Posts Tagged ‘Poznań’

PiS złapany we własne pułapki

Morawiecki może nie pozbierać się z afery podsłuchowej, a sojusznik rządzących Kościół katolicki znalazł się w najgłębszej zapaści po 1989 roku.

Może to ten moment, że na PiS i sojusznika partii rządzącej Kościół katolicki – trzymającsię słynnych słów Bartłomieja Sienkiewicza z taśmy z „Sowy & Przyjaciele” – ruszyła lawina „ch…, d… i kamieni kupa”. Mateusz Morawiecki może nie pozbierać się z afery podsłuchowej, choć tylko jedna taśma jest dostępna, dopiero teraz Onet przepisał z niej słowa kiepsko słyszalne. Premier klnie jak szewc, nie jest to jakaś straszna wada. Słyszymy jednak, jak się mieni być przyjacielem polityków Platformy i nie jest takim kołtunem, jakim chciałby być wśród kraczących pisowców.

Jak się ma Morawieckiego rechrystianizacja do stwierdzenia, iż nasz naród powinien 300 lat temu zrobić porządne Oświecenie: „…oczywiście trzysta lat temu daliśmy dupy i zamiast mieć porządnie Oświecenie”. Premiera mamy więc zakłamanego do trzewi. Przyznam, że nie jest jednak orłem intelektu, taki sobie przedstawiciel elity. Ta taśma uzmysławia coś innego, mianowicie dysponent nieujawnionych taśm zadecyduje o losach Morawieckiego i być może pisowskiej władzy.

Inna pułapka PiS została uruchomiona przez policjantów, którzy wyszli na ulice Warszawy, aby domagać się podwyżek. Jeżeli jest taka wspaniała sytuacja gospodarcza w kraju, Morawiecki obiecuje kolejnym grupom społecznym świadczenia socjalne, różne plusy dodatków, to dlaczego nie ma ich dla policjantów, którzy ponoć zarabiają mniej niż kasjerka w Biedronce.

Były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz przyznał się do zaniedbań w sferze wynagrodzenia mundurowych: – „Policjanci klepią biedę. Za moich czasów klepali biedę, za czasów moich poprzedników też. Nic nie mogłem z tym zrobić, ale życzę im powodzenia, żeby nie żyli w takiej biedzie, w jakiej żyją”. Manifestowało blisko 30 tys. funkcjonariuszy.

Sojusznik rządzących Kościół katolicki znalazł się w najgłębszej zapaści po 1989 roku. Nie dość, że „Kler” Wojciecha Smarzowskiego w weekend obejrzało milion widzów (rekord wszechczasów, „Wiadomości” TVP pocieszyły duchownych tym, że „tylko w 3 dni „Kler” zbojkotowało 37 mln Polaków” – przepisuję z paska), to jeszcze Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji dotyczące wyroku w sprawie kobiety gwałconej w dzieciństwie przez księdza Romana B. Sąd zasądził na rzecz kobiety milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę.

Ten precedens otwiera ścieżkę prawną w kwestii pedofilii kleru. Wg znawców przestępstwo pedofilii dotyczy wielu funkcjonariuszy Kościoła. „Kler” Smarzowskiego poza tym otwiera oczy i umysły katolikom, którzy od dzieciństwa byli indoktrynowani.

Zdaje się, że jesteśmy na progu przewartościowań, które mogą doprowadzić do takiego odbioru kleru i zniechęcenia się do Kościoła, jaki dokonał się w Hiszpanii i Irlandii, w krajach katolickich. Ucierpi na tym też PiS, który z Kościołem związał się stułą na dobre i na złe. Nie zajrzeli pod ornat i za to zapłacą.

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskim slapsticku.

Pisowski slapstick

Moje podniebienie dowcipu ukształtował Mrożek, Woody Allen, Czechow, Brecht. U wczesnego Barei dostrzegałem niedostatki w budżecie na film, a dzisiaj niewystarczająco śmieszy mnie „Ucho prezesa”, w którym dostrzegam niedostatki narracji. Wolę Roberta Górskiego jako kabareciarza, niż narratora. Tak jak wolę genialnego Chaplina z „Gorączki złota”, niż z epoki slapsticku, w której latał po ekranie i zasadzał kopy w zadki żandarmom.

Dzisiaj PiS znajduje się w epoce slapsticku, zasadza kopy we wszelkie zadki i otrzymujemy niedoinwestowanego Bareję, jak w obrazku rodzajowym z pierwszego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa. Na Twitterze opisał je dziennikarz RMF FM Tomasz Skory po wybraniu przewodniczącego tego ciała. Podaję w zapisie scenopisarskim:

„Przewodniczący Mazur: Czy pan sędzia Mitera wyraża zgodę na kandydowanie?
Wiceprzewodniczący Johann: Chwileczkę. Jeszcze nie zgłosiłem kandydatury…
Wiceprzewodniczący Johann (po wyborze): Maćku, gabinet jest obszerny, ale przetrzyj ten fotel po Żurku…”.

Komentarz Skorego: – „Zaniemówiłem”. Slapstick, a w zasadzie wczesny Bareja. Pocieszające, iż polityka to jednak nie gatunek narracyjny, literacki, nie może ewoluować do epoki udźwiękowionej, panoramicznej. PiS zatrzymał się w slapsticku, w epoce kamienia łupanego i wali nas maczugami.
Czy długo to wytrzymamy, czy żandarm odwróci się i przyłoży pałą kopiącemu go w zadek? Na razie PiS także żandarmerię obsadził swoimi. Tyle ich, bo to farbowane lisy, awansowani przez Błaszczaka bądź Brudzińskiego. Bynajmniej nie fachowcy.

Tak przynajmniej należy ocenić postępowanie policji w Poznaniu wobec Joanny Jaśkowiak i pięciu innych kobiet. Jaśkowiak w ubiegłym roku podczas protestu w Dniu Kobiet powiedziała: – „Od czasu „dobrej zmiany” budzą się we mnie różne uczucia. Najpierw było zdziwienie, później zaskoczenie, oburzenie, złość i wściekłość. Teraz tylko jedno słowo przychodzi mi do głowy – jestem wku******”.

9 miesięcy policja czekała na anonim, który wreszcie się urodził i mogła wezwać Jaśkowiak na przesłuchanie. Jaśkowiak i wspierające ją kobiety teraz staną przed sądem. Wszczęto bowiem postępowanie z art. 141 kodeksu wykroczeń. Za używanie nieprzyzwoitych słów w miejscu publicznym grozi ograniczenie wolności, grzywna do 1500 złotych bądź nagana.

Ponoć policja ma opinię jakiegoś biegłego językoznawcy, wg którego hasło prezentowane przez Jaśkowiak jest wulgaryzmem. Czysty slapstick, gdyż rzeczywisty filolog wyśmieje policję oraz tego „rzeczoznawcę” i wyśle tych przedstawicieli pałki do nauki.

Napisałem o policji „farbowane lisy”, bo to w istocie wysługująca się PiS-owi milicja, jak w PRL-u. Joanna Jaśkowiak to żona prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, który doznał podobnej „przyjemności” od organów ścigania w dniu, gdy Platforma i Nowoczesna ogłosiły, iż jest ich kandydatem na prezydenta miasta w najbliższych wyborach samorządowych. Do Urzędu Miasta wkroczyła CBA pod jakimś wyssanym z palca podejrzeniem (znowu pewnie jakiś anonim).

