Posts Tagged ‘protest w Sejmie’

ZGADNIJ, W KTÓRYM KLUBIE W TEN WEEKEND BĘDZIE STAWIAŁ PAN APTEKARZ? STRAŻ MIEJSKA DOPILNUJE, ŻEBY BYŁO DYSKRETNIE.

c3vciugwmaasyy0

Monika Olejnik pisze o pomnikach Macierewicza. Po co kupować drony i helikoptery, gdy ma się takie wunderwaffe jak kierowca, który szarżuje niczym Niki Lauda, i dyrektor, któremu kłania się każdy generał.

dwa

 Nie ma wątpliwości, że to, co się stało nad Smoleńskiem, miało na celu pozbawienie Polski przywództwa, które prowadziło nas do niepodległości” – tak mówił Antoni Macierewicz. Od roku działa specjalna komisja powołana przez Macierewicza przy MON. Budżet roczny wynosi ponad 3,5 mln. Półtora miliona przeznaczone jest na pensje dla 21 członków. Niektórzy członkowie komisji zarabiają sto złotych na godzinę, niektórzy 87 złotych. Mają też pieniądze w budżecie na wyjazdy służbowe i na materiały.

Jak do tej pory nie znamy żadnych efektów pracy komisji. Jedyne, co pamiętam, to uśmiechniętego prof. Biniendę, który nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Powiedział tylko, że jest bardzo głodny, i polecał im pójście na lunch. Członkowie komisji nie pofatygowali się do Smoleńska, żeby zbadać wrak. Nie spotkali się z przewodniczącą MAK Tatianą Anodiną, choć to obiecywali. Nie słyszałam, żeby Rosjanie odmówili członkom komisji badania wraku.

Jedyne słowa, które padły, to takie, że komisja ma nadzwyczajne zdjęcia, które świadczą o rozpadzie samolotu w powietrzu. Tak powiedział „Gościowi Niedzielnemu” jej przewodniczący prof. Berczyński.

Wraku nie ma, dowodów na sfałszowanie czarnej skrzynki nie ma. Pozostają poprzednie ustalenia komisji, wedle których nastąpiła seria wybuchów w salonce prezydenckiej. Przez ten czas zburzono spokój rodzin, które zostały dotknięte tragedią w Smoleńsku. Wbrew niektórym dokonano ekshumacji. I do tej pory nikt nie powiedział, że są ślady świadczące o zamachu.

Nie słyszałam również o tym, żeby oficjalnie premier Szydło zwróciła się do Rosji o zwrot wraku. Nie słyszałam, żeby oficjalnie zrobił to prezydent Duda. Czy w ogóle dzwonił do Putina w tej sprawie? Na pytania dziennikarzy Putin odpowiada jak zwykle: „Wrak zostanie zwrócony, jak zostanie zakończone śledztwo”. Wiadomo, że robi to na złość Polakom, żeby nas zirytować, by polskie piekiełko trwało.

Minister obrony narodowej mówił, że komisja zbliży nas do prawdy, i jakoś tego nie widać. Szef MSZ obiecywał odwołanie się do instytucji międzynarodowych, które miały nam pomóc w odzyskaniu wraku. Ostatnio powiedział, że zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Tylko że to obie strony (czyli też Rosja) muszą się zgodzić, by Trybunał mógł to rozstrzygać.

c3rfqbbwiaabbtc

Warto byłoby, żeby minister Waszczykowski, nim powiadomi opinię publiczną o swoich poczynaniach, zasięgnął opinii prawników. Obraziliśmy się na Komisję Wenecką, do której minister niegdyś się zwrócił, teraz może obrazimy się na Trybunał w Hadze.

Z działalności ministra obrony mamy apele smoleńskie, brak obiecanych helikopterów, dronów, za to pan minister może się poszczycić kierowcą, który jeździ niczym Niki Lauda, i dyrektorem, któremu generałowie kłaniać się mają.

Chyba jedyne, co mu się udało, to budowa żłobka w województwie pomorskim, na którego elewacji zawisła dziękczynna tablica: „Żłobek gminny w Czarnym powstał w ramach realizacji resortowego programu »Maluch« przy wsparciu ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, Agencji Mienia Wojskowego oraz burmistrza Czarnego Piotra Zagrodzkiego”. Na otwarciu było sześciu duchownych, biskup, trzech posłów.

MAMY ROZMONTOWANE DOWÓDZTWO ARMII. ZACYTUJEMY RADKA SIKORSKIEGO: „MACIEREWICZ, DLA KOGO PRACUJESZ?”

c3slse-weacpdqy

Zdezubekizowani funkcjonariusze służb mundurowych ślą masowo skargi do rzecznika praw obywatelskich. Szykują się też do batalii przed sądami. Do czasu wydania wyroków chcą wstrzymać proces obniżania emerytur i rent. Piszą o tym w „Wyborczej” Wojciech Czuchnowski i Leszek Kostrzewski.

ostatnia

„Rozpracowywałem najbardziej niebezpieczne grupy przestępcze, mam Złoty i Srebrny Krzyż Zasługi, a państwo odbiera mi uczciwie wypracowaną emeryturę” – to fragment jednego z listów b. policjanta do rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara.

Jego autor był oficerem, pracował w pionie kryminalnym. W 2007 roku odszedł na emeryturę ze stanowiska w CBŚ. Ma w życiorysie trzy miesiące służby w SB.

Jego skarga nie jest jedyna.

  • Oficer 2. był sportowcem w PRL, uprawiał swoją dyscyplinę na etacie w MSW. Zdobył sporą renomę. Teraz straci znaczną część renty.
  • Oficer 3. został ranny jako żołnierz jednostki specjalnej, która powstała w 1990 r. Wcześniej służył w formacjach PRL. Teraz jego renta zostanie zmniejszona do minimum – 730 zł na rękę.
  • Córka oficera 4. od urodzenia jest osobą z niepełnosprawnością. Jako rodzina funkcjonariusza nie mogła dostać zwykłej renty, ale rentę rodzinną z systemu mundurowego. Teraz dostanie 730 zł.
  • Oficer 5. to antyterrorysta. Uczestniczył w dziesiątkach działań bojowych, w likwidacji zorganizowanych grup przestępczych (m.in. pruszkowskiej, wołomińskiej, gangu obcinaczy palców), w odbijaniu zakładników. Wielokrotnie reprezentował polską policję za granicą. Przed 1990 r. był milicjantem i pracował jako operator maszyny cyfrowej w biurze C MSW w latach 1985-90. Będzie miał obniżoną emeryturę.
  • Oficer 6. to pirotechnik. Dzięki jego pracy powstał system szkolenia minersko-pirotechnicznego dla polskiej policji. Zabezpieczał pirotechnicznie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. W czasach PRL był jednak wykładowcą Akademii Spraw Wewnętrznych w Legionowie. Emerytura obniżona.
  • Oficer 7. od początku służby był w pionie kryminalnym. Jeden z pierwszych tzw. przykrywkowców. Przenikał do grup przestępczych, rozpracowując je od środka. Pozyskał i prowadził jako informatora członka grupy zorganizowanej, który stał się później słynnym świadkiem koronnym. Umożliwiło to m.in. rozbicie grupy pruszkowskiej. W 1989 r. trzy miesiące był w SB. Emerytura obniżona.

Nie zamierzają się poddawać

Tysiące emerytowanych funkcjonariuszy służb specjalnych, policji i innych formacji mundurowych od 1 października będzie miało obniżoną emeryturę. Niektórzy nawet do ustawowego minimum – 730 zł na rękę. Inni dostaną nie więcej niż 1,7 tys. zł.

MSWiA jeszcze pod koniec ubiegłego roku przygotowało projekt ustawy zakładający obniżki emerytur funkcjonariuszy służb i policjantów, którzy choć jeden dzień przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa, instytucji podlegającej komunistycznemu MSW lub specsłużbach MON. Po poprawkach obniżki są jeszcze bardziej radykalne, bo projekt zmienili posłowie w parlamencie.

Podstawa wymiaru emerytury policyjnej będzie więc wynosić nie – jak planowano pierwotnie – 0,5 proc., ale… 0 proc. za każdy rok służby w organach bezpieczeństwa państwa w latach 1944-90; renty będą obniżane aż po 10 proc. za każdy rok pracy w PRL. Dotyczy to zarówno tych, którzy pracowali tylko w PRL, jak i tych, którzy służyli po 1990 roku. Ofiary dezubekizacji nie zamierzają się poddawać i masowo ślą skargi do RPO. Rzecznik może zaskarżyć ustawę do Trybunału Konstytucyjnego albo przystąpić do konkretnych spraw obywateli przed sądem. „Decyzji, które rozwiązanie wybrać, RPO jeszcze nie podjął” – czytamy na stronie rzecznika.

Emerytury i renty funkcjonariuszy mają być obniżane od 1 października.

Wygrana w sądzie, ale kiedy?

Większość osób, które dotknie dezubekizacja, chce zaskarżyć ją do sądu. Wiedzą, że do października nie ma szans na rozstrzygnięcie, więc będą się starali o zabezpieczenie pozwu. Chodzi o to, by do czasu wydania wyroku wstrzymać wykonanie decyzji o obniżeniu emerytury. – Co mi z tego, że wygram sprawę, jeżeli od października nie będę miał na spłatę rat kredytu – tłumaczy b. oficer BOR. Dzisiaj dostaje na rękę 5,5 tys. zł.

Funkcjonariusze są pewni wygranej. Powołują się m.in. na wyrok TK, który w 2010 r. stwierdził: „Każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa Polski Ludowej, który został zatrudniony w nowo tworzonych służbach policji bezpieczeństwa, ma w pełni gwarantowane równe prawa z powołanymi do tych służb po raz pierwszy od połowy 1990 r., w tym równe prawa do korzystania z uprzywilejowanych zasad zaopatrzenia emerytalnego”.

Pierwsze skargi trafią do sądów, gdy Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA zacznie przekazywać poszczególnym osobom decyzje o obniżeniu świadczenia. Na razie nikt jeszcze nie dostał pisma w tej sprawie.

PROSTE ALE NAJWAŻNIEJSZE PRZESŁANIE NA DZIŚ. PO TYCH SŁOWACH ŻADEN PiSIOR NIE PODSKOCZY.

c3shaiwwaamun4z

Waldemar Mystkowski pisze o nieudanym zamachu PiS na protestujących posłów w sali sejmowej.

c3sjzl6vyaiuex_

W nocy z 11 na 12 stycznia BOR zza pleców Straży Marszałkowskiej miał dokonać zamachu na immunitet poselski. Piszę „zamach” i na „immunitet”, bo takie rzeczywiste jest znaczenie tego, co miało sie stać w sali posiedzeń Sejmu.

Cytat, który dobrze oddaje jakość intelektualną i moralną obecnej władzy. Jarosław Kaczyński 11 stycznia pytany, czy wobec posłów opozycji protestujących w sali sejmowej zostanie użyta siła, odpowiedział: „Będą podjęte odpowiednie działania, ale to nie moja decyzja”.

Kaczyński to wzorzec kłamstwa, bo to co dzieje się to tylko jego decyzja. Podejrzewam, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński ma nawet na kartce napisane, którą nogą ma wstać z łóżka, gdy tego dnia rozpoczyna się sesja Sejmu. Taki to niezguła. Zaś prezes PiS po swoim odejściu powinien być odddzielony od swego brata na zawsze, aby go nie nawiedzał. Niech Lech spoczywa na Wawelu, a Jarosław mógłby zasilić zasoby biura miar i wag w Sevres, obok wzorca metra i kilograma, jego postać nadaje się do reprezentowania wzorca kłamstwa. Taki „ideał” wniósł do naszej polityki.

BOR zamach na nietykalność poselską miał zapięty na ostatni guzik. Straż marszałkowska sama nie dałaby rady wynieść posłów opozycji, choć ich wszystkich jest 150 chłopa. Siła zamachu miała spoczywać na BOR-owcach, których wyselekcjowano spośród tych, którzy pełnili służbę na placówce w Iraku.

Czyli służby, które powąchały proch. Pacyfikacja miała odbywać się pod pretekstem sprawdzenia pirotechnicznego sali posiedzeń. To mogło się zrodzić tylko w grafomańskiej (lub podobnej) głowie Kaczyńskiego. Wystarczy przeczytać fragmenty autobiografii prezesa PiS, aby wiedzieć z jakim kwadratowym umysłem mamy do czynienia, niestety ten umysł rządzi Polską i nas upodla.

Najpierw z Sejmu mieli być usunieci dziennikarze, a o godzinie 4 nad ranem miała rozpocząć się właściwa akcja. I do tego właśnie momentu wszystko toczyło się wg planowanego scenariusza. Nawet na Twitterze obsługujący konto Kancelarii Sejmu informował o kolejnych elementach zamachu. „Dodatkowo od godziny 2.00 odbywać się będą kontrole bezpieczeństwa prowadzone przez BOR w całym gmachu Sejmu” –pisano na koncie Kancelarii Sejmu.

BOR-owcy już oglądali śpiących w ławach posłów PO, wśród których byli: Andrzej Czerwiński, Marek Biernacki, Ireneusz Raś, Tomasz Cimoszewicz, Rafał Trzaskowski, Tomasz Głogowski, Jakub Rutnicki i Dorota Niedziela.

I coś nie wyszło. Anonimowy BOR-owiec dla Wirtualnej Polski o akcji powiedział: „Biuro było absolutnie gotowe do akcji, ale jakoś nie wyszło. Nie zgodził się Koschalke. Arek ma kręgosłup. Postawił się. To był faktyczny powód jego odwołania”.

Postawił się szef Straży Marszałkowskiej Arkadiusz Koschalke, który został potem zdymisjonowany. Mamy więc przykład, iż PiS nie może liczyć na służby siłowe. Tak wygląda sytuacja wśród dowódców zarówno w policji i w Wojsku Polskim. Dlatego wymieniani są wszyscy generałowie w WP i na ich miejsce awansowani oficerowie z mniejszą rangą. Czy będą wierni PiS? Wątpię.

Następnego dnia 12 stycznia Grzegorz Schetyna zakończył protest PO w sali sejmowej. Bardzo ważne pytanie: Gdyby dalej trwał protest, czy aktualne byłoby wejście BOR?

Inne jeszcze ważniejsze pytanie: Czy po siłowym wyniesieniu posłów PO, nie doszłoby w Polsce do protestów obywatelskich na skalę większą niż znane dotychczas? Śmiem na podstawie tego przykładu przypuszczać, że PiS rzuci przeciw Polakom służby siłowe? Czy dowódcy w policji i w wojsku odmówią wykonanie rozkazu przelewu krwi, jak szef straży marszałkowskiej A. Koschalke?

Powyższe zdarzenie, do którego jednak nie doszło, pokazuje, iż demolująca Polskę władza PiS stoi na glinianych nogach. Tak naprawdę nie mogą liczyć na służby siłowe, które w ostatniej chwili uchylają się od narzuconego im bezprawia. Dlatego zrozumiałe staje się, iż bezwolny politycznie, ale niezłomny propisowsko Andrzej Duda w Żaganiu napuszczał Polaków na Polaków: „Mam nadzieję, że państwo przyjedziecie, albo zbierzecie i pokażecie swoją postawą, że właśnie takiej polityki chcecie”. Pisowski tłum sterowany przez jakiegoś Brudzińskiego odpowiedział: „Przyjedziemy, przyjedziemy”.

Czy można profetycznie napisać, iż oto widać krew na rękach polityków PiS? Hm.

pisowski

FRASYNIUK POSTAWIŁ KROPKĘ NAD i. KAŻDY PiS-OWSKI ARGUMENT JEST PRZY TYM PO PROSTU ŻENUJĄCO ŚMIESZNY 

c3uxuwwxaaad-rx

Kleofas Wieniawa pisze o liście Tuska do 27 przywódców Unii Europejskiej.

tusk

Unia Europejska nigdy nie znalazła się w takim kryzysowym okrążeniu, jak dzisiaj. Szczególnie ostatnie zagrożenie jest najgorsze i niemal było nieprzewidywalne.

