Posts Tagged ‘Smoleńsk’

cwe94dqxgaattql

Deutsche Welle omawia artykuł z berlińskiego dziennika  „Tagesspiegel”, w którym opisane są perypetie polskiej ambasady bezskutecznie próbującej znaleźć kino na galowy pokaz „Smoleńska” w Berlinie.

tagesspiegel

„’Smoleńsk’ uważa się za pierwszy film propagandowy konserwatywnego rządu PiS” – pisze „Tagesspiegel”. „Prawdopodobnie nowy polski ambasador Andrzej Przyłębski wyobrażał sobie wieczór galowy w Berlinie jak imprezę w warszawskim Teatrze Wielkim we wrześniu – z przyjaznymi rządowi honorowymi goścmi ze świata polityki i kultury i falangą gorliwych i ideologicznie niezawodnych dziennikarzy”.

„Dziwaczna racja stanu”

„Ale z tego wszystkiego będą nici” – pisze berliński dziennik, wyjaśniając, że najpierw przed tygodniem kino Delphi wycofało się ze zgody na pokazanie filmu, a po kilku dniach odmówiło także kino Cubix, ogłoszone już alternatywną lokacją. „Jakoś wygląda na to, że film ten nie może znaleźć żadnego innego kina, pomimo, że w mieście przecież kin nie brakuje”.

(MACIEREWICZ ZASKOCZONY ALE SILNY, ZWARTY I GOTOWY DO ODPOWIEDZI )

cwnietcxeaas9f7

Dalej „Tagesspiegel” donosi, że faktycznie wszyscy wiedzą, że nie chodzi o bezpieczeństwo pokazu, tylko o kontrowersyjny film, który „wbrew wszelkim faktom, bez jakichkolwiek osłonek obrazuje tezę polskiego rządu, że samolot prezydencki stał się celem zamachu sterowanego przez Władimira Putina”. Wyjaśniając niemieckiemu czytelnikowi tło powstania „Smoleńska”, gazeta pisze: „Żałoba obecnego szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego z powodu śmierci jego brata stała się tymczasem jakąś przedziwną racją stanu”. I wyjaśnia, że mass media, a teraz także i kino, wbijają Polakom do głowy, że katastrofy nie spowodowała – jak udowodniono – lekkomyślność władczych pasażerów prezydenckiego samolotu.

„To, że niemieccy operatorzy kin jako gospodarze odmawiają organizacji takich koszmarnych, galowych przedstawień jest zrozumiałe” – czytamy na łamach „Tagesspiegel”. Gazeta w rozmowie z dyrekcją sieci kin Cinemaxx i CineStar dowiedziała się, że żadne z ich kin w Niemczech nie pokaże tego filmu. Także reprezentacyjne stołeczne kina, takie jak Urania, absolutnie wykluczyły „kiedykolwiek” projekcję „Smoleńska”.

(TAK MOCNEJ REAKCJI JESZCZE W SIECI NIE BYŁO. WCALE SIĘ NIE DZIWIMY. Ani słowa o szacunku…)

cwncs47xaaa3n00

Pod ochroną policji?

Ale polska ambasada nie popuszcza. Zapowiada nową próbę za kilka tygodni i, biorąc pod uwagę wysuwane zastrzeżenia kin w kwestiach bezpieczeństwa, chce – wobec powagi otrzymanych sygnałów – „wdrożyć odpowiednie kroki” – jak napisano w zagadkowym, piątkowym oświadczeniu.

Może to oznaczać przede wszystkim żądanie zmasowanej obecności policji, jeżeli na premierze miałoby się pojawić nie tylko kilkuset zaproszonych gości, ale i demonstranci, uważa dziennik. „Taka marsowa strategia obrony pasowałaby do wizerunku, na jaki już sobie zapracował nowy ambasador, który jako profesor filozofii jest nowicjuszem w tej branży” – ocenia dziennik.

cwm0gynweaitfgy

I wyjaśnia, że niedawno Przyłębski starł się z przewodniczącym Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Andreasem Vosskuhlem, który krytykowane w całej Europie, faktyczne pozbawienie władzy polskiego Trybunału Konstytucyjnego przez rząd PiS, dyplomatycznie określił jako „błędną drogę dla Europy, a tym samym także dla Polski”. Z kolei przy okazji odmowy pokazu „Smoleńska” ambasador stwierdził mało dyplomatycznie, że „przecież w taki wieczór nikt nie będzie od razu wysadzał się w powietrze”.

cwmya5hxgaacpqk

Jazda „ideologicznym rydwanem”?

I w taki to sposób cała awantura o „Smoleńsk” w Berlinie, uważnie obserwowana przez polskie mass media, stała się prawdziwą kompromitacją dla polskiego ambasadora, a wobec programatyczno-propagandowego tematu także dla obecnej polskiej władzy, podsumowuje autor artykułu Jan Schulz-Ojala.

Artykuł kończy konkluzją: „Za prorocze i mądre należy uznać stwierdzenie Pawła Potoroczyna, który niedawno bez uzasadnienia został zwolniony ze stanowiska dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza. Napisał on w pożegnalnej notce na Facebooku: „Obawiam się, że każdy kto wjedzie na międzynarodową scenę rydwanem ideologicznego odwetu zastanie zamknięte drzwi””.

LEPSZY SORT WIERNYCH NIE MUSI PRZESTRZEGAĆ PRAW KOŚCIOŁA

cwny4zkwqaaf-23

JAK MOŻNA TAK KŁAMAĆ???? A POTEM ZAPEWNE DO SPOWIEDZI…

cwnwxjtwiaayazp

Lech Wałęsa wezwał Unię Europejską do podjęcia „efektywnych działań” w celu ratowania demokracji w Polsce.

walesa-wzywa

„Domagam się efektywnych działań, łącznie z groźbą wykluczenia z Unii Europejskiej” – powiedział Lech Wałęsa w wywiadzie dla weekendowego dodatku dziennika „Sueddeutsche Zeitung” poświęconego Polsce. Zdaniem byłego prezydenta,jeśli któreś państwo członkowskie UE nie stosuje się do wspólnych reguł, powinna istnieć możliwość wykluczenia go ze wspólnoty.

Wałęsa zaatakował w wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego i jego zmarłego brata Lecha. Jak się wyraził, w latach dziewięćdziesiątych nie bez powodu zwolnił braci Kaczyńskich z zajmowanych stanowisk w kancelarii prezydenta. „Uważałem ich za niebezpiecznych i doszedłem do wniosku, że trzeba ich pozbawić tych stanowisk, na których mogą podejmować ważne polityczne decyzje. Są oni niepewni, zakompleksieni i dlatego patrzą wstecz, a nie do przodu” – dodał Wałęsa w rozmowie z SZ.

cwm0isjxeaakrkj

Nawiązując do zwycięstwa wyborczego „Prawa i Sprawiedliwości” były prezydent powiedział, że „ludzie Kaczyńskiego sięgając po populizm i demagogię wprowadzili wiele zła i będą to kontynuować, aż nie zostaną zatrzymani. Polska znajduje się w ślepej uliczce i dlatego potrzebuje pomocy z całego świata” – stwierdził polski noblista. Jednocześnie zapowiedział, że będzie się starał doprowadzić do referendum w sprawie przyśpieszenia wyborów powszechnych.

cwnecp_xeaaynvs

PROKURATURA JUŻ NA ROZKAZ PREZESA… TERAZ CZAS NA TRYBUNAŁ I SĄDY. Stajemy się prywatnym państwem Kaczyńskiego.

cwnspocxuaavi8c

Waldemar Mystkowski pisze o płk. Adamie Mazgule, który apeluje do mundurowych w związku ze zbliżającym się 11 listopada.

bronmy

Pułkownik Adam Mazguła, choć emerytowany wojskowy, ma duży autorytet wśród czynnych wojskowych i przyjaciół, którzy chodzą z nim na marsze KOD! Pułkownik nie wątpi, iż Antoni Macierewicz wywęszył, kto z nim chodzi, nie są to jednak tchórze, którzy baliby się czystek, bo tak nazywa pokrętny język ministra obrony Antoniego Macierewicza: „Zmiany? Czytaj czystki”.

Mazguła cześniej apelował do żołnierzy, aby nie robili z siebie błaznów i nie oddawali honorów Bartłomiejowi Misiewiczowiczowi, które należą się wyższym oficerom i szefowi MON. Najsłynniejsze pozostaje pułkownikowskie pytanie po przynaniu przez przybudówkę pisowską Macierewiczowi Patrioty Roku: „a jakiego państwa?”

(NIKOMU NIE WOLNO PROTESTOWAĆ W TYM SAMYM MIEŚCIE CO PiS. KAŻDA PRÓBA PROTESTU BĘDZIE TRAKTOWANA JAKO PROWOKACJA.)

cwnm2bmxaamh9px

Pułkownik Mazguła jest czuły na larum patriotyczne, na standardy demokratyczne, które pod obecną władzą zanikają. Chwali się, że świat upomina się o te standardy – Komisja Wenecka, Komisja Europejska, a ostatnio nawet ONZ – lecz najważniejsze jest larum o standardy w ojczyźnie, to my mamy zadbać o to, aby powróciła pełna demokracja i prawo.

Pułkownik Mazguła dmie w surmy KOD-owskie, aby być słyszany wśród mundurowych. Zacytuję cały wpis facebookowy pułkownika, bo jest wezwaniem do rodaków w mundurach, aby stanęli w obronie wartości dla obywateli największych:

adam-mazgula-2

„Święto Niepodległości! – bronimy demokracji w mundurach!
11. listopada prezentujemy swoje mundury jako akt patriotyzmu i zaangażowania w historyczną sztafetę walki o wolność Polski!

Niech społeczeństwo demokratycznego państwa prawa jest pewne, że jesteśmy tu, gdzie potrzeba!

Proszę wszystkich żołnierzy (także rezerwistów i przebywających w stanie spoczynku), policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Służby Więziennej i Straży Granicznej, harcerzy i członków umundurowanych organizacji patriotycznych, aby w mundurach zaprezentowali swoje przywiązanie do wartości demokratycznego państwa prawa!

Szczególnie chodzi o tą prezentację na niezależnych marszach i wiecach Komitetu Obrony Demokracji. Z dala od faszystowskich bojówek, które zawłaszczają prawo do prezentacji symboli narodowych, a siebie przedstawiają jako jedynych patriotów naszej ojczyzny.

Zwracam się do tych, którzy z jakiś powodów nie mogą włożyć swojego munduru. Załóżcie wzorem organizacji weteranów i kombatantów berety (nawet bez stopnia), czapki i furażerki do cywilnego ubrania. Załóżmy odznaczenia i medale! Pokażmy, w tym czasie pogardy dla prawdy i prawa gdzie jest Polska!

KOD nie jest partią polityczną.”

Pułkowniku Wołodyjowski!… przepraszam… pułkowniku Mazguła, dziękuję za larum patriotyczne.

cwnogh-w8aqefci

Reklamy

cwcarl7wiaexqza

Prokuratura pod dopwódcem Zbigniewa Ziobry nie radzi sobie intelektualnie. I nie ma się czemu dziwić, bo Ziobro to Kononowicz prawny, konus. Prokuratura Krajowa twierdzi, że rodziny ofiar smoleńskich nie mogą zaskarżyć jej decyzji o ekshumacji ich bliskich. Powód? Śmierć w katastrofie smoleńskiej mogła nastąpić w wyniku przestępstwa. Tyle że nowe śledztwo nie toczy się w tym kierunku i nie przyniosło żadnych dowodów na to, by doszło do zamachu.

spor

O tym, że obecne śledztwo smoleńskie dotyczy „przestępnego” (a więc będącego wynikiem przestępstwa) „spowodowania śmierci ofiar” tragedii, Prokuratura Krajowa poinformowała w sobotę. Ma to być podstawą do decyzji o ekshumacji wszystkich zwłok wbrew protestom części rodzin. Tej decyzji – zdaniem Prokuratury Krajowej – nie można zaskarżyć ani się od niej odwołać.

Ale jak dotąd nic nie wiadomo o tym, by prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie celowego doprowadzenia do katastrofy, a więc że doszło zamachu.

Zawiadomienia o ekshumacjach, które od ponad tygodnia dostają rodziny smoleńskich ofiar, dotyczą śledztwa w sprawie „wyjaśnienia przyczyn katastrofy” i w jego tytule nie ma mowy o zamachu lub „działaniu osób trzecich”. Taki wątek (jako „brany pod uwagę”) pojawia się tylko w hipotezach wyliczanych w zawiadomieniach. Jednak hipoteza to nie to samo co podstawa śledztwa.

PANIE ZIOBRO, NAWET PREZYDENTOWEJ PAN NIE OSZCZĘDZI, PRAWDA?

cwan6dnwcaaktoc

Będą podważać dotychczasowe ustalenia

Formalnie więc w śledztwie smoleńskim nie zmieniło się nic w stosunku do tego, co już dawno ustaliła Naczelna Prokuratura Wojskowa (badała sprawę od 10 kwietnia 2010 r.). Ona swoje ustalenia podsumowała 10 listopada 2015 r.

Jednoznacznie ogłosiła, że przyczyną tragedii nie było „działanie osób trzecich”, lecz wyłącznie błędy popełnione przez pilotów, ich dowódców oraz rosyjskich kontrolerów, którzy nie zamknęli lotniska. Jasno stwierdziła też, że nie ma żadnych śladów wskazujących, by na pokładzie lub na powierzchni kadłuba doszło do wybuchu.