PiS posługuje się takimi maczugami, innej polityki nie znają, żyją w epoce kopania po zadkach, choć chcieliby się podszyć pod wyższe cywilizowane formy. Oto Patryk Jaki, kandydat PiS na prezydenta Warszawy, zmienia strategię: podlizywanie się, a nie kopanie w zadek. Chce nabrać warszawiaków, iż jest cacy. Jaki zapowiedział, że jest gotów rozważyć, „żeby wesprzeć taki program in vitro”. Posuwa się jeszcze dalej, stwierdził w Polsacie: – „Rozumiem i wspieram protestujących niepełnosprawnych w Sejmie. Uważam, że mają rację”. Farbowane lisy, milicja, kopanie w zadki – tak wygląda imaginarium pisowskiego slapsticku.

❗️Rząd zmarnował 10 dni i nie pomógł osobom niepełnosprawnym. Jesteśmy gotowi wziąć udział dodatkowym posiedzeniu Sejmu żeby rozwiązać ten kryzys.

Rząd PiS nie potraktował poważnie protestu opiekunów osób niepełnosprawnych. W kampanii wyborczej obiecywali im wszystko. A teraz najpierw próbowali ich zignorować, potem oszukać. Odpowiedzialne są za to wicepremier Szydło i minister Rafalska. PO składa wniosek o ich dymisje.

DZIŚ POWIE WSZYSTKO, ŻEBY WYGRAĆ… Himalaje obłudy.

IDEALNA ODPOWIEDŹ, GDYBY KIEDYŚ KTOŚ WAS ZAPYTAŁ 🙂

Opozycja parlamentarna, pozaparlamentarna i organizacje obywatelskie łączą siły. Koalicja Prodemokratyczna działająca pod patronatem Strajku Kobiet chce się skupić na obronie trzech frontów: sądownictwa, wolności słowa i mediów, a także praw kobiet. Pisze Michał Wilgocki.

Demokratyczna opozycja jednoczy się pod patronatem Strajku Kobiet. Plany: obronić sądy, media i prawa kobiet

Na spotkanie w Warszawie przyszli przedstawiciele opozycji sejmowej (PO i Nowoczesna), pozaparlamentarnej (Razem, Inicjatywa Polska, SLD, Zieloni, Inicjatywa Feministyczna). Byli też przedstawicielki Strajku Kobiet, Obywatele RP, Komitet Obrony Demokracji, Obywatele Solidarni w Akcji, Dziewuchy Dziewuchom, stowarzyszenie TAMA, Kolektyw Czarne Szmaty i Śląskie Perły.

– Podsumowaliśmy nasze dotychczasowe działania i przygotowaliśmy plan na kolejne dwa miesiące – mówi „Wyborczej” Marta Lempart. – Jeszcze przed wrześniowym posiedzeniem Sejmu chcemy zorganizować obywatelski okrągły stół i wspólnie wypracować 10 postulatów dotyczących reformy wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście, jeżeli PiS będzie próbował odrzucić weto w parlamencie, natychmiast zareagujemy odpowiednio, tak jak to robiłyśmy do tej pory, na przykład protestami. Chcemy być zawsze tam, gdzie są podejmowane decyzje – przed Sejmem, Senatem, Pałacem Prezydenckim, Trybunałem Konstytucyjnym albo na Nowogrodzkiej.

Przedstawiciele wszystkich organizacji ustalili, że w najbliższym czasie połączą siły z Akcją Demokracja, która zaplanowała spotkania, podczas których będzie tłumaczyć zagrożenia płynące z jedynej niezawetowanej przez prezydenta ustawy – o ustroju sądów powszechnych.

– Postaramy się w jak największym stopniu nagłośnić to, co grozi każdemu obywatelowi, który będzie miał po tej nowelizacji do czynienia z sądami – dodaje Marta Lempart.

Koalicja jest też przygotowana na to, że w każdej chwili PiS może zabrać się do zaostrzenia prawa aborcyjnego. Może to zrobić na dwa sposoby: jeden z nich to poparcie obywatelskiego projektu ustawy zakazującego aborcji w przypadku ciężkiego upośledzenia płodu (to dłuższa droga, bo pod tym projektem nie zostały jeszcze zebrane podpisy). Drugi sposób to rozprawa przed Trybunałem Konstytucyjnym. Wniosek w sprawie niekonstytucyjności usuwania ciąży w przypadku ciężkiej choroby płodu zgłosiła grupa posłów PiS. Koalicja Prodemokratyczna planuje protesty, jeżeli PiS spróbuje zrealizować któryś z wariantów. Włącza się także w zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem „Ratujmy kobiety” liberalizującym prawo aborcyjne.

Kolejny postulat dotyczy języka. Na spotkaniu przedstawiciele Nowoczesnej zadeklarowali, że złożą nowelizację ustawy o języku polskim, tak żeby praktyka stosowania języka wrażliwego na płeć (chodzi m.in. o żeńskie końcówki) została potwierdzona jako ustawowa norma.

– Zapraszamy też do rozmów przedstawicieli redakcji mediów komercyjnych, za które – jak zapowiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz – PiS weźmie się po wakacjach. Będziemy je namawiać do wspólnej akcji protestacyjnej. Będziemy również pilnować mediów publicznych, które nie spełniają obecnie swojej misji. Rozważamy różne metody – łącznie z wstępowaniem na drogę prawną i apelami do reklamodawców – dodaje Marta Lempart.

Koalicja zachęca również do tego, żeby cyklicznie, być może nawet raz w tygodniu, spotykać się w terenie, przed biurami parlamentarzystów PiS. Liczy, że w ten sposób dotrze do kilkunastu polityków, którzy wahają się w poparciu dla „dobrej zmiany”.

Jak miała działać? Szybciej? Sprawniej? Skuteczniej? Czy jakoś tak.. 🤔

Wojciech Maziarski na koduj24. pisze o Dudzie.

Czy czarna dziura pochłonie Andrzeja Dudę?

Prezydent postawił jeden krok ku swobodzie, ale jeszcze nie wyrwał się z pola grawitacyjnego PiS.

Podstawowe pytanie polskiej polityki brzmi dziś: co zrobi Andrzej Duda? Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek w ostatnich latach tak wiele zależało od trzeźwości umysłu jednego człowieka. I od jego psychicznej odporności na naciski i groźby.

Zgłaszając weto do dwóch ustaw sądowych, prezydent wyruszył w drogę bez powrotu. Tak podpowiada logika. W obozie politycznym kierowanym przez Jarosława Kaczyńskiego nie czeka go już żadna przyszłość polityczna. Nawet gdyby się pokajał, posypał głowę popiołem i padł na kolana, nie ma najmniejszych szans, by PiS ponownie wystawił jego kandydaturę w kolejnych wyborach prezydenckich. Prezes ani nie zapomni, ani nigdy nie wybaczy mu zdrady, jakiej się dopuścił blokując PiS-owską szarżę na Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa, a w konsekwencji utrudniając realizację także innych zamierzeń rządzących. Dopóki PiS nie ma kontroli nad wymiarem sprawiedliwości, nie bardzo może przejąć prywatne media, których właściciele z pewnością będą się odwoływać od bezprawnych decyzji do sądów.

