Posts Tagged ‘Parlament Europejski’

Pogłębiony „sukces” w PE Matołusza vel Pinokiusza

A wydawało się, że 1:27 Beaty Szydło nikt nie prześcignie.

Miarą sukcesu wystąpienia Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim o przyszłości Unii Europejskiej może być entuzjazm brytyjskiego europosła Gerarda Battena, który wsparł premiera rządu pisowskiego i wezwał go, aby Polska wzorem swoim z II wojny światowej teraz pomogła w Brexicie.

Morawiecki nie jest wszak lotnikiem Dywizjonu 303, a bardziej kamikaze Jarosława Kaczyńskiego. Wygląda na to, że „dzielnie” walczy o Polexit. Przecież patriotyzmy mają swoje granice, niech Batten walczy o jak najlepszy Brexit, bo Morawiecki zaangażował się w Polexit.

Morawiecki w Parlamencie Europejskim odniósł niejaki sukces. Liczba wygłoszonych przez niego bredni jest godna odnotowania w Księdze Guinnessa, pogłębił „sukces” Beaty Szydło 1:27, co wydawało się niemożliwe. Tylko dlatego, że Jarosław Kaczyński zachorzał na kolano, nie był witany entuzjastycznie na Okęciu.

Gdybym był złośliwy, zaproponowałbym Morawieckiemu, aby trochę poczekał na powrót do zdrowia prezesa – byłby witany na lotnisku w samym Baranowie, gdzie rząd PiS zamierza wybudować lądowisko godne ich wizji. Moja względna niezłośliwość wszak zasadza się na tym, że napisałem Baranów, a powinien – Pacanów.

Polska w wydaniu Morawieckiego zaprezentowała się jako Pacanów, a on sam jako ta koza, która jest kuta na cztery łapy. Premier poszerza zasób porównań, do tej pory powszechnym było nazywać go Matołusz, teraz przechyliło się na stronę nomenklatury Pinokiusz.

Problem z Morawieckim jest jeszcze inny, nie dość że nie jest samodzielny i do imentu krętacz, to przede wszystkim posiada średnią wiedzę o naszej tradycji. Był łaskaw stwierdzić, iż należał do „Solidarności”, co mija się z prawdą, bo „Solidarność Walcząca” jego tatusia Kornela walczyła ze związkiem zawodowym, którego pierwszym przewodniczącym był Lech Wałęsa. To jest podszywanie się pod krętactwa tamtych czasów. Aby zwodzić Polaków, komuchy wszystkie inne związki zawodowe nazwali, jak Solidarność – NSZZ, czyli Niezależnymi Samorządnymi Związkami Zawodowymi.

I tego nie powiedział Matołusz vel Pinokiusz, iż podszył się pod Solidarność. Chciał się przedstawić bardziej papieski niż sam papież (bardziej solidarnościowy niż ikona Lecha Wałęsy), czym przypomina komucha też tamtych czasów Mieczysława Moczara. Kimś takim jest Morawiecki – vel Moczar naszej demokracji. Czy Matołusz vel Pionokiusz zarumieni się z powodu, iż kompromituje Polskę, w której jak w Pacanowie podstawia cynicznie swoje ambicje do podkucia (a przecież brak mu intelektualnych kompetencji)?

Chciałem naszemu Pinokiuszowi przypomnieć, jak wyglądał schemat naczelnych organów państwowych w konstytucji PRL z 1952 roku, w której „odrzuca się powszechną dla demokracji burżuazyjnej zasadę podziału władz na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą”.

Morawiecki zatem nie wywodzi się z „Ducha praw” Monteskiusza, ale z „Krótkiego kursu WKP(b)”. I tę jego różnicę odnotowano w Parlamencie Europejskim. To jest pogłębiony sukces 1:27. I proszę, wydawało się, że Beaty Szydło nikt nie prześcignie. Matołuszowi vel Pinokiuszowi się udało.

Reklamy

PiS kombinuje, jak nie przegrać przegrane wybory

Dlaczego PiS w trybie nagłym – za prezesem: bez żadnego trybu – zwołuje posiedzenie Sejmu, wszak nie ma szczególnie pilnej ani nagłej potrzeby. To styl tej partii: robić przekręty w nocy, gdy nikt się nie spodziewa, a najlepiej w Sali Kolumnowej bez opozycji i poza okiem mediów.

O co może chodzić w tym „bez żadnego trybu”? Na razie wieści są takie, że chodzi o ordynację wyborczą, tę dotyczącą kodeksu wyborczego do Parlamentu Europejskiego. Czyżby? Skąd ten pośpiech, wszak wybory do PE dopiero za rok. Można spokojnie za kilka miesięcy manipulować.

Obawiam się, że ordynacja może być tylko pretekstem, a zupełnie inna kwestia dla PiS paląca. Przyjrzyjmy się, jak PiS chce manipulować – zaznaczam, iż wieści są niepełne i mogą być nieistotne, bo po partii Kaczyńskiego należy spodziewać się najgorszych przewałów.

Jeden z polityków tej partii był powiedzieć o potrzebie nowej ordynacji (talent, który powinien zasilić zespół „Ucho prezesa”): „Uważam, że w Polsce powinniśmy zastanowić się nad całą ordynacją, nie tylko do PE”.

A zatem nie chodzi tylko o ordynację do PE. Śmiesznie też brzmi „w Polsce powinniśmy”. Ten polityk – świadomie nie wymieniam jego nazwiska, bo w takich narracjach nie przepadam za obślizgłymi postaciami (patrz: „Potęga smaku” Herberta) – zawłaszcza przestrzeń wspólną: w Polsce. Niestety w Polsce mieliśmy najeźdźców zewnętrznych – Niemców i Sowietów – w tej chwili mamy najeźdźców wewnętrznych – PiS. Szkody są niepowetowane – szkody plagi i zarazy; PiZ właściwiej brzmi niż PiS. I nie wiadomo, jak skończy się ten bardak.

Z ordynacją zatem będzie jak z ustawami o Trybunale Konstytucyjnym i sądowniczymi. Tak długo będą przy nich manipulować, aż głosowanie okaże się bez sensu, a w wypadku niekorzystnego rezultatu PiS zaskarży wyniki do zawłaszczonych przez siebie sądów.

Ten sam polityk był przyznać się do swego słabego umysłu, bo dla niego „ordynacja do PE jest bardzo skomplikowana. Ja znam niewielu polityków, którzy potrafią wyjaśnić o co tam chodzi”. Głupi zawsze myśli, że inni dorównują jego stanowi umysłu, jak Forrest Gump o IQ 72.

PiS chce ustawić w kraju politykę zerojedynkowo: my kontra oni. PiS kontra antyPiS. To bardzo wygodny podział, gdyż eliminuje mniejsze podmioty polityczne i może zlikwidować lewicę. Nowa ordynacja do PE ma podnieść próg na wysokość 15-20 proc. Praktycznie byłyby to JOW-y (Jednomandatowe Okręgi Wyborcze).

Istnieje jeszcze jedna możliwość manipulacji, która nijak się może mieć z wynikiem w skali krajowej, bo ilość mandatów może być większa w regionach wschodnich, w których PiS ma większe poparcie.

PiS zatem może przegrać wybory, lecz okaże się, że zdobył więcej mandatów. Krętactwa trwają od początku ich władzy, będą się nasilać w miarę, gdy zaglądnie im w oczy katastrofa porażki. Wszak Andrzeja Dudę i Beatę Szydło czeka Trybunał Stanu, a Jarosława Kaczyńskiego jakiś inny Trybunał. Nie może być tak, że niszcząc ojczyznę ujdzie im na sucho, jak komunistom w 1989 roku. Co ostatni mieli usprawiedliwienie, iż na ich miejscach mogli być gorsi – a co pisowcy? Dobrowolnie rozmontowują sprawiedliwość i demokracje oraz wypisują nas z Zachodu. Za to należy się sprawiedliwość.

Timmermans jest biczem na PiS

Polska rządzona przez PiS traci twarz.

Upolitycznienie sądownictwa w Polsce po raz kolejny było tematem dyskusji w instytucji unijnej. W Parlamencie Europejskim w Strasburgu debatowano na ten temat na prośbę Komisji Europejskiej.

Instytucje unijne przecierają ścieżki związane z uruchomionym po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej artykułem 7 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE), który stwierdza poważne naruszenie przez państwo członkowskie wartości unijnych. W tym wypadku chodzi o zniszczenie przez PiS niezależności sądownictwa, zachwianie trójpodziału władzy.

Unia traci dziewictwo w kwestii pouczania o demokracji, a Polska rządzona przez PiS traci twarz. Trudno orzec, jakie będą następne kroki, bo wszystko to dzieje się po raz pierwszy.

Komisja Europejska najprawdopodobniej na tej postawie sformułuje wniosek do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu, który może orzec, iż sądownictwo w Polsce stało się partyjne, a nie niezależne. Na końcu tego łańcuszka procedur może dojść do nałożenia sankcji na Polskę.

Co warto zapamiętać z debaty w Strasburgu? Wiceszef KE Frans Timmermans, który pilotuje naszą sprawę przez meandry procedur, powiedział: – „W ciągu ostatnich 6 miesięcy rząd polski wprowadził szereg zmian, które wyrządziły wiele szkód, po Trybunale Konstytucyjnym i Krajowej Radzie Sądownictwa, teraz Sąd Najwyższy może zostać poddany kontroli politycznej”. Timmermans konkludował: – „Jeżeli nie znajdziemy rozwiązania, to komisja będzie musiała przestrzegać zasad. To nie jest narzucanie z zewnątrz, to pilnowanie uzgodnień”.

Wiceszef KE zapowiedział wizytę w Warszawie w następnym tygodniu. Dopuścił się lapsusu: „Polecę do Moskwy w poniedziałek”. Nie jestem pewien, czy to wpadka, czy freudyzm, bo u polityków zachodnich może już działać podświadomość: myślisz „Polska”, mówisz „Moskwa”. Taki to kierunek cywilizacyjny w polityce wewnętrznej i zewnętrznej nadawany jest przez polityków PiS.

Timmermans najskuteczniej obnaża demolowanie demokracji w Polsce – jest jak na razie najboleśniejszym i najskuteczniejszym biczem na PiS.

SZUMEŁDA BARDZO SŁUSZNIE. RZĄD PiS NIE JEST REPREZENTANTEM NARODU, ALE JEGO ZDECYDOWANEJ MNIEJSZOŚCI. Niech nie wypowiadają się w imieniu wszystkich Polaków!

Cztery zaległe teksty Waldemara Mystkowskiego.

Wymienić orła białego na pawia

Parlament Europejski podjął rezolucję, iż w kraju rządzonym przez pawie niszczona jest demokracja.

