Posts Tagged ‘Paweł Deresz’

Znacie? To dobrze, bo już zbliża się koniec Kaczyńskiego. Prawnicy będą mieli robotę z Dudą i Szydło.

kłamczuszki kaczuszki w PiSdu z wami wpadka za wpadka😜

Wojciech Maziarski pisze o nowej „taktyce” PiS.

„Dobra zmiana” czeka na Wunderwaffe

Zderzamy się z totalną krytyką – żali się premier Beata Szydło w cotygodniowym biuletynie propagandowym PiS-u pt. „wSieci”. Rząd atakuje opozycja totalna – utyskują liczni funkcjonariusze oficjalnych szczekaczek.
To całkiem nowy ton w propagandzie władzy. Wcześniej dominowały buta i poczucie siły: łamiemy reguły państwa prawa i rządzimy, jak chcemy, bo suweren tak zadecydował, i nawet jak się komuś nie podoba, to i tak może nam naskoczyć. Teraz coraz częściej słychać biadolenia: „O jejku, suweren nas bije!”. Biedne misie.Odnotujmy tę zmianę tonacji, bo zwiastuje ona nadchodzącą wiosnę. Niejedyny to symptom ocieplenia. W ostatnią sobotę maszerowałem w Warszawie w tłumie demonstrantów świętujących urodziny Unii Europejskiej. Nagle pod prąd zaczęła się przez nasz pochód przedzierać inna demonstracja, z flagami ZNP, która zmierzała pod Ministerstwo Edukacji, by tam zaprotestować przeciw rozwalaniu polskiej oświaty. A kilkaset metrów dalej natknęliśmy się na frankowiczów protestujących przeciw niespełnieniu przez władze ich postulatów. Demonstracji i protestów jest już tyle, że nie mieszczą się na stołecznych ulicach.A przecież są jeszcze objawy sprzeciwu, które się nie wylewają na ulice: zapowiadany na piątek strajk nauczycieli, wygrane przez przeciwników władzy referendum w Legionowie, wystąpienia sędziów, akcje samorządowców czy udany strajk rodziców i uczniów 10 marca. Chyba nie doceniliśmy skali tego ostatniego wystąpienia, bo trudno zauważyć dzieci, które zostały w domach. Jednak gimnazja w dużych miastach były tego dnia niemal puste. Zmianę nastrojów odnotowały ośrodki badania opinii publicznej, które zgodnie wskazują na wzrost poparcia dla opozycji i spadek notowań PiS-u.

Co inteligentniejsi przedstawiciele władzy i prorządowi komentatorzy już zauważyli, co się dzieje. Houston, mamy problem! Taksówkarze zaczęli narzekać na PiS – alarmuje Rafał Ziemkiewicz. A Jarosław Gowin mówi, że władza otworzyła za dużo frontów naraz i z niektórych konfliktów powinna się wycofać.

Wątpliwe jednak, by rządzący poszli za tą radą. Jarosław Kaczyński jest przekonany, że nie może się cofnąć ani o krok, bo całym jego kapitałem politycznym jest niemal religijna wiara jego wyznawców, przekonanych, że jest genialnym strategiem i nieomylnie prowadzi swój obóz od zwycięstwa do zwycięstwa, a ewentualne porażki to tylko chytre podstępy dla zmylenia wrogów. Taki wódz nigdy się nie wycofuje. Zawsze pręży muskuły, robi groźną minę i prze do przodu. I oczywiście trzyma w zanadrzu Wunderwaffe, która na pewno odwróci bieg wydarzeń. Gdy jej w odpowiednim momencie użyje, nad PiS-em znów zaświeci słonko.

Ciekawe, kiedy w końcu wyznawcy PiS-u zrozumieją, że jedyna Wunderwaffe, jaką prezes dysponuje, już została użyta. Nazywa się Witold Waszczykowski.

Z :Ruszył taki apel …

HA HA HA :)))))

Oscar Wilde- idiota to nie obelga, to diagnoza🤣

Waldemar Mystkowski pisze o nowych populizmach PiS.

Populistyczna złota rybka PiS

PiS-owi nie pozostaje nic innego, jak populizm. Zarówno ten realny, który będzie rozwalać budżet państwa, jak i populizm oralny. W tym politycy tej partii są najlepsi.

500+ zadziałało tak, że PiS przez jakiś czas po wyborach parlamentarnych nie tracił elektoratu (acz nie zyskiwał jak w podobnej sytuacji powyborczej SLD i PO), ale to się skończyło. Zaczęły się schody, partia jest rozrywana od wewnątrz. Dzisiaj wiadomo, iż silna jest nieliczna grupa Macierewicza (bo o. Rydzyk wspomaga i środowiska nacjonalistyczne, dla których budowana jest Obrona Terytorialna Kraju). Także aspiracje polityczne zgłasza grupa krakowskich konserwatystów skupiona wokół Andrzej Dudy. Sam prezydent jest jej najsłabszym ogniwem. Zaczajony jest Jarosław Gowin, ale może pęknąć, gdy w ustawie o samorządzie dojdzie do bezprawnego działania wstecz (chodzi o dwukadencyjność prezydentów, burmistrzów i wójtów).

Ratunkiem PiS jest populizm, rozdawnictwo, czyli korumpowanie wyborców. Jednego dnia ujrzały światło dzienne dwa populizmy, których celem jest odzyskiwanie elektoratu: 1000+, o którym mówiła minister rodziny i czego tam, Elżbieta Rafalska. 1000 złotych mają dostać emeryci i to niezależnie od tego, jaką wielkość emerytury wypracowali. A ci, którzy otrzymują więcej niż 100o zł emerytury? – nie wiadomo. W każdym razie bąk został puszczony. Pracują nad nim w Ministerstwie Rozwoju. Rafalska nie powiedziała niczego konkretnego, ważne, iż poszło w naród: „Będzie projekt, będę o nim rozmawiała”.

Całkiem głośnego bąka puścił szef doradców Szydło, Henryk Kowalczyk. Mianowicie za 7-8 lat Polacy mają zarabiać średnio 10 tys. zł. Brzmi to, jak bajka o złotej rybce, przy czym tą złotą rybką ma być elektorat w przyszłości, który za 7-8 lat znów ma oddać głos na PiS.

