Posts Tagged ‘Rafał Ziemkiewicz’

6 zaległych tekstów Waldemara Mystkowskiego.

Drżenie łydek Kaczyńskiego i Morawieckiego na Konwencji PiS

Konwencja PiS pokazała kogo partia Kaczyńskiego naprawdę się boi, acz służyła głównie hasłu: „I żeby nam znowu wzrosło…” Wcale nie jest ona przełomowa dla partii Jarosława Kaczyńskiego – jak bogobojnie analizują komentatorzy, a Mateusz Morawiecki nie jest żadnym trybunem.

Przede wszystkim to kontynuacja retoryki typowej dla PiS oraz wycofywanie się rakiem z niektórych form pokuty. No i co jest znamieniem tej partii, jej signum temporis, stygmatem – kolejne populistyczne obietnice, aby kupić elektorat i zamienić go w ciemny lud.

Bohater konwencji PiS został na samym początku określony poprzez klasyczną narrację trzecioosobową: on, Donald Tusk powiedział to i tamto… Puszczono spot z byłym premierem i obecnie piastującym najwyższy urząd w Unii Europejskiej – szefa Rady Europejskiej.

Tuska nie ma w Polsce trzy lata, a Kaczyńskiemu i jego kompanom ciągle drżą łydki, dygotu dostali po ostatnich sondażach, w których opozycja (Koalicja Obywatelska: PO i Nowoczesna) wygrywa z PiS, a Tusk z Andrzejem Dudą. Prezes PiS w przemówieniu odkopywał w swojej pamięci brata Lecha, który onegdaj wygrał wybory prezydenckie.

Kaczyński rakiem wycofuje się z oddaniem nagród, którymi ministrowie i wiceministrowie zostali obdarowani, niczym feudalni władcy. Takim oto ezopowym językiem zakomunikował prezes PiS: „Będą zwrócone nagrody choć być może przyjmiemy nieco inną formułę – nie co do zwrotu, tylko do celów tego zwrotu”.

Morawiecki nie jest żadnym trybunem, ale co najwyżej grafomanem, populistą i takim sobie krętaczem. Widać, iż dobra retoryka jest mu obca, bo nie zajechałby taką oto grafomanią: „Wcześniej rządzili ci, którzy mieli kamień zamiast serca dla polskich przedsiębiorców”. W tym zdaniu są wszystkie kompleksy PiS i garb tej partii. A jeżeli sobie uświadomimy, iż powiedział to były członek Rady Gospodarczej przy premierze Tusku, to tylko możemy popatrzeć na Morawieckiego, jak na postać wyjętą z groteski.

Morawiecki zarysował program na czas kampanii wyborczej (pięć propozycji, które opatrzone są hasztagiem #PiatkaMorawieckiego) sprowadza się do przekupywania wyborców za nasze pieniądze. Odbić się to musi na podatkach, bo takie rozdawanie kasy jest zabieraniem pieniędzy z kieszeni innych podatników. Na Twitterze dziennikarze komentują: Kogo oni chcą okraść? Czy ktoś oszalał? Skąd ma pochodzić ta kasa?

W PiS zatem nic się nie zmienia, ten sam populistyczny towar z przeformatowanymi hasłami i wskazaniem wroga: Tuska i opozycję, która nie chce siedzieć cicho. PiS dalej więc będzie się sypał, bo drżenia łydek nie da się zagadać.

Politycy nie radzą sobie z naziolami

Nacjonaliści rozpełzli się po kraju, wcale nie będzie tak łatwo ich zmarginalizować, powstrzymać ten społeczny nowotwór, który osiągnął stan chorobowych przerzutów. Na pewno nie poradzi sobie PiS, który po cichu wspiera nacjonalistów, narodowców, czy też quasi-faszystów.

Jak to się stało, że Obóz Narodowo-Radykalny urządza zjazd w kolebce wolności, w sali BHP Stoczni Gdańskiej? Zaś ulicami Gdańska triumfalnie maszeruje ze swoimi flagami i to pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców? W międzywojennej Polsce sanacyjnej ONR po założeniu w 1934 roku został niemal natychmiast zdelegalizowany.