W ówczesnym komunikacie znajdziemy nawet wyjaśnienie przyczyn rozrzucenia ciał i szczątków samolotu wokół miejsca katastrofy. Oprócz energii samego uderzenia rolę odegrało tu także „oddziaływanie strumienia gazów zza silników”.

Według źródeł „Wyborczej” prawnicy części rodzin w zażaleniach na decyzję o ekshumacji właśnie na to chcą położyć nacisk. – Niech Prokuratura Krajowa jednoznacznie wypowie się, że podejrzewa zamach, zmieni tytuł śledztwa, a w uzasadnieniu poda przesłanki. Na razie bowiem w toczącym się śledztwie nie ma podstaw do takiej decyzji – mówi jeden z adwokatów pytany o treść przygotowywanego zażalenia.

Przypomnijmy, że po wyborach wygranych przez PiS nowe władze rozwiązały prokuraturę wojskową, a oficerowie prowadzący dochodzenie zostali od niego odsunięci. Jednak ustalenia, których dokonali, nie zostały przez ich następców podważone.

cwbtyo7xgae_66p

Z najnowszego komunikatu Prokuratury Krajowej wynika, że dopiero teraz podejmowane są czynności, które do tego zmierzają. Jak czytamy, zespół prokuratorów obecnie prowadzących to postępowanie „naprawia poważne błędy i zaniechania, które zostały popełnione sześć lat temu. Z niezrozumiałych powodów przyjęto na wiarę wyniki dokonywanych w Moskwie sekcji, których w rzeczywistości nie było. Nie zostały one również przeprowadzone po przetransportowaniu ciał ofiar katastrofy do Polski”. Komunikat zapowiada też, że wojskowym mogą nawet grozić zarzuty za „niedopełnienie obowiązków, działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego”,  a nawet za „utrudnianie postępowania karnego”.

Ale nawet takie postępowanie nie jest podstawą do decyzji o ekshumacjach.

cwbp3txwiaalh3z

Rodziny proszą, władza milczy

Nie jest też prawdziwe twierdzenie, że decyzji tej rodziny nie mogą zaskarżyć do sądu. – Jak najbardziej przysługuje im prawo do zażalenia na tę i na każdą inną czynność w postępowaniu. Takie prawo mają osoby uznające, że ich dobra zostały naruszone, oraz najbliżsi, na których przechodzą prawa zmarłych. Mówi o tym jasno kodeks postępowania karnego i nie wierzę, by prawnicy Prokuratury Krajowej tego nie wiedzieli – tłumaczy mec. Marek Małecki, specjalista od spraw karnych i obrońca w głośnych procesach.

O prawie rodzin do zażalenia na decyzję o ekshumacji mówił w ubiegłym tygodniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Rodziny siedemnastu ofiar (236 osób) wystosowały do władz, Kościoła i Prezydenta RP list otwarty. Protestują w nim przeciwko działaniom prokuratury. „Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi Bliscy mają być wyciągnięci z grobów, wbrew uświęconemu tabu, aby nie zakłócać spokoju zmarłym, pochowanym z najwyższą czcią. Od miesięcy bezskutecznie wyrażamy swój sprzeciw wobec zapowiedzi tego niezrozumiałego i niczym nieuzasadnionego przedsięwzięcia. Dzisiaj staje się ono faktem”- napisali sygnatariusze listu opublikowanego na stronie Petycje.pl.

Prokuratura nie odniosła się do tego listu. W ostatnim komunikacie Prokuratury Krajowej czytamy tylko, że „decyzja o konieczności zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy z dnia 10 kwietnia 2010 roku jest trudna dla wszystkich, także dla prokuratorów”.

trzaskowski

Trzaskowski: Macierewicz ośmiesza nie tylko siebie, ale tez ośmiesza państwo

Najistotniejsza w polityce zagranicznej jest wiarygodność. Macierewicz, Waszczykowski powtarzając takie informacje pozbawiają się jakiejkolwiek wiarygodności. Macierewicz ośmiesza nie tylko siebie, ale tez ośmiesza państwo. Ja słyszę sygnały, które dochodzą do mnie od moich przyjaciół: kto to jest? To [co mówi Macierewicz] tworzy z państwa jeden wielki dowcip – mówił w „Kawie na ławę” Rafał Trzaskowski o słowach szefa MON dotyczących Mistrali.

ksiazka

Wiele lat Polska czekała w letargicznym strachu na okrutną „prawdę”. Niemiecki dziennikarz ustalił ją w gabinecie Antoniego Macierewicza.

Wiele lat Polska czekała w letargicznym strachu na okrutną prawdę. Dzięki niemieckiemu dziennikarzowi Jürgenowi Rothowi prawda wyszła na jaw. I już wiadomo: to polski polityk ukryty pod inicjałem T. wysłał ruską jaczejkę, speckomando śmierci, aby przeprowadziło zamach w Smoleńsku. Speckomando załatwiło sprawę przy użyciu materiałów wybuchowych, oddział zamachowców FSB/Połtawa prowadził nie byle kto, bo generał Jurij Desinow.

Brzmi jak bełkot? Jak ponury żart z rodzin ofiar w chwili, gdy zaraz zaczną się ich ekshumacje? Przed państwem „Gazeta Polska”, która z całą powagą, nadęta sensacją jak rozdymka, publikuje fragmenty książki Jürgena Rotha „Smoleńsk. Spisek, który zmienił świat”.

 (Sam PIS zadbał o to, by ta tragedia przemieniła się w farsę)
cwbgte1wyaao_hw

W skrócie: Roth miał dotrzeć do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej („wraz z załącznikami” – ekscytuje się gazeta). Pada w nim nazwisko rosyjskiego generała, który według źródła BND miał przyjąć od polskiego polityka (wspomnianego T.) zlecenie dokonania zamachu. Kto potwierdza tę ważką informację? Robert. Tę informację potwierdza Robert. Nie znają państwo Roberta? To „wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K.”, były pułkownik polskiego wywiadu wojskowego.

Wersja Rotha (którą powiela od lat w różnych książkach) w skrócie wygląda tak: Tusk i Putin wspólnie zaplanowali morderstwo Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. Zamach wykonała rosyjska FSB, wykorzystując agentów polskiej WSI (ktoś musiał wnieść materiały wybuchowe na pokład tupolewa). Brzmi niewiarygodnie, ale w końcu Robert. Na szczęście tę informację potwierdza Robert.

(Sawka pozamiatał w kwestii ekshumacji :))
cwbytaywaaa4f_o

I już. Czort z tym, że Roth prawdę o katastrofie ustalał z Antonim Macierewiczem w jego gabinecie i w rozmowach z Anitą Gargas z (przypadek, przypadek!) „Gazety Polskiej”. Że nie weryfikuje ani informatorów ani tego co mówią. To przecież nic nowego i nie to jest ważne. A co jest ważne? Że już nikt nie chce, nie ma siły, nie potrafi reagować na jawne kpiny z rozumu. Że takich tekstów będziemy czytać jeszcze pewnie dziesiątki, ze słabnącym poczuciem, że ktoś szydzi z ofiar a z nas robi sobie rzewne jaja. Że głos w tej ważnej sprawie mają już tylko ludzie tacy jak Ewa Stankiewicz, która pisze na Twitterze: „Nie zdziwiłabym się gdyby politykiem T. który miał zlecić zamordowanie prezydenta L Kaczyńskiego okazał się Tusk”.

Już Platon twierdził, że świat ukazuje się naszym zmysłom w sposób zafałszowany i błędny. Matrix to jednak głęboko poważniejsza wersja rzeczywistości.

Załość półdupki ściska z pisowskim dążeniem do wtryniania „Smoleńska”. – Czy to KOD stoi za odwołaniem premiery „Smoleńska” w Berlinie? – pyta prof. Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Berlinie. Politycy PiS oskarżają Niemców o cenzurę.

premiera

Ambasador Przyłębski udzielił drugiego w tym tygodniu wywiadu dla prawicowego serwisu wPolityce.pl. W pierwszym, w zeszły poniedziałek, atakował prof. Andreasa Vosskuhle, prezesa Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, za mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski. Vosskuhle krytykował bowiem rząd PiS za ataki na niezależność Trybunału Konstytucyjnego. Ostre słowa ambasadora spotkały się w Niemczech z oburzeniem. Skrytykował go nawet prof. Norbert Lammert, przewodniczący Bundestagu.

cwbxpqpwcaabkg3

Drugi wywiad ambasadora Przyłębskiego poświęcony był rezygnacji prestiżowego berlińskiego kina Delphi Filmpalast z organizacji wraz z polską ambasadą premiery „Smoleńska”w reżyserii Antoniego Krauzego. Zarząd kina decyzję tę podjął niespodziewanie w czwartek, tłumacząc, że film jest kontrowersyjny, może dojść do demonstracji, a kino nie jest w stanie zapewnić widzom bezpieczeństwa. Polski ambasador jest tą sytuacją oburzony. I węszy spisek.

„Próbowaliśmy z nimi rozmawiać, chcieliśmy dowiedzieć się też, kto interweniował i jaki to był rodzaj interwencji. Czy jest to jakaś grupka KOD-owska, czy może jakieś inne jeszcze źródło” – mówi dziennikarzowi wPolityce.pl. Dodaje, że zamierzał spotkać się z menedżerem kina i wyjaśnić sprawę, ale on później odwołał rozmowę, twierdząc, że nie ma ona sensu.

cwbwynfwcaeb3ec

„Prawdopodobnie bał się ujawnić nam źródeł tych interwencji” – podejrzewa ambasador Przyłębski. Jego zdaniem znamienne jest też to, że kino jest gotowe „wziąć na siebie” ewentualne odszkodowanie, jakiego być może będzie domagać się polska ambasada. – To też coś znaczy – mówi.

Ambasador chciał nawet menedżerowi pokazać „Smoleńsk”, by przekonał się, że nie jest bulwersujący, że „jest to film, który warto obejrzeć, żeby sobie pewne rzeczy uświadomić”. Menedżer odmówił.

Prof. Przyłębski nie wyklucza też nacisków politycznych. Tym bardziej że kino przysłało mu decyzję o rezygnacji po jego spotkaniu z niemieckimi ekspertami od polityki zagranicznej. Ambasador przyznaje, że było one dość ostre (krytykował na nim opozycję, KOD, Komisję Wenecką). A dwie godziny po jego zakończeniu kino wycofało się ze współpracy. „Nie wiem czy tu jest jakiś związek” – mówi.

(Katolskie)

cwbl4olxgaifw2p

Dziennikarz wPolityce.pl pytał, czy Niemcy są wrogo nastawieni do „Smoleńska”. Ambasador zaprzeczył. – Jeśli już, to wrogość do PiS i obozu rządzącego w Polsce – zaznaczył, zapewniając, że robi „sporo, żeby tę wrogość rozbroić”, tłumaczy, „że to, co rząd nasz robi, jest europejskie i sensowne, że Polską nie rządzi jakaś grupa szaleńców, których należy zwalczać”. Przyznaje jednak, że problemem jest sytuacja wokół  Trybunału Konstytucyjnego. Niemcy zdaniem prof. Przyłębskiego nie rozumieją jednak, o co chodzi. „Wierzą ślepo w to, co Komisja Europejska czy Komisja Wenecka wygłasza. Nie są skłonni, nawet jeżeli są prawnikami, zastanowić się nad argumentacją drugiej strony” – mówi.

Tymczasem w Polsce politycy PiS traktują decyzję zarządu kina jako przejaw cenzury. Poseł Arkadiusz Mularczyk pisał na Twitterze, że Niemcy, podobnie jak Ukraińcy, którzy odmówili pokazania w Kijowie „Wołynia”, „boją się prawdy”. – Decyzja (od odwołaniu premiery „Smoleńska”) skłania do refleksji, ile w Niemczech jest wolności słowa, a ile dyktatu politycznej poprawności – pisał na Twitterze poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk, przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej.

PiS ma właśnie takich przygłupich polityków, jak ów ambasador w Berlinie.

cwbcjulxyaaq46k

cv2jyrhwaaahvoj

PiS z pewnością zamachnie się na media prywatne, profesjonalne. Taka jest rewolucyjna logika, pożerać wszsytko. Pisze o tym Agnieszka Kublik.

pis

Kaczyński uważa, że „za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”. Dlatego chce mieć wszystkie, nie tylko publiczne, media. Te ostatnie traktuje pogardliwie, jako „osłonę” rządu i „kanał dotarcia do Polaków z własnym przekazem”. Chciałby więc panować nad wszystkimi „kanałami dotarcia” – i by wszystkie go „osłaniały”.

W Klubie Ronina – grupie ludzi, którzy uważają się za nowe elity – już dawno sugerowano, jak wykończyć „Gazetę Wyborczą” (nazywaną „gwiazdą śmierci”) – pozbawieniem reklam spółek zależnych od PiS i zalewem pozwów sądowych. „Procesami ich!” – wykrzykiwał Marcin Wolski, dziś szef TVP 2, autor poematu, w którym pisał „runą media, przeżyją szok samorządy, wyjaśnimy Smoleńsk, a Moskwie odeślemy agentów wpływu, wielka fala Polskę opłucze”.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zwierzchnik wszystkich prokuratorów, skarży się, że TVN „nie jest stacją obiektywną”, powołując się na opinię „bardzo wielu Polaków”.

