Posts Tagged ‘Smolleńsk’

cr5vys6viaahrql

Prof. historii Jerzy Kochanowski został pobuty w tramwaju bo rozmawiał po niemieku z kolegą profesorem z Jeny.

Czy już „patrioci Kaczyńskiego” biją? Tak.

profesor

O sprawie napisała na Facebooku jedna ze studentek Jerzego Kochanowskiego. „Wczoraj w tramwaju nr. 22, który spokojnie dowozi mnie co dzień do pracy pobito mojego promotora profesora Jerzego Kochanowskiego. Pobito go bo wraz ze swoim znajomym profesorem uniwersytetu w Jenie rozmawiał po niemiecku. Nie spodobało się to jadącemu z nimi pasażerowi. W odpowiedzi na pytanie „Dlaczego mam nie mówić po niemiecku?” wstał i pobił” – zrelacjonowała całe wydarzenie.

Pobicie potwierdza profesor Kochanowski. – Niestety to prawda. Sprawa skończy się na policji, wybieram się właśnie na komisariat, wczoraj cały wieczór spędziłem w szpitalu – powiedział w rozmowie z „Newsweekiem”. – Nie był to żaden ONR-owiec, ale raczej „zdrowa reakcja” podpitego proletariatu. Wie pan, słyszy niemiecki, uderza, sprawa kończy się szyciem głowy – relacjonuje szczegóły ataku. Jego zdaniem atak nie miał podłoża ideologicznego, choć przyznaje, że to jeszcze gorzej. W dodatku – jak opowiada – na zdarzenie nie zareagował motorniczy tramwaju.

daniel-passent

Jakiś inny ksenofobiczny cham może na nas napaść, ponieważ nie podoba mu się jak rozmawiamy, jak wyglądamy, jaki mamy kolor skóry, co mówiliśmy w telewizji, jak się ubieramy. Ryba psuje się od głowy. Kiedy najważniejszy polityk mówi, że uchodźcy roznoszą zarazki, kiedy oficjalna polityka zwrócona jest przeciwko integracji i cały czas akcentuje to, co osobne, a nie to, co wspólne, powstaje atmosfera sprzyjająca aktom wrogości wobec obcych, wobec innych. Co innego słyszeć ogólnie o ksenofobii, a co innego kiedy znamy ofiarę przestępcy, znamy jego książki, znamy ulicę, którą jechał tramwaj, kiedy wszystko dzieje się obok cmentarzy, na których spoczywają nasi bliscy, w tym nasi przyjaciele z „Polityki” – Mieczysław Rakowski, Jacek Mojkowski, Andrzej Krzysztof Wróblewski i inni.

Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej to worek szmalu bez dna. Złodzieje wynoszą gotówkę dzień w dzień.

To tylko próbka szmalu, którą udało się dziennikarzom ustalić.

pieniadze

Dziennikarze Radia Zet uzyskali w SR Warszawa- Śródmieście informację, że w tym roku wpłynęło do niego 55 spraw, w których rodziny ofiar katastrofy wzywają MON do ugody.

W sprawach, z których aktami zapoznali się dziennikarze OKO.press, o zadośćuczynienia lub odszkodowania ubiegają się:

  • Magdalena Merta – wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie – o 2 mln zł
  • Michał Kowalewski – wnuk Czesława Cywińskiego, prezesa Światowego Związku Żołnierzy AK – o 1,25 mln zł
  • Tomasz Komornicki – syn gen. Stanisława Komornickiego, byłego żołnierza AK – o 1 mln zł
  • Zuzanna Kurtyka – wdowa po szefie IPN Januszu Kurtyce – o 1 mln zł (na razie chce wypłaty 500 tys. zł)
  • Krzysztof Kurtyka – syn Janusza Kurtyki – 0 450 tys. zł
  • Paweł Kurtyka – syn Janusza Kurtyki – o 350 tys. zł
  • Anna, Paweł i Maciej Maciejczyk – rodzice i brat stewardesy Barbary Maciejczyk – łącznie o 2 mln zł
  • Katarzyna Mikke – córka  Stanisława Mikke, adwokata, wiceprzewodniczącego Rady Pamięci Walk i Męczeństwa – o 500 tys. zł
  • Joanna Cieślikowska – córka Andrzeja Przewoźnika, sekretarza Rady Pamięci Walk i Męczeństwa – o 500 tys. zł
  • Jan Lubiński – syn Wojciecha Lubińskiego, lekarza prezydenta L. Kaczyńskiego – o 250 tys. zł
  • Jolanta Bigoszewska – córka Zbigniewa Dębskiego, uczestnika Powstania Warszawskiego – o 250 tys. zł
  • Małgorzata Biernacka-Posadzka – siostra Izabeli Tomaszewskiej, byłej dyrektor zespołu protokolarnego w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego – o 250 tys. zł

Sprawy o rekompensaty toczą się także w innych sądach, m.in. Sądzie Okręgowym w Warszawie

  • Joanna Racewicz, wdowa po oficerze BOR Pawle Janeczku, złożyła pozew o zadośćuczynienie i odszkodowanie dla siebie i syna – łącznie 900 tys. zł

Łącznie, w sprawach do których dotarliśmy, bliscy ofiar katastrofy domagają się więc wypłaty 10,7 mln zł.

