Posts Tagged ‘Roman Giertych’

Berlin za Honeckera i Warszawa za Kaczyńskiego

WSTYD, ŻE NIE PRZERWALI URLOPÓW I IMPREZ U BISKUPA. WSTYD, ŻE OFIARY NAWAŁNICY NADAL NIE MAJĄ DACHU NAD GŁOWĄ…

Obłuda Macierewicza nie ma granic

Nieustająco nas „zadziwia”… Kiedy już wydaje się, że Antoni Macierewicz w wygłaszaniu kłamstw z kamienną twarzą przeszedł samego siebie, kolejny dzień przynosi następną dawkę obłudy i hipokryzji szefa MON.

Nie inaczej było podczas sejmowej debaty dotyczącej nawałnic. – „Wojsko było na miejscu zdarzenia natychmiast po informacji ze strony wojewodów” – powiedział Macierewicz. Tyle tylko, że to – natychmiast – nastąpiło po czterech! dniach po kataklizmie, mimo że samorządowcy prosili o wsparcie armii. Wszyscy pamiętamy wypowiedź wojewody pomorskiego, że do zamiatania liści nie będzie wzywał wojska…

Grzegorz Schetyna podczas debaty w Sejmie na temat nawałnic powiedział, że Macierewicz na miejscu zniszczeń pojawił się dopiero 15 sierpnia po zakończeniu uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego. – „No przecież to jest kompromitacja. Minister obrony narodowej, który przylatuje helikopterem i przyjeżdża kolumna sześciu samochodów, żeby go dowieźć 240 metrów z lądowiska do namiotu antykryzysowego. Widzieliście, jak to wygląda? Jaś Fasola by tego nie wymyślił” – mówił Schetyna.

Na mównicę wyszedł Antoni Macierewicz i rzekomo się przejęzyczając, powiedział: – „Chcę sprostować wypowiedź Jasia, przepraszam bardzo, nie Fasoli, tylko pana przewodniczącego Schetyny w związku z kłamstwami, którymi państwo jesteście przez niego raczeni. Wojsko było na miejscu zdarzenia natychmiast po informacji ze strony wojewodów i wezwaniu do pomocy ze strony wojewodów. Jeżeli pana razi to, że minister obrony w dniu święta Wojska Polskiego przyjechał na miejsce zdarzenia, to współczuję pana poczuciu potrzeb narodu polskiego”.

Na pewno wszyscy mamy przed oczami widok szefa MON ze wsi Rytel, kiedy to wiozący go samochód zakopał się w błocie. Macierewicz w lakierkach stał obok auta, przyglądając się, jak mieszkańcy poszkodowani przez nawałnicę wyciągali jego samochód.

CZY LIS MA RACJĘ?

No I liga obciachu.

Waldemar Mystkowski pisze o rewelacyjnym szczególe z życiorysu Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński jak Pawka Korczagin

Prezes PiS jest postacią ukształtowaną w głębokim PRL, w czasach małęj stabilizacji.

Jarosław Kaczyński wrócił z wakacji wypoczęty. Zaistniał słynną pelerynką w czerwono-białe barwy (bo przecież nie biało-czerwone, nie podejrzewam go o takie profanum godnościowe). Wygłosił 10 września na podeściku na Krakowskim Przedmieściu dwie frazy godne zapamiętanie: – „Jak zostaniemy sami w Europie, to zostaniemy” – i drugą: – „Będziemy wyspą tolerancji i wolności”. Do tej ostatniej przyjemności potrzeba będzie więcej barierek (tak Szymon Majewski zrekapitulował kaczystowską wolność).

Na razie z witzami prezesa posucha. Gdy jednak piszę, Kaczyński może wyprodukować wiekopomne dzieło oracyjne. Tak ten typ ma. Na razie głębiej o Kaczyńskim możemy mówić w trybie zapożyczonym, przez kogoś.

Prof. Andrzej Jaczewski był łaskaw sobie przypomnieć, iż Jarosław Kaczyński nie zdał w liceum z jednej klasy do następnej, z X do XI klasy maturalnej. Oblał z języków polskiego i angielskiego. Do dzisiaj nie jest poliglotą, o angielskim nie wspomnę, a polski jest w jego ustach często kulawy, chromy.

Dlaczego ten fakt dopiero teraz wychodzi na światło dzienne? Działo się to w roku 1966. Rządził wówczas ówczesny Kaczyński – Władysław Gomułka, za Beatę Szydło kreował się Józef Cyrankiewicz. Anną Zalewską pomniejszego funkcyjnego formatu – kuratorem warszawskim – był Jerzy Kuberski (później został ministrem oświaty, czyli pełną Zalewską).

Ten ostatni odegrał w życiorysie prezesa PiS rolę szczególną, by nie powiedzieć decydującą. Doszły Kuberskiego wieści, iż Jarosław K. ma dwie dwóje (kiedyś ta ocena niedostateczna był najgorszą), będzie siedział drugi rok w X klasie, więc kurator zadzwonił do dyrektora szkoły, następnego dnia zjawił się na radzie pedagogicznej i uczeń Jarosław K. dostał promocję do klasy maturalnej.

Ten fakt ma nadzwyczajną wymowę symboliczną. Prezes PiS musiał przeżyć swoje niedołęstwo intelektualne do tego stopnia, iż jego wzorcem stał się Gomułka. Językowe porównania potwierdzają, iż ówczesny I sekretarz to wzorzec, a brak predylekcji do nauki, szczególnie do zgłębiania polskiego – literatury, tradycji – dzisiaj owocują deformą szkoły.

Kaczyński został zahartowany w tamtym czasie. Ba, nawet jego stosunek do ojca Rajmunda (który chyba wówczas musiał dotrzeć do Kuberskiego i prosić go o wsparcie dla syna) nosi znamiona zahartowanego kompleksu. Mianowicie Kaczyński jak bohater obowiązującej wówczas lektury, Pawka Korczagin, donosi na ojca (źle się do niego odnosi), o czym piszą biografowie prezesa PiS.

