Posts Tagged ‘Wojciech Szacki’

cxtpxlmxaaqlv0w

Uff… Rok rządów PiS mamy za sobą. Przeżyliśmy. Jeszcze żyjemy. Jaki to był rok? Najgorszy po 1989 roku. Komentatorzy nie zostawiają suchej nitki. Można cytować i cytować. Kilka z nich.

Wojciech Szacki z Polityki Insight: Rząd PiS podsumował swój pierwszy rok. Spadła na nas lawina zdań pozbawionych treści.

rzad

Urodziny rządu są zawsze teatrem i ja naprawdę rozumiem, że pani premier się chwali. Trudno, żeby się krytykowała.

Nie przyzna się przecież do tego, że w ciągu roku jej wpływy stopniały, że urósł Mateusz Morawiecki; że musiała się pożegnać z najbliższym sobie ministrem i że o tym, czy będzie rekonstrukcja jej rządu, kiedy i jaka, zdecyduje ktoś spoza rządu.

Rozumiem też, że uroczyste podsumowanie to nie miejsce, by mówić o gafach szefa dyplomacji czy odrealnieniu ministra obrony. I nie wypada wytykać ministrowi środowiska, że zwiększa wycinkę najcenniejszego polskiego lasu, a minister edukacji – nieznajomości historii Polski.

Niewygodnym tematem jest spadające tempo wzrostu PKB, trochę głupio wyszło też z podatkami, więc i to należy zasadniczo przemilczeć, podobnie jak wojnę z Trybunałem Konstytucyjnym. Na politykę kadrową w spółkach także trzeba spuścić zasłonę milczenia.

O czym więc mówić? Jeśli program 500+ uznamy za sukces – a bez dwóch zdań jest to sukces polityczny – to oczywiście o nim, trochę o planach (rozwój ma przyspieszyć) i reformach (ochrona zdrowia). Ale o czym jeszcze?

(Jeśli ktoś nie ma czasu słuchać przemówienia , to tutaj wersja skondensowana (mówienia tego samego) )

cxswglsxuaaj9kw

Podsumowanie roku rządów PiS według szablonu

Prawda znana wielu mówcom (i słuchaczom) głosi, że jeśli nie masz nic do powiedzenia, mów długo. Podsumowanie pierwszego roku rządów PiS trwało ponad cztery godziny; spadła na nas lawina zdań pozbawionych treści, takich jak: „To wielka odpowiedzialność, wielki zaszczyt, to jest służba. Zawsze każdego dnia musimy powtarzać, że przede wszystkim wam służymy. Służymy Polakom i służymy naszej ojczyźnie” czy „To był dobry rok i liczę na to, że następny będzie równie dobry” albo „Mamy jedną Polskę, to jest nasz dom, to jest nasza ojczyzna, to jest najcenniejsze, co mamy. Wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni i naszym obowiązkiem jest ją strzec”.

Z książki do gramatyki z podstawówki pamiętam szablon do tworzenia przemówień, który pokazywał, że poszczególne fragmenty zdań można dowolnie ze sobą łączyć i przestawiać ich kolejność; za każdym razem wychodziła gramatycznie poprawna, za to doskonale bezsensowna mowa. Trudno się oprzeć wrażeniu, że szablon ten przyswoili sobie autorzy przemówień pani premier.

Wsłuchajmy się uważnie w to, co ma do powiedzenia Beata Szydło: „Wiemy doskonale, że nasze wielkie zobowiązanie wobec was, uczciwego rządzenia, rządzenia dla ludzi, zajmowania się zwykłymi sprawami zwykłych ludzi, jest naszym zobowiązaniem, którego musimy dotrzymać”.

Po skreśleniu zbędnych słów otrzymujemy: „Nasze zobowiązanie jest naszym zobowiązaniem”.

Z tak mocnym przesłaniem trudno nawet polemizować, bo co prawda, to prawda.

cxtp_sexaaae9yt

Cezary Kowanda z „Polityki” ma tak samo złe zdanie.

polskagospodarka

Polska gospodarka rośnie najwolniej od lat. Winien jest obecny rząd
Trudno się rozwijać, gdy firmy nie inwestują, a rząd nie wydaje unijnych funduszy. Plan Odpowiedzialnego Rozwoju na razie jest Planem Braku Rozwoju.

Dzisiejsze fatalne dane o polskiej gospodarce mają tylko jeden pozytywny aspekt. Główny Urząd Statystyczny wciąż musi cieszyć się niezależnością, skoro opublikował tak złe wyniki, gdy premier Beata Szydło podsumowywała pierwszy rok swoich rządów.

Spójrzmy zatem na dane dotyczące Produktu Krajowego Brutto, który jest oczywiście niedoskonałym, ale i tak najlepszym wskaźnikiem rozwoju.

Polska w grupie europejskich średniaków

Gdy PiS dochodził do władzy, polska gospodarka rosła w tempie 3,5 proc. rocznie. Teraz wzrost wynosi zaledwie 2,1 proc. Za tak gwałtowne hamowanie nie da się obwinić reszty świata, bo w ciągu ostatniego roku nie nastąpiła żadna gospodarcza katastrofa. Świat nie wpadł w recesję i nawet Brexit nie zrobił na razie na najważniejszych europejskich gospodarkach wielkiego wrażenia.

Tymczasem Polska z grona europejskich liderów spada do grupy średniaków, a jeśli patrzeć tylko na ostatni kwartał, to wręcz dołączyła do maruderów. A to już po prostu powód do wstydu. Rośniemy w tempie Francji czy Niemiec, czyli państw znacznie od nas bogatszych, do których przecież powinniśmy nadrabiać dystans.

cxxy1vzuaaafkj5

Brakuje rąk do pracy

Rząd PiS oczywiście problemu nie widzi. Mamy zatem dwie narracje. Jedna wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który nieustannie reklamuje swój Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, chwali się zagranicznymi inwestycjami, opowiada o milionie samochodów elektrycznych i bilionie złotych na skok, jakiego dokona zaraz Polska. A równocześnie twarde liczby pokazują, że gospodarka rozwija się coraz wolniej, mamy ogromne opóźnienia w wydawaniu unijnych funduszy, firmy praktycznie przestały inwestować, a niskie bezrobocie staje się powoli przekleństwem, a nie błogosławieństwem. Polacy do kraju wcale nie wracają, brakuje rąk do pracy, a ostatnim ratunkiem dla naszej gospodarki stały się zastępy Ukraińców.

