Posts Tagged ‘wiadomo.co’

BOSKIE :)))

WIELKI PAŃSTWOWY PRZETARG WYSADZONY W POWIETRZE DECYZJĄ JEDNEGO, NIEUPRAWNIONEGO CZŁOWIEKA. Przyznajemy mu tytuł „OJCA WSZYSTKICH BOMB”

Paweł Wroński zaskoczony wyznaniem „eksperta” Macierewicza, Wacława Berczyńskiego, który „wykończył caracale”. Są takie momenty, gdy śnię. Przecieram jednak oczy i okazuje się, że śnię dalej. Przede mną zaś wywiad Magdaleny i Maksymiliana Rigamontich w „Dzienniku Gazecie Prawnej” z dr. Wacławem Berczyńskim – przewodniczącym podkomisji smoleńskiej. Nie przypuszczałem, że ktokolwiek może tak skompromitować wyniki prac komisji smoleńskiej Macierewicza jak jej przewodniczący.

Tak, to ten sam naukowiec, który wynalazł bombę termobaryczną „z tłumikiem”. Tę, której wybuchu nikt nie widział, nie słyszał i nie zarejestrowały jej czarne skrzynki samolotu Tu-154 nadlatującego nad lotnisko w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.Wywiad wiele mówi o metodzie naukowej stosowanej przez emerytowanego „amerykańskiego naukowca” od mechaniki. Na pytanie, czy kiedyś był w Smoleńsku, ot tak, choćby z ciekawości, pada odpowiedź: „Nie, nikt mnie tam nie zaprosił, nikt mi tego nie zaproponował”. Twierdzi, że zanim Tu-154 utracił kawałek skrzydła po zderzeniu z brzozą, ciął tylko „gałązki”. Maksymilian Rigamonti zrobił jednak wiele zdjęć drzew ściętych przez samolot. Odpowiedź: „Wobec tego nie są to zdjęcia, które widziałem”.

Autorka wywiadu pyta, dlaczego próbny wybuch urządzono w metalowym modelu. Przyznam, że raczej przypominał szopę do przechowywania warzyw niźli samolot. Pyta, dlaczego okna (zwykle wypychane przez wybuch) zostały na modelu tylko namalowane. Pada spokojna odpowiedź, która podważa w ogóle sens tego eksperymentu: „Umieszczenie ich w tej replice kosztowałoby więcej pieniędzy i czasu”.

Problem, gdzie taki ładunek termobaryczny miałby być umieszczony (z eksperymentu wynika, że gdzieś w centrum kadłuba) i jak dostał się na pokład, trapi też jak widać dr. Berczyńskiego, skoro twierdzi on: „Zastanawiałem się nad tym wiele razy i nie wiem”. Cóż z tego, skoro jest przekonany, że tam był.

Dr Berczyński jest na 90 procent pewny, że kontrolerzy umyślnie źle sprowadzali Tu-154, na 90 procent, że na pokładzie był wybuch, i na prawie 100 procent, że samolot rozpadł się w powietrzu. Z dumą przypomina, że już w 2011 roku napisał artykuł, z którego wynikało, że „cała część ogonowa maszyny została odrzucona w trakcie lotu”.

Mamy więc jasność: rosyjscy kontrolerzy sprowadzali na ziemię samolot po to, żeby się rozbił, ale on sam rozpadał się w powietrzu pod wpływem wybuchu, tylko polscy piloci tego nie zauważyli, a przyrządy nie zarejestrowały. Aha, i jeszcze jakiś dziwaczny przyrząd w kabinie, który wołał jak oszalały: „Pull up, terrain ahead!”.

Całość wygląda jak usilna próba dopasowania „nauki” do scenariusza filmu „Smoleńsk” Antoniego Krauzego, z którym zresztą ta sama autorka wcześniej zrobiła wywiad.

Na smoleńskiej rocznicy prezes Jarosław Kaczyński mówił, że po raz kolejny komisja zbliżyła się do prawdy, bo teraz strona „wybuchowa” dysponuje dowodami „naukowymi”. Prawda, mówił to bez pasji i specjalnego przekonania. W tym wywiadzie dr Berczyński wszystkie te dowody sam koncertowo masakruje. Czy ja nadal śnię? A może oglądam film „Wystarczy być” w wersji smoleńskiej z nowym Mr. Chance’em w roli głównej?

UCIEKŁ JAK TCHÓRZ? PRZECZYTAJ:

Wstrząsnięty jest były minister obrony Tomasz Siemoniak, który udzielił wywiadu portalowi wiadomo co.

„Nie wiem, czy pani wie, ale to ja wykończyłem caracale” – powiedział Wacław Berczyński w rozmowie z Magdaleną Rigamonti dla „Dziennika Gazety Prawnej”. To zdanie przewodniczącego powołanej przez MON podkomisji ds. ponownego zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej wiele osób wprawiło w osłupienie. – Sam przyznaje się do nielegalnych działań. Sprawą powinna z urzędu zająć się prokuratura – komentuje w rozmowie z wiadomo.co wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej. Przypomina też o wniosku PO dotyczącym powołania komisji śledczej w sprawie postępowań śmigłowcowych.

Dziwne wyznanie Wacława Berczyńskiego

Dr Wacław Berczyński w rozmowie Magdaleną Rigamonti dla „Dziennika Gazety Prawnej” opowiada m.in. o kulisach rezygnacji Ministerstwa Obrony Narodowej z zakupu francuskich śmigłowców:

Nie wiem, czy pani wie, ale to ja wykończyłem caracale. Znam się na tym, znam się na śmigłowcach, znam się na lotnictwie. (…) Pamiętam, jak przeczytałem o tych caracalach, o tym, że polski rząd zamierza je kupić, to mi włosy stanęły dęba. Markowi Pyzie w piśmie „wSieci” powiedziałem, że to jest przekręt, że Polska nie może tak strasznie przepłacać – i się zaczęło.

Szef podkomisji badającej ponownie przyczyny katastrofy smoleńskiej opowiada też o swojej współpracy ws. śmigłowców z szefem MON Antonim Macierewiczem:

To był kwiecień 2015 r., jeszcze rządziła PO. Potem wybory wygrał PiS, ministrem obrony został Antoni Macierewicz, który powiedział: „bądź moim pełnomocnikiem w sprawie śmigłowców”. I tak, krok po kroku, zaproponowano mi, bym włączył się w pracę w WZL w Łodzi, w których powstają właśnie helikoptery. I powiem pani, że z przyjemnością się zgodziłem.

Zerwane negocjacje z Francuzami

Przypomnijmy, przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON do końcowego etapu zakwalifikowało ofertę Airbus Helicopters z maszyną H225M Caracal. Ministerstwo twierdziło, że tylko ta oferta spełniła wymogi formalne. Odrzuciło wtedy ofertę Świdnika ze względu na zbyt odległy termin dostawy, i Mielca – z powodu braku uzbrojenia.

W maju 2015 r. PiS w sprawie przetargu zawiadomiło prokuraturę. Ta początkowo odmówiła wszczęcia postępowania. Decyzja została jednak zmieniona jesienią 2016 r. (już po wygranych przez PiS wyborach). Śledztwo cały czas się toczy.

Na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju, które negocjowało offset z Airbusem, uznało dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe. MON na nowo rozpoczęło procedurę pozyskania nowych śmigłowców w ramach pilnej potrzeby operacyjnej.

„Wykończenie” przetargu to działanie nielegalne. To kolejny odcinek w serialu skandali w MON-ie. Powaga państwa polskiego w tym obszarze upada strasznie nisko – mówi w rozmowie z wiadomo.co były minister obrony narodowej, poseł PO Tomasz Siemoniak.

Kamila Terpiał: Jaka powinna być reakcja organów państwa na taką wypowiedź Wacława Berczyńskiego?         
Tomasz Siemoniak: W normalnym państwie taką wypowiedzią powinna się zająć prokuratura, która zresztą prowadzi postępowanie w sprawie śmigłowców. Ta informacja może być kluczowa dla śledztwa. Okazuje się, że to nie komisja przetargowa w ministerstwie obrony czy komisja offsetowa w ministerstwie rozwoju, tylko zewnętrzna osoba wywarła decydujący wpływ, czyli „wykończyła caracale”. Pytanie: w jakim trybie to się zdarzyło, jaki był dostęp pana Berczyńskiego do dokumentów, z kim rozmawiał? Mamy do czynienia z postępowaniem przetargowym na 13,5 mld zł, największym w historii Ministerstwa Obrony Narodowej i nagle okazuje się, że poza wszelkimi procedurami znajomy ministra Macierewicza przyznaje się do „wykończenia” przetargu. To jest działanie nielegalne, nie można w taki sposób wpływać na komisje przetargowe. Do ogromnych znaków zapytania w sprawie działań Antoniego Macierewicza dotyczących śmigłowców dochodzi teraz chyba największy z tych znaków zapytania, ale też pokazujący, jakie są mechanizmy w państwie PiS.  Sprawa wymaga wyjaśnienia i rezerwujemy sobie prawo do różnych działań.

Czyli jakich?
Przypomnę, że w październiku złożyliśmy wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie postępowań śmigłowcowych, chcąc pokazać z jednej strony, że w czasie naszych rządów wszystko było przejrzyste i zgodne z prawem, ale chcemy, żeby zostały też wyjaśnione działania rządu PiS-u. Przecież od października do kwietnia, jeżeli chodzi o sprawy śmigłowcowe, mamy do czynienia z serią zdarzeń, które potwierdzają potrzebę powołania komisji śledczej. Były już kupowane Black Hawki, które miały dolecieć do końca roku, był śmigłowiec polsko-ukraiński, a na koniec mieliśmy zapowiedź zakupu 12. śmigłowców za 7 mld zł, czyli drożej, i bez offsetu, niż w przerwanym postępowaniu. Skoro pan Wacław Berczyński bulwersował się tamtymi kwotami, to powinien jeszcze bardziej bulwersować się tymi.

Apelujecie o powołanie komisji śledczej. Co jeszcze można robić? Apelować do prokuratury?
Oczekujemy, że prokuratura zajmie się tą sprawą z urzędu, tym bardziej, że toczy się postępowanie. Jeżeli tego nie zrobi, jestem prawie pewien, że będziemy wnioskować do prokuratury. Mamy jeszcze komisję obrony narodowej, mamy zapowiedziany w czwartek wniosek o odwołanie ministra Macierewicza, jeżeli nie zostanie odwołany w ciągu tygodnia. To jest już kolejna bulwersująca sprawa, kolejny odcinek w serialu skandali w MON-ie. Powaga państwa polskiego w tym obszarze upada strasznie nisko. Jeżeli okazuje się, że to pan Berczyński rozstrzyga przetargi, to ja nie znam drugiego kraju, w którym tak by się to odbywało.

Jakie są powody takiego oświadczenia szefa podkomisji smoleńskiej. Myśli pan, że to przypadek?
Nie zdarza się coś takiego, żeby ktoś z własnej woli, bo przecież w wywiadzie nawet nie został o to zapytany, przyznawał się do nielegalnego działania. To jest bezprecedensowe, ale się zdarzyło. Jeśli to pada z ust osoby tak wysoko sytuowanej, która uważa się za przyjaciela Antoniego Macierewicza i która podaje się za pełnomocnika do spraw śmigłowców (zresztą kolejne ważne pytanie, czy formalnie na takie stanowisko został powołany), to jest bardzo poważna sprawa. Pytanie więc, czy to jest niemądra przechwałka, która może na niego sprowadzić poważne kłopoty, czy wyrzuty sumienia, czy rzeczywiście sypie się ekipa Macierewicza po odejściu Misiewicza i będą się działy jeszcze rożne dziwne rzeczy. To może być też ucieczka do przodu po kompromitacji jego podkomisji, potwierdzonej poniedziałkowym „show”. Mamy dodatkowo badania, z których wynika, że tylko 6,5 proc. Polaków wierzy w wybuch na pokładzie tupolewa. To jest jedna wielka kompromitacja pana Wacława Berczyńskiego.

Najnowszy sondaż pokazuje trend – PiS na śmietnik historii. Tam miejsce Kaczyńskiego z jego ferajną.

• 28 proc. PiS, 27 proc. PO, 12 proc. Kukiz’15, Nowoczesna 5 proc.
• Takie są wyniki nowego sondażu Kantar Public – podała „Wyborcza”
• To kolejny sondaż pokazujący wzrost notowań Platformy

W najnowszym sondażu Kantar Public (dawniej TNS) opisanego przez „Gazetę Wyborczą” PiS wyprzedza PO już tylko o 1 pkt. proc. To różnica w granicach błędu statystycznego – podkreśla „Wyborcza”. I tak: 28 proc. ankietowanych głosowałoby na PiS, 27 proc. na PO, 12 proc. na Kukiz’15, 5 proc. na Nowoczesną. Do Sejmu nie dostałyby się: PSL (4 proc.), SLD (3 proc.), Razem i KORWiN (po 2 proc. głosów). „Wooow, coraz bliżej! Dziękujemy!” – skomentowała radośnie Platforma.

Bądźmy razem.

NAWET PRYMAS POLSKI UWAŻA, ŻE SEJM TO NIE KOŚCIÓŁ. CZY POSŁANKA SOBECKA SŁYSZAŁA? A RESZTA TEGO NADGORLIWEGO TOWARZYSTWA?

Waldemar Mystkowski pisze o oczekiwaniu polskich katolików. Rydzyk na papieża.

Ile mamy Kościołów katolickich w Polsce? Przynajmniej dwa. Ten normalny, którego hierarchia jest układana w Watykanie, a na czele stoi prymas Polski abp Wojciech Polak.

Drugi Kościół jest jednak w kraju ważniejszy, na czele jego stoi redemptorysta o. Tadeusz Rydzyk, ma status zwykłego księdza, lecz z jego nadania jest przynajmniej dwóch ministrów (Antoni Macierewicz i Jan Szyszko) i wpływowa posłanka Anna Sobecka.

Rządzący Kościół katolicki podjął w Sejmie tzw. uchwałę fatimską. Akt nie z naszej rzeczywistości, który stoi w sprzeczności z rozdziałem państwa z Kościołem, z konstytucją.

W tej właśnie kwestii zajął głos oficjalny namiestnik Kościoła katolickiego w kraju prymas abp Polak, wydawałoby się osoba najwłaściwsza. Arcybiskup stwierdził kategorycznie: „Takie akty powinny być w kościele, a nie w Sejmie. Akty ściśle religijne nie powinny być wykorzystywane do tego, że będziemy tak czy inaczej odczytywać naszą społeczną rzeczywistość”.

Można więc zapytać prymasa: dlaczego tak późno. Mleko już się rozlało. Tzw. uchwała fatimska jest proweniencji bardzo zaprzeszłej, by nie napisać średniowiecznej, a przy tym tzw. objawienia fatimskie nie zostały oficjalnie uznane przez Watykan.

Rozumiem, że zwierzchnie Młyny Boże mielą wolno. Dlaczego młyn Rydzyka zasuwa tak szybko, a oficjalny młyn katolicki spóźnia się. Czyżby nie był podłączony do odpowiedniej trakcji elektrycznej? Z takiego ziarna nie będzie żadnej mąki.

Prymas abp Polak nie ma poparcia większości biskupów polskich, a takim cieszy się o. Rydzyk. Zaczyna być głośno o nadziejach polskiego Kościoła. Ostatnio dała temu przykład „Gazeta Trybunalska”.

Rydzyk jest tam sytuowany bardzo wysoko, najwyżej, zaś papież Franciszek nie spełnił oczekiwań polskiego kleru: „Kardynał Bergoglio, jezuita, przybrał imię Franciszka, na cześć swego imiennika, świętego z Asyżu. Z całym szacunkiem dla obecnego papieża, nie był to dobry wybór. Franciszek postanowił zaprzyjaźnić się ze światem. Najpierw byli to dziennikarze, później dzieci, chorzy, geje, lesbijki, liberałowie, czarni, biali, żółci, brązowi i w ogóle wszyscy. Nic dziwnego, że większość lewicowych obserwatorów zachwyciła się nowym watykańskim zwierzchnikiem.”

Więc pod adresem Franciszka padają silne sugestie, aby poszedł drogą Benedykta XVI: „Franciszek oznajmił, że po kilku latach posługi zrezygnuje, podobnie, jak jego poprzednik.” Polski Kościół ma propozycję: „Ojciec Rydzyk nie musi zostać kardynałem, aby stać się głową Kościoła. Konklawe może wybrać na następcę św. Piotra każdego, kto otrzymał święcenia kapłańskie. Poza tym w polskim Kościele nie brakuje ważnych osobistości, które wybór o. Rydzyka powitałyby z radością”.

Rydzyk papieżem? Na razie jest papieżem polskiego Kościoła, który potrafi zlecić Sejmowi uchwałę o objawieniach, a prymas po czasie nieśmiało wyraża się o niej negatywnie.

NAWET PRYMAS POLSKI MÓWI, ŻE SEJM TO NIE MIEJSCE NA NADGORLIWOŚĆ POSŁANKI SOBECKIEJ.

Kleofas Wieniawa podsumowuje PiS.

Szef ekspertów Macierewicza Wacław Berczyński przyznał się, że „wykończył” caracale. Wobec tego zamiast śmigłowców bojowych mamy samoloty dla VIP-ów.

Z tego Berczyńskiego wychodzi coraz większy mitoman. CV ma tak podrasowane, iż można spokojnie stwierdzić, że mamy do czyniena z kolejnym Misiewiczem.

Tylko do takich ma dostęp Macierewicz. Mnie to w ogóle nie dziwi.

MON zaprzecza Berczyńskiemu, oświadczając, że mija się z prawdą ws. caracali.

Żałosne.

Berczyński przede wszystkim mija się z prawdą ws. ładunku termobarycznego z tłumikiem na pokładzie tupolewa. Zresztą eksperyment ten został wystarczająco podważony, tj. osmieszony przez OKO.press

To wszystko dzieje się w Polsce, a nie w jakiejś grafomanii. Polska leci ku katastrofie smoleńskiej. Wszystkich nas osadzono w Tworkach.

TĄ JEDNĄ USTAWĄ ZIOBRY, PiS ZMIENI USTRÓJ POLSKI I BEZPRAWNIE ZŁAMIE KONSTYTUCJĘ. POLACY, OBUDŹCIE SIĘ.

>>>

c4pujz6xaaigl_g

TAKA SYTUACJA.

radio

Aleksander Gurgul („Wyborcza”) pisze o wątpliwościach, jakie pojawiają się w związku z wypadkiem w Oświęcimiu. W sprawie Sebastiana K., który w piątek wieczorem zderzył się swoim seicento z rządową kolumną, jedno pozostaje niezmienne: wymiar kary, która mu grozi – do trzech lat więzienia. 21-latek jest jedynym podejrzanym o spowodowanie wypadku.

wypadek

Po czterech dniach nadal jest jednak więcej niewiadomych niż odpowiedzi na pytania o to, co się wtedy stało. Zmieniło się też zeznanie „młodocianego kierowcy”, który najpierw w komisariacie, zaraz po wypadku, miał się przyznać do winy. Tak w sobotę ogłosiła policja i prokuratura. Jednak we wtorek podczas przesłuchania w krakowskiej prokuraturze Sebastian K. powiedział, że się nie przyznaje.

Prokuratura ma już zapis z dziesięciu kamer monitoringu. Różnej jakości i z różnych miejsc na trasie przejazdu kolumny. Śledczy nie są jednak w stanie w dalszym ciągu odpowiedzieć na wiele pytań.

Z jaką prędkością poruszały się rządowe samochody (zbadają to jeszcze eksperci)?