Kaczyński, gdyby mógł, pewnie poszedłby dziś przed Pałac Prezydencki, by pokazać tej „zdradzieckiej mordzie i kanalii”, co o niej myśli (swoją drogą, z niecierpliwością czekam na kolejną miesięcznicę smoleńską, ogromnie jestem ciekaw, co też pan prezes powie przed siedzibą prezydenta). Jednak nie bardzo może sobie na to pozwolić. Konstytucyjne uprawnienia sprawiają, że Duda trzyma go w szachu. Dlatego politycy PiS przez zaciśnięte zęby mówią, że czekają na prezydenckie projekty ustaw sądowych. Nie podnoszą głosu ani nie szczerzą kłów, ale pod tą maską udawanego spokoju widać kipiące emocje. Gdyby mogli, wywlekliby zdrajcę z pałacu i rozszarpali go na strzępy. Logika mówi więc, że zerwanie jest nieodwracalne.

Pytanie tylko, czy Andrzej Duda ma tego pełną świadomość. Czy nie ulegnie psychicznej presji i pokusie udobruchania towarzyszy, którzy przez lata stanowili jego partyjne otoczenie. Czy zdaje sobie sprawę, że jeśli chce ocalić skórę, nie tylko nie może się cofnąć, ale nawet nie może zatrzymać się w miejscu, w którym dziś stoi. Musi wykonać kolejne kroki ku politycznej suwerenności, dalej rozluźniając więzy łączące go z dawnym środowiskiem i przełamując lody w stosunkach z opozycją. To dla niego jedyna szansa.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy prezydent to sobie uświadamia i czy gotów jest wyciągnąć z tego praktyczne konsekwencje. Wszystkie jego dotychczasowe działania i deklaracje mają charakter połowiczny. Zawetował dwie ustawy sądowe, ale już nie trzecią. Powiedział, że Sąd Najwyższy nie może podlegać prokuratorowi, ale nie powiedział, że nie może też podlegać prezydentowi. Nie przyznał, że PiS-owskie projekty ustaw były sprzeczne z Konstytucją. Zapowiedział, że przygotowując nowe projekty, będzie się konsultować ze środowiskiem prawniczym, ale od razu uprzedził, że wiele osób będzie z tych projektów niezadowolonych.

Wygląda na to, że Andrzejowi Dudzie marzy się stworzenie alternatywnego PiS-u o ludzkiej twarzy – obozu prawicowego, który reprezentując ten sam system wartości, wolny byłby od radykalizmu i bolszewickich zapędów, które ostatnio w coraz większym stopniu dominują w działaniach Jarosława Kaczyńskiego.

Sympatię do tego projektu niedwuznacznie zademonstrował Kościół. List przewodniczącego konferencji Episkopatu abp Stanisława Gądeckiego do prezydenta z podziękowaniem za weto nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości. Poparcie okazuje też część prawicowych publicystów (np. Rafał Ziemkiewicz, Paweł Lisicki czy Piotr Zaremba) oraz politycznych autorytetów (np. Jan Olszewski).

To jednak stanowczo za mało, by pomysł powołania obozu stanowiącego polityczne zaplecze Andrzeja Dudy mógł liczyć na powodzenie. Nic nie wskazuje na to, by wśród obecnych parlamentarzystów i polityków PiS znalazła się duża grupa chętnych do zmiany barw klubowych na prezydenckie. Duda może liczyć, co najwyżej, na pojedyncze transfery, a nie na wielki exodus, przypominający np. powołanie Platformy Obywatelskiej, kiedy to liderzy nowo powstającego ugrupowania wyprowadzili z Unii Wolności większość aktywów. Kilkanaście czy nawet trzydzieści szabel w Sejmie to za mało, by prezydent mógł czuć się bezpiecznie jako samodzielny podmiot polityczny.

Wiele wskazuje na to, że w Polsce na prawicy obok PiS-u nie ma miejsca na inne ugrupowanie o mniej radykalnym obliczu. W przeszłości taką partię – o nazwie Polska Jest Najważniejsza – próbował powołać Paweł Kowal i ta próba też zakończyła się klapą. PiS odgrywa na polskiej prawicy rolę czarnej dziury – te niewidoczne ciała niebieskie o gigantycznej grawitacji są swoistymi kosmicznymi odkurzaczami, wysysającymi całą materię z otaczającej ich przestrzeni. W ich polu przyciągania nie ostanie się nic.

Jeśli więc Andrzej Duda nie chce skończyć jak kometa, która na chwilę rozbłysła i zgasła, ponownie wciągnięta w lej PiS-owskiej czarnej dziury i sprasowana w jej wnętrzu, musi się wyrwać z jej pola grawitacyjnego. Jak najszybciej i jak najdalej. A to niechybnie oznacza też zbliżenie się do innych układów planetarnych w tym rejonie nieba.

Czy prezydent ma tego świadomość? I czy będzie miał dość odwagi, by ocieplić relacje z dotychczasowymi politycznymi wrogami?

Przekonamy się w najbliższych tygodniach. Zobaczymy, kogo prezydent zaprosi do prac nad projektami ustaw sądowych i jaki kształt przybiorą te dokumenty. Jeśli będą przypominać wcześniejszą wersję, którą napisali ludzie Ziobry, a główna różnica będzie polegać na tym, że nadzór nad sądami będzie sprawować prezydent, a nie prokurator generalny, oznaczać to będzie, że droga ku suwerenności Andrzeja Dudy zakończyła się po jednym połowicznym kroku.

POBUDKA 🙂

Waldemar Mystkowski pisze o Błaszczaku i Szyszce.

Błaszczak i Szyszko, ministrowie niegodni funkcji są winni kryzysów

Bezprawne działania władzy PiS wcale mnie nie dziwią. Społeczeństwo obywatelskie i opozycja parlamentarna są śledzone i na podsłuchach. Inaczej nie potrafią utrzymać władzy. Protesty lipcowe były największymi po 1982 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego; po odzyskaniu suwerenności nie mieliśmy do czynienia z takim wyraźnie powiedzianym przez Polaków – „nie”.

Protesty lipcowe nie były partyjne – choć parlamentarne partie opozycyjne organizowały swoje – społeczeństwo obywatelskie i to najmłodsze, które zna poprzedni reżim z relacji rodzinnych i środowiskowych powiedziało – „dość”. Opór zwykle ma charakter lawiny, wystarczy ruszenie jednego newralgicznego elementu i rusza protest z łoskotem, aby pod zwałami pogrzebać – w naukach społecznych – winnych kryzysu.

Nie od rzeczy, nie od parady sprawcami tego kryzysu, są marni ludzie PiS. Nikt mnie nie przekona, iż od przeciętności – w znaczeniu nijakości – różni się Mariusz Błaszczak czy Jan Szyszko. To są ludzie niewidzialni, gdyby byli dla nas anonimowi i gdyśmy ich spotkali podczas jakiegoś działania, nie zostałaby zatrzymana na nich żadna uwaga, tak jak nie zauważamy nicości, braku.

Wybrakowanie nam przeszkadza w chwili, gdy staje się normą, gdy jest narzucone przez zbieg okoliczności, w tym wypadku splot zdarzeń politycznych. Wybrakowana postać Błaszczaka szczególnie razi, bo on nawet wypowiada się w mediach.

Piszę o tych dwóch nijakich ludziach PiS przy okazji dwóch drobnych, ale znamiennych zdarzeń, mających w sobie modus operandi PiS.

