Posts Tagged ‘Paweł Szałamacha’

I Beata Szydło – tj. Jarosław Kaczyński – dokonała rekonstrukcji. Wydała pierd. Jak pachnie, narodzie?

ipo

Z rządem żegna się minister finansów Paweł Szałamacha, a jego obowiązku przejmuje wicepremier Mateusz Morawiecki.

Tyle. Morawiecki będzie faktycznym premierem. To jego Kaczyński szykuje na prezydenta, aby zastąpił Andrzeja Dudę.

(i na to trzeba było czekać ponad godzinę??? To jest żart a nie „rekonstrukcja rządu”)

ctc7y1-uiaa9vog

ŻE TEŻ NIKT NIE WPADŁ NA TO WCZEŚNIEJ… ——————-

ctdmgjvumaojo2g

PiS albo wywróci się „na własnych sznurowadłach”, albo będzie rządził przez lata – uważa Jerzy Baczyński. Gospodarka ucierpi, dla ludzi „urządzi się igrzyska polityczne w szukaniu zdrajców i sabotażystów, a potem jak ktoś podniesie głowę, to w nią dostanie; być może rękami narodowców” – pisze w „Polityce”.

baczynski

Jak długo potrwają rządy PiS? „Są wśród aktywu niepisowskiego dwie wyraźne opcje” – pisze w nowej „Polityce” jej naczelny Jerzy Baczyński. Jedna jest taka, że „wywrócą się na własnych sznurowadłach”.„Plan Morawieckiego, nawet jeśli jest tam wiele dobrych chęci, to tylko kolejne dzieło polskiej literatury romantycznej. PiS destabilizuje właściwie wszystkie systemy państwa, wprowadza chaos, niepewność, których gospodarka nie cierpi” – uważa Baczyński.

(ALE… CZY LECI Z NAMI PILOT? ——————— )

ctdbialvyayjxum

„Jak ktoś podniesie głowę, to w nią dostanie”

Druga opcja? „PiS będzie rządził przez lata. Zagarną na ‚rympał’ wszystkie możliwe stanowiska i wprowadzą system nomenklaturowo-oligarchiczny jak na Węgrzech. Nie zrobisz w kraju żadnego interesu ani kariery, jeśli nie dogadasz się z partią” – pisze publicysta.

„Gospodarka będzie trzeszczeć” – przewiduje Baczyński. Jego zdaniem ludzie tego nie zauważą, „uśpieni rozrzucaniem pieniędzy na koszt przyszłych pokoleń”. „A jeśli będą narzekać, najpierw urządzi się dla nich igrzyska polityczne w szukaniu zdrajców i sabotażystów, a potem jak ktoś podniesie głowę, to w nią dostanie; być może rękami narodowców” – zaznacza Baczyński.

Waldemar Mystkowski pisze o tym jak zbrojeniówka utrzymuje klasztor.

klasztor

Związki PiS z Kościołem katolickim są oczywiste. Obecnie jest to związek tronu i ołtarza. W czasie kampanii wyborczych ambona była trybuną polityczną PiS, dzisiaj kler korzysta na wzajemności i podłączony został do kasy państwowej, jak samochód do dystrybutora paliwa.

(JEST WIDOCZNA ZMIANA, PRAWDA?)

ctdlqkkuaaafvif

Najbieglejszy w te klocki jest o. Tadeusz Rydzyk. Nie wszystko jednak przecieka do opinii publicznej. Wydawałoby się, że dziwny jest związek ministerstwa obrony narodowej i ministerialnych agend z Kościołem, ale po namyśle przestaje być dziwnym. Kiedy media publiczne nie były jeszcze narodowymi, za media narodowe robiły media Rydzyka i w nich przesiadywał Antoni Macierewicz. Co się Macierewicz napluł na poprzedni rząd, wie tylko jego szczęka i prowadzący programy ojcowie redemptoryści. Dzisiaj Macierewicz też się odpłaca, choćby tym, że przewiezie pomnik Chrystusa do Poznania w asyście wojska, bo mogliby na niego napaść zbójcy ateiści.

Zastanawiam się, dlaczego Macierewicz jeszcze nie wpadł na pomysł, aby na mszach czytany był apel smoleński. Jeżeli tym artykulikiem zainspiruję ministra obrony, to chciałbym, aby copyright należał do mnie, acz nie będę upominać się o tantiemy.

(PROPONUJEMY MAŁE ĆWICZENIE WZROKU)

ctdbwaqumaaxv2a

Zupełnym dla mnie zaskoczeniem jest bogactwo Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Czyżby handel uzbrojeniem i karabinami tak dobrze szedł, iż na utrzymaniu tego konglomeratu był Bartłomiej Misiewicz (zrezygnować musiał, bo nie chciał się uczyć), a doradzał inny misiu, syn europosła PiS Ryszarda Czarneckiego, młodzieniec w wieku Misiewicza i też błyskotliwy, jak on. PGZ tak przelewa się szmal, że będzie sponsorować Klasztor Ojców Oblatów na Świętym Krzyżu. A oblaci to zakon misyjny, którego członkowie rozjeżdżają się po świecie i nawracają niewiernych, barbarzyńców, tudzież pogan i ateistów na świętą wiarę katolicką. Tych Misiewiczów w habitach będzie finansować zbrojeniówka podległa Macierewiczowi.

(POWIEDZMY SOBIE PRAWDĘ)

ctc_kiuviaaqwse

Czyżby minister nie zadowalał się Obroną Terytorialną Kraju i liczył na wsparcie hufców niebieskich z archaniołem Michałem na czele, wywijającym mieczem świetlnym jak Jedi Luke Skywalker. To też może być pomysł na nasz handel bronią, a może nawet do użycia w wojnie hybrydowej z Putinem. Już to widzę, jak nasze Szwejki wywijają mieczami świetlnymi, a Ruskie barykadują się na Kremlu. Macierewiczowi może się udać to, co nie wyszło Napoleonowi Bonaparte. Od tych mieczy wziąłbym prowizję. Och!

