Posts Tagged ‘Paweł Skiba’

SŁOWA FRASYNIUKA, Z OKAZJI DZISIEJSZEGO ŚWIĘTA.

A JEDNAK… NA ZŁOŚĆ DUDZIE!

Waldemar Mystkowski pisze o demolującym wpływie na obronność Polski osobnika o nazwisku Antoni Macierewicz.

Mara senna Macierewicza o potędze armii

Takiej zapaści w polskim wojsku dawno nie było.

Antoni Macierewicz ubiegł prezydenta Andrzeja Dudę w pochwałach dla armii. W przeddzień święta Wojska Polskiego wygłosił przemówienie, wręczył awanse i wyróżnienia. Minister ma zdecydowanie większy wkład w niszczenie polskiej obronności, choć zwierzchnikiem konstytucyjnym WP jest Andrzej Duda.

Wydaje się, że Duda postawił się ministrowi obrony, gdyż nie podpisze nominacji generalskich, choć tych na gwałt potrzebuje armia, bo dymisji wśród najwyższych szarż w ostatnim czasie mieliśmy wyjątkowo dużo. Odeszli z wojska generałowie z odpowiednim stażem i mający uznanie wśród sojuszników w NATO. Otworzyła się ścieżka kariery dla nominatów Macierewicza, przeskakujących kilka rang w bardzo krótkim czasie.

W każdym razie Macierewicz w przemówieniu pochwalił siebie i zapowiedział cel armii, w której dewastacji ma spore osiągniecia. Otóż chce „armii zdolnej samodzielnie powstrzymać zewnętrzny atak”. Można powiedzieć, że jest ambitny, jak nikt przed nim.

Na razie armia pozbyła się najlepszych generałów, nie ma śmigłowców bojowych, bo kontrakt na zakup Caracali został zerwany. Brakuje pilotów, którzy obsługiwaliby śmigłowce te, które są. Fachowcy od wojskowości twierdzą, że takiej zapaści w polskiej armii dawno nie było, np. ratownictwo Marynarki Wojennej nie ma czym latać, ale MON kupił limuzyny i samoloty dla VIP-ów, wszak partia „panów” musi mieć czym latać.

W przemówieniu Macierewicza wybrzmiały bardzo niepokojące nuty, mianowicie minister dystansuje się „od złudnych obietnic, odrzucenie fałszywej alternatywy między opcją rosyjską i niemiecką, powrót do prawd najprostszych i do wartości podstawowych”. Język bardzo ułomny, jakaś marna kazuistyka. Dzisiaj zrozumiałym jest, iż „opcja rosyjska” (niezdarność językowa) jest z natury wrogim rozumieniem interesu narodowego. Ale „opcja niemiecka” niemal współgra z reparacjami za II wojnę światową.

„Opcja niemiecka” jest naszym sojusznikiem w NATO. Takim samym partnerem jak „opcja amerykańska”, a wojska niemieckie znajdują się tuż za Odrą. Chyba że Macierewiczowi chodzi o to, aby Niemcy byli naszymi wrogami. Tym samym wrogami zostaną Amerykanie, bo dla nich nasi zachodni sąsiedzi są ważniejszym partnerem w NATO niż my (mimo niechęci Trumpa, ale ten już od dłuższego czasu jest izolowany od strategicznych decyzji administracji waszyngtońskiej). Pojęcie „opcja niemiecka” używane jest przez Jarosława Kaczyńskiego i to tylko wtedy, gdy chce ostro skrytykować Niemcy.

W przeddzień święta Wojska Polskiego uświadamiamy sobie, jak Macierewicz osłabił obronność polską, nie tylko dewastując kadry dowódcze, ale zrywając kontrakty na zakup nowoczesnego wyposażenia i broni. Za to dowartościowani są Misiewicze i Berczyńscy i tak poroniona nowa formacja – weekendowe Wojska Obrony Terytorialnej.