Zdziwiony jestem, że herbem Polski pod panowaniem PiS nie jest paw. Orzeł biały to taki sobie ptak, który zwykle starcie z jastrzębiem sromotnie przegrywa. A paw odpowiednio skrzeczy i nikt go w wielkości decybeli na najwyższych tonach nie przebije. Ilość pawi w PiS jest co najmniej równa ilości ministrów, tylu pawi nie ma żaden rząd na świecie. Dzisiaj pawie PiS wyszły przed mikrofony, nie wszyscy dziennikarze mogli zachować słuch, bębenki mogły im paść, a na pewno rozum. Także pawie ogony PiS przewyższają ilością kolorów klasycznej tęczy.

I wszystko byłoby w porządku. Pawie sobie poskrzeczały, zmniejszyła się wrażliwość słuchu dziennikarzy, gdyby nie Parlament Europejski, który podjął rezolucję, iż w kraju rządzonym przez pawie niszczona jest demokracja.

Nie wiem, jaki związek istnieje między pawiem a pawianem, na pewno onomatopeiczny. Mogliśmy zobaczyć, że niektórzy od razu przeistoczyli się w pawianów. Dostali małpiego rozumu po rezolucji PE. Beata Szydło nawet zapowiedziała, że na szczycie europejskim w Goeteborgu odniesie się do – jak napisała na Twitterze – „dzisiejszych skandalicznych wydarzeń w PE”.

Szczyt europejski gromadzi przywódców krajów europejskich pod godnym kierownictwem szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska i raczej – a w zasadzie na pewno – żaden z przywódców nie jest europarlamentarzystą. Więc komu zaskrzeczy premier Szydło o „skandalicznych wydarzeniach”, hę?

Za Juliuszem Słowackim optuję, iż nie wystarczy stwierdzenie: „pawiem narodów byłaś i papugą”. Należy w symbolice państwa coś zmienić, aby dorównał aspiracjom ministrów rządu PiS i samej Szydło. Paw to piękny ptak, choć paw pisowski jest nielotem, za to lepiej skrzeczy od innych.

Rząd jakby przewidział „skandal w PE” i wysłał „niezależnych” dziennikarzy na tournee europejskie. Trochę tego nie rozumiem, acz wydaje mi się, że od skrzeku pawi PiS nie padł mi rozum. Po co mają przekonywać „niezależni” dziennikarze prawicowi, iż w Polsce demokracja ma się dobrze. Mogę się założyć, że w Moskwie przyjęci zostaliby ze zrozumieniem i dostaliby zasłużoną porcję oklasków. A tak do Berlina pojechali m.in. Piotr Semka (publicysta tygodnika „Do Rzeczy”), Cezary Gmyz (korespondent TVP), Olga Doleśniak-Harczuk (zastępca redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”) i Krzysztof Skowroński (prezes SDP).

Napisałem, że byli m.in. ci, a nie inni dziennikarze. Nie wiem, jacy inni byli, ale wiem, że na spotkanie „niezależnych” dziennikarzy prawicowych stawiło się 6 (słownie: sześciu) niemieckich dziennikarzy. Przy porządnej ławie w niemieckich piwiarniach znalazłoby się jeszcze niejedno miejsce dla „niezależnego” piwosza, acz zależnego od piwa.

Nie będę relacjonował, co wygadywali nasi koryfeusze dziennikarstwa. Przy całym szacunku dla nich jako ludzi, jest to niestety trzeci, a może nawet czwarty garnitur profesji, choć był przecież szef SDP Skowroński, to jego profesjonalizm jest nielotny, godny kuraka grzebiącego, bo do takiego rzędu ptactwa skrzeczącego należy paw.

PiS zmienia niezależność sądownictwa w zależność od autokraty, Trybunał Konstytucyjny w wydmuszkę, media publiczne w gadzinówki, to dlaczego nie zmieni symboliki orła białego na kuraka pawia? Hę?

ROZENEK OBNAŻYŁ KOLEJNE KŁAMSTWO MACIEREWICZA

Ordynacja wyborcza dla republiki bananowej

Państwowa Komisja Wyborcza ostrzega, że zawarte w projekcie PiS pomysły mogą się skończyć katastrofą.

Wprowadzenie ustroju republiki bananowej wcale nie jest takie proste. Wiąże się z wielokroć większymi kosztami niż w republice o standardzie stricte demokratycznym. Ponadto obniża kwalifikacje beneficjentów, czyli tych, którzy kształtują taką zdeformowaną republikę i czerpią z niej korzyści. Przeistoczenie wprowadza także chaos, co staje się zrozumiałe, bowiem nieposiadający kwalifikacji mają problemy z wprowadzeniem porządku i harmonią społeczno-prawną.

Republika bananowa wyziera wszystkimi akapitami z nowej ordynacji wyborczej, której procedowanie nastąpi już na najbliższym posiedzeniu Sejmu i ma być zakończone jeszcze w tym roku. Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) właśnie zaopiniowała pisowski projekt noweli i nie zostawiła na nim suchej nitki, nazywając wprost: katastrofa.

Katastrofa w pierwszym rzędzie rzecz jasna jest dla obecnej PKW, bo wszystkim komisarzom z automatu wygasają kadencję. W ciągu dwóch miesięcy PKW musi powołać 16 wojewódzkich i 380 powiatowych komisarzy wyborczych w miejsce dotychczasowych 51.

Mają przyjść zupełnie nowi ludzie – bez żadnego doświadczenia. Skąd ich wziąć? No, właśnie! Można tę operację blitzkriegu przeprowadzić tylko siłami niewykwalifikowanymi („nie matura, a pisowska chęć szczera zrobi z ciebie beneficjenta”).

Dotychczas komisarzami byli po prostu sędziowie, czyli tacy, którzy przeszli przez szczeble zawodu prawniczego od samego dołu, aby stać się niekwestionowanymi fachowcami. W pisowskiej ordynacji wystarczy tylko wykształcenie prawnicze, a takich z cenzusem mgr prawa jest w kraju multum, choćby po studiach wieczorowych i pojęcie o prawie mają takie, jak uczniowie podstawówki o czytaniu książek.

Dotychczas komisarze winni być apolityczni, nie należeć do żadnej partii, teraz ten wymóg zostanie zniesiony. Zatem należy spodziewać się, iż działacze PiS mający wykształcenie prawnicze zasilą w pierwszym rzędzie PKW.

Tak zaordynowani komisarze będą mieli uprawnienia – dotychczas nie były znane – do zmiany kształtu okręgów wyborczych. Zestawmy to z czasem, a komisarze będą mieli na to dwa miesiące, to można być pewnym, iż słowo skandal nie jest nadużyciem. To skandalicznie mało czasu, aby ktoś mógł zapanować nad tym chaosem.

Chaos jest zły? Nie dla PiS, bo o to chodzi. Wszelkie skargi, manipulacje, oszustwa wyborcze utoną w tym chaosie. Nie warto nawet wspominać o takim drobiazgu, jak koszt przeprowadzenia najbliższych wyborów samorządowych – a są one najbardziej skomplikowane ze wszystkich. Będzie on przynajmniej dwukrotnie wyższy niż dotychczas. Poprzednie wybory kosztowały 300 mln zł, wg nowej ordynacji będą przynajmniej dwukrotnie wyższe – 600 mln zł.

Po przyszłych wyborach i zapanowaniu republiki bananowej nie będziemy zastawiali się nad krzywiznami bezprawia państwowego, lecz nad tym, dlaczego pozwoliliśmy, aby standardy wschodnie, a może nawet z Burkina Faso obowiązują w naszym dumnym kraju europejskim, w Polsce.

NA TYM TLE POWINNA WYSTĄPIĆ JAŚNIE PANI PREMIER W SPOCIE REKLAMUJĄCYM PiS. To jedyna poważna inwestycja, jaką zrobili samodzielnie. Mosty, autostrady, Stadion Narodowy, te z reklamy, to dzieło . MÓWCIE POLAKOM PRAWDĘ. NIECH WIDZĄ ROZMACH WASZYCH DZIAŁAŃ.

Szydło – złodziejka demokracji

Najpierw wypada zaordynować oczywistą oczywistość. Polacy mają problem z władzą PiS, nie mają problemów z Unią Europejską i jej instytucjami. Zaś Parlament Europejski, Komisja Europejska, Komisja Wenecka, Rada Europy mają problem z władzą PiS, a nie z narodem polskim.

Beata Szydło na spotkaniu z dziennikarzami po zakończonym szczycie UE w Goeteborgu powiedziała, „że nie może być takiej sytuacji, jak dwa dni temu w Parlamencie Europejskim, gdy jeden z narodów wielkiej rodziny europejskiej zostaje oszkalowany i obrażony”.

Powiedziała to do dziennikarzy, a co powiedziała do premierów rządów państw UE? – „Zaapelowałam o refleksję do kolegów premierów, żebyśmy wzajemnie się szanując, nigdy więcej do tego nie doprowadzili”. Co mają premierzy do europarlamentarzystów? Nie wiem.

Czy rezolucja Parlamentu Europejskiego jest szkalowaniem narodu polskiego? Na pewno – nie! Bo rezolucja została podjęta w trosce o praworządność w Polsce. Praworządność nie jest szkalowaniem. Szkalowaniem na przykład mogłoby być, gdyby w PE powiedziano, że Polacy to kanalie i mordy zdradzieckie.

Szydło może czuć się szkalowana. „Czuć” – to ważny bezokolicznik. Tak może powiedzieć osądzony złodziej, gdy zapadł na niego wyrok i czuje się szkalowany przez niezależny sąd. I takim złodziejem jest władza PiS, czują się szkalowani, bo są osądzeni przez instytucje europejskie wyznające bardzo konkretne – opisane w tysiącach książek – standardy demokratyczne.

W tym kontekście Szydło ma prawo czuć się szkalowana. Władza PiS została osądzona na razie w tej podstawowej instancji bez konsekwencji. Złodziej idzie do pierdla, a władza PiS może być pozbawiona głosu na kolejnych szczytach UE, mogą być wobec niej nałożone sankcje.

Pewnie, że my Polacy nie chcielibyśmy tych sankcji. Ponoć jest na agendzie w Komisji Europejskiej, aby unijne pieniądze omijały władze PiS i trafiały bezpośrednio do społeczeństwa polskiego. Czy jest to możliwe? Nie wiem.

Szydło swoje szkalowanie – a nie Polaków, zwracam tej kobiecie uwagę na podstawy logiki (logika to taka nauka wymyślona przez klasycznych Greków) – uzasadnia, iż władza PiS jest „rządem wybranym w demokratycznych wyborach, który realizuje program uzgodniony z Polakami”.

Nie słyszałem ani mru-mru w kampanii wyborczej, że zniszczony zostanie Trybunał Konstytucyjny, że jego wyroki nie będą publikowane przez rząd (a jest to zapisane w Konstytucji), nie słyszałem, że sądownictwo będzie zależne od partii, a nie jak standard wymaga opisany w tysiącach książek, iż jest niezależne. Nie słyszałem, aby media publiczne miały stać się gadzinówkami. Szydło się tak nie umawiała.

Jeżeli wcześniej wiedziała, że tak będzie, jak jest, to wówczas kłamała. A dzisiaj kłamie na pewno. Czy polityka musi być amoralna?

