warszawy zjadą sędziowie delegaci zgromadzeń sędziów okręgowych i apelacyjnych. Będą oceniać zmiany zapowiadane w wymiarze sprawiedliwości przez rząd PiS.

Nowa wersja ustawy o KRS idzie dalej niż poprzednia, która już podczas wrześniowego Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów została przez międzynarodową organizację sędziów i prokuratorów MEDEL uznana za sprzeczną z europejskimi standardami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Według konstytucji to właśnie KRS „stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Konstytucja stanowi, że Krajowa Rada Sądownictwa składa się z 15 sędziów, z prezesów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, z ministra sprawiedliwości, przedstawiciela prezydenta, czterech posłów i dwóch senatorów.

Dzisiaj 15 sędziów wybierają do Rady zgromadzenia sędziów. Projekt PiS stanowi, iż całą Krajową Radę Sądownictwa – z wyjątkiem ministra sprawiedliwości, przedstawiciela prezydenta oraz prezesów SN i NSA – wybierać mają posłowie. Wybór będzie trzystopniowy: grupa co najmniej 50 posłów, Prezydium Sejmu i stowarzyszenia sędziowskie przedstawiają marszałkowi Sejmu swoich kandydatów, w dowolnej liczbie. Tych kandydatów zaopiniuje sejmowa komisja sprawiedliwości. Potem marszałek Sejmu wybierze spośród kandydatów tych, których zarekomenduje posłom. I spośród tych „odcedzonych” przez marszałka wybiorą posłowie.

KRS z mocy konstytucji jest zdominowana przez sędziów. PiS wymyślił, jak nie naruszając tego zapisu ustawy zasadniczej, zdominować Radę przez polityków. KRS ma się składać z dwóch „zgromadzeń”. Pierwsze to politycy i prezesi SN i NSA. Drugie – 15 sędziów. Każde „zgromadzenie” głosuje oddzielnie. KRS może pozytywnie zaopiniować kandydata na stanowisko sędziowskie tylko wtedy, gdy każde „zgromadzenie” zaopiniuje go pozytywnie. A więc politycy, którzy mają większość w pierwszym „zgromadzeniu”, mogą zablokować każdą kandydaturę.

Jeśli na wolne stanowisko sędziowskie zgłosi się więcej niż jeden kandydat, prezydentowi przedstawia się co najmniej dwóch do wyboru. To rozwiązanie było też w poprzedniej wersji projektu. I podczas wrześniowego Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów stowarzyszenie MEDEL uznało je za naruszające zakaz ingerencji władzy wykonawczej w sądowniczą.

Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości zakłada przerwanie kadencji obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Mandat dotychczasowych jej członków wygasa po 90 dniach od wejścia w życie ustawy. W tym czasie Sejm wybierze ich następców.

W ten sposób PiS stosuje się do wyroków TK. Orzekł on, że naruszeniem konstytucji jest sytuacja, w której choćby na krótki czas znika organ zapisany w ustawie zasadniczej. Dlatego projekt PiS ma mieć dwutygodniową vacatio legis.

– Sam pomysł, by to posłowie wybierali sędziów do KRS, jest sprzeczny z konstytucją – z zasadami trójpodziału władz i niezależności sądownictwa. Kiedy politycy wybiorą cały skład Rady, będzie to powtórka z wyborów do TK w wykonaniu PiS. I koniec niezależności Krajowej Rady Sądownictwa – mówi „Wyborczej” rzecznik KRS, sędzia Waldemar Żurek.

JAKIE CZASY, TAKI ŻART 🙂

c3gn9cmweaatv5r

KOLEJNA ŚCIEMA „DOBREJ ZMIANY”.

c3i0ohzxaaeem3u

Waldemar Mystkowski zajmuje się ministrem Szyszką, który jest ministrem na opak.

co-pali

Minister środowiska nawet jak na standardy PiS jest osobą specyficzną, odbiegającą od normy, które powinny dotyczyć wszystkich. Minister Jan Szyszko powinien chronić i dbać o środowiska, przedstawiać projekty, które idą przeciw zagrożeniom naszemu fizycznemu bytowi na ziemi.

A Szyszko mówi „nie”. Taki z niego Reytan, który widząc zagrożenie ze strony rozumu, kładzie autorytet urzędu w poprzek. Musi mieć to związek z „pochodzeniem” ministra, jest on z „teczki” o. Tadeusza Rydzyka, który miał swój wkład w sukces wyborczy PiS, więc go konsumuje poprzez Szyszkę.

Wydawałoby się, że trzeba chronić przyrodę, zwłaszcza parki narodowe, które nie tylko władze miejscowe otaczają szczególną ochroną, ale jak w przypadku Puszczy Białowieskiej znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Szyszko jednak tak drążył temat, żeby pogrążyć Puszczę Białowieską, iż wydrążył kornika, który jakoby zagraża puszczy. Minister wpadł na genialny pomysł, że trzeba drzewa wycinać, czyli w istocie pomóc kornikowi. Na nic oburzenie organizacji ekologicznych, Szyszko zrobił Reytana, położył w poprzek autorytet.

grozi-nam

Ktoś może zwrócić mi uwagę, że Szyszko zniszczył autorytet urzędu i ministerstwo środowiska nie ma autorytetu. Zgadza się, ale wierzę, że Szyszko wszystkiego nie zniszczy i po nim autorytet ochrony środowiska będzie odbudowywany. Wierzę w przyszłość autorytetu, a Szyszkę jako osobę spisuję dzisiaj na straty, nie czekam na jego przyszłość.

Tymczasem minister zrobił kolejnego Reytana, gdy zauważył na horyzoncie zagrożenie, z którym – rozum podpowiada – iż trzeba walczyć. Smog przez jakiś czas był na tapecie, bo zagroził naszemu zdrowiu i życiu we wszystkich większych miastach. Zagrożenie nie było jakieś minimalne, bowiem smog stokroć, a nawet tysiąckroć przekraczał dopuszczalne normy.

Minister środowiska przez dłuższy czas milczał, milczał. Drążył temat. Po tym wydrążeniu wyjrzał i oznajmił, że „smogu byłoby mniej, gdyby Polacy palili polskim węglem”. Niczego nie wymyślam, cytuję in extenso.

Szyszko to super Reytan, w skrócie Superman przeciw rozumowi, logice i czemu tam. Bo z tego zdania wynika (klasyka logiki), iż gdyby Polacy palili i palili więcej polskiego węgla, ponad potrzeby palenia węgla, to tym wysiłkiem palenia (głupa) doszliby, iż smog zostałby zlikwidowany.

Pomijam takie kwestie, iż węgiel nie ma barw narodowych, a przeciwnie ma czarne barwy i z jakiejkolwiek ziemi by pochodził, jest równie groźny dla naszego zdrowia, życia, jest zagrożeniem. To gatunek paliwa generuje zagrożenie, a węgiel należy do najgorszego gatunku. Patriotyczny węgiel (polski) jest tak samo groźny dla zdrowia Polaków, jak i pochodzący z Ukrainy, a nawet z Grenlandii (choć nie wiem, czy tam jest wydobywany).

Osoba Szyszki jest zagrożeniem nie tylko dla środowiska, ale dla pojęcia człowieka szlachetnego, żyjącego w prawdzie w stosunku do dostępnej wiedzy. Szyszko jest takim smogiem dla środowiska ludzkiego, bo jakiegokolwiek tematu dotyczącego środowiska by się nie podjął, zawsze pali głupa.

KTO JESZCZE DOŁĄCZY DO NASZEGO APELU O UJAWNIENIE EFEKTÓW ZBIÓRKI PUBLICZNEJ MON? Zgodnie z prawem. Czas już skończyć „dojną zmianę”.

c3hygowwgaiufmb

TO NIEPOJĘTE, CO KACZYŃSKI ZROBIŁ Z POLAKAMI…

c3gmq6dxcaa0_sp

>>>

grudzien24

CZARNA STRONA MOCY.

c0ytqnywiaabzim

Monika Olejnik pisze o „dobrze”, które czyni Jarosław Kaczyński. Można zrobic na rzadko z tej miłości. Kiedy prezes w nocy z piątku na sobotę wsiadł do samochodu, można było zobaczyć jego trochę dziwny uśmiech…

kiedy

PiS czyni tyle dobra, a suweren wychodzi na ulice, blokuje wyjazd samochodów z Sejmu. Zamiast przygotowywać się do świąt, demonstruje na ulicach.

I to w imię czego? W imię posła Michała Szczerby, który został wykluczony z obrad. PiS sądzi, że przy pomocy paragrafu może zrobić wszystko. Jak posłowie są krnąbrni, to można im dawać kary albo wykluczać, nawet za słowa „panie marszałku kochany”.

chwala

Prezes ma jeszcze w zapasie „Solidarność” i Piotra Dudę, który zapowiedział: „Chcecie się policzyć, to nakryjemy was czapkami”.

Kiedy Jarosław Kaczyński robił w Sejmie event z „premierem z tabletu”, to nikomu nie przyszło do głowy, żeby go wykluczać z obrad. Wyszedł na trybunę sejmową – wtedy też okazało się, że już posiadł talent techniczny – i puszczał przez 20 minut z tabletu Piotra Glińskiego. Rzecz się działa, kiedy zgłoszono wotum nieufności wobec premiera Tuska.

Kiedy „Solidarność” otoczyła Sejm łańcuchami i nie wypuszczała posłów partii rządzących, opozycja oczywiście miała fory i wychodziła. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Skoro protestują, to trzeba wysłać kordony policji i przy okazji wzmocnić Żandarmerią Wojskową, otaczając Sejm barierkami. A tu się okazuje, że niedobry suweren wpada na pomysł i na barierkach maluje hasła ośmieszające władzę.

c0zygjpviaaehmd

Kiedy prezes w nocy z piątku na sobotę wsiadł do samochodu, można było zobaczyć jego trochę dziwny uśmiech. Posłowie PiS dostali instrukcję, jak wytłumaczyć ten uśmiech. Niechcący udało się do niej dotrzeć również dziennikowi „Fakt”: „Uśmiech nie schodzi na pewno od piątku z ust liderów opozycji, bo za pomocą medialnych manipulacji próbują destabilizować państwo. Prezes PiS uśmiechał się, bo na tę ilość kłamstw i obelg, jaka wylała się na niego w piątkowy wieczór, nie mogło być innej reakcji. Cynizm PO i Nowoczesnej jest przerażający” – tak tłumaczono zdjęcia uśmiechniętego prezesa.

