Posts Tagged ‘Winston Churchill’

PAMIĘTAJMY O TYM DZISIAJ WSZYSCY. NIECH KACZYŃSKI ODGRADZA SIĘ OD WŁASNEGO STRACHU. MY BĘDZIEMY WTEDY POD PAŁACEM KULTURY I NAUKI. W HOŁDZIE SZAREMU OBYWATELOWI.

Aż 6 zaległych tekstów Waldemara Mystkowskiego. Uff…

Macierewicz wziął się za sprawy międzynarodowe

Antoni Macierewicz poszerza swoje kompetencje o sprawy międzynarodowe. Powie ktoś: żadna nowość! – i powoła się na książkę Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”. Szemrane kontakty międzynarodowe ministra obrony nie są żadną nowością, acz nie dotyczą funkcji ministra, tylko samego Macierewicza. Nie doznając adrenaliny z powodu podejrzeń o szpiegostwo, zdrowy umysł u czytelnika może spowodować asocjacje: OK, nie wyznaję teorii spiskowych, jak sam Macierewicz, ale coś za dużo tych kontaktów z tym i owym wrogo nastawionym do Polski demokratycznej.

Ale twój i mój zdrowy umysł nie posądzi o takie zdrowe zamiary Macierewicza, nawet jeżeli założymy, że minister ogromnie dużo stosuje cynizmu. Macierewicz w obecnym rządzie wcale nie musi być szczególnym cynikiem, bo może nie chciał zostać ministrem, a musiał. Słynne „nie chcem, ale muszem„. Wszak Beata Szydło cynicznie zapewniała Polaków, że ministrem obrony będzie Jarosław Gowin. I to jest cynizm, który z „dobrej zmiany” czyni „podłą zmianę”.

Niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen w niemieckiej telewizji publicznej ZDF (tym się różniącej od TVP, że w Niemczech stosowane są standardy informacji, w Polsce zaś toporne standardy propagandy) pochwaliła się, że jej dzieci studiowały w ramach programu Erasmus w Polsce.

Każdy zdrowy Polak powinien poczuć w tym momencie zdrowy przypływ patriotyzmu. Och, polskie uczelnie są równie atrakcyjne jak niemieckie z wykładowcami noblistami. Hurra, jak dobrze być Polakiem. Niemiecka minister jednak powiedziała słowa, które są dobrze odbierane w społeczeństwie obywatelskim: – „Musimy wspierać ten zdrowy demokratyczny opór młodego pokolenia w Polsce„.

Że w Polsce dzieje się źle, wyrażają się wszyscy znaczący w zachodnim świecie. I tak nas traktują…

Akurat Leyen wyraziła się o młodych Polakach, ale pozostałym grupom wiekowym też należy się wsparcie, bo go oczekują w stosunku do swego „zdrowego demokratycznego oporu”. Zauważmy, mówi to niemiecka minister obrony, państwa, gdzie wojska sojusznicze USA w ramach NATO mają największą bazę, a Bundeswehra jest jedną z najsilniejszych armii świata, wielokroć silniejsza niż polskie wojska, technologicznie wyprzedzają nas o lata świetlne.

Leyen nie powiedziała tego bez powodu. Że w Polsce dzieje się źle, wyrażają się wszyscy znaczący w zachodnim świecie. I tak nas traktują, jak trędowatego. Macierewicz praktycznie jest odcięty od kontaktów z sojusznikami, to u nas mieli językiem w Radiu Maryja o patriotyzmie, a na uczelni Rydzyka wykłada na ten sam temat. Poziom intelektualny jest żenujący, jak uczelnia i osoba zakonnika.

Na słowa Leyen zareagował orzeł dyplomacji Witold Waszczykowski – kolejna dramatyczna postać rządu PiS – uznając, iż „strona niemiecka ingeruje w życie polityczne w Polsce„. Otóż strona niemiecka nie ingeruje w życie polityczne, tylko wyraża się o zdeformowanym życiu politycznym w Polsce. Jak ktoś jest chory i chce mu się pomóc w dostaniu do lekarza, to jest ingerencja?