23.04.2010 WARSZAWA , PRZYLOT OSTATNICH 21 TRUMIEN Z CIALAMI OFIAR KATASTROFY POD SMOLENSKIEM NA WOJSKOWE LOTNISKO OKECIE . FOT. WOJCIECH OLKUSNIK / AGENCJA GAZETA
23 kwietnia 2010 r. Przylot trumien z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej Fot. Wojciech Olkuśnik/ Agencja Gazeta

Znaleźliśmy także kilka spraw, w których zawarto już porozumienia. Pieniądze otrzymali:

  • Włodzimierz i Bartosz Fetlińscy – mąż i brat senator PiS Janiny Fetlińskiej – po200 tys. zł(chcieli po 750 tys. zł)
  • Jerzy Mamontowicz – brat Bożeny Mamontowicz-Łojek, byłej przewodniczącej Federacji Rodzin Katyńskich – 150 tys. zł (występował o 500 tys. zł)
  • Beata Lubińska – żona Wojciecha Lubińskiego – 180 tys. zł

Łącznie w sprawach do których dotarliśmy, rodziny dostały więc 730 tys. zł.

Po naszej publikacji „Newsweek” podał, że od grudnia 2015 r.  MON zawarł z bliskimi ofiar 15 ugód opiewających łącznie na kwotę 2,5 mln złotych (wyliczenie nie obejmowało jeszcze ugód z Bartoszem i Włodzimierzem Fetlińskimi, które zostały zawarte 8 września br.).

Roszczenia zgłaszają jednak kolejne rodziny. Nie wiadomo, ile ich będzie ostatecznie. W 2013 r., gdy bliscy ofiar po raz pierwszy wzywali MON do ugody, do warszawskich sądów wpłynęło łącznie 120 spraw. Resort nie chciał jednak wówczas zawierać porozumień – zostawiając rozstrzygnięcie spraw sądom. A sądy uznały roszczenia w 13 sprawach – i to też w ograniczonym zakresie.

Tuż po katastrofie rodziny ofiar otrzymały już wsparcie finansowe w wielu formach:

  • po 250 tys. zł zadośćuczynienia otrzymało 27o małżonków, dzieci i rodziców ofiar
  • po 40 tys. zł jednorazowego wsparcia od rządu dostała każda z rodzin ofiar (łącznie 3,8 mln zł)
  • po 2 tys. zł renty miesięcznie przyznał premier 73 osieroconym dzieciom(trojgu niepełnosprawnym dożywotnio, pozostałym do ukończenia 25 roku życia)
  • po 2–3 tys. zł dożywotniej renty przyznano 11 niepracującym współmałżonkom ofiar
  • po 4 tys. zł renty miesięcznie przyznano 4 żonom, które zostały same więcej niż dwójką dzieci
  • po 800 zł – 2 tys. zł renty miesięcznie przyznano 3 rodzicom ofiar
  • po 6,4 tys. zł zasiłku pogrzebowego (maksymalna kwota) otrzymały wszystkie rodziny, mimo że pogrzeby odbyły się na koszt państwa
  • po 5 tys. zł zapomogi z kasy Sejmu dostały rodziny posłów, którzy zginęli w Smoleńsku

Wiele osób dostało odszkodowania z polis instytucji, w których pracowali ich bliscy.

  • Najwyższe odszkodowanie dostała za śmierć rodziców Marta Kaczyńska – łącznie 3 mln zł z polisy Kancelarii Prezydenta.
  • Rodziny posłów, którzy zginęli w Smoleńsku – otrzymały po 100 tys. zł z polisy Sejmu

Ten eksperyment nie sprawdził się. Co więcej: przyniósł tylko same szkody dla Polski i Polaków.

cr6kueuwiaeav_i

25 lat budowania gospodarki i rok rozmontowywania… Coraz bardziej spadamy.

cr7s3f-xyaerrpt

Recenzja Tomasza Raczka ze „Smoleńska”.

cr72hywwaaap6-h

Rodziny tych, którzy zginęli w katastrofie samolotowej w Smoleńsku (niezależnie od tego, w którą przyczynę tej katastrofy wierzą – wypadek, czy zamach), od Barbary Nowackiej po Jarosława Kaczyńskiego, powinny czuć się głęboko zranione stopniem artystycznej nieudolności, jaką prezentuje film pt. „Smoleńsk”. Równie boleśnie powinniśmy odczuwać to my wszyscy, zainteresowani losem Polski i tym, jakie ów los znajduje odbicie w kinie.