Kaczyński postanowił wyciągnąć rękę do opozycji okupującej Sejm. Dziwne rzeczy miał w tej ręce: kary, straszenie więzieniem i prezent pod choinkę dla opozycji: niech sobie wybierze lidera, a ten będzie miał dużo praw.

koledowac

Ciekawa jestem, jakby się poczuł Kaczyński, gdyby taką propozycję złożył mu na przykład Leszek Miller – niech opozycja wybierze sobie lidera między Tuskiem, Kaczyńskim i Pawlakiem. Kosmos. Podobnie jak konferencja, gdzie w pięknej scenerii, na tle biało-czerwonych flag, zasiadły najważniejsze osoby w państwie, premier Szydło, marszałkowie Kuchciński i Karczewski, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, no i oczywiście prezes.

Konferencja nie odbyła się na Nowogrodzkiej, bo przecież kpiono by z tego, nie odbyła się w Urzędzie Rady Ministrów, bo wtedy najważniejsza byłaby premier, nie odbyła się w Sejmie, bo tam siedzą niedobrzy posłowie – grunt był neutralny.

(NIE TYLKO W TELEWIZJI.)

c0yxxodwqae8hlq

I kto okazał się najważniejszy? Jarosław Kaczyński. On rozpoczął i zakończył, marszałek Kuchciński wygłosił swoją postprawdę, że głosowanie nad ustawą budżetową w Sali Kolumnowej odbyło się legalnie, i wszyscy mogli się rozejść bez pytań. Bo pytania drażnią pana prezesa, tak jak krnąbrni obywatele wokół Sejmu.

Na konferencji najważniejszych osób w państwie prezes się nie uśmiechał. Jak to tłumaczyć, na razie instrukcji brak.

dla

100% NASZYCH PIENIĘDZY PO PROSTU ZNIKNIE. PAŃSTWO POŁOŻY NA NICH ŁAPĘ. JAKIM PRAWEM???

c0zerp-xuaagxxs

Agata Czarnacka na Facebooku pisze o tym, jakie powodu każą nam protestować pod Sejmem.

agata-czarnacka

1. Media powinny być w Sejmie

Ograniczając kontakt mediów z dziennikarzami, władza próbuje np. wyeliminować problem przecieków z procesu legislacyjnego. Tyle że nie byłoby przecieków, gdyby nie było problemów zasługujących na przeciek.

2. Arbitralne wykluczenie posła z obrad

Tym razem padło na posła Michała Szczerbę z Platformy. Mówi się, że marszałek Kuchciński bardzo szybciutko wyrzucił z siebie wymagane przez Regulamin Sejmu upominające formułki (“Do rzeczy!” “Do porządku!”), zanim (prawidłowo) zarządził wykluczenie posła z obrad. Czyli ćwiczył to wcześniej i można się spodziewać powtarzania tego motywu. Może się nawet zdarzyć, że arbitralnie wykluczonych z obrad zostanie tylu posłów, że na sali posłowie PiS będą stanowili konstytucyjne dwie trzecie.

c0zc6fwxcaqpyis

3. Nieprawidłowo uchwalony budżet

PiS starało się przegłosować budżet dwoma blokami poprawek (zapewne jeden, opozycyjny, do odrzucenia, a drugi do przyjęcia). W ten sposób miało się rozprawić z kilkuset poprawkami w przyspieszonym tempie. Zestawianie poprawek w bloki ma sens, kiedy są jednobrzmiące (nic nie przeszkadza różnym klubom wpadać na te same pomysły), ale poprawki do budżetu były bardzo różne. Powinna się nad nimi odbyć normalna parlamentarna dyskusja, będąca wstępnym warunkiem przejrzystego wydawania pieniędzy publicznych.

TRUDNO W TO UWIERZYĆ…

c0ycvqcxuaas3th

4. Sfałszowanie stenogramu

Obrady w Sali Kolumnowej zostały zwołane w trybie budzącym wiele zastrzeżeń. Ustalenie, czy i jakie procedury zostały złamane, wypada zostawić prawnikom. Na pewno wiemy jednak, że w stenogramie z obrad znalazły się nieprawdziwe informacje, np. o osobach obecnych na sali, co podważa konstytucyjną zasadę sprawozdawania czynności legislacyjnych obywatelom.

kazdy

5. PiS coraz gorzej reaguje na protesty

Uchwalenie prawa o zgromadzeniach, przewidującego protesty lepsze i gorsze, słynny Płot PiS-u, wszczęcie śledztwa w sprawie obywatelskiego nieposłuszeństwa pod Sejmem w piątek, 16 grudnia, a także grożenie posłom opozycji nie wróżą dobrze polskiej demokracji. W Sali Kolumnowej odebrano możliwość protestowania w obronie przyrody ekologom. A Jarosław Kaczyński na wtorkowej konferencji mówił coś o zagrożeniu terroryzmem.*

* Polska ustawa antyterrorystyczna jest jedną z najostrzejszych na świecie i zawiera m.in. zapis o “strzale specjalnym”, czyli możliwości snajperskiego “zdjęcia” osoby, która w ocenie władz szykuje się do popełnienia przestępstwa. Ustawa, która weszła w życie w lipcu br., nie precyzuje rodzaju popełnianego przestępstwa “kwalifikującego się” do “strzału specjalnego”.

grand-central

SZACUNEK DLA TYCH, KTÓRZY PROTESTUJĄ W SEJMIE.

c0ztlbrxaaay3q2

Waldemar Mystkowski pisze o nasłaniu przez PiS prokuratury na protestujących pod Sejmem i na posłów opozycji.

pis-naslal

Warszawska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „szeregu zdarzeń mających miejsce na terenie Sejmu i w jego najbliższej okolicy 16 i 17 grudnia” – tak je opisuje rzecznik Prokuratury Okręgowej Michał Dziekański. Kierunek śledztwa jest skonkretyzowany, dotyczy „stosowania przemocy wobec posłów oraz innych osób w celu uniemożliwienia im swobodnego przemieszczania się po terenie Sejmu i jego opuszczenia oraz wywierania w ten sposób wpływu na czynności urzędowe Sejmu”.

Śledztwo zostało wszczęte „w oparciu o materiały dostarczone przez Policję”. A więc zdjęcia i filmu pochodzące z mediów i nagrania zarejestrowane przez służby medialne samej policji, bo władze PiS uczulają resorty siłowe na medialną obsługę swoich czynności, które są następnie wykorzystywane przez polityków na konferencjach prasowych, lubują się w tej technologii „zaprowadzania praworządności” szczególnie Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński.

Praca śledcza prokuratury jest porządkowana wg art. 91 § 1. Kodeksu karnego, zagrożenie do 3 lat więzienia za stosowanie przemocy w celu zmuszenia do jakiegoś działania albo zaniechania tego działania, także 3 lata więzienia grozi z art. 224 § 1. Kk za „wywieranie wpływu na czynności urzędowe” przy użyciu przemocy bądź groźby.

(POLSKA KARTKA ŚWIĄTECZNA A.D. 2016)

c0yzwq2xcaeeaa4-1

Czego konkretnie zatem dotyczy śledztwo, jakich szczególnych zdarzeń? Otóż policja rejestrowała wyjazd samochodami Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło, a także jak usuwani byli z ich drogi protestujący.

Śledztwo będzie ich dotyczyło, gdyż wówczas legitymowano blokujących budynek Sejmu. Choć rzecznik prokuratury nie określił konkretnie, które osoby posłów miałyby być poszkodowane, to wiadomo wszem, iż najbardziej spektakularny był wyjazd uśmiechniętego od ucha do ucha prezesa PiS.

Mamy więc śledztwo ws. poszkodowanego uśmiechniętego Kaczyńskiego, a przeciw protestującym, którzy wyrażali obywatelską dezaprobatę łamania regulaminu Sejmu przez posłów PiS.

W tej konkretnej sprawie blokowania Sejmu wypowiedział się Rzecznik Praw Obywatelskich, który określił za dopuszczalną zasadę protestu manifestujących przez blokowanie. RPO wyraził się, że zabranianie blokowania manifestującym jest naruszeniem prawa do wolności zgromadzeń, co gwarantuje zapis w Konstytucji i w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Przy obecnej władzy nie można przewidzieć, czy prawo nie zostanie wykorzystane do zastraszania protestujących. Manifestujący nie użyli przemocy ani gróźb, wg prawa bierne blokowanie nie jest przestępstwem. Blokujący nie weszli w bezpośredni kontakt cielesny z posłami PiS, blokada miała charakter krótkotrwały oraz – prawnie bardzo ważne – manifestujący nie wywarli wpływu na przebieg decyzji podejmowanych w Sejmie, bo doszło do blokowania po głosowaniach.

Łyso? Tak łyso powinno być, gdyż identyczne zarzuty sformułowano w 2012 roku wobec manifestacji Solidarności. Blokowani byli posłowie z powodu ustawy podwyższającej wiek emerytalny. Wówczas prokuratura umorzyła śledztwo.

Czy tak się stanie ze śledztwem obecnym? Nie można tego być pewnym, gdyż prokuratura w 2012 roku była niezależna od rządu, a dzisiaj minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro jest prokuratorem generalnym. Sam wszak groził nie tylko manifestującym, ale i posłom opozycji.

(ZGADNIJCIE, DLACZEGO PRZYŁĘBSKA ZACZĘŁA OD BLOKADY INFORMACJI?)

c0za2rxxeae-sde

Nawet w tej kwestii PiS złamał standardy praworządności. Partia rządząca nagina prawo i straszy nim obywateli, którzy nie uginają się naciąganej praworządności. Na szczęście jeszcze mamy sądy niezależne. Jeszcze… znając zug prezesa do dyktatury, sądy będzie chciał spacyfikować, ale nieprędko to mu się uda, bo wykształcenie prawnicze to nie matura, acz ta władza dąży do zdawałoby się zapomnianej formuły „nie matura, lecz chęć szczera czyni z ciebie sługę reżimu” (naciągnąłem ten idiom, ale PiS naciąga strunę przyzwoitości i ona kiedyś pęknie. Och, pęknie).

Śledztwo prokuratury może ponadto dotyczyć posłów opozycji, którzy blokowali mównicę, a obecnie protestują w sali posiedzeń Sejmu. Straszył już ich Kaczyński na konferencji prasowej, wyciągając rękę „do pojednania”. W komunikacie prokuratury można wszak przeczytać, iż śledztwo dotyczy także „stosowanie przemocy wobec posłów oraz innych osób w celu uniemożliwienia im swobodnego przemieszczania się po terenie Sejmu i jego opuszczenia oraz wywierania w ten sposób wpływu na czynności urzędowe Sejmu”.