Czy ludzkim jest zostawić upadłego na ulicy i zgodzić się: niech zdycha? Macierewicz zaś dostał z powodu Leyen zapaści emocjonalnej, jak przy katastrofie smoleńskiej. Polecił dyrektorowi Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych płk. Tomaszowi Kowalikowi wezwanie Attaché Obrony RFN „celem złożenia wyjaśnień w tej sprawie”. I co powiedział Kowalik niemieckiemu attaché? Hę?

Za sprawy międzynarodowe więc wziął się Szweja (odróżniam Szweję od Szwejka tym, że ten drugi jest przewrotnie inteligentny). Można spodziewać się, co wyniknie z tego emfatycznego patriotyzmu radiomaryjnego, rydzykowatego.

A poza tym, niech nam się nie wydaje, że tak łatwo będzie naprawić polską pozycję w Europie i na świecie. Ruiny trzeba będzie posprzątać, a potem na ich miejscu budować. I wcale nam nie będą ochotnie pomagać, bo u nich też mogą dojść do władzy Macierewicze, żądni demolowania własnych ojczyzn.

Fajna wlepka. Nie tylko na

Święczkowski i jego żona to normalność bylejakości

Po co potrzebna PiS tzw. reforma sądownictwa? Albo inne reformy: edukacji, a niedługo medialna? Nie tylko, aby spełniać wolę prezesa i jego wizje. Gdyby nie było Kaczyńskiego, na jego miejscu zjawiłby się ktoś inny. Może nawet o innych parametrach ideologiczno-mentalnych, ale który spełniałby wolę suwerena, a przynajmniej suweren sądziłby, że tę wolę spełnia.

Winą suwerena nie jest, że on taki jest, ale wina jest po stronie elit, że suwerena nie uczyniły innym. I wcale nie chodzi o materię – czyli ekonomię wprost – ale o rzeczy o wiele subtelniejsze, które nazwać należy cywilizacyjnymi, a w życiu społeczno-politycznym – czynnikami demokratycznymi.

Demokracja to kohabitacja różnorodności w ramach procedur. Nauka trudna i bodaj dla Polaków dotychczas nieosiągalna. Po raz pierwszy w historii wydawało się, że Polska normalnieje, co w naszych warunkach można byłoby nazwać cudem.

Winą suwerena nie jest, że on taki jest, ale wina jest po stronie elit, że suwerena nie uczyniły innym…

Tym było 25 lat po roku 1989. To był cud. Ale cudów nie ma i Polska wróciła do swego miejsca, swego koryta, rynsztoku, do swojej bylejakości, kołtuństwa. Wyrwało nam się na nienormalność, zdaje się że to już mamy za sobą. Suweren jest jaki jest, elity zaś mamy nadal próżniacze, leniwe, po polsku bylejakie, nawet nie potrafią imitować tego, w czym inni są oryginalni. Aby być oryginalnym, trzeba nauczyć się imitować, czyli posiąść wiedzę. Z tym też mamy problem. Po cudzie 25 lat, przyszła normalność w postaci PiS.

Czy potrafimy zdobyć się na kolejny cud, pokonać PiS i kreować elity nieleniwe, niekołtuńskie, a te wzięłyby się za suwerena i sprawiłyby mu solidną edukację, wychowanie, czyli pozytywistyczną pracę u podstaw? Gdy patrzę na opozycję, to nie liczę na cud. Opozycja różni się od PiS i to zasadniczo, ale tak samo jest leniwa, kołtuńska, nie chce jej się wypracować zgody, która także jest kohabitacją w ramach opozycyjności.

Wyszedłem od pytania: po co PiS reforma sądownictwa? I proszę, jak na dłoni widać „po co” w przypadku małżeństwa Święczkowskich. Święczkowski to niesławna postać IV RP z lat 2005-2007, był szefem ABW i „wsławił się” tym, że Barbara Blida dokonała „samobójstwa”. Już wtedy było widać, że „samobójstwo” jest szyte grubymi nićmi i to rękami bynajmniej nie Blidy.

