Posts Tagged ‘Sala Kolumnowa’

c1wfkr4xuaadrc7

• Na stronie Sejmu są już nagrania z trzeciej kamery w Sali Kolumnowej
• Prokuratura Okręgowa wydała zgodę na publikację materiału
• Nagrania pochodzą z kamery administrowanej przez Straż Marszałkowską
– Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie stwierdza przeciwwskazań dla upublicznienia nagrań z monitoringu posiedzenia Sejmu z 16 grudnia 2016 r. – czytamy w komunikacie prok. Michała Dziekańskiego. Materiał z trzeciej kamery w Sali Kolumnowej znalazł się już na stronie internetowej Sejmu. Nagranie wideo nie posiada dźwięku. Posiedzenie w Sali Kolumnowej było transmitowane z dźwiękiem 16 grudnia, jego zapis jest dostępny w sieci, podobnie jak stenogramy.
PiS CHCE WYCISZYĆ TĘ KOMPROMITACJĘ. Wygląda na to, że złamali prawo, nie mieli kworum, ustalili budżet Polski niezgodnie z konstytucją.

c1zz9tkxgaa7v2n

Dlaczego głosowania odbyły się w Sali Kolumnowej?

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji – PO i Nowoczesnej – którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby. Protestowali też przeciwko zmianom w zasadach pracy dziennikarzy, domagając się zachowania dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową. Opozycja uważa, że głosowania były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek zapewnił, że brała w nich udział wymagana w konstytucji liczba posłów.

Ile kamer znajduje się w Sali Kolumnowej?

W Sali Kolumnowej znajdują się dwie kamery, transmitujące w internecie przebieg obrad. Nagranie z głosowań 16 grudnia dostępne na stronach Sejmu zostało zarejestrowane za pomocą tylko jednej z nich. Jest także trzecia kamera. Jak twierdzi Kancelaria Sejmu, to „kamera bezpieczeństwa, administrowana przez Straż Marszałkowską”.

Dlaczego nagrania z kamery trafiły do prokuratury i na policję?

Prokuratura prowadzi postępowanie sprawdzające z zawiadomienia posłów PO i Nowoczesnej – o niedopełnienie obowiązków przez marszałka Marka Kuchcińskiego w całej sprawie. Zawiadomienia powołują się na art. 231 kodeksu karnego. Mówi on o tym, że funkcjonariuszowi publicznemu za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, którymi działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.

PODOBNO NAWET SMOKA MAJĄ ŚCIĄGAĆ Z KRAKOWA…

c1xdfaywiaae2xw

Co łyka żona Terlikowskiego?

c1xnofxwiaawfi2

MOCNA WYMIANA ZDAŃ W DOŚĆ INTERESUJĄCEJ KWESTII. ZASTANAWIAM SIĘ TYLKO, CO JEST PRZECIWIEŃSTWEM ŁYKANIA? KTOŚ WIE?

c1wxjhvxgaakpvb

Tajemnica posła zza pleców prezesa PiS. Czy Leonard Krasulski pacyfikował robotników na Wybrzeżu?

tajemnica

I CO WY NA TO? PAD na pewno podpisze.

c1wekacxuausuvy

Z materiałów IPN, do których dotarł „Fakt”, wynika, że od 23 października 1969 r. Krasulski był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego. Odbył służbę zasadniczą, awansował na kaprala, latem 1970 r. został żołnierzem zawodowym. W ciągu sześciu lat służby w 1. Warszawskim Pułku Czołgów w Elblągu doszedł do stopnia plutonowego.

Z wojska odszedł – pisze gazeta – w niejasnych okolicznościach w 1976 r., zdegradowany do szeregowca. On nie chce o tym mówić.

W grudniu 1970 r. żołnierze z jego jednostki pacyfikowali protestujących robotników z Wybrzeża. Krasulski twierdzi w „Fakcie”, że „odmówił wyjazdu, został w koszarach”.

Dyrektor warszawskiego oddziału IPN prof. Jerzy Eisler, badacz m.in. historii Grudnia ’70, mówi tej samej gazecie, że „niemożliwe jest, żeby niscy stopniem wojskowi mogli odmówić przełożonym i nie ponieść konsekwencji”. Wczoraj rzecznik IPN Andrzej Arseniuk stwierdził, że to wypowiedź wyrwana z kontekstu.

Krasulski we wtorek miał wyłączoną komórkę, nie było go w biurze. Według sekretarki „jest chory i najwcześniej wypowie się w środę”. „Fakt” przypomina, że Krasulski poznał Jarosława Kaczyńskiego w 1989 r., gdy pomógł mu zdobyć mandat senatora w okręgu elbląskim.