Oczywiście język jest niejasny, nieprecyzyjny, bo takie jest PiS, jest to język kauzyperdów, którzy mają pojęcie o prawie, jak Pawlaki z „Samych swoich”: „racja musi być po naszej stronie”. Rozum niekoniecznie.

oj

BRAWO!

c0zccwixuaacnr7

cxfvgr2xgaadxh0

Prawica zachwycona, burzony jest porządek świata. W Warszawie wygrał Kaczyński, w USA Donald Trump, a w następnym roku wybory we Francji i Niemczech. Kto wie, czy nie wygra Marie Le Pen. Wówczas Unia Europejska się sypnie.

Monika Olejnik drwi z naszych niepokornych. Wygraną Trumpa jest zachwycony Paweł Kukiz, porównuje się do niego. Chciałby z nim współpracować w walce z monopolem skorumpowanych elit. Salon „niepokornych” wyje z radości, nareszcie koniec z establishmentem.

salon

W Moskwie strzelają korki od szampana, podobnie jak u naszych prawicowców nad Wisłą. Salon niepokornych wyje z radości, że wygrał Donald Trump, nareszcie koniec z establishmentem.Nasi prawicowcy patrzą na Trumpa jak na proroka. To, że zatykają uszy, udając, że nie słyszeli tego, co Trump mówił na temat Rosji, to nie dziwi. Ale że tego nie słyszy minister spraw zagranicznych, to zaskakujące. Według ministra Waszczykowskiego postawa permisywizmu „róbta, co chceta” jest dla znacznej części Ameryki nie do przyjęcia. Najważniejsze, że skończy się wolność obyczajowa w Ameryce.A może warto pomyśleć o słowach Trumpa, który komentując oskarżenia Putina o zabójstwa dziennikarzy, odpowiedział: „Rządzi swoim krajem i jest jego przywódcą, w przeciwieństwie do tego, co mamy u siebie. Nasz kraj też jest odpowiedzialny za zabijanie”.

Nasza prawica, która nie znosi Rosji, jest zachwycona tym, że Trumpowi w zwycięstwie pomógł Kreml, bo Trump zwracał się do Rosji z prośbą, żeby mu pomogła w znalezieniu 30 tys. mejli.

Prawica ma w nosie seksizm Trumpa, jego wulgarne wypowiedzi na temat kobiet. Trump powiedział: „Jeśli Hillary Clinton nie jest w stanie zaspokoić męża, to jakim cudem zaspokoi Amerykę?”. Powiedział też „Gdyby Ivanka nie była moją córką, chętnie bym się z nią przespał”.

Naszych polityków prawicowych nie niepokoi to, że Trump podważa Sojusz Północnoatlantycki. Powiedział: „Zanim przyszedłbym im z pomocą, sprawdziłbym, czy wywiązują się ze swoich zobowiązań. Jeśli Rosja zaatakowałaby, zastanowiłbym się, czy im pomóc”.

Wygraną Trumpa jest zachwycony Paweł Kukiz, porównuje się do niego. Chciałby z nim współpracować w walce z monopolem skorumpowanych elit. „Wygrał pan – pisze w liście do Trumpa – wbrew wściekłym atakom stronniczych mediów”.

cw1jugbwgaiegmo

Co Donald Trump zrobi, zobaczymy. Był demokratą, potem republikaninem, potem znów demokratą i teraz znów republikaninem. Groził, że postawi mur na granicy z Meksykiem, co nawet zirytowało papieża Franciszka, który stwierdził: „Człowiek, który myśli o wznoszeniu murów, a nie buduje mostów, nie jest chrześcijaninem”. Ale tego nasza prawica nie zauważa, bo przecież sama by chciała zbudować mur, żeby ani jeden imigrant do nas nie trafił.

Słowa Trumpa z kampanii wyborczej – która była chyba najgorsza w historii Ameryki – nie niepokoją naszej prawicy. Bardziej się obruszają tym, że żona Donalda Tuska stwierdziła, że „dwóch Donaldów to za dużo”, o czym radośnie poinformował szef Rady Europejskiej.

Jeden z niepokornych redaktorów napisał, że od roku możemy śpiewać „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”.

Amerykanie też mogą się cieszyć, że wróciła do nich ojczyzna. Donald Trump wystąpił w wielu filmach, grając epizody, teraz dostał rolę życia.

Jak mówi telewizja FOX, wygrała cicha większość, „byliśmy wyszydzani przez Hollywood, marginalizowani przez media, szykanowani i umniejszani przez genderowych rewolucjonistów. Donald Trump stał się przywódcą cichej większości. I teraz większość nie będzie już cicha”.

Może połączmy się z Ameryką, skoro Leśmian nie był godzien, żeby zostać patronem roku 2017, niech nim zostanie Donald Trump.

cxdrv-oxeaa65_f

Przypomnę dwa fragmenty genialnego wiersza Bolesława Leśmiana „Dziewczyna”, którego PiS nie chciał na patrona roku 2017.

lesmian

…A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,

I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie…

Mówili o niej: „Łka, więc jest!” – I nic innego nie mówili,

I przeżegnali cały świat – i świat zadumał się w tej chwili…

Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!

I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?…

breaking

Zakończenie „Dziewczyny” zilustruję Stingiem, który zagrał w paryskiej sali koncertowej Bataclan. Rok temu dżihadyści dokonali tam zamachu, zabijając 90 osób.

Leśmian:

I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!

Lecz poza murem – nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!

Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!

Bo to był głos i tylko – głos, i nic nie było oprócz głosu!

Nic – tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!

Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,

Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.

I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!

A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

z20967012q

Krzysztof Skiba, satyryk, piosenkarz i publicysta, zabrał głos w sprawie decyzji prokuratury o ekshumacji wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej.

przypadek

W wideoklipie, który można obejrzeć w sieci, stanął po stronie tych, którzy sprzeciwiają się otwieraniu grobów swoich bliskich. Wskazał, że sprawcami traumy rodzin są politycy PiS, którzy nie licząc się z prawdą, forsują teorię o zamachu w Smoleńsku. Efekt? TVP odsunęła Skibę od prowadzenia programu ”W tyle wizji”, gdzie był jedynym komentatorem spoza popierającego obecny rząd mainstreamu.

Prawicowe media już usłużnie podpowiadają, że Skiba został wyrzucony „za drwiny z ofiar katastrofy smoleńskiej” i że „przekroczył kulturowe granice”.

Warto samemu ocenić ten występ. Dla mnie nie ma w nim żadnej drwiny ani przekroczenia granic. Są mocne zdania wiersza, z których najbardziej zapamiętałem dwa:

„Wykopać, zbezcześcić wbrew woli rodziny, sumienia nie mają te skur…ny/

Bo tak się robi karierę na trupach/

Z fałszywą troską i w brudnych butach/”.

W wystąpieniu Skiby czuję autentyczne emocje. Są w nim bezsilność, gorycz i wściekłość. Nikogo nie powinna zwieść satyryczna konwencja klipu. Ten błazen jest tu śmiertelnie poważny.

A granicę przekraczają ci, którzy na polityczne zlecenie, wbrew faktom, zdrowemu rozsądkowi i woli rodzin, podjęli tą barbarzyńską decyzję.

UWAGA. OGLĄDANIE TVPiS GROZI SKUTKAMI UBOCZNYMI.

cxdywmxxaaao7on

Waldemar Mystkowski pisze o ręce Kaczyńskiego, którą wyciąga.

reka

Jarosław Kaczyński wyciągnął rękę. Z prezesem PiS jest ten kłopot, że nie wiadomo, do kogo on ją wyciąga, a także w imię czego? Śmiem wątpić, że dobra wspólnego, ale nie będę takim uprzedzonym Polakiem czy też chrześcijaninem, aby tej ręki nie zauważyć.

Zacytuję prezesa i ustosunkuję się do jego ręki jako chrześcijanin, a ten wiadomo, dostanie w policzek, nadstawia drugi. Już nie raz dostałem – jak i zdecydowana większość rodaków – od tej wyciągniętej ręki (a to gorszym sortem, elementem animalnym, gestapo). Prezes jako władca prezydenta i pani premier wszak ma prawo do liczby mnogiej, więc nie mógł powiedzieć w osobie pojedynczej: – „Wyciągamy rękę do tych wszystkich, którzy niezależnie od różnic chcą silnej Polski, silnej Europy, chcą, by nasza cywilizacja chrześcijańska trwała, zwyciężała i rozszerzała się”.

Jako chrześcijanin nie żyłem w cywilizacji chrześcijańskiej, a jedynie europejskiej, zachodniej, w której była i jest religia chrześcijańska, zaś w Polsce po schizmie Lutra – katolicka. Używano pojęcia uniwersalności chrześcijańskiej, ale tylko wtedy, gdy Europa była pępkiem świata i panował ustrój feudalny, monarchiczny. Ale i wówczas nie używano terminu cywilizacji chrześcijańskiej. Rozszerzana była religia chrześcijańska na barbarzyńców za pomocą krucjat, nie zawsze zwyciężała, a nawet częściej przegrywała. Był to okres błędów i wypaczeń, a św. Jan Paweł II za ten okres ”prosił pokornie o przebaczenie”. Kaczyński jednak chce rozszerzać, pomija więc wielkim łukiem tego, który obok Lecha Wałęsy, ma największy wkład personalny w odzyskanie suwerenności Polski w 1989 roku.

Jeżeli Kaczyński chce rozszerzać, musi zostać jakimś papieżem i zlecić krucjatę swoim pomazańcom: Dudzie i Szydło. I zdaje się przestaje używać zasłony dymnej (mgieł smoleńskich), bo dalszy ciąg powyższego cytatu brzmi: „…chcą silnej Polski, chcą silnej Europy. Chcą, by nasza cywilizacja, o której mój śp. brat Lech Kaczyński powiedział, że jest najbardziej sprzyjającą człowiekowi spośród wszystkich”.

Nieprzypadkowo nie mamy wymienionego przykładu takich postaci, jak św. Augustyn, Jan Paweł II, tylko brat Lech, a zatem mówimy o rozszerzeniu nie chrześcijaństwa, ani nawet katolicyzmu, ale rytu kaczystowskiego. Dochodzimy więc do tego, iż tzw. apele smoleńskie mają sens, a także pomniki Lecha Kaczyńskiego, które będą spełniały rolę świątków, kaplic dla tej „cywilizacji chrześcijańskiej”rytu kaczystowskiego.

cw6jf5lxuaek_wg

Co więc w tej wyciągniętej ręce będzie miał prezes Kaczyński, aby rozszerzać tę cywilizację? Obawiam się, że to kolejny plaskacz, że nazwę to eufemistycznie. Prezes PiS używa takiej, a nie innej retoryki. Jest ona uboga w symbolikę i semantykę, jak każda tego rodzaju kazuistyka polityczna, lecz wołałbym, aby posługiwał się innymi szatami narracyjnymi, bo nie trzeba zbytniej biegłości, aby ściągnąć owe szaty i zobaczyć, że król prezes jest nagi, a w swojej nagości zdeformowany, tj. zakłamany.

