Posts Tagged ‘Rafał Trzaskowski’

Marsz Dudy i Morawieckiego w oprawie stanu wojennego

PiS kroczy drogą wytyczoną przez WRON Wojciecha Jaruzelskiego.

Komentatorzy polityczni nie radzą sobie z zakazem Marszu Niepodległości, jaki został wydany przez ustępującą prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz. Klapki partyjne mają nie tylko prawicowi publicyści. Ta polska przywara znana jest od kiedy w Polsce mniej więcej zrozumiano, czym jest podział na lewicę i prawicę, czyli od zawsze.

Czytam, że Gronkiewicz-Waltz cynicznie chce postawić rząd w kłopotliwej sytuacji, a nawet, iż nacjonaliści zostali wprowadzeni do głównego nurtu w wyniku gry między PiS i PO. Raczej polityków tej ostatniej partii nie widziano nigdy na marszach nacjonalistów, a pisowców zawsze było pełno i bronili jeszcze niedawno Marszu Niepodległości.

Spójrzmy na gołe fakty i przypuszczenia, które mogą być nawet pewnikami. Niedawno prezydent Andrzej Duda powiedział, że kalendarz ma tak napięty, że nie znajduje czasu na marsz z nacjonalistami, Mateusz Morawiecki też się od niego odżegnał.

Prezydent Warszawy chciała uzyskać odpowiedź od komendanta policji, jak będzie wyglądało zabezpieczenie marszu. Nie uzyskała, bo podwładny Joachima Brudzińskiego nie kwapił się do odpowiedzi. Więc co miała zrobić Gronkiewicz-Waltz?

Mogła machnąć ręką. Większość tak by postąpiła, ale po Gronkiewicz-Waltz przychodzi Rafał Trzaskowski – i zakaz marszu wygląda na jego decyzję. Zresztą jeszcze aktualna prezydent Warszawy w pierwszych słowach uzasadniających zakaz marszu mówiła o konsultacji w sprawie tej decyzji z Trzaskowskim.

A zatem – Trzaskowski niejako zapowiedział, jaki będzie jego stosunek do tego typu imprez nacjonal-neofaszystowskich. Do tego nie trzeba żadnej inteligencji większej od Forresta Gumpa (IQ 72), wystarczy w garderobie zdjąć klapki z oczu. Komunikat Trzaskowskiego brzmi: stop nacjonalistom, zza pleców których wyrastają rodzimego chowu naziole.

Trzaskowski musiał zdawać sobie sprawę, że z tej akcji wyniknie reakcja. Jaka? Przede wszystkim organizatorzy zakazanego marszu mogą odwołać się do sądu, tak jak we Wrocławiu, gdzie decyzja zakazu podjęta przez Rafała Dutkiewicza została przez sąd uchylona.

Ba, było to wymuszenie na politykach PiS (Andrzeju Dudzie i Mateuszu Morawieckim), aby ciężar odpowiedzialności za obchody 100. rocznicy wzięli na swoje barki. I od razu prezydent spotkał się z premierem. 4 dni przed 100 rocznicą niepodległości ani Duda, ani Morawiecki nie mieli pomysłu na wspólne obchody. Wymyślili to, co tylko PiS potrafi wymyślić – przejąć inicjatywę, zmieniając jej nazwę.

A więc nacjonaliści zostali pozbawieni Marszu Niepodległości, który teraz będzie nazywał się Biało-Czerwonym Marszem. Duda wraz z Morawieckim ponadto nabyli nowe kalendarze i jednak pomaszerują wytyczoną przez nacjonalistów trasą, a nawet jak to oni – wzywają do wspólnoty, czyli wszyscy mogą brać udział w tym naprędce zdefiniowanym kierdelu baranów.

Ale jest problem prawny, bo ustawa o zgromadzeniach w rozdziale 2, art. 7 mówi o nowym zgromadzeniu, które musi być zgłoszone najpóźniej na 6 dni przed planowaną datą. Czyli z tego wynika, iż nie ma czasu na nowy marsz. Może być przez prezydenta i premiera przejęty na siłę zakazany marsz.

Jeżeli sąd anuluje zakaz, to będziemy mieli do czynienia z Marszem Niepodległości nacjonalistów przemianowanym przez Dudę i Morawieckiego na Biało-Czerwony Marsz. I jeszcze jeden szczegół: za porządek odpowiadać ma Wojsko Polskie, bo to ono zostało zgłoszone jako organizator.

Pointując: 100 rocznicę niepodległości mamy w oprawie stanu wojennego, tj. wojskowego. I bodaj o to chodzi PiS, która to partia kroczy drogą znaną już w latach 80. ubiegłego stulecia wytyczoną przez WRON Wojciecha Jaruzelskiego.

Trzaskowski naprzeciw przebierańca, jak Warszawa nazywa kandydata PiS

Rafał Trzaskowski określił determinację, z jaką będzie walczył o prezydenturę Warszawy: „Byłoby rzeczywiście bardzo trudno dla opozycji, gdybyśmy przegrali Warszawę, wygrać kolejne wybory”. Warszawa musi być wygrana, tym bardziej że wszystkie sondaże dają kandydatowi Platformy i Nowoczesnej 8-10 proc. przewagi nad kandydatem PiS.

Na razie ten ostatni walczy z Donaldem Tuskiem, którego zdjęcia zapłakanego na pogrzebie Sebastiana Karpiniuka podpisał na swoim koncie jako zachowanie po porażce Niemców z Meksykiem na mundialu w Rosji. Patryk Jaki to osoba z syndromem Jacka Kurskiego, wszystko kojarzy mu się z Wehrmachtem.

Taką ma opcję – antyzachodnią, antyniemiecką. Walka Trzaskowskiego z kandydatem PiS głównie odbywa się w mediach, podobno na ulicach Warszawy jest dużo lepiej. Trzaskowski opowiadał z Radiu Zet: „Widzę reakcje na ulicach Warszawy – są jednostronne. Mówią: proszę tego przebierańca nie dopuścić, broń Boże, do wygranej”.

Przebieraniec – to rzecz jasna kandydat PiS. Koalicja PO-N nie została poszerzona o inne podmioty polityczne, nie dogadała się z lewicą, a konkretnie z SLD. Trzaskowski: „Rozumiem, że SLD chce wystawić swojego kandydata, bo chcą budować tożsamość. Myśmy bardzo długo próbowali ich przekonać, żebyśmy poszli razem, ale niestety tak wyszło. Ubolewam nad tym”.

Z kolei Jan Śpiewak nie jest już kandydatem koalicji Inicjatywy Polska, Partii Razem i Stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa. Tak utrzymuje Barbara Nowacka. Śpiewak wyskoczył przed peleton i dokonał samonamaszczenia. Acz wcześniej był po słowie z Pawłem Kukizem i z pewnością to mu nie pomogło.

Kukiz nawet na swój koślawy sposób skomentował rezygnację lewicy ze Śpiewaka: „Już nie będę więcej mógł w jakikolwiek sposób wspierać pana Śpiewaka, by nie obraziła się na pana Śpiewaka pani Nowacka, pan Zandberg i żeby pan Śpiewak nie został na lodzie”. Kukiz może nie wiedzieć, że wybory samorządowe odbędą się przed porą zimową.

Trzaskowski ma przeciw sobie nie tylko faceta z syndromem Jacka Kurskiego, ale miazmat nieobecnej lewicy, z którą się nie dogadał, bo ta nie może dogadać się ze sobą.

„Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem”. Zaduszki za Piotra Szczęsnego pod PKiN

Adam Szostkiewicz na swoim blogu pisze o Szarym Człowieku, czyli Piotrze Szczęsnym (fragmenty).

Zaduszki Szarego Człowieka

Władza i media ją popierające mają nadzieję, że sprawa protestacyjnego samopodpalenia się Szarego Człowieka szybko zostanie zapomniana. W katolickim kraju, w czasie świątecznym poświęconym zmarłym, nie milkną głosy pogardy wobec Piotra S. i tych, którzy przynoszą znicze ku jego pamięci. Jak żyć w takim kraju, nie będąc miłośnikiem „dobrej zmiany”?

Niektórzy z przynoszących znicze już są szykanowani przez władzę. W Gorzowie Wielkopolskim policja wszczęła dochodzenie w sprawie zniczy, nekrologu i hasła „Macie krew na rękach” pod biurem poselskim pisowskiej minister pracy Elżbiety Rafalskiej. Pikietę obywatelską przed biurem obserwowali cywilni agenci.