Wczoraj w regionie o sprawie było głośno. Edmund Krasowski, pierwszy szef IPN w Gdańsku, wcześniej działacz opozycji: – Gdy Antoni Mężydło w grudniu 1980 r. odmówił złożenia przysięgi wojskowej w szkole podchorążych w Legnicy, od razu odesłano go karnie z batalionu łączności do batalionu budowlanego. Skończył służbę na zasadzie żołnierza z poboru. Nie można było go bardziej „zdegradować”. Zawsze jest ślad, gdy się odmawia rozkazu. Jak było z panem Krasulskim? Niech sam powie.

Józef Gburzyński, działacz pierwszej „Solidarności”, w latach 1990-94 prezydent Elbląga, obecnie związany z PiS, dodaje: – Krasulski nigdy nie chwalił się tym, co robił w 1970 r. Jeśli był w wojsku, to nie było możliwe, żeby odmówił rozkazu pojechania na stocznię i nie trafił za to za kraty. Dodaje: – Był jeden taki przypadek, gdy pewien porucznik powiedział, że nie będzie strzelał do ludzi, i trafił do więzienia na cztery lata. Paczki mu woziłem.

Sprawy Krasulskiego nie chce komentować: – Jego przeszłość i jego problem. Niech każdy rozlicza się sam ze swoich grzechów.

Od dawnego opozycjonisty z Elbląga (prosi, by nie podawać jego nazwiska) usłyszeliśmy: – Dowódcą jednostki wojskowej, w której służył Krasulski, był płk Stanisław Majewski, który już nie żyje. Znałem go i w latach 80. mówił mi: „Kogo wy tam trzymacie w tej Solidarności ?”.

Inny dawny działacz „S” (też chce być anonimowy): – Po wprowadzeniu stanu wojennego organizowaliśmy w Elblągu podziemne struktury. Pamiętam, jak Leonard przybiegł na spotkanie i zadeklarował, że powiesi flagę związku na kominie browaru, w którym wtedy pracował. Mówiliśmy mu, że zaraz go za to zamkną, ale on nie słuchał i powiesił. Na dole czekało już SB, no i go od razu wsadzili. Dostał pięć lat więzienia, wyszedł po 1,5 roku, bo w lipcu 1983 r. była amnestia. Może w ten sposób chciał odkupić grzechy?

Informacja „Faktu” zbulwersowała rodzinę Zbyszka Godlewskiego, bohatera Grudnia ’70, który został zastrzelony w Gdyni. To jemu poświęcona jest „Ballada o Janku Wiśniewskim”. – To nie mieści się w głowie – powiedział „Wyborczej” jego brat Wiesław Godlewski.

Na stronie IPN są informacje o tym, że Krasulski w latach 1980-88 był rozpracowywany przez SB i MO. Informacji o służbie w LWP brak.

Tyle zostało z expose Premier Szydło.

c1vlmijxaaijwke

Waldemar Mystkowski pisze o ministrze zdrowia Konstantym Radziwille.

glupia

Ministrem zdrowia jest Świstak, a nie Radziwiłł

Resort zdrowia powinien być jak najmniej polityczny, bo zdrowie jest mało ideologiczne, a w zasadzie nie jest. Administrowanie zdrowiem narodu powinno się sprowadzać do pozyskiwania pieniędzy i ich najlepszym rozlokowaniem dla dobra wszystkim.

Źle się dzieje, gdy dochodzi do wyparcia zagrożeń, a nawet zaklinania, iż ich nie ma. Tak postapił minister Konstanty Radziwiłł, który zapytany przez dziennikarza TOK FM o zagrożenie życia Polaków smogiem, wzruszył ramionami, stwierdził, iż to „zagrożenie trochę bardziej teoretyczne”.

A co zagraża nieteoretycznie? Minister Radziwiłł: „styl życia, jaki przyjmujemy, jest wielokrotnie bardziej szkodliwy”. Gdy się ma coś do ukrycia, pierwszy służy do tego język. Uciekamy wówczas od konkretów, a ogólne kłamstwa zawijamy w sreberka, jak to zwykły czynić świstaki w miejskim slangu.

I takim świstakiem jest Radziwiłł, który szybciutko swoje historyczne nazwisko winien zamienić na brzmiące z pisowska: zawijanie kłamstw w sreberka. Otóż w raporcie WHO na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej znalazły się aż 33 polskie. Mamy w skali kontynentalnej większość, nikt nam nie podskoczy w kwestii smogu.

A globalnie taki Pekin został „upokorzony” przez niewielkie miasteczko małopolskie Skała, w którym smogu na metr sześcienny wdychanego powietrza jest więcej niż w stolicy Chin. W ping-ponga z Chińczykami przegrywamy do zera, zaś w smogu wygrywamy i to zdecydowanie.

Ale Świstak Radziwiłł twierdzi, że Polacy nie umierają z powodu smogu, bo to tylko teoria, umieramy z papierosami w ustach. Jaka jest jednak prawda?