I W TEN SPOSÓB PiS SAM SOBIE WYSTAWIŁ ŚWIADECTWO.

ctc-qi8uaaeiczm

SPORT – BO BIEGA WOKÓŁ KACZYŃSKIEGO, ZDROWIE – BO TO NIE JEST NORMALNE, A SPRAWY ZAGRANICZNE? – BO TO KOPIA TELEWIZJI PUTINA

ctc6qntuaaqmgwn

PiS zafundowało Polsce kolejny problem. Podatek handlowy, który Komisja Europejska nakazała wywalić do kosza.

cs0dtprueaams2r

W CO ONI GRAJĄ? CHYBA, ŻE NA POSADACH PRAWNIKÓW PIS TEŻ SIEDZĄ KOLEDZY, SPRZĄTACZKI I KIEROWCY PARTYJNI?

rzadpis

Rząd na razie ugnie się przed Komisją Europejską i przestanie pobierać kontrowersyjny podatek handlowy. Od 1 stycznia 2017 roku ma zacząć obowiązywać nowy, już zgodny z unijnymi przepisami. Ale jednocześnie przystępuje do ataku, choć raczej na użytek wewnętrzny: mówi, że komisja posłuchała lobbystów i że rząd zaskarży decyzję do Trybunału w Luksemburgu.

Podatek handlowy miał pomóc finansować 500+. Rząd Beaty Szydło chciał przy okazji upiec jeszcze jedną pieczeń, czyli uderzyć w sklepy wielkopowierzchniowe, które dla Prawa i Sprawiedliwości są niczym obszarnicy dla władzy ludowej w PRL. Ale Komisja Europejska uznała, że to niezgodne z prawem unijnym.

Minister finansów Paweł Szałamacha przyznał, że rząd spodziewał się takiej decyzji i miał już przygotowaną odpowiedź. Pewnie dlatego musieliśmy czekać na nią ponad 24 godziny. Szałamacha ogłosił, że rząd podporządkowuje się decyzji KE i przestaje pobierać podatek. Jednocześnie zaznacza, że z decyzją się nie zgadza.

(POLSKA PO „DOBREJ ZMIANIE” COFA SIĘ DO ŚREDNIOWIECZA)

cs3ep0zvuaalkqb

Ale wydaje się, że to niezgoda na pokaz, na wewnętrzny użytek. – Decyzja Komisji jest zwycięstwem lobbystów dużych firm – mówi minister finansów. Zapowiada też zaskarżenie decyzji do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Taka retoryka na pewno trafi do wyborców PiS i jeszcze bardziej zwiększy ich eurosceptycyzm, ale raczeni nie zmieni decyzji KE.

Spór o podatek od sklepów jest dla Prawa i Sprawiedliwości testem. Politycy tej partii wielokrotnie mówili, że nie chcą Unii jako wspólnoty gospodarczej, a nie głęboko zintegrowanej wspólnoty politycznej. No to teraz Unia podjęła decyzję stricte gospodarczą. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, PiS powinno się jej podporządkować. I szybko wymyślić, jak zapełnić powstałą właśnie dziurę budżetową, która wyniesie ok. 1,7 mld zł (bo tyle miał przynieść podatek).

cs1zj4jukaa6kfa

W „Polityce” piszą o ścuganych przez PiS.

polityka

Widać już, że katastrofa smoleńska jest motywem przewodnim, a na pewno jednym z głównych tematów, jakie PiS proponuje publiczności tej jesieni.

Podkomisja powołana przez Antoniego Macierewicza nie przedstawiła co prawda nawet cienia dowodu na zamach, ale jest już pewne, że tu nie chodzi o dowody, tylko o winnych. Wygląda na to, że według najnowszej koncepcji winna jest przede wszystkim dawna komisja Millera, która badała katastrofę i sporządziła raport. Najkrócej rzecz ujmując, jej podstawową winą jest to, że nie wykryła zamachu. Z braku dowodów na „udział osób trzecich” podważana będzie sama komisja, jej wiarygodność i kompetencje.

KANCELARIA PADA: Spotkanie podczas 71. Sesji Zgromadzenia Ogólnego : PAD i prezydent Peru Pedro Pablo Kuczyński.

cs0kh0vvmaaypfi

Anne Applebaum (wybitna dziennikarka i pisarka) pisze o ideologii PiS, która stała się państwową: spiskowa teoria smoleńska.

kaczynski

Kiedy człowiek się myli, ważne jest przyznanie się do błędu; ja zapewne nigdy nie pomyliłam się tak bardzo jak w komentarzu wydrukowanym 13 kwietnia 2010 r. Byłam w owym czasie przygnębiona straszliwą tragedią: rozbiciem się samolotu z prezydentem Polski Lechem Kaczyńskim na pokładzie. Lech Kaczyński leciał do Smoleńska w Rosji, żeby złożyć hołd w Katyniu, gdzie Stalin w 1940 r. zamordował 20 tys. polskich oficerów. W samolocie było też kilkudziesięciu oficerów i polityków wysokiego szczebla, w tym wielu przyjaciół moich i mojego męża, który był wówczas polskim ministrem spraw zagranicznych. Wśród nich był też zastępca mojego męża Andrzej Kremer, wspaniały człowiek i błyskotliwy dyplomata.