(…)

O ileż przyzwoiciej byłoby zamiast posyłać policjantów, wygłosić krótkie przemówienie z kondolencjami dla Rodziny Szarego Człowieka i uderzyć się w piersi nie obecnej opozycji, lecz własne. Przecież pan Piotr też był obywatelem i patriotą, tak samo jego rodzina. Im też zależy na Polsce. Wszystkim należy się szacunek, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy.

Po ministrze Błaszczaku czy Kamińskim, po pośle Kaczyńskim czy premierce Szydło raczej się takiej przyzwoitości nie spodziewamy, ale od czego mamy „prezydenta wszystkich Polaków” i prymasa Polski? Nigdy nie jest za późno na przyzwoite zachowanie.

Dwa teksty Waldemara Mystkowskiego.

Burzyć mury to być otwartym na drugiego i na przyszłość

Polski katolicyzm to dziwna odmiana chrześcijaństwa. „Dziwna” – to zresztą bardzo lekkie określenie. Kilku egzorcystów diecezji płockiej opublikowało apel wzywający rodziców, aby nie pozwolili swoim dzieciom uczestniczyć w „inicjatywie zwanej Halloween”. Apel opublikowany został przez Katolicką Agencję Informacyjną, najważniejsze katolickie portale „Gościa Niedzielnego” i tygodnika „Niedzieli”. Tym samym – jakby – ten apel był oficjalnym stanowiskiem Kościoła katolickiego.

Czym jest ten apel? Jego pierwszy cel to wyzwolić lęk przed innością. Lęk to najlepsze narzędzie manipulacyjne, zalękniony zamienia się w agresora. Dziwna odmiana polskiego chrześcijaństwa działa ręka w rękę z dzisiejszą władzą. Ten lęk wyzwolił w dużej części Polaków bojaźń przed imigrantami i uchodźcami, przed mniemaną islamizacją, przed laicyzacją i przed przemianami kulturowymi, takimi jak gender.

Rządzący osiągnęli w tym sukces. Polska zalękniona jest łatwa do rządzenia, bo to Polska wycofana. naród wówczas nie żyje, nie jest otwarty, tylko broni się przed życiem, przed pełnią życia.
Znienawidzony przez władze PiS wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans wygłosił w Watykanie kapitalne przemówienie o swoim chrześcijaństwie: – „Moje chrześcijańskie dziedzictwo nic dla mnie nie znaczy, jeśli prowadzi do wykluczania innych niż my. Jeśli bycie chrześcijaninem nauczyło nas czegokolwiek przez ostatnie dwa tysiące lat, to umiejętności patrzenia na świat oczami „innego”. Nawet, gdy jest to afrykański uchodźca”.

Słowa Timmermansa są trawestacją z Dziejów Apostolskich, które mógł napisać św. Piotr, którego uważam za największego polityka w dziejach świata. To on swoimi misjami wywalczył przestrzeń dla chrześcijaństwa, dla tego imperium wiary, które dwa tysiące lat po nim wciąż jest największe.

Polski ryt chrześcijański w istocie jest antychrześcijański, bo nie ma w nim naczelnej wartości – solidarności. Bycie z drugim, pomaganie innemu. I znowu na pomoc przychodzi nam Timmermans, który w Watykanie mówił: – „Dzisiaj wierzymy, że nasze dzieci będą miały w życiu gorzej, niż my. Jeśli jedyna perspektywa, jaką mamy, to strata, zaczynamy pilnie strzec tego, co posiadamy. Wtedy sąsiad staje się wrogiem, a nie przyjacielem – jest to więc sprzeczne z zasadą solidarności. Jeśli widzę, że ktoś cierpi i obawiam się, że też mogę zacząć cierpieć, będę się trzymał od tej osoby z daleka – żeby się nie zarazić. To właśnie dzieje się dzisiaj w Europie – i musimy to naprawić”.

W Polsce przeżywamy kryzys wartości. Polityk polski potrafi powiedzieć z trybuny w Sejmie do innych: kanalie, mordy zdradzieckie, zaliczyć nas do gorszego sortu. Na tym ma być ufundowana Polska? Na nienawiści, odrazie, negatywnych odczuciach do bliźniego?

Wracam jeszcze raz do Piotra S., do którego będziemy co rusz wracali, obyśmy nie zmarnowali tego, co nam zostawił. Im dalej od jego samospalenia i śmierci, tym więcej dowiadujemy się, jakim był człowiekiem, ale dowiadujemy się też więcej o sobie.

Przede wszystkim Piotr S. to Piotr Szczęsny. W te dni zaduszne otwórzmy się na Piotra z Niepołomic: – „A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!”.

Mamy o czym myśleć, a jeszcze więcej – działać. – „Musimy traktować nasze dziedzictwo jako zaproszenie, a nie jako przeszłość” (Timmermans). Musimy burzyć mury lęku, bo nimi podzieleni zostaniemy tchórzami, dla których wolność jest zbędna.

I JAK COŚ TAKIEGO NAZWAĆ? trwa…

Jawny Orwell PiS

Projekt ustawy o niejawności życia publicznego nosi oczywiście nazwę ustawy o jawności życia publicznego.

PiS do Orwella wnosi kosmetyczne poprawki, bo dzieło opisujące działania partii Kaczyńskiego nie nosi już tytułu „Rok 1984”, bo ten minął, ale winno być wznowione jako „Rok 2017”, a jeżeli PiS utrzyma się u władzy – czego nie życzę mojej ojczyźnie i dzielnym rodakom – „Rok 2018”.

Ustawa o jawności została napisana przez specsłużby, które z tytułu formalnego prowadzą działalność niejawną. Czy ktoś pojmuje ten absurd? Mamy jednak do czynienia z PiS, które sprawuje władzę absurdalnie, a nawet dadaistycznie. Rządzi prezes PiS, a nie premier, ośrodek decyzyjny jest na Nowogrodzkiej, a nie w Al. Ujazdowskich. Ministerstwo Obrony Narodowej jest Ministerstwem Głupich Kroków, bo nikt o zdrowych zmysłach nie przypisze Antoniemu Macierewiczowi zdolności do formułowania zadań obronnych dla Wojska Polskiego. Zachowuje się zresztą wzdłuż szpaleru żołnierzy tak, jak John Cleese w słynnym skeczu Monty Pythona.

I tak jest z jawnością. Informacji nie uzyska ten, kto arbitralnie zostanie zaliczony do „uporczywych”, a także nie uzyska, gdyby realizacja wniosku o informację „znacząco utrudniałaby działalność podmiotu zobowiązanego”. A kto chciałby udzielać niewygodnej dla siebie informacji, a może i kompromitującej? Zalicza się wówczas go do upierdliwców i utrudniających działalność.

To nie jest prawo do informacji, a jest to prawo do odmowy udzielenia informacji. Ciągle podkreślam, że język stosowany przez PiS nie jest językiem polskim, ale językiem totalitarnym, dla nas zrozumiałym ze względu na niedawno odeszły reżim jako język sowiecki. Całkiem zgrabnie określonym przez Bareję: „I co nam zrobisz?”.

Kolejną blokadą, aby nie ujawnić nieprawidłowości w urzędach państwowych jest opłata za przygotowanie informacji. Do tej pory opłata istniała, ale nie powodowała, że informacja nie została udzielona. Teraz opłata będzie żądana, czyli wymagana wcześniej, co będzie kolejną metodą, aby nie ujawniać.

Jawność życia publicznego poszerza krąg osób, które zobowiązane są składać oświadczenia majątkowe. Do posłów i samorządowców dochodzą egzaminatorzy na prawo jazdy, strażnicy miejscy, pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy, Prokuratorii Generalnej RP, urzędnicy służby cywilnej. A nawet strażacy.

O co chodzi? O haki chodzi, aby można w razie potrzeby wyciągnąć z oświadczeń niejasności – a te zawsze się pojawiają, gdy chodzi o pieniądze. Wówczas niewygodnego obywatela wydala się ze służby i na jego miejsce wsadza posłusznego pisiewicza.

Praktycznie ustawa znosi ochronę danych osobowych. Np. komuś odmówiono wydania na coś koncesji ze względów nieodpowiednich cech psychicznych. To będzie teraz jawne – ten ktoś zostanie mniemanym niezrównoważonym, a złe języki obwołają go, że wariat.

Pojawia się ponadto termin sygnalisty – w języku potocznym dotyczący donoszącego informację ważną dla organów ścigania. Taka osoba winna podlegać stosownej ochronie prawnej. W ustawie pisowskiej prokurator nie ma takiego obowiązku ochrony i może narazić sygnalistę na zemstę bądź szykany.

