Posts Tagged ‘Porozumienie przeciw monowładzy’

Tomasz Wołek dokonał świetnej analizy Jarosława Kaczyńskiego, posługując sie jego autobigrafią „Porozumienie przeciw monowładza”.

gazeta wyborcza

Spróbujmy więc wskazać słupy milowe owej krainy oraz filary, na których cała konstrukcja się opiera. Punktem wyjścia jest ambicja (1) , bez której żaden polityk nie ma racji bytu. Jeszcze w głębokich latach 80. Jarosław marzył o „trafieniu do kierownictwa podziemia” i daremnie czekał na „ofertę działania w centralnych strukturach”. Ambicje rosły z biegiem czasu, sięgając wreszcie nadziei stworzenia rządu i w ogóle zdobycia władzy.

Jednakże ambicja musi być wsparta uporem (2), niezłomną cierpliwością, zwłaszcza w czasach trudnych, w okresach dekoniunktury. Takich terminów Kaczyński przetrzymał wiele, partia rozłaziła mu się w rękach, słabło przywództwo, nasilały się ataki mediów. To nic, „także ataki przypominały o nas. Istnieliśmy”. Być, istnieć za wszelką cenę, choćby wbrew wszystkiemu pozostać w grze – oto kolejny filar. W polityce „trzeba zawsze mieć nadzieję” i autor nigdy jej nie postradał.

Gdyż właśnie gra (3) jest podstawą politycznej techniki. To słowo klucz, które pojawia się tu wręcz co krok. „Michnik nie grał, bo nie było możliwości gry, a teraz jest, zatem podejmuje rozgrywkę”, „gra toczyła się dalej”, „aktorzy grali dobrze”, „Geremek grał”, „Wałęsa prowadził inną grę”, „jedna z klasycznych gier”, „Olszewski zagrał va banque”, „talent do różnych gier” itd., itp. Setki razy, we wszystkich przypadkach. Swoje credo polityczno-operacyjne Jarosław wykłada jasno: „Podjąłem dalszą grę o władzę”. I wyjaśnia: „Kiedy ktoś w polityce ma wyraźną przewagę, nie da się nic zrobić, gdy sytuacja jest zrównoważona, wszystko zależy od umiejętności gry. W niej, z całą pewnością, byliśmy lepsi”.

Do gry skutecznej trzeba mieć karne wojsko i jednolite dowództwo. Filar nieodzowny to Biuro Polityczne (4), czyli „silny, centralny ośrodek dyspozycji politycznej”, który „podejmuje ostateczne decyzje”. Władzy bez takiego „Biura” nie wyobrażał sobie zarówno częsty rozmówca Kaczyńskiego („zapraszał i częstował bardzo obficie”), sekretarz ambasady ZSRR Łasin, jak i szef PAX-u Ryszard Reiff. „Co tu dużo mówić – kwituje Jarosław – miał rację”. Dziś znamy nawet adres tego Biura Politycznego. Ulica Nowogrodzka w Warszawie.

Biuro „koordynuje działania władz”, równocześnie żelazną ręką trzymając w ryzach ostoję władzy – partię (5) . Nie bez wzruszenia Kaczyński przyznaje, iż „już od 1989 roku życie znaczyło PC”. Partia była dlań oczkiem w głowie i głównym punktem odniesienia. Mógł stracić władzę w kraju, ale nie w partii, której poświęcał tyle czasu. Po doświadczeniach z PC (frakcje, bunty, odejścia, dezercje) nabrał „twardego przekonania”, że „aby coś zdziałać, trzeba mieć, używając leninowskiej formuły, partię nowego typu, złożoną z ludzi sprawdzonych i zdyscyplinowanych”. Potwierdza tym samym opinię Aleksandra Smolara sprzed lat, że PiS to w istocie partia bolszewickiego kroju. I przyznaje, że pierwsi członkowie PiS „bez żadnego wyjątku wywodzili się z PC”. Partią kieruje Biuro, nim zaś jednoosobowo zarządza lider, wódz, którego pozycja jest absolutnie niepodważalna. Logiczna, przejrzysta struktura.

Instrumenty

Do prowadzenia polityki potrzebne są stosowne instrumenty. „Trudno w niej uczestniczyć – stwierdza Kaczyński – nie występując w <b>mediach (6)</b>”. W przeciwieństwie do Donalda Tuska uważa, że jeszcze lepiej te media posiadać. Toteż skok na publiczne media stanowi stały „fragment gry” o władzę. Sama TVP: kiedyś Wildstein i Urbański, teraz Jacek Kurski. Ale prezes docenia też niepokorne media patriotyczne: „To, co zrobiła » Gazeta Polska «po Smoleńsku, przejdzie do historii jako najchwalebniejsze momenty w dziejach polskiej prasy”.

W arsenale politycznym Kaczyńskiego rolę szczególną odgrywa nieodzowna figura wroga (7), oględniej nazywanego przeciwnikiem. Autor wyznaje, że jeśli sprawy idą kiepsko, to najpewniej przyczyną jest „brak jasno określonego przeciwnika”. A jeśli takowego nie ma, to należy go wymyślić, „niejako odtworzyć”. I tak też, z miernym skutkiem, próbował postąpić, kiedy „postkomuniści” odzyskali władzę. Wrogów nie brakowało i wcześniej (Michnik, Geremek, Wałęsa etc.), lecz z czasem poczęli mnożyć się na zawołanie. Zestaw z lat 2005-07 został walnie wzbogacony: zdrajcy, drugi sort, rowerzyści, złodzieje… – ta lista nie ma końca.

