Posts Tagged ‘Sławomir Sierakowski’

TO ON PORWIE NAS DO WALKI Z POPULIZMEM. TO ON WYGRA WYBORY. TO ON BĘDZIE PREZYDENTEM.

TAK BĘDZIE JUŻ ZA 2,5 ROKU 🙂

Sławomir Sierakowski pisze o Polsce, ktora

WSTAJE Z GŁOWY

Polska jest krajem, który udowadnia reszcie świata, że państwo demokratyczne może być tutaj wyłącznie sezonowe.

Przesączony patriotyzmem to kraj, w którym jedni kibice pokazują światu zło nazistowskiej przemocy, a drudzy zasadzają się na drużynę piłkarzy z Izraela, żeby ich pobić po zakończonym meczu. Oba sygnały, które idą w świat, z pewnością pomogą naszej ojczyźnie wstać nie tylko z kolan, ale i z głowy.

Pierwszy sygnał to: Polacy, którzy nie są ofiarami, bo urodzili się po wojnie, domagają się uznania od Niemców, którzy nie są ich prześladowcami, bo także urodzili się po wojnie.

I drugi: Polacy, w odróżnieniu od Niemców, świadomie nawiązują do nazistowskiej przemocy, prześladując Żydów.

Tym się dziś Polska od Niemiec różni, że jest krajem, który sam na własne życzenie udowadnia reszcie świata, że państwo demokratyczne może być tutaj wyłącznie sezonowe. Robi to, zamykając oczy na tę najoczywistszą prawdę historyczną, że jeśli demokracja potrwa w Polsce tylko sezon, to i samo państwo tyle potrwa, bo nie będzie zdolne do istnienia wojując jednocześnie z Zachodem i Wschodem.

Kibice udowadniają za jednym zamachem, że są jedną z najbardziej antypolskich i bezmyślnych grup społecznych w kraju. Bardziej antypolska i bezmyślna jest jedynie partia rządząca Polską, która oczywiście z potępieniem nienawiści i przemocy wobec Żydów nie spieszy. (skreślić „bezmyślnie”, gdyby na jaw wyszły powiązania nie tylko otoczenia Ministra Obrony, ale także reszty tego patriotycznego obozu z Kremlem).

MA MISIEWICZ I MA JANNIGER… CZY KTOŚ TO MOŻE SKOMENTOWAĆ?

ANTONI CZEKA NA ŻYCZENIA. SPÓŹNILIŚCIE SIĘ? JEST JESZCZE SZANSA 🙂 WPISUJCIE

Ireneusz Sudak w „Wyborczej” pisze, jak PiS – Kaczyński – chce się dobrać do mediów prywatnych, zagranicznych. Na 20 proc. ma ustalić pułap zagranicznych inwestycji w spółkach medialnych ustawa „dekoncentracyjna” – dowiedziała się „Wyborcza”. Ofiarą może być TVN.

Rząd chce się dobrać do skóry mediom zagranicznym. Planuje „dekoncentrację” i „polonizację”

To pierwszy konkret planu PiS dotyczący przyszłości polskiego rynku medialnego. Napisał już o tym wczoraj „Super Express”. Ministerstwo Kultury pracuje nad ustawą w tajemnicy. Projekt ma zostać opublikowany w połowie września.

To dużo bardziej radykalna propozycja niż ta, którą w marcu tego roku przedstawiła Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. KRRiT proponowała wprowadzić pojęcie „medium o znaczącej pozycji”, czyli takiej, w której dana grupa kapitałowa ma 30 proc. udziałów w rynku pod względem przychodów reklamowych czy widowni telewizyjnej. Ale takie przepisy byłyby strzałem kulą w płot, bo jak mówi nam Joanna Nowakowska z firmy analitycznej MEC, żadna grupa telewizyjna w Polsce nie ma takiej przewagi.

PiS chce „zrepolonizować” media (dziś częściej mówi o dekoncentracji), które zdaniem władzy nie reprezentują polskich interesów, tylko właścicieli, głównie Niemców. – To też będzie załatwione, choć będzie wielki opór – zapowiedział tydzień temu w TV Trwam Jarosław Kaczyński. Dodał, że „dekoncentracja mediów” jest najważniejszą sprawą po przejęciu przez PiS sądów.

– Po wakacjach weźmiemy się za was – usłyszał niedawno dziennikarz Onetu od Krystyny Pawłowicz. Posłanka twierdziła później, że żartowała.

Media na wzór Rosji?

20-proc. próg dla inwestorów zagranicznych wprowadził Kreml w 2014 r. po rozpoczęciu wojny na Ukrainie i nałożeniu na Rosję sankcji przez UE i USA. Z rosyjskiego rynku wycofał się wtedy m.in. niemiecki koncern Axel Springer, który wydawał tam miesięcznik „Forbes”, czy CNN. Ich interesy przejęli związani z Putinem oligarchowie.

W Polsce limit ten mógłby dotyczyć np. należącego do niemieckiej grupy Passau wydawnictwa Polska Press, które ma 20 dzienników regionalnych w 15 województwach oraz popularne lokalne portale internetowe. „Wyborcza” rok temu pisała o przymiarkach PiS, by jeden z polskich banków odkupił te dzienniki. Byłyby cennym dla partii wsparciem propagandowym przed wyborami samorządowymi w 2018 r.

Jeśli ktoś ma więcej, będzie musiał znaleźć polskiego kupca (np. jakiś fundusz inwestycyjny związany z kontrolowanym przez skarb państwa PZU) i odsprzedać mu swoje udziały. Poproszone przez nas o komentarz Ministerstwo Kultury nie zdementowało tych informacji.

 Unia chroni rynek medialny

Jednak niemieckie koncerny w Polsce – i wszelkie europejskie – chroni prawo unijne. – Dla mnie jest jasne, że UE nie dopuści do wprowadzenia ustaw, które godzą w europejskie firmy – mówi medioznawca prof. Maciej Mrozowski z UW i Uniwersytetu SWPS. – Unijne traktaty gwarantują swobodę przepływu kapitału, która podlega bardzo silnej ochronie – dodaje Marcin Maciejak, prawnik w kancelarii Gessel. – Ale jak zwykle są wyjątki, przede wszystkim w sytuacji, gdy w rachubę wchodzą kwestie porządku i bezpieczeństwa publicznego. Wtedy kraj członkowski UE może zablokować daną transakcję lub pewien ich szczególny rodzaj, co nie jest niespotykane – dodaje.

Tyle tylko, że przypadek mediów trudno zakwalifikował do „porządku publicznego”.

Politycy PiS argumentują, że podobne limity dla zagranicznych inwestorów w mediach ma Francja. Tyle że francuskie prawo pochodzi z 1986 r., siedem lat przed powstaniem Unii Europejskiej. Dziś chroni francuskie media przed inwestorami… z USA.

– PiS tak na prawdę jest mało skuteczny i nie jest w stanie przeforsować ustaw, które mogą zagrozić wolnej konkurencji. W obawie przed Brukselą rząd porzucił pomysł przekształcenia spółek TVP czy Polskiego Radia w instytucje mediów narodowych,  doliczania abonamentu do rachunków za prąd, że o sądzie najwyższym nie wspomnę. Ale Bruksela nie będzie bronić firm spoza Unii – mówi Mrozowski. Dlatego jego zdaniem nowa ustawa jest wymierzona w konkretną firmę.

Ustawa uderzy w TVN?

Na polskim rynku jest tylko jedna firma, którą wprost ugodzi planowana „dekoncentracja”. To grupa TVN należąca do amerykańskiego koncernu Scripps Networks Interactive. Ma go wkrótce przejąć również amerykański gigant medialny Discovery. Formalnie – poprzez spółkę brytyjską.

Polityków PiS od dawna irytuje telewizja informacyjna TVN 24, uważają ją za „antyrządową”. Jarosław Kaczyński zżymał się niegdyś nawet na „Szkło kontaktowe”, satyryczny program, do którego dzwonią widzowie na ogół mu nieprzychylni. Ostatnio TVN 24 obszernie relacjonowała masowe protesty przeciwko przejęciu sądów.

„Newsweek” pisał w styczniu, że PiS proponował odkupienie stacji, w 2015 r. publicyści związani z partią wysłali do Scripps list, w którym zarzucali TVN „negatywny wpływ na polskie życie polityczne”.

Jednak atak na TVN zaszkodziłby stosunkom z USA. Obrona amerykańskich interesów ekonomicznych to priorytet prezydenta Donalda Trumpa. Czy PiS jest gotów na takie zwarcie?

A może szykuje kolejny konflikt z Unią Europejską. Skoro dziś łamie nakaz Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej, może też zignorować prawo UE dotyczące przepływu kapitału.

– Pojęcie repolonizacji jest nie tylko oburzające ale i obraźliwe dla wszystkich Polaków pracujących w mediach, które mają zagranicznych właścicieli. Nie sądzę, żeby ci dziennikarze reprezentowali niemiecki czy amerykański punkt widzenia. Gdyby powiązane z państwem spółki miały przejmować udziały w mediach, byłby to powrót do PRL, a w przypadku prasy lokalnej – jej finansowy upadek – mówi nam prof. Tadeusz Kowalski z UW, były członek rady nadzorczej TVP.

20% – oto pułap zagranicznych inwestycji w spółkach medialnych wg ustawy „dekoncentracyjnej”. Ofiarą może być TVN.

Magdalena Środa pisze o prawicowym ścieku.

„Bóg, honor, ojczyzna” w prawicowym ścieku

Są pisma, których nie sposób tolerować, a które dziś wyłażą z jakiś swoich nor, w których powinny być raz na zawsze zamknięte. Coś jak twarda, obrzydliwa pornografia. Wiemy, że gdzieś istnieje, ale nie chcielibyśmy nic o niej wiedzieć i na pewno nie widzieć jej w każdym kiosku.

Tymczasem coś na kształt owej pornografii pojawia się dziś na widoku publicznym z szyldem, który wstrząsa. Oto mamy pismo „Polska niepodległa” z orłem w koronie i hasłem – uwaga! – „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Nie wiem, co jest w środku i nie chcę wiedzieć, dokładnie z tych samych powodów, dla których nie interesuje mnie twarda pornografia czy grzebanie po śmietnikach. Ale widzę (każdy kto przechodzi ulicą widzi) okładkę, z której dosłownie wypływa ściek. Bo nie wiem, jak to inaczej nazwać? Mamy zdjęcie czterech polskich aktorek i jednego aktora z podpisem „szajka wytwornych pind na kupę”. Tytuł wiodącego artykuły jest napisany równie wielkimi literami jak nazwa pisma „Polska niepodległa” i nieco większymi niż „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Powiedzieć, że to znajduje się poza jakimikolwiek cywilizacyjnymi standardami, że to niesmaczne i obrzydliwe – to tak jak nic nie powiedzieć. Nie mam innego słowa, jak – ściek. Wydawca widać lubi się w nim tarzać i go produkować. Może taki ma charakter, może takie potrzeby, może znajduje nabywców o podobnych do swoich gustach. Może w ogóle istnieje w Polsce jakaś grupa ściekobiorców i ściekodawców. Może. Mnie jednak chodzi o coś innego. Co do tego ma „Polska”? Co do tego ma „niepodległość”? Co do tego ma „Bóg, honor, ojczyzna”? Dlaczego takie wartości, jak moja ojczyzna, nasza niepodległość, Bóg, a do tego jeszcze „honor” stowarzyszone są z treściami i z formą, która im uwłacza?

Wiem, że to wołanie na puszczy. Mamy dziś taki czas, gdy „polskość” okraja się do nienawiści wobec inaczej myślących, a honor i pana Boga spotwarza małością i brudem. Biedny ten orzeł, głupio w tym ścieku wygląda jego korona.

