Posts Tagged ‘Sławomir Nitras’

TE ZNAKI MÓWIĄ WSZYSTKO. BRAWO LEGIONOWO :))))))

Podwarszawskie Legionowo powiedziało twarde „nie”! PiS-owi. Oficjalnie wyniki referendum – frekw. 46,72% za przyłączeniem 1.081 osób 5,73 % przeciw 17.793 osób 94,27 %

Legionowo przeciw włączeniu do Warszawy

Aż 94,27 proc. mieszkańców Legionowa nie chce, by ich gmina została częścią metropolii warszawskiej. W referendum przeciw włączeniu do Warszawy zagłosowało w niedzielę 46,72 proc. uprawnionych, tym samym jest ono ważne (konieczna była co najmniej 30-procentowa frekwencja).

Prezydent Legionowa Roman Smogorzewski podkreślił, że w referendum „mieszkańcy jednoznacznie powiedzieli PiS, że nie można tak prowadzić polityki, że nie można oszukiwać tak mieszkańców”. Smogorzewski nie przypomina sobie sytuacji, w której prawie 95 proc. społeczeństwa opowiedziało się przeciwko jakiemuś rozwiązaniu. – „Mieszkańcy nie dali sobie wmówić, że poprzez stworzenie kolejnej administracyjnej struktury wszystkie problemy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zostaną rozwiązane. Nie dali się też oszukać, że da się stworzyć system komunikacyjny na większym terytorium za mniejsze pieniądze. Nie dali się kupić wizją tańszego, wspólnego biletu” – powiedział prezydent.

Jan Grabiec (PO) powiedział, że wyniki referendum są jednoznaczne i „PiS musi się cofnąć”. „Mieszkańcy Legionowa, podobnie jak mieszkańcy innych gmin podwarszawskich – Wołomina, Pruszkowa, Piaseczna i 33 gmin podwarszawskich – nie chcą być przyłączani na siłę do żadnego miasta stołecznego Warszawa, podobnie jak sami warszawiacy nie chcą, żeby ten ustrój Warszawy był zmieniany w taki sposób. To jest ustawa, która została wprowadzona do Sejmu niedemokratycznie, bez żadnych konsultacji i łamie niezależność samorządów, czemu dali wyraz mieszkańcy” – powiedział poseł.

Zdaniem posłanki PiS Małgorzaty Gosiewskiej, referendum, w którym wczoraj mieszkańcy Legionowa sprzeciwili się przyłączeniu do Warszawy, w ogóle nie powinno mieć miejsca. – „Zostały wyrzucone niepotrzebnie pieniądze, które mogły być wydane na inne, ważne faktycznie sprawy”.

PiS-owski projekt ustawy o ustroju m. st. Warszawy zakłada, że Warszawa stałaby się metropolitalną jednostką samorządu terytorialnego, która objęłaby 33 gminy.

EUROPO, NIE SKREŚLAJ NAS. WOJTEK KUSSOWSKI W IMIENIU WSZYSTKICH INTERNAUTÓW. POPIERACIE?

PANI PREMIER PROSI, ABY SIĘ JUŻ NIE ŚMIAĆ

IDĄ GĘSIEGO… UPS… KACZEGO. JEDNO PO DRUGIM. W KACZEJ ŻÓŁCI.

Witold Waszczykowski znowu się popisał. Rośnie konkurent dla Antoniego Macierewicza w wielkości szajby, a może za dużo się nałykał z ostaniej dostawy z San Escobar. Paweł Wroński porównuje go do niezapomnianej Różowej Pantery, czyli inspektora Clouseau. Clouseau w filmowej serii „Różowa Pantera” nieustannie się kompromitował, ale ostatecznie osiągał sukces. Minister Waszczykowski kraj, którego politykę zagraniczną tworzy, po prostu kompromituje.

Waszczykowski – Clouseau dyplomacji światowej. Czyli jak uznać przywódców 27 państw za oszustów

Niedyplomata minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski oświadczył niedyplomatycznie w TVN24, że wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej został sfałszowany. Swoją opinię oparł na „analizach prawnych” (na konferencji wymienił jako jednego z autorów Jacka Czaputowicza). Według niego wybór można podważyć, ponieważ Polska nie otrzymała prawa, by przedstawić własnego kandydata, a głosowanie faktycznie nie miało miejsca, gdyż nie użyto formuły „kto jest za, kto przeciw”, lecz „kto jest przeciw”.

W pośpiechu opinię swojego szefa zdezawuował w Radiu ZET wiceminister Konrad Szymański. Stwierdził, że nie ma podstaw do podważania wyboru Tuska. W podobnym tonie wypowiedział się wicemarszałek Senatu Adam Bielan, zdystansował się też prezydencki minister Krzysztof Szczerski. Sam minister zaczął się z niej w końcu rakiem wycofywać.

Jednak, jak mówią komentatorzy sportowi, wynik poszedł w świat. I ten świat już wie, że polski minister spraw zagranicznych uważa najważniejszych przywódców Europy za oszustów.

Szef polskiego MSZ zapewne ocenia, że uznanie za fałszerzy kanclerz Angeli Merkel, prezydenta Francji Francois Hollande’a, premier Wielkiej Brytanii Theresę May i 24 innych przywódców wzmocni pozycję Polski. Mocno osłabioną kompromitującym wynikiem głosowania nad przedłużeniem kadencji Donalda Tuska, gdy okazało się, że PiS jest w Europie wyobcowane. Ja mam co do tego jednak poważne wątpliwości.

Zapewne przywódcy światowi już przywykli do ekstrawaganckich wypowiedzi Waszczykowskiego, który uważa, że projekt europejski to idea wegetarian i cyklistów, że przywódcom europejskim zależy, by po marksistowsku przerobić Europę na mieszankę ras i kultur, oraz wynajduje nowe kraje, jak San Escobar. Nie wszystko jednak da się tak łatwo wyjaśnić tym, że szef MSZ chce być dostrzeżony jak żółty kostium pani premier na ostatnim szczycie UE w Rzymie.