Nasuwa mi się taka oto metafora w związku z pisaniem. Jeżeli ktoś, kto za bardzo inspiruje się inną narracją bądź liryką jest plagiatorem, wówczas takiego kogoś można nazwać złodziejem fabuł, złodziejem liryki. A jak jest to kobieta – złodziejką.

A jak ktoś kradnie Polakom demokrację i sukcesywnie krok po kroku nakłada na naród (Polaków, szanowna pani premier) dyktaturę, autokrację, reżim partyjny, to wówczas kogoś takiego można nazwać złodziejem/złodziejką demokracji.

Właśnie Polakom zajumano demokrację. O tym jest rezolucja Parlamentu Europejskiego, o braku praworządności w Polsce. Logicznie pisząc: Szydło ma prawo się czuć szkalowana, bo jej rząd – a nade wszystko stojący nad nim prezes PiS – zajumali demokrację Polakom. Czy ja szkaluję Szydło, nazywając ją złodziejką demokracji? Hę?

NIE MA TO JAK GŁOS ANIOŁA W NIEDZIELĘ :))

Tusk: Polska nie ma innego miejsca niż Europa

Zanadto nie dziwię się Beacie Szydło, że zareagowała w Goeteborgu specyficzną dla niej histerią, twierdząc, że Polska jest szkalowana przez Parlament Europejski. Tak jej napisano, musiała więc tak powiedzieć. Nie dziwię się Karczewskim czy Błaszczakom, iż powtarzają podobne komunikaty o szkalowaniu „Patriotów” (koniecznie z dużej litery), posądzeniu o ksenofobię i faszyzm.

Retoryka PiS jest skonstruowana na emocjonalnej histerii. Dla Szydło nie jest charakterystyczna broszka ani kilka warstw makijażu na twarzy, lecz histeria – „8 lat rządów PO, moralne zwycięstwo 1:27”. Dotyczy to wszystkich ministrów rządu, którzy nie wyściubiają nosa w debatach poza swoje grono, a wypowiadają się przy pomocy dziennikarzy typu Holecka.

Cały świat inaczej widział Marsz Niepodległości, tylko nie PiS. Może perspektywa z Krakowa, gdzie Jarosław Kaczyński uciekł ze swoimi marionetkami, tak im spaczyła obraz największego święta państwowego – Niepodległości.

Unia Europejska na Polskę, gdzie rodzi się faszyzm, nie może sobie pozwolić

Ta histeria PiS może nas drogo kosztować. Nas – Polskę i obywateli tego kraju, bo marsz skrajnej prawicy i faszystów w Warszawie oraz we Wrocławiu tak sobie nie przeszedł i rozlazł się po domach. Ten marsz będzie tupał coraz głośniej, bo pozwolono mu na to, bo jest broniony przed „szkalowaniem”.

Zwracam uwagę na jednego z najbardziej zakłamanych członków rządu Szydło wicepremiera Mateusza Morawieckiego. On nazwał wprost: – „Marsz Niepodległości w całości był piękny”. Czy tylko dlatego, że ojczulek Kornel w nim wybijał nacjonalistyczny rytm? Zaś fraza o „własnych brudach, które trzeba prać w domu” – to komunał godny samego Mieczysława Moczara. Układa się niemal w oksymoron, który da się sklecić  z Morawieckiego – „piękne brudy”. Zakłamana prawda, mądry idiota – z wicepremiera wyszedł Kononowicz.

Podkreślam, Unia Europejska na Polskę, gdzie rodzi się faszyzm, nie może sobie pozwolić. Wspomniany Morawiecki nawet użył sfomułowania: – „Także w Niemczech są rasistowskie ekscesy”. Morawiecki to postać o wyjątkowo źle wytworzonej konsystencji moralnej i intelektualnej. Nikt z rządu Angeli Merkel nie nazywa ekscesów faszystowskich „pięknymi” ani nie broni ich przed szkalowaniem. W Niemczech państwowa telewizja ZDF nie relacjonuje pięknej manifestacji patriotów faszystów i nią się nie zachwyca jak TVP.

Słowa polityków PiS słyszą ci, którzy zorganizowali marsz w Święto Niepodległości. Oni przyjdą do Morawieckiego, do Szydło, a nawet pójdą do Krakowa za uciekającym Kaczyńskim, przyjdą do swoich, którzy tak ich bronią przed szkalowaniem. A jak dalej nie będą bronić, to przegonią. Policja ponadto przechodzi ostry trening mentalny, kogo chronić, a kogo wynosić. Policja zamienia się w policję Kulsonów.

Co się stanie z Polską, gdy PiS będzie bronił „takiej” Polskę przed szkalowaniem. Słowa Donalda Tuska po unijnym szczycie w Goeteborgu są apelem do władzy PiS: „Polska nie ma innego miejsca niż Europa. I nie powinna traktować Europy i Unii jako wroga, przeciwko któremu trzeba naprężać muskuły i wytaczać batalię”.

Unia Europejska to naturalne środowisko Polski, w której nie ma miejsca na tolerowanie nacjonalistów i faszystów. Coraz bardziej stresujące jest pytanie: Jak daleko zaszedł marsz nacjonalistów? Czy nie za daleko, czy da się go cofnąć? Na pewno nie stwierdzeniem, że mówienie i pisanie o nim jest szkalowaniem.

TO DZIŚ NAJMOCNIEJSZE SŁOWA W SIECI. CAŁA EUROPA ZAREAGOWAŁA NA WPIS TUSKA. WSZYSCY WIDZĄ, JAK PiS WPYCHA POLSKĘ W ŁAPSKA ROSJI. Polacy, obudźcie się, zanim będzie za późno!

>>>

>>>

grudzien15

PRAWDA, ŻE ŚWIETNY POMYSŁ? :)))

czoxbzkxcaa1plz

Wojciech Maziarski publikuje wiedzę o Polsce w pigułce. „Kieszonkowe kompendium wiedzy o współczesnej polskiej polityce, do rozdawania na granicach, lotniskach i dworcach. Oto ono, czytajcie”

premier

Warszawa, wtorkowy wieczór, rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Naprzeciw siebie stoją dwa tłumy ludzi z takimi samymi polskimi flagami, patrzą sobie w oczy z taką samą niechęcią i pogardą, skandują takie samo hasło: „Precz z komuną!”. Cudzoziemcy, których sporo przewija się w centrum stolicy, pewnie niewiele z tego rozumieją.Szkoda, że nie znają języka i nie mogą czytać polskich gazet i portali, z których zaczerpnąłem poniższe informacje i cytaty. Po przetłumaczeniu można by z nich ułożyć kieszonkowe kompendium wiedzy o współczesnej polskiej polityce, do rozdawania na granicach, lotniskach i dworcach. Oto ono, czytajcie:Gospodarka jest dziś jedną z najszybciej rozwijających się na świecie. Jednak z powodu rozwarstwienia społecznego jest to zarazem kraj niestabilny politycznie. Rządzący doszli do władzy dzięki poparciu ludności biedniejszej i wiejskiej, według której pani premier jest pierwszym politykiem rozumiejącym potrzeby biednych. Jednak stolica i duże miasta niemal całkowicie opowiadają się przeciw niej. Zarzucają obozowi władzy korupcję i populizm.

„Rzeczywiście pomogli ludziom, dając im pieniądze. Jednak były to posunięcia populistyczne, które w dłuższej perspektywie zadłużą kraj, a ludzi rozleniwią” – powiedziała 26-letnia mieszkanka stolicy. 28-letni marketingowiec z największego koncernu w kraju zarzuca obozowi rządzącemu brutalność i brak chęci porozumienia. „Problemem jest to, że ten obóz popierają ludzie niewykształceni, którzy nie wiedzą, jak działają ich przywódcy” – mówi i krytykuje nepotyzm władzy, rozdającej stanowiska swoim ludziom, którzy zbijają fortuny, pasożytując na rządowych programach.

Przytoczone opinie ilustrują być może największy problem kraju, którym jest głęboka wyrwa pomiędzy biedną prowincją a regionami bogatymi i stolicą. Analitycy i socjologowie uważają, że zasypanie podziałów może zająć lata.

Zaostrzenie konfliktu nastąpiło, gdy Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że forsowane przez partię rządzącą rozwiązania są niezgodne z konstytucją. Rządzący nie zgodzili się z tą decyzją i stwierdzili, że Trybunał przekroczył swoje uprawnienia. Przeciwnicy rządu twierdzą, że premier jest sterowaną marionetką i tylko firmuje decyzje podejmowane przez kogoś innego. W rzeczywistości rządzi nie ona, lecz jej brat żyjący na wygnaniu w Czarnogórze…

Zaraz, zaraz. Jaki brat, jaka Czarnogóra?

No dobra, wydało się. Wszystkie cytaty pochodzą z artykułów dotyczących Tajlandii. Pominąłem tylko drugorzędne szczegóły, takie jak np. informacja, że tam władze nie rozdawały 500 plus, lecz subsydiowały biednych rolników, skupując od nich ryż po cenach o wiele wyższych niż rynkowe.

Co będzie dalej w Polsce? Nie wiadomo. Wiemy natomiast, jak potoczyły się wydarzenia w Tajlandii. W obliczu coraz większych napięć i walk ulicznych między zwolennikami i przeciwnikami rządu do akcji wkroczyła armia, przeprowadzając w maju 2014 r. bezkrwawy zamach stanu. Pani premier Yingluck Shinawatra stanęła przed sądem z zarzutem doprowadzenia do strat budżetu w wysokości ponad 1,5 mld dolarów. Grozi jej do 10 lat więzienia. W państwowych magazynach wciąż zalega ponad półtora miliona ton niesprzedanego ryżu.

BEZ KOMENTARZA.

czqi_r1xuaapmmx

NIEWIARYGODNE??? ALE DZIEJE SIĘ NAPRAWDĘ. SZYKUJCIE JUŻ DZIECI NA KURACJĘ PLEMNIKAMI.

czp6mwwweaasdob

POLACY NIE DALI ZGODY NA PODWYŻKI, NO TO PRZYZNAJĄ SOBIE PREMIE 

czo5_trwqaa_jdn

Ogromne premie nie tylko dla posłów. Sam marszałek Senatu dostał ponad 33 tys. zł.

cztkm3cxaaa3g6c

Szkoda, że sobie nie podnieśli kwoty wolnej od podatku…

wiadomoco

>>>>>

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata poświęcona praworządności w Polsce. Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, stwierdził w jej trakcie, że rząd nie wypełnia żadnych zaleceń wydanych przez KE oraz Komisję Wenecką.

debata

Parlament Europejski debatował wczoraj po raz czwarty w tym roku na temat praworządności w Polsce. Debaty poprzedzały wizyty przedstawicieli Komisji Europejskiej z jej wiceprzewodniczącym Fransem Timmermansem na czele, który spotykał się w Warszawie z przedstawicielami rządu i opozycji.