Macierewicz ciągle nie odpowiedział na zarzuty, które same się formułują po lekturze świetnie udokumentowanej książki Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”. Więcej możemy się dowiedzieć o sympatiach Macierewicza do „opcji rosyjskiej” po interpelacji posła Nowoczesnej Adama Szłapki.

Może faktycznie przebudził się zwierzchnik Wojska Polskiego prezydent Duda. Dopełnieniem tego byłoby zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem opozycji. Wówczas takiego pustosłowia Macierewicz nie mógłby używać, iż zdemolowana przez niego armia„samodzielnie powstrzyma zewnętrzny atak”. To nie jest sen o potędze Macierewicza, to jest mara senna, w której my Polacy mamy prawo się obawiać, iż wystąpimy jako mięso armatnie.

A CO TAM NAWAŁNICE… DEFILADA!!!

Interpelacja posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy wszystko wyjaśnia, dlaczego mamy do czynienia z nieumiejętnością radzenia w obliczu katastrofy przez obecne władze PiS

Tragedia.

A Wojska Obrony Terytorialnej sobie maszeruja.

Taka prawda.

Paweł Skiba w „Wyborczej” pisze o konstytucji, czym ona jest. Odstaw na bok swoje obowiązki. Weź konstytucję i pomyśl o niej jak o umowie, którą zawarliśmy między sobą my – Polacy. Zastanów się chwilę nad jej istotą. Porozmawiaj o tym z sąsiadem, współpracownikiem, kuzynem.

Konstytucja to nasza umowa, a PiS chce ją złamać

Ponad 40% Polaków popiera partię, która ordynarnie narusza konstytucję i obowiązujące prawo. Dlaczego tak się nadal dzieje? Takie pytanie zaczyna zadawać sobie coraz więcej osób. Poznaliśmy już wiele opinii. Słyszeliśmy o elitach oderwanych od normalnych ludzi, o zagospodarowaniu przez Kaczyńskiego niezadowolonej z dotychczasowej sytuacji części społeczeństwa ze wsi i małych miast. Pojawiają się też głosy, że nie dorośliśmy do demokracji. Nie rozumiemy istoty trójpodziału władzy i znaczenia konstytucji, skoro tak wielu z nas popiera działania PiS albo przynajmniej im się nie sprzeciwia.

Z konstytucją w dłoni

Ślizgamy się po wielokrotnie powtarzanych hasłach: „konstytucja”, „trójpodział władzy”, ale ilu z nas faktycznie wie, co się za nimi kryje? Być może niezrozumienie ich istoty jest przyczyną tak dużego poparcia dla partii rządzącej. Ostatnio coraz więcej ludzi zaczęło czytać i analizować konstytucję. Wymaga to jednak pewnego wysiłku, zaangażowania. Mało kto z nas ma czas i ochotę na tego typu rozmyślania. Jesteśmy pochłonięci zarabianiem pieniędzy w korporacji, staniem w korkach, uprawą żyta, opieką nad dziećmi i milionami innych spraw. Wielu z nas nie postrzega konstytucji jako własności, uważamy, że to sprawa elit oderwanych od codzienności. Jacyś „oni” się kłócą o interpretację konstytucji, to jest „ich” sprawa, „oni” coś powinni z tym zrobić. Oni… Tylko że tu nie chodzi o nich. Tylko o ciebie, o mnie. O nas! Zatem pomyślmy chwilę o istocie konstytucji. Porozmawiajmy o tym z naszym sąsiadem, współpracownikiem, kuzynem, który jest zwolennikiem PiS-u.

Konstytucja naszą umową

Cóż to więc jest ta „konstytucja”? Być może odpowiesz na to pytanie piękną, precyzyjną, prawniczą definicją i wszystko, co dalej przeczytasz, to dla Ciebie banał. Ale spróbuj pomyśleć o konstytucji w najprostszy, najbanalniejszy, ale jednocześnie najbliższy istocie sprawy sposób. Pomyśl o naszej konstytucji jak o umowie, którą zawarliśmy między sobą my – Polacy, obywatele, naród, suweren. Konstytucja to nie jakaś umowa „ich”, elit. To nasza umowa, którą zawarliśmy z naszymi sąsiadami i znajomymi. Pomyśl o konstytucji również jak o obietnicy. Obiecaliśmy sobie w tej umowie pewne podstawowe rzeczy. Obiecaliśmy naszym dzieciom, rodzinom, współpracownikom.

