Posts Tagged ‘PO’

KODiPolitycy

Władza PiS musi się załamać, zapaść, jeżeli KOD będzie tak rozmawiał ze społeczeństwem – a dokładnie: społeczeństwo będzie rozmawiało ze sobą – jak to miało wczoraj miejsce w Toruniu.

KOD to społeczno-polityczne medium.

Na KOD-owską debatę o stanie polskiej demokracji zostali zaproszeni politycy wszystkich opcji. Wszystkich, a publika przyszła tłumnie.

Nie wszystkie partie jednak się stawiły. W spotkaniu uczestniczyli lokalni politycy: Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna), Arkadiusz Myrcha (PO), Adrian Stelmaszyk (Razem), Jerzy Wenderlich (SLD), Przemysław Górski (PSL) i Sławomir Mentzen (Korwin).

Nie przyszli: Jan Krzysztof Ardanowski z PiS i przedstawiciel Kukiz ’15.

Publika to członkowie KOD i sympatycy różnych partii. Próbowano odpowiedzieć na pytania: „Czy demokracja w Polsce jest zagrożona?”, „Jak należy bronić demokracji?”, „Czy istnieje demokracja idealna i jak ją urzeczywistnić?”

Najciekawsze głosy:

Arkadiusz Myrcha, poseł PO: – Mamy w Polsce przykład perfidnego braku szacunku dla prawa i obywatela. To powoduje, że na ulice wychodzą protestujący. A pewna grupa ludzi tylko ten konflikt zaostrza. Ciężko budować solidne państwo, gdy tworzą się dwa antagonistyczne obozy. Niestety, nie jest to demokracja.

Adrian Stelmaszyk z Razem: – PiS jest wyłącznie symptomem. W toku transformacji, bardzo duża grupa Polaków z małych miast i wsi została wyrzucona za burtę. Ta frustracja ma źródło w wykluczeniu społecznym i nierównościach ekonomicznych. Szukając prostych odpowiedzi, ludzie kierują się w stronę agresywnej retoryki.

Joanna Scheuring-Wielgus (.Nowoczesna): – Szacunek jest najważniejszy. Jednak te wszystkie określenia kierowane do sympatyków KOD są przerażające. Dlatego wspólnie z innymi parlamentarzystami chcemy zwalczać mowę nienawiści. Nie wiem czy nam się uda, ale prosimy o wsparcie. Język, którym posługujemy się jest bardzo ważny.

Mamy do czynienia z zupełnie nową jakością debatowania, rozmawiania ze sobą. PiS tego nie wytrzyma, autorytaryzm nie dopuszcza innych głosów oprócz swojego.

KOD zwycięży, jak „Solidarność” w 1989 roku.

schetyna

Grzegorz Schetyna zapowiada dla Zbigniewa Ziobry Trybunał Stanu.

Po prosti trzeba to zrobić. PiS niedługo się wywróci, a Ziobro – i nie tylko – powinien siedzieć. Bo to samo winno spotkać Dudę u Szydło (Andrzej i Beata).

Platforma miała okazję odesłać Ziobrę przed Trybunał Syanu – i co? Dała tyłka.  Jeżeli tak się rządzi, to dochodzą do władzy przestępcy. tak jak teraz. Oto co powiedział szef PO.

Schetyna w „Faktach po faktach” TVN24:

„Rząd, ale też prezydent Duda tworzą problem Polsce w perspektywie najbliższych tygodni i problem strategiczny, bo Europa nie rozumie zachowań polskiego rządu i polskiego prezydenta. Nie rozumie tego konfliktu i jego eskalacji”

„To ślepa uliczka, którą podąża PiS na zderzenie ze ścianą”

„Tupiemy nogą i niepotrzebnie krzyczymy, bo Polska staje się tak, jak była w najlepszej pierwszej linii polityki europejskiej w obecności w Europie, tak teraz jesteśmy problemem (…) To ślepa uliczka, którą podąża PiS na zderzenie ze ścianą. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś w Europie zrozumiał taki język komunikacji i takie traktowanie TK”

„Mówimy do polityków PiS: opamiętajcie się”

„Nie można dopuścić do sankcji i cały czas – tak też widzę swoją rolę, naszą, PO, opozycji – chcemy wskazywać przyczyny tego konfliktu i mówimy do polityków PiS: opamiętajcie się, naprawdę to, co mówił Jagland, Timmermans, jest bardzo proste. Trzeba wydrukować wyrok TK i przyjąć ślubowania od 3 sędziów i to jest przestrzeń do rozmowy nt. następnych kroków. To naprawdę niewiele. Ale z drugiej strony jest kompletna ściema”

– Europa się wstydzi za Polskę i za polski rząd, za zachowanie polskiego rządu. Naprawdę – dodał Schetyna.