Kiedy wróg się maskuje albo siedzi cicho, trzeba go wywabić na wybrane przez siebie pobojowisko. Zrobić – precyzuje Kaczyński – „zwrot zaczepny”. Innymi słowy, sprowokować spór, wywołać konflikt (8), którym potem można zręcznie sterować. Tak np. zrodziły się koncepcja „marszu na Belweder” w 1993 r. i pomysł palenia kukły Wałęsy, co Kaczyński zaakceptował, choć teraz naiwnie udaje, że nie wie, czy to była kukła prezydenta, czy też Wachowskiego. Takich konfliktów inicjował – wcześniej i później – bez liku.

Dwa ostatnie filary sięgają imponderabiliów, wysokich sfer ducha. Prawdziwie głębokie zmiany wymagają „niezbędnej rewolucji moralnej” (9) porównywalnej z etycznym pobudzeniem „sprzed Powstania Styczniowego” czy też z przełomem „Solidarności” 1980 r. Wszelako zwrot tak fundamentalny musi mieć silne oparcie w wartościach. Najpełniej wyraża je „formuła Polak katolik” (10) „. Kaczyński ubolewa, że doszedł do niej zbyt późno. Lecz od dawna gorliwie nadrabia to zaniedbanie. Pobudził „wzmożenie moralne”. Przemawia od ołtarza, z częstochowskich wałów, czci dyrektora Rydzyka. Więcej – stworzył religię smoleńską i ma wierną sektę wyznawców, którą zwie „wspólnotą” (a Jacek Kurski – „ciemnym ludem”).

rocznica

Prywatność

Oto – powyżej – dziesięć filarów mądrości politycznej szefa PiS. Ekstrakt latami gromadzonych wiedzy i doświadczenia. Znamy już sposób i styl politycznego myślenia. A z jakim człowiekiem mamy do czynienia? Niewiele odsłania ze swej prywatności. To, iż ma naturę rodzinną i lubi koty, wiadomo.

Co więcej? Kobiety? Współpracowniczki, sekretarki. Kiedyś młodzieńczą aparycją zwiodła go Krystyna Pawłowicz. Zaimponowała mu też potężnej postury dama, jednym ciosem dłoni powalająca mężczyzn na ziemię. Z kolei Jadwiga Staniszkis była „bardzo piękną kobietą”. W Białymstoku zapraszał ją do Hortexu na obiady. „Chciała zamawiać najtańsze potrawy, czyli kurze żołądki. Na szczęście znów zarabiałem, więc pozwalaliśmy sobie na nieco bardziej wymyślne dania”. Czyżby, o zgrozo, ośmiorniczki?

Deklaruje się jako „miłośnik dobrego jedzenia” niestroniący od trunków. Do Retmana chadzał z kolegami „na wódkę pod schab”. Po zwycięskim strajku 1980 r. położył spać gościa, „wrócił do kuchni i ze szczęścia wypił jeszcze butelkę wina”. Kiedyś lubił „wieczorne, a czasem ranne uczty”, również „bankiety znosił bez trudu”.

Za granicą bywał rzadko. Wiedeń, Londyn, Watykan, Bonn, Ateny, Chorwacja, Bośnia. Ale żadnych wrażeń z tych wojaży. Nic z przyrody, krajobrazów, zabytków, muzeów. Nie dowiemy się też niczego o gustach literackich, artystycznych czy estetycznych. Nie znamy jego lektur (poza politologicznymi), żadnych filmów. Czy bywał w teatrze, operze, na wernisażach? Jakie obrazy lubi, jaką architekturę ceni, jakiej muzyki słucha? To sfera dla czytelnika nieodgadniona.

Wyłania się z tego postać jakby wykuta z jednej bryły, integralna, jednowymiarowa. Ktoś, kogo jedyną bodaj pasją jest polityka rozumiana jako twarda gra, bezwzględna walka o władzę, świat zaś przypomina monstrualną szachownicę, po której przesuwa się polityczne pionki. Rozgrywający. Strateg. Gracz.

Jad insynuacji

Przeinaczeń, przekłamań czy zwykłych nieprawd nie pomieściłby nawet „złoty pociąg” spod Wałbrzycha.

Oto tylko niektóre, zwykle zaprawione jadem insynuacji. Bo przecież ani Wiesław Chrzanowski, wzór patrioty, nie był agentem UB czy SB, ani Adam Michnik nigdy nie pławił się w tradycji KPP. Samo domniemywanie – snute przez Kaczyńskiego – czy Wojciech Jaruzelski mógł być „matrioszką”, czyli „kimś podstawionym” pod tego prawdziwego, to jak majaczenie w malignie. Sugestia zaś, iż Lech Wałęsa chciał otrzymać od Rosji „tatarski jarłyk”, czyli „prawo do rządzenia” niby „ruski książę jako wasal chana” – to już brednia zgoła niewyobrażalna. Różnego kalibru bzdur są tu dziesiątki.