Naziole w Stoczni Gdańskiej to uderzenie w twarz tym wszystkim strajkującym, którzy wywalczyli wolność. Jak musi czuć się Lech Wałęsa, który domaga się zdelegalizowania ONR? W innym symbolicznym miejscu na Jasnej Górze zorganizowano święto nacjonalizmu w ramach Pielgrzymki Środowisk Narodowych.

Jasnogórski klasztor został spowity dymem z pochodni, a ksiądz Roman Kneblewski z Bydgoszczy w kazaniu deklaruje wbrew Ewangelii: „Kocham szczególnie mój naród, więc jestem polskim nacjonalistą”. Jasna Góra stała się duchową stolicą kiboli i brunatnych. Tuż przed pielgrzymką inni nacjonaliści z Młodzieży Wszechpolskiej mieli zjazd w podczęstochowskim Kłobucku.

PiS toleruje nacjonalizm, zaś Kościół katolicki przytula ich w ramach miłosierdzia, że „Kościół jest dla wszystkich”. Polska brunatnieje, faszyzm podnosi łeb. Upadają symbole, jak sala BHP – od „Solidarności” do ONR. Tak nam pokracznieje Polska w czasie podłej „dobrej zmiany”. Na polityków nie można liczyć, aby rozprawili się z problemem nazistowskim, ten obowiązek spada na społeczeństwo obywatelskie.

Polactwo antysemickie w wydaniu Ziemkiewiczów i Kurków

Za sprawą podobnych ludzi i polityków PiS reaktywowane jest na świecie nazywanie Polaków – Polaczkami.

Antysemityzm w czasie rządów PiS „musiał” odżyć. Kiedyś antysemityzm był wdrukowany w polski prawicowy genom polityczny. Wydawało się, że osiągnął agonię w marcu 1968 roku, bo praktycznie Polska pozostała krajem bez Żydów, niemal homogeniczna rasowo i wyznaniowo. Niestety, PiS odgrzał politykę historyczną, która w wydaniu tej partii jest zakłamana, jak jej prezes. Nikt nie powie Polakom, że białe jest białe, bo ten naród jest cacy.

Kaczyński i PiS kultywują naszą podrzędność, nie stać ich, aby stanąć w prawdzie, iż Polacy dopuszczali się zbrodni wobec swoich sąsiadów. Antysemityzm dzisiejszy jest pochodną ogólnej sytuacji kraju. Wszystko się sypie, nasza reputacja, demokracja, instytucje państwa. Ciężko to odchorujemy, acz z tego wyjdziemy. Z jakimi stratami? Będą mniejsze, im szybciej PiS oderwiemy od koryta plus.

Centrum Kantora przy Uniwersytecie w Tel Awiwie opublikowało doroczny raport o antysemityzmie, w którym wymieniane są wypowiedzi dziennikarzy i celebrytów politycznych, acz w wydaniu prawicy nie wiadomo, kto jest dziennikarzem, a kto celebrytą.

Jako antysemita jest wymieniony Rafał Ziemkiewicz. Kto to zacz? – przecież nie dziennikarz, wszak ten zawód nie polega na pluciu słowem jak jadem. Ziemkiewicz zresztą cieszy się z tego, obecność „na liście antysemitów uważam za zawodowy sukces”.

Tenże sam Ziemkiewicz jednego z autorów, sporządzających raport z polskiej strony prof. Rafała Pankowskiego, nazywa kapusiem. Przypomnijmy, iż kilka dni temu Stanisław Skarżyński nie zgodził się zasiadać w studiu RDC wspólnie z Ziemkiewiczem z powodu jego wypowiedzi o Żydach jako „parchach”.