Ministerstwo Błaszczaka (MSWiA) wystosowało do Fundacji Wolnych Obywateli RP (szefuje jej Paweł Kasprzak) groźbę w formie pisma i to taką, iż można podejrzewać, że ktoś odpowiedzialny za sformułowania w tym straszeniu w piśmie nie zna języka polskiego. Tak było – pamiętam: za komuny – też mieli tamci ciemniacy problem z językiem polskim.

Obywatelom RP wytyka się blokowanie – jak piszą z ministerstwa Błaszczaka w języku mało polskim – „zgromadzenia publicznego odbywającego się w celu oddania hołdu Ofiarom katastrofy smoleńskiej”.

Hołd składa się – mistrze od gadżetu różańca – bóstwom, albo władzy feudalnej. Nie składa się ofiarom, składa się ofiary. Nie można złożyć hołdu tym, którzy przyczynili się pośrednio i bezpośrednio do katastrofy. Jarosław Kaczyński swoją pokrętnością stworzył fakt zakłamania – nazywany mitem smoleńskim – iż jego brat „poległ”. Tak! Poległ na nieprzestrzeganiu procedur i mając niepohamowany pęd do reelekcji prezydenckiej.

I tego rodzaju zakłamaniu stoją na drodze Obywatele RP, stoją przeciw zakłamywaniu Polski. Zaś„zgromadzenie od hołdu” jest coraz droższe. Liczą na to – to mój apel do władz policji – iż zachowają dokumenty, w których zleca się chronienie Jarosława Kaczyńskiego, odczyniającego jakieś „hołdy”na Krakowskim Przedmieściu i z tego miejsca centralnego w kraju robiącego prywatne uroczysko. Jeżeli zlecenie na chronienie „hołdu” wypłynęło od Błaszczaka, to on powinien za ochronę „hołdu”zapłacić. Ostatni „hołd” kosztował przeszło 700 tys. zł, a policjanci nie dojadali. Gdybym wiedział, to podzieliłbym się wolnymi kanapkami, bo miałem przy sobie.

To Obywatelom RP należy się pomnik na Krakowskim Przedmieściu ze szczególnym uwzględnieniem Kasprzaka, bo bronią nas przed paranoją smoleńską i przed „geniuszem” od kanalii i zdradzieckich mord.

Za to w przyszłości Błaszczak musi zapłacić nie tylko majątkiem, ale też paragrafami, aby Polska była normalna. Nie po to nasi przodkowie – a moi od zawsze, od kiedy zapisywana jest historia ojczyzny – walczyli z wrogami, a takich ciurów Błaszczaków – bo jest takim obozowym brakiem – karano za niszczenie porządku w taborach.

I drugi nijaki Jan Szyszko, stosujący modus operandi PiS. Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał – czyli nakaz sankcjonowany może być karą finansową – zaprzestanie dalszej wycinki Puszczy Białowieskiej. Następnego dnia po nakazie do Puszczy udał się operator Polsat News, a tam został pobity, zaś kamera odebrana mu i zniszczono nagranie.

Czy operator filmował wycinkę, której nie zaprzestano, czy robił zdjęcia wspaniałej przyrody niszczonej przez Szyszkę, jest obojętne, ale to wskazuje z jaką władzą mamy do czynienia. Niekompetentną, nieodpowiedzialną, bo ministrami są ludzie tak przeciętni, iż nie znając ich nie zwrócilibyśmy na nich uwagi.

Zostali wywyższeni nie mając kompetencji ani żadnych zasług, tacy ludzie – Błaszczak i Szyszko – wszystko zrobią, aby utrzymać się w siodle. To nie jest władza, to są przedstawiciele nieporozumienia, ciury obozowe, które nie powinny pokazywać się nikomu na oczy, bo zwykle coś zmalują niegodnego miana Polaka.

Franek Sterczewski po raz kolejny zaprasza na pl. Wolności. Tym razem zamiast protestu odbędzie się piknik obywatelski. – Teraz stawiamy na spotkania, mówienie o prawach obywatelskich, aktywności obywatelskiej i konstytucji – podkreśla Sterczewski.

BOSKIE, PO PROSTU BOSKIE :))) Doskonały komentarz…

>>>

Wygraliśmy.

Prezydent zawetował ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.

Duda stwierdził, że rozmawiał podczas weekendu z wieloma osobami, ale najważniejsza była dla niego rozmowa z Zofią Romaszewską, działaczką opozycji w PRL. – „Ja żyłam w państwie, w której prokurator generalny mógł wszystko. Nie chcę do takiego państwa wracać”.

Duda stwierdził, że nie ma w Polsce tradycji, żeby prokurator generalny miał kontrolować Sąd Najwyższy i sądy. Dodał, że nie przedstawiono mu do konsultacji projektu ustawy o SN.

Jednak bez euforii. To tylko 2:1. Ta trzecia ustawa wcale nie jest groźniejsza niz poprzednie. Oto jej niebezpieczna treść.

W ogromnym skrcie.

O co chodzi w protestach.

3 ustawy i 3 najbardziej kontrowersyjne zapisy

czyli

„odwołuję”

„wygaszam”

„przenoszę w stan spoczynku”.

SPOKOJNIE! Jeszcze nie wygraliśmy, choć pierwszy mecz 2:1 dla naszych barw – polskich. PiS został ograny. PiS jeszcze rządzi.

Na to właśnie musimy uważać. Veto dwóch ustaw nie oznacza wcale końca walki z autorytarnymi zapędami PiS – to tylko jedna bitwa! #młodzi2017

PiS się przegrupowuje, bo dostali w rzyć od społeczeństwa obywatelskiego.

Duda spotkał się z I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf.

Dwa teksty Waldemara Mystkowskiego z atmosfery ostatnich dni.

Idą do Jarka bez żadnego trybu

Udział młodych w protestach jest zaskoczeniem. Nagle z dnia na dzień na manifestacjach się odmłodziło. Nie protestuję wśród podobnych sobie, nie poznaję otoczenia.

Nie są to tylko młodzi trzydziestolatkowie, ale dwudziestolatkowie i jeszcze młodsi. To oni nadają ton protestom. Przejmują pałeczkę sprzeciwu społeczeństwa obywatelskiego. Ich żywiołem są nowe media, internet, smartfon, za pomocą których się skrzykują i wychodzą, aby „spacerować”.

W Warszawie 6 młodych osób z Akcji Demokracja wyprowadziło na ulice tysiące rówieśników. Protesty nabrały zupełnie innej formy, innej dynamiki. Nowa fala ruszyła i bodaj dopiero się zaczęła.
Wraz z młodymi przychodzi zupełnie inna dynamika, inne formy protestu i nowy język. Mam wrażenie, iż słychać w tym buncie analogię z pokoleniem 68, znanym mi z opisów Maja 68 w Paryżu, podczas którego najpopularniejszym hasłem było: „Zabrania się zabraniać!”.

Nowa fantazja to skrzykniecie się na dzisiaj na Facebooku grupy Młodzi2017, którzy wedle hasła „My bez żadnego trybu!!!” inicjują dzisiaj o g. 20-tej  manifestację „Idziemy do Jarka na Żoliborz!”.
Na Facebooku zadeklarowało „spacer” 400 osób, a 2 tys. jest zainteresowanych wydarzeniem. Zbierają się przy Mickiewicza 49. Motywują się: „Główny morderca naszej wolności i demokracji nie mieszka w pałacu prezydenckim. Mieszka na Żoliborzu. Pokażmy mu, ilu nas jest! Suweren nadchodzi!”