I jeszcze jedno. Nie tylko ja, ale większość ludzi – wykluczam tych o wielu twarzach – ma tylko dwa policzki, nie mamy już co wystawiać przed wyciągniętą rękę prezesa. Ryszard Petru w kwestii tego rytu rozszerzającego się kaczyzmu nie ma aż takich kulturowych asocjacji jak ja, więc nie wyciąga swojej politycznej ręki ani nie nadstawia policzka („światełka w tunelu”), bo ma „poważne obawy”, że to „głównie gest Kozakiewicza, a nie podanie prawdziwej ręki”.

Jeszcze raz Kaczyński w szerszym kontekście. Pisał o tym Kleofas Wieniawa.

komitet

Już wyżej nikt nie może upomnieć rządu PiS, iż w Polsce brakuje praworządności. Ostatnie to eufemizm, bowiem mamy bezprawie.

Komitet Praw Człowieka działający przy Organizacji Narodów Zjednoczonych wypowiedział sie o trzech sprawach w Polsce, które szwankują (kolejny mój eufemizm).

ONZ apeluje o opublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego i naprawę jego, bo te zaincjowane ustawy nie prowadzą do tego, a wręcz przeciwnie. Ostatnia ustawa wręcz zaognia sytuację.

Komitet ONZ wypowiedział się też o braku dostępu do legalnej aborcji. A co robi PiS? 4 tys. zł obiecuje za urodzenie uszkodzonego dziecka, jeżeli kobiecie uda się dożyć, czyli w sam raz na trumnę. Tę ustawę można nazwać trumienną.

Trzecia sprawa to brak równego traktowania obywateli, dyskryminacja ze względu na rasę i orientację seksualną oraz rozpowszechniona mowa nienawiści. Będą nam zamykać stadiony i Facebooki.

Dzisiaj już jestem pewien, że Obrona Terytorialna jest przygotowaniem do zaprowadzenia reżimu kaczystowskiego. Kibole i ONR-owcy zostaną rzuceni przeciw społeczeństwu obywatelskiemu, m.in. przeciw KOD i Czarnemu Protestowi.

Doszło do „fascynującej” sytuacji, gdy w Sejmie uczczono pamięć wybitnego Polaka, Andrzeja Wajdy, który stanie w rzędzie obok Kochanowskiego, Mickiewicza, Gombrowicza.

Jarosław Kaczyński tak dał nogę z sali posiedzeń, iż wyrżnął o ostatni schodek.

cwb3clsweaafvgg

Taka nam nastała małość! Musimy sobie poradzić, bo wykluczenie z Zachodu i Unii Euroipejskiej zbliża się wielkimi krokami, wprost proporcjonalnymi do tych, którymi uciekał z Sejmu poseł K.

cw7pikuw8aekwxf

cwdlp6wweaexg-k

CAŁY ŚWIAT TO WIDZI… POLACY, OBUDŹCIE SIĘ .

cwcpjc0xuaedshi

• Większość posłów zagłosowała za rządowym programem „Za życiem”

sejm

Za ustawą opowiedziało się 267 posłów, 140 parlamentarzystów zagłosowało przeciwko, a 21 posłów się wstrzymało. Za projektem opowiedziały się niemal całe kluby PiS i PSL, część klubu Kukiz’15, a także jeden poseł PO Stanisław Lamczyk. Przeciwko była niemal cała Platforma Obywatelska i Nowoczesna, a także jeden poseł PiS Michał Cieślak.

cwdqjuhwiaazzzt

CAŁA PRAWDA O RÓŻNICY POMIĘDZY WOŚP A PiSem.

cwdpc6_wgaeero9

BEZDZIETNY, SAMOTNY – DECYDUJE O DZIECIACH I ICH MATKACH…

cwdhnonw8aadeb5

Niezależny i niezłomny, dziś czynny całą dobę.

cwcyqdhxuaenmp0

SĄ POWODY DO UŚMIECHU.

cwbqth7w8ae5omz

Macierewicz owraca kota ogonem, gdy mówi o bezużytecznej militarnie armii WOT (Wojskowej Obronie Terytorialnej), to V kolumna przeciw Polakom protestującym, przeciw KOD i Czarnemu Protestowi.

PiS przygotowuje się, aby nie oddać władzy.

macierewicztrwa

– Obecnie formowane są dowództwa 3 brygad i 4 batalionów. Do końca br. stan liczbowy WOT osiągnie co najmniej 3 tysiące żołnierzy. W roku 2017 zostaną sformowane 3 kolejne brygady z ok 18 tysiącami żołnierzy. Do roku 2019 stan osiągnie blisko 53 tysięcy żołnierzy w 17 brygadach – mówił w Sejmie Macierewicz.

– Tłumaczę to ze względu na zmasowaną, haniebną, kłamliwą akcję propagandową kierowana przeciwko bezpieczenstwu RP, a w szczególności przeciwko wprowadzeniu trzeciego rodzaju sil zbrojnych, pod hasłem kłamliwym, jakoby te wojska miałyby być rodzajem pospolitego ruszenia, jakoby miałyby być folwarkiem ministra obrony. Gdy ta propaganda jest popełniana przez dziennikarzy, którzy się na tym nie znają…. Ale to są wygłaszane z kamienną twarzą kłamstwa wygłaszane przez osoby pełniące najwyższe funkcje w aparacie zwierzchnictwa nad armia. Nie sposób ich nazwać inaczej, jak tylko świadomym działaniem na szkodę bezpieczeństwa państw.

– To ma taki sam sens, jakby powiedzieć, ze oddział w Lublińcu jest armią PiS, albo że GROM jest armią PiS. To jest jakiś absurd. Prawdziwy problem polega na czymś innym: to będzie rzeczywista emanacja patriotycznego poruszenia, z którym mamy do czynienia od dwóch lat. To będzie formacja bardzo związana ze społecznościami lokalnymi. Ludzie sami wzięli sprawy w swoje ręce, gdy PO nie reagowała, gdy nie dbała o bezpieczenstwa państwa – mówił w TVP Info Macierewicz.

JAKICH FACHOWCÓW MOŻNA MIEĆ ZA 500 ZŁ m-c? DLACZEGO MACIEREWICZ ROZBRAJA POLSKIE WOJSKO TWORZĄC NOWE POLSKIE „ORMO”?

cwbkmekwiauaxqk

piszemy

Episkopat Polski dokona symbolicznego zamachu stanu, przekształcając nasz kraj w monarchię niewolniczo-religijną…

cwcxlotwgaagix1

„Piotrowicz powinien skończyć w więzieniu” – Zbigniew Hołdys. Też tak uważamy. ——————

cwc1klixgai3mvk

Monika Olejnik pisze o kabareciarzach. Jeżeli suweren nie jest w stanie zrozumieć tego, co się dzieje, zawsze może liczyć na telewizję publiczną, która mu łopatologicznie wszystko objaśni. Nigdy kabareciarzom nie żyło się tak dobrze jak dziś.

koledzy

„Dobra zmiana” jest dobra. Dba o nasze dzieci, żeby miały 500+, dba o seniorów, żeby mieli darmowe leki (choć to blef). Ale propaganda jest najważniejsza. Jeżeli suweren nie jest w stanie zrozumieć tego, co się dzieje, zawsze może liczyć na telewizję publiczną, która mu łopatologicznie wszystko objaśni.

„Dobra zmiana” chce zreformować szkoły, zlikwidować gimnazja, po to żeby nasze dzieci były jeszcze mądrzejsze. Chce odpowiednio edukować seksualnie, dzięki ekspertce, która twierdzi, że antykoncepcja zwiększa rozwiązłość, hedonizm.

„Dobra zmiana” chce, żeby sędziowie byli zdrowi. Mogą pracować do 70. roku życia, a jeżeli będą chcieli dłużej, to muszą przedstawić zaświadczenie od lekarza, tylko nie wiadomo, która z chorób wykluczy ich z prowadzenia spraw.

„Dobra zmiana” stara się. Chciałaby podwyższyć kwotę wolną od podatku, ale projekt prezydenta poszedł do kosza, bo jak coś jest prezydenckie, to łatwiej z tym się rozstać.

Pan prezydent obiecywał, że kredytobiorcy będą spłacać franki po kursie z dnia, w którym go brali, ale nic z tego nie wyszło. Prezes „dobrej zmiany” powiedział, że ważna jest kondycja banków, pan prezydent winę zwalił na Brexit.

„Dobra zmiana” chce, żeby kobiety rodziły upośledzone dzieci, w zamian proponuje im jednorazowo 4 tys. zł. A jeszcze nowszy pomysł to 4 tys. za „dziecko z gwałtu”.

cwdkkv4wgaarhfe

„Dobra zmiana” dba o to, żebyśmy byli bezpieczni, choć na razie nawet na papierze nie ma helikopterów, ale szef obrony na pewno coś wymyśli.

Należy się przekonać do „dobrej zmiany”, bo jak wieści na łamach „Do Rzeczy” Marcin Wolski: „Koledzy, kiepsko obstawiacie. Obecna władza szybko się nie zmieni, może nawet nie za waszego życia. Dyrektor telewizji publicznej informuje, że skończył się czas agentów i lokajów ościennych mocarstw. Ci już nie wrócą. Znajdą się w obiektach karnych. Wyjdzie też na jaw pełny charakter wojny hybrydowej przeciwko Polsce, w której posłużono się wami. Tradycja użytecznych idiotów ma już trzysta lat”.

Może warto zamknąć oczy i uwierzyć w „dobrą zmianę”? Zwłaszcza że były kabareciarz obiecuje: nikt was nie będzie represjonował, co najwyżej telefony z propozycjami będą rzadziej dzwonić.

Janusz Anderman o Ogórek i Pawłowicz.

pawlowicz

Za galopadą wydarzeń w świecie olbrzymiej polityki nie sposób nadążyć. Zabrała choćby głos Magdalena Ogórek, która niedawno, niczym Jolasia Kiepska, miała takie pragnienie i zamarzenie, by z rekomendacji SLD zostać prezydentem kraju. Była o krok od sukcesu, nakosiła 2,38 proc. głosów, ale okazało się to za mało. Wobec tego zatoczyła się od płotu SLD aż pod bandę otaczającą PiS i po gruntownym przemyśleniu sprawy wydała oświadczenie: „Michnik musi odejść!”. To nowe pragnienie i zamarzenie uzasadniła: „Moim obowiązkiem jest mówienie, kto szkodzi Polsce. Adam Michnik szkodził Polsce!”. Niestety, Ogórek nie wskazała kierunku, w jakim Michnik powinien się udać, a bez tej wskazówki będzie mu trudno.

