Posts Tagged ‘Roman Kuźniar’

ABY NIKT NIE MIAŁ WĄTPLIWOŚCI. Witajcie w państwie pis.

Obecna władza dopuszcza faszystów do manifestowania, bo tym jest zhańbienie rocznicy Powstania Warszawskiego przez ONR. Pisze o tym Krzysztof Burnetko w „Polityce” (fragmenty).

Postfaszyści śmiało sobie w Polsce maszerują. Ba, chroni ich państwowa policja

1 sierpnia 2017 r. policja z orłami na czapkach pozwalała nacjonalistycznej prawicy profanować pamięć warszawskich powstańców.

W rocznicę powstania warszawskiego na ulice stolicy wylegli rodzimi narodowcy. Szli pod szyldem Obozu Radykalno-Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej, organizacji wprost odwołujących się do haseł, wizerunku i metod swoich odpowiedniczek sprzed wojny – wtedy nie bez powodu uważanych za faszyzujące (i w niektórych formach delegalizowane). A przecież 1 sierpnia to dzień, w którym Polska czci ofiary nacjonalistycznego obłędu: tysiące zabitych warszawiaków i samo miasto. Tymczasem w 2017 r. postfaszyści śmiało sobie w Polsce maszerują. Ba, chroni ich państwowa policja.

(…)

To wszystko chroniła państwowa policja

I to tak gorliwie, co znamienne, że grupkę obywateli protestujących przeciwko dopuszczaniu faszyzmu na ulice odgrodzono szczelnym kordonem funkcjonariuszy i „suk”. Równocześnie policjanci (i to różnych szczebli) nie reagowali na zgłoszenia możliwości popełnienia czynu zabronionego przez odpalających na ich oczach środki pirotechniczne uczestników „narodowego” zgromadzenia. Funkcjonariusze beznamiętnie odsyłali zgłaszających na najbliższą komendę (ciekawe, czy ta nowa forma działania dotyczyć też będzie, na przykład, alarmowania o dokonującym się akurat tuż przy policjancie gwałcie czy kradzieży). Byli i tacy, którzy sugerowali zgłaszającym, że… utrudniają im „wykonywanie czynności” przy zabezpieczaniu demonstracji.

Znamienne, że to nie pierwsze w ostatnich dniach przypadki lekceważenia przez policję zgłoszeń naruszeń prawa przez narodowych radykałów.

I znamienne, że takie same zachowania policji pojawiały się choćby w Niemczech na początku lat 30. ubiegłego stulecia. Tam też powołani do strzeżenia prawa funkcjonariusze często odwracali głowy albo beznamiętnie, lub nawet z sympatią, przypatrywali się bandytyzmowi brunatniejącej ulicy.

DZIĘKUJEMY PANI PREMIER I PANIE PREZYDENCIE

A tak równo dziesięć lat temu Jarosław Gowin pisał o PiS.

Gowinowi dzisiaj rozum odjęło. W sierpniu 2007 miał jeszcze olej pod czerepem.

W HOŁDZIE POWSTAŃCOM WARSZAWY???

Waldemar Mystkowski pisze o decyzji Sądu Najwyższego w sprawie ułaskawienia Kamińskiego przez Dudę.

Postępowanie zawieszone –  odwiesza się

Chciałem przypomnieć, że Sąd Najwyższy nie rozpatrywał, czy 2 razy weto Andrzeja Dudy leżało w jego kompetencjach, albo czy protestujący słusznie się domagali weta w sprawie ustaw dotyczących niezależności sądownictwa. Sąd Najwyższy w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego przez tegoż Dudę wyraził tylko, iż w sporze legalności ws. ułaskawienia Kamińskiego zawiesza postępowanie.

Zawiesza. Prokuratura Krajowa stanęła za Kamińskim, czyli stała się jego adwokatem – takie pomylenie porządków tylko w Polsce, ale nie dziwota, gdyż ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym jest Zbigniew Ziobro. Za Kamińskim stanęła także Julia Przyłębska, szefowa Trybunału Konstytucyjnego, ciała ustrojowego, które jest fasadą.

Z tego prostego opisu wynika, że sprawa Kamińskiego jest polityczna, a nie prawna. Nie stanęło za Kamińskim prawo, a polityka, która jest w tej chwili dyrygowana przez PiS. Ale jest małe „ale” – zawieszenia postępowania pozwala w przyszłości odesłać Kamińskiego do więzienia na 3 lata, bo tyle dostał.

Mamy więc do czynienia ze sporem politycznym, a nie prawnym, acz w sferze politycznej i prawnej facet z 3 latami więzienia jest facetem z wyrokiem, czyli kryminalistą. Czy ktoś taki może być ministrem? Okazuje się, że tak. Warunek: rządzi partia PiS. Taki stan prawny z ministrem z wyrokiem nazywamy bezprawiem.

Sędziowie SN mogli się kopać z koniem, ale nie każdy do takiego kopania się nadaje, nie każdy jest wybitnym prawnikiem – Andrzejem Rzeplińskim, albo Małgorzatą Gersdorf, między nimi a takimi magistrami prawa jak Zbigniew Ziobro jest cała smuga wykonujących ten zawód. I to właśnie dzięki takim średniakom trwają autokracje, reżimy, satrapie.

Na miejscu Kamińskiego bym się nie cieszył. 3 lata kiblowania ma jak amen w pacierzu, jak w chińskim banku, w którym się nie zapomina, co jesteś winien, a dorzucone mu zostanie to, co teraz wywinie. Za recydywę płaci się więcej niż za utratę dziewictwa, bądź honoru.