Pytany o możliwość złożenia przez PO wniosku o Trybunał Stanu dla Zbigniewa Ziobro, przewodniczący Platformy stwierdził: – Mamy możliwość wotum nieufności. Jest wiele możliwości wskazywania. [Wniosek o TS] też jest oczywiście możliwy.

trybunałStanu

Grzegorz Schetyna nie łudzi się, że PiS postara się postawić polityków PO przed Trybunałem Stanu w związku z katastrofą smoleńską.

Dla „Rzeczpospolitej” mówi:

„Biorąc pod uwagę, kto jest obecnie prokuratorem generalnym, nie mam złudzeń, że zostanie do tego wykorzystana prokuratura”.

Niewątpliwie celem polityki Kaczyńskiego jest Donald Tusk. Zemsta. To jedyna motor, który utrzymuje prezesa PiS na scenie politycznej.

Ten starzec przegrał wszystko, a Tusk wygrał wszystko, jest jednym z najważniejszych polityków w Europie i na świecie.

A kim jest Kaczyński? Nawet nie może być premierem, wystawił do tej roli marionetkę Beatę Sztdło.

Przegraniec, który kiedyś za sprawstwo przestępcze w kwestii niszczenia ustroju prawnego w Polsce będzie postawiony przed zwykłym sądem.

Prędzej, czy poźniej przed Trybunałem Stanu staną Szydło i Duda. Schetyna:

” Nieważne, ile upłynie czasu, ale sprawiedliwość w końcu zatryumfuje”.

Staną przed TS i bekną. Schetyna nie zawaha się podnieść reki, aby odpowiedzieli za swoje bezprawie.

NeumannO

W oczach więdnie opozycja sejmowa. Ryszard Petru stracił impet debiutanta, więc jedzie w teren, aby uzyskać impuls dla swojej partii. Ponadto poszerzy liberalizm o program socjalny. Nowoczesna zaprezentuje nowy program, który ma być adresowany do jak najliczniejszych grup społecznych.

Platforma zastygła w bajorze powyborczym. Grzegorz Schetyna ma jakieś pomysły, aby tylko poprzez Brukselę chce dyscyplinować PiS, ale to nie ma zbyt dobrego odbioru w kraju, bo zwykle spotyka się ze stwierdzeniem, iż brudy pierze się w kraju.

PO miała powołać gabinet cieni, lecz to był pomysł Ewy Kopacz, która przez macho Schetynę została zmarginalizowana, jak i inne kobiety, prezentujące w PO większą siłą intelektualną niż mężczyźni spod kopyta Schetyny.

Sławomir Neumann – szef klubu parlamentarnego PO – w „Kontrwywiadzie” w RMF FM najgłębszą myślą sięgnął wyborów prezydenckich.

Ależ zmartwienie. Przecież odbędą się za cztery lata. Nie wystartuje przecież Bronisław Komorowski. Drugi raz w tym kontekście pada nazwisko Donalda Tuska (najpierw powiedziała o takiej możliwości Joanna Mucha).

Czyżby nie było żadnego innego kandydata? Dopytywany Neumann nie wykluczył kandydata ponadpartyjnego opozycji parlamentarnej.

On tego nie powiedział, ale dzisiaj takim może być tylko szef KOD Mateusz Kijowski. Czy tak będzie?

KijowskiZdjęcie

KOD ma ambicje, jakich po 1989 roku, nie miało żadne ugrupowanie. KOD chce, aby Polacy czuli się świadomymi obywatelami i powołuje media, organizuje edukację, struktury stowarzyszenia w każdym powiecie.

Kroi nam się coś na kształt Solidarności XXI wieku. Może dojść do sytuacji, iż KOD zacznie być uwzględniany w sondażach. A to nie wyklucza, iż Polacy zachowają się, jak w 1989 roku po Okrągłym Stole. Koniec autorytaryzmu PiS.