Bardzo niepokojące dane pokazują, co się dzieje, gdy Polsce wyłącza się unijny dopalacz, czyli miliardy z funduszy europejskich. Ten rok jest bardzo marny pod względem ich wydawania i szybko okazało się, jak bardzo są nam wciąż potrzebne. To nie po myśli PiS, podkreślającego, że trzeba koncentrować się na Polsce, a nie liczyć na innych.

Tymczasem w budownictwie mamy zapaść, bo z ogromnym opóźnieniem rozstrzygane są przetargi drogowe i kolejowe. Winnych nie trzeba szukać daleko – to GDDKiA i PKP PLK. W regionach jeszcze gorzej, bo tam marszałkowie z CBA na karku boją się podjąć jakiekolwiek decyzje. Do tego Plan Junckera, mający być pomostem między starą a nową perspektywą unijną, pomaga głównie bogatszym krajom unijnym, które zgłosiły dużo więcej dobrych projektów.

Zamiast zatem roztaczać wizje elektromobilności i reindustrializacji, śnić o Centralnym Porcie Lotniczym, a nawet podboju kosmosu, PiS powinien wreszcie wziąć się do codziennej roboty. Bo na razie mamy w gospodarce bardzo złą zmianę. Tak na pierwsze urodziny rządu dobrej zmiany.

cxtznrwweaafk_l

Kleofas Wieniawa podtrzymuje pesymistyczne frazy.

rok

PiS podsumowało swoje rządy po polsku, po prostu zastawili się, ale nie postawili, bo mówili o sobie nie na sali sejmowej, aby opozycja im nie przeszkadzała. Show trwalo 4-godziny i mimo blichtru iście amerykańskiego, treść była godna remizy.

Zaś prowadzący, którego do tej pory nazywałem właśnie Casanovą z remizy, okazuje się, iż był pogodynką w telewizji krakowskiej.

Nie było najważniejszej osoby tego widowiska Jarosława Kaczyński, ale za kulisami pociągał sznureczkami.

Chwali się, chwali. Na nieszczęście tego samego dnia GUS opublikował wyniki. Wzrost gospodarczy jest najgorszy od 3 lat, tj. od momentu, gdy skończył się kryzys w UE.

Unia Europejska przeżywa hossę, my wchodzimy w bessę. I będzie się pogłębiała. Będziemy dla odmiany czerwoną wyspą, bo już czerwona latarnią jesteśmy.

cxx4fwqusaa2kly

Bo ten rok rządów PiS to utrata międzynarodowej pozycji, zmarginalizowanie Polski, utrata wizerunku. W kraju demolowanie ustroju i prawa, promocja miernot Misiewiczów i Pisiewiczów, zniszczenie najważniejszej tkanki administracji państwowej – służby cywilnej, a media publiczne prędzej czy później pójdą do kasacji.

To był zły rok, rok wyroku na Polsce. Ile jeszcze?

Waldemar Mystkowski tym razem skupił się na ministrze środowiska Szyszko.

ministra

Minister od Rydzyka, Jan Szyszko, nie miał takiego szczęścia, jak Zbigniew Ziobro, który przez prezesa został zesłany do Brukseli, aby uczyć się języków. A więc nie mógł z kasy unijnej pompować szmalu w swoje interesy biznesowo-polityczne. Może to i dobrze, wszak nie wiadomo, jak skończy się brukselska przygoda obecnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, za którym może już łazić OLAF, unijna agencja do spraw przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. A w Brukseli nie ma Andrzeja Dudy, aby przed uprawomocnieniem wyroku ułaskawić. Ale też odpowiednik Dudy, Donald Tusk, nie ma takich pańskich prerogatyw przebaczania.

Szyszko może spoglądać krzywym zazdrosnym okiem na Ziobrę, który wziął szmal na konwencję klimatyczną, a zrobił konwencję partyjną. Śledztwo dotyczące Ziobry może być klasyką tzw. rozwojową, bo skąd bezrobotne dzieci i pociotkowie europosłów Solidarnej Polski mieli po kilkadziesiąt tysięcy złotych wolnej gotówki, aby wpłacać na konta partyjne?

cxx97rsukay4wcs

A Szyszko rzepkę sobie skrobie w rodzimym gumnie. Wśród ministrów nie jest wielce popularny, lecz to największy wyżarciuch, bo kto był ministrem w czterech rządach i to od dwóch dekad? Poczynając od Jerzego Buzka, poprzez Kazimierza Marcinkiewicza, samego Jarosława Kaczyńskiego i obecnie osiadł u Beaty Szydło. Przyjdzie Morawiecki bądź powtórnie sam prezes PiS, Szyszko ze stołka nie spadnie. Nikt nie ma takiego doświadczenia w skrobaniu dla siebie, niektórzy nazywają to jeszcze inaczej – kręceniem lodów. Złapanie Szyszki na gorącym uczynku nie jest proste.

Niedawno Szyszko dofinansował szkołę o. Rydzyka kwotą 300 tys. zł. I ojciec dyrektor z tego coś miał, i sam minister, bo on i jego córka pracują w toruńskiej uczelni. Ba – zajęcia zaplanowane zostały w hacjendzie ministra w Tucznie, która dla niepoznaki jest nazywana stodołą, aby pominąć ją w oświadczeniu majątkowym.

Taki to wyżarciuch Szyszko. Wyszła na wierzch jego inna „rzepka”, mianowicie za 150 tys. minister środowiska dofinansował z funduszów ministerialnych Radio Wnet, w którym ma skromne udziały. Szyszko dofinansował nie tylko działanie radia propisowskiego. W Radiu Wnet zrealizowano audycje o parkach narodowych, a w każdej była mowa o Puszczy Białowieskiej i oczywiście największym osobistym wrogu ministra Szyszki – korniku drukarzu.

cxxkyibviaaqvod

Każdy ma jakiegoś wroga. Kaczyński – Donalda Tuska, Szyszko – kornika drukarza. W audycjach kornik nie był li tylko samotnym wrogiem ministra, z którym walczy, dorzucono mu a to Greenpeace, a to wszelakie lewactwo, a nawet dostało się prezydentowi Poznania Jackowi Jaśkowiakowi, gdy program dotyczył Wielkopolskiego Parku Narodowego. Przemyślni dziennikarze Radia Wnet jakoś tak powiązali kornika drukarza z Pomnikiem Wdzięczności, który sobie zamierzył postawić w środku Poznania abp Stanisław Gądecki. Pomnik ten to słynny pięciometrowy Chrystus, szpetny krucyfiks, któremu powiedział „nie” prezydent Jaśkowiak.