Więcej do powiedzenia o wnętrzu Kaczyńskiego miałaby psychoanaliza Freuda. Kaczyński na kozetce to galareta strachu, kupka trzęsącego się ego.

I drugie zapożyczenie. Krystyna Janda w Radiu Zet odniosła się do słów z peanu-wiersza Jarosława Marka Rymkiewicza „Do Jarosława Kaczyńskiego”: – „nie można oddać Polski w ręce jej złodziei, którzy chcą ją nam ukraść i oddać światu”.

Recenzja wybitnej aktorki jest bardzo dosadna: – „Ja się czuję jakby ktoś na mnie s..ł po prostu cały czas. Jarosławie, pan jest coś jeszcze winny bratu. Dokąd idziecie z Polską?”. Zaś fragment dotyczący„polegnięcia” brata bliźniaka pod Smoleńskiem w 2010 roku, który jednak zdał w 1966 roku do XI klasy bez wsparcia rodzica (- „Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo? O to nas teraz pyta to spalone ciało”), Janda zamieniła w partykułę godną Juliusza Słowackiego: „Ludzie, o czym my mówimy? To była katastrofa samolotowa”.

Taki jest zapośredniczony prezes Kaczyński staje się bardziej zrozumiały w swoich czynach i ludziach, którzy wokół niego się gromadzą. Jest postacią ukształtowaną w głębokim PRL, w czasach małęj komuszej stabilizacji (określenie Tadeusza Różewicza), to jest jego peleryna, płaszcz Prospera: Pawka Korczagin, który sprzeda nawet ojca dla dobra własnej przyszłości. A ojcowizna to ojczyzna. Tak hartował się prezes.

TAKA RÓŻNICA. Jak Arłukowicz to od razu pięknie powiedziane 🙂

SZACUNEK ZA TO, CO ROBI

>>>

Reklamy

Znacie? To dobrze, bo już zbliża się koniec Kaczyńskiego. Prawnicy będą mieli robotę z Dudą i Szydło.

kłamczuszki kaczuszki w PiSdu z wami wpadka za wpadka😜

Wojciech Maziarski pisze o nowej „taktyce” PiS.

„Dobra zmiana” czeka na Wunderwaffe

Zderzamy się z totalną krytyką – żali się premier Beata Szydło w cotygodniowym biuletynie propagandowym PiS-u pt. „wSieci”. Rząd atakuje opozycja totalna – utyskują liczni funkcjonariusze oficjalnych szczekaczek.
To całkiem nowy ton w propagandzie władzy. Wcześniej dominowały buta i poczucie siły: łamiemy reguły państwa prawa i rządzimy, jak chcemy, bo suweren tak zadecydował, i nawet jak się komuś nie podoba, to i tak może nam naskoczyć. Teraz coraz częściej słychać biadolenia: „O jejku, suweren nas bije!”. Biedne misie.Odnotujmy tę zmianę tonacji, bo zwiastuje ona nadchodzącą wiosnę. Niejedyny to symptom ocieplenia. W ostatnią sobotę maszerowałem w Warszawie w tłumie demonstrantów świętujących urodziny Unii Europejskiej. Nagle pod prąd zaczęła się przez nasz pochód przedzierać inna demonstracja, z flagami ZNP, która zmierzała pod Ministerstwo Edukacji, by tam zaprotestować przeciw rozwalaniu polskiej oświaty. A kilkaset metrów dalej natknęliśmy się na frankowiczów protestujących przeciw niespełnieniu przez władze ich postulatów. Demonstracji i protestów jest już tyle, że nie mieszczą się na stołecznych ulicach.A przecież są jeszcze objawy sprzeciwu, które się nie wylewają na ulice: zapowiadany na piątek strajk nauczycieli, wygrane przez przeciwników władzy referendum w Legionowie, wystąpienia sędziów, akcje samorządowców czy udany strajk rodziców i uczniów 10 marca. Chyba nie doceniliśmy skali tego ostatniego wystąpienia, bo trudno zauważyć dzieci, które zostały w domach. Jednak gimnazja w dużych miastach były tego dnia niemal puste. Zmianę nastrojów odnotowały ośrodki badania opinii publicznej, które zgodnie wskazują na wzrost poparcia dla opozycji i spadek notowań PiS-u.

Co inteligentniejsi przedstawiciele władzy i prorządowi komentatorzy już zauważyli, co się dzieje. Houston, mamy problem! Taksówkarze zaczęli narzekać na PiS – alarmuje Rafał Ziemkiewicz. A Jarosław Gowin mówi, że władza otworzyła za dużo frontów naraz i z niektórych konfliktów powinna się wycofać.

Wątpliwe jednak, by rządzący poszli za tą radą. Jarosław Kaczyński jest przekonany, że nie może się cofnąć ani o krok, bo całym jego kapitałem politycznym jest niemal religijna wiara jego wyznawców, przekonanych, że jest genialnym strategiem i nieomylnie prowadzi swój obóz od zwycięstwa do zwycięstwa, a ewentualne porażki to tylko chytre podstępy dla zmylenia wrogów. Taki wódz nigdy się nie wycofuje. Zawsze pręży muskuły, robi groźną minę i prze do przodu. I oczywiście trzyma w zanadrzu Wunderwaffe, która na pewno odwróci bieg wydarzeń. Gdy jej w odpowiednim momencie użyje, nad PiS-em znów zaświeci słonko.

Ciekawe, kiedy w końcu wyznawcy PiS-u zrozumieją, że jedyna Wunderwaffe, jaką prezes dysponuje, już została użyta. Nazywa się Witold Waszczykowski.

Z :Ruszył taki apel …

HA HA HA :)))))

Oscar Wilde- idiota to nie obelga, to diagnoza🤣

Waldemar Mystkowski pisze o nowych populizmach PiS.

Populistyczna złota rybka PiS

PiS-owi nie pozostaje nic innego, jak populizm. Zarówno ten realny, który będzie rozwalać budżet państwa, jak i populizm oralny. W tym politycy tej partii są najlepsi.