Rybaka jednak mamy takiego, iż złota rybka, czytaj: przyszłość, zostanie przez polityków tej partii pożarta. Może złota rybka by się uratowała, gdyby była wielkości wieloryba (Polska zaś miała taki budżet jak Niemcy), ale i to nie jest pewne. Szarańcza PiS wszystko pożera.

Ciekawego manewru dokonał Donald Tusk, w przesłuchaniach dotyczących śledztwa w sprawie współpracy polskich służb z rosyjskim FSB. Pełnomocnikiem jego będzie Roman Giertych. Były polityk jest całkiem sprawnym adwokatem, a przynajmniej medialnym, bo czego się nie dotknie, PiS jako przeciwna strona procesowa zwykle leży. Do tego Giertych ma dar publicystyczny, który ośmiesza PiS – jego groteskowe opisy są szeroko kolportowane.

Z jednej strony na siłę chcą ekshumować ciało jego żony, a z drugiej strony zapraszają na uroczystości do Pałacu prezydenckiego

A oni ciagle czekaja, a przetargu brak.

Kleofas Wieniawa także o populizmie.

PiS-owi spada w sondażach i będzie spadać, nie tylko dlatego, że ta partia jest eurosceptyczna (i tak nas będzie wyprowadzać z Unii Eurpejskiej), nie tylko dlatego, że w arogancji przewyższa poprzednikach nawet nie dwukrotnie, ale w podniesieniu do jakiejś potęgi, nie tylko dlatego, że zmienia ustrój (demokrację na autorytaryzm), nie tylko dlatego, że politycy tej partii to intelektualne niedołęgi, łamagi, nie tylko dlatego, itd…

PiS musi więc szukać źródeł przekupywania elektoratu, wyborców. 500+ wypadliło o tyle, że zaciemniło obraz, iż Beata Szydło jakoby miałaby coś do powiedzenia jako polityk i osoba używająca języka, niestety premier rządu ma tylko logoreę, a jej mowy nie należą do sztuki retoryki politycznej, nawet, gdy są pisane przez mniemanych fachowców.

Jedynym osiągnięciem jest zatem 500+, za które nam wszystkim przyjdzie zapłacić, acz nie chodzi o samo 500+, ale infrastrukturę „ideologiczną”. 500+ zadziałało przez moment, PiS-owi nie spadało w sondażach, ale to już należy do przeszłości, bo poparcie dla tej partii będzie spływało do rynsztoku, poza tym PiS będzie rozrywane między ambicjami Macierewicza, otoczenie Andrzeja Dudy (acz nie sanmego Dudy, bo ten jest wyjątkowo słaby jako człowiek) oraz pragmatyzmem konserwatywno-kapitalistycznym niewielkiej grupy Gowina. Czy dojdzie do przesilenia?

Może tak, acz każdą z grup tych wyżej wymienionych i nie wymienionych może zastapić nowe wcielenie Leppera, Kukiz.

PiS i tak będzie spadać, więc szykuje się kolejny populizm, który jest w zasięgu intelektualnym tej niewiele wartej intelektualnie partii – 1000+ dla emerytów. Elżbieta Rafalska (minister) w TVN24, bo tylko ten kanał informacyjny jest wiarygodny mówiła:

Na razie są pomysły i koncepcje, nad którymi pracuje Ministerstwo Rozwoju. Będziemy mieli konkretny projekt, będziemy wtedy o nim dyskutować. Nie ma jeszcze gotowego projektu. Musimy znać skutki finansowe, bo w końcu i tak trzeba zrobić tę wypłatę 10000 zł. Będzie projekt, będę o nim rozmawiała”.

W Radiu Zet Henryk Kowalczyk zaprzeczył, jakoby nad takim populizmem pracowano: „O takim pomyśle nie słyszałem nic konkretnego. Mogę mówić tylko oficjalnie, co jest w rządzie. Nie ma takiego pomysłu.”

Jedyna rzecz, którą partia Kaczyńskiego potrafi, korumpować, a to zawsze kończy się jednako, ale PiS sięgnie do użycia siły, czego na końcu swego reżimu nie robili już komuniści.

NIE NADĄŻAMY Z ROBIENIEM MEMÓW… CO ONI DO CHOLERY WYPRAWIAJĄ? I DLACZEGO CODZIENNIE?

JAK WIDAĆ KIEDYŚ TO JUŻ BYŁO…

>>>

pis

Zażalenie Pawła Deresza ws. „wyjęcia z grobu ciała Pokrzywdzonej Jolanty Szymanek -Deresz”. Przykre że tak trzeba.

cxnezrvveaanko_

Gen. Błasik i Lech Kaczynski są winni katastrofy smoleńskiej.

cxksvanxaaeuqcn

PiS nie prowadzi żadnej polityki zagranicznej, dyplomacja leży, bo partia Kaczyńskiego i prezes są skłóceni ze wszystkimi. Zaraz po wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski powiedział w TVN 24, że teraz „trzeba będzie natychmiast uruchamiać wszystkie kanały”, aby nawiązać kontakt z ekipą prezydenta elekta.

polityka

Tę wypowiedź opozycja uznała za dowód, że nasza dyplomacja jest zaskoczona rozwojem wypadków w USA. Czyżby?

– Wypowiedź ministra została opacznie zrozumiana – tak skomentował w Onecie słowa Waszczykowskiego wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Wyjaśniał, że on i Ryszard Czarnecki spotykali się w czasie kampanii z „czołowymi przedstawicielami” obu amerykańskich partii, a o efektach informowali prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. – Waszczykowski nie musiał o tych działaniach wiedzieć – stwierdził Bielan, tłumacząc się nieformalnym charakterem spotkań.

Czarnecki potwierdził to w niedzielnym programie „Wybory w toku” w TOK FM. Dodał, że rozmawiając z amerykańskimi politykami, reprezentował frakcję konserwatystów i reformatorów w Parlamencie Europejskim. Relację ze swoich rozmów zdał… prezesowi Kaczyńskiemu.

Okazuje się, że szef polskiej dyplomacji nie ma pojęcia, co robią i o czym rozmawiają przedstawiciele partii rządzącej. A ci z kolei nie informują ani jego, ani prezydenta, tylko Kaczyńskiego, który formalnie nie pełni żadnej funkcji – jest tylko posłem.