I już poseł PiS Krystyna Pawłowicz daje sygnał, by odebrać koncesje TVN i TVN 24. Że niby stacja szczuje na PiS. Ponad 5,5 tys. identycznych petycji o odebranie tych koncesji wpłynęło do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Teoretycznie odebranie koncesji jest możliwe (zależy od KRRiT, w której PiS ma większość). W praktyce – raczej nie. Ale efekt „zmrożenia” antypisowskiej krytyki może nastąpić. I to szybko.
Rząd bada możliwość przejęcia niemieckiego koncernu Polska Press, właściciela większości gazet regionalnych w Polsce. Potem być może rząd PiS zechce kupić także ogólnopolski dziennik – „Rzeczpospolitą”.

cv2pst_weaaoux0

Będzie kalka z węgierskiego? Premier Viktor Orban właśnie zawiesił, a potem sprzedał opozycyjny dziennik „Nepszabadsag”. Kupcem została firma powiązana z przybocznym Orbana. Cel: uciszenie krytycznych publikacji.

Gdy w 2011 r. PiS przegrał z Platformą wybory, Kaczyński marzył o „Budapeszcie w Warszawie”. Dziś tak jak Orban atakuje liberalne środowiska „w imieniu narodu”. Niszczy demokratyczne instytucje, bo reprezentują tylko korporacyjne interesy. Podobieństw jest wiele.

Widać Orban nie zastrzegł w urzędzie patentowym węgierskiego podboju demokracji. Gdyby to uczynił, mógłby puścić Kaczyńskiego z torbami.

CZY KTOŚ ZNA PRZYPADEK, ABY GDZIEŚ NA ŚWIECIE ZWRÓCONO WRAK SAMOLOTU PO WYSŁANIU E-MAILA?

cv2d2ijukaavlon

Episkopat popiera ekshumacje smoleńskie. Oto oświadczenie.

przyzwalaja

„W związku z pojawiającymi się w ostatnim czasie kontrowersjami dotyczącymi ekshumacji ofiar tragedii smoleńskiej z dnia 10 kwietnia 2010 roku, w celu uniknięcia możliwości instrumentalnego wykorzystywania autorytetu Kościoła w tak delikatnej kwestii, pragnę przypomnieć, że zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania.

Wyjaśnienie przyczyn katastrofy od początku budzi liczne kontrowersje o charakterze prawnym, politycznym i społecznym. W tym kontekście zadaniem Kościoła jest przypomnienie o potrzebie dążenia do prawdy i sprawiedliwości, z czego wynika moralny sprzeciw nie tylko wobec prób wykorzystywania katastrofy smoleńskiej dla celów politycznych, lecz także jej marginalizowania czy bagatelizowania oraz ewentualnego unikania odpowiedzialności przez winnych tej tragedii.

Dostrzegając i rozumiejąc stanowisko rodzin ofiar sprzeciwiających się ekshumacjom, trzeba równocześnie zauważyć, iż katastrofa smoleńska była tragedią, która dotknęła cały naród, dlatego też przeżywanie żałoby oraz pamięć o ofiarach nabiera charakteru powszechnego i stanowi ważny element świadomości historycznej Polaków. Współczujemy wszystkim rodzinom, które straciły swoich bliskich pod Smoleńskiem i dla których ekshumacja jest doświadczeniem traumatycznym i nie do przyjęcia. Ich głos powinien być wzięty pod uwagę.

Należy stwierdzić, iż jedyną przyczyną, dla której ekshumacja ofiar katastrofy smoleńskiej byłaby moralnie usprawiedliwiona, może być wyraźna i obiektywna potrzeba wynikająca z dążenia do poznania prawdy, przy jednoczesnym braku możliwości zastąpienia tej czynności innymi środkami dowodowymi. Trzeba też przypomnieć, iż bezpośrednio po katastrofie nie przeprowadzono w Polsce sekcji zwłok żadnej z ofiar a przeprowadzone do tej pory ekshumacje wykazały nieprawidłowości dotyczące pochówku kilku ciał”.

PO PUBLIKACJACH NA TEMAT WDOWY GOSIEWSKIEJ, ZAMIESZCZAMY BARDZO TRAFIONY KOMENTARZ. LEPIEJ TEGO POWIEDZIEĆ SIĘ NIE DA.

cv2brtpxyaacgyo

W Berlinie miał być wyświetlony „Smoleńsk”. Nie będzie, kino odmówiło współpracy.

nie-bedzie

Kino Delphi Filmpalast w Berlinie wycofało się ze współpracy z polską ambasadą, która zamierzała pokazać w nim „Smoleńsk” Antoniego Krauzego i nawet wydrukowała zaproszenia na seans.

O tym, że zaplanowana na 7 listopada niemiecka premiera „Smoleńska” jednak się nie odbędzie powiedział „Wyborczej” Jan Rost z kierownictwa Delphi Filmpalast, znanego, dużego kina w zachodniej części Berlina. Powodów nie chciał podać, ale z naszych informacji wynika, że Delphi dopiero teraz dowiedziało się, ile kontrowersji „Smoleńsk” wywołał w Polsce. Postanowiło nie mieszać się w nasze spory polityczne i zrezygnowało ze współpracy z polską ambasadą. Polscy dyplomaci zamierzali przekonać kino do „Smoleńska” podczas spotkania w poniedziałek. Delphi je jednak odwołało.

zbigniew

Zbigniew Zamachowski zwrócił się do dyrekcji radiowej Trójki o niezwłoczne usunięcie z anteny dzingli, w których użyty został jego głos. Poinformował o tym portal Koduj24.pl.

Zamachowski prawie sześć lat, z małą przerwą, zapraszał słuchaczy do Trójki swoim głosem. Robił to w 13 różnych wariantach, np. „Trójka. Program 3 Polskiego Radia” lub „Zapraszamy do Trójki” – minimum trzy razy w ciągu godziny, a w porannym i popołudniowym bloku nawet siedem razy na godzinę. Był rozpoznawalnym głosem Trójki.

Od początku tego roku, kiedy PiS przejął media publiczne, pracę w Trójce straciło wielu dziennikarzy. Od razu została odwołana szefowa Programu 3. Magda Jethon, a potem Jerzy Sosnowski, Marcin Zaborski czy Michał Nogaś. Pożegnali się też z radiem dziennikarze przygotowujący serwisy informacyjne.

Od końca marca stacją kieruje Adam Hlebowicz (wcześniej szef katolickiego Radia Plus w Gdańsku). Jego zastępcą jest Sylwia Krasnodębska, wcześniej w dziale kultury „Gazety Polskiej Codziennie” i TV Republika.

Główne wieczorne pasmo publicystyczne radiowej Trójki nowe władze publicznego radia oddały dwóm prawicowym dziennikarzom spoza radia. „Klub Trójki” prowadzą m.in. Piotr Semka i Grzegorz Górny. Pierwszy to dziennikarz „Do Rzeczy” (po przejęciu mediów publicznych przez rząd PiS regularny komentator „Wiadomości” TVP 1 i TVP Info), drugi, związany ze środowiskiem „Frondy”, jest felietonistą „wSieci”.

unia

Reporterzy bez Granic (RSF), międzynarodowa organizacja nadzorująca przestrzeganie wolności słowa, twierdzi, że posunięcia rządu Beaty Szydło wobec mediów to „poważne naruszenie fundamentalnych wartości Unii Europejskiej”. Zgodnie z art. 7. traktatu lizbońskiego Unia może za to państwo członkowskie ukarać sankcjami. RSF domaga się, by UE odcięła Polskę od funduszy strukturalnych.

Waldemar Mystkowski pisze o Dudzie na występach w powiatach.

duda

Andrzejowi Dudzie należy współczuć. Prezes nie chce podać mu ręki, Antoni Macierewicz zabrał mu rzeczywisty przywilej zwierzchnika Wojska Polskiego, a nawet żona zamiast udać się z nim pod rękę na emisję „Smoleńska”, wybrała sarkastycznego Woody Allena.

Prezydent w oczach znika. Nie jest obecny przy ważnych decyzjach, najwyżej ważne decyzje innych parafuje, bo tak chce konstytucja, ostatnio nawet długopis odmówił mu posłuszeństwa, gdy podpisywał akt erekcyjny pod budowę nowej szkoły w Strzelcach Krajeńskich.

Duda nigdzie nie wyjeżdża, a jak mu się uda, są to kraje bez znaczenia dla Polski i dyplomacji. Ostatnio pałęta się po kraju, odwiedza Polskę powiatową, jakby był burmistrzem, a nie Prezydentem RP. Prezydent Duda zdegradował urzad do burmistrza, nie inaczej było z jego odwiedzinami w Hajnówce.

Tak! To ta miejscowość na krańcu Puszczy Białowieskiej, gdzie rządzi bliski o. Rydzykowi minister środowiska Jan Szyszko, który ma pomysły antyekologiczne. Świat o takie zasoby leśne, jak nasza Puszcza drży i dba, świat cywilizowany, a Szyszko odwrotnie, każe prastarą puszczę wycinać, bo ponoć zjada ją kornik drukarz.

I znowu Duda nie wykazał się samodzielnością, bo poparł zapędy antyekologiczne Szyszki, Duda chciał to ująć innymi słowami, więc powiedział, iż taka ekologia to „spychanie całego regionu do roli skansenu”. Ale Duda wpadł, metaforycznie ujmując spadł, jak szyszka z sosny w krowi placek, bo podobne zdanie powiedział prezydent Etiopii, Meles Zenawi. Wychwycił tę zbieżność walki z ekologią, jak w Etiopii, dziennikarz OKO.press Adam Leszczyński.

(TAKIEGO KOLESIOSTWA JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO. )

cv2niuyusae93i8

Takich zacofanych mamy polityków, którym bliżej do Etiopii niż do nowoczesnych krajów Zachodu. Duda więc poparł Szyszkę, który urwał się z niecywilizowanej choinki, bo potwierdził, iż jest przeciw ekologii: „Nikomu nie wolno zapominać, że żyją tutaj ludzie, którzy nie są w stanie utrzymać się z samej tylko turystyki, że to jest rejon, w którym powinno być prowadzone też normalne życie.”

Co powyższe pokrętne zdanie znaczy? Mieszkańcy Hajnówki w lot zrozumieli, mianowicie Puszcza da im pracę przy wycince, przy siekierezadzie. Nie ekologia, nie dbanie o wspólną dla wszystkich przyrodę, tylko populizm, aby przypodobać się elektoratowi, kupić go

Więc zacytuję Dudzie zdanie z „Siekierezady” Edwarda Stachury, które niejako nawiązuje do – nomen omen – Ruchadełka leśnego (a takim w powieści jest kelnerka): „Jest już w wieku rębnym jak mówi pan o sosnach w lesie.” Puszcza jest też w wieku rębnym? Tak! Do czasów PiS jakoś Puszcza Białowieska się uratowała, ale i jej nie darują. Będą rębać! Taka ich siekierezada, wycinają puszczę, konstytucję, wszystko, co pod siekierę im się nawinie.

andrzej-saramonowicz

Był twarzą spektakularnych spraw za czasów Kamińskiego, a dziś… Były rzecznik CBA ma wyrok za masturbację w parku.

cv1-d_4wiaalqy_

Jarosław Kaczyński dobrał sobie wiceprezesów.  Schatakteryzowac ich można: beton. Cokolwiek myśleć o Mateuszu Morawieckim – który nie został zastępcą Kaczyńskiego – jest bardziej otwarty od wybranych.

kto

Licząca kilkuset członków Rada Polityczna PiS decydowała m.in. o tym, którzy politycy będą wiceprezesami PiS i kto zasiądzie w ścisłym kierownictwie partii – Komitecie Politycznym. Spotkanie jest zamknięte dla mediów, głosowania są tajne, ale do wiadomości podano wyniki. Premier Beata Szydło, wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, szef MSWiA Mariusz Błaszczak, minister koordynator specsłużbMariusz Kamiński, szef MON Antoni Macierewicz, minister w KPRM Adam Lipiński – zostali w wybrani na wiceszefów partii. Joachim Brudziński został też szefem Komitetu Wykonawczego PiS.

csg9jeywgaaqwoq

Kaczyński broni wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, który sędzinę postraszył dyscyplinarką. A to znaczy, że PiS weźmie się za sądownictwo, będzie chciał dyscyplinować, aby w sądach zapadały wyroki po myśli Kaczyńskiego – „Prawo musi być po naszej stronie”: prawo Pawlaka i Kargula.

kaczynskio

– Jeśli chodzi o sędzię, która wydała taki haniebny wyrok, to mamy tutaj do czynienia z taką sytuacją. Jednym z postulatów PiS jest równość traktowania wszystkich przed sądami. A w Polsce są obywatele, którzy mają za dużo praw, a inni za mało. I my to zlikwidujemy, a mam nadzieję, że niedługo przystąpimy do generalnej reformy sądownictwa.

Jaki jednak wycofał wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędzi. A to znaczy, że nie ma racji, boi się przegranej. Tak pewnie zlecił mu Kaczyński.

patrykjaki

Będą rozpieprzać prawo i zaprowadzać bezprawie. Gdy prawo działa, pisowskie łajzy robią w galoty.

Nowoczesna zaprezentowała swój nowy program, jest bardziej socjalny. Ryszard Petru zapowiedział.

petruszydlo

– Jestem przekonany, że wygramy kolejne wybory i odsuniemy szkodników od władzy. Postawimy przed Trybunałem Stanu premier Beatę Szydło i prezydenta Andrzeja Dudę za łamanie konstytucji. Odkręcimy wszystkie pseudoreformy przywracające PRL w prokuraturze, mediach, edukacji, obrocie ziemią. Tylko my możemy to zrobić, nikt za nas tego nie zrobi – podkreślił lider Nowoczesnej Petru. Zapowiedział, że jego partia zdelegalizuje wszystkie skrajne organizacje, które nawołują do wojny polsko-polskiej. – Nie będzie zgody na agresję, ksenofobię, sianie nienawiści.