500+ zadziałało tak, że PiS przez jakiś czas po wyborach parlamentarnych nie tracił elektoratu (acz nie zyskiwał jak w podobnej sytuacji powyborczej SLD i PO), ale to się skończyło. Zaczęły się schody, partia jest rozrywana od wewnątrz. Dzisiaj wiadomo, iż silna jest nieliczna grupa Macierewicza (bo o. Rydzyk wspomaga i środowiska nacjonalistyczne, dla których budowana jest Obrona Terytorialna Kraju). Także aspiracje polityczne zgłasza grupa krakowskich konserwatystów skupiona wokół Andrzej Dudy. Sam prezydent jest jej najsłabszym ogniwem. Zaczajony jest Jarosław Gowin, ale może pęknąć, gdy w ustawie o samorządzie dojdzie do bezprawnego działania wstecz (chodzi o dwukadencyjność prezydentów, burmistrzów i wójtów).

Ratunkiem PiS jest populizm, rozdawnictwo, czyli korumpowanie wyborców. Jednego dnia ujrzały światło dzienne dwa populizmy, których celem jest odzyskiwanie elektoratu: 1000+, o którym mówiła minister rodziny i czego tam, Elżbieta Rafalska. 1000 złotych mają dostać emeryci i to niezależnie od tego, jaką wielkość emerytury wypracowali. A ci, którzy otrzymują więcej niż 100o zł emerytury? – nie wiadomo. W każdym razie bąk został puszczony. Pracują nad nim w Ministerstwie Rozwoju. Rafalska nie powiedziała niczego konkretnego, ważne, iż poszło w naród: „Będzie projekt, będę o nim rozmawiała”.

Całkiem głośnego bąka puścił szef doradców Szydło, Henryk Kowalczyk. Mianowicie za 7-8 lat Polacy mają zarabiać średnio 10 tys. zł. Brzmi to, jak bajka o złotej rybce, przy czym tą złotą rybką ma być elektorat w przyszłości, który za 7-8 lat znów ma oddać głos na PiS.

Rybaka jednak mamy takiego, iż złota rybka, czytaj: przyszłość, zostanie przez polityków tej partii pożarta. Może złota rybka by się uratowała, gdyby była wielkości wieloryba (Polska zaś miała taki budżet jak Niemcy), ale i to nie jest pewne. Szarańcza PiS wszystko pożera.

Ciekawego manewru dokonał Donald Tusk, w przesłuchaniach dotyczących śledztwa w sprawie współpracy polskich służb z rosyjskim FSB. Pełnomocnikiem jego będzie Roman Giertych. Były polityk jest całkiem sprawnym adwokatem, a przynajmniej medialnym, bo czego się nie dotknie, PiS jako przeciwna strona procesowa zwykle leży. Do tego Giertych ma dar publicystyczny, który ośmiesza PiS – jego groteskowe opisy są szeroko kolportowane.

Z jednej strony na siłę chcą ekshumować ciało jego żony, a z drugiej strony zapraszają na uroczystości do Pałacu prezydenckiego

A oni ciagle czekaja, a przetargu brak.

Kleofas Wieniawa także o populizmie.

PiS-owi spada w sondażach i będzie spadać, nie tylko dlatego, że ta partia jest eurosceptyczna (i tak nas będzie wyprowadzać z Unii Eurpejskiej), nie tylko dlatego, że w arogancji przewyższa poprzednikach nawet nie dwukrotnie, ale w podniesieniu do jakiejś potęgi, nie tylko dlatego, że zmienia ustrój (demokrację na autorytaryzm), nie tylko dlatego, że politycy tej partii to intelektualne niedołęgi, łamagi, nie tylko dlatego, itd…

PiS musi więc szukać źródeł przekupywania elektoratu, wyborców. 500+ wypadliło o tyle, że zaciemniło obraz, iż Beata Szydło jakoby miałaby coś do powiedzenia jako polityk i osoba używająca języka, niestety premier rządu ma tylko logoreę, a jej mowy nie należą do sztuki retoryki politycznej, nawet, gdy są pisane przez mniemanych fachowców.

Jedynym osiągnięciem jest zatem 500+, za które nam wszystkim przyjdzie zapłacić, acz nie chodzi o samo 500+, ale infrastrukturę „ideologiczną”. 500+ zadziałało przez moment, PiS-owi nie spadało w sondażach, ale to już należy do przeszłości, bo poparcie dla tej partii będzie spływało do rynsztoku, poza tym PiS będzie rozrywane między ambicjami Macierewicza, otoczenie Andrzeja Dudy (acz nie sanmego Dudy, bo ten jest wyjątkowo słaby jako człowiek) oraz pragmatyzmem konserwatywno-kapitalistycznym niewielkiej grupy Gowina. Czy dojdzie do przesilenia?

Może tak, acz każdą z grup tych wyżej wymienionych i nie wymienionych może zastapić nowe wcielenie Leppera, Kukiz.

PiS i tak będzie spadać, więc szykuje się kolejny populizm, który jest w zasięgu intelektualnym tej niewiele wartej intelektualnie partii – 1000+ dla emerytów. Elżbieta Rafalska (minister) w TVN24, bo tylko ten kanał informacyjny jest wiarygodny mówiła:

Na razie są pomysły i koncepcje, nad którymi pracuje Ministerstwo Rozwoju. Będziemy mieli konkretny projekt, będziemy wtedy o nim dyskutować. Nie ma jeszcze gotowego projektu. Musimy znać skutki finansowe, bo w końcu i tak trzeba zrobić tę wypłatę 10000 zł. Będzie projekt, będę o nim rozmawiała”.

W Radiu Zet Henryk Kowalczyk zaprzeczył, jakoby nad takim populizmem pracowano: „O takim pomyśle nie słyszałem nic konkretnego. Mogę mówić tylko oficjalnie, co jest w rządzie. Nie ma takiego pomysłu.”

Jedyna rzecz, którą partia Kaczyńskiego potrafi, korumpować, a to zawsze kończy się jednako, ale PiS sięgnie do użycia siły, czego na końcu swego reżimu nie robili już komuniści.

