Posts Tagged ‘Strajk Kobiet’

IDEALNA ODPOWIEDŹ, GDYBY KIEDYŚ KTOŚ WAS ZAPYTAŁ 🙂

Opozycja parlamentarna, pozaparlamentarna i organizacje obywatelskie łączą siły. Koalicja Prodemokratyczna działająca pod patronatem Strajku Kobiet chce się skupić na obronie trzech frontów: sądownictwa, wolności słowa i mediów, a także praw kobiet. Pisze Michał Wilgocki.

Demokratyczna opozycja jednoczy się pod patronatem Strajku Kobiet. Plany: obronić sądy, media i prawa kobiet

Na spotkanie w Warszawie przyszli przedstawiciele opozycji sejmowej (PO i Nowoczesna), pozaparlamentarnej (Razem, Inicjatywa Polska, SLD, Zieloni, Inicjatywa Feministyczna). Byli też przedstawicielki Strajku Kobiet, Obywatele RP, Komitet Obrony Demokracji, Obywatele Solidarni w Akcji, Dziewuchy Dziewuchom, stowarzyszenie TAMA, Kolektyw Czarne Szmaty i Śląskie Perły.

– Podsumowaliśmy nasze dotychczasowe działania i przygotowaliśmy plan na kolejne dwa miesiące – mówi „Wyborczej” Marta Lempart. – Jeszcze przed wrześniowym posiedzeniem Sejmu chcemy zorganizować obywatelski okrągły stół i wspólnie wypracować 10 postulatów dotyczących reformy wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście, jeżeli PiS będzie próbował odrzucić weto w parlamencie, natychmiast zareagujemy odpowiednio, tak jak to robiłyśmy do tej pory, na przykład protestami. Chcemy być zawsze tam, gdzie są podejmowane decyzje – przed Sejmem, Senatem, Pałacem Prezydenckim, Trybunałem Konstytucyjnym albo na Nowogrodzkiej.

Przedstawiciele wszystkich organizacji ustalili, że w najbliższym czasie połączą siły z Akcją Demokracja, która zaplanowała spotkania, podczas których będzie tłumaczyć zagrożenia płynące z jedynej niezawetowanej przez prezydenta ustawy – o ustroju sądów powszechnych.

– Postaramy się w jak największym stopniu nagłośnić to, co grozi każdemu obywatelowi, który będzie miał po tej nowelizacji do czynienia z sądami – dodaje Marta Lempart.

Koalicja jest też przygotowana na to, że w każdej chwili PiS może zabrać się do zaostrzenia prawa aborcyjnego. Może to zrobić na dwa sposoby: jeden z nich to poparcie obywatelskiego projektu ustawy zakazującego aborcji w przypadku ciężkiego upośledzenia płodu (to dłuższa droga, bo pod tym projektem nie zostały jeszcze zebrane podpisy). Drugi sposób to rozprawa przed Trybunałem Konstytucyjnym. Wniosek w sprawie niekonstytucyjności usuwania ciąży w przypadku ciężkiej choroby płodu zgłosiła grupa posłów PiS. Koalicja Prodemokratyczna planuje protesty, jeżeli PiS spróbuje zrealizować któryś z wariantów. Włącza się także w zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem „Ratujmy kobiety” liberalizującym prawo aborcyjne.

Kolejny postulat dotyczy języka. Na spotkaniu przedstawiciele Nowoczesnej zadeklarowali, że złożą nowelizację ustawy o języku polskim, tak żeby praktyka stosowania języka wrażliwego na płeć (chodzi m.in. o żeńskie końcówki) została potwierdzona jako ustawowa norma.

– Zapraszamy też do rozmów przedstawicieli redakcji mediów komercyjnych, za które – jak zapowiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz – PiS weźmie się po wakacjach. Będziemy je namawiać do wspólnej akcji protestacyjnej. Będziemy również pilnować mediów publicznych, które nie spełniają obecnie swojej misji. Rozważamy różne metody – łącznie z wstępowaniem na drogę prawną i apelami do reklamodawców – dodaje Marta Lempart.

Koalicja zachęca również do tego, żeby cyklicznie, być może nawet raz w tygodniu, spotykać się w terenie, przed biurami parlamentarzystów PiS. Liczy, że w ten sposób dotrze do kilkunastu polityków, którzy wahają się w poparciu dla „dobrej zmiany”.