UE poradziła sobie z kryzysem w strefie euro, Brexit też nie wydawał się złowieszczony, kryzys z emigrantami był do przełknięcia, bo większe masy ludzkie przyjmowały najbogatsze kraje europejskie, ale to, co przyszło ze Stanów Zjednoczonych, nie było brane pod uwagę.

Nawet przy założeniu, iż Trump zwycięży w wyborach prezydenckich, wydawało się, że rozejdzie się to po demokratycznych kościach za Oceanem, a u nas będzie najwyżej jakąś niedogodnością, z którą sobie poradzimy.

Trump jednak okazuje się zapowiedzią zupełnie czego innego, niż demokracja za Oceanem dotychczas produkowała. Przede wszystkim Trump deklaruje, iż USA nie będą trwałym elementem zachodniej cywilizacji. Pokój w Europie zasadzał się na wspólnocie wartości wewnątrz UE i na gwarancjach USA.

Dotychczasowi wrogowie europejscy zostali przyjaciółmi, myślę o Niemczech, Francji i w jakimś sensie języczka u wagi tych europejskich potęg, Wielkiej Brytanii.

Europa bez gwarancji USA może okazać się naga, konsolidacja polityczna wewnątrzeuropejska ciągle znajdowała się przed decydującymi decyzjami. Klasyczna UE może pluć sobie w brodę, iż zdecydowała się na tak daleko posunięte rozszerzenie, które wszak ją osłabiło, a pojawiły się zagrożenie rozsadzające Unię od wewnątrz, najcjonalizmy, taki jak w Polsce reprezentowany przez PiS.

Unia musi się liczyć, że Trump zrobi deal z Putinem, co do strefy wpływów, wówczas więcej niż pewne, iż obecmy kształtUE nie utrzyma się i Polska powróci do swojej tradycyjnej sytuacji geopolitycznej.

Donald Tusk napisał list do 27 przywódców unijnych w sprawie przyszłości tego najbardziej wysuniętego w przyszłość projektu politycznego. Na świecie wre, w krajach UE też, ale nie w Polsce, bo władze mamy niezdolne do żadnego dialogu.

Europa ma męża stanu, jakim jest Donald Tusk, Polska ma zakopleksiałego prezesa PiS i jego marionetki, która albo są bezwolne, jak Andrzej Duda, albo nijakie, zagubione i niewiele rozumiejące, jak Beata Szydło.

Po 1989 roku mieliśmy ogromnie wiele szczęście, ZSRR jak na życzenie rozpadał się, Niemcy były nam przyjazne, jak nigdy w historii, elity polityczne potrafiły z siebie wygenerować to, co najwartościowsze, aż przyszedł kompletny kolaps w postaci prezesa i jego partii, Polska się zapada, maleje, wraca na peryferia bez znaczenia, gdzie będzie pomiatana.

list

Szanowni Państwo!

Abyśmy byli jak najlepiej przygotowani do naszych dyskusji na Malcie o przyszłości Unii Europejskiej mającej się składać z 27 państw członkowskich i wziąwszy pod uwagę rozmowy przeprowadzone z niektórymi z Państwa, chciałbym podzielić się pewnymi refleksjami, które – jak sądzę – większość z nas podziela.

Wyzwania, wobec których stoi obecnie Unia Europejska są groźniejsze niż kiedykolwiek od czasu podpisania Traktatów Rzymskich. Mamy dziś bowiem do czynienia z trzema zagrożeniami, które wcześniej – przynajmniej w takiej skali – nie występowały.

Pierwsze, zewnętrzne, związane jest z nową sytuacją geopolityczną na świecie i wokół Europy. Coraz bardziej, nazwijmy to, asertywne Chiny, szczególnie na morzach, agresywna polityka Rosji wobec Ukrainy i jej sąsiadów, wojny, terror i anarchia na Bliskim Wschodzie i w Afryce – w tym istotna rola radykalnego islamu – oraz niepokojące deklaracje nowej administracji amerykańskiej czynią naszą przyszłość w wysokim stopniu nieprzewidywalną. Po raz pierwszy w naszej historii coraz bardziej wielobiegunowy świat zewnętrzny staje się jawnie antyeuropejski lub, w najlepszym przypadku, eurosceptyczny. Szczególnie zmiana w Waszyngtonie stawia Unię Europejską w trudnej sytuacji; nowa administracja zdaje się kwestionować ostatnich 70 lat amerykańskiej polityki zagranicznej.

Drugie zagrożenie, wewnętrzne, wiąże się ze wzrostem nastrojów antyunijnych, nacjonalistycznych, coraz częściej ksenofobicznych, w samej Unii. Egoizm narodowy staje się dla wielu atrakcyjną alternatywą dla integracji, a tendencje odśrodkowe dodatkowo żywią się błędami tych, dla których ideologia i instytucje stały się ważniejsze niż interesy i emocje ludzi.

Trzecie zagrożenie to stan ducha proeuropejskich elit. Zanik wiary w sens politycznej integracji, uległość wobec populistycznych argumentów i zwątpienie w fundamentalne wartości liberalnej demokracji stają się coraz bardziej widoczne.

W świecie pełnym napięć i konfrontacji potrzebne są odwaga i determinacja i polityczna solidarność Europejczyków. Bez nich nie przetrwamy. Jeśli sami nie uwierzymy w siebie, w głęboki sens integracji, dlaczego inni mają w to uwierzyć? W Rzymie odnowić powinniśmy tę deklarację wiary. W dzisiejszym świecie państw-kontynentów z setkami milionów mieszkańców, każdy kraj europejski z osobna waży niewiele. Ale UE ma potencjał ludnościowy i gospodarczy, który czyni z niej równorzędnego partnera największych potęg. Dlatego najważniejszym sygnałem, jaki powinien popłynąć z Rzymu, jest gotowość 27 do bycia razem. Sygnał, że nie tylko musimy, ale i chcemy być razem.

Pokażmy naszą europejską dumę. Jeśli będziemy udawać, że nie słyszymy słów i nie dostrzegamy decyzji wymierzonych w UE i naszą przyszłość, ludzie przestaną traktować Europę jako swoją większą Ojczyznę. Co równie groźne, przestaną nas szanować globalni partnerzy. Obiektywnie nie ma żadnego powodu, aby Europa i jej liderzy przypochlebiali się mocarstwom zewnętrznym i ich przywódcom. Wiem, nie należy nadużywać argumentu godności w polityce, to często budzi konflikty i złe emocje. Ale dziś musimy upomnieć się mocno o naszą godność, godność zjednoczonej Europy. Niezależnie od tego, czy rozmawiamy z Rosją, Chinami, USA czy Turcją. Miejmy zatem odwagę być dumnymi z własnych osiągnięć, które uczyniły nasz kontynent najlepszym miejscem na Ziemi. Miejmy odwagę przeciwstawić się retoryce demagogów, którzy głoszą, że integracja europejska jest korzystna wyłącznie dla elit, że prości ludzie tylko na niej stracili i że każdy kraj z osobna poradzi sobie lepiej niż wszystkie razem.

Musimy patrzeć w przyszłość. To najczęściej powtarzane przez Was zalecenie w czasie naszych konsultacji w ostatnich miesiącach. Każdy zgodzić się musi z tym postulatem. Ale nie powinniśmy w żadnym wypadku zapomnieć o najważniejszych powodach, dla których 60 lat temu postanowiliśmy jednoczyć Europę. Słyszymy często argument, że pamięć o tragediach podzielonej Europy nie jest już argumentem, że nowe pokolenia nie pamiętają źródeł naszych inspiracji. Ale zanik pamięci nie unieważnia tych inspiracji i nie zwalnia nas z obowiązku nieustannego przypominania tragicznej lekcji z historii podzielonej Europy. Powinniśmy w Rzymie powtórzyć mocno te dwie oczywiste, choć zapomniane dziś prawdy: po pierwsze, zjednoczyliśmy się po to, by uniknąć kolejnej dziejowej katastrofy, a po drugie, że czas zjednoczonej Europy był najlepszym okresem w całej wielowiekowej historii Europy. Należy wyraźnie podkreślić, że rozpad UE nie doprowadziłby do przywrócenia mitycznej, pełnej suwerenności jej krajów członkowskich, ale do realnego uzależnienia każdego z nich od wielkich potęg światowych: Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin. Niezależni możemy być tylko razem.

Musimy zatem podjąć stanowcze i spektakularne kroki, które by zmieniły zbiorowe emocje i ożywiły dążenie do podniesienia integracji europejskiej na wyższy poziom. W tym celu musimy przywrócić obywatelom Unii poczucie bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego oraz dobrobyt społeczno-ekonomiczny. Wymaga to definitywnego uszczelnienia granic zewnętrznych Unii; usprawnienia współpracy służb odpowiedzialnych za zwalczanie terroryzmu oraz za utrzymanie porządku i spokoju na obszarze bez granic wewnętrznych; zwiększenia wydatków na obronę; wzmocnienia polityki zagranicznej Unii jako całości oraz lepszego koordynowania polityki zagranicznej poszczególnych państw; a także – co nie mniej ważne – sprzyjania inwestycjom, włączeniu społecznemu, wzrostowi, zatrudnieniu oraz korzystania ze zmian technologicznych i konwergencji zarówno w strefie euro, jak i w całej Europie.

Zmianę handlowej strategii USA wykorzystajmy intensyfikując rozmowy z zainteresowanymi partnerami, pilnując przy tym naszych interesów. Unia nie powinna rezygnować z roli handlowego supermocarstwa, otwartego na innych i równocześnie skutecznie chroniącego własnych obywateli i własne przedsiębiorstwa oraz pamiętającego, że wolny handel to uczciwy handel. Twardo powinniśmy także bronić ładu międzynarodowego opartego na regułach i prawie. Nie możemy też poddać się tym, którzy chcą osłabić lub unieważnić transatlantycką oś, bez której globalny porządek i pokój mogą nie przetrwać. Naszym amerykańskim przyjaciołom powinniśmy przypomnieć ich własne hasło: United we stand, divided we fall.

TAK SIĘ KOŃCZY PUSZCZANIE FEJKOWYCH NEWSÓW W PUBLICZNEJ TV, KTÓRA POWINNA BYĆ RZETELNA I ODPOWIEDZIALNA. NEXT STEP: FEJKOWE „WIADOMOŚCI”

c3vvxkpxuaer4dv

>>>

c15zwpcwgaau4zt

Dominika Wielowieyska pisze: Sejmowy protest można było zakończyć już dawno, gdyby prezes PiS nie namówił marszałka Marka Kuchcińskiego na ostry kurs. I dlatego ustawę budżetową uchwalano w sposób urągający zasadom parlamentaryzmu.

Kaczyński ustępuje tylko wtedy, gdy musi

taktyka-po

Od kiedy jednak opozycja postanowiła zostać w sali obrad w czasie świąt, nie ma już odwrotu. Każdy inny manewr oznacza słabość i brak skuteczności. A doświadczeni politycy wiedzą, że wyborcy tego akurat nie wybaczają.

Z punktu widzenia taktyki politycznej lider PO Grzegorz Schetyna ma rację: jedynie twarda postawa może dać jakieś efekty. Jarosław Kaczyński ustępuje tylko wtedy, gdy musi. Wielu komentatorów, politycy PSL, na czele z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, i ci od Pawła Kukiza powtarzają: porozumienie jest niezbędne, porządek musi być, my szukamy kompromisu. Do niedawna wierzył w tę retorykę Ryszard Petru z Nowoczesnej, ale chyba zrozumiał, że Kaczyński sprytnie go rozgrywa.

Nie dziwię się Kukizowi i PSL. Ostra polityczna polaryzacja spycha ich formacje na margines, bo zmusza wyborców do opowiedzenia się albo po stronie obozu PiS, albo anty-PiS. Pozostałe partie stają się przystawkami. Tak już było, gdy PiS skonsumował LPR i Samoobronę. Wiedzą to i Kaczyński, i Schetyna. I grają w tę grę na szkodę małych partii.

Ale strategię tę wymusił pisowski styl rządzenia. PiS od roku łamie konstytucję albo naciąga ją do granic możliwości. Łamie wszelkie standardy. Poprzedniej władzy również zdarzało się je naruszać. Jednak to, co wtedy było incydentalne, teraz stało się normą. Kaczyński rządzi według reguł stanu wyjątkowego. Sam to zresztą powtarza na miesięcznicach: walka trwa, zwycięstwo jest blisko, układ broni się agresywnie, ale my nie spoczniemy, walczymy.

W praktyce wygląda to tak: Sejm nie pracuje w normalnym trybie, głosuje po nocach, sędziów Trybunału Konstytucyjnego prezydent zaprzysięga w nocy, ustawy o Trybunale zmienia się kilka razy, by opozycję i Trybunał zrobić na szaro.

Olbrzymia część społeczeństwa czuje się bezradna: nic nie możemy, z Trybunałem władza robi, co chce, media zamknie w pokoiku w Sejmie, żeby nie przeszkadzały. Skoro ustawę budżetową uchwalono, łamiąc standardy, to władza może wszystko.

Wielu wyborców krytykuje opozycję za opieszałość, bezsilność, rozlazłość. I w końcu przyszedł moment, aby powiedzieć: stop. Władza musi się cofnąć. A opozycja musi wiedzieć, czego chce.

Owszem, okupowanie mównicy jest niezgodne z regulaminem Sejmu, ale dla ludzi nie ma to już znaczenia, bo władza od roku łamie konstytucję i kwestie regulaminowe schodzą na drugi plan. Wielu obywateli ocenia, że Polska zmierza do ustroju autorytarnego. Domagają się od swoich reprezentantów, by postawili na tej drodze blokadę, by sprzeciwiali się odkrawaniu od demokracji kolejnych plasterków, bo w końcu nic z niej nie zostanie.

Za tę bezsilną wściekłość, za coraz częstsze żądanie, by opozycja wykazała większą stanowczość, odpowiada przede wszystkim PiS. Ma parlament, prezydenta, prokuraturę i aparat przemocy. Ma w ręku niemal wszystkie instytucje państwa oraz wszelkie narzędzia, by konflikt załagodzić. Ale nie chce. PiS idzie na zwarcie, właśnie wysłał ustawę budżetową do prezydenta, bo Senat przyjął ją bez poprawek. Jest wiec jasne, że Kaczyński o żadnym kompromisie dyskutować nie zamierza.

Opozycja nie odpowiada za ten konflikt, jest jego zakładnikiem. Nie ma innego wyjścia, jak tylko bronić zasad do oporu.

c17czfbxaaavv2n

CZY KTOŚ MOŻE ODPOWIEDZIEĆ TEMU PADALCOWI? NAM ZABRAKŁO NIECENZURALNYCH SŁÓW.

kaczynski-grozi

Jeśli opozycja dalej będzie blokować mównicę sejmową i stół prezydialny, Kaczyński zapowiada podjęcie odpowiednich działań. Dodał, że on jako poseł i prawnik może powiedzieć, że blokowanie stołu prezydialnego, uniemożliwianie marszałkowi Sejmu, funkcjonariuszowi publicznemu, sprawowania funkcji, to „bardzo poważne przestępstwo przeciwko państwu. Mam nadzieję, że ci, co to robią, zrozumieją, w jakiej się znajdują sytuacji” – powiedział Kaczyński.

A swoim senatorom dziękował za uchwalenie budżetu, mimo że opozycja uważa jego przyjęcie przez posłów PiS w Sali Kolumnowej za nielegalne. „Chciałem podziękować wszystkim – Senatowi, panu marszałkowi i wicemarszałkom, wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że budżet został uchwalony, że cały ten zamysł, żeby Polacy zostali pozbawieni tego wszystkiego, co uzyskali w ostatnim roku – 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego, mieszkanie plus, (…) że ten zamysł się całkowicie nie powiódł” – powiedział Kaczyński. Wiemy zatem, jaka retoryką zamierza trafić do swoich wyborców.

c16wu1cxeaaa4pt

Kaczyński wyraził też nadzieję, że jeszcze w środę zostanie rozpoczęte 34 posiedzenie Sejmu, choć opozycja twierdzi, że poprzednie nie zostało zakończone.

morawiecki-musi

Prof. Leszek Balcerowicz uważa, że Polska nigdy nie była tak zagrożona.

