Posts Tagged ‘Puszcza Białowieska’

„SYTUACJA NIE ESKALUJE” – TO ZABRZMIAŁO JAK SUKCES RZĄDU, KTÓRY PORADZIŁ SOBIE Z PROTESTEM LEKARZY… CO ZA WSTYD.

Aż trzy teksty Waldemara Mystkowski, za to świetnie opisujące zmagania Polaków z tą pokraczną władzą.

Szyszko od Rydzyka jest siekierą na polską przyrodę

Minister środowiska Jan Szyszko jest godny rekomendującego, jest reprezentantem poselskim z puli o. Tadeusza Rydzyka. PiS w zamian za promocję w mediach redemptorysty, wydziela miejsca dla jego przedstawicieli, zarówno w postaci biorących miejsc poselskich, jak i tek ministerialnych.

Jan Szyszko jest więc od Rydzyka. Można go nazywać w skrócie „od Rydzyka”. Szyszko jest bólem obecnego rządu, bo nie mogą się go pozbyć z powodu niespełnienia oczekiwań rządzących, gdyż za Szyszkę przyjdzie inny Szyszko, w postaci podobnego kłopotu, czy to moralnego, aksjologicznego, albo jeszcze innego – zwyczajnie intelektualnego.

Ten Szyszko od Rydzyka ma kłopot aksjologiczny, kłopot wartości, które sytuują się u niego po drugiej stronie diapazonu. Jeżeli dla nas coś jest wartością pozytywną, np. ekologia, to u Szyszki wartością pozytywną jest antyekologia.

A że jest ministrem środowiska, spokojnie tutaj mogę napisać, iż jest ministrem antyśrodowiska albo ministrem antyekologicznym. Dlaczego tak jest? Pośrednią odpowiedź możemy uzyskać na przykładzie tego, który trzyma pulę, a w nim Szyszkę. Mianowicie Rydzyk mógłby odpowiedzieć na powyższe pytanie, dlaczego sumienie zastępuje numerem konta bankowego.

Szyszko przejdzie do historii jako ten, który wziął się za zniszczenie Puszczy Białowieskiej, jedynego przyrodniczego obiektu w Polsce, który został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Więc Szyszko od Rydzyka na tę wieść mógł sobie powiedzieć, że on ministrem dziedzictwa światowego nie będzie, tylko parobkiem od Rydzyka. Nie piszę tego, aby łatwo kpić z Szyszki, przecież nie żartują w ten sposób ofiarni ekolodzy, którzy w Puszczy Białowieskiej przypinają się do drzew, aby wstrzymać niszczenie dobra wszystkich Polaków.

Niszczeniem Puszczy Białowieskiej przez Szyszkę od Rydzyka zajęła się Komisja Europejska, która skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a ten już drugi raz rozpatrywał tę sprawę. Tym razem jednak TSUE rozstrzygał, jak postąpić wobec kraju, który łamie polecenie najważniejszego sądu UE.

Do takiego zdarzenia dochodzi po raz pierwszy w historii Trybunału UE. Szyszko nie stosuje wyroku Trybunału, który nakazał zaprzestanie wycinki Puszczy. Poprzednio Szyszko uzasadniał, iż wycinka jest odpowiedzią na zagrożenie ze strony kornika drukarza.

Na dzisiejszym posiedzeniu (17.10.2017) Szyszko zmienił strategię obrony, zamiast kornika drukarza wycinkę uzasadniał zapewnieniem bezpieczeństwa publicznego. Pojawił się też nowy owad, który zastąpił kornika drukarza, a jest nim zgniotek cynobrowy.

Szyszko stawił się nawet z eksponatami owadów i 15 sędziom TSUE pozwolił zgadnąć, który to jest zgniotek. Co wywołało u tych poważnych skądinąd osób rozbawienie (zareagowali zażenowanym uśmiechem).

Przede wszystkim Szyszko od Rydzyka starał się podważyć wiarygodność danych dotyczących wycinki Puszczy poprzez uzasadnienie, iż uzyskano je drogą „cyberataku”. Kto jakoby dokonał tego cyberataku minister nie wyjawił. Puszcza w tym czasie też padała pod siekierami i piłami.