Projekt ustawy przygotowany był pod pieczą Mariusza Kamińskiego – tego kolesia z wyrokiem trzech lat bez zawiasów, które zostały mu zdjęte przez ułaskawienie Andrzeja Dudy, najprawdopodobniej nieprawnie – bez rejestracji w wykazie prac legislacyjnych. Projekt znienacka ujrzał światło dzienne 24 października. Wyznaczono mu – uwaga, uwaga – 6 dni na konsultacje społeczne!

Ów projekt to Orwell w pisowskiej postaci. Niejawność jest przedstawiana jako jawność, szef służb specjalnych z tak ważnym projektem wyskoczył, jak Filip z konopi.

To , które się zmaterializowało…

Po pierwsze- Trzaskowski jest warszawiakiem, a po drugie- nie załatwiał swojemu tacie posadki w wodociągach w Opolu.

>>>

Doda w odważnej kreacji wręczyła tort Andrzejowu Dudzie, a potem się odwróciła. Było to na imprezie „Super Expressu”.

cx7jwzaxcaigmip

TO NIE MOŻE BYĆ PRZYPADEK… TO NA PEWNO PROWOKACJA.

cx53fvexcae4u0a

A może w ramach powołać podkomisję? Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że prokuratura sobie nie poradzi

cx3chzqxuaaarvi

Kapitalna analiza Adama Szostkiewicza, jak Jarosław Kaczyński i jego PiS chcą sparaliżować Polskę, aby rządzić.

kaczynski

Rząd ludowy dba o lud (póki dba), a nie o jakieś endżiousy czy trybunały. To jasne i nikt, kto głosował na PiS i prawicę – albo nie głosował w ogóle, bo miał dosyć polityki – nie może być zaskoczony. I nie może mówić, że nie o to mu chodziło.

Do władzy doszli ludzie, którzy mają w nosie wszystko prócz swego interesu politycznego. W interesie politycznym PiS leży bycie u władzy przez co najmniej 20 lat. Powiedział to otwartym tekstem szef państwa pisowskiego.

Co to znaczy, że Kaczyński chce rządzić 20 lat? To znaczy, że zakłada, iż wygra trzy czy cztery kadencje z rzędu. I że nie bierze pod uwagę, że wyborcy mogą się rządami PiS zmęczyć, bo w Polsce łaska wyborców, nawet socjalnoroszczeniowych, na pstrym koniu jeździ.

Gorzej, oznacza to też, że jak zmęczenie rządami PiS zacznie rosnąć, to pisowska władza tak zorganizuje wybory, by wynik był dla niej korzystny, choćby nawet w sondażach i w rzeczywistości szło ku katastrofie.

Poligon doświadczalny to dzisiaj sprawa organizacji społecznych, a zaraz potem wyborów samorządowych. Kto zakłada, że będzie rządził co najmniej 20 lat, ten musi unieszkodliwić wszystko, co tym planom może przeszkodzić.

Najpierw sparaliżować Trybunał Konstytucyjny, teraz NGO-sy, nad którymi rząd nie ma obecnie bezpośredniej kontroli politycznej, następnie samorządy na wszystkich szczeblach, w końcu niezależne politycznie od PiS media, instytucje kultury i życia publicznego. Oraz całkowicie sparaliżować opozycję parlamentarną i pozaparlamentarną – tę jej część, która nie jest przybudówką obecnej partii rządzącej.

Jest też droga na skróty, która pozwoli osiągnąć ten sam cel. To przyspieszone wybory parlamentarne. Jeśli naczelnik dojdzie do wniosku, że może zaryzykować, zaryzykuje. Stawką w tej grze jest zdobycie parlamentarnej większości pozwalającej zmienić konstytucję.

W tym kontekście wezwania lidera Nowoczesnej do podjęcia akcji politycznej na rzecz przyspieszonych wyborów mogą się okazać na rękę PiS. To samo dotyczy podobnych inicjatyw lewicowych.

Opozycja ryzykuje tu więcej niż PiS, bo jeśli naczelnik zdobyłby większość konstytucyjną, miałby demokratycznie uzyskane przyzwolenie na doszczętne zniszczenie demokracji parlamentarnej, a także gospodarki wolnej od politycznej kontroli państwowej. Naczelnik już napiętnował przedsiębiorców, nad którymi PiS nie panuje.

Cel PiS jest taki, by zastąpić system otwarty i pluralistyczny państwem jednej partii, jednego przywódcy, jednego wyznania i jednego światopoglądu. Tych, którzy nie ulegną, czeka status obywateli drugiej kategorii. PiS tego nawet nie kryje, wystarczy słuchać i czytać. Taki będzie ostateczny efekt „dobrej zmiany”.

Po roku jej rządów nikt nie powinien się łudzić, że to jest zmiana służąca demokracji – naturalna i normalna. Nie, ta zmiana służy tylko PiS i jego interesom. I będzie coraz bardziej dokuczliwa dla tych, którzy na PiS nie głosowali i go nie popierają, czyli większości obywateli Polski.

miller

– Jeżeli premier Morawiecki mówi, że to najlepszy rok od chyba 20 lat w sensie rozwoju, to komiczne. On mówi w momencie, w którym PKB spada w dół z prędkością promu kosmicznego. Za czasów SLD PKB było od 5 do 7%. To wysokość niewyobrażalna dla obecnej władzy. W Morawieckiego nie wierzę. Uważam go za interesującego kaznodzieję, który chodzi z dobrą winą, opowiada o niej, ale nic z tego dalej nie wynika, a dobrej nowinie potrzebne są skutki i fakty, których nie ma – mówił Leszek Miller w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

w-sobote

Ludwik Dorn ostrzega: – Uważam sprawę prezydent Łodzi za alarmującą, może nawet ważniejszą niż konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja powinna objąć ją kontrolą parlamentarną przy wykorzystaniu wszystkich środków.

ta

W swoich wypowiedziach publicznych odnosiłem się dotąd z dystansem do stwierdzeń, że obecny obóz władzy tworzy państwo autorytarne i policyjne. Dziś muszę stwierdzić, że w tej kwestii w ciemnym i długim tunelu zapaliło się czerwone światełko ostrzegawcze.

Chodzi mi o postawienie zarzutów karnych natury kryminalnej prezydent Łodzi Hannie Zdanowskiej, którą Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim oskarża o wyłudzenie kredytu zaciągniętego w 2009 roku. Postępowanie w tej sprawie prowadziło i prowadzi Centralne Biuro Antykorupcyjne. Prezydent Zdanowska wystąpiła na konferencji i oświadczyła, że jest niewinna.

(OSKARŻA PAN O KREDYT, KTÓRY SPŁACIŁA. ALE NIE MÓWI O POCHODZENIU SWOJEGO. I ucieka z konferencji prasowej bez odpowiedzi…)

cx3y1f3xcaajloa

Można jej wierzyć lub nie; dla istoty rzeczy nie ma to większego znaczenia. Istota rzeczy polega bowiem na tym, że niezależnie od tego, jak było naprawdę w 2009 roku, zarzuty karne w ogóle nie powinny być pani Zdanowskiej postawione, a CBA od początku nie powinno podejmować sprawy.

Otóż art. 297 Kodeksu karnego (wyłudzenie kredytu) zawiera paragraf trzeci, który mówi: „Nie podlega karze, kto przed wszczęciem postępowania karnego dobrowolnie zapobiegł wykorzystaniu wsparcia finansowego lub instrumentu płatniczego, określonych w par. 1, zrezygnował z dotacji lub zamówienia publicznego albo zaspokoił roszczenia pokrzywdzonego”.

wiadomoco

Ponieważ Hanna Zdanowska zaciągnięty w 2009 roku kredyt spłaciła w 2015 roku (o czym mowa w jej publicznie dostępnym oświadczeniu majątkowym za tenże rok), to nie ma pokrzywdzonego, czyli jej czyn, który, być może, był bezprawny, nie podlega karze. Jaki jest więc sens stawiać jej zarzuty karne? Sens jest tylko propagandowo-polityczny, niech media trąbią, że prezydent Łodzi z PO ma kryminalny zarzut karny.

