Posts Tagged ‘spis narodowościowy’

BRAWO WOLNY KONSTANCIN. NIEWAŻNIE, ŻE ZABRAKŁO 100 GŁOSÓW, ABY UZNAĆ OFICJALNIE WYNIKI. WAŻNE, ŻE WIEMY CO WYBRALIŚCIE. I ŻE PiS TEŻ TO WIE.

MON zbiera dane o obcokrajowcach w Polsce. „W związku z zagrożeniem terrorystycznym”

Wojewoda zachodniopomorski na polecenie Ministerstwa Obrony Narodowej zbiera informacje o osobach innej narodowości, w tym z polskim obywatelstwem. Jak tłumaczy MON, ma to zapewnić bezpieczeństwo obywatelom.

Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast w województwie zachodniopomorskim muszą przekazać wojewodzie dane o mieszkających na ich terenach osobach innej narodowości, także tych, którzy mają polskie obywatelstwo – informują „Fakty” TVN.

Wojewoda zachodniopomorski otrzymał takie polecenie z ministerstwa obrony narodowej. – Czymś naturalnym jest, że państwo powinno posiadać informacje na temat cudzoziemców przebywających na terenie Rzeczpospolitej. Czymś naturalnym jest, że biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację w Unii Europejskiej, sytuację związaną również z zagrożeniem terrorystycznym, takie dane muszą być dostępne dla urzędów wojewódzkich i administracji państwowej – mówił dziś w „Jeden na jeden” w TVN24 wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk.

MON o poprawności politycznej 

– Nie możemy zapominać o tym, że sprawcy zamachów w ostatnich latach, były to osoby, które przyjechały tutaj w ramach nielegalnej migracji albo te, które w kolejnym pokoleniu w Europie mieszkały. Niemówienie o tym jest złą poprawnością polityczną. Państwo musi zbierać pewne informacje, po to, żeby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom – dodaje minister.

Opozycja jest jednak innego zdania. „Sprawdzanie w ten sposób obywateli polskich to skandal” – skomentował na Twitterze były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Były szef MON podkreślił również, że spisy powszechne, na które powołuje się resort, są anonimowe.

Posłowie PiS tłumnie stawili się w Strachocinie. TRUDNO UWIERZYĆ, ŻE TO SIĘ DZIEJE W 21 WIEKU, W EUROPIE, W POLSCE

„Parodia polskiego mesjanizmu” – były polityk PiS o antyunijnej grze rządu Szydło

Wg Pawła Kowala, za emocjonalnym wystąpieniem Beaty Szydło w Sejmie stoi wyłącznie polityka wewnętrzna. Zdaniem b. wiceszefa MSZ, premier wyzywała, by „Europa wstała z kolan”, bo PiS chce zniechęcić Polaków do UE.

Paweł Kowal przyznał w TOK FM, że głośne wystąpienie Beaty Szydło było dla niego „parodią polskiego mesjanizmu”.

Szefowa rządu w środę grzmiała w sejmowej mównicy, by Europa powstała z kolan, obudziła się z letargu. Bo inaczej, „będzie opłakiwać swoje dzieci”.

Według Kowala, przemówienie Beaty Szydło nie zrobiło w Europie wielkiego wrażeniami na nikim, spoza kręgu zdeklarowanych eurosceptyków. I nie było dedykowane Europie, tylko Polsce.

Niebezpieczna gra

Jak tłumaczył były wiceminister spraw zagranicznych w „Poranku Radia TOK FM”, rząd PiS zdecydował się na podgrzanie emocji wokół sprawy uchodźców wyłącznie do celów polityki wewnętrznych.

– Moim zdaniem, chodzi o to, by schłodzić proeuropejskie nastroje. Bo jak słychać z kręgów liderów prawicowych, cały problem z nawigowaniem polityką wewnętrzną polega na tym, że Polacy nadmiernie są za Unią Europejską. I jeśli Polacy byliby mniej prounijny, to byłoby trochę lepiej dla rządu.

Kowal nie pochwala rządowej taktyki. – To gra niebezpieczna, bo to kwestia bezpieczeństwa.  Ta taktyka nie bezie skuteczna, bo Polacy są bardzo „za” Unią Europejską, nie dadzą sobie tego odebrać – uważa były wiceszef MSZ Paweł Kowal.

Poziom buty świadczy o tym, że się niczego nie obawiają. Są przyłapywani na kłamstwie, a ich wyborcy klaszczą…

Waldemar Mystkowski pisze o Macierewiczu, Karczewskim i Dudzie.