Szyszko może jednak spać spokojnie i dalej skrobać swoje rzepki – „dobra zmiana” mu nic nie zrobi. Oczywiście, te rzepki to nie tylko konflikt interesów, ale przede wszystkim korupcja finansowo-polityczna. Kto wie, jak może być jutro, gdy zmieni się władza? Szyszko może beknąć, więc warto byłoby pomyśleć o łasce u Dudy. Kornik drukarz atakuje Puszczę Białowieską, ale nie sumienie ministra ani jego moralność. Grunt to zdrowe samopoczucie.

cxxd3exveaaybli

Grzegorz Schetyna na konwencji programowej w Gdańsku zarysował strategię dla Platformy Obywatelskiej. Wygląda ona na przemyślaną i alternatywę dla populizmu PiS.

schetyna

”Zapowiadam dzisiaj – zlikwidujemy IPN. Badanie historii nie może służyć manipulowaniu faktami, nie możemy pozwolić na to, by niszczono legendy i bohaterów, by urzędnicy pisali historię na zlecenie politycznych mocodawców. Przywrócimy Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i tam przekażemy zadania IPN-u”.

Jak dodawał:

„Zlikwidujemy CBA. Ściganie przestępców to działanie dla policji i służb, a nie polityków. Nie będzie naszej zgody na to, żeby powoływać nadpolicję, która dla wywołania strachu i zastraszania polityków, prowadzi działania operacyjne. Nie ma na to naszej zgody”.

Schetyna mówił też o nowym zespole parlamentarnym:

„Jest jeszcze jeden zatruwający Polskę owoc. To Antoni Macierewicz i działalność ws. katastrofy smoleńskiej. Wykorzystuje się tę katastrofę do nikczemnych, politycznych gier, do zakłamywania rzeczywistości. Powołamy parlamentarny zespół, który zbada manipulacje przy badaniu katastrofy. To musimy wyjaśnić raz na zawsze”.

kopacz

Ewa Kopacz też  miała świetne przemówienie.

ctxt18eweaanowz

„Musimy bronić Polaków przed obecną władzą. Musimy stać na czele tej obrony, musimy stać się obrońcami tych wszystkich ludzi – w Sejmie, na ulicach, w biurach poselskich. Musimy być nie tylko opozycją totalną, ale też moralną, czyli taką, która stoi po stronie obywateli, którzy są okłamywani i poniżani. Opozycja moralna, czyli taka, która za każdym razem, gdy rządzący postawią sobie za cel uderzenie w lekarzy, nauczycieli czy rolników, stanie po stronie tych ludzi. To po stronie tych ludzi zawsze musi stać PO. Opozycja moralna to taka, dla której wartości takie jak prawda, przyzwoitość, solidarność jest w kontrze do polityków, którzy dziś zarządzają Polską”.

Najnowszy sondaż dla „Rzeczpospolitej daje niewielką przewagę PiS nad Nowoczesną i PO.

ctwan6rwaaabhoy

Suma opozycji jest zdecydowanie większa od PiS. Suweren jest po stronie opozycji. Kaczyński ma czym się martwić. Niech się poseł prezes zacznie martwić wokandą w zwykłym sądzie, a jego marionetki odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu.

fakty

Bardzo udany Czarny Protest w Łodzi to wstęp do ogólnoplskiego Czarnego Poniedziałku. Kobiety dadzą popalić, to one ścierami przepędzą PiS.

kod-international

Mateusz Kijowski uspokaja PiS: nie lękajcie się!

mateusz

Kolejna prawicowa gazetka postanowiła się wypromować według zasad zabawy z dzieciństwa – kto się boi czarnego luda. Widać „Od rzeczy” opłaciło się karkołomne przeciwstawianie Żołnierzy Wyklętych KOD-owi. Teraz „wSicie” postanowiło się wypromować używając na okładce mojego wizerunku i strasząc czytelników KOD-em. Co do wymowy tej okładki, zastosowanej na niej manipulacji oraz wykorzystania mojego wizerunku w fotomontażu wypowiedzą się prawnicy. Już analizują sprawę i zapewne w najbliższych dniach stosowny pozew trafi do sądu. Periodyk będzie miał być może promocję, ale bardzo kosztowną.

Mnie interesuje jednak najbardziej w tej chwili – Co stoi za tak nerwowymi działaniami tej strony? Najpierw minister Błaszczak coś bajdurzy o Bierucie i Jaruzelskim. Później, sam przejęty widać metodami działania Gomułki i Urbana, zaczyna szczuć jednych obywateli na drugich. Chyba zapomniał, że odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich Polaków (nie tylko tych w Wielkiej Brytanii) i że jeżeli którykolwiek Polak zostanie pobity, to on, Mariusz Błaszczak, za to odpowiada. A jeżeli w Polsce zostanie pobity gość zagraniczny, to też MSWiA za to odpowiada.

Potem wiernopoddańcze wobec ministra i jego prezesa periodykizaczynają nerwowo wymyślać coraz większe głupoty. Absurdy tak niewiarygodne, że już nawet wierni czytelnicy zaczynają się zastanawiać o co chodzi. Zarządzanie strachem. Budowanie lęków. Wciskanie ludziom kompleksów i obaw.

Chciałoby się powiedzieć za Janem Pawłem II – Nie lękajcie się! Wasza nerwowość jest niczym nieuzasadniona. Ze strony obywateli nie grozi Wam nic złego. Jedyne, co możemy Wam obiecać, to odpowiedzialność za czyny i za słowa. Zadbamy, żebyście dostali to, na co dzisiaj ciężko pracujecie. Sprawiedliwość i prawo, które wpisaliście w nazwę swojego ośrodka politycznego, dotyczą wszystkich – również Was.