Świetny esej o Kaczyńskim opublikowała Dominika Wielowieyska. Oto jego obszerne fragmenty.

smolenskobelgi

Codziennie politolodzy i publicyści próbują zrozumieć, na czym polegają strategia i cele Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiedź na drugą część pytania jest prosta: prezes dąży do pełni władzy i pal sześć demokrację. Ale strategii nie da się zbyć zwięzłym hasłem. Złośliwie wypominany Jackowi Kurskiemu bon mot „Ciemny lud wszystko kupi” jest niewystarczający.

Tamci się sprzysięgli

Pierwszym narzędziem lidera PiS jest frustracja. Tok myślenia ludzi skupionych wokół Kaczyńskiego jest prosty: jesteśmy równie zdolni i należy się nam, ale nie odnosimy sukcesu, bo krajem rządzą sitwa i samolubna elita.

Można kpić z postawy „pod górkę do szkoły”, ale często chodzi o coś więcej niż pech czy nieudacznictwo. Często ci, których nazywamy „frustratami”, troszczą się o sprawy swojej małej i dużej ojczyzny, mają poczucie, że coś źle idzie – w całym państwie i w ich okolicy, w miejscowej szkole czy urzędzie – a zmiana na lepsze wydaje im się niemożliwa. Stąd wiara w czyściciela, który coś za nas załatwi, naprawi instytucje, odblokuje drogi awansu.

Zestrzelili, panie, zestrzelili

Drugi filar strategii PiS to Smoleńsk. Wielu uważa, że katastrofa jest cynicznie rozgrywana. Że obóz PiS nie wierzy w żaden zamach, ale wie, że snucie tej opowieści podkręca emocje, pozwalając zagospodarować frustracje godnościowe, również te z punktu poprzedniego. A przy okazji eliminuje pomniejszych graczy, którzy nie dysponują tak silnym mitem.

Ale to tylko część prawdy. Bo mnóstwo ludzi naprawdę wierzy w zamach. Nie tylko dlatego, że trudno jest obarczać odpowiedzialnością ofiary albo przyjąć, że za symbolicznym wręcz dramatem stoją banalne „procedury”, ciąg zwyczajnych zaniedbań. Źródłem jest, znowu, frustracja: śmiejecie się, bo nie rozumiecie, że Lech Kaczyński był ważny i dlatego zginął. Jak zwykle chcecie nas poniżyć, a Putin obawiał się naszej bezkompromisowości.

PiS umiejętnie splata ten kompleks z szerszą potrzebą, którą żywią nie tylko frustraci czy radykalni narodowcy, ale też wielu trzeźwych obywateli: potrzebą dumy z Polski. Wizja Smoleńska jako próby usunięcia przywódcy, który miał odwagę iść wbrew geopolitycznemu dyktatowi, to nie obłęd, lecz element wizerunku Polski, która odgrywa ważną rolę w światowej polityce.

Im bardziej strona PiS pompuje ten mit, tym bardziej prowokuje drugą stronę do prób przekłucia patriotycznego balonu żartem – a wtedy pada oskarżenie o brak wrażliwości. Często szczere, bo Smoleńsk przeorał świadomość tego obozu: ból, bezsilność i gniew były dominujące. Tak czy inaczej, spirala się nakręca, a prezes utrzymuje środowisko w gotowości i jedności.

Ostatni będą pierwszymi

Innym spoiwem jest oczywiście szansa: awansu, posad, prestiżu.

Każdy coś dostanie, jeśli tylko zadeklaruje bezwzględną lojalność. Bezwzględna oznacza, że bez cienia zażenowania promujemy jeden przekaz, choćby najbardziej absurdalny. Na przykład, że przed PiS Polska była w ruinie, a gdy nastały jego rządy, rozkwitła w dwa miesiące. Głupie? Może i tak, ale Kaczyński ma argument: jak powiedział w jednym z wywiadów, ludzie nie analizują tego, co widzą w telewizji, uznają to za pewnik. A to oznacza, że tylko zmasowany przekaz bez żadnych odchyleń zapewni długie panowanie. Prezes powstrzymał przewrót pałacowy w TVP, bo Jacek Kurski rozumie i realizuje jego wizję.

Majstersztyk polega na tym, że gdy druga strona próbuje atakować: teraz wy dorwaliście się do żłobu, odpowiedzią jest wzruszenie ramionami: ale my wymieniamy elity i zwracamy godność. Może nasze elity są niedoświadczone, nawet nieudolne, ale dajemy 500+, dostrzegamy potrzeby tej części społeczeństwa, która była pomijana. Bierzemy posady? Tak, ale nie żałujemy i innym, zwykłym ludziom. Na to przeciwnik PiS nie ma dobrej odpowiedzi.

Wojna daje życie

Prof. Andrzej Zybertowicz, jeden z filarów intelektualnych IV RP, w rozmowie z Joanną Lichocką stwierdził, że spora część obozu jest naprawdę mało kreatywna, wycofana, żyje przeszłością. I nie da się przebudować państwa bez udziału elit, zwykle głosujących na centrum. Ale Kaczyński postanowił pójść na wojnę ze wszystkimi. Z prostego powodu: bez konsolidującego konfliktu nie da się zarządzać tak wielkim obozem. Układ PiS kontra reszta świata pozwala tłumić wewnętrzną krytykę. Jest wojna, a na wojnie nie roztrząsasz decyzji wodza. Masz wątpliwości, więc nas osłabiasz. I pamiętaj: i tak nie masz dokąd pójść, jesteś z nami na dobre i na złe. Już nikt cię nie zechce, bo jesteś z PiS.

Stąd uwikłanie prezydenta w spór konstytucyjny. Andrzej Duda był zagrożeniem, bo w każdej chwili można wymienić premiera, ministrów, marszałków Sejmu – ale nie prezydenta. A historia III RP pokazuje, że prezydenci – z wyjątkiem spętanego rodzinnymi relacjami Lecha Kaczyńskiego – wybijali się na niepodległość: nikt, choćby swój, nie będzie mi mówił, co mam robić, skoro stoi za mną bezpośredni mandat wyborczy. Duda też mógł pójść tą drogą, ale nim zdążył okrzepnąć na stanowisku, spór o Trybunał Konstytucyjny odciął mu drogę do rozmowy z innymi środowiskami.

Na uwagę, że ów spór przynosi potężne straty, bo mimo wszystko mobilizuje część społeczeństwa przeciwko PiS, politycy tylko się uśmiechają: ale scala nasz obóz. Postawieni pod ścianą, z jasnym przekazem jesteśmy o wiele bardziej efektywni niż letnia centroprawica, rozleniwione centrum czy podzielona lewica.

Najpierw rewolucja, potem demokracja

Być może przeciętny wyborca – widz TVP nie widzi, że przejmowanie państwa służy poszerzaniu władzy jednego człowieka. Ale dlaczego oczy zamykają niezależni intelektualiści? Dlaczego w zasadzie tylko Jadwiga Staniszkis, Ryszard Bugaj czy Kazimierz Michał Ujazdowski rozumieją, że ta awantura szkodzi nam na świecie, jest kosztowna nie tylko wizerunkowo, ale także gospodarczo?

Można oczywiście założyć, że działa stary mechanizm: prawicowych intelektualistów fascynuje siła. Ale to nie wszystko. Wielu z nich naprawdę uważa, że zmiana jest potrzebna, a na przeszkodzie stoją elity III RP, wyniosłe i roszczące sobie prawo do wyrokowania.

Dobrym przykładem jest Piotr Skwieciński, który przestrzega, że sprowadzanie protestów KOD do buntu zamożnych odsuniętych od koryta to błąd. Publicysta zadał sobie pytanie: dlaczego on sam jest w stanie zaakceptować ostrą jazdę w sprawie Trybunału, chociaż uznaje poważne argumenty „liberałów” powołujących się na państwo prawa? Szybko znalazł odpowiedź: bo tylko brak skrupułów sprawi, że nie będziemy zawierać zgniłych kompromisów i zdołamy przeprowadzić realną zmianę.

Podobnie myśli filozof konserwatysta Dariusz Karłowicz, który w wywiadzie dla „Plusa Minusa” uzasadniał tezę, że paraliż Trybunału Konstytucyjnego był czymś nieuniknionym, bo „arystokracja” demokratyczna oderwała się od społeczeństwa.

„Władza sądownicza stanowi pierwiastek arystokratyczny, a egzekutywa reprezentuje pierwiastek królewski – w zależności od rozwiązania bliższy ludowi lub arystokratom. Możliwości demokratycznej kontroli nad arystokracją były z założenia bardzo skromne. Wraz z rozwojem instytucji europejskich zaczęły się jeszcze bardziej kurczyć. Jak się dobrze zastanowić, to widać, że nieczytelne mechanizmy kooptacji dotyczą nie tylko sędziów czy ekspertów. Żyjemy w przeświadczeniu, że to my wybieramy polityków. Czy rzeczywiście? Nie mówię nawet o pozycjach, które w ogóle nie mają nic wspólnego z żadnym wyborem, ale choćby o listach wyborczych. Klasa polityczna stanowi świat nieomal autonomiczny” – twierdzi Karłowicz. Potrzebna jest więc rewolucja, która złamie zasady narzucone przez „prawniczą arystokrację” – kiedyś może słuszne, ale wypaczone przez pychę i samowolę.

Jest jedno państwo, a prezes jest jego prorokiem

W myśleniu Kaczyńskiego wyrachowanie splata się z prawdziwą wiarą. Nie tylko w Smoleńsk, ale również w pewien model państwa, społeczeństwa, gospodarki, za którym idzie konkretne – już pragmatyczne – działanie. Można to streścić dwoma słowami: „maksymalizm” i „radykalizm”.

Dla ludzi PiS słowa „kompromis, porozumienie” są okropne. Sprowadzają się do „ciepłej wody w kranie”, a my patrzymy dalej, myślimy w szerszych kategoriach, chcemy osiągać panoramiczne cele. Ale przeszkadzają nam w tym patologie, jak choćby korupcja. I nieprawda, że patologie są czymś, co się zdarza w każdej demokracji, nie – to zjawiska wszechogarniające, splecione, powszechne, systemowe. Dlatego należy użyć siekiery zamiast skalpela. Wcześniej zaś określić wroga, a gdy to niemożliwe, bo sceptycy mówią, że nie ma jednego układu, tylko jakieś procesy, okoliczności, specyfiki, zmienne – należy go wykreować. Bo jak bez niego dokonywać śmiałych aktów? Stąd tęsknota za biało-czarnym obrazem świata. Ci to zdrajcy, a ci patrioci. A to z kolei uzasadnienie dla maksymalnego poszerzenia swojej władzy.

Kaczyński wie, że myśli i działa autorytarnie, ale akceptuje to, bo uważa, że sukces może odnieść wyłącznie państwo wykreowane przez silne centrum decyzyjne, bez udziału obywateli, samorządów, całej tej zbędnej debaty. Debata prowadzi do imposybilizmu, do wyważania racji, do respektowania zdania mniejszości. Słowem, do chaosu, który osłabia państwo. A przecież – tu znów pragmatyzm splata się z wiarą – zagrożenia zewnętrzne są ogromne, nasi europejscy partnerzy tylko mówią o współpracy, ale myślą, jak uczynić z nas swojego wasala.

Podobnej cyniczno-idealistycznej filozofii hołduje Viktor Orbán.

W portalu wPolityce.pl prawicowy publicysta Grzegorz Górny tak zrelacjonował jego myśl: „Węgierski polityk stwierdził, że w ciągu ostatnich stu lat miały miejsce cztery wydarzenia, które spowodowały wielkie przemiany ustrojowe na świecie. Były to: I wojna światowa, II wojna światowa oraz upadek komunizmu. Czwartym wydarzeniem, którego skutki obserwujemy teraz, jest globalny kryzys finansowy. Spowodował on zasadnicze zmiany w funkcjonowaniu trzech charakterystycznych dla cywilizacji zachodniej modeli organizacji wspólnoty, takich jak: państwo narodowe, demokracja liberalna i państwo dobrobytu. Zdaniem Orbána, żyjemy obecnie w okresie, gdy wykuwa się nowy rodzaj systemowego organizowania wspólnot”.

Węgierski premier uważa, że trwa międzynarodowy wyścig, w którym stawką jest takie urządzenie państwa, które uczyniłoby z jego mieszkańców naród sukcesu. Trzeba więc stworzyć nową formę organizacji – taką, która będzie sprawniej konkurować w tym wyścigu. A jest nią wspólnota. Dotychczasowy model liberalny znalazł się w kryzysie, bo osłabiał realne wspólnoty: od rodzinnych, przez kościelne, po narodowe. Dlatego choć nie można przekreślić wszystkich wartości liberalnej demokracji, takich jak prawa człowieka, przede wszystkim należy odbudować życie wspólnotowe. „Co oznacza ograniczenie wpływu tych czynników, które osłabiają wspólnoty” – tłumaczy Górny.

Wspólnota na moich warunkach

Kaczyński tę ideę realizuje po swojemu: nie szuka tego, co łączy. Wymiana elit, sformatowanie edukacji, ograniczenie wolnych mediów – to wszystko ma do minimum ograniczyć ryzyko osłabienia wspólnoty. Trzeba usunąć krytykantów i tych, którzy lubią dzielić włos na czworo.