Podczas niedawnego forum polsko-brytyjskiego Waszczykowski, korzystając z barwnej metaforyki, usiłował wyjaśnić, jaką rolę on oraz brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson odgrywali na Ukrainie. Najpierw uznał, że byli niczym Simon & Garfunkel, ale doszedł do wniosku, że lepszym porównaniem jest Starsky i Hutch. Ja zastanawiam się, jaką rolę odgrywa Witold Waszczykowski w polityce europejskiej. I przychylam się do tezy, że brawurowo odgrywa rolę inspektora Jacques’a Clouseau z cyklu „Różowa Pantera”, który cofnął francuską kryminalistykę do epoki kamienia łupanego.

Z jedną wszak różnicą. Clouseau nieustannie kompromitował się, ale ostatecznie osiągał sukces. Minister Waszczykowski kraj, którego politykę zagraniczną tworzy, kompromituje. Jego ostatni sukces wyraża się w liczbach: 1 do 27.

TERAZ CAŁA NADZIEJA W WASZCZYKOWSKIM :)))

ONI CHYBA NAWET NIE DOTRWAJĄ DO NASTĘPNYCH WYBORÓW

EFEKT WASZCZYKOWSKIEGO :)))

Waldemar Mystkowski pisze o Sławomirze Nitrasie, który poszedł do biura Brudzińskiego w Szczecinie.

Poseł Platformy Obywatelskiej  Sławomir Nitras mimo pozbawienia go przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego części diety poselskiej wykonuje swoją pracę posła, bo taki glejt mu dali wyborcy.

Wyborcy chcą, aby twardo bronił praworządności, demokracji, by potrafił zachować się stanowczo, ale nie agresywnie. Powinno być oczywiste, ale czy jest? Joachimowi Brudzińskiemu ktoś zapaskudził farbą  drzwi i wejście do jego biura poselskiego w Szczecinie, Nitras pobiegł ze ścierką, środkami czyszczącymi i wodą, aby naprawić szkody.

W Polsce obchodzono uroczystości 60. lecia podpisania Traktatów Rzymskich, nigdzie nie było pisowskich polityków, schowali się po kościołach, jak Andrzej Duda w Piotrkowie Trybunalskim. Nitras zatroskał się jeszcze raz Brudzińskim, ziomalem, acz z przeciwnej partii.

Przy czyszczeniu jego miejsca pracy pewnie zauważył, że Brudziński jak jego koledzy partyjni wywieszają flagi Polski i PiS, a nie jak nakazywałaby nasza przynależność – flagi Polski i Unii Europejskiej. Póki co Polska należy do Unii Europejskiej, a nie do PiS.

Nitras więc udał się do biura Brudzińskiego i to w dniu, w którym  Brudziński powinien mieć dyżur poselski. Przyszedł w poniedziałek w samo poludnie – jak nakazuje nasza natura kmicicowsko-kowbojska – wchodzi, a Joachima nie ma (acz nie wiem, czy są po imieniu).

A gdzie jest prawa ręka Kaczyńskiego? Otóż nie ma zaskoczenia, jest na pielgrzymce. Tyle tych pielgrzymek w naszym katolickim kraju, iż skapować się, jaka i dokąd zmierza – trzeba być nie lada wagabundą. Zawsze jednak pielgrzymka kończy się klęczeniem i krzyżem. Taki jej urok. Dla polityków PiS krzyż ma jeszcze jeden urok z epoki kamienia łupanego – maczugi.

Nitras tym się nie zraził, wręczył szefowi biura poselskiego PiS flagę europejską, aby „zastąpiła flagę PiS”. – Wierze, że ta flaga zawiśnie w miejscu tej flagi PiS – mówił Nitras. Pracownik Brudzińskiego wpadł w dżentelmeński ton Nitrasa i chciał posłowi PO „w imieniu wyborców PiS” wręczyć flagę Polski, ale Nitras na takie dictum był przygotowany, bo miał ze sobą biało-czerwoną flagę.

Czy to jeszcze jedna poszlaka, że PiS chce nas wyprowadzić z Unii Europejskiej? Oczywiście, że tak, bo chcą pożenić nasz kraj ze swoja partią. Miarka się przebrała, co widać w sondażach i zamuleniu takich polityków, jak Witold Waszczykowski. Jak muł upiera się, że Donald Tusk został wybrany na szefa Rady Europejskiej za pomocą fałszerstwa.

PARANOJA OBNAŻONA PRZEZ LISA. PiS POGUBIŁ SIĘ JUŻ ZUPEŁNIE…

>>>

Reklamy

c3dsswcxuaawhwp

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

c3dta56wgaefdg2

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

posel-po

Poseł Sławomir Nitras z PO spotkał w kuluarach sejmowych prywatnego ochroniarza Jarosława Kaczyńskiego. Próbował dowiedzieć się, na jakiej podstawie ten tam przebywa, jednak mężczyzna odmawiał wyjaśnień i mówił jedynie, że „ma upoważnienie”, nie chciał się też przedstawić.

Nitras pytał o szczegóły i zaznaczał, że do kuluarów wstęp mają tylko posłowie, Straż Marszałkowska i upoważnione osoby. Poseł pytał też strażników, ale ci najpierw ignorowali pytania, a potem stwierdzili, że nie mają obowiązku udzielenie informacji.

W końcu na miejscu pojawił się „sprawca” zamieszania – Jarosław Kaczyński, przed którym ochroniarz otworzył drzwi na klatkę schodową.

– Czy aby pan jest o zdrowych zmysłach? – zapytał Nitrasa prezes PiS.

