Posts Tagged ‘Włodzimierz Czarzasty’

Kaczyński stosuje stare zgrane chwyty

Na finiszu kampanii samorządowej słupki poparcia dla PiS spadły.

Jarosław Kaczyński nie gardzi żadną manipulacją ani kłamstwem. Na finiszu kampanii samorządowej słupki poparcia dla PiS spadły, zatem PiS stosuje sprawdzone chwyty z poprzednich kampanii. Spot wyborczy o imigrantach przypomina ostrzeżenia prezesa sprzed trzech lat o cholerze, pierwotniakach i pasożytach.

Dla dobra pisowskiej sprawy jego najważniejsi nominowani do ubiegania się o fotele prezydenckie wypierają się PiS. Ani Patryk Jaki oficjalnie nie przyznaje się do partii Kaczyńskiego, ani Małgorzata Wassermann. Św. Piotrowi kur zapiał trzy razy, faworyci Kaczyńskiego najwyżej dwa razy usłyszą kukuryku i to pod warunkiem, że wejdą do drugiej tury, a potem jak w staropolskim powiedzeniu: „myślał kogut o niedzieli (wyborczej), a w sobotę (w ciszy wyborczej) łeb mu ucięli”.

Był taki moment, że prezes starał się w demokratycznych procedurach sięgnąć po wymarzony fotel prezydenta RP, ale nie pomogła mu nawet żałoba po bracie, gdy naród pochylał się z troską nad biednym bliźniakiem „sierotą”. Kaczyński w starciu zero-jedynkowym jest niewybieralny, pozostaje mu mącić, odwracać kota ogonem.

Liberalizm i lewica są dla niego i jego formacji lewackością, jednak w sytuacji podbramkowej prezes nawet jest w stanie sformułować – skądinąd silnie osadzony w naszej wysokiej kulturze – apel do przyjaciół Moskali (w roku 2010), lecz wieszcz adresował go do opozycji carskiej, a nie rządzących. Kaczyński wówczas także uciekł się do manipulacji z elektoratem sentymentu peerelowskiego i wielkodusznie orzekł, że Edward Gierek był patriotą.

Tę sztuczkę prezes zastosował w obecnej krytycznej sytuacji. Dojrzał w SLD możliwego koalicjanta w sejmikach, stwierdzając, że SLD będzie jednym z rozgrywających w samorządach, bo „od czasu istnienia PZPR minęło 30 lat” i tylko jeden muszą spełnić warunek: „pro publico bono”, czyli w istocie żaden.

Kaczyński nie sformułował analogicznego dowartościowania „Włodzimierz Czarzasty jest patriotą”, bo tak naprawdę nie chodzi o lewicę, ale podprowadzenie elektoratu, podszycie się pod idee lewicowe.

Czarzasty odpowiedział Kaczyńskiemu – wykluczył możliwość koalicji z PiS. Wg niego partia Kaczyńskiego robi wiele rzeczy sprzecznych z dorobkiem SLD, jak konflikt z Unią Europejską i „łamanie Konstytucji”. Czarzasty nie chce połknąć haczyka, który zarzucił na niego prezes.

Otóż pisowcy muszą zdawać sobie sprawę, że na żadnym poziomie reprezentacji demokratycznej nie są w stanie wejść w koalicję, aby współrządzić na różnych poziomach samorządowych. Wygląda na to, że będziemy mieli powtórkę z rozrywki, PiS potwierdzi stan posiadania w samorządach, a to będzie znaczyć klęskę wyborczą. A potem dojdzie do wewnętrznych rozliczeń, do sytuacji „rewolucji prawicowej” znaczy, że będą zajęci wojną wewnątrzpartyjną, wykrwawianiem się.