Obok Ziemkiewicza w raporcie wymieniony jest jego kolega z anteny TVP, z programu „W tyle wizji” Marcin Wolski. Jest także stały bywalec wszelkich raportów o antysemitach w Polsce Stanisław Michalkiewicz, ponadto są prof. Jerzy Nowak i były ksiądz Jacek Międlar. Jest debiutantka Magdalena Ogórek oraz dr Ewa Kurek.

Ta ostatnia postać pozostaje symptomatyczna dla PiS, jest niejako wzorcem zakłamania obecnej władzy. Mianowicie dr Kurek miała kilka dni temu w Konsulacie Generalnym w Nowym Jorku odebrać Nagrodę im. Jana Karskiego (wielkiego Polaka, który zawiadomił aliantów o obozach koncentracyjnych na terenie Polski w czasie II wojny). „Uczona” Kurek twierdzi, że Żydzi sami tworzyli getta i się w nich bawili.

Takie rozpełzło nam się polactwo antysemickie po kraju w wydaniu Ziemkiewiczów i Kurków, przynosi nam wstyd, hańbi imię Polaka. Za sprawą podobnych ludzi i polityków PiS reaktywowane jest na świecie nazywanie Polaków – Polaczkami. Tak bezczeszczona jest praca wszystkich Polaków po 1989 roku. Spychają nas w podrzędność, w bylejakość, w kołtuństwo.

Demokracja nie jest dana raz na zawsze

Europoseł PO Michał Boni odniósł ogromny sukces w Parlamencie Europejskim. Był głównym sprawozdawcą rezolucji, która została dzisiaj przyjęta, wzywającej do utworzenia Europejskiego Instrumentu Wartości (EIW) – nowego mechanizmu finansowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego.

Istota tego przedsięwzięcia to wspieranie poprzez granty organizacji pozarządowych, walczących o takie wartości europejskie i standardy zachodniej cywilizacji, jak demokracja, praworządność czy prawa podstawowe. Rezolucja wzywa Komisję Europejską do wygospodarowania na ten cel w najbliższej 7-letniej perspektywie budżetowej po roku 2020 – 1,3 mld euro.

Komisja Europejska już w maju przedstawi projekt europejskiego budżetu i przekonamy się, czy środki na ten cel zostaną wygospodarowane. Dotychczas Unia Europejska nie wypracowała takiego mechanizmu wsparcia organizacji pozarządowych na swoim terenie, bo możliwe, że tego nie potrzebowała, acz wspierała organizacje krajów trzecich.

Dzisiaj jest szczególna potrzeba, bo takie kraje jak Polska czy też Węgry doznają uszczerbku na demokracji. Jeżeli ten mechanizm zostanie przyjęty, można być pewnym, iż z tego źródła nie dostaną wsparcia finansowego takie szemrane przybudówki partyjne, jak pana Jarosława Gowina ani organizacje Tadeusza Rydzyka, któremu z wartości chrześcijańskich najbardziej na sercu leży numer konta bankowego, zna je na pamięć, nie musi – jak wszystko inne – czytać z kartki.

W rezolucji nacisk położono na pomoc dla organizacji działających na poziomie lokalnym i krajowym, w których według Boniego „demokracja napotyka na poważne wyzwania”. Och, znamy to z naszego polskiego podwórka coraz bardziej zabagnionego.

Podczas debaty w PE komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci Vera Jourova bardzo przychylnie odniosła się do tej inicjatywy, a sam europoseł sprawozdawca Boni dał godną retoryczną wykładnię: – „Demokracja nie jest dana raz na zawsze, dlatego trzeba ją aktywnie pielęgnować i chronić. Najbardziej kompetentnym aktorem do tego zadania jest społeczeństwo obywatelskie, więc Unia powinna w nie inwestować”.

Nie będzie PiS brakiem demokracji pluł nam w twarz. Obronimy ją przed zakusami autokratów na taboretach i innych drabinkach z Tesco na Krakowskim Przedmieściu bądź przed pomnikiem Schodów do Nikąd na placu Piłsudskiego.