– Tu nie mogą wejść dziennikarze, ale może wejść prywatny ochroniarz prezesa – podsumował Nitras, który całą rozmowę w kuluarach transmitował na Facebooku.

UWAGA !!! PRZESTĘPCA Z WYROKIEM JEST OSOBISTYM OCHRONIARZEM KACZYŃSKIEGO. CO ZA WSTYD…

c3dmirbw8aect6l

Straż Marszałkowska pobiła manifestanta przed Sejmem?

to-cofa

Jak poinformowali  Obywatele RP, Tomasz Wilkowski uczestniczący w środę w proteście na terenie kompleksu budynków Sejmu został ciężko pobity przez Straż Marszałkowską, po czym zasłabł i został odtransportowany do szpitala. „To cofa nas do najczarniejszych czasów stanu wojennego” – komentują członkowie organizacji. Protest dotyczył wolności zgromadzeń, ale także dostępu mediów do budynków sejmowych. Czterem osobom pikietującym przed budynkiem Sejmu zarzuca się naruszenie miru domowego. W związku z tym reprezentujący oskarżonych mecenasi wnieśli o przesłuchanie w sprawie 460 posłów i 100 senatorów, by ustalić, czy również ich dobra naruszono „wtargnięciem”.

„Obywatele RP, podejmując akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego są gotowi ponieść odpowiedzialność prawną za swoje czyny. Ciężkie pobicie manifestanta cofa nas jednak do najczarniejszych czasów stanu wojennego. Obywatele RP podejmą w tej sprawie zdecydowanie kroki prawne” – czytamy w przesłanym Onetowi oświadczeniu.
„Ta władza przekroczyła kolejną granicę. Nie tylko wprowadza absurdalne zakazy, ale także bije osoby świadomie łamiące je w akcie nieposłuszeństwa obywatelskiego. Brutalnie zaatakowano osoby, które nie wykazały nawet śladu agresji słownej, nie wspominając o fizycznej” – komentuje Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

„PiS uzasadnia zaostrzenia względami bezpieczeństwa, ale Straż Marszałkowska reaguje przecież nie na widok broni, ale na widok kawałka materiału – celem jej ataków są nawet nie tylko transparenty, ale również narodowa flaga. Jeżeli bijąc pokojowo manifestujących obywateli i traktując ich jak stosujących przemoc terrorystów PiS myśli, że zniechęci nas do protestów, to się myli. Natomiast na pewno staje po tej samej stronie co ZOMO” – dodaje Paweł Kasprzak.

VIVA EL REPUBLICA SAN ESCOBAR! 🙂 Brawo BIG CYC!

c3dum57xaaad1nq

NAJWIĘKSZA AFERA POLITYCZNA I CO? BĘDZIE ZAMIATANIE POD DYWAN???

c3c1rxrxeaiwev5

CZY WY TEŻ OCZEKUJECIE OD PREZYDENTA WYJAŚNIENIA TEJ SPRAWY? 

c3c9bsjxaamw9as

Studenci wyszli na ulice przeciwko władzy

Michał Wilgocki („Wyborcza”) pisze o proteście studentów. W 11 polskich miastach i Brukseli na ulice wyszli w środę studenci. Protestowali przeciwko rządom PiS. W sumie w manifestacjach wzięło udział ok. 2 tys. osób.

nie-zgadzamy

Studenci protest ogłosili na początku stycznia. Zwoływali się na portalach społecznościowych. Akces zgłosiło 11 najważniejszych ośrodków uniwersyteckich, m.in. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań i Lublin.

Inicjatywa była oddolna. – Nie jesteśmy związani z żadną partią. Nasz protest jest apolityczny. Prosimy, żeby nie było na nim żadnych emblematów partyjnych. Nie jesteśmy przybudówką Komitetu Obrony Demokracji, jak niektórzy sugerują – tłumaczyła Martyna Równiak, studentka medycyny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, jedna z organizatorek protestu.

Studenci przedstawili 11 postulatów. Każdy zaczyna się od słów: „Chcemy żyć w państwie, w którym…”. Dotyczą m.in. przestrzegania konstytucji, wolności zgromadzeń, tolerancji i ochrony przyrody.

W Warszawie przy pomniku Kopernika demonstrowało kilkaset osób. Ze sceny przemawiali studenci, którzy opowiadali o każdym z kolejnych postulatów. W przerwach słuchali piosenek m.in. Kultu i zespołu Big Cyc. W organizacji pomagała straż KOD, była też wielka biało-czerwona flaga, którą niosło kilkadziesiąt osób. Oprócz studentów na demonstrację przyszło także wiele osób starszych. Niektóre z nich trzymały tablice układające się w hasło „Uniwersytet trzeciego wieku”.

We Wrocławiu protestowało ok. 200 osób. Zebrały się przed domami studenckimi Kredka i Ołówek. To właśnie na Dolnym Śląsku zrodził się pomysł ogólnopolskiego protestu. Wpadły na niego dwie studentki: Mary Iwanicka i Natalia Kwaśnicka.

– Doszłyśmy do wniosku, że głos młodych ludzi nie przebija się w debacie publicznej. A my też mamy swoje postulaty i żądania – mówi Kwaśnicka. Studenci nieśli transparenty: „Coście sku… uczynili z tą krainą”, „Partyjny bełkot to nie informacja”, „Mamy prawo mieć własny głos”.

W Poznaniu kilkuset studentów miało m.in. transparent: „Nie jesteśmy wnukami oderwanych od koryta esbeków. Jesteśmy wkurzeni!”. Z kolei napis: „Studenci specjalnej troski” nawiązywał do niedawnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że na antyrządowych manifestacjach widać osoby specjalnej troski. Studenci skandowali: „Rząd nie zdaje egzaminu” i „Stop łamaniu konstytucji”.

zbigniew-holdys

W Lublinie na manifestację przyszło kilkadziesiąt osób.