NIE NADĄŻAMY Z ROBIENIEM MEMÓW… CO ONI DO CHOLERY WYPRAWIAJĄ? I DLACZEGO CODZIENNIE?

JAK WIDAĆ KIEDYŚ TO JUŻ BYŁO…

>>>

TRUDNO W TO UWIERZYĆ, ALE TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ!!!

c5d0p2uwiaeawa6

TEN, KTÓRY CIĄGLE POTRZEBUJE OD NAS PIENIĘDZY JEST WYSOKO NA LIŚCIE NAJBOGATSZYCH POLAKÓW. A WY, NA KTÓRYM JESTEŚCIE MIEJSCU, NA TEJ LIŚCIE?

c5gy7b3wcaabrgs

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze, jak Andrzej Duda przestał być zwierzchnikiem armii. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zakazał najważniejszym dowódcom Wojska Polskiego bezpośredniego kontaktu z prezydentem Andrzejem Dudą.

jak-macierewicz

Ustny zakaz kontaktów z prezydentem dla szefa sztabu, dowódcy generalnego i dowódcy operacyjnego sił zbrojnych został wydany jesienią przez szefa MON. Po co? Powody są co najmniej dwa.

c5f8bm5w8aa2bfl

Po pierwsze, nie informować prezydenta

Według zamysłu Macierewicza Andrzej Duda o sytuacji w armii ma wiedzieć jak najmniej. Powód? Generałowie dopominali się m.in. interwencji zwierzchnika sił zbrojnych w sprawie niektórych nominacji, a także wyjaśnień, na czym ma polegać zmiana systemu dowodzenia i jak ma wyglądać nowy program modernizacji technicznej sił zbrojnych.

– Wygląda na to, że prezydent już się pogodził z faktem, że nie ma wpływu na sytuację w wojsku. W gronie bliskich współpracowników stwierdził nawet, że nie tylko on ma problemy z Antonim Macierewiczem – twierdzi nasz informator z Pałacu Prezydenckiego. – W relacjach z szefem MON Andrzeja Dudę reprezentuje Paweł Soloch. Szef BBN jest zwany w Pałacu Harrym Potterem i najwidoczniej Macierewicza się boi. Obecnie sytuacja jest taka, że każdemu spotkaniu prezydenta z kadrą dowódczą towarzyszy minister Macierewicz – dodaje nasz rozmówca.

Krytyczne wypowiedzi na temat kierowania siłami zbrojnymi w obecności prezydenta spowodowały już dymisję inspektora sił powietrznych gen. Tomasza Drewniaka.

Nasi rozmówcy twierdzą, że jedyną osobą w Pałacu Prezydenckim, która ma szczegółowe informacje na temat sytuacji w siłach zbrojnych, jest gen. Jarosław Kraszewski, artylerzysta, który m.in. był w Iraku. Generał jest pracownikiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Po drugie, wpłynąć na decyzje Andrzeja Dudy

Powodem zakazu kontaktów wyższych oficerów z prezydentem była też szczególna troska Macierewicza o to, by nikt nie wpływał na Andrzeja Dudę przy personalnych wyborach, szczególnie przy wyborze najważniejszym: szefa Sztabu Generalnego.

Aby dopilnować korzystnego dla siebie rozwiązania, minister obrony uknuł nawet małą intrygę. Na przełomie października i listopada Andrzej Duda w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych miał rozmawiać o wyzwaniach, jakie stoją przed wojskiem, oraz o projekcie reformy systemu dowodzenia siłami zbrojnymi. Ku zaskoczeniu prezydenta na miejscu witał go zastępca dowódcy. Sam dowódca – gen. Marek Tomaszycki – przebywał wówczas w podróży służbowej. Najprawdopodobniej był w Afganistanie, gdzie przygotowywał kolejną zmianę w polskim kontyngencie, o czym dobrze wiedział minister Macierewicz.

Prezydent uznał nieobecność za despekt ze strony dowódcy operacyjnego, a sprawa miała istotne znaczenie: gen. Tomaszycki, świetnie mówiący po angielsku i mający bardzo dobre notowania w NATO, miał być według nieoficjalnych informacji faworytem Pałacu Prezydenckiego przy wyborze szefa Sztabu Generalnego. Natomiast szefowi MON zależało na nominacji gen. Leszka Surawskiego.

I dopiął swego: Surawski 31 stycznia został szefem Sztabu Generalnego WP.

Gen. Surawski w ostatnim czasie stał się jednym z najbliższych współpracowników ministra Macierewicza. To on m.in. wskazał nowego dowódcę generalnego sił zbrojnych: gen. Jarosława Mikę, dowódcę 11. Dywizji, podobnie jak gen. Surawski – czołgistę.

PIĘKNE PODSUMOWANIE WOJTKA KUSSOWSKIEGO

c5f_qrbwyaereb4

KOGO SIĘ TAK SZYDŁO BOI??? POLAKÓW? 

c5g0e0aw8aal91x

Bartosz T. Wieliński pisze o żałosnych pisowskich występach w Monachium. Politycy PiS nie chcą zrozumieć, że państwo traci, gdy polityka zagraniczna jest tylko pochodną krajowej. A gdy rozgrywają wewnętrzne interesy w międzynarodowych gremiach, stają się śmieszni.

INTERNAUCI PODPOWIADAJĄ. MACIEREWICZA OSZUKUJE DILER.

c5gb3cewqaadc_f

W 2007 r. rząd PiS zbojkotował konferencję bezpieczeństwa w Monachium, gdy Władimir Putin groził Zachodowi zimną wojną. – Gdyby tam był Jarosław Kaczyński, to mogłoby dojść do rękoczynów z Putinem – tłumaczył absencję ówczesnego premiera Marek Kuchciński. Coś w tych słowach było proroczego, bo w tym roku, gdy politycy PiS stawili się w Monachium silną grupą, emocje sięgnęły zenitu.Szef MSZ Witold Waszczykowski ściął się publicznie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem – Holendrem znienawidzonym przez „dobrą zmianę” za to, że nadzoruje procedurę monitorowania praworządności w Polsce.