To norma, że politycy prowadzą nieformalne rozmowy, wypełniają różne misje w imieniu rządu. Ale wtedy są zobowiązani złożyć przynajmniej ustną relację ministrowi. A najlepiej, by powstała notatka służbowa. Wygląda na to, że w przypadku PiS zarządzanie państwem i polityką zagraniczną odbywa się poza strukturami rządu Szydło. Może to też oznaczać, że notowania Waszczykowskiego tak gwałtownie spadają w PiS, że nikt nie fatyguje się zawiadamiać go o faktach. I musi się o tym dowiadywać z mediów.

Nie jest to pierwszy przypadek chaosu w obozie rządzącym. Ostatnio szef MON Antoni Macierewicz oświadczył, że Egipt sprzedał Rosji za dolara francuskie okręty Mistral. Prezydent Duda oświadczył, że ma zupełnie inne informacje. Wydawałoby się, że obaj panowie powinni być informowani przez te same służby dyplomatyczne i służby specjalne.

Zamieszanie będzie trwało, bo w normalnym układzie kontrolę nad polityką krajową i zagraniczną sprawuje silny premier, panujący nad ministrami, pozostający cały czas w kontakcie z Pałacem Prezydenckim. Tak działa sprawne państwo, w którym jest jasne, kto za co bierze odpowiedzialność.

kaczynski

Czy to jakiś głupkowaty żart, może ukryta kamera, ale nie… Wyraźnie widzę na filmie umieszczonym na FB kroczącego energicznie, w kierunku pomnika Romana Dmowskiego – Jarosława Kaczyńskiego. Obok niego jak żywy pierwszy as PiS – Joachim Brudziński, tuż za nimi drepcze drobnym kroczkiem pani rzecznik Beata Mazurek i cała świta ochroniarzy. A z megafonów płyną słodkie dźwięki: „Panie Naczelniku, Prezes Stronnictwa Narodowego imienia Dmowskiego Romana, Ludwik Wasiak melduje Rozdroże na przyjęcie Pana Naczelnika Państwa Polskiego”.

Tak zabrzmiało oficjalne powitanie, z jakim spotkał się na pl. Na Rozdrożu w Warszawie zwykły poseł polskiego Sejmu, przybywszy tam, by złożyć kwiaty u stóp pomnika Romana Dmowskiego. Nie koniec na tym. Z głośników słychać też, że Jarosław Kaczyński jest „niekoronowanym królem polskiej polityki”.

Można oczywiście organizatorom uroczystości przypisać skłonność do dowcipów, ale sam Kaczyński wcale nie wyglądał na zbytnio zakłopotanego. Raczej duma i blask biły z jego oblicza.

Film stał się chyba teraz największym hitem Facebooka. Internauci od rana kulają się ze śmiechu, a niektórzy po prostu są wkurzeni i pytają, jak tak można? Są setki komentarzy, a ich autorzy budują przezabawne karambole retoryczne. Bo jak inaczej reagować na podobny nonsens?

Nawiasem mówiąc warto przypomnieć, że tytuł Naczelnika Państwa przysługiwał w latach 1918-1922 marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu. Obecnie niektórzy mówią, że w związku z kontrolną rolą, jaką Kaczyński sprawuje nad premier polskiego rządu i prezydentem, w partii tak się go właśnie tytułuje.

cxkpkj7xgaaplw1

Waldemar Mystkowski pisze o zburaczeniu Kaczyńskiego.

kaczynski-kradnie

Jarosław Kaczyński kontynuuje swoją karierę wcielania się w role złodziei. Z bratem Lechem kradli Księżyc w klasyce dla dzieci „O dwóch takich, co ukradli Księżyc”. Teraz prezes kradnie Wincentego Witosa partii chłopskiej PSL.

Kaczyński udał się ze swoim sztabem do Wojnicza blisko Wierzchosławic (Małopolska), gdzie Witos się urodził, prowadził gospodarstwo, z którego to gumna awansował na premiera II Rzeczpospolitej i to trzykrotnie, taki przedwojenny Waldemar Pawlak. Tym szlakiem odtwórczym może podążać prezes PiS. I gdy poskrobie się w jego osobowości, to może być ten kierunek kariery, acz Kaczyński musi się spieszyć. Był tylko raz premierem. Teraz winien strącić Beatę Szydło. To byłoby drugie premierostwo.

A kiedy trzecie? A kiedy do tego Piłsudski przyjdzie po niego i ześle go do Berezy Kartuskiej? W tym ostatnim wypadku myślę o Mateuszu Kijowskim, znając jednak gołębie serce lidera KOD, z wielkim prawdopodobieństwem mogę założyć, iż pozwoli prezesowi salwować się, jak Ukraińcy z Majdana Janukowyczowi, który dał nogę do Putina, Kaczyński może udać się do Budapesztu, do Orbana. Antycypuję? A czym jest polityka? Przewidywaniem. Wizją, jak niektórzy opisują te halucynacje prezesa.

Tymczasem prezes przebrał się w sukmanę Witosa i jako lider PSL, tj. PiS, pochwalił się na konwencji swoją partią, która jakoby broni wsi. Retoryka prezesa aż prosi się cytowania, jaki to jego PiS jest wspaniały: „Czy broni polskiej ziemi, polskich lasów? Tak, broni. Czy broni religii chrześcijańskiej? Tak, broni. Czy broni interesu narodowego? Tak, bronimy interesu narodowego. Idziemy tą drogą, która była drogą ruchu ludowego”.

Nie zrozumiałem retoryki prezesa, który mówił o sprzedaży polskiej ziemi: „Dobry gospodarz chce powiększać swoją ojcowiznę, dba o nią, a nie myśli o tym, że będzie ją sprzedawał. Stąd nasze decyzje o powstrzymaniu sprzedaży ziemi państwowej, a to ciągle jest 1,5 mln hektarów. To słuszna decyzja”. Czyli rolnik nie może sprzedać ziemi ani kupić państwowej, która leży odłogiem po PGR-ach. O co chodzi? Jak to o co, Unia płaci za te ugory, za półtora miliona hektarów spływa do kasy państwa kilka miliardów zł. A gdyby rolnicy ja nabyli, to by spłynęło do ich kiesy.