– Walczymy przeciwko łamaniu prawa przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie zgadzamy się na przepychanie ustaw bez brania pod uwagę głosów, które nie są po stronie rządu – mówili podczas demonstracji studenci.

KATASTROFA TORUŃSKA. MACIEREWICZ PRZEŻYŁ. CZY POLICJA ODDA WRAK?

c3c6bbwxaaatt-g

PODOBNO MOGŁY SIĘ WYDARZYĆ OBIE WERSJE JEDNOCZEŚNIE.

c3dkjvswyaeqxwt

Waldemar Mystkowski pisze o kulcie Jarosława Kaczyńskiego.

oficjalny

Jarosław Kaczyński dostał nagrodę „Człowieka Wolności”. Tytuł nagrody jest dziwny, jak sama uroczystość zorganizowana przez tygodnik „wSieci”.

Zacznijmy od oprawy zewnętrznej. Uroczystość odbywała się w Filharmonii Narodowej, który to budynek był otoczony taką ilością policjantów, iż żadna mysz nie mogła przecisnąć się na teren wolności, na którym nagradzany był człowiek wolności.

Można mniemać, iż policjanci bronili wolności przed KOD, Obywatelami RP i opozycją polityczną, Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Policja broniąca człowieka wolności i wyznawców tego człowieka (bo tak należy nazwać osoby wygłaszające laudację, w tym Beatę Szydło, na cześć człowieka wolności) – to powinno skłaniać do refleksji, iż to jest człowiek wybitnie policyjny, esencja policyjności, czyli człowiek wyniesiony na sam szczyt przez zniewolonych przez niego, człowiek oddzielony kordonem policji od KOD i opozycji politycznej.

Zdarzenie półtora godziny wcześniej przed tym ogromnym spektaklem w Filharmonii mówi, co też to za forma wolności i jaka jest jej jakość. Otóż kilka limuzyn rządowych spowodowało karambol wyjeżdżając z Torunia, gdzie przebywała jedna osoba na prywatnym wypadzie. Antoni Macierewicz był u o. Tadeusza Rydzyka. Do karambolu doszło z winy kierujących samochodami rządowymi, którzy nie przestrzegali przepisów drogowych – limuzyny jechały na sygnale i z prędkością przeszło stu kilometrów na godzinę. Pobieżny opis świadków wypadku wskazuje, iż winę ponosi kawalkada rządowych pojazdów. Wracający z wyprawy prywatnej Macierewicz nie zatrzymał się do wyjaśnienia wypadku, rozbite zostały auta, a dwie osoby zostały ranne i wylądowały w szpitalu. Minister zaś przesiadł się do innego auta i udał się z takim samym naruszeniem przepisów drogowych do Filharmonii Narodowej na uroczystość.

Śledztwo prowadzone przez policję po kilku godzinach zostało przejęte przez Żandarmerię Wojskową, bo „w jednym z aut był szef MON” – takie jest oficjalne uzasadnienie. Jak zauważył dziennikarz „Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz: „Wyobraźmy sobie, że to np. T. Siemoniak pędził na prywatna imprezę, dochodzi do karambolu, są poszkodowani… Zostałby zjedzony przez PiS.”. Indagowany były minister obrony rządu PO/PSL Tomasz Siemoniak do tweetu dziennikarza dopisuje swój: „Albo gdybym spotkał się z lobbystą w USA, nakłamał w Sejmie o mistralach, dał certyfikat „rosyjskiemu łącznikowi” i trzymał „rzecznika”…”

W tych klimatach znalazła się wolność w Filharmonii Narodowej. Spicz Beaty Szydło na temat Człowieka Wolności bije wszelkie wyżyny retoryki, bije w nos, w dziób (rodzaj części ciała do wyboru). Nazywa się to w mowie i piśmie inaczej niż retoryka, bo to logorea i grafomania. Oto próbka „grafomanii oralnej” premier rządu polskiego: „Do Polski przyjeżdżają ludzie z całego świata i mówią: to piękny, bezpieczny kraj, a Polacy to wspaniali ludzie. To jest wolność”.

Wystarczy? Pewnie, że tak, ale jeszcze dorzucę, wszak to premier: „To, że dzisiaj Polska nie musi kłaniać się na zagranicznych salonach, ale to Polska jest państwem, z którym muszą liczyć się inni – to jest wolność”. Litości – krzyczy we mnie – umiar, złoty środek zachowania rozumu. W wolności nie ma jednak litości, bo pani Szydło uczyniła z Filharmonii Narodowej – Narodowy Magiel: „Chcę podziękować premierowi Kaczyńskiemu za to, że mam zaszczyt razem z nim pracować i że nauczyłam się od niego, co to znaczy wolność”.

Lecz Szydło w swej logorei jest mała w porównaniu z profesjonalistami grafomanii. Zacytuję tylko jednego, bo więcej nie zdzierżę. Jacek Karnowski, szef tygodnika, który przywalił tą nagrodą Człowieka Wolności: „Dziś, dzięki wolnemu wyborowi Polaków, Polska jest krajem wyjątkowej wolności. To jest wielki dorobek Jarosława Kaczyńskiego. Wolnego wyboru, którego nie byłoby bez jego działalności”.

W otoczonej policjantami Filharmonii mieliśmy uroczystość Kultu Jednostki, jakim jest otoczony Jarosław Kaczyński. Ta ilość hymnów pochwalnych, grafomanii oralnej, wazeliny, do tej pory nie dostała takiej wielkości. Od 25 stycznia 2017 roku rozpoczął się w Polsce oficjalny kult Jarosława Kaczyńskiego po mylącym pozorem wręczenia mu nagrody Człowieka Wolności.