W jakiej dokładnie odległości od siebie jechały auta rządowej kolumny? Według niektórych świadków za seicento jechały jeszcze dwa auta „cywilne”, ale BOR-owcy pozwolili im odjechać, bo „BOR nie jest od tego, żeby zabezpieczać ślady”. Prokuratura ich nadal szuka, zachęca, by się zgłosili lub by ktoś ich zgłosił.

Dlaczego kierowcy seicento nie pozwolono skontaktować się z rodziną i adwokatem w tamten feralny wieczór?

Dlaczego wówczas nie zbadał go lekarz?

Na to wszystko nakładają się sprzeczności w zeznaniach.

K. twierdzi, że nie słyszał sygnału dźwiękowego samochodów uprzywilejowanych. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu – na podstawie ich zeznań postawiono mu zarzut – utrzymują, że sygnał włączyli. Jeśli kolumna nie używała dźwięku, to nie była uprzywilejowana, a więc nie wolno jej było wyprzedzać na podwójnej linii ciągłej, bo powinna przestrzegać zasad ruchu drogowego. Jeśli dźwięk był, to mogła zasady ruchu drogowego „nadwerężyć”, ale z zachowaniem ostrożności.

Jeszcze w sobotę w prokuraturze słyszeliśmy, że 21-latek słuchał muzyki podczas jazdy i dlatego mógł nie słyszeć nadjeżdżającej kolumny. We wtorek prokuratorzy odcięli się od tych stwierdzeń. Sebastian miał bowiem zeznać, że panel od radia ukryty był w schowku. Mało tego, jechał z opuszczoną kilka centymetrów szybą (to „Wyborcza” ustaliła nieoficjalnie). Gdyby więc BOR-owcy dali sygnał dźwiękowy, kierowca seicento by go usłyszał.

Prokuratura przesłuchała świadków, którzy twierdzili, że sygnału dźwiękowego nie słyszeli. Uważa jednak, że ich zeznania nie są dostatecznie wiarygodne, bo jeden mężczyzna akurat oglądał mecz, a kobieta była w pracy na stacji benzynowej.

Funkcjonariusze BOR utrzymują, że kierowca seicento nie włączył lewego kierunkowskazu. On jednak upiera się, że przed skrętem „wrzucił kierunkowskaz”.

Nadal nie wiemy, czy BOR udostępni rejestratory z rządowych samochodów. Poprosili o to zarówno śledczy, jak i obrońca Sebastiana. Rejestratory nagrywają w zasadzie wszystko, co się dzieje między samochodami w kolumnie, rozmowy BOR-owców, prędkość itp. Ale nie wiadomo, czy ich wówczas używano.

Przesłuchanie Sebastiana trwało prawie 2,5 godziny. Jego matka ze łzami w oczach czekała na niego na korytarzu przed drzwiami sali 108.

Trudno się dziwić jej rozpaczy. Szef MSWiA już zdążył w mediach ogłosić, że to jej syn spowodował wypadek. Teraz matka boi się, że państwo uruchomi cały swój aparat, żeby udowodnić to, co powiedział minister.

GOSPODARKA SŁABNIE. STYCZEŃ JEST PIERWSZYM OD DAWNA MIESIĄCEM Z INFLACJĄ 1,8%. „DOBRA ZMIANA” ODBIJE SIĘ W KIESZENI KAŻDEGO POLAKA.

c4qahg_waaeh-nh

Prof Jadwiga Staniszkis dla portalu wiadomo.co twierdzi, że PiS przegra następne wybory.

prof-staniszkis

Trzeba umieć przegrywać, ale i wygrywać. PiS wygrywać nie umie. Stąd tyle chaosu – mówi wiadomo.co prof. Jadwiga Staniszkis. Pytamy też o niezatapialnego Misiewicza, zmiany w sądach szykowane przez ministra Ziobrę i najbliższe wybory samorządowe.

Justyna Koć: Pani profesor, czy można powiedzieć, że ostatni wypadek premier Szydło, ale kolejny tej ekipy rządzącej, pokazuje, w jaki sposób ten rząd traktuje państwo i rządzenie oraz że PiS po prostu nie dojrzało do sprawowania władzy?

Jadwiga Staniszkis: Nie sądzę. Każdy wypadek był inny, ale w każdym był brak wyobraźni. Uważam, że w ogóle w ten sposób pani premier, czy ktokolwiek inny, nie powinna jeździć przez wąskie uliczki w miastach, bez wcześniejszego zawiadomienia lokalnej policji i wyłączenia na te 20 minut tych ulic z ruchu. Takie prywatne wyjazdy nocą bez zapowiedzi są lekkomyślnością i to nie powinno się zdarzać. Lepiej, żeby rodzina premier przeniosła się do Warszawy na czas premierowania. Jest specjalna willa przygotowana do tego.

Lepiej, żeby rodzina premier przeniosła się do Warszawy na czas premierowania.

Czy to nie świadczy o przedmiotowym traktowaniu państwa i jego zawłaszczaniu? Władza robi, co chce, i jeździ, jak chce…

Inne rzeczy świadczą o zawłaszczaniu państwa. Myślę tutaj o upartyjnianiu spółek publicznych, całym szeregu posunięć dotyczących instytucji, które powinny być niezależne: sądy, prokuratura, Trybunał Konstytucyjny. Tutaj po prostu władza uważa, że wszyscy powinni wiedzieć, że jedzie ktoś wysoko postawiony, a niekoniecznie tak jest.

Jak pani ocenia zapowiedzi, że BOR zostanie przekształcony w nową formację, zbudowaną na etosie AK?

To trochę dziwaczne. Ja akurat pochodzę z rodziny i środowiska, gdzie bardzo wielu ludzi było z Armii Krajowej i siedziało za to w czasach stalinowskich. Etos etosem, ale wyobraźnia, kompetencje i pewna logistyka działań są ważniejsze. To takie nachalne przekonanie, że słowami można zaczarować rzeczywistość. Chowanie się pod tym etosem AK, niszczenie wszystkich przekazów, które pokazują złożoność sytuacji, np. niszczenie Muzeum II Wojny Światowej – a ekspozycja była naprawdę wspaniale przygotowana. Wiem, o czym mówię, bo dostałam katalog od prof. Machcewicza. To jest po prostu traktowanie w sposób irracjonalny sfery polityki. Pod słowami ma się uginać rzeczywistość i zmieniać, a tak nie jest. To jest niepoważne.

Etos etosem, ale wyobraźnia, kompetencje i pewna logistyka działań są ważniejsze.

A jak pani ocenia proponowane przez ministra Ziobrę zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa?

Te zmiany są fatalne. To kolejna instytucja, która zostaje upolityczniona. KRS wypowiadała się również bardzo krytycznie w sprawie zmian w TK. KRS jest rodzajem samorządu, a te zmiany to wyraz uzależniania KRS już nawet nie od państwa, a od konkretnej partii. Myślę, że to się w końcu obróci przeciw PiS. Tak jak zmiana metropolitarna, kiedy chcieli przyłączyć gminy, w których wygrali wybory. Zresztą dlatego moja Podkowa Leśna znalazła się poza zasięgiem zmian. W tych gminach, które chcieli włączyć, już widać było, jak duży jest opór, bo ludzie chcą mieć samorządność. Boją się, że to będzie się wiązało z wypływem środków do centralnej Warszawy. Ludzie nie chcą takich amatorskich i opartych na braku wiedzy działań. Wspólny bilet, to, co obiecuje Błaszczak, w przypadku kolei WKD już istnieje, tu chodziło tylko o wybory samorządowe. To pokazuje również skrajny brak wiedzy.

KRS jest rodzajem samorządu, a te zmiany to wyraz uzależniania KRS już nawet nie od państwa, a od konkretnej partii. Myślę, że to się w końcu obróci przeciw PiS.

Wygląda na to, że PiS po raz trzeci się ugięło. Przypomnijmy: poprzednie dwa razy to masowy tzw. czarny protest kobiet przy próbie zaostrzenia prawa aborcyjnego i sprawa mediów, którym ograniczyć chciano dostęp do Sejmu.

Spojrzałabym na to inaczej. Myślę, że w samym PiS-ie jest wyścig, kto będzie po Kaczyńskim, to wynik pewnej nadgorliwości. Sam Kaczyński powiedział przecież, że za dużo już jest tych otwartych osi konfliktu. Takie wyskakiwanie do przodu, i nawet później cofanie, zwiększa poczucie niepewności, chaosu, utrudnia myślenie dalekosiężne i z punktu widzenia zarządzania państwem jest fatalne.

Myśli pani, że to efekt walki wewnątrz PiS, czyli tego, kto jest bliżej prezesa, kto mu się bardziej podliże?

Każdy w swoim pionie chce rzucić prezesowi swoją akcję jako dar, ale to jest chaotyczne i nieprzewidywalne, zwiększa chaos, a państwo to rządy prawa. Nie tylko prawo jako procedura, ale prawo jako pewien fundament spójności. Dopiero zmiana prawa zmienia kurs, a nie na odwrót. To też pokazuje, jak bardzo PiS jest niepewne. Tak działają ludzie, którzy nie są silni, tylko próbują łapać i zawłaszczać, co się da.

Myślę, że w samym PiS-ie jest wyścig, kto będzie po Kaczyńskim.

Czy tym samym można tłumaczyć przypadek pana Misiewicza? Wygląda na to, że jest niezatapialny.

Sama chciałabym wiedzieć, jakie kompetencje ma pan Misiewicz i co sprawia, że jest nieusuwalny. Oczywiście, to, że jest atakowany, zwiększa jego stabilność. Minister Macierewicz nie chce pokazać, że się ugina. Myślę, że jednak po cichu w końcu zostanie odsunięty.

Podobno wynika to z mocnej pozycji Antoniego Macierewicza, który jako jeden z nielicznych ma własne zaplecze polityczne w postaci środowiska Radia Maryja.

Nie jestem przekonana, czy ojciec Rydzyk jest takim zapleczem politycznym, które może pomóc w wygranej. To jeden z mitów PiS. Ja nie słucham Radia Maryja, więc nie wiem, jakie tam są relacje z Macierewiczem czy Jarosławem Kaczyńskim, ale myślę, że najlepszym zapleczem jest racjonalna polityka we własnej dziedzinie. Tu Macierewicz w niektórych kwestiach postępuje racjonalnie, w innych nie. Masowe dymisje i odejścia z wojska to zdecydowanie nie są racjonalne decyzje, ale już obrona terytorialna w przypadku wojny hybrydowej i stawianie na krajowy przemysł zbrojeniowy to racjonalne decyzje. Macierewicz, według mnie, stosunkowo mało uprawia „pisiactwa” w swoim resorcie.

Masowe dymisje i odejścia z wojska to zdecydowanie nie są racjonalne decyzje.

W przeciwieństwie do ministra Błaszczaka? Jak ocenia pani jego wypowiedz na konferencji po wypadku premier Szydło? Zamiast mówić o wnioskach i śledztwie mówił o fali hejtu i przywołał morderstwo posła PiS sprzed dwóch lat.

To wynika z poczucia zagrożenia, że wszystko jest atakiem, zamachem. Oni żyją pod pewnym szklanym kloszem, ciągle są atakowani… Ja też ich atakuję… Czują się oblężoną twierdzą, wszystko dla nich jest prowokacją czy zamierzonym atakiem. To wszystko świadczy o słabości, poczuciu zagrożenia, etosie wpisywania się w perspektywę domniemanego zamachu smoleńskiego, ciągle niewyjaśnionego. Myślę, że końcem tego typu myślenia może być tylko wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej przez Macierewicza i postawienie pomnika.

Czy PiS zatrzyma się w którymś momencie, czy też będzie reformowało wszystko? Mamy już TK, samorządy, sądy, służbę cywilną, edukację, służbę zdrowia, teraz BOR.

Myślę, że Kaczyński ma rację mówiąc, że zbyt wiele frontów otworzono. Nie są to sprawy najczęściej dostatecznie przemyślane. Np. w szkołach najważniejsze są programy i poziom nauczycieli. W tej reformie zwiększa się kontrolę, ogranicza swobodę i zastrasza. Zmiany programowe fatalne plus obciążenie samorządów reformą. To źle wygląda. Samorządy zaczną się buntować i zobaczymy to 2017 roku, gdy PiS przegra wybory samorządowe.

W szkołach najważniejsze są programy i poziom nauczycieli. W tej reformie zwiększa się kontrolę, ogranicza swobodę i zastrasza.

Pani zdaniem PiS przegra?

Zawsze przegrywało, a nie ma powodów, żeby wygrywało w tej chwili. Nie prowadzi polityki samorządowej racjonalnie. Zrzuca dodatkowe koszty na samorządy, zwiększa ich niepewność i chaos. Próbuje dysponować ich głosami, jak w Warszawie, podczas gdy samorządy powinny mieć jednak pewną autonomię. Państwo powinno być regulatorem tam, gdzie potrzebne jest wydłużenie perspektywy czasowej. Ograniczać swobodę rynku wprowadzając standardy itd. A im bardziej jest niewidzialne, tym lepiej. Tu mamy 3 elementy: statusowy – działaniami próbuje się pokazać, że ma się władzę; drugi element to nacisk na hierarchię, tylko że hierarchie już nie istnieją, są sieci powiązań. Trzeci to przekonanie, że nie prawo, tylko wola polityczna może wszystko. To wszystko jest strasznie archaiczne w dzisiejszych czasach i nieskuteczne, a do tego jeszcze niszczące państwo.

PiS będzie zmieniało granice okręgów i dzieliło na nowo. To właśnie ten objaw słabości. Poczucie, że majstrowanie przy ordynacji, a nie przedstawienie wizji, która byłaby bardziej atrakcyjna dla wyborców, załatwi sprawę.

Uważa pani, że PiS nie będzie próbowało zmienić ordynacji, aby wygrać wybory samorządowe?

Oczywiście, że będzie próbowało. Będzie zmieniało granice okręgów i dzieliło na nowo. To właśnie ten objaw słabości. Poczucie, że majstrowanie przy ordynacji, a nie przedstawienie wizji, która byłaby bardziej atrakcyjna dla wyborców, załatwi sprawę. Trzeba umieć przegrywać, ale i wygrywać, a oni ciągle zachowują się tak, jakby to zwycięstwo było na glinianych nogach. Są słabi i widać to chociażby przy ciągłym porównywaniu się z Platformą.

gazeta

Waldemar Mystkowski pisze o uwikłaniu PiS w wypadek Szydło.

z-pis

Z PiS wyszło szydło bylejakości

Raczej nikt rozsądny nie łudzi się, że machina PiS, która jest obecnie państwową, wyjaśni, jak było rzeczywiście z wypadkiem Beaty Szydło w Oświęcimiu. Nie używam pojęcia kolumna samochodowa, rządowa, po prostu Szydło wzięła sobie w dyspozycję samochody i BOR-owców – do czego ma prawo – aby spędzić jakoś weekend.

Wszyscy narzekali na stan państwa polskiego, a to z powodu, iż malkontenctwo jest narodowe, a czasami nawet zaraźliwe. Uważam, że państwo polskie po 1989 roku o wiele sprawniej działa, ale jest zarządzane – i tu uwaga, bo to niespodzianka! – przez Polaków.

Kiedyś w takim swoim poczucia malkontenctwa zamarzyłem, gdy coś załatwiałem w Niemczech, iż można byłoby wypożyczyć na kilka lat urzędników niemieckich. Ale szybko zostałem trzepnięty przez jakiegoś kolegę, że to niepatriotyczne, bo polski patriotyzm zasadza się na „im gorzej, tym bardziej po polsku”.

Więc ostatnio jakoś mało byliśmy Polakami, bo wyrośliśmy z małości, staliśmy się ciut więksi, lecz doszedł PiS do władzy i sprowadza nas do normy, tradycji, do małości. Można określić, iż urósł nam Polak, bądź wyrosliśmy z Polaka, ale sprowadzają nas znowu do Polaka i państwo do polskiej tradycji. Za sprawą partii PiS, która w istocie jest ciągłością komunistyczną, jest komusza do bólu w sposobie myślenia prezesa, a jego podwładni to nawet kiepskie podróbki urzędników PRL-owskich.

Wypadek Szydło powinien być odfajkowany, może ze dwa tabloidy wpadłyby do szpitala nocą, aby podpatrzeć jak premier rządu pisowskiego chrapie. Zaś służby policyjne zbadać wypadek i orzec: tak i siak.

Lecz – nie! To jest Polska właśnie, kraj nieeuropejski, jakaś republika bananowa, w której ukrywa się nieistotne w gruncie rzeczy fakty, machina takiego państwa wrabia mlodego chjłopaka lat 20, bo ten może nie potrafi rajdować jak Robert Kubica, ze względu na wiek mieć słuchawki na uszach i dygać w rytm hip-hopu, dobrze, że nie wrobili go w rozmowę poprzez telefon komórkowy, lecz mieli wiedzą, że bateria mu się rozładowała.

Nikt w zasadzie nie powinien zajmować okolicznościami wypadku, lecz stanem zdrowia Szydło. Tyle. Ale bodaj ta bylejakość pisowska także pośliznęła się na zdrowiu premier, bo Szydło odniosła większe obrażenia, niż w pierwszym momencie oficjalnie podano. Kolejna bylejakość PiS, tak nam niszczą sferę publiczną, medialną, a przede wszystkim państwo.

Polska pisowska jest anemiczna, chwieje się na swych niezdarnych nóżkach, a przy tym zakłamana. Więc PiS przystąpił do kolejnego etapu swej bylejakości. Tak działa logika niedołęgów. Zastraszanie. Zbigniew Ziobro ustami swego jakiegoś wiceministra zapowiedział, iż osoby szerzące mowę nienawiści – to jego słowa – mogą być szybko namierzone i ukarane.

Krótko pisząc będzie ściganie za krytyczne słowa o bylejkości obecnej władzy. Jarosław Kaczyński swym geniuszem nawet orzekł, iż postawa opozycji – czyli wspomaganie młodego kierowcy przeciw machinie państwa PiS – to „wezwanie do tego, żeby tego rodzaju zdarzenia miały już charakter nieprzypadkowy”.

Nawet nie wiem, jak skomentować takie słowa, bo nie są normalne, autor tych słów wszak mówi o sobie, tak by postąpił, gdyby miał prawo jazdy. A jeszcze bardziej dosadnie pokazał swoją bylejakość szef klubu parlamentarnego PiS, Ryszard Terlecki: „Zastanawiamy się nad tym, czy nie należy zawiadomić prokuratury w sprawie wypowiedzi posłów opozycji” na temat wypadku w Oświęcimiu.

Polska jako państwo jest coraz bardziej bylejaka, tak anemiczna, iż przy niej PRL może być uznany za okaz zdrowia. Taka bylejakość zawsze wpada w groteskę i w bananowe groźby, acz nie wykluczam, że tu i ówdze użyją swej machiny przeciw obywatelom naszego państwa, które staje się coraz bardziej bylejakie z powodu takich rządów.

PiS to partia w istocie komusza i to z okresu pionierskiego reżimu, zastrasza, jak Gomułka i jego „dyktatura ciemniaków”. Oto z PiS wyszło szydło bylejakości.

JEST POWÓD DO DUMY 🙂 BRAWO INTERNAUCI, BRAWO POLSKA! Jeszcze PRAWDZIWA SOLIDARNOŚĆ w nas nie umarła.