Święczkowskiego zobaczyłem w telewizorze, jak dukał przed komisją śledczą. Pytałem, kto to zacz, który kompletnie nie nadaje się do czegokolwiek. Nie dlatego, że niekumatego udawał przed komisją. O, nie!

A dzisiaj ten ktoś jest prokuratorem krajowym. Jakie więc możemy mieć organa oskarżania, ścigania? Jakby tego było mało, żona Święczkowskiego została prezesem Sądu Rejonowego w Sosnowcu. PiS-owi nawet brakuje partyjnych kadr, sięgają po rodziny.

…”nie matura, a chęć szczera…” PiS zamienia na: „nie matura, a rodzina”…

Komusze „nie matura, a chęć szczera…” PiS zamienia na: „nie matura, a rodzina”. Ten nepotyzm nie jest przypadkowy. Polska po cudzie 25 lat „normalnieje”. Obsuwa się na margines cywilizacji, a demokracja jest przeszkodą, jest zbędna, bo trzeba w niej szanować kogoś o innych poglądach. Procedury zaś przeszkadzają „racji po naszej stronie”.

Królik polityczny 🤣🤩

PiS i Kukiz ’15 w symbiozie PiKuS-ia

Nie pojmuję, dlaczego Jarosław Kaczyński godzi się na terminologię dotyczącą jego ugrupowania w parlamencie – Zjednoczona Prawica? Z iloma procentami PiS się zjednoczył? Ile procent przyniósł Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin? Ten pierwszy ze dwa, a Gowin podejrzewam, że nawet jednego procenta nie dorzucił.

W tym zjednoczeniu widzę fałsz. Jest zjednoczenie, lecz nie z podmiotami wyżej wymienionymi. Na razie istnieje zjednoczenie nienazwane, acz realne, mianowicie PiS z ugrupowaniem Kukiz ’15. O! – i to jest zjednoczona prawica, której nazwę można odczytać z dwóch dodanych do siebie członów PiS i Kukiz, a dające nomenklaturę – PiKuS. PiS w ten sposób wchłania 10 procent Kukiza.

Do takiego zjednoczenia może dojść jeszcze przed wyborami samorządowymi, bo część posłów Kukiza oznajmiło, iż w opozycji do kandydatury PO na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, PiS i Kukiz powinni wystawić wspólnego kandydata Jakiego bądź Karczewskiego.

PiKuŚ – tak dla zgrabności nazwijmy owo zjednoczenie – jest realne. I mają prawo sądzić, że dla nich wszystko będzie pikusiem. Taka forma myślenia, nie tylko politycznego. Opozycja – pikuś, sądownictwo – pikuś, media – pikuś.

Dla PiKuS-ia wszystko jest pikusiem, wszystko przegłosują, a nawet może się zdarzyć, że sondaże pokażą, że Trzaskowski już w pierwszej turze głosowania weźmie więcej niż 50 procent plus jeden głos. Co wówczas może w Sejmie zrobić PiKuŚ? Ano, nie dopuścić do wyborów samorządowych, bo dla nich głosowanie w Sejmie będzie pikusiem.

Dla PiKuS-ia wszystko jest pikusiem, wszystko przegłosują…

Ba, już moralność mamy pikusiową. Moralność to pikuś. Oto w TVP będą prowadzone przez Krzysztofa Ziemca szkolenia z… etyki dziennikarskiej. Jaka to etyka może być? Tylko pikusiowa. Etyka to pikuś. Będzie to zatem moralność dobrej zmiany taka sama, jaka była poprzednio – tylko jeszcze lepsza i przede wszystkim na odwrót. Taki pikuś.

Inne zdarzenia z ostatnich dni to także powstanie polityki zagranicznej pikusiowej. Pojechał Witold Waszczykowski na Ukrainę i otworzył kolejny front walki z sąsiadami. Bo dla pisowskiej Polski nasi sojusznicy to pikuś. Polska jest wielkością samą w sobie, reszta to pikuś. Waszczykowski znajduje się na wszelkich możliwych frontach. Jest pisowską twarzą na salonach dyplomatycznych, jest frontmanem PiKuS-ia.