Równie wątpliwy jest udział w tej sprawie CBA, które zgodnie z ustawą jest „służbą specjalną do spraw zwalczania korupcji w życiu publicznym i gospodarczym, w szczególności w instytucjach państwowych i samorządowych, a także do zwalczania działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa”. Nawet jeśli, co wielce prawdopodobne, CBA badało sprawę kredytu Hanny Zdanowskiej z racji weryfikacji jej oświadczenia majątkowego, to ustawa mówi wyraźnie, że tej weryfikacji biuro dokonuje w zakresie swoich ustawowych właściwości. A jaki związek z korupcją lub gospodarczymi interesami państwa miał zaciągnięty i spłacony kredyt?

Jedną z cech definicyjnych państwa policyjnego jest wykorzystywanie organów ścigania do stawiania bezpodstawnych zarzutów przeciwnikom politycznym reżimu. To, niestety, jest właśnie przypadek Hanny Zdanowskiej.

cx4zfybwiae24pi

Wydaje się, że świadomy tego jest w obozie władzy co najmniej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który w TVP powiedział, że zbada zasadność zarzutów wobec pani Zdanowskiej, a jeśli prokuratorzy postępowali nieprofesjonalnie, to czekają ich konsekwencje. W wywiadzie ministra Ziobry padło przy tym tajemnicze zdanie, że sprawa Hanny Zdanowskiej objęta była w prokuraturze nadzorem prokuratury wojskowej. Z jakiej racji?

Uważam tę sprawę za alarmującą, może nawet ważniejszą niż konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja powinna objąć ją kontrolą parlamentarną przy wykorzystaniu wszystkich środków: interpelacji, zapytań w sprawach bieżących, wniosków o informację bieżącą na posiedzeniu Sejmu, a przede wszystkim odrębnych posiedzeń komisji do spraw służb specjalnych i komisji sprawiedliwości.

Oprócz pytań zadanych powyżej warto się dowiedzieć chociażby, w ilu przypadkach zaciągniętych i spłaconych kredytów Centralne Biuro Antykorupcyjne badało prawdziwość i rzetelność dokumentacji wniosków kredytowych składanych przez funkcjonariuszy publicznych. A także – jakie były afiliacje polityczne osób objętych takim badaniem, w tych przypadkach, kiedy można je ustalić.

cx5rg3lwiaetutd

To nie są jaja.

cx6mad0wiae_8sc

JEST PEŁNA KOMPROMITACJA KOMISJI SMOLEŃSKIEJ… PZPR-owski przewodniczący. I oni w Sejmie krzyczeli „Solidarność” ??

trzaskowski

– Jesteśmy świadomi, że musi być porozumienie wszystkich partii politycznych. Zwłaszcza, że prawdoponie będzie zmiana ordynacji wyborczej. Na pewno wszyscy się pod tym podpisujemy. I mam wrażenie, że szefostwo naszej partii też. I Nowoczesna tez dobrze wie. Chociaż my tłumaczymy, i naszym kolegom oraz kolegom z Nowoczesnej, że powinnismy się zająć PiS a nie sobą, no ale konkurujemy. Wydaje mi się, że ten moment porozumienia nadejdzie. Ja jestem zwolennikiem tego, aby ten moment porozumienia nadszedł szybko. I nie jako jedna partia, ale za porozumieniem – mówił na spotkaniu klubu obywatelskiego w Lublinie Rafał Trzaskowski.

(Wyobrażacie sobie te miesięcznice co 2 tygodnie?)cx50osnwiaauxlq

Trzaskowski: W Nowoczesnej jest mnóstwo dobrej energii, ale nie ma tam ludzi doświadczonych w zarządzaniu państwem

My wiemy, ze nie będziemy rządzić samodzielnie. My w tej rywalizacji z Nowoczesna chcemy pokazać swoje atuty. A niewątpliwie mamy jako PO bardzo wielu specjalistów, którzy są przygotowani do rządzenia. I są z rożnych pokoleń. W Nowoczesnej jest mnóstwo dobrej energii, fajni ludzie, sympatyczni, ale nie ma tam ludzi, którzy mają wielkie doświadczenie w zarządzaniu państwem.

Poza Trzaskowskim w spotkaniu biorą udział Joanna Mucha, Sławomir Nitras, Agnieszka Pomaska, Cezary Tomczyk i Paweł Olszewski.

Prawdziwe zdjęcie Jarosława, przed korektą dentystyczną. Sprzed lat. Idealna ilustracja do słów Schetyny.

cx47s9jxeaet4m6

Trzaskowski: Gdy rządziliśmy, to nie robiliśmy tego samego co PiS. A to słyszę czasami od lewicy i Nowoczesnej

– Ja się nie zgadzam z porównywaniem rządów PO z rządami PiS. To jest nadużycie. Możemy mówić, że były błędy – bo były. Ale ja to słyszę czasami – ze strony lewicy i Nowoczesnej – że robiliśmy to samo co PiS. Nie, nie robiliśmy tego samego. Nigdy nie było pogardy dla TK, niszczenia służby cywilnej. Wysyłania en bloc ludzie nieprzygotowanych do rządzenia. Tusk robił awantury, gdy dowiadywał się, że ktoś zatrudniał ludzi nieprzygotowanych. A teraz Kaczyński i Szydło mówią: fantastycznie. Ja się pod tym znakiem równości nie podpisuję –mówił w Lublinie, na spotkaniu Klubu Obywatelskiego Rafał Trzaskowski.

TAK SIĘ MANIPULUJE W TVPiS Cała Polska się z nich śmieje.

cx5zrikxeau7ydg

GENIALNY KOMENTARZ SARAMONOWICZA. MIÓD NA USZY 🙂

cx55hgexaaudzst

I JUŻ WIADOMO ZA CO NAGRODA :))) Genialny rysunek: Piotr Hajda.

cxvnuf0w8auxzrk

OJCIEC RYDZYK DOSTAŁ MEDAL ZA PATRIOTYZM OD SŁUŻBY OCHRONY KOLEI 🙂 Teraz czekamy na wpłatę. Kolej jest bogata a ojciec potrzebujący.

cxxvm76xeaa4brz

Joanna Senyszyn domaga się odszkodowania za zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego!

senyszyn

Lubiłam się pośmiać z sejmowych wystąpień posła Gosiewskiego. Od ponad sześciu lat jestem pozbawiona tej wątpliwej, bo wątpliwej, ale rozrywki. Wyceniam moje cierpienie skromnie. Na 861 zł.

Skąd taka kwota? W latach 2001-2010 poseł Gosiewski wygłaszał z trybuny sejmowej średnio 41 wypowiedzi rocznie. Każda dla PiS warta majątek, a dla mnie symboliczną złotówkę. Gdyby nie zginął, mógłby być posłem do emerytury, czyli przynajmniej do 2031 roku. Ominęło mnie już 369, a stracę jeszcze 492 jego wystąpienia.

Moje żądanie jest jest w pełni uzasadnione. Wszak w drugiej turze roszczeń pazerne rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy żądają pieniędzy już nie za cierpienie wywołane utratą bliższych lub dalszych krewnych, ale za brak rozrywek, które za życia nieboszczycy rzekomo zapewniali pociotkom. Wymieniane są wycieczki do Japonii i do Warszawy, a nawet rozmowy przez telefon.

Wszyscy Polacy przeżyli traumę 10 kwietnia 2010. Toteż każdy, kto cierpi, niech wyceni swoją stratę i występujcie do Macierewicza – pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.

cxupituwiaemwwf

CZY PRZY KOLEJNYCH EKSHUMACJACH BĘDĄ KOLEJNE ODSZKODOWANIA?

cxu-e3zweaawhsh

cxu-kzqweaa7b8c

Jan Hartman pisze o kolejnych nieboszczykach, których chce zawłaszczyć nekrolub Antoni Macierewicz:

macierewicz

Antoni Macierewicz zamierza sprowadzić do Polski prochy Ignacego Matuszewskiego, wybitnego żołnierza i dyplomaty II RP, piłsudczyka. Tylko się cieszyć! Tak się przypadkiem składa, że ta znamienita osobistość to stryj mojej dalekiej krewnej Marii Mostowskiej, z której rodziną bardzo się przyjaźnię.

Maria Mostowska sama jest osobą zasłużoną – była uczestniczką powstania warszawskiego, i to nie byle jaką. Jest też wdową po wielkim matematyku Andrzeju Mostowskim oraz zapewne najstarszą warszawianką, która nieprzerwanie mieszka w tym samym warszawskim domu – od czasów głęboko przedwojennych.