Nie bójcie się – tak chciałbym również powiedzieć dzisiaj do tych, którzy sprzeciwiają się dzisiejszej opresyjnej władzy. Widzicie nieudolność tej władzy. Widzicie, że niewiele im wychodzi. Dlaczego mielibyśmy się obawiać, że zrobią nam krzywdę, skoro nie umieją nawet zrealizować własnego programu wyborczego? Przecież nawet nie udało im się dać po 500 złotych na każde dziecko, jak obiecywali!¬

Kto się boi czarnego luda to tylko zabawa dzieci. Nikt poważny nie wierzy, że można zarządzać poprzez strach, kierować ludźmi tylko wywołując w nich lęki czy obawy. I nikt poważny nie uwierzy, że partia, która boi się obywateli, może w dłuższej perspektywie utrzymać się przy władzy. Zatem nie mamy się czego bać. Opresja stosowana przez tę władzę jest tylko przejściowa i nie potrwa długo.

Szkoda jedynie, że musimy przez to przechodzić. Bo to w sumie bardzo upokarzające dla nas wszystkich, kiedy rządzący tak wyraziście starają się pokazać jak bardzo gardzą swoimi obywatelami. Ale skoro tak wybraliśmy, musimy się z wynikiem naszych wyborów pogodzić. I zastanowić na przyszłość, czy rzeczywiście tak chcieliśmy wybrać.

poland

Waldemar Mystkowski pisze o śpiewającej ośmiornicy Macierewicza.

spiewajaca

Chyba został znaleziony klucz do głowy Antoniego Macierewicza, choć nazwałbym go wytrychem, bo poziom kreacji ministra obrony i poziom ludzi, jakimi się otacza jest z poziomu wytrycha – nie sięga klucza. Ta alegoria nawet dała początek medialnej karierze Bartłomieja Misiewicza, który na początku władzy PiS wdarł się z wytrychem do siedziby NATO.

Macierewicz stworzył swoją ośmiornicę, która oplata spółki zbrojeniówki wg możliwości śpiewania. To jest ten wytrych. Aby dostać się do kręgu ośmiorniczego Macierewicza, dobrze jest posiadać umiejętności śpiewacze, należeć do chóru chłopięcego lub męskiego. I nie śpiewać byle czego, tylko patriotycznie, tj. wykonywać w chórze pieśni sakralne oraz polskie pieśni ludowe: „Hopsa-sa-umpa-umpa-hosanna”.

Słowiki chłopięce i męskie otwierają serce ministra obrony, którego wrażliwość nie jest powszechnie znana. A szkoda, bo wielu mogłoby chcieć się załapać na synekurę do zbrojeniówki, lecz nie wie, jak to zrobić. Wszak jest to jakieś rozwiązanie: nie masz pracy, nie masz kompetencji i wykształcenia, jak Misiewicz, a chciałbyś taką jak on trzaskać kasiorę, więc teraz jest wiadomym – Macierewicz jest wrażliwy na pieśni chóralne. Zapisuj się do chóru chłopięcego bądź męskiego.

Taką karierę w radach nadzorczych i zarządach spółek zbrojeniówki zrobili chłopcy i mężczyźni ze Stołecznego Towarzystwa Śpiewaczego „Lira”. Dziwnym trafem nawet regulamin rekrutacji do „Liry” i zmieniony punkt statutu rad nadzorczych w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej w kwestiach zatrudnienia są podobne. W „Lirze” w zakładce „Rekrutacja” czytamy: „O nic się nie martw – większość z nas nie kończyła szkół muzycznych, a wysoki poziom osiągnęliśmy systematyczną pracą. Ale praca to nie tylko wyrzeczenia. To również gratyfikacje wypływające z włożonego wysiłku”.

Skąd my to znamy? Ano z wczesnego PRL-u: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera”. Macierewicz do braku kompetencji swoich faworytów dorzucił śpiew słowików chłopięcych tudzież męskich. I takie słowiki robią kariery w zbrojeniówce. Męski słowik – bo najstarszy prezes „Liry”, rocznik 1985, Wojciech Pięta znalazł synekurę w radzie nadzorczej Przemysłowego Centrum Optyki, które produkuje m.in. celowniki laserowe, noktowizory oraz wyposażenie wozów bojowych. W radzie Wojskowych Zakładów Lotniczych znalazł zatrudnienie o 3 lata młodszy wiceprezes „Liry” Marcin Woźniczka. Dwóch innych słowików trafiło do filii WZL w Bydgoszczy. Śpiewacy z „Liry” trafili ponadto do rad nadzorczych holdingu Waryński Trade Sp. z o.o.

Słowiki Macierewicza nie pełnią jakichś podrzędnych funkcji, ale są prezesami, zastępcami prezesów albo członkami rad nadzorujących strategię zbrojeniówki. Ta ośmiornica śpiewa. Kiedyś może „śpiewać cienko” – jak określa się potocznie – tych, którzy odpowiadać będą karnie za działanie na szkodę przedsiębiorstwa.

Ani Macierewicz, ani PiS chyba już nas niczym nie zadziwią, ale mogę się mylić. W kreowaniu szkód są mistrzami.

jaroslaw

Wywiad z Fransem Timmermansem, wiceszefem Komisji Europejskiej.

ct0lk5zwgaarqjm

Marek Raczkowski:

ctyof6jwgaa50l8

???????

ctyytnvwgaamtu3

Marek Suski wyznał miłość do Jarosława Kaczyńskiego. Tak chwalić swego zwierzchnika może tylko miłostnik wielce zakochany.

suskikaczynski

Jarosław Kaczyński poświęcił się całym życiem. Nie ożenił się, bo służył Polsce i nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał służąc Polsce.

Adwokaci Dubois & Stępiński pytają fundamentalnie.

suskisypie

Tajemnica obrończa, to rzecz święta. Podobne zasady powinny obowiązywać przyjaciół którzy powierzają sobie tajemnice. Mimo to Suski sypnął Kaczyńskiego wyjawiając publicznie powierzony mu przez prezesa sekret, że ten nigdy się nie ożenił z jednego tylko powodu – jest patriotą i chciał całym życiem służyć Polsce, co mogłoby unieszczęśliwić kobietę, z którą by się związał. Ta wiadomość rzuca nowe światło na historię Polski. Zatem należy wybaczyć Suskiemu, choć podekscytowana opina publiczna domaga się więcej szczegółów. Póki, co Suski milczy.

Nie trzeba dużo wypić, by wyobrazić sobie rozmowę, w której prezes kontynuuje zwierzenia. „Wiesz, Marek, różne robiły podchody i prosiły, ale żadnej nie chciałem nawet dotknąć, bo Polska jest najważniejsza”.

