Posts Tagged ‘Ryszard Kalisz’

Esencja pisowskich nieszczęść.

Kto to, ach, kto to?

Magdalena Środa pisze o arcybiskupie Jędraszewskim.

Święta ignorancjo!

Kościół musi wreszcie dokonać wymiany pokoleniowej.

Wysłuchałam wypowiedzi abp M. Jędraszewskiego, który porównywał miesięcznice smoleńskie i kontrmanifestacje do sytuacji księży prześladowanych przez SB, dlatego, że mieli odwagę modlić się podczas mszy za internowanych. W roli dzielnych księży widzi dziś abp Jędraszewski – rząd PiS, a w roli SB – opozycję demokratyczną. To więcej niż kuriozalne. Zaprawdę, trudno zrozumieć taką opinię zwłaszcza, że wygłasza ją autorytet kościelny, który w naszym kraju ma charakter autorytetu moralnego.

Stawiam więc trzy tezy (postulaty?), by tę wypowiedź zinterpretować. Pierwsza, że Kościół musi wreszcie dokonać wymiany pokoleniowej. Na jego czele stoją bowiem ludzie, którzy niewiele rozumieją z tego, co się dzieje, nie potrafią trafnie osądzić sytuacji politycznej i kulturowej ani też wyciągnąć wniosków. Są serwilistyczni, konserwatywni, krótkowzroczni. Nie dzieje się tak, być może, z powodu złej woli, ale z innych przyczyn. Nie będę wnikać, jakich… Co prawda nie jestem pewna, czy w Kościele przy całym jego oportunizmie, hedonizmie i poczuciu władzy, wykluć się mogła jakaś nowa generacja młodych księży samodzielnie myślących i zajmujących się raczej służbą Jezusowi niż Kaczyńskiemu, ale zawsze możemy mieć taką nadzieję.

Teza druga odnosi się do wiedzy. Otóż sądzę, że takie wypowiedzi jak abp. Jędraszewskiego są wynikiem jakiejś głębokiej ignorancji, co do tego, czym jest demokracja, czym jest państwo (inne niż kościelne), czym opozycja, wreszcie, jak ważna jest rola pamięci historycznej. Porównywanie dzisiejszej opozycji do dawnej SB, a autorytarnej i despotycznej władzy PiS do księży, którzy byli w opozycji, jest zapewne spowodowane brakiem ogólnej wiedzy. Abp. Jędraszewski ma jednak wiele okazji, by wiedzę nadrobić i wielka szkoda, że z takiej okazji nie korzysta. Poziom wykształcenia kościelnych kadr jest z roku na rok coraz gorszy, co przekłada się nie tylko na publiczne wypowiedzi, ale również na działalność liturgiczną i katechetyczną. Kościół powinien o tym wiedzieć i interesować się nie tylko swoją władzą, ale i wykształceniem, tak hierarchów, jak i adeptów kościelnych.

Po trzecie wreszcie: jestem przekonana, że każdy w naszym państwie, księża również, powinni przejść przez kurs praktycznej edukacji obywatelskiej oraz etycznej. Katecheza nie wystarcza, by mieć adekwatne narzędzia do oceny współczesnego świata i do współodpowiedzialnego uczestniczenia w nim. Tu trzeba wiedzy, umiejętności i praktyki demokratyczno-obywatelskiej.

Zdaje się jednak, że szanse na taką wiedzę, praktykę i odpowiedzialność wśród kleru są – przy takich „autorytetach” jak abp. Jędraszewski bardzo niewielkie. Święta ignorancja, święty oportunizm – zwyciężą.

Premier dowiedziała się o tragedii w poniedziałek. TVPIS nie podawało?

PRZECZYTAJCIE. BYŁO MALOWANIE TRAWY NA ZIELONO… TAK DZIAŁA PAŃSTWO? TAKA MIAŁA BYĆ POLSKA PO DOBREJ ZMIANIE? PRZEPROŚCIE I SP…………

Waldemar Mystkowski o tym, co nas czeka na jesieni – i nie tylko.