Z OKAZJI 69 URODZIN ANTONIEGO… LIST OWSIAKA DO MACIEREWICZA

WYOBRAŻACIE SOBIE PODOBNĄ SCENĘ Z JK? SZACUNEK DLA i DLA MŁODYCH LUDZI, KTÓRZY MAJĄ JUŻ DOŚĆ POLITYKI PiS-U

TO IDZIE MŁODOŚĆ :)))) NORMALNOŚĆ I WOLNOŚĆ. &

Waldemar Mystkowski pisze o Przystanku Woodstock i Tusku.

Na Woodstock młodzież pozdrowiła ministra „wiemy którego”

Kto łączy ONR i Przystanek Woodstock? Mariusz Błaszczak, bardziej znany jako Mariusz z „Ucha Prezesa”. Gdy faszyzująca młodzież ONR 1 sierpnia podczas rocznicy Powstania Warszawskiego plamiła pamięć powstańców, policja zarządzana przez Błaszczaka chroniła ich, a protestujący przeciw tej hańbie byli przez policję legitymowani i izolowani, kilka osób zaś przez neofaszystów została poturbowana.

Należy mniemać, że neofaszyści z ONR „godnie” uczcili pamięć faszystów niemieckich, którzy wymordowali ludność Warszawy i na dokładkę zrównali z ziemią stolicę.

Tak odwrócona została na nice historia Polski. Dwa dni po tych obchodach w Kostrzynie nad Odrą otwarty został Przystanek Woodstock. I znowu Błaszczak został pozdrowiony i to słowami godnymi kabaretu „Ucho prezesa”, mianowicie nie został wymieniony z nazwiska przez Jurka Owsiaka: „Pozdrawiamy pana ministra, wiemy którego!”

Młodzież – choć nie tylko – odpowiedziała głośno wesołą owacją. Owsiak podsumował ceremonię otwarcia hasłem tegorocznego Woodstocku: „Co nie zabije, to wzmocni. Psy szczekają, karawana jedzie dalej!”

To ci młodzi są spadkobiercami młodzieży, która oddała krew i życie w 1944 roku, a ONR zaś spadkobiercą mordu na nich i na mieście. W Woodstock jest obecny także Mirosław Różański, generał broni w stanie spoczynku i do niedawna najwyższy dowódca w Wojsku Polskim, który w rozkwicie kariery podał się do dymisji, bo ministrem obrony jest niejaki Antoni Macierewicz, który raczej jest przedstawicielem tych sił, które stanęły w 1944 roku na praskim brzegu Warszawy i nie kiwnęły palcem, aby pomóc wykrwawiającym się powstańcom (tylko tak należy interpretować książkę Tomasza Piątka). Warto byłoby Różańskiego zapytać, czy posłałby w beznadziejny bój tę wspaniałą młodzież z Przystanku Woodstock.

Polska symbolika nie podlega jakimś większym przewartościowaniom. Niestety, obecnie u władzy mamy tych, którzy ojczyźnie przynosili hańbę i za nich inni musieli odzyskiwać honor, a nawet niepodległość. Obecna Polska pisowska straciła honor i twarz w Europie, a dzisiaj dał dowód braku polskiego oblicza i honoru główny specjalista od „kanalii” i „mord zdradzieckich” prezes Kaczyński, który w TV Trwam pogroził Donaldowi Tuskowi: „Ma się czego obawiać. Jest jedna sprawa, są inne.”Tusk był przesłuchiwany w prokuraturze na okoliczność jakichś wydumanych spraw okołosmoleńskich.

Tusk, który w całej polskiej historii odniósł największy sukces polityczny, jest nękany przez tego zawistnika z taboretu na Krakowskim Przedmieściu. Wynika z tego, że to nie koniec nękania, bo wg prezesa są sprawy „inne”. W naszej historii to żadna nowość, iż mali, zakompleksiali, niszczą innych większych od siebie, niszczą naszą polską wielkość. Z niektórych rodaków wychodzi kurdupel.

Ale się nie damy. Nie daliśmy się faszystom, nie damy się ONR, ani Błaszczakowi, czy Kaczyńskiemu, świadczy o tym ta młodzież na Woodstock.

Aby zakończyć w tej poetyce, a Błaszczak jest tutaj figurą łączącą wątki mojego felietonu, więc porównam zachowanie ministra „wiemy którego” do stanu Joe Cockera na oryginalnym Woodstock na farmie M. Yasgura w 1969 roku. Cocker podczas wykonania utworu Beatlesów „With A Little Help From My Friends” był tak nawalony „wiadomo czym”, iż przez cały 7 minutowy utwór chwiał się na brzegu sceny, wyginał się w paragraf  i nie spadł z niej. Błaszczak nie jest żadnym wirtuozem, ale spadnie ze sceny, bo tak się dzieje z tymi, którzy są nawaleni władzą, a nie mają żadnych predyspozycji, aby ją sprawować, są po prostu mali, żadni.

NAJPIĘKNIEJSZY FESTIWAL ŚWIATA :)) WOODSTOCK BLOODSTOCK

SZACUNEK DLA CAŁEJ RODZINY :))))) ———–

CZY TO JEST OSTATNI PRZYSTANEK WOODSTOCK?

>>>

RZĄD PiS MOŻE BYĆ DUMNY. JESZCZE NIKT NIGDY NIE ZADŁUŻYŁ TAK POLSKI. PRZEKROCZYLIŚMY WŁAŚNIE BILION ZŁOTYCH!!! GRATULUJEMY.

c1z0nsrw8aa-wmh

JEST REKORD !!!!!!!!!!!! BRAWO DLA DOBREJ ZMIANY! FENOMENALNY WYNIK, NAJLEPSZY W HISTORII POLSKI. JESZCZE NIKT NIGDY NIE DOSZEDŁ TAK DALEKO.

c1zwnnpwgaahury

Zdemolowany Trybunał Konstytucyjny jest pisowski. Polska stoi bezprawiem. Pisze Ewa Siedlecka („Wyborcza”): Trybunał Konstytucyjny odbył pierwszą rozprawę po dobrej zmianie. Zamiast sędzi Julii Przyłębskiej zasiadł Mariusz Muszyński. Nie zapadł wyrok. Dziennikarzom zabroniono robienia zdjęć i nagrywania.

tk

– Mam niewątpliwy zaszczyt i przyjemność otwierać pierwsze posiedzenie Trybunału w nowym roku i w nowych okolicznościach – powitał publiczność przewodniczący rozprawie, sędzia Stanisław Rymar.  Ktoś, kto zajrzał na stronę Trybunału mógł poczuć się zdezorientowany, bo tam w pięcioosobowym składzie widniało nazwisko Julii Przyłębskiej, a zamiast niej zasiadł na sali Mariusz Muszyński.

Muszyński jest jednym z trzech dublerów wybranych przez PiS w listopadzie 2015 r. na prawomocnie obsadzone już miejsca. Z wyroków TK z 3 i 9 grudnia 2015 r. wynika, że ich wybór „nie wywołał skutków prawnych”. Nie mają więc prawa do orzekania, a legalność wyroków z ich udziałem może być kwestionowana. Niektórzy sędziowie sądów powszechnych już deklarują, że nie będą się do nich stosować, bo wyrok wydany z udziałem osoby nieuprawnionej jest z mocy prawa nieważny.

Na rozprawę – tradycyjnie, od roku – nie stawił się przedstawiciel marszałka Sejmu. Był natomiast przedstawiciel Prokuratora Generalnego.

Rozprawa dotyczyła wniosku RPO, a chodzi o przepisy podatkowe (art. 114a kodeksu karnego skarbowego i art. 70 par. 6 pkt 1 ordynacji podatkowej). Prawo przewiduje, że roszczenia podatkowe państwa w stosunku do podatnika przedawniają się po 5 latach. Zaskarżone przez RPO przepisy niejako unieważniają tę zasadę. Pozwalają bowiem na wszczęcie postępowania karnego skarbowego nawet ostatniego dnia przez przedawnieniem. I to nie „przeciwko” podatnikowi, ale „w sprawie”. A takie postępowanie wstrzymuje bieg przedawnienia. Może się de facto wcale nie toczyć, ale daje służbom skarbowym nieograniczony czas na zbadanie PiT-u czy CIT-u. Dotknięty tym podatnik, jeśli postępowanie toczy się „w sprawie”, nie ma uprawnień strony: nie może się skarżyć na przewlekłość postępowania, nie ma dostępu do akt, nie wie, co wzbudziło wątpliwości organów skarbowych. To wszystko –  zdaniem RPO – sprawia, że przepisy naruszają zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 konstytucji) i prawo do sądu (art. 45).

Rzecznik powołał się na skargi od osób dotkniętych tymi przepisami. Jego zdaniem państwo gra z podatnikami nie fair, gwarantując z jednej strony prawo do przedawnienia zaległych podatków po pięciu latach, z drugiej blokując to prawo. A wszczyna postępowanie „w sprawie” nie dlatego, że mają jakieś konkretne podejrzenia w stosunku do osoby lub firmy, ale po to, by, na wszelki wypadek, zablokować bieg przedawnienia.

Sejm – pisemnie, a Prokurator Generalny  ustami prokuratora Prokuratury Krajowej Wacława Michrowskiego przedstawili stanowisko, że zaskarżone przepisy są zgodne z konstytucją i mają zabezpieczyć interes finansowy państwa. Prokurator Michrowski zapewniał przy tym, że nie są nadużywane. Choć przyznał, że się tego nie bada.

Sędzia Rymar zamkną rozprawę i zapowiedział ogłoszenie wyroku za dwie godziny. Po tym czasie otworzył ją jednak na nowo i bezterminowo odroczył. Tak się zdarza, gdy nie ma większości głosów do wydania wyroku. Czyli bardzo rzadko, bo zwykle sprawę sędziowie dyskutują przez wiele miesięcy, a rozprawę wyznacza się, gdy większość zgodzi się na konkretne rozstrzygnięcie.

W tym przypadku  możliwe, że po włączeniu Mariusza Muszyńskiego nie było większości. Albo, że „starzy” sędziowie uznali, że nie mogą podpisać się pod wyrokiem wydanym z udziałem dublera.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mianowana 21 grudnia prezesem Julia Przyłębska, i Mariusz Muszyński, którego uprawniła do zastępowania jej we wszystkich czynnościach, zmieniają teraz składy sądzące w przydzielonych wcześniej sprawach, dołączając do nich dublerów.

Okazało się też, że media nie mogą samodzielnie utrwalać rozprawy. Fotoreporter „Wyborczej” dowiedział się, że może wejść na salę, ale nie wolno robić zdjęć. Podobno takie są nowe wytyczne. Żadnej informacji w tej sprawie nie ma na stronie internetowej Trybunału.

Zwróciliśmy się do Biura Prasowego Trybunału z pytaniem, kto wydał takie dyspozycje, czy mają formę pisemną, czy dotyczą tej jednej rozprawy, czy to będzie już stały obyczaj, co jest przyczyną zmiany i na jakiej podstawie prawnej się opiera. Czekamy na odpowiedź.

Do tej pory w TK obyczaj był taki, jak w sądach powszechnych: media zgłaszały przed rozprawą chęć utrwalania i dostawały zgodę. W sądach powszechnych zgoda jest regułą, niezgoda – wyjątkiem, w szczególności w sprawach karnych. W sprawach cywilnych, jeśli dotyczą życia osobistego, sąd odmawia częściej. Uważa się, że dostęp mediów do rozpraw jest formą kontroli władzy (sądowniczej) przez społeczeństwo. I realizacją prawa do informacji o działaniach władzy (art. 61 konstytucji).