Kłopot w tym, że nawet jeśli rozgoryczenie zwolenników PiS ma podstawy, bo państwo jest za mało sprawne, a dopuszczenie świeżej krwi może być zdrowe, to ich maksymalistyczna i radykalna recepta jest zabójcza. Nie pomogą nowe programy nauczania i propaganda TVP. Nawet gdyby PiS miał lepsze kadry prawnicze, akademickie, biznesowe, niż ma, całe społeczeństwo po prostu nie jest w stanie dopasować się do ideału jednego człowieka, dlatego opór będzie się pogłębiał – a z nim rów, który dzieli Polskę.

Wzywanie do zasypania tego rowu może wydawać się naiwnym sloganem. Ale nim nie jest. Lekceważenie co najmniej połowy obywateli, podważanie ich wkładu w budowę kraju sprawia, że część społeczeństwa nie jest w stanie identyfikować się z własnym państwem. To podkopuje chęć do pracy zespołowej, na której opiera się choćby plan Morawieckiego. Wielu twórczych ludzi wybierze wewnętrzną emigrację, a nowe elity, choćby chciały, nie wypełnią tej luki, bo nie będą miały na czym budować. Wszak wódz zanegował wszystko, co rozpoczęło się przed erą PiS.

Tak Kaczyński, chcąc wzmacniać państwo, nieustannie je osłabia. Dostaniemy słaby kraj zamiast orbanowskiej wspólnoty.

Dlatego już dziś powinniśmy – wszyscy, na umiarkowanej prawicy, na lewicy i w centrum – myśleć o scenariuszu na czasy „po PiS”, który unieważni logikę odwetu. Tak by zwycięzca kolejnych wyborów zagospodarował najlepszą część obecnej elity rządzącej. Spróbujmy zrozumieć aspiracje i sposób myślenia zwolenników PiS. A przede wszystkim przekonać ich, że apokaliptyczny przekaz Kaczyńskiego: „Nikt was nie zechce, cała wasza nadzieja w mojej monowładzy”, to kłamstwo.

csilbg8wyaau0fp

Agnieszka Kublik porównuje totalne zakłamanie filmu „Smoleńsk” z faktycznymi zdarzeniami podczas katastrofy smoleńskiej, która została racjonalnie przeanalizowana.

otosmolensk

Film „Smoleńsk” ma niewiele wspólnego z tym, co się naprawdę stało 10 kwietnia 2010 r. Dzięki czarnym skrzynkom tupolewa wiemy, dlaczego samolot z Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie rozbił się o 8.41.

Gdy Tu-154 o 7.27 odrywa się od płyty lotniska Okęcie, nad Smoleńskiem wisi już gęsta mgła. Ale załoga – skomponowana ad hoc, nigdy wcześniej ze sobą nie trenowała i nie latała – o tym nie wie. Od wojskowych służb meteorologicznych dostaje nieaktualną prognozę pogody; o gęstniejącej mgle dowiaduje się nad Białorusią.

W kokpicie robi się nerwowo ok. 25 minut przed katastrofą. Lot na lotnisko zapasowe to strata kilku godzin i opóźnienie uroczystości w Katyniu poświęconych zamordowanym w 1940 r. polskim oficerom.

O 8.14 białoruski kontroler z Mińska informuje załogę, że w Smoleńsku tzw. widoczność pozioma wynosi zaledwie 400 m. Minimum dla tego lotniska dla Tu-154 to 1000 m, ale dowódca załogi miał uprawnienia jeszcze ostrzejsze – 1800 m.

O 8.17 dowódca mówi do stewardesy: „Nieciekawie, wyszła mgła, nie wiadomo, czy wylądujemy”.

Rosyjscy kontrolerzy w Smoleńsku przy pierwszym połączeniu radiowym z tupolewem o 8.24 informują: „Warunków do przyjęcia nie ma”. Dowódca załogi odpowiada: „Dziękuję. Jeśli można, spróbujemy podejścia, a jeśli nie będzie pogody, wtedy odejdziemy na drugi krąg”.

Zgodnie z procedurami o zmianie miejsca lądowania decyduje kapitan. Ale powinien ją uzgodnić z dysponentem lotu – w tym wypadku Kancelarią Prezydenta.

O 8.26 dowódca załogi przekazuje Mariuszowi Kazanie, dyrektorowi protokołu dyplomatycznego MSZ: „Panie dyrektorze, wyszła mgła w tej chwili i w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść – zrobimy jedno zejście – ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Tak że proszę [<i>już myśleć</i>lub <i>pomyśleć</i>] nad decyzją, co będziemy robili”.

Dyrektor Kazana pyta: „Będziemy…” [prawdopodobnie: <i>czekać?</i>].

Dowódca: „Y, paliwa nam tak dużo nie starczy, żeby…”.

Dyr. Kazana: „No to mamy problem”.

Po 4 min Kazana wraca do kokpitu: „Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy”. I wychodzi.

W kokpicie jest tłoczno i głośno. A zgodnie z przepisami powinna być w nim tylko załoga. Zwłaszcza gdy pogoda jest bardzo zła (ostatni komunikat, z polskiego jaka 40 stojącego na płycie lotniska w Smoleńsku, mówi już tylko o widoczności poziomej 200 m). Załoga wyprasza gości. Bezskutecznie.

W kokpicie jest najpewniej gen. Andrzej Błasik. Wiosną eksperci odczytali z czarnej skrzynki, że o 8:35,49 generał mówi: „Faktem jest, że my musimy to robić do skutku”, o 8:40,11: „Po-my-sły”, a o 8:40,22: „Zmieścisz się śmiało”.

W dodatku z wieżą w Smoleńsku rozmawiał nie nawigator (jak każą procedury), ale dowódca załogi – bo tylko on znał rosyjski. Ale nie znał rosyjskich wojskowych procedur. Gdy wieża oznajmia „Pasadka dopołnitielno” (Lądowanie warunkowo), tupolew powinien zejść do tzw. wysokości decyzji (100 m) i czekać na polecenia kontrolerów. Kiedy wszystko jest w porządku – załoga widzi ziemię – wieża wydaje komendę: „Pasadku razrieszaju”, czyli zgodę na lądowanie. Załoga powinna ją potwierdzić słowami: „Pasadku razrieszili”.

Tymczasem na taśmie słychać, że gdy kontroler mówi: „Pasadka dopołnitielno”, padają niezrozumiałe słowa załogi, a potem: „Spasiba” (Dziękuję).

Samolot zniża się bardzo szybko w gęstej mgle, nawigator odczytuje kolejne wysokości aż do 20 m. Odzywa się alarm systemu TAWS „Terrain ahead” (Teren przed tobą), a potem „Pull up” (Do góry) – samolot w takiej sytuacji powinien natychmiast się wznieść.

„Odchodzimy” z ust dowódcy załogi pada za późno, w dodatku maszyna leci na autopilocie. Ale w Smoleńsku nie ma systemu ILS, który bezpiecznie „sprowadza” samolot, nawet gdy jest mgła. Autopilot nie reaguje. Upływa parę sekund, nim załoga to sobie uświadamia. Dopiero wtedy kapitan zaczyna – ręcznie – odchodzenie na drugi krąg, ale maszyna już uderza w pierwsze drzewa, a potem skrzydło zawadza o brzozę. Ma ona ok. 10 m wysokości, a w miejscu uderzenia lewego płata – ok. 40 cm średnicy. Tupolew traci ok. 1/3 skrzydła, 80-tonowy samolot obraca się w lewo i uderza grzbietem o ziemię.

Do ostatniej chwili czarne skrzynki – ta z kokpitu i dwie zapisujące pracę urządzeń tupolewa – nie zarejestrowały żadnych oznak, że z samolotem jest coś nie tak. Gdyby doszło do zamachu, wybuch nagrałby się na taśmie, a rejestrator katastroficzny parametrów lotu odnotowałby wzrost ciśnienia i temperatury w kadłubie.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o kardynale Dziwiszu, który po niechrześcijańsku stygmatyzuje. Przybija gwoździe.

kardynal

Kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi bardzo nie spodobała się kampania społeczna „Przekażmy sobie znak pokoju”. Akcję wspólnie zorganizowali katolicy świeccy i organizacje LGBT: Kampania przeciw Homofobii, Grupa Polskich Chrześcijan „Wiara i Tęcza”, Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT „Tolerado” oraz znane postacie katolickie – Halina Bortnowska, siostra Małgorzata Chmielewska czy ks. Andrzej Luter i Dominika Kozłowska.

Formuła jest jasna, prosta i wręcz ewangeliczna – ludzie chcą sobie okazywać dobroć i szacunek. Dobro ma łączyć, a nie dzielić, krzyż ma być refleksją nad życiem, a nie maczugą. Niby to powinno być jasne, ale nie jest. Hierarcha krakowski uznał, że coś mu się nie zgadza w rachunkach (sumienia), więc opublikował oświadczenie, rodzaj listu pasterskiego. No i czytamy, oczy otwieramy ze zdumienia i nie wierzymy. Kardynał pisze, że ta akcja to „celowe działanie”, które „służy zamazaniu pamięci o wielkim dobru Światowych Dni Młodzieży, które dokonało się w Krakowie i całej Polsce”. Jak może dobro i szacunek zasłaniać pamięć? To wręcz uzupełnienie, naddatek, powiększenie. A pamięć dotyczy rzeczy minionych, pożegnanych. Czyżby kardynał miał problemy z logiką, no i z niezrozumieniem papieża Franciszka, który był na ŚDM?

Papież Franciszek od kardynała wymaga odwrotnych zachowań, powiedział, iż „katolicy i inni chrześcijanie muszą prosić o wybaczenie nie tylko osoby homoseksualne. Muszą prosić Boga, by wybaczył, że ich dyskryminowali i wzbudzali wrogie postawy wobec nich”. Kard. Dziwisz występuje przeciw swemu zwierzchnikowi i nakazom ewangelicznym, wmawia dziecko w brzuch: „Kościół w sprawie homoseksualizmu jest cierpliwy i miłosierny dla grzeszników oraz jednoznaczny i nieprzejednany wobec grzechu. Wychowując swoich wiernych do szacunku dla każdego człowieka, jasno naucza, że nie może to nigdy prowadzić do aprobowania aktów homoseksualnych lub legalizowania związków jednopłciowych”.

To jest wręcz stygmatyzowanie – chciałoby się zwrócić uwagę kardynałowi. Swoim wiernym hierarcha wbija gwóźdź. Czyżby chrześcijaństwo miało polegać na cierpieniu? Niech wierni żyją jako naznaczeni? Kościół zajmuje się seksuologią i prawem? Czy do tego został powołany?

Kościół powstał dla ludzi, a chrześcijaństwo w swych początkach miało kapłanów (wyznaczanych przez wiernych) za sanitariuszy nie tylko od duszy, który troszczyli się o biednych, poniżonych, wykluczonych, ludzi zepchniętych na margines. Kościół chyba jest od dawania dobroci i szacunku, a nie od ferowania wyroków, naznaczania, a tym samym społecznego kamienowania słowem, bo to zrobił kard. Dziwisz. Rzucił złym słowem, jak kamieniem. Polskie chrześcijaństwo hierarchów jest mało chrześcijańskie, wymaga wręcz nawrócenia, chrystianizacji, ewangelizacji.

Na „Smoleńsku” nikt nie pozostawia suchej nitki. Nawet negatywnie piszą na prawicowych portalach. Gniot. Ale i tak będzie to Biblia PiS.

smolenskniechlujnosc

Miał być polski ‚JFK’, miał być drugi ‚Człowiek z marmuru’ – ale nie wyszło. Nawet prawicowi dziennikarze punktują ‚Smoleńsk’. Choć cieszą się z powstania filmu Antoniego Krauzego.

men

Film także wejdzie do kanonu lektur szkolnych. Acz na razie jest to miękkie stanowisko.

crsajdow8aa1gxj

Po premierze „Smoleńska” minister Anna Zalewska powiedziała, że film powinni zobaczyć polscy uczniowie.

crvaqwwweaix1sh

Na tym niewielkim obrazku jest esencja katastrofy smoleńskiej. Jak pisze Maciej Lasek: wyjaśnienie dla słabszych: – I część to przyczyna, – II to skutek do którego doprowadziły opisane w I działania.

clpe7yiwyaagtza

Jeszcze o recenzjach ze „Smoleńska”.

crtfurqweaa3nsn

„Złoty medalista za zasługi” Macierewicza 26-letni Bartłomiej Misiewicz, farmaceuta, który podaje leki ministrowi obrony, trzepie kasiorę, jak się patrzy.

bmisiewicz

Misiewicz, szef gabinetu ministra i rzecznik prasowy MON, został członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nie przeszkodziło to, że nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych – podaje „Rzeczpospolita”.

Informacje o tym, że Misiewicz jest w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojnej, można już znaleźć na stronie PGZ. Nie wiadomo tylko, czy nominacja jest zgodna z prawem. Bartłomiej Misiewicz nie zdążył skończyć kursu dla członków rad nadzorczych – podaje „Rzeczpospolita”.

Beata Szydło jest autorką słów, które dobrze opisują ten rząd. „Jedynym naszym problemem jest niż demokratyczny, jakiemu nasz rząd stara się przeciwstawić”napisała w newsletterze Beata Szydło. Premier wreszcie szczera do bólu?

crrx1hoxeae6qro

PiS to niż, a będzie jeszcze gorzej, bo demokracji nie będzie.

Dwa mamroty pojechały do Londynu: Waszczykowski i Błaszczak. Wtprawa głupkowata, bo nie tak załatwia się te sprawy po pobiciu 2 Polaków w Harlow i jednym zabójstwie.

wyjazd

Wyjazd ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego i ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka do Wielkiej Brytanii jest zdarzeniem z kategorii kuriozalnych.