Szyszko jest w pewnym sensie esencją obecnego rządu. Niszczy przyrodę, niszczy polskie zasoby przyrody i to w sposób nieodwracalny. Ekolodzy przestrzegają przed tym, że Puszczy grozi zamiana z lasu naturalnego w plantację drzew. Takie są skutki braki szacunku dla rzeczywistych wartości. Szyszko od Rydzyka jest siekierą na polską przyrodę.

JERZY KRYSZAK O REFORMIE SŁUŻBY ZDROWIA. Ma rację, w tym roku PiS pobił rekord umieralności Polaków. BRAWO!

Serial z Macierewiczem z finałem w postaci wybuchu

Z Antoniego Macierewicza nie ma co żartować, jeżeli pominiemy cynizm, amoralną cechę charakteru. Piszę to, bo minister obrony jest wyjątkowo twórczy. Nikt przez siedem lat z okładem – zbliża się do ośmiolecia – nie jest w stanie snuć teorii, do których nie ma żadnych racjonalnych podstaw.

Nie potwierdzają tego żadni realni eksperci, nie ma cienia dowodu rzeczowego, namysł każdego z nas odrzuca podobne domysły, a jednak Macierewicz upiera się przy swoim. Był zamach, był wybuch, Lech Kaczyński poległ.

Nawet Jarosław Kaczyński nie daje temu wiary, co ostatnio wygłosił na miesiecznicy smoleńskiej ze swego podestu na Krakowskim Przedmieściu, że „tej prawdy do końca ustalić się nie da”. Tak zwątpić? Nie do wiary. Wszak prezes mówił, że dojdzie do prawdy. Z tego wnioskowałem, że jak Mojżesz daje sobie 40 lat na dojście. A to dopiero siódmy roczek za nami.

Z prawdą jest jednak tak, że nie da się powiedzieć, że dzisiaj ją poznamy. Jest bardziej tajemnicza niż Synaj, Gobi, a nawet Sahara, coś wiedzą o tym Beduini. I dobrze o tym wie Macierewicz. Po czterech dniach od wyrażenia wątpliwości przez prezesa minister ogłosił, że „znaleźliśmy moment wybuchu”na jednym z rejestratorów smoleńskiego Tupolewa.

„Znaleźliśmy”. Z kim Macierewicz znalazł? Ze swoją podkomisją? Słuchacze szefa MON też byli „wyborni”, bo obwieszczał to przedstawicielom klubów „Gazety Polskiej” na spotkaniu w Spale. Macierewicz jednak nie przedstawił dowodu: o, proszę tutaj, to jest ten kawałek taśmy z jednego z trzech rejestratorów, słyszycie? Jest wybuch? Jest.
Nie! Nie było podobnego słuchowiska, bo Macierewicz pospieszył się usprawiedliwić: – „Zajmujemy się obecnie analizą i wykluczeniem wszystkich możliwości innej interpretacji tego elektronicznego zapisu”. Jak już przeanalizują i wykluczą, mam nadzieję, że usłyszymy ten „moment wybuchu”.

Acz ciągle pamiętam, że któryś z „ekspertów” Macierewicza zapewniał, że moment wybuchu nie zdążył się zarejestrować. Taki wybuch był szybki albo tak szybko po nim doszło do pierdyknięcia Tupolewa o glebę rosyjską, że rejestratory nie zdążyły.

Co więc usłyszał Macierewicz, czego nie usłyszeli eksperci rządowej komisji Jerzego Millera, ani fachowcy z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Sehna? Może być jeszcze tak, że „znaleźliśmy” dotyczy instytutu, który Macierewicz w Telewizji Republika nazwał „najlepszym instytutem na świecie”. Nie wyjawił, który to jest najlepszy.

Przez niemal osiem lat Macierewicz zmaga się z „momentem wybuchu”, do którego się przyznał. Nie każdy wszak jest jak McMurphy, który dostawszy słoiczek swoich leków przechowuje je pod językiem, nie łyka, aby wypluć, bo nie lubi tych szmerów, tych momentów wybuchu.