Polskie organizacje pozarządowe potrzebują takiego wsparcia jak tlenu. To kolejny przykład troski o polskie sprawy i polskie organizacje ze strony europosła z PO.

Kartoflanka PiS dla niepełnosprawnych

Andrzej Duda przyjechał do protestujących w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych z jednym pijarowskim celem, przez siebie wyartykułowanym: – „Jeśli protestujący w Sejmie rodzice chcą wrócić do domu, mogą spokojnie wrócić. Będę się ich sprawą zajmował, dopóki nie będzie załatwiona”. Czyli wyprowadzić rodziców, aby dali święty spokój władzy PiS.

Duda przyjechał, aby protestujących wyprowadzić w pole. Prezydent usłyszał Iwonę Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych: – „Panie prezydencie, czy 900 zł w portfelu takiej osoby, czyli 150 zł zasiłku rehabilitacyjnego, które jest od 13 lat i renta socjalna tak naprawdę głodowa, która wynosi 744 zł ma wystarczyć na godne życie takich osób”.

Na poparcie słów matki usłyszał siebie z filmiku z kampanii prezydenckiej, gdy mówił, że spotkał się z matkami osób niepełnosprawnych i od nich „usłyszał kilka niezwykle bolesnych zdań o tym, jak się im w Polsce żyje, o tym, że musiały protestować”. Ten filmik spokojnie można zatytułować: „Tak wygląda i mówi hipokryta”. Duda miał się więc z pyszna, po czym wziął nogi za pas.

Następnie zajął głos premier Mateusz Morawiecki, który zaczyna być całkiem sprawny w pisowskie klocki. Jeszcze nie przebrzmiała jego „piątka Morawieckiego” z konwencji PiS, którą całkiem trafnie nazwał Jacek Rostowski „zupą nic”, a ja szukam innych dietetycznych odpowiedników – zupą na gwoździu, z chaplinowska zupą z sznurowadła albo po naszemu: kartoflanką.

Morawiecki poszedł wypróbowaną ścieżką. Najpierw ogłosił chęć zmiany Konstytucji (curiosum) i daninę solidarnościową, która polega na tym, że ci, co mają dadzą tym, co potrzebują. Czyli chce opodatkować Polaków – nadużywając ważnego słowa „solidarność” – na rzecz rodziców osób niepełnosprawnych, aby „najlepiej zarabiający mogli w niewielkim stopniu zostać opodatkowani po to, żeby złożyć się na tych najbardziej potrzebujących”. Miłosierdzie polegające na sięgnięciu do kieszeni innych, aby ogłosić, jacy to są chrześcijańscy, empatyczni koniecznie z plusem. Łaska+. A w istocie to Złodziejstwo+.

Najpierw pomyślałem, że nagrody ministrów, wiceministrów, działaczy PiS, prezesa Kaczyńskiego (ochrona jego kosztuje ok. 1,5 mln zł) przetransferują ze swoich kont na potrzeby niepełnosprawnych. Lecz cyknąłem się, przecież kradną nam demokrację, to dlaczego swoje łapska nie mieliby wsadzić do cudzych kieszeni.

Jeszcze istnieje możliwość, iż Czartoryscy przypomną sobie, że ich ród był arystokratycznie szlachetny i odeślą z Liechtensteinu podarowane im przez wicepremiera Piotra Glińskiego 100 mln euro, albo – nowa szykuje się afera – wycofane zostanie 28 mln zł, które ludzie Macierewicza z Polskiej Grupy Zbrojeniowej wytransferowali na lobbing do szemranej firmy w USA (pisze o tym „Daily Beast”).

Można też zadać sobie pytanie, czy w finansach państwa zdarzyła się jakaś katastrofa? Jeszcze tydzień temu Morawiecki mówił o obniżeniu niektórych podatków, a teraz chce wprowadzić nowy.

Morawiecki i minister Rafalska też mają jeden cel – wyprowadzić w pole protestujących. Proponują przygotowanie stosownego projektu ustawy do połowy maja, bo nie chcą pisać go „na kolanie”. A jak pisane były ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, ustawy sądowe i o IPN? Hę?