Kaczyński został wyzłocony, jak wyzłocone wcześniej były postaci kultu Baala, Buddy, prezes PiS wyzłocony został laudacją wyznawców, wyzłocony światłem jupiterów i wreszcie miejscem, którego pilnował kordon policji, policjant przy policjancie, iż nawet żadna złota mysz nie przecisnęła się na teren złotego miejsca wolności.

Sam wyniesiony i wyzłocony Budda otoczony Kultem Jednostki, nazwany Człowiekiem Wolności, wygłosił mowę, która też przejdzie do historii polskiej retoryki politycznej. Z grafomanii oralnej wyzłoconego Kaczyńskiego da się wysupłać definicję wolności, otóż dzisiaj Polska jest wyspą wolności w Unii Europejskiej, na Zachód od Warszawy wolności nie ma, istnieje tylko poprawność polityczna. Polska pod wodzą Człowieka Wolności wyrwała się z tego zniewolenia i jest wolna.

Przy okazji Budda ogłosił oficjalną ideologię państwa rządzonego przez PiS, będziemy dążyć do wolnego „państwa narodowego”, czyli nacjonalizmu (to ostatnie określenie nie padło, ale to oczywista oczywistość logiczna). Takiej wielkości pompatyczności dotychczas oficjalnie w kraju nie było. W Unii Europejskiej jesteśmy ewenementem, czymś tak kuriozalnym, iż UE będzie długo, ale to długo przecierać oczy ze zdumienia. Wazelina, tani blichtr, grafomania oralna, bezwstyd bez zarumienienia, itd. Polska to w tej chwili kraj operetkowy, republika bananowa.

DZIWNE, ŻE JESZCZE NIKOGO NIE ZABILI…

c3doggsxgaiq2rw

Chorzy z nienawiści wyborcy PiS to ludzie, którzy zagubili swoją tożsamość

c3cw3ssxuakrxtc

>>>

POLACY WKRÓTCE SIĘ OBUDZĄ

c2pevgrwgaeiiui

Agnieszka Kublik („Wyborcza”) pisze o nowej ordynacji wyborczej, którą szykuje PiS. Jeśli PiS zmieni zasady wyborów do samorządów, może zwrócić przeciwko sobie wielu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, którym nowa ordynacja nie pozwoli kandydować.

te-zmiany

Jak się zmieni ordynacja wyborcza? PiS szykuje Budapeszt nad polską urną

Zmiany w ordynacji wyborczej do samorządów zapowiedział lider PiS Jarosław Kaczyński. Główna zmiana to ograniczenie rządów prezydentów, burmistrzów i wójtów do dwóch kadencji.

Jeśli wejdzie w życie już przed najbliższymi wyborami w 2018 r., to kandydować będzie mogło tylko czterech z 18 prezydentów miast wojewódzkich. A ze wszystkich 107 prezydentów miast tylko 41 będzie się mogło ubiegać o reelekcję.

– Te zmiany w ordynacji samorządowej raczej obrócą się przeciwko PiS – ocenia dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Bo uwolni się olbrzymi potencjał zaangażowania politycznego ze strony byłych włodarzy. Ci, którzy na wójtów i burmistrzów nie będą mogli kandydować, wystartują do sejmików wojewódzkich. I zrobią to przeciwko PiS.

Dr Flis przypomina, że w 2014 r. PiS marnie wypadł w wyborach samorządowych. Ma tylko dziesięciu prezydentów miast (na 107), a w miastach wojewódzkich – żadnego.

Zresztą zakaz sprawowania władzy przez ponad dwie kadencje można obejść. Dr Flis przypomina przypadek katowicki. Wieloletni prezydent Piotr Uszok nie wystartował w ostatnich wyborach, ale namaścił następcę i pomagał mu w kampanii. Następca wygrał. – A były prezydent został pełnomocnikiem nowego prezydenta ds. inwestycji strategicznych. Przy władzy pozostała w Katowicach praktycznie ta sama ekipa – mówi „Wyborczej” Flis.

Od kiedy takie ograniczenie kadencji można wprowadzić? Kaczyński chce, by obowiązywało już w najbliższych wyborach w 2018 r.

– Nie, prawo nie działa wstecz – mówi prof. Radosław Markowski, politolog z PAN. – Kadencyjność w samorządach musiałaby się rozpocząć od momentu wprowadzenia prawa. Ale może chodzi o to, żeby tym manewrem kogoś usunąć?

W PiS rozważa się też zmiany w ordynacji parlamentarnej. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że jeden z zamysłów to podwyższenie progu wyborczego do 10 proc. Teraz obowiązują dwa progi: 5 proc. dla partii; 8 proc. – dla koalicji wyborczych.

Dr Flis: – Pomysłu z 10-proc. progiem wyborczym nie da się racjonalnie uzasadnić. Awantura byłaby nieunikniona, a to z reguły oznacza stratę wśród wahających się wyborców.

Prof. Jacek Raciborski, socjolog z UW: – Próg 10 proc. to prostackie rozwiązanie. Nie sądzę, by ten pomysł lansowali. Inteligentniejszym rozwiązaniem jest zwiększenie liczby okręgów pod hasłem: posłowie bliżej wyborców.

Prezes Kaczyński zapowiadał „Budapeszt w Warszawie”. Podobnie jak premier Węgier Viktor Orbán podporządkował swojej partii Trybunał Konstytucyjny. Teraz pora na zmianę ordynacji wyborczej.

Na Węgrzech było tak:

  • W 2010 r. Fidesz Orbána zdobył 53 proc. poparcia i 68 proc. miejsc w parlamencie, czyli większość konstytucyjną;
  • Latem 2011 r. poparcie dla Fideszu spadło do nieco ponad 20 proc.;
  • W nowej ordynacji Orbán zapisał więc rozwiązania faworyzujące Fidesz
  • W 2014 r. znów zdobył większość konstytucyjną.