Nie umiem sobie wytłumaczyć, dlaczego dopuszczono do premiery dzieło tak chrome, nieudane i nieprofesjonalnie wykonane. Z bólem stwierdzam, że nic tu nie wyszło: ani scenariusz Marcina Wolskiego, Macieja Pawlickiego, Tomasza Łysiaka i Antoniego Krauzego, tonący w chaosie splątanych i nienazwanych z imienia wątków; ani przestraszona nadmiarem niejasności reżyseria Antoniego Krauzego, pozostająca w stanie permanentnego zachłyśnięcia i braku tlenu; ani pośpieszne, niedopracowane aktorstwo, chwilami przypominające scenki znane z telewizyjnego Magazynu Kryminalnego 997, w którym amatorzy odtwarzali przebieg krwawych zbrodni; ani praca kamery; ani niechlujna dokumentacja przebiegu całej historii. „Smoleńsk” nie jest filmem o tragicznym locie prezydenckiego samolotu na uroczystości w Katyniu. Nie jest też hołdem dla ofiar. Nie jest opowieścią o tych, którzy zmagają się z gwałtownym odejściem najbliższych, ani docu-dramą, opowiadającą nam minuta po minucie, co się wtedy wydarzyło.

Oglądałem film w piątek, pierwszego dnia, gdy pojawił się w kinach. Kupowałem bilet przez internet i nie dowierzałem, gdy na planie widowni widziałem same niezajęte miejsca. Ostatecznie na sali warszawskiego kina byłem wraz z pięcioma innymi widzami. Nikt z nas głośno nie reagował. Nikt się wzruszył, ani nikt się nie śmiał. W smutnym poczuciu porażki, milcząc opuszczaliśmy kino. Jeśli to prawda, że Jarosław Kaczyński próbował nie dopuścić do premiery „Smoleńska”, to go rozumiem. Na jego miejscu postąpiłbym tak samo.

Afera z Misiem Macierewicza trwa w najlepsze. Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze.

cr6x16_wyaaxq3v

Najbardziej inspirującym politykiem w PiS jest Antoni Macierewicz. Kilka lat pracował nad narracyjnymi rozwiązaniami dla katastrofy smoleńskiej, zaowocowało to obrazem filmowym „Smoleńsk” Antoniego Krauzego. Gatunek filmu też niczego sobie, bowiem  IMDb, czyli Internet Movie Database, największa w internecie baza danych na temat kinematografii należąca do Amazona, zaliczyła go do fantasy. Minister edukacji więc nie przesadza, iż zaleca „Smoleńsk” dla szkół. Acz w tym gatunku bohaterowie, jak Spider-man, zwyciężają wrogów ludzkości, a w polskiej odmianie wszyscy giną. Taki nasz mistycyzm. Macierewiczowi lepiej i szybciej niż w fantasy idzie w grotesce. W ciągu niecałego roku uwinął się z kolejnym hitem. Nad „Misiem” Stanisław Bareja długo pracował, a w zasadzie pracował cały PRL i Stanisław Tym. Warto było, bo „Miś” w każdym rankingu dostaje się do 10 najwybitniejszych filmów polskich w historii.

Czy Miś Macierewicza, tj. Bartłomiej Misiewicz też osiągnie taki sukces? Dopiero się przekonamy, bo scenariusz jest szlifowany. Misiewicz został szefem gabinetu politycznego Macierewicza, choć nie miał ku temu wykształcenia, bo jest po liceum ogólnokształcącym. Wszedł do rady nadzorczej ogromnego koncernu Polskiej Grupy Zbrojnej wbrew ustawie z 1996 roku, w której precyzyjnie napisano, iż członkowie rady nadzorczej muszą mieć zdany odpowiedni egzamin państwowy. Misiu, tj. Misiewicz, nie mógł przystąpić do egzaminu, bo nie miał ku temu odpowiedniego wykształcenia wyższego, o którym mówi rozporządzenie rządu z 2004 roku. Nawet to Macierewicz starał się pominąć i w statucie Polskiej Grupy Zbrojnej 31 sierpnia usunięto zapis o uprawnieniach członków rady nadzorczej, których nie spełniał Misiewicz. To, że nie ma zapisu w statucie, nie znaczy, że prawo zostało zmienione, bo to byłoby jego złamaniem, znaczy się bezprawiem, skądinąd coraz powszechniej obowiązującym w Polsce.

cr3f2nqwgaailhv

Jakie będą dalsze losy Misia Macierewicza, trudno przewidzieć, ale minister obrony broni go jak Ordon reduty. Na miejscu Antoniego Krauzego nie czekałbym, aż kwestia sama się rozwiąże, lecz przystąpiłbym wraz z Marcinem Wolskim do pisania scenariusza filmu „Nowy Miś” bądź sequela „Miś 2? Misiewicz mógłby zagrać samego siebie, bo nie liczyłbym na wcielenie 25-letniego Stanisława Tyma, gdyż trzeba byłoby posłać go na podtuczanie do jakiegoś fast foodu. A tego budżet filmu mógłby nie wytrzymać.

Nie przejmowałbym się tym, że Platforma Obywatelska składa wniosek w sprawie afery Misiewicza. A co oni mogą? Wszak Zbigniew Ziobro nie należy do ich paki, program Koryto+ ma copyright by PiS. A mówią, że PiS jest przaśne, z polskiego skansenu. Osiągnięcia tej władzy można czytać poprzez takie inspiracje.

kuznia

Z sieci takie coś…

cr72hs4weaao9vv