PiS przegrupowuje się – przed nami gorąca jesień

„Na mieście” zaczynają mówić, że Andrzej Duda szykuje się do stworzenia własnego zaplecza politycznego. To już nie tylko sugestia z tajemniczą miną posła Kukiz ’15 Marka Jakubiaka, ale całkiem poważnych publicystów, którzy przebąkują o poważnych zmianach w PiS, a tym samym o poważnych zmianach na scenie politycznej.

Obóz Dudy in spe miałby jakoby składać się z części zaplecza PiS, głównie zatrudnionego w Kancelarii Prezydenta, z ugrupowania Pawła Kukiza i  – spora niespodzianka – polityków PSL. Trudno orzec, na ile samodzielne były weta Dudy, bo niespecjalnie dowierzam prezydentowi. Mógł wejść w rolę dobrego policjanta, złego wskazując na Nowogrodzkiej.

Załóżmy jednak, że Duda skalkulował, iż opłaca mu się być przyzwoitym, nie zapisać się źle w historii i stanął ością w autokratycznym gardle prezesa. Jeżeli tak jest, to Duda nie ma szans na prezydenturę drugiej kadencji, nie wygra wbrew PiS.

Jak zużyta jest władza PiS, widać teraz, gdy nawałnice dotknęły część Polski. Nie miał kto podjąć decyzji o pomocy walczącym ze skutkami kataklizmu, a jak już podjęto spóźniony i niewystarczający ratunek to odbyło się to w formie groteski, zarówno w wydaniu Antoniego Macierewicza, jak i zagubionej, ponoć pozostającej w głębokiej depresji, Beaty Szydło.

Nie tylko zużycie obecnego rządu wskazuje na to, że zmiana zostanie dokonana. Filozofia polityczna PiS mająca tylko jednego autora to nie jest rządzenie bądź administrowanie – bo tego naprawdę nie potrafią – ale zdobywanie kolejnych przyczółków władzy poprzez konflikt, poprzez przekraczanie standardów demokratycznych, prawnych, konstytucyjnych. Było to możliwe, gdy Duda parafował wszystko, jak leci, gdy Szydło uśmiechała się i zwycięstwem zasad nazywała totalną porażkę polityczną 1:27.

Układ władzy w PiS jest w niemocy. Może mu nadać siłę ktoś inny, a nawet Kaczyński może pokusić się być premierem. Rządzenie na gwizdek z gabinetu na Nowogrodzkiej wyczerpało się. Tym bardziej, że projekty ustaw dotyczących sądów wejdą lada chwila na agendę. Na jesieni władza PiS zmierzy się repolonizacją bądź z innym pretekstem niszczenia mediów prywatnych. Będzie to wyzwanie, na które już nie wystarczą płoty przed Sejmem.

A jeżeli Duda nadal będzie zachowywał się przyzwoicie? Jesień będzie więc gorąca i przewyższy temperaturą dotychczasowe rozwałki PiS. Na to jest skazany prezes, który nie ma zbytniego pojęcia o rządzeniu krajem, ale potrafi zdobywać i zawłaszczać instytucje, a to są różne pary kaloszy.

A co z opozycją? I tutaj mamy jeszcze większy kłopot. Dzisiaj opozycja to nie tylko partie parlamentarne czy też rozproszkowana lewica, ale to społeczeństwo obywatelskie, NGO’sy i hybryda ponadpokoleniowa „Łańcuchy Światła”, które w każdym protestującym mieście były inne, a najsilniejsze w Poznaniu.

Słyszymy, iż opozycja powinna się zjednoczyć, tworzyć wspólne listy wyborcze itd. Znając polskie polityczne obyczaje, owo zjednoczenie równie dobrze może być wołaniem o wojenkę. Na szczęście pierwsze są wybory samorządowe, które nie muszą być li tylko konkurowaniem partyjnym, ale eksperymentem partyjno-stowarzyszeniowym oplecionym łańcuchami światła. W częściach Polski, w miastach – opozycja może tworzyć najkorzystniejsze dla niej formy reprezentacji wyborczej, mogą one i muszą się różnić. Polacy obudzili się w lipcu – teraz Polacy muszą w sposób jak najbardziej naturalny przy pomocy polityków, samorządowców, aktywistów społecznych artykułować potrzeby dla lokalnych społeczności.