PiS ostatnio coraz bardziej kokietuje i chwali za patriotyzm ONR, ugrupowanie skłonne do bicia nie tylko uchodźców. Minister Błaszczak znany jest w Polsce z „głębokich uwag” na temat cywilizacji światowej, którą niszczy „poprawność polityczna”, oraz z krytyki „multikulti”, która akurat w Wielkiej Brytanii ma się świetnie. Minister słynie z dzielnej walki przeciwko urojonym „strefom szariatu” w Polsce. Być może w podobny sposób ludzie o równie ciasnym umyśle postrzegają w Anglii dzielnice pierogów – czyli dzielnice polskie.

W Polsce ciężko pobito niedawno obywateli Syrii, Jordanii, a nawet chilijskiego tancerza, którego kolor skóry nie pasował do idei „białej siły”. Narodowcy, przekonani o bezkarności, atakują wszystkich, którzy im się nie podobają, ku radości władzy widzącej w nich „bijące serce PiS”. W TVP nacjonalistyczny kandydat na prezydenta Marian Kowalski jest źródłem politycznych mądrości.

Tu w Polsce minister Błaszczak ma wielkie pole do popisu w walce z szowinizmem, agresją i ksenofobią.

A w Wielkiej Brytanii Polacy też są zagrożeniem, jak wszędzie przestępcy.

janosiecki

Arkadiusz T., 30-letni polski imigrant, mieszkający w Birmingham, włamał się do domu pewnej kobiety i brutalnie ją zgwałcił, filmując wszystko swoim telefonem. Teraz został skazany na 13,5 roku więzienia. O sprawie donosi „Daily Mail”.

Widocznie głupota własna Błaszczaka go nie boli.

Maciej Stasiński nie bez powodu porównuje PiS do sowieckiej partii. Bardzo trafnie opisuje to w felietonie. Śladem słynnego „Krótkiego Kursu WKP (b)”, czyli Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików), czczonego jak Pismo Święte w Związku Sowieckim, publikujemy redagowany codziennie przez Prawo i Sprawiedliwość i przygotowywany do pierwszego wydania rodzimy „Krótki Kurs WKP (nb)”, czyli Wielkiej Katolickiej Polski (narodowych bolszewików). Podaję fragmenty:

szydlo

* W 1980 r. strajk na Wybrzeżu, a co za tym idzie niepodległość Polski, wygrywają Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda, a także Krzysztof Wyszkowski oraz – w imieniu Jana Pawła II – ksiądz Henryk Jankowski.

Jednak kontratak połączonych sił niemieckich odwetowców Hupki i Czai, sowieckiego dowództwa oraz rodzimej katolewicy (Tadeusz Mazowiecki) oraz międzynarodowego żydostwa (Bronisław Geremek) doprowadza do przechwycenia strajku oraz zaprzepaszczenia owoców zwycięstwa. Figurantem zamachu stanu jest przemycony na teren Stoczni Gdańskiej w zaplombowanej motorówce agent Bolek, wciąż błędnie znany jako Lech Wałęsa.

* W grudniu 1981 r. agent Bolek – i kilka tysięcy jego otumanionych zwolenników – jedzie w nagrodę na wakacje do ośrodków wypoczynkowych Funduszu Wczasów Pracowniczych – Arłamów, Białołęka, Strzebielinek, Jaworze, Gołdap itd. Komandosi – Michnik, Kuroń, Modzelewski, jak to mają w zwyczaju dla zamydlenia oczu narodowi – idą siedzieć. Bracia Kaczyńscy unikają więzienia wskutek umiejętnego wyprowadzania w pole służby bezpieczeństwa, która raz po raz chce ich pojmać, ale myli jednego z drugim i musi wypuścić.

* W kolejnych latach Bracia Kaczyńscy, a także Antoni Macierewicz i Rafał Ziemkiewicz kontynuują narodową pracę organiczną. Kibicują im z przedszkola Bracia Karnowscy, urągając komunistom.

* W 1989 r. kierowany przez Braci Kaczyńskich narodowy ruch oporu „Solidarność” zdobywa władzę oraz niepodległość. Jednak w ostatniej chwili w wyniku spisku w Magdalence władzę z ich rąk wyjmuje agent Bolek oraz generałowie Jaruzelski i Kiszczak, z pomocą tych samych zdrajców co zwykle – Geremka, Kuronia, Mazowieckiego i Michnika.

Protesty Lecha Kaczyńskiego w Magdalence, gdy zbrojną w kieliszek prawicą wygrażał generałom, zostają złośliwie przeinaczone jako toasty i zignorowane.

* Zapada Noc Postkomunizmu. Zostaje przerwana na krótko zrywem narodowym Braci Kaczyńskich w latach 1991-92, których wspierają premier Jan Olszewski i szef MSW Antoni Macierewicz. Jednak agent Bolek usadowiony podstępnie w Belwederze jako prezydent udaremnia powstanie.

crsgn1gwcaeu-pk

Kolejne wybory parlamentarne i prezydenckie są fałszowane – przy władzy zostaje Układ Postkomunistów i Zdrajców. Kaczyńscy i Macierewicz pracują wytrwale w interesie narodu w kolejnych partiach politycznych, a także prowadząc robotę niepodległościową na tajnych kompletach w Sejmie, Najwyższej Izbie Kontroli, Ministerstwie Sprawiedliwości czy ratuszu Warszawy.

* 1999 r. – dla omamienia narodu rządząca klika teoretycznych patriotów, a faktycznych zdrajców wprowadza Polskę do NATO.

* 2004 r. – kolejne narodowe nieszczęście: oddajemy się pod okupację Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy.

* W 2005 r. Polska odzyskuje wolność w jedynych niesfałszowanych wyborach. Najpierw Lech, a potem Jarosław Kaczyński stają na czele narodu.

* Na krótko jednak. Umiera papież Jan Paweł II, a jego następcą zostaje Niemiec. Wskutek zdrady sojuszników z rządu, knowań Trybunału Konstytucyjnego oraz cudu nad urnami w 2007 r. Jarosław Kaczyński traci władzę. Utrzymuje się przy niej jednak Lech Kaczyński jako prezydent.

* W 2008 r. śmiały manewr prezydenta okrążenia Rosji przy pomocy Gruzji, znany jako Odsiecz Tbilisi, zostaje udaremniony przez zdradzieckiego pilota kpt. Pietruczuka (nie chciał wylądować).

* W 2010 r. kolejna wyprawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego załamuje się, gdy samolot z prezydentem na pokładzie zostaje zestrzelony przez Tuska i Putina. Dla zamaskowania tego mordu na prezydencie zamachowcy nie zawahali się zabić 95 innych osób.

* Wskutek prowokacji/abdykacji Niemca Ratzingera papieżem zostaje łże-papież Franciszek.

* W 2015 r. Polska ponownie odzyskuje wolność i niepodległość, gdy wybory prezydenckie wygrywa Andrzej Duda, a na czele rządu staje Beata Szydło.

Nastaje świt po długiej nocy eksterminacji narodu polskiego przez komunistów, postkomunistów, liberałów, ateistów, kosmopolitów i Żydów. Katolickie Państwo Narodu Polskiego zrzuca kajdany konstytucji i wstaje z kolan. Naczelnikiem Państwa zostaje Jarosław Kaczyński. Polskę ponownie, i teraz dopiero naprawdę, wprowadza do NATO Antoni Macierewicz, a wyprowadza z okupacyjnej Unii Europejskiej Beata Szydło.

crs7vnvwgaeyykc

Waldemar Mystkowski pisze o swojej ściance smoleńskiej.

moja

„Smoleńsk” okazał się gniotem, inaczej przecież nie mogło być. Antoni Krauze ma prawo się oszukiwać, wszak to jego dzieło. Zaś arcydzieło na miarę Nowogrodzkiej nie mogło się odbyć bez światowych sztafaży.

Jednym z nich była ścianka. Na jej tle z napisem „Smoleńsk” gwiazdy PiS prezentowały swoje kreacje, urodę, biusty i nogi. Żona jednej z ofiar katastrofy, wdowa po oficerze BOR, dziennikarka Joanna Racewicz była zniesmaczona: – Skąd odwaga, żeby stanąć na ściance z napisem „Smoleńsk” i uśmiechać się promiennie? Pozowanie i uśmiechy na ściance z napisem: „Smoleńsk”? – pytała. Andrzej Duda też dał szpan prezydencki, acz bez Agaty Kornhauser-Dudy. Może dlatego, że Pierwsza Dama nie chciała na ściance zaćmić domorosłych gwiazd PiS albo min swojego małżonka.

Jest jeden problem, a określiła go premier Beata Szydło. I to są jej słowa (proszę korektora, aby nie poprawiał) z rządowego newslettera: „Jedynym naszym wspólnym problemem jest niż demokratyczny, któremu mój rząd jako pierwszy stara się przeciwdziałać”. „Niż demokratyczny” jest problemem nie tylko Polski, ale takich krajów jak Rosja czy Turcja. Ten niż idzie ze Wschodu.

W sprawie niżu też wypowiedział się wicepremier Mateusz Morawiecki, który chce mu przeciwdziałać. Zakaz handlu w niedzielę? „Jak najbardziej popieram. Chcemy dołączyć do tych krajów, które uważają życie rodzinne za pewną wartość społeczną”. I mamy rozwiązanie. Nie będzie niżu demokratycznego, gdy Polacy po mszy św. wezmą się do roboty i powalczą z niżem demokratycznym jako „pewną wartością społeczną”. W tym czasie Jacek Kurski nie może puszczać w telewizji jakiś Bondów, ani pornosów soft, bo będziemy mieli nadal niż demokratyczny itd.

A ja zadbam o niż demokratyczny w nieco inny sposób, nie pójdę w wolną niedzielę na mszę o dwunastej, bo znam na pamięć wystąpienia polityczne proboszcza na ambonie, ale udam się na manifestację KOD, aby niż demokratyczny podnieść nieco wzwyż.

Taka moja ścianka. Na Placu Wolności w Poznaniu. A co!

crudmxfwgae2mlt

Odbyła się premiera Biblii PiS, filmu „Smoleńsk”. Teraz pisowcy będą nim młotkować elektorat. Dostali emocjonalne dzieło, więc tym bardziej rozum będzie niepotrzebny. Dla młodzieży szkolnej pozostanie obowiązkiem oglądanie filmu. Lektura dla oczu i mózgu, sekowanie i indoktrynowanie.

CrnRO7-WAAIWUwA

Na pokazie w Teatrze Wielkim był cały rząd PiS, Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński. Nie było przedstawicieli części rodzin ofiar katastrofy. Wśród pominiętych znalazł się na Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz, która zginęła w katastrofie. Zaproszeń nie dostali także Barbara Nowacka, córka Izabeli Jarugi-Nowackiej i Małgorzata Szmajdzińska, żona Jerzego Szmajdzińskiego.

Cd8XGwXW0AANYEF

Pierwsza recenzja filmu wyszła spod pióra jednego z najlepszych krytyków filmowo-teatralnych Tadeusza Pawłowskiego.

gdy fantazje

Artysta ma prawo do własnej interpretacji, a nawet fantazji na temat wydarzeń historycznych. Kiedy jednak fantazje stają się narzędziem polityki, kiedy zmyślenie podaje się jako niepodważalną prawdę, kończy się sztuka, a zaczyna propaganda kłamstwa.

Pokazany po raz pierwszy w Teatrze Wielkim film Antoniego Krauzego nie będzie zaskoczeniem ani dla wyznawców teorii zamachu, ani dla tych, którzy uznają ustalenia rządowej komisji ds. katastrofy pod Smoleńskiem. Tych pierwszych utwierdzi w ich wierze, że prezydenta zabili Rosjanie, tych drugich do niej nie przekona. „Smoleńsk” zawiera pełen katalog teorii spiskowych składających się na tzw. religię smoleńską. Są tajemnicze nagrania radiowe rosyjskich pilotów meldujących zrzut ładunku nad lotniskiem w Smoleńsku (w domyśle – sztucznej mgły), rozbieżności w danych na temat wysokości, do jakiej samolot miał się zniżyć, oraz błędy przy ustalaniu tożsamości ofiar.

smoleńskRecenzja

Rząd uderza w sędziów. To metoda pisowska: zastraszyć!

informacjeZawarte

Informacje zawarte w oświadczeniu majątkowym sędziów będą jawne, analogicznie do uregulowań dotyczących prokuratorów. Oświadczenia majątkowe sędziów i prokuratorów będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Rząd na dzisiejszym posiedzeniu przyjął stosowny projekt ustawy, przedłożony przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Składając fałszywe oświadczenie majątkowe sędzia poniesie odpowiedzialność karną (będzie to przestępstwo), a nie jak dotychczas tylko dyscyplinarną. Ponadto przewidziano wydłużenie okresu, w którym będzie można wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego z 3 do 5 lat od chwili popełnienia czynu.

Przewidziano też wydłużenie przedawnienia dyscyplinarnego z 5 do 8 lat, w przypadku wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przed upływem 5 lat. Oznacza to, że dopiero po upływie pięciu lat od momentu dokonania przewinienia dyscyplinarnego nie będzie można wszcząć postępowania dyscyplinarnego. W razie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przed upływem 5 lat, przedawnienie dyscyplinarne nastąpi po 8 latach od chwili popełnienia czynu.