Według prof. Balcerowicza plan odpowiedzialnego rozwoju Mateusza Morawieckiego jest intelektualnie żałosny. Prawdziwy plan – według Balcerowicza – „nie polega na tym, że mamy ileś frazesów i pustych obietnic, cytatów z Piłsudskiego, który nie był ekspertem gospodarczym, tylko mamy sensownie dobrane środki dla realizacji deklarowanych celów. (…) Tymczasem proponowane środki są po prostu żałosne”.

„Polska nigdy nie była w stanie takiego zagrożenia, jeżeli chodzi o dług publiczny. Lekarstwo, jakie się proponuje, to jest lekarstwo gorsze od choroby” – powiedział były minister finansów. Dodał, że obecny model polegający na zarządzaniu gospodarką przez polityków i urzędników z pominięciem przedsiębiorców już funkcjonował w komunizmie, który dlatego właśnie splajtował.

Kolejnym żałosnym elementem planu Morawieckiego – zdaniem Balcerowicza – jest kontrast pomiędzy buńczucznymi zapowiedziami a tym, co realnie dzieje się w gospodarce, która spowalnia. Odpowiedzialność za to ponosi PiS.
Prowadząca rozmowę Kamila Biedrzycka–Osica przypomniała, że PiS broni się twierdząc, że w ubiegłym roku rząd wydał o 27 mld więcej niż zebrał, co jest lepszym wynikiem niż się spodziewano. Jednak prof. Balcerowicz twierdzi, że oszczędności, którymi chwali się PiS są najgorszego rodzaju, bo dotyczą zawalenia się inwestycji publicznych skierowanych na poprawę infrastruktury. Oszczędności powinny dotyczyć ograniczenia wydatków, które podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości ciągle rosną.

Balcerowicz pytany o to, czy jego zdaniem Polsce grozi bankructwo powiedział, że przy kontynuacji obecnej polityki rządu jest to bardzo prawdopodobne. A w niedługim czasie grozi nam kryzys. Mimo wspomnianych oszczędności i niskiego poziomu bezrobocia deficyt będzie się utrzymywał, a dług publiczny wzrośnie. Największym zagrożeniem – zdaniem Leszka Balcerowicza – jest podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę skrócenie wieku emerytalnego, które skutkować będzie większym obciążeniem finansowym młodego pokolenia. Balcerowicz szacuje, że dodatkowe wydatki emerytalne już w pierwszym roku sięgną 8 mld złotych z budżetu.

TAKA PIĘKNA ROZMOWA W SIECI 🙂

c16hbgfxuaihsmc

DZIŚ KRZYCZĄ PRECZ Z KOMUNĄ, CHCĄ WYMAZAĆ Z HISTORII WAŁĘSĘ. DZIŚ ŁAMIĄ PRAWO W SEJMIE! TO WŁAŚNIE DZIŚ TRZEBA ICH POTRAKTOWAĆ PO MĘSKU!

c17fj0twgaajgn2

Waldemar Mystkowski pisze o dalszym proteście PO.

c17qgqdxeaa2zgn

Platforma Obywatelska nie zaprzestała protestu w sali plenarnej Sejmu, choć rozpoczęła się w niej 34. sesja obecnej kadencji. Marszałek Marek Kuchciński nie wyraził numeracji słowami, bo nie miał tego zapisanego na kartce, ale numer jest zaprotokołowany w sprawozdaniu stenograficznym. Ta część sesji trwała „rekordowe” 1,5 minuty, po czym została ogłoszona przerwa do dnia następnego.

Protest PO ograniczył się do trybuny sejmowej. Jeżeli dalej będzie trwał w tej części sali, to po wznowieniu 34. sesji dojdzie do jednego z dwóch rozwiązań. Posłowie – oprócz protestujących rotacyjnie z PO – przeniosą się do Sali Kolumnowej, albo Straż Marszałkowska przy wsparciu BOR-u użyje siły, aby wyprowadzić protestujących posłów.

Każde rozwiązanie jest możliwe. Ustawa budżetowa jest poza Parlamentem i znajduje się na biurku prezydenta, który w podpisywaniu ustaw made in PiS uzyskał niejaką biegłość. Przez Senat ustawa przeszła jak burza bez poprawek, co świadczy, iż wcześniejszy deklarowany przez PiS kompromis był li tylko markowaniem pod publiczkę. Nie nabrał się na pozory tylko Grzegorz Schetyna.

Ale też może być tak, iż PO i Nowoczesna grają na dwóch fortepianach. Jeden fortepian ma zatrzaśnięte wieko (PO), a drugi będzie w użyciu, jako lotny fortepian, gdzie PiS będzie chciało uprawiać bezprawie, tam Nowoczesna podąży, aby grać swoje, jako opozycja.

Zatem należy zapytać, jakie cele może postawić sobie Platforma protestując. Oczywistym jest, iż na naszych oczach dokonało się bezprawie, ustawa budżetowa nie została zalegalizowana wg procedur, tj. wg regulaminu Sejmu i bez kworum, bo tego PiS nie udowodniło, że było.

Jarosław Kaczyński po głosowaniu w Senacie podał swoją narrację, co do kryzysu sejmowego, iż opozycja nie pogodziła się z 500+ i podobnymi dobrodziejstwami populistycznymi PiS. Oczywiście jest to pokraczne logicznie, lecz wyborcy tego nie muszą kumać.

Kryzys został celowo przez partię Kaczyńskiego wywołany, bo zapisane w ustawie budżetowej wydatki państwa są większe niż kiedykolwiek, a wzrost gospodarczy mocno przewartościowany. Globalne instytucje finansowe obniżają prognozy wzrostu PKB dla Polski. A więc „sukcesem” Kaczyńskiego jest to, że media kręciły się wokół ogona kryzysu, a nie zawartości ustawy budżetowej. O budżecie ani mru-mru.

Platforma protestując musi z tego stworzyć prostą narrację, dlaczego nie godzi się na zbliżający się wielkimi krokami kryzys finansów publicznych, który wyrazi się zawartością naszych portfeli. Niewidzialna ręką kryzysu będzie wyjmowała nam z portfeli (kieszeni) szmal. Zasypiając będziemy mieli stówę, a budząc się tylko 80 złotych, bo 20 złotych wziął sobie taki złodziej, jak kryzys. A ten złodziej to PiS, itd. Tego rodzaju konstrukty winny być używane przez partię Schetyny, z takimi alegoriami należy iść do ludu.

Platforma oprócz krytykowania PiS musi przedstawiać swoje pozytywne rozwiązania, którymi musi przekonywać wyborców.

A PiS dalej będzie brnął w sytuacje kryzysowe, bo one przesłaniają faktyczny stan państwa i rzeczywiste zamiary, są oczywiste i coraz bardziej namacalne – autokratyzm. Poprzez kryzysy do jedynowładztwa prezesa i paraliżu demokracji.

c12rc2bwiaatol4

DZIŚ, JAK NIGDY DOTĄD, SŁOWO SZACUNEK ZNACZY UKŁON DO ZIEMI I CZAPKĘ Z GŁOWY. PANIE I PANOWIE POSŁOWIE. DZIĘKUJEMY, ŻE JESTEŚCIE.

c16vrhfwqaexjen

Kleofas Wieniawa pisze o wymuszeniu na Kaczyńskim.

opozycja

Ustawa budżetowa przeszła przez Senat bez poprawek. Nie zmienia to jej charakteru bezprawności, przyspiesza procedowanie. W zasadzie bez znaczenia jest, czy prezydent ją natychmiast podpisze, czy skieruje do Trybunału Konstytucyjnego.

Wątpliwości pozostaną – co napisałem bardzo eufemistycznie – wątpliwości prawne poszły w świat, co podnosi ceny polskich papierów dłużnych, a budżet będzie potrzebował rekordowych kredytów, będzie je zaciągał na jeszcze gorszych warunkach.

Najważniejsze instytucje finansowe świata korygują oceny wzrostu gospodarczego Polski w dół, znacząco się różnią od założonych w nielegalnym budżecie.

Wizerunek Polski uległ dalszej degradacji, Bruksela widzi, jak niszczona jest polska demokracja. Władza PiS zmierza w kierunku autorytaryzmu i anachronizmu.

Platforma Obywatelska, ale także Nowoczesna, uczy się twardej opozycji. Grzegorz Schetyna zdał egzamin w ostatnim miesiącu, okazał się twardszym zawodnikiem niż Ryszard Petru, ale ten ostatni jeszcze się uczy. Obydwie partie opozycyjne muszą bronić substancji demokracji i prestiżu Polski, choć coraz mniej tych wartości i coraz trudniej przyjdzie je w przyszłości odbudowywać.

Za konflikt odpowiada władza PiS, lecz opozycja musi znajdować skuteczną narrację, aby ją narzucać mediom i społeczeństwu. Ostatnio Schetyna skupiał na sobie uwagę częściej niż Kaczyński.

c17sichxuaevybf

POMIMO PROTESTÓW NAUCZYCIELI I RODZICÓW, BEZ ROZMÓW, NA ROZKAZ SWOJEGO PREZESA… POZOSTAJE NAM JESZCZE REFERENDUM

c1vr9uoxcaaltx0

Duda podpisał ustawę deformującą oświatę. Konflikt o reformę oświaty to jedyna dziś sprawa w polskiej polityce, która ma potencjał, by „zdołować” notowania PiS. Pisze Michał Wybieralski („Wyborcza”).

to

Decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o podpisaniu ustaw oświatowych, które zlikwidują gimnazja i gruntownie zmienią polską szkołę, można rozpatrywać w dwóch kategoriach – jako akt wiary w reformę PiS lub jako akt podległości wobec tej partii. Wszystkie okoliczności wskazują na to drugie.

Duda przez 21 dni (maksymalny termin) decyzji nie podejmował. Jego otoczenie dawało do zrozumienia, że prowadził szerokie konsultacje, więc zapewne ma wątpliwości. Wcześniej prezydent się nie wahał, aprobował pomysły PiS jak sprawny notariusz (oprócz ustawy o zgromadzeniach, którą odesłał do Trybunału Konstytucyjnego).

c1vojqswiaqe-93

Duda decyzję poprzedził długą inwokacją. Zasygnalizował konflikty, które niesie reforma: z nauczycielami, których czekają masowe zwolnienia (nawet 37 tys. osób), z samorządowcami (wszystkie organizacje samorządowe są przeciw tej reformie) i z rodzicami (awantury, które wywoła wytyczanie nowej siatki szkół).

Widać więc, że Duda w tę reformę nie wierzy. Wie, że jest źle przygotowana, za szybko wprowadzana, zrodzi chaos. Wie to pewnie lepiej niż większość polityków PiS, bo – jak sam mówi – jest mężem nauczycielki. Za wetem przemawiało wiele merytorycznych argumentów.

Jednak ostatecznie prezydent dbałość o dobro wspólne odrzucił – podpisał akt podległości wobec własnej partii.

c1v4uyqxgaewdzx

Możliwe, że podpisał dziś coś więcej – wyrok na tę partię. Poparcie społeczne dla likwidacji gimnazjów – jak wynika z sondaży – spadło w ciągu roku z mniej więcej 70 do 45 proc. Następstwem prezydenckiego podpisu będzie strajk powszechny członków Związku Nauczycielstwa Polskiego – 200 tys. z 600 tys. nauczycieli. Reforma dotknie – poprzez zmiany lektur, podręczników, nauczycieli – wszystkich 5 mln uczniów. Chaos, który spowoduje, będzie przedmiotem rozmów kilkudziesięciu milionów Polaków: rodziców, dziadków, wujków…

c1vmj7yw8aavfmw

Na forsowanie tej reformy ZNP, stowarzyszenia rodzicielskie i niemal wszystkie partie opozycyjne odpowiedzą żądaniem referendum. Koalicja przeciwników dewastowania edukacji zbierze bez problemu 0,5 mln podpisów pod takim wnioskiem. Odrzucenie go w Sejmie byłoby poważnym ciosem w PiS, który wszak na każdym kroku przekonuje, że wykonuje wolę „suwerena”.

A zgoda na referendum może jeszcze bardziej tej partii zagrozić – jeśli przemieni się ono w plebiscyt „za” lub „przeciwko” władzy. PiS nie może być pewien wygranej. Dynamika procesów politycznych w takich przypadkach jest duża, kampania referendalna skupi uwagę mediów, a opozycji pozwoli przypomnieć cały pakiet zarzutów wobec tej władzy.

Konflikt o reformę oświaty to jedyna dziś sprawa w polskiej polityce mająca potencjał, by „zdołować” notowania PiS, który po ponad roku rządów utrzymuje poparcie na poziomie wyniku wyborczego.

Akty podległości często źle się kończą.

c1vfgpwxuaactdz

TO STRATEGICZNY CEL KACZYŃSKIEGO. PAMIĘTAJMY O TYM 

c1u9rxdw8ait9nj

Waldemar Mystkowski pisze o braklu porozumienia w sprawie kryzysu w Sejmie.

z-kaczynskim

Platforma Obywatelska pierwszą rundę walki, w nowym roku, o praworządność na terenie Sejmu może zaliczyć do udanych, nie przegrała. Co najmniej osiągnęła remis w tej walce. Grzegorz Schetyna zaryzykował, acz nie miał innego wyjścia, nie zjawił się na spotkaniu u marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego.

Schetyna nie miał wsparcia Ryszarda Petru, który ma dziwny tik, zobaczy Jarosława Kaczyńskiego, dostaje pomroczności niejasnej umysłu, słynnego już „światełka w tunelu”. Ta pomroczność zamienia się następnie w mroki, prezes PiS hipnotyzuje lidera Nowoczesnej.

Schetyna jest zawodnikiem lepszym, a przynajmniej takim się wydaje w tym roku. Spotkanie zorganizował marszałek Senatu, ale to nie on został nazwany przez Michała Szczerbę „panem marszałkiem kochanym”. Karczewski ma jednak pomroczność wpisaną w intelekt i moralność, bo nie dostałby legitymacji PiS, Jarosław Kaczyński nie uczyniłby go swoim podwładnym.

Prezes każe, Karczewski musi zorganizować rozmowy z opozycją zamiast Kuchcińskiego. Na rozmowy w sprawie rozwiązania kryzysu wokół ustawy budżetowej przybył do siebie sam marszałek Senatu Karczewski i dwaj – nie wiedzieć z jakich powodów – inni politycy partii rządzącej Zbigniew Ziobro i nikomu nie znany polityk Marek Zagórski.

Najważniejszy rzecz jasna był prezes Kaczyński, bo on jest stroną sporu, on jest sprawcą kryzysu. Kaczyński zawinił, Kuchcińskiego już powiesili. Właśnie wchodzi na szafot (polityczny, rzecz jasna) Karczewski, zostanie „powieszony”, gdy następne rundy będzie wygrywał Schetyna (oby pozbył się pomroczności i dołączył do niego Petru).

Powrócę do zawodników strony przeciwnej, na chwilę skupmy uwagę na dwóch sygnalizowanych już „zawodnikach”. Na Ziobrze i tym Zagórskim. Dlaczego pojawił się minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie? Wszak jego partia Solidarna Polska nie dostała się do Parlamentu ze swoich list wyborczych, nie stworzyła żadnej koalicji z PiS, politycy SP dostali się do Sejmu z list PiS. Ziobro nie ma sejmowych praw jako lider swojej partii. Zjednoczył się z Kaczyńskim, jest na to papier, ale nie utworzył koalicji wyborczej.