Pod wpływem emocji, które nastąpiły po katastrofie, porównując to wydarzenie do Katynia, napisałam następujące zdanie: „Tym razem nikt nie podejrzewa, że był to wynik spisku”. Jako uzasadnienie przytoczyłam to, że tragedia ta początkowo zbliżała ludzi do siebie. W samolocie byli politycy wszystkich partii, od prawicy do lewicy. W pogrzebach, które odbywały się w całym kraju, brało udział wielu ludzi. Nawet Władimir Putin, wówczas premier Rosji, wydawał się poruszony. Jako swojego rodzaju upamiętnienie nakazał wyświetlenie „Katynia” – emocjonalnego i bardzo antyradzieckiego filmu – w rosyjskiej telewizji państwowej. Ani przedtem, ani potem niczego podobnego nie pokazywano w Rosji tak powszechnie.

Mój optymizm okazał się jednak przedwczesny. Brat prezydenta Jarosław Kaczyński, wówczas niepopularny przywódca opozycji parlamentarnej, początkowo sprawiał wrażenie, że wierzy w to, na co wskazywały wszelkie dowody – iż rozbicie się samolotu było skutkiem wypadku. Później zmienił zdanie. Być może nie mógł się pogodzić z tym, że jego ukochany brat bliźniak zginął przypadkowo, w bezsensownej katastrofie. Być może żal go oszołomił. Być może czuł się winny – brał udział w zaplanowaniu tej podróży. Albo też, podobnie jak Donald Trump, dostrzegł, że teoria spiskowa może pomóc mu zdobyć władzę.

Bardzo podobnie do tego, jak Trump wykorzystywał teorie o miejscu urodzin prezydenta Obamy do inspirowania swoich oddanych wyborców, Kaczyński w późniejszych latach wykorzystywał katastrofę smoleńską do motywowania swoich zwolenników. Tej mniejszości polskiego społeczeństwa, która jest przekonana, że bliżej nieokreślone tajemne siły sprawują kontrolę nad krajem, że zagranica manipuluje „elitą”, że wszystko, co się stało w Polsce po 1989 r., jest częścią złowrogiego spisku. Okazało się to skuteczne.

W ubiegłym roku za sprawą konstrukcji systemu wyborczego mniej niż 40 proc. głosów – 18 proc. dorosłej ludności Polski – wystarczyło, żeby Prawo i Sprawiedliwość, narodowo-populistyczna partia Jarosława Kaczyńskiego, zdobyło nieznaczną większość w parlamencie.

Czytelnicy moich niedawnych komentarzy wiedzą, że nie waham się przed pokazywaniem rosyjskich spisków, kiedy takie dostrzegam. Brakuje jednak po prostu jakichkolwiek dowodów wskazujących na taki spisek w Smoleńsku. W ciągu paru godzin po rozbiciu się samolotu na miejscu znaleźli się polscy eksperci. Uzyskali dostęp do czarnych skrzynek i starannie dokonali ich transkrypcji.

Taśmę z kokpitu można usłyszeć w internecie, a na jej podstawie wnioski stają się boleśnie oczywiste. Prezydent był spóźniony, zaplanował relację na żywo z Katynia. Kiedy rosyjscy kontrolerzy ruchu powietrznego chcieli ze względu na gęstą mgłę przekierować samolot na inne lotnisko, nie wyraził zgody. Dowódcasił lotniczych siedział w kokpicie w ciągu ostatnich minut lotu i nakłaniał pilotów do lądowania. Według oficjalnego raportu napisanego przez najlepszych ekspertów lotnictwa w kraju samolot uderzył w drzewo, potem w ziemię – i się rozbił.

Warto się zastanowić, co się stało, kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę. W ciągu kilku dni po objęciu władzy nowy rząd usunął raport ze swojej strony internetowej (nadal jest on dostępny w internecie). Niedawno policjanci i prokuratorzy weszli do domów ekspertów w dziedzinie lotnictwa, którzy składali zeznania w pierwszym dochodzeniu, przesłuchali ich i zabrali ich komputery.

Utworzono nową (i dobrze opłacaną) podkomisję złożoną z grupy fanatyków i „ekspertów” – w tym etnomuzykologa, emerytowanego pilota, psychologa i innych ludzi niemających żadnej wiedzy o katastrofach lotniczych. Minister obrony Antoni Macierewicz, mający obsesję na punkcie wszelkiego rodzaju spisków, rozpowszechniał wiele teorii, z których liczne są ze sobą sprzeczne. Raz winił poprzedni polski rząd, raz Putina. Raz był wybuch, raz świadomy błąd kontrolerów z lotniska. A czasem rząd, utworzony przez partię inną niż prezydencka, sabotował podróż – przygotowaną w rzeczywistości przez Kancelarię Prezydenta. Żadnej z tych teorii nie towarzyszył chociażby ślad rzetelnych dowodów.

Ze względu na to, że rządząca partia nie zdołała obalić pierwotnego sprawozdania, stworzono sfałszowaną wersję rzeczywistości w postaci filmu. Dwa tygodnie temu „Smoleńsk” wszedł na ekrany; usiłuje się w nim pokazać „prawdziwą historię” katastrofy i jej „zakłamywanie”. Wizja wybuchu na pokładzie jest tak niewiarygodna, że niektórzy widzowie głośno się śmieją. Niemniej film został przez Kaczyńskiego określony jako „prawdziwy”, a minister edukacji sugerowała, że powinni go zobaczyć uczniowie szkół. Jak w komunistycznej Polsce fikcyjna wersja historii, odpowiadająca tym, którzy są u władzy, może z czasem wejść do programów nauczania.

Konsekwencje mogą być poważniejsze. Jedną z pierwszych rzeczy, których dokonali oficjele Prawa i Sprawiedliwości po objęciu władzy, było przypuszczenie jawnego ataku na polski Trybunał Konstytucyjny i ponowne upolitycznienie niezależnego poprzednio urzędu prokuratora generalnego.