(MAJĄ BYĆ TAKIE TRZY. KOGO MOŻNA BY WSADZIĆ DO DRUGIEJ I TRZECIEJ TAKIEJ „ŁODZI”?)

c2ptgdfw8aejcbk

Najważniejszą zmianą Orbána – wyjaśnia prof. Markowski – było zwiększenie liczby posłów wybieranych w okręgach jednomandatowych. Nowe granice okręgów faworyzują kandydatów partii rządzącej.

Ponadto Fidesz zezwolił na udział w wyborach Węgrom z sąsiednich krajów (Słowacja, Rumunia), w większości swoim zwolennikom, mającym podwójne obywatelstwo. Mogą głosować korespondencyjnie, czego nie wolno obywatelom Węgier żyjącym na Zachodzie.

– Nowe prawo wyborcze jest tak skonstruowane, by Fidesz utrzymał władzę, nawet jeśli przegra wybory – puentuje prof. Markowski.

Prof. Jadwiga Staniszkis w wywiadzie dla „Wyborczej” dwa miesiące temu takie plany PiS-u przewidywała: „Jeśli zmienią ordynację wyborczą, mogą rządzić następne cztery lata”.

trump

TO JEST TA WAŻNA RÓŻNICA POMIĘDZY DEMOKRACJĄ A PAŃSTWEM PiS

c2pt_7nw8aabnhz

Adam Michnik pisze o nowym prezydencie USA – Trumpie.Nic już nie jest pewne i oczywiste. Otwarte pozostaje pytanie: Czy będziemy umieli, tak jak w 1989 r., porozumieć się i ocalić suwerenność i wolność, czy zwyciężać będzie logika polskiego piekła?

filary

Nowy prezydent USA uosabia lęk i niepewność wobec czasu, który nadchodzi. Straszy nas radykalnym odwrotem od stabilności systemów demokracji.

Donald Trump jest doprawdy nieprzewidywalny. Jego język na tyle przeraża, że wielu Amerykanów obawia się, iż nowa administracja może doprowadzić USA i cały świat do chaosu. Inni wyrażają wiarę w siłę i skuteczność instytucji demokracji amerykańskiej; ci powtarzają, że „dłużej klasztora niż przeora”.

Tak czy inaczej, Trump jest groźny przez swą zagadkowość, niekompetencję i wypowiedzi, które zdają się przekreślać rolę Ameryki jako filaru obozu państw demokratycznych. Jego ostatni wywiad dla „Timesa” i „Bilda”, w którym wyraża tyleż zaufania do Putina, co do Angeli Merkel, wskazuje, że nie odróżnia on państw demokratycznych od autorytarnych i agresywnie imperialnych.

Dla Polski i jej sąsiadów idą niebezpieczne lata. Wymuszą zapewne istotne korekty w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Będzie to egzamin dojrzałości i odpowiedzialności za państwo w czasie niespokojnym. Egzamin ten dotyczy wszystkich, ale głównie rządzącej klasy politycznej.

Nie wiemy, czy obóz Jarosława Kaczyńskiego okaże się zdolny do autorefleksji i korekty, czy też będzie nadal prowadził politykę „putinizacji” państwa polskiego. Czy górę weźmie egoizm kasty rządzącej, czy też rozsądne przekonanie, że Polska skłócona wewnętrznie i skonfliktowana z sąsiadami może się znaleźć w sytuacji tak groźnej jak nigdy jeszcze po 1989 r.?

Rosja Putina zagraża Rosjanom i ich sąsiadom. Trump deklaruje niechęć do NATO i Unii Europejskiej, ale powtarza awanse pod adresem Putina.

Filary bezpieczeństwa zaczęły się chwiać. Nic już nie jest pewne i oczywiste. Otwarte pozostaje pytanie: Czy będziemy umieli, tak jak w 1989 r., porozumieć się i ocalić suwerenność i wolność, czy w pełnym nowych zagrożeń świecie zwyciężać będzie logika polskiego piekła? A przecież porozumienia wymaga dzisiaj wolność Polski i wolność człowieka w Polsce.

ZOBACZCIE JAK STRASZY „OBYWATEL MINISTER”. W SUMIE, ZROBIŁ ŻART SAM Z SIEBIE.

c2prpp1xcaev6_g

Waldemar Mystkowski pisze o geście posła Platformy Nitrasa.

brawo

Drzwi biura poselskiego w Szczecinie posłów PiS Joachima Brudzińskiego i Leszka Dobrzyńskiego zostały w nocy z wtorku na środę oblane farbą, złoczyńcy sporo jej wylali. W każdym razie publikowane zdjęcia robią wrażenie.

Mniej znany poseł Dobrzyński od razu orzekł, iż to napaść polityczna. Znalazł nawet źródło inspiracji: „Kampania nienawiści i agresji prowadzona przez totalną opozycję przynosi skutki…” W takich żyjemy czasach, jak coś się nam nie podoba, przeciwnik polityczny za tym stoi.

Brakuje autorefleksji, iż może to moje czyny mogły do tego doprowadzić. Ktoś się na mnie wkurzył i jak ja wykroczył przeciw rozsądkowi. Ktokolwiek oblał farbą drzwi biura poselskiego, zniszczył czyjąś własność, dopuścił się szkody materialnej.

Istnieje też zasada permanetnego konfliktu. Jeżeli on wygasa, dopuszczam się czynu na samym sobie, aby konflikt trwał. Nie posądzam o to posłów PiS i ich otoczenie, uwzględniam taką możliwość. Bo podobny „atak” na materię, bądź groźba słowna są wstępem do czynów znacznie groźniejszych – do przemocy fizycznej.