Otóż rocznie z powodu smogu umiera w Polsce całkiem duże miasto rodaków, bo aż 44 tys. przedwcześnie schodzi z tego świata. Jest to obliczone, przeciętna krajowa z powodu smogu jest zatrważająca. Otóż każdy z nas „oddaje” smogowi 9 miesięcy swego życia, o tyle krócej żyjemy. Te liczby przekładają się na jeszcze inne. Tyle mamy smogu na każdym kroku w kraju, że jeżeli nie palisz, to z powodu rakotwórczych substancji w powietrzu wdychasz ich tyle, jakbyś palił 7 papierosów dziennie.

Kłamca jest ministrem, a taki nie poda do wiadomości publicznej owej prawdy ze smogiem, bo trzeba coś z nią zrobić, zadbać, aby nie dochodziło do horroru ze zdrowiem każdego z nas, więc Radziwiłł woli być Świstakiem i prawdę zawijać pisowskie kłamstewka.

c1wbpbjxuaet1x8

TO JEST NAJWAŻNIEJSZY DZIŚ KOMUNIKAT. KLIKNIJMY WSZYSCY SERCE DLA MATEUSZA!

c1zaslsweaessxi

PiS POSUNIE SIĘ DO KAŻDEJ MANIPULACJI, ABY TYLKO ZNISZCZYĆ OPOZYCJĘ. NIE ULEGAJMY PROPAGANDZIE REŻIMU.

c1xujsowgaqix7x

PROPAGANDA PiS RUSZYŁA PEŁNĄ PARĄ. Perfidne i wyjątkowo plugawe metody. WNIOSEK: Jaka partia, takie metody.

c1xqadaxeaa12-s

CEL PiS-U TO ZNISZCZENIE LIDERÓW OPOZYCJI. ZA WSZELKĄ CENĘ. MÓWIĄC NIEPRAWDĘ, FABRYKUJĄC DOWODY, URUCHAMIAJĄC CAŁĄ MACHINĘ PROPAGANDY.

c1xrt8wwqae4vxv

POLSKA PiS – TAK SIĘ ODWRACA UWAGĘ OD ŁAMANIA PRAWA.

c1z2szkweaaptlc

KTOŚ TU NIE CHCE POLSKI BEZ BARIER I BEZ PODZIAŁÓW… Ze strachu przed suwerenem?

c1aabuzuqaanlpt

Były prezes Trybunału Konstytucyjnegop prof. Marek Safjan proponuje, jak ma radzić sobie prawo bez Trybunału Konstytucyjnego, bo ten został kompletnie zdemolowany przez PiS.

zycie

„Funkcje sądów najwyższych – Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Sądu Najwyższego – muszą ulec wzmocnieniu w zakresie kontroli jednolitości orzecznictwa. Kontrola konstytucyjności powinna być bronią używaną ostrożnie, starannie i tylko wtedy, kiedy brak będzie innych mechanizmów i instrumentów ochrony konstytucyjnie gwarantowanych praw.

W państwie prawa od sędziów zależy bardzo wiele. Najważniejszym postulatem pozostaje niezależność i niezawisłość. Sędziowie nie mogą się bać podejmowania decyzji zgodnie z ich sumieniem i przekonaniem. Kiedyś pewien sędzia zadał mi pytanie, co ma zrobić, jeśli zastosowanie konstytucji w jakiejś sprawie może spowodować kłopoty w jego dalszej karierze. Odpowiedziałem, że jeżeli ma się bać, to niech zrezygnuje z funkcji sędziowskiej.”

TAKIEGO TEATRU JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO…

c08i3mvuuaa3ds2

PODZIĘKUJMY BEACIE SZYDŁO ZA „DOBRĄ ZMIANĘ”.

c08zcafuqaep9ap

Ciekawy materiał opublikował „Dziennik”. Andrzej Andrysiak analizuje, jak to się stało, że Kaczyński wygrał.

c00mhlrwqaiusde

Jarosław Kaczyński w jednym wyprzedził swoich przeciwników: pierwszy zrozumiał, że polskiej polityce nie potrzeba debaty, ścierania się poglądów, dyskusji i sporów o pryncypia, lecz tabloidyzacji. Dopiero gdy uznasz obywateli za kompletnych głupców, gdy zobaczysz w nich zdegenerowane moralnie miernoty, a nie istoty myślące, przestaniesz się odwoływać do rozumu.

W 2016 r. furorę zrobił termin postprawda. Polityka była post, internet był post, media i wybory także. Postprawda to taki nowiutki eufemizm na kłamstwo, w którym to, co nieprawdziwe, podane jest na tacy razem z prawdami, tak że odbiorca jedno i drugie uznaje za wiarygodne. Kiedyś taką działalność nazywano tradycyjnie manipulacją, dziś, w czasach internetu, gdy kłamstwa, półprawdy i manipulacje rozchodzą się z prędkością błyskawicy, stworzono na taką działalność odrębną kategorię. I tak Donald Trump wygrał, bo zmieszał prawdę z nieprawdą i zrobił ludziom taki mętlik, że nie potrafili już odróżnić dobrego od złego. Austriacki populista o mało nie wygrał w wyborach prezydenckich, bo kłamał tylko w co trzecim zdaniu, a nie w każdym. A Wyspiarze zagłosowali za brexitem, bo zgłupieli zupełnie i dali się omamić gościom o mentalności hejterów.

