Posts Tagged ‘plac Piłsudskiego’

ALE ONI WOLĄ POMNIKI…

Jarosław Makowski („Polityka” i „Newsweek”) pisze o nowym pomyśle pani Szydło.

(fragmenty)

Szczęśliwy to rząd, którego głównym zmartwieniem staje się ściągnięcie pomnika Jana Pawła II z Francji do Polski. Szczęśliwa musi być pani premier Beata Szydło, której snu z powiek nie spędzają strajkujący młodzi lekarze, ale ma czas i energię, by upominać się o papieski pomnik, a chrześcijaństwo wykorzystywać do politycznych połajanek z Francją.

Cóż takiego zmobilizowało pisowski rząd do międzynarodowej ofensywy? Otóż w środę decyzję sądu w Rennes podtrzymała Rada Stanu, najwyższy organ sądownictwa administracyjnego we Francji, że pomnik – a przede wszystkim ogromny krzyż będący jego częścią – narusza zasadę laickości. Od tej decyzji nie przysługuje odwołanie. Na usunięcie krzyża lokalne władze otrzymały pół roku. Jeśli tego nie zrobią, będą musiały zlikwidować cały pomnik.

W ten spór włączyła się premier Polski. Powiedziała, że polski rząd podejmie działania, by pomnik naszego rodaka ocalić od cenzurowania. Rząd zaproponuje, aby przenieść go do Polski, o ile będzie zgoda francuskich władz i społeczności lokalnych. Jednocześnie pani premier skrytykowała decyzję francuskiego państwa w sprawie pomnika, mówiąc: „Nasz wielki Polak, wielki Europejczyk, jest symbolem chrześcijańskiej, zjednoczonej Europy. Dyktat politycznej poprawności – laicyzacji państwa – wprowadza miejsce dla wartości, które są nam obce kulturowo, które prowadzą do sterroryzowania codziennego życia Europejczyków”. To tyle faktów.

(…)

Dlatego gdyby dziś żył Jan Paweł II, powiedziałby rządzącym: „Dajcie sobie spokój z jałowym sporem o pomnik, otwórzcie drzwi przed sierotą, wdową, cudzoziemcem, gdyż oni uciekają przed wojną. A w ten sposób pokażecie, że katolicym nie jest dla was tylko na pokaz”.

OPOWIEŚĆ O CZECZOCIE JEST NAJLEPSZYM KOMENTARZEM DO SŁÓW GMYZA I ADAMCZYKA. WSTYD.

Dwa teksty Waldemara Mystkowskiego.

Szydło – kobieta od świątków

Pewnie nikt tego nie zauważy w Europie. Pani premier Szydło dała znać, czym zajmuje się na swoim urzędzie. Kancelaria Premiera ze zdjęciem Beaty Szydło opublikowała na Twitterze informację, że zaproponują lokalnym francuskim władzom w Ploermel w Bretanii przeniesienie pomnika Jana Pawła II do Polski.

Rząd polski zajmuje się świątkami. Dobrze czytacie. W bretońskim Ploermel wykonują wyrok sądu administracyjnego w Rennes z 2015 roku, w którym orzeczono, iż krzyż z pomnika wielkiego Polaka winien być usunięty, bo we Francji od 1905 roku istnieje ustawowy rozdział Kościoła od państwa.
Symbolika Kościoła katolickiego może komuś przeszkadza, a to dlatego, iż krzyż bywa nadużywany. Bo co komu przeszkadza krzyż? Kiedyś znamionował wartość społeczną i egzystencjalną, dla ludzi biednych był pocieszeniem. Idea Boga była żywa, bo innego pocieszenia za wiele nie było na podorędziu.

Dzisiaj to już przeszłość, zamierzchłość, Bóg wylądował w wysublimowanej filozofii, metafizyce. Jeszcze karmi się nim ciemny lud i to w ikonografii figuratywnej, tak jak w Polsce. Boga w tym nie ma – piszący ten słowa jest wierzący – ale za to jest maczuga krzyża.

W Polsce krzyż służy do walki politycznej i celebry polityków. Lubią fotografować się w przybytkach kultu lokalni politycy w moim kraju, zwłaszcza obecnie rządzącej opcji. Prezydent zaś wyspecjalizował się w łapaniu hostii tudzież spieszeniu na ratunek innym dewocjonaliom. Pustota i wydrążenie, jak pisał wybitny poeta katolicki Thomas Eliot.