Tak się składa, że ciocia Maria Mostowska nie należy do „biało-czerwonej drużyny” i w najmniejszym stopniu nie skłania się ku aktualnej władzy i jej narracji historycznej. Nie przypuszcza też, aby świat PiS podobał się jej stryjowi. Niestety, macherów od propagandy nacjonalistycznej, mającej podbudowywać rządy PiS jako jedynych moralnych spadkobierców jedynie słusznych narodowo-katolickich tradycji, nie obchodzi, komu tam z nimi po drodze, a komu nie. Martwi głosu nie mają. Żywi też nie – jeśli ich głos miałby być nieprawomyślny.

Prawdziwi patrioci nie muszą pytać bliskich, czy życzyliby sobie, aby wykorzystywano wizerunek osoby, która jest im potrzebna dla celów „polityki historycznej”. Władza jest władzą i ma zawsze rację. I może robić, co chce, nikogo o opinię i pozwolenie nie prosząc. Będzie więc Matuszewski nowym bohaterem pisowskim, a nad jego grobem zapewne przemówi sam Antoni Macierewicz. od Mieszka do Matuszewskiego – cała Polska czekała na PiS i zza grobu błogosławi!

Maria Mostowska, choć bardzo wiekowa, umysł ma bystry i w kaszę sobie dmuchać nie daje. Napisała do Macierewicza taki oto list otwarty, który niniejszym tu w całości cytuję, aby uczynić jego otwartości zadość. Niech przynajmniej niektórzy wiedzą, że nie do końca ich ci on, ten Ignacy. I jako to się w tym „całuję rączki” towarzystwie traktuje stare panie, bohaterki powstania, jeśli tylko nie chcą tańczyć, jak im władza zagra.

cxu4xfjw8aero-k

Maria Mostowska, z domu Matuszewska, bratanica Ignacego Matuszewskiego, uczestniczka Powstania Warszawskiego – do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje: z jednej strony cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, z drugiej jednak strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono ani mnie, ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów.

Mój niepokój budzi również fakt, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major Łupaszka i jemu podobni.

popodklada

Agata Kornhauser-Duda po raz kolejny została wywołana do tablicy przez Platformę Obywatelską. Rafał Trzaskowski stwierdził w niedzielę, że wierzy, iż Pierwsza Dama jako była nauczycielka przekona prezydenta Andrzeja Dudę, by ten zawetował PiS-owską reformę oświaty. Czy to wystarczy, by zmotywować ją do działania?

RAFAŁ TRZASKOWSKI

poseł Platformy Obywatelskiej w TVN24

Ustawa na szczęście nie wejdzie w życie, bo przecież pan prezydent na pewno wzniesie się ponad polityczne podziały i zawetuje tę ustawę. Wierzymy w pana prezydenta. Wierzę w to, że pierwsza dama wypowie swoje zdanie i pan prezydent weźmie to pod uwagę. Czytaj więcej

W ten sposób Platforma Obywatelska domaga się podjęcia działań przez Agatę Kornhauser-Dudę, która do chwili wyboru jej męża na prezydenta była cenioną krakowską nauczycielką. Jako Pierwsza Dama RP znana jest jednak z biernej postawy.

Krytykowano ją m.in. podczas zamieszania wokół skrajnie prawicowego projektu antyaborcyjnego. W tej sprawie wypowiadała się przed laty Maria Kaczyńska, obecna Pierwsza Dama pozostała jednak wycofana. Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów. Głównie zajmuje się pomocą dzieciom z niepełnosprawnością i nietypowymi lekcjami języka niemieckiego.

cxucugsxeaizhoq

Rzeźba przedstawia Andrzeja Dudę.

cxu7-niweaamsgk

WRESZCIE KTOŚ TO POLICZYŁ

cxqthxlxaaamm20

WSZYSCY WSPIERAMY HANKĘ ZDANOWSKĄ – NAJLEPSZĄ PREZYDENT ŁODZI OD WIELU LAT, KTÓRA WALCZY Z PiSEM.

cxvry_txcaubyck

Pułkownik Adam Mazguła w ostatnich miesiącach nieraz dał się we znaki rządzącym. Przed miesiącem kwestionował patriotyzm ministra Macierewicza.

Jego zdaniem ustanowienie Jezusa Chrystusa Królem Polski „to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich”.

adam-mazgula

CZY MYŚLELIŚCIE ROK TEMU, ŻE DZIŚ BĘDZIEMY ŻYLI W KRAJU ABSURDÓW?

cxs-rwkw8ae7fif

Waldemar Mystkowski pisze o pożegnalnym wywiadzia w „Newsweeku” z prof. Andrzejem Rzeplińskim:

ferdynand

Za niecały miesiąc prof. Andrzej Rzepliński kończy 9-letnią kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. „Newsweek” żegna go na okładce wywiadem z nim przeprowadzonym. Prof. Rzepliński rok temu nie był znany szerszej publiczności i wydawało się, że tak pozostanie, bo wybitni prawnicy nie są od tego, aby świecić fizjonomią w mediach, ale by świecić rozumem, który nie jest medialny.

Zdarzyła się jednak Polsce taka partia rządząca jak PiS i jej prezes Jarosław Kaczyński. Niby jest w demokracji prawidłowość; wyczerpuje się jedna formacja polityczna, zastępuje ją inna o innym programie rządzenia i światopoglądzie. Rotacja w demokracji ożywia politykę i życie społeczne. W Polsce zdarzył się przypadek, który może jej życie odebrać, bo PiS jest złogiem zalegającym krwioobieg demokracji, niszczącym ją od wewnątrz, niszczącym organy państwa demokratycznego.

Jednym z takim organów jest Trybunał Konstytucyjny, któremu PiS zaaplikował dawkę chorobową. Czy wyjdzie z tego, czy ten organ zostanie amputowany? A pytanie egzystencjalne: czy można żyć bez wątroby? Bo Trybunał odcedzał trucizny niekonstytucyjne. Dopóki stał na czele (jeszcze przez niecały miesiąc będzie strażnikiem) prof. Rzepliński, walczył z podrzucanymi pisowskimi toksynami.

cxvb8xyweaqe2lo

Jak będzie potem? Albo amputacja, albo martwy organ TK, który prędzej czy później zakazi cały organizm państwa prawa. Zakazi bezprawiem. Rzepliński mówi, iż pewne procesy już są nie do zatrzymania, a ich autorzy są tego świadomi. Szczególnie dobrze to widać z perspektywy zagranicznej. Tracimy poparcie elit światowych. Konserwatywni prawnicy amerykańscy nie wierzą, że ciężka praca społeczeństwa jest zatracana przez obecną władzę PiS: „Amerykanie są wkurzeni, bo dawali Polskę za przykład transformacji do demokracji i rządów prawa, podkreślając, że jeśli się ciężko pracuje, to musi się udać. I rusza się wtedy do przodu” – mówi prezes TK.

Rzepliński porównuje rządy PiS do „demokracji Kiepskich”, którzy kierują się zasadą woli – „jak to nie można, skoro można?”„Jacyś zakompleksieni ludzie o przegranych życiorysach dostali narzędzie do ręki, którym się posługują jak cepem. W wyzywaniu, obrażaniu i wzywaniu do przemocy są bezkarni”.

Po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego przychodzi czas rozprawy z sędziami. To już się dzieje. Prokuratura Ziobry prowadzi śledztwa przeciwko sędziom, nie informując o tym. Prokuratorzy nadzorują pracę sędziów i wydawane przez nich wyroki. Mediom umyka utworzony w Prokuraturze Krajowej nowy departament, który zajmuje się przestępczością sędziów i prokuratorów. Toż to już czysta postać PRL-u, to „dziarskie kroczenie w kierunku Polski Ludowej”.

Z prof. Rzeplińskim odchodzi pierwszy etap walki społeczeństwa obywatelskiego o zachowanie praworządności w Polsce. Postać to wybitna, która będzie obecna w przestrzeni publicznej. Mimo wszystko ten wywiad napawa optymizmem, chociaż naprzeciwko mamy nie trzymających standardów prawa i demokracji pisowców. Mimo wszystko Ferdynand Kaczyński jest do ogrania w swoim gabinecie z telewizorem na Nowogrodzkiej, a jego Paździochy Ziobry, Błaszczaki nie wytrzymają konfrontacji z rzeczywistymi wartościami. Tombak zawsze przegrywa z kruszcem.

cxvzgnpxcaa4sq

Kleofas Wieniawa o innym ważnym wywiadzie w wiadomo.co z Grzegorzem Schetyną:

schetyna-rzady

Zmienimy konstytucję, program in vitro i media publiczne będą finansowane z budżetu, nie chcemy naruszać kompromisu aborcyjnego, ale antykoncepcja i badania prenatalne będą powszechnie dostępne, tabletka dzień po bez recepty, a program 500 Plus musi obejmować wszystkie dzieci.

cxuq9eyxuaedzfq

Węzłowe punkty wywiadu.

„Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.”

„Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.”

„Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.”

„Staramy się tłumaczyć Nowoczesnej, że nie ma sensu się kłócić, bo za dwa i pół roku i tak usiądziemy do stołu, żeby rozmawiać o ratowaniu Polski. Jeżeli między mną a Petru będą takie same kłótnie, jak między Millerem a Palikotem, to skończy się tak samo.”

„Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS.”

„W Polsce stało się coś bardzo złego. Ludzie nie spędzają razem świąt, rodziny są podzielone przez politykę, kłócą się, nie chcą na siebie patrzeć, a to znaczy, że coś złego stało się z naszą wspólnotą. Nie można tego lekceważyć.”

„Jeśli prezydent chce wspólnych obchodów, to niech zaprosi swoich poprzedników – Wałęsę, Kwaśniewskiego i Komorowskiego – i niech w czwórkę ustalą coś, co będzie wspólnotowe.”

„Powinniśmy myśleć o tym, jak stacjonujące na zachodzie oddziały NATO-wskie przerzucić na wschód, nie jak obsadzać ludzi w domkach letniskowych. Świat, Europa, NATO widzą to przecież i przecierają oczy ze zdumienia. To jest ten sam wymiar absurdu, co Mistrale za dolara.”

„Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.”

cxvex2gwgaa1crv

Schetyna boryka się z interpretacją ideową, powinien postawić na opis, a nie na dogmatyczną semantykę. Niemniej narracja Platformy zaczyna nabierać wiatru w żagle, acz to jeszcze za mało, ale to już coś.

Wypracować narrację winien gabinet cieni, nie tylko składający się z polityków PO. PiS skończy się szybko, trzeba mu jednak pomóc. Już dzisiaj formułować, jak mają wyglądać zabezpieczenie ustrojowe, demokratyczne, aby Polska nie była rozwalana jak obecnie.

A WY, JAKIE MACIE PLANY NA JESIEŃ? 🙂

cxvuk5dxeaauj8c

LEPSZEGO PODSUMOWANIA NIE TRZEBA :))))

cxvqaikxuaaj1jg

cwcarl7wiaexqza

Prokuratura pod dopwódcem Zbigniewa Ziobry nie radzi sobie intelektualnie. I nie ma się czemu dziwić, bo Ziobro to Kononowicz prawny, konus. Prokuratura Krajowa twierdzi, że rodziny ofiar smoleńskich nie mogą zaskarżyć jej decyzji o ekshumacji ich bliskich. Powód? Śmierć w katastrofie smoleńskiej mogła nastąpić w wyniku przestępstwa. Tyle że nowe śledztwo nie toczy się w tym kierunku i nie przyniosło żadnych dowodów na to, by doszło do zamachu.

spor

O tym, że obecne śledztwo smoleńskie dotyczy „przestępnego” (a więc będącego wynikiem przestępstwa) „spowodowania śmierci ofiar” tragedii, Prokuratura Krajowa poinformowała w sobotę. Ma to być podstawą do decyzji o ekshumacji wszystkich zwłok wbrew protestom części rodzin. Tej decyzji – zdaniem Prokuratury Krajowej – nie można zaskarżyć ani się od niej odwołać.

Ale jak dotąd nic nie wiadomo o tym, by prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie celowego doprowadzenia do katastrofy, a więc że doszło zamachu.

Zawiadomienia o ekshumacjach, które od ponad tygodnia dostają rodziny smoleńskich ofiar, dotyczą śledztwa w sprawie „wyjaśnienia przyczyn katastrofy” i w jego tytule nie ma mowy o zamachu lub „działaniu osób trzecich”. Taki wątek (jako „brany pod uwagę”) pojawia się tylko w hipotezach wyliczanych w zawiadomieniach. Jednak hipoteza to nie to samo co podstawa śledztwa.

PANIE ZIOBRO, NAWET PREZYDENTOWEJ PAN NIE OSZCZĘDZI, PRAWDA?

cwan6dnwcaaktoc

Będą podważać dotychczasowe ustalenia

Formalnie więc w śledztwie smoleńskim nie zmieniło się nic w stosunku do tego, co już dawno ustaliła Naczelna Prokuratura Wojskowa (badała sprawę od 10 kwietnia 2010 r.). Ona swoje ustalenia podsumowała 10 listopada 2015 r.

Jednoznacznie ogłosiła, że przyczyną tragedii nie było „działanie osób trzecich”, lecz wyłącznie błędy popełnione przez pilotów, ich dowódców oraz rosyjskich kontrolerów, którzy nie zamknęli lotniska. Jasno stwierdziła też, że nie ma żadnych śladów wskazujących, by na pokładzie lub na powierzchni kadłuba doszło do wybuchu.

W ówczesnym komunikacie znajdziemy nawet wyjaśnienie przyczyn rozrzucenia ciał i szczątków samolotu wokół miejsca katastrofy. Oprócz energii samego uderzenia rolę odegrało tu także „oddziaływanie strumienia gazów zza silników”.

Według źródeł „Wyborczej” prawnicy części rodzin w zażaleniach na decyzję o ekshumacji właśnie na to chcą położyć nacisk. – Niech Prokuratura Krajowa jednoznacznie wypowie się, że podejrzewa zamach, zmieni tytuł śledztwa, a w uzasadnieniu poda przesłanki. Na razie bowiem w toczącym się śledztwie nie ma podstaw do takiej decyzji – mówi jeden z adwokatów pytany o treść przygotowywanego zażalenia.

Przypomnijmy, że po wyborach wygranych przez PiS nowe władze rozwiązały prokuraturę wojskową, a oficerowie prowadzący dochodzenie zostali od niego odsunięci. Jednak ustalenia, których dokonali, nie zostały przez ich następców podważone.

cwbtyo7xgae_66p

Z najnowszego komunikatu Prokuratury Krajowej wynika, że dopiero teraz podejmowane są czynności, które do tego zmierzają. Jak czytamy, zespół prokuratorów obecnie prowadzących to postępowanie „naprawia poważne błędy i zaniechania, które zostały popełnione sześć lat temu. Z niezrozumiałych powodów przyjęto na wiarę wyniki dokonywanych w Moskwie sekcji, których w rzeczywistości nie było. Nie zostały one również przeprowadzone po przetransportowaniu ciał ofiar katastrofy do Polski”. Komunikat zapowiada też, że wojskowym mogą nawet grozić zarzuty za „niedopełnienie obowiązków, działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego”,  a nawet za „utrudnianie postępowania karnego”.

Ale nawet takie postępowanie nie jest podstawą do decyzji o ekshumacjach.

cwbp3txwiaalh3z

Rodziny proszą, władza milczy

Nie jest też prawdziwe twierdzenie, że decyzji tej rodziny nie mogą zaskarżyć do sądu. – Jak najbardziej przysługuje im prawo do zażalenia na tę i na każdą inną czynność w postępowaniu. Takie prawo mają osoby uznające, że ich dobra zostały naruszone, oraz najbliżsi, na których przechodzą prawa zmarłych. Mówi o tym jasno kodeks postępowania karnego i nie wierzę, by prawnicy Prokuratury Krajowej tego nie wiedzieli – tłumaczy mec. Marek Małecki, specjalista od spraw karnych i obrońca w głośnych procesach.

O prawie rodzin do zażalenia na decyzję o ekshumacji mówił w ubiegłym tygodniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Rodziny siedemnastu ofiar (236 osób) wystosowały do władz, Kościoła i Prezydenta RP list otwarty. Protestują w nim przeciwko działaniom prokuratury. „Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi Bliscy mają być wyciągnięci z grobów, wbrew uświęconemu tabu, aby nie zakłócać spokoju zmarłym, pochowanym z najwyższą czcią. Od miesięcy bezskutecznie wyrażamy swój sprzeciw wobec zapowiedzi tego niezrozumiałego i niczym nieuzasadnionego przedsięwzięcia. Dzisiaj staje się ono faktem”- napisali sygnatariusze listu opublikowanego na stronie Petycje.pl.