Och, prezesie, coś mi się widzi, że chłop się nie da nabrać na ten przekręt. Garnitur to nie sukmana. Zresztą chłopi protestowali przed konwencją partii Kaczyńskiego, równając PiS z hipokryzją i kłamcami. W czasie kampanii wyborczej pisowcy obiecywali podwojenie dopłat unijnych dla rolników, co było tylko klasyczną kiełbasą wyborczą, bo dzisiaj grozi, iż Komisja Europejska może część dopłat wstrzymać.

I chyba w tym spektaklu o to chodziło. Kaczyński przebiera się, a to w Piłsudskiego, a to w jego wrogów Dmowskiego, a teraz osadzonego za kratami przez Naczelnika Witosa, bo czuje pismo nosem, że nabrał wieś, więc może skończyć jak trzykrotny przedwojenny premier. Kaczyńskiego też dotyczą mechanizmy psychoanalityczne: „I tak zrobisz to, co musisz zrobić, a nie to, co dyktuje rozum”. Więc tym za tym freudyzmem zmierza prezes, a wraz z nim jego dwór i fraucymer Beaty Szydło.

phil

Praca Dudy.

cwpjumyxyaaqogu

Coraz trudniej PiS-owi ukryć, że wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej. Katarzyna Kolenda Zaleska analizuje słowa Szydło.

nieformalne

UE – klub pogrążony w degrengoladzie? Tak uważa premier Szydło. Nie sposób nie dostrzec triumfującej nuty satysfakcji w tym opisie, co jest smutne, przerażające i dla Polski groźne.

Tak, wiem, PiS nie chce wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej, żadnego Polexitu nie będzie, zresztą, jak wynika z sondaży, nie miałby żadnych szans powodzenia. 85 proc. Polaków opowiedziałoby się za pozostaniem w UE.

Formalnie więc w Unii zostajemy. Ale PiS powoli wyprowadza nas z niej nieformalnie. Od 2004 r. nie było rządu, który by tak otwarcie boksował się z unijnymi instytucjami, podważając ich kompetencje, tak otwarcie konfliktował się z unijnymi państwami i z taką pogardą wypowiadał się o wspólnocie, która dała nam pokój, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa.

Stosunek do UE dość jasno wyraziła premier Beata Szydło. Jej uwaga, rzucona gdzieś na marginesie długiego wywodu podważającego kompetencje Komisji Europejskiej do oceniania praworządności w Polsce, robi jednak piorunujące wrażenie. Oto ona: „Reformujmy UE, bo niedługo będziemy mieli taki problem, że kolejne państwa będą mówiły, że nie chcą być w tym jakże zacnym, ale jednak pogrążonym w ogromnej degrengoladzie w tej chwili klubie europejskim” (cytat za PAP).

cwmuu7ewcaaycl4

Wszystko na pozór jest OK. Reformujmy UE, a nie wychodźmy z niej. Ale jeśli dokładnie wczytać się w tę wypowiedź, to widać jasno poziom lekceważenia, obojętności i w sumie obcości wobec tego, co europejska integracja przynosi Europie i Polsce. I nie sposób nie dostrzec triumfującej nuty satysfakcji w tym opisie europejskiej rzeczywistości, co jest smutne, przerażające i groźne.

(TO JUŻ JEST PEWNE. PiS I PREZYDENT NIE DOTRZYMALI JEDNEJ Z NAJWAŻNIEJSZYCH SWOICH OBIETNIC WYBORCZYCH!!!)

cwnehm4w8aeptqw

To wypowiedź kogoś, kto w tej Unii czuje się nie tylko niepewnie, ale też obco. Kogoś, kto nie jest wewnątrz, ale na zewnątrz. Kogoś, kto tej Unii nie lubi, która go drażni i uwiera.

A my jesteśmy członkiem tego europejskiego klubu. To o nas pani premier jest łaskawa mówić, że jesteśmy pogrążeni w degrengoladzie. I wbrew deklarowanej chęci reformowania klubu nie jest ona tak oczywista. Wręcz przeciwnie, wszystkie działania rządu dowodzą, że to Unia przeszkadza mu we wprowadzaniu „dobrej zmiany”. Wtrąca się ze swoimi nieznośnymi nawoływaniami o przestrzeganie prawa i konstytucji, a przecież suweren zdecydował, że PiS może wszystko. UE chce nam narzucić jakichś nieznośnych uchodźców, a przecież my, Polacy, świetnie sobie tu sami żyjemy, z naszymi tradycjami i naszym poczuciem wielkości. Nic tu po obcych. Jasne, trochę pieniędzy nam się przyda, ale nie dajmy się zwariować ani sobie wmówić, że coś dostajemy za darmo. Przecież jesteśmy wielkim narodem, niech Unia to wreszcie zrozumie, że dawanie nam pieniędzy to dla niej wielki przywilej!

cwpqcdwwiaasqhd

A na poważnie. Europa usłyszała, co premier polskiego rządu myśli o Unii – że jest pozbawionym wartości rozkładającym się tworem. Tak pogardliwie nikt jeszcze o UE nie mówił. Politycy PiS na użytek swojego elektoratu prężą muskuły i z arogancją dezawuują wszystko, co wspólnocie udało się osiągnąć przez ostatnie powojenne lata. Taka arogancja nam się nie opłaca, bo na Zachodzie słychać już głosy, że rozszerzenie UE o kraje Europy Środkowo-Wschodniej było błędem, a rząd PiS tylko utwierdza w tym przekonaniu. Taka polityka zemści się na nas prędzej czy później.

cwnqjtqwcaawwqb

Nikt w Europie dziś nie twierdzi, że UE nie jest w kryzysie. Ale jest zasadnicza różnica tonów. Jedni mówią o degrengoladzie, a inni z troską.

cwpstfqw8aavm0d

Zygota to nie jest życie, a już na pewno nie życie ludzkie. Jeśli zgodzimy się na taką definicję życia i zaczniemy zarodek otaczać nimbem świętości, to już żeśmy sprawę przegrały. Bo wtedy rzeczywiście każdy przypadek aborcji będzie morderstwem – mówi filozofka Agata Bielik-Robson

Solidaryzuje się pani z piosenkarką Natalią Przybysz, która przyznała się do aborcji i spotkała ją za to gigantyczna krytyka?