Do Monachium od pół wieku najważniejsi politycy, dyplomaci i eksperci przyjeżdżają dyskutować o bezpieczeństwie zachodniego świata. W tym roku ta kwestia jest paląca. Nie wiadomo bowiem, czy Ameryka pod rządami prezydenta Trumpa nie wycofa się z Europy.

Co miał o tym do powiedzenia minister obrony Antoni Macierewicz? Ano tyle, że „zamach” w Smoleńsku był etapem rosyjskiej agresji, tak jak wojna w Gruzji czy aneksja Krymu. Wcześniej wzywał NATO, by pomogło wyjaśnić, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r., choć Sojusz przyczyn katastrof lotniczych nie bada.

Politykę zagraniczną nieustannie miesza z wewnętrzną Jarosław Kaczyński. Trafił ostatnio na nagłówki gazet, gdy okazało się, że straszył Angelę Merkel podczas jej wizyty w Warszawie możliwym żądaniem ekstradycji Donalda Tuska. Merkel chciałaby, by przewodniczący Rady Europejskiej pozostał na tym stanowisku następne dwa i pół roku. Kaczyński zaś widzi Tuska przywożonego do Warszawy w kajdankach wojskowym samolotem…

Kaczyński nie jest pierwszym przywódcą partyjnym, który lekceważy dyplomację. Co do występów szefa MON – szkoda słów. Ale rolą ministra spraw zagranicznych jest dbać o reputację kraju, dyplomatycznie zacierać złe wrażenie. Waszczykowski tego nie potrafi. Gdyby w piątek trzymał nerwy na wodzy, nie myślał o tym, jak wypadnie w „Wiadomościach” TVP, czy o tym, co powie Kaczyński. Gdyby zachował się jak dyplomata.

Timmermans jakby tylko czekał na okazję. Podczas dyskusji z Waszczykowskim wspomniał październikowy strajk kobiet w Polsce, mówił o niezależności sędziów. Gdy polski minister wypomniał mu brak sądu konstytucyjnego w Holandii (funkcję tę pełni tam rada państwa), z uśmiechem odpowiedział, że skoro polska konstytucja przewiduje trybunał, to rząd nie powinien go niszczyć. Skrytykował też obraźliwe i nierzeczowe odpowiedzi polskiego rządu na zalecenia Komisji Weneckiej.

A gdy Waszczykowski prosił, by pozwolić Polakom przestrzegać ich konstytucji, „a nie waszej wizji konstytucji”, Timmermans odparł, że niczego innego od Polski i dla Polski nie chce.

Spektakl ten przypomniał siedzącym na sali głowom państw, szefom rządów, ministrom, na czym polega spór między Unią a rządem PiS i jakie skutki może mieć dla Europy. I że ten trwający od roku konflikt trzeba wreszcie rozwiązać.

c5gj-7qwyaesjen

Waldemar Mystkowski pisze o TVP, które nie powiadomiło widzów, że Agnieszka Holland zdobyła wielką nagrodę filmową.

KACZYŃSKI COFA POLSKĘ DO LAT DZIECIŃSTWA. DO WSZYSTKICH KOSZMARÓW, KTÓRE WTEDY POLSKĘ RUJNOWAŁY.

c5givokwqaa5_if

PiS zmniejsza Polaka i obywatela

pis-zmniejsza

Zanadto nie martwi mnie, że PiS sekuje kulturę, odmawia pieniędzy na dzieła ważne dla substancji duchowej narodu. One tak czy siak zostaną dowartościowane, kultura zawsze była niezależna od źródeł finansowania, może dlatego tak często wybitni twórcy ubodzy.

PRL bał się twórców, starał się ich podporządkować, łożył pieniądze, a ci – oprócz integralnych akolitów – mieli zupełnie inny światopogląd, niż zadekretowany. Dlatego nie zanadto obrażam się na Piotra Glińskiego, iż podzielił pieniądze na wsparcie przedsięwzięć kulturalnych wśród twardych pisowców i katolików, bo oni nie są w stanie wznieść ponad przeciętność. Będziemy mieli gnioty typu film „Smoleńsk”, którego nikt nie chce oglądać, bądź ten rydzykowy „Zerwany kłos”.

Martwi mnie przekaz do społeczeństwa, do odbiorców. To jest najbardziej krucha materia, bezbronna, gdy zwalczana jest kultura (o w tym kontekście nie boję się nazwać: kultura narodowa, bo taką jest wszystko, co stwarzane jest w narodzie, arcydzieła i kicze). Część odbiorców będzie pozbawiona obrazu polskiej kultury aktualnie powstającej, będzie pozbawiona tych drożdży, które pozwalają uczestniczyć w dialogu z nowymi zjawiskami społecznymi, kulturowymi. I nie chodzi nawet o aktywne zajęcie głosu, ale o świadomość, iż coś takiego się dzieje.

PiS uderza w duchowość polskiego społeczeństwa, zubaża Polaków. Metaforycznie można to opisać, iż pozbawia części Polaka w Polaku, w obywatelu obywatela. Władza PiS zmniejsza ludzi, trawestując: „Prezesie, zmniejszyłem wyborców” – mógłby zameldować Jacek Kurski. I taka dokonuje się operacja zmiany, „dobrej zmiany” w mediach pisowskich. Zmienia się z normalnego na „dobre”, na małe, wówczas zrozumiałe dla prezesa i jego akolitów.

Agnieszka Holland odnosi sukces na festiwalu filmowym w Berlinie zdobywając „Pokotem” Srebrnego Niedźwiedzia, w mediach tzw. narodowych do tego stopnia zmniejszyli ten sukces, że w ogóle nie poiformowano o nim. Za duży to sukces, przerasta ich. Oczywiście, że w innych mediach informacja została podana, bo jeszcze nie mamy cenzury, ale część odbiorców , nawet tych najbardziej biernych, została przefasowana na pisowską małość, na zmniejszenie. Dużo, niedużo? Może to tylko milimetr, ale w kulturze to czasami dużo.