Rządy PiS nie będą trwały długo, bo Polska nie może żyć długo w takim poniżeniu, zatem Kamiński tak czy siak dostanie szanse na kilkuletnie przemyślenie w samotni, w celi, swej marności, chyba, że mu dorzucą innego wyrokowca. Naszego kraju nie stać, aby tacy ludzie z prawem na bakier, byli cokolwiek władni. Jeżeli chcemy być cywilizowani ze standardami demokratycznymi i prawnymi a chcemy, prawdaż?

Wynika z tego wniosek dla Kamińskiego: postępowania zawieszone – odwiesza się.

TO JUŻ NAWET NIE JEST CICHE PRZYZWOLENIE RZĄDU I PARTII… TO JEST JUŻ MANIFESTACJA POPARCIA DLA ONR

W tej samej sprawie duzo bardziej pesymistycznie pisze Ewa Siedlecka z „Polityki” (fragmenty).

Nie będzie sprawy Kamińskiego. Będą niezależne sądy?

Sąd Najwyższy (w składzie trzech sędziów) zdecydował o zawieszeniu postępowania w sprawie Mariusza Kamińskiego do czasu rozpatrzenia przez Trybunał Konstytucyjny wniosku marszałka Sejmu. Marszałek wnioskował o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego w sprawie ułaskawienia Kamińskiego przez prezydenta.

Ta decyzja SN oznacza koniec sprawy Kamińskiego i innych. Nie muszą się bać prawomocnego uznania za winnych nadużycia władzy, a co za tym idzie – zakazu kandydowania do Sejmu, Senatu, europarlamentu czy w wyborach samorządowych. Bo od kary prezydent może ułaskawić. A żeby umożliwić kandydowanie osobie skazanej za przestępstwo umyślne – trzeba by zmienić konstytucję.

Formalnie Sąd Najwyższy jedynie zawiesił postępowanie. Teoretycznie może je podjąć po powrocie sprawy z Trybunału Konstytucyjnego. Ale w praktyce raczej nikt się nie spodziewa, by Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął na rzecz Sądu Najwyższego „spór kompetencyjny”, który – zdaniem PiS – zaistniał między SN a prezydentem. Zresztą całkiem możliwe, że Trybunał Dobrej Zmiany w ogóle tego „sporu kompetencyjnego” w najbliższych latach nie rozpatrzy. Wokanda jest rozpisana do października i tej sprawy tam nie wpisano. A Kamińskiemu i PiS taki stan rzeczy się opłaca: sprawa jest zablokowana i – zależnie od tego, jak kto na nią patrzy – Kamiński jest albo uniewinniony, albo skazany, ale nieprawomocnie. A więc może kandydować w wyborach – nawet na prezydenta, co nie jest takie nie do pomyślenia, jeśli PiS zrezygnuje z reelekcji Andrzeja Dudy.

Postanowienie Sądu Najwyższego tworzy kuriozalną sytuację: oto trzy miesiące wcześniej Sąd Najwyższy, w składzie siedmiu sędziów, w odpowiedzi na pytanie prawne składu SN, który dostał kasację w sprawie Kamińskiego, orzekł, że prezydent nie może skutecznie ułaskawić nikogo przed prawomocnym skazaniem. W uzasadnieniu napisał m.in, że Sąd Najwyższy nie uzurpuje sobie prezydenckiego prawa łaski, a więc że żadnego sporu kompetencyjnego nie ma. Sąd nie decyduje bowiem, czy prezydent może ułaskawiać czy nie. Rozpatruje jedynie, jak – według prawa – tę swoją wyłączną prerogatywę prezydent może wykonywać.

(…)

Może przestraszyli się utraty urzędu? Prezydent zawetował ustawę w tej sprawie, ale chyba nikt się nie łudzi, że nie będzie kolejnej. Jeśli tak – oblali egzamin z wewnętrznej niezawisłości.
Oczywiście świat się nie zawali od tego, że Mariusz Kamiński i trzech innych funkcjonariuszy CBA uniknie skazania. Choć ich nieodpowiedzialność będzie zachętą dla innych funkcjonariuszy władzy do łamania prawa w interesie własnym czy partii politycznej.

Natomiast świat się wali, niestety, gdy brakuje w nim instytucji stojących na straży prawa.

To oczywiście tylko troje sędziów na blisko dziewięćdziesięciu sądzących w Sądzie Najwyższym. W dodatku fakt, że orzekli inaczej niż skład siedmioosobowy SN dwa miesiące wcześniej, dowodzi, że nie ma w Sądzie Najwyższym „ustawek” czy zmowy między sędziami, jak chciałby to widzieć PiS. Ale to żadne pocieszenie. Za chwilę PiS przejmie SN – i nie będzie przypadków.

Po protestach obywatelskich w obronie sądów RPO Adam Bodnar powiedział, że sędziowie zaciągnęli wobec społeczeństwa moralny dług. Oczywiście nie miał na myśli tego, że mają orzekać tak, jak „każe ulica”, ale że mają orzekać odpowiedzialnie i odważnie.

Pozostawienie całej sprawy Trybunałowi Konstytucyjnemu nie byłoby jeszcze półtora roku temu jakimś wielkim problemem. Ktoś by skomentował, że SN umył ręce, ktoś inny, że mądrze zrobił, unikając rywalizacji z Trybunałem. Tylko że żyjemy już w zupełnie innym państwie. Więc to już nie jest zwykłe kunktatorstwo czy ugodowość. To jest oddawanie państwa prawa walkowerem.