Agata Bielik-Robson: Tak, jak najbardziej. Uważam, że to jest głos odważny, bezkompromisowy i bardzo w tej chwili potrzebny. Pokazuje, że nie wystarczy tylko zachowanie tzw. kompromisu aborcyjnego, że trzeba walczyć o to, żeby dostęp do aborcji był swobodniejszy. To jest głos pokazujący, o co naprawdę w tej debacie chodzi. Że my, kobiety, chcemy mieć prawo do samostanowienia. Że chcemy być jednostkami w nowoczesnym, liberalnym w sensie tego słowa. Jeśli pani Natalia uznała, że kolejna ciąża w jakiś sposób zrujnuje projekt jej własnego życia, do którego była przywiązana, to ja przecież nie rzucę w nią kamieniem.

bielik-robson-2

A dlaczego nawet kobiety, które opowiadają się za powszechną dostępnością aborcji, tym razem zareagowały tak: Natalia Przybysz szkodzi sprawie, bo pokazała, jak bardzo trywialne są powody przerywania ciąży.

– To, o czym opowiedziała, to wcale nie jest trywialny powód. Niepokoi mnie to, że strona liberalna w dużym stopniu przejęła tę atmosferę grozy, która w dyskursie katolickim otacza życie poczęte. Za bardzo przyswoiłyśmy ten wzniosły język, zgodnie w którym życie ludzkie zaczyna się od samego poczęcia. Ja na takie ujęcie sprawy się nie zgadzam. Dla mnie zygota to nie jest życie, a już na pewno nie życie ludzkie. Dobrze zaplanowana, wczesna aborcja nie oznacza uśmiercenia dziecka. Naprawdę chciałabym, żebyśmy zachowały świadomość, że jeśli zaczniemy mówić tym językiem, to tym samym wpiszemy się w logikę strony katolicko-prawicowej. Jeśli zgodzimy się na taką definicję życia i zaczniemy zarodek otaczać nimbem świętości, to już żeśmy sprawę przegrały. Bo wtedy rzeczywiście każdy przypadek aborcji będzie, powiedzmy sobie szczerze, morderstwem.

Prawica przypomniała z kolei, że ta sama Natalia Przybysz kilka lat temu mówiła, że dziecko oducza egoizmu, każdy powinien je mieć. Wzięła też udział w akcji na rzecz obrony pszczół. Więc jak to jest, pytano, pszczółek broni, a dzieci nie?
cwmux0ewiaa-osx

– No, ale ona ma dwoje dzieci, więc o co chodzi? Ma dwoje i dosyć. I ma prawo, by w imię poszukiwania własnego szczęścia dokonać aborcji. A pszczółek broni, bo są to żywe istoty, które czują, mają instynkt samozachowawczy, w związku z tym mają również prawo do życia. Natomiast zarodek nie jest jeszcze samodzielną istotą. Jeśli naprawdę pozwolimy narzucić sobie ten język, zgodnie z którym usunięcie zarodka oznacza dzieciobójstwo, to powtarzam raz jeszcze: jesteśmy skończone. Wszelkie nasze żądania będą brzmieć nielogicznie. Nie można bezkarnie mordować istot żywych. A tym bardziej istot ludzkich.

nacjonalistyczna

Adam Michnik w programie „Tomasz Lis” podsumował rok rządów PiS. – „Zdeklarowany klasyk Karol Marks powiedział: – „Narodowi i kobiecie nie daruje się tej chwili nieuwagi, w której uległa jakiemuś łobuzowi”. Teraz ja bym darował. Chwila była zła. To był zbieg okoliczności. Kobieta jednak oprzytomniała i z pazurami wyszła na ulicę. Kaczyński musiał własny język połknąć na oczach całego społeczeństwa”.
Szef „Wyborczej” uważa, że obecnie przeżywamy zły sen, który musi się skończyć. – „Mamy za sobą piękny ćwierć-wieczny sen, z którego nigdy się nie obudzę. I zrobię wszystko, by mój kraj w tym śnie znowu się pogrążył”. Oceniając minione lata przyznaje, że nie wszystko było dobrze, bo nigdy wszystko nie jest dobrze, ale przynajmniej był to normalny kraj normalnych ludzi. Niespodziewanie stało się coś, co było efektem chwilowego zapomnienia się. – „To jest tak samo jak z piękną kobietą, która nagle idzie na noc z łobuzem, ale potem przytomnieje. Polska też oprzytomnieje – wierzę w to głęboko” – mówi Michnik.

W odpowiedzi na wątpliwość, czy to aby o jedną noc chodzi, czy aby nie jesteśmy przegrani na dłużej, czy sam Michnik nie czuje się przegrany, stwierdza: – „Mimo wszystko jestem optymistą. Nie czuje się przegrany. Mam poczucie, że ciągle jeszcze żyję w kraju niepodległym, w którym demokracja jest niszczona, ale wolność do końca jeszcze nie została zniszczona”.

cwlpfjgweaahefp

Mimo że rządzą dziś Polską ludzie, których uważał za niegodnych tego zaszczytu, że zakwestionowano kierunek proeuropejski oraz wygląda na to, że maszerujemy na wschód – jest optymistą. Mimo że towarzyszą temu świetne notowania partii rządzącej, a na dodatek samodzielną władzę sprawuje jeden człowiek, czyli wróciliśmy do PRL i mamy pierwszego sekretarza – jest optymistą. Mimo że wolne media są w trudnej sytuacji i za chwilę mogą być w jeszcze trudniejszej, a gazeta, która uchodziła za prawdziwe imperium słania się – jest optymistą.

Adam Michnik uważa, że nie przegrał, bo kiedy uczestniczy w marszach KOD-u i spotyka się z ludźmi to ma poczucie, że żyje w wolnej Polsce, jakiej w czasach PRL nie było. – „Takich ludzi wtedy nie było, a w każdym razie było ich znacznie mniej. Byli w KOR-ze, podziemnej „Solidarności” , ale nie było ich aż tylu. Jestem optymistą. Jestem głęboko przekonany, że Polska zrzuci z siebie ten ciężar, który przyszło jej teraz dźwigać… bo znam ludzi z KOD-u i z opozycji. Wiem, jak myślą. Zwyciężą!”.