Prof. Andrzej Paczkowski zarzuca Kaczyńskiemu bierność w stanie wojennym. Niesprawiedliwie – na przełomie lat 1982-83 sam przyjąłem go do Ruchu Młodej Polski, działał w podziemiu ofiarnie. Pisze, iż z RMP niebawem odszedł, bo twierdziliśmy otwarcie, że ” » Solidarność «jest skończona”. To nieprawda, właśnie wtedy w „Polityce Polskiej” napisałem programowy tekst „Solidarność – nasza mała niepodległość”, radząc, by dorobek Związku przechować pieczołowicie jako bezcenny depozyt, do którego można kiedyś wrócić. Lecz cóż, machnijmy ręką.

Na koniec wróćmy do tytułu. „Porozumienie przeciw monowładzy”. To ma sens dwojaki. To przecież Kaczyński zbudował monowładzę, o jakiej Michnik, Geremek, Wałęsa, Miller, Krzaklewski czy Tusk mogliby jedynie pomarzyć.

Ale można ten sens odwrócić. Czy swoje „porozumienie przeciw monowładzy” – czyli PiS – siły demokratyczne potrafią w porę zawrzeć? Od tego zależą losy Polski.

CrKkMerW8AAeiLP

Tak wygląda „Solidarność” w rocznicę Sierpnia ’80.

CrKybcNXYAAZOfa

Z dziejów łajdactwa.

głupi

W drugim szeregu PiS kryją się równie złowieszcze postaci. Soloch i Morawiecki. Pisze o nich na Koduj24.pl Waldemar Mystkowski.

solochI

Niektórzy politycy PiS nie są specjalnie medialnie znani, choć wysoko usytuowani w hierarchii obecnej władzy. Używani, gdy sytuacja jest szczególnie kryzysowa, acz to PiS powoduje same kryzysy.

Tak ważna instytucja przy prezydencie, jak Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ma za szefa Pawła Solocha. Co o nim wiadomo? Niewiele. Można sięgnąć do Wikipedii, ale przecież nie o to chodzi. Osoba na tak ważnym stanowisku winna do siebie przekonywać różne środowiska, a najważniejsze być wiarygodna dla opozycji, być koncyliacyjna, bo bezpieczeństwo wypracowują wszyscy. Soloch odezwał się – wziął w obronę Andrzeja Dudę, a przede wszystkim ONR, które zyskuje statut patriotyczny, a KOD-owi przyznał miejsce w kondukcie, w którym KOD-owcy nie chodzili: – KOD kojarzy się z tym środowiskiem, które szło za trumną Jaruzelskiego. Takie skojarzenia ma Soloch. Obraził całą opozycję, ale przede wszystkim obraził całe środowiska, w tym twórcze. Te środowiska nie podzielają opinii, iż faszyzm równa się patriotyzm, a tego ostatniego odmawia się stowarzyszeniu, które powstało dla obrony demokracji, instytucji demokratycznych, a przede wszystkim standardów demokracji zachodniej w Polsce. Dla Polski niebezpieczeństwem jest faszyzm ONR, który przed wojną został zdelegalizowany w 1934 roku, w PRL-u był tolerowany wraz z Bolesławem Piaseckim. PiS zatem podąża drogą PRL-u.

Także do mediów pobieżył wicepremier Mateusz Morawiecki. Co się stało? Można mniemać, że coś dzieje się w inwestycjach, bo Morawiecki jest odpowiedzialny za plan inwestycyjny swego imienia. Rzut oka na dane GUS i otrzymujemy wyjaśnienie. Inwestycje kwartał do kwartału spadają od roku. PiS-owi nie idzie, mimo że zostały wpompowane w rynek miliardy z programu 500+. Morawiecki uspakaja i to w stylu godnym prezesa, bo Morawiecki wyraził się o Trybunale Konstytucyjnym: – Myślę, że w ciągu paru miesięcy, wraz z odejściem prezesa Trybunału Konstytucyjnego, ten problem zupełnie zniknie. Widać, że ludzie są zmęczeni i inwestorzy zagraniczni też. Zaklinanie rzeczywistości – inwestorzy jakoby ze względu na prof. Rzeplińskiego nie chcieli wpompowywać swoich pieniędzy. Zdziwi się Morawiecki, gdy Rzeplińskiego zabraknie, a bezprawie poszerzy swoje pole. Wtedy inwestorzy zaczną się naprawdę bać. Bezprawie służy spekulacyjnemu pieniądzowi, a nie długoterminowym inwestycjom.

Soloch i Morawiecki to postaci obecnej władzy, które nie odbiegają od strychulca PiS. Za winy swych bezpośrednich zwierzchników odpowiedzialnymi czynią innych, szczególnie tych, z którymi PiS walczy. Logika potworna, zakłamana, a przede wszystkich antyrozwojowa.

Najlepsze karty polskiej historii to „Solidarność”. Rzadko Polacy byli tak mądrzy.

CrI93BsXYAEdKTl

Najpiękniejsze dni.

CrKiWHjWEAA8W50

Dzisiaj.

jesteśmy

Jeszcze jedna łezka.

takByło

Skutkowało to w samo południe 1989 roku. Cud polski.