Jak doszło do zawarcia tej umowy? W 1997 r. zrobiliśmy to w referendum. Zagłosowaliśmy, wyraziliśmy naszą wolę. Umówiliśmy się wtedy między sobą, na pewien zestaw podstawowych zasad, według których będziemy żyli w naszym wspólnym domu, w Polsce. I obiecaliśmy sobie wzajemnie, że będziemy tych zasad przestrzegać. Między innymi umówiliśmy się, jak ma być zorganizowane nasze państwo. Jakimi sprawami mają zajmować się poszczególne instytucje i według jakich zasad mają działać. To jest nasze dzieło.To my umówiliśmy się, jak mają działać Sejm, Senat, prezydent, rząd, sądy. I my wszyscy jako suweren mamy prawo i obowiązek pilnować przestrzegania naszej umowy, naszej obietnicy – naszej konstytucji. I tylko my, suweren, mamy prawo ją zmienić. Nikt inny, żadna partia, żaden prezes, naczelnik ani dyktator. Naszą umowę możemy zmienić tylko my, razem, wspólnie, głosami naszych przedstawicieli – posłów.

Wyborcy PiS to nie cały naród

PiS mówi, że jest wykonawcą woli narodu, bo wygrał wybory i ma większość w Sejmie. To nie jest prawda! PiS jest tylko wykonawcą woli wyborców PiS, nie całego narodu. PiS, zabiegając o głosy swoich wyborców, zawarł z nimi umowę. I może ją realizować tylko w zakresie, który jest dopuszczalny umową z całym narodem – konstytucją. Umowa PiS-u z jego wyborcami nie jest ważniejsza od umowy, którą my wszyscy, również wyborcy PiS-u, zwarliśmy ze sobą w postaci konstytucji. Jak dotąd wyborcy PiS-u nie reprezentują woli narodu, więc PiS nie ma prawa zmieniać zasad naszej umowy.

PiS twierdzi też, że konstytucja i prawo nie mogą stać ponad wolą narodu i suwerena. W ten sposób PiS manipuluje nami, oszukuje nas. Czy PiS chce nas przekonać, że mamy akceptować łamanie umowy, którą zawarliśmy między sobą? Mamy złamać obietnicę, którą daliśmy sobie wszyscy wzajemnie? Złamać dane słowo? Nie!

Z szacunku dla samych siebie

Polacy są dumnym narodem. Nasza historia, nasi przodkowie i ich dokonania dają nam prawo do dumy. Więc my, dumny naród, nie pozwólmy sobie, żeby ktokolwiek podważał naszą umowę, naszą konstytucję. Gdy będziemy chcieli ją zmienić, to zrobimy to, korzystając z takich mechanizmów, na jakie się umówiliśmy. Nikt nie ma prawa naginać  i lekceważyć konstytucji. Nie szanując tych zasad, podważając je i naciągając, tak naprawdę nie szanuje nas, dumnego narodu, suwerena.

My, suweren

W konstytucji umówiliśmy się, że sądy mają być niezależne od polityków, bo taka była nasza wola. Można dzielić włos na czworo, przerzucać się interpretacjami, szukać dziury w całym. Nie zmienia to faktu, że umówiliśmy się na niezależne sądy! PiS chce zmienić to zwykłą ustawą i mętnie tłumaczy, że to nie narusza konstytucji, że taka była wola suwerena, że nasza umowa jest „postkomunistyczna”. Nasza konstytucja, nasza umowa stoi ponad wolą polityków, posłów. To my, suweren, zobowiązaliśmy posłów, polityków, prezydenta, że mają obowiązek stosować się do zasad zawartych w konstytucji. PiS, dając politykowi prawo do decydowania o sędziach, łamie konstytucję, łamie naszą umowę! To znaczy, że PiS nie szanuje naszej umowy, nie szanuje ciebie, mnie, nas. Nie szanuje swojego suwerena.