Panikarskie pytanie zadała posłanka PiS Pawłowicz: „Czy w Gdańsku w ogóle mieszkają jeszcze Polacy?”. Wyszło jej, że raczej nie, bo gdyby się uchowali, nigdy by się nie zgodzili „na antypolskie, nielojalne wobec swojej Ojczyzny demonstracyjne przedstawienie”. Posłanka miała na myśli (?) zorganizowanie, jak to zgrabnie ujęła, w „Niemieckiej Republice Gdańskiej” obchodów 30. rocznicy powstania Trybunału Konstytucyjnego. Jednym ze sponsorów jubileuszu była Fundacja Konrada Adenauera. W PRL-u Adenauer był pokazywany na plakatach jako podły Krzyżak, więc skojarzenia posłanki są w pełni zasadne.

(WSZYSCY WSTRZYMUJEMY SIĘ Z KOMENTARZAMI, PRAWDA? 🙂

cwbok-uwiaamzz_

Ponadto za pomocą wybornej polszczyzny Pawłowicz ujawniła swoje ostatnie pragnienie i zamarzenie: „Kto wreszcie zweryfikuje i odważnie ODBIERZE KONCESJĘ na nadawanie w Polsce programów TVN-owi za wykorzystanie koncesji sprzecznie z prawem PRZECIWKO państwu polskiemu, nadającemu jaskrawie kłamliwe przekazy”. Posłanka nie uściśliła, jakie kłamliwe przekazy nadaje państwo polskie, ale doprecyzowała, za co tę koncesję odebrać trzeba: „Za FASZYSTOWSKIE metody walki z Polską”.

Z kolei senator PiS Bielan, były rzecznik partii, wypowiedział się o sensie: „W sensie PR-u i komunikacji społecznej funkcja rzecznika PiS to chyba najgorsza praca w Polsce, bo jest się codziennie pod obstrzałem medialnym”. Wspomniał też, kogo podziwia i wcale nie jest to prezes, ale obecna rzeczniczka PiS. „Podziwiam panią poseł Mazurek za jej spokój, bardzo często udaje się jej utrzymać taki spokój”. Na marginesie: formy „obstrzał” i „ostrzał” są poprawne, ale bardziej na miejscu byłaby ta druga, „pod ostrzałem medialnym”. Gdyby poseł słowo „obstrzał” wymówił z niedbałą dykcją, rzeczniczka Mazurek zapomniałaby raz na zawsze, co to jest ten jej tak wychwalany olimpijski spokój.

Za to minister rozwoju i finansów Morawiecki, mówiąc o przyszłorocznym budżecie, wypowiedział niepokojące słowa: „Jestem w nim zakochany i jest to miłość odwzajemniona”.

Mamy do czynienia z mrocznym, ale i gorącym wyznaniem, lecz chucie ministra powinno się ostudzić. Może to i piękne uczucie, lecz nie rokuje na przyszłość – ten rozmiłowany w ministrze budżet jest rodzaju męskiego. Na 500 w żadnym razie nie można w efekcie liczyć.

cwaygqzweaau9w

Kaczyński tak spieprzał z sali sejmowej, gdy czczono pamięć Andrzeja Wajdy, że wykopyrtnął. Nie wiem, co z jego zębami.

o-wajdzie

Komentarz.

cwc3wkuwgaecids

Aż się prosi o komentarz…

cwdgin-xgaadwkw

OTO KOMENTARZ ROKU !!! LEPIEJ ZACHOWANIA NADPREZESA OPISAĆ SIĘ NIE DA. źródło:

cwb8-ifxuay3cvv

Waldemar Mystkowski o tym, jak ONZ zajmuje się władzą PiS.

onz

Najbardziej globalna instytucja wypowiedziała się o braku praworządności w Polsce – Komitet Praw Człowieka działający przy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wyżej już niczego nie ma, chyba że uwzględnimy alternatywny świat Jarosława Kaczyńskiego – wówczas prezes może liczyć na ciemną stronę mocy i Dartha Vadera.

sdm

A tak wszyscy postponują władze PiS. Komitet przy ONZ obradował w październiku i wówczas wyraził zalecenia dla rządzącej władzy PiS, lecz Beata Szydło, ani nikt z jej otoczenia nie otworzył dzioba w tym temacie. Dopiero po publikacji na stronach internetowych ONZ odezwał się rzecznik rządu Rafał Bochenek, lecz ten nie mówił o istocie, ale o fobiach PiS, mianowicie o prezesie Trybunału Konstytucyjnego Andrzeju Rzeplińskim.

Komitet przy ONZ wystosował apel do rządu, aby publikował wszystkie wyroki Trybunału Konstytucyjnego, aby zostały zainicjowane reformy, które uzdrowią sytuację, te podjęte jednak do tego nie prowadzą. Jakoś zgodny jest ten apel z zaleceniami Komisji Weneckiej, a przede wszystkim z wdrożoną procedurą praworządności Komisji Europejskiej. Świat widzi, jak niszczona jest w Polsce praworządność i łamana Konstytucja.

TAK ŹLE JESZCZE NIGDY W HISTORII POLSKI NIE BYŁO…

cwbhbfrwgae0ute

ONZ pisze też o braku dostępu do legalnej aborcji. Są takie regiony w Polsce, w których nie można jej dokonać, rośnie zatem podziemie aborcyjne. Kobiety nie mogą liczyć w tej kwestii na publiczną służbę zdrowia. Jakby na poparcie tej tezy, rząd przyjął ustawę 4 tys. zł za uszkodzone dziecka, czyli rząd PiS będzie płacił kobietom za narażanie swojego życia, a jak już uda się wyjść z takiej ciąży z życiem, to kobieta ma cierpieć wraz z dzieckiem za 4 tys. Równowartość trumny.

Komisja ONZ pisze ponadto, że prawo równego traktowania w Polsce nie zapewnia ochrony antydyskryminacyjnej. W Polsce wzrasta liczba incydentów na tle mowy nienawiści, dyskryminacji ze względu na rasę, orientację seksualną.

I co z tym kolejnym fantem zrobi PiS? Nic. Już jesteśmy chorym człowiekiem Unii Europejskiej. Przy jakimś kryzysie po prostu nas abortują z tego organizmu politycznego, jeżeli my, Polacy, nie poradzimy sobie z uszkodzoną władzą, wybraną demokratycznie, ale nie przestrzegającą demokracji.

Brejza w obronie Trybunału Konstytucyjnego.

cwc_tjjxuaa68vi

Oni nie muszą się przebierać na Halloween. Wczoraj, dzisiaj i jutro s-t-r-a-s-z-ą.

cwiomviwiaqqgct

Olejnik: Macierewicz jest chyba najważniejszym człowiekiem na scenie politycznej

– Antoni Macierewicz ma 52% braku zaufania i mimo wszystko jest chyba najważniejszym człowiekiem na scenie politycznej – mówiła Monika Olejnik do Michała Kamińskiego w „Kropce nad i” TVN24.

olejnik

Krzysztof Materna jest zaniepokojony. W najnowszym „Newsweek” postanowił podzielić się z czytelnikami swoimi obawami o los rządzących. Zwraca uwagę, że ostatnio w mediach „blask pierwszej trójcy” całkowicie zgasił Antoni Macierewicz.
materna

„Broszki pani premier przyblakły i nie odbijają już słońca, tak jak było przy 500 +. Pan prezydent Duda krąży po pustym pałacu i coraz rzadziej słyszmy, jak mówi: ‚Jestem przekonany’. Pytam, czy w mojej Polsce coś się złego dzieje? Czy wyczerpały się dobrozmianowe baterie?” – zastanawia się w swoim cotygodniowym felietonie w najnowszym „Newsweeku” Krzysztof Materna.Reżyser szybko jednak odpowiada, że nie, a przyczyna leży gdzie indziej. Chodzi o gwiazdę Antoniego Macierewicza, którego nazwisko w ostatnich dniach media odmieniają przez wszystkie przypadki.

Dalej Materna wymienia przymioty ministra obrony. Pisze, że „ma poczucie humoru, specyficzne, ale ma. Jest szarmancki, uprzejmy, nawet dla kłopotliwych dziennikarzy. Odważny, nie boi się nikogo, ani powstańców warszawskich, ani prokuratury”.

(DZIŚ DZIEŃ WSPOMNIEŃ… PRZYPOMINAMY PEŁNE MIŁOSIERDZIA BOŻE SŁOWA OJCA DYREKTORA SKIEROWANE WPROST DO Ś.P. MARII KACZYŃSKIEJ)

cwindrvweaqkq6n

„Zwierzchnik sił zbrojnych może go co najwyżej pocałować”

Wyliczając zalety Macierewicza, Materna przypomina, że szef MON „będzie miał niedługo tysiące własnych żołnierzy i zwierzchnik sił zbrojnych może go co najwyżej pocałować”.

Ale jeśli ktoś myślał, że w felietonie Krzysztofa Materny chodził o pean na cześć Antoniego Macierewicza, to jest w wielkim błędzie. To rodzaj apelu i ostrzeżenia dla rządzących.

„Panie Prezesie, Pani Premier, Panie Prezydencie, uważajcie. Pan minister Macierewicz w ogóle nie sypia. Jest bardziej niebezpieczny niż licho, które nie śpi.  Strzeżcie się!” – pisze Materna.

cwiysqbweaas3c2

TAKIE PODSUMOWANIE PO ATAKU POSŁANKI PAWŁOWICZ NA RODZINY SMOLEŃSKIE

gazeta-wyborcza

Prezydent Andrzej Duda próbował zakończyć kompromitującą Polskę dyskusję o tym, że Egipt za 1 dol. rzekomo odsprzedał Rosji helikopterowce Mistral. Minister spraw zagranicznych do spółki z rzecznikiem rządu przekazali mu, by się nie wtrącał.
„Dobra zmiana” konsekwentne osłabia instytucje państwa. Prawo i Sprawiedliwość wyłączyło Trybunał Konstytucyjny, zdegradowało Sejm do roli maszynki do głosowania, zawłaszczyło służbę cywilną, szykuje się do rozprawy z rzecznikiem praw obywatelskich, z niezależnymi sądami. Ale nie spodziewałbym się, że w taki sposób naruszy autorytet urzędu prezydenta. Tym bardziej że to człowiek tej partii.
cwippwvwgaaclsj
Andrzej Duda sprawowanie funkcji głowy państwa sprowadził do bezkrytycznego podpisywania podesłanych mu ustaw czy zaprzysięgania nocą sędziów TK. W sprawie mistrali zachował się jednak tak, jak powinien, po raz pierwszy od zaprzysiężenia dobro państwa postawił ponad partyjną lojalność.(I BRAT SPROFANOWAŁ SŁOWA Ś.P. BRATA…)

cwik_vrwiaaudwo

Gdy szef MON Antoni Macierewicz z sejmowej mównicy mówił, że Egipt za symbolicznego 1 dol. odsprzedał Rosji helikopterowce Mistral – te same, których Francja nie sprzedała Moskwie z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę – śmiał się cały świat. Bo trudno było uwierzyć, że ktoś nabrał się na wrzutkę rosyjskiego trolla internetowego. Minister Macierewicz cytował ją zaś bez żadnych zastrzeżeń.