CrLAjDzXEAAzuB1

toNie

Cyrk z Jackiem Kurskim – esencja PiS. W jakiej pogardzie ma ta partia Polaków. Rada Mediów Narowych odwołała Kurskiego z szefa TVP, ale Czabański (Krzysztof) z Lichocką (Joanna) pojechali do prezesa Kaczyńskiego na Nowogrodzką i – Kurski nie został odwołany. Dalej szmaci telewizję, która kiedyś była publiczna.

Co6YrXUXEAE4qw2

A Kaczyński w autobiografii pisze o swoim kabotyństwie, jak nie został internowany:

Co1wPG6XYAAQdsf

„Przedtem pytał, czy chcę być internowany. Uczciwie mówiąc, chciałem i skądinąd byłem pewny, że zostanę, ale z drugiej strony słyszałem o kabotynach, którzy zgłaszali się, aby ich internować. Odrzekłem więc, że nie chcę. On zapytał: czy mogę napisać mu odmowę? Tak postąpił Jan Olszewski, prawdziwy mistrz w rozgrywkach z esbecją, więc ja też się zgodziłem. Po latach z liter mojej odmowy skonstruowano „lojalkę”, opublikowaną w „Nie” w 1993 roku. Ale w końcu prawda wyszła na jaw. Tego samego dnia wieczorem, ku mojemu zaskoczeniu, zostałem wypuszczony. Zamierzałem nadal działać, choć wiedziałem, że grozi mi za to coś gorszego od internowania – więzienie. Pierwszy wyrok, o jakim się dowiedziałem, trzy i pół roku dla Krzysztofa Dowgiałły, kolegi Leszka, specjalnie mnie jednak nie przestraszył.”

Andrzej Duda miał przedstawić ustawę dla frankowiczów. Przedstawił więc jego minister Maciej Łopińśki że będzie przedstawiona za rok.

Jacek Rostowski nazywa to jawnym oszustwem.

andrzej Duda

A Waldemar Mystkowski francą. Czyli syfem – pisowskim.

franca

Dialektyka pisowska z modyfikacjami występuje w propozycji rozwiązania dotyczącego pomocy frankowiczom. Prezydencki minister Maciej Łopiński zakomunikował, że Andrzej Duda dzisiaj nie wywiąże się z ustawowej obiecanki dla frankowiczów, choć miał wywiązać się w poprzednim roku. Przewalutowania nie będzie, kwestia ustawowego przewalutowania kredytów ma być ponownie rozważona za rok.
A zmodyfikowana pisowska dialektyka przez Dudę polega na tym, aby „skłonić banki do dobrowolnej restrukturyzacji części kredytów walutowych”.

Powyższe przekłada się na język zrozumiały dla wszystkich, iż Duda liczy, że banki „zmuszą się dobrowolnie”. Dialektyka w tym wypadku jest zmodyfikowana jako oksymoron. I tak jest na każdym polu pisowskiego rządzenia. Niechrześcijańskie chrześcijaństwo Szydło, zmuszenie do dobrowolności Dudy.

PiS liczy, że wyborcy zapomną, a może liczy na to, że np. do jesieni 2017 pisowcy nie będą rządzić i im się upiecze. Ta ostatnia perspektywa jakoś by ich tłumaczyła, ale czy dzisiejsza opozycja zrezygnuje wówczas z Trybunału Stanu? Kiedyś wiadomą chorobę w Rosji nazywano „polskaja boleźń”, a w Polsce „francuska choroba”, francowatość. I ta choroba polityczna znów szaleje.

Zbigniew Ziobro zwolnił przestępców, a to dlatego, że to swoi.

Co4i2rTWIAAGhMh

Znamy termin premiery „Smoleńska” Antoniego Krauzego – 9 września. Zamach był. Wybuchy widać w trailerze. Będzie łomotanie ciemnemu ludowi w łepetyny: „Wina Tuska”.

PiS-owi wisi Polską. Ale wisi tak, jak po chorobie wenerycznej. Zarażona, zohydzona.

Co1zyUOWcAAQEHh

 

Wiersz wybitnej poetki, nieżyjącej, powstanki Anny Świrszczyńskiej. Wielka poezja po prostu wnika, a nie zakłamuje.

Co4UCulXgAABWG7

Jan Szyszko, minister środowiska w rządzie Beaty Szydło, zaprezentował nowe na skalę światową znaczenie ekologii: niszczyć, demolować, wycinać.

dlaczegoPiS

Szyszko, prawa ręka o. Rydzyka i wykładowca w jego szkole, na Uniwersytecie Jagiellońskim mówił:

„Mamy tę swoją polską szkolę ekologii i leśnictwa, która polega także na wycinaniu lasu.”

Jarosław Kaczyński ma miejsce w Księdze Guinnessa – największy kłamca, Szyszko w innej działce – ekologia na opak.