Ale protestujący nie godzą się na tę kartoflankę PiS. Na razie. Wszak PiS w te klocki jest biegłe, wyprowadzili w pole i złamali lekarzy rezydentów.

Beata Szydło może wstać z kolan

Po kilkumiesięcznym zamroczeniu Beata Szydło powstaje z kolan, jej następca Mateusz Morawiecki spektakularnie fajtnął w Sejmie w rozmowach z protestującymi rodzicami niepełnosprawnych dzieci. Morawiecki zaliczył efektownie dechy, mimo że zagalopował się ze zmianą konstytucji i gołoceniem kieszeni bogatszych Polaków, aby omamić niepełnosprawnych w swoim populistycznym stylu.

Szydło wie, iż Jarosław Kaczyński to strachliwy gościu, zacznie PiS-owi obsuwać się w sondażach, więc może chcieć wymienić Morawieckiego. Na kogo? Na sprawdzoną Beatą, co to jej „się należy”.

Szydło sprawę niepełnosprawnych dzieci bierze na swoje piersi. W RM FM powiedziała: „W tej chwili trwają prace w ministerstwie rodziny nad ustawą, o której mówił pan premier, która ma pomóc rodzicom i ich dzieciom„.

Wyręcza zatem Morawieckiego, który przegrał w rozmowach z potrzebującymi rodzicami niepełnosprawnych dzieci. Szydło nawet poleciała ulubionym językiem prezesa, który lubi używać fraz „patrioty” Edwarda Gierka: „ufajcie, uwierzcie”. Szydło: „Jeżeli mogłabym poprosić rodziców, którzy są w tej chwili w Sejmie, żeby jednak uwierzyli panu premierowi, pani minister Rafalskiej„.

W PiS trwa wojna podjazdowa, jest więc szansa dla Szydło, aby powróciła do łask Kaczyńskiego. Jeden, dwa sondażyki z obsuwą i była premier może powrócić na tapetę w gmachu przy Nowogrodzkiej. Szydło nawet przypomniała prezesowi swój sukces z Brukseli 1:27, o Donaldzie Tusku powiedziała: „Słyszałam, że podobno sam rozpowiada różne rzeczy w Brukseli„.

Nie jest to logiczny język polski, ale Szydło nigdy nie była orlicą retoryki. Do tego wstająca z kolan Szydło nie dba o takie szczegóły. Wszak to nie Wersal, jest szansa, że dowali nowemu faworytowi prezesa, a ten przypomni sobie o niej.

Chciałoby się zakrzyczeć tej walce buldogów pod dywanem: „Beata, wal Mateusza wałkiem, temu populiście się należy„.

Dzisiaj urodziny Donalda Tuska.

zbigniew-holdys

PiS zaznało pierwszej tak ogromnej porażki. Wycofało się z projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Czarny Protest kobiet popędził miotłami Kaczyńskiego.

Luju, a masz, a masz!

„Kobiety demonstracyjnie potraktowane jako bezmyślny pozbawiony uczuć i sumienia „worek na płód”, tym razem wykrzyczały swoje ‚nie’” – komentuje Jerzy Baczyński. Wg szefa „Polityki”, skala buntu „musi się jawić kierownictwu PiS jak czarny sen”.

naczelny

Redaktor naczelny „Polityki” przypomina, że choć PiS może być buntem zaskoczony, to przecież politycy tej partii wywołali kryzys. Głosując za odrzuceniem drugiego obywatelskiego projektu ustawy dotyczącego aborcji – przygotowanego przez komitet „Ratujmy kobiety”.

Jak ocenia Jerzy Baczyński, w najnowszym wydaniu tygodnika, „jeśli wydarzenia wymknęły się prezesowi spod kontroli, to jest, również dla niego przestroga, do czego może prowadzić polityczny flirt z grupami fundamentalistów”.