– Otóż jest prawdą, że mistrale zostały w ostatnich dniach de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za 1 dol. Ta operacja miała miejsce – stwierdził. I do dziś szef MON brnie w brednie rosyjskiego trolla, zdementowane przez Egipt i Rosję.

(ZDJĘCIE ROKU? JEST EFEKT WOW!!! 🙂

cwiwev3xgaatcff

Kompromitacja zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak oświadczył wręcz, że swoimi wypowiedziami Macierewicz… zapobiegł transakcji pomiędzy Egiptem a Rosją.

Prezydent postanowił przerwać żenujący i szkodliwy dla Polski spektakl. W wywiadzie dla Polsat News Andrzej Duda powiedział, że w sprawie mistrali ma inną wiedzę niż Macierewicz i że to, co wie, „odpowiada rzeczywistości”. Jak na rozmiar kompromitacji szefa MON prezydent użył dość oględnych i delikatnych słów. Ale nagana pod adresem ministra była wyraźna.

Macierewicz i jego stronnicy powinni w milczeniu przyjąć krytykę i zakończyć dyskusję o mistralach. Ale tak się nie stało. Z rządu wyszedł natomiast sygnał, że prezydent nie powinien mieszać się w nie swoje sprawy.

cwiv6x9wiaakbwh

Jak bowiem inaczej interpretować niedzielne słowa rzecznika rządu Rafała Bochenka (też w Polsat News), który twierdził, że skoro Macierewicz mówił o odsprzedaniu mistrali za 1 dol., to „musiał mieć wiarygodne informacje na ten temat”. Dodał, że ma „pełne zaufanie do pana ministra Macierewicza” i że nie chce mu się wierzyć, że szef MON „informacje miał niesprawdzone”.

W sukurs rzecznikowi przyszedł szef dyplomacji Witold Waszczykowski – mówił, że prezydent Duda, negując fakt, iż Egipt zamierzał odsprzedać mistrale Rosji, „po prostu nie miał takich informacji jak minister Macierewicz”. Mówił to tak, jakby chodziło o jakiś drobiazg. A przecież – abstrahując od niedorzeczności informacji o sprzedaży mistrali – prezydent RP jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i byłby to fatalny sygnał, gdyby okazało się, że służby specjalne podległe MON nie dzielą się wiedzą z głową państwa.

Widać jasno, że ministrowie porzucili wszelkie pozory i udzielili prezydentowi lekcji, że w Polsce znaczy on o wiele mniej niż minister Macierewicz.

wielowieyska

„W PiS nie ma drugiego polityka, którego tyle uchodziłoby na sucho. To się nie zmieni, bo Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz wzajemnie trzymają się w szachu” – pisze w „Newsweeku” Michał Krzymowski.

Dominika Wielowieyska zgadza się, że szef MON zajmuje w partii pozycję wyjątkową. Ale według gospodyni „Poranka Radia TOK FM”, Macierewicz nie ma szansy na zajęcie miejsca Jarosława Kaczyńskiego.

(PROROCZE SŁOWA Ś.P. LECHA KACZYŃSKIEGO)

cwiml1qw8aaunrk

Dominika Wielowieyska stawia na Joachima Brudzińskiego. – Widać, że prezentuje bezwzględną lojalność i wierność Kaczyńskiemu. Na razie się schował, nie aspirował chyba do stanowisk rządowych. Ale pamiętam, że to Joachim Brudziński organizował prezesowi wakacje. To wydaje się symptomatyczne.

Po wygranych przez PiS wyborach, w październiku 2015 roku, Joachim Brudziński został wicemarszałkiem Sejmu.

cwipk_ywcaasxhf

Waldemar Mystkowski pisze o „wojnie” w PiS. Między Kancelarią Prezydenta a Kancelarią Premiera.

duda-odcina

Andrzej Duda wypowiedział wojnę Antoniemu Macierewiczowi. Brzmi to groźnie. Na razie wojna toczy się pod dywanem, lecz jest faktem.

Macierewicz nie dość kompromituje urząd ministra obrony, Duda to wybaczyłby, bo to łaskawy prezydent, jak choćby dla Mariusza Kamińskiego, niemniej widzi, że jego urząd pozbawia się najważniejszej prerogatywy, zwierzchnictwa nad wojskiem. Duda więc anemicznie wypowiedział się o mistralach za jednego dolara, które jakoby Rosja nabyła od Egiptu: „Pan minister posługiwał się swoją wiedzą: Ja mam swoją wiedzę na ten temat, odmienną niż ta, którą ma pan minister”.

(DZIŚ WSPOMINAMY Ś.P. MARIĘ KACZYŃSKĄ)

cwilu4uw8aaohps

Przy okazji Duda wypowiedział się krytycznie o reformie szkolnictwa i o Trójkącie Weimarskim, czyli pod dywanem złapał za nogawkę Witolda Waszczykowskiego, a za kostkę minister szkolnictwa Zalewską.

Można podkreślać, że Duda wstaje z kolan, lecz nie jest to prawdą, anemicznie broni urzędu głowy państwa, mając wielki wkład w kompromitowanie siebie. Wszak może dojść do sytuacji, iż nie będzie miał co robić jako prezydent.

Macierewicz pozbawia go wpływu na wojsko, przeprowadzając modernizację dowodzenia WP. Do tego równoprawna do Wojska Polskiego ma być Obrona Terytorialna, która nie jest wpisana w konstytucję, a tym samym będzie poza zwierzchnictwem prezydenta. Kto będzie cywilnym zwierzchnikiem? Minister obrony narodowej i to pod nazwiskiem Macierewicza.

Jak będzie Obrona Terytorialna umocowana prawnie? Sejm przegłosuje, jak Kaczyński nakaże, nie musi być to zgodne z konstytucją, czyli może dojść do bezprawia niebywałego (ulubione słówko prezesa). Zapowiada się, że oprócz WP będzie w kraju stacjonowała prywatna armia PiS. Jak zostanie użyta, jak będzie finansowana? – bo nie będzie wolontariatem.

cwikv_fwcaaporv

Macierewicza poparł minister Waszczykowski: „Rozumiem, że szef MON miał inne informacje, wynikające np. z wiedzy służb specjalnych. Być może ta informacja nie dotarła do prezydenta”. Poparł rzecznik rządu Rafał Bochenek: „To jest tak, że prezydent ma swoich doradców, a pan minister Macierewicz w ramach resortu obrony ma swoich. Na pewno im ufa, są to osoby doświadczone, mające kontakty i odpowiednie informacje od właściwych służb. Naprawdę ten temat nie powinien absorbować opinii publicznej”.

Beata Szydło nic nie mowi, bo ona przestała się liczyć. Nie wypowiada się prezes Kaczyński, druga armia powstaje nie bez jego wiedzy. Macierewicz zapowiedział defiladę Obrony Terytorialnej na przełomie grudnia i stycznia. Kto ją będzie przyjmował?

Trudno sobie wyobrazić bez Dudy. Ale do niedawno trudno było sobie wyobrazić demolowanie Trybunału Konstytucyjnego, ignorowanie Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej, więc musimy sobie wyobrażać kraj z prywatną armią PiS, która liczebnie może większa od Wojska Polskiego.

W ten logiczny sposób możemy dojść do tego, że Polska stanie się prywatnym krajem PiS.

PAMIĘTAJMY TE SŁOWA.

cwikkutwyaaxffg

cvzf6s_wyaarr5x

Monika Olejnik bezpardonowo pisze o tych, którym zależy na fetorze smoleńskim, aby zasmrodzić Polskę. Ponad dwustu krewnych związanych z ofiarami katastrofy smoleńskiej puka do drzwi Kościoła, rządu, prezydenta, ludzi dobrej woli. „Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi bliscy mają być wyciągnięci z grobów, wbrew uświęconemu tabu, aby nie zakłócać spokoju zmarłym, pochowanym z najwyższą czcią”.

kosciol

Pukają do drzwi, ale te pozostają zamknięte, w kraju, w którym jeszcze niedawno witano papieża Franciszka, rządzący ogrzewali się w jego cieple, ale, jak widać, było to koniunkturalne. Zero empatii.

Premier polskiego rządu Beata Szydło odpowiada zimno: „Taka jest decyzja prokuratury i nikt nie ma prawa ingerować”. Pani premier potrafiła ingerować w orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ale tutaj, jak widać, nie jest jej po drodze.

Prokuratura to Zbigniew Ziobro, on może wszystko. A decyzja już zapadła, wydał ją prezes PiS Jarosław Kaczyński, zgadzając się na ekshumację brata i jego małżonki.

Czego będzie szukała prokuratura? Chcą sprawdzić, czy zwłoki mają obrażenia charakterystyczne dla eksplozji materiałów wybuchowych, łatwopalnych albo innego, gwałtownego wyzwolenia energii. Prokuratorzy piszą: „Zdarzenie takie, jeśli zaistniało, niewątpliwie oddziaływałoby na pasażerów samolotu, a co za tym idzie, pozostawiłoby ślady na ich zwłokach”.

cvzp45lwgaa_1rp

Czy prokuratura nie pamięta, że były przeprowadzone sekcje kilka lat temu, m.in. Anny Walentynowicz, i nie znaleziono żadnych śladów wskazujących na zamach?

Jak długo jeszcze rządzący będą się znęcać nad ludźmi, którzy opłakują zmarłych. Można przeprowadzić ekshumacje tych ofiar, których rodziny wyrażają zgodę. Przecież nawet małe dziecko wie, że jeżeli doszło do zamachu, to nie trzeba przeprowadzać ekshumacji wszystkich ofiar.

