Posts Tagged ‘Nadzwyczajny Zjazd Badaczy Dziejów Najnowszych’

Jarosław Kaczyński rządzi przez telefon. Dzwoni do Beaty Szydło, a ta zadziera kiecę i jak trusia wykonuje polecenia. Czyli administrowanie przez bezprawie.

Pisze o tym Agata Kondzińska.

slabnie

Premier Beata Szydło zapowiada zmiany w rządzie. Odejść ma minister finansów Paweł Szałamacha, a wzmocnić się wicepremier Mateusz Morawiecki.

Pierwszy jest człowiekiem premier Szydło, drugi – prezesa Kaczyńskiego. To jasne, że decyzje o dymisji nie zapadły w rządowym ośrodku władzy w Alejach Ujazdowskich, ale w partyjnym centrum dowodzenia przy Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma PiS.

Tam pielgrzymują ministrowie, tam chadza szef Narodowego Banku Polskiego, tam na nocną naradę zjeżdża premier z ministrami. To Kaczyński recenzuje rząd, gdy wskazuje: „Jest czołówka i są tabory”. I to on w kampanii mówił: „Jeżeli Beata Szydło będzie dobrym premierem, to ma gwarancję czterech lat”.

W PiS nie ma planu szerokiej rekonstrukcji rządu. Bo wówczas zmiana dotknęłaby panią premier, a Jarosław Kaczyński musiałby zagrać główną rolę nie za kulisami, lecz przed publicznością. I dowiedziałby się, czy nagrodzi go brawami, czy zgani gwizdami. Kaczyński woli się posługiwać statystami. Dlatego ze sceny nie zejdzie szef MON Antoni Macierewicz, kapłan religii smoleńskiej – choć jego dymisji chce 43 proc. Polaków (sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”). Nie osłabi się pozycja Zbigniewa Ziobry wyznaczonego do rozprawy z sędziami (jego dymisji chce 24 proc.). Nadal mocny będzie wicepremier Piotr Gliński od krzewienia kultury wyłącznie narodowej. Spokojny może być wojujący z lewactwem i uchodźcami minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Potężny stanie się Morawiecki – już bez rywali w rządzie, tj. ministrów skarbu Dawida Jackiewicza i finansów Pawła Szałamachy.

ctxwgftxeaaxbvs

Zmiany w rządzie, które zapowiada premier, mają być strukturalne i personalne. Ale będą tylko pozorne i służące głównie przeformowaniu szeregów PiS. Coraz słabsza będzie za to pozycja samej premier, którą przed dymisją chronią jedynie drugie miejsce w rankingu zaufania do polityków i zamiłowanie prezesa PiS do tego, by rządzić państwem przez telefon.

PiS prowadzi politykę kadrową wg wzorca „Misiewicze”. Dominika Wielowieyska analizuje ten syndrom.

najwiekszym

Każdą nominację – czy to w spółce skarbu państwa, czy w jakiejkolwiek instytucji państwowej – trzeba rozpatrywać osobno. I tu znów ulubiona przez niektórych „symetryczność” zawodzi. Największym problemem nie jest to, że PiS wsadza swoich ludzi wszędzie, gdzie się da, ale to, że wsadza tam ludzi bez kompetencji.

Partia Jarosława Kaczyńskiego – jak żadna inna formacja do tej pory – dostarczyła masę dowodów na zwykłą nieudolność. Oskarżenia pod adresem nowych władz w stadninach koni arabskich zostały potwierdzone przez totalną kompromitację w czasie prestiżowej aukcji Pride of Poland. Przejęcie TVP jest równoznaczne z poważnym spadkiem oglądalności, co przyznaje nawet część działaczy PiS niechętna Jackowi Kurskiemu. Tych przykładów jest więcej. Co nie oznacza, że wszyscy nominaci PiS są niekompetentni. Nie wszyscy są #misiewiczami – jeśli już mamy się odwoływać do słynnej i trafionej akcji Nowoczesnej, która z b. współpracownika szefa MON Bartłomieja Misiewicza uczyniła symbol owej niekompetencji.

(A TYMCZASEM JEST STRACH PRZED ZMIANĄ W RZĄDZIE…)

ctxvemrvyaa536f

Ale gdy szefem Polskiego Holdingu Obronnego miał zostać b. poseł PiS Mariusz A. Kamiński, to akurat Stefan Niesiołowski – którego o miłość do PiS nie można podejrzewać – stwierdził, że to wcale nie jest taka zła kandydatura, bo ten młody działacz na temat tej dziedziny wie całkiem sporo (Kamiński prezesem w końcu nie został). Nie powinno się więc stosować jednej miary do każdej nominacji tylko dlatego, że zdecydowali o niej politycy.