„Głównego mordercy” może nie być w domu, bo wzięła go np. na wakacje „dama do towarzystwa”Joachim Brudziński, ale via media może poczuć ciarki na skórze, bo to patentowany tchórz.

Te akcje dopiero się zaczynają. Czytam na blogu Jakuba Abramczuka (medium.com), socjologa najmłodszego pokolenia, który do swoich rówieśników przemawia językiem dla nich zrozumiałym. „Joł, macie w dupie politykę i pokemony ze świeczkami pod Sejmem. Lepiej na kwadracie obalić browara, przypalić zioło i zamoczyć bez bachora. Róbcie to, póki jeszcze możecie. Niedługo przestaniecie. Przestaniecie, bo zbyt mocno macie wyjebane na to, co się dzieje w Polsce.”

Abramczuk kolegom wyjaśnia, do czego zabiera się władza PiS. Argumentuje: – „Kiedy przejmą sądy i wsadzą do nich swoich ludzi, to wezmą pałę do łapy i zaczną na poważnie ustawiać kraj po swojemu. Że poprzednia ekipa u koryta robiła tak samo? Robiła. Tyle, że oni trzepali kasę, a nie bawili się w zbawianie świata. PiS chce Was zbawić, a nieposłuszni dostaną w dupę. Totalnie. Wy też. No chyba, że pomożecie typom ze świeczkami powstrzymać ich przed przerobieniem Polski w Świętojebliwe Królestwo Jarosława Mściwego”.

Fala młodych dopiero ruszyła, wznosi się. W Polsce nie doszło w XXI wieku do przewartościowania obyczajowego i aksjologicznego, więc może ta fala zmieść nie tylko klasę polityczną. Wielu komentatorów głośno pyta, dlaczego w mediacji między zawłaszczająca władzą PiS a opozycją nie występuje Kościół katolicki. W świetnym eseju na łamach Krytyki Politycznej Andrzej Leder zastanawiając się, co nas czeka, na koniec (jak ja) cyka się: „A czemu w tym tekście nie ma nic o Kościele katolickim?”. I odpowiada pytaniem: „Jakim Kościele…?”

Bez tokowania i gulgotania, czyli więcej obywatela, mniej polityka

Na błoniach w parku Kasprowicza przed Areną w Poznaniu zebrało się poznaniaków ze trzy place Wolności. Poznańska policja w zmniejszaniu protestujących („Kochany Jarku, zmniejszyliśmy opozycyjny protest”) jest mniej twórcza, niż warszawska, podaje jednak liczbę 13 tysięcy. Na moje oko było nas przeszło 20 tysięcy.

W sobotę wieczorem po 21-szej to sporo. Organizatorzy mogą mieć problem ze znalezieniem większej przestrzeni do protestów, lecz główny organizator Franciszek Sterczewski jest architektem, więc winien wypatrzyć w razie czego odpowiednio większe otwarte kubatury, gdyby więcej poznaniaków chciało wieczór poświęcić trosce o Polskę.

Przecież to miasto ma w swoich municypalnych genach zapisany protest w czerwcu 1956 roku, gdy ulicami maszerowało 100 tysięcy. Stolica Wielkopolski jeszcze tym się różni od reszty kraju, iż protest „Łańcuch światła” jest obywatelski, swoją dezaprobatę wyrażają obywatele, a nie politycy, o czym mógł się przekonać Ryszard Petru, który stał w tłumie, a nie na wyróżniającej scenie.

Poznaniacy wraz ze znajdującym się wśród nich szefem Nowoczesnej Petru wybaczyli wielokroć („Wybaczamy! Wybaczamy!”) sędziemu Sądu Najwyższego i jego rzecznikowi Michałowi Laskowskiemu, gdy ten wyznał: – „Ośmieliłem się prosić o głos, bo kiedyś publicznie powiedziałem, że nie wierzę, by Polacy stanęli w obronie sądów. Strasznie się myliłem i chcę za to przeprosić”.

Z tego protestu w obronie władzy sądowniczej rodzi się nowa jakość publicznego uczestnictwa, wzrastają zupełnie nowe postaci polityczne. Bodaj ten rodzaj street politics jest nie do zatrzymania. „Spacerujący” to coraz młodsi ludzie, którzy z wcześniej „spacerującymi” np. z KOD i Obywatelami RP tworzą wspólnotę ponadpokoleniową.

Kwestią czasu – i to bliskiego – jest sformułowanie skuteczniejszych form nacisku obywatelskiego nieposłuszeństwa. Jeżeli politycy opozycji nie wyjdą z rzeczywiście demokratyczną debatą polityczną, to wraz z rządzącym PiS-em mogą być zmieceni.

Bloger Galopujący Major – jest absolwentem prawa UAM – tak się zamarzył i wyobraził polityków opozycji: – „Wyobraź sobie, że bezpośrednio zwracają się do właśnie rodzącego się ruchu protestów. Zwracają się z propozycją wspólnej reformy sądownictwa. Że co miesiąc w innym mieście spotykają się z obywatelami, nie wyborcami, a właśnie obywatelami. Spotykają na otwartych dyskusjach o wadach wymiaru sprawiedliwości. I tym razem politycy nie tokują, nie gulgoczą, nie przekrzykują. Tym razem obywateli słuchają, bardzo uważnie słuchają. Słuchają, dyskutują, a dopiero potem zabierają się za zmiany prawa”.

Major pyta i odpowiada: – „Poszedłbyś na takie spotkanie? Bo ja bym poszedł”. Sterczewski przed poznańską Areną zaproponował Petru i innym obecnym tam politykom: – „Mamy nadzieję, że mają notatniki i będą zapisywać to, co Wielkopolanie mają im do powiedzenia. A jeśli bardzo będą chcieli się zaangażować, to zapraszamy do służby porządkowej”.

Bez tokowania i gulgotania poznaniacy spotykają się w niedzielę przed Areną na siódmym już „Łańcuchu światła”, młodsi będą mogli zobaczyć „Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy, czyli jak to drzewiej radzono sobie i walczono z prekaczystami.

>>>

>>>

ct18sdlweaeboyv

Czarny Protest osiągnął ogromny sukces, odbywał się we wszystkich większych miastach w Polsce, w Warszawie kilakdziesiąt tysięcy (40-50), w innych też podobna wielkość POlek w nim uczestniczyła. Zauważyła Czarny Poniedziałek cała zagranica, która się solidaryzowała. W Poznaniu doszło do pisowskiej prowokacji, gdzie bito i użyto gazu pieprzowego. 3 osoby zostały aresztowane.

przemszubartowicz

Moc truchleje. Nic tak nie przeraża autorytarnej władzy i jej medialnych propagandystów jak masowy bunt w imię podstawowych potrzeb społecznych: bezpieczeństwa i osobistej wolności.

wzniecona

Nie ma większej nagrody za polityczną aktywność niż widok setek tysięcy myślących podobnie obywateli na ulicach. Nie ma większego politycznego afrodyzjaku niż protest, od którego władza drży ze strachu. Dlatego ostatni tydzień zmienił historię Polski. Fala ta za nieco ponad tysiąc dni obali rząd PiS-u. Szybko zleci. I ten rząd to chyba przeczuwa.