(NIKT JESZCZE TAK NIE DOIŁ POLSKI… )

cs0ehlmumaajbcc

Jednocześnie oddali wszystkie tajne służby państwa w ręce człowieka skazanego nieprawomocnym wyrokiem sądowym za fabrykowanie dokumentów, a następnie ułaskawionego. Mogło być wiele powodów wprowadzenia przez nich tych zmian. Jeżeli nawet nie chodzi o nic innego, mogą wykorzystywać te narzędzia do „udowodnienia” jednej z dziwacznych teorii, korzystając ze sfałszowanych dowodów w publicznych pokazowych procesach, będących kolejną komunistyczną innowacją. Tego rodzaju dramaturgia może dać Kaczyńskiemu zadowolenie emocjonalne; może też myśleć, że pomoże mu politycznie.

Zdaję sobie sprawę z tego, że podałam tu znacznie więcej szczegółów o Polsce, niż to obchodzi większość niepolskich czytelników. Przedstawiam to jednak nie bez powodu. Trump, podobnie jak Kaczyński, od wielu lat mocno popierał oczywiście teorię spiskową, pomimo braku jakichkolwiek dowodów jej prawdziwości.

W ostatnim tygodniu Trump uznał za potrzebne odrzucenie tej teorii [rasistowskiej teorii o urodzeniu Baracka Obamy – red.], ale kiedy zostanie prezydentem, może uznać za celowy powrót do niej – albo być może popieranie którejś z wielu innych, których był zwolennikiem. Jako prezydent będzie mógł wykorzystywać aparat państwa – Departament Sprawiedliwości, biurokrację zajmującą się sprawami bezpieczeństwa, FBI – aby je dalej drążyć. Administracja Trumpa mogłaby wykorzystywać teorie o miejscu urodzenia Obamy jako uzasadnienie fałszywych dochodzeń, przesłuchań, a nawet procesów sądowych, które wyrządziłyby straszliwe i nieodwracalne szkody polityce i rządom prawa w USA.

To wszystko oczywiście wydaje się czymś niewyobrażalnym. Gdybyście mnie jednak zapytali pięć lat temu, czy nawet rok temu, powiedziałabym wam, że czymś niewyobrażalnym jest przekształcenie spiskowej teorii smoleńskiej w ideologię państwową. A jednak tak się stało.

(NASTĘPNY PO MISIEWICZU DO WŁASNORĘCZNEGO „ODSTRZAŁU” PRZEZ POSŁA KACZYŃSKIEGO)

cs0aem1uaaapiw2

Wojciech Szacki z Polityki Insight zajmuje się standardami komunikacji w PiS.

wojciech-szacki

Konrad Piasecki napisał, a ja nie mam powodu mu nie wierzyć, że klub parlamentarny PiS zakazał swym posłom występowania w wywiadach, które dotyczyć by mogły dymisji w rządzie i sytuacji w spółkach skarbu państwa. To niegłupia strategia, podpatrzona zresztą w świecie ludzi i zwierząt. Dzieci, gdy się boją, zamykają oczy i są bezpieczne, a taki struś to chowa głowę w piasek i można mu nagwizdać. Tak przynajmniej świat widzą w PiS.

Podobne zakazy wychodzą tej partii świetnie i zwykle owocują małą wojną domową. Najnowsze zarządzenie to nie tylko majstersztyk wizerunkowy, lecz także piękny przejaw wiary we własnych ludzi. Władze klubu uważają, że ich posłowie są na tyle intelektualnie wątli, że posypią się na pierwszym trudnym pytaniu.

(ZOBACZCIE CO WYPRAWIA SZYDŁO. OBSADZANIE STANOWISK BĘDZIE JESZCZE ŁATWIEJSZE… )

cszxydjvuaatuwr

Moim zdaniem warto nawet rozważyć dalsze zmiany. Na początek – listę pytań, które wolno zadawać posłom PiS; gdy polityk dostanie pytanie nieuzgodnione, będzie milczał lub coś recytował, np. odę do Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby to rozwiązanie się nie sprawdziło, w wywiadzie można by zrezygnować z udziału dziennikarza, co wiązałoby się zapewne ze zmianą nazwy gatunku (np. na „monolog”).

Co śmielsi i bardziej obyci z mediami posłowie mogliby nawet pokusić się o wygłaszanie monologów na żywo. Z życzliwości i całkiem serio podpowiem, że obecne władze klubu i osoby odpowiedzialne za komunikację nie powinny znaleźć się w tym gronie, oni musieliby czytać, a nawet wówczas dubli bym nie wykluczał.

ZAPAMIĘTAJMY TĘ NOWĄ WSPANIAŁĄ NAZWĘ – „KURWIZJA”. LEPIEJ NIKT TEGO JESZCZE NIE UJĄŁ 🙂

csz0a3pukaegfqn

Waldemar Mystkowski podsumowuje kłopoty PiS.

rzadpisnie

Komisja Europejska wezwała rząd PiS do zawieszenia działania ustawy o podatku handlowym. Usłyszeliśmy, że rząd tego się spodziewał, czyli wiedzieli, że wyprodukowali bubel prawny. Po 24 godzinach „od spodziewania się” minister finansów Paweł Szałamacha powiadamia, że podatek zostaje zawieszony, ale od 1 stycznia 2017 będzie wprowadzony nowy podatek handlowy.