A JEDNAK JEST JESZCZE „SOLIDARNOŚĆ” W NARODZIE. BRAWO !!!!!

c4td_hvwiaetji3

>>>

grudzien15

PRAWDA, ŻE ŚWIETNY POMYSŁ? :)))

czoxbzkxcaa1plz

Wojciech Maziarski publikuje wiedzę o Polsce w pigułce. „Kieszonkowe kompendium wiedzy o współczesnej polskiej polityce, do rozdawania na granicach, lotniskach i dworcach. Oto ono, czytajcie”

premier

Warszawa, wtorkowy wieczór, rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Naprzeciw siebie stoją dwa tłumy ludzi z takimi samymi polskimi flagami, patrzą sobie w oczy z taką samą niechęcią i pogardą, skandują takie samo hasło: „Precz z komuną!”. Cudzoziemcy, których sporo przewija się w centrum stolicy, pewnie niewiele z tego rozumieją.Szkoda, że nie znają języka i nie mogą czytać polskich gazet i portali, z których zaczerpnąłem poniższe informacje i cytaty. Po przetłumaczeniu można by z nich ułożyć kieszonkowe kompendium wiedzy o współczesnej polskiej polityce, do rozdawania na granicach, lotniskach i dworcach. Oto ono, czytajcie:Gospodarka jest dziś jedną z najszybciej rozwijających się na świecie. Jednak z powodu rozwarstwienia społecznego jest to zarazem kraj niestabilny politycznie. Rządzący doszli do władzy dzięki poparciu ludności biedniejszej i wiejskiej, według której pani premier jest pierwszym politykiem rozumiejącym potrzeby biednych. Jednak stolica i duże miasta niemal całkowicie opowiadają się przeciw niej. Zarzucają obozowi władzy korupcję i populizm.

„Rzeczywiście pomogli ludziom, dając im pieniądze. Jednak były to posunięcia populistyczne, które w dłuższej perspektywie zadłużą kraj, a ludzi rozleniwią” – powiedziała 26-letnia mieszkanka stolicy. 28-letni marketingowiec z największego koncernu w kraju zarzuca obozowi rządzącemu brutalność i brak chęci porozumienia. „Problemem jest to, że ten obóz popierają ludzie niewykształceni, którzy nie wiedzą, jak działają ich przywódcy” – mówi i krytykuje nepotyzm władzy, rozdającej stanowiska swoim ludziom, którzy zbijają fortuny, pasożytując na rządowych programach.

Przytoczone opinie ilustrują być może największy problem kraju, którym jest głęboka wyrwa pomiędzy biedną prowincją a regionami bogatymi i stolicą. Analitycy i socjologowie uważają, że zasypanie podziałów może zająć lata.

Zaostrzenie konfliktu nastąpiło, gdy Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że forsowane przez partię rządzącą rozwiązania są niezgodne z konstytucją. Rządzący nie zgodzili się z tą decyzją i stwierdzili, że Trybunał przekroczył swoje uprawnienia. Przeciwnicy rządu twierdzą, że premier jest sterowaną marionetką i tylko firmuje decyzje podejmowane przez kogoś innego. W rzeczywistości rządzi nie ona, lecz jej brat żyjący na wygnaniu w Czarnogórze…

Zaraz, zaraz. Jaki brat, jaka Czarnogóra?

No dobra, wydało się. Wszystkie cytaty pochodzą z artykułów dotyczących Tajlandii. Pominąłem tylko drugorzędne szczegóły, takie jak np. informacja, że tam władze nie rozdawały 500 plus, lecz subsydiowały biednych rolników, skupując od nich ryż po cenach o wiele wyższych niż rynkowe.

Co będzie dalej w Polsce? Nie wiadomo. Wiemy natomiast, jak potoczyły się wydarzenia w Tajlandii. W obliczu coraz większych napięć i walk ulicznych między zwolennikami i przeciwnikami rządu do akcji wkroczyła armia, przeprowadzając w maju 2014 r. bezkrwawy zamach stanu. Pani premier Yingluck Shinawatra stanęła przed sądem z zarzutem doprowadzenia do strat budżetu w wysokości ponad 1,5 mld dolarów. Grozi jej do 10 lat więzienia. W państwowych magazynach wciąż zalega ponad półtora miliona ton niesprzedanego ryżu.

BEZ KOMENTARZA.

czqi_r1xuaapmmx

NIEWIARYGODNE??? ALE DZIEJE SIĘ NAPRAWDĘ. SZYKUJCIE JUŻ DZIECI NA KURACJĘ PLEMNIKAMI.

czp6mwwweaasdob

POLACY NIE DALI ZGODY NA PODWYŻKI, NO TO PRZYZNAJĄ SOBIE PREMIE 

czo5_trwqaa_jdn

Ogromne premie nie tylko dla posłów. Sam marszałek Senatu dostał ponad 33 tys. zł.

cztkm3cxaaa3g6c

Szkoda, że sobie nie podnieśli kwoty wolnej od podatku…

wiadomoco

>>>>>

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata poświęcona praworządności w Polsce. Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, stwierdził w jej trakcie, że rząd nie wypełnia żadnych zaleceń wydanych przez KE oraz Komisję Wenecką.

debata

Parlament Europejski debatował wczoraj po raz czwarty w tym roku na temat praworządności w Polsce. Debaty poprzedzały wizyty przedstawicieli Komisji Europejskiej z jej wiceprzewodniczącym Fransem Timmermansem na czele, który spotykał się w Warszawie z przedstawicielami rządu i opozycji.

Timmermans otworzył debatę

Wiceprzewodniczący KE, rozpoczynając dyskusję w parlamencie, wprost stwierdził, że rząd nie wypełnia żadnych zaleceń wydanych przez KE oraz Komisję Wenecką w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Według niego nie wyeliminowano żadnych z naruszeń prawa, w sprawie których Komisja miała zastrzeżenia: polski rząd nadal nie publikuje wyroków Trybunału, a prezydent nie zamierza zaprzysiąc trzech sędziów powołanych przez Sejm poprzedniej kadencji.

Timmermans powiedział też, że pod koniec października Komisja co prawda otrzymała odpowiedź polskiego rządu w sprawie zaleceń, ale „w tej odpowiedzi nie ogłoszono żadnych nowych działań władz”. Według niego działania polskiego rządu mogą się przyczynić do „pogłębienia kryzysu konstytucyjnego”. Skrytykował projekt ustawy przygotowanej przez PiS, dotyczącej nowego sposobu powoływania prezesa Trybunału.

– Apeluję do rządu, aby nie wprowadzał nowych przepisów, zanim nie przeanalizuje ich sam TK – powiedział Timmermans. Jednocześnie zaapelował do prezydenta RP, by zaprzysiągł trzech sędziów Trybunału wybranych przez poprzedni parlament, do rządu zaś, by opublikował wszystkie dotychczasowe wyroki TK

– Nie można przecież wybierać tylko tych, które się podobają – stwierdził wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej

Według niego konflikt wokół TK pokazuje, że w Polsce coraz bardziej jest zaburzona zasada trójpodziału władzy.

– Tu chodzi o przestrzeganie podstawowych wartości, to nie jest kwestia polityczna. Bez względu na to, jaki program ma rząd, przepisy muszą być wprowadzane zgodnie z ustawodawstwem krajowym.

Na koniec zaś podkreślił: – To jest spór, który KE prowadzi z polskim rządem, nie z Polską, a już z całą pewnością nie z polskim narodem.

LEWANDOWSKI MA ABSOLUTNĄ RACJĘ.

czp1252xcaih2op

NARODOWA POLICJA MENSTRUACYJNA JUŻ JEST DO WAS W DRODZE…

czteggrxcaqtjq9

13 grudnia 2016. Nocna zmiana ustroju >>>>>

wiadomoco-2

Marek Beylin pisze o wściekłym społeczeństwie. Społeczeństwo wściekłe na władzę jest silniejsze od władzy wściekłej na obywateli. A nikt w III RP nie potrafił tak rozwścieczać Polaków jak teraz PiS.

jarku

– Zmiana napotyka opór, wściekły opór – mówił 13 grudnia Jarosław Kaczyński. I zagrzewał zwolenników „dobrej zmiany” do wielkiej mobilizacji, bez której PiS nie odniesie zwycięstwa. Prezes jak zwykle grzmiał twardo i agresywnie, groził przeciwnikom procesami karnymi, ale z jego wystąpienia przebijało poczucie słabości.Kaczyński wie, że jego polityka wywołuje coraz większy opór. 13 grudnia demonstracje KOD-u przeciwko jego władzy odbyły się w 81 miastach, wzięło w nich udział kilkaset tysięcy osób. Ludzie, demonstrując w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, trafnie rozpoznają, że PiS chce, jak niegdyś komuniści, wziąć wszystkich pod but. Odebrać nam prawa i godność, cenzurować nasze słowa i naszą historię.Ale trwały i mocny sprzeciw takie zamiary niweczy. Społeczeństwo wściekłe na władzę jest zawsze silniejsze od władzy wściekłej na obywateli. A nikt w III RP nie potrafił tak rozwścieczać Polaków jak teraz PiS.

Naszym protestom dodaje siły również to, że nie przemieniają się w seanse nienawiści. Broniliśmy we wtorek naszych praw i godności, ale nie lżyliśmy przeciwników. Na wyzwiska, że jesteśmy ubekami i zdrajcami, jakimi szermowali podczas PiS-owskiej demonstracji funkcjonariusze „dobrej zmiany”, odpowiadaliśmy radykalnie innym przesłaniem. Takim, że w naszym sprzeciwie i w społeczeństwie, za którym się opowiadamy, jest miejsce dla każdego niezależnie od wyznawanego światopoglądu. Jedyny warunek to respektowanie konstytucji oraz cudzych praw i godności.

Kaczyński dostrzega słabości swojej władzy. Wie też, że PiS nie zdobędzie więcej zwolenników, niż ma teraz, czyli – dysponując trzydziestoparoprocentowym poparciem – pozostanie partią mniejszościową. Dlatego nasila pogróżki wobec opozycji i społeczeństwa.

– Z naszej strony na pewno będą próby doprowadzenia do pewnego uporządkowania działań opozycji – zapowiedział szef PiS we wtorek w radiowej Trójce. – Chodzi o to, by opozycja pozwoliła władzy rządzić – dodał. Kaczyński chce więc mieć opozycję koncesjonowaną, której mógłby sam wyznaczać ramy działania. Takie też widzi mu się społeczeństwo.

Ale konfrontować się musi z rzeczywistym społeczeństwem i realną opozycją, a nie z tymi ze swoich marzeń. Na tym tle wygląda jak kapryśne tyraniątko, które nie daje rady. Może nabruździć, dewastować państwo i krzywdzić ludzi. Może też nazbyt opornych represjonować. Jednak nie przerobi Polaków na swoją modłę.

– Jarku, porzuć strach przed społeczeństwem – apelował Władysław Frasyniuk podczas demonstracji w Warszawie. A prezes boi się coraz bardziej.

Milewski: nie znam „Carycy”, jedyna, którą znam to Katarzyna. Suski: a nazwisko? TRUDNO O WIĘKSZY CYRK NIŻ W KOMISJI

czqf6qowgaa7xie

JUŻ TYLKO PiS BRONI REFORMY EDUKACJI Wszyscy ją krytykują.

czpjoz0wiaakrdg

Waldemar Mystkowski pisze o pierwszych jsakółkach cenzury.

pisowska

Pisowska cenzura raczkuje, ale jest „nadzieja”, że może „powstać z kolan” – i łazić po mediach, które uzna za niechętne pisowskiej propagandzie. Doświadczyły już tego „Gazeta Wyborcza” i „Newsweek” ze strony Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW). Oskarżenia są tak absurdalne, iż można spokojnie napisać: autorzy domagający się cenzury mają do czynienia nie z mniemaną ochroną dóbr osobistych, ale z ochroną zawartości głów własnych, kolokwialnie nazywanymi „odklejającymi się klepkami”.

W wypadku PWPW należy ponadto pisać, iż jej prezesi są pisowscy, bo pochodzą z nadania tej partii, a przy tym różnią się od normalnych prezesów, którzy zostali usunięci, iż ci ostatni nie oskarżali, jak prezesi pisowscy. Jest to zatem signum temporis. Oby temporis jak najszybciej minęło, bo dopadnie nas wszystkich choroba „odklejających się klepek”.

PWPW może służyć jako soczewka deformacji pisowskiej i zwać się z grubsza horrendum absurdum satyrum albo podobnie. PWPW złożyło pozew przeciw „Wyborczej” w warszawskim Sądzie Okręgowym z żądaniem zabezpieczenia jeszcze przed wydaniem wyroku, aby usuniętych zostało 27 fragmentów tekstów, które dotyczyły firmy – państwowej – bowiem naruszają „dobra osobiste spółki”. Horrendum podstawowe – język. Jest to taki gniot i zakalec językowy, jaki może się zdarzyć tylko pisowskim urzędnikom, syndrom, „nikt nam nie powie, że białe jest białe…” Można nazywać go także oksymoronem. „Dobra osobiste czegoś nieosobistego”.

Ten tekst, który piszę, może też się spotkać z oskarżeniem, iż narusza dobra osobiste spółki państwowej. „Wyborcza” zetknęła się na początku pisowskiej władzy z tym zjawiskiem, bowiem napisała o mszy zorganizowanej przez prezesów. Tak dobrze czytacie – mszy. Pisowscy prezesi pracują tak, iż organizują mszę w przedsiębiorstwie, które wszak nie specjalizuje się w produkcji metafizyki (co jest samo w sobie oksymoronem) ani szat liturgicznych, aby je wypróbować jako produkowany wyrób podczas mszy przed wypuszczeniem na rynek. PWPW chce w ten sposób zastraszyć dziennikarzy „Wyborczej” i samą redakcję, gdyż domaga się za ten artykulik o mszy 50 tys. zł. Zastraszenie w tym wypadku polega na tym, że dziennikarze nie zajmują się tym, do czego zostali powołani, tylko muszą myśleć o drodze prawnej, aby odeprzeć ataki PWPW.

Tych horrendów jest 27, jak napisałem. Inny dotyczy tytułu artykułu „Czy Kaczyński wie o układzie w PWPW”. A uzasadnienie zapędów cenzorskich dotyczy słowa „układ” – o którym można przeczytać we wniosku do sądu skierowanym przez PWPW przeciw „Wyborczej” – „układ w debacie publicznej uchodzi za [słowo – przyp. mój] wysoce pejoratywne”.
Słowo „układ” wszak jest kluczowe dla retoryki prezesa Kaczyńskiego. Jeżeli sąd by się przychylił do uzurpatorskich zapędów PWPW, należałoby potraktować wyrok jak „przykład”. Wypowiedzi prezesa byłyby do tego stopnia „wypikane”, iż my suweren nie wiedzielibyśmy, co ten geniusz mówi do nas, a dokładnie, dlaczego pluje, bo to forma zawartości przekazu Kaczyńskiego.

Horrendum absurdum satyrum ze strony PWPW dopadło też ‚Newsweeka”. Dziennikarzowi tygodnika Michałowi Krzymowskiemu zarzuca się zniesławienie, a konkretnie „mógł działać na rzecz obcego wywiadu przeciw RP”.
Niczego nie zmyślam ani nie piszę, że postępowanie PWPW mieści się w popularnych Tworkach, acz tymi Tworkami może być, gdyby literatura piękna chciała się zajmować pisowskimi horrendum absurdum, a nawet horendum szajbusum (szajbusum – od szajby).

Prezesom PWPW należałoby zwrócić uwagę, iż „dobra osobiste” nie są dobrami PWPW, jak kilka z nich opisane wyżej. Tych michałków jest więcej, to są raczej „dobra psychologiczne inaczej”, a może nawet „dobra psychiatryczne inaczej” – i występują powszechnie w wymienionych Tworkach.

Cenzura pisowska powstaje zatem z kolan, raczkuje. Tak w każdym razie powstaje w PWPW, iż grzmotnęła o powałę, w następstwie tego ukazały się prezesom PWPW gwiazdki w mózgu i oczach, chcą się nimi podzielić z sądem i narodem. Ale nieznajomość języka polskiego doprowadza do mylenia tożsamości osobistej prezesów z tożsamością firmy. Jakkolwiek ci prezesi PWPW nazywają się bytami pisowskimi, które w publicystyce noszą określenia Misiewiczów, Pisiewiczów z wrodzonym im syndromem „tupolewizmu”. Czego się nie dotkną tak zdefiniowani presesi, mamy do czynienia z „lewizną”.

Prawniczka Dorota Bychawska-Siniarska z Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o pozwie PWPW mówi, iż „duża liczba powództw wytoczona dwóm wydawcom ma na celu wywołanie efektu mrożącego i powstrzymanie redakcji od publikacji dalszych tekstów na temat PWPW”.

PWPW chce zatem osiągnąć efekt precenzuralny, który można opisać poprzez figurę literacką, chce abortować krytykę na swój temat w stadium zarodka. Mamy zatem do czynienia nie z „dobrami osobistymi”, ale z czymś niezdrowym w lęgnącym się w umysłach prezesów. PWPW do tego tekstu też może się przyczepić, bo prezesi tej państwowej firmy to postacie wyjęte żywcem z Mrożka bądź z Gombrowicza, choćby z tego ostatniego – z „Transatlantyku”: PWPW to „Baron, Ciumkała, Pyckal i Koński Psi Interes”. Geniusz Gombrowicz tak opisuje tych prezesów „dobra osobiste”: „ta zaś swarliwość nie tyle może z finansowych rozrachunków, ile z natur sprzeczności. A bo Baron jak bąk huczy, buczy i tańcuje, jak paw ogon puszy, jak sokół w górę polatuje; a Pyckal, jak byk, wrzaskiem krzykiem swojem chamskiem chamskiem się nawala; a Ciumkała gmyrze”.

CZAPKI Z GŁÓW DO SAMEJ ZIEMI ZA TO, CO KRYZYS ZROBIŁ NA SCENIE. Minę Kurskiego możemy sobie tylko wyobrazić :)))

czphhlww8aapeco

– Katarzyna… A nazwisko? – zapytał Suski. – Katarzyna Wielka – odpowiedział sędzia. Wassermann parsknęła śmiechem…

cztb7p7xaaaru-c

Kleofas Wieniawa o Macierewicza Ministerstwie Głupich Kroków.

macierewicza

Tomasz Siemoniak zaatakował śmiechem konferencję naukową MON poświęconą „najnowszym rozwiązaniom w technice i technologii wpływających na przyszłość modernizacyjną sprzętu i uzbrojenia wojskowego”, na którą to zaproszono dermatologa „Jakiegoś-Tam”, który ma  być ojcem Edmunda Jannigera, prześmiesznego doradcy Antoniego Macierewicza. Gdy wszyscy się naśmiali i narechotali, ośmieszony Macierewicz zrezygnował ze śmiesznej postaci.

Siemoniak te najnowsze rozwiązania dermatologiczne w armii skomentował: „To forma zapłaty za wspieranie Macierewicza. Może opowie o najnowszych tendencjach w stosowaniu kamuflażu na skórze?”

Ten kamuflaż na skórze to aluzja do dezinformacji, którą w istocie zajmują się pracujący w Ministerstwie Obrony Narodowej. Dezinformują, bo co innego im pozostaje, gdy zatrudniony jest taki Misiu Misiewicz.

Dezinformator więc odpowiedział, że ojciec Jannigera dostał Nobla, co później okazało się dezinformacją, czyli kłamstwem, acz mogło być tak, iż „światowej sławy dermatolog” wyleczył Misiewicza z kamuflażu, czyli z wykwitu na skórze, która wiadomo, jaką jest chorobą, i przyznał mu prywatnego Nobla. Ministerstwo daje (złote medale), ale i odbiera (pośmiertnie stopnie generalskie Jaruzelskiemu i Kiszczakowi).