A GDZIE JEST POLSKA PREMIER? JEJ MINISTER JAKI WYWOŁAŁ KOLEJNY KONFLIKT. CZYŻBY JEDYNE CO POTRAFI TEN RZĄD TO WYWOŁYWANIE KONFLIKTÓW?

c10al4vxcaad1kv

Ksiądz Roman B. skazany za wiele przestępstw seksualnych. Dziś znów odprawia msze!!! CZYTAJ KONIECZNIE:

c106n9kwqaiugjr

UROJONE KRAJE, KTÓRYCH NIE MA. WYMYŚLENI MINISTROWIE. CZY KTOŚ ZNA PAŃSTWO SAN ESCOBAR??? Z KIM NASTĘPNYM SPOTKA SIĘ WASZCZYKOWSKI?

c11bbvpxcaao4ug

Sławomir Sierakowski opowiada Agnieszce Kublik o zyskach z protestu opozycji w Sejmie. W tej sali dzieją się ważne rzeczy. Ci ludzie zaczynają się poznawać, integrować. Także poziomo, między partiami. To jest kapitał zaufania i doświadczenia na przyszłość.

porazka

Agnieszka Kublik: Marszałek Senatu wyciągnął rękę do zgody. Zaprosił opozycję na rozmowy w sprawie protestu w sali plenarnej i nieprawidłowego głosowania nad budżetem w Sali Kolumnowej. Mimo że Jarosław Kaczyński uważa jakikolwiek kompromis za słabość i błąd.

Sławomir Sierakowski: Dlatego każda pisowska zapowiedź kompromisu to blef.

Jedyną skuteczną opozycją wobec kogoś takiego może być ta, która nauczy się bezkompromisowości. Opozycja, która będzie równie twarda, konsekwentna i zdeterminowana jak PiS, a jedyną różnicą powinno być to, że działać ma zgodnie z prawem i interesem ludzi i kraju, a nie partii i władzy.

Pierwszą taką próbą charakteru i dobrze zastawioną na Kaczyńskiego pułapką był właśnie ten okupacyjny protest. Kaczyński nie ma dobrego ruchu. Musi użyć przemocy albo przyznać się do spektakularnej porażki. Tyle że ten protest został w dużej mierze zinfantylizowany.

Opozycja może jeszcze wyjść z Sejmu z twarzą?

– Chyba już tylko Platforma Obywatelska, która jako jedyna zachowuje się poważnie, konsekwentnie i czytelnie. Ludzie oczekują od opozycji jedności i zajęcia się Kaczyńskim, a nie sobą nawzajem. Tymczasem opozycja zachowuje się niepoważnie. Kaczyński właściwie nic nie musi robić poza czekaniem, aż po drugiej stronie wszyscy pozagryzają się nawzajem albo przewrócą o własne nogi jak Ryszard Petru.

Który najpierw wybrał się do Portugalii na sylwestra, gdy jego posłowie protestowali w ciemnym, zimnym Sejmie, a potem zaproponował, by w Senacie PiS głosował poprawki Platformy do budżetu.

– To dwa błędy czy raczej absurdy. Jeśli Senat ma zgłaszać poprawki do ustawy budżetowej, to oznacza, że według Petru Sejm 16 grudnia ją legalnie uchwalił. Ale skoro przyznaje rację PiS, to po co Nowoczesna okupuje salę plenarną? Absurd. Po drugie, nie uzgodnił tego ze Schetyną i jeszcze chce zgłaszać w Senacie poprawki Platformy. Kolejny absurd.

W tarapatach jest jedyny naprawdę społeczny ruch, który łączył przeciwników władzy z różnych środowisk, również tych niechętnych partyjnym barwom. W zeszłym tygodniu wyszło na jaw, że Mateusz Kijowski występował w dwóch rolach – jako lider KOD i usługodawca KOD.

– Tu mam więcej empatii, choć nie mam wątpliwości, że on powinien od razu zawiesić swoje przywództwo do czasu wyborów lidera. Ale należy pamiętać, że Kijowskiemu ten ruch społeczny się przydarzył. On nie miał szans być na to przygotowany. Tak jak Wałęsa nie był gotowy na „Solidarność”. Gdyby wtedy istniał Facebook i hejterzy albo nawet zwykłe nieskrępowane media, to zapewne nie byłoby ani jego, ani „Solidarności”, bo szybko by go pogrążyły błędy z przeszłości.

Ale i tak wolę Kijowskiego, który nie umie przyzwoicie wyjść na prostą finansowo, niż zamordystę Kaczyńskiego. Rozliczając Kijowskiego, trzeba pamiętać o jego zasługach, wciągnięciu masy ludzi do zaangażowania politycznego. Inni się nie garnęli albo garną się niemrawo. On rozkręcił ten ruch i teraz gdzieś tam w KOD kształtują się następni liderzy, którzy dostali czas na uporządkowanie swoich spraw i przygotowanie do bycia osobą publiczną.

Niesamowita jest ta schadenfreude, która rozlewa się po opozycji, gdy komuś powinie się noga. Porażka Kijowskiego czy Petru cieszy bardziej, niż gdyby samobójstwo popełnił Kaczyński. To świadczy o frajerstwie po naszej stronie. Dopóki będą wśród nas panowały takie emocje, dopóty możemy zapomnieć o zwycięstwie. Prędzej my dogonimy Węgry słabością opozycji niż Kaczyński siłą rządzących.

A jeśli ten protest w Sejmie mimo to przetrwa, to co się wydarzy?

– PiS na pewno będzie opozycję brał na przeczekanie, na przykład przesunie posiedzenie Sejmu z 11 na 25 stycznia albo zwoła je w Sali Kolumnowej. Rozważane jest też rozwiązanie siłowe, ale utajnienie obrad i wyprowadzanie posłów siłą oznaczałoby przekroczenie czerwonej linii, za którą jest Rosja. Tylko że tu nie jest Rosja i taka polityka na dłuższą metę nie przejdzie. Im bardziej radykalizuje się Kaczyński, im mniej jest pragmatyczny, tym szybciej kopie sobie grób na scenie politycznej.

Ale czy ludzie w ogóle rozumieją protest opozycji? Niektórzy komentatorzy mówią, że to wygląda śmiesznie.

– Niech wreszcie politycy opozycji przestaną myśleć o polityce w kategoriach estetycznych. PiS nigdy dobrze nie wyglądał. PiS zawsze wyglądał obciachowo, zawsze był śmieszny, groteskowy, z każdego z tych polityków można było się śmiać. Kaczyński był bohaterem żartów, jest jednym z najbardziej nielubianych polityków, a zdobył w Polsce władzę absolutną. Gdyby się przejmował tym, co ludzie o nim powiedzą, toby się bał z domu wyjść.

Inny przykład: nie ma nic bardziej żenującego niż miesięcznice smoleńskie. Jakieś pochodnie, jacyś rozmodleni ludzie co miesiąc, nikt tego nie rozumie. Tam jest raptem parę tysięcy ludzi, a nie jakieś gigantyczne masy. Kaczyński sam zresztą na tych miesięcznicach pojawił się dużo, dużo później, bo najpierw je wymyśliła „Gazeta Polska”. I proszę, jak bardzo skuteczna okazała się ta polityka.

Kaczyński nie myli estetyki z polityką. Wie, że liczy się tylko skuteczność. Czas, żeby podobnie potrafiła zachować się opozycja.

Czyli co konkretnie miałaby robić?

– Nie poddawać się w żadnym wypadku. Nie iść z PiS na żadne kompromisy. Zachowywać się poważnie. Być gotowym na poświęcenie, a nie na wakacje w Portugalii. I wokół najważniejszych spraw działać razem. Ludzie nie wybaczą małostkowych walk między sobą, gdy władza topi demokratyczny parlament. Żadna partia nie dostanie wtedy szansy na pokonanie PiS.

A jeśli protest się uda?

– Po pierwsze, jeśli PiS zgodzi się na powtórne procedowanie głosowania nad budżetem, to będzie oznaczało, że przyznaje się do porażki. I to by było pierwsze poważne zwycięstwo opozycji po wyborach. Tak bardzo potrzebne po tej stronie.

Po drugie, PiS przyzna się do skrajnej arogancji. Już się przyznał. Wykrzywiona uśmiechem, ni to sarkastycznym, ni to ironicznym, twarz Kaczyńskiego wyjeżdżającego po nocy z Sejmu limuzyną w asyście policji jest dzisiaj symbolem tej władzy.

I po trzecie, PiS przyzna się do łamania prawa.

Przecież to oczywiste…

– …że tego nie zrobi. I dlatego myślę, że Kaczyński się zapędził w pułapkę. Pozwolił się złapać opozycji. Dał jej szansę zachować się w sposób, który czyni ją – a przynajmniej jej część – partnerem dla takiej polityki, jaką on sam uprawia. W każdym razie ten krok, żeby zareagować strajkiem w Sejmie, jest jak najbardziej słuszny i właściwy. Tak się powinna zachowywać opozycja.

W tej sali dzieją się ważne rzeczy. Po pierwsze, pokazują się młodzi politycy, co jest bardzo ważne dla przyszłości opozycji. Po drugie, ci ludzie zaczynają się poznawać, integrować. Także poziomo, między partiami. To jest kapitał zaufania i doświadczenia na przyszłość.

Jeszcze raz powtórzę: opozycja ma siedzieć w tej sali do oporu albo dać się wyprowadzić siłą.

Wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej przez rząd będzie NAJWIĘKSZYM ŚWIŃSTWEM „DOBREJ ZMIANY”. Kobiety wam na to nie pozwolą!!!

c11gew-weaadqyh

Jest projekt ws. wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej. Biuro RPO pokazuje dowód

SZYKUJCIE PARASOLKI. NIE POZWÓLMY, ABY PiS PRZYZWOLIŁ NA PRZEMOC WOBEC KOBIET.

c11vacfwqaevsf

• Jest projekt ws. wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej
• Autorem projektu jest ministerstwo sprawiedliwości
• Taką informację otrzymało biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
c1y9frkxcaat3xv
Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt dot. wypowiedzenia tzw. konwencji antyprzemocowej. Trafił do uzgodnień międzyresortowych. Taką informację otrzymał z KPRM Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. W grudniu w wywiadzie dla tygodnika „wSieci” premier Beata Szydło zapewniła, że rząd nie pracuje nad wypowiedzeniem konwencji. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak w grudniu mówił: „Nie ma żadnego stanowiska rządu, które by zmierzało do wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej, co nie oznacza, że członkowie rządu o tym nie dyskutują”.
ZOBACZCIE JAK ŁATWO ZŁAPAĆ PiS NA KŁAMSTWIE. KOBIETY NIE MOGĄ POZWOLIĆ NA WYPOWIEDZENIE KONWENCJI ANTYPRZEMOCOWEJ.
c12deb-xgaewtoo
MIESIĘCZNICA JAK ZWYKLE PEŁNA NIENAWIŚCI. PREZES PUBLICZNIE NIEMALŻE DOSZEDŁ… DO PRAWDY, WYZYWAJĄC TYCH, KTÓRYCH NIE LUBI.
c11zyfwxuaevsmv

TRUDNO POWSTRZYMAĆ SIĘ OD ŚMIECHU. ŚMIEJĄ SIĘ JUŻ WSZYSCY POLACY 🙂

c11zwvhxuaexglh

PIĘKNE :)))

c11xfkixeaarmle

JERZY DZIEWULSKI PODSUMOWAŁ „DOBRĄ ZMIANĘ” W POLICJI. BEZ PUDŁA

c11iqm_xaaengg0

Waldemar Mystkowski pisze o sukcesie Schetyny.

narracja

Grzegorz Schetyna osiągnął niemało. Po raz pierwszy opozycja narzuciła swoją narrację za sprawą szefa Platformy Obywatelskiej. Polacy zastanawiają się, nie co zrobi Kaczyński, ale co zrobi Schetyna. W polityce ten element jest niebagatelny.

Kaczyński zapowiada swoje fałszerstwa i nieprawdziwe rozwiązania, to wszyscy znamy. Nie wiemy, jakie twarde decyzje zajdą za sprawą Schetyny. Platforma do tej pory podążała w cieniu decyzji innych, teraz uprzedza. Schetyna więc mówi: chodźcie za mną.

Kaczyński chciał narzucić swoje rozwiązanie w sprawie protestu w Sejmie, który miał podłoże w stosunku do pisowskiego bezprawia. Ale to Schetyna narzucił swoją narrację, nie przychodząc na spotkanie, które pozorowało szukanie kompromisu. Nie wiemy więc, jak lider PO będzie walczył o prawne procedury w Sejmie.