Spójrzmy na wijących się w nielogicznych wypowiedziach prawicowych fanatyków z obozu władzy. Na tych hipokrytów z parlamentarnej większości, którzy raptem chcą poprawiać haniebny projekt ustawy antyaborcyjnej, jeszcze niedawno opiewany przez nich w publicystycznych panegirykach i pełnych ideologicznego żaru telewizyjnych występach. Na te zastępy mądrali z ustami pełnymi wartości najwyższych, którzy na chwilę oniemieli od siły kobiecego protestu…

berlin

Moc truchleje. Nic tak nie przeraża autorytarnej władzy i pasących się na jej wikcie medialnych propagandystów jak masowy bunt w imię podstawowych potrzeb społecznych: bezpieczeństwa i osobistej wolności. To już nie walka o Trybunał Konstytucyjny, którą można zamulić proceduralnymi wygibasami. Tu chodzi o zdrowie i życie.

Ale spójrzmy też na zaskoczonych obrońców „zdrowego rozsądku”, dla których jeszcze niedawno kompromis tyłka z batem (zwany też „kompromisem aborcyjnym”) był przykładem legislacyjnego geniuszu. Ich zdziwienie również jest symptomatyczne. Oto wraz z tzw. kompromisem (czyli zakazem aborcji – z trzema, w praktyce zwykle ignorowanymi wyjątkami) legła w gruzach popularna w III RP metoda obłaskawiania fanatyków: iść wobec nich na ustępstwa w nadziei, że to zaspokoi ich żądze.

ct3vaeqwcaa7y2_

Sukces czarnego protestu partii Razem, ustawodawczej inicjatywy stowarzyszenia Barbary Nowackiej oraz nieprzebrane tłumy na strajku kobiet (i szerokie poparcie, jakie uzyskał według sondażu IPSOS dla serwisu Oko.press) udowodniły w końcu bezspornie, że polskie społeczeństwo jest w dużej części bardziej postępowe niż rządzący nim do tej pory konserwatywny konsensus. To w polskich warunkach przełom.

Raptem moc polityczną uzyskał język, który nie papuguje w wersji soft pisowskiej mantry ideologicznej, ale stoi do niej w kontrze w każdym możliwym wymiarze. Nareszcie dobrze słychać wiarygodną opowieść o Polsce, którą można przeciwstawić majakom Jarosława Kaczyńskiego. To historia o kraju otwartym, europejskim, postępowym. O społeczności, która prawa człowieka (osobliwie prawa kobiet) traktuje jako wartość konstytutywną, a nie jak wstydliwy balast. O demokracji rozumianej jako obywatelska partycypacja i troska o los zwykłej obywatelki (i obywatela), a nie zagmatwana walka na szczytach władzy.

ct2stsfwcae-wah

Politycy Nowoczesnej zapowiadający (na razie enigmatycznie) projekt liberalizujący prawo antyaborcyjne pokazują, że mają niezły słuch społeczny i dorośli do roli głównej partii opozycyjnej (nad Platformą Obywatelską i jej propozycją, by zakaz aborcji wpisać do konstytucji, spuśćmy litościwie zasłonę milczenia). Lewica – partia Razem i Barbara Nowacka – udowodniła, że ma moc mobilizowania społecznego sprzeciwu. Tak krystalizuje się kształt socjalliberalnego projektu, który odsunie PiS od władzy.

ct059vyxyaayivk

Jasne, przeszkód nie brakuje. Jak zawsze. Lepiej by było, by Nowoczesna kojarzyła się z poważną twarzą charyzmatycznej i empatycznej Joanny Scheuring-Wielgus, a nie ze sztubackim uśmieszkiem doktrynerskiego Ryszarda Petru. Lepiej by było, gdyby Barbara Nowacka porzuciła hamletyzowanie (bo wciąż jest, trudno uwierzyć, przewodniczącą… Twojego Ruchu) i zajęła się poważnie budową centrolewicowej formacji. Lepiej by było, gdyby partia Razem tyle samo wysiłku, co w budowę osobnej wiarygodności, włożyła w wypracowanie pola potencjalnych kompromisów.

Ale i tak – jeśli zapytacie, co się stanie jesienią 2019 r. – odpowiem następująco: po długich, trudnych i bolesnych negocjacjach Scheuring-Wielgus, Nowacka i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Razem podpiszą umową koalicyjną tworzącą nowy rząd Rzeczypospolitej Polskiej.

Tak będzie. Bo jeśli nie tak, to jak?

waldemarkuczynski

Po czarnym proteście na placu Mickiewicza, tłum demonstrujący przeciw planom zaostrzenia ustawy aborcyjnej, przeszedł przed poznańskie biuro PiS na Św. Marcinie. Wtedy doszło do interwencji policji. To był najbardziej nerwowy moment czarnego poniedziałku w Poznaniu

maria-janyska

W czarnym proteście na pl. Mickiewicza pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca – mimo lejącego deszczu – wzięło udział ok. 10 tys. osób. Zajęty był cały plac i dochodzące do niego ulice.

Czarny protest w Poznaniu – część dalsza poza placem Mickiewicza

Po zakończeniu zgromadzenia tłum ruszył przed poznańskie biuro PiS na ul. Św. Marcin. Relacja na żywo z tych wydarzeń – tutaj.

Tam doszło do incydentu. – Ktoś odpalił race, zrobiło się nieprzyjemnie – relacjonuje uczestniczka demonstracji. To spowodowało interwencję policji.

Jak informuje rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, race zostały rzucone w kierunku policjantów. Wskutek interwencji, trzy osoby zostały zatrzymane. – Trzech policjantów zostało zranionych kamieniami. Są w szpitalu. Jeden przechodzi zabieg w związku z obrażeniami twarzy – dodaje rzecznik.

ct3lmpwwyaa9yh

Czarny protest w Poznaniu – interweniowała policja

Uczestniczki protestu usiadły na ulicy, dopiero po dłuższej chwili z niej zeszły. Potem tłum przeszedł ulicą Ratajczaka na pl. Wolności, skąd większość demonstrantów rozeszła się. Część przeszła przed komisariat policji na al. Marcinkowskiego, gdzie domagali się wypuszczenia zatrzymanych.

Waldemar Mystkowski pisze o Waszczykowskim, który uważa protest kobiet za zabawę.

DOBRA ZMIANA DLA JEDYNIE SŁUSZNYCH POLITYKÓW

ct08duiwgaaxahv

Witold Waszczykowski ma problemy z wejściem na dyplomatyczne salony, gdzie załatwia się interesy na forum międzynarodowym, dlatego ma sporo czasu, może pochodzić po polskich mediach i przebić się ze swoimi „oryginalnymi” poglądami. Oryginalność piszę w cydzysłowiu, bo poglądy jego są nie z naszego świata, ale z zaprzeszłego, dawno zapomnianego.

waszczykowski

Waszczykowski – rzecz ujmując metaforycznie – to postać przedkopernikańska. Słońce dla niego kręci się wokół Ziemi, a Waszczykowski wokół poglądów prezesa. Najsłynniejsze przebicie się do medialnego obiegu szef dyplomacji miał w niemieckim „Bildzie”, gdzie bronił pisowskiej demolki Trybunału Konstytucyjnego za pomocą „narodzin Chrystusa” („świętujemy ciągle jeszcze narodziny Jezusa”), a poprzedniemu rządowi PO-PSL zarzucał „lewicowy program”. Ta pokraczna konstrukcja służyła obronie niszczenia TK.