MY PAMIĘTAMY!!!

>>>

c1jleuyxeaaykfq

Na Koduj24.pl Andrzej Karmiński publikuje Dekalog przywracania demokracji w 2017 roku. Na razie połowę, bo 5 „przykazań”.

dekalog

PO PIERWSZE – trzeba przestać mówić do siebie, a zacząć mówić do ludzi. Do wszystkich. I wyjaśnić im zrozumiałym językiem, że dla PiS często są tylko „ciemnym ludem”.

Nie pozwólmy, by PiS nabierał nas na swoje cwane chwyty. Nawet rozsądne media zaczynają już pisać o „obu stronach sporu”, a przecież nie ma żadnych „obu stron”: jest napastnik, który kradnie nam wolność i jest ofiara napaści. Trzeba też zdecydowanie reagować na fałszywą narrację o „kompromisie z obu stron”. A przecież to jest dokładnie tak, jakby ktoś ukradł ci stówę, a kiedy złapałeś go za rękę – zaproponował, że w ramach kompromisu odda ci dwie dychy. Trzeba pokazać ludziom, że nie jest kompromisem sytuacja, gdy bandzior przykłada ci pistolet do głowy, a potem zgadza się wyjąć z magazynka dwa naboje, nadal w ciebie celując. Przy każdej okazji i do znudzenia należy też obnażać naiwne wyjaśnienia i durne argumenty produkowane przez propagandę PiS. Na przykład ten, że mając przewagę umożliwiającą im nawet przegłosowanie opadów śniegu w lipcu, nie mogą zrealizować wszystkich obietnic wyborczych, bo opozycja nie pozwala. I jeszcze jedno – na inwektywy z PiS się nie wygra. Na kłamstwa też nie. Ale musimy jakoś reagować na przejawy pisowskiej hucpy. Nie wolno ich zbywać lekceważącym „oni tak już mają”. Tak mają, bo tak zaplanowali, licząc, że do wiernych trafi każda potwarz, a sprostowania nie będzie, bo opluty nie zniży się do polemiki z szalbierzem. Nie wolno więc puszczać mimo uszu insynuacji Kaczyńskiego, że „coś wie” o przestępczej działalności Tuska. Nie można się także godzić na nagminne obarczanie opozycji grzechami PiS. Przecież to żadna sztuka przygotować i upowszechnić wśród posłów listę obelg i pomówień autorstwa Kaczyńskiego czy Macierewicza – i cytować ją za każdym razem, gdy ktoś rozpłacze się przed kamerą nad losem rządzących, furt krzywdzonych i obrażanych przez wredną opozycję.

c1jym1-xgaas_nb

PO DRUGIE: nie wystarczy oceniać i krytykować poczynania PiS. Trzeba też proponować alternatywne rozwiązania.

Platforma powołała swój „gabinet cieni”. Ale agresywne poczynania rządzących zbliżyły ostatnio do siebie partie opozycyjne. Mogłyby porozumieć się w sprawie WSPÓLNEGO gabinetu cieni, dopraszając do składu także autorytety pozapartyjne. Ministrowie tego rządu-bis nie ograniczaliby się do recenzowania ustaw i decyzji władzy, ale poprawiali (lub demolowali) na bieżąco jej akty prawne. Ważne, by nie robić wrażenia, że wszystko, co PiS wymyśli jest złe i po zmianie władzy wystarczy wrócić do poprzedniego stanu prawnego. Dotychczasowe prawo nie było doskonałe, a w nowych ustawach też znaleźć można jakieś sensowne rozwiązania. Opozycyjny gabinet cieni musi spotykać się systematycznie, a każde posiedzenie kończyć konferencją prasową. Powinien tworzyć i publikować projekty dobrych ustaw – konkurencyjnych wobec uchwalanych aktualnie przez PiS i przywracających normalność, wraz z wyjaśnieniem, dlaczego takie rozwiązania są lepsze, mądrzejsze lub skuteczniejsze.

PiS NAKRĘCIŁ W POLSCE SPIRALĘ NIENAWIŚCI DO OBCOKRAJOWCÓW. I SĄ EFEKTY. PYTANIE, CZY TO JEST GŁUPOTA CZY PRYMITYWNE POLITYCZNE WYRACHOWANIE?

c1jsunexeaaxzns

PO TRZECIE: to nieprawda, że najpierw trzeba odsunąć PiS od władzy, a potem po nim posprzątać. Sprzątać, czyli niwelować lub osłabiać skutki złych zmian, należy na bieżąco.

Opozycja, wykorzystując spore poparcie społeczne, mogłaby na przykład przygotować listę fundacji i organizacji społecznych działających na rzecz rozwoju demokracji, a także organizacji mniejszości narodowych i etnicznych, którym rząd (MSWiA) ograniczył lub cofnął dotacje. Wystąpienie do społeczeństwa z apelem, by w rozliczeniach PIT przekazywać 1% podatku za rok 2016 tym właśnie podmiotom, z pewnością pomogłoby uratować wiele NGO i sporo ich cennych inicjatyw. Konieczne byłoby tu przygotowanie odpowiednich tekstów rekomendacji. Przykład: „Tuż po wizycie prominentów z PiS u Łukaszenki bez żadnego wyjaśnienia cofnięto dotację dla Białoruskiego Towarzystwa Społeczno–Kulturalnego, a także transgranicznego radia Racja, których nie cierpi zaprzyjaźniony z marszałkiem Karczewskim miły i sympatyczny satrapa…”

PO CZWARTE: Przybliżyć władzę społeczeństwu, czyli ujawniać, kto nami rządzi.