Timmermans otworzył debatę

Wiceprzewodniczący KE, rozpoczynając dyskusję w parlamencie, wprost stwierdził, że rząd nie wypełnia żadnych zaleceń wydanych przez KE oraz Komisję Wenecką w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Według niego nie wyeliminowano żadnych z naruszeń prawa, w sprawie których Komisja miała zastrzeżenia: polski rząd nadal nie publikuje wyroków Trybunału, a prezydent nie zamierza zaprzysiąc trzech sędziów powołanych przez Sejm poprzedniej kadencji.

Timmermans powiedział też, że pod koniec października Komisja co prawda otrzymała odpowiedź polskiego rządu w sprawie zaleceń, ale „w tej odpowiedzi nie ogłoszono żadnych nowych działań władz”. Według niego działania polskiego rządu mogą się przyczynić do „pogłębienia kryzysu konstytucyjnego”. Skrytykował projekt ustawy przygotowanej przez PiS, dotyczącej nowego sposobu powoływania prezesa Trybunału.

– Apeluję do rządu, aby nie wprowadzał nowych przepisów, zanim nie przeanalizuje ich sam TK – powiedział Timmermans. Jednocześnie zaapelował do prezydenta RP, by zaprzysiągł trzech sędziów Trybunału wybranych przez poprzedni parlament, do rządu zaś, by opublikował wszystkie dotychczasowe wyroki TK

– Nie można przecież wybierać tylko tych, które się podobają – stwierdził wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej

Według niego konflikt wokół TK pokazuje, że w Polsce coraz bardziej jest zaburzona zasada trójpodziału władzy.

– Tu chodzi o przestrzeganie podstawowych wartości, to nie jest kwestia polityczna. Bez względu na to, jaki program ma rząd, przepisy muszą być wprowadzane zgodnie z ustawodawstwem krajowym.

Na koniec zaś podkreślił: – To jest spór, który KE prowadzi z polskim rządem, nie z Polską, a już z całą pewnością nie z polskim narodem.

LEWANDOWSKI MA ABSOLUTNĄ RACJĘ.

czp1252xcaih2op

NARODOWA POLICJA MENSTRUACYJNA JUŻ JEST DO WAS W DRODZE…

czteggrxcaqtjq9

13 grudnia 2016. Nocna zmiana ustroju >>>>>

wiadomoco-2

Marek Beylin pisze o wściekłym społeczeństwie. Społeczeństwo wściekłe na władzę jest silniejsze od władzy wściekłej na obywateli. A nikt w III RP nie potrafił tak rozwścieczać Polaków jak teraz PiS.

jarku

– Zmiana napotyka opór, wściekły opór – mówił 13 grudnia Jarosław Kaczyński. I zagrzewał zwolenników „dobrej zmiany” do wielkiej mobilizacji, bez której PiS nie odniesie zwycięstwa. Prezes jak zwykle grzmiał twardo i agresywnie, groził przeciwnikom procesami karnymi, ale z jego wystąpienia przebijało poczucie słabości.Kaczyński wie, że jego polityka wywołuje coraz większy opór. 13 grudnia demonstracje KOD-u przeciwko jego władzy odbyły się w 81 miastach, wzięło w nich udział kilkaset tysięcy osób. Ludzie, demonstrując w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, trafnie rozpoznają, że PiS chce, jak niegdyś komuniści, wziąć wszystkich pod but. Odebrać nam prawa i godność, cenzurować nasze słowa i naszą historię.Ale trwały i mocny sprzeciw takie zamiary niweczy. Społeczeństwo wściekłe na władzę jest zawsze silniejsze od władzy wściekłej na obywateli. A nikt w III RP nie potrafił tak rozwścieczać Polaków jak teraz PiS.

Naszym protestom dodaje siły również to, że nie przemieniają się w seanse nienawiści. Broniliśmy we wtorek naszych praw i godności, ale nie lżyliśmy przeciwników. Na wyzwiska, że jesteśmy ubekami i zdrajcami, jakimi szermowali podczas PiS-owskiej demonstracji funkcjonariusze „dobrej zmiany”, odpowiadaliśmy radykalnie innym przesłaniem. Takim, że w naszym sprzeciwie i w społeczeństwie, za którym się opowiadamy, jest miejsce dla każdego niezależnie od wyznawanego światopoglądu. Jedyny warunek to respektowanie konstytucji oraz cudzych praw i godności.

Kaczyński dostrzega słabości swojej władzy. Wie też, że PiS nie zdobędzie więcej zwolenników, niż ma teraz, czyli – dysponując trzydziestoparoprocentowym poparciem – pozostanie partią mniejszościową. Dlatego nasila pogróżki wobec opozycji i społeczeństwa.

– Z naszej strony na pewno będą próby doprowadzenia do pewnego uporządkowania działań opozycji – zapowiedział szef PiS we wtorek w radiowej Trójce. – Chodzi o to, by opozycja pozwoliła władzy rządzić – dodał. Kaczyński chce więc mieć opozycję koncesjonowaną, której mógłby sam wyznaczać ramy działania. Takie też widzi mu się społeczeństwo.

Ale konfrontować się musi z rzeczywistym społeczeństwem i realną opozycją, a nie z tymi ze swoich marzeń. Na tym tle wygląda jak kapryśne tyraniątko, które nie daje rady. Może nabruździć, dewastować państwo i krzywdzić ludzi. Może też nazbyt opornych represjonować. Jednak nie przerobi Polaków na swoją modłę.

– Jarku, porzuć strach przed społeczeństwem – apelował Władysław Frasyniuk podczas demonstracji w Warszawie. A prezes boi się coraz bardziej.

Milewski: nie znam „Carycy”, jedyna, którą znam to Katarzyna. Suski: a nazwisko? TRUDNO O WIĘKSZY CYRK NIŻ W KOMISJI

czqf6qowgaa7xie

JUŻ TYLKO PiS BRONI REFORMY EDUKACJI Wszyscy ją krytykują.

czpjoz0wiaakrdg

Waldemar Mystkowski pisze o pierwszych jsakółkach cenzury.

pisowska

Pisowska cenzura raczkuje, ale jest „nadzieja”, że może „powstać z kolan” – i łazić po mediach, które uzna za niechętne pisowskiej propagandzie. Doświadczyły już tego „Gazeta Wyborcza” i „Newsweek” ze strony Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW). Oskarżenia są tak absurdalne, iż można spokojnie napisać: autorzy domagający się cenzury mają do czynienia nie z mniemaną ochroną dóbr osobistych, ale z ochroną zawartości głów własnych, kolokwialnie nazywanymi „odklejającymi się klepkami”.

W wypadku PWPW należy ponadto pisać, iż jej prezesi są pisowscy, bo pochodzą z nadania tej partii, a przy tym różnią się od normalnych prezesów, którzy zostali usunięci, iż ci ostatni nie oskarżali, jak prezesi pisowscy. Jest to zatem signum temporis. Oby temporis jak najszybciej minęło, bo dopadnie nas wszystkich choroba „odklejających się klepek”.

PWPW może służyć jako soczewka deformacji pisowskiej i zwać się z grubsza horrendum absurdum satyrum albo podobnie. PWPW złożyło pozew przeciw „Wyborczej” w warszawskim Sądzie Okręgowym z żądaniem zabezpieczenia jeszcze przed wydaniem wyroku, aby usuniętych zostało 27 fragmentów tekstów, które dotyczyły firmy – państwowej – bowiem naruszają „dobra osobiste spółki”. Horrendum podstawowe – język. Jest to taki gniot i zakalec językowy, jaki może się zdarzyć tylko pisowskim urzędnikom, syndrom, „nikt nam nie powie, że białe jest białe…” Można nazywać go także oksymoronem. „Dobra osobiste czegoś nieosobistego”.

Ten tekst, który piszę, może też się spotkać z oskarżeniem, iż narusza dobra osobiste spółki państwowej. „Wyborcza” zetknęła się na początku pisowskiej władzy z tym zjawiskiem, bowiem napisała o mszy zorganizowanej przez prezesów. Tak dobrze czytacie – mszy. Pisowscy prezesi pracują tak, iż organizują mszę w przedsiębiorstwie, które wszak nie specjalizuje się w produkcji metafizyki (co jest samo w sobie oksymoronem) ani szat liturgicznych, aby je wypróbować jako produkowany wyrób podczas mszy przed wypuszczeniem na rynek. PWPW chce w ten sposób zastraszyć dziennikarzy „Wyborczej” i samą redakcję, gdyż domaga się za ten artykulik o mszy 50 tys. zł. Zastraszenie w tym wypadku polega na tym, że dziennikarze nie zajmują się tym, do czego zostali powołani, tylko muszą myśleć o drodze prawnej, aby odeprzeć ataki PWPW.

Tych horrendów jest 27, jak napisałem. Inny dotyczy tytułu artykułu „Czy Kaczyński wie o układzie w PWPW”. A uzasadnienie zapędów cenzorskich dotyczy słowa „układ” – o którym można przeczytać we wniosku do sądu skierowanym przez PWPW przeciw „Wyborczej” – „układ w debacie publicznej uchodzi za [słowo – przyp. mój] wysoce pejoratywne”.
Słowo „układ” wszak jest kluczowe dla retoryki prezesa Kaczyńskiego. Jeżeli sąd by się przychylił do uzurpatorskich zapędów PWPW, należałoby potraktować wyrok jak „przykład”. Wypowiedzi prezesa byłyby do tego stopnia „wypikane”, iż my suweren nie wiedzielibyśmy, co ten geniusz mówi do nas, a dokładnie, dlaczego pluje, bo to forma zawartości przekazu Kaczyńskiego.

Horrendum absurdum satyrum ze strony PWPW dopadło też ‚Newsweeka”. Dziennikarzowi tygodnika Michałowi Krzymowskiemu zarzuca się zniesławienie, a konkretnie „mógł działać na rzecz obcego wywiadu przeciw RP”.
Niczego nie zmyślam ani nie piszę, że postępowanie PWPW mieści się w popularnych Tworkach, acz tymi Tworkami może być, gdyby literatura piękna chciała się zajmować pisowskimi horrendum absurdum, a nawet horendum szajbusum (szajbusum – od szajby).

Prezesom PWPW należałoby zwrócić uwagę, iż „dobra osobiste” nie są dobrami PWPW, jak kilka z nich opisane wyżej. Tych michałków jest więcej, to są raczej „dobra psychologiczne inaczej”, a może nawet „dobra psychiatryczne inaczej” – i występują powszechnie w wymienionych Tworkach.

Cenzura pisowska powstaje zatem z kolan, raczkuje. Tak w każdym razie powstaje w PWPW, iż grzmotnęła o powałę, w następstwie tego ukazały się prezesom PWPW gwiazdki w mózgu i oczach, chcą się nimi podzielić z sądem i narodem. Ale nieznajomość języka polskiego doprowadza do mylenia tożsamości osobistej prezesów z tożsamością firmy. Jakkolwiek ci prezesi PWPW nazywają się bytami pisowskimi, które w publicystyce noszą określenia Misiewiczów, Pisiewiczów z wrodzonym im syndromem „tupolewizmu”. Czego się nie dotkną tak zdefiniowani presesi, mamy do czynienia z „lewizną”.