A organizacje domagające się całkowitego zakazu aborcji to nie jedyni radykałowie, z którymi PiS od dawna flirtuje. Drugą grupą są nacjonaliści.

„ONR dotychczas miał status politycznej grupy rekonstrukcyjnej, oferującej rozproszonym drużynom kibicowskimi pewną formę dekoracji historycznej. Ale od kilku miesięcy postawa władz (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prokuratur, nawet prezydenta) da się odczytać jako otwarta aprobata dla prawdziwie patriotycznych, antyimigranckich, antygejowskich, antyliberalnych formacji nowych „żołnierzy wyklętych”. To dla nich PiS już zarezerwował już Dzień Niepodległości” – pisze Jerzy Baczyński.

I przypomina słowa papieża Jana Pawła II, dotyczące radykalizmu i fundamentalizmu: „Roszczenie sobie prawa do narzucania innym przemocą tego, co uważa się za prawdę, oznacza pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie zniewagę Boga”.

Jak podkreśla Baczyński, Jan Paweł II „dodawał też, że fanatyzm rodzi się tam, gdzie zostało została zasiana nienawiść”.

polska-the-times

A Ka nie poprze i już.

cuaaod8waaanu32

Jak mówiła w Sejmie Joanna Mucha:

mucha

„Nie uszanowaliście kompromisu, który obowiązywał przez ostatnie 23 lata. Kompromisu, który ma coraz mniej zwolenników i to jest wasza wina. Dzisiaj z wielkim mozołem próbujecie walczyć z problemami, które sami stworzyliście, ale macie wielki sukces: obudziliście ludzi, którzy do tej pory nigdy nie zajmowali się polityką. Obudziliście kobiety w każdym wieku, z różnych środowisk, które nigdy nie zajmowały się kwestiami politycznymi. Obudziliście partnerów, ich mężów, synów i ojców. I zrobiliście to przez wasze ideologiczne zapędy. Polityka zajęła się nimi, bo próbowaliście w brudnych buciorach wejść do ich sypialni. Oni nie pozwolą na to, żebyście prowadzili ich jak stado baranów na rzeź. To stado baranów was stratuje”.

mucha1

„Kto od miecza walki ideologicznej wojuje, ten od miecza walki ideologicznej ginie. Próbowaliście państwo rozpętać wojnę ideologiczną już w poprzednich kadencjach. Wtedy, kiedy głosowaliście za całkowitym zakazem aborcji. Sami wprowadziliście się w tę koleinę. Koleinę, z której bardzo trudno będzie wam wyjść. Pozostaniecie zamknięci jak w imadle między fanatykami religijnymi a polskimi kobietami. Bo polskie kobiety wam tego nie odpuszczą”.

marcin-celinski

Kler za PiS-em stoi.

cuetd-qwaae1nsr

Osiągnięcia moralne Kk.

dwie

To pierwszy raz, kiedy Komitet Noblowski zdecydował się przyznać nagrodę w kategorii chamstwo i od razu laur w postaci pęta kiełbasy zwyczajnej wędruje do Polski!

nobel

Otrzymało go zwołane ad hoc konsylium wybitnych arbitrów elegancji i czempionów smukłej sylwetki: Rafała Ziemkiewicza, Pawła Kukiza, Jana Pospieszalskiego, oraz ich pomniejszych klakierów. Ci wybitni znawcy przeprowadzili w dniu strajku kobiet dociekliwe badania terenowe. W ich wyniku zostało ostatecznie potwierdzone: kobiety są słabe, brzydkie oraz puszczają się na prawo i lewo z byle kim.

Oto wyimki z nagrodzonych badań. „Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało…” – poradził kobietom znany asceta Kukiz w RMF FM. „Absolutnie nie chcę decydować o waszych ciałach. Choć gdybym to robił, na pewno byłyby ładniejsze” – łaskawie zapewnił Ziemkiewicz (Mister Polski 2016). „W przypadku pani Doroty Wellman radziłbym jednak bardziej oszczędne sformułowanie porównań do trzody hodowlanej” – zatroskał się w TVP znany z powściągliwych sądów Pospieszalski.