(NO JEST SENSACJA. BYŁY RZECZNIK CBA Z WYROKIEM ZA MASTURBACJĘ W PARKU…)

cvzhtaxwgai8i7g

Nadal toniemy w różnych bzdurnych teoriach, choć MON-owska komisja smoleńska działa już od wielu miesięcy, a jej członkowie pobierają bardzo wysokie wynagrodzenia. Antoni Macierewicz epatuje nas wstrząsającymi taśmami, które mają zmienić bieg wydarzeń. Okazuje się jednak, że to hucpa, bo taśmy Putin – Tusk są znane od kilku lat. MON wydaje bezradne oświadczenia, że jeżeli ktoś wiedział, że taka taśma jest, to powinien był powiedzieć.

Prawica znowu powraca do Jurgena Rotha, wedle którego zamachu dokonał rosyjski generał na zlecenie wysokiego polskiego polityka, którego nazwisko zaczyna się na T.

A co robi Kościół? Kościół, jak zwykle, gdy są ważne sprawy, milczy, woli zaglądać suwerenowi pod kołdry. Kardynał Kazimierz Nycz powiedział niedawno, że nie spodziewa się stanowiska Episkopatu, że on jest po stronie tych, którzy protestują, ale jednak sprawę trzeba wyjaśnić. Jak widać, hierarchowie bardziej boją się ziemskiej władzy niż władzy w niebie.

(„DOBRA ZMIANA” W MEDIACH TRWA. GRATULACJE DLA TVN :))

cvziudoweae9gbe

Po co to wszystko! Wystarczyłaby przecież komisja międzynarodowa, o której tak głośno przez lata mówiło PiS. Okazało się, że tylko po to, żeby dogryźć Tuskowi, bo komisji nie będzie. Jak to powiedział kiedyś Jarosław Kaczyński, jest ryzykowna, bo mogliby wsadzić do niej samych Brzezińskich.

Rodzinom pozostaje chyba tylko napisać list do papieża Franciszka.

Polska traci przyjaciół w Europie, zostaną nam Węgry, Białoruś i… Logiczne do bólu.

polska

Dowodem na wciąż dobre relacje polsko-francuskie miał być szczyt Trójkąta Weimarskiego we Francji na początku listopada. Prezydent François Holland miał gościć kanclerz Angelę Merkel oraz premier Beatę Szydło lub prezydenta Andrzeja Dudę. Gdy jednak na początku października Warszawa zerwała rozmowy z Airbusem o zakupie 50 caracali, a Hollande odwołał przyjazd do Polski, także i to spotkanie stanęło pod znakiem zapytania.

(Jak bardzo PiS będzie blokował WOŚP w tym roku? CZY POMIMO SPRZECIWU „DOBREJ ZMIANY” ZAGRACIE ZNOWU Z ORKIESTRĄ?)

cvww0usxyaekgam

Sytuację próbowała ratować dyplomacja niemiecka. Berlin uważa, że z rządem PiS trzeba rozmawiać, a najlepiej nadaje się do tego Trójkąt Weimarski, dzięki któremu Niemcy i Francja pomagały Polsce związać się z Zachodem. Niemcy się oburzali, gdy Polska wykręcała się od współpracy weimarskiej. W kwietniu w wywiadzie dla „Wyborczej” szef MSZ Witold Waszczykowski oświadczył, że „formuła trójkąta się wyczerpała”, bo Berlin i Paryż „nie mają chęci”.

Mimo to Niemcy liczyli, że listopadowy szczyt weimarski zapobiegnie izolacji Polski w Europie. Nie zdołali jednak przekonać Francuzów. – Paryż oficjalnie zakomunikował, że szczyt musiałby dać pozytywny przekaz. A na to nie ma szans, między Francją a Polską jest za dużo rozbieżności – mówi niemiecki dyplomata.

(Jacek Rakowiecki (dziennikarz, działacz opozycji w PRL) z refleksją po roku „DOBREJ ZMIANY”! MOCNO I SŁUSZNIE.)

cvyyemqwgaaldcs

Na zeszłotygodniowym spotkaniu w kuluarach szczytu w Brukseli Szydło i Hollande zgodzili się tylko, że trzeba wyciszyć emocje. Francji na przeciąganiu awantury nie zależy, ale stosunków ocieplać nie chce. Jest przekonana, że nasz rząd celowo wydłużał negocjacje w sprawie caracali i offsetu, by zerwać je w dogodnym dla siebie momencie.

Nasze europejskie źródła wskazują, że zerwanie rozmów zaskoczyło Paryż – część dyplomatów dowiedziała się o tym z mediów. Waszczykowski nie sygnalizował tego wcześniej szefowi francuskiej dyplomacji, choć mógł się z nim spotkać podczas sesji ONZ w Nowym Jorku.

cvy4b6_w8aabx-g

A po fiasku zakupu śmigłowców sprzyjające PiS polskie media rozpoczęły antyfrancuską kampanię.

– Czujemy się dotknięci, choć zwykliśmy tak tego nie demonstrować jak Francuzi – mówi niemiecki dyplomata. – Niemcy też mają udziały w Airbusie, decyzja Warszawy uderzyła również w nas.

Do tej pory Berlin nie reagował na ataki polskich mediów prorządowych ani na wycieczki szefa naszego MSZ. Nie chciał dawać pożywki antyniemieckiej propagandzie.

(„Niemożliwe jest wypełnienie zaleceń Komisji Europejskiej, bo wiązałoby się to z naruszeniem prawa. …”)

cvzeadwweaaf3k6

– Po awanturze o caracale u nas też słychać wątpliwości co do sensu współpracy z Polską – mówią w Berlinie. W tym roku zaplanowano jeszcze dwa spotkania szefów MSZ obu krajów. W przyszłym roku w Polsce powinny się odbyć konsultacje międzyrządowe.

Według naszych rozmówców zerwanie rozmów z Airbusem oznacza, że Polska wycofuje się z unijnej polityki obronnej. Dzięki 3 mld euro, które w ramach offsetu zamierzał u nas zainwestować europejski koncern, Polska miała stać się jego piątym filarem. Fabryka w Łodzi miała w przyszłości produkować helikoptery na rynek światowy.

– Polska z ideologicznych względów odwróciła się do Europy plecami. To ryzykowne zagranie. Traci w Europie przyjaciół – mówi unijny dyplomata. Zaznacza, że na horyzoncie są rozmowy o przyszłości Unii Europejskiej.

Polsce będzie trudno uzyskać wsparcie Francji.

cvxegl-xgaaywkr

I CAŁY ŚWIAT SIĘ Z NAS ŚMIEJE 🙂

Waldemar Mystkowski też pisze o ekshumacjach, w tym opłacie za męża dla Beaty Gosiewskiej.

poplatnosc

200 krewnych ofiar katastrofy smoleńskiej nie godzi się na ekshumacje ciał swoich bliskich. Czy jednak mają szanse w starciu z „niezłomnością” Zbigniewa Ziobry, jego prokuratorów, przede wszystkim Antoniego Macierewicza, który będzie szukał drobinek prochu strzelniczego na prochach ofiar na poparcie tezy: „wybuch był”.

Swego czasu Macierewicz źródło wybuchu umiejscawiał tam, gdzie znajdowała się kabina pasażerska Lecha Kaczyńskiego, więc powinna wystarczyć mu ekshumacja zwłok brata Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiednik licznika Geigera zaterkocze i ma udowodnioną swoją 6-letnią tezę: „wybuch był”, czyli zamach.

Macierewicz może się zabezpieczać, że licznik Geigera nie zaterkocze, bo także swego czasu prezes PiS stwierdził, że nie rozpoznał brata przy autopsji. W tym samym czasie mówiło się, że częściach ciał poszczególnych ofiar, m.in. o nodze śp. Przemysława Gosiewskiego, która mogła trafić np. do trumny pod innym nazwiskiem. Jak to w czasie katastrofy lotniczej, części ciał latały według praw fizyki, ale nie według widzimisię Macierewicza. Wszak można sobie przy takim obrocie sprawy wyobrazić, że na Wawelu korpus Lecha Kaczyńskiemu ma dosztukowaną nogę Gosiewskiego. Jarosław nie rozpoznał brata, tym bardziej nie rozpoznał nogi Gosiewskiego. Makabreska? Tak. Macierewiczowi chodzi o taką makabreskę. Tak walnąć publikę w łeb ekshumacjami, aby nie wiedzieli, o co chodzi, a przy okazji sprofanować prochy, aby udowodnić tezę „wybuch był”.

cvxb5lxw8aamvye

Na taką nekropolitykę nie zgadzają się ludzie poważni, jak Paweł Deresz i 200 innych osób krewnych ofiar. Nie chcą, aby bezczeszczono prochy, ale przede wszystkim nie deptano pamięci o ich bliskich w imię potrzeb politycznych przez takich zombie życia politycznego, jak Macierewicz i jego sponsor polityczny Jarosław Kaczyński.

Deresz po Wszystkich Świętych chce iść do sądu i zaskarżyć decyzję o ekshumacji pisowskich polityków, którzy chcą zorganizować wykopki cmentarne. Ma wsparcie tak ważnej instytucji, jak rzecznik praw obywatelskich. Adam Bodnar napisał list do zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka – dowodzącego ekshumacjami-wykopkami smoleńskimi. Bodnar przypomina w liście stanowisko Sądu Najwyższego, iż „poszanowanie zwłok jest istotnym elementem kultury europejskiej, a także jednym z fundamentów doktryny Kościoła katolickiego, głoszącej, że ciało zmarłego powinno być traktowane „z szacunkiem i miłością”.

cvzswlixgaarv9h

Wiara wiarą, ale w europejskiej kulturze winno rządzić prawo, Bodnar pisze: „Nie powinno więc budzić wątpliwości to, że ekshumacja zwłok i szczątków ludzkich dokonywana na zarządzenie prokuratora stanowi władcze wkroczenie w sferę prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej. Dlatego osobom bliskim muszą służyć środki prawne w celu ustalenia, czy wkroczenie przez prokuratora w ową prawnie chronioną sferę miało uzasadnienie (nie miało charakteru ekscesywnego)”.

cvzmqd2xgaarlsy

PiS doszedł do władzy w dużej mierze, zbijając kapitał na katastrofie smoleńskiej. Czy ta renta polityczna nie jest wystarczająca, czy dalej chcą zyskiwać niezasłużone tantiemy, jak druga żona Przemysława Gosiewskiego, o którym wyżej wspominam. Ona domaga się kolejnych 5 mln zł odszkodowania za śmierć swego męża. Pytanie do Gosiewskiej, ale też do Macierewicza i Ziobry. Kiedy ostatnio byli na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej? Bo mogliby przeczytać, jak napisano na nagrobku Gosiewskiego jego słowa: „Wdzięczność jest ważniejsza od pieniędzy”. W polityce winna znaleźć zastosowanie trawestacja, która brzmi: „Wdzięczność jest ważniejsza od polityki, od władzy”. Wszak to jest wykładnia „służby polityki”. Hm?

cvzsd6hwcaa_9bc

csfhkevwyaqtmo8

Pacjent Antoni Macierewicz ze swoimi współtowarzyszami z sali (podkomisji badania katastrofy smoleńskiej) mieli pomysł zakupu w Czechach tupolewa, rozpędzenia go i zderzenia z brzozą umieszczoną na samochodze.