Oto mamy dalszy ciąg kamuflażu, czy też dezinformacji, gdyż ministerstwo publikuje na swoich stronach oświadczenie dermatologicznych autorytetów, które „wyrażają swoje oburzenie i zaniepokojenie wobec posła Tomasza Siemoniaka”.

Zaś MON przekazał na ręce towarzystw naukowców „wyrazy ubolewania” za to, co zrobił Siemoniak. Tak to ministerstwo zostało zaatakowane przez Siemoniaka śmiechem – i ledwie uszło z życiem.

Może jednak być tak – na co zwracam uwagę Siemoniakowi – iż Macierewicz przygotowuje jakiś gorący konflikt z Ruskimi, albo Szkopami. Dermatolog zaś jest potrzebny do tego, aby żołnierze mieli świadomość, co na polu bitwy pokonani Szkopi bądź Ruscy mogą zostawić, mianowicie bataliony zarażonych markietanek wiadomą chorobą.

„Światowej sławy” dermatolog uświadomia, czym grozi zarażenie wiadomą chorobą, czyli syfem. Tak wygląda sytuacja na froncie Ministerstwa Głupich Kroków, czyli co słychać u Szweja i jego szwejków. Na Kremlu Rusków muszą boleć przepony ze śmiechu.

ŻEGNAMY BOGDANA SMOLENIA. DAWAŁ WSZYSTKIM UŚMIECH, ZAWSTYDZAŁ SYSTEM I POMÓGŁ NAM PRZETRWAĆ POPRZEDNI REŻIM.

czthyhpwiaasq-y

ZAWSZE BĘDZIEMY MOGLI ŚMIAĆ SIĘ Z GŁUPOTY WŁADZY. DZIĘKI PANI, PANI PELAGIO. TO PANI NAS NAUCZYŁA. DZIĘKUJEMY!

cztu5vlxeaazefz

grudzien5

Duda – „NIEZŁOMNY STRAŻNIK KONSTYTUCJI”?

cy330c8wiaahnto

Andrzej Duda kolejny raz dał dowód uników, zakłamania i arogancji w wywiadzie z Bogdanem Rymanowskim. Fragmenty z Daniela Passenta.

duda-z-siebie

Ocena własnej działalności na stanowisku prezydenta – bardzo pozytywna (nie popełnił błędów, może raz źle dobrał słowo). Pogratulować samopoczucia!

Wybić się na niezależność od prezesa Kaczyńskiego prezydent nie zamierza, bo rząd i partia realizują program, pod którym AD się podpisał. Żadnej gadki o prezydenturze wszystkich Polaków – to było dobre w kampanii, ale nie u władzy.

Trybunał Konstytucyjny? Żadnej nowej refleksji, prof. Rzepliński łamie konstytucję, jest politykiem i to po złej stronie. Epidemia wśród sędziów z nominacji PiS zrozumiała, niczego gorszącego AD w tym nie zauważył. Wszak jeden z sędziów napisał, że nawet gdyby był zdrowy, to w takim „zgromadzeniu ogólnym” nie wziąłby udziału.

Aresztowanie Józefa Piniora? Sprawę wszczęły służby i prokuratura pod rządami Tuska, więc o co chodzi? Poza tym do momentu skazania każdy jest niewinny… Żadnej refleksji na temat, czy J.P. mógł się połaszczyć na 46 tys., czy chodzi o niszczenie legendy, zbieżność ze wznowieniem sprawy Kwaśniewskich, aresztowanie o 6.00 – nic.

Ograniczanie wolności zgromadzeń? Unik: wolność zgromadzeń jest prawem obywatelskim, jak prezydent dostanie ustawę, to się ustosunkuje. I tyle.

Obietnice wyborcze: 500+ wprowadzono, wiek emerytalny obniżono. Frankowicze? Okazuje się (teraz!), że to groziłoby katastrofą systemu bankowego, więc prezydent musi być odpowiedzialny. (A kandydat nie musiał?). Podniesienie progu wolnego od podatku – patrz wyżej, ale pierwszy krok uczyniono, AD nie mówi, że ma wyrzuty sumienia, nie przeprasza, nic się nie stało, Polacy.

Rząd? Jest OK. Dużo zrobiono. Macierewicz? OK, choć AD zaleca powściągliwość w wystąpieniach publicznych. Ani słowa o Caracalach, chyba także o mistralach i innych wpadkach.

Smoleńsk? Ani słowa. AD i BR nabrali wody w usta.

Wpadka z Robertem Greyem – rzekomym agentem obcego wywiadu? Proszę zapytać ministra.

Skandale w spółkach Skarbu Państwa? Pani premier kontroluje i reaguje.

Krytyka wobec prezydenta Dudy? Zawsze znajdą się niezadowoleni, wszak AD nie został wybrany przez 99 proc. wyborców, a jego krytycy to sieroty po Komorowskim, które nie umieją się pogodzić z werdyktem demokracji.

W sumie prezydent Andrzej Duda robi swoje – bez zmrużenia oka, z zimną krwią.

NIEPRAWDA, ŻE ANDRZEJ DUDA NIC NIE ROBI, TYLKO KLĘCZY. TAK DONOSZĄ INTERNAUCI.

cy2nc7pweae4fsv

PANIE PREZYDENCIE, NO I KTO TU ŁAMIE PRAWO?

cy3vk79xgaawgee

„Warto być przyzwoitym”.

oficjalnie

SZACUNEK ZA HONOR.

cy2uvwpweaau3dg

TO NIE JEST ŻART… TO WEJDZIE DO PROGRAMU LICEUM RAZEM Z „ODĄ DO JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO”, KTÓREJ AUTOREM TAKŻE JEST RYMKIEWICZ.

cy3unsiweaarwlw

W „Dzienniku” Zbigniew Parafianowicz pisze o zdarzeniu, które zapachniało nowym Smoleńskiem.

Zbigniew Parafianowicz: Jak głęboko tkwi w nas tupolewizm…

Brazylijskie embraery 175 w biało-czerwonych barwach miały zastąpić po 10 kwietnia 2010 r. niewydolny i opisany za pomocą niejasnych procedur system transportu VIP-ów tupolewami i wysłużonymi jakami. Do niedawna wierzyłem, że on działa. Po hekatombie smoleńskiej chciałem w to wierzyć. Do ubiegłego poniedziałku, gdy na własne oczy przekonałem się, jak głęboko tkwi w nas tupolewizm.

 Doktryna, w myśl której można podjąć nawet najbardziej absurdalną próbę załatwienia sprawy wagi państwowej bez przewidzenia potencjalnie tragicznych konsekwencji. Lewą ręką przez prawe ucho. Na zasadzie „jakoś to będzie”. Choroba, która – jako jedna z przyczyn – doprowadziła do śmierci 96 najważniejszych osób w państwie na lotnisku Siewiernyj, dała znów o sobie znać w ubiegłym tygodniu. Podczas powrotu szefowej polskiego rządu Beaty Szydło z Londynu. Tym razem za sprawą determinacji kapitana odpowiedzialnego za rejs i brytyjskiej obsługi naziemnej się udało.

Londyn. Ulica Portland Place w handlowej dzielnicy Marylebone. Ambasada RP. Godziny wczesnowieczorne. Dziennikarze, którzy towarzyszyli premier Szydło podczas brytyjsko-polskich konsultacji rządowych, wsiadają do busa, który zawiezie ich na oddalone o 50 km lotnisko w Luton. Słyszałem o dwóch wersjach powrotu do kraju. Pierwsza zakłada, że reporterzy odlecą wojskową casą, tą samą, którą tuż przed południem przylecieli do Londynu. Druga: będzie to rządowy embraer 175. Lot tym pierwszym trwa około czterech godzin, drugi jest krótszy o półtorej godziny. W terminalu okazuje się, że wygrał wariant numer dwa.

Odprawa. Zajmujemy miejsca na pokładzie. Po kilku minutach wchodzą przedstawiciele rządu. Szybko na jaw wychodzi prosta prawda: dwóch samolotów nie da się zapakować do jednego. Brakuje miejsc. Kilka osób stoi.

Zaczynają się nerwowe negocjacje: kto leci, kto zostaje na casę, która wystartuje za sześć godzin. Pozbycie się nadbagażu w postaci osób stojących nie rozwiązuje problemu. Po krótkiej analizie okazuje się, że samolot nadal jest źle wyważony (większość siedzi z tyłu, z przodu jest salonka z mniejszą liczbą osób). Trzeba zwolnić jeszcze dwa tylne rzędy. W sumie osiem miejsc.

Jeden z ministrów korporacyjnym tonem namawia swoich współpracowników: Basiu, Wiesiu, Czesiu, Krzysiu (imiona zmienione), wysiądźcie. W odpowiedzi słyszy: Ale szefie, tylu godzin czekać nie dam rady. Mam problemy z kręgosłupem. W sumie kobieta musiałaby pozostać na lotnisku jeszcze 6 godzin i cztery godziny spędzić na pokładzie casy.

Stewardesy, zamiast przeprowadzić standardowe procedury bezpieczeństwa, nie ze swojej woli stają się stroną absurdalnej debaty. Michał Karnowski, publicysta tygodnika „wSieci”, nie wytrzymuje i ustępuje miejsca urzędniczce, która ma problemy z kręgosłupem. To jednak za mało, by wyważyć samolot. Polowanie na zbędne kilogramy trwa w najlepsze. Obsługa naziemna w Luton staje się coraz bardziej nerwowa. Nie zgodzi się na wylot źle wyważonego samolotu.

wielowieyska

Na pokładzie zbyt ciężkiej maszyny mają się znaleźć: szefowa rządu Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki, szef MON Antoni Macierewicz, szef MSZ Witold Waszczykowski, szef MSW Mariusz Błaszczak i jeden z najważniejszych oficerów w polskiej armii generał Marek Tomaszycki (VIP-ów jest zresztą znacznie więcej). Przedstawiciele najważniejszych resortów siłowych, premier i jej pierwszy zastępca w źle wyważonym samolocie, który ma zaraz wylecieć. Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Nie wierzy też kapitan embraera. Zirytowany wychodzi z kabiny i informuje, że nie poleci, dopóki problem nie zostanie rozwiązany. Nie ma jednak osoby, która mogłaby to zrobić. Ktoś podjął decyzję o połączeniu dwóch transportów w jeden, nikt jednak nie chce podjąć decyzji o ich rozłączeniu. Panuje przekonanie, że na pewno da się to wszystko jakoś ogarnąć.

W końcu, po kilkudziesięciu minutach negocjacji, samolot opuszcza grupa ochotników i tych, którzy zostali nakłonieni do wyjścia przez swoich szefów. Jeden z dziennikarzy relacjonuje ministrowi Waszczykowskiemu, o co chodzi w zamieszaniu. Pada określenie: to tupolewizm. Z niemal godzinnym opóźnieniem samolot, w końcu prawidłowo wyważony, odlatuje do Polski. Brytyjska obsługa naziemna oddycha z ulgą.

Właściwie nic się nie stało, wszystko skończyło się dobrze. Zostaje jednak kilka kluczowych pytań:

– Dlaczego na pokładzie tego samolotu znaleźli się jednocześnie: premier, wicepremier, szefowie MSZ, MON, MSW i dowódca operacyjny sił zbrojnych?

– Kto podjął decyzję o połączeniu pokładów?

– Jak obliczył, że dwa samoloty można zmieścić w jednym?

– Dlaczego nie było nikogo, kto mógłby jedną decyzją to wszystko odwrócić?

– Dlaczego pasażerowie najważniejszego w tym dniu samolotu państwa polskiego nie mieli przypisanych miejsc, numerowanych, jak w rejsowym samolocie? (Oznaczone miejsca mają nawet afgańskie linie Kam Air, którymi w przeszłości podróżowałem).

– Jak doszło do rozpisania listy pasażerów? I czy osoba ją rozpisująca znała zasady wyważenia rządowego embraera?

– Dlaczego pilota sprowokowano do zainterweniowania w tej absurdalnej sprawie? (Choć może to i lepiej, bo wykazał się rozsądkiem, za który powinien dostać państwowe odznaczenie).

– Na jakiej zasadzie wyproszono z maszyny osoby pracujące dla rządu, które embraerem przyleciały do Londynu?

radio

Na koniec jeszcze jedno. Pani premier, czterdziestomilionowy naród nie zasługuje na to, by jego liderzy podróżowali w takich warunkach. Sam do dziś nie przepracowałem traumy 10 kwietnia. Jednego jednak jestem pewien: po raz drugi nie byłbym w stanie wyjaśnić swoim synom, dlaczego przez Warszawę, zadrzewioną ulicą Żwirki i Wigury, która kojarzy im się z wylotami na wakacje, suną dziesiątki trumien zawinięte w biało-czerwone flagi.

Kleofas Wieniawa skomentował:

kleofas-wieniawa

Już należy przygotowywać oskarżenia tego rządu i stawić go z czasem przed Trybunałem Stanu i przed zwykłym sądem.

cy2v9c2weaacg3k

NIECH MORAWIECKI NIE OSZUKUJE JUŻ POLAKÓW. NIE POKAZUJE NAM WSZYSTKICH SLAJDÓW…

cy35bjxxaaat5ww

JESZCZE ŻADEN MINISTER W EUROPIE NIE STAWIAŁ WARUNKÓW SZEFOWI PE. Pytanie, czy mamy się bać? Czy po prostu kończy się czas Waszczykowskiemu?

cy3pkd2wiaajclh

CZY SĘDZIOWIE NIE POWINNI ZOSTAĆ SPRAWDZENI, CO TO ZA L4???

cy2upwqxgaabnmm

Na Koduj24.pl Andrzej Karmiński wskazuje na konkretne paragrafy, za które PiS będzie odpowiadać.

sen

*** Art. 127. § 1. Kto, mając na celu (…) zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu(…)? § 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1 (…)?

*** Art. 128. § 1. Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej [którym jest m.in. Trybunał Konstytucyjny], podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu(…)? § 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1 (…)? § 3. Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej (…)? Art. 224. § 3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej (…)?

*** Art. 256. § 1. Kto publicznie propaguje (…) totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość(…)? Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości (…)?

*** Art. 129. Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej(…) ?

*** Art. 181. § 1. Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym [niezależnie od miejsca, gdzie dokonuje czynu, np. z Warszawy – w Puszczy Białowieskiej] w znacznych rozmiarach (…)? Art. 187. § 1. Kto niszczy, poważnie uszkadza lub istotnie zmniejsza wartość przyrodniczą prawnie chronionego terenu lub obiektu, powodując istotną szkodę (…)?

*** Art. 189. § 1-3. Kto pozbawia człowieka wolności (…) ze szczególnym udręczeniem (…) ? Art. 190a. § 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność (…)?

*** Art. 194. Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość (…)?

*** Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej [np. KOD] o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania(…)? Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę (…) publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła(…)?§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania (…)?

*** Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie [nie tylko Lechowi Wałęsie] ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze (…)? Art. 238. Kto zawiadamia o przestępstwie (…), wiedząc, że przestępstwa nie popełniono (…)? Itd., itd., itd.

cyx-cbow8aqosui

Powie ktoś, że stawiając funkcjonariuszy PiS „pod ścianą”, zmusimy ich do eskalacji bezprawia i do zastosowania przemocy dla utrzymania władzy i uniknięcia kary. Owszem, to możliwe. Ale uważam, że warto zaryzykować każdą legalną groźbę, by uświadomić rządzącym, że odtąd nie upiecze się nikomu, kto złamał prawo, że prędzej czy później każdy z nich zobaczyć może oryginał aktu oskarżenia. Warto im uprzytomnić, że nie są bezpieczni nawet w najliczniejszej grupie, bo powszechność łamania prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. A poza tym – oni przecież wciąż mają szansę odwrotu, opisaną w Art. 23. §1 i 2 KK: „Nie podlega karze współdziałający, który dobrowolnie zapobiegł dokonaniu czynu zabronionego” oraz „Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w stosunku do współdziałającego, który dobrowolnie starał się zapobiec dokonaniu czynu zabronionego”.

Wielu komentatorów labiedzi, że paskudną zmianą kieruje z tylnego fotela facet, który wystawia na odstrzał prezydenta, premiera i ministrów, sam nie ponosząc żadnej odpowiedzialności. Czy rzeczywiście? Art. 18. § 1: „Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu. § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego. § 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności (…) udzielając rady lub informacji”. Warto tu podkreślić, że zgodnie z Art. 19. § 1. kara za podżeganie jest taka sama jak za czyn popełniony. Jarosław Kaczyński nie może więc pozostać bezkarny.

O tym, że trzeba zrobić nową Norymbergę dla kaczyzmu nie wątpi także Krzysztof „Grabaż” Grabowski, kultowy wokalista Pidżamy Porno w wywiadzie dla wiadomo.co.

przem-szubartowicz

PiS musi mieć świadomość, że za swoje czyny będzie musiało kiedyś ponieść odpowiedzialność. To powinna być śmierć polityczna, zakaz pełnienia funkcji w sferze publicznej w Polsce. Moim zdaniem, zbrodnie przeciwko demokracji są w warunkach pokoju porównywalne z tymi przeciwko ludzkości.

Waldemar Mystkowski pisze o Joachimie Brudzińskim.

brudzinski

Możliwe, że okładka najnowszego „Newsweeka” antycypuje przyszłość – zdobi ją sześcioro polityków PiS z numerami i facjatami jak w policyjnej kartotece. W pierwszym rzędzie prezes Kaczyński, a obok prezydent i premier. Za to skład drugiego rzędu (dolnego) zaskakuje – otwiera go osławiony prokurator Piotrowicz, a za nim Antoni Macierewicz i Zbigniew Ziobro.

Czy tak się stanie, że obecnie rządzący w kraju wylądują w policyjnej kartotece? Obawiam się, że mają na to szanse tylko posłowie Kaczyński i Piotrowicz, a pozostałej czwórce grożą Trybunały Stanu, a tam nie zdejmują odcisków palców.

Takie są perspektywy przed politykami PiS i wcale nie są dla nas – którzy ich nie lubią – nazbyt pocieszające, bo znamy z filmów kryminalnych i thrillerów, iż zły charakter wszystko zrobi, aby nie iść do kryminału. A czy ktoś może mi powiedzieć, czy piąty w tym rządku polityków PiS Macierewicz, aby na pewno Wojska Obrony Terytorialnej przygotowuje na „Ruskich”. Przecież tych Szwejów Macierewicza z pola bitwy zdmuchnie byle głośny okrzyk specnazu: „wpierod, rebiata” albo „za rodzinu, za Stalinu”. Macierewicz ich nie poderwie do bohaterstwa zawołaniem bitewnym: „za prezesa Kaczyńskiego” ani „za pięćset plus”. Obawiam się, że zagrożenie Trybunałem Stanu dla ministra obrony może skutkować, iż Szweje z WOT zostaną rzuceni przeciw nieuzbrojonym obywatelom polskim.

cy1gsbwwqaarfpv

Czarno widzę? Może tak, bo mi cuchnie krętactwem. W tymże „Newsweeku” jest materiał o pierwszym po bogu w PiS, a nie ma go na okładce, jest czwarty, piąty po Baalu PiS, a nie ma pierwszego po Kaczyńskim. A kto to, a kto to? – słyszę zaśpiew ciekawskich. Jojo, Joachim Brudziński, wszak o nim Kaczyński powiedział: „Gdyby mi się noga złamała, to wiecie, za wszystko odpowiada Joachim”.