Z nadzieją, że odważny wiceprezes wyjawi dalsze szczegóły chcielibyśmy zadać jedno pytanie prezesowi. Czy nie lepiej było unieszczęśliwić jedną kobietę niż całe społeczeństwo?

ctdgnzbw8aahutn

Beata Szydło zapowiedziała rekonstrukcję rządu:

szydlozapowiada1

„Dzisiaj mogę powiedzieć, kto na pewno jest najlepszym ministrem. Są ministrowie, którzy świetnie sobie radzą, są ministrami, którzy mają wizję, ale są tacy, którzy radzą sobie gorzej, mają konserwatywne podejście do funkcjonowania resortu. Czas tworzenia strategii się skończył. Teraz potrzebne są działania i każdy z ministrów musi przejść do pracy. Są dwie osoby, które zasługują na szacunek i pochwałę: Elżbieta Rafalska i Henryk Kowalczyk. Ale o tym, jakie będą zmiany, systemowe i personalne, poinformuję w przyszłym tygodniu”.

Wojciech Szacki z Polityki Insight pisze:

szydlo-zapowiada

To świadectwo paniki, a nie planu.

Ta sama pani premier przed tygodniem wystąpiła w TVN 24, gdzie – pytana o rekonstrukcję – zasugerowała, że dojdzie do niej w okolicach pierwszej rocznicy rządu, czyli w połowie listopada. Szydło powiedziała, że wówczas przekaże informację o tym, jak radzą sobie poszczególni ministrowie.

Obecne przyspieszenie mogłoby zatem potwierdzać przypuszczenia, że premier Szydło nie jest najbardziej samodzielnym szefem gabinetu w historii najnowszej.

Ale tym razem chodzi o coś innego, chyba że i Joachim Brudziński nie ma żadnego przełożenia na działania obozu władzy. 11 września ukazał się w „Do Rzeczy” wywiad z nowym wiceprezesem PiS, w którym Brudziński z mocą zapewnił: „Żadnych rekonstrukcji w najbliższym czasie nie przewidujemy. Po co dokonywać zmian i wstrząsów? Nie zmienia się koni w trakcie gonitwy”.

Ale najwyraźniej to gonitwa się zmieniła. Od kilkunastu dni PiS stoi w narożniku bokserskiego ringu i przyjmuje ciosy od opozycji oraz mediów. Na własne życzenie zresztą, nikt PiS nie kazał lansować ludzi bez kompetencji, którzy teraz służą za worki treningowe.

Waldemar Mystkowski pisze:

szydlo

Z samego rana Beata Szydło zapowiedziała rekonstrukcję rządu w „Sygnałach Dnia” w radiowej Jedynce. Premier nie podała, kto miałby iść pod topór. Które głowy spadną, dowiemy się w następnym tygodniu.

Oczywiście, chcielibyśmy wiedzieć, kogo już nie będziemy widzieć. Ministrom też drżą serca w posadach. Próżno obecnie oczekiwać od premier Szydło, aby wiedziała, kogo się pozbędzie, bo prezes Kaczyński mógł jej nie powiedzieć.

Ha! Szydło też jest zagrożona, bo Marek Suski mówił, iż „najlepsiejszym” premierem byłby Jarosław Kaczyński: „byłby najlepszym premierem w Polsce ”.

Jak rozumieć powyższe zdanie? Jest jeden premier i zawsze jest najlepszy, bo nie ma konkurencji. Lecz może kontekst więcej wyjaśni, bo Suski pochwalił się swoją rolą swatki: „Jarosław Kaczyński poświęcił się całym życiem. Nie ożenił się, bo służył Polsce i nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał służąc Polsce”.

Ożeniony z Polską, taki jego ożenek. Można byłoby zapytać Suskiego, a czy rozwód wchodzi w rachubę? Bo może Kaczyński wyznaje pisowski dogmat: „Co prezes związe, ten ludzie nie rozwiążą”.

Niemniej zapowiada się ciekawie to, czego być może Szydło nie wie. W tej chwili słabe pozycje posiadają, co widać gołym nieuzbrojonym okiem, ministrowie środowiska, rolnictwa i edukacji narodowej. To ich głowy mogłyby się potoczyć.

Spaść może także głowa ministra finansów Pawła Szałamachy, który kilka razy podpadł prezesowi. Zwłaszcza, że bywalcem gabinetu przy Nowogrodzkiej jest wicepremier Mateusz Morawiecki. Poza tym jego językiem mówiła Szydło: „Czas tworzenia strategii, programów i opowiadania o nich się skończył. Pora na działania”.

Morawiecki zatem mógłby dostać poszerzone komptenecje o zakres ministra finansów. Jeżeli więc Szydło zostanie, może dojść do rządów faktycznego duumwiratu w rządzie: Szydło odpowiada za politykę, Morawiecki za gospodarkę.

Co jeszcze bardziej skomplikowałoby decyzyjność rządu po rekonstrukcji. Prezes zaś może czuć się niepocieszony, bo w sondażu TNS dla „Faktu” Polacy zakomunikowali, iż wolą Szydło jako premiera niż jego. A to wcale nie musi być pocieszeniem dla obecnej premier, gdyż nie wiemy, jak buzują kompleksy w psychice prezesa. W każdym razie weekend dla większości ministrów zapowiada się nieciekawie, mają prawo do dyskomfortu psychiczego. Drżą ich posady.

kobiety

PiS-owi grunt pali się pod nogami. Misiewiczów u nich multum, armia 10 tysięczna ponoć obsadziła się na synekurach państwowych. Prezes zwołał swój drobiazg do Jachranki.

kaczynski

Przestrzegał, że PiS może się „potknąć o własne nogi”. – Może nas zabić zawrót głowy od sukcesu. To powiedzenie znane z historii Związku Sowieckiego, bo to tytuł artykułu Stalina, ale to dobry tytuł – mówił Kaczyński.

Może to już ten moment, że sympatia Polaków do PiS cofa się. Oby! Bo jeszcze nie jest za późno. Dewastację Polski można cofnąć, acz „osiągnięcia” w demolowaniu Kaczyński i jego partia mają największe.