(KTO MOŻE TAK SZASTAĆ NASZĄ KASĄ JAK ANTONI? TERAZ LIMITÓW JUŻ NIE MA. KASA BĘDZIE SIĘ LAŁA „WEDŁUG POTRZEB”…)

csz83moumaam_fb

Jak on się będzie miał do zawieszonej ustawy (i czy takie działania zawieszające jest prawne) i zaleceń Komisji Europejskiej? Zobaczymy. Jednocześnie rząd PiS zaskarży Komisję Europejską do Trybunału Konstytucyjnego w Luksemburgu. Można się spodziewać wyniku, bo ani Komisja Europejska, ani Trybunał UE nie są rządem PiS, który wyroków nie publikuje. Lecz z rządem PiS jest coś nie tak. Wszak 4-5 lat temu podobne problemy miał Viktor Orban z podatkiem handlowym – i przegrał. Nie uczą się na cudzych błędach? Ba! PiS nie uczy się na swoich błędach, bo idzie w zaparte.

W strukturach unijnych nie można wymieniać sędziów, jak w Polsce. Szałamacha już zrzucił winę na lobbystów, czyli poszedł na wojnę z Komisją Europejską. Te gesty „patriotyczne” robione są pod elektorat, w którym i tak silny jest eurosceptycyzm. Podatek handlowy miał zasilić program 500+, a to jest ok. 2 mld zł, a więc tego szmalu zabraknie, skądś trzeba go wziąć. W tej sytuacji pozostają pożyczki, które są coraz droższe. Zadłużenie kraju wzrasta i prawdopodobnie w następnym roku przekroczy 3% PKB. A to spowoduje, iż KE wdroży procedury nadmiernego deficytu. Niedługo Komisja Europejska będzie się zajmowała tylko rządem PiS.

(SZYKUJĄ SIĘ DRAKOŃSKIE PODWYŻKI W SŁUŻBIE ZDROWIA. SZANOWNI PACJENCI. JUŻ WKRÓTCE BĘDZIECIE OPATRYWALI SIĘ SAMI.)

csz3rh0usaa6_et

Ryszard Petru ma dla Szałamachy rady, aby gdzieś się na tydzień schował, pokajał i przeczytał kilka książek. Ta ostatnia supozycja winna dotyczyć większości ministrów i dotyczyć nauki od podstaw – podstaw demokracji.

Sympatyczny obrazek nadszedł zza Oceanu, gdzie przebywa Andrzej Duda z małżonką. W Nowym Jorku jankeski KOD potraktował prezydenta tak, jak w kraju. Został wygwizdany, wyskandowany („Marionetka, marionetka”, „Trybunał Stanu!”, „Konstytucja, Konstytucja”), ale wspólnotowo zachowała się Pierwsza Dama, Agata Kornhauser-Duda, która odwróciła się do manifestujących, uśmiechnęła się i przesłała całusy.

(PREMIER DOŁĄCZYŁA DO JUŻ DAWNO… W SUMIE – DAŁA PRZYKŁAD POZOSTAŁYM. WSTYD.)

cszuauguaaqzbfb

Po niej, która zamiast na „Smoleńsk” poszła na Woody’ego Allena „Śmietankę towarzyską”, można się spodziewać, że któregoś dnia spotkamy ją na marszu KOD, bo ten jest z ducha woodo-allenowski.

cs2rzlawaaackp1

Chyba powinniśmy wiedzieć, jaki rzeczywisty budżet kroi nam PiS na przyszły rok. Dziura budżetowa owszem 60 mld zł – największa w historii. Faktycznie rząd na poktycie dziury i spłatę zobowiązań musi pożyczyć 180 mld zł. I to jest faktyczna dziura – 3 razy większa niż podaje się do wiadomości. Trzeba wszak te pieniądze kiedyś spłacić.

180

Bardziej miarodajną liczbą są potrzeby pożyczkowe, czyli różnica między przychodami a rozchodami. Innymi słowy – suma jaką Polska będzie musiała w przyszłym roku pożyczyć, żeby sfinansować wszystkie zaplanowane wydatki budżetowe i obsłużyć swoje zobowiązania. Choćby pożyczyć pieniądze na spłatę zadłużenia, którego zapadalność przypada na 2017 rok.

Otóż zgodnie z projektem budżetu potrzeby pożyczkowe Polski w 2017 roku wyniosą… 180 mld zł. I to ta kwota, a nie 60 mld zł deficytu budżetowego, pokazuje rzeczywisty stan finansów państwa.

Angela Merkel przyjechała do Polski, ale nie dlatego, że polski głos tak bardzo się liczy w Unii Europejskiej. Ta wizyta to rutyna, Merkel sprawdza, czy z Polską PiS można się dogadać. Można? Jak sądzicie? W Warszawie byli przywódcy Grupy Wyszehradzkiej (V4).

merkel

Przedstawiciele państw Grupy Wyszehradzkiej deklarowali, że chcą, aby to stolice, a nie instytucje unijne, odgrywały wiodącą rolę zarówno w reformie Unii, jak i negocjacjach z Wielką Brytanią. Wszyscy są bardzo wyczuleni na podejmowanie decyzji ponad ich głowami. W powietrzu wisiał też temat zmian traktatowych, które wcześniej Warszawa cały czas sugerowała, twierdząc, że w wielu krajach Unii brakuje poczucia kontroli nad procesem integracji i wpływu na rozwój Wspólnoty. Według premier Szydło Unia traci impet i bez zmian w traktacie problemu nie da się rozwiązać.

Kanclerz Merkel od grzebania w unijnym traktacie na razie jest jak najdalsza. Namawiała do zmian w ramach obowiązujących traktatów. Ze względu na zagrożenie terroryzmem przekonywała, żeby wykorzystać możliwości, jakie daje Traktat Lizboński, bo jak twierdziła, zgodnie z jego regułami możemy planować wspólne działania, takie jak choćby projekt rejestracji osób wjeżdżających do strefy Schengen.

Lecz nawala nasza dyplomacja dyplomacja. Witold Waszczykowski chwali Erdogana, bo był w Ankarze, atakuje zaś Niemcy.