Podobno prezes choruje. Nie wiem, czy złamała mu się noga, czy złamał charakter (na to też się choruje, w polityce nazywa się to depresją gangstera; jest taki film z Roberto de Niro). Wszak na urodzinach Radia Maryja Kaczyńskiego nie było? Można postawić pytanie: na co zachorował Kaczyński? Na brak zdrowia, czy na pogorszenie stosunków z Tadeuszem Rydzykiem? Ostatnie też choroba, taka spolegliwość w stosunku do ojca dyrektora jest co najmniej chorobą charakteru. Na show Radia Maryja przybyli wszyscy z Kancelarii Prezydenta włącznie z Dudą (nie wiem, czy Doda była? – szybko odpowiadam ciekawskim), przynajmniej połowa rządu była, a może więcej.

Można zatem mieć pretensje do „Newsweeka”, że dziennikarze nie uwzględnili pierwszego po prezesie, Brudzińskiego, ale też można pośrednio docenić geniusz prezesa. Wszyscy staną przed prawem, a przyszły prezes – bo w tym materiale „Newsweeka” głównie o to chodzi – delfin Brudziński nie stanie. Nawet prezes nie zrobił go ministrem spraw wewnętrznych, wszak byłby to jakby naturalny szef resortu siłowego, a takiego mydłka postawił, jak Mariusz Błaszczak. Brudziński został tylko wicemarszałkiem Sejmu, a za wyłączenie mikrofonu Stefanowi Niesiołowskiemu, Grzegorzowi Schetynie, czy też Kamili Gasiuk-Pihowicz do pierdla się nie idzie.

Ot, prezes to ma łeb. Wszyscy mogą siedzieć, a Brudziński będzie rządził. Sam Brudziński też nie pcha się przed Szydło, Macierewicza czy Ziobrę. Ma o wiele ważniejsze sprawy do załatwienia, wszak to dama do towarzystwa prezesa (taką spełnia rolę jak w dobrych domach brytyjskich). Jojo zawsze jest przy prezesie, czy to na wakacjach nad Dunajcem, czy nad Bałtykiem, nawet wyskakuje z nim do pizzerii (zupełna dla mnie nowość). Można kolokwialnie powiedzieć, że Brudziński wie, co w kuwecie piszczy. Pierwszy przy uchu, pierwszy na wycieraczce, we wspomnianej kuwecie, pierwszy po bogu prezesie. Prezesowi będą zdejmować odciski palców, robić zdjęcia do policyjnej kartoteki, Brudziński jako delfin będzie pilnował interesów partyjnych. Tę sytuację znam z kryminałów filmowych – hollywoodzkich, a prezes lubi tę produkcję. Podobno Kim Dzong Un też ma takie same zainteresowania. Tak mają wielcy politycy.

ZA OBIETNICAMI RZĄDU KRYJĄ SIĘ LIKWIDACJE KOPALŃ I ZWOLNIENIA GÓRNIKÓW. ZWŁASZCZA TYCH, KTÓRZY NIE POPIERAJĄ „DOBREJ ZMIANY”.

cy5hqs1wiaaek2r

Wieniawa pisze o Barbórce Szydło.

szydlo

Barbórka jest świętem stanu górniczego, zawód to zmierzchający przynajmniej dotyczący branży klasycznej: węgla kamiennego. Możliwe, że prawdziwa Barbórka w tym roku miała miejsce pod domem Beaty Szydło w Przecieszynie (Małopolskie).

Bo tam górnicy wyrażali siebie, wyrażali się politycznie, mianowicie chcieli wypomnieć premier rządu PiS, iż co innego jej usta (choć mówi przez nos, jak bokser) wydalają, a co innego wychodzi w praniu rządzenia. Ale to „urok” PiS.

200 górników z kopalni Makoszowy z Zabrzu chciało wręczyć premier kwiaty i petycję. Ale Szydło nawet chłopa swego nie wysłała, ani syna, aby odebrali petycję. A kwiaty musiały powędrować do śmietnika.

Szydło o tym zdarzeniu wiedziała, bo od kilku dni media dudniły. Ale na więść tętentu owego zdarzenia podwinęła kiecę i dała nogę. W swoim stylu na innej Barbórce – w Jaworznie – pisowską figurą retoryczną mówiła o tym, co nijak się ma do dorocznego święta górników. Cytuję: „Dzisiaj oni krzyczą i mówią, że nie zgadzają się na zmiany i reformy.”

Szydło jak zwykle o opozycji, na razie PiS wprowadza same antyreformy. Jak Szydło nie wie – a intelekt jest jej słabą stroną – to antyreformą jest cofnięcie reformy emerytalnej i rozdawnictwo w ramach 500+. Antyreforma to stanięcie przeciw trudnościom i wyzwaniom. Reforma to kreowanie w ramach nowoczesności, a nie cofka.

W wydaniu PiS to są antyreformy. Inne retoryczne michałki Szydło: „KE zaakceptowała propozycję polskiego rządu przedłożoną przez ministra Tchórzewskiego. Będziemy mogli teraz ze spokojem inwestować w branżę górniczą, wiedząc, że jest na to właśnie akceptacja KE. To nie były łatwe negocjacje.”

Jeszcze nie słyszałem o łatwych negocjacjach. A węgiel nie jest przyszłością, jest kataklizmem klimatycznym, jest przeszłością cywilizacyjną. O tym wiadomo od dziesiątków lat.

Rozwój w wydaniu PiS to tradycja, zacofanie, a rozmowa to ucieczka do swojego ghetta. Po 1989 roku nie mieliśmy tak kiepskiej ekipy władzy, tak infantylnej premier i antyreformistycznego rządzenia.

cy3fegaxeaepyok

Zmarł wybitny reżyser Tadeusz Chmielewski. „Ewa chce spać”, „Jak rozpętałem II w.światową” i „Nie lubię poniedziałku”. CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI

cy2qrn6wqaakcju

CZY ZGADZASZ SIĘ, ABY POLSKIE DZIECI UCZYŁY SIĘ OD WRZEŚNIA TAKIEJ HISTORII??? Reforma gimnazjalna jest tu tylko odwróceniem uwagi…

cytkdtrxaaaq3ie

ABY NIKT NIE MIAŁ WĄTPLIWOŚCI, PO CO KACZYŃSKIEMU JEST POTRZEBNA REFORMA EDUKACJI…

cyrz-76xcaanx71

Józef Pinior to ledwie początek fali terroru PiS. Sądy na szczęście są jeszcze niezależne, ale i one zostaną chwycone za twarz.

cytlmm1wgaeavhc

Dziennikarze „Wyborcza” Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski piszą o ponownie otwartych śledztwach. Prokuratura pod kierownictwem ministra Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, bardzo lubi ostatnio wznawiać umorzone sprawy. Proponujemy, by w takim razie jeszcze przyjrzała się np. sprawie Barbary Blidy.

ministrze

Prokuratura właśnie wznowiła umorzone sześć lat temu śledztwo w sprawie Aleksandra Kwaśniewskiego. Chodziło w nim o pochodzenie majątku byłego prezydenta. Śledczy nie doszukali się w tej sprawie przestępstwa. I uznali, że Kwaśniewski jest pokrzywdzony przez bezprawne działania służb specjalnych. Ale teraz Ziobro dopatrzył się „niewyczerpania możliwości dowodowych” i odczuł potrzebę zweryfikowania „niektórych ustaleń”. Bardzo wygodna, acz pusta formułka, prawda?

ZIOBRO ZNÓW RUSZYŁ NISZCZYĆ LUDZI. ZACZĄŁ OD LEGEND SOLIDARNOŚCI…

cys6imjwgaegc4

Gdański sąd zdecydował właśnie, że sprawa nieprawdziwych oświadczeń prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie zasługuje na warunkowe umorzenie, i skierował ją do ponownego rozpatrzenia. To też sprawa śledczych od Ziobry. Bo w marcu tego roku sąd na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu warunkowo umorzył postępowanie na okres dwóch lat próby. Nie znaczy to, że sąd prezydenta Adamowicza uniewinnił. Warunkowe umorzenie oznacza, że sąd przesądza winę sprawcy, a orzeczenie jest wpisane do Krajowego Rejestru Karnego. Sąd zasądził od prezydenta 40 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ale interweniował Zbigniew Ziobro i prokuratorzy z Poznania złożyli apelację od umorzenia.

cys8hxoxuaagakc

Wcześniej śledczy od Ziobry wznowili też sprawę dotyczącą smoleńskiego śledztwa. Chodziło o „niedopełnienie obowiązków” przez wojskowych prokuratorów, którzy byli w Rosji zaraz po katastrofie. Prokuratura wojskowa umorzyła śledztwo, bo nie znalazła przestępstwa, jej decyzję podtrzymał sąd. Teraz sprawa zaczęła się od nowa.

Panie ministrze, może by tak wznowić te sprawy?

Skoro Ziobro tak lubi wznawiać umorzone śledztwa, proponujemy, by raz jeszcze przyjrzał się np. sprawie Barbary Blidy. Blida zginęła 25 kwietnia 2007 r. od strzału z własnego rewolweru, chwilę po wejściu do jej domu oficerów ABW z nakazem zatrzymania. Ziobro był wtedy – tak jak dziś – ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. W 2011. r. łódzka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie „zacierania śladów i dowodów” po śmierci Blidy. I to umorzenie było wielce podejrzane, bo sejmowa komisja śledcza, która badała okoliczności śmierci b. minister, dostarczyła mnóstwo poszlak i dowodów na matactwa i zacieranie śladów tragedii w domu Blidów po wkroczeniu tam ekipy ABW.

  • Funkcjonariuszka, która w chwili strzału stała od Blidy na wyciągnięcie ręki, nie miała prawa umyć dłoni, zanim nie zbadano ich na obecność prochu. A umyła.
  • Jej przełożeni, prokuratorzy i policjanci, którzy byli w domu Blidy, nie powinni pozwolić, by miejsce tragedii było niezabezpieczone przez ponad trzy godziny po śmierci byłej posłanki SLD. A pozwolili.
  • Na rewolwerze, z którego postrzeliła się Blida, powinny być jej odciski palców i ślady DNA. A nie było.
  • Powinny być też ślady jej męża, bo na polecenie funkcjonariusza ABW przełożył rewolwer z podłogi do umywalki. A nie było.
  • Za to prokuraturze nie udało się ustalić, skąd na broni wzięły się dwie nitki.

Może Ziobro wznowi i inne umorzone dochodzenia. Np. w sprawie kłamstw i pomówień, których dopuścił się Antoni Macierewicz w raporcie z likwidacji WSI. Albo w sprawie nielegalnego skopiowania przez obecnego szefa MON listy agentów wojskowych służb specjalnych? Tam też były kontrowersyjne uzasadnienia decyzji prokuratury, np. że pisząc raport, Macierewicz nie był urzędnikiem państwowym. To tylko kilka przykładów śledztw do wznowienia. Coś jednak czujemy, że tutaj Ziobro nie dopatrzy się „potrzeby pogłębienia materiału dowodowego”.

Naiwni nie jesteśmy. Wznowienia Ziobry są wybiórcze. Wybiera (zapewne razem z Jarosławem Kaczyńskim) tylko te sprawy, które mają pomóc upokorzyć i zniszczyć ludzi, którzy publicznie mówią o budowaniu przez partię Prawo i Sprawiedliwość państwa bez prawa i bez sprawiedliwości. Ot, taki paradoks.

DRAMATYCZNY WPIS MARKA NIEDŹWIECKIEGO. MARKU, TRZYMAJ SIĘ. WSZYSCY JESTEŚMY Z TOBĄ!

cysfgk3xeaips2v

Aleksander Kwaśniewski mówi w rozmowie z Renatą Grochal z „Wyborczej”: – PiS che zasiać w społeczeństwie strach. Im więcej takich działań jak wobec Józefa Piniora czy wobec mnie i mojej żony, tym bardziej ludzie mają się bać.

chca

Renata Grochal: Prokuratura ponownie wszczęła śledztwo w sprawie pańskiego majątku, choć sprawę umorzono w 2010 r. O co chodzi?

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent: Przypomnę, że wszystko zaczęło się w 2007 r. od nieszczęśliwych słów Józefa Oleksego wypowiedzianych w trakcie biesiady [z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym], za które Józef przepraszał, mówił, że powtarza plotki i sensacje z tabloidów. Ale to nie powstrzymało ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry od przekazania tej sprawy prokuraturze, która zajmowała się nią długo – przez trzy lata. W 2010 r. śledztwo umorzono, bo stwierdzono, że moje wszystkie kwestie majątkowe, czyli zakup mieszkania, wszystkie sprawy podatkowe, że to wszystko jest zgodne z prawem. A willa w Kazimierzu, co również sprawdzono, jest własnością kogoś innego i ta osoba posiadała środki na jej zakup. Sprawa od 2010 r. jest formalnie przez tę samą katowicką prokuraturę umorzona. Przez sześć lat z punktu widzenia faktograficznego nic się nie zmieniło.

To co się zmieniło?

– Nie wiem, bo mam tylko te informacje, które mają dziennikarze, czyli bardzo skąpe. Ale skoro nic się nie zmieniło, to kluczowy jest zapewne kontekst polityczny. On jest oczywisty.

Dorwać Kwaśniewskiego?

– Oczywiście, że tak. I zasiać w społeczeństwie strach. Im więcej takich działań jak wobec Józefa Piniora czy wobec mnie i mojej żony, tym bardziej ludzie mają się bać, stawać się bardziej oportunistyczni, bo chętnych do bohaterstwa jest raczej niewielu.

SZACUNEK DLA NIE DAJMY SIĘ MANIPULOWAĆ PiS-owi. POKAZUJMY POLAKOM, JAK BARDZO ICH OKŁAMUJĄ

cyscbxcwiaanjhs

POLAKÓW PAN NIE OSZUKA. NIE ZAPOMNĄ JAK BYŁ PAN PROKURATOREM PZPR I OSKARŻAŁ OPOZYCJONISTÓW Z „SOLIDARNOŚCI”.

cyqycshxgaegwa8

W OBLICZU NOWEJ USTAWY O ZGROMADZENIACH PUBLICZNYCH, TE SŁOWA SĄ BARDZO WAŻNE.

cyrqvghwqaahigu

KONIECZNIE PRZECZYTAJ:

Za łamanie konstytucji powinna być odpowiedzialność prawna. Tylko tej odpowiedzialności nie powinien ponosić prezes Rzepliński, bo on konstytucji nie łamie, tylko obecna większość. Na czele z prezydentem i premier. Wierzę w Polaków. Wierzę w to, że populizm, który sączy się każdego dnia, jednak będzie miał swój koniec. Polacy potrafią podejmować racjonalne decyzje – mówi wiadomo.co Borys Budka, poseł Platformy Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości.

cysjpgyxcaamol3

Kamila Terpiał: Nie da się już uratować Trybunału Konstytucyjnego?
Borys Budka: Od samego początku PiS dążył do podporządkowania sobie Trybunału. To oczywiste dla każdego, kto zna wizję państwa Jarosława Kaczyńskiego. Gdy zdobył władzę, wydaje mu się, że może robić wszystko bez względu na przepisy konstytucji. Atak na Trybunał Konstytucyjny, który ma miejsce już dokładnie od roku, był tylko po to, by zablokować Trybunał, a po odejściu prof. Rzeplińskiego zagwarantować, że nowym prezesem będzie osoba wybrana przez obecną większość parlamentarną.

Do tego prowadzą ostatnie dwa projekty ustaw? Jeden zostanie przyjęty na tym posiedzeniu, drugi zapewne na kolejnym.
Tak, te ustawy właśnie temu służą. Hipokryzja PiS polega na tym, że przez rok wmawiano obywatelom, że kolejne ustawy mają coś uzdrowić.

cyqej8jxaael3rb

PiS tak boi się obywateli, że na wniosek Błaszczaka ogranicza prawo do demonstracji.

cyrhoyyweaatzws

Waldemar Mystkowski pisze o ostatnim posiedzeniu Sejmu i obecności na nim prof. Rzeplińskiego.

cyq4wdvxuaepftj

Posłowie PiS mają nie tylko przygotowane wcześniej „mowy własne” w postaci tzw. komunikatów dnia. Polegają one na tym, że z centrali na Nowogrodzkiej podwładni partyjni prezesa Kaczyńskiego dostają ściągi, co maja mówić na bieżące tematy własnymi słowami.

Później my widzowie dziwimy się, że wszyscy mówią zdania identycznie napisane bez zająknięcia. W PiS mówi się pismem PiS. Ale też mają przygotowane hasła do wystąpień grupowych. W tym są nawet lepsi niż w komunikatach dnia. Nie powinno to dziwić, bo uczestnicząc obowiązkowo w miesięcznicach smoleńskich, wytrenowali kilka fraz prostych do skandowania.

(„DOBRA ZMIANA” WIE NAJLEPIEJ)

cyrpzawxaaaa8tz

Taką frazą jest: „Precz z komuną”. Pisowcy widząc niepisowców krzyczą „Precz z komuną”. Wśród pisowców jest nawet taki, który krzyczy w imieniu grupy, a jest nim osławiony Stanisław Piotrowicz. Już chciałem napisać „prokurator Piotrowicz”, tak jak powiedział jeden z polityków Platformy Obywatelskiej, na co zwrócił mu uwagę marszałek Sejmu Marek Kuchciński, że Piotrowicz jest posłem. Krzysztof Brejza więc się zrewanżował i przyniósł do Sejmu powiększone faksymile z podpisem Piotrowicza pod aktem oskarżycielskim z czasów stanu wojennego. Jak byk stało, iż prokurator Piotrowicz oskarżył członka nielegalnej wówczas „Solidarności”.

Czy Kuchciński zwróci uwagę jakiemuś posłowi PiS, aby prezesa PiS nie nazywał premierem, a tylko zwykłym posłem? Lecz to „Precz z komuną” mogloby być ciekawym pretekstem do pracy z psychologii społecznej, bowiem możliwe, że odsetek komunistów w partii Kaczyńskiego jest większy niż w partii postkomunistycznej SLD. Lecz ci ostatni nie weszli do Sejmu i PiS w dwójnasób to nadrabia.

W piątek zawitał w Sejmie szef Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński, człowiek-instytucja, solidny jak mało kto. Odchodzi z TK 19 grudnia, a mimo to przyszedł do izby ustawodawczej, aby przyglądnąć się głosowaniu nad kolejnym aktem demolki, nad ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK. Krótko pisząc, ustawa ma unieważnić wybór trzech kandydatów na prezesa TK, którzy zostali wybrani przy braku kworum (uczestniczyło 9 sędziów, a powinno być 10), ponieważ 3 pisowskich sędziów dopadła zbiorowa zaraza i poszli na L4.

Na obecność Rzeplińskiego w Sejmie zwrócił uwagę były minister sprawiedliwości z Platformy Obywatelskiej Borys Budka podpowiadając litościowie marszałkowi Kuchcińskiemu, iż zwykle taką osobistość wita gospodarz Sejmu, czyli on sam. Rzepliński od posłów PO otrzymał brawa, a od PiS owe tutaj analizowane przeze mnie „Precz z komuną”. Możliwe że najgłośniej krzyczał komunista (były?) Piotrowicz, freudowska postać z syndromem zaparcia, samozaprzeczenia. Zdałby się do niego jakiś Gogol, który pisał o podobnej sytuacji: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.”

Refleksjami nie tylko o tym pobycie w Sejmie, ale co czeka Trybunał Konstytucyjny po 19 grudnia, prof. Rzepliński podzielił się w TVN24 w programie „Piaskiem po oczach”. I co nas czeka zapytał zatroskany Konrad Piasecki, usłyszał on i wszyscy widzowie:

Nie będzie to apokalipsa. Ma pan niedobre mniemanie o sędziach. Konstytucja powierza kierowanie TK wiceprezesowi. Sędzią Przyłębska będzie na 100% niekonstytucyjna. Skład sądu musi być zgodny z Konstytucją, ktoś kto został wybrany niezgodnie z Konstytucji, to jego udział będzie kontestowany. Nie tylko w Polsce, ale też w Strasburgu czy Luksemburgu.”