Waldemar Mystkowski pisze o posadzie dla Misiewicza z podkomisji Macierewicza.

berczynski

Francuski Airbus za zakup Caracali w ramach offsetu chciał z łódzkich Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 1 zrobić jeden ze swoich filarów produkcyjno-technologicznych. Państwo polskie miało mieć 90 proc. udziałów. Bylibyśmy zatem właścicielami najwyższej myśli technologicznej – takie gołąbki czasami wpadają same do gąbki. Niestety, Antoni Macierewicz powiedział Francuzom: nie. Należy głęboko się zastanawiać, dlaczego minister obrony pozbawia nas takich atrakcyjnych ofert i dlaczego jego działania są szkodliwe dla Polski. Łódzkie zakłady zatem pozostaną technologicznie na tym samym zacofanym poziomie króla Ćwieczka, a w „nagrodę” dostaną jako szefa Rady Nadzorczej eksperta smoleńskiego Wacława Berczyńskiego.

cwlnzclxeaut0ct

Berczyński to kolejny Misiewicz w talii fachowców Macierewicza. Oryginalny Misiewicz nie ma nawet licencjatu, choć się chwalił, że studiuje prawo, zaś Berczyński chwalił się, że badał dziesiątki katastrof lotnictwa wojskowego w USA, co jest jawnym kłamstwem, gdyż jego nazwisko nie występuje w żadnej dokumentacji. Twierdził ponadto, że pracował jako konstruktor w zakładach Boeinga, lecz był tam zatrudniony tylko jako informatyk. Można rzec, iż ma doświadczenie eksperckie podobne do innego członka podkomisji Macierewicza, Jana Obrębskiego, który tak określił swoje kwalifikacje: – „Już od kilkuletniego chłopca interesowałem się bardzo lotnictwem, modelarstwem lotniczym. Oprócz tego, wykonałem kilkaset godzin lotów odrzutowcami pasażerskimi jako pasażer, przyglądając się temu, jak pracują skrzydła i silniki samolotów w czasie lotu. W związku z tym czuję się dość kompetentny w tym zakresie. Jeżeli chodzi o materiały wybuchowe i skutki ich użycia, to jako dziecko oglądałem wybuchające stodoły w czasie pożarów po wojnie”.

Do Berczyńskiego należy copyright „wybuchu na wysokości 30 metrów”. Tak ten Misiewicz zdiagnozował przyczynę katastrofy smoleńskiej. Jego autorstwa jest także pomysł zbudowania modelu smoleńskiego Tupolewa, który ma kosztować kilka milionów zł. Berczyński mówił dla tygodnika „wSieci”: „Powstanie wierna kopia samolotu w mniejszej skali. Sprawdzimy, jak Tu-154M zachowuje się w różnych sytuacjach w locie, przy lądowaniu, ze zmiennym położeniem klap, również przy utracie końcówki skrzydła”.

cwltilnxyaatk_g

cwltjzgwcaamyed

Możliwe, że zamiast Caracali łódzkie zakłady będą budować model Tupolewa. Wróć! Będą budować zabawkę dla stetryczałych dzieciuchów. Walną nim o brzozę. To i tak będzie bardziej bezpieczne, niż wcześniejszy pomysł, aby kupić oryginał Tupolewa, zaś brzozę umieścić na rozpędzonym samochodzie i pierdyknąć w nią samolotem w locie nurkującym. Można mniemać – i jest to prawdopodobne – iż Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 w Łodzi będą restrukturyzowane na model zakładów w Tworkach. Ale bodaj w Polsce żaden pielęgniarz ani pacjent nie zarabia tyle, ile Berczyński (a jest na emeryturze): 8 tys. Zł miesięcznie jako szef podkomisji od zamachu smoleńskiego, tudzież różne usługi konsultacyjne dla MON. Ostatni rachunek, jaki wystawił Berczyński ministerstwu to 10 tys. zł. Ile zaś będzie brał za radę nadzorczą? Czort wie, bo to może być tajemnica handlowa, a nawet wojskowa.

Miały być Caracale, a będzie mniejszy model Tupolewa, czyli karakan.

cwmfdeuwaaantoa

cvzf6s_wyaarr5x

Monika Olejnik bezpardonowo pisze o tych, którym zależy na fetorze smoleńskim, aby zasmrodzić Polskę. Ponad dwustu krewnych związanych z ofiarami katastrofy smoleńskiej puka do drzwi Kościoła, rządu, prezydenta, ludzi dobrej woli. „Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi bliscy mają być wyciągnięci z grobów, wbrew uświęconemu tabu, aby nie zakłócać spokoju zmarłym, pochowanym z najwyższą czcią”.

kosciol

Pukają do drzwi, ale te pozostają zamknięte, w kraju, w którym jeszcze niedawno witano papieża Franciszka, rządzący ogrzewali się w jego cieple, ale, jak widać, było to koniunkturalne. Zero empatii.

Premier polskiego rządu Beata Szydło odpowiada zimno: „Taka jest decyzja prokuratury i nikt nie ma prawa ingerować”. Pani premier potrafiła ingerować w orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ale tutaj, jak widać, nie jest jej po drodze.

Prokuratura to Zbigniew Ziobro, on może wszystko. A decyzja już zapadła, wydał ją prezes PiS Jarosław Kaczyński, zgadzając się na ekshumację brata i jego małżonki.

Czego będzie szukała prokuratura? Chcą sprawdzić, czy zwłoki mają obrażenia charakterystyczne dla eksplozji materiałów wybuchowych, łatwopalnych albo innego, gwałtownego wyzwolenia energii. Prokuratorzy piszą: „Zdarzenie takie, jeśli zaistniało, niewątpliwie oddziaływałoby na pasażerów samolotu, a co za tym idzie, pozostawiłoby ślady na ich zwłokach”.

cvzp45lwgaa_1rp

Czy prokuratura nie pamięta, że były przeprowadzone sekcje kilka lat temu, m.in. Anny Walentynowicz, i nie znaleziono żadnych śladów wskazujących na zamach?

Jak długo jeszcze rządzący będą się znęcać nad ludźmi, którzy opłakują zmarłych. Można przeprowadzić ekshumacje tych ofiar, których rodziny wyrażają zgodę. Przecież nawet małe dziecko wie, że jeżeli doszło do zamachu, to nie trzeba przeprowadzać ekshumacji wszystkich ofiar.