I zdaje się, że w kolejce do okienka, w którym stoi siostra Ratched, znalazł się minister Macierewicz, wybuchł mu moment. Co go teraz może czekać? Wiadomo, lobotomia, a potem wódz Bromden (wódz jest tylko jeden) przystawi Macierewiczowi poduszkę do oblicza, aby skończyć z tą fabułą. I w ósmym sezonie serial „Tworki” zaliczy swój koniec.

ZAMIAST PŁACIĆ MILIONY ZA OCHRONĘ, MOŻNA SIĘGAĆ PO POLICJĘ, ZA KTÓRĄ PŁACĄ POLACY… ZAKPIŁ BARDZO SŁUSZNIE.

Zamach PiS na wolne wybory za pomocą bomby – ordynacji wyborczej

Jarosław Kaczyński chwali siebie i partię, a Paweł Kukiz zamierza metodą rewolucyjną walczyć o demokrację. Lubię język polskich polityków, którzy klasycznie „nie wiedzą, co mówią”. Niestety wiedzą, co chcą osiągnąć.

Kaczyński był łaskaw poinformować swoją gwardię z klubów „Gazety Polskiej” o ordynacji wyborczej, iż jest gotowa i czeka na czas, gdy z Andrzejem Dudą będzie dogadane. Kiedy będzie dogadane? Obawiam się, że po jego najbliższym spotkaniu z prezydentem.

Wówczas kilka spraw posunie się dla Kaczyńskiego do przodu, będzie można upisowić media prywatne, uchwalić nową ordynację wyborczą, która da „taką większość, która zapewni nam [nam, czyli PiS – przyp. WM] skuteczną większość”.

Wiemy nieco więcej o ordynacji, nie znamy najważniejszych rzeczy, tych pisanych małymi literkami – nonparelem. Przezroczyste urny, kamery internetowe to są bzdurki nic nie znaczące, acz kosztowne w eksploatacji, które mają przykryć rzeczy technicznie najważniejsze.

Mają być dwie komisje wyborcze w lokalach wyborczych, jedna nadzorująca przebieg głosowania i druga ważniejsza – licząca głosy. Jak ta druga ma być skonstruowana pod względem osobowym, gdzie ma dokonywać liczenia głosów i kiedy? Tutaj wachlarz „możliwości” jest duży – i w tej drugiej komisji można dopatrywać się „zapewnienia nam [PIS] skutecznej większości”.

Dojdą do tego nowe podziały terytorialne okręgów wyborczych, metoda podziału mandatów. A także nowinka: znikną jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach samorządowych.

Słynne JOW-y, które mają zniknąć, trzepnęły Kukizem do tego stopnia, iż zapowiedział „gigantyczną reakcję”, która ma polegać na tym, że wyprowadzi na ulice milion protestujących, by – o czym już wspomniałem – „drogą rewolucyjną walczyć o demokrację”.

W wypadku muzyka gigantyczna reakcja to może być tylko koncert w plenerze, ale musiałby na niego zaprosić np. Kayah, Krzysztofa Skibę z Big Cycem, Perfect ze Zbigniewem Hołdysem. Im jednak z Kukizem nie po drodze. Solo mu przyjdzie gigantycznie drzeć gębę w „walce o demokrację”.

Kaczyński za to pochwalił siebie i partię w swoim litanijnym stylu – ulubiona forma jego retoryki – powtarzając wielokroć „to jest dobry pomysł”, gdy omawiał nową schowaną jeszcze w korcu ordynację wyborczą, która powstała, bo prezes PiS „obawia się fałszerstw”.

Do takich fałszerstw wyborczych nie doszło, gdy PiS nie rządził, władzę sprawowała PO z PSL – i PiS wygrał. Teraz Kaczyński obawia się, że gdy PiS rządzi, dojdzie do fałszerstw wyborczych?

Po raz pierwszy jestem w stanie uwierzyć Kaczyńskiemu, bo oto jego podwładny szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki był łaskaw się sypnąć – bynajmniej nie nonparelem – w wywiadzie dla wPolsce, gdy zapytano go o tzw. przeliczenie głosów na mandaty: – „Będziemy pracować nad tym, żeby mieć taką większość, która zapewni nam skuteczną większość”.