(CZY TAKA MA BYĆ POLSKA? KARK W MASCE Z CHRZANOWA)

cyq3g4jxaaaoqnp

W tych kilku zdaniach jest jakby testament prof. Rzeplińskiego. Kaczyńskiemu nie uda się tak łatwo zdeptać Konstytucji RP i wprowadzić zamiast jej swoją wolę, czyli bezprawie. Jeśli TK – dalej mówił Rzepliński – „stanie się prywatną radą konsultacyjną przy centralnym ośrodku politycznym to przegramy wszyscy. Może to się skończyć fatalnie dla rządów prawa i demokracji w Polsce”.

Brak prawa i demokracji w kraju byłby formą autorytaryzmu, reżimu, satrapii, które dla posłów PiS najbardziej znane są pod postacią komuny. Nawet w tej kwestii zachowują się klasycznie. Złodziej złapany na gorącym uczynku krzyczy: Łapać złodzieja! I ucieka w przeciwną stronę niż goniący złodzieja, tak PiS skandując „Precz z komuną” zdażą do tego, co jest tej partii najbliższe – do komuny.

cyrzwufxaaa9brp

I JAKOŚ NAS TO NIE DZIWI.

cysajllxuaq4_ox

TAKA PRAWDA.

cytc95wxcaaxahv

I JUŻ WIADOMO ZA CO NAGRODA :))) Genialny rysunek: Piotr Hajda.

cxvnuf0w8auxzrk

OJCIEC RYDZYK DOSTAŁ MEDAL ZA PATRIOTYZM OD SŁUŻBY OCHRONY KOLEI 🙂 Teraz czekamy na wpłatę. Kolej jest bogata a ojciec potrzebujący.

cxxvm76xeaa4brz

Joanna Senyszyn domaga się odszkodowania za zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego!

senyszyn

Lubiłam się pośmiać z sejmowych wystąpień posła Gosiewskiego. Od ponad sześciu lat jestem pozbawiona tej wątpliwej, bo wątpliwej, ale rozrywki. Wyceniam moje cierpienie skromnie. Na 861 zł.

Skąd taka kwota? W latach 2001-2010 poseł Gosiewski wygłaszał z trybuny sejmowej średnio 41 wypowiedzi rocznie. Każda dla PiS warta majątek, a dla mnie symboliczną złotówkę. Gdyby nie zginął, mógłby być posłem do emerytury, czyli przynajmniej do 2031 roku. Ominęło mnie już 369, a stracę jeszcze 492 jego wystąpienia.

Moje żądanie jest jest w pełni uzasadnione. Wszak w drugiej turze roszczeń pazerne rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy żądają pieniędzy już nie za cierpienie wywołane utratą bliższych lub dalszych krewnych, ale za brak rozrywek, które za życia nieboszczycy rzekomo zapewniali pociotkom. Wymieniane są wycieczki do Japonii i do Warszawy, a nawet rozmowy przez telefon.

Wszyscy Polacy przeżyli traumę 10 kwietnia 2010. Toteż każdy, kto cierpi, niech wyceni swoją stratę i występujcie do Macierewicza – pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.

cxupituwiaemwwf

CZY PRZY KOLEJNYCH EKSHUMACJACH BĘDĄ KOLEJNE ODSZKODOWANIA?

cxu-e3zweaawhsh

cxu-kzqweaa7b8c

Jan Hartman pisze o kolejnych nieboszczykach, których chce zawłaszczyć nekrolub Antoni Macierewicz:

macierewicz

Antoni Macierewicz zamierza sprowadzić do Polski prochy Ignacego Matuszewskiego, wybitnego żołnierza i dyplomaty II RP, piłsudczyka. Tylko się cieszyć! Tak się przypadkiem składa, że ta znamienita osobistość to stryj mojej dalekiej krewnej Marii Mostowskiej, z której rodziną bardzo się przyjaźnię.

Maria Mostowska sama jest osobą zasłużoną – była uczestniczką powstania warszawskiego, i to nie byle jaką. Jest też wdową po wielkim matematyku Andrzeju Mostowskim oraz zapewne najstarszą warszawianką, która nieprzerwanie mieszka w tym samym warszawskim domu – od czasów głęboko przedwojennych.

Tak się składa, że ciocia Maria Mostowska nie należy do „biało-czerwonej drużyny” i w najmniejszym stopniu nie skłania się ku aktualnej władzy i jej narracji historycznej. Nie przypuszcza też, aby świat PiS podobał się jej stryjowi. Niestety, macherów od propagandy nacjonalistycznej, mającej podbudowywać rządy PiS jako jedynych moralnych spadkobierców jedynie słusznych narodowo-katolickich tradycji, nie obchodzi, komu tam z nimi po drodze, a komu nie. Martwi głosu nie mają. Żywi też nie – jeśli ich głos miałby być nieprawomyślny.

Prawdziwi patrioci nie muszą pytać bliskich, czy życzyliby sobie, aby wykorzystywano wizerunek osoby, która jest im potrzebna dla celów „polityki historycznej”. Władza jest władzą i ma zawsze rację. I może robić, co chce, nikogo o opinię i pozwolenie nie prosząc. Będzie więc Matuszewski nowym bohaterem pisowskim, a nad jego grobem zapewne przemówi sam Antoni Macierewicz. od Mieszka do Matuszewskiego – cała Polska czekała na PiS i zza grobu błogosławi!

Maria Mostowska, choć bardzo wiekowa, umysł ma bystry i w kaszę sobie dmuchać nie daje. Napisała do Macierewicza taki oto list otwarty, który niniejszym tu w całości cytuję, aby uczynić jego otwartości zadość. Niech przynajmniej niektórzy wiedzą, że nie do końca ich ci on, ten Ignacy. I jako to się w tym „całuję rączki” towarzystwie traktuje stare panie, bohaterki powstania, jeśli tylko nie chcą tańczyć, jak im władza zagra.

cxu4xfjw8aero-k

Maria Mostowska, z domu Matuszewska, bratanica Ignacego Matuszewskiego, uczestniczka Powstania Warszawskiego – do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje: z jednej strony cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, z drugiej jednak strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono ani mnie, ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów.

Mój niepokój budzi również fakt, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major Łupaszka i jemu podobni.

popodklada

Agata Kornhauser-Duda po raz kolejny została wywołana do tablicy przez Platformę Obywatelską. Rafał Trzaskowski stwierdził w niedzielę, że wierzy, iż Pierwsza Dama jako była nauczycielka przekona prezydenta Andrzeja Dudę, by ten zawetował PiS-owską reformę oświaty. Czy to wystarczy, by zmotywować ją do działania?

RAFAŁ TRZASKOWSKI

poseł Platformy Obywatelskiej w TVN24

Ustawa na szczęście nie wejdzie w życie, bo przecież pan prezydent na pewno wzniesie się ponad polityczne podziały i zawetuje tę ustawę. Wierzymy w pana prezydenta. Wierzę w to, że pierwsza dama wypowie swoje zdanie i pan prezydent weźmie to pod uwagę. Czytaj więcej

W ten sposób Platforma Obywatelska domaga się podjęcia działań przez Agatę Kornhauser-Dudę, która do chwili wyboru jej męża na prezydenta była cenioną krakowską nauczycielką. Jako Pierwsza Dama RP znana jest jednak z biernej postawy.

Krytykowano ją m.in. podczas zamieszania wokół skrajnie prawicowego projektu antyaborcyjnego. W tej sprawie wypowiadała się przed laty Maria Kaczyńska, obecna Pierwsza Dama pozostała jednak wycofana. Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów. Głównie zajmuje się pomocą dzieciom z niepełnosprawnością i nietypowymi lekcjami języka niemieckiego.

cxucugsxeaizhoq

Rzeźba przedstawia Andrzeja Dudę.

cxu7-niweaamsgk

WRESZCIE KTOŚ TO POLICZYŁ

cxqthxlxaaamm20

WSZYSCY WSPIERAMY HANKĘ ZDANOWSKĄ – NAJLEPSZĄ PREZYDENT ŁODZI OD WIELU LAT, KTÓRA WALCZY Z PiSEM.

cxvry_txcaubyck

Pułkownik Adam Mazguła w ostatnich miesiącach nieraz dał się we znaki rządzącym. Przed miesiącem kwestionował patriotyzm ministra Macierewicza.

Jego zdaniem ustanowienie Jezusa Chrystusa Królem Polski „to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich”.

adam-mazgula

CZY MYŚLELIŚCIE ROK TEMU, ŻE DZIŚ BĘDZIEMY ŻYLI W KRAJU ABSURDÓW?

cxs-rwkw8ae7fif

Waldemar Mystkowski pisze o pożegnalnym wywiadzia w „Newsweeku” z prof. Andrzejem Rzeplińskim:

ferdynand

Za niecały miesiąc prof. Andrzej Rzepliński kończy 9-letnią kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. „Newsweek” żegna go na okładce wywiadem z nim przeprowadzonym. Prof. Rzepliński rok temu nie był znany szerszej publiczności i wydawało się, że tak pozostanie, bo wybitni prawnicy nie są od tego, aby świecić fizjonomią w mediach, ale by świecić rozumem, który nie jest medialny.

Zdarzyła się jednak Polsce taka partia rządząca jak PiS i jej prezes Jarosław Kaczyński. Niby jest w demokracji prawidłowość; wyczerpuje się jedna formacja polityczna, zastępuje ją inna o innym programie rządzenia i światopoglądzie. Rotacja w demokracji ożywia politykę i życie społeczne. W Polsce zdarzył się przypadek, który może jej życie odebrać, bo PiS jest złogiem zalegającym krwioobieg demokracji, niszczącym ją od wewnątrz, niszczącym organy państwa demokratycznego.

Jednym z takim organów jest Trybunał Konstytucyjny, któremu PiS zaaplikował dawkę chorobową. Czy wyjdzie z tego, czy ten organ zostanie amputowany? A pytanie egzystencjalne: czy można żyć bez wątroby? Bo Trybunał odcedzał trucizny niekonstytucyjne. Dopóki stał na czele (jeszcze przez niecały miesiąc będzie strażnikiem) prof. Rzepliński, walczył z podrzucanymi pisowskimi toksynami.

cxvb8xyweaqe2lo

Jak będzie potem? Albo amputacja, albo martwy organ TK, który prędzej czy później zakazi cały organizm państwa prawa. Zakazi bezprawiem. Rzepliński mówi, iż pewne procesy już są nie do zatrzymania, a ich autorzy są tego świadomi. Szczególnie dobrze to widać z perspektywy zagranicznej. Tracimy poparcie elit światowych. Konserwatywni prawnicy amerykańscy nie wierzą, że ciężka praca społeczeństwa jest zatracana przez obecną władzę PiS: „Amerykanie są wkurzeni, bo dawali Polskę za przykład transformacji do demokracji i rządów prawa, podkreślając, że jeśli się ciężko pracuje, to musi się udać. I rusza się wtedy do przodu” – mówi prezes TK.

Rzepliński porównuje rządy PiS do „demokracji Kiepskich”, którzy kierują się zasadą woli – „jak to nie można, skoro można?”„Jacyś zakompleksieni ludzie o przegranych życiorysach dostali narzędzie do ręki, którym się posługują jak cepem. W wyzywaniu, obrażaniu i wzywaniu do przemocy są bezkarni”.

Po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego przychodzi czas rozprawy z sędziami. To już się dzieje. Prokuratura Ziobry prowadzi śledztwa przeciwko sędziom, nie informując o tym. Prokuratorzy nadzorują pracę sędziów i wydawane przez nich wyroki. Mediom umyka utworzony w Prokuraturze Krajowej nowy departament, który zajmuje się przestępczością sędziów i prokuratorów. Toż to już czysta postać PRL-u, to „dziarskie kroczenie w kierunku Polski Ludowej”.

Z prof. Rzeplińskim odchodzi pierwszy etap walki społeczeństwa obywatelskiego o zachowanie praworządności w Polsce. Postać to wybitna, która będzie obecna w przestrzeni publicznej. Mimo wszystko ten wywiad napawa optymizmem, chociaż naprzeciwko mamy nie trzymających standardów prawa i demokracji pisowców. Mimo wszystko Ferdynand Kaczyński jest do ogrania w swoim gabinecie z telewizorem na Nowogrodzkiej, a jego Paździochy Ziobry, Błaszczaki nie wytrzymają konfrontacji z rzeczywistymi wartościami. Tombak zawsze przegrywa z kruszcem.

cxvzgnpxcaa4sq

Kleofas Wieniawa o innym ważnym wywiadzie w wiadomo.co z Grzegorzem Schetyną:

schetyna-rzady

Zmienimy konstytucję, program in vitro i media publiczne będą finansowane z budżetu, nie chcemy naruszać kompromisu aborcyjnego, ale antykoncepcja i badania prenatalne będą powszechnie dostępne, tabletka dzień po bez recepty, a program 500 Plus musi obejmować wszystkie dzieci.

cxuq9eyxuaedzfq

Węzłowe punkty wywiadu.

„Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.”

„Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.”

„Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.”

„Staramy się tłumaczyć Nowoczesnej, że nie ma sensu się kłócić, bo za dwa i pół roku i tak usiądziemy do stołu, żeby rozmawiać o ratowaniu Polski. Jeżeli między mną a Petru będą takie same kłótnie, jak między Millerem a Palikotem, to skończy się tak samo.”

„Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS.”

„W Polsce stało się coś bardzo złego. Ludzie nie spędzają razem świąt, rodziny są podzielone przez politykę, kłócą się, nie chcą na siebie patrzeć, a to znaczy, że coś złego stało się z naszą wspólnotą. Nie można tego lekceważyć.”

„Jeśli prezydent chce wspólnych obchodów, to niech zaprosi swoich poprzedników – Wałęsę, Kwaśniewskiego i Komorowskiego – i niech w czwórkę ustalą coś, co będzie wspólnotowe.”

„Powinniśmy myśleć o tym, jak stacjonujące na zachodzie oddziały NATO-wskie przerzucić na wschód, nie jak obsadzać ludzi w domkach letniskowych. Świat, Europa, NATO widzą to przecież i przecierają oczy ze zdumienia. To jest ten sam wymiar absurdu, co Mistrale za dolara.”

„Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.”

cxvex2gwgaa1crv

Schetyna boryka się z interpretacją ideową, powinien postawić na opis, a nie na dogmatyczną semantykę. Niemniej narracja Platformy zaczyna nabierać wiatru w żagle, acz to jeszcze za mało, ale to już coś.

Wypracować narrację winien gabinet cieni, nie tylko składający się z polityków PO. PiS skończy się szybko, trzeba mu jednak pomóc. Już dzisiaj formułować, jak mają wyglądać zabezpieczenie ustrojowe, demokratyczne, aby Polska nie była rozwalana jak obecnie.

A WY, JAKIE MACIE PLANY NA JESIEŃ? 🙂

cxvuk5dxeaauj8c

LEPSZEGO PODSUMOWANIA NIE TRZEBA :))))

cxvqaikxuaaj1jg

AMERYKANIE UWIERZYLI W OBIETNICE WYBORCZE TRUMPA. TERAZ CZEKA ICH PODOBNY CYRK JAK W POLSCE.

cwzubxywiaazfux

Prezydentura Trumpa może wywołać głębokie zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej i wewnętrznej – od miękkiego kursu wobec Rosji po obniżki podatków.

donald

Kandydat Republikanów tyle razy wysyłał sprzeczne komunikaty i zmieniał front, że tak naprawdę nie wiadomo, czego się spodziewać po jego prezydenturze. Także dlatego rynki, które lubią stabilność, zareagowały na pierwsze wyniki amerykańskich wyborów tak nerwowo: na wieść o jego rosnących szansach giełda w Tokio straciła 4 proc.

Niektórzy komentatorzy liczą, że nieobliczalnego miliardera uda się ująć w karby i wtłoczyć w tryby przewidywalnej polityki. Inni kreślą wizje kompletnego przeformułowania dotychczasowych relacji.

„Prezydentura Trumpa przyniosłaby największe zmiany od wielu dekad w istniejących przepisach w USA dotyczących praktycznie wszystkiego, od podatków po politykę handlową, wydatki socjalne, imigrację i geopolitykę” – ostrzegał inwestorów australijski bank Westpac.

oku

GDZIE JEST NASZA POLITYKA ZAGRANICZNA? WSTYD, BO NIE MAMY NIKOGO W AMERYCE…

cwz3u1mxaaam-df

Najważniejsze hasła Trumpa

cwzbs2mw8aa5qh3

Jeśli wziąć pod uwagę najgłośniejsze zapowiedzi Trumpa, jego prezydentura może oznaczać przede wszystkim:

  • podważanie podstaw wolnego handlu międzynarodowego w imię protekcjonizmu gospodarczego – Trump sygnalizował gotowość renegocjacji, a nawet zerwania układu o wolnym handlu z Kanadą i Meksykiem (NAFTA). Proponował obłożyć wysokimi cłami (35 proc.) produkty z Meksyku i, co wydaje się jeszcze ważniejsze, z Chin (45 proc.). Może to doprowadzić do światowych wojen handlowych;
  • osłabienie gwarancji bezpieczeństwa USA dla Europy – w myśl zasady „America First” Trump chce dbać przede wszystkim o interesy swego kraju. Podważał dotychczasowy dogmat, czyli art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego, który mówi, że jeśli jeden z krajów NATO zostanie zaatakowany, pozostałe automatycznie staną w jego obronie – uzależniając wsparcie od kwestii finansowych;
  • „gołębią” politykę wobec „silnych” przywódców – Trump sygnalizował gotowość dogadania się z Władimirem Putinem w imię interesów gospodarczych. Nie chce angażować się w Syrii, krytykował wojnę w Iraku;
  • wzmocnienie populistów na całym świecie – sukces politycznego outsidera doda wiatru w żagle antyestablishmentowym siłom, zwłaszcza antyimigranckim i prawicowym, takim jak Marine Le Pen we Francji;
  • zmianę polityki USA wobec imigrantów – Trump proponował budowę muru na granicy z Meksykiem i deportacje osób przebywających w Stanach nielegalnie. Uważa muzułmanów za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA;
  • znaczące obniżki podatków – program miliardera przewiduje obniżenie podatku dla korporacji z 35 proc. do 15 proc., zmniejszenie podatków dochodowych dla osób fizycznych i likwidację podatku spadkowego;
  • potężne inwestycje w infrastrukturę – Trump przedstawiał się jako „urodzony budowniczy” i zapowiedział wpompowanie 1 biliona dol. (m.in. dzięki zachętom dla sektora prywatnego) w drogi, mosty, telekomunikację i inną infrastrukturę;
  • zmianę układu sił w Sądzie Najwyższym – Trump zapowiadał, że będzie nominował sędziów konserwatywnych, „pro-life i broniących prawa do broni”. Będzie to miało kapitalne znaczenie dla orzecznictwa sądu, który odgrywa w Ameryce znaczącą rolę. W ostatnich dekadach wypowiadał się np. o aborcji, ślubach homoseksualistów czy reformie służby zdrowia Obamy.

radio-tok-fm

cwzfdryxcaarpgk

ŻYJEMY W CZASACH POPULISTYCZNYCH OBIETNIC I KŁAMSTW WYBORCZYCH. Potem zostają tylko wielkie dziury w budżecie i rekordowy dług publiczny.

kod-krol

Przemysław Szubartowicz: Panie profesorze, jak pan definiuje to, co się dzieje w Polsce: demokratyczne sprawowanie władzy, zamach na państwo, jak mówił w wiadomo.co prof. Andrzej Zoll, czy może jakiś typ rewolucji?
Marcin Król: Nie ma prostej odpowiedzi, choć jestem najbliższy tezie, że to jest rewolucja. Tyle że bardzo swoista. Ale żeby móc ją opisać, trzeba zadać sobie fundamentalne pytanie: czego chce Jarosław Kaczyński?