Polska to będzie pikuś, a załatwienie na amen demokracji także pikuś. Taką mamy symbiozę w kraju PiKuS-ia, wszystko im lata (Lotto), bo mogą przegłosować wszystko.

Krystyna Janda cytuje na FB Wiktora Zborowskiego ✌️

Trąd w Pałacu Prezydenckim

Andrzej Duda jest prekursorem w historii chrześcijaństwa i historii Polski. Najpierw jako pierwszy złamał Konstytucję RP i to wielokroć. A teraz na oczach zdumionej publiki złamał tajemnicę spowiedzi.

Spowiedź – jako prefreudowski akt dobrowolnego przyznania się do win – spełniała jeden zasadniczy cel: podporządkowania owieczek pasterzom. Na niektóre nakładane były ciężkie kary pokuty, ale tylko za ciężkie grzechy. W Średniowieczu jak ktoś się samobiczował, to można było założyć, że dokonał ciężkiego przewinienia.

Spowiednik jednak milczał na temat przestępstwa, choć mógł się uśmiechać pod nosem. Przy czym kler był na usługach władcy, sojusz ołtarza i tronu był nierównoważną kohabitacją. Wiara służyła władcy tym, iż go namaszczała do końca jego dni, kadencja bowiem kończyła się wraz z zejściem.

Rewolucja Francuska ten duumwirat władzy twardej i miękkiej (realnej i jakoby duchowej) odesłała do lamusa. Kadencyjność do końca życia zastąpiona została wybieraniem na określony czas. Nazywamy to demokracją, bo kler nie namaszczał już jednego wybranego, ale wskazywało społeczeństwo, cały naród poprzez akt wyboru – namaszczania przy urnie wyborczej.

Klerem stali się wszyscy, którzy mieli prawa wyborcze. Od tego czasu mamy nowoczesność, a miniony czas nazywamy skamieliną, Średniowieczem, historią, skansenem – ancien régime’m (stare czasy). Reżim został wydalony z demokracji.

Tak postąpiono na całym „bożym” świecie, także i w Polsce, ale że należymy do nacji dziwnych i nienowoczesnych, obraliśmy powrót do ancien régime’u.

Oto Andrzej Duda spotyka się z władcą imperium medialnego o. Tadeuszem Rydzykiem i jeszcze jednym gościem w sutannie – i na oczach i uszach wszystkich składa hołd i publicznie spowiada się z przewin politycznych, kaja się. Udziela jakoby wywiadu, co jest bzdurą, bo wywiad przeprowadza dziennikarz niezależnych mediów, a nie faceci w habitach.

Duda podczas hołdu najpierw oddał „co boskie Bogu”. Wróć: oddał „co rydzykowate Rydzykowi”. Zapewnił, że dzień święty – niedziela ma być wolna od pracy, czyli owieczki mają uprawiać wartości rodzinne, a nie latać po supermarketach i czuć się wolnymi. Mają zaiwaniać do Kościoła i wspierać funkcjonariuszy wiary w ich posłudze mniemanemu Bogu, który trzeba nazwać niebytem, bo nikt nie ma z nim kontaktu fizycznego.

Duda oddał Rydzykowi inną nieswoją wolność – wolność kobiet decydowania o swojej macicy – zapewnił, iż jest zwolennikiem zakazu całkowitego aborcji, przepisy dotyczące aborcji eugenicznej muszą być bardziej restrykcyjne.

Duda nie zdążył przejść do swoich win politycznych, gdy Rydzyk wtrącił swoje trzy grosze. Mianowicie owieczka Jarosław Gowin, zajmując się reformą szkolnictwa wyższego, niezbyt sowicie wspomaga uczelnię redemptorysty w Toruniu. Gowin to pewnie usłyszał i poprawi się.