TAKIE TAM POLAKÓW ROZMOWY W SIECI.

c08jrkxuqaausil

PiS dobiera się do ordynacji wyborczej, czyli chce za wszelką cenę zabezpieczyć swoje zwycięstwa wyborcze.

szykuja

To propozycja Ruchu Kontroli Wyborów przygotowana dla liderów PiS.

Jak piszą jego założyciele, Ruch powstał „w odpowiedzi na niespotykaną w historii skalę nieprawidłowości w trakcie wyborów samorządowych w 2014 r.”. Przy następnych głosowaniach RKW „ściśle współpracował” z powołanym przez PiS Komitetem Obrony Wyborów (kierował nim Marek Kuchciński). Szefem RKW jest Józef Orzeł – znajomy Jarosława Kaczyńskiego z czasów jego pierwszej partii Porozumienia Centrum. Niedawno Ministerstwo Spraw Zagranicznych w konkursie przyznało RKW 1,5 mln zł dotacji.

Co proponuje RKW?

Działacze chcą: *uchylenia kodeksu wyborczego i napisania go od nowa, co oznaczałoby wygaśnięcie kadencji Państwowej Komisji Wyborczej oraz komisarzy okręgowych; * zastąpienia dotychczasowych państwowych, sądowych i samorządowych organów wyborczych „społecznymi komisjami”, w ich skład mieliby wejść przedstawiciele partii i „stowarzyszeń rejestrowych występujących w roli obserwatorów”; * likwidacji ciszy wyborczej i głosowania listownego na terenie w kraju (byłoby możliwe jedynie za granicą); * rozpatrywania wszystkich protestów wyborczych przez tylko jeden sąd; * automatycznej powtórki wyborów, jeśli liczba głosów nieważnych wyniosłaby 5 proc.

RKW chce zmienić też przebieg wyborów. Głosowania miałyby się odbywać w soboty i być rejestrowane przez co najmniej dwie kamery. Pod okiem kamer odbywałoby się też przewożenie urn (półprzezroczystych) do komisji okręgowych. W konwoju jechałaby: policja, przedstawiciele obwodowych komisji i mężowie zaufania. Mężów już w poprzednich wyborach PiS wysyłał do niemal wszystkich komisji.

Liczenie głosów odbywałoby się publicznie w powyborczą niedzielę, zwaną przez RKW „Narodowym Świętem Demokracji”. Mają to robić członkowie komisji okręgowych, bo ci w obwodowych – zdaniem RKW – byli „często nieprzeszkoleni lub wręcz przeszkoleni do oszukiwania”.

KTO SIĘ WRÓBLEM URODZIŁ, KANARKIEM NIESTETY NIE BĘDZIE.

c07_4gvuuaamzuy

Waldemar Mystkowski pisze o ogromnym problemie PiS, Marku Kuchcińskim.

glowa

Marek Kuchciński zdaje się, że może zmienić funkcję z marszałka Sejmu na kozła ofiarnego. Jest drugą osobą w państwie, może być pierwszym kozłem PiS. Wiele na to wskazuje, bo nie ma dobrego rozwiązania dla jego sytuacji.

Opozycja żąda udostępnienia zapisu z kamer w Sali Kolumnowej, w której 16 grudnia głosowana była ustawa budżetowa, zdarzenie już jest nazywane Nocą Kryzysu. Opozycja może sobie żądać, a Kuchciński odpowiedzieć jak szatniarz z Barei: „Nie udostępnię zapisu i co mi zrobicie?”

Ale ponoć prezydent ma wątpliwości, a usłyszeliśmy to z ust jego rzecznika Marka Magierowskiego, który poinformował w TVN24, że „zaszły nowe okoliczności”. Chodzi o te głosy, które zaprotokołowane są w ilości 65, a dziennikarze TVN doliczyli się tylko 56. To są te okoliczności.

Jeżeli dorzucimy do tego, iż w sondażu dla „Newsweeka” większość Polaków chce dymisji Kuchcińskiego, to możemy z nadzieją oczekiwać, że marszałek Sejmu weźmie swoją drugą głowę w państwie w swoje ręce i złoży ją na ołtarzu świętego spokoju prezesa.

I do tego chyba to zmierza, acz PiS zechce obudować to ideologią „wina opozycji i KOD-u”. No, bo skąd u Dudy pojawiły się wątpliwości, gdyby ich nie miał Jarosław Kaczyński? Wszak prezydent nie ma takich przywar, jak wahanie, prezes każe, on się nie waha w sprawie wahania.