Oprócz tego Kaczyński zapowiedział na grudzień coś specjalnego.

ctgrutowcaaio5z

PiS zafundowało Polsce kolejny problem. Podatek handlowy, który Komisja Europejska nakazała wywalić do kosza.

cs0dtprueaams2r

W CO ONI GRAJĄ? CHYBA, ŻE NA POSADACH PRAWNIKÓW PIS TEŻ SIEDZĄ KOLEDZY, SPRZĄTACZKI I KIEROWCY PARTYJNI?

rzadpis

Rząd na razie ugnie się przed Komisją Europejską i przestanie pobierać kontrowersyjny podatek handlowy. Od 1 stycznia 2017 roku ma zacząć obowiązywać nowy, już zgodny z unijnymi przepisami. Ale jednocześnie przystępuje do ataku, choć raczej na użytek wewnętrzny: mówi, że komisja posłuchała lobbystów i że rząd zaskarży decyzję do Trybunału w Luksemburgu.

Podatek handlowy miał pomóc finansować 500+. Rząd Beaty Szydło chciał przy okazji upiec jeszcze jedną pieczeń, czyli uderzyć w sklepy wielkopowierzchniowe, które dla Prawa i Sprawiedliwości są niczym obszarnicy dla władzy ludowej w PRL. Ale Komisja Europejska uznała, że to niezgodne z prawem unijnym.

Minister finansów Paweł Szałamacha przyznał, że rząd spodziewał się takiej decyzji i miał już przygotowaną odpowiedź. Pewnie dlatego musieliśmy czekać na nią ponad 24 godziny. Szałamacha ogłosił, że rząd podporządkowuje się decyzji KE i przestaje pobierać podatek. Jednocześnie zaznacza, że z decyzją się nie zgadza.

(POLSKA PO „DOBREJ ZMIANIE” COFA SIĘ DO ŚREDNIOWIECZA)

cs3ep0zvuaalkqb

Ale wydaje się, że to niezgoda na pokaz, na wewnętrzny użytek. – Decyzja Komisji jest zwycięstwem lobbystów dużych firm – mówi minister finansów. Zapowiada też zaskarżenie decyzji do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Taka retoryka na pewno trafi do wyborców PiS i jeszcze bardziej zwiększy ich eurosceptycyzm, ale raczeni nie zmieni decyzji KE.

Spór o podatek od sklepów jest dla Prawa i Sprawiedliwości testem. Politycy tej partii wielokrotnie mówili, że nie chcą Unii jako wspólnoty gospodarczej, a nie głęboko zintegrowanej wspólnoty politycznej. No to teraz Unia podjęła decyzję stricte gospodarczą. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, PiS powinno się jej podporządkować. I szybko wymyślić, jak zapełnić powstałą właśnie dziurę budżetową, która wyniesie ok. 1,7 mld zł (bo tyle miał przynieść podatek).

cs1zj4jukaa6kfa

W „Polityce” piszą o ścuganych przez PiS.

polityka

Widać już, że katastrofa smoleńska jest motywem przewodnim, a na pewno jednym z głównych tematów, jakie PiS proponuje publiczności tej jesieni.

Podkomisja powołana przez Antoniego Macierewicza nie przedstawiła co prawda nawet cienia dowodu na zamach, ale jest już pewne, że tu nie chodzi o dowody, tylko o winnych. Wygląda na to, że według najnowszej koncepcji winna jest przede wszystkim dawna komisja Millera, która badała katastrofę i sporządziła raport. Najkrócej rzecz ujmując, jej podstawową winą jest to, że nie wykryła zamachu. Z braku dowodów na „udział osób trzecich” podważana będzie sama komisja, jej wiarygodność i kompetencje.

KANCELARIA PADA: Spotkanie podczas 71. Sesji Zgromadzenia Ogólnego : PAD i prezydent Peru Pedro Pablo Kuczyński.

cs0kh0vvmaaypfi

Anne Applebaum (wybitna dziennikarka i pisarka) pisze o ideologii PiS, która stała się państwową: spiskowa teoria smoleńska.

kaczynski

Kiedy człowiek się myli, ważne jest przyznanie się do błędu; ja zapewne nigdy nie pomyliłam się tak bardzo jak w komentarzu wydrukowanym 13 kwietnia 2010 r. Byłam w owym czasie przygnębiona straszliwą tragedią: rozbiciem się samolotu z prezydentem Polski Lechem Kaczyńskim na pokładzie. Lech Kaczyński leciał do Smoleńska w Rosji, żeby złożyć hołd w Katyniu, gdzie Stalin w 1940 r. zamordował 20 tys. polskich oficerów. W samolocie było też kilkudziesięciu oficerów i polityków wysokiego szczebla, w tym wielu przyjaciół moich i mojego męża, który był wówczas polskim ministrem spraw zagranicznych. Wśród nich był też zastępca mojego męża Andrzej Kremer, wspaniały człowiek i błyskotliwy dyplomata.

Pod wpływem emocji, które nastąpiły po katastrofie, porównując to wydarzenie do Katynia, napisałam następujące zdanie: „Tym razem nikt nie podejrzewa, że był to wynik spisku”. Jako uzasadnienie przytoczyłam to, że tragedia ta początkowo zbliżała ludzi do siebie. W samolocie byli politycy wszystkich partii, od prawicy do lewicy. W pogrzebach, które odbywały się w całym kraju, brało udział wielu ludzi. Nawet Władimir Putin, wówczas premier Rosji, wydawał się poruszony. Jako swojego rodzaju upamiętnienie nakazał wyświetlenie „Katynia” – emocjonalnego i bardzo antyradzieckiego filmu – w rosyjskiej telewizji państwowej. Ani przedtem, ani potem niczego podobnego nie pokazywano w Rosji tak powszechnie.

Mój optymizm okazał się jednak przedwczesny. Brat prezydenta Jarosław Kaczyński, wówczas niepopularny przywódca opozycji parlamentarnej, początkowo sprawiał wrażenie, że wierzy w to, na co wskazywały wszelkie dowody – iż rozbicie się samolotu było skutkiem wypadku. Później zmienił zdanie. Być może nie mógł się pogodzić z tym, że jego ukochany brat bliźniak zginął przypadkowo, w bezsensownej katastrofie. Być może żal go oszołomił. Być może czuł się winny – brał udział w zaplanowaniu tej podróży. Albo też, podobnie jak Donald Trump, dostrzegł, że teoria spiskowa może pomóc mu zdobyć władzę.