Solidarna Polska nie tworzy żadnego klubu parlamentarnego, a nikogo nie obchodzi subklub w klubie PiS. Zjawiając się więc na tym spotkaniu Ziobro naruszył obyczaje polityczne i złamał wykładnię regulaminu Sejmu.

Solidarna Polska nie ma nawet praw do pieniędzy budżetowych, bo nie jest zarejestrowana jako osobny podmiot polityczny, a więc nie ma faktycznych praw politycznych do reprezentowania strony w sporze sejmowym. Chyba że Ziobro przyszedł na spotkanie jako straszak Kaczyńskiego? I tak należy traktować tego magistra prawa, który straszy opozycję paragrafami.

Ale co na spotkaniu robił Zagórski? Czym straszył? Zagórski pochodzi z Polski Razem, szefem jego jest Jarosław Gowin, którego partyjka też nie podpisała żadnego glejtu koalicyjnego, też nie ma praw do pieniędzy budżetowych, nie ma praw podmiotowych w Sejmie. Czy Zagórski straszył Gowinem? Dla mnie pytanie jest z gruntu kabaretowych: kto się boi Gowina?

Takie towarzystwo z jednej strony zjawiło się na spotkaniu, aby zażegnać kryzys sejmowy. A druga strona też ciekawa. Paweł Kukiz jako opozycyjne kukułcze jajo. To że ten „polityk” sam siebie zalicza do opozycji, kwalifikuje go do zbuków. Bez większego nosa można stwierdzić, iż od Kukiza zalatuje pisizmem. Z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz już się nie liczy, miota się, elektorat PSL został wchłonięty przez PiS. Zaś o Petru już pisałem, siedział na spotkaniu naprzeciwko źródła swojej pomroczności, imitującego światełko w tunelu, prezesa Kaczyńskiego, zahipnotyzował się i już.

Spotkanie nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia w sprawie kryzysu parlamentarnego. Wszystko wskazuje, że nie mogło i nie przyniesie żadnych kompromisów. Kaczyński ma plan, a ten nie zakłada żadnego kompromisu, ustępstwa. Opozycja co najwyżej może przyklepać bezprawie.

Bezprawiem jest tryb przyjęcia ustawy budżetowej, bezprawiem brak kworum, bo nie ma dowodów, że było ono, poszlaki wskazują, że nie było. Zatem bezprawiem jest dalsze procedowanie ustawy budżetowej w Senacie. A więc Karczewski nie powinien organizować spotkania, tym samym na nim być.

Schetyna wybrał najbardziej oczywistą postawę, nie przybył na spotkanie, którego celem było przymuszenie opozycji do zalegalizowania bezprawia. Schetyna wygrywa pierwszą rundę, przynajmniej nie przegrał, a Petru – który nie chce grać w opozycji – pokazał się jako przegrany, jako ten, któremu ciecze jucha. Czekamy na drugą rundę, boję się o Petru, bo nie jestem pewien, czy oprzytomniał. Z Kaczyńskim można wygrać, potrzeba być wspólnotą w opozycji, nie dać się hipnotyzować.

PiS ZNÓW PRÓBUJE ROZGRYWAĆ I DZIELIĆ OPOZYCJĘ. CZEMU KAŻDY ODDZIELNIE NABIERA SIĘ NA KOLEJNĄ GIERKĘ PREZESA?

c1vg3zaxgaa_8li

Jeśli ktoś nazwał Kuchcińskiego marionetką, to wygląda na to, że miał rację.

c1v0vsuxgaeqvgz

NIE DAJCIE SIĘ WCIĄGNĄĆ DO LEGITYMIZOWANIA BEZPRAWIA PiS. Kaczyński będzie próbował skłócić i podzielić opozycję. Panowie, to brudna gra.

c1xjngnwiaixntx

Magdalena Środa pisze o śmierci wybitnego socjologa Zygmunta Baumana.

umarl

Żyd, komunista, kosmopolita, wygnaniec, antyglobalista, bezwzględny krytyk współczesności, wiecznie zainteresowany światem filozof (lub „socjolog refleksyjny”). Odszedł ze świata płynnej nowoczesności „w krainę płynnej wieczności” (jak napisała towarzyszka ostatnich lat jego życia). Był ostatnim z tragicznego, a jednocześnie bardzo twórczego pokolenia ludzi, na których najnowsza historia Polski pozostawiła swoje nieusuwalne piętno (Kołakowski, Baczko). Nigdy nie wyparł się swojej biografii, choć ją potężnie przepracował, wyplątując się z okowów ideologii, w które wpadł w młodości. „Można powiedzieć, że od wczesnego dzieciństwa byłem niejako przestawiany na coraz to inne tory, przy czym każdy z tych torów dokądś zmierzał, lecz każdy biegł w innym kierunku” – powiedział po latach.

O jego życiu nie ma jednak co pisać, bo był człowiekiem publicznym, nie prywatnym. Nie ma co też pisać o jego światopoglądzie czy systemie myśli. Na pewno pozostał wierny swoim lewicowym korzeniom, ale jego myśl różnorodna była jak tęcza; nie budował systemów, nie wzmacniał własnych teorii, pisał eseje, interpretował świat, nadawał sens temu, co zatopione było w chaosie. Nigdy nie był „zimnym” socjologiem. Był intelektualistą zaangażowanym w życie publiczne. Uważnym i odpowiedzialnym za słowo, choć niekiedy słowo to wylatywało daleko poza przyjęte pole semantyczne. Oceniał, potępiał, zachęcał. Wierzył w wolność, wierzył, za Gramscim, że ludzie mogą zmienić świat, wykorzystując ambiwalencję i niepewność życia społecznego. Kultura była – według niego – „nożem przyłożonym do przyszłości”. Był moralistą, w dobrym znaczeniu tego słowa: nie pouczał, nie dawał konkretnych zaleceń, ale uważał, że moralność, a przede wszystkim stosunek do Innych, jest fundamentem naszego człowieczeństwa. Zawsze można wybrać moralność, zawsze można być człowiekiem, nawet w warunkach systemowo odczłowieczających.

Był człowiekiem z poprzedniej epoki, a jednocześnie bardzo nowoczesnym, erudytą, mędrcem, człowiekiem skromnym, ale też intelektualistą zaskakującym i świeżym jak źródło bijące ze skał. Do końca.

TRWA FAJNA AKCJA, DOŁACZAJCIE 🙂 ZRÓBCIE ZDJĘCIE Z HASZTAGIEM I wrzućcie do sieci.

c1vtndvwiaa5nuq

c1q4m2bxaaa6iv6

PiS ma usłużnych prawników, którzy wszystko uzasadnią. Pisze o tym Ewa Siedlecka. Utajnienie obrad Sejmu, by nie wywołać napięć społecznych, wprowadzenie na salę funkcjonariuszy BOR, by odblokowali dostęp do mównicy, wsadzenie posłów opozycji do więzienia – to zdaniem sejmowych ekspertów zgodne z konstytucją i regulaminem Sejmu metody zakończenia sporu o ważność ustaw uchwalonych w Sali Kolumnowej.

siedlecka

Jeśli PiS wymyśli, że głosowania posłów opozycji są nieważne, bo zmierzają do torpedowania woli „suwerena” (czyli PiS), Biuro Analiz Sejmowych znajdzie zapewne ekspertów gotowych to podżyrować.

PiS upartyjnił stadniny koni, media publiczne, Trybunał Konstytucyjny, urząd prezydenta i prokuraturę. I Biuro Analiz Sejmowych. Od ponad roku opinie zamawiane przez BAS są wyłącznie instrumentem propagandy partyjnej.

W związku z okupacją sali obrad w Sejmie BAS zamówiło dziewięć opinii. Oczywiście u sprawdzonych autorów, na czele z prof. Bogusławem Banaszakiem, który od roku pisze opinie legalizujące działania PiS (m.in. stwierdził legalność „unieważnienia” przez ten Sejm wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego dokonanego przez poprzedni Sejm). Zaś autorem najczęściej cytowanej opinii na temat zakończenia kryzysu parlamentarnego – tej o BOR i utajnieniu obrad – jest prof. Grzegorz Górski, kandydat PiS w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

Opinie zamawiane przez BAS mają nie tylko legitymizować już podjęte działania. Są też podkładką do tego, co PiS planuje: do postępowania karnego przeciw posłom opozycji. Opinie uznają, że ich działania wypełniły znamiona przestępstwa z:

  • art. 128 § 3 kk, czyli wpływania przemocą na czynności konstytucyjnego organu,
  •  art. 231 §1 kk, czyli przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, czym działa na szkodę interesu publicznego,
  •  z art. 191 § 1 kk, czyli stosowania przemocy wobec osoby (marszałka Sejmu) w celu zmuszenia do określonego zachowania,
  •  z art. 226 § 1 kk, czyli znieważania funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych,
  •  z art. 226 § 3 kk, czyli publicznego znieważenia konstytucyjnego organu RP – Sejmu.

pis

Eksperci BAS dopatrzyli się nawet przestępstwa przygotowań do obalenia siłą konstytucyjnego organu (art. 128 § 1 kk).

Autorzy opinii od razu wykluczają, by posłowie opozycji mogli się zasłonić immunitetem materialnym, który uwalnia ich od odpowiedzialności za czyny popełnione w ramach mandatu poselskiego (immunitetu materialnego nie można uchylić). Uzasadnienie jest genialne w swojej prostocie: skoro to, co zrobili, ma znamiona przestępstwa, to nie mogło być działaniem w ramach mandatu, bo mandat nie obejmuje popełniania przestępstw. Na czym w takim razie polega ochrona dawana przez immunitet materialny – eksperci nie wyjaśniają.

Prokuratura dostała podkładkę do wszczęcia postępowań. Może to zrobić teraz, z urzędu, nie czekając na zawiadomienie. Prokuratura wykonuje polecenia po linii partyjnej, więc jeśli będzie taki sygnał, to postawi posłów w stan oskarżenia. Pytanie, co zrobi sąd. Jeśli sędziowie nie będą chcieli ryzykować zablokowania awansu czy postępowania dyscyplinarnego, to może zapaść wyrok skazujący. A skazani za przestępstwo umyślne tracą prawo do bycia parlamentarzystą (uchwalona kilka lat temu zmiana konstytucji, tzw. lex Lepper).

Tak można wyeliminować aktywnych posłów opozycji.

Od tego, co w opiniach BAS jest, nie mniej ważne okazuje się to, czego w nich nie ma. Eksperci, oceniając legalność uchwalenia ustaw w Sali Kolumnowej, koncentrują się na tym, co można uznać za legalne, i pomijają drażliwe kwestie. Na przykład uznają, że marszałek mógł przenieść obrady z sali plenarnej w inne miejsce, ale solidarnie przemilczają problem, czy mógł je zwołać tam, gdzie mieści się tylko połowa ustawowej liczby posłów. Głosowanie kilkuset poprawek do różnych części budżetu w jednym głosowaniu oceniają jako legalne, bo komisja regulaminowa Sejmu dokonała takiej interpretacji. Eksperci zignorowali problem, czy taka interpretacja jest zgodna z konstytucyjnym prawem posła do wnoszenia poprawek. I czy nie jest aby literalnie sprzeczna z art. 50 regulaminu Sejmu, który mówi o głosowaniu poprawek „do poszczególnych artykułów, przy czym w pierwszej kolejności głosuje się poprawki, których przyjęcie lub odrzucenie rozstrzyga o innych poprawkach”.

Obok postprawdy (czyli gówno prawdy) pojawiło się w Polsce zjawisko postinterpretacji prawa. I postępuje. Rok temu PiS z trudem udawało się znaleźć prawnika do żyrowania swoich pomysłów – do usług był głównie prof. Banaszak. Teraz BAS może przebierać w ekspertach. Głoszenie teorii o płaskiej ziemi przestało być wśród prawników obciachem. W końcu każdy ma prawo dbać o siebie.

tomasz-lis-2

MYŚLELIŚCIE KIEDYŚ, ŻE POLSKA BĘDZIE ZARZĄDZANA NA SŁUPA? PIĘKNY TEKST O MARIONETKACH:

c1r_yucxaaaqkmm

Michał Danielewski zajął sie stanem umysłu Błaszczaka. Na szefie MSW ciąży ogromna odpowiedzialność – dba o bezpieczeństwo Polaków. By temu podołać, nasłuchuje, skąd nadciąga zagrożenie, analizuje znaki i wyciąga wnioski. Konkretnie jeden: groza nadciąga ze strony multi-kulti. Pogłębione badania nad tą zarazą minister Błaszczak rozpoczął już w 2012 r.

minister

„Polityka multi-kulti, która w Europie Zachodniej jest podkreślana, podejmowana i rozwijana, w przypadku Breivika pokazuje, że prowadzi donikąd. Chodzi o to, żebyśmy rozsądnie podchodzili do kwestii imigrantów, szczególnie tych, którzy nie integrują się ze społecznością, tak jak w Europie Zachodniej, i niestety pewnie ten proces też nas czeka” – wieszczył Błaszczak (wówczas prominentny poseł opozycyjnego PiS) po wyroku na Andersa Breivika, prawicowego ekstremistę, który 22 lipca 2011 r. w dwóch atakach terrorystycznych zabił 77 osób.

Ministrowi nie można odmówić konsekwencji. Gdy fala rasistowskiej przemocy dotarła w ostatnich miesiącach do Polski, Błaszczak znalazł tego samego winnego – europejskie multi-kulti.

„Zjawisko przestępstw z nienawiści jest niepokojące w krajach Europy Zachodniej. W Niemczech, we Francji problemy te są konsekwencją wielu lat polityki multi-kulti, poprawności politycznej i otwarcia granic na napływ emigrantów z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej” – tak minister reagował na raport rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który skrytykował słabą reakcję polskich władz na wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami.

Zdaniem Błaszczaka takich przestępstw u nas właściwie nie ma. – To w Polsce margines marginesu – orzekł w tym tygodniu.

Kiedy indziej precyzował: „Gdyby Europa zwróciła się ku chrześcijaństwu, byłoby ono jak magnes, który przyciągnie muzułmanów i ich odmieni”.

I tu Błaszczak ma rację, chrześcijańska Polska może jeszcze muzułmanów nie przyciąga, ale zaprawdę ich odmienia. Nabija im sińce i pozbawia zębów. W aktach przemocy, których nie ma, ale znamy ich przyczynę: multi-kulti.

CZYLI JEST SZANSA NA JAKIEŚ POROZUMIENIE. WSTYD, ŻE TO NIE MARSZAŁEK SEJMU MÓWI „PRZEPRASZAM”.

c1ufxszweaipbbe

Waldemar Mystkowski pisze o porozumieniu PiS z Ryszardem Petru.

oto

Jest porozumienie PiS z częścią opozycji w sprawie protestu w Sejmie. Powyższe zdanie wyjaśnia wszystko. Albowiem nie jest to zażegnanie kryzysu w Sejmie ani wyprowadzenia państwa z głębokiego kryzysu, jak pisze Onet. I na łamach tego portalu dorzuca autor artykułu Andrzej Gajcy – „mocno zaangażowała się strona kościelna”.

Porozumienie z częścią opozycji nie wyprowadza państwa z głębokiego kryzysu, tylko odfajkowuje protest na sali plenarnej. Opozycja – kolejna słowo, którego nie chcą zrozumieć dziennikarze, jak ów Gajcy – w sile Nowoczesna, PSL Kukiz ’15 zawarła separatystyczne porozumienie.

Separatyzm polega na tym, że w porozumieniu pominięta została Platforma Obywatelska, a kryzys był skierowany na nią i li tylko na nią, bo Marek Kuchciński wykluczył z obrad Michała Szczerbę w z góry zaplanowanym kryzysie. Acz kryzys nie wywołał Kuchciński, bo ten nie jest zdolny do żadnej indywidualnej decyzji, on może tylko potrzymać laskę marszałkowską.

oto-jak

Opozycją w tym układzie porozumienia jest tylko Nowoczesna, bo PSL i Kukiz ’15 taką udają. Na czym polega porozumienie Ryszarda Petru? Otóż procedowane będą w Senacie poprawki opozycji do ustawy budżetowej, a tak naprawdę poprawki Platformy Obywatelskiej. „Kochany panie Ryszardzie”, tym razem tak może określić Michał Szczerba polityka od praw autorskich powiedzonka „światełko w tunelu”.