Na to się oburzam, na to, że zmniejszają Polaków. Beata Szydło może nie lubić genialnej „Idy” Pawlikowskiego, nawet to rozumiem, bo sama dawno została zmniejszona i nie wróżę jej powrotu do normalności, więc „Ida” będzie poza jej zasięgiem, ale dlaczego zmniejszają wielu młodych Polaków nieświadomych tej operacji zmniejszania?

ILU JESZCZE POSŁÓW PiS TAK KŁAMIE???

c5gdoomwqaeanoa

NA WAWEL LIMUZYNĄ, DO DOMU SAMOLOTEM – „PRACA I POKORA” W PAŃSTWIE PiS

c5ga2g8xuaedxap

Kleofas Wieniawa pisze o międzynarodowej dedradacji Polski pisowskiej.

polska-pisowska

Czy politycy PiS uświadamiają sobie, iż doprowadzili do sytuacji zdegradowania Polski do drugiej ligi. Może mają oczy dookoła głowy, bo rozumu raczej nie mają tak usytuowanego.

Podczas 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium zasłynął najbardziej Witold Waszczykowski, który jak Reytan bronił dewastacji demokracji i prawa w Polsce przed mieszczaninem – w dobrym znaczeniu – wiceszefem Komiji Europejskiej Holendrem Fransem Timmermansem.

Otóż Waszczykowski odkrył z właściwą mu emfazą, iż w Holandii nie na Trybunału Konstytucvyjnego. Ale ten niezbyt lotny dyplomata nie odkrył, że w tym kraju żadnemu politykowi nie przyjdzie do głowy, aby łamać konstytucję. Holandia ma jedną z najbardziej utwardzonych demokracji i może być przykładem dla całego świata zachodniego, włącznie z krajami anglosaskimi.

Zaś Andrzej Duda nie spotkał się z wiceprezydentem USA Mike’m Pencem, bo już z Dudą niewielu chce sie spotykać. Nie jest żadnym partnerem, a wydawałoby się, że do Jankesa nie jest tak trudno dotrzeć, bo nie nazbyt wielu było prezydentów w Monachium. Duda zaś mógł usłyszeć z ust Pence’a, iż światowym bohaterem walki z komunizmem jest Lechem Wałęsa. Wyobrażam sobie jak w tym momencie Duda zrobił swoją minę papuśnego zdziwienia.

Był jeszcze Antoni Macierewicz w stolicy Bawarii, ten niestety ma renomę taką, na jaką zasługuje także w kraju, ministra od zamachu smoleńskiego. Zawsze w takich wypadkach polscy ministrowie obrony spotkali się z sekretarzem obrony USA, ale nie Macierewicz.

Spadamy we wszystkich klasyfikacjach, w Unii Europejskiej w połowie marca dowiemy się z „białej skiegi” kierunku reform, którą przedstawi Komisja Europejska, zostaliśmy zdegradowani do ostatniej prędkości integracji, bo takie zostaną wyznaczone krajom członkowskim. Nie będziemy sami, bo z Węgrami.

Może już nawet nie jesteśmy w drugiej lidze, ale w trzeciej, dzieki takim złamanym ludziom i politykom, którzy niewiele mają do powiedzenia, jak Waszczykowski, Duda, Macierewicz.

PAŃSTWO PiS, PONAD PRAWEM

c5dxn1xwcaehodg

MA RACJĘ?

c5dwy1rxaauv-v

>>>

c4_oay5waaea5ps

Jarosław Kaczyński zrobił sobie z Wawelu prywatny zamek.

SŁOWO NA NIEDZIELĘ – PIĘKNE :))))

c4_o11pwmaarnjg

Każdego 18. dnia miesiąca – w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej – prezes Kaczyński odwiedza grób brata i bratowej. Pod Wawelem zebrało się w sobotę kilkadziesiąt osób. Przynieśli ze sobą tabliczki ze znakiem zakazu wjazdu i hasłami: „Nekropolia nie dla PiS-u”, „Stop upartyjnianiu Wawelu”, „Módl się prywatnie nie w blasku fleszy”. Skandowali: „Wawel królów, nie prezesów”, „Wawel wolny, nie PiS-owski”, „Modli się człowiek, a nie partia”, „Tu Jest Wawel, a nie Nowogrodzka”. Manifestujący – których od drogi na Wawel oddzielały barierki – nie próbowali zablokować wjazdu samochodów, wiozących m.in. prezesa PiS. Padły tylko okrzyki: „Będziesz siedzieć!”.

O co chodzi organizatorom protestu?

– Jesteśmy tutaj, bo nie zgadzamy się na upolitycznienie Wzgórza Wawelskiego. Pan prezes Jarosław Kaczyński przyjeżdża na grób swojego brata i jego małżonki, ale robi to w sposób polityczny i widowiskowy, przyjeżdża razem z notablami partyjnymi, urządzając niejako partyjną szopkę. Temu się sprzeciwiamy – mówił Tomasz Puła, jeden z organizatorów protestu. Dodał, że krokiem do odpolitycznienia Wawelu byłaby likwidacja barierek, które są rozstawiane, gdy przyjeżdża prezes PiS. Jak podkreślił Puła, nie chodzi o zabronienie posłowi Kaczyńskiemu odwiedzania grobu brata, tylko „powinno się to odbywać w inny sposób”.

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze o kolejny przekręcie Macierewicza. W poniedziałek minister Antoni Macierewicz ma ogłosić przetarg na zakup 16 śmigłowców dla polskiej armii. Osiem ma zostać przeznaczonych dla sił specjalnych, osiem dla Marynarki Wojennej. Prześledźmy, co do tej pory mówił na ten temat.

macierewicza-opowiesc

* 10 października został zerwany kontrakt na 50 śmigłowców H225M Caracal firmy Airbus. Pierwszych 16 tych maszyn miało wylądować w Polsce w 2017 r.
Szef MON natychmiast pojechał do zakładów Sikorsky w Mielcu i na tle śmigłowców Black Hawk ogłosił: „Mam nadzieję, że tymi śmigłowcami będą latały polskie siły specjalne”, bo jeśli rozmowy uzyskają zwieńczenie, „to w tym roku pierwsze śmigłowce pozwalające na realizację ćwiczeń zostaną dostarczone”.