Platforma Obywatelska nie czekała na zamówienie ekspertyz o legalności rozwiązań po 16 grudnia w Sejmie przez PiS, ma prawo do swoich ekspertyz. Tak orzeka regulamin Sejmu, takie ekspertyzy winny być opublikowane na stronach sejmowych, niezależnie od tego, czy jest zgoda marszałka, czy nie jest.

(NIE MOŻNA IŚĆ NA KOMPROMIS TAM, GDZIE EWIDENTNIE ZŁAMANO PRAWO. PAMIĘTAJCIE. POLICJANT NIGDY NIE DOGADUJE SIĘ Z BANDYTĄ.)

c12msyixgaq826m

Dwie ekspertyzy prawne zamówione przez wicemarszałkinię PO Małgorzatę Kidawę-Błońską powinno opublikować Biuro Analiz Sejmowych, ale Kuchciński na to nie pozwolił. Mamy więc do czynienia z syndromem podobnym do rządowego, gdy Kancelaria Premiera nie publikowała wyroków Trybunału Konstytucyjnego.

Dwie ekspertyzy zamówione przez Platformę są dostępne na stronach sejmowych klubu PO. Konstytucjonaliści z Uniwersytetów Łódzkiego i Wrocławskiego stwierdzają, iż Michał Szczerba został wykluczony bez powodu. Przenosiny obrad Sejmu zarządzono wbrew regulaminowi: „trudno uznać, aby regulaminową formą zawiadomienia było przesłanie posłom sms-a o godzinie i miejscu obrad na 10 minut przed ich wznowieniem oraz wyświetlenie takiej informacji na ekranach w Sali Posiedzeń plenarnych”.

W Sali Kolumnowej uniemożliwiono posłom opozycji sprawowanie mandatu, posłowie PiS weszli wcześniej, a dla opozycji nie wystarczyło miejsc siedzących i uniemożliwiono zabranie głosów. Ponadto kworum jest wątpliwe, choćby z zasadniczego powodu, iż dwoje z dziesięciu sekretarzy powołanych przez marszałka Kuchcińskiego do liczenia głosów zaprzeczyło, jakoby byli tam obecni.

Wg tych ekspertyz, a szczególnie według dr Ryszarda Balickiego z Uniwersytetu Wrocławskiego 33 sesja Sejmu trwa, nie została zakończona, bo nadal trwa przerwa zarządzona przez marszałka Kuchcińskiego.

Zatem obrady Sejmu – po przedłużonej przerwie – powinny rozpocząć się od zaplanowanych na 16 grudnia szeregu głosowań ustaw, w tym najważniejszej ustawy budżetowej. Nie potrzeba więc żadnego kompromisu.

Czy PiS skorzysta z tych oczywistych rozwiązań? Oczywista oczywistość, że nie! Więc wiemy, jaka będzie postawa Kaczyńskiego. Nie po to złamał prawo, aby do tego się przyznać.
Schetyna zatem ma głos, publika nie wie, jakie podejmie kroki, aby bronić praworządności.

c12rc2bwiaatol4

CZAPKI Z GŁÓW.

c14pgghwgaa1z2j

AMERYKANIE UWIERZYLI W OBIETNICE WYBORCZE TRUMPA. TERAZ CZEKA ICH PODOBNY CYRK JAK W POLSCE.

cwzubxywiaazfux

Prezydentura Trumpa może wywołać głębokie zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej i wewnętrznej – od miękkiego kursu wobec Rosji po obniżki podatków.

donald

Kandydat Republikanów tyle razy wysyłał sprzeczne komunikaty i zmieniał front, że tak naprawdę nie wiadomo, czego się spodziewać po jego prezydenturze. Także dlatego rynki, które lubią stabilność, zareagowały na pierwsze wyniki amerykańskich wyborów tak nerwowo: na wieść o jego rosnących szansach giełda w Tokio straciła 4 proc.

Niektórzy komentatorzy liczą, że nieobliczalnego miliardera uda się ująć w karby i wtłoczyć w tryby przewidywalnej polityki. Inni kreślą wizje kompletnego przeformułowania dotychczasowych relacji.

„Prezydentura Trumpa przyniosłaby największe zmiany od wielu dekad w istniejących przepisach w USA dotyczących praktycznie wszystkiego, od podatków po politykę handlową, wydatki socjalne, imigrację i geopolitykę” – ostrzegał inwestorów australijski bank Westpac.

oku

GDZIE JEST NASZA POLITYKA ZAGRANICZNA? WSTYD, BO NIE MAMY NIKOGO W AMERYCE…

cwz3u1mxaaam-df

Najważniejsze hasła Trumpa

cwzbs2mw8aa5qh3

Jeśli wziąć pod uwagę najgłośniejsze zapowiedzi Trumpa, jego prezydentura może oznaczać przede wszystkim:

  • podważanie podstaw wolnego handlu międzynarodowego w imię protekcjonizmu gospodarczego – Trump sygnalizował gotowość renegocjacji, a nawet zerwania układu o wolnym handlu z Kanadą i Meksykiem (NAFTA). Proponował obłożyć wysokimi cłami (35 proc.) produkty z Meksyku i, co wydaje się jeszcze ważniejsze, z Chin (45 proc.). Może to doprowadzić do światowych wojen handlowych;
  • osłabienie gwarancji bezpieczeństwa USA dla Europy – w myśl zasady „America First” Trump chce dbać przede wszystkim o interesy swego kraju. Podważał dotychczasowy dogmat, czyli art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego, który mówi, że jeśli jeden z krajów NATO zostanie zaatakowany, pozostałe automatycznie staną w jego obronie – uzależniając wsparcie od kwestii finansowych;
  • „gołębią” politykę wobec „silnych” przywódców – Trump sygnalizował gotowość dogadania się z Władimirem Putinem w imię interesów gospodarczych. Nie chce angażować się w Syrii, krytykował wojnę w Iraku;
  • wzmocnienie populistów na całym świecie – sukces politycznego outsidera doda wiatru w żagle antyestablishmentowym siłom, zwłaszcza antyimigranckim i prawicowym, takim jak Marine Le Pen we Francji;
  • zmianę polityki USA wobec imigrantów – Trump proponował budowę muru na granicy z Meksykiem i deportacje osób przebywających w Stanach nielegalnie. Uważa muzułmanów za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA;
  • znaczące obniżki podatków – program miliardera przewiduje obniżenie podatku dla korporacji z 35 proc. do 15 proc., zmniejszenie podatków dochodowych dla osób fizycznych i likwidację podatku spadkowego;
  • potężne inwestycje w infrastrukturę – Trump przedstawiał się jako „urodzony budowniczy” i zapowiedział wpompowanie 1 biliona dol. (m.in. dzięki zachętom dla sektora prywatnego) w drogi, mosty, telekomunikację i inną infrastrukturę;
  • zmianę układu sił w Sądzie Najwyższym – Trump zapowiadał, że będzie nominował sędziów konserwatywnych, „pro-life i broniących prawa do broni”. Będzie to miało kapitalne znaczenie dla orzecznictwa sądu, który odgrywa w Ameryce znaczącą rolę. W ostatnich dekadach wypowiadał się np. o aborcji, ślubach homoseksualistów czy reformie służby zdrowia Obamy.

radio-tok-fm

cwzfdryxcaarpgk

ŻYJEMY W CZASACH POPULISTYCZNYCH OBIETNIC I KŁAMSTW WYBORCZYCH. Potem zostają tylko wielkie dziury w budżecie i rekordowy dług publiczny.

kod-krol

Przemysław Szubartowicz: Panie profesorze, jak pan definiuje to, co się dzieje w Polsce: demokratyczne sprawowanie władzy, zamach na państwo, jak mówił w wiadomo.co prof. Andrzej Zoll, czy może jakiś typ rewolucji?
Marcin Król: Nie ma prostej odpowiedzi, choć jestem najbliższy tezie, że to jest rewolucja. Tyle że bardzo swoista. Ale żeby móc ją opisać, trzeba zadać sobie fundamentalne pytanie: czego chce Jarosław Kaczyński?

No właśnie: czego chce?
Moim zdaniem, odpowiedź nie jest taka trudna, jednak nie można sądzić po pozorach. A pozorem jest na przykład to, że chce likwidacji gimnazjów. Nie sądzę, by tego naprawdę chciał. Wcale nie jestem zresztą pewien, że minister Zalewska przetrwa w tym rządzie. Reforma edukacji nie należy do jego najważniejszych postulatów.

Kaczyński i większa część jego otoczenia, choć pewnie są wyjątki, to ludzie, którzy nie lubią Europy. Nie chodzi o Unię Europejską, ale pewną duchową wspólnotę. Nie piją wina w Toskanii, nie jedzą ostryg w Bretanii, nie znają Europy z jej atrakcjami i kulturą. Kaczyński na wakacje jeździł do Sopotu. Dla nich Europa jest obca, trudna, niezbyt sympatyczna.

cwzzkvdweaadnqx

Czyli to jest jedna z programowych fasad, za którymi kryje się coś głębszego?
Tak sądzę, choć nie chodzi o zaglądanie mu do duszy, lecz o analizę faktów. Po pierwsze, Kaczyński i większa część jego otoczenia, choć pewnie są wyjątki, to ludzie, którzy nie lubią Europy. Nie chodzi o Unię Europejską, ale pewną duchową wspólnotę. Nie piją wina w Toskanii, nie jedzą ostryg w Bretanii, nie znają Europy z jej atrakcjami i kulturą. Kaczyński na wakacje jeździł do Sopotu. Dla nich Europa jest obca, trudna, niezbyt sympatyczna. Po wtóre, Kaczyński jest przekonany, że instytucjonalna Unia Europejska nie przetrwa w obecnym kształcie. Wprawdzie niewiele może zdziałać, by tak się stało, ale sądzę, że wieszczy rozpad. I po trzecie wreszcie, w związku z tym, że tak sądzi, uważa zarazem, że najlepszym rozwiązaniem dla Polski i Polaków nie jest społeczeństwo obywatelskie, lecz silne państwo.

No, ale przecież istnieją w Polsce samorządy.
Będzie je zwalczać, choć to trudne zadanie. Ale idea silnego państwa jest najważniejsza. W tym sensie Kaczyński jest podobny do Bismarcka czy Piłsudskiego. Ludzie tego typu nie znoszą partii politycznych i nie rozumieją kłótni sejmowych.

cwzucjmxgaatcdk

Kaczyński jest podobny do Bismarcka czy Piłsudskiego. Ludzie tego typu nie znoszą partii politycznych i nie rozumieją kłótni sejmowych. Chodzi o przywiązanie do idei sanacyjnej. Kaczyński czerpie z tego niezbyt dobrego antykwariatu.

Na wysokiej półce stawia pan Kaczyńskiego.
To, że ma takie wzory, nie oznacza, że będzie je udatnie naśladował. Zresztą Piłsudski był wielki, jeśli chodzi o wojsko i politykę zagraniczną, ale nie o sprawy wewnętrzne. Chodzi o przywiązanie do idei sanacyjnej. Kaczyński czerpie z tego niezbyt dobrego antykwariatu.

Gdy jednak spojrzeć na sprawę Trybunału Konstytucyjnego, która niezbyt interesuje społeczeństwo, choć moim zdaniem powinna, to widać wyraźnie, że PiS naruszyło demokratyczną konstrukcję: chodzi o to, by nie było instytucji skutecznie sprawującej kontrolę nad poczynaniami władzy; by władza nie miała ograniczeń w swoich działaniach.
Zgoda. Ale to jest właśnie ta filozofia, o jakiej mówię. Trybunał przeszkadza władzy wykonawczej. Kaczyński nie lubi tych, którzy myślą inaczej niż on, łącznie z Sądem Najwyższym. To są dla niego przeszkody w realizacji tego absurdalnego celu, jakim jest silne państwo.

cwzlqflxgaaqre3

PiS może zręcznie posługiwać się programem 500 Plus czy innymi doraźnymi propozycjami społecznymi, przynoszącymi chwilowe poparcie, ale w tak spluralizowanym społeczeństwie nie zbuduje się silnego państwa.