Prawniczka Dorota Bychawska-Siniarska z Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o pozwie PWPW mówi, iż „duża liczba powództw wytoczona dwóm wydawcom ma na celu wywołanie efektu mrożącego i powstrzymanie redakcji od publikacji dalszych tekstów na temat PWPW”.

PWPW chce zatem osiągnąć efekt precenzuralny, który można opisać poprzez figurę literacką, chce abortować krytykę na swój temat w stadium zarodka. Mamy zatem do czynienia nie z „dobrami osobistymi”, ale z czymś niezdrowym w lęgnącym się w umysłach prezesów. PWPW do tego tekstu też może się przyczepić, bo prezesi tej państwowej firmy to postacie wyjęte żywcem z Mrożka bądź z Gombrowicza, choćby z tego ostatniego – z „Transatlantyku”: PWPW to „Baron, Ciumkała, Pyckal i Koński Psi Interes”. Geniusz Gombrowicz tak opisuje tych prezesów „dobra osobiste”: „ta zaś swarliwość nie tyle może z finansowych rozrachunków, ile z natur sprzeczności. A bo Baron jak bąk huczy, buczy i tańcuje, jak paw ogon puszy, jak sokół w górę polatuje; a Pyckal, jak byk, wrzaskiem krzykiem swojem chamskiem chamskiem się nawala; a Ciumkała gmyrze”.

CZAPKI Z GŁÓW DO SAMEJ ZIEMI ZA TO, CO KRYZYS ZROBIŁ NA SCENIE. Minę Kurskiego możemy sobie tylko wyobrazić :)))

czphhlww8aapeco

– Katarzyna… A nazwisko? – zapytał Suski. – Katarzyna Wielka – odpowiedział sędzia. Wassermann parsknęła śmiechem…

cztb7p7xaaaru-c

Kleofas Wieniawa o Macierewicza Ministerstwie Głupich Kroków.

macierewicza

Tomasz Siemoniak zaatakował śmiechem konferencję naukową MON poświęconą „najnowszym rozwiązaniom w technice i technologii wpływających na przyszłość modernizacyjną sprzętu i uzbrojenia wojskowego”, na którą to zaproszono dermatologa „Jakiegoś-Tam”, który ma  być ojcem Edmunda Jannigera, prześmiesznego doradcy Antoniego Macierewicza. Gdy wszyscy się naśmiali i narechotali, ośmieszony Macierewicz zrezygnował ze śmiesznej postaci.

Siemoniak te najnowsze rozwiązania dermatologiczne w armii skomentował: „To forma zapłaty za wspieranie Macierewicza. Może opowie o najnowszych tendencjach w stosowaniu kamuflażu na skórze?”

Ten kamuflaż na skórze to aluzja do dezinformacji, którą w istocie zajmują się pracujący w Ministerstwie Obrony Narodowej. Dezinformują, bo co innego im pozostaje, gdy zatrudniony jest taki Misiu Misiewicz.

Dezinformator więc odpowiedział, że ojciec Jannigera dostał Nobla, co później okazało się dezinformacją, czyli kłamstwem, acz mogło być tak, iż „światowej sławy dermatolog” wyleczył Misiewicza z kamuflażu, czyli z wykwitu na skórze, która wiadomo, jaką jest chorobą, i przyznał mu prywatnego Nobla. Ministerstwo daje (złote medale), ale i odbiera (pośmiertnie stopnie generalskie Jaruzelskiemu i Kiszczakowi).

Oto mamy dalszy ciąg kamuflażu, czy też dezinformacji, gdyż ministerstwo publikuje na swoich stronach oświadczenie dermatologicznych autorytetów, które „wyrażają swoje oburzenie i zaniepokojenie wobec posła Tomasza Siemoniaka”.

Zaś MON przekazał na ręce towarzystw naukowców „wyrazy ubolewania” za to, co zrobił Siemoniak. Tak to ministerstwo zostało zaatakowane przez Siemoniaka śmiechem – i ledwie uszło z życiem.

Może jednak być tak – na co zwracam uwagę Siemoniakowi – iż Macierewicz przygotowuje jakiś gorący konflikt z Ruskimi, albo Szkopami. Dermatolog zaś jest potrzebny do tego, aby żołnierze mieli świadomość, co na polu bitwy pokonani Szkopi bądź Ruscy mogą zostawić, mianowicie bataliony zarażonych markietanek wiadomą chorobą.

„Światowej sławy” dermatolog uświadomia, czym grozi zarażenie wiadomą chorobą, czyli syfem. Tak wygląda sytuacja na froncie Ministerstwa Głupich Kroków, czyli co słychać u Szweja i jego szwejków. Na Kremlu Rusków muszą boleć przepony ze śmiechu.

ŻEGNAMY BOGDANA SMOLENIA. DAWAŁ WSZYSTKIM UŚMIECH, ZAWSTYDZAŁ SYSTEM I POMÓGŁ NAM PRZETRWAĆ POPRZEDNI REŻIM.

czthyhpwiaasq-y

ZAWSZE BĘDZIEMY MOGLI ŚMIAĆ SIĘ Z GŁUPOTY WŁADZY. DZIĘKI PANI, PANI PELAGIO. TO PANI NAS NAUCZYŁA. DZIĘKUJEMY!

cztu5vlxeaazefz

cxqfgdcxuaanowt

Fetor smoleński niesie się po Polsce. Zaczęło się od Wawelu. Tak rozkłada się Polska pisowska.

ekshumacja-2

Ekshumacja pary prezydenckiej trwała kilka godzin. Trumny z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich zostały wyjęte z sarkofagu pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Po godz. 17, po zamknięciu Wzgórza Wawelskiego dla turystów, prace rozpoczęli m.in. kamieniarze. Na wzgórze wjechała też straż pożarna i karetka pogotowia. Po godzinie na Wawel podjechały karawany, przyjechali też Jarosław Kaczyński i Marta Kaczyńska. To pierwsza z 83 ekshumacji zapowiedzianych przez prowadzącą śledztwo w sprawie katastrofy Prokuraturę Krajową.

cxp2bf2xgaaqnrj

Kto był obecny podczas ekshumacji?

Przy otwarciu sarkofagu, poza przedstawicielami prokuratury i biegłymi, byli obecni duchowni oraz członkowie najbliższej rodziny pary prezydenckiej: Jarosław Kaczyński i Marta Kaczyńska. Całość prac odbywała się pod nadzorem zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka i w obecności Kazimierza Nowaczyka, szefa badającej katastrofę podkomisji w MON.

cxqckz1wqaauhs9

Czy ekshumacja przebiegła bez zakłóceń?

Czynności związane z ekshumacją pary prezydenckiej rozpoczęły się w poniedziałek wieczorem i zakończyły krótko przed godz. 1.00 w nocy. Według nieoficjalnych informacji prace miały zająć ok. 2-3 godzin, ale trwały dłużej. – Nie mieliśmy żadnych problemów z sarkofagiem, ale przedłużyła się wstępna faza przygotowawcza, polegająca na zabezpieczeniu całego pomieszczenia specjalnymi foliami i specjalnymi podporami, tak żeby pozostała część krypty, znajdująca się w niej tablica oraz krypta marszałka Józefa Piłsudskiego nie uległy zapyleniu – tłumaczył proboszcz parafii archikatedralnej ks. Zdzisław Sochacki

Co stanie się teraz z ciałami?

Wydobyte z sarkofagu trumny przewieziono do pomieszczeń udostępnionych do badań przez Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum. Od wtorku powołani przez prokuraturę specjaliści mają rozpocząć badania. Chodzi m.in. o tomografię komputerową oraz sekcję zwłok, a także pobranie próbki do badań histopatologicznych, toksykologicznych, fizykochemicznych. Jak zapowiadali przedstawiciele Prokuratury Krajowej, biegli będą mieli cztery miesiące na wydanie opinii. Ponowne złożenie pary prezydenckiej do grobowca na Wawelu jest wstępnie planowane 18 listopada. W planach nie ma uroczystego pogrzebu.

Dlaczego ekshumacje są przeprowadzane?

Jak informowała Prokuratura Krajowa ekshumacje 83 ofiar katastrofy smoleńskiej są niezbędne wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zmianę szczątków ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską. Do końca roku prokuratura zaplanowała przeprowadzenie 10 ekshumacji, a zakończenie wszystkich jesienią lub zimą 2017 r.

Według „Newsweeka” Solidarna Polska omijała ustawę o finansowaniu partii politycznych. MAMY WIELKIE OSZUSTWO W PiS. To będzie koniec Ziobry?

cxps11wweaagztk

Wg śledztwa „Newsweeka”, partia Zbigniewa Ziobry korzystała z pieniędzy europejskiej partii MELD dla finansowania swojej działalności. Pieniądze najpierw trafiały do rodzin liderów SP, a ci potem wpłacali je na konto partii. Np. brat Zbigniewa Ziobry wpłacił w ten sposób 55 tys. zł. Na liście są też m.in. żona i teściowie ministra sprawiedliwości.

– Widziałam na Twitterze zapowiedź, że Solidarna Polska złoży pozew przeciwko „Newsweekowi”. Jeżeli prokuratura miałaby się zając finansowaniem działań partii Zbigniewa Ziobry to jest pytanie, na ile owa prokuratura będzie bezstronna… – mówiła w TOK FM Dominika Wielowieyska.

Pytania o bezstronność prokuratury są uzasadnione, bo prokuratorem generalnym jest dziś prezes SP – Zbigniew Ziobro.

cxpofq_xcaeojud

– Zastanawiam się, czy prokurator będzie miał siłę stawić czoła naciskowi politycznemu, bo jak wiemy Zbigniew Ziobro w wielu sprawach interweniował. Jak będzie tym razem? Zastanawiam się, czy rzeczywiście prokuratura będzie tutaj niezależna – mówiła Dominika Wielowieyska w „Poranku Radia TOK FM”.

„Nieprawdą jest, że Solidarna Polska z pieniędzy UE zamiast konferencji klimatycznej zorganizowała konwencję partyjną” – informuje na Twitterze SP, nazywając „kłamstwami” informacje zamieszczone w najnowszym wydaniu „Newsweeka”.

cxpl_v0weae_yjr

Tysiące na partię

Dziennikarze tygodnika dotarli do polskich wątków afery, która wstrząsnęła polityczną sceną w Danii. Chodzi o europejską partię MELD, która wydawała unijne pieniądze na warsztaty, sympozja, które w ogóle się nie odbyły. Do frakcji należy m.in. Solidarna Polska.

Sprawą zajmuje się już unijna agencja przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy.

Jak informuje „Newsweek”, przez kilka lat „frakcją MELD w Brukseli rządził Jacek Włosowicz dziś senator PiS, wtedy skarbnik Solidarnej Polski oraz Jacek Kurski, obecnie szef TVP”.

Dzięki nim pieniądze z MELD szły do znajomych w Polsce, którzy następnie wpłacali duże darowizny na Solidarną Polskę” – wynika z ustaleń dziennikarzy tygodnika, na liście tych, którzy wpłacali gigantyczne pieniądze na konto SP są rodziny liderów partii.