Petru zdecydował się sygnować bezprawie Sali Kolumnowej, gdzie PiS w sposób szemrany przyjął ustawę budżetową. „Sposób szemrany” – i tak jest eufemistycznym określeniem, bo po trzech tygodniach opinia publiczna ujrzała zapis kamer z tej sali i to takiej jakości, jakby technika cyfrowa cofnęła się do czasów dla tej techniki „sprzed Potopu”.

To jest grzech pierworodny tego porozumienie – „szemrane światełko w tunelu”. Jeżeli do takiego porozumienia rzeczywiście doszło, można określić przyszłość, iż parlament mamy szemrany, a prawo w nim stanowione jest szemrane.

Opozycja okazała się guzik warta, można ją wydymać w prosty sposób, acz może nieco okrężny, bo „przez Maderę”. Gdyż w czasie Madery, tj. Sylwestra owo porozumienie Petru zawierał z emisariuszami Jarosława Kaczyńskiego.

Platforma Obywatelska może czuć się oszukana jako część „zjednoczonej opozycji”. Grzegorz Schetyna pozostał na lodzie.

Zaś PiS zaciera ręce. Lekko poszło im rozbić opozycję, która jest takiej a nie innej wartości. Polska polityka nie ma opozycji, Ryszard Petru łatwiutko nabrał się na szacher macher ze światełkiem w tunelu, a PO zaliczyła drugi poważny cios w nos. Porozumienie PiS z częścią opozycji, to dechy dla partii Schetyny. Trudno po tym liczeniu będzie się jej podnieść.

W takiej sytuacji można „spokojnie” napisać: Kaczyński wyrąbał sobie drogę do autorytaryzmu. Pod koniec grudnia 2016 opozycja wydawała się silna, wystarczyły dwa niewielkie kryzysy – Madera Petru i faktury Kijowskiego – aby wszystko obróciło się w perzynę.

Kaczyński z otwartą przyłbicą może powiedzieć z wysokości drabinki z Tesco do swego ciemnego ludu: Opozycję mamy do dymania i właśnie z nią to zrobiłem.

bycie

TAKI PIĘKNY OPIS AKTUALNEJ POLSKIEJ DEMOKRACJI 🙂

demokracja

Kleofas Wieniawa krótko pisze o Obywatelach RP, którzy chcą zablokować miesięcznicę.

sabaty

Obywatele RP kolejny raz chcą zablokować miesięcznicę smoleńską. Hasłem będzie „Ręce precz od grobów”, a symbolem biała róża.

Liderem Obywateli RP jest Paweł Kasprzak, który staje w obronie ”tych rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, które protestują przeciwko ekshumacjom” oraz walczy z „fundamentalizmem narodowo-katolickim”.

Blokada ma polegać na tym, że staną pod tablicami upamiętniającymi katastrofę, jednak kilka ważnych osób dopuszczą do tego, aby złożyły kwiaty.

Miesięcznice smoleńskie to sabaty pisowskie, ośmieszają Polskę, a Kaczyńskiemu pozwalają budować chorą religię smoleńską z bratem Lechem K. jako prorokiem.

Wystarczy już tych sabatów kołtunów politycznych. Brawo Obywatele RP!

krystyna-pawlowicz

PAMIĘTAJMY O TYM. NIE ZAJMUJMY SIĘ SPRAWAMI, KTÓRE SĄ DLA POLSKI NIEWAŻNE.

c1nknxsxgaaldnb

NOWY ROK. MEDIA NIE ZOSTAŁY WPUSZCZONE DO SEJMU, POMIMO DANEGO SŁOWA. POLACY NIE WIDZĄ, CO PiS WYPRAWIA TERAZ W PARLAMENCIE. BEZPRAWIE TRWA.

c1ne0nbw8aaz9np

Zdarzenia w Ełku to owoc budowania nacjonalizmu przez PiS. Zaś Błaszczak – przysłowiowa niedojda – sepleni na ten temat i jeszcze pogarsza nastroje. Polska jest krajem bezpiecznym, spada bezrobocie, rodziny korzystają z programu 500 plus, a „wściekliznę” powoduje opozycja – tak minister Błaszczak tłumaczy rzeczywistość po zamieszkach w Ełku.

WSZYSTKO WYPISANE NA TWARZY 🙂

c1nrkgwxuaa8han

O zamieszki w Ełku pytany był szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Zapewnił, że sytuacja jest stabilna i dodał: – Gdyby nie wydarzenia w Ełku, noc sylwestrowa należała do jednych z najbardziej bezpiecznych na przestrzeni ostatnich lat. No niestety w Ełku doszło do zabójstwa i sytuacja trochę się zmieniła.

Dalej było już tylko lepiej. Błaszczak podkreślał, że w Polsce jest bezpiecznie, w porównaniu do tego, „co dzieje się u naszych zachodnich sąsiadów”. – To był nieszczęśliwy przypadek. Polska jest krajem bezpiecznym, Ełk jest bezpiecznym miastem. Polska w ciągu ostatniego roku to państwo, które rozwija się, jeżeli chodzi o gospodarkę, odnotowaliśmy rekordowo niskie bezrobocie. Nie ma problemów społecznych, takich z jakimi mamy do czynienia na zachodzie Europy, gdzie mamy duże enklawy muzułmańskich emigrantów, które nie integrują się z pozostałą częścią społeczeństwa – mówił minister.

c1m6omlwiaatqmc

Komuś zależy na oczernianiu Polski

Szef resortu spraw wewnętrznych tłumaczył, że w Polsce takich zjawisk nie ma, „również dlatego, że po wyborach w 2015 roku zmienił się rząd i rząd PiS nie realizuje tych zobowiązań, które na Polskę przyjął rząd PO-PSL dotyczących sprowadzania muzułmańskich emigrantów”.

Prowadzący program w Polskim Radiu pytał gościa, skąd wzięły się informacje o rzekomo zmierzających do Ełku narodowcach, którzy mieli wziąć udział w zamieszkach. – Komuś bardzo zależy na tym, żeby przedstawiać Polskę, jako kraj, w którym są tego rodzaju problemy. Ja w ten sposób wyjaśniam tego rodzaju informację. Ja to łączę z sytuacją, jaka ma miejsce w Sejmie, kiedy to opozycja nie pogodziła się z wynikiem wyborów i okupuje Sejm, próbując stworzyć wrażenie, że dzieje się coś złego – odpowiedział Błaszczak.

TWÓRCA I JEGO DZIEŁO.

c1pajzlwgaaacqu

Niskie bezrobocie i 500 plus

– W Polsce nie dzieje się nic złego. Mówiłem już o rekordowo niskim bezrobociu, warto też podkreślić, że Polska to kraj, w którym owoce wzrostu gospodarczego przez rząd PiS są dzielone sprawiedliwie, myślę tu o programie 500 plus, transferach socjalnych, powrocie do poprzedniego wieku emerytalnego. To oczywiście naruszyło interesy grup, które korzystały z tych funduszy w poprzednich latach, chociażby pod rządami PO-PSL i stąd ta wścieklizna – podsumował.

„Sprawiedliwość wymierzają instytucje demokratycznego państwa. Nie można jej oddać w ręce tłumu”

c1mhkr4xaaa4usl

PIĘKNY OPIS :))) A JAKI PRAWDZIWY.

c1psulqw8aayuhv

PANIE BIELAN, TO ZA GLIZDĘ POLAKOM WSTYD

c1naktnwqaeyvbc

KOD-owi nie zabraknie paliwa do protestów

kodowi

„Zaostrzający się w Polsce konflikt polityczny może zacząć szkodzić gospodarce i spowodować, że przyszły rok będzie trudny dla kraju” – powiedział w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Chociaż nie oczekuje poważniejszych zmian na scenie politycznej, to jednak uważa, że obrany kurs może gospodarkę wyprowadzić na manowce. Pan profesor zwraca uwagę, że mieliśmy dotąd wielkie szczęście, bo konflikty polityczne nie kolidowały z gospodarką. Obecny kryzys parlamentarny – zdaniem prof. Dudka – może nie pozostać bez echa dla polskich interesów, a wydaje się nawet zapowiedzią kolejnych, które będą wstrząsały polską sceną polityczną i gospodarką. – „Spodziewam się coraz liczniejszych i gorętszych demonstracji ulicznych z obu stron. Także gwałtownych zachowań polityków, nawet takich, których dotąd nie byliśmy świadkami, z rękoczynami włącznie. W grudniu byliśmy bardzo blisko tego: poseł Marek Suski z PiS został przewrócony przez drugiego posła, ale to jeszcze nie była klasyczna bijatyka. Nie wykluczam, że w przyszłym roku możemy być świadkami czegoś podobnego”– uważa prof. Antoni Dudek.

(Cóż jaki wizerunek,

c1mx2ypw8aierll

jaki PREZES taka PARTIA !!!!)

c1mx3-nxeaa56ib

2016 to był „miodowy rok” dla PiS-u. Oceniając dokonania rządzących stwierdził, że ten rok „wyszedł” Kaczyńskiemu całkiem dobrze. Niech jednak nie liczy na to, że dalej tak gładko pójdzie. 2017 z pewnością będzie gorszy, bo coraz trudniej winę za niepowodzenia będzie można zwalać na poprzedników. Bezpowrotnie minie też euforia z powodu zdobytej władzy, a w planach są dalsze radykalne reformy. To przyniesie napięcia i spięcia radykałów z umiarkowanymi. Będzie też trzeba się liczyć z porozumieniami po stronie opozycji, co da w perspektywie realną przeciwwagę partii rządzącej. Dziś trudno przewidzieć, czy uda się to jeszcze przed wyborami samorządowymi i liderzy partii opozycyjnych wystawią wspólne listy kandydatów, czy potrzebują dużego wstrząsu i pójdą po rozum do głowy dopiero przed parlamentarnymi. Wiele zależy od kondycji obydwu najważniejszych partii opozycyjnych, a najwięcej od Platformy.

„ Jest pytanie, co w przyszłym roku będzie się działo z Donaldem Tuskiem. Jeśli Tusk wróci do Polski może, choć nie musi, chcieć aktywnie uczestniczyć w polityce” – stwierdza prof. Dudek. Z pewnością część polityków PO oraz zwolenników tej partii wciąż za nim tęskni, bo kojarzy się im ze zwycięstwami Platformy sprzed lat. Pytanie jednak, czy jest to możliwe do powtórzenia. Profesor zwraca uwagę na fakt, że w polskiej polityce byliśmy już świadkami powrotów m.in. Leszka Millera, Jerzego Buzka, Aleksandra Kwaśniewskiego. – „W zasadzie żaden do końca się nie udał. Oczywiście, Tusk może przełamać tę passę, ale rokowania nie są pomyślne. Ja jestem sceptyczny co do efektywności wyborczej powrotu Donalda Tuska” – uważa profesor.

(Władze kancelarii Dudy właśnie przyznały sobie i pracownikom łącznie 750 tysięcy złotych premii.)

c1l-bxsxcaavwbl

Mówiąc o przyszłości polskiej sceny politycznej, rozmówca PAP wskazuje na niedostatecznie ciągle doceniane partie Kukiz15 i Partię Razem oraz przestrzega, że nie dla każdego niezadowolonego wyborcy PiS opozycja liberalna jest atrakcyjna. Suma summarum, jedno jest pewne: – „KOD – owi nie zabraknie paliwa do protestów; pytanie tylko, czy wystarczy mu energii do ich organizacji” – powiedział A. Dudek.

UDOSTĘPNIAJCIE. NIE BĄDŹMY OBOJĘTNI NA TO, CO SIĘ Z POLAKAMI DZIEJE.

c1mz6y_xeaahdqy

ILE WARTE JEST SŁOWO POLITYKA PiS?

c1mx0ohweaapy_k

Waldemar Mystkowski pisze o „zawieraniu” kompromisu przez PiS z opozycją.

kompromis

Posłowie PiS to specyficzny naród. Kolokwialnie o takich ludziach mówi się, że „udają durnia”. Jest jeszcze inne tłumaczenie, zdaje się, że bliższe prawdy. Udają durniów albo nimi są. Acz ta alternatywna nie wyklucza możliwości, iż dureń wcale nie musi udawać siebie samego, mimo wiedzy na jakikolwiek temat.

Oto rzeczniczka PiS Beata Mazurek na pytanie dziennikarza RMF FM, dlaczego dziennikarze nie są wpuszczani do Sejmu na podkomisję na podstawie jednorazowych przepustek, odpowiada, że „za bezpieczeństwo budynków Sejmu odpowiada Straż Marszałkowska, a nie marszałek”.

Czy Mazurek jest durniem, czy udaje durnia, czy to i to? Bo jak pamiętamy, marszałek Senatu Stanisław Karczewski ustalił z dziennikarzami, iż powracają do starych zasad z przepustkami dla dziennikarzy. Mazurek jednak udaje durnia, że jakoby – wg jej logiki – Straż to ustaliła z dziennikarzami.

A prawda może być jeszcze inna, bowiem prezes Jarosław Kaczyński każe Mazurek i swoim pozostałym podwładnym udawać durniów, acz wszyscy mamy świadomość, nastawiwszy uszu na słowa własne posłów PiS, iż określenie ich durniami, wcale nie mija się z prawdą. Kaczyński posłów takich, jak pani Mazurek, celowo sobie dobiera.

Partia rządząca partii PiS w pozostałych kwestiach sprowadza działanie do podobnych prymitywnych w gruncie rzeczy rozstrzygnięć. Nie są więc to żadni intelektualiści ani ludzie zdolni do przemyśleń własnych. I taką zasadę stosują do innych, w tym szczególnie do opozycji.

Jaki PiS chce zastosować „kompromis”, aby rozwiązać kryzys z protestem opozycji w sali posiedzeń Sejmu? No, jaki? – szybciutko znajdujemy odpowiedź. Tak, tak! – będą walić po kieszeniach, albo straszyć paragrafami. Tak PiS ma po swoim prezesie, który wchodząc na drabinkę, gdy peroruje do swego ciemnego ludu, używa argumentów z tego rodzaju prymitywnego arsenału.

Kaczyński już postraszył regulaminem Sejmu, a ten orzeka, iż „w przypadku uniemożliwiania przez posła pracy Sejmu lub jego organów Prezydium Sejmu może podjąć uchwałę o obniżeniu uposażenia lub diety parlamentarnej posła, w wysokości nieprzekraczającej połowę uposażenia poselskiego lub pełnej diety parlamentarnej miesięcznie na okres nie dłuższy niż 3 miesiące”.

(OD POCZĄTKU KRYZYSU SEJMOWEGO, KUCHCIŃSKI, NIE POWIEDZIAŁ ANI SŁOWA. RAZ PRZECZYTAŁ COŚ Z KARTKI POD NADZOREM POSŁA KACZYŃSKIEGO I KONIEC…)

c1mjn4swiaahcbp

PiS ma większość w Prezydium, więc opozycja dostanie po kieszeniach. Przegłosują swoją bezmyślność jednogłośnie, bo o takich, a nie innych walorach dobrał sobie za posłów prezes Kaczyński.

Także było straszenie opozycji paragrafami. W ostatnich dniach przynamniej dwukrotnie argumentu o „łamaniu prawa karnego” użył Kaczyński (w tym w Polskim Radiu 24): „Posłowie podlegają także prawu karnemu. Mamy do czynienia z akceptacją działań, które w oczywisty sposób mają charakter przestępczy”.