Podstawowym zawołaniem dla opozycji jest podmiotowość lokalna, która nie musi być warunkowana jakąś wielką ideą, ale być orientacją na jeden lub kilka wybranych celów, a te zawsze łączą. Energia lipcowa Polaków dobrze wykorzystana w wyborach samorządowych pokona PiS – jestem o tym przekonany. Na tej bazie będzie dużo łatwiej tworzyć strategie zwycięstwa parlamentarnego nad PiS.

RYSZARD KALISZ: CAŁY SYSTEM ZAWIÓDŁ

nowa.tv >>>

Lis bezlitosny dla władzy: Ta ekipa to najwięksi nieudacznicy w historii, o niebo więksi niż PRL-u

Tokfm >>>

Jak to ich internauci nazwali??? Kurwizja?

>>>

grudzien18

NAPISZEMY KRÓTKO.

cz4sbltxcaa46ao

Dominika Wielowieyska pisowski mit legł w gruzach. To może być przełomowy moment w historii PiS. W nocy pod Sejmem runęła narracja partii rządzącej.

schizofreniczna

Strategia tej partii do tej pory polegała na dość schizofrenicznym założeniu: jesteśmy i rządem, i opozycją jednocześnie. Bo jesteśmy opozycją wobec mainstreamu, elit, które wywodzą się jeszcze z PRL-u. Jesteśmy – usiłował nas przekonać PiS – rzecznikiem ludu, tych odrzuconych obywateli, pozbawionych praw.

Ta opowieść była bardzo dobra z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego, bo osłabiała naturalną niechęć i krytykę, jaka zawsze pojawia się w społeczeństwie wobec władzy, także wśród wyborców partii rządzącej. Tę retorykę Kaczyński stosuje na miesięcznicach smoleńskich, mówiąc o walce z potężnymi siłami, które sprzysięgły się przeciwko PiS. To miało jednoczyć jego obóz.

(WITAMY MARCINA WŚRÓD PROTESTUJĄCYCH )

cz4kkmsw8aaxdfl

W nocy pod Sejmem ta strategia ostatecznie legła w gruzach. Dokładnie w chwili, gdy PiS wysłał policję przeciwko demonstrantom, by umożliwić Jarosławowi Kaczyńskiemu i Beacie Szydło opuszczenie Sejmu. Choć policja miała prawo odsunąć blokujących obywateli, to obraz tych wydarzeń rujnuje tę schizofreniczną opowieść. Mit o walce z potężnymi siłami rozwiał się niczym dym.

Władza po prostu wysłała policjantów, by wynieśli leżących obywateli, demonstrujących przeciwko autorytarnym zapędom władzy. Bo ci ludzie nie demonstrowali w obronie swoich interesów, wyższych zarobków, nie atakowali policji. Oni demonstrowali w obronie wolności mediów.

cz4lsfvw8aaai2o

To może mieć fundamentalny wpływ na erozję wizerunku PiS. Ta partia ostatecznie stanęła tam, gdzie jest władza. Bo sekwencja zdarzeń wygląda tak: paraliż Trybunału Konstytucyjnego, służby w spektakularny sposób zatrzymują działacza KOD, legendę „S”, Józefa Piniora, zarzuty wobec niego nadal pozostają niejasne. Potem wyszło na jaw, że twarzą antydemokratycznej akcji paraliżu TK jest Stanisław Piotrowicz, prokurator z PRL-u, który złożył swój podpis pod aktem oskarżenia opozycjonisty. Wcześniej twierdził, że nic takiego nie zrobił.