Zapytacie, co w tym odkrywczego? Skąd ta nagroda? Przecież to, że kobieta to gruba dziwka i diabelskie nasienie, słyszy się od każdego zasmarkanego damskiego boksera od Odry po Bug. Przyznacie jednak, że nikt tego jeszcze tak sprawnie nie usystematyzował jak nasi trzej herosi. Dlatego nagroda jest jak najbardziej zasłużona.

ct_lbopwiaav6xf

Zaprawdę, żyjemy w ciekawym kraju. Kobiety o swoje podstawowe prawa dobijają się tutaj od lat i od lat guzik z tego wynika – to inni wiedzą, jak mają się prowadzić (cnotliwie), ile zarabiać (mało), jak protestować (cicho). Za to faceci prawo do chamstwa i paternalizmu wywalczyli sobie pstryknięciem palców i nie krępują się go używać. Co ciekawe, zazwyczaj przodują w tym mężczyźni, których moralność jest nieskazitelnie katolicka tylko wówczas, gdy katolicyzm zdefiniujemy przez pryzmat historii rodziny Borgiów.

Prawicowy pisarz i publicysta Andrzej Horubała w powieści „Umoczeni” ukazał kiedyś życie swojego środowiska jako jeden wielki festiwal hipokryzji, fałszu i zdrad. I może to jest klucz do zrozumienia, skąd w polskiej debacie publicznej tak tłumna parada buców i chamów – wyrzuty sumienia, jak wiadomo, najdoskonalej leczą wódka i agresja. Czytając i słuchając złotych chłopców polskiej prawicy, mam wrażenie, że często stosują oba te medykamenty naraz. Dlatego apeluję: przestańcie. Z takiego połączenia może wyjść tylko jedno: paw.

Jarosław Kaczyński popiera dziecioróbstwo. Ilu sam spłodził Polaków? Zero, null, nic.

JarekDzieciotób

Na sprzeciw Kościoła co do tabletki „dzień po” należy spojrzeć pozytywnie, wszak wówczas katoliczki będą dawać. Hurra! Katoliczki będą jak te pod latarnią, tylko za darmo.

tabletkapo

Tomasz Terlikowski udzielił papieżowi Franciszkowi ostrzeżenia. Jeżeli jeszcze raz nazwie go królikiem, publicysta prawicowy rzuci na papieża klątwę.

terlikowskiFranciszek

absurd

absurd1

 

Zaś Rafał Ziemkiewicz nie wpuszcza do swojego antysalonu papieża Franciszka, który jest dla niego idiotą.

ziemkiewiczFranciszek

ziemkiewiczFranciszek1

Kadr-ze-spotu-wyborczego-Andrzeja-Dudy

Kandydat PiS na prezydenta, Andrzej Duda, wyprodukował drugi spot wyborczy. Ten tytułuje się „Odważne decyzje” i traktuje o sporze rządu ze związkami zawodowymi.

PiS to taka partia pasożytnicza, która żywi się konfliktem. Jak Kaczyński chce rządzić krajem? Skonfliktowanym? Chore.

PiS nie pomaga rozwiązać sporu, tylko go podsyca. Tak też w tym spocie nawołuje Duda. Kandydat PiS jest nieprzekonywujący, rozmemłany. Mameluk – tak kiedyś takich oberwańców nazywano.

To nie jest polityka, to jest pasożytowanie. Związki zawodowe de facto nie reprezentują górników, tylko swój interes, są soliterem, pasożytem, taką też jest partia Kaczyńskiego i jego kandydat – soliter Duda.

Oglądajcie ten spot. Czyż to nie pasożyt?

nie jestem górnikiem

pigułkaPo

To ten koleś od pigułki po.

80groszy Ziemkiewicza

Ziemkiewicz ponoć dał 80 groszy na WOŚP.