* 11 października precyzował, że w 2016 r. będą dwa śmigłowce, w 2017 r. – osiem, a potem – 11; dodał, że chodzi o śmigłowce z Mielca.

* 16 października w TV Trwam zapowiedział budowę polsko-ukraińskiego śmigłowca dla armii krajów Europy Środkowej.

* 18 października Beata Perkowska z MON informowała, że do rozmów w sprawie śmigłowca zaproszono zakłady z Mielca, Świdnika oraz koncern Airbus.

* 8 listopada Macierewicz stwierdził, że jego oferta tylko dla Mielca „nigdy nie była aktualna”.

* 21 listopada stwierdził jednak, że pierwsze śmigłowce (Black Hawk) będą dostarczone wojskom specjalnym do końca roku.

* 10 stycznia br. Bartłomiej Misiewicz oświadczył, że dostawa dwóch pierwszych maszyn do prób i szkolenia opóźnia się z przyczyn niezależnych: „Okres świąteczny, to chwilowe przesunięcie. Jesteśmy w trakcie kończenia koncepcji offsetowej. Nie chcemy, by było to robione jak za poprzedników, gdy uniemożliwiono producentom mającym zakłady w Polsce stanięcie do przetargu na równych zasadach”.

Kolejny termin? „Styczeń, maksymalnie przełom stycznia i lutego”.

* 18 stycznia minister przedstawił kolejną wersję: „Pierwsze dwa śmigłowce na przełomie stycznia i lutego zostaną dostarczone polskim siłom specjalnym. Co do pozostałych, czyli 14 śmigłowców, które zostaną nabyte w tym roku, jesteśmy w trakcie wybierania oferty od trzech przedsiębiorców, którzy zgłosili się do tego konkursu, tzn. od Mielca, od Świdnika i od Airbusa”.

* 9 lutego: „Właśnie przed chwilą, gdy wchodziłem, powiedziano mi, że najpóźniej będzie to marzec tego roku” [co oznacza następny miesiąc opóźnienia].

Ogłoszenie przetargu oznacza, że armia nie dostanie nowych kilkunastu śmigłowców w tym roku. Żaden polski zakład nie zdoła ich bowiem wyprodukować, a to jest warunek ministra. Chyba że Macierewicz kupi przygotowane przez Airbusa dla Polski caracale?

OTO OBIECANA KONSTYTUCJA DLA BIZNESU… A RACZEJ DLA PiSNESU. Bo to przecież nie firma ma zarobić, ale państwo.

c5czuiewqaqutrz

Waldemar Mystkowski pisze o Fransie Timmermansie i jego zabiegach o demokrację w Polsce.

timmermans

Timmermans walczy o państwo prawa w Polsce

c452comukam89gl

Nie PiS będzie płacić za wpadki (w istocie nie wpadki, a poglądy prezesa Kaczyńskiego) swoich polityków na arenie międzynarodowej. Zapłacimy za Mateusza Morawieckiego, czy za Witolda Waszczykowskiego. Dorzucą swoje Beata Szydło i Andrzej Duda, którzy nie są żadnymi samodzielnymi bytami politycznymi, ale emanacją prezesa.

Morawiecki robi karierę na Zachodzie ze swoim „prawo nie jest najważniejsze”, jest wpisywany na „prestiżową” listę postaci, którzy popisali się identycznymi stwierdzeniami. Niestety, są to tylko faszyści z Hansem Frankiem na czele. Niech nikt nie twierdzi, że to przypadek, bo determinacja, z jaką bronił bezprawia w rozmowie z Timem Sebastianem w Deutsche Welle, a przede wszystkim zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego i przymiarka do takiego samego zniszczenia niezależności sądownictwa, są wehikułem PiS do faszyzacji życia publicznego w kraju.

Musimy bić w bębny, w dzwony, w polityków opozycji, aby nie ustępowali pola zagrożeniu wewnątrz kraju, dla Polski zagrożeniem jest Jarosław Kaczyński i jego partia. Każdy dzień przybliża nas do reżimu, a tym samym do osamotnienia w Europie, a później nie muszę dopowiadać, jakie będą odzywki w Paryżu, czy w Londynie, iż „nie będą chcieli umierać za Gdańsk, Warszawę i Poznań”.

Przyjaciel Polski – wielki, nie boję się tak go określić – wiceszef Komisji Europejskiej, Frans Timmermans ponagla kraje członkowskie Unii Europejskiej, aby przyszły z pomocą w sporze o kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Timmermans namawia wszystkie kraje, oprócz Niemiec, których relacje z Polską są obciążone historycznie. Pomóc Polsce – to znaczy postawić tamę zawłaszczania prawa przez PiS, aby obronić państwo prawa. Musimy sobie uświadomić, iż zniszczenie niezależności sądów, jest tożsame ze zniszczeniem opozycji. PiS będzie z każdym z nas mógł zrobić, co zechce. Najpierw zastraszyć, a jak to się nie uda, posadzić za kratami. Do tego sprowadzi się „reforma sądownictwa”.

Polska jest wypychana z reformującej się Unii Europejskiej, dosadnie przekonamy się już w połowie marca, gdy Komisja Europejska przedstawi „białą księgę” kierunków reform UE na najbliższą dekadę, która ma być wstępem do reformy instytucji unijnych i UE. Unia zmierza do ściślejszej integracji, a tym samym „różnych prędkości” dla poszczególnych krajów.

Niestety z pomysłami Ferdynanda Kiepskiego Kaczyńskiego znajdziemy się w ogonie unijnym wraz z Węgrami. A może jeszcze gorzej, bo głośno już jest wyrażana (choćby przez premiera Walonii Paula Magnette’a), iż po Brexicie winien nastąpić Polexit, Hunxit.