Wyborco PiS-u…

Czy chcesz, żeby partia, na którą głosowałeś, łamała konstytucję, naszą umowę, dane słowo? Posłowie to twoi przedstawiciele, reprezentują ciebie? Gdy oni łamią umowę, obietnicę, to tak jakbyś to ty ją łamał. Pomyśl jeszcze raz o naszej umowie, bez polityki i politycznych haseł. Odpowiedz sobie we własnym sumieniu. Czy jest to uczciwe, honorowe i patriotyczne? Czy PiS, postępując w ten sposób, naprawdę zasługuje na twoje poparcie?

WIERSZEM WITAMY DZIEŃ 🙂

Słynny Grabaż mówi o Polsce.

Krzysztof Grabowski: Myślę po polsku, jem po polsku i śpiewam po polsku

Krzysztof Grabowski „Grabaż” – lider rockowych kapel Strachów na Lachy i legendarnej Pidżamy Porno w ciekawej rozmowie z Kajetanem Kurkiewiczem na łamach „Wyborczej” deklaruje, że nie tylko myśli po polsku, ale nawet „włosy mu po polsku rosną”. I że Polska jest dla niego ważna, bo„Ona beze mnie da sobie radę, ja bez niej nie” – deklaruje. Wyjeżdżać z niej nie zamierza, a gdy trzeba, wychodzi na ulicę.

Na protestach w obronie sądów też był, choć dopiero co wrócił wówczas z wakacji. Pytany, dlaczego, odpowiada: – „To jest gra pod tytułem „To się, k…, w głowie nie mieści”. I nie możesz powiedzieć: „Sprawdzam”, bo inwencja drugiej strony jest niewyczerpana. Dla mnie nie jest dramatem, że rządzi PiS. To normalne w demokracji. Ale historia rzadko zna przypadki, że ktoś wszystko niszczy. Teraz poszło nie tylko o sądy, ale o całokształt. Sposób procedowania tych ustaw był haniebny. Odbierałem to jako plucie mi w twarz”. Zresztą wakacje spędził, śledząc sytuację, a więc „z polskim wymiarem sprawiedliwości. I ze świadomością, że za chwilę nie będzie żadnej dziedziny, która się rządzącym wymknie spod kontroli”.

„Grabaż” jest przekonany, że mimo zakusów PiS, kultura w Polsce się ostanie. „Teraz trwa rozpaczliwa próba wykreowania kogoś, kto zawsze będzie po ich stronie. Ale umówmy się, że za wiele takich postaci nie ma. Artyści w swojej masie są nastawieni na normalność i wartości europejskie” – mówi. „To mój podstawowy zarzut wobec PiS-u: że tę naszą normalność próbuje postawić na głowie. Ja się słabo czuję, stojąc na głowie” – opowiada. Winą za sytuację w kraju obarcza PO uważa, że do zwycięstwa PiS przyczyniła się „lenistwem, gnuśnością, zamykaniem się na sprawy tych, którzy ją wybrali”. Według rockmana największym błędem PO było to, że „doprowadziła do sytuacji, w której ustanowione przez nią prawo nie było przestrzegane. Wszystko przechodziło przez palce”, jak w typowej partii dywanowej – co to problemy zamiata pod dywan.