Tak się wówczas Waszczykowski rozpędził w swojej logorei, że dostało się wegetarianom i rowerzystom, „którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii”. Co mnie specjalnie nie zdziwiło, bo w świecie przedkopernikańskim nie znano rowerów, ani diety wegańskiej, nie pod każdą szerokością geograficzną nawet była znana geometria koła. Waszczykowski nie jest z naszego świata tolerancji, więc jego kwadratowe poglądy szokują, ale dlaczego psują opinię Polsce? Bo ten sam „Bild” pisał krytycznie o Waszczykowskim i zadał pytanie uniwersalne w tytule: „Czy Polacy zwariowali?”

ct3jcdawyaecgpb

Znowu ten anty-dyplomata przebił się ze swoimi poglądami przedkopernikańskimi. Polska jest na ustach medialnych świata, wszystkie agencje zachwycają się Czarnym Protestem kobiet, a szef dyplomacji rzecze: „No niech się bawią. Jeśli ktoś uważa, że nie ma większych zmartwień w Polsce w tej chwili, to proszę bardzo”.

Politycy PiS nie wiedzą, kto im dzisiaj najbardziej zagraża, białogłowy suweren z Czarnego Protestu, czy KOD. Freudowskie „zmartwienia” rezonują w retoryce Waszczykowskiego. Zmartwieniem Polek i Polaków jest własnie ktoś taki, jak Waszczykowski, bo światowe media doceniają  emancypację Polek, ale patrzą na tę postać przedkopernikańską i pytają: „Czy Polacy zwariowali?” Czy Polacy zwariowali, że reprezentuje ich taki Waszczykowski.

Do Waszczykowskiego pasuje myśl z gatunku ewolucyjnych, świetnie wpasowująca się w Czarny Protest polskich kobiet, a podana ku przyszłym pokoleniom przez Marię Czubaszek, która dzisiaj z pewnością wsparłaby protest: „Czasem, jak słucham niektórych ludzi, to myślę sobie: Serio? To jest ten plemnik, co wygrał?”

Tak, plemnik Waszczykowski wygrał (na razie), bo kręci się wokół prezesa.

ct1dcumwaaa8j11

Kościół oburzoony, kobiety to dla hierarchów diablice.

biskupi

Episkopat odpowiedział na Ogólnopolski Strajk Kobiet, zapraszając do wzięcia udziału w specjalnych modlitwach. W ich trakcie padły m.in. słowa o głoszeniu „czarnej Ewangelii”.

W odpowiedzi na strajk kobiet, Konferencja Episkopatu Polski zapraszała do wzięcia udziału w „modlitwie o prawe sumienia i światło Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego, od poczęcia do naturalnej śmierci”. Wierni byli zachęcani do przyjścia w białych strojach.

ct3se6zwcaaziaa

„Dzieci giną w ciszy”

Abp Henryk Hoser, który odprawił mszę w tej intencji na warszawskiej Pradze, mówił o tym, że „dzieci giną w ciszy”.

– Ktoś nazwał to niemym krzykiem – tłumaczył.

– Tym dzieciom nie jest dane zobaczyć światła dziennego, doświadczyć miłości w tym życiu. Są zabite tam, gdzie miało być ich najbezpieczniejsze miejsce, pod sercem matki. Gdzie ich początek życia miał mieć dalszy ciąg, a nie miał – stwierdził duchowny.

ct3mgx9wcaab2ap

„Bezczelność”, Czarna Ewangelia”

W ostrzejszym tonie wypowiadał się abp Łodzi Marek Jędraszewski. Nawiązał do tego, że czarny protest w Piotrkowie Trybunalskim miał rozpocząć się pod pomnikiem Jana Pawła II.

– Kłamstwo nie zna granic bezczelności. A wszystko w imię haseł „moje ciało należy do mnie, ratujmy kobiety” – oburzał się.

– Chce się dziś głosić antyewangelię, chce się powiedzieć „czarną Ewangelię” (…) to co się dzieje, te czarne marsze są przerażającą, współczesną manifestacją cywilizacji śmierci – przywołuje jego słowa tvn24.pl.

Czarny poniedziałek – kobiety na ulicach polskich miast

W poniedziałek kobiety w całym kraju wyszły na ulice w ramach ogólnopolskiego strajku kobiet. To sprzeciw wobec zaostrzenia przepisów dot. ciąży. Projekt ustawy, który Sejm skierował do dalszych prac, wprowadza całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które zdecydują się przerwać ciążę.

Uczestniczki nie pojawiły się w pracy i na uczelniach, nie wykonują też domowych obowiązków.

ct0trv_wiaasajn

elektryczne

Elektryczne Gitary zagrały ostatni raz w Opolu pod władzą PiS. Kuba Sienkiewicz zmodyfikował tekst z „Kilera” i wyszła obecna dobra zmiana – podła zmiana.

Oto cały tekst zmienionej zwrotki:

Już tylko Kiler
Polska w ruinie
Siedzę na minie
Kiedy to minie?
Same zakręty
Kiler wyklęty
Kiler skazany
Na dobre zmiany
Czy to dla sportu
Lepszego sortu
W tej kategorii
Nowej historii
Jak naród Polan
Powstaje z kolan
I łuk triumfalny

 

Antoni Macierewicz z Poznania pod pomnikiem Jezusa zawołał na całą Polskę:

pięciometrowa

– Chcę prosić tych wszystkich, którzy chcą uczynić Chrystusa nielegalnym, którzy chcą uczynić naszą wiarę nielegalną. Czy naprawdę ten związek, który nas jednoczy: wiary, patriotyzmu, narodu i polskości ma być przecięty przez współczesne pokolenie? Nie taka była nasza droga, nie taki jest nasz cel. Dzisiaj z Poznania idzie na całą Polskę wołanie o jedność narodu polskiego. Jedność ufundowaną na wierze i patriotyzmie.

Macierewiczowi pomyliła się Polska z jego Tworkami. Wracaj leniu śmierdzący do kaftana!

mieszkanie

Beata Szydło znowu coś podała ciemnemu ludowi z plusem – Mieszkanie+. Czysty Bareja. Ekonomiści już mają używanie.

Jeżeli o przydziale mieszkania decydować będzie jakaś komisja oceniająca sytuację życiową to będzie to powrót do absurdów spółdzielni PRL barwnie pokazanych z serialu Alternatywy 4. Już teraz z licznymi nadużyciami mamy do czynienia w przypadku rynku mieszkań komunalnych.

CkCd6PYWkAA3U5E

Dzisiaj Święto Wolności, 4 czerwca 1989 roku Polacy wybrali wolność – kartką wyborczą.

Psuj nr 1 też świętował, acz przed katastrofą smoleńską. Tutaj w roku 2009. Śmierć brata tak walnęła taboreciarza w garnek, że do tej pory mu się gotuje. Zlasowany umysł.

CkCUSmlUoAAP_eZ

To cholernie ważna data w naszej historii – Święto imperatywu każdego człowieka, wolność jest święta.