To m.in. brat, matka, żona i teściowie Zbigniewa Ziobry. Tylko Witold Ziobro wpłacił na konto partii swojego brata 55 tys. złotych. Żona prezesa – i obecnego ministra sprawiedliwości – Patrycja Kotecka wpłaciła 58 tys. zł. Wśród darczyńców SP wpłacających od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych są też m.in. córka i matka Jacka Kurskiego.

cxpypwnxuaaum7p

Miało być o klimacie, a było o konstytucji

Wpłaty to nie jedyny trop, na jaki wpadli dziennikarze „Newsweeka”.

Okazuje się, że z pieniędzy MELD sfinansowano konferencję organizowaną przez Solidarną Polskę. Spotkanie zorganizowane w Krakowie w czerwcu 2013 roku. Z dokumentów wynika, że miał być to „kongres klimatyczny”. W praktyce była to partyjna konwencja pod hasłem „Nowe państwo, nowa konstytucja”.

Liderzy Solidarnej Polski, Ziobro i Kurski, nie odpowiedzieli na pytania dziennikarzy – Wojciecha Cieśli i Michała Krzymowskiego – na temat krakowskiej konferencji.

„Studiujemy w PKW wyciągi z kont Solidarnej Polski. Po wynajmie krakowskiej sali, nagłośnienia i autokarach dla działaczy nie ma śladu. Jakby konwencji w ogóle nie było. Szukamy programu konwencji, listy mówców. Może któryś jednak mówił coś o klimacie? Na jednym ze zdjęć wśród partyjnych transparentów, sztandarów i ścianek widać baner, który mówi : stop konwencji klimatycznej. W serwisie YouTube odnajdujemy klip z konwencji – rozmach w amerykańskim stylu, flagi, płomienna przemowa Ziobry o nowej konstytucji” – czytamy w „Newsweeku”.

czarna-ksiega

Petru o roku rządów PiS: To był zły rok dla Polski

– To był zły rok dla Polski. Dużo złego się wydarzyło, miał być wzrost, a jest spowolnienie. Miało być łatwiej dla przedsiębiorców, mamy dożynki. Wprowadzono nowe podatki. Miał być VAT obniżony, a zostanie na poziomie 23%. Spadły inwestycje, bardzo spadły inwestycje ze środków unijnych – mówił na konferencji prasowej w Sejmie Ryszard Petru. Nowoczesna zaprezentowała nową edycję „Czarnej Księgi” rządów PiS.

Petru: Mamy historycznie słabą pozycję w UE

Mieliśmy być silnym krajem w UE, a mamy historycznie słabą pozycję. Jesteśmy skłóceni z naszymi sąsiadami, z Niemcami. Po szarży Macierewicza jesteśmy skłóceni z Francją. Polska jest w Europie sama. Mówiłem rok temu w trakcie expose, że nie dadzą rady. To widać, że nie dają rady. Prezydent Duda zapewniał, że na wszystkie obietnice będą pieniądze, widać że nie ma pieniędzy. Słyszymy, że będą 40% podatki dla przedsiębiorców.

kamila

http://bit.ly/2fRnkhe >>>

Petru: Mamy odpowiedź na Czarną Księgę

Doszło do tego, że PAD wpadł na genialny pomysł zagwarantować jeden dzień ponad podziałami. To pokazuje nastrój w państwie. Na tą czarną księgę PiS mamy odpowiedź – to program Nowoczesnej. Będziemy punktować PiS, będziemy punktować pseudo-odnowę moralną, które polega na obsadzeniu w SSP misiewiczów.

WSPOMNIENIA Z DZIECIŃSTWA NACZELNIKA POLSKI

cxpimwyxuaajqsg

Przekaz o „Marszu Nacjonalistów”, ale nie z TVN-u i nie z Gazety Wyborczej.

cxpi1jsxaaaq9nw

ZNAK NOWYCH POLSKICH PATRIOTÓW? DLACZEGO NIKT Z RZĄDU TEGO NIE POTĘPIA? PREZYDENT TEŻ MILCZY…

cxiakx5xuaajt-5

Kleofas Wieniawa pisze o zidiociałej Polsce.

szekspir

Można by sądzić, iż życie publiczne w Polsce to groteska Mrożka. Może być jeszcze gorzej. Polska to powieść idioty, że zaczerpnę z Szekspira.

Polska pod rządami PiS na pewno jest idiotyczna.

Takie postaci, jak Zbigniew Ziobro, czy też Antoni Macierewicz nie powinni się zdarzyć w przestrzeni publicznej, ale są ministrami.

cxokw7lxaaa9qda

Wcale nie jestem zdziwiony, że Ziobro kręcił lody w Brukseli. Przecież nie błyszczał intrelektem. Ten człowiek nie ma przymiotów rozumu, ducha, bądź moralnych.

Może wreszcie poleci po ujawnianiu przez „Newsweeka” przewałów na unijnych pieniądzach. Może straszyć Ziobro prokuratorami, sądami (acz na ten moment winien złożyć urząd), ale to Bruksela dobierze mu się do tyłka.

Kolejny spektakl to horror z trupami smoleńskimi. Spektakl marny, niegodzien Mrożka i Szekspira. Polska zdegradowana idiotyczna.

cxnpxkxwqaaw-84

5 MILIONÓW GOSIEWSKA, 1,5 MLN BŁASIKOWA, TERAZ MIESZKANIE. ILE JESZCZE CHCECIE Z NASZYCH PODATKÓW?

cxogfr6wiaatxqw

Jarosław Kaczyński rządzi przez telefon. Dzwoni do Beaty Szydło, a ta zadziera kiecę i jak trusia wykonuje polecenia. Czyli administrowanie przez bezprawie.

Pisze o tym Agata Kondzińska.

slabnie

Premier Beata Szydło zapowiada zmiany w rządzie. Odejść ma minister finansów Paweł Szałamacha, a wzmocnić się wicepremier Mateusz Morawiecki.

Pierwszy jest człowiekiem premier Szydło, drugi – prezesa Kaczyńskiego. To jasne, że decyzje o dymisji nie zapadły w rządowym ośrodku władzy w Alejach Ujazdowskich, ale w partyjnym centrum dowodzenia przy Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma PiS.

Tam pielgrzymują ministrowie, tam chadza szef Narodowego Banku Polskiego, tam na nocną naradę zjeżdża premier z ministrami. To Kaczyński recenzuje rząd, gdy wskazuje: „Jest czołówka i są tabory”. I to on w kampanii mówił: „Jeżeli Beata Szydło będzie dobrym premierem, to ma gwarancję czterech lat”.

W PiS nie ma planu szerokiej rekonstrukcji rządu. Bo wówczas zmiana dotknęłaby panią premier, a Jarosław Kaczyński musiałby zagrać główną rolę nie za kulisami, lecz przed publicznością. I dowiedziałby się, czy nagrodzi go brawami, czy zgani gwizdami. Kaczyński woli się posługiwać statystami. Dlatego ze sceny nie zejdzie szef MON Antoni Macierewicz, kapłan religii smoleńskiej – choć jego dymisji chce 43 proc. Polaków (sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”). Nie osłabi się pozycja Zbigniewa Ziobry wyznaczonego do rozprawy z sędziami (jego dymisji chce 24 proc.). Nadal mocny będzie wicepremier Piotr Gliński od krzewienia kultury wyłącznie narodowej. Spokojny może być wojujący z lewactwem i uchodźcami minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Potężny stanie się Morawiecki – już bez rywali w rządzie, tj. ministrów skarbu Dawida Jackiewicza i finansów Pawła Szałamachy.

ctxwgftxeaaxbvs

Zmiany w rządzie, które zapowiada premier, mają być strukturalne i personalne. Ale będą tylko pozorne i służące głównie przeformowaniu szeregów PiS. Coraz słabsza będzie za to pozycja samej premier, którą przed dymisją chronią jedynie drugie miejsce w rankingu zaufania do polityków i zamiłowanie prezesa PiS do tego, by rządzić państwem przez telefon.

PiS prowadzi politykę kadrową wg wzorca „Misiewicze”. Dominika Wielowieyska analizuje ten syndrom.

najwiekszym

Każdą nominację – czy to w spółce skarbu państwa, czy w jakiejkolwiek instytucji państwowej – trzeba rozpatrywać osobno. I tu znów ulubiona przez niektórych „symetryczność” zawodzi. Największym problemem nie jest to, że PiS wsadza swoich ludzi wszędzie, gdzie się da, ale to, że wsadza tam ludzi bez kompetencji.

Partia Jarosława Kaczyńskiego – jak żadna inna formacja do tej pory – dostarczyła masę dowodów na zwykłą nieudolność. Oskarżenia pod adresem nowych władz w stadninach koni arabskich zostały potwierdzone przez totalną kompromitację w czasie prestiżowej aukcji Pride of Poland. Przejęcie TVP jest równoznaczne z poważnym spadkiem oglądalności, co przyznaje nawet część działaczy PiS niechętna Jackowi Kurskiemu. Tych przykładów jest więcej. Co nie oznacza, że wszyscy nominaci PiS są niekompetentni. Nie wszyscy są #misiewiczami – jeśli już mamy się odwoływać do słynnej i trafionej akcji Nowoczesnej, która z b. współpracownika szefa MON Bartłomieja Misiewicza uczyniła symbol owej niekompetencji.

(A TYMCZASEM JEST STRACH PRZED ZMIANĄ W RZĄDZIE…)

ctxvemrvyaa536f

Ale gdy szefem Polskiego Holdingu Obronnego miał zostać b. poseł PiS Mariusz A. Kamiński, to akurat Stefan Niesiołowski – którego o miłość do PiS nie można podejrzewać – stwierdził, że to wcale nie jest taka zła kandydatura, bo ten młody działacz na temat tej dziedziny wie całkiem sporo (Kamiński prezesem w końcu nie został). Nie powinno się więc stosować jednej miary do każdej nominacji tylko dlatego, że zdecydowali o niej politycy.

Żadne procedury ani dobre chęci nie pomogą, jeśli działacze partyjni będą ciągnąć za sobą sznur nieudaczników, a lojalność i dokonania w krzewieniu teorii zamachu smoleńskiego będą podstawowym kryterium. Brak kompetencji zawsze się zdarzał, im niższy szczebel rozdawnictwa posad, tym częściej. Ale dziś grozi nam prawdziwa inwazja ignorantów na każdym szczeblu.

Waldemar Mystkowski pisze o tym, jak historycy wkurzyli się na PiS.

pismidas

PiS ma szczególny dar. Wszystko tej partii zamienia się w… hmm… w złoto. Tak jak królowi Midasowi, który dostał ten dar od Dionizosa. Zamieniał w złoto nawet chleb i wino, a jak powszechnie wiadomo, raczej złotem nie można się najeść. Tak PiS-owi wszystko zamienia się w pisowskie złoto. Dla opozycji owo złoto to tombak, a tak naprawdę jest to wielkie g…no. Takie to złoto.