No właśnie: czego chce?
Moim zdaniem, odpowiedź nie jest taka trudna, jednak nie można sądzić po pozorach. A pozorem jest na przykład to, że chce likwidacji gimnazjów. Nie sądzę, by tego naprawdę chciał. Wcale nie jestem zresztą pewien, że minister Zalewska przetrwa w tym rządzie. Reforma edukacji nie należy do jego najważniejszych postulatów.

Kaczyński i większa część jego otoczenia, choć pewnie są wyjątki, to ludzie, którzy nie lubią Europy. Nie chodzi o Unię Europejską, ale pewną duchową wspólnotę. Nie piją wina w Toskanii, nie jedzą ostryg w Bretanii, nie znają Europy z jej atrakcjami i kulturą. Kaczyński na wakacje jeździł do Sopotu. Dla nich Europa jest obca, trudna, niezbyt sympatyczna.

cwzzkvdweaadnqx

Czyli to jest jedna z programowych fasad, za którymi kryje się coś głębszego?
Tak sądzę, choć nie chodzi o zaglądanie mu do duszy, lecz o analizę faktów. Po pierwsze, Kaczyński i większa część jego otoczenia, choć pewnie są wyjątki, to ludzie, którzy nie lubią Europy. Nie chodzi o Unię Europejską, ale pewną duchową wspólnotę. Nie piją wina w Toskanii, nie jedzą ostryg w Bretanii, nie znają Europy z jej atrakcjami i kulturą. Kaczyński na wakacje jeździł do Sopotu. Dla nich Europa jest obca, trudna, niezbyt sympatyczna. Po wtóre, Kaczyński jest przekonany, że instytucjonalna Unia Europejska nie przetrwa w obecnym kształcie. Wprawdzie niewiele może zdziałać, by tak się stało, ale sądzę, że wieszczy rozpad. I po trzecie wreszcie, w związku z tym, że tak sądzi, uważa zarazem, że najlepszym rozwiązaniem dla Polski i Polaków nie jest społeczeństwo obywatelskie, lecz silne państwo.

No, ale przecież istnieją w Polsce samorządy.
Będzie je zwalczać, choć to trudne zadanie. Ale idea silnego państwa jest najważniejsza. W tym sensie Kaczyński jest podobny do Bismarcka czy Piłsudskiego. Ludzie tego typu nie znoszą partii politycznych i nie rozumieją kłótni sejmowych.

cwzucjmxgaatcdk

Kaczyński jest podobny do Bismarcka czy Piłsudskiego. Ludzie tego typu nie znoszą partii politycznych i nie rozumieją kłótni sejmowych. Chodzi o przywiązanie do idei sanacyjnej. Kaczyński czerpie z tego niezbyt dobrego antykwariatu.

Na wysokiej półce stawia pan Kaczyńskiego.
To, że ma takie wzory, nie oznacza, że będzie je udatnie naśladował. Zresztą Piłsudski był wielki, jeśli chodzi o wojsko i politykę zagraniczną, ale nie o sprawy wewnętrzne. Chodzi o przywiązanie do idei sanacyjnej. Kaczyński czerpie z tego niezbyt dobrego antykwariatu.

Gdy jednak spojrzeć na sprawę Trybunału Konstytucyjnego, która niezbyt interesuje społeczeństwo, choć moim zdaniem powinna, to widać wyraźnie, że PiS naruszyło demokratyczną konstrukcję: chodzi o to, by nie było instytucji skutecznie sprawującej kontrolę nad poczynaniami władzy; by władza nie miała ograniczeń w swoich działaniach.
Zgoda. Ale to jest właśnie ta filozofia, o jakiej mówię. Trybunał przeszkadza władzy wykonawczej. Kaczyński nie lubi tych, którzy myślą inaczej niż on, łącznie z Sądem Najwyższym. To są dla niego przeszkody w realizacji tego absurdalnego celu, jakim jest silne państwo.

cwzlqflxgaaqre3

PiS może zręcznie posługiwać się programem 500 Plus czy innymi doraźnymi propozycjami społecznymi, przynoszącymi chwilowe poparcie, ale w tak spluralizowanym społeczeństwie nie zbuduje się silnego państwa.

Absurdalnego?
Obiektywnie tak, choć nie w jego wyobraźni. Wbrew pozorom, nie ma na takie państwo koniunktury. PiS może zręcznie posługiwać się programem 500 Plus czy innymi doraźnymi propozycjami społecznymi, przynoszącymi chwilowe poparcie, ale w tak spluralizowanym społeczeństwie nie zbuduje się silnego państwa. W tym sensie ta PiS-owska rewolucja różni się od rewolucji francuskiej tym, że ma charakter mirażu. Ale mechanizmy nie są już tak bardzo odległe.

Czym więc ona jest? Przecież PiS na sztandarach niesie socjalne, realne postulaty.
Nie da się ich spełnić. Ta iluzja ma charakter rewolucyjny w tym sensie, że Kaczyński chce zmienić wszystko. Dosłownie. Ale nie wie, jak to zrobić. Nie da się na przykład zmienić systemu państwowej opieki medycznej tak, by zapewnić ją wszystkim ludziom bez wyjątku. Koszty takiej obsługi wzrosły od 1948 roku sześćdziesięciokrotnie i w żadnym cywilizowanym państwie, bez względu na poziom rozwoju i wysokość podatków, to się nie udało. Podobnie jest z obsługą edukacyjną. Dlatego Kaczyński sądzi, że wprowadzając swoich ludzi we wszystkie możliwe dziedziny życia politycznego, do mediów czy spółek, dokona cudu. To nie jest rozdawanie stanowisk po to, by ktoś zarobił, choć naturalnie przy okazji mnóstwo łobuzów wiąże się z tym ruchem tylko ze względu na stanowiska i apanaże. Chodzi o to, by mieć wszystko w swoich rękach. Wszystko.

W momencie, gdy okaże się, że zamysł objęcia całego państwa nie zostanie zrealizowany – a okaże się to moim zdaniem najdalej w ciągu przyszłego roku – pojawią się w obozie Kaczyńskiego ludzie, którzy przestaną akceptować jego projekt, dostrzegą złudzenie, jakiemu ulegli.

Czy ludzie, którzy głosowali na PiS, wiedzieli, na co głosują?
Wiedzieli, że głosują na 500 Plus i kilka innych obietnic, jak choćby obniżenie wieku emerytalnego, które zresztą nie ma chyba tak wielkiego poparcia, jak się powszechnie uważa. Mimo ostrzeżeń nie wierzyli, że Kaczyński myśli zupełnie o czymś innym. Stąd płynie zresztą nadzieja.

To znaczy?
W momencie, gdy okaże się, że zamysł objęcia całego państwa nie zostanie zrealizowany – a okaże się to moim zdaniem najdalej w ciągu przyszłego roku – pojawią się w obozie Kaczyńskiego ludzie, którzy przestaną akceptować jego projekt, dostrzegą złudzenie, jakiemu ulegli. Wcale nie dlatego, że nagle zmienią poglądy. Po prostu połapią się, że źle na tym wyjdą.

cwwjpflw8ae3rao

Kto się połapie?
Na przykład Mateusz Morawiecki. Obstawiam, że wytrzyma góra rok. On jest wprawdzie kompletnie zideologizowany, ale w pewnym momencie zorientuje się, że sytuacja wymyka mu się z rąk, co zresztą musi już przeczuwać. Tego typu ludzie zaczną się wycofywać i wówczas natychmiast zostaną wycięci. Nastąpi klasyczny mechanizm rewolucyjny.

Pożeranie dzieci trwa do momentu, aż się nie znudzi. Potem zaczyna się strach. W końcu wybucha bunt.

Rewolucja pożre własne dzieci?
Otóż to. Ale pożeranie dzieci trwa do momentu, aż się nie znudzi. Potem zaczyna się strach. W końcu wybucha bunt. Gdy do społeczeństwa dotrze w końcu, że byle kto może zostać byle kim, jak ten właściciel kebabu, który został dyrektorem w PGNiG, nawet dotychczas obojętni zaczną na to spoglądać bardzo niechętnie. Nastąpi sytuacja thermidora.

Podążając za pana metaforą: Robespierre zostanie obalony?
Nie od razu, to potrwa.

Ale może ludziom podobają się rządy silnej ręki i ten rewolucyjny scenariusz, jaki pan kreśli, nie nastąpi i symboliczne gilotyny nie pójdą w ruch?
Taka bajka może trwać pewien czas. Ale gdy rzeczywistość zacznie napierać, szybko się skończy. Wystarczy, że zabraknie pieniędzy na 500 Plus. Sądzę, że jeszcze przed następnymi wyborami nastąpi bunt w PiS-ie i wokół tej partii. Gdy tam zacznie trzeszczeć, dopiero wówczas można oczekiwać buntu społecznego.

cwqla9kxuaegj7x

Komuniści ratowali swoją skórę, ale byli gotowi do rozmów, a i tak wyszło gorzej niż chcieli. Kaczyński nie chce rozmawiać.

Ze strachu?
Prawdziwy bunt będzie powiązany ze strachem, ale strach prowadzi do strasznych rzeczy. I one będą musiały się zdarzyć.

Co pan przez to rozumie?
Będzie to kolejny etap rewolucji. Nie wykluczam, że poleje się krew, ale daj Boże, żeby tak się nie stało. Jeżeli w 1989 roku nie wieszaliśmy komunistów, to dlatego, że przedtem z nimi rozmawialiśmy. Świetnie to nazwał Jacek Kuroń: jeżeli się z kimś siedziało przy stole, to trudno, żeby go potem rozstrzelać. Ale drugiego Okrągłego Stołu nie będzie.

Zastanawiam się, czy pan nie przesadza. Strona rządowa podjęła wtedy rozmowy z opozycją, a Okrągły Stół do dziś jest symbolem polskiego zwycięstwa, umowy społeczno-politycznej, dzięki której przeszliśmy do etapu demokracji.
Komuniści ratowali swoją skórę, ale byli gotowi do rozmów, a i tak wyszło gorzej niż chcieli. Kaczyński nie chce rozmawiać.

Gdzie pan w PiS-ie widzi kandydatów do roli Kwaśniewskiego, Rakowskiego, nawet Millera, ludzi, którzy mogliby doprowadzić do nowego Okrągłego Stołu? Nie ma.

No, ale jednak wciągu tych ponad dwóch dekad udało się tę demokrację umacniać, a spadkobiercy PZPR współtworzyli sukces wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Tak, ale teraz tak już nie będzie.

Jedna wybrana demokratycznie partia może to zniweczyć?
Kaczyński na początku opowiadał coś o pakiecie demokratycznym, a w tej chwili już nawet nie udaje, że się z kimś liczy. Poza tym, to jest zupełnie inna mentalność. Kwaśniewski czy Rakowski – jeśli już nawiązujemy do tamtych czasów – to byli jednak Europejczycy, potrafili i chcieli rozmawiać. Nawet Jaruzelski, z którym wraz z Alikiem Smolarem przeprowadzałem kiedyś wywiad, robił wrażenie swoim wykształceniem, znajomością języków obcych, kulturą osobistą. Bez względu na to, co robił jako przywódca reżimu i jak źle go ocenialiśmy jako działacze opozycji, był cywilizowanym człowiekiem. Przy rozmowach z władzą naprzeciw nas, Geremka, Michnika, siedział prof. Janusz Reykowski, człowiek ogromnie inteligentny i ciekawy, mimo że wtedy był tak zwanym komunistą. Do dziś się czasem z nim spotykam i umiemy rozmawiać w sposób cywilizowany. A gdzie pan w PiS-ie widzi kandydatów do roli Kwaśniewskiego, Rakowskiego, nawet Millera, ludzi, którzy mogliby doprowadzić do nowego Okrągłego Stołu? Nie ma.

Taki przebieg wydarzeń, że nastąpi łagodne przejście przez przegraną wyborczą PiS-u, wydaje mi się niesłychanie mało prawdopodobny. Daję takiemu scenariuszowi 3 procent powodzenia.

Sądzi pan, że Polska jest już tak pęknięta, że jesteśmy skazani na „my” i „oni”? Że nie ma już szans na znalezienie nici porozumienia?
Ten podział jest faktem. Zasypanie go to nie jest praca na rok, ale na wiele lat. Uważam, że skoro nowy Okrągły Stół jest niemożliwy, to czeka nas dramat jakiegoś przewrotu.

Zakłada pan zawieszenie demokracji.
A pan uważa, że jest demokracja?

Wyborów nie będzie?
Będą, ale co z tego? Wybory to za mało. Uważam, że w Polsce nie ma demokracji. W swojej wydanej w tym roku przez Znak książce „Pora na demokrację” wyjaśniam, że także w wielu krajach zachodnich istnieją tylko procedury demokratyczne, ale one z prawdziwą demokracją nie mają wiele wspólnego. Nawet jeśli PiS przegra wybory i do władzy dojdą Platforma Obywatelska i Nowoczesna, nie będzie to oznaczało odrodzenia demokracji. Nawiasem mówiąc, taki przebieg wydarzeń, że nastąpi łagodne przejście przez przegraną wyborczą PiS-u, wydaje mi się niesłychanie mało prawdopodobny. Daję takiemu scenariuszowi 3 procent powodzenia.

cwv38uzwgaiflo1

Wybory to za mało. Uważam, że w Polsce nie ma demokracji.

Pesymistyczna wizja.
Realistyczna. Te mechanizmy są przecież doskonale poznane. W rewolucji Kaczyńskiego groźne jest to, że w swoim mniemaniu robi ją w imieniu państwa. Wierzy, że ma być korzystna dla obywateli. Poza tym, na co zwracała uwagę moja koleżanka Jadwiga Staniszkis, w PiS-ie brakuje ludzi, co także ma swoje odzwierciedlenie w logice rewolucyjnej. Robespierre, poza Saint-Justem, miał w swoim otoczeniu same kanalie, jak choćby Marat. Ludźmi tego typu nie zbuduje się silnego państwa. Do tego trzeba mieć znakomite otoczenie. Piłsudski, poza Sławkiem, też nie miał.

Jaką pan wobec tego widzi rolę dla opozycji w tym rewolucyjnym procesie?
Kiedyś rozmawiałem z Georgem Sorosem, który na zawsze nauczył mnie pewnej zasady. Jeśli jest jakiekolwiek przedsięwzięcie, muszą nim kierować dwie osoby: jedna, która zajmuje się tym, co jest bieżące, i druga, która myśli o przyszłości. Jeżeli to jest ta sama osoba, to przedsięwzięcie splajtuje. Odnosząc to do opozycji, mam wrażenie, że oni zajmują się tym, co teraz. Słusznie, bo trzeba reagować, krytykować, ujawniać, narzekać. Ale myślenie o przyszłości, o Polsce po Kaczyńskim, jest obecne w minimalnym stopniu. Nie wiem, czy pan zauważył, ale nieuwielbiany przeze mnie Wałęsa nieoczekiwanie to powiedział: trzeba będzie sprzątać. Tylko co to znaczy? Jak to sobie wyobrazić? Na jakich zasadach? Dobrze by było, żeby opozycja porzuciła myśl o tym, że trzeba przywrócić stan sprzed PiS-u. To jest także pułapka myślenia wielu polityków zachodnich, którym marzy się powrót do starych, dobrych czasów. Tylko że one już minęły i nie wrócą. Świat się zmienił, populiści już są i sami nie znikną. Polska musi więc stanąć na czymś innym i zupełnie nowym.

cwz9n_gxcaaiyxm

Nieuwielbiany przeze mnie Wałęsa nieoczekiwanie to powiedział: trzeba będzie sprzątać. Tylko co to znaczy? Jak to sobie wyobrazić? Na jakich zasadach? Dobrze by było, żeby opozycja porzuciła myśl o tym, że trzeba przywrócić stan sprzed PiS-u.

Ma pan jakiś konkretny pomysł?
To wielkie wyzwanie, nie tylko dla nas. Obalenie Kaczyńskiego, które na pewno nastąpi, nie będzie otwarciem bram raju, lecz chaosu. Biorąc pod uwagę tendencje światowe, on będzie długo trwał. Znacznie dłużej niż Kaczyński, może nawet kilka dekad. W swojej książce proponuję zasadniczą radykalizację demokracji.

Polski przypadek nie jest więc lokalnym wybrykiem.
Nie. Kaczyński nie pojawiłby się, gdyby nie było światowej koniunktury na państwo narodowe o charakterze populistycznym.

Nowe Średniowiecze?
Nie lubię odwołań do Średniowiecza, bo były tam też wspaniałe rzeczy. Od św. Augustyna do św. Tomasza było mnóstwo mądrych ludzi. Wolę mówić: ciemne czasy.

prezes

W poniedziałek Trybunał wydał wyrok w sprawie przepisów o wyborze kandydatów na prezesa TK, zaskarżonych przez posłów opozycji. We wtorek Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK miało przyjąć dostosowane do tego wyroku zmiany w regulaminie TK. Jednak do ich wprowadzenia potrzeba udziału przynajmniej dziesięciu sędziów. Wszystkich orzekających jest w tej chwili 12, bo prezydent Andrzej Duda nie zaprzysiągł trzech sędziów prawidłowo wybranych przez poprzedni Sejm, a prezes TK nie dopuszcza do orzekania trzech ich dublerów, wybranych przez PiS.Dublerzy zażądali udziału w Zgromadzeniu Ogólnym, podobnie jak dzień wcześniej zażądali udziału w rozprawie dotyczącej przepisów o wyborze kandydatów na prezesa. W poniedziałek, w akcie solidarności z dublerami, odmówiło sądzenia także troje prawidłowo wybranych przez PiS sędziów: Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski.

To samo powtórzyło się we wtorek. W ten sposób zerwali kworum i Trybunał nie mógł zmienić regulaminu ani wybrać kandydatów na prezesa.

Po dwóch godzinach obrad, o godz. 17 Trybunał wydał komunikat. „Sędziowie uczestniczący w Zgromadzeniu przeanalizowali szereg kwestii związanych z pilną potrzebą przyjęcia Regulaminu TK. Wskazano m.in. na konieczność wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 listopada 2016 r. o sygnaturze K 44/16. Zgromadzenie Ogólne nie podjęło żadnej uchwały.

cwxo9srxgaeiigh

Dalsza część obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego odbędzie się w dniu 15 listopada 2016 r.”

W komunikacie jest też informacja, że „od udziału w pracach Zgromadzenia Ogólnego zdecydowali się „powstrzymać” sędziowie Julia Przyłębska i oraz Zbigniew Jędrzejewski. Piotr Pszczółkowski poinformował, że jest na zwolnieniu lekarskim”.

Komunikat przypomina, że „sędziowie ci uczestniczyli natomiast w pierwszej części obrad Zgromadzenia w dniu 19 października.”

cwwactgweaaoisc

Zasady wyboru według Trybunału

W poniedziałek Trybunał – w składzie pięcioosobowym – orzekł o regułach wyboru kandydatów. Stwierdził, że uchwalony przez PiS przepis – mówiący, że kandydatów ma być trzech – jest zgodny z konstytucją. Ale zakwestionował inny element procedury: że każdy sędzia w głosowaniu na kandydatów ma jeden głos. Aby był on zgodny z konstytucją musi być rozumiany tak, że jest to jeden głos, ale tylko w pierwszym etapie wyboru. Bo Trybunał podzielił wybór kandydatów na dwa etapy. Pierwszy, gdy po ogłoszeniu listy kandydatów sędziowie głosują na nich – i wtedy każdy ma jeden głos. I drugi: gdy tak wyłonieni liderzy muszą uzyskać – każdy – poparcie „większości” sędziów. Czyli co najmniej sześciu, jeśli w głosowaniu weźmie udział dziesięciu sędziów – minimalne kworum.