Szyszko ma swoich zielonych ludzików, którzy czekają na inwwazję Putina. Pisze o tym na portalu Koduj24.pl Waldemar Mystkowski:

zielone

Śledztwo w sprawie zielonych ludzików Szyszki przeprowadził portal OKO.press, który zajmuje się tego typu dziennikarstwem. Aby móc prowadzić wycinkę Puszczy Białowieskiej, prezes stowarzyszenia SANTA Walenty Wasiluk uważa: „Tu trzeba coś zrobić na zasadzie Krymu chyba”. Gdy dziennikarz dopytuje: „Zielone ludziki?”, otrzymuje odpowiedź: „No chyba tak” i prezes Santa uściśla: „Trzeba się zwrócić do Wschodu, aby te tereny ktoś tu zajął”. Pada dokładnie stwierdzenie: „Aneksja?”. A kto ma dokonać aneksji? „Ten, co na Krym wszedł, ten sam tutaj”. Dziennikarz nie wierzy i duka: „Żeby Rosjanie…”, prezes mu przerywa: „To jedyne możliwe dla uratowania Puszczy”. „Będzie pan się domagał aneksji przez Rosję Puszczy Białowieskiej?” I odpowiedź: „Nie, nie tylko Puszczy”.

Minister Szyszko ma więc swoje zielone ludziki, Macierewicz tylko czerwone. Gdzie Polska jest prowadzona? Jaka to polityka hybrydalna jest dziełem rządu Szydło? Jesteśmy skłóceni z Komisją Wenecką, z Komisją Europejską. A znaczący politycy i wielce wpływowe media zachodnie nazywają prezesa PiS – „klonem Putina”.

Inną zagadką PiS jest to, że nie starają się odzyskać smoleńskiego tupolewa.

piSoskarżał

Nikt publicznie nie wywiesza białej flagi. Ale w sprawie zwrotu wraku tupolewa zapadła cisza. Choć miała być międzynarodowa ofensywa.

‚Nic nie wiem’- mówi szef klubu PiS. ‚O ile wiem ta sprawa nie ruszyła’- przyznaje poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Świat- wdowiec po jednej z ofiar katastrofy. Szef MSZ nie chciał odpowiedzieć na pytanie co z jego zapowiedzią sprzed ośmiu miesięcy, że Polska zaskarży Rosję.

PiS zderzyło się ze ścianą. Styczniowe rozmowy polskiej delegacji z przedstawicielami rosyjskich władz w Moskwie nie przyniosły skutku. Rosja pozostała nieugięta. Obecny rząd usłyszał to co koalicja PO-PSL – że wrak wróci, ale po zakończeniu śledztwa. Rządzący politycy przyznają, że sprawa jest bardzo trudna. Gdy Platforma broniła się , że apele i rozmowy nie przynoszą skutku politycy PiS oskarżali PO o kapitulację. I nieudolność.

‚Antoni Macierewicz ma wszystkie elementy, żeby spowodować odzyskanie wraku. Wystarczy desanty wojska pod jego kierownictwem’- kpi teraz wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,20434922,video.html?embed=0&autoplay=1

oświadczenie

Departament Stanu USA (amerykańskie ministerstwa spraw zagranicznych) wydało oświadczenie o pisowskiej nowej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym: nadaje się do wyrzucenia do kosza.

Chociaż nowa ustawa realizuje niektóre zalecenia Komisji Weneckiej, to jednak utrudnia ona osiągnięcie kompromisu w sprawie dopuszczenia do orzekania sześciu wybranych sędziów – ogłosiła rzecznik departamentu stanu USA Elizabeth Trudeau.

ten

Za to wiemy, kiedy Beata Szydło przestanie być premierem. Pisze o tym Jarosław Kaczyński w autobiografii „Porozumienie przeciw monowładzy”:

Częste zmienianie premierów było przecież metodą Piłsudskiego;twierdził, że dobrym premierem można być tylko przez rok.”

Kiedy Szydło minie rok? W tym roku Szydło wg zamiarów prezesa przestanie smędzić, jako premier.

 

Kieoska Kempa ma „pomysła”, Jan Paweł II po śmierci został policjantem. Będzie pilnował pielgrzymów podczas Światowych Dni Młodzieży.

CoO_aQFWcAAaIBy

Polacy nie chcą odczytania tzw. apelu smoleńskiego podczas uroczystości obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego.

Czy podczas

W sondażu „Newsweeka” 73% jest przeciwnych apelowi smoleńskiemu, tylko 10% za. Podobne wyniki uzyskano w sondażu dla „Faktów” TVN. Aż 70 proc. ankietowanych opowiada się przeciwko odczytaniu wspomnienia ofiar katastrofy tupolewa.

– Apel Poległych nie powinien obejmować osób, które nie poległy w walce, tylko poniosły śmierć np. w katastrofie. Pierwszego Sierpnia chcemy wspominać tylko tych, którzy walczyli w dniach Powstania i w czasie tych alk zginęli. To jest jedyna data w roku, kiedy wspominamy poległych Powstańców – komentuje prof. Leszek Żukowski, prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Czy chory człowiek Macierewicz jest w stanie to zrozumieć?

A czy to dotrze do jego prezesa Jarosława Kaczyńskiego?