(WSZYSTKIM UCZCIWYM W PiS ŻYCZYMY ODWAGI. TO NIE BĘDZIE WSTYD. TO JEST SZANSA, ABY ZACHOWAĆ TWARZ.)

c1px1fxxcaasapv

Takie kompromisy mają pisowcy: karać, straszyć, a jak to nie pomoże prezes wchodzi na drabinkę (bodaj zakupioną w Tesco), z której pluje „elementami animalnymi”„gorszym sortem” i podobnymi toksynami własnymi.

Tak się rozwiązuje kryzysy. Podobno prezes nie wyczerpał tej inwencji zaognienia sytuacji. We wszelkich podziałach, konfliktach, w demolkach prezes Kaczyński nie ma sobie równych. Gorzej z budowaniem, bo tę żmudną czynność pozostawia innym. Ci ostatni budują, prezes i jego akolici niszczą – taki jest podział ról w kraju.

INTERNAUCI PROSZĄ O ZAPIS VIDEO, KTÓRY POTWIERDZI, ŻE BYŁO KWORUM. NIECH PiS UDOWODNI POLAKOM, ŻE NIE OSZUKUJE! CZEKAMY

c1l0h2zxaaa-7bv

BRAWO ZA ODWAGĘ. Polacy czekają na kolejnych uczciwych z pis.

c1penhnwqaappdt

No, to mamy Nowy Rok 2017. Jaki będzie? Jak nic nie zrobicie, będzie taki sam, jak poprzedni. Czas to my.

c1cofq8veaaxyf_

Michał Ogórek podsumowuje politycznie. Jedyną rzeczą, której PiS jeszcze nie opanował, jest opozycja. Ale gotowi są wyznaczyć kogoś do tej roli.

jedyna

Prezes na łamach „Rzeczpospolitej” zaproponował, by lider opozycji (którego sam od razu wyznaczył) miał w państwie taki status jak wicepremier. Dlaczego prezes daje tak mało i sytuuje go tak nisko?

Lider opozycji śmiało mógłby mieć przecież taki status jak premier czy marszałek Sejmu. Pełnią oni taką funkcję, jaką im się wyznaczy, np. na konferencji siadają po bokach i są witani po pośle Kaczyńskim. Jest pewne, że odejdą na jeden jego gest. Nie ma żadnych przeszkód, aby lider opozycji był traktowany tak jak oni, a nawet – aż prosiłoby się – znacznie lepiej.

Bo czy lider opozycji nie mógłby od razu mieć takiego statusu jak prezydent? Wszędzie mógłby pisać swoje imię i nazwisko. Choć nie wiadomo, czy lider opozycji zgodziłby się na tak podrzędną funkcję.

PS W felietonie świątecznym wymieszali mi się posłowie PiS – Piotrowicz i Pawłowicz. Doskonale rozumiem, że dla obojga było to zapewne równie nieprzyjemne i za to ich przepraszam. Przepraszam też czytelników, którzy zorientowawszy się, że można nie odróżniać posłanki Pawłowicz, nie byli w stanie powstrzymać uczucia zazdrości.

c1cqa60vqaagenw

DZIĘKUJEMY, ŻE JESTEŚCIE. W SEJMIE I PRZED SEJMEM.

donald-tusk-2

DUŻO ODWAGI DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY NIE SĄ OBOJĘTNI.

c1craz1uuaaahe8

Waldemar Mystkowski ocenia przyszłość poprzez orędzie Dudy.

antyoredzie

Polska ma coraz mniej prezydenta, a coraz bardziej podrzędnego specjalistę od public relations, który działa na rzecz partii rządzącej. I wcale nie musielibyśmy być zdziwieni, gdybyśmy byli normalnym krajem, w którym nastąpiła zmiana partii rządzącej, w którym byłby kontynuowany rozwój gospodarczy w ramach ustalonych gier demokratycznych.

Niestety, mamy nienormalność, demokracja jest zamieniana na fantazmat autokratyczny jednej osoby, a prezydent Andrzej Duda staje się elementem tej nienormalności.

Duda wygłosił orędzie noworoczne, w którym trudno jest usłyszeć o wspólnym projekcie Polska. Nie było w nim uwagi o większej części społeczeństwa ani o zagrożeniach dla kraju, które stworzyła jego macierzysta formacja polityczna.

Wkład Dudy w rozpirzanie kraju nie jest szczególnie wielki, bo pełni rolę sekretarza podpisującego ustawy i zaniechającego rozwiązywanie konfliktów. Prezydent Duda „stworzył” swoje przeciwieństwo instytucjonalne, antyprezydenta Dudę.

Należy się zastanawiać, ile jest w Dudzie prezydenta, a ile antyprezydenta i który z nich ma większość w Dudzie. Wychodzi mi, że na początku roku 2017 mamy więcej antyprezydenta. I orędzie antyprezydenta Dudy należy odczytywać jako opis nierzeczywistości, a nie tego, co dzieje się z ojczyzną.

Antyprezydent więc nie zajmuje się prawdą o sytuacji tu i teraz w kraju, ale snuje fantazje o kłamstwach swojej partii i rządzącym nim faktycznie prezesie PiS.

Wkład antyprezydenta Dudy na koniec ubiegłego roku to m.in. mianowanie na prezesa zdemolowanego Trybunału Konstytucyjnego osoby niechcianej w sądzie w Poznaniu, bo uznanej jako niezdolną do orzekania, a będzie ona stała na czele instytucji orzekającej o zgodności prawa stanowionego z Konstytucją.

Antyprezydent Duda coś tam bąknął o sfałszowanym głosowaniu nad ustawą budżetową w Sali Kolumnowej Sejmu, ale nie zakwestionował deprecjacji procedur demokratycznych. Za to kompletnie nie zauważył, że posłowie opozycji protestują przeciw ubezwłasnowolnieniu demokracji.

Antyprezydent nie zauważył, że między izbą reprezentantów narodu – Sejmem – a narodem wznoszony jest płot hańby, niczym mur berliński. Raz wzniesiony taki mur, jak w „Zemście” Aleksandra Fredry, będzie rósł i dzielił.

Antyprezydent nie ma niestety zdolności rozwiązywania problemów, nie ma talentów negocjacyjnych, ani wartości koncyliacyjnych, prezydent pełni funkcję antyprezydenta, który wygłosił antyorędzie. Wchodzimy w Nowy Rok 2017, który zapowiada się na gorszy niż ten miniony, a ojczyznę opanowały antywartości demokratyczne, których strzeże antyprezydent, bo gdybyśmy mieli prezydenta to stałby na straży Konstytucji.

c1ctsnjuoaaxb7d

DOŁĄCZAMY DO ŻYCZEŃ 🙂

c1cmz38ukaavcur

SZACUNEK DLA PROTESTUJĄCYCH

c03mstfveaazll4

Wojciech Maziarski pisze o obsesji prezes. Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji jednego jegomościa.

podziwu

Jesteśmy świadkami buntu, bo zabieramy pieniądze elitom, które je zagrabiły, ale warto tę politykę kontynuować, nawet jeśli tempo wzrostu gospodarczego Polski spadnie o 1 punkt procentowy – oświadczył Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla agencji Reuters.

Niebywałe. Blisko 40-milionowy kraj w środku Europy ma się rozwijać wolniej, bo musi płacić cenę politycznych obsesji zdziwaczałego, starzejącego się jegomościa, który uznał się za naczelnika państwa.

Przez ponad ćwierć wieku miliony Polaków harowały, by wydobyć ojczyznę z zacofania i dogonić zamożny Zachód. Obywatele krzątali się jak pracowite mrówki, zakładali firmy i firemki, budowali domy, fabryki i drogi, produkowali, co tylko się dało, tworzyli fundacje, reformowali oświatę, służbę zdrowia, służby publiczne.

Jedne rzeczy udały się lepiej, inne gorzej, niemniej w globalnym ujęciu polska transformacja okazała się wielkim sukcesem. I oto przychodzi człowiek, który oświadcza, że ten sukces to grabież, więc trzeba odebrać jego owoce „dotychczasowym elitom” i oddać je Misiewiczom.

dama

A kimże jest Prezes Tysiąclecia, który ma tupet postulować taką redystrybucję? Co robił on sam w czasie, kiedy tłumy jego rodaków ciężko pracowały? Przypomnijmy jego drogę i osiągnięcia.

W 1990 r., gdy Polska pod rządami Tadeusza Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza budowała zręby nowego państwa, on dostał „Tygodnik Solidarność”. Nie, nie stworzył go. Przyszedł na gotowe – i przekształcił to pismo w narzędzie do zwalczania rządu. Nawet najstarsi czytelnicy nie pamiętają jednak, by cokolwiek sam napisał i opublikował. Redagowaniem też zajmowali się za niego inni – on skupił się na jedynej rzeczy, która go interesuje: na intrygowaniu i knuciu w zaciszu gabinetu.

Potem został ważnym dygnitarzem w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy i tu też próbował wykorzystać stanowisko do knucia przeciw rządowi. Został za to wywalony przez Lecha Wałęsę na zbity pysk.

Później sklecił mniejszościowy rząd Jana Olszewskiego, który w 1992 r. próbował wykosić przeciwników politycznych przy użyciu ubeckich teczek, ale mu się to nie udało i sam się wykosił.

Byłby to już zasłużony koniec kariery pana prezesa, który w 1993 r. nie dostał się nawet do parlamentu, gdyby nie premier Jerzy Buzek, który w 2000 r. powierzył funkcję ministra sprawiedliwości Lechowi Kaczyńskiemu. Od tej pory autorytet i pozycja brata stały się dla Jarosława wehikułem politycznym. To Lech Kaczyński został prezesem nowo utworzonej partii Prawo i Sprawiedliwość, to Lech Kaczyński wygrał wybory prezydenckie i zameldował panu prezesowi wykonanie zadania, to Lech Kaczyński został przez pana prezesa skierowany na pierwszą linię frontu w walce z Donaldem Tuskiem. Ta rywalizacja zakończyła się tragicznie na pniu brzozy koło lotniska w Smoleńsku.

A wtedy pan prezes otrzymał nowy wehikuł polityczny: trumnę brata i mit rzekomego zamachu. Wsiadł do tego wehikułu, schował się za bezbarwnymi postaciami Andrzeja Dudy i Beaty Szydło, o których nikt wcześniej nie słyszał – i dojechał do władzy, o której marzył od dawna.

Podziwu godna kariera. Droga Nikodema Dyzmy to przy niej pikuś.

I teraz ten człowiek, mający na koncie tak wiekopomne dokonania, mówi ciężko harującym Polakom: tempo wzrostu gospodarczego spadnie o 1 punkt, bo muszę zaprowadzić w kraju swoje porządki. Nie wiem, jak państwu, ale mi się scyzoryk w kieszeni sam otwiera.

Nikt nie powiedział tego bardziej precyzyjnie, niż Olbrychski w „Kropce nad i”.

c03ewccukaecop8

Duda nie chce być dudkiem. Alei tak na zwasze nim pozostanie. Bo Duda nie jest dla mnie prezydentem. O ustawce Dudy i nowej prezes TK Przyłębskiej pisze w „Wyborczej” Ewa Siedlecka. Ustawka może być bardzo finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej. Ale zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK.

prezydent

Prezydent po raz pierwszy posłał do Trybunału Konstytucyjnego PiS-owską ustawę przed podpisaniem. Chodzi o zmianę prawa o zgromadzeniach wprowadzającą uprzywilejowane „zgromadzenia cykliczne”. Wniosek do Trybunału nawiązuje argumentacją do opinii rzecznika praw obywatelskich przesłanej przed uchwaleniem ustawy marszałkowi Sejmu (Marek Kuchciński nie raczył udostępnić jej na stronie internetowej Sejmu, podobnie jak niezwykle krytycznej opinii Sądu Najwyższego).

Prezydent – tak jak RPO i SN – uznaje wolność zgromadzeń za warunek korzystania z innych praw i wolności obywatelskich, przywołuje orzecznictwo TK, a nawet wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie zakazania w 2005 r. przez prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Parady Równości.

(PAN DOKTOR PRAWA SKIEROWAŁ USTAWĘ DO PANI MAGISTER PRAWA – PIERWSZE PRZEDSTAWIENIE UDAJĄCE TRÓJPODZIAŁ WŁADZY)

c03zfioviaqc00y

Czyżby w prezydencie Andrzeju Dudzie obudził się duch strażnika konstytucji? Obawiam się, że to „ustawka” realizująca polityczny plan PiS-u.

Po pierwsze, można przypuszczać, że po przejęciu Trybunału przez PiS prezydent będzie tam kierował każdą kontrowersyjną ustawę PiS-u, żeby dostała stempel konstytucyjności.

Po drugie, w tej sprawie ustawka może być bardziej finezyjna: Trybunał Konstytucyjny ma tę ustawę obalić. I w ten sposób przejęty przez PiS Trybunał ma się uwiarygodnić w oczach opinii publicznej.

I trzecia możliwość: zaskarżenie może posłużyć do odebrania wiarygodności „starym” sędziom TK, a także do pozbycia się ich z Trybunału. Najprawdopodobniej odmówią orzekania w pełnym składzie Trybunału, bo zasiądą w nim trzej dublerzy sędziów. Według orzeczenia TK z 3 i 9 grudnia zeszłego roku i postanowienia z lutego tego roku nie mają oni legitymacji do orzekania, bo ich wybór na zajęte już miejsca „nie wywołał skutków prawnych”. A jeśli sąd jest nienależycie obsadzony, to jego wyrok jest nieważny.

Jeśli „starzy” sędziowie odmówią orzekania z dublerami, zablokują tym samym możliwość osądzenia ustawy o zgromadzeniach. Bo – według ustawy o trybie działania TK – wnioski prewencyjne prezydenta (przed podpisaniem ustawy) są sądzone w tzw. pełnym składzie nie mniej niż jedenastu sędziów. A sędziów wybranych przez PiS jest siedmiu.

LEPIEJ „USTAWKI” OPISAĆ SIĘ NIE DA. BRAWO 🙂

c03f92uuaaaibos

Wtedy PiS ogłosi, że „starzy” sędziowie działają przeciwko społeczeństwu, uniemożliwiając osądzenie tak ważnej ustawy (choć przecież jeśli TK jej nie osądzi, nie wejdzie w życie i nasza wolność zgromadzeń nie ucierpi).

Może to być też pretekst do wytoczenia „starym” sędziom postępowań dyscyplinarnych. A jeśli będą konsekwentnie odmawiać zasiadania z dublerami – do czego może doprowadzić prezes Julia Przyłębska, odpowiednio wyznaczając składy i kierując więcej spraw na pełny skład – może się to skończyć karą złożenia ich z urzędu. A w razie gdyby chcieli korzystać ze zwolnień lekarskich, prezes Przyłębska nie będzie miała obiekcji, które miał  prezes Rzepliński, i naśle na nich odpowiednio skomponowaną i poinstruowaną kontrolę ZUS-u.

Do tej pory PiS blokował kontrolę konstytucyjności prawa. Teraz przeszliśmy na wyższy poziom: PiS przejął kontrolę nad ta kontrolą.

c03a0rnuoaaz2vk

Apel do Prezydenta RP. Panie Prezydencie, naród prosi o ułaskawienie Pana Falenty, Naród Błaga, Biskupi się modlą. Amen! – dir_ekt

c03jcyxuoaaanje

Waldemar Mystkowski pisze o prokuraturze, która chce zmiejszenia wyroku na ONR-owca.

spalenie

Wrocławska prokuratura uznała, że wyrok sądu w sprawie spalenia kukły Żyda jest za surowy i chce obniżenia wyroku. 10 miesięcy bezwzględnego więzienia dla piromana Piotra Rybaka prokuratura chce zamienić w apelacji na 10 miesięcy prac społecznych.

Czyżby nasz kraj pod obecną władzą stawał się chrześcijański? Przeciwnie. Prokuratura wysyła sygnał mało chrześcijańskim ruchom polityczno-społecznym, jak ONR, iż będą miały ulgi, jeżeli dopuszczą się niechrześcijańskich metod, jak spalenie kukły Żyda, który to akt nasuwa oczywiste skojarzenia historyczno-kulturowe.