Jak potraktować propozycję Szydło zgłoszoną w polskich mediach? Chyba tylko chichraniem, bo nie poważną krytyką. Piotr Szumlewicz określił to „nową ideą naszego dumnego rządu: Polska jako złomowisko katolickich pomników z całej Europy„.

Ktoś inny dopatrzył się w pomniku surogatu smoleńskiego Tupolewa. Nawet zakpiłem, iż Rosjanie szybciej nam zwrócą złom smoleński, ale bez wybuchu, tak jak Francuzi tolerują Jana Pawła II bez krzyża.

Nie byłoby o czym pisać, ale tym zajmuje się polski rząd: świątkami. Szydło – kobieta od świątków. Niby mamy zapisany w Konstytucji rozdział państwa od Kościoła, ale ten zapis, jak i podobne w Konstytucji, diabli wzięli.

W niewypowiedzianej wojnie o Polskę PiS uzyskał przyczółek na placu Piłsudskiego

PiS rozporządza terytorium Polski, jak chce. Warszawie został wyrwany centralny plac Piłsudskiego i oddany w rozporządzenie PiS, w tym wypadku minister infrastruktury przekazał go wojewodzie mazowieckiemu. Pisowiec dał pisowcowi.

Czy to prawne działanie? Raczej nie. Tak podpowiada rozum. Własność municypalna nie jest własnością państwa. Miasto może użyczyć teren na jakąś okoliczność, zaś państwo musi wspomóc miasto, gdyby teren miejski ktoś chciał zawłaszczyć. Mamy paradoksalną sytuację, bo państwo ewentualnie musiałoby stanąć przeciw sobie. Nie chcę zanadto filozofować, widać że państwo zarządzane przez PiS poszło na rympał i zagarnęło własność miasta dla partyjnej potrzeby.

Ratusz warszawski może dochodzić tego w sądzie. W niezależnym sądzie – a takiego już prawie nie ma, za jakiś czas nie będzie w ogóle niezależnego sądu. Co pozostaje robić miastu? Bronić tego kawałka swego terenu.

Czy warszawiacy, a może inni Polacy są w stanie obronić skrawek swego kraju, bo zawłaszczyła go partia? Nawet jeżeli staną w obronie, to teraz można się dowodnie przekonać, po co zostały powołane Wojska Obrony Terytorialnej.

Tak naprawdę znaleźliśmy się w stanie niewypowiedzianej wojny wewnętrznej. Partia, która rządzi, agresywnym aktem bezprawnym zawłaszczyła własność miasta, społeczności miejskiej, a że jest to stolica, niejako bezpośrednio staliśmy się ofiarami tej agresji, my, Polacy. Nie obawiam się, że prawo jest po stronie miasta, czyli po naszej, ale gdzie dochodzić swoich racji? Gdzie?

Wydarcie kawałka powierzchni Polski na potrzeby partyjne jest pierwszym sukcesem terytorialnym PiS w wojnie domowej. Czy potrafimy odzyskać ten skrawek ojczyzny? Wcale nie przesadzam z opisem tego, co zaszło. Kto zagarnia nie swoją własność, staje się wrogiem właściciela, nawet – a może zwłaszcza – jeżeli ten wróg nie przyszedł z zewnątrz.

Agresora zatem znamy, jak każdy agresor będzie sięgał po więcej. Nawet widać kolejne agresywne symptomy, acz będą dotyczyć sfery symbolicznej. Antoni Macierewicz w akcie desperacji wymyślił 100 kolumn na 100-lecie odzyskania niepodległości.

Po kiego te kolumny? Wiadomo. A do czego potrzebne są PiS wszelakie apele podczas uroczystości państwowych? Do tego potrzebne są te kolumny, do wyrycia na nich nazwisk dwóch bohaterów walki o niepodległość: Piłsudskiego i Kaczyńskiego. Te kolumny to więcej niż pomniki Lecha Kaczyńskiego.

Wróg do Polski przyszedł z wewnątrz Polski. Na razie zalicza sukces za sukcesem, jak tasiemiec zjada nas od wewnątrz. PiS to obcy w naszym wnętrzu (Alien 2, bo Alien 1 był w latach 2005-07).

>>>