Bardzo podobnie do tego, jak Trump wykorzystywał teorie o miejscu urodzin prezydenta Obamy do inspirowania swoich oddanych wyborców, Kaczyński w późniejszych latach wykorzystywał katastrofę smoleńską do motywowania swoich zwolenników. Tej mniejszości polskiego społeczeństwa, która jest przekonana, że bliżej nieokreślone tajemne siły sprawują kontrolę nad krajem, że zagranica manipuluje „elitą”, że wszystko, co się stało w Polsce po 1989 r., jest częścią złowrogiego spisku. Okazało się to skuteczne.

W ubiegłym roku za sprawą konstrukcji systemu wyborczego mniej niż 40 proc. głosów – 18 proc. dorosłej ludności Polski – wystarczyło, żeby Prawo i Sprawiedliwość, narodowo-populistyczna partia Jarosława Kaczyńskiego, zdobyło nieznaczną większość w parlamencie.

Czytelnicy moich niedawnych komentarzy wiedzą, że nie waham się przed pokazywaniem rosyjskich spisków, kiedy takie dostrzegam. Brakuje jednak po prostu jakichkolwiek dowodów wskazujących na taki spisek w Smoleńsku. W ciągu paru godzin po rozbiciu się samolotu na miejscu znaleźli się polscy eksperci. Uzyskali dostęp do czarnych skrzynek i starannie dokonali ich transkrypcji.

Taśmę z kokpitu można usłyszeć w internecie, a na jej podstawie wnioski stają się boleśnie oczywiste. Prezydent był spóźniony, zaplanował relację na żywo z Katynia. Kiedy rosyjscy kontrolerzy ruchu powietrznego chcieli ze względu na gęstą mgłę przekierować samolot na inne lotnisko, nie wyraził zgody. Dowódcasił lotniczych siedział w kokpicie w ciągu ostatnich minut lotu i nakłaniał pilotów do lądowania. Według oficjalnego raportu napisanego przez najlepszych ekspertów lotnictwa w kraju samolot uderzył w drzewo, potem w ziemię – i się rozbił.

Warto się zastanowić, co się stało, kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę. W ciągu kilku dni po objęciu władzy nowy rząd usunął raport ze swojej strony internetowej (nadal jest on dostępny w internecie). Niedawno policjanci i prokuratorzy weszli do domów ekspertów w dziedzinie lotnictwa, którzy składali zeznania w pierwszym dochodzeniu, przesłuchali ich i zabrali ich komputery.

Utworzono nową (i dobrze opłacaną) podkomisję złożoną z grupy fanatyków i „ekspertów” – w tym etnomuzykologa, emerytowanego pilota, psychologa i innych ludzi niemających żadnej wiedzy o katastrofach lotniczych. Minister obrony Antoni Macierewicz, mający obsesję na punkcie wszelkiego rodzaju spisków, rozpowszechniał wiele teorii, z których liczne są ze sobą sprzeczne. Raz winił poprzedni polski rząd, raz Putina. Raz był wybuch, raz świadomy błąd kontrolerów z lotniska. A czasem rząd, utworzony przez partię inną niż prezydencka, sabotował podróż – przygotowaną w rzeczywistości przez Kancelarię Prezydenta. Żadnej z tych teorii nie towarzyszył chociażby ślad rzetelnych dowodów.

Ze względu na to, że rządząca partia nie zdołała obalić pierwotnego sprawozdania, stworzono sfałszowaną wersję rzeczywistości w postaci filmu. Dwa tygodnie temu „Smoleńsk” wszedł na ekrany; usiłuje się w nim pokazać „prawdziwą historię” katastrofy i jej „zakłamywanie”. Wizja wybuchu na pokładzie jest tak niewiarygodna, że niektórzy widzowie głośno się śmieją. Niemniej film został przez Kaczyńskiego określony jako „prawdziwy”, a minister edukacji sugerowała, że powinni go zobaczyć uczniowie szkół. Jak w komunistycznej Polsce fikcyjna wersja historii, odpowiadająca tym, którzy są u władzy, może z czasem wejść do programów nauczania.

Konsekwencje mogą być poważniejsze. Jedną z pierwszych rzeczy, których dokonali oficjele Prawa i Sprawiedliwości po objęciu władzy, było przypuszczenie jawnego ataku na polski Trybunał Konstytucyjny i ponowne upolitycznienie niezależnego poprzednio urzędu prokuratora generalnego.

(NIKT JESZCZE TAK NIE DOIŁ POLSKI… )

cs0ehlmumaajbcc

Jednocześnie oddali wszystkie tajne służby państwa w ręce człowieka skazanego nieprawomocnym wyrokiem sądowym za fabrykowanie dokumentów, a następnie ułaskawionego. Mogło być wiele powodów wprowadzenia przez nich tych zmian. Jeżeli nawet nie chodzi o nic innego, mogą wykorzystywać te narzędzia do „udowodnienia” jednej z dziwacznych teorii, korzystając ze sfałszowanych dowodów w publicznych pokazowych procesach, będących kolejną komunistyczną innowacją. Tego rodzaju dramaturgia może dać Kaczyńskiemu zadowolenie emocjonalne; może też myśleć, że pomoże mu politycznie.

Zdaję sobie sprawę z tego, że podałam tu znacznie więcej szczegółów o Polsce, niż to obchodzi większość niepolskich czytelników. Przedstawiam to jednak nie bez powodu. Trump, podobnie jak Kaczyński, od wielu lat mocno popierał oczywiście teorię spiskową, pomimo braku jakichkolwiek dowodów jej prawdziwości.

W ostatnim tygodniu Trump uznał za potrzebne odrzucenie tej teorii [rasistowskiej teorii o urodzeniu Baracka Obamy – red.], ale kiedy zostanie prezydentem, może uznać za celowy powrót do niej – albo być może popieranie którejś z wielu innych, których był zwolennikiem. Jako prezydent będzie mógł wykorzystywać aparat państwa – Departament Sprawiedliwości, biurokrację zajmującą się sprawami bezpieczeństwa, FBI – aby je dalej drążyć. Administracja Trumpa mogłaby wykorzystywać teorie o miejscu urodzenia Obamy jako uzasadnienie fałszywych dochodzeń, przesłuchań, a nawet procesów sądowych, które wyrządziłyby straszliwe i nieodwracalne szkody polityce i rządom prawa w USA.

To wszystko oczywiście wydaje się czymś niewyobrażalnym. Gdybyście mnie jednak zapytali pięć lat temu, czy nawet rok temu, powiedziałabym wam, że czymś niewyobrażalnym jest przekształcenie spiskowej teorii smoleńskiej w ideologię państwową. A jednak tak się stało.