CkF3SY2XEAAoCK_

Powinni pisać się: św. Wolność!

dziś

figura

Do Poznania wjeżdża dzisiaj figura Chrystusa. Miało to się dokonać rok temu, ale nie zgodził się na to prezydent grody wielkopolskiego Jacek Jaśkowiak. Chrystus miał stanąć w centralnym miejscu Poznania, obok pomnika Adama Mickiewicza i Czerwca 1956 roku. A następnie Chrystus miał stanąć na jakiejś działce przy jeziorze Malta, aby straszyć wypoczywających poznaniaków.

Wielka ta figura kultu, jak… Metrów chyba ze sześć.

Dzisiaj figura wjeżdża na posesję jakiegoś kościoła. Będzie święcenie, padanie na twarz, na piersi, tudzież padnie rozum.

Kościół polski praktykuje tradycje z kamienia łupanego, gdy podobne figury stawiano różnym bożkom, a tak naprawwdę jest to zawsze i wszędzie figura Fallusa. Świetnie opisane przez genialnego Freuda.

Taki jest rodzaj ludzki, taka jego symbolika, taki też jest paradygmat każdej wiary. Wystrzał do góry. Salut. Fallus. W jednej wierze ten fallus jest długi i cienki, w innej jak Budda, mały i gruby.

Dlatego w Średniowieczu kościoły ścigały się z władzami miejskimi, kto ma wyższą wieżę: kościół, czy ratusz. To walka na wielkości fallusów. Czyli walka o władzę. O posiadanie.

Fallus posiada władzę, w tym władzę w waginie.

Kościół polski wraca do tej symboliki, acz jest ona i taka jak z figurą Chrystusa w Poznaniu, jest i inny fallus. Jaki? Kolokwialnie mówi się, że samochód to przedłużenie fallusa.

I po tym poznacie biskupów, proboszczów. Po samochodzie, a mają luksusowe. Najbardziej luksusowy ma o. Tadeysz Rydzyk. Podobno maybacha, a może inny symbol wielkiego fallusa, tj. władzy nad swoimi owieczkami.

Zawsze i wszędzie chodzi o władzę, a tę symbolizuje fallus. Figura kultu.

placWolności

Ustawa inwigilacyjna zacznie działać od jutra. Andrzej Duda w związku z tym został nazwany łgarzem przez protestujacych.

Skutkowało to tym, że wysłano do mediów szefową jego gabinetu, Małgorzatę Sadurską, której zadaniem jest tłumaczenie łgarza.

Prezydent „musiał” podpisać, bo… i następuje uzasadnienie musu. Ustawa bez przepisów prawnych ma takie zastosowanie, jak wówczas gdy nie działała, czyli nie pozwalała na inwigilowanie bez decyzji sądu.

Obecna ustawa jest typowo policyjna. Ale Sadurska w imieniu Dudy proponije ustawę czyszczącą. Nawiasem: co to za język? Kto ją przygotowuje do występów w mediach, bo ta kobieta nie nadaje się do żadnego przedstawienia myśli, ani do debaty?

„Czyszcząca”, czyli nowelizacja ustawy. Jak taki bubel prawny mógł przejść procedurę ustawodawczą? A to dlatego, że mamy takich, a nie innych ekspertów bez komptencji (winno być „ekspertów”) i polityków nie potrafiących sprawnie poruszać się w przestrzeniach intelektualnych, debaty, języka polskiego, takich jak Sadurska, Duda, czy Ziobro.

Mamy Polskę ypodabniającą się do bubla. Dlatego pod oknami Dudy środowiska bynajmniej nie nacjonalistyczne, ekstremistyczne, wywołują go do okien jako łgarza.

Ani Duda nie ma woli, aby w Polsce dzialała demokracja, ani jego przedstawiciele, którzy jak Sadurska nie potrafią się sprawnie poruszać w obszarze dyskusji, myślenia. To nawet nie jest bylejaki, acz rozsławiony przez prezesa PiS sort ludzki, to ludzie niedojrzali, przede wszystkim niedojrzali do sprawowania funkcji publicznych.

Polska demokracja spada do sortu bubla – za sprawą PiS. Przeciw bublowi protestowali w Poznaniu, gdzie na wiecu Nowoczesnej było conajmniej tysiąc uczestników i przynajmniej jeden inwigilujący kamerą policjant.

Więcej >>>

placWolności

W Poznaniu plac Wolności pełen KOD-u. „Wolne media!”, „Precz z kaczyzmem”, „Szydło już nam zbrzydło” skandowały tysiące poznaniaków.

– Nie ma zgody na zawłaszczanie państwa. Władza została wybrana demokratycznie, niech rządzi, ale w granicach prawa, a nie, że robimy ustawę, żeby zablokować Trybunał, media. Takie przykłady znamy sprzed wojny i wiemy, jak to się skończyło. To droga do państwa totalitarnego. Niestety, nie wierzę w to, że prezes Kaczyński się zatrzyma.

– Jestem tu co tydzień, bo jeśli się coś zmienia w kraju, to tylko na gorsze. A wolność jest najważniejsza. Ludzie, którzy doszli do władzy, patrzą na nas z kpiącym uśmiechem, jakbyśmy byli stadem baranów. Że bronimy swoich interesów? Tej niewysokiej emerytury, którą mam po 40 latach ciężkiej pracy? Nigdy za PO też nie byłam, ale żyło się w miarę spokojnie. A PiS dopiero się rozpędza, nie wiem, dokąd to zmierza. Kaczyński siedzi w drugim rzędzie i za nic nie odpowiada.

– Jest jednak pewna różnica między rozwiązaniami PRL i obecnymi. W stanie wojennym pracę tracili tylko ci, których władza bała się zostawić w mediach. Dzisiaj pracę stracą wszyscy, dopiero potem namaszczone przez PiS władze zdecydują, który z dziennikarzy jest godny głosić chwałę obecnej władzy. Dziennikarze zostaną zatrudnieni, jeśli zostaną wolne miejsca po inwazji klonów z mediów propisowych.

– Olbrzymia odpowiedzialność spoczywa teraz na tych mediach, na które Jarosław Kaczyński, jego koleżanki i koledzy nie mają wpływu, czyli na mediach prywatnych. Być może media prywatne będą musiały przejść część misji publicznej.

Powyżej fragmenty przemówień ludzi różnych zawodów. Polacy chcą bronić wonych mediów, wolności, praworządności. Chcą bronić siebie przed zawłaszczeniem pisowskim.

biskupi

W mowie pasterskiej abp Stanisław Gądecki (Poznań) skrytykował Komitet Obrony Demokracji:

Ci, którzy głoszą tolerancję, są często najmniej tolerancyjni. Ci, którzy trąbią o demokracji, bywają najmniej demokratyczni.

Abp Gądecki „ma prawo” tak mówić o KOD – choć nie wymienił z nazwy – albowiem w Poznaniu najaktywniejszy uczestnik manifestacji prezydent Poznaniu Jacek Jaśkowiak bezwględnie rozlicza się z Kościołem. Kler nie może liczyć na ulgi finansowe, jakie uzyskiwał od poprzedników.

Kapłan to najstarszy zawód świata ze wszystkimi wadami swej „najstarszości”, jak pokrewne im westalki, które akt prostytucji zaczynały od świątyń (o tej wiedzy historycznej kler powinien zawsze przypominać na swych ambonach).

Abp Gądecki zajmuje sie tym, do czego nie jest powołany, a przy tym wykazuje się słabizną intelektualną i duchową.

Więc kapłanowi na pasterce wyszła mowa nienawiści.