Potrzebna – jak nigdy dotąd – jest w kraju współpraca opozycji – elit politycznych i społeczeństwa obywatelskiego. Jeżeli teraz nie zadbamy o kraj i o siebie, za jakiś czas może być za późno, bo PiS skutecznie nas rozpirzy, skłóci, a niektórych posadzi.

ŁODZIANIE DZIŚ WYSZLI NA ULICE. POWIEDZIELI „NIE” DLA PiS-OWSKICH ZMIAN W SAMORZĄDACH. NIE ODDADZĄ MIASTA KACZYŃSKIEMU. SZACUNEK!!!

c49t2rxxaaewxgf

Kleofas Wieniawa pisze o „Uchu prezesa”.

pis-niespelna

Prezesem TVP jest niezbyt lotny człowiek – Jacek Kurski. Dlaczego nim się zajmuję? Tak wypadło w czasie smuty PiS.

Ten nielot o „Uchu prezesa” Kabaretu Moralnego Niepokoju był się wypowiedzieć, iż bohaterowie wykreowani przez Roberta Górskiego są „niespełna władz umysłowych albo kanalie”.

Oczywistym, dla mnie jest, że ten kabaret nie uderzy w PiS, w partię Kaczyńskiego, gdyż uderzy w nich talent literacki i to miary Alfreda Jarry, bądź Bertoda Brechta. I tak się stanie, taka rzecz powstanie, a może już powstała.

Kaczyńskiego nie potrzeba zamykać w żadnej metaforze, wystarczy cytować go in exteso, kompromituje się intelektualnie. Jest sam w sobie groteską.

Więc wybierzcie ten „dylemat” – ”niespełna władz umysłowych albo kanalie” – spośród 4 zdarzeń tylko z tylko dwóch dni.

1. Antoni Macierewicz przekonuje NATO do katastrofy smoleńskiej.

2. Mateusz Morawiecki w Deutsche Welle twierdzi, iż prawo nie jest najważniejsze. Czyli optuje za bezprawiem.

3. Waszczykowski stwierdza, iż Holandia nie spełnia standardów europejskich, gdyż nie posiada Trybunału Konstytucyjnego.

4. Prezes Jarosław Kaczyński „patriotyczne” donosi na Donalda Tuska i chce go ścigać Europejskim Nakazem Aresztowania.

To nie kabaret, to tylko pisowski urobek z dwóch dni na polu buraczanym. Za główki robią ich głowy. „Niespełna władz umysłowych albo kanalie”?

Odszedł kwiat, odfrunął szczególny anioł – Jan Nowicki. Wszyscy żegnamy nasz skarb – Danutę Szaflarską, która zmarła w wieku 102 lat.

c5cyuldwaaip0vi

>>>

piSnie

PiS wpędza Polskę w coraz gorsze tarapaty. Polak w Unii Europejskiej już jest pośmiewiskiem. I nie dziwmy się. Faktycznie rządzący krajem prezes PiS nie ma prawa jazdy, konta bankowego chyba też, a jak przemawia wchodzi na taboret. Oprócz tego pluje na rodaków: animalnym elementem, najgorszym sortem, bądź gestapo.

I taki kurdupel doprowadził, iż Komisja Europejska po raz pierwszy w historii przeszła do drugiego etapu procedury obrony praworządności. Treść opinii KE przesłana Beacie Szydło nie została ujawniona. Bruksela liczy na opamiętanie. Opinia jest jednak ponoć druzgocąca.

Cj7LpAoWsAQ5FzB

Ryszard Petru domaga się jej ujawnienia, bo dotyczy całego narodu.

Cj7QncqWYAAVEZn

Nawet prawicowa blogerka Kataryna jest zniesmaczniona.

kataryna

Kataryna skrytykowała postawę PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego. Zaznaczyła, że „nie ma wątpliwości, że TK był politycznie nieprzychylny PiS” ani że „to nie PiS jego wygaszanie rozpoczęło”.

– Ale nawet jeśli tak jest, to właśnie PiS powinno ustąpić. A nie tłumaczyć – jak w tym dowcipie z Jasiem – że skoro wszyscy sikają do basenu, to my możemy sikać z trampoliny. A już zwłaszcza nie w sytuacji, gdy się szło po władzę, krytykując poprzedników – powiedziała. Jej zdaniem PiS nie może wychodzić z założenia, że cel uświęca środki, bo czasami „brudne środki uświniają cel”.

– Na dodatek to jest nieodpowiedzialne wobec swojego elektoratu – oceniła. Jej zdaniem PiS „rozwala resztki reguł” i „każda kolejna władza będzie robiła to samo, tylko gorzej i bardziej”.

miłoszewski

Zygmunt Miłoszewski, pisarz młodego pokolenia jest zbulwesowany rządem PiS, który nie potrafi dogadać się z protestującymi pielęgniarkami w Centrum Zdrowia Dziecka. Pisze na Facebooku.

nieMogę

Romana Giertycha znamy. Zaczynał jako prawicowy polityk LPR, dzisiaj jest wziętym adwokatem. Bardzo przekonywująco twierdzi, iż PiS – a dokładnie Ziobro – dobierają się do własności prywatnej. Będą kraść złodzieje. Kradną wszystko.

Cj4MRuHWEAAnlH0

Data wolnych Polaków.

Cj7CdKiW0AAHadO

Strona-internetowa-gazety--Charlie-Hebdo-

12 osób zostało zabitych przez 3 terrorystów w nataku na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo”.

charlieHebdo

ci

Charlie Hebdo się nie podda. I tak wystawi język karabinowi, bo satyra jest skuteczna, ale nikogo nie uśmierca.

niedozatrzymania

„Charlie Hebdo jest nie do zatrzymania”.

jestem

„Jestem Charli” – to hasło, którego używają w sieci ludzie solidaryzujący się z zabitymi.

fundamentalizm

„Świat stał się tak poważny, że poczucie humoru jest ryzykownym zajęciem”.

—-

A na naszym podwórku wesoły Romek kopie leżącego naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowksiego.

giertychWprost

„Newsweek” wykrył kolejne manipulacje Hofmana, tym razem w ciula zrobił Kaczyńskiego.

hofmanRobił