(NASTĘPNY PO MISIEWICZU DO WŁASNORĘCZNEGO „ODSTRZAŁU” PRZEZ POSŁA KACZYŃSKIEGO)

cs0aem1uaaapiw2

Wojciech Szacki z Polityki Insight zajmuje się standardami komunikacji w PiS.

wojciech-szacki

Konrad Piasecki napisał, a ja nie mam powodu mu nie wierzyć, że klub parlamentarny PiS zakazał swym posłom występowania w wywiadach, które dotyczyć by mogły dymisji w rządzie i sytuacji w spółkach skarbu państwa. To niegłupia strategia, podpatrzona zresztą w świecie ludzi i zwierząt. Dzieci, gdy się boją, zamykają oczy i są bezpieczne, a taki struś to chowa głowę w piasek i można mu nagwizdać. Tak przynajmniej świat widzą w PiS.

Podobne zakazy wychodzą tej partii świetnie i zwykle owocują małą wojną domową. Najnowsze zarządzenie to nie tylko majstersztyk wizerunkowy, lecz także piękny przejaw wiary we własnych ludzi. Władze klubu uważają, że ich posłowie są na tyle intelektualnie wątli, że posypią się na pierwszym trudnym pytaniu.

(ZOBACZCIE CO WYPRAWIA SZYDŁO. OBSADZANIE STANOWISK BĘDZIE JESZCZE ŁATWIEJSZE… )

cszxydjvuaatuwr

Moim zdaniem warto nawet rozważyć dalsze zmiany. Na początek – listę pytań, które wolno zadawać posłom PiS; gdy polityk dostanie pytanie nieuzgodnione, będzie milczał lub coś recytował, np. odę do Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby to rozwiązanie się nie sprawdziło, w wywiadzie można by zrezygnować z udziału dziennikarza, co wiązałoby się zapewne ze zmianą nazwy gatunku (np. na „monolog”).

Co śmielsi i bardziej obyci z mediami posłowie mogliby nawet pokusić się o wygłaszanie monologów na żywo. Z życzliwości i całkiem serio podpowiem, że obecne władze klubu i osoby odpowiedzialne za komunikację nie powinny znaleźć się w tym gronie, oni musieliby czytać, a nawet wówczas dubli bym nie wykluczał.

ZAPAMIĘTAJMY TĘ NOWĄ WSPANIAŁĄ NAZWĘ – „KURWIZJA”. LEPIEJ NIKT TEGO JESZCZE NIE UJĄŁ 🙂

csz0a3pukaegfqn

Waldemar Mystkowski podsumowuje kłopoty PiS.

rzadpisnie

Komisja Europejska wezwała rząd PiS do zawieszenia działania ustawy o podatku handlowym. Usłyszeliśmy, że rząd tego się spodziewał, czyli wiedzieli, że wyprodukowali bubel prawny. Po 24 godzinach „od spodziewania się” minister finansów Paweł Szałamacha powiadamia, że podatek zostaje zawieszony, ale od 1 stycznia 2017 będzie wprowadzony nowy podatek handlowy.

(KTO MOŻE TAK SZASTAĆ NASZĄ KASĄ JAK ANTONI? TERAZ LIMITÓW JUŻ NIE MA. KASA BĘDZIE SIĘ LAŁA „WEDŁUG POTRZEB”…)

csz83moumaam_fb

Jak on się będzie miał do zawieszonej ustawy (i czy takie działania zawieszające jest prawne) i zaleceń Komisji Europejskiej? Zobaczymy. Jednocześnie rząd PiS zaskarży Komisję Europejską do Trybunału Konstytucyjnego w Luksemburgu. Można się spodziewać wyniku, bo ani Komisja Europejska, ani Trybunał UE nie są rządem PiS, który wyroków nie publikuje. Lecz z rządem PiS jest coś nie tak. Wszak 4-5 lat temu podobne problemy miał Viktor Orban z podatkiem handlowym – i przegrał. Nie uczą się na cudzych błędach? Ba! PiS nie uczy się na swoich błędach, bo idzie w zaparte.

W strukturach unijnych nie można wymieniać sędziów, jak w Polsce. Szałamacha już zrzucił winę na lobbystów, czyli poszedł na wojnę z Komisją Europejską. Te gesty „patriotyczne” robione są pod elektorat, w którym i tak silny jest eurosceptycyzm. Podatek handlowy miał zasilić program 500+, a to jest ok. 2 mld zł, a więc tego szmalu zabraknie, skądś trzeba go wziąć. W tej sytuacji pozostają pożyczki, które są coraz droższe. Zadłużenie kraju wzrasta i prawdopodobnie w następnym roku przekroczy 3% PKB. A to spowoduje, iż KE wdroży procedury nadmiernego deficytu. Niedługo Komisja Europejska będzie się zajmowała tylko rządem PiS.

(SZYKUJĄ SIĘ DRAKOŃSKIE PODWYŻKI W SŁUŻBIE ZDROWIA. SZANOWNI PACJENCI. JUŻ WKRÓTCE BĘDZIECIE OPATRYWALI SIĘ SAMI.)

csz3rh0usaa6_et

Ryszard Petru ma dla Szałamachy rady, aby gdzieś się na tydzień schował, pokajał i przeczytał kilka książek. Ta ostatnia supozycja winna dotyczyć większości ministrów i dotyczyć nauki od podstaw – podstaw demokracji.

Sympatyczny obrazek nadszedł zza Oceanu, gdzie przebywa Andrzej Duda z małżonką. W Nowym Jorku jankeski KOD potraktował prezydenta tak, jak w kraju. Został wygwizdany, wyskandowany („Marionetka, marionetka”, „Trybunał Stanu!”, „Konstytucja, Konstytucja”), ale wspólnotowo zachowała się Pierwsza Dama, Agata Kornhauser-Duda, która odwróciła się do manifestujących, uśmiechnęła się i przesłała całusy.

(PREMIER DOŁĄCZYŁA DO JUŻ DAWNO… W SUMIE – DAŁA PRZYKŁAD POZOSTAŁYM. WSTYD.)

cszuauguaaqzbfb

Po niej, która zamiast na „Smoleńsk” poszła na Woody’ego Allena „Śmietankę towarzyską”, można się spodziewać, że któregoś dnia spotkamy ją na marszu KOD, bo ten jest z ducha woodo-allenowski.

cs2rzlawaaackp1