Wówczas Kijowski może być zmuszony do stworzenia politycznej repliki słynnego Komitetu Obywatelskiego. Tym razem przy KOD, lub przy Mateuszu Kijowskim.

Dlatego Kaczyński tak drży jak osika, gdy mówi o Kijowskim. Gdyby miało tak się stać, a wybory byłyby jeszcze demokratyczne, PiS mógłby osiągnąć 0 (słownie: zero) mandatów.

Historia się powtarza jako groteskowa, ale w tym wypadku mielibyśmy odwrócenie groteski, bo to PiS jest partią absurdalną. Polska nie zasłużyła na PiS, nie jesteśmy tak beznadziejni, jak partia Kaczyńskiego. Tylko 19% Polaków zadecydowało się na tę „katastrofalną zmianę”, która dla niepoznaki nazwała się „dobrą zmianą”.

piSboiSię

Kobiety w Platformie Obywatelskiej to wartość szczególna, o czym świadczy chocuażby wywiad w „Wyborczej” z Joanną Muchą.

Ewa Kopacz przegrała z PiS, lecz niewiele. Po wyborach zapowiedziała kilka ważnych kwestii, która miałyby szanse odzyskać elektorat i wyciągnąć dywan spod wszechwładzy partii Jarosława Kaczyńskiego.

Ale nastał Grzegorz Schetyna, męczydypa językowa i pojęciowa, który niespecjalnie wie, co ma powiedzieć. I w rezultacie formacja do niedawna rządząca spada na pysk w sondażach.

PO ma więc kobiety i ma Donalda Tuska, co przypomina Mucha. A to znaczy, że część posłów PO jest w stanie rozstać się z męczydupą Schetyną zajetym walkami ze swoimi (Jacka Protasiewicza – szefa sztabu z czasów Tuska – pozbył się z partyjnej pracy).

Kobiety wraz z kumatymi mężczyznami mogą utworzyć nowy byt polityczny – chyba tak się stanie – ewentualnie przejść do Nowoczesnej Ryszarda Petru.

Platforma Joanny Muchy, Ewy Kopacz ma broń na PiS u Jarosława Kaczyńskiego, ma broń atomową, która może sprzątnąć PiS z powierzchni rządzenia Polski, przepraszam: z powierzchni demolki Polski.

I może być tak, że Tusk będzie zmuszony zrezygnować ze splendorów światowych, aby posłać prezesa PiS na Księżyc, bo tam jest jego miejsce.

Wywiad z Muchą jest odświeżający, dawno tak dobrego i pocieszającego nie było.

1.

“Realny jest scenariusz, że referendum w Wielkiej Brytanii zakończy się wyjściem Brytyjczyków z Unii. Jeśli tak się stanie, to konieczne będzie renegocjowanie budżetu UE. Pytanie, jak będzie wyglądał udział Polski w nowym budżecie. Jesteśmy na słabszej pozycji negocjacyjnej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Ale ewentualna porażka w tej sprawie byłaby paliwem do tego, by po raz kolejny powiedzieć, że Unia jest zła. Za trzy i pół roku, gdy wielki strumień środków europejskich dla Polski będzie na wykończeniu, PiS poprowadzi kampanię wyborczą pod hasłem wyjścia z Unii Europejskiej”.

2.

“Jeśli chodzi o Tuska, to przedłużenie jego kadencji zależy od decyzji wszystkich państw UE. Myślę, że jeśli uzyska taką propozycję, to PiS go poprze, bo będą się bali jego powrotu do kraju. Tusk wciąż może zjednoczyć wokół siebie całą opozycję demokratyczną i zagrozić Kaczyńskiemu”

wpadka1

Mamy jasność, dlaczego zdymisjonowany został komentant główny policji, insp. Zbigniew Maj.

Nie znalazł haków na PO, szczególnie na ministra Bartłomieja Sienkiewicza.

Chodziło o to, aby udowodnić, że policja nielegalnie podłuchiwała dziennikarzy podczas afery podsłuchowej. Przecież Jarosław Kaczyński zapowiedział sejmową komisję śledczą w tej sprawie.