500 plus, Mieszkanie plus, a nawet emerytury minus wielu ludziom nie kojarzą się z widmem krachu polskiej gospodarki. Lepszy wróbel w garści niż katastrofa na dachu. Ale Polacy, choć w imię bliższej ciału koszuli gotowi są wybaczać małe przekręty czy cwane obchodzenie prawa, to dla kolesiostwa nie mają zrozumienia, a dla cynicznych oszustów – litości. Spore wrażenie zrobiła lista „Misiewiczów” przygotowana przez Nowoczesną. Koniecznie trzeba ją uzupełniać, weryfikować i upowszechniać, przede wszystkim w społecznościach lokalnych. Ale warto pokusić się o przygotowanie drugiej listy, którą zatytułować można PARADA OSZUSTÓW. Warto punktować kłamstwa, które funkcjonariusze PiS głoszą przy każdej okazji w przemysłowych ilościach. Trzeba też konfrontować ich obecne opinie z wygłaszanymi przed wyborami. Trzeba cytować ich dramatyczne prognozy, które nigdy nie miały szans się spełnić. Trzeba zestawiać ich oceny z twardymi faktami. Choćby codziennie pytać Macierewicza, gdzie są te dwa śmigłowce, które miał kupić do końca roku. I koniecznie „promować” kanciarzy w ich środowiskach, wśród ich wyborców. Nie tylko w mediach i nie tylko w Internecie. Może czas wrócić do starej sprawdzonej metody komunikacji za pośrednictwem ulotek i plakatów? Z pewnością znajdzie się wielu ludzi, którzy dołożą się do sfinansowania tego przedsięwzięcia.

JAK MOŻNA TAK KPIĆ Z PROTESTUJĄCYCH POLAKÓW???

c1jukemxaaadu1x

PO PIĄTE: zero tolerancji dla łamania prawa!

PRL nie tylko indoktrynował, niszczył polską gospodarkę, kompromitował prawo i tępił zalążki demokracji. Moim zdaniem, najgorsze skutki przyniosła demoralizacja społeczeństwa. Państwowe dobro nie było wspólne, tylko „ich”, czyli nie moje. Oszukiwanie władzy stawało się czynem chwalebnym. Oportunizm warunkował awans i poprawę bytu. Donosicielstwo ubierało się w patriotyczne szaty… Po upadku komuny z wielkim trudem otrząsaliśmy się z aspołecznych cech, budując zręby społeczeństwa obywatelskiego. I oto nastał PiS, który znów pokazuje, że „nie matura, lecz chęć szczera…”, że są nasi, którym się należy, i obcy, którym trzeba dokopać, że władzy wszystko wolno, a co najważniejsze – że prawem nie jest to, co stanowi Konstytucja, tylko to, co władza uważa za zgodne z prawem. PiS idzie tropem PRL na bezczelnego, pod kościelnymi chorągwiami, z narodowymi symbolami, z oszukańczymi zaklęciami o niepodległości i sprawiedliwości, a łoskot bębnów w biało-czerwone prążki zagłusza głosy rozsądku wzywające do przywrócenia rządów prawa. Nie wolno dać się przekrzyczeć. Nie wolno lekceważyć żadnego przejawu naruszania podstaw państwa prawa. Każdy, kto przyczynia się do naruszania prawnego ładu, musi się liczyć z konsekwencjami. Dlatego uważam, że niezbędne jest przygotowanie i upowszechnienie profesjonalnych, dobrze umotywowanych projektów pozwów – aktów oskarżenia o przestępstwa przewidziane w Kodeksie Karnym oraz wniosków do Trybunału Stanu. Pisałem już o tym (http://koduj24.pl/sen-o-demokratycznej-polsce/), cytując kilkanaście paragrafów KK, które mogą stanowić podstawę oskarżeń. Dodam tylko, że nie przekonuje mnie argument, iż stawiając funkcjonariuszy PiS „pod ścianą”, zmusimy ich do eskalacji bezprawia i do zastosowania przemocy dla utrzymania władzy i uniknięcia kary. Warto zaryzykować każdą legalną groźbę, by uświadomić rządzącym, że nie są bezpieczni nawet w najliczniejszej grupie, bo powszechność łamania prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. A poza tym – każdy z nich ma szansę odwrotu, opisaną w Art. 23. §1 i 2 KK: „Nie podlega karze współdziałający, który dobrowolnie zapobiegł dokonaniu czynu zabronionego” oraz „Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w stosunku do współdziałającego, który dobrowolnie starał się zapobiec dokonaniu czynu zabronionego”. Nie wolno również dać się nabrać na głosy świętego oburzenia, że projekty aktów oskarżenia to groźby karalne. Art. 115 § 12 KK mówi bowiem, że „nie stanowi groźby zapowiedź spowodowania postępowania karnego, jeżeli ma ona jedynie na celu ochronę prawa naruszonego przestępstwem”. A dodatkowo Art. 26. § 1. wyjaśnia: „Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego”. Dobro poświęcone jest tu bezkarną hucpą grupy ludzi demolujących Polskę. Dobro ratowane – to nasza niknąca dziś wolność i ostatnie strzępy demokracji.

styczen2

MLECZKO JAK ZWYKLE W PUNKT 🙂 CAŁA OPOWIEŚĆ W JEDNYM, GENIALNYM OBRAZKU.

c1jj-vcxaaafah2

Waldemar Mystkowski pisze o noworocznym wywiadzie Kaczyńskiego.

kaczynski-zapowiada

11 stycznia 2017 stanie się to, do czego polityka partii Jarosława Kaczyńskiego zmierza od początku objęcia przez nią rządów. Demokrację będziemy mieli wg interpretacji prezesa PiS. Standardy będą wskazywać, że to koniec demokracji, forma zamordyzmu, Kaczyński i jego marionetki w kulawej dialektyce przekonywać, iż poszerzają wolność i demokrację.