Kolejna recenzja autobiografii Kaczyńskiego „Porozumienie przeciw monowładzy: Z dziejów PC” napisana przez Jakuba Majmurka.

autobiografia

W autobiografii widać, że podstawową techniką uwodzenia zwolenników przez Jarosława Kaczyńskiego jest paranoja. W dyskursie paranoicznym wszystko coś znaczy, wszystko ze wszystkim się łączy, nic nie jest przypadkowe, prawda jest tuż, tuż, ale nie może zostać do końca odkryta. Być może każde uwodzenie opiera się na odrobinę paranoicznej konstrukcji.

W potokach gadulstwa, w zwierciadle obsesji

Być może każdy polityk ma na podorędziu kilka życiorysów, w zależności od politycznej koniunktury, trudno też znaleźć takiego, który nie podkreślał by swoich zasługi i tych sytuacji, gdy – jak uważa – miał rację. Niestety, w „Porozumieniu” to „wyprojektowanie” Jarosława Kaczyńskiego z 2016 roku na lata 80. i 90. znacznie zubaża narrację książki.

W „Porozumieniu” znajdziemy niewiele interesujących diagnoz lat 90., nie mówiąc już o jakiejś próbie bardziej systematycznego ich przepracowania. Wszystko ginie w powodzi strasznego gadulstwa autora – wyraźnie zabrakło redaktora. Gadulstwo to straszne jest nie tylko w wymiarze ilościowym, ale i jakościowym.

Swoistą recenzję autobiografii prezesa napisał Janusz Kubacki-Gorwecki.

jestem

Tymczasem pan Janusz, który jak sam pisze „jako młody chłopak był członkiem NSZZ Solidarność” posiada wszystkie 37 numerów „Tygodnika Solidarność” w 1981 roku.

„Usiłowałem znaleźć chociaż strzęp informacji o bohaterskich wyczynach posła Jarosława Kaczyńskiego i jego obecnych przybocznych z tego okresu. I co? I nic!” – napisał na Facebooku.

„Ciągle tylko jacyś Wałęsa, Mazowiecki, Kuroń, Michnik, Geremek, Bartoszewski, Frasyniuk… A o Jarosławie Kaczyńskim ani słowa. Był przez lata tak skromny że aż zapomniał że był twórcą i działaczem pierwszej Solidarności? ” – stwierdził. Post „polubiło” i udostępniło w sumie kilka tysięcy osób.

jestem1

Pan Janusz wszedł w dyskusję z niektórymi z komentujących. „Kilka razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą. Wmówią , może nie nam, ale tym młodszym że Kaczyński był bohaterem stanu wojennego” – napisał w odpowiedzi na jeden z komentarzy.

Trybunał Konstytucyjny nową ustawą został pogrzebany. Zmierzamy do autokracji?

Cn9_lCiWIAAiwhA

PiS jest wyrażony w słanym już geście Pyzika. Pisze o tym Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl.

gest

Nawet w prostych gestach posłowie PiS wolą wybrać wulgarny „fuck” niż patriotyczny „gest Kozakiewicza”. Piotr Pyzik jest posłem drugą kadencję, a dopiero teraz dał się poznać. Co zresztą bardzo ucieszyło dużo bardziej znaną postać z partii Kaczyńskiego, Joachima Brudzińskiego, który w trakcie wakacji robi za damę do towarzystwa prezesa i dlatego otrzymał fotel wicemarszałka Sejmu. „Dama” prezesa wsparła Pyzika, gdy zachowanie tego ostatniego relacjonował poseł PO Tomasz Cimoszewicz. Wsparcie polegało na syczeniu w stronę posła opozycji: – Zjeżdżaj. I wcale ta scena nie odbyła się za kulisami, ale na sali sejmowej.

Repertuar gestów PiS został poszerzony, co należy zapisać w didaskaliach „dobrej zmiany”. „Fuck” Pyzika może być charakterystyczny dla jego charakteru, bo na własnej stronie internetowej zakrywa prawdę o swojej osobie dewocyjnym obrazkiem Chrystusa z podpisem „Jezu ufam Tobie!” (ortografia posła PiS).

Wszystko wskazuje, że już wówczas (w PRL-u) Jarosław Kaczyński wraz ze Stanisławem Piotrowiczem żyli w konspirze. Dlatego o prezesie ani mru mru. PiS codziennie w naszą stronę śle takie gesty Pyzika. Prezes robi nas w Pyzika.

Leszek Balcerowicz pisze, iż Kaczyński to kieszonkowy Erdogan. Otóż – nie! To wypisz-wymaluj Pyzik.

kaczyńskiKieszonkowy

Putin, Orban, Erdogan, Kaczyński – wszyscy grają znaczonymi kartami w tę samą grę. Ale Mazowsze, Podlasie, Podkarpacie to nie Anatolia. „Dobra zmiana” stoi na glinianych nogach.

Dlatego, korzystając z wolności obywatelskich, trzeba działać – w zorganizowany, systematyczny i narastający sposób. A tych wolności trzeba bronić jak źrenicy oka.

Cn9rtQ7XYAAbAyd

I świetna przypowieść słynnego prezydenta Kenii.

Cn-DVWQWIAEmaF6

Ukazują się pierwsze recenzje I tomu autobiografii Jarosław Kaczyńskiego „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”. Na łamach „Polityki” analizują ją Mariusz Janicki i Wiesław Władyka.