A tu doopa. Maj nie znalazł dowodów, a z tymi, z ktorymi poszedł do prokuratury, nadawałły się tylko na takie orzeczenie prokuratorskie:

„Dokument KGP nie wskazuje na uzasadnione podejrzenie popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa, w tym w szczególności przestępstwa polegającego na przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy policji z Biura Spraw Wewnętrznych. Sprawozdanie to nie daje podstaw do podjęcia na nowo zakończonego postępowania. Nie daje również podstaw do wszczęcia nowego śledztwa”.

PiS chciałoby pościgać, a nie ma za co. Więc komendant insp. Maj musiał dać ciała i podać się do dymisji.

Partia Kaczyńskiego tylko taki ma pomysł na politykę: szukać haków, a jak nie ma, wymyślić. Maj nie miał pomysłów, więc poszedł na zieloną trawkę.

z19048329V

Dzisiaj posłowie nie zajęli się związkami partnerskimi, odrzucony został ten punkt z obrad na sesji Sejmu. Posłowie okazali pogardę dla ludzi. Okazali się kastą, która chce decydować o innych, to znaczy wprowadzać prawo, które nas niewoli.

Eliza Michalik uważa, iż to małpy, które dostały brzytwy.

daliśmySejmowymMałpom

„Regulacje prawne dotyczące aborcji, związków partnerskich, in vitro, małżeństw homoseksualnych to być albo nie być społeczeństwa obywatelskiego. To kwestia wartości, jakie wyznajemy i za pomocą prawa ustaw wdrażamy w życie.

Odpowiedzcie sobie na fundamentalne pytania: czy wierzycie że jesteści wolni i macie prawo decydować o sobie? Czy wierzycie, że tylko wy możecie i powiniście decydować jak i z kim macie żyć? Czy chcecie dążyć do szczęścia w sposób, który uznajecie za słuszny? Czy też zrzekacie się tych praw, dając politykom prawo do dzielenia ludzi na lepszych i gorszych, tych z pełnią praw człowieka i (katolików, małżonków) i społeczne odrzuty (geje, lesbijki, feministki, ateiści, ludzie innych wyznań niż katolickie i żyjący w związkach partnerskich)?”

Można tylko tak skonkludować:

„Gdyby przeciwnikom aborcji chodziło o szacunek dla życia nie mogliby równocześnie być zwolennikami kary śmierci – to logiczne. Gdyby chodziło im o dobro dzieci, nie głosowaliby i nie agitowali przeciw procedurze in vitro, bo to właśnie ona umożliwia poczęcie. Gdyby wrzeszczącym z nienawiści ludziom, którzy wyznaniem katolickim posługują się jak bronią i narzędziem do moralnego szantażu chodziło o dobro rodziny, poparliby związki partnerskie – bo rodzina to osoby które łączy miłość, wzajemna troska o swoje dobro, więzi psychiczne, ekonomiczne i życiowe i szacunek. Gdyby chodziło im o dobro kobiet, nie blokowali rozwiązań pomagających ofiarom przemocy. Gdyby byli dobrymi ludźmi, nie używaliby języka nienawiści”.

PolskąPolitykę

Interesującego wywiadu dla TOK FM udzielił naczelny Krytyki Politycznej Sławomir Sierakowski. Jego zdaniem podział na PO i PiS przechodzi do historii. Polityka lubi dychotomie, toteż scenę mogą zdominować dwa nowe ugrupowania. Jakie? Oto kilka węzłowych stwierdzeń tego publicysty.

1.

W ostatnich latach mamy najwyższy skumulowany wzrost gospodarczy wśród wszystkich państw regionu. I widać, że z tym wzrostem coś jest nie tak. Polacy widzą, że jest wzrost, poprawa w infrastrukturze, słyszą o płynących z Brukseli miliardach. Niektórzy są z tego zadowoleni, to część elektoratu PO i Petru. Ale ogromna część widzi, że nic z tego nie ma. A kwestie samozatrudnienia i umów śmieciowych przekroczyły masę krytyczną. To wszystko stworzyło rozwarstwienie, którego wielu Polaków nie akceptuje. Ludzie już nie wierzą, że istniejące partie to zmienią, stracili wiarę w PiS i PO. Nie wszyscy i nie od razu, ale być może wystarczająco wielu, by posypała się cała struktura.

2.