Władza dopuszcza więcej brunatności. Dlaczego? Bo chce się nią wysługiwać w stosunku do opozycji i dlatego, że sama taką brunatnością się staje.

W sprawie owego Rybaka tak niska instancja prokuratury, jak Rejonowa Wrocław Stare Miasto, nie mogła decydować, ale decyzja przyszła z góry, z Prokuratury Okręgowej, a z pewnością z Krajowej. Cokolwiek o tym sądzić, widać w tym ruchu prokuratury „niewidzialną rękę Ziobry”.

Sygnowanie tej sprawy nazwiskiem ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego samo się narzuca, bo nie stoi za tym żaden namysł nad społecznym dobrem, ani tym bardziej wartość intelektualna i fachowa „czynnika z góry”. Na te dwie ostatnie wartości Zbigniewa Ziobry można tylko się żachnąć, jak to zrobiła pisowska dziennikarka Danuta Holecka, gdy Ziobrze wyrwało się z ust słowo mężczyzna, na określenie swoich walorów charakteru.

Skrajnie prawicowe organizacje i ich działacze przez obecnie rządzących są usprawiedliwiane i rozgrzeszane. PiS w ten sposób czyni ich bojówkami swoich interesów, bo nie tylko ingeruje „niewidzialna ręka Ziobry”, ale „nieskalane usta Błaszczaka”.

Błaszczak to kolejna postać o takich, a nie innych walorach, który potrafi odwrócić znaczenia i zło nazwać dobrem – oczywiście w interesie PiS. Przypominam o zdarzeniu, do którego doszło w sierpniu przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku w trakcie uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”. ONR zaatakował Mateusza Kijowskiego i Radomira Szumełdę. Błaszczak był łaskaw się wyrazić, iż to KOD zakłócił uroczystości… swoja obecnością.

Błaszczaka mimo to rozgrzeszam, bo on bez kartki nie jest zdolny sformułować własnej myśli, musi czytać to… co ma do powiedzenia, dlatego jego usta są nieskalane myślami własnymi.

Należy zatem się spodziewać, że za spaleniem kukły Żyda przyjdą kolejne akty nienawiści i ksenofobii, które nie doczekają się sankcji prokuratur i sądów. Precedens prawny staje się normatywny dla sądzenia takich aktów antychrześcijańskich. Mogą się zarzekać, klękać we wszelkich kościołach zarówno Ziobro i Błaszczak, i tak pozostaną w świetle swych czynów i słów antychrześcijańscy. Tombak nigdy nie będzie złotem, a mamy ministrów udających, że nimi są. Podróbki, ot co.

a-w

DZIEŃ DOBRY 🙂 ZAPRASZAMY NA PORANNE ĆWICZENIE WZROKU

c0qam6gxgaaqofl

Już cały internet się z tego śmieje :))) My wciąż nie przestajemy. Jarosław, Ty Polskę zostaw!

c0rhctvwqaa92si

Adam Szostkiewicz pisze o Kościele, który zawodzi.

wymowne

Kardynał Nycz postąpiłby po chrześcijańsku, gdyby poszedł podzielić się opłatkiem z protestującymi w Sejmie posłami PO i Nowoczesnej. W końcu posłowie opozycji to nie trędowaci. Reprezentują miliony wyborców, są wśród nich katolicy.

Zamiast do nich, kardynał poszedł do TVP kontrolowanej przez PiS i tam zdystansował się od protestu przeciwko pisowskiemu zamachowi sejmowemu.

Owszem, miękko, ale jednak. Metropolita warszawski powiedział w pisowskiej TVP niezmordowanie opluwającej protestujących posłów, że ich działanie jest przeciwko świętym i powinni protest zawiesić na czas świąt. Brzydko to zabrzmiało w ustach kogoś, kto jest uważany za biskupa umiarkowanego, otwartego także na poglądy nie-pisowskie wśród wiernych.

Jakiż to protest przeciw świętom? To protest mniejszości pozbawianej praw przez większość pod fałszywymi pretekstami. Posłanki i posłowie takich świąt w Sejmie nie planowali. Zmusił ich do pozostania w Sejmie PiS. W tej sytuacji miejsce Kościoła jest przy mniejszości. Tu nie chodzi o deklarację polityczną, poparcie tej czy innej partii, tylko o gest duszpasterski.

Biskupi w te święta kolejny raz stracili okazję, by przemówić po chrześcijańsku. A przecież mają skąd brać przykład. Jak nie ze św. Jana Pawła II, to może z orędzia królowej Elżbiety II, 6 minut a tyle treści i dobrych emocji. To naprawdę niezłe wzory, o niebo lepsze od pouczeń naszych biskupów radiomaryjnych. Po nich niepisowski katolik spodziewać się empatii, a nawet wysłuchania ich racji, nie może.

Ale żeby na dobrze ponad stu członków polskiego episkopatu ewangeliczną odwagę nazwania polityki pisowskiej po imieniu – „to jest dyktat, a dyktat kojarzy się nie dobrze” – miał tylko jeden z nich, emerytowany biskup Pieronek, to jednak ponury znak czasu w Kościele. A gdzie ci młodsi, obiecujący, wydawało się odporni na prawicowo-narodowe wzmożenie w stylu abp Jędraszewskiego? Czemu milczą? Przykro słuchać tego milczenia.

ŚPIEWAJMY RAZEM 🙂

c0rfrfcxgaan4wa

TAKA PRAWDA

c0q4x6yxeaawjjc

Anne Applebaum pisze dla Washington Post o polskich protestach.

mysl-cieplo

„Nieliberalna demokracja” jest niezbyt szczęśliwym określeniem będącym w obiegu dlatego, że trudno wymyślić lepsze. Wielu ludziom ta nazwa się nie podoba, gdyż uważają, że przywódca naruszający reguły demokracji w ogóle nie powinien być określany jako „demokrata” – może raczej powinno się mówić o „dyktaturze”.

c0rc8rzweaaioly

A jednak istnieje pewna postać polityki, która w praktyce wykracza poza granice tego, co nazywaliśmy „demokracją”, ale jeszcze nie jest w pełni dyktaturą, chociaż z pewnością może do niej doprowadzić, jak w Turcji czy w Rosji. W tej chwili najjaskrawszym przykładem nieliberalnej demokracji jest Polska, gdzie wybrany zgodnie z prawem rząd łamie konstytucję, zarówno pod względem litery prawa, jak i jego ducha. Od czasu przejęcia władzy jesienią 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość podważyło i pozbawiło władzy Trybunał Konstytucyjny, upolityczniło służbę cywilną i przekształciło media publiczne w prymitywny organ partyjnej propagandy. Minister obrony narodowej chce utworzyć „wojska obrony terytorialnej” podlegające bezpośrednio jemu, poza istniejącą strukturą dowodzenia. W obawie, że celem tego jest utworzenie paramilitarnych sił partii rządzącej, najwyżsi stopniem generałowie polskiej armii podali się do dymisji.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości uzyskali mandat do sprawowania władzy. Mają nieznaczną większość w parlamencie, którą uzyskali, zdobywając niewiele ponad jedną trzecią głosów wyborców, dzięki temu, że ich przeciwnicy z centroprawicy i centrolewicy byli podzieleni. Nie uzyskali jednak mandatu do zmiany systemu politycznego. Nie mają większości konstytucyjnej. Nie mają powszechnego poparcia większości wyborców. W ich umiarkowanej kampanii wyborczej nie wspominano o zmianie konstytucji, nie mówiąc już o upolitycznieniu służby cywilnej czy o wojskach obrony terytorialnej posłusznych wobec jednego tylko polityka.

c0rbfchwiaa0lmn

Co w takich warunkach powinna zrobić opozycja? Zwyczajni obywatele? Nie ma łatwych rozwiązań. Polscy politycy nadal mogą mówić przez prywatne kanały telewizyjne lub w Sejmie, co w rzeczywistości robili, chociaż z niewielkim skutkiem. Obywatele mogą demonstrować – i także to robili, wywierając nieco większy wpływ. Zwołano imponujące demonstracje w proteście przeciw atakowi rządu na Trybunał Konstytucyjny i wolność zgromadzeń. Protest kobiet w kilkunastu miastach doprowadził do wstrzymania projektu penalizacji aborcji. Wszystkie pozostałe protesty nie osiągnęły niczego poza paroma drobnymi legislacyjnymi poprawkami.

Gdy rząd dokręca śrubę, protestujący stają się coraz gniewniejsi. W ubiegłym tygodniu marszałek Sejmu wykluczył z obrad posła opozycji, który sprzeciwiał się przepisom utrudniającym dziennikarzom relacjonowanie obrad. Jego koledzy w proteście okupowali prezydium. W reakcji na to marszałek przeniósł posiedzenie do innej sali i przeprowadził tam głosowanie o wątpliwej legalności. Wydarzenia te były relacjonowane na żywo przez telewizję, tysiące ludzi przyszło więc pod Sejm, by ponownie zaprotestować.

Niektórzy z protestujących usiłowali zapobiec opuszczeniu gmachów sejmowych przez ministrów, byli nawet tacy, którzy rzucali się pod samochody. Ale i to nie przyniosło żadnych efektów. Rząd odmówił ponownego poddania pod głosowanie nieprawidłowo uchwalonych ustaw. Protestującym zagrożono postępowaniem karnym.

I tu dochodzimy do trudnego pytania: co dalej? Czy jeśli rząd postępuje niezgodnie z prawem, to właściwą odpowiedzią jest obywatelskie nieposłuszeństwo? Mogłoby to wywołać skutki odwrotne w stosunku do zamierzonych: wielu Polkom i Polakom nie podobałyby się chaotyczne albo gwałtowne protesty, a rząd grozi eskalacją działań. W ostentacyjny sposób zaparkowano przed budynkami Sejmu pojazdy do tłumienia zamieszek, co przypomniało nam komunistyczne lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku.

Dotychczas naciski zewnętrzne – protesty płynące z Unii Europejskiej, Rady Europy, Białego Domu – miały niewielki wpływ na rządzących w Polsce. Być może dlatego, że nie towarzyszyły im żadne sankcje. To jednak także stwarza dla opozycji dylemat: czy polscy politycy powinni wezwać Unię Europejską, by obcięła subsydia na rzecz Polski?

Z czasem rynki mogą wywrzeć naciski ekonomiczne. Osiemnaście miesięcy temu dyrektor jednego z europejskich banków powiedział mi, że jego polski zespół był najwydajniejszy i najefektywniejszy ze wszystkich, jakie mu podlegały. Obecnie zagraniczne banki, obawiając się nieprzewidywalnych podatków i kapryśnego systemu prawnego, sprzedają swoje polskie aktywa lub rozpatrują ich sprzedaż. Notowania giełdowe i wartość polskiego pieniądza od roku systematycznie spadają. Niemniej potrzeba czasu na to, żeby zniszczyć kwitnącą gospodarkę. Demokrację można rozmontować znacznie szybciej.

c0q_ghpxcaaztpa

Za dwa i pół roku odbędą się w Polsce nowe wybory. W jakich warunkach będą one przebiegać? Czy za dwa lata prywatne media jeszcze będą jeszcze funkcjonować, czy też rządowe naciski na reklamodawców doprowadzą do ich bankructwa? Czy sądownictwo zostanie upolitycznione? Czy subwencje rządowe dla zwolenników – wypłaty zasiłków, posady dla członków partii – staną się podstawą autorytaryzmu? Czy przeciwnicy polityczni zostaną postawieni w stan oskarżenia? Deklaruję, że tą ostatnią sprawą jestem osobiście zainteresowana: jestem żoną byłego ministra spraw zagranicznych Polski, obecnie niebiorącego udziału w polityce, którego wraz z innymi byłymi politykami przywódca rządzącej partii chce oskarżyć o „zdradę”.

Nie ma w tej chwili żadnych trafnych odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań, bo nie ma żadnych oczywistych sposobów demokratycznego zwalczania nieliberalnej demokracji. A więc pomyśl ciepło o Polakach, którzy protestują w czasie świąt – w grudniu w Polsce bywa zimno. I trzymaj kciuki, by coś takiego nie zdarzyło się także w twoim kraju.

c0o04fzxuaiu0tb

OGROMNY CIOS DLA PiS PO ŚWIĘTACH… JAK AMERYKANIE MOGLI ZAPOMNIEĆ???? NIE ZAUWAŻYĆ??? TAK BEZCZELNIE POMINĄĆ??? JAK TERAZ ŻYĆ?

c0qcqi0xcaexhyg

Waldemar Mystkowski analizuje wywiad Kaczynskiego dla „wSieci”.

rozmyslania

Wyjaśniła się tajemnica uśmiechu Jarosława Kaczyńskiego, gdy w nocy z 16 na 17 grudnia wyjeżdżał z Sejmu. On już wiedział! To był pucz. Długo musieliśmy czekać, bo aż do wydania tygodnika „wSieci” po świętach Bożego Narodzenia, dlaczego prezes rechotał w służbowej limuzynie.

jaki-prezes

Kaczyński dzieli się odkryciem z tej nocy grudniowej z braćmi Karnowskimi, a poprzez nich z nami: „Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej. To była poważna próba sparaliżowania władzy w sposób siłowy, niedemokratyczny. Jej podstawą było założenie, że nie uchwalimy budżetu”.

Poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba pełnił rolę podporucznika Piotra Wysockiego, który wszedł do Szkoły Podchorążych Piechoty w Łazienkach, przerwał zajęcia z taktyki – wygłosił mowę: „Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów”.

(STRACH MIAŁ SPARALIŻOWAĆ SPOŁECZEŃSTWO. TYMCZASEM STRACH OGARNIA WŁADZĘ.)

c0qpprfxgaat8nr

Kiedyś perory były podniosłe, dzisiaj wystarczy: „Marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje”. I mamy pucz. Za Wysockim-Szczerbą rzucili się podchorążowie ku mównicy sejmowej, jak podchorążowie 29 listopada 1830 roku, którzy weszli do Belwederu, aby pojmać wielkiego księcia Konstantego. Wówczas namiestnikowi udało się zbiec w damskich fatałaszkach, dzisiaj Kaczyński nie musiał się przebierać, acz zbiegł z marszałkiem Kuchcińskim do sali kolumnowej w tym samym gmachu przy Wiejskiej.

Szczerba i podchorążowie posłowie pozostali przy swoim, tj. przy mównicy sejmowej przez całe święta, planują prowadzić pucz do 11 stycznia, a Konstanty Kaczyński dzieli się swymi myślami i zapowiada twardą walkę z puczystami: „Chcę jasno powiedzieć: nie złamią nas. Po naszej stronie jest wielka determinacja, silny mandat społeczny. Ale nie tylko. Mamy precyzyjne rozpoznanie, gdzie są nasze słabości, i ciężko pracujemy nad ich naprawianiem.”

c0qxbj6xaaaciic

Śmiejecie się? Na Twitterze mamy istne pandemonium żartów: „Cicho wszędzie, głucho wszędzie, pucz to będzie, pucz to będzie”. „Pucz się, pucz, to potęgi klucz”. „Tam sięgaj, gdzie pucz nie sięga”. „Pucznijcie się wszyscy w głowy.”, itd.

Czyżby miał „pucz puczem się odcisnąć”? Bowiem Kaczyński antycypuje: „Czerpią z Majdanu, odwracając rzeczywiście znaczenia słów i faktów, ale czerpią. Nie wiem, jak można Polsce życzyć krwawych rozruchów. Ale, widać, tam żadnych hamulców nie ma.”

Puczyści mają na razie jedyną broń: wyłączony mikrofon na mównicy sejmowej, zaś zaborcy wstawili nowe kraty w Sejmie, tak „naprawiają słabości”. Rozumiem, że przeciw puczystom zostaną rzucone policja, Wojsko Polskie, które są w rękach zaborców demokracji, a nawet „ciężko wypracowane” Macierewicza Wojska Obrony Terytorialnej.