Jeszcze raz powtórzę: lubię gadkę-szmatkę pisowskich retorów. Powyższy cytat z Terleckiego przełożyć należy na fucktyczny (słówko Manueli Gretkowskiej) sens jego wypowiedzi, który brzmi: –„Będziemy tak fałszować, aby mieć skuteczną większość”.

W istocie PiS za pomocą nowej ordynacji wyborczej chce zamachnąć się na wolne wybory. Fucktycznie.

>>>

CZYTALIŚCIE JUŻ KSIĄŻKĘ O ANTONIM? :))))

JEST WRESZCIE OKAZJA, ABY ŚWIAT POZNAŁ PREZESA

Tak prowadzona przez PiS polityka bezpieczeństwa może odgrodzić Polskę od Europy i świata.

Na kongresie w Przysusze wystąpił Pan Prezes i zapowiedział kontynuację polityki bezpieczeństwa. Konkretnie zaś zadeklarował, że nie wpuścimy do nas żadnych muzułmańskich uchodźców. Takie mamy prawo moralne i nie zawahamy się go użyć.

Owszem, ofiary wojny w Syrii może i próbują ratować życie, ale nie będą tego robić naszym kosztem. Co nas obchodzą cudze problemy. Mamy dosyć własnych. No, a poza tym to – jak przypomniał wszystkim Pan Prezes – nie myśmy rozpętali konflikty w Afryce i na Bliskim Wschodzie i nie my obiecywaliśmy ich rzeczywistym i rzekomym ofiarom schronienie w Europie. W tej sytuacji mamy moralne prawo powiedzieć przybyszom pukającym do bram Unii nasze stanowcze „nie”. Na antyszambrowanie w korytarzach humanitarnych też nie damy zgody. Wpuścić kogoś na korytarz, a potem wniesie manele i trzeba będzie płacić za eksmisję. Znamy takich. Nie bez powodu na naszych osiedlach korytarze grodzi się solidną kratą zamykaną na kłódkę.

Partia rządząca w ogóle robi bardzo wiele dla zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa. Na przykład już jesienią ubiegłego roku zrezygnowała z zakupu nowoczesnych helikopterów bojowych. Choć rząd naraził się na nienawistne ataki ze strony lobby zbrojeniowego niedoszłego francuskiego kontrahenta, nie ugiął się pod presją i śmigłowców nie kupił, bo wszak sprawdzona doktryna obronna powiada, że najlepszą gwarancją pokoju jest dobrowolne rozbrojenie. Od lat redukuje się na świecie potencjały nuklearne w imię zachowania bezpieczeństwa. Historia, i to całkiem niedawna, uczy, że opieszałość w procesie rozbrojenia można nawet spowodować wojnę, co się zdarzyło w Iraku. Więc na wszelki wypadek najlepiej w ogóle zlikwidować armię, czym od wielu miesięcy wyjątkowo skutecznie zajmuje się aktualny minister obrony. Jeszcze trochę i nikt nam nie zarzuci, że wspierając obce koncerny zbrojeniowe ryzykujemy bezpieczeństwo własnych obywateli. A na bojówki KOD-u i tak wystarczy OT z bejsbolami i policja uzbrojona w paralizatory.

Poza tym cały rząd ciężko pracuje nad tym, żebyśmy w żaden sposób nie ucierpieli od importowanego do Europy terroryzmu islamskiego. A to prawdziwe wyzwanie. Bo nie wystarczy, że nie wpuścimy za próg nawet jednego uchodźcy. Przecież w dobie otwartych granic w Sukiennice albo Wawel rozpędzoną ciężarówką może spokojnie wjechać terrorysta z Niemiec. Kto mu zabroni w czasach Schengen? Ataku na WTC też dokonali „turyści”, podróżujący po Stanach, jak gdyby nigdy nic, zwykłym rejsowym samolotem.