Lider Pidżamy Porno przyznaje jednak, że do PO ma „wielki żal”, ale PiSu nienawidzi, a od partii Kaczyńskiego nienawidzi bardziej tylko ONR-u i narodowców. Uważa też, że PO powinna całkowicie zniknąć z polskiego życia. Jego zdaniem alternatywę stanowią „ci wszyscy ludzie, którzy przychodzili na uliczne protesty. W 2015, 2016 i teraz”. Chociaż – jeśli chodzi o młodzież – uważa, że „tylko część wyszła na ulice. I to nie przeważająca”. Dlatego nie chce peanów na jej cześć.  „Ta przeważająca ma nasrane w dyniach. Te wszystkie fascynacje Korwinem, ONR-em, Młodzieżą Wszechpolską, antyimigranckie fobie. Ktoś im to wmówił, ale padło na podatny grunt” – ocenia. Zdaje sobie jednak sprawę, że to nie jest problem wyłącznie Polski, lecz ma zasięg ogólnoświatowy. Podziały, nad którymi politycy usilnie pracowali, przynoszą owoce, podkreśla. Ma narzędzia do stawiania takich diagnoz – jest z wykształcenia historykiem.

Na uwagę dziennikarza, że dziś Kaczyński pod płaszczykiem antykomunizmu cofa nas krok po kroku do ustroju komunistycznego, Krzysztof Grabowski odpowiada, że „Kaczyński jest takim składakiem: troszeczkę Piłsudskiego, troszeczkę Gomułki. Człowiek o jasno określonych celach, które – i tu go podziwiam – z żelazną konsekwencją realizuje”. Jakie zdanie ma o Kukizie? „Pawła określiłbym jako osobnika, który znalazł się na stacji kolejowej w Krzyżu. Jest tam duży węzeł komunikacyjny. On chciałby pojechać w każdą ze stron. W tym samym momencie. Pociągi są cztery i, k…., do którego wejść?” – wyjaśnia. I podkreśla, że Kukiz „dalej jest w tym Krzyżu, stoi na stacji. Tylko pociągi nigdzie nie jadą”, że wciąż jego zdaniem nie zdecydował się, czego właściwie chce…

Generalnie „Grabaż” z młodzieżą łatwo w swoim życiu nie miał. W jego rodzinnym Poznaniu, omal nie zginął od kuli z pistoletu jednego z „młodych z miasta”. Jak to było? – „Wracałem z dyżuru w radiu, było po drugiej w nocy. Akurat jechała „młodzież z miasta”. W latach 90. było ich dużo i potrafili się bawić z fantazją. Wiesz, mafie rządziły na ulicy, bo młodzi ciągnęli do nich jak pszczoły do miodu. Miraż pieniędzy, szybkich samochodów i wielu pięknych kobiet przy boku” – opowiada. A puentę dopowiada dziennikarz: „Jechali odkrytym autem, z dziewczynami. Ktoś wyciągnął pistolet i zaczął strzelać. Na szczęście udało ci się czmychnąć, bo wtedy było mało samochodów. Otarłeś się o śmierć”.

– „Wtedy młodzież strzelająca, teraz maszerująca pod sztandarami ONR-u. Nie ciągnęło cię nigdy, żeby mieszkać gdzie indziej?” – pyta Kajetan Kurkiewicz. Grabowski jednak nie chce wyjeżdżać, bo nie ma dokąd, jak twierdzi. „Nie ma już miejsca na świecie, w którym byłoby spokojnie. Nowa Zelandia jest za daleko. Mam już wiekowych rodziców. Tutaj mam korzenie, dziecko, bratanków” – wyjaśnia. „Nie mogę funkcjonować w innym języku. Ja jestem polski od początku paznokcia w palcu u stopy do końca paznokcia u ręki. Włosy mi rosną po polsku. Myślę po polsku, jem po polsku i śpiewam po polsku”. Dlatego wychodzi mu, że trzeba będzie w tej Polsce zostać. Pytanie „w jakiej?”uważa za przeznaczone już nie dla niego, ale dla młodszych. „Teraz czas na was. My już niewiele zrobimy, jesteśmy za starzy” – mówi. Ale obiecuje, że jak będzie trzeba, na ulice wyjdzie.

Krzysztof Grabowski „Grabaż” – ur. w 1965 r., muzyk, wokalista, autor tekstów, lider Strachów na Lachy i legendarnej Pidżamy Porno; laureat Paszportu „Polityki”, z wykształcenia historyk.

JAK ŚMIECIE PRZESZKADZAĆ W URLOPIE?

>>>