JEDNO ZDJĘCIE, KTÓRE MA W SOBIE CAŁĄ OPOWIEŚĆ O NOWEJ, EUROPEJSKIEJ PREMIER BRZESZCZ

c33obyywmainqhd

Ewa Siedlecka („Wyborcza”, a wkrótce „Polityka”) pisze o zamachu PiS na sądownictwo. Suweren, który przyjął konstytucję w referendum, nie ma wojska, żeby je posłać na władzę łamiącą konstytucję. Ma tylko sądy.

suweren

Prawo może być lepsze lub gorsze. Można je stanowić – co pokazał ostatni rok – sprzecznie z konstytucją i międzynarodowymi standardami. To, czy i jak zadziała w praktyce, zależy od sędziów. Stosując najlepsze prawo, mogą wydać wyrok sprzeczny ze sprawiedliwością i konstytucją. A najgorsze prawo mogą zinterpretować tak, by sprawiedliwość i konstytucję obronić. To kwestia woli. A często odwagi.

Nowy prezydent USA, „kolebki zachodniej demokracji”, wydał dekret zakazujący wjazdu do USA obywatelom państw, które uznał za wylęgarnię terrorystów. Nawet tym, którzy mają wizy czy status uchodźcy. Tym samym de facto zawiesił prawo azylu, o którym mówi Deklaracja Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych.

Amerykańscy sędziowie się buntują. Sądy w stanach Nowy Jork, Waszyngton, Massachusetts czy Wirginia nie uznały dekretu i wydają zatrzymanym na granicy osobom, które mają wizy lub status uchodźcy, zgody na „pobyt nadzwyczajny”, argumentując, że ich deportacja „może wyrządzić nieodwracalne szkody”. Zbuntowała się też prokurator generalna Sally Yates, ogłaszając, że prokuratorzy nie będą przed sądami bronić dekretu Trumpa. Prezydent usunął ją ze stanowiska. Inna rzecz, że funkcję pełniła tymczasowo, do czasu powołania wybrańca nowego prezydenta.

W tym samym czasie rząd PiS ogłosił projekt zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmierza on do tego, aby to politycy mianowali sędziów – do KRS, a potem, w ramach KRS mogli blokować każdą sędziowską nominację. Cel jest oczywisty: sędziami mają zostawać, a potem awansować tylko ci, którzy nie będą orzekać wbrew woli władzy. Minister Ziobro ogłosił, że w ten sposób walczy z kastowością sądownictwa. O to, by obywatele – przez posłów – mieli wpływ na wybór sędziów.

Brzmi atrakcyjnie. A oznacza tyle, że sprawiedliwość dostanie w sądzie ten, który ma lepsze „przełożenie” na ludzi związanych z rządzącą większością. Albo skutecznie przekona do swoich racji ministra Ziobrę, który – jak to już dziś praktykuje – pośle do sądu swojego człowieka, żeby „przywrócił sprawiedliwość”.

USTAWA, KTÓRA JEST KOSMICZNYM BUBLEM. NIKT NIGDY TAK JAK PIS NIE ZLEKCEWAŻYŁ MIESZKAŃCÓW WARSZAWY I OKOLIC.

c33fxajxuaeyrus

***

Po przejęciu Trybunału Konstytucyjnego przez PiS liczymy, że sądy powszechne i Sąd Najwyższy przejmą rolę strażników konstytucji, bazując na artykule konstytucji, który mówi, że stosuje się ją bezpośrednio.

– W Polsce skończyła się epoka, kiedy mogliśmy polegać na zadeklarowanej w konstytucji zasadzie demokratycznego państwa prawnego. O prawo, o sposób jego interpretacji, o jego przestrzeganie, o każdy cal sprawiedliwości należy teraz walczyć i obowiązek ten – co tu dużo mówić – spoczywa na sędziach. Nie ma walki bez ofiar, a do nich może być zaliczony każdy z nas tu obecnych.

Takie słowa skierowała do sędziów pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf na poniedziałkowym zgromadzeniu w Warszawie sędziów okręgów i apelacji sądowych. W ustach szefowej Sądu Najwyższego brzmią one szczególnie dramatycznie. A odniesienie do „ofiar” wcale nie jest przesadzone. PiS pokazał, że potrafi ukarać nieposłusznych: odmową awansu (prezydent) czy odwołaniem z delegacji do sądu wyższej instancji (minister Ziobro). Więc jeśli sędziowie zechcą pełnić swoją konstytucyjną funkcję wbrew oczekiwaniom partii rządzącej – z pewnością za to zapłacą.