Nie wiem, z kim prezes PiS spędzał święta Bożego Narodzenia, ani gdzie, ale głąbość tych myśli nasuwa mi podejrzenia, iż nie sięgają głębokości piasku w piaskownicy, ani tym bardziej jakiejkolwiek plaży, zwłaszcza że teraz nad Bałtykiem szaleje orkan. Te myśli o puczu zostały zrodzone na froncie walki w jakiejś kuwecie, tylko tak mogę wytłumaczyć powyższe brednie prezesa.

c0reahwxuaecjny

c0mqoorxaaaoosn

LINK DO HYMNU KOD-u – „CZARNY WALC” I INNYCH PIEŚNI WOLNOŚCI >>>>>

Ten rok był fatalny, następny bedzie jeszcze gorszy. Chciałoby się zatrzymać czas. Będziemy musieli sobie jednak radzić. Jarosław Makowski na portalu OKO.press prognozuje.

Cytuję końcówkę jego eseju.

2017

Spadki sondażowe PiS-owskiej władzy i rosnący opór może doprowadzić do wewnętrznych tarć. Ale, by jacyś politycy mieli odwagę wyjść z PiS, muszą być czyści jak łza. Każdy bowiem, kto zechce zdradzić, musi liczyć się z atakiem nie tylko PiS-owskich wyznawców i trolli, ale także służb specjalnych. Jak wiemy, Kaczyński ma służby i nie zawaha się ich użyć. Także wobec kolegów partyjnych, gdy okażą nielojalność.
Jeśli więc mam rację, to nadchodzący rok, rok 2017 będzie czasem, w którym historię postanowiliśmy brać szturmem. Sęk w tym że gdy człowiek historię bierze szturmem, okrucieństwo i brutalność staje się codziennością. Czy wciąż sądzicie, że nadchodzący rok będzie lepszy niż miniony? Porzućcie nadzieję…

JAK WIDAĆ, NAWET ZIOBRO ZA SWOJE OSZUSTWO Z PODPISEM, NIE PONOSI KONSEKWENCJI. KARY SĄ TYLKO DLA OPOZYCJI.

c0mmb3kweaaxw76

A TAK WYGLĄDA PRAWDA. PiS KŁAMIE NAWET W BOŻE NARODZENIE.

c0mhm2rw8aadmzx

Waldemar Mystkowski pisze o plemieniu protestu, które jest większe niż popierające rząd PiS plemienię „dobrej zmiany”.

protest

Można się sprzeczać, czy poprawny statystycznie, intelektualnie i „patriotycznie” jest podział Polaków na plemiona, zwłaszcza podział w aspekcie rządzącej ekipy (za lub przeciw), a ten podział plemienny to

– barwy poparcia, barwy dobrej zmiany,
– barwy protestu, barwy opozycji.

Portal OKO.press przygląda się tym plemionom od początku i to z liczydłem w ręku. Wychodzi na to, że PiS może liczyć na stałą „dobrozmianowców”, zaś protestujących przybywa i to o stałej dynamice wzrostu – kosztem obojętnych, którym wszystko jedno. Zatem „letnich” jest coraz mniej.

„Dobrozmianowców” od początku badań, tj. od czerwca 2016 da się określić na stałym poziomie 35 proc. Przybywa plemienia „protestu”, w czerwcu tych barw było („czarnych”) 34 proc., we wrześniu podskoczyło do 40 proc. , a obecnie obrońców demokracji można zawrzeć w 43 proc.

Od tych liczb ogólnych ważniejsza jest kwota przewagi jednego plemienia nad drugim i determinacji (impulsu do działania), to będzie decydujące dla poparcia politycznego, a także odpowiedzi na pytanie: jak politycy potrafią przekuć determinacje plemion na właściwe cele polityczne.

Wielkość przewagi plemienia protestu nad „dobrą zmianą” wynosi w liczbach bezwzględnych 20 proc.

c0jgduixcaegsm_

Podział plemienny jest widoczny w przedziałach wiekowych. Za „dobrą zmianą” opowiadają się ludzie starsi, za opozycją i protestem – młodsi. W wypadku tych ostatnich istnieje jeszcze podgrupa „ucieczkowa” – deklarujących wyjazd za granicę, ucieczka przed PiS-em.

W obydwu plemionach występuje na tych samych zasadach „ewolucji” poparcia „gen aktywisty”. W obydwu plemionach największa grupa to obojętni popierający, ale to aktywiści decydują o obliczu publicznym, medialnym.

Także gen aktywisty częściej występuje wśród plemienia protestu niż dobrej zmiany. Wśród protestujących co 4 osoba chce wyjść na ulicę, a wśród popierających PiS tylko co szósty. A zatem skonkludujmy, iż zdecydowanie więcej „rodzi się” protestujących, populacji tej przybywa, więcej rodzi się buntu niż go umiera.

Badania szczegółowe tych plemion weryfikują przewagę wśród protestujących z wyższym wykształceniem oraz pochodzących z największych miast i z Warszawy.

Protestują więc – wbrew propagandzie PiS – nie ci, którzy tracą przywileje, wpływy, stanowiska, czy dobra materialne, ale ci, którym odbierana jest przyszłość i nadzieja, czyli ludzie młodzi. Przewaga płci dotyka także protestujących, kobiet jest niemal dwukrotnie więcej niż mężczyzn.

W ostatecznych liczbach bezwzględnych tych, którzy deklarują wyjście na ulicę wygląda, iż plemię dobrej zmiany może liczyć w całym kraju na 1,8 mln poparcia (równowaga płci – po 0,9 mln kobiet i mężczyzn), a grupa plemienia protestu zawiera się w wielkości 3,4 mln gotowych do wyrażenia dezaprobaty, kobiet jest aż 2,15 mln, a Polaków 1,25 mln.

Stosunek plemion wyrażających aktywność jest korzystny dla protestujących, jak 11 do 6. Tych pierwszych przybywa kosztem obojętnych, a drudzy utrzymują się na stałym poziomie. Na podstawie powyższych wielkości można przewidywać przyszłość, dużo jednak zależy od polityków, którzy winni przekuwać poparcie plemion na realizacje polityczne. A więc protestujący mają przed sobą przyszłość, bo nie chcą przyszłości oddać beznadziei „dobrej zmiany”, jest ich zdecydowanie więcej i dynamiczniej „rozmnażają się”.

Polityczna homilia arcybiskupa Głódzia. BRAK SŁÓW.

c0jl6m1xgaamwky

Kleofas Wieniawa komentuje nową jakość polityków opozycji, która właśnie wykuwa się podczas protestu na sali sejmowej.

sila

W Sejmie wykuwa się zupełnie nowa jakość polityki. Taki mamy czas świąteczny. Może tak musiało być, bo innej drogi nie ma, że strawestuję podstawową myśl procesów historycznych sformułowaną przez najwybitniejszego myśliciela politycznego obok Platona, Hegla.

Protestujący politycy dorastają w tempie takim, w jakim młodzież w trakcie wojen.

Politycy Platformy Obywatelskiej zaprezentowali Dekalog Wolności. To dużo, dużo więcej niż public relations.

c0jerzcxcaaxtla

Tomasz Lis protest ujmuje:

Czym był Czarny Protest dla obrony praw kobiet, tym protest polityków jest dla polskiego parlamentaryzmu – znak nadziei, godności, siły.

A ja?

„Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.”

c0jidbhwqaanjj2

CZEMU SIĘ DZIWISZ POLAKU? KOŚCIÓŁ MOŻNA KUPIĆ.

c0mkeroxgaauqhp

tlum

„Rodziny posła Sławomira Nitrasa, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie wpuszczono do Sejmu”

klamali

Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski radził na święta. Nie ma w całym roku drugiej takiej chwili, w której polityczne podziały ujawniałyby się tak boleśnie jak podczas wigilii. I żadne rytualne deklamacje – wygłaszane przez czynniki partyjno-rządowe o tzw. wspólnocie – tego nie zmienią.

wigilia

Mam w kwestii „wigilii w skłóconej rodzinie” osobiste doświadczenia, ale jestem ostatnim, który by komukolwiek chciał radzić. Sprawa to delikatna, bardzo indywidualna.

Jak przetrwać tę wigilię, niech się więc każdy martwi sam, ale o to, by polska demokracja nie podzieliła losu świątecznego karpia – powinniśmy się martwić wszyscy.

Dwa usypane naprzeciw siebie szańce ugruntowują władzę PiS. Im bardziej twierdze oblężone, mury wyższe, fosa głębsza – tym dla władzy dogodniej. Dlatego ta władza piętnuje opozycję jako przestępców i wyzywa uczestników ruchu KOD od komunistów, złodziei, ubeków, gestapo.

Bo to integruje obóz władzy. Przez głęboką fosę trudno kogokolwiek przeciągnąć do obozu demokracji.

c0esr1lxeaizpn5

Wielu ludzi z wielu powodów zagłosowało na „dobrą zmianę”, ale dziś nie czują się z tym komfortowo. Bronią swej decyzji sprzed roku, ale zaczynają mieć wątpliwości. Piętnowanie ich przy rodzinnej wigilii wpychałoby ich na powrót do obozu władzy.

Rozmawiajmy, wczuwając się w racje drugiej strony, z kolędą w tle, bo „muzyka łagodzi obyczaje”, o czym nie zdążył się przekonać pewien marszałek.

Każdy bowiem wyborca, który oddał głos na PiS, a dziś byłby gotów głosować inaczej – jest na wagę złota, liczy się podwójnie. Niechby autorytaryzm stracił jeden głos, a demokracja jeden zyskała.

Może demokracja zyska głos rolnika, który ziemię może kupić, ale jedynie za pośrednictwem księdza. Może zyska głos nauczyciela z gimnazjum. Głos kobiety, której odmówiono legalnej aborcji. Głos rodzica, któremu przeniosą dziecko do innej podstawówki. Głos mundurowego, któremu obcięto emeryturę. Głos wojskowego, któremu zdegradowano dowódcę. Górnika, któremu zamknięto kopalnię. Frankowicza, którego wystrychnięto na dudka. Sędziego po dyscyplinarce. Mieszkańca terenów sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim, który już nie kupi tańszej benzyny. Itd., itp.

tu-jest

Pogadajmy ze szwagrem radnym PiS nie tylko o polityce, raczej o wycince drzew, o droższych samochodach, franku i dolarze. Żadnej nachalności, ot, rodzinny small talk przy barszczu z uszkami i kutii – byle bez awantur. No i kolędy, koniecznie kolędy – łagodzą obyczaje!

Wigilia to dobry czas. Rozmawiajmy, podsycajmy w sobie ciekawość, co myśli druga strona. Może się czegoś o niej dowiemy, a sami więcej zrozumiemy. Będziemy tu przecież żyć obok siebie, wszak połowa Polaków z Polski nie wyjedzie. Nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński przegra wybory i stanie na czele zjednoczonej opozycji.

c0etbpqxeaapkgp

Podział społeczny to nie jest specyficznie polska cecha. Polska jest tylko temperatura sporu, jak ta, która doprowadziła do śmierci Gabriela Narutowicza, polska jest zapiekłość i pragnienie zemsty, jaką po wrześniowej klęsce władze Rzeczypospolitej na uchodźstwie objawiały wobec piłsudczyków i sanacji. Polska jest nasza swarliwość – i my sami na wskroś polscy.

(DZIĘKI SUPER NIANI TO BYŁA SUPER WIGILIA. SZACUNEK.)

c0e33mnxaaaumv9

Przestrzegał nas przed nami samymi nieodżałowany Jan Nowak-Jeziorański. Mówił: „My, Polacy, jesteśmy największym zagrożeniem dla Polski”, „to my nie umiemy udźwignąć naszego sukcesu i naszego zwycięstwa”.

Życzę sobie i nam wszystkim, byśmy umieli. Byśmy w godzinie próby stanęli na wysokości zadania.

Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, myślami będę z posłami opozycji na ciemnej i zimnej sejmowej sali, a o północy – na nietypowej w tym roku pasterce – przed Sejmem.

Pamiętajmy o idiotach.

tomasz-sakiewicz

TO DOPIERO POCZĄTEK PROPONOWANYCH ZMIAN. CZYTAJ LINK:

c0e2kfixeaad_dt

Waldemar Mystkowski pisze o sensie protestu w Sejmie i przed Sejmem oraz o życzeniu Polaków.

zyczenie

Czego powszechnie Polacy sobie życzą, raczej wiemy, a przynajmniej intuicyjnie. Takie życzenia wyrażają protestujący posłowie w sali obrad podczas świąt Bożego Narodzenia. Mamy do czynienia z takim ze zjawiskiem nader rzadko, a może wcale nie spotykanym w skali globalnej.

To wnosimy oryginalnego w wianie dla ludzkości, Europy. Część elit politycznych nie godzi się na demontaż ustroju demokratycznego, opisany w literaturze przedmiotu, którzy dostają wsparcia od społeczeństwa obywatelskiego wyrażającego większość narodu.

c0e7cgexuaaz1ad

Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.

oplatek

Niemniej ważne są życzenia wszystkich Polaków, życzenia polityczne dotyczące zjawisk społecznych i osób. Czego sobie życzymy, kogo sobie życzymy, a kogo nie.

W ramach świątecznego życzenia portal OKO.press zapytał o to Polaków. Pytania dotyczyły tematów obecnych na agendzie roku 2016, jak wprowadzenia reformy (bądź deformy) edukacji, protestów ulicznych, czy ma być ich więcej i czego mają dotyczyć, i bardziej szczegółowo pytano, odebrać stopnie generalskie postaciom spoczywających już na cmentarzu, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, czy też nie.

c0evnuxw8auamjm

Wyniki życzeń świątecznych Polaków sukcesywnie będą publikowane, na pierwszy ogień poszedł mniemany dla siebie Konrad Wallenrod PiS, Stanisław Piotrowicz. Jako prokurator w PRL-u formułował zarzuty w stosunku do postaci opozycyjnych, a po roku 1989 roku jego „bohaterstwo” dalej było zakonspirowane i bronił pedofilii księdza z Tylawy.

OKO.press zadało pytanie, czy Piotrowicz ma nadal być przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, być taranem politycznym swego szefa Jarosława Kaczyńskiego, który na „sukces” byłego prokuratora reaguje rechotem aprobaty. Literacko owe zjawisko można byłoby nazwać bezwarunkową reakcją przepony na demontaż demokracji.

Otóż Polacy życzą sobie w sprawie złowieszczej postaci Piotrowicza: ustąp, odejdź. 59 proc. ankietowanych życzeń wyraża się: Piotrowicz musi odejść. Toleruje go tylko 19 proc.

c0ecjkcwqaarnd

Cząstkowe badania dotyczyły Piotrowicza przeszłości i teraźniejszości. Działalność prokuratorska w PRL tarana Kaczyńskiego jest w miarę obojętna dla najmłodszych, tylko 47 proc. młodzieży (18-24 lata) jest za dymisją Piotrowicza, najbardziej krytyczni wobec jego peerelowskiej działalności są 50-latkowie, nieco większa była zgoda u ludzi po 60-tce, tradycyjnego elektoratu PiS.

Wśród zwolenników PiS Piotrowicz ma poparcie tylko 40 proc., jedna trzecia pisowskiego elektoratu chciałaby, aby ustąpił i odszedł w polityczny niebyt.

Polacy w stosunku 3:1 życzą sobie, aby Piotrowicz odszedł. Ale wiemy, iż prezes PiS nie pozbędzie się swojej ikony walki ze standardami demokratycznymi, bo nie ma tak drugiej zdeterminowanej postaci, dla której argumenty rozumu muszą ustąpić przed wolą prezesa.

m-kidawa-blonska

Wyrazy wsparcia i solidarności z całego świata.

michal-szczerba-4

CAŁY ŚWIAT PATRZY Z PRZERAŻENIEM NA SZEREGOWEGO POSŁA WYPOWIADAJĄCEGO TE SŁOWA O POLSCE.

c0e83kqxcaelnbr