Absurdalnego?
Obiektywnie tak, choć nie w jego wyobraźni. Wbrew pozorom, nie ma na takie państwo koniunktury. PiS może zręcznie posługiwać się programem 500 Plus czy innymi doraźnymi propozycjami społecznymi, przynoszącymi chwilowe poparcie, ale w tak spluralizowanym społeczeństwie nie zbuduje się silnego państwa. W tym sensie ta PiS-owska rewolucja różni się od rewolucji francuskiej tym, że ma charakter mirażu. Ale mechanizmy nie są już tak bardzo odległe.

Czym więc ona jest? Przecież PiS na sztandarach niesie socjalne, realne postulaty.
Nie da się ich spełnić. Ta iluzja ma charakter rewolucyjny w tym sensie, że Kaczyński chce zmienić wszystko. Dosłownie. Ale nie wie, jak to zrobić. Nie da się na przykład zmienić systemu państwowej opieki medycznej tak, by zapewnić ją wszystkim ludziom bez wyjątku. Koszty takiej obsługi wzrosły od 1948 roku sześćdziesięciokrotnie i w żadnym cywilizowanym państwie, bez względu na poziom rozwoju i wysokość podatków, to się nie udało. Podobnie jest z obsługą edukacyjną. Dlatego Kaczyński sądzi, że wprowadzając swoich ludzi we wszystkie możliwe dziedziny życia politycznego, do mediów czy spółek, dokona cudu. To nie jest rozdawanie stanowisk po to, by ktoś zarobił, choć naturalnie przy okazji mnóstwo łobuzów wiąże się z tym ruchem tylko ze względu na stanowiska i apanaże. Chodzi o to, by mieć wszystko w swoich rękach. Wszystko.

W momencie, gdy okaże się, że zamysł objęcia całego państwa nie zostanie zrealizowany – a okaże się to moim zdaniem najdalej w ciągu przyszłego roku – pojawią się w obozie Kaczyńskiego ludzie, którzy przestaną akceptować jego projekt, dostrzegą złudzenie, jakiemu ulegli.

Czy ludzie, którzy głosowali na PiS, wiedzieli, na co głosują?
Wiedzieli, że głosują na 500 Plus i kilka innych obietnic, jak choćby obniżenie wieku emerytalnego, które zresztą nie ma chyba tak wielkiego poparcia, jak się powszechnie uważa. Mimo ostrzeżeń nie wierzyli, że Kaczyński myśli zupełnie o czymś innym. Stąd płynie zresztą nadzieja.

To znaczy?
W momencie, gdy okaże się, że zamysł objęcia całego państwa nie zostanie zrealizowany – a okaże się to moim zdaniem najdalej w ciągu przyszłego roku – pojawią się w obozie Kaczyńskiego ludzie, którzy przestaną akceptować jego projekt, dostrzegą złudzenie, jakiemu ulegli. Wcale nie dlatego, że nagle zmienią poglądy. Po prostu połapią się, że źle na tym wyjdą.

cwwjpflw8ae3rao

Kto się połapie?
Na przykład Mateusz Morawiecki. Obstawiam, że wytrzyma góra rok. On jest wprawdzie kompletnie zideologizowany, ale w pewnym momencie zorientuje się, że sytuacja wymyka mu się z rąk, co zresztą musi już przeczuwać. Tego typu ludzie zaczną się wycofywać i wówczas natychmiast zostaną wycięci. Nastąpi klasyczny mechanizm rewolucyjny.

Pożeranie dzieci trwa do momentu, aż się nie znudzi. Potem zaczyna się strach. W końcu wybucha bunt.

Rewolucja pożre własne dzieci?
Otóż to. Ale pożeranie dzieci trwa do momentu, aż się nie znudzi. Potem zaczyna się strach. W końcu wybucha bunt. Gdy do społeczeństwa dotrze w końcu, że byle kto może zostać byle kim, jak ten właściciel kebabu, który został dyrektorem w PGNiG, nawet dotychczas obojętni zaczną na to spoglądać bardzo niechętnie. Nastąpi sytuacja thermidora.

Podążając za pana metaforą: Robespierre zostanie obalony?
Nie od razu, to potrwa.

Ale może ludziom podobają się rządy silnej ręki i ten rewolucyjny scenariusz, jaki pan kreśli, nie nastąpi i symboliczne gilotyny nie pójdą w ruch?
Taka bajka może trwać pewien czas. Ale gdy rzeczywistość zacznie napierać, szybko się skończy. Wystarczy, że zabraknie pieniędzy na 500 Plus. Sądzę, że jeszcze przed następnymi wyborami nastąpi bunt w PiS-ie i wokół tej partii. Gdy tam zacznie trzeszczeć, dopiero wówczas można oczekiwać buntu społecznego.

cwqla9kxuaegj7x

Komuniści ratowali swoją skórę, ale byli gotowi do rozmów, a i tak wyszło gorzej niż chcieli. Kaczyński nie chce rozmawiać.

Ze strachu?
Prawdziwy bunt będzie powiązany ze strachem, ale strach prowadzi do strasznych rzeczy. I one będą musiały się zdarzyć.

Co pan przez to rozumie?
Będzie to kolejny etap rewolucji. Nie wykluczam, że poleje się krew, ale daj Boże, żeby tak się nie stało. Jeżeli w 1989 roku nie wieszaliśmy komunistów, to dlatego, że przedtem z nimi rozmawialiśmy. Świetnie to nazwał Jacek Kuroń: jeżeli się z kimś siedziało przy stole, to trudno, żeby go potem rozstrzelać. Ale drugiego Okrągłego Stołu nie będzie.

Zastanawiam się, czy pan nie przesadza. Strona rządowa podjęła wtedy rozmowy z opozycją, a Okrągły Stół do dziś jest symbolem polskiego zwycięstwa, umowy społeczno-politycznej, dzięki której przeszliśmy do etapu demokracji.
Komuniści ratowali swoją skórę, ale byli gotowi do rozmów, a i tak wyszło gorzej niż chcieli. Kaczyński nie chce rozmawiać.

Gdzie pan w PiS-ie widzi kandydatów do roli Kwaśniewskiego, Rakowskiego, nawet Millera, ludzi, którzy mogliby doprowadzić do nowego Okrągłego Stołu? Nie ma.

No, ale jednak wciągu tych ponad dwóch dekad udało się tę demokrację umacniać, a spadkobiercy PZPR współtworzyli sukces wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Tak, ale teraz tak już nie będzie.

Jedna wybrana demokratycznie partia może to zniweczyć?
Kaczyński na początku opowiadał coś o pakiecie demokratycznym, a w tej chwili już nawet nie udaje, że się z kimś liczy. Poza tym, to jest zupełnie inna mentalność. Kwaśniewski czy Rakowski – jeśli już nawiązujemy do tamtych czasów – to byli jednak Europejczycy, potrafili i chcieli rozmawiać. Nawet Jaruzelski, z którym wraz z Alikiem Smolarem przeprowadzałem kiedyś wywiad, robił wrażenie swoim wykształceniem, znajomością języków obcych, kulturą osobistą. Bez względu na to, co robił jako przywódca reżimu i jak źle go ocenialiśmy jako działacze opozycji, był cywilizowanym człowiekiem. Przy rozmowach z władzą naprzeciw nas, Geremka, Michnika, siedział prof. Janusz Reykowski, człowiek ogromnie inteligentny i ciekawy, mimo że wtedy był tak zwanym komunistą. Do dziś się czasem z nim spotykam i umiemy rozmawiać w sposób cywilizowany. A gdzie pan w PiS-ie widzi kandydatów do roli Kwaśniewskiego, Rakowskiego, nawet Millera, ludzi, którzy mogliby doprowadzić do nowego Okrągłego Stołu? Nie ma.

Taki przebieg wydarzeń, że nastąpi łagodne przejście przez przegraną wyborczą PiS-u, wydaje mi się niesłychanie mało prawdopodobny. Daję takiemu scenariuszowi 3 procent powodzenia.

Sądzi pan, że Polska jest już tak pęknięta, że jesteśmy skazani na „my” i „oni”? Że nie ma już szans na znalezienie nici porozumienia?
Ten podział jest faktem. Zasypanie go to nie jest praca na rok, ale na wiele lat. Uważam, że skoro nowy Okrągły Stół jest niemożliwy, to czeka nas dramat jakiegoś przewrotu.

Zakłada pan zawieszenie demokracji.
A pan uważa, że jest demokracja?

Wyborów nie będzie?
Będą, ale co z tego? Wybory to za mało. Uważam, że w Polsce nie ma demokracji. W swojej wydanej w tym roku przez Znak książce „Pora na demokrację” wyjaśniam, że także w wielu krajach zachodnich istnieją tylko procedury demokratyczne, ale one z prawdziwą demokracją nie mają wiele wspólnego. Nawet jeśli PiS przegra wybory i do władzy dojdą Platforma Obywatelska i Nowoczesna, nie będzie to oznaczało odrodzenia demokracji. Nawiasem mówiąc, taki przebieg wydarzeń, że nastąpi łagodne przejście przez przegraną wyborczą PiS-u, wydaje mi się niesłychanie mało prawdopodobny. Daję takiemu scenariuszowi 3 procent powodzenia.

cwv38uzwgaiflo1

Wybory to za mało. Uważam, że w Polsce nie ma demokracji.

Pesymistyczna wizja.
Realistyczna. Te mechanizmy są przecież doskonale poznane. W rewolucji Kaczyńskiego groźne jest to, że w swoim mniemaniu robi ją w imieniu państwa. Wierzy, że ma być korzystna dla obywateli. Poza tym, na co zwracała uwagę moja koleżanka Jadwiga Staniszkis, w PiS-ie brakuje ludzi, co także ma swoje odzwierciedlenie w logice rewolucyjnej. Robespierre, poza Saint-Justem, miał w swoim otoczeniu same kanalie, jak choćby Marat. Ludźmi tego typu nie zbuduje się silnego państwa. Do tego trzeba mieć znakomite otoczenie. Piłsudski, poza Sławkiem, też nie miał.

Jaką pan wobec tego widzi rolę dla opozycji w tym rewolucyjnym procesie?
Kiedyś rozmawiałem z Georgem Sorosem, który na zawsze nauczył mnie pewnej zasady. Jeśli jest jakiekolwiek przedsięwzięcie, muszą nim kierować dwie osoby: jedna, która zajmuje się tym, co jest bieżące, i druga, która myśli o przyszłości. Jeżeli to jest ta sama osoba, to przedsięwzięcie splajtuje. Odnosząc to do opozycji, mam wrażenie, że oni zajmują się tym, co teraz. Słusznie, bo trzeba reagować, krytykować, ujawniać, narzekać. Ale myślenie o przyszłości, o Polsce po Kaczyńskim, jest obecne w minimalnym stopniu. Nie wiem, czy pan zauważył, ale nieuwielbiany przeze mnie Wałęsa nieoczekiwanie to powiedział: trzeba będzie sprzątać. Tylko co to znaczy? Jak to sobie wyobrazić? Na jakich zasadach? Dobrze by było, żeby opozycja porzuciła myśl o tym, że trzeba przywrócić stan sprzed PiS-u. To jest także pułapka myślenia wielu polityków zachodnich, którym marzy się powrót do starych, dobrych czasów. Tylko że one już minęły i nie wrócą. Świat się zmienił, populiści już są i sami nie znikną. Polska musi więc stanąć na czymś innym i zupełnie nowym.

cwz9n_gxcaaiyxm

Nieuwielbiany przeze mnie Wałęsa nieoczekiwanie to powiedział: trzeba będzie sprzątać. Tylko co to znaczy? Jak to sobie wyobrazić? Na jakich zasadach? Dobrze by było, żeby opozycja porzuciła myśl o tym, że trzeba przywrócić stan sprzed PiS-u.