Na niekorzyść Kuchcińskiego działają też wątpliwości warszawskiej prokuratury, która zastanawia się, czy ścigać Kuchcińskiego, czy też nie. Jest sześć wniosków, aby dobrać się do marszałka jako drugiej głowy w państwie, pierwszy wniosek już nazajutrz po Nocy Kryzysu 17 grudnia został złożony przez Nowoczesną, ale prokuratura do dzisiaj się zastanawia. Nie zastanawiała się prokuratura, aby ścigać obywateli, którzy zakłócali wydobycie się z Sejmu w owej nocy 16 grudnia prezesa PiS i jego posłów. Cztery dni po zdarzeniu wszczęto śledztwo.

Kuchciński jest zagrożony z trzech artykułów Kodeksu Karnego, dwóch artykułów ustawy o prawie prasowym i z jednego artykułu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nie są one takie lekkie, bo wolność Kuchcińskiego jest zagrożona nawet karą do 5 lat więzienia.

Kuchciński więc, ma czego się bać. A nuż Kaczyńskiemu odwróci się sympatia do starego druha, jak niegdyś do Ludwika Dorna, który zresztą też był marszałkiem Sejmu. Prezes Dorna dzisiaj nie lubi i chętnie by go posadził, ale nie może, zaś Kuchcińskiego jeszcze dzisiaj lubi, ale może nie lubić go jutro, więc ten wizjoner może dojść do wniosku: niech sobie Kuchciński posiedzi, choć dzisiaj go lubię, a jutro mogę go przestać lubić, jak Dorna.

Kuchciński ma prawo bać się o swoją wolność i swoją głowę drugą w państwie, która może podlegać politycznej dekapitacji. Coś wisi w powietrzu i tak mi się widzi, że to głowa Kuchcińskiego, bo wątpliwości Dudy nie są przypadkowe, a tym bardziej wahania prokuratury, tj. Zbigniewa Ziobry.

Potoczy się głowa Kuchcińskiego, czy też nie potoczy? Oto jest pytanie.

DOBRE PYTANIE NA 2017 ROK.

jaka

grudzien28

Można obawiam się najgorszego w wydaniu PiS. Katarzyna Kolenda-Zaleska obawia się nawet uchwalenia nowej Konstytucji. Bezprawnej. PiS z pewnością tego nie planował. Ale teraz już wie. W Sali Kolumnowej Sejmu może uchwalić wszystko, co chce. Bez kontroli i bez opozycji.

katarzyna

To był niewiarygodnie korzystny przypadek, ale okupacja mównicy przez opozycję dała PiS pretekst do przeniesienia obrad. Zamiast wysłuchiwania dyskusji i żmudnych głosowań nad poprawkami do budżetu większość parlamentarna postanowiła hurtem odrzucić wszystkie poprawki, redukując rolę parlamentarnej opozycji do ornamentu i nawet nie udając, że jakakolwiek debata ma jakikolwiek sens. Nie ma.

Władza odkryła, że jest samowystarczalna. Nie musi się z nikim liczyć ani stwarzać jakichkolwiek pozorów. Jeśli udało się z budżetem, uda się ze wszystkim. PiS już zapowiada, że 11 stycznia może zacząć obrady właśnie w Sali Kolumnowej. I zrobi to z wielką przyjemnością.

prosze

Dziennikarzy nie wpuści się na salę, opozycji będzie się utrudniać wejście, głosy policzy się wedle zasady – nie widzę, ale wszystko jedno, czy widzę, czy nie widzę.

A potem w try miga uchwali się na przykład zmiany w sądownictwie, bo niezależny i niezawisły wymiar sprawiedliwości bardzo władzę uwiera. Później można szybko uporać się z ordynacją wyborczą. Tak pozmienia się granice okręgów, żeby zwiększyć szanse kandydatów PiS. Albo podwyższyć próg wyborczy. Albo wymyślić coś takiego, co pomoże władzy rządzić na wieki wieków amen. Przynajmniej w założeniu.

w-zylach

A na koniec, znienacka, będzie można zmienić konstytucję. PiS z paroma usłużnymi posłami z Kukiz’15 czy od Kornela Morawieckiego da radę, bo wystarczy tylko nie dopuścić na salę obrad opozycji, która podwyższałaby kworum i wymaganą większość. Do zmiany konstytucji potrzeba dwóch trzecich głosów. Gdy na Sali Kolumnowej znajdzie się, załóżmy, 234 posłów, konstytucję można zmienić 156 głosami. I sprawa załatwiona. Teoretycznie w majestacie prawa. Nowa konstytucja zmieni nasz ustrój i zmieni nasze prawa.

choru

Jeśli ktoś się dziś zastanawia, po co opozycja spędza w Sejmie święta, to właśnie po to, by uniemożliwić te zmiany większości parlamentarnej, bez żadnej debaty, kontroli i transparentności, bo władza zabarykadowana robi, co jej się żywnie podoba, narzucając swoje jedynie słuszne poglądy. To nie ma nic wspólnego z demokracją i na to zgody większości społeczeństwa nie ma. Nie ma zgody na autorytarne rządy jednego człowieka i dyktat jednej partii.