Ilustruje to dobrze to zestawienie.

CqznJ_hXYAAEB2K

Dyplomację Waszczykowskiego podsumowuje Waldemar Mystkowski.

niedyplomatyczny

Coraz bardziej niebezpieczną politykę zagraniczną uprawia szef dyplomacji Witold Waszczykowski. Nie łudzę się, że nie on ją formułuje. Spychani jesteśmy z głównego nurtu europejskiego, w ogóle zachodniego. Trzeba alarmować, póki nie staniemy się jakimś tajnym aneksem paktu, jak w 1939 roku.

Waszczykowski przyjechał z Ankary, gdzie rozmawiał z Recepem Tayyipem Erdoganem. Jest zachwycony swoim rozmówcą: Legalnie wybrany, demokratyczny prezydent i władze tureckie mają prawo, wręcz obowiązek, dbać o ład konstytucyjny, ład prawny i to czynią. U nas zwierzchnik Waszczykowskiego, Jarosław Kaczyński też dba o ład konstytucyjny, ład prawny, broni go przed Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym. Inne słowa Waszczykowskiego o Erdoganie też są znane z ust jego pryncypała: – Nie widziałem po stronie prezydenta jakiejś zapiekłości, zaciekłości, aby doprowadzać do jakiejś zemsty i rewanżu. Po prostu chce zgodnie z prawem, prawem tureckim, wyjaśnić, co się stało i ewentualnie ukarać sprawców tego wydarzenia.

Toż to deja vu! Tak, Kaczyński mówił, że zemsty nie będzie itd. Toczka w toczkę. Waszczykowski wszak tak musi mówić o Erdoganie. Przypomnę, co mówił prezes PiS dwa lata temu w wywiadzie dla portalu wPolityce: – Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo. Mój śp. brat mówił wielokrotnie, że chciałby, żeby o Polsce tak mówiono. Ten rodzaj wielkości jest do zdobycia. To wymaga najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit. I to we wszystkich dziedzinach.

Sprawdza się? Sprawdza. To jest ten kierunek oddalający nas od Zachodu, od demokracji, od Unii Europejskiej. Ci ostatni na Turcję patrzą z przerażeniem. No i tego samego dnia, po powrocie z Turcji Waszczykowski mówi o Niemczech, bo właśnie z wizytą (tak naprawdę kurtuazyjną) przebywa w Polsce Angela Merkel: – Czy [Niemcy – przyp. mój] będą realizować ją tylko i wyłącznie dla własnego interesu narodowego, czy będą postrzegać również interesy innych państw. To jest wielka odpowiedzialność Niemiec. Niestety w wielu przypadkach Niemcy uchylają się od niej. W wielu przypadkach widzimy chęć realizowania wyłącznie własnego narodowego celu.

Czy jednak Kaczyńskiemu, a za nim podążającemu, jak w dym Waszczykowskiemu, nie chodzi o to, aby Polska leżała? Do tego zmierzamy. Przecież prowadzą nas prosto w ramiona przyjaciela Orbana, a ostatnio Erdogana. Przy niekorzystnym układzie zewnętrznym – a takim może być dojście do władzy Trumpa w USA, Le Pen we Francji, zaś w Niemczech Merkel nie jest wiecznie żywa – Polska może jeszcze raz wylądować w tajnym aneksie paktu jakichś Schmidt-Iwanow. Możemy leżeć, jak Waszczykowski ze swym językiem niedyplomatycznym.

niemieckie

Inny tekst warto przypominać, jakie sa fundamenty Kaczyńskiego.

fundamenty2

Prof. Wojciech Sadurski przypomina nam, do czego dąży Jarosław Kaczyński, bo prezes PiS nie ukrywa swoich zamiarów, tylko my przykrywamy jego słowa (mówione i zapisane) złudą.

Najgorsza forma nadziei – łudzić się, ona faktycznie nie umiera, bo złuda jest lenistwem intelektualnym. Kaczyński zapisał swoje zamiary w dokumencie programowym PiS z 2011 roku w „Raporcie o stanie III Rzeczypospolitej”, w którym czarno na białym stoi, co będzie realizowane, gdy jego partia dojdzie do władzy. Mianowicie – dobrze urządzone państwo musi posiadać „nowy centralny ośrodek dyspozycji politycznej”.

Ośrodek, czapę, a nie podlegać rozproszeniu – trójpodziałowi władzy. Ośrodek jest nawet sprecyzowany, gdyż „tego ośrodka nie należy automatycznie utożsamiać z rządem, prezydentem czy jakimkolwiek organem państwowym”. Wszak prezydent bądź premier mogą być „nasi”, ale niegodni zaufania, ale dopóki realizują „wskazane wyżej cele narodowe”, są poręcznymi narzędziami, lecz nie są centralnym ośrodkiem. Dlatego tak, a nie inaczej Kaczyński traktuje prezydenta Andrzeja Dudę i premier Beatę Szydło. Nie są ośrodkiem dyspozycji politycznej, są delegowani do realizacji jego celów narodowych.

Prof. Sadurski wskazuje genezę myślenia Kaczyńskiego o państwie. Pobierał ją z prezesem w tych samych źródłach, mianowicie u prof. Stanisława Ehrlicha, postaci dla myśli politycznej wybitnej, która jednak operowała w materii teorii, a nie praktycznie. Kaczyński pozostał ortodoksą filozofii politycznej Erlicha i właśnie przekuwa ją w czyny. Prezes PiS ma świadomość, że tego rodzaju myśl centralistyczną dobrze jest rzeźbić w plastycznym materiale demokracji, której trzeba odejmować rozproszone funkcje i skupiać je w jednych rękach.