Każda dziedzina działalności politycznej została zaanektowane przez PiS w sposób urągający rozumowi, ale z nim się w ogóle nie liczą. W wywiadzie dla Polskiego Radia 24 Kaczyński domyka swoją wersję demokracji, podaje strategię na najbliższy czas. Najważniejsze orzeczenie woli Kaczyńskiego to, że PiS nie potrzebuje opozycji, nie będzie kontrolowany przez media i społeczeństwo obywatelskie.

Jak opozycja i obywatele będą się upierać „przy swojej postawie”, zostaną poddani ocenie „wymiaru sprawiedliwości, prawa karnego”.

Uchwalenie budżetu 16 grudnia 2016 roku jest ostateczne, bo prezes orzekł, że było kworum: „nie ma politycznego pata” i stwierdzenie bodaj w tym wypadku najważniejsze: „dysponujemy kworum”.

Kaczyńskiemu większość parlamentarna zrównała się z kworum, opozycja do debaty mu nie jest potrzebna, nawet nie potrzebna jest sala plenarna Sejmu, wystarczy mu Sala Kolumnowa. Wszak została w niej przetestowana demokracja wg Kaczyńskiego, nie zostali dopuszczeni ani dziennikarze, ani politycy opozycyjni, a ci, którym udało się przedrzeć przez kordon straży marszałkowskiej, nie zostali dopuszczeni do stołu z marszałkiem, nie mogli zgłosić wniosków formalnych.

W wywiadzie dla PR 24 Kaczyński mówi nam: wybijcie sobie z głowy zapis kamer, nie zostanie ujawniony zapis z kluczowej kamery „ze względów bezpieczeństwa”, jak oświadczyła Kancelaria Sejmu. Jakież to zatem bezpieczeństwo? Krycie oszustwa PiS.

Ustawa budżetowa jest najważniejszą z ustaw, przy jej głosowaniu dochodzi do sprawdzenia czy rząd ma większość, czy nie. Przy tej ustawie prezydent nie ma prawa weta, musi ją podpisać, a gdyby nie została uchwalona, prezydent może rozwiązać parlament.

I o to chodzi. Najprawdopodobniej – mimo skandalicznych procedur – ustawa budżetowa nie została prawnie uchwalona. Pociąga to za sobą wielorakie możliwości prawne, włącznie z orzeczeniem przez Sąd Najwyższy, że budżet nie został przyjęty, a tym samym Polska nie ma rządu, stoi bezrządem.

W wypadku PiS „bezrząd” można odczytywać jako jednoosobową dyktaturę Jarosława Kaczyńskiego. Gdy 11 stycznia Senat przyjmie ustawę budżetową bez poprawek – zastosuje ten sam mechanizm jaki przyjął pisowski „Sejm” w Sali Kolumnowej, gdy nie dojdzie do debaty, rozpocznie się demokracja wg Kaczyńskiego, czyli dyktatura.

Tak należy odczytywać najnowszy wywiad Kaczyńskiego. 11 stycznia może być początkiem Nowego Roku 2017, początkiem Dyktatury, zakończone zostanie demolowanie instytucji demokratycznych, ziści się zapowiedź Kononowicza „niczego nie będzie”, oprócz woli Prezesa.

JAKIE PIĘKNE SCENARIUSZE PISZE NAM IV RP.

c1hmawxwgaaarr4

Kleofas Wieniawa także analizuje, co z tego wywiadu wynika.

kaczynski-nie

Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Polskiego Radia 24 zapowiada, że będzie stał na straży swojego bezprawia, nie wykazuje żadnej ochoty do kompromisu, do stosowania prawa, a przede wszystkim normalności w polskim życiu publicznym.

Kaczyński uważa, że ma kworum (czyli połowę posłów w Sejmie plus jeden) i to pozwala mu niszczyć Polskę. W jakiejś części ma rację, zniszczony jest Trybunał Konstytucyjny, ma bezwolnego prezydenta Andrzeja Dudę, teraz zaprowadza funkcjonowanie Sejmu wg „widzimisię”.

Ten przeciętny intelektualnie człowiek narzuca swoją wolę krajowi.

Ustawa budżetowa została przegłosowana w Sali Kolumnowej bez wymaganego kworum (nie ma na to dowodów, a wręcz przeciwnie), została przyjęta bez udziału opozycji, która zaprotestowała przeciw poniżaniu jednego z jej członków, a zatem wszystkich reprezentantów kraju.

Kaczyński w owym wywiadzie imputuje, iż opozycji chodziło także o to, by „doszło do jakichś bardzo poważnych incydentów” ze strony osób protestujących przez Sejmem.

Otóż panie Kaczyński, protestują obywatele przeciw niszczeniu kraju przez takich, jak ty. Przed Sejmem większość obywateli jest wartościowsza od ciebie intelektualnie, moralnie i zwyczajnie po ludzku.