Poselski sprzeciw, z pewnością trudny i wyczerpujący, może być dla wielu ludzi niezrozumiały. Okupujący Sejm sami mają kłopot z wytłumaczeniem, dlaczego tam siedzą. A chodzi właśnie o to, by rządzący nie mogli się zamknąć w Sali Kolumnowej Sejmu.

to-jest

Grzegorz Schetyna o paranoi Kaczyńskiego.

gazeta

Paweł Wroński: Prezes Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika „wSieci” oskarżył opozycję, w tym pana, o próbę przeprowadzenia puczu podczas głosowania nad budżetem państwa.

Grzegorz Schetyna: A hasłem do tego puczu były słowa posła Michała Szczerby z PO, że „muzyka łagodzi obyczaje”. Przeczytałem wywiad z Kaczyńskim. To jakiś absurd, paranoja. Teza o próbie przeprowadzenia puczu jest równie dziwaczna, co wizja państwa prezentowana przez prezesa PiS. Tam są nagromadzone jakieś polityczne hiperbole, nawiązania do Majdanu w Kijowie. A koronnym dowodem na pucz mają być… kanapki zamówione do Sejmu, zresztą przez marszałka Marka Kuchcińskiego z PiS z powodu konieczności przegłosowania ponad 400 poprawek do ustawy budżetowej. Bądźmy poważni.

Mam wrażenie, że Kaczyński zupełnie poważnie mówi o próbie puczu. Może pan i inni przywódcy opozycji spróbowaliby go przekonać, że próby puczu nie było.

– Namawia mnie pan, abym wszedł w logikę Kaczyńskiego. Przekonywanie prezesa PiS o tym, że puczu nie było, zostanie przez niego odebrane jako przyznanie, że taka próba naprawdę miała miejsce.

obywatelki

Czy próbował pan w ostatnich dniach w ogóle rozmawiać z Kaczyńskim? Ponoć bardzo odczuł moment, kiedy nie mógł wyjechać z Sejmu.

– PiS przecież od roku niszczy z niezwykłą konsekwencją instytucje demokratycznego państwa prawa. Prezes Kaczyński w wywiadzie dla agencji Reuters powiedział, że zgodziłby się na obniżenie wzrostu gospodarczego w Polsce za cenę zrealizowania jego politycznej wizji. Co to znaczy? Że Polacy mieliby stać się zakładnikiem wizji jednego polityka? Zresztą obniżenie wzrostu gospodarczego faktycznie może być ceną za realizację tej niebezpiecznej wizji. O tym mam z Kaczyńskim rozmawiać? O tym, czy wszyscy mamy zapłacić za jego wizje? Przecież byłaby to rozmowa o niszczeniu Polski. A o tym nie będę z nikim rozmawiał.

Moglibyście rozmawiać o tym, jak rozładować obecny konflikt. Sytuacja, w której najważniejszy polityk partii rządzącej oskarża opozycję o próbę siłowego przejęcia władzy, jest naprawdę poważna.

– Prezes Kaczyński opisuje pucz, który miał się dokonać, ale w jego przekonaniu na całe szczęście się nie dokonał, bo udało się temu zapobiec w ostatniej chwili. Ukazuje więc sytuację potencjalną, do której nie doszło. Używa podobnych konstrukcji myślowych do tych stosowanych przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana po stłumieniu puczu w sierpniu tego roku. Mówi o inspiracji z zewnątrz, o odosobnionych grupkach, o tym, że władza reprezentuje naród. Widać zresztą, że w to został już wprzęgnięty cały aparat propagandowy państwa PiS. Jednolity przekaz nadawany jest z rządowych mediów, jednolity komunikat formułują politycy partii rządzącej.

c0skhr1xcaajuwv

To groźne, opozycja jest traktowana jako niemal fizyczne zagrożenie.

– Owszem, to może być groźne. Bo takie myślenie i działanie jest groźne dla przyszłości Polski. W tym wszystkim dostrzegam także element pozytywny: działania władzy związane z próbami łamania zasad demokracji w Sejmie wywołały zjednoczenie opozycji i mocne obywatelskie wsparcie dla naszego protestu.

Czy rzeczywiście opozycja – Nowoczesna, PO i PSL – chciała doprowadzić do zablokowania budżetu i wywołać kryzys w państwie?

– PiS ma większość w Sejmie. Może spokojnie, zgodnie z zasadami cywilizowanego parlamentaryzmu, na sali plenarnej, gdzie odbywają się obrady Sejmu, ten budżet uchwalić. Nasza propozycja jest prosta: przywrócenie obecności mediów w parlamencie, odwieszenie posła Szczerby i powrót do głosowania nad budżetem.