Żadne procedury ani dobre chęci nie pomogą, jeśli działacze partyjni będą ciągnąć za sobą sznur nieudaczników, a lojalność i dokonania w krzewieniu teorii zamachu smoleńskiego będą podstawowym kryterium. Brak kompetencji zawsze się zdarzał, im niższy szczebel rozdawnictwa posad, tym częściej. Ale dziś grozi nam prawdziwa inwazja ignorantów na każdym szczeblu.

Waldemar Mystkowski pisze o tym, jak historycy wkurzyli się na PiS.

pismidas

PiS ma szczególny dar. Wszystko tej partii zamienia się w… hmm… w złoto. Tak jak królowi Midasowi, który dostał ten dar od Dionizosa. Zamieniał w złoto nawet chleb i wino, a jak powszechnie wiadomo, raczej złotem nie można się najeść. Tak PiS-owi wszystko zamienia się w pisowskie złoto. Dla opozycji owo złoto to tombak, a tak naprawdę jest to wielkie g…no. Takie to złoto.

Historycy postanowili się przeciwstawić pisowskiemu złotu i zwołują Nadzwyczajny Zjazd Badaczy Dziejów Najnowszych, bo uważają, że „historia najnowsza podlega postępującej ideologizacji, mitologizacji, instrumentalizacji i wręcz banalizacji”.

Rocznica Bitwy pod Wiedniem. Proszę bardzo – ocalał Jan III Sobieski, bo był ówczesnym TW Bolkiem, a „poległ” patriotycznie Lech Kaczyński. I bach! – Midas Macierewicz uszczęśliwia naród apelem smoleńskim w dniu rocznicy 1683.

Chrzest Polski – rok 966. Za Bolka robił Mieszko I. I tak dalej. Nawet młodzieży wciska się ten kit… przepraszam: złoto PiS. W Szamotułach w Zespole Szkół nr 2 w gazetce ściennej napisano, iż twórcami Polski porozbiorowej byli Józef Piłsudski, Jan Paweł II i… Lech Kaczyński.

(TAK SAMO ZROBIŁ PUTIN, ABY NIKT NIE USUNĄŁ GO ZE STOŁKA…)

ctxnwnmvuae8eeb

Historycy chcą przeciwstawić się owemu złotu PiS, wyrażają solidarność „z kierownictwem Muzeum Historii II Wojny Światowej oraz historykami zwalnianymi przez nowe władze z IPN”. Zjazd historyków ma się odbyć 5 listopada, a zaproszenie dla kolegów podpisały najwybitniejsze autorytety od naszych dziejów: profesorowie Andrzej Paczkowski, Ewa Domańska, Karol Modzelewski i Henryk Samsonowicz. Zapowiadane są wystąpienia na zjeździe innych wybitności: profesorów Andrzeja Friszkego, Marcina Kuli, Jana Pomorskiego czy Pawła Machcewicza. Ten ostatni to właśnie twórca Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, którego usiłują odwołać ze stanowiska.

Kolejna branża, nader wrażliwa dla PiS – historycy, zamienia się w KOD historyków, w komitet obrony historii przed ideologizacją, mitologizacją, instrumentalizacją i banalizacją. Na szczęście dla PiS nie ma Komisji Weneckiej od historii, ale jest ośmieszanie się, bo taki tylko werdykt może wydać ktokolwiek rozumny o robocie Midasów PiS.

Jak wiadomo, Midas jest nie tylko synonimem zamieniania wszystkiego w złoto, a przede wszystkim przypisywano mu wyjątkową głupotę. I taka jest wartość daru PiS, który czegokolwiek się dotknie, zamienia w g…no. Tym razem jest to g…no historyczne.

KOD dostał prestiżową nagrodę Parlamentu Europejskiego.

kodznagroda

Komitet Obrony Demokracji został wyróżniony przez Parlament Europejski Nagrodą Obywatelską. Mateusz Kijowski odebrał ją z rąk europosłanki Róży Thun. To właśnie Thun nominowała KOD do nagrody, uzasadniając jej przyznanie mówiła, że Komitet „skupia rzesze obywateli wokół wspólnych wartości europejskich”. – Zaledwie w 5 miesięcy stał się rozpoznawalny w Polsce oraz w innych państwach członkowskich przez swoje nieustępliwe dążenie do kształtowania postaw demokratycznych. Jest to największy ruch obywatelski, od kiedy Polska odzyskała niepodległość w 1989 r. – mówiła.

Brawo my!

Tzw. rzetelne i bezstronne „badanie katastrofy” – ciąg dalszy farsy Macierewicza.

cta6qe2xgaea-mb

Lewicowy prezydent Częstochowy pisze:

ctbhvboxgaezrrh