Jak miała działać? Szybciej? Sprawniej? Skuteczniej? Czy jakoś tak.. 🤔

Wojciech Maziarski na koduj24. pisze o Dudzie.

Czy czarna dziura pochłonie Andrzeja Dudę?

Prezydent postawił jeden krok ku swobodzie, ale jeszcze nie wyrwał się z pola grawitacyjnego PiS.

Podstawowe pytanie polskiej polityki brzmi dziś: co zrobi Andrzej Duda? Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek w ostatnich latach tak wiele zależało od trzeźwości umysłu jednego człowieka. I od jego psychicznej odporności na naciski i groźby.

Zgłaszając weto do dwóch ustaw sądowych, prezydent wyruszył w drogę bez powrotu. Tak podpowiada logika. W obozie politycznym kierowanym przez Jarosława Kaczyńskiego nie czeka go już żadna przyszłość polityczna. Nawet gdyby się pokajał, posypał głowę popiołem i padł na kolana, nie ma najmniejszych szans, by PiS ponownie wystawił jego kandydaturę w kolejnych wyborach prezydenckich. Prezes ani nie zapomni, ani nigdy nie wybaczy mu zdrady, jakiej się dopuścił blokując PiS-owską szarżę na Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa, a w konsekwencji utrudniając realizację także innych zamierzeń rządzących. Dopóki PiS nie ma kontroli nad wymiarem sprawiedliwości, nie bardzo może przejąć prywatne media, których właściciele z pewnością będą się odwoływać od bezprawnych decyzji do sądów.

Kaczyński, gdyby mógł, pewnie poszedłby dziś przed Pałac Prezydencki, by pokazać tej „zdradzieckiej mordzie i kanalii”, co o niej myśli (swoją drogą, z niecierpliwością czekam na kolejną miesięcznicę smoleńską, ogromnie jestem ciekaw, co też pan prezes powie przed siedzibą prezydenta). Jednak nie bardzo może sobie na to pozwolić. Konstytucyjne uprawnienia sprawiają, że Duda trzyma go w szachu. Dlatego politycy PiS przez zaciśnięte zęby mówią, że czekają na prezydenckie projekty ustaw sądowych. Nie podnoszą głosu ani nie szczerzą kłów, ale pod tą maską udawanego spokoju widać kipiące emocje. Gdyby mogli, wywlekliby zdrajcę z pałacu i rozszarpali go na strzępy. Logika mówi więc, że zerwanie jest nieodwracalne.

Pytanie tylko, czy Andrzej Duda ma tego pełną świadomość. Czy nie ulegnie psychicznej presji i pokusie udobruchania towarzyszy, którzy przez lata stanowili jego partyjne otoczenie. Czy zdaje sobie sprawę, że jeśli chce ocalić skórę, nie tylko nie może się cofnąć, ale nawet nie może zatrzymać się w miejscu, w którym dziś stoi. Musi wykonać kolejne kroki ku politycznej suwerenności, dalej rozluźniając więzy łączące go z dawnym środowiskiem i przełamując lody w stosunkach z opozycją. To dla niego jedyna szansa.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy prezydent to sobie uświadamia i czy gotów jest wyciągnąć z tego praktyczne konsekwencje. Wszystkie jego dotychczasowe działania i deklaracje mają charakter połowiczny. Zawetował dwie ustawy sądowe, ale już nie trzecią. Powiedział, że Sąd Najwyższy nie może podlegać prokuratorowi, ale nie powiedział, że nie może też podlegać prezydentowi. Nie przyznał, że PiS-owskie projekty ustaw były sprzeczne z Konstytucją. Zapowiedział, że przygotowując nowe projekty, będzie się konsultować ze środowiskiem prawniczym, ale od razu uprzedził, że wiele osób będzie z tych projektów niezadowolonych.

Wygląda na to, że Andrzejowi Dudzie marzy się stworzenie alternatywnego PiS-u o ludzkiej twarzy – obozu prawicowego, który reprezentując ten sam system wartości, wolny byłby od radykalizmu i bolszewickich zapędów, które ostatnio w coraz większym stopniu dominują w działaniach Jarosława Kaczyńskiego.

Sympatię do tego projektu niedwuznacznie zademonstrował Kościół. List przewodniczącego konferencji Episkopatu abp Stanisława Gądeckiego do prezydenta z podziękowaniem za weto nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości. Poparcie okazuje też część prawicowych publicystów (np. Rafał Ziemkiewicz, Paweł Lisicki czy Piotr Zaremba) oraz politycznych autorytetów (np. Jan Olszewski).