PiS tego nie chce przyjąć.

– Niestety. Dlatego też nie zamierzamy się cofnąć w obronie polskiego parlamentaryzmu. Przedstawiliśmy w Wigilię dziesięć podstawowych wartości demokracji, czyli „Dekalog wolności”, którego będziemy twardo bronić. Kluczowa będzie data wznowienia obrad Sejmu – 11 stycznia. Sala plenarna czeka na obrady Sejmu. A my w sali plenarnej.

dzis

Waldemar Mystkowski pisze o głosowaniu w Sali Kolumnowej Sejmu.

pis

Dziennikarze TVN postanowili jeszcze raz przeanalizować sławne już głosowanie nad ustawą budżetową w Sali Kolumnowej Sejmu z 16 grudnia.

Z tego głosowania nie ma pełnej dokumentacji wizualnej, jakby do zdarzenia doszło „dawno, dawno temu”. Ale „dawną” mamy partię PiS, która czmychnęła z sali plenarnej przed opozycją parlamentarną, bo coś ma do ukrycia, a przede wszystkim do sprowokowania.

W każdym razie podczas głosowania Salę Kolumnową podzielono na 8 sektorów, do których przydzielono 8 posłów sekretarzy, którzy liczyli głosy.

O ile nie ma szans na policzenie głosów z głębi sali, bo kamery przemysłowe nie objęły wszystkich przebywających w niej posłów, to z tyłu sali, gdzie znajdowały się trzy rzędy krzeseł, które zostały podzielone na sektor 7 i 8 jest pełny zapis panoramiczny i obejmuje wszystkich głosujących – a to dzięki nagraniu posła Michała Stasińskiego z Nowoczesnej.

W tym fragmencie sali można policzyć głosujących posłów, zrobili to dziennikarze TVN i skonfrontowali z protokołem. Zapis tego fragmentu sali z sektorami 7 i 8 jest pełny w głosowaniu nr 17 o godzinie 21:58, gdy głosowano poprawki ustawy budżetowej na 2017 rok.

Dziennikarze doliczyli się 56 podniesionych rąk, a w protokole jest zapisane 65. Czyli pomyłka dotyczy aż 9 głosów, a zatem nie ma kworum zarówno podczas tego głosowania, jak i pozostałych.

Tę pomyłkę z przestawieniem cyfr nazywa się czeskim błędem. To jest tak, jakby Józef Szwejk opowiadał nam, że Jarosław Hasek pisze o jego przygodach. A przecież jest odwrotnie, to pisarz opowiada przygody swojego bohatera, Szwejka.

Taki szwejkizm wciskają nam PiS-owcy. Kit. Dopytywano też liczących głosy posłów sekretarzy, gdzie zaczyna się i kończy ich sektor, nie potrafili dokładnie tego określić, jak poseł Marcin Duszek, który o swoim terytorium powiedział: „To chyba było do trzeciej kolumny, do drugiej raczej nie…”. Gwoli pamięci – głosy w sektorze 7 liczył sekretarz Piotr Olszówka, a 8 sekretarz Łukasz Schreiber.

Nie jest usprawiedliwieniem, iż podczas głosowania podnosi się las rąk, w tym wypadku i podobnych ma zastosowanie alegoria, iż Las Birnam przyjdzie po tych, którzy dopuścili się zbrodni – zbrodni na demokracji, procedurach i przyzwoitości jako takiej.

war

ZNAJDŹ DROBNĄ RÓŻNICĘ 🙂

c0sp67twqaas2fl

Kleofas Wieniawa wraca do sławnego puczniętego Kaczyńskiego.

kaczynski-boi

Jarosław Kaczyński po świętach wychodzi z nowym atakiem na opozycję i społeczeństwo obywatelskie, nazywając publicystycznie to, co się stało puczem.

W wywiadzie dla „wSieci” mówi o Michała Szczerby „muzyka łagodzi obyczaje”, a może o „kochany panie marszałku”:

„Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej.”

Ciemny lud może to kupi, że Marek Kuchciński nie zrozumiał, co usłyszał, mógł też działać wg założonego z góry planu. I zobaczyliśmy w działaniu łamagę, bo Kuchciński nie potrafi sklecić kilku sensownych zdań i to w poprawnym języku polskim. Po niefortunnej decyzji wykluczenia z sesji posła Szczerby, Kuchciński uciekł z sali posiedzeń, posłuchał prezesa PiS Kaczyńskiego, który kieruje się li tylko złą wolą i kompleksami. A dlaczego? Bo niewiele ma do zaproponowania. Nie-wie-le – podkreślam.

c0uh6rjxuaewpud

Kaczyński wmawia takie rzeczy, jak: „To była poważna próba sparaliżowania władzy w sposób siłowy, niedemokratyczny. Jej podstawą było założenie, że nie uchwalimy budżetu”. Na czym miałaby polegać ta siła? Czyżby na sali sejmowej zabrakło PiS-owi szabel do przegłosowania budżetu?