Prokuratura nie odniosła się do tego listu. W ostatnim komunikacie Prokuratury Krajowej czytamy tylko, że „decyzja o konieczności zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy z dnia 10 kwietnia 2010 roku jest trudna dla wszystkich, także dla prokuratorów”.

trzaskowski

Trzaskowski: Macierewicz ośmiesza nie tylko siebie, ale tez ośmiesza państwo

Najistotniejsza w polityce zagranicznej jest wiarygodność. Macierewicz, Waszczykowski powtarzając takie informacje pozbawiają się jakiejkolwiek wiarygodności. Macierewicz ośmiesza nie tylko siebie, ale tez ośmiesza państwo. Ja słyszę sygnały, które dochodzą do mnie od moich przyjaciół: kto to jest? To [co mówi Macierewicz] tworzy z państwa jeden wielki dowcip – mówił w „Kawie na ławę” Rafał Trzaskowski o słowach szefa MON dotyczących Mistrali.

ksiazka

Wiele lat Polska czekała w letargicznym strachu na okrutną „prawdę”. Niemiecki dziennikarz ustalił ją w gabinecie Antoniego Macierewicza.

Wiele lat Polska czekała w letargicznym strachu na okrutną prawdę. Dzięki niemieckiemu dziennikarzowi Jürgenowi Rothowi prawda wyszła na jaw. I już wiadomo: to polski polityk ukryty pod inicjałem T. wysłał ruską jaczejkę, speckomando śmierci, aby przeprowadziło zamach w Smoleńsku. Speckomando załatwiło sprawę przy użyciu materiałów wybuchowych, oddział zamachowców FSB/Połtawa prowadził nie byle kto, bo generał Jurij Desinow.

Brzmi jak bełkot? Jak ponury żart z rodzin ofiar w chwili, gdy zaraz zaczną się ich ekshumacje? Przed państwem „Gazeta Polska”, która z całą powagą, nadęta sensacją jak rozdymka, publikuje fragmenty książki Jürgena Rotha „Smoleńsk. Spisek, który zmienił świat”.

 (Sam PIS zadbał o to, by ta tragedia przemieniła się w farsę)
cwbgte1wyaao_hw

W skrócie: Roth miał dotrzeć do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej („wraz z załącznikami” – ekscytuje się gazeta). Pada w nim nazwisko rosyjskiego generała, który według źródła BND miał przyjąć od polskiego polityka (wspomnianego T.) zlecenie dokonania zamachu. Kto potwierdza tę ważką informację? Robert. Tę informację potwierdza Robert. Nie znają państwo Roberta? To „wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K.”, były pułkownik polskiego wywiadu wojskowego.

Wersja Rotha (którą powiela od lat w różnych książkach) w skrócie wygląda tak: Tusk i Putin wspólnie zaplanowali morderstwo Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. Zamach wykonała rosyjska FSB, wykorzystując agentów polskiej WSI (ktoś musiał wnieść materiały wybuchowe na pokład tupolewa). Brzmi niewiarygodnie, ale w końcu Robert. Na szczęście tę informację potwierdza Robert.

(Sawka pozamiatał w kwestii ekshumacji :))
cwbytaywaaa4f_o

I już. Czort z tym, że Roth prawdę o katastrofie ustalał z Antonim Macierewiczem w jego gabinecie i w rozmowach z Anitą Gargas z (przypadek, przypadek!) „Gazety Polskiej”. Że nie weryfikuje ani informatorów ani tego co mówią. To przecież nic nowego i nie to jest ważne. A co jest ważne? Że już nikt nie chce, nie ma siły, nie potrafi reagować na jawne kpiny z rozumu. Że takich tekstów będziemy czytać jeszcze pewnie dziesiątki, ze słabnącym poczuciem, że ktoś szydzi z ofiar a z nas robi sobie rzewne jaja. Że głos w tej ważnej sprawie mają już tylko ludzie tacy jak Ewa Stankiewicz, która pisze na Twitterze: „Nie zdziwiłabym się gdyby politykiem T. który miał zlecić zamordowanie prezydenta L Kaczyńskiego okazał się Tusk”.

Już Platon twierdził, że świat ukazuje się naszym zmysłom w sposób zafałszowany i błędny. Matrix to jednak głęboko poważniejsza wersja rzeczywistości.

Załość półdupki ściska z pisowskim dążeniem do wtryniania „Smoleńska”. – Czy to KOD stoi za odwołaniem premiery „Smoleńska” w Berlinie? – pyta prof. Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Berlinie. Politycy PiS oskarżają Niemców o cenzurę.

premiera

Ambasador Przyłębski udzielił drugiego w tym tygodniu wywiadu dla prawicowego serwisu wPolityce.pl. W pierwszym, w zeszły poniedziałek, atakował prof. Andreasa Vosskuhle, prezesa Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, za mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski. Vosskuhle krytykował bowiem rząd PiS za ataki na niezależność Trybunału Konstytucyjnego. Ostre słowa ambasadora spotkały się w Niemczech z oburzeniem. Skrytykował go nawet prof. Norbert Lammert, przewodniczący Bundestagu.

cwbxpqpwcaabkg3

Drugi wywiad ambasadora Przyłębskiego poświęcony był rezygnacji prestiżowego berlińskiego kina Delphi Filmpalast z organizacji wraz z polską ambasadą premiery „Smoleńska”w reżyserii Antoniego Krauzego. Zarząd kina decyzję tę podjął niespodziewanie w czwartek, tłumacząc, że film jest kontrowersyjny, może dojść do demonstracji, a kino nie jest w stanie zapewnić widzom bezpieczeństwa. Polski ambasador jest tą sytuacją oburzony. I węszy spisek.

„Próbowaliśmy z nimi rozmawiać, chcieliśmy dowiedzieć się też, kto interweniował i jaki to był rodzaj interwencji. Czy jest to jakaś grupka KOD-owska, czy może jakieś inne jeszcze źródło” – mówi dziennikarzowi wPolityce.pl. Dodaje, że zamierzał spotkać się z menedżerem kina i wyjaśnić sprawę, ale on później odwołał rozmowę, twierdząc, że nie ma ona sensu.

cwbwynfwcaeb3ec

„Prawdopodobnie bał się ujawnić nam źródeł tych interwencji” – podejrzewa ambasador Przyłębski. Jego zdaniem znamienne jest też to, że kino jest gotowe „wziąć na siebie” ewentualne odszkodowanie, jakiego być może będzie domagać się polska ambasada. – To też coś znaczy – mówi.

Ambasador chciał nawet menedżerowi pokazać „Smoleńsk”, by przekonał się, że nie jest bulwersujący, że „jest to film, który warto obejrzeć, żeby sobie pewne rzeczy uświadomić”. Menedżer odmówił.

Prof. Przyłębski nie wyklucza też nacisków politycznych. Tym bardziej że kino przysłało mu decyzję o rezygnacji po jego spotkaniu z niemieckimi ekspertami od polityki zagranicznej. Ambasador przyznaje, że było one dość ostre (krytykował na nim opozycję, KOD, Komisję Wenecką). A dwie godziny po jego zakończeniu kino wycofało się ze współpracy. „Nie wiem czy tu jest jakiś związek” – mówi.

(Katolskie)

cwbl4olxgaifw2p

Dziennikarz wPolityce.pl pytał, czy Niemcy są wrogo nastawieni do „Smoleńska”. Ambasador zaprzeczył. – Jeśli już, to wrogość do PiS i obozu rządzącego w Polsce – zaznaczył, zapewniając, że robi „sporo, żeby tę wrogość rozbroić”, tłumaczy, „że to, co rząd nasz robi, jest europejskie i sensowne, że Polską nie rządzi jakaś grupa szaleńców, których należy zwalczać”. Przyznaje jednak, że problemem jest sytuacja wokół  Trybunału Konstytucyjnego. Niemcy zdaniem prof. Przyłębskiego nie rozumieją jednak, o co chodzi. „Wierzą ślepo w to, co Komisja Europejska czy Komisja Wenecka wygłasza. Nie są skłonni, nawet jeżeli są prawnikami, zastanowić się nad argumentacją drugiej strony” – mówi.

Tymczasem w Polsce politycy PiS traktują decyzję zarządu kina jako przejaw cenzury. Poseł Arkadiusz Mularczyk pisał na Twitterze, że Niemcy, podobnie jak Ukraińcy, którzy odmówili pokazania w Kijowie „Wołynia”, „boją się prawdy”. – Decyzja (od odwołaniu premiery „Smoleńska”) skłania do refleksji, ile w Niemczech jest wolności słowa, a ile dyktatu politycznej poprawności – pisał na Twitterze poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk, przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej.