Ma pan jakiś konkretny pomysł?
To wielkie wyzwanie, nie tylko dla nas. Obalenie Kaczyńskiego, które na pewno nastąpi, nie będzie otwarciem bram raju, lecz chaosu. Biorąc pod uwagę tendencje światowe, on będzie długo trwał. Znacznie dłużej niż Kaczyński, może nawet kilka dekad. W swojej książce proponuję zasadniczą radykalizację demokracji.

Polski przypadek nie jest więc lokalnym wybrykiem.
Nie. Kaczyński nie pojawiłby się, gdyby nie było światowej koniunktury na państwo narodowe o charakterze populistycznym.

Nowe Średniowiecze?
Nie lubię odwołań do Średniowiecza, bo były tam też wspaniałe rzeczy. Od św. Augustyna do św. Tomasza było mnóstwo mądrych ludzi. Wolę mówić: ciemne czasy.

prezes

W poniedziałek Trybunał wydał wyrok w sprawie przepisów o wyborze kandydatów na prezesa TK, zaskarżonych przez posłów opozycji. We wtorek Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK miało przyjąć dostosowane do tego wyroku zmiany w regulaminie TK. Jednak do ich wprowadzenia potrzeba udziału przynajmniej dziesięciu sędziów. Wszystkich orzekających jest w tej chwili 12, bo prezydent Andrzej Duda nie zaprzysiągł trzech sędziów prawidłowo wybranych przez poprzedni Sejm, a prezes TK nie dopuszcza do orzekania trzech ich dublerów, wybranych przez PiS.Dublerzy zażądali udziału w Zgromadzeniu Ogólnym, podobnie jak dzień wcześniej zażądali udziału w rozprawie dotyczącej przepisów o wyborze kandydatów na prezesa. W poniedziałek, w akcie solidarności z dublerami, odmówiło sądzenia także troje prawidłowo wybranych przez PiS sędziów: Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski.

To samo powtórzyło się we wtorek. W ten sposób zerwali kworum i Trybunał nie mógł zmienić regulaminu ani wybrać kandydatów na prezesa.

Po dwóch godzinach obrad, o godz. 17 Trybunał wydał komunikat. „Sędziowie uczestniczący w Zgromadzeniu przeanalizowali szereg kwestii związanych z pilną potrzebą przyjęcia Regulaminu TK. Wskazano m.in. na konieczność wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 listopada 2016 r. o sygnaturze K 44/16. Zgromadzenie Ogólne nie podjęło żadnej uchwały.

cwxo9srxgaeiigh

Dalsza część obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego odbędzie się w dniu 15 listopada 2016 r.”

W komunikacie jest też informacja, że „od udziału w pracach Zgromadzenia Ogólnego zdecydowali się „powstrzymać” sędziowie Julia Przyłębska i oraz Zbigniew Jędrzejewski. Piotr Pszczółkowski poinformował, że jest na zwolnieniu lekarskim”.

Komunikat przypomina, że „sędziowie ci uczestniczyli natomiast w pierwszej części obrad Zgromadzenia w dniu 19 października.”

cwwactgweaaoisc

Zasady wyboru według Trybunału

W poniedziałek Trybunał – w składzie pięcioosobowym – orzekł o regułach wyboru kandydatów. Stwierdził, że uchwalony przez PiS przepis – mówiący, że kandydatów ma być trzech – jest zgodny z konstytucją. Ale zakwestionował inny element procedury: że każdy sędzia w głosowaniu na kandydatów ma jeden głos. Aby był on zgodny z konstytucją musi być rozumiany tak, że jest to jeden głos, ale tylko w pierwszym etapie wyboru. Bo Trybunał podzielił wybór kandydatów na dwa etapy. Pierwszy, gdy po ogłoszeniu listy kandydatów sędziowie głosują na nich – i wtedy każdy ma jeden głos. I drugi: gdy tak wyłonieni liderzy muszą uzyskać – każdy – poparcie „większości” sędziów. Czyli co najmniej sześciu, jeśli w głosowaniu weźmie udział dziesięciu sędziów – minimalne kworum.

Jeśli w tym systemie kandydat miałby zostać wyłoniony spośród sędziów wybranych przez PiS, musiałby dostać poparcie przynajmniej trzech „starych” sędziów, co jest mało prawdopodobne. Dlatego PiS, z pomocą wybranych przez siebie sędziów, walczy albo o włączenie do orzekania dublerów, albo o storpedowanie wyborów. To drugie, jak na razie, mu się udaje.

Premier atakuje prezesa

– Od dłuższego czasu twierdzę, że prezes Rzepliński jest bardziej politykiem niż prezesem TK – powiedziała po wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów premier Beata Szydło. – Wszystkie jego działania i to, co dzieje się w tej chwili w Trybunale, mają właśnie taki charakter polityczny. Wczoraj była kolejna odsłona teatru politycznego w wykonaniu prezesa Rzeplińskiego.

Mam nadzieję, że wreszcie uda się, poprzez zmiany legislacyjne, doprowadzić do uspokojenia sytuacji i TK będzie mógł normalnie funkcjonować – mówiła premier.

Waldemar Mystkowski pisze o dronach Macierewicza.  Wojsko Polskie nie będzie miało śmigłowców bojowych, ale weekendowe wojska terytorialne dostaną drony, aby „odstraszyć nieprzyjaciela”.

drony

Czytam, ewentualnie słucham wypowiedzi Antoniego Macierewicza i nie mogę złapać tchu. U niego pomysły wypychają kolejne pomysły, w zasadzie nie można dociec, co dzisiaj jest nowe, obowiązkowe. 11 października ogłosił z właściwą mu emfazą, iż zakupionych zostanie 21 śmigłowców bojowych Black Hawk. Do zakładów PZL Mielec przytargał ze sobą premier Beatę Szydło, aby poświadczyła jego słowa. 6 listopada w TVP Info na temat śmigłowców rzekł, iż „ta informacja nigdy nie była aktualna”.

cwv-fnqweaadhey

Osobiście pokładałem w śmigłowcach nadzieję, że będę spał spokojnie, a Black Hawki będą dbały o bezpieczny sen. Może Macierewicz przejmuje się bezpieczeństwem moich snów, bo właśnie powiedział w podwarszawskiej Zielonce, że „nasze zdolności bojowe będą takie, byśmy byli w stanie obronić się przed każdym zagrożeniem”. A co będzie naszą zdolnością bojową? Ha, niespodzianka – drony. Nie śmigłowce bojowe, jakieś Black Hawki czy te Caracale od żabojadów, ale drony, których będzie „tysiące i tysiące”. Masowe ich użycie odstraszy wroga „w każdej sytuacji obronnej, w jakiej możemy się znaleźć”.

cwxtitcxaaablhr

Zielone ludziki Putina idą sobie, aby podbić moją ojczyznę, a tu masowo odstrasza ich Macierewicz. Przesadzam, że Macierewicz, bo przecież może też spać, jak ja. Kto zatem? Otóż minister zapowiedział, że „tysiące dronów” zostanie zakupionych dla wojsk operacyjnych, a szczególnie wojsk Obrony Terytorialnej. Czyli Wojsko Polskie nie będzie miało śmigłowców bojowych, ale weekendowe wojska terytorialne dostaną drony, aby „odstraszyć nieprzyjaciela”. I to mają zrobić te Szwejki z żołdem 500 zł miesięcznie.

Hola, hola, czy to jakaś nowa wersja „Ptaków” Hitchcocka, że takie drony odstraszą „masowo wroga”. Są drony obserwacyjne i operacyjne, te ostatnie są w stanie przenieść co najwyżej dwa ładunki bojowe. W nowoczesnym teatrze działań wojennych to ledwie pchły w stosunku do ciężkiej broni. Świerzbią i nic ponadto.

cwwrgs1wiauh9ki

Snów raczej nie będę miał spokojnych, bo coś mi się widzi, że z tymi dronami jest jak z Black Hawkami – miało być ich najpierw 21, a dzisiaj „ta informacja jest nieaktualna”, jak z bohaterstwem pod Smoleńskiem. 3 pasażerów się uratowało i dostało do niewoli egipskiej, tj. rosyjskiej, jak z mgłą, etc.

Czy aby „tysiące dronów” nie mają odstraszyć nieprzyjaciela, który masowo protestuje przeciw władzy PiS? Bo owe drony mają pozostawać w rękach Szwejków z Obrony Terytorialnej, a ich rzeczywista wartość bojowa na współczesnym teatrze działań bojowych przez fachowców jest oceniana na zerową. Otóż taki Szwejk z OT podczepi pod drona operacyjnego dwa pociski z gazem paraliżującym bądź pieprzowym, łzawiącym i trach na taki KOD i Czarny Protest, aby „odstraszyć w każdej sytuacji obronnej, w jakiej możemy się znaleźć”. Tym bardziej, że do Obrony Terytorialnej werbowani są wszelacy ONR-owcy, kibole, o których inny minister z rządu Szydło rzekł, iż KOD przygotowuje na nich prowokacje, na faszyzujących aniołków z ONR i podobnych bojówkarzy nacjonalistycznych organizacji. Tak u nas odwraca się znaczenia: obrońcy demokracji są zagrożeniem, tak jak zagrożeniem jest Komisja Wenecka, Komisja Europejska, a ostatnio nawet ONZ.

cwwjyucwgaake_b

Najlepsze z tymi dronami, które mają zastąpić śmigłowce bojowe jest to, iż niewiadomy jest termin realizacji ich zakupów, bo mają być polskie, jak to powiedział Macierewicz: „co najmniej rok potrzebny jest na próby i badania”. Więc już nie wiem, czy mam spać spokojnie. Wojsko Polskie jest przez Macierewicza rozbrajane, a dozbrajana na użytek wewnętrzny Obrona Terytorialna, która ma bronić władzy PiS. Przecież nikt poważnie nie potraktuje wartości militarnej OT – ma wartość ORMO, ZOMO. I to taki typ formacji ma dostać tysiące dronów – obserwacyjnych i taktycznych bojowych.

cwz9pzvxgaadoot

Cimoszewicz: Wygrał próżny narcyz. Jeśli nie zaufa doradcom, a intuicji wstrząsy czekają i NATO, i…

proxy

propaganda

Barack Obama ostro potraktował Andrzeja Dudę. Publicznie, mimo języka dyplomatycznego. Duda, Beata Szydło i przede wszystkim Jarosław Kaczyński hańbią imię Polski.

zimnyPrysznic

Początek przemówienia prezydenta USA także nie odbiegał od dyplomatycznych standardów. Usłyszeliśmy, że to jego trzecia wizyta w Polsce i zawsze przyjeżdża tutaj z serdecznymi pozdrowieniami i wyrazami przyjaźni od narodu amerykańskiego dla Polskiego. Zwłaszcza z Chicago, gdzie jest tak wielka polska emigracja.

Po kilku minutach Barack Obama sprawnie przeskoczył z tematu na temat. Niby przypadkiem, mówiąc o wspólnych wartościach, pogratulował nam niedawnej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, najstarszej w Europie.

BARACK OBAMA

To długie dążenie Polaków w zakresie niepodległości i wolności, narodzenie się polskiej demokracji po zimnej wojnie były inspiracją dla ludzi w całej Europie i na całym świecie. Także w Stanach Zjednoczonych. Postęp Polski pokazuje, że demokracja i pluralizm nie są ograniczone kulturowo czy do jakiegoś konkretnego kraju. To wartości uniwersalne, a centralną zasadą polityki USA jest wspieranie tych wartości, także wobec naszych sojuszników.

I jeśli ktoś jeszcze nie zorientował się, do czego nawiązywał prezydent USA, on sam bardzo szybko rozwiał te wątpliwości, dając Andrzejowi Dudzie pstryczek w nos na oczach całego świata.

oczekiwałaś

Dobra Zmiano! Łudziłaś, się że prezydent USA na konferencji z prezydentem Andrzejem Dudą będzie cię chwalił za to, że podniosłaś Polskę z kolan? Odczyta na głos ulotkę o tym, jak Putin do spółki z Tuskiem zamordowali prezydenta Kaczyńskiego, którą delegatom na szczyt NATO rozdawała Ewa Stankiewicz? Zapowie, że wzorem Polski wprowadzi w USA program 500 plus?