A może chodzi o to, że w ferworze dyskusji Mateusz Morawiecki musiałby puścić farbę, jak rzeczywiście z tym budżetem jest. Bo zaraz usłyszeliśmy Kaczyńskiego dla Reutersa, powiedział, że jest gotów poświęcić wzrost gospodarczy dla swojej wizji, a następnego dnia Morawiecki wygłosił nową teorię ekonomiczną – bodaj najdonoślejszą od czasów Kopernika – iż PKB nie jest bożkiem.

Sypią się finanse i gospodarka, choć jeszcze nie w tak spektakularny sposób, jak w Grecji, ale ta lawina dopiero ruszyła i możliwe, że już jest nie do powstrzymania.

Albo inny cytacik z wywiadu z prezesem:

„Czerpią z Majdanu, odwracając rzeczywiście znaczenia słów i faktów, ale czerpią. Nie wiem, jak można Polsce życzyć krwawych rozruchów. Ale, widać, tam żadnych hamulców nie ma.”

Po pierwsze Majdan był proeuropejski, PiS jest antyeuropejski, jeszcze tego nie mówi się głośno, ale kierunek marszu Kaczyńskiego ze swoją zdezorientowaną czeredą ma kierunek antyzachodni, antycywilizacyjny.

To nie opozycja, ani KOD i wszelkie Czarne Protesty mają Wojskową Obronę Terytoriaslną, ale PiS tworzy przybudówkę militarną, a w zasadzie bojówkę partyjną, bo ów WOT jest miltarnie li tylko mięsem armatnim, dlatego zresztą mamy generałowie z nawyższych stanowisk w Wojsku Polskim podają się do dymisji. A dlaczego Macierewicz jest ministrem, wszak to Szwejk pod każdym względem i do tego otoczny mniejszymi szwejami typu Misiewicze.

Kto szykuje sie na krwawy wewnętrzny konflikt? Proszę wskazać choć jeden cytat. Komuchy to samo wmawiali „Solidarności”. Mamy do czynienia z bardzo podobnym zjawiskiem, jak w latach 1980-81.

(PiS BĘDZIE WERYFIKOWAŁ FUNKCJONARIUSZY SB 🙂 W RAMACH USTAWY DEZUBEKIZACYJNEJ. MAJĄ SPORĄ WIEDZĘ NA TEN TEMAT, JAKBY NIE BYŁO.)

c0sh9kzwqaes1j0

Inny jeszcze cytat:

„Chcę jasno powiedzieć: nie złamią nas. Po naszej stronie jest wielka determinacja, silny mandat społeczny. Ale nie tylko. Mamy precyzyjne rozpoznanie, gdzie są nasze słabości, i ciężko pracujemy nad ich naprawianiem. Wiemy też, które punkty węzłowe w państwie należy pilnie zreformować, żeby jeszcze szybciej ruszyć do przodu. Nie zdołają nas zatrzymać w naprawie państwa.”

Prezesie Kaczyński intelektualnie i duchowo jesteśmy cieniutcy, nikt za wami nie stoi, żadne wielkie i znaczące polskie nazwiska w kulturze, ale macie policję i wojsko, bo rządzicie.

Nie można wiecznie udawać ofiarę, która porusza się z siedmioma dwumetrowymi ochroniarzami. Ostatni powyżej passus z wywiadu świadczy, że Kaczyńskiemu klepki puściły. Nie ma mandatu do rozwalania Polski, izolowania w Unii Europejskiej. 19 proc. uprawnionych do głosowania to mandat do administrowania krajem, reformowania, a nie deformowania.

Czego PiS się nie dotknie, deformuje, rozwala. Bo takie emploi polityczne, psychologiczne i fizyczne ma prezes. Deformator, psuj i kłamczuch.

Deformowanie państwa nie jest naprawą. Niszczenie elit nie jest wyrównywaniem szans dla innych, ale pozbawianie narodu głowy. Wiedział o tym Stalin, dlatego dokonał mordu w Katyniu. A w tej chwili Kaczyński zamierza dokonać cichego Katynia. Bez obawy naród się nie da. Dobrze, że prezes wspomniał Janukowycza, bo jego ślady mentalne do niego zmierzają, dlatego mamy wędrówki takiego niewydarzeńca jak Marek Karczewski na Białoruś do „ciepłego człowieka” Łukaszenki.

Majdan w Kijowie powstał spontanicznie, ruchy wyzwoleńcze zawsze są spontaniczne, nie można ich zaplanować. Trzeba znać historię, uczyć się jej, a nie używać żałosnej tromtadracji w otoczeniu „dziennikarzy”, jak Karnowscy, którym dał głos Kaczyński. I poszczekał na opozycję, poszczuł.

WSZYSCY ŻEGNAMY WIELKĄ KSIĘŻNICZKĘ.

c0tbaeqxaaaron