Takim „incydentom” nie sposób zapobiec dopóty, dopóki granice Polski będą otwarte dla każdego, jak wrota stodoły, więc politycy PiS już od niemal dwóch lat ciężko pracują nad ich zamknięciem. Prowokują, obrażają, kompromitują siebie i kraj, jak tylko potrafią najlepiej, a Europa nic na to. Unia jest w tej kwestii wyjątkowo uparta i doprawdy już nie wiadomo, co durnego jeszcze zrobić, by ją do Polski ostatecznie zniechęcić. Nie udało się z Komisją Wenecką. Nie wyszło z Tuskiem. To może w końcu przekona ich nasza nieustępliwa postawa w kwestii uchodźczej i wreszcie będzie można na Odrze i Bugu zamontować karty i zamknąć na kłódkę, jak w blokach na Ursynowie.

Naród, oczywiście, też popiera aktualną politykę bezpieczeństwa, na wszelki wypadek już teraz eliminując z polskich tramwajów, ulic i kościołów „podejrzany element” o ciemniejszej karnacji. Bo przezorności nigdy dosyć. W takiej Finlandii zamieszkała para Somalijczyków i w parę lat potem stanowią oni domagającą się poszanowania ich barbarzyńskich obyczajów, pokaźną mniejszość etniczną, samym swoim istnieniem zagrażającą fińskiej tożsamości i tradycyjnemu sposobowi życia. Że nie jedna para, nie somalijska i wcale nie w Finlandii? I co z tego. Coś takiego zawsze może się zdarzyć naprawdę. I ciekawe, kto wtedy będzie gorzko płakał.

A co do kwestii zagrożonych dotacji unijnych, że niby kasę bierzemy, a uchodźców nie chcemy, to Europa jeszcze długo się nam nie wypłaci za wojnę, Powstanie, Jałtę i inne niegodziwości. Albo takie, na przykład, rozbiory. Koniecznie musimy im też doliczyć do rachunku krzywd wszystkie straty, jakie poniosła nasza kwitnąca gospodarka przez przymusowe zniesienie poddaństwa. Dość przypomnieć, ile pieniędzy kosztowały rezydencje magnackie, które po likwidacji pańszczyzny popadły w ruinę, i żeby je teraz oddać prawowitym właścicielom trzeba w nich było porobić remonty kapitalne z budżetu. Bo wstyd oddawać zdewastowane… Tak więc – kasa i tak się nam należy za stulecia krzywd, jakich doznaliśmy jako Naród od naszych sąsiadów, kiedy oni czerpali zyski z kolonii na Madagaskarze (a, nie, na Madagaskar to my chcieliśmy wysłać Żydów z Drugiej Rzeczypospolitej, co jednak nie ma w tych rachunkach nic do rzeczy).

Mamy więc teraz moralne prawo żądać od Unii, Ameryki, Rosji i wszystkich świętych bezpieczeństwa i pieniędzy. Twardo upomnimy się o to także u prezydenta USA, który w najbliższych dniach odwiedzi Warszawę, by potwierdzić solidarność z Polską i zrozumienie dla naszych słusznych roszczeń. Pewnie – na to liczymy – zadeklaruje także dalszą chęć obrony naszych interesów.

Chociaż jednak ten konkretny prezydent raczej nie zrobi tego bezinteresownie, bo wszyscy oni, tam na Zachodzie, za nic mają zwykłą ludzką solidarność. Tylko kasa się dla nich liczy. Donald Trump już w kampanii zapowiadał, że Ameryka pomoże tylko tym, którzy za to solidnie zapłacą. I teraz pewnie zamiast o pokoju na świecie, będzie mówił o inwestycjach w obronność, przy okazji próbując nam wcisnąć trochę przestarzałych Boeingów bez offsetu. No, ale za to publicznie nazwie Polskę przyjaciółką Ameryki i poklepie po ramieniu Prezydenta Niektórych Polaków. Chociaż o wizach raczej nic nie wspomni. Bo przecież Ameryka ma prawo decydować, kto przekracza jej granice. Budują nawet mur (znaczy – mieli budować) na granicy z Meksykiem.