To nie wymysł ludzi głęboko upośledzonych, to prawda.

zderza

Choć plan eksperymentu brzmi nieprawdopodobnie, Paweł Deresz, wdowiec po Jolancie Szymanek-Deresz, przedstawił go jako „potwierdzoną plotkę”. – Dotarły do mnie wieści, że komisja zamierza zakupić nowego tupolewa w Czechach i dokonać następującego eksperymentu: rozpędzić go do olbrzymiej prędkości i zderzyć z samochodem, który również pędzi, a na dachu tego samochodu umieszczona będzie brzoza – mówił dziennikarz na antenie TVN24 .

 

– Były takie plany. W czasie burzy mózgów zastanawialiśmy się na tym, ale ostatecznie odrzuciliśmy ten pomysł – przyznał dr Wacław Berczyński, przewodniczący podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej. Dlaczego koncepcja upadła?

– Głównie ze względów bezpieczeństwa. Łatwo to sobie wyobrazić: pędzące auto, przecież ktoś musiałby je prowadzić. Nie sposób przewidzieć, jak mogłoby się to zakończyć. Poza tym zorganizowanie takiego eksperymentu to ogromne koszty. Nie wspominając o tym, że nie mamy samolotu, którego moglibyśmy użyć w takim doświadczeniu – tłumaczył Berczyński.

Podkomisja smoleńska została  powołana przez Macierewicza do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej. Jej członkowie początkowo zapoznawali się z dostępnymi dokumentami w tej sprawie, m.in. materiałami komisji Millera, która wcześniej badała przyczyny katastrofy oraz prokuratury. Członkowie podkomisji oglądali też w bazie lotniczej w Mińsku Mazowieckim drugi z polskich Tu-154M, bliźniaczy do tego, który rozbił się pod Smoleńskiem.

Szef MON tłumaczył, że powodem powołania podkomisji było „ujawnienie ukrywanych lub nieznanych wcześniej informacji, które mają istotne znaczenie dla ustalenia przyczyn katastrofy”.

Rozmowa z aktorem zamachowym, Redbadem Klijnstrą. Osobliwa lektura.

csiz7plwcaie-9o

Tymczasem Komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania – konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu, którą forsował Macierewicz. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

cscn_f7ukaad5ab

Poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza rozdziwił gębę i zwrócił się do Macierewicza, aby ujawnił nagrania z podkomisji, gdy rozważano ten pomysł z tupolewem ścigającym brzozę.

Każdy chciałby zabawić się w takim kabarecie. Idioci mogą, a normalni – nie?

cseqrtuxgaamlme

Waldemar Mystkowski na takie dictum też parsknął i opublikowałł tekst na Koduj24.pl.

tupolew

Sezon dopiero się zaczął, a już jest „interesująco”. Serial „Smoleńsk” leci (nomen omen) szósty sezon, a ten zapowiada się na lepszy od poprzednich. Prawda, iż główny realizator Antoni Macierewicz z pomysłów wyprztykał się, ale szczegóły i ich interpretacje mogą być o wiele ciekawsze niż suspensy, gatunkowe zwroty akcji. Macierewicz jest teraz w bezpośrednim posiadaniu dostępu do dowodów, a więc do ich przetwarzania. I o to teraz będzie chodzić w szóstym i następnych sezonach.

Wydawało się, że pomysł ze zderzeniem Tupolewa z brzozą, jadącą na samochodzie to scenariusz filmu klasy C, albo jeszcze niższej i to nie z Hollywood, lecz Bollywood. Ależ nie! Taki scenariusz był opracowywany. Macierewicz i jego tzw. eksperci (bynajmniej nie od katastrof lotniczych) zastanawiali się nad zakupem Tupolewa w Czechach, rozpędzenia go – jak to określono – do „olbrzymiej prędkości i zderzenia go z samochodem, na którego dachu umieszczona byłaby brzoza”. Fantazja? Nie. Potwierdza to szef podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej, dr Wacław Berczyński: – „Były takie plany. W czasie burzy mózgów zastanawialiśmy się na tym, ale ostatecznie odrzuciliśmy ten pomysł. Głównie ze względów bezpieczeństwa. Łatwo to sobie wyobrazić: pędzące auto, przecież ktoś musiałby je prowadzić”. Lecz ktoś mógł się poświęcić. Macierewicz jest bohaterski, wszak rozdaje złote medale swoim Misiewiczom. Jarosława Kaczyńskiego wykluczamy, bo nie ma prawa jazdy.

Zauważmy, co stwierdzono: „burzę mózgów”. Nie byłem w czasie tej burzy, ale przypomina mi ona inną burzę mózgów, gdy McMurphy grany przez Jacka Nicholsona chce przegłosować transmisję z meczu w telewizorze, który mają nad głową mózgowicze. Nie udaje mu się, acz niewiele brakowało, jednego bodaj głosu. Siostra Ratched „ostatecznie odrzuciła ten pomysł. Głównie ze względów bezpieczeństwa”.

crslt3_xyaar4vc

Lecz nie koniec z tą „burzą mózgów”, wszak naród też chce brać aktywny udział w szóstym sezonie „Smoleńska”. Identyfikuję się z narodem, a ze mną poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza, który napisał do ministra list otwarty, interpelację, aby udostępnić nagranie z „burzy mózgów”, tj. z posiedzenia podkomisji, z rozmów o brzozie, jadącej na dachu samochodu i ścigającym ją Tupolewie. Brejza zadaje wiele szczegółowych pytań, ale najważniejsze jest moje: dlaczego koncepcja ze ścigającym Tupolewem za brzozą na samochodzie upadła? Dlaczego? Czyżby ta burza mózgów tak była groźna, że zwaliła brzozę?

Suweren oczekuje tego odcinka z burzą mózgów, co po burzy z ekspertów zostało itd.? Nie może bawić się tylko sam Macierewicz. My też chcemy to oglądać, a przynajmniej słuchać, bo nie pójdziemy do swoich łóżek.

csiq0bmwiaamk7c

Monika Olejnik zaś opowiada o swoich przeżyciach z oglądania filmu „Smoleńsk”.

czy

Byłam na filmie „Smoleńsk”. Najpierw się wzruszyłam, potem wkurzałam coraz bardziej. Wzruszające były sceny, kiedy pokazywano przejazd trumien z parą prezydencką Krakowskim Przedmieściem, kiedy pokazywano opłakujących warszawiaków. A potem było coraz gorzej. Takiej manipulacji dawno nie widziałam, takiej dawki kłamstwa, przeinaczania faktów.

Reżyser Antoni Krauze ma prawo do własnych przemyśleń, do zrobienia filmu, jaki mu się żywnie podoba, ale niestety w ten film została wciągnięta machina rządowa i nie tylko.

Film jest pod patronatem prezydenta Dudy. Na film wysyła uczniów minister edukacji Anna Zalewska. To nie jest zwykły film, tylko film, który przedstawia prawdę, jak to mówi Jarosław Kaczyński, prawdę o Smoleńsku, „przez zręczną intrygę fabularną”.

Film jest źle zrobiony, ma zły scenariusz, jest źle zagrany. Maria Kaczyńska, grana przez Ewę Dałkowską, sprawia wrażenie zimnej, zgryźliwej, pozbawionej empatii postaci.

csi4gfgwiaa-b3f

Pani minister edukacji mówi, że jest to film edukacyjno-biograficzny, dokumentalny. Dokumentalny o tyle, że są wykorzystywane prawdziwe zdjęcia, a to z Krakowskiego Przedmieścia, a to ze spaceru Putina i Tuska po sopockim molo. Film jednoznacznie przedstawia historię smoleńską: to była zmowa Rosjan i Polaków. To oni mają krew na rękach. Co wyniosą z tego filmu uczniowie? Zapewne to, że Putin z Tuskiem umówili się na wyeliminowanie prezydenta i elit polskich.

Antoni Macierewicz, który uciekł ze Smoleńska do Warszawy, był pół godziny drogi od tej tragedii, teraz głosi, że byliśmy pierwszą wielką ofiarą terroryzmu. To on w swoim raporcie stwierdził, że na pokładzie samolotu były wybuchy, w kadłubie, w salonce i na skrzydle. Te wybuchy są na filmie, zgodnie z teorią Macierewicza przelatuje ognista kula i samolot rozpada się w powietrzu.

Widzimy też scenę, kiedy duchy smoleńskie spotykają się z duchami katyńskimi, oficerowie witają prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ściskają się z jego małżonką i z innymi pasażerami samolotu. To chyba jedna z najbardziej wstrząsających scen.

Jarosław Kaczyński chciałby, żeby ten film był wyświetlany na świecie. Oby tak się nie stało, bo film jest kompromitacją wybitnego reżysera.

Czytam, że starosta z Jarocina kupił dwa tysiące biletów dla uczniów, to naprawdę zgroza.

W filmie jest konsultant do spraw obyczajowych, którym jest brat cioteczny Jarosława Kaczyńskiego, a w realu chyba potrzebny jest konsultant do spraw zdrowego rozsądku. Macierewicz kontynuuje swoją misję i chce dowieść tego, co już dowiódł. W raporcie napisał: „materiał dowodowy jest jednoznaczny, nikt bardziej niż władcy Federacji Rosyjskiej nie skorzystał na śmierci prezydenta RP”.

Teraz władza funduje rodzinom smoleńskim kolejne przeżycie, oto prokuratura zadecydowała, że będą ekshumacje wszystkich ofiar, poza tymi, które były już ekshumowane dla potrzeb śledztwa. Są tacy, którzy chcą tego, ale są tacy, którzy sobie nie życzą, niestety nic nie mogą zrobić. Z komunikatu prokuratury wynika jasno, że pary prezydenckiej też.

Czy czeka nas powtórny pogrzeb prezydenta Kaczyńskiego i jego żony na Wawelu?