(NO JEST SENSACJA. BYŁY RZECZNIK CBA Z WYROKIEM ZA MASTURBACJĘ W PARKU…)

cvzhtaxwgai8i7g

Nadal toniemy w różnych bzdurnych teoriach, choć MON-owska komisja smoleńska działa już od wielu miesięcy, a jej członkowie pobierają bardzo wysokie wynagrodzenia. Antoni Macierewicz epatuje nas wstrząsającymi taśmami, które mają zmienić bieg wydarzeń. Okazuje się jednak, że to hucpa, bo taśmy Putin – Tusk są znane od kilku lat. MON wydaje bezradne oświadczenia, że jeżeli ktoś wiedział, że taka taśma jest, to powinien był powiedzieć.

Prawica znowu powraca do Jurgena Rotha, wedle którego zamachu dokonał rosyjski generał na zlecenie wysokiego polskiego polityka, którego nazwisko zaczyna się na T.

A co robi Kościół? Kościół, jak zwykle, gdy są ważne sprawy, milczy, woli zaglądać suwerenowi pod kołdry. Kardynał Kazimierz Nycz powiedział niedawno, że nie spodziewa się stanowiska Episkopatu, że on jest po stronie tych, którzy protestują, ale jednak sprawę trzeba wyjaśnić. Jak widać, hierarchowie bardziej boją się ziemskiej władzy niż władzy w niebie.

(„DOBRA ZMIANA” W MEDIACH TRWA. GRATULACJE DLA TVN :))

cvziudoweae9gbe

Po co to wszystko! Wystarczyłaby przecież komisja międzynarodowa, o której tak głośno przez lata mówiło PiS. Okazało się, że tylko po to, żeby dogryźć Tuskowi, bo komisji nie będzie. Jak to powiedział kiedyś Jarosław Kaczyński, jest ryzykowna, bo mogliby wsadzić do niej samych Brzezińskich.

Rodzinom pozostaje chyba tylko napisać list do papieża Franciszka.

Polska traci przyjaciół w Europie, zostaną nam Węgry, Białoruś i… Logiczne do bólu.

polska

Dowodem na wciąż dobre relacje polsko-francuskie miał być szczyt Trójkąta Weimarskiego we Francji na początku listopada. Prezydent François Holland miał gościć kanclerz Angelę Merkel oraz premier Beatę Szydło lub prezydenta Andrzeja Dudę. Gdy jednak na początku października Warszawa zerwała rozmowy z Airbusem o zakupie 50 caracali, a Hollande odwołał przyjazd do Polski, także i to spotkanie stanęło pod znakiem zapytania.

(Jak bardzo PiS będzie blokował WOŚP w tym roku? CZY POMIMO SPRZECIWU „DOBREJ ZMIANY” ZAGRACIE ZNOWU Z ORKIESTRĄ?)

cvww0usxyaekgam

Sytuację próbowała ratować dyplomacja niemiecka. Berlin uważa, że z rządem PiS trzeba rozmawiać, a najlepiej nadaje się do tego Trójkąt Weimarski, dzięki któremu Niemcy i Francja pomagały Polsce związać się z Zachodem. Niemcy się oburzali, gdy Polska wykręcała się od współpracy weimarskiej. W kwietniu w wywiadzie dla „Wyborczej” szef MSZ Witold Waszczykowski oświadczył, że „formuła trójkąta się wyczerpała”, bo Berlin i Paryż „nie mają chęci”.

Mimo to Niemcy liczyli, że listopadowy szczyt weimarski zapobiegnie izolacji Polski w Europie. Nie zdołali jednak przekonać Francuzów. – Paryż oficjalnie zakomunikował, że szczyt musiałby dać pozytywny przekaz. A na to nie ma szans, między Francją a Polską jest za dużo rozbieżności – mówi niemiecki dyplomata.

(Jacek Rakowiecki (dziennikarz, działacz opozycji w PRL) z refleksją po roku „DOBREJ ZMIANY”! MOCNO I SŁUSZNIE.)

cvyyemqwgaaldcs

Na zeszłotygodniowym spotkaniu w kuluarach szczytu w Brukseli Szydło i Hollande zgodzili się tylko, że trzeba wyciszyć emocje. Francji na przeciąganiu awantury nie zależy, ale stosunków ocieplać nie chce. Jest przekonana, że nasz rząd celowo wydłużał negocjacje w sprawie caracali i offsetu, by zerwać je w dogodnym dla siebie momencie.

Nasze europejskie źródła wskazują, że zerwanie rozmów zaskoczyło Paryż – część dyplomatów dowiedziała się o tym z mediów. Waszczykowski nie sygnalizował tego wcześniej szefowi francuskiej dyplomacji, choć mógł się z nim spotkać podczas sesji ONZ w Nowym Jorku.

cvy4b6_w8aabx-g

A po fiasku zakupu śmigłowców sprzyjające PiS polskie media rozpoczęły antyfrancuską kampanię.

– Czujemy się dotknięci, choć zwykliśmy tak tego nie demonstrować jak Francuzi – mówi niemiecki dyplomata. – Niemcy też mają udziały w Airbusie, decyzja Warszawy uderzyła również w nas.

Do tej pory Berlin nie reagował na ataki polskich mediów prorządowych ani na wycieczki szefa naszego MSZ. Nie chciał dawać pożywki antyniemieckiej propagandzie.

(„Niemożliwe jest wypełnienie zaleceń Komisji Europejskiej, bo wiązałoby się to z naruszeniem prawa. …”)

cvzeadwweaaf3k6

– Po awanturze o caracale u nas też słychać wątpliwości co do sensu współpracy z Polską – mówią w Berlinie. W tym roku zaplanowano jeszcze dwa spotkania szefów MSZ obu krajów. W przyszłym roku w Polsce powinny się odbyć konsultacje międzyrządowe.

Według naszych rozmówców zerwanie rozmów z Airbusem oznacza, że Polska wycofuje się z unijnej polityki obronnej. Dzięki 3 mld euro, które w ramach offsetu zamierzał u nas zainwestować europejski koncern, Polska miała stać się jego piątym filarem. Fabryka w Łodzi miała w przyszłości produkować helikoptery na rynek światowy.

– Polska z ideologicznych względów odwróciła się do Europy plecami. To ryzykowne zagranie. Traci w Europie przyjaciół – mówi unijny dyplomata. Zaznacza, że na horyzoncie są rozmowy o przyszłości Unii Europejskiej.