To, że Obama skrytykuje Cię, „Dobra Zmiano”, na szczycie NATO, było jasne od dawna. Przecież Amerykanie ostrzegali przed konsekwencjami demontażu niezależnego sądownictwa i ograniczania wolności mediów, przed rozwalaniem fundamentu, na którym opiera się każda demokracja. Ileż to razy amerykański ambasador w Warszawie odwiedzał w tej sprawie prezesa Kaczyńskiego? Ile napomnień nadchodziło zza oceanu? Przestrzegał Cię, „Dobra Zmiano”, sekretarz stanu John Kerry i jego zastępczyni, publicznie krytykował senator John McCain, prasa pisała o Tobie coraz ostrzej, a agencje obcinały ratingi. I zakulisowe rozmowy, na których Amerykanie mówili – oczywiście mocno na wyrost – że szczyt NATO wcale nie musi odbyć się w Warszawie. I odmowa spotkania z Obamą w Białym Domu.

kkz

– Może ustalmy fakty, gdzie, kto i kiedy podpisał wejście Polski do NATO? Jest wystawa, którą oglądają wszystkie delegacje „Polska w NATO” i nie ma tam Geremka, Kwaśniewskiego, Nowaka- Jeziorańskiego i Brzezińskiego, bez których Polska nie weszłaby do NATO. Wie pan co? To jest po prostu świństwo, to jest świństwo. Uważam, że to jest zwykłe świństwo z waszej strony, dotknęło mnie to osobiście. Nie ma Bronisława Geremka, który podpisywał i który nie żyje? – mówiła poruszona Katarzyna Kolenda-Zaleska do rzecznika rządu Rafała Bochenka w FpF TVN24.

Bochenek odpowiadał: – Ja tej wystawy nie ustawiałem, to, że jesteśmy w NATO było wysiłkiem wielu osób i Polacy o tym wiedzą.

– To groteskowo- śmieszne kastrowanie historii – mówił Andrzej Halicki.

Kurwa

Przed szczytem NATO przestrzegał PiS na portalu Koduj24.pl, Waldemar Mystkowski.

atakKaczyńskiego

Na Kongresie PiS Jarosław Kaczyński zdefiniował wrogów. I wiemy, gdzie pójdzie następne uderzenie. W samorządy. Najpierw wejdzie CBA, a następnie wytoczone zostaną procesy. Na pierwszy ogień najprawdopodobniej pójdzie Hanna Gronnkiewicz-Waltz.

daSię

Kaczyński wymienił wrogów swojej władzy. Obok opozycji to, rzecz jasna, prezes Trybunału Konstytucyjnego, „przeważająca część mediów”, „celebryci” oraz samorządy. Poświadcza to, że niezależne od rządu władze lokalne to zmora szefa PiS.

W nie uderzą najpewniej służby, szukając haków i nieprawidłowości, wytaczając mniej lub bardziej dęte procesy. Po to, by niepisowskie samorządy poddać władzy pisowskich komisarzy mających przygotować grunt pod przyszłe wybory lokalne. Kaczyński wie, że nie da się Polską zawładnąć bez reszty, pozostawiając niezależne władze lokalne.

PiS obsiada największe spółki skarbu państwa. Dojne krowy. KGHM jest czyszczone do sprzątaczki.

piSprzyssał

Posada wiceprezesa PKO BP dla partyjnego działacza Maksa Kraczkowskiego to tylko epilog skoku, jakiego PiS dokonał na państwowe spółki. W samym tylko KGHM partia dała pracę kilkudziesięciu działaczom z regionu.

KGHM to jedna z największych polskich firm i największy pracodawca na Dolnym Śląsku. Za każdym razem, gdy zmienia się w Polsce rząd, kombinat wraz z całą masą należących do niego spółek przechodzą prawdziwą kadrową rewolucję. Takiej „dobrej zmiany” nie było jednak w Polskiej Miedzi jeszcze nigdy.

W Białymstoku minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel pilotuje budowę pomnika Lecha Kaczyńskiego. Pomnikomania pisowska.

kult

Działacze PiS tłumaczą, dlaczego musi stanąć pomnik Lecha Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim, najczęściej pojawia się argument, że tu pracował prezydent i tu zbierały się tłumy by wyrazić swój żal w obliczy katastrofy prezydenckiego Tupolewa. A co ma wspólnego Lech Kaczyński z Białymstokiem? Właściwie nie wiadomo. Ale i tak w ciągu dwóch lat ma tam powstać jego pomnik.

Jadwiga Staniszkis w dwóch wywiadach (Koduj24.pl i „Newsweek”)  odkrywa kulisy psychiki Jarosława Kaczyńskiego. Nie jest to zdrowy człowiek.

staniszkisKaczyński1

Demoralizowanie ludzi, wykorzystywanie złych instynktów, tworzenie własnej elity, atak na elity, jako coś, co ma dać satysfakcję ludowi – twierdzi. Co jeszcze? – Wyrzucanie ludzi, co dzieje się w mediach, dyscyplinowanie prokuratury i sędziów. I do tego współpracujący prezydent Duda. To są oczywiście metody komunistyczne – zaznacza Staniszkis.

W wywiadzie padają również słowa o tym, co daje Kaczyńskiemu przyjemność:

Jak widzi strach, manipulowanie partią, manipulowanie ludźmi, przeforsowywanie swoich racji wbrew wszystkiemu, pokazanie, że może sobie na to pozwolić.

Paradoksalność rządów PiS trafnie opisuje Sławomir Sierakowski. Nastały czasy, że kłamstwo jest wiarygodniejsze niż prawda. Kłamstwo jest łatwiejsze, prawda – złożona.

gdybyJakimś

A jednak to właśnie brexitowcy, Farage, Trump, Le Pen, Wilders, Kaczyński czy Orbán są najbardziej wiarygodni, nawet wtedy, gdy kłamią. Bo tylko oni dają ludziom poczucie wpływu, a tylko na tym polega demokracja. Bardzo mi przykro. Tylko oni dają pewność, że naprawdę zrobią to, co mówią. Kiedy Clinton mówi, że zmieni Amerykę, to nikt jej nie wierzy. Kiedy Trump mówi, że wyrzuci Meksykanów i nie przyjmie muzułmanów, to ludzie mu wierzą i ja też. Kiedyś tacy jak Trump byli niewybieralni, dziś niewybieralni i niewiarygodni są politycy głównego nurtu.

Co z poniższego wypełnia Andrzej Duda?

Cmf2pyIWgAAmujk

bill

Jarosław Kaczyński przez Billa Clintona został porównany do Putina. Jeżeli Hillary zostanie prezydentem USA – a najprawdopodobniej tak będzie, mamy przechlapane.

Clinton:

– Polska i Węgry – te dwa kraje, które nie byłyby wolne, gdyby nie Stany Zjednoczone i długa zimna wojna – teraz zdecydowały, że demokracja to dla nich zbyt wielki problem i wolą przywództwo na wzór putinowski.

teSłowa

Rozpocznie się pisowskie znęcanie nad Clintonem, jak wcześniej nad wokalistą U2 Bono.

najpierw

87-letnia Maria Pomianowska – odznaczona przez Lecha Kaczyńskiego napisała list do plugawych władz polskich. Warto go przytoczyć w całości. Jest w nich esencja o plugawości Dudy, Szydło i plugawca nr 1 Kaczyńskiego.

w2008

Wołam z głębi mojego serca i umysłu! Nie psujcie i nie burzcie mi Ojczyzny! Protestuję!

Nie zgadzam się na gwałcenie przez Was prawa i łamanie konstytucji. Nie zgadzam się na bezwzględne i bezkarne zawłaszczanie państwa! Nie chcę być pozbawiona wpływu na obraz mojego kraju za granicą ani na moje życie tu, w Ojczyźnie!

Psujecie państwo!

Podporządkowaliście sobie bezkarnie funkcjonowanie wszystkich instytucji i urzędów, nie dopuszczając do ich kierownictwa innych przedstawicieli społeczeństwa niż wyznawcy Prawa i Sprawiedliwości.

Bronicie pozostałym przedstawicielom suwerena, na którego tak cynicznie się powołujecie, wyrażania opinii w sprawach dotyczących porządku prawnego w Polsce, w sprawach tworzenia ważnych ustaw i innych aktów prawnych. W nikczemny sposób podkopujecie autorytety szanowanych i zasłużonych ludzi, sami nie korzystając z ich mądrości i doświadczenia w sprawach zarządzania państwem.

Nie przestrzegacie konstytucyjnego trójpodziału władzy. W niewybaczalnym milczeniu, popartym milczeniem Kościoła, co mnie tym bardziej boli, bowiem jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, a tym samym częścią tego Kościoła, sekundujecie rosnącemu nacjonalizmowi, rasizmowi i nazizmowi.

Wizji budowy waszego państwa nie można zapewne nazwać stricte putinizmem ani faszyzującym autokratyzmem, mimo że czerpiecie z nich liczne wzory i inspiracje. Wy tworzycie inny, nowy system. System tak plugawy jak podziemna aborcja.

Przez zmiany dokonane w środkach masowego przekazu fałszujecie informacje i w krzywym zwierciadle przedstawiacie to, co się dzieje w kraju. Stosowanymi fałszerstwami ogłupiacie i być może na lata demoralizujecie społeczeństwo.

Nie chcę żyć w waszym państwie!

Nie chcę żyć w tworzonych przez was obłudzie i kłamstwie. Nie chcę również żyć w poczuciu bezsilności i zagrożenia, swojego i swoich bliskich. Zdaję sobie sprawę, że najprawdopodobniej mój głos będzie głosem wołającego na puszczy. Jednak nie mogę milczeć i do zabrania głosu skłania mnie obowiązek sprzeciwu wobec zła oraz szczególne prawo z racji swojego statusu.

Mam 87 lat, za sobą trudne i pracowite życie. Za udział w walkach partyzanckich w latach okupacji, za tworzenie zakładowej struktury „Solidarności” w moim miejscu pracy oraz za działalność konspiracyjną w czasie stanu wojennego 3 maja 2008 roku zostałam odznaczona przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”.

Ten zaszczyt, jakiego doznałam, daje mi szczególne prawo do obrony mojej ojczyzny. Nakłada wręcz na mnie taki obowiązek. Jest ona bowiem obecnie zagrożona niegodziwymi działaniami nieodpowiedzialnych i niekompetentnych ludzi, ludzi aroganckich i zadufanych w sobie.

Niestety, mój wiek i stan zdrowia nie pozwalają mi na uczestnictwo w protestacyjnych marszach Komitetu Obrony Demokracji. Zatem chociaż tym sposobem daję wyraz swojej zdecydowanej dezaprobacie i oburzeniu. Apeluję też do ludzi rozumnych, ludzi dobrej woli, odwagi i uczciwości o wsparcie mojego protestu.

jarosławGowin

Na Jarosława Gowina Kaczyński zastawił sidła.

Gowin oficjalnie cieszy się z zapowiedzi powołania komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Tyle, ze cztery lata temu był jej przeciwnikiem. Ówczesny minister sprawiedliwości mówił, że to będzie ‚ hucpa’. Nie wykluczał, że cała afera to spisek postkomunistycznego biznesu, który ‚mógł chcieć wysadzić z siodła Tuska’.