Ten wywiad pokazuje, z jakim człowiekiem i politykiem mamy do czynienia. Narzuca przegraną wg wzorca swojego przegranego życia.

Mogę mu współczuć, ale nie mogę współczuć Polsce, bo ona jest moją ojczyzną, w której interesie nie działa Kaczyński.

c1g5k9yxcaalmy0

JEŚLI MACIEREWICZ MYŚLI, ŻE TERAZ BĘDZIE LEPIEJ, NIECH SOBIE PRZYPOMNI SŁOWA TRUMPA O PŁACENIU ZA OBECNOŚĆ WOJSK USA

cw2e4e4xaaa8es5

Dyspozycyjny prokurator smoleński Marek Pasionek narzeka, że ludzie rozumni naukowcy nie chcą współpracować nad idiotyzmem made in PiS. Zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek apelował do dziennikarzy o „stonowanie emocji” wokół Smoleńska. Przyznał też, że nie układa się współpraca z naukowcami. Jego zdaniem to wina tego, „co się mówi i pisze”.

prokurator

– Zasadnym jest zwrócenie się do wszystkich państwa z uprzejmym apelem, abyśmy nieco emocje wokół tej sprawy stonowali. W szczególności poprzez podawanie informacji sprawdzonych i rzetelnych, bo te które pojawiły się ostatnio w mediach nie do końca niestety takie były i nie pomagają i nie służą działaniu prokuratorów – zaapelował na specjalnej konferencji prasowej zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek.

 Proszę nie pisać o tym, że celem ekshumacji jest znalezienie trotylu w ciałach ofiar – przekonywał Pasionek. I dodał: – Ten trotyl, o którym ciągle piszecie, w postanowieniu widnieje jako numer cztery dla biegłych, nie jako jeden.

Mówił, że sekcja „ma zmierzać do ustalenia przyczyny zgonu, mechanizmu zgonu”.

Pasionek: Byliśmy na ostatniej prostej, ale…

– Do tego śledztwa, właściwie to już drugiego dnia po katastrofie wdarła się polityka i niestety pozostaje w tym śledztwie do dnia dzisiejszego – ocenił Pasionek.

I dalej utyskiwał na dziennikarzy. – We wrześniu byliśmy praktycznie na ostatniej prostej sfinalizowania rozmów z wieloma profesjonalnymi, o uznanej światowej klasie biegłymi i instytutami. Tak było. A to, że spotykamy się dopiero dzisiaj, to wynika z faktu, że tak już przestało być. A przestało być właśnie z powodu tego, co się mówi i pisze o tej sprawie – powiedział Pasionek.

– Taka jest niestety smutna prawda, że renomowani naukowcy nie chcą z nami współpracować – dodał. – Ich interesuje rzetelna nauka, natomiast my mieszamy tę sprawę z polityką każdego dnia. I do niej się tylko odwołujemy; a to taniec na grobach, a to decyzje o charakterze politycznym – zaznaczył.

– Mówię to po bardzo wielu rozmowach, że myli się ten kto sądzi, że w Europie, nawet w kręgach naukowych, ta sprawa ta nie budzi nadal zainteresowania – powiedział.

Kiedy koniec śledztwa?

Jak przypomniał śledztwo w sprawie katastrofy zostało przedłużone do końca przyszłego roku. – Takie póki co mamy plany dowodowe, ale absolutnie nie twierdzę, że jest to graniczna i finalna data – zaznaczył.

Co – oprócz ekshumacji – planują śledczy? Prokuratura zaplanowała inwentaryzację wraku Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku – poinformował prok. Krzysztof Schwartz.

– Nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że część z tych dowodów znajduje się na terenie obcego państwa. Partner jest trudny. Jak państwo wiecie tych dowodów w dalszym ciągu nie mamy. Czynimy zabiegi by je pozyskać, ale tylko takie, na jakie pozwala nam prawo. Czynione są zabiegi na arenie dyplomatycznej – mówił z kolei Pasionek.

Taki to zdeformowany prokurator Pasionek.

cw4yeq0w8aqbbya

Stosunek Donalda Trumpa do NATO i Rosji jest wyraźnie sprzeczny z naszymi interesami – mówi były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego prof. Roman Kuźniar.

prof-kuzniar

Paweł Wroński: Spodziewał się pan wygranej Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich?

Prof. Roman Kuźniar, Uniwersytet Warszawski, b. doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. bezpieczeństwa, b. prezes Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: Trudno było się spodziewać, bo sondaże pokazywały co innego. Ale w tym przypadku ta wygrana była prawdopodobna. Mimo renomy amerykańskich ośrodków badania opinii publicznej należało brać pod uwagę niedoszacowanie tego typu kandydata.

Cóż, widać teraz wyraźnie, że Barackowi Obamie nie udało się przeprowadzić zapowiadanej zmiany, powstrzymać wewnętrznej degeneracji Ameryki jako kraju. I za to zapłaciła kolejna kandydatka Demokratów.

Obama jednak po kryzysie ustabilizował gospodarkę amerykańską, zmniejszył bezrobocie.

– To prawda, ustabilizował ją, ale kosztem przeciętnego Amerykanina. Ci, którzy za kryzys odpowiadali, praktycznie nie zostali w żaden sposób ukarani. Wall Street i okolice dzięki Obamie uratowali głowy, bo prezydent nie potrafił się z nimi zmierzyć.

Skoro obamowska obietnica zmiany nie została zrealizowana, to Amerykanie postawili na jeszcze większą zmianę skierowaną generalnie przeciw elitom.