O trzech takich, którym ukradziono rozum

W PIS panuje norma, iż narusza się prawo i kompetencje. Zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Gdyby tak się działo za poprzedników, szum byłby taki, iż kilka głów ministerialnych musiałoby zostać zdekapitowanych, aby spełnił się rytuał prawa antropologicznego – kozła ofiarnego. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, niestety przyzwyczailiśmy się do chaosu, bylejactwa i zawłaszczania przez polityków PiS.

Co ma MON do spisu narodowościowego? Długo można zachodzić w głowę, ale zapewniam, że nie znajdzie się w niej żadnego uzasadnienia. No, ale nie mamy głowy Antoniego Macierewicza, który spis narodowościowy pilotażowo zlecił przeprowadzić w województwie zachodniopomorskim. Dlaczego tam? A nie np. na Śląsku? Spis narodowościowy jest przeprowadzany podczas spisu powszechnego – i jest anonimowy. Macierewicz zlecił wojewodzie w Szczecinie zrobić go imiennie.

Macierewicz szuka cudzoziemców, którzy mogliby być terrorystami. Takich nie ma w Polsce, ale PiS to partia, która będzie tak długo szukała igły w stogu siana, aż znajdzie. A następnie padnie podejrzenie jakiegoś wszechpolaka czy też ONR-owca z Obrony Terytorialnej Kraju, aby można było wrzucić cudzoziemca na dołki, a nuż któryś w areszcie wydobywczym przyzna się do myśli terrorystycznych, a jak nie – to pozostaje argument paralizatora. W tym PiS jest skuteczne. Wszak tak było z Kurdem Ameer’em Alkhawlanym, doktorantem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zaliczył 6 miesięcy aresztu, po czym został wydalony. Gdy spis narodowościowy trafi na Górny Śląsk, wielu deklarującym narodowość śląską mogą być przypisane skłonności terrorystyczne.

Macierewicz wysłał swojego zastępcę Michała Dworczyka, aby w mediach – w tym wypadku w TVN24 – bredził o prawie dotyczącym spisu narodowościowego. Dworczyk to kolejny Misiewicz, który – określenie ściągnięte z Jacka Żakowskiego – nawet nie ma kompetencji intelektualnych do prowadzenia roweru.

Za to bez ogródek marszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział, że nie podałby się do dymisji, gdyby znalazł się na miejscu wiceministra spraw wewnętrznych odpowiedzialnego za policję Jarosława Zielińskiego: – „Jest obowiązkiem ministra Zielińskiego wyjaśnienie dogłębne tej sprawy”. „Tej sprawy” – torturowania i zabicia Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu. Przez rok nie wyjaśnił, osłaniając policjantów awansami, a teraz będzie „dogłębnie” chachmęcił? Robił to do tej pory, a zdymisjonowany nie miałby wpływu na chachmęcenie. O Karczewskim  pisałem niejednokrotnie, że jest słaby umysłowo, a w tym wypadku także moralnie, zasługuje na miano przy nazwisku Chachmęt Karczewski.

W poniedziałek odezwał się Andrzej Duda. Nie każdy może wiedzieć, kto to jest, więc wyjaśniam: Adrian z „Ucha prezesa”, a także wesołek, z którym nie chcą rozmawiać zachodni politycy, za co Adrian podczas fotografowania nad ich głowami jak Jaś Fasola dowartościowuje się podniesionymi kciukami. Otóż Adrian spotkał się z wybranymi samorządowcami – oczywiście pisowskimi – i zapewnił: – „Sprzeciwiłem się planom wprowadzenia ograniczenia kadencji de facto wstecz”. Piękny język, prawda? „Kadencja wstecz” – to taka, iż ktoś zostaje wybrany w 2015 roku i pełni „kadencję” od 2014 do 2010 roku. Tak wynika z retoryki Adriana. Oczywiście, należy się domyślić, że chodzi o te niekonstytucyjne pomysły prezesa Kaczyńskiego, aby kadencje wstecz zaliczały się do kadencji wprzód.

Nasz Adrian nie zająknął się jednak, że ten pomysł „wstecz” jest bezprawny i niekonstytucyjny. Nie zająknął się, bo tyle razy złamał Konstytucję, iż znowu zareagowałby przy słowie „Konstytucja” podniesieniem kciuków. Podejrzewam, że u niego zachodzi syndrom psa Pawłowa: na głupią sytuację własną, na przyłapaniu na antyszambrowaniu, dostaje wzwodu kciuków.

Tak zaczyna tydzień PiS. Nic nowego, my jednak musimy się dziwić, zachować w sobie normalność, wrażliwość, gdy mamy do czynienia z wyżej wymienionymi osobnikami o stępiałej wrażliwości i rozumu.

A DLA KOGO PRACUJE ANTONI? JEST WIELE DOMYSŁÓW, TEORII I PODEJRZEŃ.

>>>