Jeśli w tym systemie kandydat miałby zostać wyłoniony spośród sędziów wybranych przez PiS, musiałby dostać poparcie przynajmniej trzech „starych” sędziów, co jest mało prawdopodobne. Dlatego PiS, z pomocą wybranych przez siebie sędziów, walczy albo o włączenie do orzekania dublerów, albo o storpedowanie wyborów. To drugie, jak na razie, mu się udaje.

Premier atakuje prezesa

– Od dłuższego czasu twierdzę, że prezes Rzepliński jest bardziej politykiem niż prezesem TK – powiedziała po wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów premier Beata Szydło. – Wszystkie jego działania i to, co dzieje się w tej chwili w Trybunale, mają właśnie taki charakter polityczny. Wczoraj była kolejna odsłona teatru politycznego w wykonaniu prezesa Rzeplińskiego.

Mam nadzieję, że wreszcie uda się, poprzez zmiany legislacyjne, doprowadzić do uspokojenia sytuacji i TK będzie mógł normalnie funkcjonować – mówiła premier.

Waldemar Mystkowski pisze o dronach Macierewicza.  Wojsko Polskie nie będzie miało śmigłowców bojowych, ale weekendowe wojska terytorialne dostaną drony, aby „odstraszyć nieprzyjaciela”.

drony

Czytam, ewentualnie słucham wypowiedzi Antoniego Macierewicza i nie mogę złapać tchu. U niego pomysły wypychają kolejne pomysły, w zasadzie nie można dociec, co dzisiaj jest nowe, obowiązkowe. 11 października ogłosił z właściwą mu emfazą, iż zakupionych zostanie 21 śmigłowców bojowych Black Hawk. Do zakładów PZL Mielec przytargał ze sobą premier Beatę Szydło, aby poświadczyła jego słowa. 6 listopada w TVP Info na temat śmigłowców rzekł, iż „ta informacja nigdy nie była aktualna”.

cwv-fnqweaadhey

Osobiście pokładałem w śmigłowcach nadzieję, że będę spał spokojnie, a Black Hawki będą dbały o bezpieczny sen. Może Macierewicz przejmuje się bezpieczeństwem moich snów, bo właśnie powiedział w podwarszawskiej Zielonce, że „nasze zdolności bojowe będą takie, byśmy byli w stanie obronić się przed każdym zagrożeniem”. A co będzie naszą zdolnością bojową? Ha, niespodzianka – drony. Nie śmigłowce bojowe, jakieś Black Hawki czy te Caracale od żabojadów, ale drony, których będzie „tysiące i tysiące”. Masowe ich użycie odstraszy wroga „w każdej sytuacji obronnej, w jakiej możemy się znaleźć”.

cwxtitcxaaablhr

Zielone ludziki Putina idą sobie, aby podbić moją ojczyznę, a tu masowo odstrasza ich Macierewicz. Przesadzam, że Macierewicz, bo przecież może też spać, jak ja. Kto zatem? Otóż minister zapowiedział, że „tysiące dronów” zostanie zakupionych dla wojsk operacyjnych, a szczególnie wojsk Obrony Terytorialnej. Czyli Wojsko Polskie nie będzie miało śmigłowców bojowych, ale weekendowe wojska terytorialne dostaną drony, aby „odstraszyć nieprzyjaciela”. I to mają zrobić te Szwejki z żołdem 500 zł miesięcznie.

Hola, hola, czy to jakaś nowa wersja „Ptaków” Hitchcocka, że takie drony odstraszą „masowo wroga”. Są drony obserwacyjne i operacyjne, te ostatnie są w stanie przenieść co najwyżej dwa ładunki bojowe. W nowoczesnym teatrze działań wojennych to ledwie pchły w stosunku do ciężkiej broni. Świerzbią i nic ponadto.

cwwrgs1wiauh9ki

Snów raczej nie będę miał spokojnych, bo coś mi się widzi, że z tymi dronami jest jak z Black Hawkami – miało być ich najpierw 21, a dzisiaj „ta informacja jest nieaktualna”, jak z bohaterstwem pod Smoleńskiem. 3 pasażerów się uratowało i dostało do niewoli egipskiej, tj. rosyjskiej, jak z mgłą, etc.

Czy aby „tysiące dronów” nie mają odstraszyć nieprzyjaciela, który masowo protestuje przeciw władzy PiS? Bo owe drony mają pozostawać w rękach Szwejków z Obrony Terytorialnej, a ich rzeczywista wartość bojowa na współczesnym teatrze działań bojowych przez fachowców jest oceniana na zerową. Otóż taki Szwejk z OT podczepi pod drona operacyjnego dwa pociski z gazem paraliżującym bądź pieprzowym, łzawiącym i trach na taki KOD i Czarny Protest, aby „odstraszyć w każdej sytuacji obronnej, w jakiej możemy się znaleźć”. Tym bardziej, że do Obrony Terytorialnej werbowani są wszelacy ONR-owcy, kibole, o których inny minister z rządu Szydło rzekł, iż KOD przygotowuje na nich prowokacje, na faszyzujących aniołków z ONR i podobnych bojówkarzy nacjonalistycznych organizacji. Tak u nas odwraca się znaczenia: obrońcy demokracji są zagrożeniem, tak jak zagrożeniem jest Komisja Wenecka, Komisja Europejska, a ostatnio nawet ONZ.

cwwjyucwgaake_b

Najlepsze z tymi dronami, które mają zastąpić śmigłowce bojowe jest to, iż niewiadomy jest termin realizacji ich zakupów, bo mają być polskie, jak to powiedział Macierewicz: „co najmniej rok potrzebny jest na próby i badania”. Więc już nie wiem, czy mam spać spokojnie. Wojsko Polskie jest przez Macierewicza rozbrajane, a dozbrajana na użytek wewnętrzny Obrona Terytorialna, która ma bronić władzy PiS. Przecież nikt poważnie nie potraktuje wartości militarnej OT – ma wartość ORMO, ZOMO. I to taki typ formacji ma dostać tysiące dronów – obserwacyjnych i taktycznych bojowych.

cwz9pzvxgaadoot

Cimoszewicz: Wygrał próżny narcyz. Jeśli nie zaufa doradcom, a intuicji wstrząsy czekają i NATO, i…

proxy

cvplrqkxeaacsfp

Antoni Macierewicz znowu „uderzył”. Tym razem w NATO. Poważnie! Macierewicz odwołał rektora Akademii Wojskowej NATO w Rzymie gen. Janusza Bojarskiego. Wezwał go do kraju w sprawie śledztwa prowadzonego przez Żandarmerię Wojskową. Gen. Bojarski był ostatnim szefem WSI.

macierewicz

O zdymisjonowaniu generała Bojarskiego MON poinformował we wtorek na Twitterze.

Rektorem Defence College – utworzonego w Rzymie z inicjatywy jeszcze gen. Dwighta Eisenhowera – gen. Janusz Bojarski został w 2015 roku. Jego kadencja miała trwać trzy lata.

O nominacji na to stanowisko zadecydował Komitet Wojskowy NATO w 2013 roku, po wygranym przez polskiego oficera konkursie. Rzymska Defence College to najważniejsza uczelnia Sojuszu Północnoatlantyckiego.

MON nie wyjaśnił, w jaki sposób może odwołać gen. Bojarskiego ze stanowiska (generał jest obecnie w stanie spoczynku i formalnie nie podlega kadrom MON). W komunikacie znalazł się zapis, że zostaje oddelegowany do rezerwy kadrowej sił zbrojnych. Resort nie wyjaśnia też, czy otrzymał akceptację ze strony Komitetu Wojskowego NATO, który go na to stanowisko desygnował.

Nie są również znane szczegóły śledztwa, które prowadzi w Polsce Żandarmeria Wojskowa, a które miałoby dotyczyć rektora.

Gen. Janusz Bojarski był ostatnim szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, przez niespełna dwa miesiące – od grudnia 2004 do stycznia 2005 roku. Jest absolwentem m.in. Wojskowej Akademii Politycznej im F. Dzierżyńskiego, Uniwersytetu Warszawskiego oraz kursów wywiadowczych NATO. Pełnił funkcje głównie w attachatach wojskowych RP, m.in. w Waszyngtonie.

Gen. Bojarski był także szefem kadr MON, mimo wielokrotnych ataków ze strony Antoniego Macierewicza, który określał go „lobbystą WSI w MON”. Jako pułkownikowi nominacji generalskiej odmówił mu prezydent Lech Kaczyński, generalski wężyk otrzymał z rąk Bronisława Komorowskiego.

nowe

Remi Adekoya na łamach „The Guardian” rozlicza PiS. Podkreśla, że za rządów tej partii Polska spotkała się z krytyką, jaka nie spadła na nią od czasów komunizmu. Z tekstu wyłania się obraz autorytarnej, nacjonalistycznej władzy pod kierunkiem Jarosława Kaczyńskiego, wciąż wspieraną przez rzesze Polaków.

 anne-applebaum

To podsumowanie nie ucieszy PiS ani jego zwolenników. Adekoya już na wstępie pisze o ksenofobicznym, konserwatywnym i eurosceptycznym zwycięzcy ostatnich wybory. Ciesząca się pełną władzą wykonawczą partia idzie nie zważając na nic i nikogo.

Publikacja robiąca furorę na Wyspach przypomina o „ograniczaniu wolności obywatelskich, kontrolowaniu mediów oraz upolitycznianiu niezależnego i niepodległego wymiaru sprawiedliwości”. Wszystko to nazywane jest przez zachodnie media i instytucje niszczeniem demokracji. Oskarżenia te wywołują działania, pisze autor, prezesa partii – „bardzo kontrowersyjnego i ogólnie nielubianego”.

Adekoya jest wyraźnie zaskoczony niespadającym poparciem PiS. Negatywne oceny to jedno, swoje muszą robić podejmowane decyzje gospodarcze, tu za przykład podaje program Rodzina 500 plus. Jawią się jako lewicowe, a opozycyjna lewica nie sprzeciwia się „w taki sposób, w jaki powinna”.

Antywolnościowe zapędy i eurosceptycyzm PiS są dzwonkiem ostrzegawczym, przekonuje publicysta, i to nie tylko w Polsce – może bowiem „wzrosnąć liczna osób, które będą chciały tolerować autorytarność i ksenofobię partii, które zaoferują im poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa”. Według Adeyoki prowadzi to do tego, że „pewnego dnia obudzimy się w Europie, gdzie partie takie jak PiS przejdą do głównego nurtu”.

Miała być a jest jedynie

cvnxpenwaaembc

CZY MOŻNA ZGINĄĆ OD WŁASNEJ BRONI? MOŻNA.

cvndr8-xyaaguwq

Paweł Dybel jest profesorem w Instytucie Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego i w IFiS PAN. Dla wiadomo.co mówi o potrzebie leczenia psychiatrycznego polskich władz.

przem-szubartowicz

Przemysław Szubartowicz: Panie profesorze, co się dzieje w Polsce?

Paweł Dybel: Coś bardzo niepokojącego, co wygląda na demontaż podstaw państwa demokratycznego. Ale o tym z całkowitą „empiryczną” pewnością będziemy mogli powiedzieć gdzieś za rok czy dwa.

A jak można by to określić z perspektywy psychoanalitycznej?

To zmiana „ekonomii popędów” w sprawowaniu władzy. Świadczy o tym choćby ogromny ładunek agresji, jakim przepojone są dzisiaj rodzime dysputy polityczne. Nie mówiąc już o eksplozji zwykłego chamstwa. Trudno jest to porównywać z tym wszystkim, co działo się u nas po 89 roku. Jedyna analogia, jaka się nasuwa, to sposób, w jaki gomułkowska PZPR rozprawiała się z inteligencką opozycją demokratyczną w marcu 68 roku. Podobnie jak tam, głównym celem władzy jest gra na totalne wyniszczenie przeciwników politycznych. Nic dziwnego, że w tej sytuacji znakomicie odnajdują się niektórzy byli członkowie PZPR-u.

Uwodzi?

Tak. Takie jest zresztą główne przesłanie znanego artykułu Freuda. Analizując model państwa autorytarnego opartego na kulcie jednostki przywódczej, stwierdził on, że opiera się on na „uwiedzeniu” przez nią zbiorowości, związaniu jej libidinalnie swoją osobą. Ów przywódca, Führer, ma zatem sprawić, aby społeczeństwo go „pokochało”. Wtedy zbiorowość jak stado baranów zaakceptuje każdą jego decyzję i będzie nią zachwycone.

To jest przypadek Kaczyńskiego?

To jest przypadek każdej władzy o charakterze autorytarnym. Tak wygląda zresztą klasyczny przypadek zakochania, które psychoanaliza opisuje jako narcystyczną iluzję: kochamy fantazję na swój temat widzianą w Innym. Tyle że kiedy z czasem rzeczywistość ją brutalnie weryfikuje, nasza miłość przeradza się w nienawiść.

Kopacz o rządach PiS: Ta zmiana nie była zmianą na lepsze. To była zmiana egoistyczna, oni dbają przede wszystkim o siebie

kopacz-2

W „Kropce nad i” była premier Ewa Kopacz:

„Ta zmiana nie było zmianą na lepsze, jak próbuje to PiS transferować do opinii publicznej, ale zmiana egoistyczna. Oni dbają przede wszystkim o siebie, o swoich. To była zmiana dla swoich w spółkach skarbu państwa, premier, nagrody”.

„Zniszczyli to, co się buduje długie lata”

„Polska prezentuje swoje fobie i kompleksy poprzez urzędników, którzy reprezentują nas poza granicami kraju. Polska nie jest już krajem, który jest poważnym partnerem, z którym się siada do stołu. Wręcz przeciwnie – kiedy rozmawiają z naszymi ministrami politycy z innych krajów, to za ich plecami pobłażliwi się na nich uśmiechają. Zniszczyli dokładnie to, co się buduje długie lata. Pozycję europejską, światową. A zniszczyć ją można w ciągu 11 miesięcy”

CZY ZA NASZE PIENIĄDZE PODATNIKÓW MOŻNA WOZIĆ DZIECI NA WYCIECZKI? WYGLĄDA NA TO, ŻE TAK…

cvm5mxkwyaamj6b

Kopacz o Macierewiczu: Zastanawiam się, jaką szczególną pozycję musi mieć, skoro Kaczyński znosi jego fanaberie

Była premier Ewa Kopacz w TVN24:

„Choćby powiedział największe głupstwo, to szeregi PiS-u natychmiast staną w jego obronie i będą próbowały tłumaczyć słowa pana Macierewicza i pokazywać dobrą stronę. Ale co to jest za dobry minister, jeżeli trzeba tłumaczyć jego słowa? To jest minister, który ma dzisiaj dbać o to, aby każdy Polak czuł się bezpiecznie. Jeśli pan Macierewicz jest ministrem, którego działania nie spotykają się z żadną reakcją pani premier ani prezesa PiS, to ja się zastanawiam, jaką szczególną pozycję musi mieć pan Macierewicz w tym ugrupowaniu, skoro tak silna osoba jak Jarosław Kaczyński, znosi jego fanaberie”.

Kopacz pytana o ocenę premier Beaty Szydło i programu Rodzina 500+:

„Wyobraziłam sobie dzisiaj, że pani premier jest w super ekskluzywnym supermarkecie, chodzi i wybiera towary, ale jeszcze nie doszła do kasy. Jak dojdzie do kasy, to trzeba będzie za te super ekskluzywne podarunki, którymi teraz kupuje głosy, będzie musiała zapłacić. Tylko nie ona, zapłacimy my wszyscy w wyższych podatkach”.

Jakie ma związki czarny łabędź w Śremie z Czarnym Protestem? Pisze Jagienka Wilczak.

ktos

W Śremie kilka dni temu jakiś morderca pozbawił życia czarnego łabędzia, żyjącego w miejskim parku, w zoo. Tak, morderca i jeszcze w dodatku sadysta. Po prostu ukręcił i oderwał ptakowi głowę. Zwyczajnie go torturował i umęczył. Nie wiem, w jakich głowach lęgną się takie pomysły, ale z pewnością nie w normalnych.

Czarne łabędzie są piękne. Czarne pióra z odrobiną białego, widoczną zwłaszcza gdy rozłożą skrzydła. Czerwony dziób z białą kropką na końcu. Długa, prawdziwie łabędzia szyja. Łatwo dają się oswoić, lubią spokojne wody, na wolności żyje u nas zaledwie kilka par, zazwyczaj to ptaki ozdobne, zachwycająco wyglądają, gdy pływają, pełne ptasiego majestatu i królewskiego spokoju. Są symbolem wdzięku. Nikomu nie przeszkadzają, nie wchodzą w drogę, nie szukają zaczepki, nie zajmują miejsca w autobusie, nie kradną pracy.

Czy zabicie takiego ptaka sprawiło komuś radość? Czy ktoś chciał wyładować swoje kompleksy i frustracje, zemścić się, bo sam ma krótką szyję i poczucie niższości? Czy chciał okazać swoją złość na świat, a wszystko, co piękne, co daje innym radość, drażni go i prowokuje? A może nienawidzi zwierząt, bo zdemolował też ich figury w parku?

Co trzeba mieć w głowie, żeby zamordować bezbronnego ptaka, w dodatku w miejscu i porze, gdy nie spodziewa się ataku? Nie spodziewa się także ataku ze strony ludzi, którzy go karmili i zapewne oswoili, pozbawiając naturalnego u dzikich zwierząt odruchu obrony. Zginął, bo zaufał ludziom. I jakiś barbarzyńca to wykorzystał. To kolejny przykład, że człowieka stać na coś tak haniebnego, co żadnemu zwierzęciu nie przeszłoby przez myśl nawet. Choć podobno mają mniejsze niż ludzie mózgi i zdolności intelektualne.

Panie burmistrzu Śremu, proszę nie zaprzestać poszukiwania tego indywiduum! Na swej oficjalnej urzędowej stronie zachęca Pan mieszkańców do zaangażowania w bieżące życie miasta i obiecuje odpowiedzieć na wszelkie pytania. Mam nadzieję, liczę na to, że Pan i odpowiedzialne za bezpieczeństwo w służby nie zaniechają poszukiwań. Ten osobnik (choć w ogóle nie wiem, czy można go tak nazwać) dziś ukręcił głowę łabędziowi, a jutro? Może zrobi to samo z nauczycielką, staruszką, dzieckiem w parku. Albo z Panem, bo niby czemu nie?

Każdego można zaskoczyć, bo mało kto spodziewa się bestialskiej napaści w centrum oswojonego miasta.

Byłoby hańbą dla Śremu, jednego z najstarszych miast w Polsce, szczycącego się otwarciem, życiem kulturalnym, literackim, zachęcającego turystów do przyjazdów i zwiedzania, gdyby ktoś taki nie został ukarany.

PS Mam nadzieję, że głos zabierze któryś z księży, choćby z dzielnicy, gdzie doszło do zdarzenia. Łabędź wprawdzie (podobno) nie ma duszy, ale św. Franciszek nazwałby go bratem.

cvnrkpowcaasdxw

I KTO TU JEST BOHATEREM?

cvnzqqswyaargug