Ponarzekał Duda na rząd, czytaj: na Jarosława Kaczyńskiego, w kwestii reformy sądownictwa. Oni chcą niezależność sądownictwa wziąć dla siebie, a Duda też chciałby mieć kawałek tej niezależności na własność.

W każdym razie po raz pierwszy na świecie mieliśmy do czynienia ze spektaklem złamania tajemnicy spowiedzi. Coś takiego jest nie do pomyślenia w żadnym kraju, aby władza kajała się przed klerem. Ktoś powie, że w Średniowieczu nie było telewizji, to nie wiemy, czy Władysław Jagiełło przed prymasem nie usprawiedliwiałby się z zabicia Krzyżaka Ulryka von Jungingena.

Oczywiście, żartuję. Kler w historii Polski nigdy nie panoszył się, jak dzisiaj. W ogóle ani w Europie, ani na świecie nie jest tak widoczny w życiu publicznym. Jest sprowadzony do wymiarów, na które zasługuje konfesja, do prywatności, to ma być kontakt z drugim wierzącym człowiekiem, a nie kontakt z rządzącymi (wyjąwszy kilka krajów muzułmańskich).

Obskurantyzm Dudy jest porażający i to porażenie zostanie za pomocą prawa przerzucone na cały naród. Porażenie zakłamaniem, dewocją, nienowoczesnością, sojuszem Rydzyka z rządzącym PiS. Nazwa tego spektaklu sama się nasuwa poprzez odwołanie do sztuki Ugo Bettiego – „Trąd w Pałacu Prezydenckim”.

Śmierć w areszcie śledczym

Śmierć Agnieszki Pysz w areszcie śledczym na warszawskim Grochowie obciąża wysokich urzędników obecnego rządu: Patryka Jakiego i Zbigniewa Ziobra. Takie są standardy. Gdy w styczniu 2009 roku samobójstwo w więzieniu popełnił skazany w sprawie Olewnika, ówczesny minister sprawiedliwości prof. Zbigniew Ćwiąkalski podał się do dymisji. Zresztą domagał się tego będący w opozycji Ziobro.

Dzisiaj już nie ma takich standardów. Igor Stachowiak został zabity paralizatorem na komisariacie we Wrocławiu, co skutkowało w stosunku do Mariusza Błaszczaka tym, że wyszedł do mikrofonu i wypowiedział wyuczoną formułkę o totalnej opozycji, bo jakiś policjant zaczął pracę w czasach poprzedniego rządu. A może paralizatory zostały kupione, gdy totalna opozycja była koalicją rządową?

Taki jest standard odpowiedzialności PiS – totalne nieudacznictwo. Agnieszka Pysz była badana w Warszawie, a następnie we Wrocławiu, gdzie zalecono wykonanie konkretnych czynności. Jednak tego nie zrobiono, Pysz zmarła.

Jej śmierć byłaby zamieciona pod dywan, tak jak śmierć Stachowiaka, gdyby nie niezależne media i Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest totalnym standardem PiS w każdym wątpliwym przypadku, że giną dowody, w tym wypadku nie zabezpieczono nagrań z monitoringu w areszcie.

Onet opublikował reportaż o tej śmierci. „Umierała przez tydzień na oczach kilkudziesięciu osób. Chudła, nie oddawała moczu i przestała wstawać z łóżka. Lekarz mówił, że udawała. Aż w końcu Agnieszka padła z wycieńczenia” – pisał Janusz Schwertner.

Tytuł publikacji jest oskarżający: „Agnieszka. Śmierć monitorowana”. Dzisiaj totalny blokers Jaki podczas sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka twierdził, że aresztowana cierpiała na trudną do wykrycia chorobę.

Agnieszka wyła w stanie agonalnym przez tydzień na oczach kilkudziesięciu osób, a ten utrzymuje, że to była „trudna do wykrycia choroba”. Jaki to trudny przypadek totalnej pokraczności.

JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE PRZEZ TYLE LAT NIKT MU NIE WYTŁUMACZYŁ???