PiS ma właśnie takich przygłupich polityków, jak ów ambasador w Berlinie.

cwbcjulxyaaq46k

Platforma nie ma następców Donalda Tuska? Ma. Oto jeden z nich: Rafał Trzaskowski, minister ds. unijnych w rządzie Ewy Kopacz.

Jest mlody, 40-letni, świetnie wypada w mediach, elokwentny. Oto co powiedział w publicznym Radiu dla Ciebie.

trzaskowski

TRZASKOWSKI NA PYTANIE, CO BY ZMIENIŁ, GDYBY DALEJ BYŁ SZEFEM MSZ:„Przede wszystkim nie musiałbym się koncentrować w 80% na tłumaczeniu Europie i całemu cywilizowanemu światu, dlaczego łamię konstytucję i depczę wolności, dlaczego próbuję zaatakować wszystkie podstawy demokratycznego państwa (…) My nie jesteśmy Koreą Północną, która może sobie robić co chce. My jesteśmy związani traktatami, konwencjami. Nie możemy deptać podstawowych zasad praworządności. A PiS to robi i musi się za granicą tłumaczyć”

„PARANOJE, STRACHY, BRAK PROFESJONALIZMU” – TRZASKOWSKI O RZĄDOWEJ DYPLOMACJI: „Pan Timmermans nie będzie wypowiadał się tak, jak minister Waszczykowski czy Ziobro, nie będzie obrażał wszystkich, bo jest – w przeciwieństwie do Waszczykowskiego – profesjonalistą i dyplomatą. Ten rząd ma prawo być eurosceptyczny, ale do tego dochodzą różnego rodzaju paranoje, strachy i skrajny brak profesjonalizmu. Popełniane są błędy wręcz niesłychane w świecie dyplomacji. Widać, że nie mają krzty pomysłu na prowadzenie dyplomacji. Gdybym był posłem PiS, to po prostu nie mógłbym na to patrzeć. Oni nie tylko szkodzą Polsce, ale nawet PiS-owi! Nie będą w stanie załatwić dla Polski żadnych interesów, bo do tego trzeba przyjaciół, koalicji, merytorycznej pracy”

„W UE WIDZĄ, ŻE POLSKIEGO PAŃSTWA NIE MA, ŻE ZNIKNĘŁO” – O „WYWOŻENIU POLSKICH SPORÓW ZA GRANICĘ”: „Nie wywozimy nigdzie żadnych spraw, dlatego, że UE to Wspólnota. To nie jest żadna zagranica, że rozmawiamy z krajem trzecim. To jest Wspólnota. Wszyscy w UE są związani umową, konwencjami. To nie jest tak, że możemy tylko jako Polska brać pieniądze, a nie ma żadnej odpowiedzialności w członkostwie w UE. Wszystkie państwa, które chcą być w Unii, muszą przestrzegać pewnych standardów. PiS robiło awantury w PE. Zgłaszało rezolucje ws. rzekomo niedemokratycznych wyborów, atakowało prezydencję Polską w sposób niesłychanie ostry, ramię w ramię z greckimi komunistami. My tego nie robimy, my prowadzimy sensowną dyskusję. W UE wszyscy zaniepokojeni są tym, co się dzieje w Polsce. W Unii widzą, że nagle ważne państwo, które jest potrzebne w rozwiązywaniu problemów, zniknęło. Jego nie ma. Nie ma polskiego głosu, nikt nie zabiega o polski interes. Polska stała się problemem bez głosu. Rezolucja ws. Polski i tak by była. Komisja Europejska i tak by zajęła się procedurą praworządności”

„MOIM ZADANIEM NIE JEST BUDOWANIE PRESTIŻU PIS”: „Moim zadaniem nie jest budowanie prestiżu PiS. Moim zadaniem jest bronić dorobku Polski. Dlatego jeździmy i rozmawiamy z naszymi europejskimi partnerami”

„ORBAN – ZUPEŁNIE INNY CZŁOWIEK NIŻ KACZYŃSKI. PROFESJONALISTA I PRAGMATYK, ZDOLNY DO KOMPROMISU”: „To jest kompletnie inny człowiek niż Kaczyński. To jest człowiek, który ma w Europie przyjaciół, który jest w zupełnie innej frakcji w PE [EPP], który jest graczem, pragmatykiem, profesjonalistą. Który podejmuje pewne działania, widzi, że jak one za dużo kosztują, to się z nich wycofuje. Jeśli widzi, że łamie prawo europejskie, to potrafi – po rozmowie z innymi przywódcami – się z nich wycofać”

O UKRAINIE – „TRUDNO BYĆ ADWOKATEM PAŃSTWA, KTÓRE NIE WYPEŁNIA SWOJEGO KONTRAKTU”: „Ukraińcy nie odrabiają swojej lekcji. Trudno jest być adwokatem na serio państwa, które nie wypełnia podstawowych reform, które obiecało, że będzie wypełniać, te reformy są niesłychanie zapóźnione. Dlatego energia po stronie Polski niestety osłabła. Bo trudno jest bronić kogoś, kto nie wypełnia swojego kontraktu. Ale dalej uważamy, by Ukraina była jak najbliżej UE. Rosja niestety ‚zatroszczyła się’ o to, by to państwo było jak najbardziej zdestabilizowane”

„W PO NIE MA ZAMORDYZMU, NIE BĘDZIE ROZPADU PARTII”:„Jesteśmy największą partią opozycyjną, w której są bardzo różni ludzie, o różnych poglądach i emocjach. Pozwalamy na dyskusję, u nas nie ma zamordyzmu, jak w innych partiach. Jest rozmowa. Nowe przywództwo się hartuje. Nie widzę zagrożenia rozpadu PO, to jest całkowicie wyolbrzymione. Spokojnie”

To on jest przyszłością polskiej polityki.

Póki tacy są Trzaskowscy, Polska jeszcze nie zginęła.

Coraz głośniej otwartym tekstem mówi się, że Rafał Trzaskowski miałby zastąpić Ewę Kopacz na pozycji premiera przed wyborami parlamentarnymi.

Trzaskowski startuje z podobnych pozycji, jak Andrzej Duda. W tej chwili jest wiceszefem dyplomacji.

Intelektualiści forsują jego postać, jak choćby konstytucjonalista Wojciech Sadurski.

Trzaskowski:

Tu chodzi o jasną, klarowną opcję i propozycję dla wyborców: przekonanie ich, że dalej warto głosować na PO. Powinniśmy się skoncentrować na tym, żeby lepiej rozmawiać z obywatelami i umieć przekonać ich do tego, że nie jesteśmy sytymi, zadowolonymi z siebie kotami. Jeżeli tego nie zrobimy, to może być niewesoło.

A dokładniej:

Ale nie za pomocą pewnych wskaźników, bo to najwyraźniej nie trafia do wszystkich wyborców. Trzeba rozmawiać otwartym językiem z obywatelami i to jest to co będziemy musieli robić.

Trzaskowski domaga się od PiS postawienia jasno sprawy. Kogo forsują na premiera, gdyby PiS wygrało wybory?

Na razie szef PiS nie wypowiadał się wprost o powyborczym scenariuszu. Kaczyński pytany o ewentualnego następcę unika mówienia wprost.

Sprawa jest otwarta. Nie jest powiedziane, że to ja zostanę premierem

– mówił ostatnio w TV Republika.

Katarzyna Kolenda-Zaleska zaleca klasie politycznej wymianę elit:

Wszyscy w Polsce są dziś wkurzeni. Modnie jest być wkurzonym. Na wszystko.

Młodzież jest wkurzona, więc poszła i zagłosowała na Pawła Kukiza. Paweł Kukiz też jest wkurzony, więc wystąpił przeciwko klasie politycznej i politycznym elitom. Wkurzony jest elektorat Platformy, więc został w domu i nie zagłosował na BronisławaKomorowskiego. Wkurzony jest też elektorat prawicowy, że od ośmiu lat nie rządzi, więc zagłosował na Andrzeja Dudę. Wkurzeni są prawicowi publicyści, bo nie są mainstreamem – choć są. Wkurzeni są wszyscy na rytualne polityczne bitwy, z których nic nie wynika. To akurat zrozumiałe.

Gdyby to wszystko było takie proste, zamieniłoby się starszego polityka na młodszego – i spokój.

Nie jest tak! Czasami kraj musi się wywrócić, aby rodacy zrozumieli, że mieli dobrze.

Być może odchodzi w przeszłość świat, który znamy.