To jednak stanowczo za mało, by pomysł powołania obozu stanowiącego polityczne zaplecze Andrzeja Dudy mógł liczyć na powodzenie. Nic nie wskazuje na to, by wśród obecnych parlamentarzystów i polityków PiS znalazła się duża grupa chętnych do zmiany barw klubowych na prezydenckie. Duda może liczyć, co najwyżej, na pojedyncze transfery, a nie na wielki exodus, przypominający np. powołanie Platformy Obywatelskiej, kiedy to liderzy nowo powstającego ugrupowania wyprowadzili z Unii Wolności większość aktywów. Kilkanaście czy nawet trzydzieści szabel w Sejmie to za mało, by prezydent mógł czuć się bezpiecznie jako samodzielny podmiot polityczny.

Wiele wskazuje na to, że w Polsce na prawicy obok PiS-u nie ma miejsca na inne ugrupowanie o mniej radykalnym obliczu. W przeszłości taką partię – o nazwie Polska Jest Najważniejsza – próbował powołać Paweł Kowal i ta próba też zakończyła się klapą. PiS odgrywa na polskiej prawicy rolę czarnej dziury – te niewidoczne ciała niebieskie o gigantycznej grawitacji są swoistymi kosmicznymi odkurzaczami, wysysającymi całą materię z otaczającej ich przestrzeni. W ich polu przyciągania nie ostanie się nic.

Jeśli więc Andrzej Duda nie chce skończyć jak kometa, która na chwilę rozbłysła i zgasła, ponownie wciągnięta w lej PiS-owskiej czarnej dziury i sprasowana w jej wnętrzu, musi się wyrwać z jej pola grawitacyjnego. Jak najszybciej i jak najdalej. A to niechybnie oznacza też zbliżenie się do innych układów planetarnych w tym rejonie nieba.

Czy prezydent ma tego świadomość? I czy będzie miał dość odwagi, by ocieplić relacje z dotychczasowymi politycznymi wrogami?

Przekonamy się w najbliższych tygodniach. Zobaczymy, kogo prezydent zaprosi do prac nad projektami ustaw sądowych i jaki kształt przybiorą te dokumenty. Jeśli będą przypominać wcześniejszą wersję, którą napisali ludzie Ziobry, a główna różnica będzie polegać na tym, że nadzór nad sądami będzie sprawować prezydent, a nie prokurator generalny, oznaczać to będzie, że droga ku suwerenności Andrzeja Dudy zakończyła się po jednym połowicznym kroku.

POBUDKA 🙂

Waldemar Mystkowski pisze o Błaszczaku i Szyszce.

Błaszczak i Szyszko, ministrowie niegodni funkcji są winni kryzysów

Bezprawne działania władzy PiS wcale mnie nie dziwią. Społeczeństwo obywatelskie i opozycja parlamentarna są śledzone i na podsłuchach. Inaczej nie potrafią utrzymać władzy. Protesty lipcowe były największymi po 1982 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego; po odzyskaniu suwerenności nie mieliśmy do czynienia z takim wyraźnie powiedzianym przez Polaków – „nie”.

Protesty lipcowe nie były partyjne – choć parlamentarne partie opozycyjne organizowały swoje – społeczeństwo obywatelskie i to najmłodsze, które zna poprzedni reżim z relacji rodzinnych i środowiskowych powiedziało – „dość”. Opór zwykle ma charakter lawiny, wystarczy ruszenie jednego newralgicznego elementu i rusza protest z łoskotem, aby pod zwałami pogrzebać – w naukach społecznych – winnych kryzysu.

Nie od rzeczy, nie od parady sprawcami tego kryzysu, są marni ludzie PiS. Nikt mnie nie przekona, iż od przeciętności – w znaczeniu nijakości – różni się Mariusz Błaszczak czy Jan Szyszko. To są ludzie niewidzialni, gdyby byli dla nas anonimowi i gdyśmy ich spotkali podczas jakiegoś działania, nie zostałaby zatrzymana na nich żadna uwaga, tak jak nie zauważamy nicości, braku.

Wybrakowanie nam przeszkadza w chwili, gdy staje się normą, gdy jest narzucone przez zbieg okoliczności, w tym wypadku splot zdarzeń politycznych. Wybrakowana postać Błaszczaka szczególnie razi, bo on nawet wypowiada się w mediach.