Zapytany przez nas teraz, czy podtrzymuje zdanie odpowiada: ‚Nie wiem, jak było’. Platforma chce, by Jarosław Gowin był pierwszym świadkiem komisji śledczej, której powstanie zapowiedziała w zeszłym tygodniu Beata Szydło. Dla ministra szkolnictwa wyższego to może być polityczna pułapka. Gdy wybuchła afera obecny wicepremier był ministrem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.

kolejna

Sławomir Sierakowski uważa – ja też – że Kaczyński przegra z koalicją utworzoną przez KOD. Niebezpieczeństwo jednak jest takie, że KOD też może przegrać.

kaczyńskiPrzegra

Oczywiście partie dają sprzęt, potrafią zwieźć ludzi i w ogóle mają nieporównywalne doświadczenie w organizowaniu – może nie takich demonstracji – ale dużych imprez. To jeden z istotnych powodów, dlaczego ten marsz był aż tak liczny. Ale czy to nie jest uzależniające dla KOD-u? A co będzie, jeśli po którejś akcji o imponujących rozmiarach, nagle KOD zostanie sam, bo partie się pokłócą? Czy nie będzie się bał protestować sam i w efekcie stanie w tym sporze, po którejś ze stron? To byłby jego koniec w obecnej atrakcyjnej społecznie formule.

Dotąd KOD nie politykował: nie mówił o koalicjach, o wyborach, o tym, kto będzie startował, a kto nie. O partiach mówił, że to tylko goście. Z czym zostaniemy, jeśli z któregoś z wymienionych powodów KOD straci swój potencjał?

Wydaje się więc, że to jest gra va banque. Można pokonać Kaczyńskiego, ale można też przegrać KOD. Gracie?

Oby nie przegrali obywatele, a wygrali politycy, bo byłoby to g… warte zwycięstwo.

CinfgpYW0AEI8Lq

Kościół katolicki dopiero wchodzi w alians z nacjonalistami, bez mała faszystami, takimi jak z ONR. Jak to miało miejsce w katedrze w Białymstoku, dla ONR mszę celebrowali dwaj księża: ks. Leon Grygorczyk, podlaski kapelan policjantów oraz niesławny ks. Jacek Międlar ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy.

Znawca Kościoła Jarosław Makowski, były szef think tanku Instytutu Obywatelskiego, uważa, że związki Kościoła z twardym nacjonalizmem dopiero się zaczęły.

niebepieczne

Powaga problemu tkwi w tym, że nacjonalizm i ksenofobia biskupów, księży i napuszczonych przez nich części wiernych, nie powstał z dnia na dzień. Ani sama z siebie. To, że dziś oglądamy księży i ONRowców w jednym szeregu, to skutek wieloletnich zabaw Kościoła z nacjonalizmem. Kościół w Polsce, szczególnie od śmierci Jana Pawła II nie kryje się ze swoimi ultraprawicowymi ciągotami. Hierarchowie z premedytacją omijają to nauczanie Jana Pawła II, które nie pasuje im do twardego katolicko-narodowego światopoglądu. A więc nie ma mowy o ekumenizmie, o dialogu między religijnym. To, co biskupi wzięli z nauczania papieża Wojtyły, to teologia narodu i teologia ciała. Interesują ich tylko karta wyborcza oraz spodnie i kobiece macice. Biskupi przez wszystkie przypadki odmieniają takie pojęcia jak: Bóg, honor, ojczyzna, dziecko poczęte. Zazwyczaj jest to przedstawiane jako wartości, których trzeba bronić, gdyż są one atakowane: a to przez Unię Europejską, a to przez liberałów, a to przez lewaków – generalnie Żydów, Niemców i gejów w ukryciu.

To kibole nacjonaliści pobili pisarza i dramaturga Pawła Demirskiego, gdy na warszawskiej Ochocie stanął w obronie poniżanego Pakistańczyka.

Szef „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski pisze o okolicznościach napadu na polskiego pisarza.

polskaKibolska

Wiadomość, że Paweł Demirski został pobity przez kiboli wracających z Pucharu Polski, dostałem esemesem. W internecie szybko znalazłem opis zdarzenia na portalu dziennik.pl w dziale „Rozrywka”, gdzie przeczytałem, że Demirski w sklepie na Ochocie stanął w obronie Pakistańczyka i zobaczyłem zdjęcie twarzy w szwach.

Paweł Demirski to polski pisarz i członek zespołu Krytyki Politycznej (więc mogę być nieobiektywny, krytykując pobicie człowieka). Niedawno był moim gościem w programie #dziejesienazywo w Wirtualnej Polsce. Rozmawialiśmy o przemocy w Polsce. Demirski powiedział: „Polska zbrunatniała w sposób bardzo poważny”. To było tego dnia, kiedy „Gazeta Wyborcza” wydrukowała Polską mapę nienawiści, pokazującą, że od września pobito co najmniej 22 osoby z powodu ich koloru skóry, narodowości czy wyznania. Wielu innym grożono, wybijano szyby w mieszkaniach, obrażano. We wtorek kibole do mapy dopisali Pakistańczyka. Napadani są Turcy, Chilijczycy, Hindusi, a nawet Ukraińcy, z polskim obywatelstwem i bez, doskonale mówiący po polsku i nie. Napadanych łączy chyba tylko nienawiść ze strony troglodytów nawiedzających stadiony.

A my dajemy się wrobić Kaczyńskiemu, iż Polsce potrzebna jest nowa konstytucja. Cholera, przestrzegać obowiązującą konstytucję. Przestrzegać zasad demokracji, a standardy są takie, ze obowiązuje trójpodział władzy, której nie przestrzega partia Kaczyńskiego, która rządzi.

zmianaKonstytucji

Zapraszając liderów partii do dyskusji o projekcie nowej konstytucji, PiS będzie próbowało odwrócić uwagę od łamania konstytucji wciąż obowiązującej. Na to nie może być zgody. Obowiązkiem każdego obywatela – sędziego, polityka, dziennikarza, każdego z nas – jest stać na straży konstytucji. Ale trwanie w defensywie nie wystarczy. Podniesienie państwa po rządach PiS nie może sprowadzać się do próby restytucji status quo. Pomijając wszystko inne, byłaby ona nieskuteczna.

Po drugie, nauczeni doświadczeniem, musimy zrobić wszystko, żeby ochronić obywateli i ich prawa przed nadużyciami ze strony władzy.

Nowa konstytucja Rzeczpospolitej musi ochronić młodą polską demokrację przed nią samą.

Oto najlepszy tweet ostatnich dni o konstytucji, jego autorem jest były premier.

ChiUrp0W4AEh3R-

To alegoryczny obrazek przed protestem KOD i opozycji 7 maja. Trudne chwile, czyli spotkanie raczkującego KOD i Platformy Obywatelskiej w nieznanej jej dotychczas roli. Dadzą radę?

tumblr_maejcc4XVN1rt8t3no1_500

Demokracja nie jest zagrożona? Oto rewelacje z fronda.pl:

Cho6FZ0XIAIMQjE

Andrzej Duda unieważnił się. Podpisał nowelizację o Trybunale Konstytucyjnym , która niezgodna jest z konstytucją. Tym samym dał komunikat: jestem niepoważny, nie nadaję się na prezydenta.

Tchórz nie może być prezydentem. Duda zdradził konstytcję, polskie prawo ustrojowe. Po raz pierwszy stało się to w historii.

Sławomir Sierakowski nazywa go nawet cynglem, który dla prezesa rozstrzelał prawo w Polsce. Duda – egzekutor.

sierakowksiDuda

Nie ma żadnego gremium prawniczego, które by poparło zmiany wprowadzanie przez PiS. I po tym wszystkim prezydent z pisowskiej łaski – Andrzej Duda, wychodzi do opinii publicznej i mówi, że analizował nowelizację przez święta, konsultował się z ekspertami i bez wahania podjął decyzję o podpisaniu ustawy.

Nie konsultował się z żadnym z protestujących gremiów prawniczych, z żadnym autorytetem konstytucjonalistą, nie uznał za stosowne także spotkać się z liderami partii, choć w uzasadnieniu swojej decyzji jako pierwszy powód podał wolę uspokojenia sytuacji politycznej.

Ostatecznie objął rolę nie prezydenta wszystkich Polaków, ale zwykłego partyjnego cyngla, jakich w PiS-ie wielu.

Wybitny konstytucjonalista prof. Wojciech Sadurski stosuje formułę Fiodora Dostojewskiego. Nie ma konstytucji, wszystko w Polsce można uczynić za pomocą bezprawia. To właśnie zrobił PiS, a Duda bezprawie podpisał.

jeśli

Trybunał ma szansę przetrwać i unieważnić niekonstytucyjną ustawę. Już rysują się zręby takiej szansy; wśród prawników prawdziwe wrzenie intelektualne. Pomysłów jest wiele – w tym m.in. znakomity pomysł Profesora Andrzeja Zolla, by Trybunał zwrócił się do „zwyczajnego” sądu pracy o wyjaśnienie statusu zawodowego PiS-owskich „sędziów”-mianowancow.

Trybunał nie może dopuścić do tego, by ustawa zmieniła konstytucję.

A że „Prezydent” ją podpisał? No to podpisał. Pewno jeszcze niejedno podpisze.

Prawo w Polsce może uratować tylko Trybunał Konstytucyjny. To prezes TK prof. Andrzej Rzepliński jest niezłomny, a Duda – hm… – zdarzyła się nam Polakom hańba.

Prof. Rzepliński w „Kropce nad i” >>>

Więcej >>>

PolskąPolitykę

Interesującego wywiadu dla TOK FM udzielił naczelny Krytyki Politycznej Sławomir Sierakowski. Jego zdaniem podział na PO i PiS przechodzi do historii. Polityka lubi dychotomie, toteż scenę mogą zdominować dwa nowe ugrupowania. Jakie? Oto kilka węzłowych stwierdzeń tego publicysty.

1.

W ostatnich latach mamy najwyższy skumulowany wzrost gospodarczy wśród wszystkich państw regionu. I widać, że z tym wzrostem coś jest nie tak. Polacy widzą, że jest wzrost, poprawa w infrastrukturze, słyszą o płynących z Brukseli miliardach. Niektórzy są z tego zadowoleni, to część elektoratu PO i Petru. Ale ogromna część widzi, że nic z tego nie ma. A kwestie samozatrudnienia i umów śmieciowych przekroczyły masę krytyczną. To wszystko stworzyło rozwarstwienie, którego wielu Polaków nie akceptuje. Ludzie już nie wierzą, że istniejące partie to zmienią, stracili wiarę w PiS i PO. Nie wszyscy i nie od razu, ale być może wystarczająco wielu, by posypała się cała struktura.

2.

Polską politykę od dawna robi Jarosław Kaczyński. On inicjuje, a wszyscy na to reagują. Rzuca hasło IV RP, lustracji, układu, zamachu i na to reagują media i inne partie. W tym sensie PO była konstrukcją bez pozytywnej tożsamości, bez własnego planu. Miała przede wszystkim zatrzymać Jarosława Kaczyńskiego i jego ludzi, to był kordon sanitarny przeciwko PiS. W tym celu brała na pokład kolejnych polityków, od SLD przez PiS po ZChN, tworząc konstelację bez ładu i składu. Nie dało się podjąć jakiejś decyzji, bo zawsze ktoś był przeciw.

3.

(PiS) To jest partia quasi-religijna, jak niektóre zachodnie populistyczne formacje. Kaczyński robi tam za totem albo za przywódcę sekty.

4. Najważniejsze:

Obecny duopol zastąpi nie jedna partia, tylko inny duopol. Wolałbym, żeby to był Petru jako prawica i Razem jako lewica. Gdyby doszło w sferze publicznej do takiej konfrontacji, Razem ma większe szanse. Media będą interesowały te partie, które są w sporze. Ludzie oglądają programy publicystyczne nie po to, żeby poznać program, ale żeby zobaczyć spór. I nie ma w tym nic złego, gwarancją dla pluralizmu i wyboru demokratycznego jest jakiś konflikt, a nie konsensus. Konsens może być potem, po wyartykułowaniu różnic.

5.

A jesienią Polacy znów zrobią nam psikusa?

– Nam? Sami sobie go zrobią.

Jakim jest prorokiem Sierakowski, przekonamy się po latach. A dzisiaj – cóż! – będziemy się szczuć nawzajem, bo lubimy emocje. Powodują ruch i lepsze krążenie.