Przez dwa dni drzwi biura w Szczecinie stały sobie oblane farbą, na ich tle politycy PiS udzielali wywiadów, oburzeni na to, co za ich plecami.

Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras gestem odkupienia postanowił przerwać ten spektakl medialny, spektakl niedobrych emocji. W piątek Nitras ze swoimi współpracownikami przez kilkadziesiąt minut czyścił z farby drzwi i trochę ubrudzonych elewacji.

posel

Akcja została zarejestrowana kamerą, wszystkie czyny posłów muszą mieć dokumentację, inaczej – jakby takiego czynu nie było. Nitras jednak swoim odkupieniem za jakiegoś łobuza oczekuje wzajemności, swoistego łańcuszka dobra. Mianowicie Nitras zwrócił się do wiceszefa PiS: „Ty też możesz zmyć jedną plamę. Mam propozycję, wtedy będziemy kwita. Przeproś za zachowanie pani radnej i zwolenników PiS-u w sądzie w Gdańsku. Zmyjesz jakąś plamę. Przeproś za zachowanie swoich kolegów partyjnych”.

Chodzi o niejaką radną PiS z Gdańska Annę Kołakowską, która zagroziła posłance PO Agnieszce Pomaskiej w publikacji na Facebooku: „Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso”. Pomaska poszła z tym do sądu. W poniedziałek miała się odbyć pierwsza rozprawa, przed jej rozpoczęciem zebrał się tłumek pisowskich zwolenników, który skandował „Ogolić na łyso”, mieli ze sobą obraźliwe transparenty, krzyczeli i hałasowali. Nie pozwolili wejść Pomaskiej na salę, więc sędzia odroczył rozprawę.

Otóż Nitras oczekuje, iż Brudziński „zmyje” tę gdańską plamę. Wystarcza proste słowo: „przepraszam”. Czy do tego dojdzie? Postawę Nitrasa docenili internaucie, którzy komentowali: „Panie Sławku, mega akcja, szacun”, „Brawo, dobra lekcja szacunku dla każdego człowieka”, „Dobra lekcja życia! Żeby walczyć z przemocą trzeba zacząć od siebie!”.

Brudziński na razie nie przeprosił za radną PiS, jednak zauważył postawę Nitrasa, którą nazwał „miłą”. Może Brudziński potrzebuje czasu, aby po docenieniu gestu kogoś innego, wziąć na własną klatę odpowiedzialność, wszak w partii jest drugą osobą po Jarosławie Kaczyńskim. Odwagi, pośle Brudziński, przeproś za radną, miej szacunek dla samego siebie, jak internauci dla Nitrasa.

OPOZYCJA NA STRAŻY WOLNOŚCI MEDIÓW. DZIĘKUJEMY.

c2nbs4uwiaqwsuz

JAKIEŚ SUGESTIE DLA NOTARIUSZA DOBREJ ZMIANY?

c2pv-esweain_v_

>>>

tlum

„Rodziny posła Sławomira Nitrasa, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie wpuszczono do Sejmu”

klamali

Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski radził na święta. Nie ma w całym roku drugiej takiej chwili, w której polityczne podziały ujawniałyby się tak boleśnie jak podczas wigilii. I żadne rytualne deklamacje – wygłaszane przez czynniki partyjno-rządowe o tzw. wspólnocie – tego nie zmienią.

wigilia

Mam w kwestii „wigilii w skłóconej rodzinie” osobiste doświadczenia, ale jestem ostatnim, który by komukolwiek chciał radzić. Sprawa to delikatna, bardzo indywidualna.

Jak przetrwać tę wigilię, niech się więc każdy martwi sam, ale o to, by polska demokracja nie podzieliła losu świątecznego karpia – powinniśmy się martwić wszyscy.

Dwa usypane naprzeciw siebie szańce ugruntowują władzę PiS. Im bardziej twierdze oblężone, mury wyższe, fosa głębsza – tym dla władzy dogodniej. Dlatego ta władza piętnuje opozycję jako przestępców i wyzywa uczestników ruchu KOD od komunistów, złodziei, ubeków, gestapo.

Bo to integruje obóz władzy. Przez głęboką fosę trudno kogokolwiek przeciągnąć do obozu demokracji.

c0esr1lxeaizpn5

Wielu ludzi z wielu powodów zagłosowało na „dobrą zmianę”, ale dziś nie czują się z tym komfortowo. Bronią swej decyzji sprzed roku, ale zaczynają mieć wątpliwości. Piętnowanie ich przy rodzinnej wigilii wpychałoby ich na powrót do obozu władzy.

Rozmawiajmy, wczuwając się w racje drugiej strony, z kolędą w tle, bo „muzyka łagodzi obyczaje”, o czym nie zdążył się przekonać pewien marszałek.

Każdy bowiem wyborca, który oddał głos na PiS, a dziś byłby gotów głosować inaczej – jest na wagę złota, liczy się podwójnie. Niechby autorytaryzm stracił jeden głos, a demokracja jeden zyskała.

Może demokracja zyska głos rolnika, który ziemię może kupić, ale jedynie za pośrednictwem księdza. Może zyska głos nauczyciela z gimnazjum. Głos kobiety, której odmówiono legalnej aborcji. Głos rodzica, któremu przeniosą dziecko do innej podstawówki. Głos mundurowego, któremu obcięto emeryturę. Głos wojskowego, któremu zdegradowano dowódcę. Górnika, któremu zamknięto kopalnię. Frankowicza, którego wystrychnięto na dudka. Sędziego po dyscyplinarce. Mieszkańca terenów sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim, który już nie kupi tańszej benzyny. Itd., itp.

tu-jest

Pogadajmy ze szwagrem radnym PiS nie tylko o polityce, raczej o wycince drzew, o droższych samochodach, franku i dolarze. Żadnej nachalności, ot, rodzinny small talk przy barszczu z uszkami i kutii – byle bez awantur. No i kolędy, koniecznie kolędy – łagodzą obyczaje!