Polsce będzie trudno uzyskać wsparcie Francji.

cvxegl-xgaaywkr

I CAŁY ŚWIAT SIĘ Z NAS ŚMIEJE 🙂

Waldemar Mystkowski też pisze o ekshumacjach, w tym opłacie za męża dla Beaty Gosiewskiej.

poplatnosc

200 krewnych ofiar katastrofy smoleńskiej nie godzi się na ekshumacje ciał swoich bliskich. Czy jednak mają szanse w starciu z „niezłomnością” Zbigniewa Ziobry, jego prokuratorów, przede wszystkim Antoniego Macierewicza, który będzie szukał drobinek prochu strzelniczego na prochach ofiar na poparcie tezy: „wybuch był”.

Swego czasu Macierewicz źródło wybuchu umiejscawiał tam, gdzie znajdowała się kabina pasażerska Lecha Kaczyńskiego, więc powinna wystarczyć mu ekshumacja zwłok brata Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiednik licznika Geigera zaterkocze i ma udowodnioną swoją 6-letnią tezę: „wybuch był”, czyli zamach.

Macierewicz może się zabezpieczać, że licznik Geigera nie zaterkocze, bo także swego czasu prezes PiS stwierdził, że nie rozpoznał brata przy autopsji. W tym samym czasie mówiło się, że częściach ciał poszczególnych ofiar, m.in. o nodze śp. Przemysława Gosiewskiego, która mogła trafić np. do trumny pod innym nazwiskiem. Jak to w czasie katastrofy lotniczej, części ciał latały według praw fizyki, ale nie według widzimisię Macierewicza. Wszak można sobie przy takim obrocie sprawy wyobrazić, że na Wawelu korpus Lecha Kaczyńskiemu ma dosztukowaną nogę Gosiewskiego. Jarosław nie rozpoznał brata, tym bardziej nie rozpoznał nogi Gosiewskiego. Makabreska? Tak. Macierewiczowi chodzi o taką makabreskę. Tak walnąć publikę w łeb ekshumacjami, aby nie wiedzieli, o co chodzi, a przy okazji sprofanować prochy, aby udowodnić tezę „wybuch był”.

cvxb5lxw8aamvye

Na taką nekropolitykę nie zgadzają się ludzie poważni, jak Paweł Deresz i 200 innych osób krewnych ofiar. Nie chcą, aby bezczeszczono prochy, ale przede wszystkim nie deptano pamięci o ich bliskich w imię potrzeb politycznych przez takich zombie życia politycznego, jak Macierewicz i jego sponsor polityczny Jarosław Kaczyński.

Deresz po Wszystkich Świętych chce iść do sądu i zaskarżyć decyzję o ekshumacji pisowskich polityków, którzy chcą zorganizować wykopki cmentarne. Ma wsparcie tak ważnej instytucji, jak rzecznik praw obywatelskich. Adam Bodnar napisał list do zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka – dowodzącego ekshumacjami-wykopkami smoleńskimi. Bodnar przypomina w liście stanowisko Sądu Najwyższego, iż „poszanowanie zwłok jest istotnym elementem kultury europejskiej, a także jednym z fundamentów doktryny Kościoła katolickiego, głoszącej, że ciało zmarłego powinno być traktowane „z szacunkiem i miłością”.

cvzswlixgaarv9h

Wiara wiarą, ale w europejskiej kulturze winno rządzić prawo, Bodnar pisze: „Nie powinno więc budzić wątpliwości to, że ekshumacja zwłok i szczątków ludzkich dokonywana na zarządzenie prokuratora stanowi władcze wkroczenie w sferę prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej. Dlatego osobom bliskim muszą służyć środki prawne w celu ustalenia, czy wkroczenie przez prokuratora w ową prawnie chronioną sferę miało uzasadnienie (nie miało charakteru ekscesywnego)”.

cvzmqd2xgaarlsy

PiS doszedł do władzy w dużej mierze, zbijając kapitał na katastrofie smoleńskiej. Czy ta renta polityczna nie jest wystarczająca, czy dalej chcą zyskiwać niezasłużone tantiemy, jak druga żona Przemysława Gosiewskiego, o którym wyżej wspominam. Ona domaga się kolejnych 5 mln zł odszkodowania za śmierć swego męża. Pytanie do Gosiewskiej, ale też do Macierewicza i Ziobry. Kiedy ostatnio byli na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej? Bo mogliby przeczytać, jak napisano na nagrobku Gosiewskiego jego słowa: „Wdzięczność jest ważniejsza od pieniędzy”. W polityce winna znaleźć zastosowanie trawestacja, która brzmi: „Wdzięczność jest ważniejsza od polityki, od władzy”. Wszak to jest wykładnia „służby polityki”. Hm?

cvzsd6hwcaa_9bc

pawełDeresz

PiS planuje puścić fetor smoleński na Polskę, aby zasmrodzić innym życie, dusić Polaków. Przecież dokładnie tym jest zamiar ekshumacji ofiar smoleńskiej katastrofy.

Wszystkich chcą ekshumować. Oczywiście oprócz sprawcy tejże katastrofy, Lecha Kaczyńskiego.

Ekshumacje mają być na wniosek prokuratury. Nie godzi się na to Paweł Deresz, mąż posłanki Jolanty Szymanek-Deresz, wiceszefowej SLD, która zginęła w katastrofie smoleńskiej.

Deresz ma propozycję nawet dla prezesa PiS:

– Pomysł pana prokuratora jest niestety twórczym wcieleniem absurdalnej teorii pana Macierewicza o zamachu i wybuchu na pokładzie samolotu. Idąc jednak śladem tego absurdu, proponuję panu prokuratorowi, aby dokonał przede wszystkim ekshumacji zwłok tylko pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bo przecież zdaniem pana Macierewicza, bomba została podłożona właśnie pod fotelem pana prezydenta.

Podobne zdanie ma dziennikarka Joanna Racewicz, wdowa po śp. kpt. BOR Pawle Janeczku.

– Nie pozwolę ruszyć męża z grobu.

PiS jednak zamierza smrodzić Smoleńskiem. Fetor cmentarny to ich ulubiony zapach, zagazoli nim umysły swojego elektoratu. Chcą uwędzić normalnych Polaków.