My zaś, jak już Unia zrewiduje prawo do swobodnego przekraczania jej wewnętrznych granic, też oddzielimy się od wszystkich zagrożeń solidną barykadą. A jak już pojedziemy za granicę, to tylko do specjalnych „polskich” stref z naszą obsługą, schabowym, Zenkiem Martyniukiem i „Kocham cię Polsko” w tv. W końcu to chyba normalne, że się trzeba zabezpieczyć. Robimy to zresztą od dawna, w związku z czym okazaliśmy się najbardziej przezornym ze wszystkich narodów. Bo grodzimy się już od całych dekad, tymczasem uchodźcy to stosunkowo nowa sprawa. Nie ma nad Wisłą miasta, gdzie nie byłoby chociaż jednego osiedla ze szlabanem. Większej ulicy bez monitoringu na każdym rogu. Samochodu bez kamery za szybą. Agencji ochroniarskich to mamy chyba najwięcej w Europie. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to już w tej chwili jesteśmy- zdaje się – światowym liderem.

Nasi ważni politycy też nie ruszają się nigdzie, także do Sejmu, bez ochrony, a minister obrony to nawet przez ulicę nie przejdzie inaczej, niż w licznej asyście, chociaż dokoła sami Polacy. Tymczasem taki Donald Tusk chodzi po Brukseli bez obstawy, jakby nie wiedział, że nieopodal Tusk Tower jest islamskie getto, a wokół pełno nie tylko chodzących wolno Belgów, ale też niedokładnie zidentyfikowanych imigrantów muzułmańskich. Że też się nie boi i to nie tylko o życie, ale zwłaszcza o swoje wartości, wiarę i tożsamość…
Cóż, niektórzy po prostu lekceważą zagrożenia i nie dbają o bezpieczeństwo swoje, bliskich i Narodu. No, ale potem, jak się już wynarodowią, albo nawet zmuzułmanią, będą mogli mieć pretensje wyłącznie do siebie.

My tam twardo stawiamy na obronę terytorialną, jednocześnie redukując (dla bezpieczeństwa) potencjał bojowy armii, inwestujemy w służby, piszemy ustawy o powszechnej inwigilacji i śmiało idziemy na zwarcie z Brukselą w kwestii uchodźców, bo może w ten sposób uda się ograniczyć unijną swobodę podróżowania i otoczyć większą ochroną nasze granice.

Wtedy sprawimy sobie jeszcze więcej krat, ochroniarzy, podsłuchów i kamer. Bo wszak największym zagrożeniem dla prawdziwych Polaków są nie-Polacy (albo pseudo-Polacy), czyli ci, którym się nie podoba polityka bezpieczeństwa aktualnego rządu.

KTO Z WAS JESZCZE DZIĘKUJE, ŻE NIE SPOTYKA KOLUMNY SZYDŁO NA DRODZE? 🙂

Za: dziennik.pl

Zarzut przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia odczytała we wtorek policja opozycjoniście z czasów PRL Władysławowi Frasyniukowi. Sprawa dotyczy zajść podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

We wtorek Frasyniuk wraz ze swoim obrońcą mec. Piotrem Schrammem stawili się w komisariacie w podwrocławskiej Długołęce. Przed komisariatem zgromadziło się kilkadziesiąt osób wspierających Frasyniuka – m.in. działacze Komitetu Obrony Demokracji i organizacji Obywatele RP.

Władysławowi Frasyniukowi został odczytany zarzut dotyczący art. 52 Kodeksu wykroczeń, czyli przepisu, który został sformułowany w związku nowymi regulacjami dotyczącymi cyklicznych wydarzeń – poinformował mecenas. Według tego przepisu, wykroczenie popełnia ten, kto „przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia”

Mecenas dodał, że sprawa jest prowadzona przez warszawską komendę policji, a w Długołęce (ze względu na miejsce zamieszkania) Frasyniuk został tylko przesłuchany. – Warszawska komenda podejmie decyzję, czy zostanie sporządzony wniosek do sądu o ukaranie pana Frasyniuka – powiedział.

Frasyniuk nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu kara ograniczenia wolności lub grzywny.