Piszę o tych dwóch nijakich ludziach PiS przy okazji dwóch drobnych, ale znamiennych zdarzeń, mających w sobie modus operandi PiS.

Ministerstwo Błaszczaka (MSWiA) wystosowało do Fundacji Wolnych Obywateli RP (szefuje jej Paweł Kasprzak) groźbę w formie pisma i to taką, iż można podejrzewać, że ktoś odpowiedzialny za sformułowania w tym straszeniu w piśmie nie zna języka polskiego. Tak było – pamiętam: za komuny – też mieli tamci ciemniacy problem z językiem polskim.

Obywatelom RP wytyka się blokowanie – jak piszą z ministerstwa Błaszczaka w języku mało polskim – „zgromadzenia publicznego odbywającego się w celu oddania hołdu Ofiarom katastrofy smoleńskiej”.

Hołd składa się – mistrze od gadżetu różańca – bóstwom, albo władzy feudalnej. Nie składa się ofiarom, składa się ofiary. Nie można złożyć hołdu tym, którzy przyczynili się pośrednio i bezpośrednio do katastrofy. Jarosław Kaczyński swoją pokrętnością stworzył fakt zakłamania – nazywany mitem smoleńskim – iż jego brat „poległ”. Tak! Poległ na nieprzestrzeganiu procedur i mając niepohamowany pęd do reelekcji prezydenckiej.

I tego rodzaju zakłamaniu stoją na drodze Obywatele RP, stoją przeciw zakłamywaniu Polski. Zaś„zgromadzenie od hołdu” jest coraz droższe. Liczą na to – to mój apel do władz policji – iż zachowają dokumenty, w których zleca się chronienie Jarosława Kaczyńskiego, odczyniającego jakieś „hołdy”na Krakowskim Przedmieściu i z tego miejsca centralnego w kraju robiącego prywatne uroczysko. Jeżeli zlecenie na chronienie „hołdu” wypłynęło od Błaszczaka, to on powinien za ochronę „hołdu”zapłacić. Ostatni „hołd” kosztował przeszło 700 tys. zł, a policjanci nie dojadali. Gdybym wiedział, to podzieliłbym się wolnymi kanapkami, bo miałem przy sobie.

To Obywatelom RP należy się pomnik na Krakowskim Przedmieściu ze szczególnym uwzględnieniem Kasprzaka, bo bronią nas przed paranoją smoleńską i przed „geniuszem” od kanalii i zdradzieckich mord.

Za to w przyszłości Błaszczak musi zapłacić nie tylko majątkiem, ale też paragrafami, aby Polska była normalna. Nie po to nasi przodkowie – a moi od zawsze, od kiedy zapisywana jest historia ojczyzny – walczyli z wrogami, a takich ciurów Błaszczaków – bo jest takim obozowym brakiem – karano za niszczenie porządku w taborach.

I drugi nijaki Jan Szyszko, stosujący modus operandi PiS. Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał – czyli nakaz sankcjonowany może być karą finansową – zaprzestanie dalszej wycinki Puszczy Białowieskiej. Następnego dnia po nakazie do Puszczy udał się operator Polsat News, a tam został pobity, zaś kamera odebrana mu i zniszczono nagranie.

Czy operator filmował wycinkę, której nie zaprzestano, czy robił zdjęcia wspaniałej przyrody niszczonej przez Szyszkę, jest obojętne, ale to wskazuje z jaką władzą mamy do czynienia. Niekompetentną, nieodpowiedzialną, bo ministrami są ludzie tak przeciętni, iż nie znając ich nie zwrócilibyśmy na nich uwagi.

Zostali wywyższeni nie mając kompetencji ani żadnych zasług, tacy ludzie – Błaszczak i Szyszko – wszystko zrobią, aby utrzymać się w siodle. To nie jest władza, to są przedstawiciele nieporozumienia, ciury obozowe, które nie powinny pokazywać się nikomu na oczy, bo zwykle coś zmalują niegodnego miana Polaka.

Franek Sterczewski po raz kolejny zaprasza na pl. Wolności. Tym razem zamiast protestu odbędzie się piknik obywatelski. – Teraz stawiamy na spotkania, mówienie o prawach obywatelskich, aktywności obywatelskiej i konstytucji – podkreśla Sterczewski.

BOSKIE, PO PROSTU BOSKIE :))) Doskonały komentarz…

>>>