Historycy postanowili się przeciwstawić pisowskiemu złotu i zwołują Nadzwyczajny Zjazd Badaczy Dziejów Najnowszych, bo uważają, że „historia najnowsza podlega postępującej ideologizacji, mitologizacji, instrumentalizacji i wręcz banalizacji”.

Rocznica Bitwy pod Wiedniem. Proszę bardzo – ocalał Jan III Sobieski, bo był ówczesnym TW Bolkiem, a „poległ” patriotycznie Lech Kaczyński. I bach! – Midas Macierewicz uszczęśliwia naród apelem smoleńskim w dniu rocznicy 1683.

Chrzest Polski – rok 966. Za Bolka robił Mieszko I. I tak dalej. Nawet młodzieży wciska się ten kit… przepraszam: złoto PiS. W Szamotułach w Zespole Szkół nr 2 w gazetce ściennej napisano, iż twórcami Polski porozbiorowej byli Józef Piłsudski, Jan Paweł II i… Lech Kaczyński.

(TAK SAMO ZROBIŁ PUTIN, ABY NIKT NIE USUNĄŁ GO ZE STOŁKA…)

ctxnwnmvuae8eeb

Historycy chcą przeciwstawić się owemu złotu PiS, wyrażają solidarność „z kierownictwem Muzeum Historii II Wojny Światowej oraz historykami zwalnianymi przez nowe władze z IPN”. Zjazd historyków ma się odbyć 5 listopada, a zaproszenie dla kolegów podpisały najwybitniejsze autorytety od naszych dziejów: profesorowie Andrzej Paczkowski, Ewa Domańska, Karol Modzelewski i Henryk Samsonowicz. Zapowiadane są wystąpienia na zjeździe innych wybitności: profesorów Andrzeja Friszkego, Marcina Kuli, Jana Pomorskiego czy Pawła Machcewicza. Ten ostatni to właśnie twórca Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, którego usiłują odwołać ze stanowiska.

Kolejna branża, nader wrażliwa dla PiS – historycy, zamienia się w KOD historyków, w komitet obrony historii przed ideologizacją, mitologizacją, instrumentalizacją i banalizacją. Na szczęście dla PiS nie ma Komisji Weneckiej od historii, ale jest ośmieszanie się, bo taki tylko werdykt może wydać ktokolwiek rozumny o robocie Midasów PiS.

Jak wiadomo, Midas jest nie tylko synonimem zamieniania wszystkiego w złoto, a przede wszystkim przypisywano mu wyjątkową głupotę. I taka jest wartość daru PiS, który czegokolwiek się dotknie, zamienia w g…no. Tym razem jest to g…no historyczne.

KOD dostał prestiżową nagrodę Parlamentu Europejskiego.

kodznagroda

Komitet Obrony Demokracji został wyróżniony przez Parlament Europejski Nagrodą Obywatelską. Mateusz Kijowski odebrał ją z rąk europosłanki Róży Thun. To właśnie Thun nominowała KOD do nagrody, uzasadniając jej przyznanie mówiła, że Komitet „skupia rzesze obywateli wokół wspólnych wartości europejskich”. – Zaledwie w 5 miesięcy stał się rozpoznawalny w Polsce oraz w innych państwach członkowskich przez swoje nieustępliwe dążenie do kształtowania postaw demokratycznych. Jest to największy ruch obywatelski, od kiedy Polska odzyskała niepodległość w 1989 r. – mówiła.

Brawo my!

Tzw. rzetelne i bezstronne „badanie katastrofy” – ciąg dalszy farsy Macierewicza.

cta6qe2xgaea-mb

Lewicowy prezydent Częstochowy pisze:

ctbhvboxgaezrrh

csumxfdwaaaxyua

Parlament Europejski przyjął drugą rezolucją ws. braku praworządności w Polsce.

W kraju mamy bezprawie.

europarlament

W Parlamencie Europejskim przegłosowano przyjęcie krytycznej rezolucji o stanie demokracji w Polsce. W dokumencie jest mowa m.in. o „zaniepokojeniu paraliżem Trybunału Konstytucyjnego w Polsce”. Ale to nie wszystko. PE odnosi się też do innych spraw budzących niepokój: do ustaw o mediach, o policji, o prokuraturze, do Kodeksu postępowania karnego, ustawy antyterrorystycznej, o służbie cywilnej, a także do planów zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej oraz kwestii „zdrowia reprodukcyjnego kobiet”. Jak wynika z treści rezolucji, taki stan rzeczy „zagraża demokracji, prawom podstawowym oraz rządom prawa w Polsce”.

csulbbcw8aafzfv

Andrzej Duda, ksywka: Tchórz, dał dyla z Rady Europy, gdzie miał odpowiadać na pytania.

prezydent

Duda miał wystąpić na jesiennej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Wczoraj przesłał do Strasburga list, że nie wystąpi. Powód? Musiałby odpowiedzieć na pytania delegatów.

Prezydenta zaprosił jako specjalnego gościa sekretarz generalny RE Thorbjoern Jagland w kwietniu podczas wizyty w Polsce. Jagland interesował się losem Trybunału Konstytucyjnego i mediów publicznych.

cst9snlwyaadn0g

Fajtłapa Lech Kaczyński zasmradza po śmierdzi przestrzeń publiczną. Następny jego fetor.

slynna

Sejm uchwalił dziś nowelizacje ustawy, która przewiduje zmianę nazwy Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Słynna uczelnia będzie nosić imię „Prezydenta Lecha Kaczyńskiego”.

„Lech Kaczyński bardzo przyczynił się do propagowania idei szkoły, zwłaszcza u jej początków” – napisano w uzasadnieniu. Zanim nastąpi zmiana, nowelizacja trafi do Senatu, ale niemal pewne jest, że również izba wyższa przegłosuje proponowaną zmianę.

cstuf5ewaaaqs-5

Waldemar Mystkowski podsumowuje na Koduj24.pl.

co

Europarlament przyjął drugą w tym roku rezolucję wobec Polski pisowskiej, acz dotyka ona nas wszystkich, nas Polaków. Naszego poczucia godności, honoru. O ile pierwsza rezolucja dotyczyła tylko Trybunału Konstytucyjnego, to od tamtego czasu katalog krytyki został bardzo rozszerzony, bo PiS od kwietnia nie próżnował.

Partia Kaczyńskiego czego się dotknie, demoluje. Szyje Polskę na swoje kopyto? Jeżeli bezprawie i drogę do autokracji bądź satrapii nazwiemy kopytem, to tak. Ta Polska wygląda groteskowo, ale jest wielce groźna i wolę określenie: Polska taboretowa. Bo Polska pisowska to Polska zdegradowana, która się sadzi na nie wiadomo jaką wielkość, Polska, która podskakuje, a jest podsadzana na taboret, bo jest coraz mniejsza, wielkości krasnali ogrodowych. To jest Polska niepoważna, ale podkreślmy – Polska groźna, która kreatorom politycznym (wszak jest jeden) już się wymknęła spod kontroli. I będzie dryfować w rejony mało cywilizowane.

Katalog obecnej krytycznej oceny dotyczy, oprócz Trybunału Konstytucyjnego, ustawy medialnej, a także ustaw o policji, o prokuraturze, poprawek do Kodeksu postępowania karnego, ustawy antyterrorystycznej, o służbie cywilnej. Ponadto planów zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej czy kwestii „zdrowia reprodukcyjnego kobiet”. Konkluzja jest druzgocąca dla władzy PiS, bo obecnie stanowione prawo „zagraża demokracji, prawom podstawowym oraz rządom prawa w Polsce”. PiS nawet się nie broni, położył lagę, jak nas w Unii Europejskiej oceniają i postrzegają. Wynika z tego, że Jarosław Kaczyński ma inny pomysł na Polskę. Pisowską Polskę nie w takiej Unii i możliwe, że w ogóle poza nią.

csx9u1jxyaacfdo

Do debaty w europarlamencie został desygnowany tylko Ryszard Legutko, a więc polityk o niewielkiej randze w partii, który zachował się jak Franz Maurer w „Psach”. Bohater grany przez Lindę przeszedł do pamięci frazą: „Co ty wiesz o zabijaniu?”. Franz Legutko zaś ma szansę zapisać się: „Co wy wiecie o korniku drukarzu?”.

Pomijając tego kornika, przekonujemy się w Polsce, że rząd o drukowaniu też nie chce mieć pojęcia, bo nie drukuje wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Zupełnie odwrotnie niż Franz Maurer zachowuje się Andrzej Duda. Nie wywiąże się z zobowiązania wystąpienia na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, które zostało podjęte pół roku temu wobec sekretarza generalnego Thorbjoerna Jaglanda. Duda nie będzie więc mamił Europy, że w Polsce dzieje się dobrze. Niezłomny dał nogę z powodu takiego, iż po wystąpieniu musiałby odpowiadać na pytania – taka jest procedura. Można sobie wyobrazić, jakie robiłby grymasy na twarzy, jak wykrzywiałby się, uciekał wzrokiem. Nie jest to wszystko śmieszne, a zmierza jeszcze ku gorszemu, bo ta władze i ci bezwolni politycy zapędzili się w kozi róg. Pardon: w ośli róg.

Na inaugurację blamaż Legii w Lidze Mistrzów. 0:6 u siebie z Borussią Dortmund.

csx3lnuwiaawf3a

Byliśmy prymusem w skali światowej.

W latach 1991 – 2015 polska gospodarka rozwijała się prawie tak szybko jak światowy tygrys – Korea Południowa.

cstkbiiwcaakosg

Zbliżamy się do dna.

spolki

Smoleńsk wiecznie żywy.

csuvfmbwaaagtsr

csq57ppwiae7dhe

Europoseł PiS Ryszard Legutko wygłosił w Parlamencie Europejskim mowę obronną PiS, która miała się do rozumu, jak piernik do wiatraka. Otrzymał cymbał świetną odpowiedź europosel z Holandii Sophie in ’t Veld:

aleto

– Drogi kolego Legutko myślę, że 8 minut tej karykaturalnej mowy zapewni panu długi czas na antenie polskiej publicznej telewizji, ale właściwie nie czyni pan nic w interesie Polaków. Dzisiejsza debata, to nie debata o Polsce. Mieliśmy już debaty o innych krajach i pan dobrze o tym wie.

Takich zaprzańców wysyła PiS do Brukseli, wszystkim się zajmują, tylko nie Polską. Dlatego, że w kraju partia Kaczyńskiego demoluje wszystko, co się da.