(TUPECIK SIĘ ODKLEIŁ… UPS… ALE W KRAJU KUKURYDZY TO WYGLĄDA NAWET NATURALNIE)

cw19qdxweaa_wi3

Analitycy mówią, że przez świat przechodzi fala populizmu: Orban, Kaczyński, Trump… Na ile jest to teoretyczna kreacja, a na ile ten proces faktycznie istnieje?

– Te zwycięstwa wyborcze są różne, to bardzo różni politycy, ale mają wspólny mianownik. Ich wygrana pokazuje trudność w sprostaniu ludzkim oczekiwaniom przez system demokratyczny. Część ich interesów jest nie do zaspokojenia, ale politycy demokratyczni nie mają odwagi powiedzieć wyborcom: „Tego nie da się zrobić”.

W demokratycznych rządach nastąpiło zaburzenie równowagi. Powstała przewaga w realizacji interesów gospodarczych i finansowych w stosunku do polityki realizacji interesów różnych grup społecznych. Dotyczy to szczególnie Ameryki.

Moim zdaniem siły liberalne w czasach globalizacji były zbyt pewne siebie, szły zbyt ostro, szczególnie w sferze kulturowej i obyczajowej. Społeczeństwa nie były do tego przygotowane. W pewnym momencie tradycyjny elektorat się zrewolucjonizował. Podam historyczny przykład. Szach Iranu Reza Pahlavi przeprowadzał gwałtowną modernizację kraju, Iran aspirował do pozycji piątej potęgi świata. Była to jednak niejako modernizacja przymusowa. I co? Skończyła się rewolucją ajatollahów.

Obecna ekipa rządząca Polską dość przyjaźnie wypowiadała się o Trumpie, wielu polityków oraz mediów związanych z PiS wręcz mu kibicowało. Czyli jego prezydentura nie musi być niebezpieczna, ale może otwierać nowe perspektywy dla obecnego rządu?

– W sferze ideowej w polityce partii rządzącej i środowisk opiniotwórczych istnieje głębokie powinowactwo duchowe ze środowiskiem Trumpa. Wszystko jednak może się rozbić o politykę zagraniczną i bezpieczeństwa. Stosunek Donalda Trumpa do NATO i Rosji jest wyraźnie sprzeczny z naszymi interesami.

cw1wzntxaauvql3

Dla Jarosława Kaczyńskiego nie są problemem prorosyjskie ciągoty Viktora Orbana. Z drugiej strony Trump, który mówi, że solidarność NATO nie może polegać tylko na tym, że USA bronią Europy, a ta nie chce wydawać pieniędzy na zbrojenia, nie jest irracjonalny.

– Absolutnie zgoda. Po stronie Europy wysiłki na rzecz obronności powinny być większe. Polska zresztą nie ma sobie nic do zarzucenia, bo wydajemy 2 proc. PKB na obronność. Tyle że Trump mówił coś innego, że NATO jest archaiczne i że USA nie powinno bronić tych sojuszników, którzy nie wydają dostatecznie dużo na obronę. To niebezpieczne, bo podważa automatyzm art. 5 traktatu waszyngtońskiego o kolektywnej obronie.

Sugeruje pan, że rząd PiS, który skonfliktował się z Niemcami, a ostatnio z Francją, teraz nie może być pewny strategicznego sojuszu z USA?

– Naprawdę trudno powiedzieć, jak to się rozwinie i jaką politykę Trump będzie chciał prowadzić. Gdyby nie miał prorosyjskich wypowiedzi i przedstawiał inny stosunek do NATO, dla obozu rządzącego Polską sytuacja byłaby fantastyczna. Przypominałaby połowę ubiegłego dziesięciolecia, gdy byliśmy na wojence z Europą, ale mieliśmy parasol ze strony administracji USA i prezydenta George’a Busha.

Teraz pole manewru jest mniejsze, bo nie ma pewności, że ten parasol będzie, i to mimo ideowej bliskości PiS z ekipą Trumpa. Natomiast konflikt z Unią Europejską i ważnymi jej krajami narasta. Wniosek? Po wyborach w USA ten rząd, ta władza, prezes z Żoliborza powinni stać się bardziej odpowiedzialni, bo kredyt na nieodpowiedzialność się wyczerpał.

cw1ht-zviaqrcds

Krzepiące. Twierdzi Pan, że wygrana Trumpa może być asumptem do bardziej odpowiedzialnej polityki ze strony obozu PiS.

– Powinno tak być, ale przyznam, że ja w taką odmianę specjalnie nie wierzę. Bo w obecnej ekipie widać silny prymat interesów partyjnych nad interesem Polski.

cw1hy7quoaaje8x

tusk

Tusk: UE pozostaje silnym i niezawodnym partnerem. Oczekujemy tego samego od USA i nowego prezydenta

Szanując demokratyczny wybór Amerykanów zdajemy sobie sprawę z nowych wyzwań, które te rezultaty przynoszą. Dobrze pamiętać siłę zachodniej wspólnoty: Niemcy, Włosi, Polacy, Hiszpanie – każdy naród UE pomagał budować Amerykę. Ameryka przchodząc nam na pomoc w najtrudniejszych chwilach XX-wieku, USA pomogły budować Unię. Nasze związki są silne. Nikt ich nam nie zabierze, tak jak nie zabierze nam wspólnych wartości – mówił w Brukseli Donald Tusk.