Trójpodział demokracji więc będzie poddawany skupieniu do jednego „ośrodka dyspozycji politycznej”. Trybunał Konstytucyjny już jest niemal sparaliżowany, czyli – w języku prezesa – prawo zapisane w Konstytucji zostało odzyskane, będzie teraz interpretowane w centralnym ośrodku. Prokuratura jest już opanowana, a także media publiczne, obecnie narodowe.
Teraz kolej na samorządy i NGO-sy, gdyż ich rozproszenie kłóci się z założeniami programowymi PiS, czyli prezesa. Trochę to potrwa, widać jednak w zarysach formy, za pomocą których będą skupiane w „centralnym ośrodku”.

Dlaczego zatem Kaczyński ma tak słabe zaplecze intelektualno-ideowe w przeciętnych postaciach Szydło, Dudy? Kaczyński jest fundamentalistą myślenia o państwie zarządzanym centralnie. Wszelacy Dornowie, Zalewscy, Ujazdowscy wypadli albo wypadną z okolic ośrodka. Dzisiaj ten centralny ośrodek jest jednoosobowy, jego mobilność też jest ograniczona: Nowogrodzka, Żoliborz, wypad jednodniowy do przyjaciela Orbana.Nie bądźmy więc zdziwieni tym, że prezes jest otoczony murem ochroniarzy. Nikt nie ma do niego dostępu, jest oczkiem w głowie interesów polityków PiS, którzy nie mają zielonego pojęcia o centralistycznym państwie prezesa, a demokratyczny trójpodział władzy jest dla nich czarną magią.

Kaczyńskiemu z demokracją nie po drodze. Demokracja jest narzędziem, w której wykuwa swoje państwo zaprojektowane w owym dokumencie z 2011 roku: państwo autorytarne, klerykalne i z nacjonalistyczną konstytucją. Czytajcie! A pozbędziecie się złudzeń co do Kaczyńskiego. On się nie cofnie, gdyż jest fundamentalistą „centralnego ośrodka dyspozycji politycznej”, czyli siebie! Kaczyński zabetonowany we własnym fundamencie.

Dziś w bajka polityczna, piórem uczyniona

Cq2VvNgWcAAMLML

Rząd Beaty Szydło dostaje zadyszki, a może nawet upadnie w obecnym składzie, włącznie z szefową. Szydło nie jest w stanie wywiązać się z obietnicy wyborczej, która wyniosła PiS do władzy. Mianowicie z obniżki wieku emerytalnego. Trzech ministrów mówi: nie!

trzech

Ministrowie Mateusz Morawiecki, Paweł Szałamacha i Jarosław Gowin są przeciw obniżeniu wieku emerytalnego w modelu obiecanym przez PiS w kampanii wyborczej. Uważają, że to zbyt kosztowne

Rząd ma kłopot z realizacją obietnicy wyborczej. Zapowiedź krótszej pracy – do 60 (kobiety) i 65 (mężczyźni) lat – była lokomotywą, która pociągnęła partię Jarosława Kaczyńskiego do władzy.

Trójka ministrów ma jednak bardzo mocnego przeciwnika. Powrotu do dawnego wieku, w wersji kampanijnej, chce prezes PiS Jarosław Kaczyński. Skłania się do tego też premier Szydło. Decydujące starcie w ciągu najbliższych dni.

człowiek

Choroba Macierewicza daje o sobie znać w wojsku. Oto jego człowiek – cywil Bączek (Piotr) – zdegradował do stopnia szeregowca płk. Krzysztofa Duszę. Powód? Kontakty z „Wyborczą”, TVN, TOK FM, Radiem ZET i RMF. To pierwszy taki przypadek w historii służb specjalnych.

Pułkownik pewnie z czasem wygra w sądzie, a państwo będzie płacić miliony za pacjentów Macierewicza i jego kaftaniarzy.

Oto próbka Polski o gumowych ścianach. Ten pacjent Bączek wsławił się, że wdarł się do siedziby NATO z wytrychem. Kabaret.

„Newsweek” pisze o dziennikarzach i personelu redagujących „Wiadomości” TVP.

636043024897066864

– Żyję jakby w schizofrenii – wyznaje dziennikarka „Wiadomości”. Inny dziennikarz: – Jadę na zdjęcia i słyszę: „O, przyjechały reżimowe media”. To już nagminne. Nie wiadomo, jak się zachować.

„Krzysiu nie mogę uwierzyć, że godzisz się firmować te świństwa” – napisała Magda Jethon, do niedawna szefowa radiowej Trójki, w otwartym liście do Krzysztofa Ziemca. Kiedyś pracowali razem w radiu, teraz ona działa w Komitecie Obrony Demokracji, on jest twarzą głównego wydania „Wiadomości”. Dzień po tym, jak ocenzurowali amerykańskiego prezydenta, zajęli się KOD-em. Podali, że dzięki uprzejmości warszawskich władz Komitet dostał lokal w Pałacu Kultury i Nauki, wyjątkowo tanio, bo ma płacić tylko 200 zł czynszu. Kwota była wyssana z palca. Ot, drobiazg.

Żyję jakby w schizofrenii – wyznaje dziennikarka „Wiadomości”. Pracuje przy tworzeniu tego programu, a stara się go nie oglądać. – Nie jestem w stanie. Jak obejrzę, uświadamiam sobie, gdzie pracuję. Gdy jestem w redakcji, moja praca mi się podoba, myślę tylko o swoim materiale, staram się zrobić go najlepiej jak umiem. Ale gdy zobaczę cały program, to… nie podoba mi się.

Tadeusz Bartoś w „Wyborczej” pisze o zdemoralizowanym klerze.

zdemoralizowany

Osłabienie wpływów i pozycji kleru jest warunkiem sine qua non naprawy Rzeczypospolitej.