Kogo te karykaturalne postaci reprezentują?

csqkm93xgaelonq

Donald Tusk wpadł na 2 godziny do Polski. I pokazał, czym jest dobra polityka. Rozmawiał z Beatą Szydło.

pdt

Tusk:

– O nowym traktacie dużo dyskutowaliśmy. Przekonywałem – nie wiem, czy skutecznie – że trzeba być ostrożnym z rewolucjami ustrojowymi w Europie, że Polsce taka Europa jaka jest, ze wszystkimi wadami, jak na razie bardzo się opłaciła. Nie mówię tu tylko o pieniądzach, ale stabilna, przewidywalna Europa, możliwie solidarna to coś, co leży w najgłębszym interesie Polski. Natomiast pomysły na rewolucje ustrojowe, zmiany traktatowe, traktowałbym z wielką ostrożnością. Wiem, że takie pomysły pojawiły się w Warszawie. Większość liderów europejskich jest też raczej ostrożna, jeżeli chodzi o zmiany traktatowe. Też zalecałem ostrożność, tym bardziej, że do końca nie sformułowano – przynajmniej w mojej obecności – na czym te zmiany miałyby polegać. Mam wystarczająco dużo wyobraźni i jak sądzę także wiedzy i kompetencji, żeby powiedzieć, że zmiany traktatowe w Europie wcale nie muszą służyć Polsce. Jeśli miałbym stawiać pewną hipotezę, to wszystkie destabilizacyjne, rewolucyjne pomysły raczej mogą Polsce zaszkodzić.

csqc5fkwyaatpju

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze, iż przez 2 godziny w Polsce było normalnie, po czym wróciliśmy do rozpirzania Polski przez prezesa Kaczyńskiego i jego niedoróbki.

kaczynskinie

Donald Tusk pojawił się w ojczyźnie z jednego zasadniczego powodu – przygotowań do nieformalnego szczytu unijnego w Bratysławie, który ma dotyczyć sytuacji po Brexicie. Polska PiS wystąpi z projektem nowych traktatów europejskich, które jakiś czas temu zaświtały w głowie geniusza z Nowogrodzkiej (Żoliborza). Kontekst jest oczywisty, prezes PiS rozprawia się z prawem w Polsce – Trybunał Konstytucyjny i sądy – a przeszkadzają mu w tym Komisja Europejska i Parlament Europejski.

Jarosław Kaczyński chciałby z zainteresowań struktur unijnych wyłączenia standardów demokratycznych. W gruncie rzeczy pomysł prezesa to: dajcie szmal i się odwalcie. Wcale nie jest to daleko posunięte uproszczenie. Victor Orban, który w te kocki jest o niebo lepszy, bo nie tak radykalny i zabawę w kotka i myszkę prowadzi dłużej, właśnie spotyka się z „propozycją” wpływowego szefa MSZ Luksemburga Jeana Asselborna: – Kto jak Węgry, buduje płoty przeciwko uchodźcom lub narusza wolność prasy i niezależność wymiaru sprawiedliwości, ten powinien zostać czasowo, a w razie konieczności na stałe wykluczony z UE.

csqxp8owgaemqvs

Do tego kraje śródziemnomorskie z inicjatywy Grecji zawiązały wewnętrzny sojusz 6 państw, które są przeciw Grupie Wyszehradzkiej. Południe chce silniejszych związków państw unijnych, co powinno wydawać się logiczne w coraz ostrzejszej konkurencji globalnej ogromnych podmiotów: USA, Chin, Indii. Ferdynand Kiepski z Nowogrodzkiej ma jednak swoje „pomysła” w stosunku do UE. A są one funkcją wewnętrznych porządków pisowskich. Może tak się stać, iż do szefa MSZ Luksemburga dołączy włoska, hiszpańska czy też francuska dyplomacja i aby Orban nie był samotny z wykluczenia unijnego, dorzucą mu naszego Ferdynanda. Gdyby Kaczyński był odpowiedzialny tylko za własny elektorat, nic nie miałby przeciwko temu, wszak jemu odpowiada Orban i jego przyjaciel Putin, a ostatnio przygarnięty do tego grona został premier Turcji Erdogan. Do wykluczenia z Unii daleko, ale już jesteśmy w niej marginalizowani. A Kaczyński nie chce zacieśnienia związków między krajami unijnymi i zdaje się, że w rządzie Beaty Szydło nie ma ludzi zdolnych do korzystnych dla nas negocjacji.

dlug

W związku z wizytą Tuska powiało świeżością, której coraz mniej w polskiej polityce. Sam Tusk już tak mocno nie odżegnywał się od powrotu do rodzimej polityki. Dlatego PiS chce się dobrać do niego za pomocą komisji sejmowej ds. Amber Gold – i na tym wszakże nie poprzestanie. Odżywa więc nieco zapomniana fraza: „wina Tuska”.

Porażkę koncepcji Kaczyńskiego z nowymi traktatami dla UE widać od samego początku, bo ona nie jest wspólnotowa, tylko wykluczająca. Nie jest jednak żadnym dla nas pocieszeniem, że PiS przegrywa z Komisją Wenecką, Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim. To nie Kaczyński przegrywa, to Polacy przegrywają, przegrywa Polska.

cspgbvdwyaajou7

Agata Kornhauser-Duda nie była na premierze „Smoleńska”. Wybrała się z córką Kingą na wybitnego reżysera, Woody Allena. Małżeństwo Dudy się sypie? Chyba tak, na pewno tak.

PANI AGATO. W PEŁNI ROZUMIEMY. TEŻ WOLIMY DOBRE KINO OD FATALNEJ PROPAGANDY.

crxkelqxyaahptl

Dziadek Jarek przestaje się kontrolować?

crzsx7yxyaivyot

Przydupas Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz,  nie ma żadnego wykształcenia, za to ma złoty medal zasługi i wysokopłatne fuchy w ministerstwie, tudzie w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojnej. Tylko o tym wiemy.

misiewiczkoncze

– Od 10 lat pracuję z Antonim Macierewiczem, kiedy posłem i pracował w komisji obrony. Brałem przy tym udział, teraz pełnię funkcję szefa gabinetu i biorę udział w pracach resortu przy samym ministrze, więc łatwiej jest nam kierować zadaniami Polskiej Grupy Zbrojeniowej – mówił Bartłomiej Misiewicz w telefonicznej rozmowie w „Faktach po faktach” TVN24.

Na pytanie, czy ma wykształcenie wyższe, stwierdził, że „kończy studia licencjackie”. Dopytywany o kurs na członka rady nadzorczej, stwierdził:

„W PGZ nie ma takiego obowiązku. We wszystkich spółkach podległych PGZ nie jest wymagane posiadanie takiego kursu”.

Guzik prawda. Wymagane jest wyższe wykształcenie w radzie nadzorczej i w szefowaniu gabinetu politycznego.

Kłamstwa w Wikipedii z miejsca zostały usunięte. Taki morłoch rżnie Polskę. Misiewicze od Macierewicza.

anna-dryjanska

Stefan Niesiołowski w swoim „Alfabecie” zastanawia się, czy Macierewicz jest agentem Rosji.

weekend-gazeta

W KOR poznał pan kolegę.

– Chyba tylko Pan Bóg zna odpowiedź: czy Antoni Macierewicz jest autentyczny w tym, co robi, czy działa z czyjejś inspiracji. Czy działa z pobudek patriotycznych, czy jest agentem wpływu? Czy działa na zlecenie Moskwy? Nie ma na to dowodów, ale wiele zachowań jest podejrzanych. Bo jego działania: osłabianie zdolności obronnych Polski, niszczenie wartościowych ludzi, popieranie tych, którzy nie zasługują na poparcie – to wszystko jest niezwykle szkodliwe dla Polski i korzystne dla interesów Rosji. Z drugiej strony, nie można Antoniemu odmówić wielu działań patriotycznych i antykomunistycznych.

Nie rozumie go pan?

– Po prostu nie mogę go rozgryźć. W XIX wieku polityka małych kroków w sprawie polskiej przyniosła księciu Adamowi Czartoryskiemu łatki „zdrajcy”, „minimalisty” i „zaprzańca” od „prawdziwych patriotów”. Jak powstała niepodległa Polska i otwarto archiwa, to się okazało, że wielu z tych „prawdziwych”, najbardziej radykalnych i niezłomnych, którzy wszystkich prawie oskarżali o zdradę, to byli carscy agenci. Co można zatem myśleć o radykale, który niszczy to, co się w Polsce udało zbudować?

Co według pana niszczy Macierewicz?

– Zdemolował wywiad wojskowy. Był, jaki był, ale był. Angażuje armię w walkę polityczną, niszczy wielu porządnych ludzi. Demoluje polską politykę. Wspiera Jarosława Kaczyńskiego we wprowadzaniu dyktatury. Kto się cieszy z działań ministra obrony? NATO? USA? Akurat. Rosja? Już prędzej. Ale podkreślam, że to moja interpretacja faktów, a nie dowody. Ja bym bardzo chciał, żeby okazało się, że Antoni Macierewicz nie jest żadnym agentem, tylko patriotą, z poglądami takimi, a nie innymi. Świadomość, że polski minister, wpływowy polityk, wcześniej opozycjonista, mój dawny przyjaciel, jest agentem, byłaby okropna. Wolę, żeby okazało się, że po prostu postępuje bardzo głupio.

Parlament Europejski ma gotowy nowy projekt rezolucji ws. niepraworządności w Polsce. Katalog zarzutów jest o wiele większy niż poprzednio.

jestprojekt

„Paraliż Trybunału Konstytucyjnego zagraża demokracji, prawom podstawowym oraz rządom prawa w Polsce” – napisali autorzy rezolucji PE w sprawie Polski. W dokumencie jest także mowa m.in. o wycince Puszczy Białowieskiej, ustawie antyterrorystycznej czy zmianach w mediach.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl Mariusza Błaszczaka porównuje do mrożkowskiego Edka, a że jest sierściuchem prezesa, po prostu Edzio.

edzio

Mariusz Błaszczak uważa, że Polacy w Wielkiej Brytanii – w Harlow – zostali zaatakowani dlatego, że są chrześcijanami. Taki wyciągnął wniosek z pobytu na Wyspach wraz z ministrem spraw zagranicznych, Witoldem Waszczykowskim.

Minister spraw wewnętrznych przeszedł samego siebie, gdy w rozmowie z Konradem Piaseckim zrównał demokratów z faszystami: „W Gdańsku doszło do starcia dwóch skrajności – KOD i ONR”. Owszem – skrajności, ale dla Błaszczaka to ta sama płaszczyzna. Prowadzący rozmowę poprosił o „jakieś hasło KOD podobne do ONR”, Błaszczak odparł: „Nie będziemy się tutaj bawić w przypominanie sobie haseł”. Znaczy – Błaszczak nie pamięta haseł, wyparł je, a przecież KOD-owi chodzi o demokrację, o trójpodział władzy, o standardy demokratyczne, o prawo.

KOD ma hasła współbieżne z opiniami Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Czyżby te ciała były „marginesami” podobnymi do ONR? A może na Błaszczaka napadła poprawność polityczna i tak wykręciła mu zwoje mózgowe, że nie wie, gdzie demokracja i faszyzacja życia politycznego, gdzie sens i bezsens. Relacjonuję jedną rozmowę z Błaszczakiem, która równie dobrze mogłaby być sceną dialogu w groteskach Gombrowicza bądź Mrożka.

Taki to Edzio jest ministrem – Edzio Błaszczak. Po prostu poprawność polityczna pokręciła mu w głowie.

dudzinski-mierzymy-glupote