Wigilia to dobry czas. Rozmawiajmy, podsycajmy w sobie ciekawość, co myśli druga strona. Może się czegoś o niej dowiemy, a sami więcej zrozumiemy. Będziemy tu przecież żyć obok siebie, wszak połowa Polaków z Polski nie wyjedzie. Nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński przegra wybory i stanie na czele zjednoczonej opozycji.

c0etbpqxeaapkgp

Podział społeczny to nie jest specyficznie polska cecha. Polska jest tylko temperatura sporu, jak ta, która doprowadziła do śmierci Gabriela Narutowicza, polska jest zapiekłość i pragnienie zemsty, jaką po wrześniowej klęsce władze Rzeczypospolitej na uchodźstwie objawiały wobec piłsudczyków i sanacji. Polska jest nasza swarliwość – i my sami na wskroś polscy.

(DZIĘKI SUPER NIANI TO BYŁA SUPER WIGILIA. SZACUNEK.)

c0e33mnxaaaumv9

Przestrzegał nas przed nami samymi nieodżałowany Jan Nowak-Jeziorański. Mówił: „My, Polacy, jesteśmy największym zagrożeniem dla Polski”, „to my nie umiemy udźwignąć naszego sukcesu i naszego zwycięstwa”.

Życzę sobie i nam wszystkim, byśmy umieli. Byśmy w godzinie próby stanęli na wysokości zadania.

Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, myślami będę z posłami opozycji na ciemnej i zimnej sejmowej sali, a o północy – na nietypowej w tym roku pasterce – przed Sejmem.

Pamiętajmy o idiotach.

tomasz-sakiewicz

TO DOPIERO POCZĄTEK PROPONOWANYCH ZMIAN. CZYTAJ LINK:

c0e2kfixeaad_dt

Waldemar Mystkowski pisze o sensie protestu w Sejmie i przed Sejmem oraz o życzeniu Polaków.

zyczenie

Czego powszechnie Polacy sobie życzą, raczej wiemy, a przynajmniej intuicyjnie. Takie życzenia wyrażają protestujący posłowie w sali obrad podczas świąt Bożego Narodzenia. Mamy do czynienia z takim ze zjawiskiem nader rzadko, a może wcale nie spotykanym w skali globalnej.

To wnosimy oryginalnego w wianie dla ludzkości, Europy. Część elit politycznych nie godzi się na demontaż ustroju demokratycznego, opisany w literaturze przedmiotu, którzy dostają wsparcia od społeczeństwa obywatelskiego wyrażającego większość narodu.

c0e7cgexuaaz1ad

Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.

oplatek

Niemniej ważne są życzenia wszystkich Polaków, życzenia polityczne dotyczące zjawisk społecznych i osób. Czego sobie życzymy, kogo sobie życzymy, a kogo nie.

W ramach świątecznego życzenia portal OKO.press zapytał o to Polaków. Pytania dotyczyły tematów obecnych na agendzie roku 2016, jak wprowadzenia reformy (bądź deformy) edukacji, protestów ulicznych, czy ma być ich więcej i czego mają dotyczyć, i bardziej szczegółowo pytano, odebrać stopnie generalskie postaciom spoczywających już na cmentarzu, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, czy też nie.

c0evnuxw8auamjm

Wyniki życzeń świątecznych Polaków sukcesywnie będą publikowane, na pierwszy ogień poszedł mniemany dla siebie Konrad Wallenrod PiS, Stanisław Piotrowicz. Jako prokurator w PRL-u formułował zarzuty w stosunku do postaci opozycyjnych, a po roku 1989 roku jego „bohaterstwo” dalej było zakonspirowane i bronił pedofilii księdza z Tylawy.

OKO.press zadało pytanie, czy Piotrowicz ma nadal być przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, być taranem politycznym swego szefa Jarosława Kaczyńskiego, który na „sukces” byłego prokuratora reaguje rechotem aprobaty. Literacko owe zjawisko można byłoby nazwać bezwarunkową reakcją przepony na demontaż demokracji.

Otóż Polacy życzą sobie w sprawie złowieszczej postaci Piotrowicza: ustąp, odejdź. 59 proc. ankietowanych życzeń wyraża się: Piotrowicz musi odejść. Toleruje go tylko 19 proc.

c0ecjkcwqaarnd

Cząstkowe badania dotyczyły Piotrowicza przeszłości i teraźniejszości. Działalność prokuratorska w PRL tarana Kaczyńskiego jest w miarę obojętna dla najmłodszych, tylko 47 proc. młodzieży (18-24 lata) jest za dymisją Piotrowicza, najbardziej krytyczni wobec jego peerelowskiej działalności są 50-latkowie, nieco większa była zgoda u ludzi po 60-tce, tradycyjnego elektoratu PiS.

Wśród zwolenników PiS Piotrowicz ma poparcie tylko 40 proc., jedna trzecia pisowskiego elektoratu chciałaby, aby ustąpił i odszedł w polityczny niebyt.

Polacy w stosunku 3:1 życzą sobie, aby Piotrowicz odszedł. Ale wiemy, iż prezes PiS nie pozbędzie się swojej ikony walki ze standardami demokratycznymi, bo nie ma tak drugiej zdeterminowanej postaci, dla której argumenty rozumu muszą ustąpić przed wolą prezesa.

m-kidawa-blonska

Wyrazy wsparcia i solidarności z całego świata.

michal-szczerba-4

CAŁY ŚWIAT PATRZY Z PRZERAŻENIEM NA SZEREGOWEGO POSŁA WYPOWIADAJĄCEGO TE SŁOWA O POLSCE.

c0e83kqxcaelnbr