Przepowiednia Churchilla

Wydaje się, że jedynym krajem sąsiednim, z którym mamy dobre stosunki, jest Białoruś.

Polscy politycy mają problem z polityczną arytmetyką, dlatego nasz kraj jest taki, jaki jest. Z pretensjami i martyrologią jako wzorcem dla młodzieży. Jarosławowi Kaczyńskiemu mogę się nie dziwić, jest wyizolowany, nawet życia rodzinnego nie ma. Świata nie poznał, a władza wpadła mu w ręce psim swędem.

Kaczyński usiłuje samego siebie i Polskę zbudować za pomocą powstania z kolan. Dosztukować chce wyimaginowaną wielkość uszczknięciem od innych. Od Niemców np. żąda reparacji za II wojnę światową. A przecież Polska od Unii Europejskiej dostała więcej niż wynosił plan Marshalla. W tym najnowocześniejszym organizmie cywilizacyjnym zostaliśmy liczącym się państwem europejskim. Po dwóch latach rządów PiS pozycja Polski została jednak zaprzepaszczona i znajdujemy się z powrotem w sytuacji RWPG i to uszczuplonym, bo jedynym krajem sąsiednim, z którym mamy dobre stosunki, jest Białoruś.

Reparacje wojenne są oczywistą złudą, na co wskazuje ekspertyza, której nie ujawniło Biuro Analiz Sejmowych. Jej autorem jest prof. dr. hab. Cezary Mik. Wydał podobną opinię w 2004 roku i pisze w niej  o deklaracji rządu PRL  w sprawie zrzeczenia się odszkodowań wojennych z 1953 roku:„Zakwestionowanie oświadczeń Rady Ministrów PRL mogłoby być jedynie rezultatem podważenia legalności całego porządku społeczno-polityczno-prawnego, jaki zaistniał po 1947 r. (…). Należałoby się jednak wówczas liczyć z (…) podważeniem granic Państwa (…). Właściwie czynnik polskie potwierdzały moc obowiązującą z 1953 r. tak w okresie PRL (1970 r.), jak też po zmianach ustrojowych”.

A więc mówimy o możliwości zakwestionowania 1/3 ziem polskich – Ziem Zachodnich oraz Warmii i Mazur, o których to w Jałcie w 1945 roku Winston Churchill powiedział: – „Będzie źle, jeśli nakarmimy polską gęś taką ilością niemieckiego jedzenia, że zdechnie na niestrawność”. Wystarczy podmienić drób – gęś na kaczkę – i ogłosić Churchilla Nostradamusem, który przewidział polską kaczkę, która będzie się dławić nazbyt wielką… władzą.

No i właśnie zaczynamy cierpieć z tego powodu na niestrawność. Cierpi Konstytucja, cierpi niezależność sądownictwa, a niedługo będą też miały problemy wolne media. Po co komu taki chory człowiek Europy?

Zestawmy tę cierpiącą Polskę z raportem opublikowanym przez niemiecki „Der Spiegel” (właśnie ujawniony), sporządzony dla Bundeswehry, który dotyczy największych zagrożeń dla Unii Europejskiej. Raport nosi tytuł „Strategiczna Perspektywa 2014”. Według niego, dwoma największymi zagrożeniami dla wspólnoty europejskiej są polityka krajów, które pójdą drogą Brexitu oraz agresywne działania Rosji, co może doprowadzić do wzrostów nacjonalizmów. Skutkiem mogłoby być zerwanie międzynarodowych porozumień oraz współpracy. Aby jednak do tego nie doszło, trzeba utrzymać dotychczasowy rozwój ekonomiczny wspólnoty poprzez ściślejszą integrację.

Jeżeli doszłoby do rozpadu UE, „polityka Kaczyńskiego” – cytuję Waldemara Kuczyńskiego –„prowadzi do niemal pewnej utraty niepodległości w razie znalezienia się w takiej burzy”.

LIS MA RACJĘ. KABARET 🙂

>>>

>>>

>>>