Czy zechcą płacić? Z jednej strony nie można od nikogo wymagać heroizmu. Z drugiej – sędzia to szczególny urząd: służba. Honor jej sprawowania zobowiązuje. Może nawet do heroizmu? Poziom odpowiedzialności sędziego jest olbrzymi: decyduje o losach pojedynczego człowieka, o sprawach publicznych i ustrojowych.

Za kilka dni Sąd Najwyższy rozpatrzy odwołanie pokrzywdzonych od „ułaskawienia” przez prezydenta Dudę szefa specsłużb Mariusza Kamińskiego. Chodzi o sprawę prowokacji w Ministerstwie Rolnictwa. Prezydent w ramach aktu łaski „umorzył” postępowanie sądowe przeciw Kamińskiemu, czyli darował mu nie tyle karę, co winę. Darowanie winy to nie akt łaski, ale abolicji. A o prawie do stosowania abolicji przez prezydenta konstytucja milczy. Dotąd abolicję uchwalał parlament. Zaś „umorzenie postępowania” jest czynnością procesową, zarezerwowaną dla sądu. Zdaniem wielu prawników prezydent aktem wobec Kamińskiego złamał konstytucję.

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał prezydencki akt za legalny. Teraz oceni go Sąd Najwyższy. Chodzi o granice trójpodziału władzy. Zakwestionowanie aktu prezydenta będzie wymagało od sędziów odwagi. Bo choć PiS nie może ich odwołać, to może zmienić prawo, przerywając ich kadencję. Tak chce zrobić wobec Krajowej Rady Sądownictwa.

Amerykańscy sędziowie postawili się Trumpowi, a ich kariery też zależą od prezydenta i parlamentu. Jeśli przestanie tam obowiązywać zasada przyzwoitości – którą Trump nazywa pogardliwie „poprawnością polityczną” i zwalcza – sędziowie mogą się spodziewać blokowania swoich karier. A pewnie też mają kredyty do spłacenia, ambicje zawodowe. Zobaczymy, jak silny będzie ich opór w obronie konstytucji. Na pewno wyjściową pozycję mają mocniejszą: w mentalności Amerykanów konstytucja jest zdecydowanie bardziej zakorzeniona niż w mentalności Polaków.

– To, że konstytucja nie jest w dzisiejszych czasach w pełni respektowana, nie oznacza, że sądy nie muszą do niej sięgać. Obecnie to sądy powszechne stoją na straży ustawy zasadniczej – powiedział w czwartek sędzia Igor Tuleya, orzekając odszkodowanie dla Jerzego Boguckiego, uniewinnionego od zarzutu zabójstwa gen. Papały, a przedtem przez dziewięć lat przetrzymywanego w areszcie tymczasowym (!) w celi dla niebezpiecznych i dręczonego m.in. światłem i głośną muzyką. – Sąd nie może ulegać presji, bo gdyby do tego doszło, skończyłaby się jego niezależność i niezawisłość sędziów – dodał.

Ma rację: niezawisłość sędziowska nie zależy ani od przepisów, ani od tego, czy władza ich przestrzega. Zależy od sędziów.

KORWIN-PIOTROWSKA ZRÓWNAŁA Z ZIEMIĄ POLSKI RZĄD. POWIEDZIAŁA PRAWDĘ. TRUDNO SIĘ Z NIĄ NIE ZGODZIĆ.

c35lp2jwmaaz8pi

 GRATULUJEMY TYM, KTÓRZY ODDALI NA NIĄ GŁOS. PANI SENATOR DBA O INTERESY PODLASIA W IRANIE, W MIAMI. NA PODLASIU JEJ NIGDY NIE WIDZIANO…c33t5hswcaarsyk

Już wiadomo gdzie się podziała Anna Maria Anders. Niedostępna dla wyborców senator PiS tańczy w Miami

Wszyscy zaniepokojeni o senator PiS mogą odetchnąć z ulgą. Anna Maria Anders żyje i ma się dobrze. Na Twittera trafiło zdjęcie, które pokazuje, że polityk Prawa i Sprawiedliwości świetnie się bawi, ćwicząc poloneza w Miami.

Zdjęcie senator PiS opublikował Michał M. Lisiecki, wydawca „Wprost”. Opatrzył je komentarzem, że są to przygotowania do 45. Międzynarodowego Polonez Balu w Miami.