Crn6YK5WIAAjhc6

Wojciech Sadurski pisze o przyjętym przez rząd na wniosek ministra Zbigniewa Ziobry projekcie zmian ustawowych, mających na celu „obronę dobrego imienia Polski”, który jest prawniczym potworkiem.

prawniczy

Projekt nowego zapisu ustawy o IPN głosi, że kto publicznie i wbrew faktom przypisuje narodowi polskiemu lub państwu polskiemu odpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie lub inne zbrodnie przeciw ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat trzech. W przyjętej dziś przez rząd retoryce przepis ten prezentowany jest jako kara za „polskie obozy koncentracyjne” lub zagłady, lub śmierci.

Ale słów takich w Polsce (na szczęście) nikt nie używa, a ręce polskiego wymiaru sprawiedliwości są zbyt krótkie, by komukolwiek za granicą realnie zagrozić. Gdy więc minister Ziobro mówi, że przyjmując ten projekt, rząd „uczynił ważny krok w kierunku stworzenia mocniejszych narzędzi prawnych pozwalających skuteczniej dochodzić naszych praw, bronić prawdy historycznej, ale też bronić dobrego imienia Polski wszędzie na świecie”, to oszukuje sam siebie.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl przestrzega przed kobrą PiS, która atakuje jadem.

kobra

PiS w swojej sprawie działa błyskawicznie, jak wąż kobra. W sobotę sędziowie polscy na Nadzwyczajnym Kongresie zwrócili uwagę obecnym władzom, że niszczą trójpodział władzy, tym samym dewastowana jest w kraju demokracja. Dwa dni później rząd Beaty Szydło przyjmuje projekt ustawy, który jest zastraszaniem sędziów.

Sędziowie zostali postraszeni zaostrzonymi restrykcjami prawnymi. A co powiedzieć o wysłaniu ministrów w podróż do Wielkiej Brytanii, bo tam doszło do zabójstwa jednego Polaka i dwóch pobić w miejscowości Harlow? Specjaliści od ksenofobii (Waszczykowski i Błaszczak) pojechali pouczać… Właśnie kogo? Rząd Wielkiej Brytanii, od którego w tych kwestiach mogliby się sami wiele nauczyć? A może pogadają z ksenofobami brytyjskimi? To mogłoby być ciekawe wydarzenie obyczajowe. Po zamknięciu pubów konferencję prasową na ulicy robią wspomniani ministrowie i przemawiają do brytyjskich ksenofobów.

Niestosowność zachowania władz PiS stała się dla nas codziennością, ale taka nie musi być dla świata zachodniego, bo to co najmniej – eufemistycznie – śmieszność. Groteskowy jest wyjazd dwóch ksenofobów, aby pokazać polskim ksenofobom – bo ten wyjazd jest adresowany do własnego elektoratu – że dbają o polskie interesy. Dlatego nie bądźmy zdziwieni, gdy w kraju dochodzi do podobnych ksenofobicznych zdarzeń, władze PiS niewiele robią.Z jednej strony groteska, a z drugiej błyskawiczne zachowania we własnym interesie politycznym – działają jak kobra. Ale ta kobra nie obroni polityków PiS, gdy już nie będą w posiadaniu jadu władzy i mediów „narodowych”. Wówczas Szydło i Duda będą bronić się przed literą i duchem prawa, a będzie to Trybunał Stanu. Tak będzie, bo wierzę w Polskę praworządną, normalną, rozwijającą się. Polska pisowska jest odwróconą Polską, wywiniętą na nice. Polacy nie mogą bać się, że uderzy w nich kobra.

Crnb43SWcAUM0Ix

rydzyk

O. Tadeusz Rydzyk może w tym rządzie liczyć na swoich. Jego jest minister środowiska Jan Szyszko, który wykłada w rydzykowej pożal się boże szkole.

Szyszko będzie walił po budżecie. Szyszko zawiadomił prokuraturę (Ziobro, „złoty chłopak” Rydzyka), iż Polska straciła na braku odwiertów geotermalnych przez poprzedni rząd.

Więc teraz ktoś pójdzie siedzieć na dołki, a Rydzyk dostanie rekompensatę z budżetu. Tak klechy wraz z niedokształconymi pisowcami robią nas w konia.

CqPndiHWAAA1UOp

Zwykły Polak pojechał do Smoleńska i co zastał na miejscu katastrofy? Pisowski smród i ubóstwo.

zwykłyPolak

„Zwykły człowiek”, jak sam o sobie pisze, z zamiłowania podróżnik, postanowił podczas wyjazdu do Rosji oddać hołd ofiarom katastrofy pod Smoleńskiem. Swoją relacją i gniewem po wizycie w tym miejscu podzielił się na Facebooku, ale chce pozostać  anonimowym.

Podróżnik pisze też, że wstydzi się za polski rząd. Tym razem jednak to „wstyd połączony był z ogromną złością wręcz furią na obłudę i ogromne zakłamanie partii PIS…. I dalej: „to są źli ludzie pozbawieni ludzkiej empatii a to co robią to tylko i wyłącznie dla partyjnych partykularnych korzyści”.

„To co tam zastałem wręcz powaliło mnie z nóg… teren katastrofy zarośnięty chaszczami płot okalający mający zabezpieczać miejsce poprzerywany powyginany sprawia wrażenie fatalne” – pisze.

Nie przebierając w słowach opisuje fatalny stan miejsca, które „ożywa” jedynie przy okazji kolejnych rocznic tragedii. „Kamień upamiętniający śmierć Polaków zafajdany farbą i zwykłym gównem po całym terenie walają się śmieci wygląda to ohydnie bluźnierczo wręcz okropnie. Porównując to z miesięcznicami pisowskimi całym tym ubolewaniem uświęceniem odpustową fetą przemówieniami i populistycznym zakłamanym zachowaniem aż boli i to bardzo …”

CqMpbUAWcAA0RqM

Platforma Obywatelska składa wniosek do prokuratury na Kaczyńskiego. Dzisiaj z tego nic nie będzie, ale jakieś materiały muszą być zebrane. Nad Kaczyńskim pętla się zacieśnia. Coazr ciaśniej i ciaśniej.

czyPrezes

– Chronologia zdarzeń i fakty mogą świadczyć o tym, że doszło do próby wywierania nielegalnego wpływu, do przekroczenia uprawnień przez pana posła Jarosława Kaczyńskiego – twierdzi Krzysztof Brejza (PO), a posłowie PO składają do prokuratury wniosek w sprawie działań prezesa PiS. Wszystko w związku z próbą odwołania prezesa TVP Jacka Kurskiego.

macierewicz

Waldemar Mystkowski pisze o ekspertkach Macierewicza zatrudnionych w MON.

macierewiczIjego

Macierewicz ma na zbyciu milion złotych rocznie na doradzanie. Nie wie, co zrobić z pieniędzmi, więc sporo jest takich osób u niego zatrudnionych, iż nie wiadomo, jakie mają kompetencje. Portal OKO.press koniecznie chciał się czegoś dowiedzieć o czterech kobietach, z usług których korzysta Macierewicz i resort. Jakie to żołnierki bądź ekspertki od obrony, militariów? – wszak chodzi o nasze bezpieczeństwo narodowe. Z resortu nie mógł się dowiedzieć, niechętni tam są, aby tajemnice wewnętrzne wypływały do ciekawskich dziennikarzy.

U Macierewicza można dorobić z doskoku jako ekspert na umowę zlecenie. 28-latka jest instruktorem nurkowania, przez 6 miesięcy dostała 34 tys. zł. Czyżby doradzała marynarce wojennej albo doradzała w kwestii łodzi podwodnych? Ekspertka od bulgotu. Albo 26-latka, która zarobiła 30 tys. zł w ciągu 5 miesięcy, wydaje opinię „w zakresie sytuacji kadrowej MON”, a to dlatego, iż pracowała i pracuje w biurze poselskim Małgorzaty Gosiewskiej.

U Macierewicza jest fajnie. Medale na zbyciu są, wypinasz pierś i pański minister obwiesza cię, jak Anitę Włodarczyk. Jesteś na bezrobociu – Macierewicz bierze cię na doradcę albo na eksperta. W ministerstwie obrony może zawisnąć motto: „Każdy jest Biniendą swojego losu, byle trafił na Macierewicza”. Przy takich ekspertkach nikt nam nie podskoczy.

CqPbOjlW8AATUYg

Nad Polską zamienianą przez Kaczyńskiego w mix bajzlu z cyrkiem z zadupia – piękna pogoda dla poprawy nastroju. Śmierdzi PiS-em, ale ciepło.

dzień

PiS chce złamać prezesa Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzeja Rzeplińskiego.

radio tok fm

Jest śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego. Chodzi o niedopuszczanie do orzekania trzech sędziów wybranych przez obecny Sejm. Śledztwo wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Sprawę do Katowic skierowała Prokuratura Krajowa. Zawiadomienie złożył jeden z sędziów TK –  Mariusz Muszyński.

CqKPG2xWgAAFGA6

Muszyński to prawnik podejrzanej konduity, bo tylko tacy mogą popierać PiS. PiS będzie bezwględny. Jak daleko się posuną?

Czy dojdzie do procesu pokazowego?

Prof. Rzepliński odpowiada, jak na wybitnego prawnika przystało. Opublikował komunikat o wszczęciu przez prokuraturę śledztwa w sprawie niedopuszczenie do orzekania 3 wybranych przez Sejm sędziów:

rzeplińskiSprawa

1. Sprawa jest świadomie fałszywie przedstawiana jako konflikt sędziego i Prezesa Trybunału, który go nie chce dopuścić rzekom odo orzekania.

2. Chodzi zaś o treść orzeczeń Trybunału, jako niezależnego organu władzy sądowniczej. Prezes Trybunału jest zobowiązany wykonywać orzeczenia Trybunału. Prokuratura nie jest kompetentna do kontroli orzeczeń Trybunału, ani sposobu ich wykonywana przez Prezesa Trybunału.

3. Podstawy prawne legalnego wyboru 3 sędziów październikowych zostały określone w wyroku K 34/15.

4. O prawidłowości wyboru sędziów październikowych wypowiedział się Trybunał w uzasadnieniu postanowienia U 8/15.

5. O niezgodności z Konstytucją art. 90 ustawy z 22.07.2016 r. orzekł Trybunał w wyroku K 39/16.

Posłanka Nowoczesnej Magdalena Rosa o śledztwie przeciw Rzeplińskiemu.

rosa

„Widzimy w jasny sposób, że skończyły się ŚDM, że papież Franciszek wyjechał z Polski, w związku z czym zakończył się etap miłosierdzia i dobroci dla opozycji i dla osób, które sprzeciwiają się jedynowładztwu prezesa Kaczyńskiego. Prezes Rzepliński będzie musiał odpowiadać przed prokuraturą za swoje postępowania, działania, za działalność stania na straży państwa prawa, TK, sprzeciwienia się prezesowi Kaczyńskiemu”.

Platforma Obywatelska uważa to za standardy azjatyckie. Marcin Kierwiński na briefingu w Sejmie:

kierwiński

„Po raz kolejny autorytet pana Rzeplińskiego jest celem ataków funkcjonariuszy PiS. Prokuratura kierowana przez Zbigniewa Ziobrę chce wymusić to, co nie udało się osiągnąć PiS-owi ustawami. To standardy rodem z państw azjatyckich, w których rządzą dyktatury wojskowe. Nigdy nie myślałem, że dojdziemy do tego, żeby prokuratura działająca na zlecenie prokuratora generalnego będzie atakowała, starała się podważyć i zastraszyć prezesa TK, sądu konstytucyjnego. To standardy nieakceptowalne”.

hipokryzja

Piotr Kulczyna pisze, iż Jarosław Kaczyński ze swoją gawiedzią smoleńską dostaje paranoi, domagając się pomników, ale nie zadba o miejsce tragedii pod Smoleńskiem.

CqKn6UzXEAExer_

Waldemar Mystkowski uważa, że Kazimierz Kutz miał rację. W stosunku do prof. Rzeplińskiego uruchomiony został aparat przemocy.

przepowiednia

Sprawdza się przepowiednia Kazimierza Kutza, iż prof. Andrzeja Rzeplińskiego czeka pokazowy proces. Wszczęte zostało śledztwo przeciw prezesowi Trybunału Konstytucyjnego z powiadomienia pisowskiego sędziego Mariusza Muszyńskiego, wybranego nielegalnie przez obecny Sejm i zaprzysiężonego nocą przez uległego prezesowi PiS, prezydenta Andrzeja Dudę.

Nie wróży to niczego dobrego prawu, nie wróży to niczego dobrego dla Polski. Wchodzimy w najgorszy etap, który przerabialiśmy w IV RP lat 2005-2007. Obsada jest ta sama, prokuratorzy ci sami, jak ów Kunert. Horror. To w tej prokuraturze prowadzono śledztwa przeciw Barbarze Blidzie, przeciw Dochnalowi, Kwaśniewskim i lekarzom, gdy Ziobro wszedł w ostry konflikt z nimi. Nie muszę nikogo przekonywać, jakich rozmiarów politykiem i prawnikiem jest Zbigniew Ziobro. Tacy ludzie kierują się tylko kompleksami, a mając przy tym wielką władzę, prędzej czy później doprowadzają do sytuacji, jak z Barbarą Blidą.

To nie są strachy na Lachy, strachy na prof. Rzeplińskiego, to jest straszenie instytucji demokratycznych, to jest straszenie Polaków, którzy ujmują się za Konstytucją, za prawem i sprawiedliwością ludzką. To jest „wystraszanie” z Polski standardów demokratycznych i zachodnich, o które dopominają się Komisja Wenecka, Komisja Europejska, Parlament Europejski, a ostatnio prezydent USA Barack Obama.