Jednocześnie PiS ogranicza prawo do zgromadzeń. I wreszcie władza chce wziąć media za twarz, podjęła skandaliczną decyzję o niewpuszczaniu dziennikarzy do Sejmu.

cz4o5e-wqaexjlr

Z chwilą użycia policji przeciwko obywatelom partia rządząca przekroczyła pewną granicę. Nie ma już stamtąd powrotu. Ta władza ma wojsko, policję. Słowa Kaczyńskiego o potężnym wrogu stają się śmieszne. Potężna jest ta kobieta leżąca pod Sejmem? Żadna akcja propagandowa telewizji publicznej już tego nie odwróci.

Broń, której PiS używał przez lata, nagle zadziałała w ręku jego krytyków. I obrazy policji szarpiącej się z leżącymi na ziemi obywatelami zaciążą na wizerunku PiS jeszcze bardziej, niż niegdyś zaciążyły na wizerunku PO. To może być początek kruszenia się jedności obozu Jarosława Kaczyńskiego.

od

I CO TERAZ OPOZYCJO?

cz5kwv4xcae6u4n

Waldemar Mystkowski analizuje wystąpienia pisowskich polityków, którym prezes nakazał bronić PiS-u przed Polakami.

praca

Jarosław Kaczyński kryzys wywołany przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego po słowach polityka PO Michała Szczerby – „panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje” – jego rozwiązanie rozpisał na trzy osoby.

Andrzej Duda – przypominam: głowa państwa – oświadczył się pisemnie, iż „rozumie starania marszałka Kuchcińskiego, by zarówno parlamentarzyści, jak i dziennikarze mieli zapewniony komfort pracy, ale rozumie też głosy krytyki ze strony przedstawicieli mediów”.

cz4qktmwqaaexrh

Z powyższego zdania wynika, co Duda zrozumiał z kryzysu: „dziennikarze protestują z powodu komfortu i odrzucają komfort, wolą dotychczasowy brak komfortu, wolą złe warunki do pracy”. Należy się cieszyć z prezydenta, który rozumie dziennikarzy, iż nie godzą się na dobrą zmianą, wolę gorszą, ale dotychczasową.

Najlepszy kawałek zarządzania konfliktem dostała od prezesa PiS premier Beata Szydło, mianowicie przyszło jej wygłosić orędzie. Trudność z nim polega jedynie na tym, że trzeba nauczyć się odpowiednich min do odpowiednich słów i nie mrużyć oczu przy czytaniu z telepromptera. Dobrze wypadła Szydło: nie pomyliła się. Bo wina jest po stronie opozycji, która nie recenzuje merytorycznie rządzących oraz nie motywuje ich, „niestety dziś takiej opozycji nie ma”. A przede wszystkim „Polska jest wolna i demokratyczna”, o czym świadczy „chcecie maszerować – maszerujcie, chcecie protestować – protestujcie”.

Szydło musiała przypomnieć opozycji swoje roczne podsumowanie dobrej zmiany, przez rok PiS osiągnął więcej niż poprzedni rządzący przez 8 lat. Rzeczywiście: Donald Tusk z Ewą Kopacz nie potrafili przez 8 lat rozwalić Trybunału Konstytucyjnego, ani mediów publicznych przemianować na narodowe, nawet nie przyjechała do nich ani razu Komisja Wenecka, na dokładkę Komisja Europejska nie wszczęła procedury praworządności. 8 lat poszło w plecy, a PiS przez rok proszę ma czym się chwalić.

cz4wtkyxgaag4hi

Marszałek Senatu Marek Karczewski dostał najgorszą działkę od prezesa, rozmawiać z dziennikarzami. Ale ci nie chcieli z nim tego robić ze względu na porę dnia, wyznaczono żurnalistom godzinę 22-gą. Dziennikarze uznali, że to pora raczej na wypoczynek. Karczewski im przypomniał obowiązki wobec ojczyzny: „Jestem lekarzem-chirurgiem, przepracowałem setki nocy, jeśli jest sprawa poważna, to bez względu na porę dnia trzeba rozmawiać”.