Kaczyński nie zawodzi. Jest taki, jakiego znamy.

kaczyńskiWautobiografii

„Jarosław jest dość szczery” – piszą autorzy artykułu. „Zwłaszcza w prezentacji swojej głównej techniki politycznej, czyli: niedopowiedzeń, insynuacji, rozsiewania anonimowych, niesprawdzalnych pogłosek i plotek. (…) W książce takich insynuacji, pomówień, brudnych sugestii są setki. Właściwie to jest główny element narracyjny (‚mówiło się’, ‚słyszałem’, ‚podobno, ale w to nie wierzę’, ‚nie mam dowodów, ale…’)”.

„Linią przewodnią” książki jest wizja: dwaj bliźniacy i reszta. I tak na przykład prezes PiS pisze: „Dla Leszka i dla mnie ‚okrągły stół’ był czymś, co przypominało grę Józefa Piłsudskiego w czasie pierwszej wojny światowej. Nie odrzucił on deklaracji dwóch cesarzy, choć nie była satysfakcjonująca, przeciwnie – uzna ją za krok, który służył polskiej sprawie, wnosił ją na arenę międzynarodową”.

kaczyński

Projekt ustawy o podwyżkach dla polityków rzędu kilku tysięcy, nawet do 8 tys., wylądował w koszu. Kaczyński się wkurzył na samowolkę swoich kaczuszek.

premierSzydło

Beata Szydło zalękniona, spanikowana. Wycofujemy projekt ustawy, bo nie chce jej opozycja – mistrzunio!  Oj srogie baty musiały poleciec od prezesa.

ustawa

– Po konsultacjach i na polecenie władz partii wycofujemy projekt grupy posłów. Wycofujemy go spod obrad Sejmu. Będzie złożony drugi projekt, który znacząco ogranicza wszystkie podwyżki. Co najważniejsze dla posłów nie będzie żadnych podwyżek. Wycofujemy się z jakiejkolwiek podwyżki dla posłów i senatorów – powiedział w Sejmie poseł PiS Łukasz Schreiber.

dziennikarz

Krystyna Pawłowicz zaatakowała dziennikarza Konrada Piaseckiego, który jakoby po browarze bije żonę i dzieci. Obce też. Bije staruszki i niepełnosprawnych.

dziennikarzInaczej

 

Odpowiada jej Piasecki i grozi pozwem do sądu, ale przede wszystkim odpowiada córka Piaseckiego, Mola Piasecka.

W zamieszczonym

Źle się dzieje w Platformie Obywatelskiej. Grzwgorz Schetyna wyrzucił z partii 3 posłów. Czyżby PO zaczęła tonąć?

czystkiWplatformie

Zarząd Platformy Obywatelskiej wykluczył w środę z partii dwóch dolnośląskich posłów: Jacka Protasiewicza i Stanisława Huskowskiego. Z klubu PO usunął Michała Kamińskiego, jednego z najbliższych współpracowników Ewy Kopacz.

Powołana została komisja ds. Amber Gold. Kolejne  igrzyska PiS ku uciesze gawiedzi. Komisja jest skierowana przeciw Donaldowi Tyskowi. Nic z niej nie wyniknie, będzie bicie piany. Po prostu przekręt finansowy cwaniaczków i mafii. Sprawa dla porokuratorów, a nie dla polityków.

A powinna być powołana komisja ds. SKOK-ów. To jest przekręt wielomiliardowy i to polityków, głównie PiS.

kandydaci

CnRcXDVXgAQloBK

Prezes kazał, pisowcy wraz z Beatą Szydło stawili się karnie na jego spotkaniu autorskim, na którym promował swoja książkę o własnym geniuszu – „Porozumienie przeciw monowładzy.”

kaczyńskiLeszek

Wszyscy uśmiechnięci, radośni, klaskajacy, bo geniusz wlewał im w mózgi same mądrości. Tak poniżana jest władza i Polska. Kiczmen i kurdupel intelektualny zawłaszczył Polskę.

Zawłaszcza też historię. Bo geniusz mówił m.in. o geniuszu poległym swojego brata Lecha, który był ważniejszy niż Lech Wałęsa.

CnRn6F-WAAAFTn_

– Gdyby nie mój świętej pamięci brat, cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi by nie powstał. Wtedy były trzy siły polityczne, które się liczyły: Kościół, Solidarność i Lech Wałęsa, i głównie elity warszawsko-krakowskie, które później powoływały UD i UW. Jeżeli ktoś chciał uzyskać coś poważnego w polityce, musiał mieć zaczepienie w co najmniej jednym z tych ośrodków. My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat.

CnQxQnlWAAAYsRH

Do kompletnej kompromitacji doszło w „Kropce nad i” Moniki Olejnik. Anna Zalewska jest podobno minstrem edukacji narodowej.

Czy aby na pewno?

Nie, to jest jakaś sprzątaczka ze szkoły, woźna w szatni, bo Zalewska jest nieukiem i złą do szpiku osobą, amoralną. Ta niezguła nie znająca języka polskiego zaprzeczała faktom historycznym i propagowała tożsamość słów „poległ” i „zginął”.

coDla

Zapytana przez dziennikarkę, co według niej oznacza słowo „poległ”, Zalewska odpowiedziała, że to synonim słowa „zginął”.