Polską politykę od dawna robi Jarosław Kaczyński. On inicjuje, a wszyscy na to reagują. Rzuca hasło IV RP, lustracji, układu, zamachu i na to reagują media i inne partie. W tym sensie PO była konstrukcją bez pozytywnej tożsamości, bez własnego planu. Miała przede wszystkim zatrzymać Jarosława Kaczyńskiego i jego ludzi, to był kordon sanitarny przeciwko PiS. W tym celu brała na pokład kolejnych polityków, od SLD przez PiS po ZChN, tworząc konstelację bez ładu i składu. Nie dało się podjąć jakiejś decyzji, bo zawsze ktoś był przeciw.

3.

(PiS) To jest partia quasi-religijna, jak niektóre zachodnie populistyczne formacje. Kaczyński robi tam za totem albo za przywódcę sekty.

4. Najważniejsze:

Obecny duopol zastąpi nie jedna partia, tylko inny duopol. Wolałbym, żeby to był Petru jako prawica i Razem jako lewica. Gdyby doszło w sferze publicznej do takiej konfrontacji, Razem ma większe szanse. Media będą interesowały te partie, które są w sporze. Ludzie oglądają programy publicystyczne nie po to, żeby poznać program, ale żeby zobaczyć spór. I nie ma w tym nic złego, gwarancją dla pluralizmu i wyboru demokratycznego jest jakiś konflikt, a nie konsensus. Konsens może być potem, po wyartykułowaniu różnic.

5.

A jesienią Polacy znów zrobią nam psikusa?

– Nam? Sami sobie go zrobią.

Jakim jest prorokiem Sierakowski, przekonamy się po latach. A dzisiaj – cóż! – będziemy się szczuć nawzajem, bo lubimy emocje. Powodują ruch i lepsze krążenie.

Coraz głośniej otwartym tekstem mówi się, że Rafał Trzaskowski miałby zastąpić Ewę Kopacz na pozycji premiera przed wyborami parlamentarnymi.

Trzaskowski startuje z podobnych pozycji, jak Andrzej Duda. W tej chwili jest wiceszefem dyplomacji.

Intelektualiści forsują jego postać, jak choćby konstytucjonalista Wojciech Sadurski.

Trzaskowski:

Tu chodzi o jasną, klarowną opcję i propozycję dla wyborców: przekonanie ich, że dalej warto głosować na PO. Powinniśmy się skoncentrować na tym, żeby lepiej rozmawiać z obywatelami i umieć przekonać ich do tego, że nie jesteśmy sytymi, zadowolonymi z siebie kotami. Jeżeli tego nie zrobimy, to może być niewesoło.

A dokładniej:

Ale nie za pomocą pewnych wskaźników, bo to najwyraźniej nie trafia do wszystkich wyborców. Trzeba rozmawiać otwartym językiem z obywatelami i to jest to co będziemy musieli robić.

Trzaskowski domaga się od PiS postawienia jasno sprawy. Kogo forsują na premiera, gdyby PiS wygrało wybory?

Na razie szef PiS nie wypowiadał się wprost o powyborczym scenariuszu. Kaczyński pytany o ewentualnego następcę unika mówienia wprost.

Sprawa jest otwarta. Nie jest powiedziane, że to ja zostanę premierem

– mówił ostatnio w TV Republika.

Katarzyna Kolenda-Zaleska zaleca klasie politycznej wymianę elit:

Wszyscy w Polsce są dziś wkurzeni. Modnie jest być wkurzonym. Na wszystko.

Młodzież jest wkurzona, więc poszła i zagłosowała na Pawła Kukiza. Paweł Kukiz też jest wkurzony, więc wystąpił przeciwko klasie politycznej i politycznym elitom. Wkurzony jest elektorat Platformy, więc został w domu i nie zagłosował na BronisławaKomorowskiego. Wkurzony jest też elektorat prawicowy, że od ośmiu lat nie rządzi, więc zagłosował na Andrzeja Dudę. Wkurzeni są prawicowi publicyści, bo nie są mainstreamem – choć są. Wkurzeni są wszyscy na rytualne polityczne bitwy, z których nic nie wynika. To akurat zrozumiałe.

Gdyby to wszystko było takie proste, zamieniłoby się starszego polityka na młodszego – i spokój.

Nie jest tak! Czasami kraj musi się wywrócić, aby rodacy zrozumieli, że mieli dobrze.

Być może odchodzi w przeszłość świat, który znamy.