Mec. Schramm powiedział, że jeżeli warszawska komenda zdecyduje o skierowaniu wniosku o ukaranie Frasyniuka, to on skieruje pytanie prawne do Sądu Najwyższego. – Pytanie o zakres tego, jak rozwiązywać konflikt wartości między art. 52 Kodeksu wykroczeń, który mówi o tym, że się przeszkadza legalnej manifestacji, a art. 57 Konstytucji RP, który mówi o tym, że człowiek ma prawo do tego, by manifestować nawet wtedy, gdy władza jest legalnie wybrana. (…) Obywatel ma prawo wyrażać sprzeciw wobec władzy legalnie wybranej, korzystając ze swojego uprawnienia wynikającego z art. 57 Konstytucji RP – mówił pełnomocnik Frasyniuka.

Frasyniuk zapowiedział, że będzie uczestniczył w kolejnej manifestacji z okazji obchodów miesięcznicy smoleńskiej. – Spotykamy się – wszyscy wolni obywatele – 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu w obronie uniwersalnych, europejskich wartości, ale także tych wartości, które są zapisane w Konstytucji RP. Nie ma cienia wątpliwości, że mamy pełne prawo, wynikające z konstytucji, manifestować swój sprzeciw wobec pozbawiania nas prawa do sprzeciwu wobec władzy. Mamy prawo do sprzeciwu wobec dewastowania państwa prawa – mówił Frasyniuk. Dodał, że jest „jednym z obywateli i zawsze będzie stał po stronie obywateli”.

 

Czy ktoś z Was ma jeszcze wątpliwości, dlaczego PiS rządzi w Polsce? 😂😂😂

Waldemar Mystkowski pisze o „zachowaniach” Szyszko.

Szyszkę będą popierać solidarnie córki leśniczego i synowie

Jan Szyszko załatwia posady różnym córkom leśniczego, więc oczekuje, że córki leśniczego, tudzież synowie, a nawet ojcowie owego drobiazgu odwdzięczą się i załatwią ministrowi poparcie.

Taka solidarność wśród sympatyków PiS jest wymagana i dostarczana autobusami. Adam Wajrak pisze o tym, jak córki i synowie leśniczych organizują poparcie w Krakowie, gdzie odbywa się Konferencja UNESCO. W najbliższy czwartek UNESCO zajmie się sytuacją w Puszczy Białowieskiej.

Więc solidarny z córkami leśników Jan Szyszko załatwił sobie ich poparcie. Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie Jan Kosiorowski organizuje 4 lipca o godzinie 16-tej przed Krakowskim Centrum Kongresowym, w którym rozpoczyna się sesja UNESCO, protest przeciwko wprowadzeniu pod obrady Konferencji sytuacji w Puszczy Białowieskiej.

I tak – 12 Nadleśnictw RDLP ma wysłać na protest 50 osób – pracowników z rodzinami – a cztery Nadleśnictwa (Gorlice, Nawojowa, Niepołomice, Krzeszowice) po 100 osób. Ważna informacja dla protestujących córek i synów popierających Szyszkę – dojazd do Krakowa, transparenty itp. sfinansują nadleśnictwa. I najważniejsza informacja, obligująca leśników: pracownicy Lasów Państwowych mają wystąpić po cywilnemu.

Wajrak tę informacje czerpie z ulotki, którą przeszwarcował mu jakiś leśnik. Opatruje jednym zdaniem komentarza: jednak leśnicy wstydzą się munduru. To tak, jakby Macierewicz wysłał wojsko na wojnę po cywilnemu.

A co do zwożenia autobusami poparcia to powszechna praktyka w PiS. Przecież każdy poseł i senator partii ma zwieźć Kaczyńskiemu w tym samym czasie po 50 cywilów (a nie w mundurach PiS, acz nie wiem, jak wygląda ichni mundur) na poparcie Donalda Trumpa na plac Krasińskich, gdy będzie przemawiał.

Jedni popierają, drudzy się sprzeciwiają. Ale to te same złogi – ostatnio ulubione słówko Jarosława Kaczyński. Złogi komusze.

Nasze początki.