Dowiedziałem się, jakim był lekarzem Karczewski, leczył rozmową poprzez setki nocy. Skalpel jako słowo – innowacja, która może zdarzyć się tylko w PiS.

Wychodzi z tego, że kryzys może być zażegnany tylko przez opozycję, a zwłaszcza przez posła Szczerbę, który odwoła, że już nie kocha „marszałka kochanego” Kuchcińskiego, odwoła sentencję łacińską o muzyce, a kartkę z napisem „wolne media” potarga.

cz40_otxaaakrbc

Niech wreszcie dziennikarze zrozumieją, że dostali komfort pracy, opozycja przez 8 lat nic w ich sprawie nie zrobiła, biegali, gdzie chcieli. Znając Kaczyńskiego obawiam się o nowy kryzys, który wiadomo, że powstał z powodu opozycji. mianowicie, dlaczego opozycja nie przyszła na głosowanie w sprawie budżetu na 2017 rok do Sali Kolumnowej w Sejmie, dlaczego opozycja nie sforsowała straży marszałkowskiej, to przez opozycję po zakończeniu głosowania Zbigniew Ziobro musiał dopuścić się przestępstwa i podpisywać listę obecności po zakończeniu sesji.
Podobnego przestępstwa z powodu opozycji dopuścił się Mariusz Kamiński, ten to recydywista, wszak ułaskawił go prezydent Duda.

cz42ip8wiae54f2

Wierzę w geniusz Kaczyńskiego, który wreszcie wpadnie na pomysł, że nie warto starać się o dobrą zmianę, wystarczy poprzestać na tym, co jest. Odwołać postanowienie o mediach w Sejmie, nie chcą komfortu, to nie będą go mieli. Ale wówczas opozycja i dziennikarze nie mogliby protestować, więc po co taka opozycja i dziennikarze? Wystarczy, że są rządzący, którzy „rozumieją”. I chyba w tym kierunku zdąża prezes Kaczyński, dziennikarze są niepotrzebni, a tym bardziej opozycja.

POLSKA JUŻ RAZ TO PRZERABIAŁA .

cz43klixuaewthd

Kleofas Wieniawa „pochyla” się nad orędziem Beaty Szydło.

oredzie-2

Nie wiedzieć czemu Jarosław Kaczyński wypchnął Beatę Szydło do wygłoszenia orędzia.

Spicz był iście pisowski, piszący go nie zmienili swojego stylu, to ta sama ekipa ludzi, którzy mają problemy z językiem polskim, budowaniem narracji myśli, czasami nazywaną retoryką.

Usłyszeliśmy standard. Ochrzanienie opozycji, obarczenie jej winą, pochwalenie się rokiem dobrych rządów (a są one fatalne, podłe – świadczy o tym wypadnięcie Polski z pierwszego szeregu krajów unijnych, ciągłe pouczenia instytucji międzynarodowych i zamahamowanie, a w zasadzie cofnięcie dynamiki wzrostu gospodarczego).

Żadnych propozycji nie usłyszeliśmy z ust Szydło. Szkoda czasu.

(BARDZO MOCNE WEZWANIE DO BOJKOTU. CZY NIE ZA MOCNE? CZY ZASŁUŻYŁA? )

cz5i1ouxuaemi2v

Acz słychać było strach. KOD jest formułą demokratyczną, które takie zacofane myślenie o polityce reprezentowane przez Kaczyńskiego via usta Szydło, nie dochodzi do szarych komórek prezesa.

To, co stało się w Sejmie z posłem Michałem Szczerbą to był ten kamyk, który ruszył lawinę. Będzie więcej kamyków, a wręcz kamieni, czy może pocisków.

cz4wjfwwgaa51pt

Społeczeństwo obywatelskie nie chce Majdanu, ale PiS niczego nie robi, aby do niego nie doszło.

ODEZWA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO. CZYTA BEATA SZYDŁO.

cz5n07xxgaakexc

PO PROSTU .

cz5japdw8aa_ric