„Gdy startowała jako polityczna spadochroniarka w wyborach uzupełniających do Senatu na Podlasiu, wspierało ją pół rządu z Beatą Szydło na czele. Do Suwałk i Łomży przyjechał dla niej sam prezes PiS Jarosław Kaczyński. Mandat zdobyła i… słuch w regionie po niej zaginął. Senator Annę Marię Anders łatwiej spotkać dzisiaj w Bostonie, czy Londynie niż w Białymstoku. Wyborcy mogą się czuć oszukani. Zresztą o jej pracy i aktywności w wyższej izbie parlamentu też niewiele wiadomo.

Córka generała Andersa zdobyła mandat z wyborach uzupełniających do Senatu, które odbyły się 6 marca ubiegłego roku. Z poparciem PiS startowała z okręgu wyborczego nr 59 obejmującego także m.in. Łomżę i Suwałki”

c33st7rwcaa8oxa

Waldemar Mystkowski pisze o trollu na etacie, niejakim pośle PiS Pawle Szefernakerze.

szefernaker

Jakiś czas temu z synem przymierzaliśmy się do napisania prozy z gatunku political horror. Jeszcze obydwaj bliźniacy Kaczyńscy mieli się dobrze na zdrowiu, ale ich niezdrowe zamiary w stosunku do ojczyzny było czuć w każdym przez nich otwarciu ust.

Tego rodzaju ludzie są zagrożeniem dla demokracji. Niewiele intelektualnie są w stanie wnieść do dorobku wspólnego, ale mniemanie o sobie mają Atlasów. W większym towarzystwie byliby pośmiewiskiem, gdyż nie są (nie byli) partnerami do rozmowy. Ich elokwencja ogranicza się w pewnym momencie tylko do inwektyw – i przyznam się, że źle znoszę ludzie nieerudycyjnych.

Jarosław Kaczyński chciałby zaliczać się do elit, dlatego swoje wypowiedzi inkrustuje mniej znanym słowem ze słownika wyrazów obcych, aby w oczach dworu być kimś. Wystarcza to na Kurskich, Błaszczaków, Karczewskich, na elity narodu to za mało. Prezes PiS z tytułu swojego wykształcenie zapowiadał się po 1989 roku na doktora Frankensteina. „Stworzył” nam w latach 2005-07 potworka IV RP, a teraz ten potworek nabiera ciała. Jest zagrożeniem nie tylko dla demokracji, ale w niesprzyjających zewnętrznych warunkach może być zagrożeniem dla niepodległości.

Dr Frankenstein Kaczyński lepi bądź uruchamia swoje postaci polityczne z ludzi niepełnych, niewartych, aby ten zawód uprawiać. Dlatego polskie życie publiczne jest zapełnione pisowcami, mówiącymi jednym komunikatem i językiem polskim takim, jak Krystyna Pawłowicz („wziąść”, bo jest zjeść).

Dobrym przykładem wytworu doktora Kaczyńskiego jest Paweł Szefernaker, pierwszy troll internetowy na etacie w Kancelarii Premiera. Szefernaker pasuje do produktu doktora, nie wiedzieć czemu nazywający się w popkulturze tak samo, jak jego twórca. Szefernaker jak Frankenstein tak samo się porusza, podobnie mówi i jego zasób pojęciowy jest ograniczony do zdolności przyswajanych komunikatów. Zdolny nie jest, za to świetnie nadaje się do armii trolli PiS.

Ten Frankenstein jest wypychany coraz częściej do mediów, bo PiS ma tylko takich ułomnych szefernakeropodobnych, frankensteinopodobnych. Czy będzie to Sasin, Kempa, czy Szefernaker, to wsio rawno, nic nie mają do powiedzenia, tylko do zaprogramowanego wyplucia – i szlus. Z takim nie pogadasz, ale możesz być opluty, spécialité de la maison PiS. Oto w audycji „Śniadanie w Radiu ZET” taką specjalnością PiS jest wychodzenie w trakcie audycji, bo coś w produktach pisowskich szwankuje, zacina się. Igła wypada z rowka, w szarych komórkach buksuje. Kiedyś z programu autorstwa Moniki Olejnik wyszedł Mariusz Błaszczak, a w tę niedzielę ów troll na etacie, produkt dr Kaczyńskiego, Szefernaker.