Tusk: USA i Europa nie mają innego wyjścia niż współpraca

Wydarzenia ostatnich dni i miesięcy powinny być ostrzeżeniem, dla wszystkich tych, którzy wierzą w liberalną demokracją. To oznacza, że powinniśmy wreszcie zacząć działać i przywrócić poczucie kierunku, porządku. Też w globalnym kontekście: zwłaszcza gdy rozmawiamy o handlu, migracji czy bezpieczeństwa. USA i Europa nie mają innego wyjścia, niż tylko wspólpracować.

Tusk: Nie wierzę, że jakikolwiek kraj teraz może być wielki w izolacji.

Słuchałem z uwagą wezwania prezydenta-elekta do jedności. Ja z kolei wzywam do transatlantyckiej jedności. Nie wierzę, że jakikolwiek kraj teraz może być wielki w izolacji. Wierzę, że USA mogą i będą współpracować. To nasz wspólny interes. UE jest silnym i niezawodnym partnerem i takim pozostanie. Oczekujemy tego samego po Ameryce i jej nowym prezydencie.

Joanna Szczepkowska: nie mogę odrzucać zaproszenia ze strony KOD-u

84wktkqturbxy9mymqzzjc2mtk2mtlim2fkztjmzdmwmdhimwnkntdhoc5qcgvnk5udasztzqkqzqf_kwxnaxtnabyvb9kyl3b1bhnjbxmvturbxy8xndbimwnmztdmmgfjntjlzgmwmtbknza5nzhlodrizs5wbmcawga

– Polska nakręciła się siłą napędową szaleństwa – powiedziała dziś pod siedzibą kancelarią premiera Joanna Szczepkowska, która przekręciła licznik KOD, odliczający dni od niewydrukowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego przez Beatę Szydło. – W tej chwili sytuacja w Polsce jest na tyle niebezpieczna, że nie mogłam odrzucić zaproszenia KOD – tłumaczy aktorka i publicystka w rozmowie z Onetem. Pytana z kolei o zwycięstwo Donalda Trumpa mówi wprost: Ameryka pomyliła showmana z politykiem.

cw1jbmhxaaavrpu

Waldemar Mystkowski pisze o stosunkach dyplomatycznych PiS.

zagraniczne

Polityka zagraniczna PiS coraz bardziej legnie w gruzach. I nie ma szans na jej sensowną odbudowę, bo na budowniczego nie nadaje się szef dyplomacji Witold Waszczykowski, a prezesa PiS to specjalnie nie obchodzi, bo ma dalsze plany trzęsień, dewastacji.

Epicentrum wstrząsów znajduje się na Nowogrodzkiej, lecz fale sejsmiczne sięgają daleko. Oto trzy przykłady z ostatniej doby. W Moskwie Władimir Putin przyjął listy uwierzytelniające od 19 nowych ambasadorów, w tym ambasadora RP w Rosji Włodzimierza Marciniaka. Jest to rutyna, ale Polak nie został tak potraktowany, czyli dyplomatycznie pogłaskany, lecz jako jedyny zrugany i potraktowany pod włos. Prezydent Rosji Marciniakowi powiedział, iż stosunki Polski z Rosją są dalekie od zadowalających. Przekładając to na normalny język – jest bardzo źle i Warszawa nie może liczyć na normalność. A więc politycy PiS mogą sobie pomarzyć o odzyskaniu relikwii kultu smoleńskiego, czyli złomu Tupolewa. Wszak miało być w tej sprawie gładko i przyjemnie. Na szczęście Putin nie zachował się, jak Andrzej Duda, który nie przyjął ślubowania od trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Przecież prezydent Rosji mógł zachować się niedyplomatycznie, jak Duda – nie przyjąć.

cw1jugbwgaiegmo

Ta sama sprawa jeszcze ciekawiej przedstawia się z USA, bo tam nawet nie mamy ambasadora, który nie musi gratulować Donaldowi Trumpowi wyboru na prezydenta. Za to fale sejsmiczne poszły z Warszawy, bo otworzył usta Antoni Macierewicz i w swoim triumfalistycznym stylu powiedział: ”stosunki polsko-amerykańskie będą nie tylko bardzo dobre, ale jeszcze lepsze”. Stosunki bez ambasadora. Tak wygląda cnota dyplomatyczna PiS, nie mieć ambasadora do stosunków, ale mieć Macierewicza, który gwałci wszystkie relacje.

Najbardziej przykre dla nas fale sejsmiczne z Nowogrodzkiej dotarły do Brukseli, o czym przekonał się wicepremier Mateusz Morawiecki. Unia Europejska wstrzymała kurek z pieniędzmi, na razie 1 mld euro (4 mld zł), które przeznaczone miały być na budowę dróg. Oficjalnym powodem jest brak przetargów na inwestycje. W Brukseli nie przyjmują do wiadomości, iż PiS wyznaje zasadę uznaniowości. Dać swoim. Inny podtekst polityczny wstrzymania brukselskiego szmalu to konflikt Zachodu z PiS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Jak twierdzi europoseł PO Adam Szejnfeld jest to włoski strajk ze strony UE, która będzie domagała się przestrzegania wszelkich procedur, aby nauczyć Nowogrodzką moresu.

Wstrząsów z Nowogrodzkiej będzie więcej, prezes PiS je zapowiada. Prowadzą do tego, że z Polską się coraz mniej liczą, bo kto chce mieć stosunki z krajem ruin?

emocje

Cały wywiad z B. Jancelewiczem (Polityka 7.11.2016)

cwz_ymnxaaafdc8

cwz_ymswqaaijat