Czy ktoś kiedyś widział rozliczenia z budowy świątyń ks. Rydzyka czy kard. Dziwisza? Skąd tak gigantyczne pieniądze? A datki na ratowanie stoczni? Gdzie kontrola państwa nad przepływem tak ogromnych środków? A Komisja Majątkowa i jej nadużycia? W jaki sposób pieniądze z tajnych kont watykańskich wracają pod polską strzechę? Bo przecież wracają. Jak wygląda zatrudnianie pracowników kościelnych, zarówno świeckich, jak i duchownych? Umowy i podatki czy do ręki? Konserwatywny rząd PO-PSL nie mógł zająć się kontrolą i prawnym uregulowaniem tych procederów, nie mógł się zająć tym wcześniej konserwatywny rząd SLD (ci to dopiero mają problemy tożsamościowe!). Nie zajmie się tym rząd PiS, przeciwnie, oni są właśnie ciałem z ich ciała, kością z ich kości, wiernym odbiciem, młodszym bratem bliźniakiem.

Na Koduj24.pl Waldemar Mystkowski pisze o wnioskach, jakie płyną dla nas z puczu wojskowego w Turcji.

erdoganWszechmocny

Sytuacje są różne w Polsce i Turcji, bo Wojsko Polskie nie wystąpi przeciw PiS. Lecz wiem, że PiS też nie jest w stanie użyć wojska przeciw ludowi, gdyby ten się zbuntował. W naszej części Europy tradycją są organizujące się społeczeństwa obywatelskie, które znosiły działania miejscowych reżimów. Zaś ostrą postacią społeczeństwa występującego przeciw miejscowej satrapii jest Majdan. Do takiej sytuacji jak w Turcji w Polsce nie może dojść, bo Polacy mają więcej narzędzi oddziaływania na zapędy autokratyczne swoich polityków. Przykład turecki winien służyć jako przestroga, iż niebezpieczna jest ciemnota, w jakiej celowo utrzymują suwerena ci, którzy chcą nim zarządzać.

Koszmary Błaszczaka wersja premium:))

Cnn75ytWAAEVBkJ

Minister finansów Paweł Szałamacha wystosował list do prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego, aby nie odzywał się do 13 maja, kiedy to agencja ratingowa Moody’s opublikuje raport wiarygodności kredytowej Polski.

A dlaczego Szałamacha nie napisał do swego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby zamknął twarz i nie pieprzył o Trybunale Konstytucyjnym. Dlaczego Szalamacha nie porosi swoją szefową (bździągwę – jak mówiła Kazimiera Iłłakowiczówna) Szydło, aby opublikowała wyroki TK?

Dlaczego, dlaczego…

Ten rząd obniża pozycję Polski, niszczy w kraju demokrację. To oceniają agencje ratingowe. Polska leci na pysk, na mordę z powodu patałachów pisowskich.

tenList

List Szałamachy do Rzeplińskiego świadczy o nerwowości w rządzie. A także o irracjonalnej wierze we własną propagandę, która głosi, że to opozycja – do której PiS zalicza także prezesa TK – wykorzystuje ogromne wpływy międzynarodowe, by szkodzić polskim interesom – czyli kursowi złotego czy ocenie wiarygodności polskiego długu. Konsekwencje obcięcia ratingu nie byłyby katastrofalne, ale mogłyby kosztować budżet państwa kilka miliardów złotych.

Szałamacha już wie, że rating został obniżony. Rozpoczęło się szukanie winnego. Tak sądzę, tak sądzi posłanka PO Agnieszka Pomaska.

pomaska

Wyborcy dali łajzom prawo rządzenia, a ci niszczą kraj. Jak pisze Monika Olejnik: Kaczyński wyznacza trendy niszczenia Polski.

kaczyńskiJak

Kaczyński niczym kreator mody wyznacza nowe trendy w polityce: zero mimiki, jak niemiecki projektant Karl Lagerfeld, sztywna dystynkcja, nienaganne maniery. Prezes ostatnio powiedział, że mamy przywdziać nowy kostium konstytucyjny, i natychmiast znalazł naśladowców. Pierwszym został prezydent Duda.

Jarosław Kaczyński nie chce, żebyśmy się ubierali w pedagogikę wstydu. Nie chce kreacji uszytej z tego wszystkiego, co godziło w wartości wspólnotowe, narodowe, co kojarzy się z naszymi przegranymi i winami Polaków. Żeby dobro było oddzielane od zła – to styl najnowszy.

Kaczyński ma swoich ulubionych modeli i modelki. Jeżeli ktoś jest zbyt natrętny, prezes wyznacza mu krótki, sześciominutowy czas (jak ostatnio pani premier). Zapewne nie lubi broszek.

Swoim ludziom z partii i Polakom Kaczyński mówi, że musimy być w Unii Europejskiej. Ale jednocześnie dopuszcza lekką awangardę w swojej kolekcji. Jest nią posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która od zawsze nienawidzi tej instytucji, a jej flagę nazywa szmatą.

Jak niszczona jest Polska, mogą powiedzieć kupcy z nadgranicznych miast, gdzie współpraca Polaków i Niemców przebiega wspaniale. Niemcy szanują Polaków i nawzajem. Kaczyński swoją zepsutą gebą niszczy te relacje.

niemcy

Niemcy nas cholernie szanują. A ten cały PiS siarę robi – denerwują się kupcy ze Słubic.

– Dobre relacje z Niemcami wypracowaliśmy sami. Z Polaków o reputacji jumaczy przeszliśmy do uczciwych partnerów. Głupio byłoby, by jeden facet machający szabelką wszystko popsuł. Granica jest jak barometr – mówią słubiccy kupcy. Boją się, że wróci granica, a Niemcy spojrzą na nich jak na gospodarczy skansen.