Wyszedł, bo wcinał się w każde słowo. Polityk PO Marcin Kierwiński nie dał się opluć, zagadać, acz troll Szefernaker ponawiał zwoje próby, jak Frankenstein. Nie można tym półproduktom się dawać, tym postaciom politykopodobnym zagdakać, zakwakać, bo tylko mają do podania swoje specialite wypichcone na Nowogrodzkiej. Kierwiński zasługuje na uznanie – nie dał się osaczyć bredniom, bo tak winniśmy nazywać dialektykę PiS. Ten Szefernaker nie nadaje się do obecności w życiu publicznym, jest lokalnym produktem z horroru wziętym. W przyszłości – gdy PiS minie – należy zadbać, aby takie trolle, Frankensteiny, Szefernakery, nie mogły uczestniczyć w życiu publicznym. Zaniżają poziom do idiomu Kononowicza „żeby niczego nie było”. Aby Polska nie była krajem inaczej, takich polityków inaczej, jak Szefernaker, należy pożegnać (przeżegnać) kołkiem osikowym.

NIESOLIDARNI HIPOKRYCI, PRZEBRANI ZA KATOLIKÓW

c323-2zwaaao4ij

Kleofas Wieniawa zajmuje się „wykładowcą” u Rydzyka, Jarosławie Kaczyńskim.

kaczynski-w-toruniu

Jarosław Kaczyński uciekł na uczelnię Rydzyka, aby przedstawić swoje pomysły na gospodarkę. Dlaczego do Torunia? Uczelnia wszak podrzędna, bez znaczenia. Ano dlatego, iż na innych uczelniach musiałby spotkać się z fachowcami i zostałby wyśmiany.

A tak się śmieje z nas. Zaś redemptorysta wyciągnie kolejne dziesiątki milionów z budżetu państwa. Kaczyński wziął ze sobą Mateusza Morawieckiego, ktory tylko potakuje i jest największym rozczarowaniem obecnego rządu. Mógł wszak także Kaczyński udać się na uczelnię Morawieckiego i wśród historyków przedstawić swoje pomysły na kapitał.

Prezes PiS ma na względzie kapitał patriotyczny, bo ten obcy „ma działanie kolonialne”. Polityka była kolonialna (kondominium), przestała nią być, gdy PiS objął władzę, teraz trzeba odbić przedsiębiorstwa zagraniczne, aby je znacjonalizować.

Znamy to z historii. Nie odbije się technologii, bo ją trzeba wypracować i to wielowiekową pracą głów. Kaczyński jest zaprzeszły i widać, iż nie nabył wiedzy poprzez zasiedzenie w polityce (od 1989 roku), nie poszerzył swoich horyzontów, a wręcz je zawęził.

I tak chce zawężać Polskę. Lecz nie pomogą mu ucieczki do Torunia, ani nacjonalizowanie. Jak to powiedział o. Rydzyk: „Wielkość człowieka liczy się liczbą jego nieprzyjaciół”. Nie będą znęcał się nad językiem polskim ojca dyrektora, którego wrogiem jest mowa ojczysta. Wielcy Polacy byli przyjaciółmi Polaków i działali w interesie Polski, a Kaczyński zdołał tylko umniejszyć Polskę, straciliśmy na znaczeniu. Liczba nieprzyjaciół rośnie Kaczyńskiemu ciągle i ciągle, gdy nie starczy środków prawnych, bo Kaczyński coraz więcej serwuje bezprawia, pozostaną wrogom środki inne.

Nie raz w historii do władzy poprzez procedury demokratyczne dochodziły neptki – i narody dawały sobie z nimi radę. Czas myśleć, co po Kaczyńskim, czas myśleć, aby w prawie nie mogło działać bezprawie, bo tak dzisiaj funkcjonuje Polska.

ROBIMY bo PiS niszczy Sądy, Szkoły, Samorządy, Miasta, Wojsko, Warszawę, Wałęsę i Wolne Media. Robimy JAZGOT bo PiS niszczy Polskę!

c3zro1vxaaafyc0

>>>