IV RP przetrwała i teraz wyłazi spod kamienia na światło dzienne. Dla Polski może to skończyć się tylko źle. Prokuratorskie Katowice to odpowiednik „dobrej zmiany” w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Ten sam tętent i rżenie. I taki jest PiS na każdym dostępnym polu. Nie znasz się na koniach, zapisuj się do PiS, z woźnicy zrobią prezesa stadniny. I tak dalej, i tak dalej…

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski pisze do opozycji.

jkarnowski

List Otwarty Sopot 17.VIII.2016 r. Pan Mateusz Kijowski, Pan Władysław Kosiniak- Kamysz, Pan Ryszard Petru, Pan Grzegorz Schetyna, Pan Zygmunt Frankiewicz – Związek Miast Polski (alfabetycznie).

Szanowni Państwo! Na naszych oczach odbywa się w Polsce zamach na demokratyczne państwo. Obserwujemy naruszanie filarów naszej demokracji, tworzenie struktury państwa totalitarnego, gdzie wszystko jest podporządkowane decyzjom partyjnym. Następuje olbrzymi podział naszego społeczeństwa, w administracji oraz firmach państwowych panuje nepotyzm i kolesiostwo, brak jest jakiejkolwiek przestrzeni do dialogu społecznego i politycznego. Rządzący próbują także zmieniać naszą historię w celu zawłaszczenia ogólnonarodowych wartości. Nowe władze chcą niepodzielnie rządzić we wszystkich obszarach i na wszystkich szczeblach. Realizują plan zamachu na demokratycznie wybrane samorządy, m.in. poprzez próbę przejęcia i sterowania Regionalnymi Izbami Obrachunkowymi. Jednak jednym z najbardziej rażących przykładów działań rządzących jest bezwzględne niszczenie przeciwników politycznych z wykorzystaniem służb specjalnych, prokuratury i zależnych mediów.

Szanowni Państwo ! Zwracam się do Was jako do uznanych autorytetów i liderów opozycji, z prośbą, a zarazem zadaniem ratowania naszego kraju i zdecydowanej obrony tych, którzy stali się ofiarami pomówień i oszczerstw. Dzięki przyjętym niekonstytucyjnym ustawom o prokuraturze, pozbawieniu obywatelskiego nadzoru nad służbami i upolitycznieniu mediów publicznych – PiS dowolnie wykorzystuje te instytucje do niszczenia swoich przeciwników politycznych. Wystarczy wskazać chociażby przykłady Pana Prezydenta Lecha Wałęsy, Pana Ministra Tomasza Arabskiego, Pana Ministra Andrzeja Biernata, Pana Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza czy Pani Minister Teresy Kamińskiej. Wobec tych wszystkich znanych polityków został zastosowany jeden schemat: działanie prokuratury na polityczne polecenie Zbigniewa Ziobry, atak służb specjalnych z jednoczesną tzw. ustawką medialną. Niestety, to wszystko odbywa się to przy bierności ze strony opozycji.

Szanowni Państwo ! Z bardzo dużym niepokojem obserwuję te działania. Tym bardziej, że taki sam schemat osiem lat temu został zastosowany wobec mnie: prowokacja, pomówienia, próba aresztu, lincz medialny. Udało mi się obronić i udowodnić swoją niewinność głównie dzięki zaufaniu mieszkańców oraz pomocy wielu przyjaciół, a niestety przy bierności wielu ówczesnych liderów politycznych, którzy uwierzyli, że ”coś na niego mają”. Wielu innym się jednak nie udało: złamano im życie i karierę. Wielu lekarzom, przedsiębiorcom, sędziom czy politykom. Były też przypadki dramatyczne, jak śp minister Barbary Blidy czy śp ministra Wacława Niewiarowskiego. Apeluję do Państwa o obronę wszelkimi metodami ludzi, których obecna władza pomawia, którym odmawia uczciwych procedur karnych i próbuje ich skazać zaocznie na niebyt publiczny. Historia dobitnie nam pokazuje, że tak wyglądały początki wielu dyktatur: eliminowanie niewygodnej opozycji, podporządkowanie sobie sądów i aparatu represji. Tak było w Polsce w latach 1946/47, w czasie budowy dyktatury monopartyjnej. Zapowiedzi rządzących jednoznacznie wskazują, że represje będą kontynuowane także wobec innych polityków opozycji. Dlatego konieczna jest obrona każdej osoby pomawianej i oskarżanej na polityczne zamówienie. Jeszcze raz wzywam do działania w obronie wywalczonej i wypracowanej przez nas wszystkich demokracji, w obronie każdego obywatela niszczonego przez upartyjniony aparat represji. Za chwilę może być już za późno!

Jacek Karnowski Prezydent Sopotu.

Na jedynce „Rzeczpospolita” uderza w PiS: rząd zadłuża nasz kraj najszybciej ze wszystkich ekip. O 60 mld przez pół roku.

CqKupXVWYAA2WkQ

kaczyńskiNa

Jarosław Kaczyński poleciał do Budapesztu, aby pogadać „se” z podobnym sobie ofermą o tym, jak zamierzają wyprowadzać swoje kraje z cywilizacji zachodniej.

Jeden baran z drugim baranem zrobili ze swojego narodu kierdel baranów. Nasz geniusz taboretowy nawet nie potrafi sklecić myśli na poziomie ciut wyżej niż przeciętnym.

Polacy to faktycznie ciemny lud, aby dać się nabrać takiemu niedojdzie.

z20523404Q,Tablic-upamietniajace-ofiary-katastrofy-smolenskie

Dobra wiadomość jest taka, że stołeczny konserwator zabytków ma podpisać decyzję ws. tablic na Krakowskim Przedmieściu i przed ratuszem. Tablice, upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej mają zostać usunięte.

Nie może być tak, że oferma, która zabiła się pod Smoleńskiem, a przy okazji zabiła 95 innych ludzi, obesra swoją ofermowatością cały kraj.

Czy Polska jest krajem ofermów, bo jeden Kaczyński „poległ” pod Smoleńskiem, a żyjący Jarosław dzień w dzień „legnie” pod Rozumem?

Czy takiej zarazy chcemy? Lecz PiS nie poddaje się i rusza ze zbiórką na dwa pomniki tzw. smoleńskie, chodzi przecież o Lecha Kaczyńskiego.

rusza

– O 8:00 (10.08.2016) przed kościołem, w okolicach Pałacu Prezydenckiego rozpoczyna się zbiórka publiczna pieniędzy na pomniki prezydenta Kaczyńskiego oraz ofiar tragedii smoleńskiej – poinformowali na konferencji parlamentarzyści PiS.

Cpawc1kWIAAygGO

Co się dzieje z Grzegorzem Schetyną. Oddaje za friko pole PiS-owi. Bo głupotą jest w dzisiejszej sytuacji bredzić o „kotwicy konserwatywnej”. W Polsce nie mamy do czynienia z konserwatyzmem, bo ciemny lud nie wie, z czym to się je – komuna w umysłach ma się w najlepsze – lecz to jest skamielina. Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o liderze Platformy:

sina

Tak czy siak, wychodzi na to, że ma kiepską głową, nawet w tym aspekcie niepolską, bo to Kaczyński ma łeb i Schetyna nie przepije go w bajdurzeniu. Mateusz Kijowski też jest zafrasowany, na jakim to horyzoncie ukazał się Schetyna:  – Chyba nie do końca rozumiem Grzegorza Schetynę, ale też nie muszę. Być może i sam Schetyna nie do końca wie, o co mu chodzi. Albo im [politykom PO – przyp. mój] się uda odzyskać jakąś opozycję, albo skręcą tak, że się zakręcą, znikną. Być może Schetyna ma jakiś ukryty plan i w cudowny sposób odzyska pozycję dla siebie i swojej partii. Na razie tego nie widzę. Schetyna do tego wyiskał ze swojej głowy taką złotą myśl: – Wybory wygrywa się w Końskich, a nie w Wilanowie. Nie! To złe pozycjonowanie elektoratów, bo wyborów nie wygrywa się w Końskich, ale w Poznaniach.

Niemniej Schetyna dokonał (na razie retorycznie) niemożliwego, zadowolił jednocześnie PiS i partię Razem. Schetyna po tym wywinięciu orła pozbiera się jakoś, ale na pewno nie elektorat liberalny z Poznania. Sieroty po Platformie nie wybaczą mu takich horyzontów. To jest sina dal dla Schetyny, ale nie dla Polaków o wartościach nieortodoksyjnych, których jest dwa razy więcej niż tych z Końskich. ”Grzegorzu Dyndało, sam tego chciałeś”.

W tym niewielkim fragmencie jest cały PiS. Oto operator Sławek Wiśniewski wynegocjował swoją śmierć w filmie „Smoleńsk” Antoniego Krauze za 4 tys. zł. Mało. Tak kręcono film „Smoleńsk:) Casus operatora, który „pierwszy nagrał miejsce katastrofy i zmarł w Moskwie”.

CpcqgTfWgAAArqE

CpcqYdfWIAA5Sg_

PiS zajmie się niesprawnymi fujarami mężczyzn. Może najpierw zajęliby się fajfusem prezesa.

CpeoxbRXYAAWfV6

PiS chce Trybunał Konstytucyjny zamorzyć głodem. Jest propozycja. Cała opozycja powinna zagrozić: po przegranych wyborach żaden poseł PIS nie dostanie kasy z sejmu, niech idzie do sądu.

Cpeg4x9WYAAQjr5

Tak nas robią w bambuko. Partia katastrofy i polityka wielkości taboretu z dziurką.

Więcej >>>

toNie

Cyrk z Jackiem Kurskim – esencja PiS. W jakiej pogardzie ma ta partia Polaków. Rada Mediów Narowych odwołała Kurskiego z szefa TVP, ale Czabański (Krzysztof) z Lichocką (Joanna) pojechali do prezesa Kaczyńskiego na Nowogrodzką i – Kurski nie został odwołany. Dalej szmaci telewizję, która kiedyś była publiczna.

Co6YrXUXEAE4qw2

A Kaczyński w autobiografii pisze o swoim kabotyństwie, jak nie został internowany:

Co1wPG6XYAAQdsf

„Przedtem pytał, czy chcę być internowany. Uczciwie mówiąc, chciałem i skądinąd byłem pewny, że zostanę, ale z drugiej strony słyszałem o kabotynach, którzy zgłaszali się, aby ich internować. Odrzekłem więc, że nie chcę. On zapytał: czy mogę napisać mu odmowę? Tak postąpił Jan Olszewski, prawdziwy mistrz w rozgrywkach z esbecją, więc ja też się zgodziłem. Po latach z liter mojej odmowy skonstruowano „lojalkę”, opublikowaną w „Nie” w 1993 roku. Ale w końcu prawda wyszła na jaw. Tego samego dnia wieczorem, ku mojemu zaskoczeniu, zostałem wypuszczony. Zamierzałem nadal działać, choć wiedziałem, że grozi mi za to coś gorszego od internowania – więzienie. Pierwszy wyrok, o jakim się dowiedziałem, trzy i pół roku dla Krzysztofa Dowgiałły, kolegi Leszka, specjalnie mnie jednak nie przestraszył.”

Andrzej Duda miał przedstawić ustawę dla frankowiczów. Przedstawił więc jego minister Maciej Łopińśki że będzie przedstawiona za rok.

Jacek Rostowski nazywa to jawnym oszustwem.

andrzej Duda

A Waldemar Mystkowski francą. Czyli syfem – pisowskim.

franca

Dialektyka pisowska z modyfikacjami występuje w propozycji rozwiązania dotyczącego pomocy frankowiczom. Prezydencki minister Maciej Łopiński zakomunikował, że Andrzej Duda dzisiaj nie wywiąże się z ustawowej obiecanki dla frankowiczów, choć miał wywiązać się w poprzednim roku. Przewalutowania nie będzie, kwestia ustawowego przewalutowania kredytów ma być ponownie rozważona za rok.
A zmodyfikowana pisowska dialektyka przez Dudę polega na tym, aby „skłonić banki do dobrowolnej restrukturyzacji części kredytów walutowych”.

Powyższe przekłada się na język zrozumiały dla wszystkich, iż Duda liczy, że banki „zmuszą się dobrowolnie”. Dialektyka w tym wypadku jest zmodyfikowana jako oksymoron. I tak jest na każdym polu pisowskiego rządzenia. Niechrześcijańskie chrześcijaństwo Szydło, zmuszenie do dobrowolności Dudy.

PiS liczy, że wyborcy zapomną, a może liczy na to, że np. do jesieni 2017 pisowcy nie będą rządzić i im się upiecze. Ta ostatnia perspektywa jakoś by ich tłumaczyła, ale czy dzisiejsza opozycja zrezygnuje wówczas z Trybunału Stanu? Kiedyś wiadomą chorobę w Rosji nazywano „polskaja boleźń”, a w Polsce „francuska choroba”, francowatość. I ta choroba polityczna znów szaleje.

Zbigniew Ziobro zwolnił przestępców, a to dlatego, że to swoi.

Co4i2rTWIAAGhMh

Znamy termin premiery „Smoleńska” Antoniego Krauzego – 9 września. Zamach był. Wybuchy widać w trailerze. Będzie łomotanie ciemnemu ludowi w łepetyny: „Wina Tuska”.

PiS-owi wisi Polską. Ale wisi tak, jak po chorobie wenerycznej. Zarażona, zohydzona.

Co1zyUOWcAAQEHh

 

Wiersz wybitnej poetki, nieżyjącej, powstanki Anny Świrszczyńskiej. Wielka poezja po prostu wnika, a nie zakłamuje.

Co4UCulXgAABWG7