FOTO-KRAJ

>>>

Posłanka PiS Bernadeta Krynicka dwa tygodnie temu mówiła o „stryczku dla zdrajców ojczyzny”. Zdrajcy to ci wszyscy, którzy nie głosowali na PiS. Krynicka zrozumiała swój błąd, ale wcale się nie wycofuje i nie zamierza przepraszać. „Nie mam za co”:

mówiła

Krynicka jest przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. pielęgniarek, położnych i innych pracowników opieki zdrowotnej. W czasie kryzysu w Centrum Zdrowia Dziecka nie zebrał się ani razu. Posłanka PiS twierdzi, że pielęgniarki, które właśnie zakończyły protest, były politycznie inspirowane przez partie opozycyjne i KOD.

Minister środowiska Jan Szyszko powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za niszczenie Puszczy Białowieskiej.

jeśliPolacy

Puszcza Białowieska się nie obroni. Owszem, odrośnie do dzisiejszej postaci za kilkaset lat, jeśli nasz gatunek przestanie wydawać na świat barbarzyńców, a w najgorszym wypadku trochę później, jeśli nie przestanie i ludzkość wyginie. Ale ja jestem egoistą – chcę zachowania dzikiej puszczy teraz, a nie jej odradzania przez kolejne pokolenia. Chcę się nią nacieszyć przez ten krótki czas, jaki mi został, zanim zjedzą mnie ludzkie odpowiedniki tego, czym kornik drukarz jest dla drzew.

Jeśli jesteśmy choć trochę cywilizowanym narodem, Szyszko przed Trybunałem stanąć powinien. Tak jak stanąć powinien minister kultury i dziedzictwa narodowego, który kazałby rozebrać zamek w Malborku na cegły i sprzedać do hurtowni materiałów budowlanych, albo przerobić rzeźby Wieliczki na sól i wysłać w paczkach do sklepów spożywczych. Malbork i Wieliczka też są pomnikami z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Słuchacze Radiowej Trójki zwołują się, aby zaprotestować. Ich ulubione – ale wszystkich rozumnych – radio jest przeflancowywane na Radio Narodowe.

słuchacze

Na Facebooku, na stronie „Ratujmy Trójkę” skrzykują się na 26 czerwca. Na Myśliwieckiej 3/5/7 chcą zaprotestować przeciwko wszystkim ostatnim zmianom – personalnym i programowym.

W środę wieczorem z programem trzecim pożegnał się Jerzy Owsiak. Prowadził autorski program muzyczny „Się kręci”. – Nowa ramówka, a zwłaszcza wprowadzenie współzałożyciela miesięcznika „Fronda” [Grzegorza Górnego] do współprowadzenia środowego klubu Trójki, tak dalece odbiega od mojej filozofii, że trudno pogodzić autorski pomysł redaktora realizowany o godz. 21, bardzo upolityczniony i bardzo ciężki w swojej zawartości, z moim programem, który startuje o godz. 22 i jest muzycznie i słownie adresowany do ludzi, którzy wyznają zasady i wartości przyświecające takim projektom jak chociażby Przystanek Woodstock – tłumaczył Owsiak na antenie powody swojego odejścia – Kompletnie nie styka się to z moim pojmowaniem klimatu radiowej Trójki, który stał się legendą i wzorem radia publicznego.

największa

Największy amerykański dziennik „Washington Post” przestrzega rząd PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Kwestia Trybunału Konstytucyjnego zagraża demokracji w Polsce i może wpłynąc na zbliżający się szczyt NATO. Piszą:

washington1

„Jarosław Kaczyński ryzykuje, że zepsuje własną wizytówkę. Zamiast podkreślić determinację NATO w walce ze zwiększonym zagrożeniem ze strony Rosji, szczyt NATO może zostać przyćmiony przez polaryzującą i dzielącą Polaków debatę o innym zagrożeniu – dla demokracji i rządów prawa w Polsce”.

Dalej:

„Prezydent Obama musi być gotowy na publiczną konfrontację z rządem PiS w sprawie naruszeń demokracji w Polsce, jeśli rząd nie zmieni swojego podejścia przed szczytem NATO. Kaczyński musi zrozumieć, że jego polityka może zagrozić relacjom Polski z USA – i przez to narusza bezpieczeństwo Polski”.

PiS dzień w dzień niszczy Polskę i psuje nasz obraz. Szarańcza u władzy. Ale to my ją dopuściliśmy do rządów.

Ckh_eagUkAA18F_