– Według słownika Doroszewskiego „poległ w czasie bitwy, poległ w czasie wojny” – skontrowała Olejnik.

– A z mojej wiedzy wynika, że „poległ” to właśnie „zginął”, a nie poległ na polu bitwy – upierała się Zalewska, po czym dodała: – Szkoda, że pani redaktor nie dała mi szansy, nie powiedziała, żebym sprawdziła w słowniku wtedy byłybyśmy partnerkami w dyskusji.

Kolejnym tematem były zbrodnia w Jedwabnem i Pogrom Kielecki. Dla jasności przytaczamy całą wymianę zdań.

11

– Ponieważ w szkołach będzie więcej historii, to czy powinno się uczyć o Jedwabnem i pogromie kieleckim? – zapytała Olejnik.
– Myślę, że widziała pani moją prezentację. Musimy mówić nie tylko o historii, ale też przedmiotach przyrodniczych, tych przedmiotów w ogóle nie ma… – odpowiedziała minister.
– Przepraszam, ale zadałam pytanie ws. Jedwabnego i pogromu kieleckiego… – weszła w słowo Olejnik.
– Młodzi ludzie muszą znać fakty i mam nadzieję, że tak zostaną napisane podręczniki. Musi starczyć nauczycielom historii odwagi, by dyskutować o faktach – powiedziała Zalewska.
– A Jedwabne to jaki jest fakt dla pani? – zapytała dziennikarka.
– To jest fakt historyczny, w którym doszło do wielu nieporozumień, do wielu tendencyjnych opinii – odpowiedziała Zalewska.
– Nie. Polacy spalili Żydów w stodole – weszła w słowo Olejnik.
– To jest opinia pani redaktor, powtarzana za panem Grossem – powiedziała minister.
– A według pani kto spalił Żydów w stodole? – spytała prowadząca.
– Ja nie jestem osobą od wyrażania opinii. Ja mówię, że dramatyczna sytuacja w Jedwabnem jest kontrowersyjna. Wielu historyków pokazuje jej zupełnie inny obraz – mówiła Zalewska.
– To kto zabił Żydów w stodole? – pytała ponownie Olejnik.
– Analiza książek pana Grossa pokazuje, ze jest ona tendencyjna i pełna kłamstw – kontynuowała Zalewska.
– A w pogromie kieleckim, kto dokonał morderstwa? – pytała dalej dziennikarka.
– To zostawmy historykom. I uczmy młodzież, żeby nigdy Holokaust się nie powtórzył – odparła na to minister.
– Pytam, kto zabił Żydów w pogromie kieleckim? – powtórzyła Olejnik.
– Oceniają to Polacy. Ja jestem zwolenniczką dużego dystansu i pozostawienia tych opinii Polakom – stwierdziła Zalewska.
– A pani jest Polką, więc pytam, kto zabił Żydów podczas pogromu kieleckiego? – powiedziała prowadząca.
– Pani redaktor, różne były zawiłości historyczne – powiedziała Zalewska.
– Ale co to znaczy różne zawiłości. Ktoś dokonał tej zbrodni. Kto to był? – nie ustępowała Olejnik.
– No ci, którzy byli antysemitami – stwierdziła minister edukacji.
– Czyli kto? To byli Polacy? – dopytywała Olejnik.
– No nie do końca Polaków równa się… jako antysemitów. To były określone uwarunkowania polityczne i historyczne – podsumowała Zalewska.

Zalewska jest sowietem, komuchem, który dorwał się do niszczenia polskiej edukacji.

Waldemar Mystkowski na partalu Koduj24.pl pisze o intuicji Donalda Tuska.

tusk

Donald Tusk dzieli się z czytelnikami „Polityki” swoim przeczuciem: – PiS nie będzie rządził drugą kadencję. Acz z tego powodu nie podskakujmy z radości do góry. Dotyczy to szczególnie polityków opozycji: – Tu trzeba kilku lat bardzo ciężkiej pracy wielu ludzi. Żeby odsunąć tę ekipę od władzy, opozycja musi wygrać po prostu przyszłe wybory, a nie szukać łatwych dróg na skróty. Opozycja musi robić swoje, lecz to „swoje” ma być robione razem. Przede wszystkim nie robione po staremu, bo Polacy to odrzucą. Kapitał społeczny mamy na marnym poziomie i kolejne powielenie starych schematów odtrąci jeszcze więcej ludzi od decydowania o sobie, od społeczeństwa obywatelskiego i od polityki.

Kaczyński i jego PiS muszą stanąć przed rzeczywistymi problemami i przed Polakami, którym odbierana jest po kawałeczku demokracja, czyli wolność, a w debacie pisowcy są zakłamani, manipulujący. Jeszcze raz powrócę do wywiadu z Tuskiem, który mówiąc o wezwaniu go na komisję w sprawie Amber Gold wyraża się w sposób semantycznie uniwersalny: – Ale niezależnie od ich intencji, wynik tej konfrontacji nie będzie dla nich pozytywny. Zawsze dobrze się czułem w otwartych debatach, kiedy można było stanąć twarzą w twarz z oponentem. Niech się boją ci, którzy wzywają, bo wzywany jest pewny swych racji.

CnTl8PFWcAAlUFk